forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 26, 2017 21:07

Komentarze:

Voice of Poland

Święta racja Panie Makowiecki. Z takimi ludźmi nie prowadzi się dialogu. Trzeba ich zwyczajnie zignorować a Dobra Zmiana powinna wrzucić wyższy bieg i... Alleluja i do przodu. Bóg się narodził !

--------------------------------

G-W

Głos rozsądku wołający chyba na puszczy, gdzie ciągle żyje nadzieja "a może by tak jakąś nową grubą kreskę..., no może nie tak gruba, ale jakoś tak..." Jednać się z Targowicą, to jest stawać się nią.

----------------------------------

mazepa

Moje marzenia świąteczne: żeby wałęsa zniknął wreszcie z polskiej przestrzeni publicznej.


========================

Totalnie Wesołych Świąt!




Z racji okresu świątecznego pojawiają się tu i ówdzie głosy nawołujące do złagodzenia języka nienawiści. Polubmy się, dojrzyjmy z drugiej strony partnerów a nie wrogów, zrezygnujmy z epitetów i obelg. Dlaczego zaraz „targowica”, dlaczego „zdrajcy”, „złodzieje” czy „idioci”? Podajmy sobie ręce, siądźmy razem do stołu, podzielmy się opłatkiem (lub jajeczkiem), zaśpiewajmy kolędę (lub „podmoskownyje wiecziera”). I kochajmy się jakby nigdy nic między nami się nie wydarzyło…

Zapewne można by tak zrobić, gdyby z drugiej strony pojawił się jakikolwiek ślad dobrej woli, uczciwości, rozsądku czy namiastki rozumu. Nic z tego. A jeszcze do tego nasza religia zabrania nam kłamać. Tak-tak, nie-nie, VIII Przykazanie etc.

Jak nazwać ludzi donoszących na własny kraj do Brukseli i głosujących za sankcjami przeciwko Polsce? Jak określić macherów dorabiających się na nielegalnej prywatyzacji/reprywatyzacji? Albo kretynów domagających się np. bezrefleksyjnego przyjmowania niezidentyfikowanych „uchodźców” islamskich?

W Święta weszliśmy z balastem uruchomionego przez PE (a sprowokowanego przez totalną opozycję) art. 7, grożącego Polsce sankcjami i wykluczeniami. Noblista Wałęsa gromko nawołuje do wyrzucenia Polski z UE. Ex-prezydent Komorowski widzi Polskę wypełnioną strachem przed urzędującą władzą. Poseł Szczerba piętnuje „dzicz i barbarzyństwo” rządzących. Waldemar Kuczyński przezywa interlokutorów od lumpów. Prof. Marcin Król traktuje drugą stronę jak pospolite „robactwo” (odczłowieczając adwersarzy określeniem „toto”). A cała opozycja zgodnie pomstuje na dyktaturę panującą w „tym kraju”. Jakby tego było mało - Obywatele RP (lub raczej PRL) tworzą nową tradycję, demonstrując hałaśliwie w dzień wigilijny przed Pałacem Prezydenckim - w obronie kastowego sądownictwa…

Przez całą Wigilię nie włączałem telewizora w obawie, że „totalniacy” znienacka przemówią swoimi prawdziwymi głosami; Schetyna zabeczy jak baran, Lis zawyje głosem hieny, Petru zapieje niczym kogucik, Gronkiewicz-Waltz wyda z siebie przeciągłe „muuuu”, a Misiło odpowie jej rykiem osła…

Nie może być tak, że kompromis wymaga tolerowania kłamstwa, chamstwa i przyzwolenia na zło. O ile głupotę można jeszcze próbować rozgrzeszać, o tyle celowe działanie w złej wierze nie kwalifikuje się do żadnej taryfy ulgowej.

Wesołych Świąt dla wszystkich ludzi dobrej woli!

źródło: https://wpolityce.pl/blogi/lech-makowiecki/912-totalnie-wesolych-swiat

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 09:59

Znowu tajne porozumienie w/s polskich autostrad! Dlaczego przy tym temacie musi być aż tyle tajemnic?




Umowa koncesyjna na płatny odcinek A1 utajniona. Umowa koncesyjna na "kulczykowy" odcinek A2 utajniona. Umowa koncesyjna na płatny odcinek A4 (najdroższy w Polsce) utajniona. Jakby tego było mało w lipcu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zawarła z chińskim konsorcjum COVEC tajną ugodę w/s rozwiązania sporu związanego z budową autostrady A2, a obecnie podobnie tajną ugodę zawarła ze spółką PBG w zakresie budowy fragmentu A1 między Toruniem a Łodzią. Dlaczego w sprawie polskich autostrad musi być aż tyle tajemnic?!

Odnotujmy - 15 grudnia br. przed Sądem Okręgowym w Warszawie doszło do zawarcia ugody pomiędzy spółką PBG oraz "innymi zaangażowanymi podmiotami", a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie sporu dotyczącego rozliczenia kosztów budowy fragmentu autostrady A1 między Toruniem a Łodzią. Niestety, pomimo iż prace budowlane dotyczące ok. 64 km autostrady były realizowane z pieniędzy podatników, a ich łączna wartość przekroczyła 1,791 mld zł, to treść zawartej ugody została utajniona. Zwykły Kowalski, z którego środków realizowane były te kontrakty, nie dowie się zatem w jaki sposób nastąpiło rozliczenie pomiędzy GDDKiA a poszczególnymi prywatnymi firmami, które były zaangażowane w budowę wspomnianego odcinka A1. Nie wiadomo ile pieniędzy Skarb Państwa musiał dodatkowo wyłożyć i czy rzeczywiście - jak twierdzą przedstawiciele GDDKiA - ugoda jest korzystna dla strony polskiej. Wszystkie istotne szczegóły zostały bowiem w tej kwestii utajnione.

Podobnie było w przypadku poprzedniej ugody zawartej przez GDDKiA z lipca br. Wówczas to polubownie doprowadzono do rozwiązania sporu z konsorcjum, którego liderem była chińska spółka budowlana COVEC. Przypomnijmy, że Chińczycy w 2011 roku uciekli z placu budowy A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą. Sześć lat później, kiedy uroczyście podpisywano tajne porozumienie, szef GDDKiA Krzysztof Kondraciuk nie szczędził ciepłych słów w stosunku do Chińczyków: - "Pragniemy podkreślić, jak znaczący wysiłek obie strony sporu włożyły w doprowadzenie do podpisania tej ugody. Finał w postaci polubownego rozwiązania sporu to dowód na rzetelność i wiarygodność naszych chińskich partnerów z Covec. Przyczyni się to do wzmocnienia polsko - chińskiej kooperacji gospodarczej i handlowej. Mamy także nadzieję, że przyszłość przyniesie konkretną współpracę, zarówno z COVEC jak i innymi przedsiębiorstwami Państwa Środka".

