forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Sprzęt, technologie... Poprzedni temat :: Następny temat
Sprzęt, technologie...
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 04, 2017 17:05

Co wyhamowało polską ciężarówkę w Berlinie?




Niemieccy śledczy zaprzeczyli wcześniejszym doniesieniom na temat tego, kto wyhamował samochód użyty podczas zamachu w Berlinie. Zadziała elektronika na pokładzie ciężarowej Scanii, a konkretnie system AEB chroniący przed kolizją.

Skradziony samochód, który posłużył do zamachu w Berlinie to Scania R450. W 2012 roku Unia Europejska wymusiła na producentach samochodów przekraczających 3,5 tony stosowanie rozwiązania o nazwie AEB (Automatic Emergency Brake).

Jak informuje telewizja Deutsche Welle, śledczy odkryli, że samochód dzięki systemowi automatycznego hamowania zatrzymał się samoczynnie dopiero po 70-80 metrach. System mógł samoczynnie wyhamować ciężarówkę w momencie, gdyby kierowca nie reagował. System najpierw ostrzega dźwiękiem i komunikatem na desce rozdzielczej, a następnie aplikuje hamowanie.

Dopóki zamachowiec znajdował się za kierownicą, układ elektroniczny opierał się na założeniu, że kierowca ma pełną kontrolę nad samochodem. Wystarczy, że ruszy kierownicą, naciśnie pedał hamulca lub gazu – system przestaje reagować. W podobny sposób działają systemy automatycznej ochrony przed kolizją w samochodach osobowych.

Jednak system AEB posiada jeszcze jedną, ważną funkcję. Po wykryciu kolizji system automatycznie zatrzymuje samochód żeby zapobiec kolejnym zderzeniom. I właśnie to pozwoliło uniknąć większej liczby ofiar w centrum Berlina.

Rozwiązanie zostało zaprojektowane po to żeby uniknąć najechania na pojazd jadący przed ciężarówką, w razie gdyby kierowca zasłabł, zasnął za kierownicą lub na chwilę skierował wzrok w inną stronę. Radary zainstalowane w przedniej części nadwozia skanują przestrzeń w poszukiwaniu przeszkód, które mogą stanowić zagrożenie.

źródło + video: http://www.rp.pl/Motoryza...linie.html#ap-1

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 12, 2017 16:59


Z Wrocławia do Warszawy w 20 minut? Polska ma szanse na futurystyczny projekt




Taką możliwość ma dawać Hyperloop. Futurystyczny projekt superszybkiego pociągu, którego pomysłodawcą jest Elon Musk, multimilioner, właściciel PayPal, SpaceX i Tesla Motors.

Polska lokalizacja dla superpociągu znalazła się w półfinale konkursu, który jest organizowany aby wyłonić miejsce gdzie odbędą się pierwsze testy maszyny. Hyperloop to połączenie poduszkowca z pociągiem. Upraszczając, podróż ma odbywać się w wielkiej długiej rurze, w której kapsuły, każda z 28 pasażerami ma osiągać nawet 1200km/godz. Aby taka prędkość była możliwa w całej rurze panuje obniżone ciśnienie, mniejsze tarcie. Wagoniki wyposażone są kompresory, które zasysają powietrze z przodu pojazdu i przepompowują do tyłu oraz częściowo na boki. To daje napęd kapsule, a jednocześnie tworzy poduszkę powietrzną, na której się unosi.

Taki futurystyczny pociąg miałby być na trasie Wrocław - Warszawa. W sumie w półfinale konkursu Hyperloop One Global Challenge znalazło się 36 potencjalnych tras, w tym 8 w Europie. Sukces Polska zawdzięcza w dużej mierze grupie Hyper Poland, to naukowcy którzy od dłuższego czasu angażują się w projekt Hyperloop. Chcą postawić nawet w Polsce prototyp tej konstrukcji, ale w mniejszej skali.

Teraz ekonomiście, inżynierowie i specjaliści od transportu ocenią wszystkie lokalizacje. Decyzja ma zapaść jeszcze w tym roku. Ministerstwo Rozwoju pozytywnie ocenia perspektywę budowy futurystycznego transportu. "Współpraca pomiędzy Hyper Poland a Hyperloop One w ramach Hyperloop One Global Challenge ma pozytywny wpływ na możliwość szybkiego wprowadzenie systemu w Polsce." napisała Jadwiga Emilewicz, Podsekretarz Stanu w ministerstwie.

źródło: http://wroclaw.wyborcza.p...urystyczny.html

Podpis użytkownika:
   
lubinka
Bywalec


Dołączył: 13 Cze 2016
Posty: 152
Wysłany: Wto Sty 24, 2017 09:23

Mi się bardzo podoba to, że się rozwijamy, idziemy do przodu ;)

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lut 05, 2017 14:27

Boston Dynamics znów zaskakuje. Ich nowy robot potrafi wykonywać niesamowite triki




Do sieci wyciekło wideo z prezentacji firmy Boston Dynamics, na którym widać udoskonaloną koncepcję robota wyposażonego w dwa odnóża zakończone niewielkimi kołami. Dzięki temu rozwiązaniu maszyna zyskała niezwykłe właściwości.

Wideo pokazujące możliwości robota o nazwie Handle zarejestrował obecny na prezentacji podczas konferencji Abundance360 w Beverly Hills inwestor, Steve Jurvetson. Stopy maszyny zastąpiły niewielkie kółka i jak widać na poniższym klipie (w okolicach 3:50) całość jest w stanie sprawnie i szybko się przemieszczać, manewrować i zawracać, zachowując przy tym równowagę (bardzo podobnie jak ma to miejsce podczas jazdy na Segwayu).

W przeciwieństwie do robota ATLAS, którego zaprojektowano do poruszania się w trudnym górzystym terenie, Handle sprawdzi się raczej na dużych i płaskich powierzchniach, osiągając tam całkiem imponujące prędkości. Docelowo będzie również zdolny do przenoszenia ciężkich ładunków. Jak zademonstrowano na wideo nowy koncept robota nadzwyczaj dobrze radzi sobie także z omijaniem przeszkód, będąc zdolnym do ich przeskakiwania.

Jak tłumaczył na prezentacji założyciel Boston Dynamics, Marc Raibert, zastosowanie kół pozwala dodatkowo obniżyć koszty produkcji robota, w porównaniu do dotychczasowych dwunożnych konstrukcji, takich jak wspomniany wcześniej ATLAS. "Ten robot obudzi w was koszmary" - powiedział ze sceny Raibert. I nie mylił się, bowiem Boston Dynamics znane jest z produkcji robotów o nieco odstraszającej stylistyce, przywodzącej na myśl maszyny rodem z Terminatora. Nowy pomysł doskonale wpisuje się w dotychczasową koncepcję.

