forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 11:21

Komentarze:

nurek

Jeśli utrzymanie domu za drogie, dom wynająć, przenieść się do kawalerki i po zapłaceniu czynszu za kawalerkę coś z wynajmu domu chyba zostanie? Plus 2100zł... Nie poradzi sobie?! O czym ona bredzi?

-------------------------------

Marco

Moja ciotka która wiele wycierpiała przed i po Solidarności walcząc o wolną Polskę(aresztowania, przesłuchania,rewizje, pogróżki)wyrzucona z kraju tułała się po emigracjach,ma dziś 532zł emerytury

-------------------------

danuta@danuta

Bezczelna baba.

=============================

Poseł Pięta domaga się, by obniżono rentę po mężu Marii Kiszczak. Wdowa po generale: "Nie mogę czegoś takiego sobie wyobrazić"




Stanisław Pięta apeluje o obniżenie o 5,5 tys. świadczenia, które Maria Kiszczak pobiera po zmarłym mężu- pisze „Super Express”. Poseł PiS domaga się jednocześnie zmiany w przepisach.

„SE” podkreśla, że mimo, że gen. Czesław Kiszczak służył zbrodniczemu systemowi, to wdowy po nim nie dosięgła ustawa dezubekizacyjna i wciąż pobiera 7,5 tys. zł renty po nim. Zdaniem Stanisława Pięty powinna jak inni pobierać 2100 zł.

Tak wysoka renta nie może przysługiwać wdowie, której mąż był komunistycznym funkcjonariuszem

—mówi gazecie Pięta.

„SE” przypomina, że na mocy ustawy dezubekizacyjnej, która weszła w życie 1 października 2017 r., 50 tysiącom byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL czy wdowom po nich przysługują niższe emerytury i renty: odpowiednio 2100 zł i 1600 zł brutto.

Ale zmiany nie wszystkich dosięgły. Choćby Marii Kiszczak, która do dziś pobiera 7,5 tys. zł renty inwalidzkiej po mężu i nic sobie z ustawy nie robi! I to pomimo że jej mąż Czesław Kiszczak był komunistycznym generałem i jednym z autorów stanu wojennego

—czytamy w ‘Super Expressie”.

Poseł PiS apeluje o zmianę tego stanu rzeczy.

Ustawa dezubekizacyjna powinna obejmować też takie sytuacje, jak z Marią Kiszczak. Minister Joachim Brudziński powinien się nad tym zastanowić. To byłoby całkowicie sprawiedliwe, jeśli wdowa po Kiszczaku dostawałaby nie 7,5 tys. zł, a 2,1 tys. zł

—stwierdził Stanisław Pięta.

Maria Kiszczak nie wyobraża sobie takiej sytuacji. W rozmowie z gazetą stwierdziła, że nie poradziłaby sobie za 2100 zł!

Na utrzymanie domu wydaję więcej niż te 2100 zł. Byłoby mi bardzo ciężko, nie mogę czegoś takiego sobie wyobrazić

—stwierdziła.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378428-posel-pieta-domaga-sie-by-obnizono-rente-po-mezu-marii-kiszczak-wdowa-po-generale-nie-moge-czegos-takiego-sobie-wyobrazic

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 11:35

Komentarz:

teeed1

Już dawno zaczęli się przekwalifikowywać i ci z maturą,tłumnie zapisywali się to PO, to wymuszał asertywny instynkt złodziejski.

===============================

Przestępcy się przekwalifikowują. Te dane ABW nie pozostawiają złudzeń




Spośród 342 śledztw prowadzonych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2017 r. Ponad połowa, bo aż 189 dotyczyło spraw ekonomicznych i gospodarczych. Najnowsze dane ABW wskazują, że przestępcy dokonują swoistego przekwalifikowania.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn podkreśla, że ABW w latach 2016 i 2017 „skutecznie zwalczała patologie związane z przestępstwami ekonomicznymi godzącymi w interesy Skarbu Państwa”.

- O efektywności tych działań najlepiej świadczą statystyki prowadzonych śledztw, a wymiernymi efektami ochrony interesów ekonomicznych Polski jest kwota ponad 13 mld zł. Takiej sumy przestępstw gospodarczych dotyczyły działania ABW w latach 2016-17 – mówi Stanisław Żaryn.

Według danych, w wyniku tych działań zarzuty usłyszało w ub.r. 625 osób. Spośród 308 zatrzymanych, większość (262 osoby) została ujęta przez samą Agencję, a pozostałe (46 osób) przez inne służby działające na rzecz ABW.

Wartość możliwych strat Skarbu Państwa w prowadzonych przez ABW w 2017 r. sprawach gospodarczych szacowana jest na niemal 6,6 mld zł. Żaryn powiedział, że z szacunków biura ministra koordynatora oraz ABW wynika, że w sporządzonych w 2017 r. aktach oskarżenia w sprawach prowadzonych przez Agencję, udokumentowano potencjalne straty Skarbu Państwa (według stanu na styczeń) na ok. 870 mln zł.

źródło: http://niezalezna.pl/2152...tawiaja-zludzen

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 13:06

Komentarze:

zxcv

Czy to jest prawo równe dla wszystkich, NIE ja mam też w dupie takie prawo, gdzie są święte krowy. Frasyniuk już powinien być na dołku!

------------------------------

obserwator

Skuteczniejsze będzie nakładanie kary pieniężnej za niestawienie się, a gdyby nie płacił to ..KOMORNIK i niechaj "siada" na kąta bankowe Frasyniuka. Szybciutko sam przylezie jak konta zablokują.

-------------------------------------

buhahahaa


krótko za pysk mendę!!!!

=================================

Dlaczego Frasyniuk nie zostanie doprowadzony do prokuratury? "Śledczym nie zależy na tym, żeby urządzał widowisko"




Władysław Frasyniuk został ponownie wezwany do prokuratury. Za pierwszym razem nie stawił się bez usprawiedliwienia, ale prokuratorzy dają mu drugą szansę. Nie zdecydowali o doprowadzeniu go pod przymusem. Frasyniuk ma usłyszeć zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjanta.

Prokuratorom nie zależy na tym, żeby Władysław Frasyniuk urządzał widowisko i robił z siebie męczennika. Dlatego nie wysyłają po niego policjantów, co wiąże się także z kosztami. Od niego samego zależy, czy uszanuje prawo. A zarzuty i tak usłyszy. Jeśli nie stawi się po raz drugi, prokuratorzy nie będą już tacy pobłażliwi.

– mówi portalowi wPolityce.pl osoba znająca kulisy sprawy.

Przesłuchania ma się odbyć 1 lutego. Zarzuty, które prokuratura chce postawić Frasyniukowi, mają związek z nielegalnym protestem stowarzyszenia Obywatele RP z czerwca zeszłego roku. Były działacz „Solidarności” razem z innymi osobami blokował przejście uczestników miesięcznicy smoleńskiej. Wdał się w szarpaninę z policjantami, którzy próbowali usunąć siedzącego na środku ulicy Frasyniuka. Ostatecznie przenieśli go na bok.