Oczywiście porozumienie z COVEC również utajniono. Opinia publiczna nie miała prawa dowiedzieć się, jak wyglądała ugoda rozliczająca wzajemne roszczenia związane z realizacją autostrady A2.

Powstaje pytanie - dlaczego prawie wszystko, co kontraktowo działo się bądź dzieje wokół polskich autostrad, musi być tajne? Począwszy od umowy koncesyjnej na płatny odcinek "kulczykowej" A2, poprzez płatny odcinek ultradrogiej w użytkowaniu autostrady A4 między Krakowem a Katowicami, a skończywszy na płatnym odcinku A1 z Gdańska do Torunia - wszędzie kontrakty z prywatnymi firmami zostały utajnione, mimo że kasa na budowę lub obsługę tych autostrad była publiczna. Teraz dochodzą do tego tajne porozumienia i ugody z COVEC-iem oraz PBG. Dlaczego podatnicy nie mogą się dowiedzieć, jak wydawane są ich pieniądze?

źródło: http://niewygodne.info.pl...s-autostrad.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 14:27

Komentarze:

Grzegorz Polak @PolGrzegorz

Namioty i otworzymy ostatni rezerwat w Polsce UB-SB wstęp za frri

-------------------------------

Max Finito @QwakPL


Była Wigilia, będzie Sylwek, a kolejny spęd zapewne na 6 Króli.


---------------------------

Agnieszka Szymańska @Agnalia81


Emeryci resortowi przyjdą...

===============================

Kodziarstwo i reszta szykuje się na sylwestra pod sejmem. „Farmazon” już przebiera nogami




Przeciwnicy obecnego rządu znów – w ubiegłym roku też zorganizowano podobną imprezę – planują spędzić sylwestra przed gmachem parlamentu. Obecność na spędzie już zapowiedział Franciszek J., czyli tzw. Farmazon, znany z chamskiego ataku na ekipę TVP. Internauci mają niezły ubaw, komentując pomysł opozycji.

Spotykamy się pod sejmem na Rebelianckim Sylwestrze 2017 roku. Będziemy bujać się w rytmie muzyki lat 80, muzyki która dawała nam nadzieję na lepsze jutro, ale również nie zabraknie naszych pieśni które razem śpiewamy na wielu naszych spotkaniach i spacerach. Nie zabraknie również wspólnych życzeń Noworocznych oraz toastu! Oczywiście 0%

– czytamy o wydarzeniu, którego organizatorem jest Grupa Akcja Częstochowa.

Internauci szybko wypatrzyli, że na udział w wydarzeniu szykuje się m.in. „Farmazon”. Chodzi o Franciszka J., któremu warszawska Prokuratura Okręgowa przedstawiła trzy zarzuty, w tym dotyczące gróźb stosowanych wobec dziennikarzy TVP oraz posiadania nielegalnej broni.

źródło: http://niezalezna.pl/2125...rzebiera-nogami

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 15:21

Komentarze:

liczby trafiają do wyobraźni

Podawajcie liczby, liczby trafiają do wyobraźni np... 6 milionów zamordowanych Polaków przez Niemców albo pół miliona zrabowanych dzieł sztuki. W ten sposób łatwiej zapamiętać i kojarzyć.

-----------------------------

wawa

Złodziej powinien oddać to co ukradł czy zniszczył !!! Takie sa normy cywilizowanej Europy - a jak nie to sąd nakaże mu zadośćuczynić !

=========================

Mularczyk: Niemcy są wobec nas nieszczerzy. Twierdzą, że rozliczyli się z nazizmu, a nie chcą Polsce oddać zrabowanych dzieł sztuki




Jeżeli wobec Polski się uruchamia różne procedury o charakterze quasi-sankcji, to również Polska powinna także w sposób zdecydowany upomnieć się o stworzenie ścieżek prawnych, które by przymusiły państwo niemieckie do zwrotu dzieł sztuki zrabowanych w Polsce

wPolityce.pl: Niemiecka prawnik Claudia von Selle w wywiadzie dla „Deutsche Welle” przyznała, że w Niemczech znajduje się co najmniej 0,5 mln zrabowanych podczas II wojny światowej polskich dzieł sztuki i nie ma wciąż regulacji prawnych dotyczących ich zwrotu, ponieważ niemieccy politycy nie chcą podejmować tego tematu. Może warto byłoby, aby strona polska wykazała zdecydowaną inicjatywę w tej sprawie?

Arkadiusz Mularczyk: Zwróciłem uwagę na ten wywiad. Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że cała restytucja to są tylko działania pozorowane. Jeśli wiemy, że tych dzieł sztuki było zagrabionych setki tysięcy, a rocznie Polska odzyskuje kilkanaście obrazów i innych dzieł sztuki, to jest to proces pozorny, który toczy się bez większych efektów.

Czy można pana zdaniem zrobić, aby to zmienić?


Widzę tutaj pole do działania w Parlamencie Europejskim oraz Radzie Europy. Nie chcę, jeszcze mówić o konkretnych działaniach, ale widzę tutaj kilka pól do działań. Skłonić organizacje międzynarodowe, których Polska jest członkiem, do podniesienia tej problematyki i przygotowania rezolucji, które by obligowały państwo niemieckie do stworzenia odpowiednich procedur. Jeżeli wobec Polski się uruchamia różne procedury o charakterze quasi-sankcji, to również Polska powinna także w sposób zdecydowany upomnieć się o stworzenie ścieżek prawnych, które by przymusiły państwo niemieckie do zwrotu dzieł sztuki zrabowanych w Polsce. Być może polski MSZ powinien też wprost zwrócić się do niemieckiego MSZ czy do nawet do kanclerz Niemiec z prośbą o przygotowanie odpowiedniej regulacji prawnej dotyczącej tych dzieł. Wspomniany artykuł daje pole do działań, które powinny być podjęte w najbliższych miesiącach.

Czy polska strona powinna się skonsultować z niemiecką prawnik, które wydaje się mieć sporą wiedzę w kwestii zrabowanych polskich dzieł sztuki?

Tak, myślę, że warto z nią nawiązać kontakt. Ona ma wiedzę i wie, jak dotychczas procedury w tej sprawie wyglądały.

Polska nie jest jedynym państwem, któremu Niemcy zrabowały dzieła sztuki podczas II wojny światowej. Czy widzi pan pole do współpracy z tymi państwami w kwestii odzyskania dzieł sztuki?

Zdecydowanie tak. Na chwilę obecną należałoby ustalić wśród takich krajów naszych sojuszników. Tych krajów jest co najmniej kilkanaście. To wymaga skordynowanych działań polskiej dyplomacji na arenie międzynarodowej. Myślę, że kluczem do tego jest przygotowanie raportów dotyczących tej kwestii w poszczególnych krajów. W Polsce nad tym pracujemy. Raport dotyczący problemów z odzyskaniem dzieł sztuki powinien być pewnym punktem wyjścia.