Warto podkreślić, że Google będące właścicielem Boston Dynamics ma w planach już od wielu miesięcy sprzedaż firmy. Zdaniem przedstawicieli spółki matki, czyli Alphabetu, twórcy futurystycznych robotów wydają się nie mieć wystarczającego potencjału do przynoszenia zysków.

źródło + video: http://next.gazeta.pl/nex...e.html#MTstream

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 01, 2017 10:18


Natac, nowy francuski sterowiec




Nowy francuski sterowiec może zrewolucjonizować transport powietrzny.


Tradycyjne sterowce, oprócz majestatycznego wyglądu, imponujących rozmiarów i małych kosztów eksploatacyjnych, mają też bardzo poważną wadę: ze względu na wielkie rozmiary manewrowanie nimi na ziemi, gdy silnie wieje, jest bardzo utrudnione. Poza tym ich mało aerodynamiczny kształt nie pozwala na osiąganie dużych prędkości podczas lotu, a przy podmuchach wiatru bardzo trudno utrzymać właściwy kurs.

Mając to wszystko na uwadze, sterowiec zupełnie nowej generacji zaprojektowali inżynierowie z firmy Voliris. Nazwali go Natac (Navette aerienne de transport automatique de conteneurs). Będzie w stanie unosić ładunek o wadze 32 ton i o wymiarach typowego konteneru. W powietrzu Natac będzie mógł lecieć z prędkością od 200 do 500 kilometrów na godzinę, w zależności od warunków pogodowych, siły wiatru, ciężaru ładunku.

W zamyśle konstruktorów Natac przeznaczony jest do wykorzystania w regionach pustynnych, słabo zaludnionych, do przenoszenia ciężkich ładunków tam, gdzie nie ma rozwiniętej sieci kolejowej i drogowej.

Skrzydło z gazem

Natac ma niecodzienny kształt – jedna jego część przypomina nieco skrzydło samolotu, przez co zapewnia 60 proc. jego siły nośnej. Za resztę udźwigu jest odpowiedzialny hel, gaz szlachetny wypełniający powłokę. Taka konstrukcja sprawia, że do wzbicia się w powietrze niezbędny jest bardzo krótki pas startowy długości 899 m.

Zanim powstanie pełnowymiarowy Natac, inżynierowie zbudowali prototypowy model V902, który poddają próbom w powietrzu. Ma on powłokę o objętości 80 metrów sześciennych, rozmiarami przypomina lotnię, wpisany został do Księgi Guinnessa jako najmniejszy sterowiec świata.

– Maszyna jest cięższa od powietrza, dlatego aby się wznieść, musi osiągnąć pewną prędkość. Ponieważ część siły nośnej zapewnia skrzydło, a cześć hel, unosi się bardzo prędko i podobnie szybko ląduje. Wiatr, o ile nie jest ekstremalny, nie przeszkadza przy starcie i lądowaniu. Urządzenie będzie się poruszało bez pilota – wyjaśnia inż. Arnaud Siegel kierujący zespołem konstruktorów.

Cała machina, po rozłożeniu, będzie mogła być transportowana w dziesięciu standardowych kontenerach.

– Natac nie będzie konkurencją dla transportu drogowego, kolejowego ani morskiego. W regionie Sahary, w krajach pustynnych, ale także w Australii, Kanadzie czy w Rosji, istnieje ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju transport – uważa Arnaud Siegel.

Pustynia czeka

Konstrukcją zainteresowały się już Zjednoczone Emiraty Arabskie, dla których transport w warunkach pustynnych jest poważnym wyzwaniem. Zgłosiły chęć zakupu nawet kilkudziesięciu takich maszyn.

Także armia USA chciałaby mieć takie maszyny do celów wywiadowczych. Zdalnie sterowane sterowce mogłyby być wyposażone w aparaturę używaną do wykrywania i śledzenia. Mogłyby również dostarczać sprzęt wojskowy do baz w trudno dostępnym terenie.

– Sterowce mają olbrzymi potencjał. To bardziej ekologiczny środek transportu niż samoloty. Nie sądzę jednak, by mogły służyć do transportu transatlantyckiego – uważa John Swinfield z firmy Northrop Grumman.

źródło; http://www.rp.pl/Nauka/30...-sterowiec.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 05, 2017 12:45


LED dominuje w Polsce - żarówka podbije zachodnią Europę?




Rosnące ceny energii elektrycznej pobudzają popyt na oświetlenie LED. Technologia ta stanowi już większość sprzedaży na polskim rynku. Na rosnącej sprzedaży chcą skorzystać polscy producenci oświetlenia i planują intensywną ekspansję zagraniczną.


– Widzimy znaczny wzrost udziału sprzedaży oświetlenia LED-owego w całości handlu prowadzonego przez naszą firmę – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Bogdan Skorupka, dyrektor segmentu oświetlenia przemysłowego w ES-SYSTEM. – Spodziewamy się utrzymania dynamiki wzrostu. Sądzimy, że w ciągu kilku lat sprzedaż oświetlenia tradycyjnego będzie odpowiadać za niewielki ułamek naszych przychodów.

Jak podkreśla, dziś LED-y odpowiadają za 60 proc. sprzedaży, podczas gdy w 2014 roku ich udział był dwukrotnie mniejszy.

Eksperci zaznaczają, że ta technologia to jedno z najbardziej innowacyjnych rozwiązań oświetleniowych ostatnich dziesięcioleci. Głównym plusem tej technologii jest jej energooszczędność. Jak wynika z danych portalu e-instalacje.pl, LED-y mogą być eksploatowane co najmniej cztery razy dłużej niż tradycyjne żarówki, co pozwala między innymi na oświetlenie bez przerwy (zarówno w dzień, jak i w nocy) całych ciągów komunikacyjnych. Dlatego LED-y są coraz chętniej wykorzystywane we wnętrzach komercyjnych czy obiektach użyteczności publicznej, gdzie światło musi być włączone 24 godziny na dobę. W technologię tę inwestują także samorządy oraz producenci aut, którzy stosują ją w światłach stopu, pozycyjnych czy kierunkowskazów.

– ES-SYSTEM jest firmą, która w zakresie profesjonalnego oświetlenia dostarcza rozwiązania dla praktycznie wszystkich segmentów rynku. Jesteśmy aktywni w oświetleniu zewnętrznym, drogowym, miejskim, również iluminacyjnym. Mamy szeroką ofertę w zakresie oświetlenia awaryjnego – wymienia Skorupka. – Główne segmenty rynku, na których się skupiamy, to jednak oświetlenie architektoniczne, czyli obiekty biurowe, handlowe i wszelkie budynki użyteczności publicznej oraz rynek oświetlenia przemysłowego.