Za pierwszym razem Frasyniuk miał się stawić w warszawskiej prokuraturze 11 stycznia. Ogłosił, że nie przyjdzie i że jest ofiarą „politycznych represji”. Mówił, że żyje w policyjnym państwie i odmawia współpracy z władzą, która – według niego – „nie ma demokratycznej legitymacji”.

Kodeks postępowania karnego stanowi, że w razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa podejrzanego można zatrzymać i doprowadzić pod przymusem.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378464-tylko-u-nas-dlaczego-frasyniuk-nie-zostanie-doprowadzony-do-prokuratury-sledczym-nie-zalezy-na-tym-zeby-urzadzal-widowisko

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 17:38

Komentarze:

inż.

Tych prowokatorów z lasu należy pozbawić obywatelstwa polskiego. Zakładając dobrowolnie mundury okupantów niemieckich zdradzili własną Ojczyznę.

------------------------------

BrawoPiS@BrawoPiS

Dla nas najważniejszym punktem dzisiejszego głosowania jest penalizacja bolszewizmu w polskich sądach, urzędach, sejmie, szpitalach i wszedzie tam gdzie jest targowica i bolki z UB

-------------------------------

gogh

zacząć od reparacji a ucichną głupie połajanki,bo jeszcze się okaże ze nazizm to wyrósł w Polsce a Hitler miał polskie korzenie,dla lewaków wszystko jest możliwe a dla tvn i GW jeszcze więcej

===========================

Debata w Niemczech o nazizmie w Polsce to kpina! Nie będą nas uczyć, co to jest nazizm




Dla nas najważniejszym punktem dzisiejszego głosowania jest penalizacja banderyzmu. Jak mówiłem wczoraj to słowo: „sprawdzam” dla PiS i PO. W przypadku Platformy miało to sprawdzić, czy oskarżenia o nazizm to „pyszczenie o niczym”

— powiedział na antenie wPolsce.pl Marek Jakubiak, poseł Kukiz‘15.

Parlamentarzysta mówił o głosowaniu w Sejmie dotyczącym ustawy zakazującej propagowania banderyzmu.

Jakubiak odniósł się do debaty wokół porównywania środowisk narodowych do organizacji propagujących ustroje totalitarne i rzekomego przyzwolenia na działalność takich organizacji ze strony rządu.

To jest brak wiedzy. Wszystkie totalitarne systemy wywodzą się z lewicy. To są szkodliwe ruchy. Tak NSDAP, jak i faszyzm włoski, komunizm z Rosji - to są totalitarne systemy, które wszystkie wywodzą się z pojęcia lewicy. Porównywanie prawicy do lewicowych ugrupowań jest co najmniej karygodne

— powiedział.

Polityk poruszył też kwestię ujawnionej przed media działalności stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” i o reakcjach na ten temat w Polsce i za granicą, zwłaszcza w Niemczech.

Paru wariatów w krzakach, a w całej Europie tytuły: „Polska krajem nazistów”. Jak pan minister Joachim Brudziński mówi o tym, że jutro w jednej ze stacji telewizyjnych niemieckich ma się odbyć debata na temat stanu Polski w zakresie szerzenia nazizmu, to aż mnie krew zalała! Niemcy nas będą uczyli co to jest nazizm? To jakiś dom wariatów!

— powiedział wzburzony.

Dodał, że takie debaty wpisują się w nurt atakowania Polski, który ma pewien ciąg zdarzeń.

To szukanie pretekstów, żeby Polskę szkalować szczególnie w prasie zachodniej. Nie ma na to zgody. O ile w Polsce daliśmy sobie radę z czarnym PR-em, gdzie prowadzono taką narrację, żeby było panu głupio powiedzieć „jestem Polakiem” czy „kocham Polskę”. To była taka narracja liberalna, dążyła do tego, że lepiej jest powiedzieć „jestem Europejczykiem”. A jak Europa się podzieli, to kim będziemy, jak nie Polakami? Czas na Zachód, czas, by mówić prawdę

— wyjaśnił.

Według Jakubiaka trzeba głośno wracać do spraw II wojny światowej i winy Niemców, od której cały czas próbują się odżegnywać.

Musimy z powrotem mówić o reparacjach, o odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową - nie szkodzi, że minęły lata. My nie jesteśmy biedakami dlatego, że jesteśmy durniami, tylko dlatego, że nam któryś raz z rzędu zniszczono kraj

— podkreślił.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378522-jakubiak-dla-wpolscepl-debata-w-niemczech-o-nazizmie-w-polsce-to-kpina-nie-beda-nas-uczyc-co-to-jest-nazizm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 20:22


Wybraliśmy przestarzałą metodę walki ze smogiem




Parę dni temu przez Twitter przewinął się wpis o tym, że władze Monachium zamierzają zapewnić wifi w pojazdach miejskich bodajże do 2050 r. Na wielu wrażenie zrobiła data, mnie zaś zaciekawiło, czy wifi w autobusach ma sens?


Odpowiedź brzmi oczywiście, że nie ma sensu. Raz, że zabawa z logowaniem się do takiego punktu dostępowego mogłaby trwać dłużej niż sam przejazd takim pojazdem. Dwa, że tak naprawdę nikt tego nie potrzebuje. Sam dojeżdżam codziennie i pociągiem, i tramwajem, i widzę ludzi śledzących informacje czy oglądających filmy, mimo że w żadnym z pojazdów nie ma wifi. Jest po prostu internet mobilny, który rozwiązuje problem dostępu do internetu poza domem.

Oczywiście, istnieje możliwość, że w Monachium nie rozumieją, że instalowanie wifi w autobusach nie ma sensu. Paradoksalnie, bogate Niemcy mogą być bardziej zacofane pod względem infrastruktury do mobilnego internetu niż Polska, więc starają się robić rzeczy, które my już zarzuciliśmy. Bo przecież i u nas były pomysły, aby każdy urząd dawał dostęp do internetu poprzez wifi. W jednym z miast widziałem tabliczkę pod ścianą z napisem, że można tam skorzystać ze strefy wifi. Tak, pod ścianą jednego z urzędów.

Być może jednak jest i tak, że władze Monachium znajdują się pod presją jakiejś grupy, która wymyśliła wprowadzenie wifi w autobusach. I że uparli się na to tak bardzo, że nie dociera do nich fakt, że rozwiązanie jest bez sensu, że ten sam efekt można uzyskać w inny, nowocześniejszy sposób. O tej możliwości pomyślałem dzisiaj, kiedy dzisiaj przeczytałem po raz kolejny tekst Ewy Wesołowskiej o Nielogicznej walce ze smogiem .

Chciałbym powiedzieć, że nie pojmuję metod walki ze smogiem, na jakie się zdecydowaliśmy. Chcemy dopłacić dziesiątki miliardów złotych do wymiany pieców na znaczenie droższe jednostki V generacji. Piece te wymagają droższego niż standardowy węgiel paliwa, co oznacza, że albo będziemy rokrocznie dopłacać miliardy do ogrzewania domów, albo tych biedniejszych skażemy na wychłodzenie. Na dodatek te miliardy będą płynąć głównie do Rosji, bo stamtąd – czy to pośrednio, czy bezpośrednio – płynie ten węgiel, wykorzystywany do pieców z komorami zamkniętymi.