Niemiecka prawnik mówi we wspomnianym wywiadzie, że niemieccy politycy nie chcą podjąć kwestii oddania Polsce zrabowanych dzieł sztuki, bo w ten sposób „ryzykowaliby utratą popularności”. Czy to odpowiednie uzasadnienie do tego, aby nie oddać Polsce dzieł sztuki?


Ten argument o jakimś polsko-niemieckim pojednaniu, którym próbuje się dusić wszelkie inicjatywy restytucyjne czy reparacyjne pokazuje, że problem rozliczenia się z drugą wojną światową jest problemem wstydliwym i niepopularnym dla Niemców. Ta propaganda, która w Polsce jest prezentowana przez niektórych niemieckich dziennikarzy i media mija się z rzeczywistością. W Niemczech w ogóle nie myślą o jakimkolwiek pojednaniu, ale wręcz przeciwnie myślą o tym, żeby się nie rozliczać i nie zapłacić Polsce jakichkolwiek zadośćuczynień w związku z kradzieżami i zbrodniami jakie były podczas II wojny światowej. Jeśli oni twierdzą, że się rozliczyli z nazizmu, a z drugiej strony nie chcą oddać zrabowanych dzieł sztuki, bo to spowoduje spadek poparcia dla polityków, to świadczy o tym, że po prostu wobec nas są nieszczerzy.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/373730-nasz-wywiad-mularczyk-niemcy-sa-wobec-nas-nieszczerzy-twierdza-ze-rozliczyli-sie-z-nazizmu-a-nie-chca-polsce-oddac-zrabowanych-dziel-sztuki

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 18:55

Nie w kraju, ale nasz rodak ! :-)

======================================

Komentarze:

Polka

Polak i kot to zawsze się jednak sprawdza :-) Polak potrafi! I kot oczywiście też! hehe

---------------------------------

więcej światła...@eko.obywatel


Posłuchał pewnej rady i szukał nowej pracy nawet na Komorach...

---------------------------------

krystyna

Napędzimy francuzom stracha...Polacy i zupki chińskie nie do zdarcia....tak trzymać...

========================

7 miesięcy dryfował w łodzi na Oceanie Indyjskim? Francuzi uratowali Polaka




54-letni polski żeglarz został uratowany u wybrzeży francuskiej wyspy Reunion; jak utrzymuje, wcześniej przez siedem miesięcy dryfował wraz z kotem w łodzi na Oceanie Indyjskim - podała w środę agencja AFP.

Jego prowizoryczną łódź zauważyli w poniedziałek żeglarze, którzy wezwali pomoc.

Według francuskiego stowarzyszenia zajmującego się ratownictwem na morzu mężczyzna poinformował, że dryfował na oceanie siedem miesięcy - od maja, gdy wypłynął z Komorów, leżących na południowy wschód od wybrzeży Afryki. Chciał dotrzeć na południe Afryki, gdzie zamierzał poszukać pracy.

Jednak, jak opowiadał, jego łódź - przerobiona przez niego szalupa ratunkowa statku pasażerskiego - szybko się zepsuła. Nie miał możliwości, by skomunikować się z kimkolwiek, nie mógł też użyć przyrządów nawigacyjnych, które prawdopodobnie uszkodził; dysponował pożywieniem jedynie na miesiąc. Według jego relacji dryfował między Malediwami, Indonezją i wyspą Mauritius.

Pływał razem z kotem - przeżyli, jak mówił, jedząc pół paczki zupki chińskiej dziennie oraz złowione czasem ryby.

Żeglarz opowiadał, że po 10 latach życia w Stanach Zjednoczonych w 2014 roku udał się do Indii, gdzie kupił swoją szalupę. Chciał nią dopłynąć do Polski, jednak łódź straciła maszt, a mężczyźnie udało się dotrzeć do Komorów. Cumując tam, żeglarz uszkodził szalupę i pozostał na archipelagu kilka miesięcy, by ją naprawić. W maju ponownie wyruszył w morze.

Jak pisze AFP, mężczyzna nie może wrócić do USA, gdyż wygasło już jego pozwolenie na pobyt. Nie zamierza także wrócić do Polski. Ma nadzieję, że uda mu się naprawić łódź i przez jakiś czas zostanie na Reunion.

Wszczęto śledztwo mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

źródło: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/373764-7-miesiecy-dryfowal-w-lodzi-na-oceanie-indyjskim-francuzi-uratowali-polaka

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 19:56

Komentarz:

~robol :

Panie Błaszczak i jemu podobni ! Jak tak zawzięcie opluwacie tą Komunę to powinniście się wyrzec waszych rodziców czy dziadków. Powinniście się również wyrzec i zniszczyć wasze dyplomy św. pracy a nawet emerytury i mieszkania w których mieszka wasza dalsza rodzina. Bo wy to nie, bo macie nowe apartamenty. Jak się brzydzić to wszystkiego co osiągnęliście w tym okresie którego tak nienawidzicie. A no tak. Tak jak wam błysnęło w tych - nie powiem .odnośnie Pałacu Kultury. Jak kosić to równo. Oj wy nawiedzeni. Historia was rozliczy. tylko was już nie będzie, a szkoda - wielka szkoda. Poprzedniego wpisu ten tchórzliwy Węglarczyk a raczej parobki nie puścili.
========================
Mariusz Błaszczak ogłosił koniec komunizmu. Odpowiedziała mu Joanna Szczepkowska


Tydzień temu w Polsce skończył się komunizm - powiedział w wywiadzie dla Programu 1 Polskiego Radia Mariusz Błaszczak. Symbolicznie odniósł się w ten sposób do słów Joanny Szczepkowskiej, która w 1989 roku ogłosiła, że wybory z 4 czerwca zakończyły erę komunistycznej Polski.



Mariusz Błaszczak ocenił, że decyzja prezydenta o podpisaniu ustaw o SN i KRS jest nowym otwarciem w historii polskiego sądownictwa

Szef MSWiA mówił w "Sygnałach Dnia", że "wymiar sprawiedliwości w Polsce wyszedł z komunizmu praktycznie bez zmian"

Joanna Szczepkowska odpowiedziała ministrowi, zarzucając mu m.in., że nie ma własnego zdania i potrafi jedynie powtarzać cudze słowa


- Tydzień temu w Polsce skończył się komunizm - skomentował fakt podpisania przez prezydenta ustaw o SN i KRS. - A zmiany, które zostały przeprowadzone, projekty pana prezydenta Andrzeja Dudy, zmieniają wymiar sprawiedliwości w ten sposób, że pozostawiają pod kontrolą, czyli ustanawiają kontrolę społeczną nad wymiarem sprawiedliwości - dodał.

Aktorka Joanna Szczepkowska napisała na Facebooku, że "żeby takie zdanie wybrzmiało i miało sens, trzeba je mówić z pozycji ryzyka, a nie ze stołka w rządzie". Wcześniej nazwała szefa MSWiA "przybocznym grabarzem demokracji, który własnego zdania sklecić nie umie, tylko ściąga z lekcji historii i powtarza bez zrozumienia".