LED-y znajdują także szerokie zastosowanie w gospodarstwach domowych, gdzie poza funkcją oświetleniową pełnią także funkcję ozdobną. Moda na nie sprawiła, że polski rynek stał się bardzo konkurencyjny.

– To może być źródłem pewnych problemów dla naszych klientów, dlatego że oświetlenie LED-owe w przeciwieństwie do tradycyjnych rozwiązań oświetleniowych jest bardzo skomplikowane technologicznie. Bez odpowiedniej wiedzy bardzo trudno jest dostarczyć na rynek rozwiązania wysokiej jakości – mówi Bogdan Skorupka.

Mimo dużej konkurencji polskie firmy dobrze sobie radzą na krajowym rynku. Chcą także zintensyfikować sprzedaż zagraniczną.

– Polscy producenci oświetlenia stoją przed dużą szansą zwiększenia aktywności na rynkach zagranicznych, szczególnie tych, które doceniają jakość przy zachowaniu optymalnych kosztów – podkreśla dyrektor w ES-SYSTEM. – Jako członek Unii Europejskiej jesteśmy postrzegani jako dostawcy wiarygodnych rozwiązań oświetleniowych, bo spełniających surowe wymagania techniczne stawiane przez Unię Europejską. To rzeczywiście jest pewną przewagą konkurencyjną. Jesteśmy w stanie dostarczyć bardzo wysokiej jakości skomplikowane urządzenia elektroniczne i oprawy LED przy ciągle racjonalnym poziomie kosztów.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...achodnia-europe

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 06, 2017 22:31

Sztuczna inteligencja niepostrzeżenie oplata ludzkość




Raport przygotowany przez Biały Dom wskazuje, że sztuczna inteligencja będzie miała wpływ nie tylko na rynek pracy, ale także na funkcjonowanie gospodarek i narodów jako całości.

Ludzkość gromadzi ogromne ilości danych – sam Google tworzy przez dwa dni więcej informacji niż wygenerował łącznie przez pierwsze 5 lat swojego istnienia. Moc obliczeniowa komputerów jest obecnie bilion razy większa niż 60 lat temu. Koszty przetwarzania danych znacząco spadły. Ludzie przyzwyczaili się już do tego, że wiele aplikacji czy programów samodzielnie przelicza i przetwarza za nich różnego rodzaju informacje. Coraz częściej staje się to wręcz oczekiwaniem kierowanym pod adresem firm i instytucji – wskazuje w swojej analizie Paweł Iwanowski, menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Sztuczna Inteligencja to koncept stworzenia maszyn, które potrafiłyby „myśleć jak człowiek” – innymi słowy wykonywać zadania takie jak rozumowanie, planowanie, uczenie się, wyciąganie wniosków czy rozumienie języka. Dla większości z nas przykładem takiej maszyny będzie pewnie – znany z serii filmów o Terminatorze – Skynet, czy postaci z tegorocznego hitu HBO – czyli serialu Westworld. Wyobrażenia kreowane przez produkcje science fiction często przesłaniają jednak fakt, że już dziś sztuczna inteligencja ma ogromny wpływ na życie większości z nas, a w najbliższym czasie możemy wręcz tak się do niej przyzwyczaić, że trudno będzie nam akceptować jej brak.

Rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję stają się coraz bardziej powszechne, a przez to niedostrzegalne przez użytkownika. Droga w kierunku SI była raczej formą ewolucji niż rewolucji. Systemy i algorytmy stawały się coraz bardziej zaawansowane, a przejście było płynne. Spowodowało to, że większość z nas nie jest świadoma w jak wielu aspektach ich codziennego życia wspiera ich SI.

Wirtualni asystenci w smartfonach rozpoznają naszą mowę, rozumieją kontekst wypowiedzi i potrafią podpowiadać nam rozwiązania. Aplikacje do streamingu muzyki czy filmów znają nasze preferencje i tworzą dedykowane playlisty oraz podpowiadają nowe utwory, które mogą nam się spodobać. Sklepy internetowe rekomendują nam produkty zgodne z naszymi zainteresowaniami oraz wcześniejszymi wyborami. Algorytmy serwisów społecznościowych potrafią rozpoznawać ludzi na zdjęciach - w przypadku Facebooka – nawet z ponad 90. procentową skutecznością.

Przyzwyczajenia cyfrowe tworzą się szybko

Konsumenci bardzo szybko absorbują korzyści, jakie czerpią z rozwiązań technologicznych, zaczynając poszukiwać podobnych usprawnień w kolejnych dziedzinach życia. Wiedzą, że firmy przetwarzają informacje o ich zachowaniach i oczekują w zamian coraz lepiej dopasowanej, szybkiej i inteligentnej obsługi. Oczekują, że każdy sprzedawca będzie potrafił zaoferować im produkt lub usługę w oparciu o ich wcześniejsze wybory. Ktoś, komu smartfon codziennie podpowiada najszybsza trasę powrotu do domu, lub komu aplikacja każdego dnia wybiera kilka najlepiej dopasowanych do jego upodobań płyt z muzyką, zaczyna szukać takiego samego podejścia u sprzedawcy garniturów czy jedzenia.

Samodzielnie nie da się jednak przeanalizować wszystkich dostępnych danych oraz wyciągnąć na ich podstawie odpowiednich wniosków – szczególnie przy ogromnej liczbie klientów. Czy to oznacza, że w niedalekiej przyszłości każda, najmniejsza nawet firma będzie zmuszona do inwestowania w ogromne systemy analityki danych, zespoły inżynierów oraz olbrzymią infrastrukturę technologiczną?

Do stworzenia SI potrzebny jest zespół naukowców i programistów aby wydobyć i przygotować odpowiednie informacje, zbudować odpowiednie modele, a następnie zintegrować wyniki z systemami CRM. Wszystko to powoduje, że SI jest niedostępne dla firm, które nie są w stanie zainwestować olbrzymich ilości pieniędzy, aby zatrudnić specjalistów i przygotować infrastrukturę.

Jednak przyszłość rysuje się przed nami zgoła inna. Tak jak w przypadku kreatorów stron internetowych czy pakietów biurowych udostępnianych w chmurze, nawet małe firmy będą mogły wykorzystać rozwiązania oferujące zaawansowane mechanizmy analityczne oparte o sztuczną inteligencję. Jednym z przykładów takiego podejścia może być zaprezentowany ostatnio przez giganta technologicznego Salesforce system Einstein. System ten nie tylko podpowiada określone rozwiązania w oparciu o analizę danych, ale także pokazuje prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu przy zastosowaniu zaproponowanych rozwiązań. Szuka on wzorców w posiadanych przez nas danych oraz rekomenduje kolejne kroki, jakie powinniśmy podjąć.

