forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » PRACA Poprzedni temat :: Następny temat
PRACA
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 13:01

Darmowy przelot i pobyt w Nowej Zelandii. To nie darmowe wakacje, lecz poszukiwanie talentów




Darmowy przelot oraz czterodniowy pobyt w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Prężnie rozwijający się w tym kraju sektor wysokich technologii cierpi na tak poważny niedobór ludzi z najwyższymi kwalifikacjami, że postanowiono sięgnąć po nietypowy sposób na ściągnięcie potencjalnych kandydatów z całego świata. Zapisy trwają do 20 marca.

Program o nazwie LookSee Wellington został przygotowany przez rząd Nowej Zelandii wraz firmami rekrutacyjnymi. Zaproszonym kandydatom zaoferowany zostanie darmowy przelot z dowolnego miejsca na świecie, a także noclegi w czasie czterodniowego pobytu.

Nie będą to jednak wakacje - cały pobyt będzie wypełniony umówionymi wcześniej rozmowami kwalifikacyjnymi, a na koniec kandydatom zostaną zaproponowane najlepiej dopasowane do ich kwalifikacji stanowiska w różnych firmach.

Zanim ktokolwiek otrzyma szansę wyjazdu do Nowej Zelandii, najpierw w internecie zostanie przeprowadzona wstępna selekcja kandydatów. Zasady są proste: po rejestracji i założeniu profilu na stronie LookSee Wellington, kandydatom będą przyglądać się firmy poszukujące pracowników. 100 osób z największą liczbą "nominacji" zostanie zaproszonych w podróż.

Organizatorzy programu zapewniają, że w stolicy Nowej Zelandii, którą nazywają "stolicą wysokich technologii i innowacji Pacyfiku Południowego", są setki ofert pracy w tym sektorze. Poszukiwani są analitycy, inżynierowie, testerzy, menedżerowie czy dyrektorzy kreatywni.

Nowa Zelandia jest regularnie klasyfikowana wśród krajów zapewniających najwyższą jakość życia i najlepsze warunki prowadzenia biznesu na świecie. Wolny rynek i przemysł wysokich technologii ma jednak w tym kraju stosunkowo krótką historię.

Nowa Zelandia stawia na wolny rynek


Niespełna 5-milionowa Nowa Zelandia, podległa już od połowy XIX wieku koronie brytyjskiej, przez dziesięciolecia była typowo rolniczym krajem. Po II wojnie światowej eksport mięsa i produktów mlecznych, a także bogactw naturalnych, głównie do Wielkiej Brytanii i USA przynosił tak duże zyski, że w połowie ubiegłego wieku Nowa Zelandia była w ścisłej światowej czołówce krajów o najwyższych standardach życia.

Problemy pojawiły się wraz z wejściem Wielkiej Brytanii do EWG w roku 1973, co poważnie ograniczyło dostęp eksporterów nowozelandzkich do tego rynku. Sytuację gospodarczą pogorszyły kryzysy paliwowe lat 70. Załamanie gospodarcze było tak poważne, że według Banku Światowego w 1982 roku Nowa Zelandia miała najniższy wskaźnik PKB per capita wśród krajów rozwiniętych.

Wtedy postanowiono gruntownie zreformować silnie protekcjonistyczną i obarczoną licznymi regulacjami oraz dopłatami do produkcji rolnej gospodarkę tego kraju. Wolnorynkowe reformy prowadzone od połowy lat 80. przez wszystkie kolejne rządy doprowadziły Nową Zelandię do rozkwitu, a obok tradycyjnie silnego rolnictwa pojawiły się nowe koła zamachowe lokalnej gospodarki, takie jak sektor wysokich technologii.

Kryzys lat 70. wywołał silną emigrację głównie dobrze wykształconych Nowozelandczyków, która z różnych powodów trwa do dziś. Jak się szacuje, obecnie aż jedna czwarta najlepiej wykwalifikowanych obywateli tego kraju mieszka i pracuje za granicą, głównie w Australii i Wielkiej Brytanii, co jest najwyższym wskaźnikiem wśród krajów rozwiniętych. W ostatnich latach drenaż mózgów trwa także w odwrotnym kierunku - Nowa Zelandia coraz skuteczniej wyłuskuje z innych krajów pracowników o najwyższych kwalifikacjach.