I na dodatek, jak pisze Ewa Wesołowska, na razie droga wymiana pieców nie daje efektów. W Krakowie wymieniono już 20 tys. pieców, a smog jest taki sam.

Podsumujmy – wydamy dziesiątki miliardów złotych, aby rokrocznie dopłacać kolejne miliardy do pensji rosyjskich górników i jeszcze może się okazać, że to jednak nie działa. Przyznacie Państwo, że nie brzmi to jak sensowna strategia.

Myślę, że robimy w przypadku smogu dokładnie to, co władze Monachium w sprawie internetu – wybieramy po prostu przestarzałe rozwiązanie, i to na dodatek robimy to w sposób nieprzemyślany.

Cała strategia walki ze smogiem w Polsce jest po prostu skopiowana z rozwiązań zastosowanych w innych krajach. Tyle że one powstały kilkadziesiąt lat temu. Londyn postawił na wymianę pieców po wielkim smogu z lat 50-tych, a więc wtedy, kiedy instalacje filtrujące spaliny były w powijakach. Oni wybrali nie najlepsze rozwiązanie, tylko jedyne wtedy dostępne. My wcale nie musimy iść tą drogą.

Na przykład czemu nie próbujemy zmniejszyć smogu przy pomocy filtrów? Oczywiście, obecnie produkowane mogą być drogie, ale gdyby zacząć je produkować seryjnie, cena mogłaby znacznie się obniżyć. I mogłoby się okazać, że finalnie filtry będą kosztować grubo poniżej 20 tys. zł, bo tyle wynosiła średnia dotacja na wymianę pieca w Małopolsce.

Tak, zdaję sobie sprawę, że filtry też będą wymagać dotowania, zarówno przy instalacji, jaki i przy użytkowaniu. Zwykle tego typu urządzenia mają wkład, który trzeba wymienić. Tyle że dotacja mogłaby trafiać do firmy mieszczącej się w Polsce, na dodatek pieniądze na paliwo również zostawałyby w Polsce.

Być może nie filtry są rozwiązaniem, może lepszym pomysłem są gigantyczne wiatraki. Nad takim pomysłem ponoć pracują w Krakowie. Może rozwiązanie problemu tkwi w zjawisku inwersji temperaturowej, która jest jednym z czynników tworzących smog. A może są jeszcze inne elementy, na które warto zwrócić uwagę.

Tak czy owak, walkę ze smogiem należy dokładnie przemyśleć. Inaczej skończymy tak jak władze Monachium ze swoim wifi. Być może w stolicy Bawarii chwalą swoich radnych, ale wszędzie indziej się z nich śmieją.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...alki-ze-smogiem

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 26, 2018 22:12

Komentarz:

Gość

A gdzie się podziały nasze pieniądze które spółki pobierały za przesył i teraz nadal chcą nas skubać?
======================

Infrastruktura gazowa w Polsce jest stara. I nie zawsze bezpieczna




Wybuch w Murowanej Goślinie nastąpił w wyniku awarii instalacji, która pochodziła jeszcze z lat siedemdziesiątych. O możliwej zawodności używanych wtedy technologii eksperci przekonywali już kilka lat temu.

Było chwilę po północy, kiedy mieszkańców Murowanej Gośliny w Wielkopolsce obudził huk eksplozji. Chwilę później w pośpiechu opuszczali swoje domy. Nad miasteczkiem górowały dwa jęzory ognia. Widziano je nawet w Poznaniu.

Do akcji wyruszyło 46 zastępów straży pożarnej. Na miejscu wspomagało ich 80 policjantów. Ewakuowano rodziny z kilku najbardziej zagrożonych domów.

W Murowanej Goślinie zawiodła infrastruktura gazowa. Co dokładnie, to dopiero będziemy wiedzieć po szczegółowym dochodzeniu. Na razie wiadomo, że eksplodował gazociąg wysokiego ciśnienia.

Nie sposób nie mieć skojarzeń z tragedią sprzed ponad czterech lat w Jankowie Przygodzkim. Wtedy też doszło do wybuchu gazociągu wysokiego ciśnienia. Skutki były jednak o wiele bardziej tragiczne: spłonęło 12 budynków mieszkalnych i gospodarczych. Śmierć poniosły dwie osoby a pozostałych 13 odniosło rany. Oficjalne ustalenia śledztwa mówiły o rozszczelnieniu rur w wyniku błędnie wykonanego spawu oraz ich przemieszczenie w wyniku nieprawidłowo przeprowadzanych prac ziemnych.

Po katastrofie stan gazociągów wzięła pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Ze względu na okoliczności katastrofy w Jankowie (nastąpiła ona przy placu budowy), przyjrzano się nadzorowi gazociągów przy pracach budowlanych. Wnioski nie były do końca optymistyczne.

Więcej: https://www.money.pl/gosp...,0,2397131.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 10:15


Wassermann: Ktoś ustalił z góry, że mamy Marcina i Katarzynę P. i nikt więcej ma nie odnieść „obrażeń”




Chcę wyraźnie podkreślić, że na pewno mnie – i bez wątpienia innym członkom komisji, nie zabraknie determinacji w wyjaśnianiu sprawy

— powiedziała o działaniach komisji ds. wyjaśnienia afery Amber Gold jej przewodnicząca Małgorzata Wassermann w wywiadzie udzielonym gdańskiej „Solidarności”.

Małgorzata Wassermann podkreśliła, że w wyniku afery Amber Gold szkodę finansową ponieśli nie tylko klienci tej firmy, ale także m.in państwowy przewoźnik lotniczy LOT, który na działalności finansowej z pieniędzy pochodzących z piramidy finansowej spółki OLT miał stracić około 34 miliony złotych.

Miliony uciekły ze Skarbu Państwa, nie tylko z kieszeni inwestujących w piramidę. ABW i CBA tłumaczyły się z bezczynności, tym, że pokrzywdzone były osoby prywatne. Nie było jakoby właściwości do działań Biura i Agencji

— zaznaczyła.

Przewodnicząca komisji uważa, że syn premiera Donalta Tuska pracował w spółce OLT Express jako rodzaj zabezpieczenia dla przestępców.

Logika na to wskazuje, że do tego służył. Przed nami są co prawda jeszcze ważne, połączone ze sobą wątki, czyli służb i skarbówki. Ale już widać, że paraliż dotknął wszystkie instytucje i służby. I nawet gdy mają one pełną wiedzę, syn premiera dalej tam jest

— mówiła.

Małgorzata Wassermann powiedziała, że komisja niebawem pokaże dokumenty świadczące o tym, iż celowo blokowano z „góry” wyjaśnienie sprawy Amber Gold.

