forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Wrz 09, 2017 23:23

Komentarz:

zkrak

Gdyby te reparacje nie miały mocy prawa międzynarodowego do niemiaszki siedzieliby cicho lub całkowicie by ignorowali takie newsy z PL. Jednak coś jest na rzeczy skoro tak głośno krzyczą! Poza tym niech w końcu raz na zawsze przestaną jątrzyć i nas poniżać w dodatku swoimi grzechami! tj. obozami pracy itp itd. Prawda jest taka że silni tylko znają jeden język, język siły! i takim językiem trzeba z Niemcami i Ruskimi rozmawiać wówczas będą nas szanować! A rządowi proponuję aby cała sprawa była należycie załatwiona: wynająć najlepsze kancelarie prawne z Nowego Yorku a najlepiej aby prawnicy to byli potomkowie żydowscy którzy stracili swoich krewnych mieszkających wówczas w Polsce, odpalić im 10% zasądzonych reparacji i sprawa raz na zawsze będzie załatwiona! Skoro Niemcy wypłacali reparacje innym krajom to dlaczego nie Polsce???

==========================

Ekspertyza dotycząca reparacji gotowa! Czego możemy domagać się od Niemiec?




Według informacji, do jakich dotarł portal TVP Info, Biuro Analiz Sejmowych ukończyło prace nad ekspertyzą dotycząca możliwości dochodzenia roszczeń od Niemców za straty podczas II wojny światowej. Dokument trafi na początku na biurko posła PiS, Arkadiusza Mularczyka.


Ekspertyza dotycząca możliwości dochodzenia roszczeń od Niemiec za straty materialne i osobowe wyrządzone Polsce w trakcie drugiej wojny światowej ma być niedługo dostępna na stronach internetowych Sejmu. Na początek trafi na biurko posła-wnioskodawcy, czyli Arkadiusza Mularczyka z PiS.

Mularczyk wniosek o sporządzenie ekspertyzy w tej sprawie złożył do BAS na początku sierpnia, kiedy zaczęto poruszać temat ewentualnych reparacji wojennych od strony niemieckiej. Niemcy z duża dozą agresywnej retoryki podeszli do tej sprawy, nie brakowało również pogróżek mówiących o "cienkiej czerwonej linii". Choćby dziś temat reparacji został ostro skrytykowany przez Związek Wypędzonych, znany głównie z antypolskich tendencji byłej szefowej, Eriki Steinbach. Tym razem szef Związku, Bernd Fabritius uznał temat reparacji za "prowokację rządu PiS". Poseł Mularczyk jednak szybko zaznaczył, czym poza szefowaniem Wypędzonym zajmuje się Fabritius.

Według sondażu IPSOS z początku sierpnia, za wypłatą reparacji opowiada się 63% Polaków.

Więcej: http://niezalezna.pl/2028...-sie-od-niemiec

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 10, 2017 14:09

Komentarze:
aria

Jeszcze trochę poczekamy a o Michniku i jego szmatławcu nikt nie będzie pamiętał.

------------------------------------------------

Bartek

Michnik i jego GW w swoim źywiole czyli straszyć straszyć a moze ktoś się wystraszy i posłucha jąkały

---------------------------------------------

Arek

Nie warto zajmować się takimi szmatami. Przecież, to brat oprawcy i kata, ktory skazywał na śmierć polskich patriotów.

=============================

Gazeta Michnika wie, jak wysłać Polaków do nieba i tam nagrodzić programem 5 000 000 plus




Po licznych zapowiedziach końca świata nadszedł czas na to, co po końcu świata. I tę wizję przedstawia niezawodna gazeta Michnika.
Z jednego z najbardziej kuriozalnych tekstów, jakie czytałem w ostatnich latach, autorstwa Marka Beylina, wyłania się obraz budzący grozę, wywołujący zgrzytanie zębów i ciarki na plecach, a generalnie taki, że odechciewa się żyć. Nawet gdyby nie czytać dalszego ciągu, kilka wybitych zdań odbiera oddech. „Jeśli PiS utrzyma władzę, spadniemy do trzeciego, piekielnego kręgu nowej Europy. Rozhulana niestabilność, potęgujące zacofanie, coraz mniej praw, wyzysk, znój, szybki przyrost nierówności - taki będzie nasz świat poza Europą. (…) Mieszkaniec Berlina lub Amsterdamu będzie żył dostatnio i bez socjalnych zgryzot. A tobie, obywatelu z Warszawy bądź Krakowa, uganiającym się za pracą i walczącym o poczucie bezpieczeństwa, pozostanie smęt i zazdrość”.

W apokalipsie wedle gazety Michnika mamy wyraźne nawiązanie do „Boskiej komedii” Dantego. Marek Beylin serwuje nam przecież swego rodzaju katabazę (wędrówkę po zaświatach) na podstawie arcydzieła włoskiego poety, a może nawet „Eneidy” Wergiliusza. Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości to przecież ewidentnie piekło Dantego, z jego dziewięcioma kręgami, choć autor gazety Michnika wspomina o trzecim piekielnym kręgu. Gdy się jednak wczytać w tekst Beylina, Polska znajdzie się w najlepszym wypadku w VI kręgu piekła Dantego, przeznaczonym dla heretyków. A herezją jest tu oczywiście niezgoda na lewicowo-liberalny raj, który powinna realizować Unia Europejska. Tak właściwie to wskutek rządów PiS Polska znajdzie się w VIII kręgu piekła, tym podzielonym na dziesięć czeluści. A w najgorszym scenariuszu znajdzie się wręcz w kręgu IX - najstraszniejszym, gdzie Dante spotkał m.in. zdrajców Judasza i Brutusa.

Podobnie jak u Dantego, nad bramą prowadzącą do piekła zgotowanego Polakom przez PiS też wisi napis. Autor gazety Michnika go nie podaje, ale można go zrekonstruować jako: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wychodzicie”. Wychodzicie z Unii Europejskiej. Nawet jeśli nikt z UE nie wychodzi i wychodzić nie zamierza, gazeta Michnika od miesięcy dmie w trąby wyjścia. A owo wyjście jest złem najgorszym, zasługującym co najmniej na VIII krąg piekielny (ten trzeci u autora z gazety Michnika to chyba właśnie ósmy u Dantego). Podczas gdy Polacy będą skazani na piekło, pojawi się nowy porządek europejski, który „pochłonie ogromne sumy, wszak trzeba będzie szybko wyrównywać poziom gospodarek w strefie euro, uwspólniać polityki socjalne i fiskalne, a także intensywnie rozwijać polityczne więzi z basenem Morza Śródziemnego i Afryką, by je stabilizować”. Polakom pozbawionym tych pieniędzy nie pozostanie nic innego jak poszukać sobie jakiejś w miarę wygodnej czeluści w VIII piekielnym kręgu. Tym bardziej że przestaną cokolwiek rozumieć, skoro „polska edukacja pod władzą PiS będzie nas cofać, a nie rozwijać mentalnie, nie da nam narzędzi do rozumienia współczesnego świata”.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/357125-gazeta-michnika-wie-jak-wyslac-polakow-do-nieba-i-tam-nagrodzic-programem-5-000-000-plus

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 10, 2017 15:55

Komentarze:

pamięć

Kręci koleżka her Niemiec. Ziemie tzw. "odzyskane" były rekompensatą dla Polski za przejęte ziemie wschodnie przez ZSRR. Zapomina też kto był pokonanym i kto wywołał to największe mordowanie narodów w dziejach historii Świata.