źródło: http://www.money.pl/gospo...,0,2273070.html

Podpis użytkownika:
   
Izka123
Nowy(a) na forum


Dołączył: 09 Mar 2017
Posty: 4
Wysłany: Czw Mar 16, 2017 14:40

teraz nie wiadomo kogo szukają pracodawcy, rynek to ogromna machina

Podpis użytkownika:
   
kociszcze
Bywalec


Dołączył: 09 Cze 2016
Posty: 182
Wysłany: Pią Mar 17, 2017 12:33

No jak to nie wiadomo, kogo szukają? Dwudziestolatków z trzydziestoletnim doświadczeniem!

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 11, 2017 22:02

Holandia przyjmuje Polaków do pracy. Oferuje zarobki, o których w Polsce wielu nawet nie śniło




Prawie 14 proc. aktywnych lub potencjalnych uczestników rynku pracy rozważa emigrację zarobkową w ciągu najbliższego roku – wynika z najnowszego raportu Work Service. Za lepszą pracą i płacą wciąż najchętniej wyjechaliby do Wielkiej Brytanii i Niemiec, ale coraz większą popularnością cieszy się też Holandia, która w rankingu skoczyła aż o 11 punktów procentowych.

Choć w ostatnim czasie przez królestwo tulipanów przelała się przedwyborcza fala populistycznych haseł antyimigracyjnych, to jednak w ostateczności wygrał zdrowy rozsądek, reprezentowany przez większość tamtejszego społeczeństwa.

Praca w Holandii kojarzy się głównie z rolnictwem i ogrodnictwem, ale zatrudnienie można z powodzeniem znaleźć także w innych sektorach gospodarki. Minimalna pensja krajowa wynosi 1551,6 euro brutto miesięcznie przy 40-godzinnym tygodniu pracy. Po sześciu miesiącach pracy można się ubiegać o zasiłek dla bezrobotnych, ale pod warunkiem, że zatrudnienia nie straciliśmy z własnej winy.

O pracy w Holandii, warunkach zatrudnienia, a także programach wsparcia dla Polaków zainteresowanych wyjazdem, rozmawiamy z Urszulą Kozłowską, doradcą ds. polityki migracyjnej i spraw społecznych w Ambasadzie Królestwa Niderlandów.

Business Insider Polska: Skąd wzięło się takie zainteresowanie pracą w Holandii wśród Polaków?

Urszula Kozłowska: Holenderski rynek pracy otworzył się dla Polaków w 2007 roku i niemal od samego początku cieszył się dużą popularnością. Wynika to z faktu, że w Holandii jest bardzo dużo pracy, szczególnie w rolnictwie, ogrodnictwie, logistyce, przetwórstwie spożywczym czy branży chemicznej. Pracodawcy do prostych prac fizycznych zatrudniają osoby bez znajomości języka i kwalifikacji, co dla wielu Polaków jest istotnym kryterium wyboru. Poza tym Holandia jest stosunkowo blisko: łatwo jest wrócić do domu na weekend samochodem czy busem.

Ale czy Polacy są w ogóle w Holandii mile widziani? Jakie są nastroje społeczne?

Więcej: http://businessinsider.co...ziewac/sd19sqtA

Podpis użytkownika:
   
kociszcze
Bywalec


Dołączył: 09 Cze 2016
Posty: 182
Wysłany: Wto Cze 13, 2017 10:00

No, no, to trzeba pakować manele i jechać.