Podkreśliła, że sama władza nad policją nie daje mu prawa do wypowiadania takich słów, bo potrzeba mu "osobistej, samotnej odwagi". "Wasza od siedmiu boleści władza, pozwala sobie kończyć i zaczynać co chce i kiedy chce, bez szacunku do Konstytucji i jakichkolwiek obyczajów międzyludzkich. Przez wiele lat byliście legalną opozycją – nie przypominam sobie, żeby legalna opozycja, mogła istnieć za komunizmu" - napisała.

Szczepkowska do Błaszczaka: "Nie ściągaj chłopcze"


Szczepkowska zarzuciła Błaszczakowi, że ten będąc od 1989 roku w opozycji "nie brzydził się tymi komunistycznymi pieniędzmi". "Nie masz własnych myśli, nie masz własnego zdania, możesz tylko ściągać i powtarzać cudze słowa jako swoje. Jesteś idealnym typem komunistycznego aparatczyka" - brzmi dalsza część jej wpisu.

"Nie ściągaj chłopcze, nie kopiuj, myśl sam, a może nagle wymyślisz posadę na miarę swojego rozumu i płochliwego charakteru. Tworzycie nową formę komunizmu. Rosja nie musi tu przychodzić. To Wy tworzycie Rosję u nas. Komunizm się skończył w 1989 roku, a w 2017 Polska za Waszą przyczyną stała się częścią Wschodu" -

Mariusz Błaszczak: decyzja prezydenta zakończyła w Polsce komunizm

Wymiar sprawiedliwości w Polsce wyszedł z komunizmu praktycznie bez zmian - mówił na antenie radiowej "Jedynki" Mariusz Błaszczak. Szef MSWiA podkreślił, że reforma sądownictwa jest sprawą wewnętrzną państw UE i nie rozumie decyzji o uruchomieniu art. 7.

Mariusz Błaszczak pochwalił decyzję Andrzeja Dudy o podpisaniu ustaw o zmianach w sądownictwie. Podkreślił, że Komisja Europejska wszczynając postępowanie przeciwko Polsce, "narusza traktaty unijne".

- Nie ulega żadnej wątpliwości, że ta decyzja jest bezpodstawna. Zmiany w wymiarze sprawiedliwości w państwach członkowskich nie są sprawą całej Wspólnoty - tłumaczył minister. - Tydzień temu w Polsce skończył się komunizm - skomentował fakt podpisania przez prezydenta ustaw o SN i KRS.

- A zmiany, które zostały przeprowadzone, projekty pana prezydenta Andrzeja Dudy, zmieniają wymiar sprawiedliwości w ten sposób, że pozostawiają pod kontrolą, czyli ustanawiają kontrolę społeczną nad wymiarem sprawiedliwości - dodał.Pytany o to, dlaczego więc Komisja Europejska zajmuje się reformą PiS, odparł, że wszystkiemu winna jest opozycja. - KE wykorzystała polską opozycję. Na Malcie doszło do morderstwa dziennikarki i Komisja się tym faktem nie zajmuje, a z donosu PO zajmuje się Polską - mówił w "Sygnałach Dnia PR1".
Błaszczak zapowiedział, że rząd będzie starał się przekonać kraje UE do głosowania przeciwko dalszym krokom instytucji unijnych przeciwko Polsce. - Musimy uświadomić naszych partnerów, że oni są następni, gdy tylko zechcą przeprowadzać zmiany zgodnie z wolą narodu - tłumaczył. Potwierdził, że po stronie Polski z pewnością staną Węgry.

źródło + video: http://wiadomosci.onet.pl...pkowska/cltcmep

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 27, 2017 21:58

Powinniśmy być dumni z mieszkanki naszego miasta !

===================================

Lubinianka Liliana Iżyk wygrała międzynarodowy konkurs w Carnegie Hall w Nowym Jorku




– Wróciłam z wyprawy do USA niesamowicie szczęśliwa. Udało się przywieźć pierwszą nagrodę, jak również wystąpić w taki sposób aby zainteresować swoją osobą publiczność w Carnegie Hall w Nowym Jorku.

„Marzyłam o tej scenie odkąd miałam 5 lat a teraz dzięki godzinom ciężkiej pracy jadę reprezentować nasz kraj podczas finału. Sama nie wierzę w moje szczęście.” – napisała na swoim oficjalnym fanpage’u Liliana Iżyk młoda wokalistka z Lubina, finalistka jednej z edycji programu Mam Talent.

Wcześniej Liliana, jako jedyna Polka, zakwalifikowała się do prestiżowego konkursu „American Protege International” gdzie wywalczyła I miejsce. Ta wygrana dała jej bilet do osławionej i pożądanej przez każdego śpiewaka Carnegie Hall.

– Z dumną będę reprezentować Polskę podczas finału, który odbędzie się 16 grudnia w New York City. Od wczesnego dzieciństwa ciężko pracuję nad swoim rozwojem muzycznym i marzę o występie w „Carnegie Hall – mówiła Liliana.

Marzyła i wróciła z pierwszą nagrodą. Zaczarowała jurorów swoim głosem. Finał, odbył się 16 grudnia 2017 roku w New York City w najsłynniejszej hali koncertowej świata – „Carnegie Hall”.

„Chciałabym bardzo serdecznie podziękować każdemu z Was za ogrom wsparcia i ciepłe słowa. Dziękuję również wszystkim sponsorom mojej wyprawy – gdyby nie Wasze ogromne serca nie mogłabym pozwolić sobie na wyjazd konkursowy.”

Jej wokalny talent odkrył ojciec. W wieku 4 lat Liliana już zaczynała grać na pianinie. Następnie ukończyła dwa stopnie szkoły muzycznej w klasie fletu poprzecznego. Zdawała też na drugi kierunek studiów – wokalistykę klasyczną w Akademii Muzycznej.

Liliana ciężko pracuje nad sobą, ponieważ muzyka klasyczna wymaga perfekcji i precyzji, do której dąży codziennie. Jednym z jej największych marzeń jest występ w Operze w Sidney.

Jej ulubieni artyści to: Pink Floyd, Deep Purple, Frank Zappa, Hector Beriloz, Nina Simone, Maria Callas.

źródło : http://magazyn.elubin.pl/...-w-nowym-jorku/

video z Mam Talent : http://mamtalent.tvn.pl/s...-izyk,3040.html

A tutaj w innym repertuarze : https://www.youtube.com/watch?v=WoNug2_N0Y4

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 10:53


Reprywatyzacja: Miliarderzy staną przed komisją za przekręt "na reaktywowaną spółkę"




Prokuratura pracuje pełną parą, a do gry włącza się organ kierowany przez ministra Patryka Jakiego. To reakcja na doniesienia DGP o przejęciu kilkudziesięciu hektarów gruntu w Warszawie.