Pokażemy wkrótce dokumenty, poświadczające, że blokowano wyjaśnienie. Ktoś ustalił z góry, że mamy Marcina i Katarzynę P. i nikt więcej ma nie odnieść „obrażeń”, bo może się okazać nie tak „szczelnym” jak państwo P.

— stwierdziła. O tym świadczy chociażby to, że Marcin P. mógł działać bez żadnych przeszkód, mimo tego, że wcześniej był karany:

Sam Marcin P. mówił przed komisją, że był prowadzony i bez parasola ochronnego pewnie nie dałby rady. Proszę spróbować nie zapłacić podatku przez miesiąc, czy dwa. Na danym terenie jest ktoś wielokrotnie karany, ma dozór do 2012 roku i zakłada taką firmę. I co? policja nie kontroluje, sąd gospodarczy nie ma wątpliwości

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378582-wassermann-ktos-ustalil-z-gory-ze-mamy-marcina-i-katarzyne-p-i-nikt-wiecej-ma-nie-odniesc-obrazen

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 11:39

Komentarz:

Adam

U nas w Polsce przepadanie urlopu się nie sprawdzi chodzi o mentalność szczególnie naszych prywaciarzy. To nie cywilizowany zachód u nas po prostu nagminnie by przepadaly urlopy dlatego tego zapisu nie moze być w polskim kodeksie pracy.
Pracuję od ponad 20 lat od prywaciarzy po korporacje polskie niemieckie europejskie amerykańskie. Im wyższa stopa dobrobytu kraju z ktorego pochodzi firma tym zazwyczaj lepiej mi sie pracowalo. A najlepiej jak zarząd dodatkowo nie był Polski. Także by na razie mentalność przedwojenna mamy PRL wciąż w głowach.
Można wprowadzić przepadanie ale jeśli pracownik sam nie będzie chciał urlopu w przeciwnym wypadku musi iść za tym kara do pracodawcy o nierozdysponowanie urlopu. U nas inaczej się nie sprawdzi.


============================

Rewolucja w urlopach. Szykują się kolejne zmiany w Kodeksie Pracy




26-dniowy urlop dla każdego niemal pewny. Dodatkowy bezpłatny urlop na żądanie i przepadające niewykorzystane dni wolne wciąż dyskutowane. Jak będzie wyglądał nowy Kodeks Pracy?

Pomysłów zmian w Kodeksie Pracy nie brakuje. O proponowanych zmianach pisaliśmy wielokrotnie w money.pl. Jednak z informacji, do których dotarł ”Super Express”, niemal pewne jest, że wszystkim, nawet nowo zatrudnionym pracownikom, ma przysługiwać pula 26 dni urlopu. O tej propozycji również informowaliśmy w money.pl.

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, która pracuje nad zmianami, rozważa wprowadzenie również czterech dodatkowych dni bezpłatnego urlopu na żądanie.

- Jest taka propozycja - przyznaje na łamach "SE" mec. dr Liwiusz Laska, przewodniczący KKPP.

Sporną kwestią jest też propozycja, aby motywować pracowników do wykorzystania całej puli urlopowej w danym roku. Zaległy urlop bowiem miałby przepadać.

- Komisja nie ma jeszcze ostatecznego zdania na ten temat, badamy, jakie może mieć to skutki - zaznacza dr Laska.

Jak pisaliśmy w money.pl, KKPP dyskutuje również nad nowymi rodzajami umów. Nie są to konkretne zapisy, ale coraz śmielsze propozycje.

Jak powiedział nam Piotr Szumlewicz, ekspert i doradca OPZZ, związki, które w komisji mają swojego przedstawiciela, mają wątpliwości, co do tego, które propozycje są propozycjami mającymi wejść w życie.

- Na razie praca KKPP przypomina działanie think tanku, gdzie pomysłów zgłasza się wiele, idą one w różnych kierunkach, ale nie są to konkretne rekomendacje - podkreślił.

Komisja już rok pracuje nad nowym kodeksem. Na dokończenie prac ma jeszcze pół roku - o czym więcej pisaliśmy w money.pl. Ale już na tym etapie słyszy się, że znacznie się wydłużą.

- Z różnych źródeł słyszymy, że ta komisja może jeszcze pracować nad rozwiązaniami nawet kilka lat - komentował dla money.pl Piotr Szumlewicz. - Miało być pół roku, ale Kodeks Pracy to bardzo poważna sprawa i zanim cokolwiek wejdzie w życie, może dużo czasu minąć - zaznaczał.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2397040.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 13:18

Komentarze:

munaciello


I ten człowiek miał rację.
Bo to jest chamstwo, jeśli ktoś okupuje miejsca w Warsie, tylko dlatego że nie ma miejscówki.


-------------------------------

wilq9


winna jest PKP, bo nadal sprzedaje bilety bez miejscówek. Zwykła chciwość kolejarzy. Tylko państwo mogłoby tego zakazać podnosząc standardy podróżowania.

-----------------------------

uzdek98

a nie moze po prostu konduktor regularnie chodzic po warsie, sprawdzac bilety i ładować mandaty takim bydlakom... nie da sie ?

========================

Wściekł się na podróżnych siedzących w Warsie. "Ku**a mać, siedzi tu całe chamstwo"




Mężczyzna nagrał telefonem scenę kłótni, do jakiej doszło w wagonie restauracyjnym Wars na trasie Berlin-Warszawa. Jeden z podróżnych zdenerwował się na osoby, które zajmują miejsca w Warsie, bo nie mają miejscówek.


Pasażer pociągu jadącego na trasie Berlin-Warszawa zarejestrował kamerą w telefonie scenę kłótni między podróżnymi.

Do awantury doszło w wagonie WARS-u. Jak podkreśla pan Bartosz, wideo pokazuje jedynie jej fragment. Mężczyzna zdradza jednak, o co poszło.

Siedzą w wagonie restauracyjnym, bo nie mają miejscówek
Jak mówi, na stacji Poznań Główny często wsiadają do pociągu osoby, które nie mają miejscówek. Dlatego rozsiadają się w wagonie restauracyjnym Wars. Dochodzi do sytuacji, w której osoby, które chciałyby zjeść obiad, nie mogą tego zrobić, bo wszystkie miejsca są zajęte.

Mężczyzna nagrany na wideo bardzo się zdenerwował. Zaczął wyzywać podróżnych nie posiadających miejscówek. "Ku**a mać, siedzi tu całe chamstwo, które nie wykupiło miejscówek i jeszcze mają do mnie pretensje" - mówi.

Duża grupa osób włączyła się w dyskusję, zaapelowano również o wezwanie konduktora, który miałby ewentualnie wyprosić z pociągu agresywnie zachowujących się pasażerów.

Jakie są zasady?


Jak czytamy w regulaminie korzystania z wagonów gastronomicznych, "w wagonie gastronomicznym podróżny może przebywać tylko w czasie niezbędnym do
konsumpcji zamówionych posiłków i napojów, ze względu na konieczność udostępnienia miejsca w wagonie innym konsumentom". Jak ta zasada przekłada się na rzeczywistość - widzimy na wideo.