Podpis użytkownika:
   
Zloty
Bywalec


Dołączył: 23 Cze 2015
Posty: 120
Wysłany: Sro Cze 14, 2017 10:41

Praca na kolanach, nie dla mnie.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 14, 2017 22:42

"Gdybym o tym wiedział, zmieniłbym pracę lata temu". Dzisiaj fach w ręku to nie wstyd, lecz maszynka do pieniędzy




Kiedyś rodzice, jak mantrę powtarzali, że najważniejsze są studia, wykształcenie, że bez tego, to najwyżej "miotła i ulica". Pójść do zawodówki, technikum – to był dopiero obciach. – To było równoznaczne z życiową porażką – mówi 29-letni Mateusz. Teraz przeciwnie: liczy się fach w ręku. A szycie, gotowanie, tapicerowanie, stolarka – wręcz stały się modne. Oblężenie przeżywają nie tylko technika, ale i kursy, na których można zdobyć praktyczne umiejętności. – Mam kolegę, który jest mediatorem, psychoterapeutą, ale jego wyuczony zawód to elektryk. Jemu się wydawało, że to obciach. Kiedy dowiedzieli się znajomi, to teraz chodzi i wszystkim wkręca żarówki, montuje kinkiety – mówi Kasia Sawko z Wióry lecą, gdzie można nauczyć się np. stolarki czy tapicerki.

Adam od razu po szkole chciał mieć zawód i pieniądze, dlatego wybrał technikum morskie, kierunek: technik nawigator. Dopiero co napisał maturę i już ma pierwszą pracę. – Kadet, który na statku zajmuje się głównie pracami konserwacyjnymi, zarabia nawet kilka tysięcy złotych – mówi wprost. I dodaje, że każdy, kto "poważnie myśli o życiu idzie do technikum, po zawód". Dzwonię do wybranych szkół i pytam, czy faktycznie w przeciągu ostatniego roku, przeżywają boom. – Jesteśmy jedyną szkołą na terenie woj. mazowieckiego, w której można się kształcić np. jako technik mechanik. Mamy duże zainteresowanie na tym kierunku. Młodzież woli mieć zawód w ręku, niż kończyć ogólniak – słyszę w Technikum Lotniczym. Tak samo jest w przypadku Zespołu Szkół Gastronomicznych, w których kształcą się przyszli kucharze, kelnerzy, cukiernicy, technicy żywienia czy usług gastronomicznych. – Do nas zawsze było bardzo dużo chętnych, aczkolwiek ostatnio jest to jeszcze bardziej odczuwalne. Większość uczniów wybiera zawód praktyczny – mówi nam pracownica sekretariatu.

Więcej:
http://natemat.pl/210277,...y-manicurzystka

Podpis użytkownika:
   
kiper21
Nowy(a) na forum


Dołączył: 06 Cze 2017
Posty: 9
Wysłany: Sob Cze 17, 2017 23:00

Troszkę przesadzacie z tą pracą za granicą. Fajnie, że chcecie zarobić, ale no szanujmy się - nie wydaje wam się, że powinniście raczej rozwijać się w kraju? Tutaj macie perspektywy, których nie zapewni wam zagranica. Moim zdaniem to właśnie to jest kluczowym elementem. Ja sam znalazłem pracę tutaj: http://www.praca-dealerbmw.pl/home/oferty-pracy/ - sprawdźcie sobie co aktualnie mają do zaproponowania - firma jest mega, a w CV macie wpis, że pracowaliście u dealera BMW :)

Podpis użytkownika:
   
kociszcze
Bywalec


Dołączył: 09 Cze 2016
Posty: 182
Wysłany: Wto Cze 27, 2017 08:04

Ja bym się za granicę wolał nie wybierać.

Podpis użytkownika:
   
tunka
Bywalec



Dołączył: 24 Maj 2015
Posty: 109
Wysłany: Sro Cze 28, 2017 12:22

Niestety ale nie każdy ma możliwość pozostania w Polsce. Bezrobocie nadal jest, chociaż oczywiście w telewizji twierdzą inaczej. Na pewno statystyki pogorszą się na jesieni kiedy ludzie przestaną pracować w rolnictwie i w innych pracach sezonowych....