Maszyna nie ulega stereotypom

Pierwsze przykłady zastosowania tego typu rozwiązania przynoszą spektakularne wręcz efekty. Jedna z amerykańskich firm zajmujących się opieką zdrowotną potrzebowała przygotować raport dotyczący przyczyn hospitalizacji pacjentów. Firmy analityczno-doradcze proponowały przeanalizowanie danych i przygotowanie raport zawierającego blisko 250 różnych parametrów (wiek, choroby, wskaźnik BMI, itp.) w ciągu kilku miesięcy. Wykorzystanie Einsteina, analizując jednocześnie zdecydowanie więcej danych, skróciło ten czas do DWÓCH godzin i dało dosyć zaskakujące rezultaty. Okazało się bowiem, że 49 proc. procent kobiet z cukrzycą było hospitalizowanych. Liczba ta wydaje się tak ogromna, że wszyscy powinni o tym wiedzieć, a jednak nikt nie dostrzegł wcześniej takiej zbieżności. Ludzie opierali bowiem swoje analizy na przekonaniach, uprzedzeniach i stereotypach. W związku z tym, generalnie młodzi ludzie oraz kobiety mają niski odsetek hospitalizacji nikomu nie przyszło do głowy, żeby w ogóle przyglądać się takiej grupie docelowej. Podczas takiej analizy wszyscy patrzyli na starszych mężczyzn. Sztuczna inteligencja wykryła jednak pewną regułę – gdy chorzy na cukrzycę nie biorą insuliny ich organizm nie radzi sobie z przetwarzaniem cukru, co prowadzi do utraty masy ciała. Okazało się, że młode kobiety traktowały ten fakt jako swoistą strategię żywieniową i celowo nie przyjmowały insuliny, by stracić wagę – częstym efektem ubocznym były późniejsze hospitalizacje. Odkrycie tego związku pozwoliło na podjęcie rzeczowego dialogu z kobietami – uświadomienie im konsekwencji, a finalnie znaczne zmniejszenie liczby hospitalizacji w tej grupie.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...oplata-ludzkosc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 10, 2017 17:19


Robot odpowie za swoją pracę? "Już musimy rozmawiać, jak to regulować"


Już dzisiaj maszyny i systemy oparte na sztucznej inteligencji (SI) wypierają wielu pracowników z firm. Nie tylko robotników w fabrykach, ale też… prawników czy maklerów. Unia Europejska przygląda się temu z niepokojem i sugeruje, że należy zacząć prawnie sankcjonować działanie robotów i sztucznej inteligencji - nie tylko w biznesie. Niektórzy, jak Bill Gates, radzą zaś opodatkować roboty, które zabierają ludziom pracę. Jak mówi nam prawnik dr Mateusz Woiński z Akademii Leona Koźmińskiego, już teraz musimy zacząć ustalać, jak prawnie ująć roboty i SI.

Roboty zastępują ludzi

Niedawno pisaliśmy o tym, że cała grupa zawodowa z finansjery, uważana do niedawna za “królów Wall Street”, czyli traderzy, została zastąpiona przez komputery. Dosłownie, bo Goldman Sachs po prostu wymienił ponad 600 traderów - zostało ich raptem dwóch - na ok. 200 inżynierów komputerowych. Podobnie było w banku JPMorgan, który niedawno oświadczył, że jednym algorytmem zastąpił tysiące godzin pracy prawników.

Roboty i systemy oparte na sztucznej inteligencji potrafią już naprawdę wiele. Kawasaki stworzyło maszynę robiącą sushi, bot Libratus ograł ludzkich rywali w pokera, a “Washington Post” na okres Igrzysk Olimpijskich stworzył własną SI, która pisała krótkie artykuły informacyjne na podstawie spływających z imprezy wyników. Bank Ameryki w styczniu br. podał, że roboty w 2025 roku będą prawdopodobnie wykonywać 45 proc. zadań produkcyjnych w przemyśle. To ogromny wzrost, bo dziś odpowiadają jedynie za 10 proc. takich zadań.

Najtęższe umysły na świecie już zastanawiają się, co zrobić z tak gwałtowną zmianą na rynku pracy. Bill Gates sugeruje na przykład, by roboty opodatkować, jeśli mają zastąpić ludzką pracę. I chociaż większość liderów biznesu - globalnie i lokalnie - zauważa problem społeczny w postaci robotów zabierających miejsca pracy, to nie widzą jeszcze aż tak konkretnych rozwiązań.

Więcej: http://businessinsider.co...-prawna/k2e2zdx

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 13, 2017 12:31


Coraz więcej Polaków korzysta z OZE




Z analizy Gothaer TU SA wynika, że aż 45 proc. rodaków chciałaby zainwestować w małe, przydomowe odnawialne źródła energii (najczęściej ogniwa fotowoltaiczne lub kolektory słoneczne). Wśród osób zainteresowanych „zieloną energią” prym wiodą rolnicy (56 proc.), prywatni przedsiębiorcy i kierownicy (odpowiednio 70 proc. i 61 proc.) oraz mieszkańcy domów jednorodzinnych (56 proc.) i kilkurodzinnych (62 proc.).

Energia promieniowania słonecznego, która dociera do powierzchni Ziemi, przekracza energetyczne potrzeby świata 5 tysięcy razy. Jeszcze niedawno panowało przekonanie, że w Polsce jest zbyt małe nasłonecznienie, by instalacje fotowoltaiczne mogły pracować efektywnie. To stereotyp. Średnia ilość nasłonecznienia w naszym kraju daje energię na poziomie 1100 kWh/m kw.

Udział Odnawialnych Źródeł energii w Polsce wciąż się powiększa. Według „Krajowego planu rozwoju mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii do 2020 roku” bazującego na rządowym Krajowym Planie Działań, do 2020 roku aż 2,5 mln prosumentów (osób produkujących i konsumujących energię elektryczną na własne potrzeby) będzie wykorzystywać mikroinstalacje OZE, w tym ok. 500 tys. instalacje fotowoltaiczne –podkreśla Anna Włodarczyk-Moczkowska, prezes Gothaer TU SA.

Oszczędzaj dzięki kolektorom słonecznym

Kolektory słoneczne, nazywane także solarami, montowane są na budynkach mieszkalnych i wykorzystywane najczęściej do ogrzewania wody. Zasada działania kolektora jest prosta – promienie słoneczne padając na kolektor nagrzewają płyn, który znajduje się w jego wnętrzu. Ciepło z kolektora musi być gdzieś przekazane i zgromadzone. Zazwyczaj miejscem magazynowania ciepła z kolektorów jest duży zbiornik z wodą. Istnieją dwa typy kolektora – kolektory płaskie oraz rurowe. Różnią się one budową, ale oba działają w podobny sposób zamieniając energię słońca na ciepło wykorzystywane do ogrzania wody.