------------------------------

sir

"... wartości ziem odstąpionych ZSRR i Polsce." Jakich odstąpionych?
Mieliście guzik do powiedzenia. Wasza klęska i kapitulacja była bezwarunkowa, Niemiaszki. Chcieliście rządzić podbitymi narodami lub ich wymordować, bo to potraficie doskonale. Za wywołanie wojny w której zginęło ponad 50 milionów ludzi trzeba słono zapłacić. Te czasy, gdy opłacało się siłą zabrać ziemię i bogactwo innego narodu minęły. Dziś nadal myślicie, że tylko silny ma rację - to się u was chyba nie zmieni.


=======================

Niemiecki historyk o roszczeniach reparacyjnych. "Igranie z ogniem"




Wysuwanie przez Polskę roszczeń reparacyjnych grozi powrotem do dyskusji o polskich granicach - nie tylko zachodniej, lecz także wschodniej - twierdzi Gregor Schoellgen, niemiecki historyk.

Schoellgen przedstawił swoje racje w niedzielnym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Jego zdaniem przejęcie przez Polskę po wojnie dawnych ziem niemieckich pokryło "w znacznym stopniu" polskie roszczenia reparacyjne wobec Niemiec.

Rachunek uregulowany?

Historyk wylicza świadczenia wypłacone przez niemiecki rząd w okresie powojennym różnym kategoriom ofiar - od 3 mld marek niemieckich w 1952 r. dla państwa Izrael do odszkodowań dla robotników przymusowych w 2000 r. O tym, jak Niemcy, a także inne państwa, regulowały kwestie odszkodowań wojennych przeczytasz w artykule money.pl.

- Do końca 2015 r. RFN wypłaciła świadczenia będące zadośćuczynieniem za wojnę w wysokości 73,4 mld euro - podkreśla Schoellgen, zastrzegając, że kwota ta nie obejmuje wywłaszczeń i demontażu niemieckiego przemysłu w strefach okupacyjnych oraz wartości ziem odstąpionych ZSRR i Polsce.

O niemieckich reparacjach zaczęło być głośno na początku sierpnia za sprawą polityków PiS, w tym prezesa Jarosława Kaczyńskiego, o czym szerzej pisaliśmy w money.pl.

Niemiecki historyk przyznaje na łamach "FAZ", że tereny na wschód od Odry i Nysy przyznane zostały Polsce w umowie poczdamskiej z 2 sierpnia 1945 r. jedynie "w administrowanie". Jednak zaznacza, że "od początku było jasne, że nie może być powrotu do dawnego status quo".

- Zwrot Niemcom byłych obszarów niemieckich na wschód od Odry i Nysy byłby do pomyślenia tylko wtedy, gdyby dawne polskie obszary na wschód od Bugu zostały zwrócone Polsce, a to było właśnie nie do pomyślenia - tłumaczy autor.

Szacuje się, że zniszenia wojenne lewobrzeżnej warszawy przekroczyły 80 proc.
Wysuwanie przez Polskę roszczeń reparacyjnych grozi powrotem do dyskusji o polskich granicach - nie tylko zachodniej, lecz także wschodniej - twierdzi Gregor Schoellgen, niemiecki historyk.

Schoellgen przedstawił swoje racje w niedzielnym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Jego zdaniem przejęcie przez Polskę po wojnie dawnych ziem niemieckich pokryło "w znacznym stopniu" polskie roszczenia reparacyjne wobec Niemiec.

Polska milczała

RFN w Układzie o podstawach normalizacji wzajemnych stosunków z 7 grudnia 1970 r. ostatecznie uznała granicę z Polską. Schoellgen przypomina, że aby doprowadzić do ratyfikacji umowy przez parlament, strona niemiecka "skazana była na koncesje strony polskiej" dotyczące między innymi reparacji.

- W oświadczeniu, którego pełnej treści wówczas nie opublikowano, Polska potwierdziła w grudniu 1970 r. wyraźnie trwającą ważność oświadczenia z sierpnia 1953 r., że roszczenia reparacyjne zostały spełnione - przypomina historyk.

Jego zdaniem ten stan rzeczy pozostał bez zmian po zjednoczeniu Niemiec. Ewentualne roszczenia mogły być zgłoszone podczas negocjacji "2+4", zakończonych podpisaniem 12 września 1990 r. Traktatu o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec.

- Polska, która jako jedyne państwo oprócz sześciu stron traktatu uczestniczyła w turach negocjacji, nie zrobiła tego - zauważa Schoellgen.

W zamian Niemcy potwierdziły 14 listopada 1990 r. nienaruszalność wspólnej granicy na Odrze i Nysie, a tym samym także odstąpienie dawnych ziem niemieckich.

- Kto podnosi dziś wobec Niemiec polskie roszczenia reparacyjne, ten musi wiedzieć, że może to oznaczać igranie z ogniem - pisze Schoellgen.

Niemiecki historyk przytacza wypowiedź ówczesnego ministra spraw zagranicznych RFN Waltera Scheela z września 1972 r. z jego rozmowy z polskim odpowiednikiem: "W ramach takiej dyskusji nie można byłoby pominąć faktu przejęcia własności byłych niemieckich terenów. Trzeba by też uwzględnić straty osobowe i szkody materialne".

- W rezultacie doszłoby do bardzo niebezpiecznej dyskusji - ostrzegał wtedy Scheel.

Kto może tego chcieć?


- Na szczęście temat ten stracił po niemieckiej stronie emocjonalne znaczenie. Ale czy dotyczy to tak samo Polski, Białorusi i Ukrainy, a w tle także Rosji? - pyta Schoellgen.

- Kto porusza temat reparacji, ten podnosi też nieuchronnie temat polskiej granicy zachodniej; kto porusza temat polskiej granicy zachodniej, otwiera nieuchronnie temat polskiej granicy wschodniej, a to prowadzi nieuchronnie do dyskusji o stosunku Polski do Ukrainy i Białorusi, ponieważ do tych dwóch państw należą od czasu rozwiązania Związku Radzieckiego dawne polskie obszary na wschód od Bugu - przypomina historyk.

Autor przypomina na łamach "FAZ", że brytyjski minister spraw zagranicznych George Curzon wyznaczył pod koniec 1919 r. na Bugu środkową część przebiegu granicy między Polska a Sowietami.

- Zarówno Polacy, jak i Sowieci odrzucili wówczas tę linię i usiłowali przeforsować swoje plany za pomocą środków militarnych - zauważa autor. Jak dodaje, tak samo postąpił Stalin, gdy powołując się na Curzona przeforsował tę granicę najpierw w rozmowach z Hitlerem, a potem z Roosveltem i Churchillem.

- Od przyjęcia Polski do UE, a więc od 1 maja 2004 r., proponowana w 1919 r. przez Curzona granica pokrywa się ze wschodnią granicą zewnętrzną UE. Kto podważa dziś w jakimkolwiek punkcie kompleksowe status quo na tym obszarze, wrzucając na przykład problem reparacji, ten znajdzie się niespodziewanie w epoce wojen światowych. Kto może tego chcieć? - konkluduje historyk.

Gregor Schoellgen jest autorem wielu książek o niemieckiej polityce zagranicznej w XIX i XX w. 64-letni historyk należy do wydawców akt niemieckiego MSZ. Obecnie wykłada historię współczesną w uniwersytecie Erlangen.