Przechodząc do innego tematu, mogę polecić księgowość oferowaną przez bank ing:
https://www.ingksiegowosc.pl/regulaminy
Od jakiegoś czasu w firmie korzystam z tej możliwości. Jestem bardzo zadowolona. Pewne obawy przed prowadzeniem księgowości online oczywiście były. Ale po kilu miesiącach zmianę oceniam na plus. Po pierwsze wszystko jest lepiej uporządkowane. Po drugie koszt jest nizszy. Po trzecie nie muszę co miesiąc wozić papierów do biura rachunkowego.

Podpis użytkownika:
Pomocna :)
   
kociszcze
Bywalec


Dołączył: 09 Cze 2016
Posty: 182
Wysłany: Pią Cze 30, 2017 07:34

No, w sumie najlepiej mieć własną firmę.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sie 01, 2017 09:39

Pokolenie Z wchodzi na rynek pracy. Są zdecydowanie inni niż ich starsi koledzy




Ambicja, pracowitość i chęć stabilizacji zawodowej - to cechy pokolenia Z, które właśnie wchodzi na rynek pracy. Mowa tu o ludziach urodzonych między 1993 a 1999 rokiem. Czym jeszcze się charakteryzują?

To zupełnie inni ludzie niż ich poprzednicy, czyli tzw. millenialsi lub generacja Y. Badanie na ten temat przeprowadziła firma Accenture Operations.

Raport co prawda dotyczył amerykańskiej młodzieży, ale jak twierdzą przepytani przez "Rzeczpospolitą" eksperci, jego wnioski mają również zastosowanie na polskim rynku pracy.

A te mogą być zaskakujące. Okazuje się bowiem, że pokolenie Z bardziej przypomina swoich rodziców niż ludzi urodzonych na przełomie lat 80. i 90.

- Takie osoby są zazwyczaj bardzo ambitne i pracowite, ale też bardzo wymagające - mówi Joanna Śledzik, specjalistka z firmy Infosys. - Zniechęcają się dość szybko przy powtarzalnych zadaniach, więc wyzwaniem dla lidera staje się zmotywowanie pracownika.

Przedstawiciele generacji Z oczekują też urozmaicanych i ciekawych obowiązków oraz spersonalizowanych programów rozwojowych. Ale dają też coś w zamian. Są gotowi ciężko pracować, a z firmą mogą związać się na dłużej. Pod warunkiem, że wykorzystują w niej umiejętności i wiedzę zdobyte podczas studiów.

- Dla generacji Y bardzo ważną rolę odgrywa balans między życiem prywatnym i zawodowym, a także możliwość samorealizacji - twierdzi Edyta Gałaszewska-Bogusz, dyrektor Accenture Operations (autora badania) w Polsce. - W przypadku pokolenia Z widać natomiast przesunięcie w kierunku tradycyjnych wartości zawodowych, takich jak m.in. jasna ścieżka kariery i stabilizacja.

Z milenialsami jedno ich łączy - świetnie czują się w świecie nowych technologii i oczekują pracy, która z niej czerpie. Bez problemu będą mogli więc pracować z robotami czy sztuczną inteligencją.

źródło: https://praca.money.pl/wiadomosci/artykul/pokolenie-z-rynek-pracy,152,0,2348696.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sie 30, 2017 22:18

Komentarz:

Radomir Marekwia ·

Brak widełek płacowych jest naprawdę słaby. I nawet nie chodzi, jak tu artykule, o branżę IT. Chodzi o jakiekolwiek stanowisko, od pracownika na zmywaku po menadżera wysokiego szczebla...
Plus jeszcze nieśmiertelne pytanie na koniec rozmowy: Ile chciałby Pan/Pani zarabiać...


===========================

Polskie firmy mają gdzieś, kogo zatrudniają. Liczy się dla nich to, żebyście zapełnili korytarz w czasie rekrutacji




Gdyby spytać przed kamerami jakich pracowników poszukują prezesi polskich firm, wszyscy odpowiedzieli by zapewne chórem: „Najlepszych!”. W anonimowej ankiecie łowcy głów okazali się bardziej szczerzy. Chyba nawet aż za bardzo. Okazało się, że jakość naszego CV ma znaczenie tylko dla co trzeciego z nich.