Ogniwo fotowoltaiczne źródłem prądu


Panele fotowoltaiczne przekształcają energię ze słońca w prąd. Tak można byłoby w skrócie opisać proces, który zachodzi w ogniwach fotowoltaicznych. Nadmiar wyprodukowanego przez Kowalskiego prądu może być odsprzedany do sieci. Jeśli jednak wyprodukujemy go za mało, niedobór jest „dobierany” z sieci publicznej.

Musimy pamiętać, że odnawialne źródła energii to dość kosztowna inwestycja, ale opłacalna. Montując ogniwa fotowoltaiczne lub kolektory słoneczne warto je ubezpieczyć. Ochroną ubezpieczeniową w Gothaer TU SA można objąć zarówno instalacje fotowoltaiczne, jak i kolektory słoneczne zamontowane na budynku mieszkalnym, gospodarczym lub budowli wraz z całą instalacją i wyposażeniem – mówi Anna Materny, Dyrektor Biura Produktów Detalicznych Gothaer TU SA.

To się opłaca

Do najważniejszych zalet OZE należą spore oszczędności, które może zanotować gospodarstwo domowe decydujące się na takie rozwiązania. Z wyliczeń przygotowanych przez Ekspertów z Laboratorium Fotowoltaiki Politechniki Warszawskiej wynika, że czteroosobowe gospodarstwo domowe (decydując się na panele fotowoltaiczne) mogłoby obniżyć rachunek za energię elektryczną z 2475 zł (rocznie) do 275 zł . Dużym plusem jest to, że energię elektryczną wytwarzają sami jej odbiorcy (a nie centralne elektrownie i elektrociepłownie) co pozwala uniknąć strat energii, które powstają gdy jest ona przesyłana na duże odległości. Trzeba też pamiętać o efekcie ekologicznym i ograniczeniu emisji CO2. Same panele fotowoltaiczne są niezawodne i mają niskie koszty eksploatacji, a przy tym pracują całkowicie bezgłośnie i bez wibracji.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...-korzysta-z-oze

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 30, 2017 13:31


Polska to najlepsze miejsce na rewolucję w transporcie. Pomysł Polaka doceniony przez prezesa Tesli




Najpierw pracował w CERN przy Wielkim Zderzaczu Hadronów, ale za sprawą Elona Muska rzucił tę pracę. Marek Gutt-Mostowy zebrał 30 osób z całego świata, z którymi wspólnie opracował projekt Hyperloop - superszybkiego pociągu jeżdżącego w specjalnym tunelu. To ich pomysł wygrał konkurs ogłoszony przez właściciela Tesli. Teraz pracują nad prototypem. I to w Polsce. Jeśli mu się uda, to Hyperloop jako pierwszy powstanie właśnie w naszym kraju.

Hyperloop to coś pomiędzy samolotem, pociągiem i metrem. Kapsuła z pasażerami ma poruszać się w specjalnie wybudowanej tubie, w której obniża się ciśnienie. Dzięki temu warunki przypominają te, w których latają samoloty na wysokości 10 km.

Opór powietrza jest na tyle mały, że kapsuła w tubie może poruszać się niemalże z prędkością dźwięku – ok. 1 tys. km/h. Oczywiście nie po szynach – kapsuła unosi się lekko nad ziemią, wykorzystując lewitację magnetyczną lub łożyska powietrzne.

Dzięki takim prędkościom trasę z Krakowa do Warszawy można by pokonać w 18 minut. I to nie jest żadne science-fiction. Wkrótce może to być całkiem realne, i to za sprawą pewnego Polaka, Marka Gutta-Mostowego. Choć to Elon Musk wpadł na pomysł Hyperloopa, to jednak nasz wynalazca opracował najbardziej innowacyjny projekt kapsuły, dzięki któremu wygrał konkurs zorganizowany przez amerykańskiego miliardera.

Gutt-Mostowy postanowił opracować własny prototyp kapsuły w skali 1:1 i zbudować tor do testów - tubę o długości 2-3 km. A to wszystko w Polsce.

- Rozważamy dwie lokalizacje. Na dolnym Śląsku we Wrocławiu albo w Rzeszowie – mówi WP money Marek Gutt-Mostowy. Żeby to zrobić, Polak podebrał inżynierów największym spółkom z Doliny Krzemowej, część ściągnął ze Szwajcarii i przede wszystkim sam wrócił do kraju.

Sentyment? Patriotyzm? Nic z tych rzeczy. - Przyglądaliśmy się z zespołem, w jakim kraju najlepiej będzie rozpocząć taki projekt, który może zrewolucjonizować transport na świecie. I wyszło nam, że najlepszym miejscem jest Polska - stwierdził podczas właśnie zakończonego Kongresu Innowacji w Warszawie.

Polska najlepsza, bo...

Kiedy projekt Polaka został nagrodzony w konkursie SpaceX, pracował nad nim międzynarodowy zespół pod nazwą rLoop. Poznali się dzięki... serwisowi Reddit. Tam też trafił Marek Gutt-Mostowy. Razem, pracując na odległość, stworzyli pierwszą skalowalną kapsułę Hyperloop. Była jednym z pięciu wyróżnionych projektów spośród 1200 zgłoszeń.

Ale ten sukces trzeba było przekuć w coś realnego, a oni do tej pory działali jedynie hobbystycznie. Gutt-Mostowy postanowił więc, że trzeba wspólnie założyć firmę.

Nie obyło się bez problemu, bo sukces zespołu został dostrzeżony przez międzynarodowych gigantów, którzy wyciągnęli z niego część inżynierów. Pozostali działają w Euro Loop rejestrując ją w Polsce.

- Po pierwsze jest tu przyjazne otoczenie dla innowacji, bo istnieją programy dedykowane dla tak ryzykownych przedsięwzięć jak nasze. My staramy się właśnie o dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju z programu "Szybka ścieżka" - tłumaczy. - Po drugie Polska ma doskonały dostęp do terminali kolejowych, a po trzecie tu będzie się kończył Nowy Jedwabny Szlak. To jest ogromny potencjał do wykorzystania dla Hyperloopa – podkreśla Gutt-Mostowy. Bo nowa technologia w pierwszej kolejności ma służyć do przewozu towarów. Transport ludzi to kwestia przynajmniej 10-15 lat.