Podróżni, którzy często korzystają z pociągów PKP radzą jednak, aby w sytuacji, w której nie ma wolnych miejsc w Warsie, a przyszło się tam zjeść (i posiada się bilet z miejscówką), koniecznie zgłosić ten fakt obsłudze. Ta powinna znaleźć wolny stolik.

źródło: http://metrowarszawa.gaze...ml#Z_Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 15:00


Wystarczyło, że HGW wrzuciła to zdjęcie. Internauci bezlitośni: "Co za tupet", "ale to fałszywe!"


Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, która cały czas unika stawienia się przed komisją badającą aferę reprywatyzacyjną, zamieściła dziś na Twitterze post, w którym pochwaliła się tym, jak ratusz uratował od eksmisji Pana Zygmunta. Internauci po tym wpisie nie zostawili na HGW suchej nitki. - 50 tysięcy warszawiaków, których pozwoliła Pani wyrzucić z domów w ramach 'czyszczenia wkładki mięsnej' patrzy z zazdrością - komentuje na Twitterze stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

HGW pochwaliła się na Twitterze, jak skutecznie zadziałał działający przy ratuszu pełnomocnik ds. lokatorów:



Pozostali twitterowicze wytknęli prezydent Warszawy tupet i obłudę chwalenia się takimi akcjami, i próby ocieplania własnego wizerunku, gdy w tle pozostaje gigantyczne cierpienie ludzkie wywołane dziką reprywatyzacją, na które władze Warszawy zdawały się przymykać oko.

Więcej: http://niezalezna.pl/2153...to-falszywequot

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 19:27


Czy Polacy pracują najciężej w Europie?




Średnio Europejczyk zatrudniony na pełnym etacie pracuje 40,3 godz. w tygodniu; najdłuższy tydzień roboczy mają Brytyjczycy, a najkrótszy Holendrzy. W Polsce i Portugalii pracuje się średnio 41,1 godziny tygodniowo - podaje Eurostat.

W Wielkiej Brytanii spędza się w pracy 42,3 godziny tygodniowo, na drugim miejscu pod względem przepracowanych średnio godzin plasuje się Cypr (42,3 godz.), następnie Austria (41,4), Grecja (41,2) oraz Polska i Portugalia.

Najdłuższy tydzień roboczy mają w Europie osoby zatrudnione w górnictwie i przemyśle wydobywczym - pracują średnio 42 godziny; najkrótszy tydzień roboczy - 38,1 godz. - obowiązuje w sektorze edukacji.

Dania jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym oficjalny tydzień roboczy nie przekracza 38 godzin, a pracuje się tam średnio 37,8 godziny.

We Włoszech pracuje się przez 38,8 godziny w tygodniu, we Francji i Holandii - 39, a w Finlandii i Irlandii - 39,1 godziny.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...iezej-w-europie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 27, 2018 23:48


Rydzyk tłumaczy się tak głupio, jak kiedyś Wałęsa.

=======================================
Nie uwierzycie skąd bezdomny Stanisław miał pieniądze na auta dla Rydzyka. "Wygrał w totka"


Kim był najbardziej tajemniczy dobrodziej Rada Maryja - "bezdomny pan Stanisław", który, jak opowiadał o. Rydzyk, "przyjechał i dał mu dwa samochody"? Dalszy ciąg historii brzmi jeszcze bardziej niewiarygodnie. Bezdomny ufundował zakupy dzięki wygranej w totolotka.



O. Tadeusz Rydzyk kilkakrotnie wspominał postać darczyńcy. Żałował, że nie zdążył mu podziękować. Na podstawie wspomnień, m.in. z audycji pt. "W naszej rodzinie", udało nam się poskładać kilka faktów z życiorysu.

Pan Stanisław był sierotą, wychowywanym przez ciotkę. Opiekunka była surowa i codziennie kazała podopiecznemu odmawiać różaniec. Wiadomo, że pan Stanisław ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie i przez wiele lat pozostawał sympatykiem Radia Maryja. Pewnego razu rozmawiał osobiście Tadeuszem Rydzykiem i miał powiedzieć, że Radio Maryja "robi dobrą robotę". Nie wiadomo, w jaki sposób stał się bezdomny. - Bardzo ciekawa postać. Wygrał w totka milion trzysta pięćdziesiąt tysięcy - wspominał Rydzyk.

Przejdźmy jednak do sedna współpracy Stanisława i o.Tadeusza. Podczas programu w TV Trwam w 2016 roku ojciec Rydzyk rzucił dygresję o samochodzie, którym przywiózł młodego gościa do studia. - Jechaliśmy jakimś tam nowym samochodem. Akurat ten samochód, nie wiecie tego, dostaliśmy od bezdomnego. Pan Stanisław z Warszawy, przyjechał i dał nam dwa samochody. Dwa volkswageny. Drugi taki czerwony - powiedział.

Ile razy Pan Stanisław kupował samochody?

Historia jest tak niewiarygodna, że od trzech dni komentują ją tysiące Polaków i przytaczają kolejne serwisy internetowe. Jednak nie pierwszy raz jest głośno o panu Stanisławie. W 2003 roku ujawnił się podczas uroczystości rocznicy "Radia Maryja". Na zgromadzeniu w Toruniu wierni przynosili swoje dary, zwane w rozgłośni m.in. "różą dla Maryi". Wspomniano, że "największy prezent podarował stacji pan Stanisław, bezdomny, który wygrał w totolotka, ofiarowując rozgłośni kilka samochodów". O sprawie informowały później media, w tym lokalna "Gazeta Wyborcza".

Ile razy bezdomny Stanisław kupował samochody? Z kontekstu wypowiedzi Rydzyka wynika, że przynajmniej dwukrotnie. Ostatnio, te zakupione około 2016 roku, a wcześniej w 2003 roku.

Pisaliśmy już, że według ekspertów podatkowych podarunek rodzi ważne urzędowe konsekwencje - m.in konieczność rozliczenia podatków od darowizny. Gdyby ojciec Rydzyk został obdarowany przez obcą osobę, musiałby zapłacić podatek. W przypadku daru dla fundacji podatku można nie naliczać, ale darowizna powinna być szczegółowo udokumentowana i opisana zgodnie z celami statutowymi organizacji.

Garaż ojca dyrektora


Nieprawdopodobna historia może zachwiać reputacją i zaufaniem do najsłynniejszego z polskich duchownych. Postanowiliśmy zajrzeć do dokumentów finansowych fundacji i spółek związanych z ojcem Rydzykiem. Fundacja Lux Veritatis (właściciel m.in. TV Trwam, Radia Maryja) wycenia posiadane auta na 137 tys. złotych. Fundacja Nasza Przyszłość (zbiera środki z 1 proc. PIT i prowadzi działalność edukacyjną) w ogóle nie ma własnych samochodów. Trzeci z ważnych podmiotów związanych z Tadeuszem Rydzykiem, spółka Bonum, zajmująca się marketingiem przedsięwzięć Rydzyka, posiada środki transportu o wartości 6500 zł.