Ogłoszenia o prace są najczęściej pisane w bardzo enigmatyczny sposób. „Możliwość rozwoju”, „godna płaca”, pojawiają się też sformułowania „pensja zawsze na czas” i „dynamiczny zespół”. Wszystko to słowa klucze, które najczęściej wypełniają całą treść. Kandydaci często narzekają na takie traktowanie. Firmy pozostają jednak głuche na te skargi.

Nie pomagają nawet groźby

Nawet w branżach, które możemy bez wątpienia przypisać do rynku pracownika, jak IT, zmuszenie pracodawców do podania w ogłoszeniu jakichkolwiek szczegółów, to wymagające zadanie. Swego czasu podjął się go portal No Fluff („Bez ściemy”). Jego założyciele postawili polskim przedsiębiorstwom ultimatum: "podajcie widełki płacowe, bo nie wrzucimy waszego ogłoszenia na stronę". W efekcie firmy zaczęły rezygnować ze współpracy. I teraz już wiemy dlaczego.

W badaniu „Candidate Experience” przeprowadzonego przez eRecruiter i Great Digital specjaliści od Human Resources, szczerze i bez ogródek pokazali, co naprawdę liczy się przy poszukiwaniu pracowników. Po przepytaniu 536 head hunterów w firmach okazało się, że podstawowym wyznacznikiem oceny efektywności całego procesu rekrutacji, jest dla nich stos CV na biurkach i tłum kandydatów czekających na korytarzach.

Byle szybko, byle dużo

Wśród priorytetów HR-owców króluje czas (59 proc.). Chcą jak najszybciej pochwalić się owocami swojej pracy, w łowieniu pracowników. Zaskakujący jest jednak punkt drugi – aż 56 proc. ankietowanych wskazało, że ważnym miernikiem jest...liczba przesłanych aplikacji na jedną ofertę pracy. Ich jakość była istotna już tylko dla co trzeciego rekrutera.

– Ilościowe podejście do rekrutacji może dawać mylny obraz jej efektywności. Idealna sytuacja to taka, w której najlepszy kandydat zostaje zatrudniony w momencie, w którym potrzebuje tego biznes – podkreśla Julia Urbańska z eRecruiter.

Czy w najbliższej przyszłości ta sytuacja może ulec zmianie? Być może. Nadzieję zmniejsza jednak inny wskaźnik przytoczony w badaniu. O to, jak kandydaci oceniają poziom rekrutacji, w której wzięli udział, pyta zaledwie co 8 HR-owiec. przedsiębiorstwo. – Brak potrzeby pytania samych zainteresowanych czyli kandydatów, o wrażenia jest alarmujący – puentuje Urbańska.

źródło: http://innpoland.pl/13681...asie-rekrutacji

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 08, 2017 12:39

7 kreatywnych sposobów, które pozwolą pracodawcy cię dostrzec




John D. Rockefeller, najbogatszy człowiek w historii, pierwszej pracy szukał jako szesnastolatek, w 1855 roku. Wychodził o 8 rano z domu i chodził od pracodawcy do pracodawcy. Po sześciu tygodniach dostał pierwszą pracę na stanowisku pomocnika księgowego. Rockefeller uważał, że odwaga i konsekwencja mogą zaprowadzić go na szczyt. Dziś nazwalibyśmy to kreatywnością.

Rockefeller wymyślił swoją koncepcję poszukiwania pracy i wytrwale ją realizował. Dał się zauważyć szefom dużych firm – bo tylko do takich drzwi pukał – i znalazł zatrudnienie u poważanego pracodawcy. Dziś także można spotkać mimowolnych naśladowców Rockefellera, którzy w niecodzienny sposób szukają pracy.

1. CV na ulotkach
Jakiś czas temu pod warszawskimi biurowcami, między 8 a 9.30 pojawiał się Dawid. W ręku miał ulotki, które były jednocześnie jego CV. Zdecydował się na taką akcję, gdyż szukał pracy w marketingu i chciał pokazać potencjalnemu pracodawcy, że jest twórczy. Jego strategia była nastawiona na wywołanie pozytywnych emocji i znalezienie pracy. Uznał, że bezczynne oczekiwanie na telefon z propozycją pracy, nie jest dla niego. Finalnie mężczyzna znalazł zatrudnienie, wybierając jedną z korzystniejszych ofert.