Czwarty argument to odpowiednie rozmiary kraju. W każdym kierunku jest mniej niż 1500 km, a to właśnie idealny dystans dla Hyperloopa. Na dalszych trasach bardziej opłacalne są już samoloty. Po piąte, nie mamy w Polsce kolei dużych prędkości. A to oznacza, że nowy środek transportu mógłby je zastąpić.

Zanim jednak z Gdańska do Krakowa pojedziemy w godzinę, powstać musi prototyp toru. Ma mieć długość 2-3 km i średnicę 4 metrów. Kapsuła to 20-30 metrów długości. – Zakładamy, że prototyp będzie gotowy za trzy lata - deklaruje Polak.

Do końca września tego roku okaże się, czy Euro Loop dostanie pieniądze z NCBR. Spółka potrzebuje 10-20 mln euro. Z NCBR ma szansę na 70-80 proc. tej kwoty.

Hyperloop to taki mniej wymagający zderzacz hadronów

Przygoda Marka Gutta-Mostowego z innowacjami zaczęła się dziesięć lat temu. Od początku poza Polską. Od dawna miał się czym pochwalić, pracował m.in. w ośrodku badawczym CERN słynącym na świecie z Wielkiego Zderzacza Hadronów. To dzięki tej maszynie udało się w końcu odkryć bozon Higgsa, za co naukowcy otrzymali w 2013 roku nagrodę Nobla z fizyki.

Gutt-Mostowy pracował w CERN-ie nad systemami chłodniczymi wykorzystującymi dwutlenek węgla w eksperymencie Atlas. To właśnie to doświadczenie potwierdziło istnienie tzw. boskiej cząsteczki.

Potem kolejne trzy lata spędził pracując nad następcą Wielkiego Zderzacza Hadronów. Ale jednocześnie śledził, co dzieje się na rynku technologicznym.

- Pamiętam, kiedy pojawił się pierwszy samochód elektryczny Tesli. Od początku wiedziałem, że to przełom. I to był też przełom w moim życiu – mówi Gutt-Mostowy.

Zaczął obserwować, co robi jeden z największych wizjonerów tego świata, i z czasem zdał sobie bowiem sprawę, że Hyperloop - projekt, który wymyślił Musk - jest bardzo blisko tego, czym on zajmuje się na co dzień.

- Dla mnie Hyperloop jest zderzaczem hadronów tylko z mniejszymi wymaganiami technicznymi – mówi Polak. I pokazuje, do jakiej rewolucji może doprowadzić ten nowy środek transportu.

- Dziś trasę Kraków-Warszawa pokonuje się autem w cztery godziny, samolotem w trzy godziny, bo trzeba jeszcze doliczyć czas na odprawę i dojazd na lotnisko. Koleją to dziś 3 godziny i 15 min, koleją dużych prędkości – 1,5 godziny, pod warunkiem, że się ją ma. Tymczasem podróż Hyperloopem trwałaby poniżej 40 minut, i to razem z dojazdem do stacji – wyjaśnia Gutt-Mostowy. Sama podróż kapsułą zajmowałaby jakieś 18 minut.

Ta wizja sprowadziła już wielu ludzi do Polski. - Mamy polskich inżynierów, którzy dla tego projektu wracają do Polski. To mnie cieszy najbardziej, bo ja też jestem takim inżynierem – mówi Gutt-Mostowy.

Skąd wyciąga talenty? – Ze Szwecji, Szwajcarii, USA, ale nie mogę powiedzieć z jakich firm, to tajemnica. Mogę zdradzić jedynie, że mówimy również o tych największych, najbardziej znanych firmach z Doliny Krzemowej – przyznaje.

źródło: http://www.money.pl/gospo...,0,2289953.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Kwi 19, 2017 23:48

Podobnie jak z niebieskim laserem, o czym pisałem wcześniej. Polska biurokracja górą ! :smutny:
=================

Nic się nie stało? Grafen będzie masowo produkowany przez Chińczyków,... bo Polacy nie potrafią go sprzedać




Grafen to materiał przyszłości. Jego właściwości można wykorzystać m.in. w medycynie, elektronice czy sporcie. Cały rynek ma, według firmy badawczej BCC Research, osiągnąć do 2025 r. wartość 2 mld dolarów. Coraz więcej wskazuje jednak na to, że w globalnym wyścigu o te pieniądze, Polacy zostają w tyle. Czy wizja Polski jako zaledwie "kopalni" grafenu jest realna? – To raczej przesądzone - komentuje w rozmowie z INN:Poland dr inż. Włodzimierz Strupiński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych.

Miał stać się polskim dobrem narodowym – przepustką do świata, w którym Polska nie będzie już kopciuszkiem w dziedzinie innowacji. Nadzieje wiązane z grafenem odchodzą jednak w przeszłość. Podczas, gdy Chińczycy organizują rozbuchane do granic możliwości prezentacje i kuszą możliwościami nowego materiału, Polska grzęźnie w dysputach i teoretycznych rozważaniach nad jego wykorzystaniem.

Dlaczego grafen jest tak ważny? Materiał szykowany jest na następcę wyeksploatowanego przez naukę krzemu. Może przyczynić się do znacznego zwiększenia mocy obliczeniowej. Jego cechy charakterystyczne, czyli niski ciężar, wysokie przewodnictwo elektryczne i cieplne oraz elastyczność i wytrzymałość sprawiły, że z z utęsknieniem czekają na niego praktycznie wszystkie branże. Idzie nowe – mógł zakrzyknąć kibic tenisa, obserwując jak w 2013 Novak Djoković, zwycięża w Australian Open. Korzystając z grafenowej rakiety oczywiście. Dostępne na rynku dzieło Head'a może budzić w nas zazdrość.

A nie musiało tak być. Kilka lat temu w pracach nad grafenem mieliśmy jedną, oczywistą przewagę. W 2011 roku zespół pod kierownictwem dr inż. Włodzimierza Strupińskiego z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych stworzył technologię pozwalającą na produkcję tego materiału na skalę przemysłową. Polska błyskawicznie znalazła się na uprzywilejowanej pozycji.

Od tego czasu wiele się jednak zmieniło – tańszy grafen nauczyło się produkować wiele innych państw, a sam instytut obserwuje jak konkurencja nam ucieka. Korzystając z wartego miliard euro grantu (który współdzieli ze 140 innymi organizacjami), jaki dostał od Unii Europejskiej, ITME chwali się na swojej stronie internetowej projektami m.in. grafenowego atramentu i pokrycia kół zębatych. Tymczasem w Chinach ...napięcie rośnie. W lipcu chiński producent Dongxu z wielką pompą obwieścił światu powstanie grafenowej baterii, która pojemnością ma przebijać dowolny dostępny na rynku powerbank i ładować nasze smartfony nawet do 20 razy szybciej, niż jesteśmy to w stanie zrobić w tej chwili. Nie trzeba chyba dodawać, że akcje firmy poszybowały natychmiast w górę.