Kilka dni temu napisaliśmy, że w reprywatyzacyjny proceder – tym razem polegający na reaktywowaniu przedwojennych przedsiębiorstw, by zagarnąć należące dawniej do nich nieruchomości – uwikłanych było kilku najbogatszych Polaków. – Prokuratura zajmuje się sprawą przejęcia niezgodnie z prawem działki na warszawskiej Woli – potwierdził prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Chodzi o grunty na Ulrychowie – kilkadziesiąt hektarów. Obecnie stoi na nich galeria handlowa Wola Park, osiedle oraz budowana jest druga linia metra. Kiedyś był to majątek powstałych w 1805 r. zakładów ogrodniczych, przedsiębiorstwa będącego własnością rodziny Ulrichów. W 1945 r. grunty zostały znacjonalizowane. W latach 90. spółkę Ulrichów reaktywowali ludzie Ryszarda Krauzego. A ta odzyskała ziemię.

Poza śledczymi tematem zainteresowali się również członkowie komisji weryfikacyjnej. Jej przewodniczący Patryk Jaki mówi, że w przyszłym roku przeanalizowana zostanie zarówno sprawa opisana przez DGP, jak i kilka innych przypadków, gdy doszło do wskrzeszenia spółek na podstawie kolekcjonerskich papierów wartościowych i zwrotu im nieruchomości lub wypłaty odszkodowań. Na czym polegał proceder? W największym uproszczeniu: grupa osób nabywała m.in. na bazarach akcje przedwojennych firm. Papiery powinny mieć jedynie wartość kolekcjonerską. Ale nabywcy szli z nimi do urzędów i sądów. Przedstawiali się jako obecni akcjonariusze spółek, których majątek po wojnie został znacjonalizowany. Reaktywowali te przedsiębiorstwa i przejmowali nad nimi pełną kontrolę, a potem w ich imieniu żądali zwrotu nieruchomości. Skutecznie.

W prowadzonym śledztwie przewija się nazwisko byłego miliardera Ryszarda Krauzego. Z naszych informacji wynika, że zostanie on wezwany przez komisję weryfikacyjną. Najprawdopodobniej – o ile z dokumentów będzie wynikało, że ich nazwiska nie pojawiają się przypadkowo, ale że mogą coś wnieść do postępowania – wezwani zostaną też Zbigniew Jakubas (na przejętych na Woli gruntach do niedawna znajdowała się siedziba Mennicy Polskiej kontrolowanej przez tego biznesmena) oraz Michał Sołowow. Ten ostatni do innej sprawy. W zeszłym roku stołeczny aktywista Jan Śpiewak złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując, że spółka kontrolowana przez Sołowowa mogła nielegalnie przejąć 32 ha na Saskiej Kępie. Miliarder twierdził, że to on jest poszkodowany i na kontrowersyjnej transakcji stracił. Zaznaczył, że ani nie angażował się nigdy w proces skupowania roszczeń reprywatyzacyjnych, ani nie wykorzystywał kolekcjonerskich papierów wartościowych. Jak ustalił DGP, komisja weryfikacyjna będzie chciała to jednak sprawdzić.

W ostatnich tygodniach CBA przeprowadziło zmasowaną akcję w Warszawie, Kielcach, Krakowie, Gdańsku i kilku innych mniejszych miastach. Funkcjonariusze sprawdzają, czy wskutek wykorzystywania kolekcjonerskich akcji również tam nie dochodziło do wyłudzania majątku.

źródło: http://prawo.gazetaprawna...ana-spolke.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 12:00

Komentarze:

tfujpan

najważniejsze że funkcjonuje POnadczasowa bezkarność

------------------------------

chemik@chemik

Dziękuję redakcji www.wpolityce za NIEZŁOMNE ukazywanie PRAWDY . Tak trzymać.

-----------------------------------

tom

Amber Gold to klasyka mafii a dokumenty podrzucane przez "życzliwych" mają zadanie eliminować konkurencję. Należy dotrzeć do twardego jądra tego związku przestępczego i wypalić je rozgrzanym żelazem.

=======================

Tak ludzie Tuska pozwalali na bezkarność oszustów w białych kołnierzykach! Mamy ważne dokumenty w sprawie Amber Gold




Portal wPolityce.pl dotarł do szokującej korespondencji z 2010 r. pomiędzy ówczesnym Sekretarzem Kolegium ds. Służb Specjalnych Jackiem Cichockim, ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim oraz szefem CBA Pawłem Wojtunikiem i jego zastępcą Maciejem Klepaczem. Okazuje się, że już w lipcu 2010 roku CBA wnioskowało o zmiany w prawie, które zaostrzałyby przepisy dotyczące zasiadania we władzach spółek osób skazanych prawiomocnymi wyrokami. Zmianom sprzeciwił się Kwiatkowski,a Cichocki i Wojtunik potulnie przytaknęli zaufanemu ministrowi Donalda Tuska. Gdyby proponowane zmiany zostały wprowadzone już jesienią 2010 r,. Marcin P. – szef piramidy finansowej Amber Gold, nigdy nie mógłby swobodnie budować swojego przestępczego imperium.

Sprawa zaczyna się w lipcu 2010 roku, gdy w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym powstaje raport dotyczący stosowania zakazu z art. 18 Kodeksu spółek handlowych. Chodzi o zakaz pełnienia funkcji członka zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej lub likwidatora spółki kapitałowej przez osoby, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem.

W obowiązującym stanie prawnym osoby skazane prawomocnymi wyrokami za przestępstwa gospodarcze wymienione w art. 18 Kodeksu spółek handlowych mają możliwość występowania w imieniu spółek wbrew przedmiotowemu zakazowi, co stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego. Problem wymaga zbadania przez właściwe organy i rozważenia podjęcia działań legislacyjnych.

– czytamy w pierwszych zdaniach raportu CBA.

Jakież to działania podjęły „właściwe organy” po alarmującym raporcie agentów CBA? Oczywiście nie zrobiono nic, na co wskazuje korespondencja najważniejszych ludzi w państwie Donalda Tuska, na których biurko trafił szokujący raport CBA. 5 lipca Jacek Cichocki, ówczesny Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych przesyła raport ministrowi sprawiedliwości Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Jaka jest jego reakcja? Wprawdzie zgadza się z zapisami zawartymi w raporcie, ale proponowane przez CBA zmiany odrzuca! Dlaczego? Bo, zdaniem Kwiatkowskiego, uderzałyby one w przedsiębiorców! To ciekawa koncepcja, szczególnie, że nie dotyczy ona uczciwych biznesmenów, ale oszustów i przekręciarzy!

(…).Wydaje się jednak, że rekomendowane przez CBA rozwiązanie, polegające na obowiązku przedkładania wraz z wnioskiem o wpis określonych osób do rejestru przedsiębiorców informacji z Krajowego Rejestru Karnego, może być trudne do zaakceptowania przez uczestników obrotu, ze względu na czasochłonność i koszty procedury uzyskiwania zaświadczeń.