Rozwiązanie, na które zdecydował się Dawid, jest dla osób, które dokładnie wiedzą, jakiej pracy szukają i w jakiej lokalizacji chcieliby pracować. Wtedy ulotki trafią we właściwe ręce – mówi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

2. Jpg z graffiti
Zdecydowanie aplikacja-graffiti to patent dla młodych ludzi, którzy szukają pracy w kreatywnych firmach. Graffiti z hasłem „szukam pracy” i np. telefonem, nie trzeba wymalować w zakazanym miejscu przed siedzibą firmy, ale np. wysłać mailem do szefa działu kreatywnego firmy, wrzucić na Facebooka lub na portale, które umożliwiają poszukiwanie pracy. Zwykle na takich stronach jest opcja „dodaj jpg.” Pracodawcy poszukujący zdolnych ludzi mogą docenić taki sposób złożenia aplikacji.

3. Ogłoszenie na billboardzie
O pracownikach, którzy decydują się na wykupienie billboardu, można usłyszeć co jakiś czas. Na taki krok cztery lata temu zdecydowała się pewna gdańszczanka, która wynajęła billboard przy al. Grunwaldzkiej. - Z billboardu stojącego przy al. Grunwaldzkiej 560, tuż przy stacji Shell, spogląda trzydziestokilkuletnia, uśmiechnięta kobieta z dwójką dzieci. To nie zawodowa modelka reklamująca plac zabaw, lecz mieszkanka Gdańska Ewa Suchodolska, która w taki właśnie sposób zdecydowała się szukać zajęcia – napisała wówczas „Gazeta Wyborcza”. Zresztą o pomysłowej kobiecie pisały zarówno ogólnopolskie, jak i lokalne media. Po niecałym miesiącu „mama z dredami”, jak pisały o Ewie media, znalazła pracę w firmie zajmującej się kreacją plakatów. Na początek była to umowa na zastępstwo.

Ponieważ billboard to spory wydatek mogą się zdecydować na niego osoby, które posiadają wolną gotówkę. Są jednak tańsze sposoby.

4. Talent na e-Bayu
Jest nim chociażby aukcja w Internecie. Pewien Walijczyk, zdesperowany brakiem pracy, postanowił wystawić swoje umiejętności na internetowej aukcji. O mężczyźnie zrobiło się głośno na tyle, że usłyszał o nim jego dawny znajomy i zaoferował mu pracę.

Ogłoszenie w Internecie jest pewnego rodzaju gwarancją dobrego zasięgu. Dzięki temu istnieje szansa, że naszym ogłoszeniem zainteresuje się wymarzony pracodawca.

5. Filmik na YouTubie
W dobie rosnącej popularności filmików video, ten pomysł wydaje się strzałem w dziesiątkę. Zresztą na YouTubie coraz częściej zamieszczają swoje filmy pracodawcy. W odpowiedzi na wideo-rekrutację można odpowiedzieć wideo CV. Nasza kandydatura nie przejdzie bez echa – zauważa Żukowska z MonsterPolska.pl.

6. Hasło i telefon na t-shircie

Kreatywne, ale dyskusyjne. Czy ubranie się w t-shirt „szukam pracy” na pewno zostanie poważnie odebrane? To niepewne rozwiązanie, bo na rynku jest mnóstwo t-shirtów z niebanalnymi hasłami. Takie pokazywanie swojej kandydatury może wywoływać mieszane uczucia.

7. Ogłoszenie na samochodzie
To z pewnością patent dla osób, które szukają pracy np. jako kurierzy, w branży motoryzacyjnej albo sprzedażowej. Ogłoszenie na samochodzie pokazuje bowiem mobilność kandydata.