źródło + video: https://www.money.pl/gosp...,0,2363855.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 10, 2017 19:44

Komentarze:

Anonim 10.

Dupe jej skopać jak tylko wróci.

-------------------------

Anonimanoma

Mnie to się w głowie nie mieści, że Polak pluje na swój kraj , na Polaków.


----------------------------

Anonim

To wstyd aby taka kukla z plastykowymi rzęsami i pustym bębnem miała cos wspólnego z Polska.Kto tego nieroba wybrał ?

=====================

Bieńkowska naprawdę to powiedziała. Skrytykowała „kraje takie jak Polska”




Powodem skandalicznej wypowiedzi koleżanki z rządu Donalda Tuska była sprawa - a jakże! - uchodźców z krajów islamskich, których rząd Beaty Szydło nie chce przyjmować do Polski. Elżbieta Bieńkowska wspomniała też o wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

Wypowiedzi eurokomisarz ds. rynku wewnętrznego i usług cytuje niemiecki portal spiegel.de.

Bieńkowska, którą do Brukseli zabrał ze sobą w 2014 roku Donald Tusk, potępiła polski rząd. Komentując słowa jednego z brytyjskich urzędników, stwierdziła, że są większe zagrożenia dla jedności Unii Europejskiej niż Brexit, wskazując na „kraje takie jak Polska”.

O co chodziło eurokomisarz? Nietrudno się domyślić. To przede wszystkim sprawa uchodźców.

Decyzja o opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię była „wstrząsem dla wszystkich”, ale teraz eurosceptycy są postrzegani jako poważne zagrożenie

- powiedziała komisarz, cytowana przez niemieckie pismo.

Jako przykłady Bieńkowska podała odmowę przyjęcia imigrantów do Polski z krajów Afryki, Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz... wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej.

Przypomnijmy, Trybunał Sprawiedliwości UE oddalił w środę skargi Słowacji i Węgier na decyzję o obowiązkowej relokacji uchodźców przebywających w Grecji i we Włoszech.

O „gwieździe” w gabinecie Donalda Tuska zrobiło się głośno po ujawnieniu jej nagrań z warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele.

6 tys. zł! No rozumiesz to? To jest niemożliwe, tak? Żeby ktoś za tyle pracował. Albo złodziej, albo idiota
- mówiła Bieńkowska w rozmowie z Pawłem Wojtunikiem, ówczesnym szefem CBA. Chodziło jej o wysokość miesięcznego wynagrodzenia za pracę.

źródło: http://niezalezna.pl/2027...akie-jak-polska

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 10, 2017 22:29

Gorzkie marchewki, słone brzoskwinie i małe tłuste kurczaki. Jak zmieniła się żywność przez stulecia i ostatnie dekady




Dziś mamy supermarket, kiedyś był rajski ogród. A w ogrodzie: banany z dziesiątkami wielkich pestek, gorzkie marchewki przypominające korzenie zwykłych roślin i dwucentymetrowe słone (!) brzoskwinie. Bez dwóch zdań, gdyby współczesny ogrodnik chciał sprzedać plony z rajskiego ogrodu zostałby po pierwsze wyśmiany przez konsumentów, po drugie zdyskwalifikowany przez Unię Europejską. Wszak to właśnie Unia ma w swoich normach zapisy o tym, jak bardzo ogórek ma prawo być wygięty, a ziemniak okrągły. A my-konsumenci? No cóż... Nawet biorąc pod uwagę, że zapanował trend na brudne i niedoskonałe warzywa "z działki" nie bylibyśmy zachwyceni tym, jak smakowały one pierwotnie. I co ciekawe, dietetycy też woleliby pozostać przy współczesnych wartościach odżywczych poszczególnych produktów (również mięsa!). Oto dlaczego.

Co jakiś czas internet obiegają sensacyjne wieści ze świata nauki. Najbardziej lubimy te dotyczące jedzenia. A to kawa okazuje się zdrowsza niż dotąd sądziliśmy, a to gluten staje się główną przyczyną wszystkich naszych problemów, a olej kokosowy raz jest wybawieniem, innym razem bohaterem mitu o zdrowiu. Ostatecznie trudno się w tym odnaleźć, dlatego coraz częściej ulegamy wrażeniu, że "kiedyś to było prawdziwe jedzenie". Nic nie truło, nic nie uczulało. Nawet cukier krzepił, a nie uzależniał. Poza tym, na szczęście, ostatecznie odwołujemy się do faktów: organizm człowieka składa się z 50 mld żywych komórek i w zachowaniu zdrowia chodzi o to, by dostarczyć mu odpowiednich dawek 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i białek oraz 3 podstawowe kwasy tłuszczowe. Tym bardziej trafiają do nas "obrazki" i wstrząsające fakty przedstawiające, jak przez ostatnie dekady zmieniało się jedzenie. To pierwszy z nich.

Więcej: http://natemat.pl/217129,...ila-sie-zywnosc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 14:01

Imperium biznesowe ojca Rydzyka rośnie na państwowej kasie. Rządowe dotacje płyną szerokim strumieniem




188 mln zł aktywów, zero kredytów, niemal 30 mln zł zysku netto i 17 mln żywej gotówki. Takimi wynikami finansowymi za 2016 rok może pochwalić się fundacja Lux Veritatis, okręt flagowy biznesowego imperium ojca Tadeusza Rydzyka. Doskonała kondycja finansowa spółek związanych z Radiem Maryja to w dużej mierze efekt hojnych dotacji rządowych, jakie ruszyły po objęciu władzy przez PiS.

Jak ustalił "Puls Biznesu", strumień rządowych pieniędzy pod różnymi postaciami płynie do Torunia aż z dziesięciu ministerstw rządu Beaty Szydło oraz podległych im jednostek.

Najhojniejszym z ministrów jest szef resortu środowiska Jan Szyszko, dzięki któremu fundacja Lux Veritatis na początku września otrzymała 19,5 mln zł środków unijnych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) na budowę ciepłowni geotermalnej.

Dobroczyńcami ojca Tadeusza Rydzyka są jednak nie tylko ci ministrowie, którzy - tak jak wymienieni powyżej - bardzo często goszczą w toruńskich mediach i uchodzą za największych faworytów wpływowego redemptorysty w zasobach kadrowych PiS.

Rządowe pieniądze płyną do Torunia także z kierowanego przez Witolda Bańkę resortu sportu i turystyki, resortu kultury Piotra Glińskiego, a nawet od szefa resortu nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Łączna suma przyznanych przez te resorty dotacji wyniosła 9 mln zł, choć część z tych wpłat jest rozłożona w czasie. To jednak stosunkowo niewielka część publicznych środków pieniędzy, na jakie może liczyć redemptorysta z Torunia.

Do kasy Lux Veritatis wpływają też pieniądze, które zostały przyznane ojcu Rydzykowi przed dekadą przez poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości. Dotyczy to w głównie przyznanej w 2007 roku dotacji NFOŚiGW na poszukiwanie wód geotermalnych w Toruniu. Dzięki korzystnemu finałowi sprawy sądowej, w kwietniu 2016 r. na konto Lux Veritatis wpłynęło 26,5 mln zł.