– pisze Kwiatkowski w swojej kuriozalnej odpowiedzi na raport CBA.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/373850-ujawniamy-tak-ludzie-tuska-pozwalali-na-bezkarnosc-oszustow-w-bialych-kolnierzykach-mamy-wazne-dokumenty-w-sprawie-amber-gold

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 14:15

UOKiK rozbił kartel. Posypały się gigantyczne kary




Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował, że na rynku producentów mebli działa kartel, który został rozbity. Wymierzone kary sięgnęły 135 mln zł.

W skład nielegalnego porozumienia, które w komunikacie UOKiK określono jako "wieloletni kartel producentów płyt do produkcji mebli”, wchodzić miały: Kronospan Mielec, Kronospan Szczecinek, Pfleiderer Group, Pfleiderer Wieruszów, Swiss Krono.

135 mln zł kary

Pięciu spółkom działającym w 3 grupach kapitałowych wymierzono 135 mln zł kary.

Według przedstawicieli UOKiK "przez tę zmowę wszyscy płaciliśmy drożej za meble". Sama decyzja o nałożeniu kar została uznana za "jedną z najważniejszych decyzji urzędu w ostatnich latach".

Polska branża meblarska

Branża meblarska od wielu lat jest jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki. Z produkcją wartą 42,25 mld zł w 2016 r. Polska stała się szóstym producentem elementów wyposażenia mieszkań na świecie. W branży działa niemal 26 tys. przedsiębiorstw, a 22 tys. z nich zatrudnia nie więcej niż 10 pracowników.

Rozbity "kartel" nie jest pierwszą akcją UOKiK wymierzoną w producentów mebli. Przed kilkoma tygodniami poinformowano o nałożeniu kary na firmy, które niezgodnie z prawdą reklamowały swoje towary.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2394949.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 15:03

Cenckiewicz o "moskiewskiej pożyczce": Takich gangsterów, jak z KC PZPR, to świat nie widział




"Czytam odtajnione opasłe tomy akt sprawy moskiewskiej pożyczki (w transferze ponad 1 mln. dolarów dla PZPR/SDRP od KPZS w styczniu 1990 r. pośredniczył KGB). Takich gangsterów pozostających w ścisłej relacji z gangiem w Moskwie jak partyjniacy z KC PZPR, co się w dodatku w 1990 r. ogłosili socjaldemokracją, świat nie widział" – napisał dyrektor Wojskowego Biura Historycznego dr hab. Sławomir Cenckiewicz.

Dr hab. Cenckiewicz ocenił, że umożliwienie "czerwonym kradzieży majątku, uznanie prawa SdRP do przejęcia majątku PZPR pozostanie na zawsze aktem zdrady i dowodem na spisek okrągłostołowych elit". "Zarówno tajne służby (UOP), jak też prokuratura i +politycy solidarnościowi+ mieli pełną wiedzę kim są Miller, Kwaśniewski i Rakowski, jak blisko powiązani są z Moskwą i co robią z majątkiem PZPR, który był przecież faktycznie majątkiem narodowym. Oddanie ludowi gmachu KC PZPR i budynków KW PZPR było tylko teatrem pod publiczkę, za którym krył się realny skok na kasę" – wyjaśnił.

Dyrektor WBH powołuje się na notatkę urzędową z 28 sierpnia 1992 roku, sporządzoną przez starszego inspektora Wydziału I Zarządu Śledczego UOP. Dokument jest podsumowaniem przesłuchania Wiesława Huszczy, byłego skarbnika Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP).

Jak zanotował R. Przesmycki, poza protokołem Huszcza stwierdził, że w momencie, kiedy objął stanowisko skarbnika SdRP (marzec 1990 r.) na dwóch osobnych kontach KC PZPR znajdowało się około 10 milionów dolarów amerykańskich oraz około 2-4 mld złotych. "Decyzją Centralnego Komitetu Wykonawczego SdRP - w skład którego wchodzili W. Huszcza, A. Kwaśniewski, L. Miller - środki finansowe z konta walutowego zostały przelane na konto złotówkowe, po oficjalnym kursie walutowym NBP. W sumie na koncie złotówkowym znalazło się ponad 70 mld złotych" - czytamy.

Więcej: https://dorzeczy.pl/kraj/51446/Cenckiewicz-o-moskiewskiej-pozyczce-Takich-gangsterow-jak-z-KC-PZPR-to-swiat-nie-widzial.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 15:38

Za chwilę minie rok od czasu, gdy prokuratura wzięła się do śledztwa w sprawie wypadku samochodowego premier Beaty Szydło.


Nad pozornie prostą sprawą specjaliści ślęczą już dziesięć miesięcy. Do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia z 10 lutego zatrudniono najlepszych ekspertów. Wśród nich znaleźli się m.in. biegli zaangażowani w odtwarzanie dźwięku z czarnych skrzynek TU-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, oraz wielu innych, którym udało się wyjaśnić okoliczności dziesiątek, jeśli nie tysięcy, o wiele poważniejszych niż wypadek samochodowy zdarzeń. Naprawdę polegli na jakimś pancernym audi A8 i rzeczywiście nie potrafią odczytać rejestratorów tego auta? A skoro nie potrafią, to po co piszą ekspertyzę dotyczącą okoliczności wypadku? Naprawdę śledczy muszą posiłkować się opinią (ponoć niezależnego) eksperta z Niemiec? Przecież na lewo i prawo mówi się Polakom, że nasi specjaliści (wszystkich branż) są najlepsi na świecie. Lada moment okaże się, że do wyjaśnienia tego wypadku konieczne stanie się powołanie specjalnej komisji śledczej...

Żarty na bok. Sprawa jest wszak bardzo poważna. W wypadku uczestniczyła przecież premier polskiego rządu. Śledztwo musi trwać długo, bo trzeba dogłębnie wyjaśnić wszystkie okoliczności, by bezpodstawnie nie oskarżać o spowodowanie wypadku młodego kierowcy (kara, która mu grozi za nieumyślne spowodowanie wypadku, jest przecież wysoka). Bo przecież raz na zawsze trzeba przeciąć plotki, że kolumna rządowa jechała bez wymaganego oznakowania z prawidłową prędkością. Nie można wystawiać na szwank dobrego imienia funkcjonariuszy BOR. W tej sprawie nie może być żadnych niedomówień. I nie ma się co oglądać na koszty i długość postępowania wyjaśniającego.
Obserwując wysiłki śledczych, chciałoby się, by tak drobiazgowe dochodzenie dotyczyło każdego wypadku w Polsce. Tymczasem, kiedy zderzy się auto Kowalskiego z autem Nowaka, policja niemal błyskawicznie, m.in. na podstawie drogi hamowania, uszkodzeń pojazdów i zeznań świadków, jest w stanie ustalić, kto jest winien, jaka była prędkość pojazdów itd.