Decydując się na kreatywne przedstawienie swojej osoby, warto pamiętać, że musi ono do nas pasować. W ten sposób najtrafniej określimy siebie.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...rekrutacji.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14167
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 31, 2017 21:32

Komentarze:
Leo
Mam znajomą która pracowała w aptece w pobliżu centrum biznesowego w Warszawie. Sprzedawała głównie psychotropy i prezerwatywy.
-----------------------------
Milena
Pracuje na zachodzie w korporacji Amazon od 5 lat w 1 oddziale i wystepuje tam "selekcja" negatywna polega na tym , ze dziwne ale rotacja na stanowiskach kierowniczych to srednio 3 kierownikow na 1 rok , 2 dyrektorow na rok i wciagu 5 lat bylo 4 Generalnych Dyrektoow. Kazdy nastepny jest gorszy i wyniki sa gorsze, kobiety menadzerki daja sie i wtedy dostaja stanowiska.
------------------------------------
Aron
Ludzka głupota i chciwość w korporacjach aby się wykazać i pokazać masakra ..... ludzię bez zasad życiowych ukierunkowani w jednym kierunku swojej dziedziny to jest kalectwo życiowe ... piszę bo znam takich ludzi ...
===========================
Korporacja odziera z godności? To dżungla pełna dzikich zwierząt




Piątek bez krawata to nuda, tak samo jak nagrywanie teledysków wychwalających pracę w firmie i zażarta rywalizacja o różową plakietkę z dumnym napisem "Lider". Dzisiaj sensację w korpoświatku mogą już tylko wywołać skrajne zachowania, takie jak spacer nagiej koleżanki po open spejsie czy pikantne wyjazdy integracyjne ze striptizerkami, luksusowymi trunkami i kokainą. - Jak zrobimy cel, czeka was najlepsza impreza w życiu. Alkohol i narkotyki w ilościach, jakich nie widzieliście – obiecywał menedżer firmy opisanej przez z nas w głośnym reportażu "Byłem łowcą frajerów".

O korporacyjnych zwyczajach, wyzwaniach, integracyjnych spotkaniach krążą barwne opowieści. Jedne mniej, inne bardziej szokujące. Ile w nich prawdy, trudno orzec. Wyciek z poczty korporacyjnej, czasem film nagrany z ukrycia i zamieszczony w sieci tudzież liczne opowieści pracowników rzucają nowe światło na to, co się wyprawia w osławionym "Mordorze".

Hitem na firmowym WhatsAppie stał się film, do którego dotarł money.pl, w którym pracownica jednego z call center namawiających do zaciągania ryzykownych inwestycji, przemaszerowała nago przez szpaler kolegów i koleżanek z pracy. Stawka zakładu wynosiła ponoć 10 tys. zł.
"Ciekawie też wyglądała zabawa w styczniu tego roku na imprezie korporacji z branży farmaceutycznej. Striptizerki, alkohol. Branża farmaceutyczna kipi od niemoralności, zdrad, pijaństwa" - napisał nam jeden z czytelników.

O motywacyjnym praniu mózgu nawet w firmowej toalecie anonimowo zdecydował opowiedzieć nam jeden z byłych pracowników dolnośląskiego LG. – W kabinie zamontowane są ekrany, na których wyświetla się film, jak to musimy zdobywać szczyty niczym przedstawienie na nim alpiniści. Na korytarzach portrety prezesów koreańskich właścicieli. To jest chore. Pranie mózgu na okrągło – mówi.

Motywujące i integrujące filmy, na których pracownicy zmuszani są do śpiewania piosenki wysławiającej pracę w firmie albo markecie od lat krążą po sieci.

Obraz korporacyjnej dżungli dopełniają historie z obowiązkowych wyjazdów integracyjnych. "Jesteś w firmie, więc weszłaś do klanu, w którym panują ustalone obyczaje. Albo się w to bawisz, albo jesteś na aucie. Żadnego wstydu, żadnych uczuć, to byłoby banalne, wręcz prostackie. Robią to nawet ci, którym to się wcale nie podoba, ale nie można wypaść z rynku" – napisała jedna z internautek.

Co z tą korporacją?