Cyfry i wartości jakoś nie chcą się zgodzić z poziomem luksusu prezentowanego przez zakonnika. Ojciec Rydzyk jeździ ostatnio limuzyną Audi A6 o wartości 200-300 tys. złotych. Wcześniej wożony był przez ojca Jana Króla Lexusem RX400h - nawet 10-letni egzemplarz kosztuje około 40 tys. zł. Jest jeszcze jedno rozwiązanie: limuzyny Rydzyka mogłyby pochodzić z leasingu albo wynajmu długoterminowego. W dokładnym wyjaśnieniu nie pomagają sami bohaterowie. Fundacja Lux Veritatis konsekwentnie odmawia odpowiedzi na pytania.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/nie-uwierzycie-skad-bezdomny-stanislaw-mial-pieniadze-na-auta-dla-rydzyka-wygral-w-totka-6213177096468097a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 28, 2018 13:59

Komentarze:
nośnik informacji na zachód

Potrzebujemy mediów w języku angielskim. TVP Polonia powinna być prowadzona nie dla Polaków za granicą ale przedstawiać Polski punkt widzenia dla odbiorcy nie Polskiego. Tak jak TV Russia Tuday.

-------------------------------------------------------

Ciemiorek

Bardzo mądry, rzeczowy i spokojny tekst. Gratulacje!

------------------------------------------------------

emi

Wg spisu 2011 w RP żyje 8000 Żydów. 8000/38 511800*100%=0,02% - tyle % stanowią w naszym kraju i tyle czasu powinniśmy im poświęcać. Kto pali menorki w Pałacu Prezydenckim,czy w Knesecie stoi choinka

---------------------------------------------------------

esejendiej

Na kłamstwa trzeba reagować śmiechem skora wciskają Polakom faszyzm i antysemityzm trzeba im tym samym odpowiedzieć Pokazywać Hitlera i Mengele mówiąc im tak to byli "Polacy" być może zgodzą się

==============================

Uzbrojona narracja przeciwko Polsce. Mamy do czynienia z przebiegłym i bezwzględnym przeciwnikiem




Przeciwko Polsce prowadzona jest skoordynowana akcja dyfamacyjna. Przedstawiciele klasy politycznej muszą sobie wreszcie zdać sprawę z tego, że nie istnieją przypadki w tej materii. Przeciwnik, aby dotrzeć z antypolskim komunikatem, wykorzystuje kod kulturowy odbiorców w Europie Zachodniej i Ameryce. Podobnie nasza akcja przeciwdziałania musi być prowadzona w sposób skoordynowany i w kodzie (idiomie) kulturowym adresata. Tak więc - potrzeba skoordynowanej akcji obserwacyjnej oraz skoordynowanego przeciwdziałania i akcji anty-dezinformacyjnej.

Od wyborów parlamentarnych w 2015 roku trwa agresywna ofensywa propagandowa przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi polskiemu, podważająca reputację partii rządzącej w kraju i za granicą. Polityka informacyjna prowadząca do zrównoważenia i neutralizacji dominującej fałszywej antyrządowej narracji i umożliwiająca skuteczne zarządzanie percepcją jest nie tylko kwestią odkłamania niemal dwóch lat fałszywych doniesień medialnych, ale przede wszystkim sprawą bezpieczeństwa narodowego.

W niepewnym świecie z coraz mniej stabilnymi granicami państwowymi, kraj przedstawiany jako moralnie skompromitowany traci zaufanie państw sprzymierzonych i ryzykuje izolację polityczną. Tym samym staje się on państwem zagrożonym. Nasza historia pokazuje, iż kampania dezinformacyjna skutecznie oczerniająca wizerunek Polski poważnie wpływa na opinię publiczną i jest w stanie podważyć zobowiązania sojuszników w stosunku do niepodległości kraju i osłabić ich poczucie lojalności – mieliśmy tego dowodny przykład po Jałcie i Poczdamie. Współcześnie mimo członkostwa Polski w NATO i Unii Europejskiej, za suwerenność i terytorialną integralność „faszystowskiego” kraju (a tak przedstawiana jest Polska) niekoniecznie warto walczyć. Dlatego też wdrożenie strategii komunikacji i prowadzenie zarówno wewnętrznej jak i zagranicznej polityki informacyjnej w celu ochrony wizerunku kraju i zarządzania jego percepcją jest centralnym aspektem polityki zagranicznej i obronnej państwa.

Miażdżące zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w wyborach 2015 roku i dojście do władzy sił antykomunistycznych w Polsce doprowadziło w krajowych i zagranicznych mediach do bezprecedensowego ataku na demokratycznie wybrany rząd polski. Na niespotykaną dotąd skalę, z wyjątkową werbalną wrogością i wysokim stopniem koordynacji przeprowadzana jest niesłabnąca, dobrze zorganizowana i wyjątkowo skuteczna międzynarodowa kampania dezinformacyjna, której udaje się podważać prawomocność rządu w oczach opinii publicznej.

Po ośmiu latach u władzy, nie przyjmując do wiadomości porażki wyborczej opozycja natychmiast w pełni wykorzystała swoje rozległe kontakty w mediach międzynarodowych, wśród przychylnie ustosunkowanego przywództwa Rady Europejskiej oraz w polskim korpusie dyplomatycznym w USA i krajach EU i przystąpiła do dyskredytowania partii rządzącej poprzez agresywną - i skuteczną - politykę informacyjną. Od chwili wyborów, Polska jest konsekwentnie i przekonywująco przedstawiana w mediach zachodnich jako kraj autorytarny – „stalinowski”, „putinowski”, „neo-bolszewicki”, czy też „faszystowski”, w którym demokracja jest zagrożona, a rząd rzekomo rujnuje zasady społeczeństwa obywatelskiego niszcząc Konstytucję, niezależny system sądownictwa i wolność słowa.

Doniesienia na temat „najbardziej prawicowego parlamentu w Europie” lub „niebezpiecznego zwrotu Polski na prawo” po raz pierwszy pojawiły się jeszcze przed wyborami parlamentarnymi 2015 roku i zanim został utworzony nowy rząd. Wyraźnie to pokazuje prężną organizację opozycji, realizację w kraju i za granicą programu polityki informacyjnej przygotowanego na wypadek przegrania wyborów demokratycznych w Polsce. Te negatywne doniesienia rozprzestrzeniane w nowych i tradycyjnych mediach po obu stronach Atlantyku są od ponad dwóch lat nieprzerwanie publikowane pod podobnymi nagłówkami. Skrupulatnie wyreżyserowane protesty antyrządowe, profesjonalnie zaprojektowane logo opozycyjne, flagi i transparenty gotowe od chwili klęski wyborczej - przyciągają entuzjastyczną uwagę mediów od chwili „spontanicznego” powstania opozycji w ciągu 48 godzin od ogłoszenia nowego gabinetu.

Daleka jednak od spontaniczności, międzynarodowa opozycja udowadnia ciągle swoimi akcjami, że jest przemyślaną i dobrze dofinansowaną organizacją polityczną, jakby alternatywnym rządem powołanym nie w wyniku wyborów, lecz protestów, z własnym budżetem, ministrami, biurami, przedstawicielami, zjazdami, rzecznikami prasowymi i korpusem dyplomatycznym w miastach Europy i USA.