Rekonstrukcją wypadków drogowych zajmuje się w Polsce całkiem pokaźne grono osób. Są wśród nich rzeczoznawcy, biegli sądowi, funkcjonariusze drogówki, pracownicy firm ubezpieczeniowych. Wypadki drogowe i ich okoliczności są też przedmiotem badań naukowych. Powstają nawet specjalne podręczniki. Pozostaje mieć nadzieję, że wypadek Beaty Szydło zasłuży na to, by kolejne wydania takich książek uzupełnić o rozdział: „Analiza wypadków drogowych z udziałem VIP-ów". A gdyby ów rozdział rozszerzyć o wypadek prezydenta czy szefa resortu obrony, powstałaby odrębna – jakże cenna – pozycja.

źródło: http://www.rp.pl/Komentar...spekulacje.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 18:15

Bunt szczurów: Polacy przestają wierzyć w mantry uzasadniające pracoholizm




Ubywa chętnych do wyścigu o lepszą posadę lub wyższą pensję. Praca wciąż jest ważna, ale przegrywa albo z rodziną, albo z chęcią wygodniejszego życia.

Polacy muszą pracować dłużej niż Niemcy, bo jesteśmy biedni i musimy gonić Zachód. Nie można wprowadzać dodatkowych dni wolnych lub ograniczać pracy w weekendy, bo jesteśmy biedni i musimy gonić Zachód. Niepotrzebne jest egzekwowanie kodeksu pracy, bo jesteśmy biedni i musimy gonić Zachód. W tę mantrę uzasadniającą pracoholizm społeczeństwo długo wierzyło. Ale powoli przestaje.

Polacy nieśmiało uświadamiają sobie inną prawdę – że wcale nie muszą tracić życia na nadgodzinach za kiepskie wynagrodzenie. Są inne możliwości. Można wyjechać do Anglii lub Irlandii – i pracować tam krócej, a zarabiać więcej. Można założyć rodzinę, skorzystać z długich urlopów i obniżać wymiar czasu pracy, a dzięki 500 plus nawet przestać zarabiać. Można wreszcie mieć mniej wymagający etat, może nieco gorzej płatny, ale gwarantujący wolny czas.

Zmieniły się potrzeby Polaków. Absolwent marketingu i zarządzania, pracujący w nielimitowanych godzinach dla filii zagranicznej korporacji o nazwie znanej z reklam, przestał być symbolem sukcesu. A był nim jeszcze dwie dekady temu, w szczególności dla osób, które wchodziły na rynek pracy. Dziś dla młodych to raczej przykład nietrafionej ścieżki zawodowej i ofiara wyścigu szczurów. Nie jest to przypuszczenie oparte jedynie na obserwacjach mieszkańca wielkiego miasta. Z badań wynika, że czas pracy Polaków staje się coraz krótszy, a kariera zawodowa w hierarchii wartości zaczyna coraz wyraźniej ustępować rodzinie i zdrowiu. Od tej zasady wciąż nietrudno znaleźć wyjątki, ale generalnie praca zaczyna tracić na znaczeniu. A może Polacy po prostu zaczynają zdawać sobie sprawę z ceny, jaką płaci się za przesadne koncentrowanie się na karierze i wyścigu o lepszą pensję. Najlepiej ujęła to amerykańska aktorka Lily Tomlin. – Problemem w wyścigu szczurów jest to, że nawet jeżeli wygrasz, to ciągle jesteś szczurem – stwierdziła.

Polacy nie chcą już nimi być.

Papierowe rekordy

Statystyki potwierdzają, że wciąż należymy do najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Najpopularniejsze wyliczenia corocznie przedstawia OECD. Z raportu tej organizacji wynika, że w 2016 r. Polacy przepracowali przeciętnie 1928 godzin (siódme miejsce w rankingu 39 państw). Pracujemy zatem wyraźnie dłużej niż nasi południowi sąsiedzi (Czesi – 1770, Słowacy – 1740) i znacząco dłużej niż mieszkańcy Zachodniej Europy (Brytyjczycy – 1676, Francuzi – 1472, Niemcy – 1363). Jednak nawet z tych danych wynika, że czas pracy w Polsce jest coraz krótszy – od rekordowego 2005 r. (1994 godz.) powoli, ale systematycznie się zmniejsza. Na dodatek to tylko statystki, czyli – parafrazując Benjamina Disraeliego – jedno z trzech rodzajów kłamstw.

Słabość zestawienia OECD polega na tym, że wykorzystuje się do niego dane pochodzące z poszczególnych krajów, a te stosują różne metody badawcze i definicje pracy lub czasu pracy (przestaje więc dziwić, że np. według raportu najbardziej zapracowanym narodem Europy są Grecy, którzy w 2016 r. przepracowali 2035 godz.). Wystarczy porównać te dane z innymi wyliczeniami, aby zauważyć ogromne różnice. Dla przykładu według statystyk Eurostatu w 2016 r. Polacy pracowali średnio 42,1 godz. tygodniowo. Skoro mieszkańcy Zachodniej Europy przepracowują rocznie znacznie mniej godzin (OECD), to powinni też mieć znacznie krótszy przeciętny tydzień pracy. Tymczasem z danych Eurostatu wynika, że Francuzi wykonują obowiązki zawodowe przez 40,5 godz., Niemcy – przez 41,3 godz., a Brytyjczycy – 42,8 godz. (czyli nawet dłużej niż Polacy, choć teoretycznie – według OECD – rocznie pracują o ponad 200 godz. mniej).

Podobnie jest z relacją czasu pracy do zamożności danego społeczeństwa. Według statystyk OECD najdłużej pracują narody najmniej zamożne (oczywiście spośród członków organizacji) – liderem są Meksyk (2255 godz.) i Kostaryka (2212 godz.), a w pierwszej siódemce – oprócz Polski – są jeszcze Korea Południowa, Grecja, Chile i Rosja (żadne z tych państw nie mieści się w „30” najzamożniejszych państw świata). Na przeciwległym biegunie są krezusi – Niemcy, Duńczycy i Norwegowie. Opierając się wyłącznie na tych danych, można zatem uznać, że narody uboższe gonią te bogatsze i dlatego pracują więcej. Ale statystyki Eurostatu dotyczące średniego tygodniowego czasu pracy tej zależności nie potwierdzają. Wynika z nich, że niezbyt zamożni Polacy należą do najbardziej zapracowanych Europejczyków, ale jeszcze dłużej od nas pracują nie tylko wspomniani Brytyjczycy, lecz także np. Austriacy i Szwajcarzy, czyli jedne z najbogatszych nacji na świecie.