"Puls Biznesu" ustalił też, że fundacja Lux Veritatis otrzymała też 8 mln zł zwrotu podatku VAT wraz z odsetkami. To także finał sprawy, która ciągnęła się od 2007 roku. Po zmianie szefa izby skarbowej w Warszawie, po wygranych przez PiS wyborach, fiskus przestał upierać się, że fundacja ojca Rydzyka bezprawnie odliczyła 4,3 mln zł podatku.

Oprócz fundacji Lux Veritatis świetnymi wynikami finansowymi mogą pochwalić się także inne "dzieła" ojca Rydzyka oraz powiązane z nimi podmioty. "Puls Biznesu" wskazuje, że rekordowe przychody - dzięki dotacjom - notuje też spółka Bonum.

Doskonale radzi sobie też spółka Polskie Sieci Cyfrowe, czyli operator telefoniczny "W Naszej Rodzinie"oraz Fundacja Nasza Przyszłość. Ta ostatnia w 2015 uzyskała status organizacji pożytku publicznego, co pozwoliło jej pozyskiwać pieniądze z odpisów 1 proc. z podatku dochodowego.

Jak pisze gazeta, żadnych problemów finansowych, pomimo trudnej sytuacji na rynku pracy papierowej, nie ma też półka Spes, wydawca "Naszego Dziennika". W 2016 r. zanotowała ponad 23 mln zł przychodu i 4,2 mln zł zysku netto.

źródło + video: https://www.money.pl/gosp...,0,2363994.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 19:12

Kim jest Marius Olech, kluczowy świadek ws. Amber Gold? Szokująca relacja b. gangstera: Opłacał się Pruszkowowi, miał ochronę




Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznania składa trójmiejski biznesmen Mariusz Olech. Portal wPolityce.pl dotarł do Jarosława Maringe, ps. Chińczyk, który w latach 90. był mózgiem narkobiznesu mafii pruszkowskiej. Były gangster opisuje swoją znajomość z trójmiejskim biznesmenem.

Poznałem go w latach 90., gdy jako małolat jeździłem na różnego rodzaju rozkminki do Trójmiasta. Opłacał się za działania o charakterze przestępczym grupie pruszkowskiej, dzięki temu miał ochronę

– mówi Maringe.

Były gangster relacjonuje, że nazwisko świadka ws. Amber Gold w latach 90. pojawiało się w kontekście produkcji papierosów i amfetaminy, a także ich przemytu do Szwecji.

Chińczyk zwraca uwagę na specyfikę trójmiejskiego środowiska, z którym miał kontakty.

Zapamiętałem go jako gościa w białym kołnierzyku, który prowadzi tzw. lewe interesy. To specyfika środowiska trójmiejskiego. O ile w Warszawie wszystkie sprawy wyszły na światło dzienne, tak w Trójmieście pozamykano płotki, jakichś osiedlowych dilerów, a grubasy napakowane hajsem prowadzą swoje biznesy. Skorumpowany system sprawił, że nie odpowiedzieli za swoje czyny

– wspomina Jarosław Maringe.

Nie dziwi mnie to, że dziś Olech jest przedstawiany w mediach jako poważny biznesmen. Jestem byłym gangsterem, a miałem okazję poznać przedstawicieli lokalnej elity. Mogę np. podać nazwisko Jarosława Wałęsy, którego poznałem przez moją byłą dziewczynę Beatą Barańską, notabene zaprzyjaźnioną z rodziną polityka. Po obchodach w Stoczni wszyscy poszliśmy do restauracji… Mariusa Olecha. To towarzystwo, które się trzyma!

– podkreśla.

Jeśli miałbym scharakteryzować środowisko trójmiejskich elit, powiedziałbym, że to klasyczny lokalny układ. Niewykluczone, że najmocniejszy w kraju. Być może równie silne koneksje istnieją tylko na Śląsku. High-life i zabawa. Ich siła tkwiła w świadomości, że nikt nic im nie może zrobić

– tłumaczy.

Jarosław Maringe, na pytanie portalu wPolityce.pl, czy nie obawia się procesu, jaki może wytoczyć mu Olech, odpowiada ze spokojem, że ma świadków, którzy mogą potwierdzić jego wersję.

Znam Mariusa, prowadziliśmy interesy, gdy byłem jeszcze gangsterem, bawiliśmy się zresztą na tych samych imprezach, podczas których sypał się koks. Mówię jedynie o tych sytuacjach, których byłem naocznym świadkiem. Nie mówię o tym, co słyszałem, tylko, co widziałem na własne oczy. Czego mam się obawiać? No chyba, że jakiś skorumpowany sąd będzie chciał mnie skazać… Na sytuacje, które opisuję, mam świadków. Jednym z nich jest Piotr G., który ma całkowicie czystą kartotekę, nigdy nie działał w grupie przestępczej i już teraz mógłby potwierdzić moje słowa przed sądem

– mówi portalowi wPolityce.pl Jarosław Maringe.

Mam nadzieję, że w tej sprawie zadziała państwo. W końcu mamy jakieś służby, które zweryfikują przeszłość Olecha

– dodaje.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/357281-tylko-u-nas-kim-jest-marius-olech-kluczowy-swiadek-ws-amber-gold-szokujaca-relacja-b-gangstera-oplacal-sie-pruszkowowi-mial-ochrone

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 20:20

Komentarze:

Piotr

No super - najemnik, płatny propagandysta zarabia więcej niż prezydent tego kraju !!!!!!!!!!!!!!! Teraz już wiem dlaczego tak ochoczo i bez mrugnięcia okiem kłamią w żywe oczy...

----------------------------

Marcin

To w ogóle w głowie się mieści takie płace, okradanie ludzi biednych. Nic dziwnego że potem są takie emerytury jak pozwolono w spółkach skarbu państwa na takie płace. To złodziejstwo zlikwidować, do boju rodacy

-----------------------------

cd

Dlatego tak bardzo potrzebny jest abonament, im wyższy tym lepszy (dla Kurskiego i gwiazd). Kontrakty menadżerskie i gwiazdorskie są objęte tajemnicą, aby nie drażnić plebs i pospólstwo, które ma tylko płacić.

================================

Kosztowne gwiazdy Telewizji Polskiej. Wiemy, ile zarabiają dziennikarze TVP




TVP pożyczyła z budżetu państwa 800 mln zł, żeby mieć na programy i rozwój technologii, ale swoim najważniejszym dziennikarzom pieniędzy nie skąpi.

Od kiedy w styczniu 2016 r. Jacek Kurski został prezesem Telewizji Polskiej, z ekranu zniknęły twarze Piotra Kraśki i Beaty Tadli. Pojawili się nowi prowadzący „Wiadomości” i nowe gwiazdy kanału informacyjnego. Rewolucja nie dotknęła tylko jednego: wysokości honorariów. Za poprzedniego zarządu media donosiły o kilkudziesięciotysięcznych gażach gwiazd TVP, ich następcy dostają co miesiąc podobne kwoty.

Z dokumentów, do których dotarł DGP, wynika, że prezenter głównego wydania „Wiadomości” w TVP 1 Michał Adamczyk dostaje na rękę 40,25 tys. zł miesięcznie plus VAT, bo dziennikarz prowadzi działalność gospodarczą. Do niedawna zarabiał 35 tys. zł, ale w lipcu tego roku dostał podwyżkę, gdyż zaczął dodatkowo prowadzić publicystyczną audycję „Bez retuszu” w TVP Info.
Inna twarz „Wiadomości”, Danuta Holecka, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, kosztuje publicznego nadawcę 40 tys. zł miesięcznie (plus VAT). Działalność gospodarczą prowadzi również Krzysztof Ziemiec, trzecia z głównych twarzy programu informacyjnego TVP. Jego umowa z telewizją według naszych informacji opiewa na 33,5 tys. zł miesięcznie netto.