Ataki, które prowadzą uzbrojoną narracją na demokratycznie wybranych reprezentantów narodu polskiego są precyzyjnie dopasowane do wrażliwości politycznej opinii publicznej za granicą. Zakładają mechaniczną i gwałtowną reakcję na sygnały słowne takie jak „faszyzm”, „nietolerancja”, „rasizm”, „dyskryminacja”, „podważenie niezawisłości sądów”, „zagrożenie demokracji”, itd. Są to słowa-klucze i zwroty tak oczywiste, zrozumiałe same z siebie, że nie wymagają wyjaśnień – każdy wie, co o nich myśleć i jak traktować tych, którzy się z nimi identyfikują; opinie o nich są powtarzane ad nauseam w artykułach, reportażach filmowych, w kulturalnym towarzystwie, na przyjęciach.

Odbywa się to nie bez powodu. Po pierwsze, ataki używające słowa-klucze i manipulacyjne slogany odwracają uwagę elektoratu polskiego i uniemożliwiają autentyczną debatę polityczną - analiza programu reform czy też próba zrozumienia prawdziwych zagrożeń stojących przed Polską i całym światem zachodnim są trudne w atmosferze oblężenia. Tak więc zamiast debaty jest kolektywne usiłowanie złapania własnego ogona oraz paraliżująca nadreaktywność i brak dystansu Polaków do siebie i polityki. Po drugie, ta sama kampania dezinformacyjna, która odwraca uwagę Polaków od rzeczywistości wspiera zarówno opozycję anty-rządową w kraju jak i przeciwników interesu państwowego suwerennej Polski za granicą – celowo lub przez przypadek, obóz opozycyjny de facto współdziała z przeciwnikami polityki Polski w Rosji, UE i w Stanach Zjednoczonych.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/378725-uzbrojona-narracja-przeciwko-polsce-mamy-do-czynienia-z-przebieglym-i-bezwzglednym-przeciwnikiem

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 28, 2018 15:06

Wszyscy o nim piszą i mówią. Kim tak naprawdę jest Tomasz Mackiewicz?




Sytuacja Tomasza Mackiewicza wydaje się beznadziejna. Utknął na wysokości ponad 7000 metrów na Nanga Parbat. Z pomocą próbowała mu ruszyć polska ekipa ratunkowa, ale musiała zrezygnować ze względu na fatalną pogodę. Kim jest jeden z największych outsiderów wśród polskich himalaistów?

Drażni go nastawienie na sukces po trupach

W himalaizmie Tomasza Mackiewicza zawsze denerwowała jedna rzecz: "Nastawienie na sukces za wszelką cenę i, co za tym idzie, wiele niepotrzebnych ofiar" – mówił w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". Z takim podejściem w świecie polskich himalaistów musiał więc uchodzić za outsidera.

W wywiadzie dla "Dzień Dobry TVN" rozwinął swoją myśl. Mackiewicz opowiedział, dlaczego nie korzysta z pomocy sponsorów. – Sukcesu można doświadczać wielokrotnie w trakcie podejścia na górę. Dlaczego wspinam się bez naszywek, sponsorów, i tak dalej? Nigdy nie miałem takiego pomysłu, by korzystać ze sponsorów i firm, które potem czegoś oczekują – mówił himalaista.

– Nie podoba mi się generalnie to, że góry stają się przestrzenią dla biznesu. Pieniądze, biznes jest wszędzie, mamy mnóstwo miejsca tutaj na nizinach. Góry powinny być dla wszystkich – wyznał. No dobrze, a co, gdy nie ma sponsorów? Z uwagi na ogromne koszty profesjonalnego sprzętu, kupił na przykład w sklepie rolniczym 2 km liny, która kosztowała 60 groszy za 2 metry. Kilka lat później przypadkiem zauważył, że ktoś tę samą linę próbował sprzedać 15 razy drożej.

Ktoś podsunął Mackiewiczowi heroinę

Gdzie Tomasz Mackiewicz wykształcił twardy charakter? Z tym wiąże się najtrudniejszy rozdział jego życia. Dorastał w Działoszynie, miasteczku pomiędzy Radomskiem a Częstochową. Wychowywali go dziadkowie, rodzice wyjechali za chlebem za granicę. Do szkoły średniej wyjechał do Częstochowy, chodził po jaskiniach po Jurze. Jednak pasja okrutnie przegrała z nałogiem. Sięgnął po heroinę. To wtedy – jak pisze "Polityka" – na trzy lata wypisał się z rzeczywistości: żył na ulicy i ostro ćpał. Wrócić pomogła mu siostra, która zmusiła Mackiewicza do terapii w mazurskim Monarze. Ale ostatecznie przerwał detoks.

Kumple od heroiny znów pociągnęli Mackiewicza na dno. Znów na topie był kompot. Mackiewicz opamiętał się jednak i poprosił w Monarze o jeszcze jedną szansę. Oznaczała ona najniższe miejsce w hierarchii ośrodka: wbity w drelich robił za gościa od "przynieś-podaj-pozamiataj". Był ogrodnikiem, świniarzem, potem kierownikiem kuchni. Jednak przetrwał i zwyciężył.

Po wyjściu z ośrodka zaczął jeździć stopem po świecie. W Indiach Mackiewicz po raz pierwszy zobaczył ośmiotysięczniki. – Wtedy poczułem też przedsmak Himalajów. Wspinałem się po niższych szczytach i z daleka patrzyłem na ośmiotysięczniki – wspominał w rozmowie z "Polityką". I tak to się zaczęło. Pierwszym szczytem był Mount Logan (najwyższa góra w Kanadzie), za który otrzymał nagrodę Kolosa, czyli pierwszą polską nagrodę podróżniczą. Pieniądze Mackiewicz zebrał za pomocą finansowania społecznościowego (crowdfundingu).

Trzeci raz Mackiewicza z Revol

To już była siódma próba zdobycia Nanga Parbat przez Tomasza Mackiewicza. Co ciekawe, w 2015 i 2016 roku dotarł z Elisabeth Revol na wysokośc 7200 metrów. Największa trudność w jej zdobyciu polega na tym, że wokół nie ma innych gór, które hamowałyby szalejący wiatr. Bazę trzeba założyć bardzo nisko, na około 3500 metrów. Gdy porównać Nanga z innymi ośmiotysięcznikami, dochodzi półtora kilometra wspinaczki w linii prostej. To właśnie przez to himalaiści opadają z sił. Ludovic Giambiasi, wspinaczkowy towarzysz Elisabeth Revol, która razem z Polakiem miała zdobyć Nanga Parbat, ogłosił zbiórkę środków, które mają zostać przeznaczone dla rodziny Mackiewicza.