W tym kontekście nie można zapominać też o innej, bardzo istotnej średniej. Z raportu Narodowego Banku Polskiego wynika, że w II kwartale 2017 r. średniotygodniowy czas pracy wynosił poniżej 40 godz., czyli najmniej w całej ostatniej dekadzie (spadek o 2,1 proc. w porównaniu z II kwartałem 2016 r.). Oczywiście na podstawie jednej statystyki nie można przewidywać, że liczba godzin pracy utrzyma się automatycznie na tak niskim poziomie (nie potwierdzają tego informacje GUS za III kwartał), ale spadek to już trwały trend. Dziesięć lat temu przeciętny tygodniowy czas pracy był o prawie dwie godziny dłuższy. Dodatkowo kurczy się on – i to w najszybszym tempie – w okresie, gdy zapotrzebowanie na pracowników jest największe. Stopa bezrobocia utrzymuje się na poziomie najniższym od transformacji ustrojowej (poniżej 7 proc.), a ponad połowa firm wskazuje, że jedną z głównych barier ich rozwoju są problemy ze znalezieniem pracowników i zapełnieniem wakatów. Dla porównania rok wcześniej takie trudności wskazywało tylko 36 proc. przedsiębiorców.

Teoretycznie w takim momencie nie najlepiej wynagradzani Polacy – w szczególności w porównaniu z krajami zachodnioeuropejskimi – powinni wykorzystywać okazję i zarabiać, np. pracując w nadgodzinach lub podejmując dodatkowe zatrudnienie w innych firmach. A jest odwrotnie – liczba nieobsadzonych stanowisk gwałtownie rośnie (w ciągu ostatnich dwóch lat o 82 tys., czyli o 1/5). Zmniejsza się też grono osób, które podejmują pracę w więcej niż jednej firmie (w ciągu ostatniego roku ubyło 18 tys. takich osób, czyli 2 proc.), a nawet tych, którzy poszukują nowego zatrudnienia (bo chcą zmienić pracę; w ciągu roku ubyło ich aż 50 tys., czyli 18 proc.).

Z danych NBP wynika jeszcze inna interesująca tendencja. Skraca się nie tylko rzeczywisty czas pracy, ale również ten preferowany przez zatrudnionych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat zmniejszył się on z 40,8 godz. do 40,3 godz. Nadal nie jest więc niski (powyżej 40-godzinnej normy wynikającej z kodeksu pracy), lecz z danych tych wynika, że Polacy nie tylko pracują krócej, ale też chcą poświęcać na obowiązki zawodowe coraz mniej czasu.

Jakie są tego przyczyny?

Żeby było miło

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...nym-zyciem.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 19:25

Komentarze:

Janusz45

Jak on się nie wstydzi korzystać z żebraniny?
-------------------------

konfiv

..nie PiSzcie o nim więcej ,bo to tak jakby kąpiele w szambie reklamować !

----------------------------

Arrow

Za otrzymane "stypendium" powinien zacząć leczyć się w psychiatryku (plus koniecznie lewatywy), tak żeby nie ujawnił swojej choroby podczas odbioru nagrody "Nobla" - np. poprzez wskoczenie na stół podczas "uroczystości". PS Może też przejść się do kowala, który zrobi mu manicure - nie będzie musiał chodzić w rękawiczkach.

===========================

"Stypendium wolności" dla Kijowskiego. Ile wpłacił na alimenty?




Sympatycy Mateusza Kijowskiego przekazali mu 32 tysiące złotych w ramach "stypendium wolności". "Super Express” informuje, że były lider KOD przelał niemal 5 tys. złotych na poczet zaległości alimentacyjnych.

Sympatycy Kijowskiego zebrali pieniądze w ramach "Stypendium wolności". Jak tłumaczyła organizatorka zbiórki, Elżbieta Pawłowicz, siostra posłanki PiS, ze względu na swoje zaangażowanie w działalność opozycyjną, były lider KOD nie może znaleźć pracy, a poziom jego życia znacząco się obniżył.

Niedawno media spekulowały, że znaczną część pieniędzy ze zbiórki może zająć komornik. "Super Express” donosi jednak, że Kijowski zdecydował się jednak na dobrowolną wpłatę. 21 grudnia przelał na konto pruszkowskiego komornika 4970 złotych.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/51439/Stypendium-wolnosci-dla-Kijowskiego-Ile-wplacil-na-alimenty.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14225
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 28, 2017 21:22

Komentarze:

niewierzący ateusz

teraz to już tylko kwestia czasu kiedy schetyna spoci się jak chlebowski i popłacze niczym sawicka

------------------------------

tonic

Tak tak rządzący czas najwyższy zacząć skrupulatnie i systematycznie rozliczać warcholstwo które kradło i brało co popadnie.Przy surowych karach i konfiskatach zagrabionych pieniędzy sporo wpłynie na zasilenie budżetu państwowego

----------------------------

uwaga

Tylko nie ruszajcie Schetyny, nikt tak jak on nie pociągnie na dno tych kanalii

=========================

Wraca sprawa afery hazardowej. Prokuratura wznawia śledztwo




Prokuratura Krajowa wznowiła śledztwo w sprawie afery hazardowej - ustalili dziennikarze Wiadomości TVP. Decyzję o wznowieniu postępowania podjął po analizie akt prokurator krajowy Bogdan Święczkowski.

Przypomnijmy, że w październiku Prokuratura Krajowa informowała, że na polecenie Bogdana Święczkowskiego Departament do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej analizuje akta postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu przeciwko siedmiu urzędnikom Ministerstwa Finansów. Śledztwo dotyczyło tzw. jednorękich bandytów. Celem analizy było ustalenie czy w toku prowadzonego śledztwa zgromadzono wszystkie dowody niezbędne do wyjaśnienia okoliczności sprawy, a także czy wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa było zasadne.

To właśnie po tej analizie Święczkowski podjął decyzję o wznowieniu śledztwa.

Sprawa sięga lat 2006-2009. Wtedy to, urzędnicy Ministerstwa Finansów mieli nie dopełnić swoich obowiązków i w ten sposób doprowadzić, na podstawie poświadczających nieprawdę opinii przedrejestrowych, do rejestracji prawie 78 tysięcy automatów do gier o niskich wygranych – tzw. „jednorękich bandytów” – wbrew obowiązującym wówczas przepisom. Jak przypominała w październiku PK, urzędnicy z poszczególnych organów celnych w kraju otrzymywali informacje mogące nasuwać uzasadnione podejrzenie, że automaty do gier działały w sposób niezgodny z przepisami w zakresie, w którym mówią one o nieprzekraczalności wartości maksymalnych stawek za grę i maksymalnej jednorazowej wygranej. Pomimo takich sygnałów, urzędnicy resortu finansów decydowali o rejestrowaniu ich jako automaty do gier o niskich wygranych.

31 marca 2017 r. Prokuratura Regionalna w Poznaniu podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa, nie dopatrując się winy urzędników.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/51483/Wraca-sprawa-afery-hazardowej-Prokuratura-wznawia-sledztwo.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 297 z 335  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.