Władze TVP nie skąpią też pieniędzy dziennikarzom brylującym w TVP Info: Michałowi Rachoniowi i Adrianowi Klarenbachowi. Obaj mają etaty po 4 tys. zł, ale znacznie większą część ich wynagrodzeń stanowią honoraria za przygotowywane programy. W przypadku Klarenbacha – prowadzącego w TVP Info m.in. „Gościa poranka” i „Forum” – jest to ok. 30 tys. zł miesięcznie. Wysokość honorarium jest ustalana co miesiąc, zależnie od liczby wydań audycji. W aneksie do umowy o pracę z Klarenbachem zapisano, że w czerwcu dziennikarz dostał za „prace twórcze” 31,5 tys. zł – czyli razem z pensją podstawową zarobił 35,5 tys. zł. W lipcu jego honorarium wyniosło 30 tys. zł, co razem z płacą zasadniczą dało 34 tys. zł. Trochę mniej, bo około 24 tys. zł netto miesięcznie, telewizja publiczna przeznacza dla Michała Rachonia, który jest w jej kanale informacyjnym gospodarzem programów „Minęła dwudziesta” i „Woronicza 17”. Jak wynika z dokumentów, w kwietniu tego roku Rachoń dostał oprócz podstawowego wynagrodzenia 25,52 tys. zł, w maju 25,01 tys. zł, a w czerwcu 22,5 tys. zł. Przy takich stawkach Rachoń inkasuje rocznie ok. 340 tys. zł, a Klarenbach ponad 400 tys. zł. Na troje głównych prowadzących „Wiadomości” telewizja wydaje rocznie 1,4 mln zł netto.

– Na całym świecie najbardziej znanym dziennikarzom sporo się płaci. To działa tak, jak w przypadku piłkarzy, tylko stawki w mediach są niższe – komentuje Juliusz Braun, członek Rady Mediów Narodowych i prezes TVP w latach 2011–2015. – Wysoko opłacane gwiazdy muszą jednak przyciągać dużo widzów – podkreśla.

Tego warunku „Wiadomości” nie spełniają. Po pierwszym roku „dobrej zmiany” ubyło im prawie 0,5 mln widzów (wobec 2015 r.) i straciły przewagę nad konkurencyjnymi „Faktami”.

Gdy Braun był prezesem TVP, media bulwersowały się kontraktami gwiazdorskimi twarzy telewizji. – Krytykowano szczególnie program Tomasza Lisa, chociaż dawał nam duże przychody. Najostrzejsze ataki na Lisa i innych dziennikarzy przychodziły z mediów prawicowych i tabloidów – mówi Juliusz Braun. Czy nie jest zaskoczony, że przejąwszy telewizję publiczną, prawica stosuje równie wysokie stawki wynagrodzeń? – Zdziwiłbym się, gdyby robili inaczej – odpowiada były prezes TVP. – Dowodzi to jednak, że uprzednia krytyka była hipokryzją – wytyka.

Na prawicy i w tabloidach temat zarobków twarzy TVP z poprzedniego rozdania żyje zresztą do dziś. W końcu sierpnia tego roku portal wPolityce grzmiał, że Hanna Lis „zarabiała astronomiczne sumy w TVP”. Serwis cytował przy tym news „Super Expressu” o tym, że od września 2012 r. do stycznia 2016 r. – tj. przez 41 miesięcy – Hanna Lis za prowadzenie „Panoramy”, „Po przecinku” i kącika w „Pytaniu na śniadanie” podpisała z TVP umowy o łącznej wartości 2 mln zł brutto. Dziennikarka dementowała na Twitterze, że jej zarobki „nawet nie otarły się o taką kwotę”. Podana przez „SE” suma odpowiada dzisiejszym zarobkom Danuty Holeckiej i Michała Adamczyka. Przy obecnych stawkach przez 41 miesięcy na każde z nich wypadnie właśnie 2 mln zł brutto.

Spytaliśmy obecnego prezesa TVP Jacka Kurskiego, czy telewizję stać na wynoszące 30–40 tys. zł miesięcznie zarobki dziennikarskich gwiazd. – Wynagrodzenia objęte są tajemnicą korporacyjną, ale generalnie są niższe niż gwiazdorskie gaże z czasów redaktora Kraśki, zwłaszcza w przeliczeniu na liczbę wykonanych zadań – odpiera Kurski. O Kraśce, gdy prowadził „Wiadomości”, Superbiz.pl pisał w 2015 r., że zarabia 50 tys. zł miesięcznie, czyli 30 tys. zł mniej niż według tego serwisu miał Kamil Durczok jako szef „Faktów” w komercyjnym TVN.

Sprawozdanie finansowe telewizji za 2016 r. powinno raczej skłaniać prezesa do oszczędności. TVP miała prawie 180 mln zł straty, mniejsze przychody i gorszą niż w 2015 r. płynność finansową. Biegły rewident z firmy Modzelewski i Wspólnicy po badaniu sprawozdania uznał, że wskaźniki płynności oznaczają „pogorszenie kondycji finansowej spółki”. Zastrzegł jednak, że należy je „interpretować łącznie z posiadaną przez spółkę dostępnością zasobów finansowych, a tę należy ocenić pozytywnie w krótkim okresie”. Niedługo później sporym źródłem zasobów finansowych dla TVP stał się budżet państwa, z którego nadawca otrzymał 800 mln zł pożyczki. Jej ostatnia, czwarta transza wpłynie do końca 2018 r., ale spłatę nadawca zacznie dopiero w 2019 r. Jeśli Sejm szybko uchwali ustawę abonamentową, której najnowszy projekt może się pojawić jeszcze w tym miesiącu, to w 2019 r. TVP będzie miała znacznie większe od obecnych wpływy abonamentowe. Na razie, może a konto przyszłej daniny publicznej, telewizja zwiększa koszty: w ubiegłym roku wyniosły one o ponad 2 proc. więcej niż rok wcześniej, przy niższych o 8,5 proc. przychodach.

źródło + video: http://serwisy.gazetapraw...vp-zarobki.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 11, 2017 23:04

Polska przyjmuje ponad 1/5 wszystkich imigrantów, jacy wjeżdżają do Europy. Mimo to mamy otrzymać 1,5 mld euro kary




Niemiecki "Die Welt" wyliczył, że Polska za odmowę przyjęcia 6 tys. migrantów z Włoch i Grecji może otrzymać karę nawet do 1,5 mld euro (ok. 6,3 mld zł). Mało kto jednak zauważa, że od 2014 roku nasz kraj jest wiceliderem spośród wszystkich państw UE pod względem liczby przyjętych imigrantów. W 2014 roku przyjęliśmy 355,4 tys. osób spoza UE, w 2015 - 541,5 tys., a szacunkowe dane za 2016 mówią kolejnych ok. 600 tys. osób. W zdecydowanej większości to migracja obywateli Ukrainy w związku z kryzysem gospodarczym wywołanym rosyjską agresją. Eurokraci powinni to uwzględnić.