Na tym się oczywiście nie kończy. Tylko w ostatnim czasie Państwo Środka pokazało światu superwytrzymałą i ultralekką piankę (która może zostać użyta np. w kamizelkach kuloodpornych) oraz elastyczne telefony z grafenu, które można okręcać wokół nadgarstka. Te drugie do produkcji chce wprowadzić jeszcze w tym roku firma Moxi Group. Za chwilę Polacy mogą więc chodzić po ulicach z grafenowymi smartfonami przywiezionymi z Dalekiego Wschodu. Nie tak wyobrażaliśmy to sobie kilka lat temu.

A co z naszymi wynalazkami? Potencjalni inwestorzy milczą.

– W Azji jest wiele firm i kręgów biznesowych dysponujących odpowiednimi środkami koniecznymi do przeprowadzenia wdrożenia i uruchomienia produkcji. W Polsce, gdzie nie ma zbyt wielkich nadwyżek finansowych, to znacznie większy problem – tłumaczy powody Strupiński.

To właśnie wspomniana Azja jest motorem napędowym badań nad grafenem. Zdaniem Włodzimierza Strupińskiego Państwo Środka staje się liderem w dziedzinie badań naukowych i wdrożeń innowacyjnych, wyprzedzając w wielu tematach tradycyjnych liderów z Europy czy USA.

Nad Wisłą skazani zostaniemy, w tym samym czasie, na rolę dostarczyciela surowca. – To raczej przesądzone, z tym, że produkcja grafenu została już uruchomiona w dużej skali, w wielu azjatyckich firmach – mówi Strupiński. Dostawa tego surowca z Polski nie musi więc Azjatów interesować. Zdaniem naukowca przyszłość polskiego grafenu stoi pod dużym znakiem zapytania. – Wciąż dysponujemy lepszym know-how, ale to także wkrótce się zmieni – prognozuje naukowiec.

źródło: http://innpoland.pl/12894...fia-go-sprzedac

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 22, 2017 13:41

Walizka z prądem


Podstawowym, autonomicznym źródłem prądu na jachcie czy w przyczepie kempingowej jest akumulator. Co jakiś czas akumulator trzeba jednak doładowywać, zazwyczaj za pomocą hałaśliwego generatora, który w dodatku emituje szkodliwe spaliny. W XXI wieku można to jednak zrobić cicho i czysto.



Urządzeniem, które wytwarza prąd bezgłośnie i nie emitując żadnych szkodliwych substancji, jest ogniwo paliwowe. Ogniwa takie stworzono z myślą o statkach kosmicznych, jednak dziś znajdują coraz więcej całkiem przyziemnych zastosowań - na przykład Toyota od trzech lat produkuje seryjnie rodzinny samochód Mirai, w którym silnik elektryczny zasilany jest wodorowym ogniwem paliwowym.

Efoy Comfort to służący do ładowania akumulatorów generator wykorzystujący ogniwa paliwowe. W przeciwieństwie do rozwiązania zastosowanego w Toyocie Mirai paliwem nie jest tu wodór, a znacznie prostszy w użyciu metanol, którego nie trzeba przechowywać w wysokociśnieniowym zbiorniku - wystarczy plastikowy kanister.

Zasada działania ogniwa paliwowego polega na zachodzącej w niskiej temperaturze reakcji chemicznej utleniania paliwa (tu - metanolu) z tlenem z powietrza w obecności specjalnego katalizatora, w wyniku której powstaje prąd. Jedynymi produktami ubocznymi są woda i dwutlenek węgla.

Całe urządzenie ma wielkość niedużej walizki (44x31x20 cm) i waży zaledwie ok. 8 kg. Oprócz ogniwa paliwowego zawiera układ sterujący ładowaniem dołączonego akumulatora, który wykrywa jego rozładowanie i automatycznie uruchamia ogniwo oraz wyłącza je po zakończeniu ładowania.

Efoy Comfort dostępny jest w trzech wersjach: 80, 140 i 210 - liczby te oznaczają liczbę amperogodzin, którą można naładować w ciągu jednego dnia. Ich moc to odpowiednio 40, 72 i 105 watów, a prąd ładowania - 3,3, 6 i 8,8 amperów przy napięciu 12 woltów. Paliwo metanolowe o ściśle określonym stężeniu dostarczane jest w pięcio- lub dziesięciolitrowych pojemnikach. Zawartość mniejszego wystarcza do wytworzenia 5,5 kWh energii (460 Ah, 15 dni pracy), zaś większego - 11,1 kWh (925 Ah, 30 dni).

źródło: http://nt.interia.pl/gadz...dem,nId,2395530

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 22, 2017 13:59

Hiperdźwiękowe kapsuły zabiorą pasażerów z Nowego Jorku do Pekinu w 2 godziny


Amerykańskie konsorcjum ET3 Global Alliance chce wprowadzić "kosmiczne podróże na Ziemi". System w dużej mierze przypomina kolejkę Hyperloop, lecz kapsuły będą poruszały się w rurach z prędkością hiperdźwiękową, tj. mniej więcej 6 razy szybciej niż Hyperloop. W nieprawdopodobnie krótkim czasie będziemy mogli dotrzeć w dowolne miejsce na świecie.



ET3 Global Alliance powstało w 1997 roku i od 20 lat pracuje nad implementacją zautomatyzowanego transportu Evacuated Tube Transport (ETT). Projekt zakłada, aby lewitujące kapsuły wielkości samochodu osobowego poruszały się w rurach, w których usunięte zostanie powietrze, dzięki czemu zlikwidowany zostanie opór aerodynamiczny.

Kapsuły o masie 180 kilogramów będą mogły przewozić do 6 pasażerów jednocześnie lub ładunek o masie 360 kilogramów. Evacuated Tube Transport będzie można wykorzystać jako transport dla ludzi oraz system dostawy przesyłek w rekordowo krótkim czasie - paczka z USA dotarłaby do dowolnego kraju na świecie w mniej niż 24 godziny.

Kolejka napędzana prądem elektrycznym będzie przede wszystkim szybka, ale również cicha i bezpieczna. Dzięki zastosowaniu bardzo lekkich materiałów, budowa Evacuated Tube Transport ma być stosunkowo tania a sam przewóz ma kosztować mniej niż podróż samolotem. ET3 Global Alliance zakłada, że kolej na terenie Stanów Zjednoczonych będzie mogła mknąć z prędkością 600 km/h i pozwoli zabrać pasażerów jednego wybrzeża do drugiego w 45 minut. Jednak Evacuated Tube Transport będzie przede wszystkim transportem międzykontynentalnym - kapsuły mają przewozić ludzi w odległe rejony świata z ogromną prędkością 6 500 km/h. Obliczono, że podróż z Cincinnati w stanie Ohio do indyjskiego miasta Agra potrwa 3 godziny a sam przewóz ma kosztować 50 dolarów.