Więcej: http://natemat.pl/228447,...masz-mackiewicz

Czytaj też: https://sport.onet.pl/alpinizm/zbiorka-na-rodzine-tomasza-mackiewicza-juz-pojawili-sie-oszusci/77w2q6e

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14229
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 28, 2018 22:34

Komentarze:

Darek

A czy to nie chodzi o 60 mld $ (ust. USA 447) na mocy której chłopcy z Manhattanu uznali się za spadkobierców pomordowanych polskich Źydów? A teraz zgodnie z zapowiedzią zaczyna się nękanie Polski?

--------------------------------

Konrad

Zydzi zrobili wlasnie Polakom ohydne swinstwo. Ohydne, niekoszerne swinstwo. Ukazali swoj bezgraniczny falsz i podlosc. Pozytywne jest to, ze my wreszcie pozbedziemy sie zludzen co do nich.

==============================

Polski rząd stanął przed dziejowym wyzwaniem. Musi się wykazać dyplomatycznym kunsztem i jeśli chodzi o sytuacje wewnętrzną i zewnętrzną




Trudno wyimaginować sobie gorszy dla nas scenariusz. Bezpodstawne oskarżenie Polaków o współudział w Holocauście popłynęło z terenu obozu Auschwitz-Birkenau.

Wystąpienie pani ambasador Izraela Anny Azari w imieniu rządu Izraela, oskarżające nas Polaków o współudział w zagładzie narodu żydowskiego, dokładnie w 73. rocznicę wyzwolenia niemieckiego, do tego na terenie obozu, to bolesny cios w polskie interesy. Niweczy jednym ruchem wieloletnie starania, między innymi podejmowane przez Redutę Dobrego Imienia, o wymazanie tego jakże szkodliwego paszkwilu pod adresem Polaków, skondensowanego w określeniu „polskie obozy śmierci”.

Trudno przypuszczać, żeby pani ambasador będąca wytrawnym dyplomatą, nie zdawała sobie sprawy ze złej mocy swojego oświadczenia. W ten sposób Izrael oprotestował przyjętą w piątek przez Sejm nowelizację wprowadzającą karę nawet do trzech lat więzienia za używanie zwrotu „polskie obozy śmierci” . Szokujące jest uzasadnienie, którym posługuje się strona izraelska. Uznano to jako: „…próbę zaprzeczenia udziału wielu polskich obywateli w Holokauście” (Jair Lapid, były izraelski minister finansów).

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Z jednej strony nie do zaakceptowania jest tak dalece posunięta ingerencja władz Izraela w polskie sprawy wewnętrzne, a z drugiej strony nikomu nie zależy na popsuciu stosunków z Izraelem i diasporą żydowską na całym świecie.

Ale jest jeszcze aspekt, o niebo ważniejszy, a mianowicie oczekiwania polskiego społeczeństwa na mądrą, ale i stanowczą postawę polskich władz w obronie polskich spraw.

Tutaj powinniśmy zdecydowanie brać przykład od władz Izraela, oni bezwzględnie bronią swojego punktu widzenia. Natomiast u nas można odnieść wrażenie, że zbyt łatwo i nie tylko teraz, ale przez cały okres III RP, oddajemy pola jeśli chodzi o zdecydowane prezentowanie własnego stanowiska. Tolerujemy choćby oszczercze książki Jana Tomasza Grosa, co więcej finansujemy filmy miary „Pokłosia” szkalujące nas w sposób „artystyczny”. Najgorsze jest jednak to, że nasz krajowy tzw. establishment najwyraźniej jest wrogo nastawiony do sprawy polskiej. Chętnie przyłączają się do wszelkich oskarżeń Polaków o faszyzm i antysemityzm. Nawet czasami można odnieść wrażenie, że robią to dziwaczną lubością i satysfakcją.

Od pewnego czasu widać, że za czasów dobrej zmiany dzieje się też coś niedopowiedzianego w stosunkach polsko – żydowskich. Nawet skutkowało to mnożeniem się różnych teorii spiskowych w nieocenionym pod tym względem internecie. Być może władze miały sygnały, że po fiasku „ulicy i zagranicy” można się spodziewać ataku bombą atomową „polskiego antysemityzmu”. Nawet chyba zostały podjęte pewne kroki by przypodobać się środowiskom żydowskim. Bo jak traktować niepodziewany gest przyznania niebagatelnej kwoty 100 milionów na renowację Cmentarza Żydowskiego w Warszawie, w sytuacji gdy na sąsiadujące z nim Powązki co roku są robione kwesty i jak się zbierze 200 tys. to jest ogromna radość. Zresztą tu pojawia się pytanie: jak zamożne środowiska żydowskie mogły doprowadzić do tego by tak ważny dla ich kultury cmentarz niszczał i popadał w ruinę?

Obecny dosyć poważny kryzys w stosunkach polsko – izraelskich jest spowodowany także tym, że przez lata nie było symetrii w stosunkach obu narodów. Nie ma się co dziwić, że Polacy są dogłębnie poruszeni, gdy zamiast wdzięczności za ratowanie Żydów podczas II Wojny Światowej, spotykają się z wyjątkowo podłym zrównaniem z niemieckimi ludobójcami. To że zdarzali się godni potępienia szmalcownicy wydający Żydów, nie upoważnia nikogo do oskarżeń nas o współudział w Holocauście. W warszawskim getcie też nie wszyscy Żydzi zachowywali się porządnie w stosunku do swoich rodaków. Do dosyć kuriozalnej sytuacji doszło w Studiu Polska. Pan Adam Sandauer w trakcie rozemocjonowanej dyskusji chciał opuścić studio, a we wzburzeniu mówił: „Nie życzę sobie by mi wymyślano od Żydów!”.

To jest chyba kwintesencja tego co tu się dzieje. Jak to jest możliwe, że słowo Żyd może być uznane za obraźliwe? Chyba przyszedł moment, żeby sobie uczciwie wyjaśnić ze stroną żydowską dlaczego stosunki między naszymi narodami są dosyć napięte. Z pewnością nie służy tym stosunkom zamilczanie tego co się działo na kresach II Rzeczypospolitej po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1939 roku, ani cenzurowanie wiedzy o udziale Żydów w stalinowskim aparacie zbrodni po II Wojnie Światowej. Od dawna są próby grania „polskim antysemityzmem”. Jednak wmawianie nam współudziału w Holocauście przez władze Izraela to już sprawa dużego kalibru. Niewykluczone jest, że motywy ideologiczne są powiązane z roszczeniami jakie wysuwają w stosunku do nas organizacje żydowskie, szczególnie z Stanów Zjednoczonych.

Paradoksalnie, ten kryzys może być szansą oczyszczenia relacji polsko-żydowskich na gruncie prawdy i wzajemnego poszanowania. Potrzebna jest niezwykle wyrafinowana gra ze strony polskich władz, ale też pamiętanie, że to nie my kogokolwiek niesłusznie oskarżamy, tylko jesteśmy obiektem niesprawiedliwego ataku.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378779-polski-rzad-stanal-przed-dziejowym-wyzwaniem-musi-sie-wykazac-dyplomatycznym-kunsztem-i-jesli-chodzi-o-sytuacje-wewnetrzna-i-zewnetrzna

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 308 z 335  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.