Dziennik "Die Welt" w wydaniu z dnia 8.09.2017 r. wyliczył, że Polsce za odmowę przyjęcia 6 tys. uchodźców i "nieokazywanie solidarności" wobec Grecji i Włoch grozi kara w wysokości 1,5 mld euro, Węgrom 325 mln euro, a Słowacji 225 mln euro. Proste wyliczenie wskazuje, że za każdego nieprzyjętego migranta musielibyśmy zapłacić po 250 tys. euro (równowartość ok. 1,055 mln zł). Podstawą do nałożenia przez Brukselę takich kar miałby być orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE sprzed kilkunastu dni potwierdzające, że państwa członkowskie muszą wykonać decyzję o relokacji uchodźców.

W całym tym zamieszaniu z migrantami, kwotami i karami eurokratom ucieka nam jedna, acz bardzo ważna sprawa. Otóż biorą oni pod uwagę jedynie "południowy" kierunek migracji. Dziwnym trafem zapominają o kierunku "wschodnim" i tym, co zaczęło się dziać tuż po agresji rosyjskiej na Ukrainę.

Przypomnijmy - z powodu kryzysu gospodarczego wywołanego rosyjską agresją wojskową, z Ukrainy w bardzo krótkim czasie wyjechało kilka milionów ludzi. Większość z nich trafiła do Polski. Przez unijny Eurostat osoby takie są traktowane jako "imigranci zarobkowi". Oficjalne dane wskazują, że w 2014 roku przyjęliśmy 355,4 tys. osób spoza UE, w 2015 - 541,5 tys., a szacunkowe dane za 2016 rok mówią kolejnych ok. 600 tys. osób.

Dla unijnych eurokratów powyższe "kwoty" (sami posługują się taką terminologią) nie mają jednak znaczenia. To, że "wchłaniamy" do swojego systemu społeczno-gospodarczego ponad 1/5 wszystkich imigrantów (a 1/2 imigrantów zarobkowych), jacy wjeżdżają na terytorium Unii Europejskiej, na przedstawicielach Komisji Europejskiej nie robi wrażenia. Szkoda. I wcale najgorsze nie jest widmo finansowej kary, lecz propagowanie przez unijnych oficjeli kłamliwej narracji, jakoby Polska była krajem niewykazujacym "solidarności" wobec innych nacji będących w potrzebie.

źródło: http://niewygodne.info.pl...igrantow-UE.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 13:10

Komentarze:
kk

Schetyna w tym czasie robił babki z piasku razem z budką na plaży zamiast pomagać ludziom,których dotknęło to nieszczęście.A to tereny,gdzie głosują na POpaprańców,myślę,że to się zmieni już w r.18.

--------------------------------------------

olli

jak wy pomagaliscie ludziom w 2 010roku w czasie powodzi duzo was w tedy bylo schetyna baranie popatrz na wasze rzady a potem krytykuj innych

-----------------------------------------

Franciszek


Świr atakuje!


=============================

Macierewicz w Sejmie: "Chcę sprostować wypowiedź Jasia... przepraszam, nie Fasoli, tylko przewodniczącego Schetyny". WIDEO




Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz dowcipnie skomentował w Sejmie wystąpienie przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny.

Chcę sprostować wypowiedź Jasia … przepraszam bardzo, nie Fasoli, tylko pana przewodniczącego Schetyny

— powiedział szef MON do lidera PO.

Chcę sprostować wypowiedź przewodniczącego Schetyny, w związku z kłamstwami, którymi jesteście państwo raczeni

— stwierdził.

Wojsko było na miejscu zdarzenia natychmiast po informacji ze strony wojewodów i wezwaniu do pomocy ze strony wojewodów. Jeżeli pana razi to, że minister obrony w dniu święta Wojska Polskiego przyjechał na miejsce zdarzenia, to współczuję pana poczuciu potrzeb narodu polskiego

— mówił Antoni Macierewicz podczas sejmowej debaty na temat nawałnic, jakie latem przeszły przez Polskę.

Szef MON odniósł się w ten sposób do słów Grzegorza Schetyny, który stwierdził z mównicy sejmowej, że w pierwszych godzinach po nawałnicach wojsko nie pomagało potrzebującym.

Brak koordynacji, brak pomocy. Wojsko przyjechało, 65 żołnierzy stanęło nad brzegiem rzeki i mówiło, że przyjechali, żeby dokonać rozpoznania. Taka była prawdziwa aktywność pierwszych godzin. Nie tylko, że nie chcieli pomagać. Dlatego, że nie było koordynacji. Wy nie potraficie tego robić. To pański obowiązek, panie ministrze Błaszczak. To pański obowiązek – pan jako minister miał tam być. W sobotę od rana, pan miał reagować, a pana nie było. I to jest pana odpowiedzialność

— przekonywał Grzegorz Schetyna w trakcie sejmowej debaty dot. nawałnic.

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/357400-macierewicz-w-sejmie-chce-sprostowac-wypowiedz-jasia-przepraszam-nie-fasoli-tylko-przewodniczacego-schetyny-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 14:12

Nie zgadzam się z zarzutami stawianymi Bagsikowi i Gąsiorowskiemu. Ci ludzie potrafili wykorzystać umiejętnie luki prawne, jakie wówczas istniały.

=================

Komentarze:

PAMIĘTAMY I NIE ZAPOMNIMY!

Boguś Bagsik, kumpel Jarka Kaczyńskiego. To on wspomógł Kaczyńskich kasą na ich inwestycje i inwestycje ich partyjki PC, na początku lat 90-tych . Część dał im jako gotówkę, część sami zarobili korzystając z "oscylatora" Bagsika i Gąsiorowskiego. To dlatego Bagsik i Gąsiorowski wiedzieli kiedy zwiać przed policją - Kaczyńscy pracowali wtedy dla Wałęsy i byli na bieżąco z tym, co się dzieje na szczytach władzy. Także z tym kiedy władza ma zamiar się odciąć od swoich 'finansistów'.

---------------------------------

jasio

Pamiętam jak premier Bielecki powiedział o Bogusławie B. mniej więcej tak - on byłby dobrym ministrem finansów

----------------------

Bgaina

A czemu nie piszecie nic o Kaczyńskich i o Porozumieniu Centrum w kontekście tej afery. Przecież na tym zbudowali swój kapitał który teraz pomnażają

========================


1 z 11 Bogusław B. wrócił przed sąd


Przed warszawskim sądem okręgowym ruszył ponowny proces dotyczący działalności brytyjskiej spółki Digit Serve (DS). Oznacza to wielki powrót naczelnego aferzysty III RP, bo oskarżony w sprawie tej piramidy finansowej jest Bogusław B., który wraz ze wspólnikiem miał oszukać 170 inwestorów na ponad 33,5 mln zł. Tym samym główny bohater afery Art-B po 17 latach od pierwszego wyroku, znów wraca przed sąd. Po drodze było wiele procesów i wyroków. Zobaczcie, jak człowiek określany mianem "cudownego dziecka polskiego kapitalizmu", stał się naczelnym aferzystą współczesnej Polski.



Bogusław B. znów przed sądem

Ruszył ponowny proces byłego szefa Art-B, Bogusława B., ws. wyłudzeń za pomocą tzw. piramidy finansowej - informuje Puls Biznesu. Chodzi o sprawę sprzed lat, dotyczącą działalności brytyjskiej spółki Digit Serve (DS).