ET3 Global Alliance zainteresowane jest zbudowaniem systemu demonstracyjnego w Chinach lub Indiach. Evacuated Tube Transport będzie mieć długość kilku kilometrów i ma powstać w najbliższych latach. Konsorcjum zakłada, że za 5 lat hiperdźwiękowa kolejka pozwoli połączyć największe miasta a za 10 lat ma powstać sieć łącząca największe kraje na

źródło + video + komentarze : http://nt.interia.pl/tech...o-p,nId,2394171

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 26, 2017 14:22

Mało znany fakt: Produkcja baterii dla eko-samochodu generuje ilość CO2 zbliżoną do 8 lat jazdy autem z silnikiem diesla!




Ekolodzy zafiksowani na punkcie samochodów elektrycznych z pewnością nie będą zadowoleni - okazuje się, że proces produkcji baterii do tego typu pojazdów przy użyciu obecnych technologii generuje bardzo dużą ilość CO2 do atmosfery. Zgodnie z raportem Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem stworzenie baterii do eko-samochodu generuje ilość dwutlenku węgla zbliżoną do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla! Oto ciemniejsza strona współczesnej mody na bycie "eko".

Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem na zlecenie rządu Szwecji oraz Szwedzkiej Agencji Energetycznej przeprowadził badania na temat wpływu, jaki na środowisko wywiera proces produkcji baterii litowo-jonowych, które są używane w uchodzących za ekologiczne samochodach elektrycznych. Wyniki tych badań są co najmniej zaskakujące. O ile pojazdy elektryczne w trakcie ich użytkowania rzeczywiście nie emitują do atmosfery żadnego CO2, to produkcja wykorzystywanych w tych samochodach baterii generuje olbrzymie ilości dwutlenku węgla.

Mats-Ola Larsson z Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem wyliczył, że aby przy użyciu współczesnej technologii wyprodukować baterię do elektrycznego Nissana Leafa, trzeba najpierw wyemitować do atmosfery ilość CO2, którą można porównać z ilością CO2 wyemitowaną w trakcie użytkowania samochodu spalinowego z silnikiem diesla przez 2 lata i 9 miesięcy. Jeszcze więcej dwutlenku węgla ma powstawać w trakcie produkcji baterii do popularnej Tesli. Zgodnie z wyliczeniami Larssona ilość CO2 jest w tym przypadku zbliżona do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla!

Powyższe wyliczenia - zakładając, że zostały one przez Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem przeprowadzone rzetelnie -to z pewnością kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy ekologów zafiksowanych na punkcie samochodów elektrycznych. Jak widać moda na bycie "eko" ma również swoją ciemniejszą stronę. Dobrze byłoby, aby każdy miał tego świadomość.

źródło: http://niewygodne.info.pl...-samochodow.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14069
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 29, 2017 18:51


Europejski rynek energii jest chory. Zabijają go niemieckie dopłaty do tzw. energii odnawialnej




Niemcy do tzw. odnawialnych źródeł energii dopłacają więcej niż wynosi wartość energii produkowanej przez ich system energetyczny. Nadwyżki dotowanego prądu eksportują, czym destabilizują systemy energetyczne w innych krajach i na dodatek obniżają ceny energii elektrycznej w całej Unii Europejskiej

Niemiecka decyzja o rozwoju energetyki odnawialnej, na taką skalę i w tak krótkim czasie, ma negatywne skutki dla całej Unii Europejskiej. Pierwszym efektem są niespodziewane i niezaplanowane przepływy energii pomiędzy Niemcami a innymi krajami, zwłaszcza Austrią, które powodują przeciążenia sieci przesyłowych w krajach ościennych, w tym w Polsce. Problem stanowią nie tylko same przepływy, ale ich wahnięcia i fakt, że operatorzy innych krajów nie wiedzą, czy w danym dniu Niemcy akurat będą sprzedawać energię.

Produkcja energii w Niemczech i jej eksport wzrosły znacząco ze względu na rozwój energetyki odnawialnej. Obecnie moce w instalacjach wytwarzających prąd z wiatraków i instalacji solarnych to niemal 100 gigawatów, czyli ok. 2,5 razy więcej niż wynoszą moce wytwórcze polskiego systemu. Kiedy Niemcy mają we własnym systemie nadwyżkę, to starają się ją wyeksportować za granicę. 10 lat temu trudno było sobie wyobrazić, że będą miały miejsce tak znaczące tranzyty energii elektrycznej między krajami, a ich skala będzie tak bardzo zmienna. Europejski system przesyłowy, choć bardzo silnie rozwijany, nie jest do takiej sytuacji przystosowany – mówi Konrad Purchała, dyrektor ds. strategii integracji europejskiej w Departamencie Współpracy Międzynarodowej krajowego operatora systemu elektroenergetycznego, Polskie Sieci Energetyczne.

Efektem tych przepływów są zakłócenia w systemach energetycznych sąsiadów, które wymuszają konieczność podejmowania działań interwencyjnych dla zapewnienia bezpiecznej pracy połączonych systemów elektroenergetycznych, m.in. zwiększanie produkcji we własnym systemie przy jednoczesnym zmniejszaniu produkcji u największych eksporterów. To niestety kosztuje. I tak np. w 2015 r. koszty działań zaradczych podejmowanych przez operatorów PSE i niemieckiego 50Hertz celem zapewnienia bezpieczeństwa pracy połączenia Polska-Niemcy sięgnęły 100 mln euro. Obecnie, dzięki zainstalowaniu na jednej z linii transgranicznych przesuwników fazowych - specjalnego typu transformatorów z efektem działania analogicznym do zaworu regulującego przepływ wody w wodociągu, pozwalających na zwiększanie bądź zmniejszanie, w pewnym zakresie, przepływu mocy na danym połączeniu, udało się je zredukować do pojedynczych mln euro.

Jeśli spojrzymy na to zjawisko szerzej, okazuje się, że ten niemiecki spektakularny energetyczny wzrost eksportu wcale nie wynika z wyższej niż gdzie indziej efektywności niemieckich instalacji energetycznych. Nie jest także zasługą wysokiej konkurencji na niemieckim rynku. Faktycznie z rynkiem nie ma nic wspólnego.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...gii-odnawialnej

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 14 z 15  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.