- To nie defekt psychiki, ale pewna specyfika myślenia w specyficznym środowisku – tłumaczy w rozmowie z money.pl psycholog i wykładowca SWPS dr Jarek Kulbat, który jest również autorem bloga "Korporacyjne Piekło".

Jak zaważa, pewne zachowania zostały przeszczepione do Polski z krajów o zupełnie innej kulturze i wpływach geopolitycznych. To czasem kłóci się z naszym systemem wartości i postrzeganiem pracy. Jednak nie jest tajemnicą, że globalne trendy niektórym bardzo imponują i chętnie się w nie zanurzają.

Casual friday to zapożyczenie często występujące w polskich korporacjach, podobnie jak fruit day. Pewna firma Onebestway z Newcastle postanowiła pójść o krok dalej i wprowadziła "nagi piątek". Znalazło się sześciu odważnych, którzy nowemu korpozwyczajowi uczynili zadość.

- Folklor korporacyjny może przybrać drastyczne, a nawet absurdalne formy. Ma to związek z próbą tworzenia wyróżniającej się, a więc czasem specyficznej grupy. Stąd występujące w korporacjach plemienne rytuały – tłumaczy ekspert.
Coś z tą korporacyjną dżunglą jest na rzeczy, bo jak tłumaczyć irracjonalne zachowania, którym poddają się pracownicy korporacji.

- Inicjacje znane są w każdej kulturze. Falę obserwowaliśmy w wojsku, inicjacje w kulturze studenckiej, w najbardziej jaskrawej formie spotykane w amerykańskich college'ach, obrastają już w legendy. Nie inaczej jest w kulturze korporacyjnej. Wyzwania, tematyczne dni czy wyznaczony czas na jakąś aktywność to elementy budujące i integrujące grupę – wyjaśnia dr Kulbat.

Jego zdaniem specyfika danej grupy nakręca i sankcjonuje pewne zachowania. - Aby się wyróżnić, a jednocześnie wciąż przynależeć do grupy, ludzie są skłonni do zachowań, na które na co dzień by się nie poważyli. Bezkompromisowość, szaleństwo, czasem dziwactwo pozwala zaistnieć – dodaje.

Korposzczury na start


O motywowaniu pracowników pisane są grube poradniki, które menedżerowie wydają się chłonąć bezkrytycznie. Mowy motywacyjne poparte wspólnymi okrzykami znane m.in. z "Wilka z Wall Street" rytmiczne granie na piersi, opisał znany antropolog Ruchard Conniff w książce "Korporacyjne zwierzę", porównując do zachowań zwierzęcych i plemiennych.

Bezspornie najsłynniejszym korpozwierzęciem jest zmotywowany i gotowy do walki szczur. W firmach nie brakuje metod do popędzania go do wyścigu. Są plakietki symbolizujące kolejne zdobyte umiejętności i punkty zbierane za złowionych klientów, które można wymieniać na firmowe gadżety.

- Zupełnie jak w programach lojalnościowych w marketach czy stacjach benzynowych. To znane mechanizmy z psychologii gier i socialmediów – wylicza dr Kulbat. - Wprowadzając kulturę organizacyjną, duże firmy często bazują na psychologii behawioralnej. Stąd nagrody za zachowania pożądane, jak zaangażowanie, poświęcenie, identyfikację, i ich brak albo wręcz kary za niedostosowanie – wyjaśnia ekspert.

Jak tłumaczy, motywacje pracowników dzieli się zwykle na trzy grupy. Pierwszym czynnikiem motywującym są pieniądze, potrzebne do realizowania pasji poza pracą. Drugim kariera, zdobywanie kolejnych szczebli awansu - jako miara kompetencji i wreszcie pasja, która motywuje do poświęceń dla firmy.

Czy więc korporacja to stan umysłu? - Można tak to nazwać. Pocieszające jest to, że nie pozostaje on na całe życie. Dlatego też słyszymy o ludziach, którzy porzucili korpo i wiodą czasem skrajnie inne życie. Często z perspektywy czasu uznają za nieracjonalne zachowania, którym ulegali w korporacji - podsumowuje naukowiec.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2383043.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 36 z 36  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.