Według ustaleń prokuratury, Artur B. wraz ze wspólnikiem Maciejem G., byłym prezesem powiązanej z DS spółki Ceng Polska, stworzyli w latach 2005-2007 mechanizm "piramidy finansowej", przez który oszukali ok. 170 osób. Straciły 33,5 mln zł.

Więcej; https://www.money.pl/gosp...,0,2362194.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 18:35

Vit@Vitta

Oglądałam ten żenujący spektakl - wielkie brawa dla Pani Przewodniczącej za wysoką klasę, którą pokazała; tym żałośniej wypadł przy niej ten....(może na tym zakończę).

---------------------------------------------

hehe

ADAMOWICZ=niespotykany CYNIZM, CWANIARSTWO, ordynarna próba odwracania ogonemi próba ośmieszenia Komisji się nie udała! hehe Polacy nie gęsi nie tylko język ale i swój rozum mają, i potrafią go używać!

============================

Arogancja i pycha prezydenta Gdańska. Wielkiego cwaniaka politycznego, obdarzonego wieloma najgorszymi cechami




Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Co za niesamowity człowiek. Nie mogę pojąc jak gdańszczanie, przytomni i odważni ludzie, stoczniowcy i i pracownicy pokrewnych im zawodów, którzy od słynnych wydarzeń grudniowych 1970 roku byli taranem rozbijającym komunistyczny reżim, kolebka z której wywodzi się wielki zryw całego narodu, a którego ukoronowaniem była „Solidarność”, dali się omamić i zmanipulować, że na swojego prezydenta, począwszy od końca lat 90 przez kilka kolejnych kadencji wybierali tak czarną postać.
Wielkiego cwaniaka politycznego i administracyjnego, obdarzonego wieloma najgorszymi cechami. I jak zwykle z marnymi ludźmi bywa, mimo wykształcenia, politury obyczajowej, pewnej bystrości, w sytuacjach granicznych, spod warstwy rzekomej ogłady i inteligencji wychodzą na wierzch prawdziwe, wstydliwe, a chwilami degradujące go jako człowieka ograniczenia jego osobowości. Większość z nich zwykle ujawnia się razem, całą gromadą. I to się wzorowo, wręcz modelowo sprawdza w przypadku Pawła Adamowicza.

Jeszcze tylko jedna uwaga ogólna. Tak jak na wiele najwyższego uznania zasługują zwykli mieszkańcy Gdańska i Wybrzeża, którzy do dziś są najlepszymi depozytariuszami najważniejszych wartości dla Polaków, dla kraju, dla naszej narodowej tożsamości, tak w przedziwnym kontraście, niby w krzywym zwierciadle, pozostają do nich najwyższe społeczne warstwy Wybrzeża – politycy, sędziowie, prokuratorzy, drobniejsi działacze polityczni, czyli samorządowcy, będący zapleczem polityków I ligi, wreszcie świat biznesu. Zaś Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest przykładem jednej z najjaśniej świecących negatywnym światłem gwiazd na tym firmamencie krzywego zwierciadła. Obok innych gwiazd tej konstelacji – Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego, Sławomira Nowaka, żeby wymienić te najważniejsze. Mimo takiej wiedzy o Pawle Adamowiczu i środowisku z jakiego wyrósł, czyli Platformie Obywatelskiej Wybrzeża, jego udział w posiedzenia komisji do zbadania afery Amber Gold, był mnie szokujący. Prezydent Gdańska swoją postawą zagwarantował sobie pozycję głównego negatywnego bohatera smutnego, a chwilami niesmacznego spektaklu. Jak po posiedzeniu powiedziała przewodnicząca komisji Małgorzata Wasserman, prezydent Gdańska dał żenujące przedstawienie. Uderzała niesamowita wręcz arogancja. Kiedy poseł PiS Jarosław Krajewski, zapytał Pawła Adamowicza, czy zdarzyło się, że oprócz znanego ciągnięcia na linie samolotu OLT, należącego do właściciela Amber Gold, ciągnął kiedykolwiek samolot innych linii, odpalił:

Czekam na ciągnienie z panem.

Nie był to wyjątek, kiedy zamiast zwykłej, często wymagającej pół zdania odpowiedzi, wygłaszał sążniste tyrady, w których pouczał członków komisji bądź pytającą go osobę, jak mylnie dostrzega różne rzeczy. Wykazywał swoją wyższość , swoją wiedzę, z jednoczesnym pośrednim podkreśleniem ignorancji pytającego. W większości wypowiedzi, ale też o wiele częstszych polemik niż normalnych odpowiedzi był agresywny, a jednocześnie rozsadzała go pycha. Czasami nie wytrzymywał, niczym małe dziecko podniecał się , podnosząc oczy do nieba – jak można tak prostych rzeczy nie rozumieć i zadawać mi tak idiotyczne pytania - zdawał się swoimi mimiką wielokrotnie dawać do zrozumienia komisji.

Pouczał nieustannie posłów, jak niestosowne bądź absurdalne zadają mu pytania. Na miłość boską – Proszę nie widzieć w samorządzie panaceum na wszystkie bolączki – apelował dramatycznie. Przesłuchanie go traktował najwyraźniej wyłącznie jako przedsięwzięcie polityczne, mające na celu zohydzenie wizerunku Platformy. To też za naturalne uznawał co pewien czas wtręty jawnie polityczne. Najbardziej niesmacznie, wręcz obraźliwie zachował się w momencie, kiedy pokazywał komisji, ale też do kamery specjalnie przez siebie przygotowaną dużą fotografię z meczu piłkarskiego w Gdańsku w ramach Mistrzostw Europy 2012. Zdjęcie przedstawiało fragment loży dla VIP-ów. Na zdjęciu obok samego Pawła Adamowicza stał Jacek Kurski.

Adamowicz skomentował:

Jak widać bywał też Jacek Kurski, dziś prezes reżimowej telewizji!

Zapomniał dodać tego, o czym mówił dwa tygodnie temu przy okazji konfliktu wokół obchodów rocznicy podpisania Porozumień Gdańskich. Wtedy całość brzmiałaby - „Reżimowa telewizja” „w państwie Trzeciej Rzeszy”.

Na koniec kawałek komisyjnego thrillera. Jedynym posłem, którego pytania neutralizowały czarny obraz Pawła Adamowicza, miały często charakter koła ratunkowego, był Krzysztof Brejza. Z kolei pytania Jarosława Krajewskiego były wnikliwe, ale tez kłopotliwe dla Pawła Adamowicza. Wtedy, gdy pytał Krajewski, siedzący bezpośrednio obok Brejza, nie spuszczał z niego wzroku. Jest raczej pewne, że gdyby z oczu Brejzy mogły wylatywać pociski, poseł Krajewski byłby martwy.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/357475-arogancja-i-pycha-prezydenta-gdanska-wielkiego-cwaniaka-politycznego-obdarzonego-wieloma-najgorszymi-cechami

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 23:04

Paweł Adamowicz nie jest przypadkiem. Jego pycha, samozachwyt i poczucie bezkarności to "ideologia samorządowa" w pigułce




Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie jest przypadkiem; on jest „typem idealnym”.
Jego pycha, nieskrywany samozachwyt i poczucie bezkarności są doskonałą egzemplifikacją tego, do czego prowadzi wynaturzona „ideologia samorządowa” - zespół przekonań i praktyk, które wypracował sobie, i skutecznie zagwarantował, polski samorząd terytorialny.

Kluczem jest oczywiście takie sprzężenie lokalnego (i nie tylko) biznesu, lokalnych elit politycznych, prawnych i medialnych, by właściwie nie było alternatywy. Buntownicy mogą tylko polec. Szansę na wygraną mają mniej więcej taką jak dysydenci w ZSRR.

To z kolei zamienia poszczególne miasta w udzielne księstwa. Owo tak denerwujące, w istocie antypolskie, odwoływanie się w przypadku Adamowicza do „tradycji” Wolnego Miasta Gdańska ma głębszy sens: właśnie przekonanie, że to teren w jakimś sensie sprywatyzowany, przejęty, zawłaszczony. To miejsce, gdzie mieszkają poddani prezydenta i jego przyjaciół.

Mieszanka jest specyficzna, i chwilami dość subtelna. Adamowicz w Gdańsku faktycznie może (albo mógł) prawie wszystko, ale przed komisją sejmową twierdził, że właściwie ani nic nie wiedział, ani wiedzieć nie chciał. Obłudnie pytał, czy prezydent miasta jest od pilnowania prywatnego biznesu - tak jakby ktoś spoza układu mógł tam cokolwiek zrobić.

Obłuda, obłuda. Formalnie deklarował, że jest daleko od polityki, a film o Wałęsie opisywał jako bezstronny hołd złożony „najbardziej znanemu Polakowi”. A przecież zamówienie tego propagandowego filmu było czytelnym gestem politycznym, wpisującym się w konkretne, bieżące spory między partiami.

No i oczywiście Adamowicz ręcznie nie steruje żadną firmą komunalną. Może już teraz nie musi ręcznie sterować? Ale raczej wciąż steruje.

Najgorsze jest jednak to cyniczne przywoływanie dobra publicznego, a nawet pojęcia „służby”, jako najważniejszych życiowych celów Pawła Adamowicza. Człowieka, który wraz z małżonką miał w sumie 36 kont i chyba 7 mieszkań…

Mikstura niemal dwóch dekad pełnej władzy, poczucia bezkarności i dopracowanej do perfekcji fałszywie grzecznej arogancji, jest nie do zniesienia. To już chyba nowy typ ludzki, coś jak dawna nomenklatura. Równie nieznośny, i równie zakłamany.

Samorząd jest piękną ideą. O ile nie jest własną karykaturą.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/357513-pawel-adamowicz-nie-jest-przypadkiem-jego-pycha-samozachwyt-i-poczucie-bezkarnosci-to-ideologia-samorzadowa-w-pigulce

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Wrz 13, 2017 13:31

Małgorzata Wassermann o rozbieżnościach w stenogramach: "Nigdy się z czymś takim nie spotkałam! Sprawę musi wyjaśnić prokurator"




Szokujące ustalenia komisji śledczej ds. Amber Gold, która ujawniła rozbieżności w stenogramach dotyczących rzekomych kontaktów ABW z Marcinem P. w 2012, zaszokowały Małgorzatę Wassermann - przewodnicząca komisji. Zapowiedziała ona skierowanie sprawy do prokuratury.

W trakcie przesłuchania Emila Marata wyszło na jaw, że to samo nagranie, dotyczące kontaktów ludzi Marcina P. z ówczesnym ministrem koordynatorem Jackiem Cichockim było przygotowywane przez dwóch różnych funkcjonariuszy ABW, a słowa przypisane zostały dwóm różnym osobom.

Mamy sytuację, w której ktoś sobie dowolnie zamienia treść stenogramu. Jest konieczność sprawdzenia, czy istnieją oryginały tych nagrań. Należy je ponownie odsłuchać Ja się nigdy nie spotkałam z takim niekompletnym, nieczytelnym materiałem.

– mówiła w przerwie posiedzenia komisji Małgorzata Wassermann.

Ja nie wiem, jak przełożony mógł przyjąć taki materiał. To wyjaśnić musi prokurator.

– stwierdziła.

W podobnym tonie wyraził się inny członek komisji Jarosław Krajewski, który uważa jednak, że rozbieżności w stenogramach nie zmieniają faktu, ze należy wyjaśnić ewentualne kontakty ABW z Marcinem P.

Marcin P., składając w czerwcu zeznania przed komisją śledczą, stwierdził, że Marat uprzedzał go o czynnościach ABW związanych z jego spółką. Dodał też, że Marat mówił mu o możliwości wykorzystania kontaktów z politykami z KPRM. Według Marcina P., być może powoływał się on na ówczesnego szefa MSW Jacka Cichockiego.

Emil Marat po przesłuchaniu P. wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że twórca Amber Gold mówi głupstwa. Zapewnił, że w jego rozmowach z ówczesnym prezesem Amber Gold nie było mowy o żadnym „załatwianiu” sprawy. „Pan Marcin P. za pośrednictwem szefa linii lotniczych OLT zwrócił się o pomoc PR, twierdząc, że jego firma jest atakowana w sposób nieuczciwy i podejrzany. Sugerowałem mu pełne otwarcie na media. Gdy przekonywał, że firma podlega bezprawnym działaniom ze strony tajnych służb, zastanawiałem się na głos, czy nie należy zatem powiadomić o tym kogoś nadzorującego służby, osobę o krystalicznej uczciwości” - napisał Marat.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/357597-malgorzata-wassermann-o-rozbieznosciach-w-stenogramach-nigdy-sie-z-czyms-takim-nie-spotkalam-sprawe-musi-wyjasnic-prokurator

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13936
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Wrz 13, 2017 17:28

Komentarze:

Sceptyk

"Warunki na zgrupowaniach miałyśmy bardzo dobre! Wszystko to zasługa naszego prezesa i nie jest prawdą, że dach przeciekał, szczególnie, że prawie nie padało!"

--------------------------

Anonim


Hahaha lepiej tego skomentować nie można.


======================

Manipulacja RMF FM?! BOR: w skradzionym aucie nie było kart dostępu do obiektów chronionych




Radio RMF podało rano, że doszło do kradzieży prywatnego samochodu funkcjonariusza BOR. Według dziennikarzy stacji miały się w nim znajdować m.in. karty dostępu pozwalające na wejście do dowolnego obiektu ochranianego przez Biuro. - To nieprawda - twierdzi BOR w komunikacie.

Dziś RMF podało, że doszło do kradzieży prywatnego samochodu funkcjonariusza BOR. Według dziennikarzy stacji miały się w nim znajdować m.in. karty dostępu pozwalające na wejście do dowolnego obiektu ochranianego przez Biuro. Jak podali dziennikarze radia, do kradzieży samochodu doszło w nocy na zamkniętym osiedlu w warszawskim Wawrze.

BOR w komunikacie wyjaśnił, że "w dniu dzisiejszym doszło do kradzieży prywatnego samochodu użytkowanego przez funkcjonariusza BOR, w którym znajdowała się karta osobowa uprawniająca do wejścia funkcjonariusza do siedziby Biura Ochrony Rządu, w której funkcjonariusz pełni służbę".

Jak wyjaśniło biuro, karta taka nie daje uprawnień do wejścia na teren żadnego innego obiektu znajdującego się pod ochroną Biura Ochrony Rządu. "Tym samym przedmiotowa kradzież nie spowodowała zagrożenia dla obiektów podlegających ochronie formacji, co sugeruje autor informacji" - podkreślił BOR w komunikacie.

źródło: http://niezalezna.pl/2031...tow-chronionych

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 281 z 283  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.