forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Komputery i internet » Google Poprzedni temat :: Następny temat
Google
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 11, 2013 18:41

Komentarz:

kamilakarabasz

Pan socjolog pierdoły opowiada. Już teraz świat nauk humanistycznych rozwija się w niszach i jak ktoś w taką niszę wpadnie to może sobie swobodnie egzystować, niczym jakiś żuczek na tropikalnej wyspie odciętej od świata. Rzadko kto głowę wychyli i sięgnie po coś innego. Chyba że trafi się jakiś nadgorliwy doktorant i sięgnie po coś nowego (nowe, chociaż ze trzydzieści lat może już mieć), dyscyplinę ożywi. Jeśli taka książka będzie dostępna na jedno kliknięcie, to większa szansa, że trafi na nią więcej osób.
A z tym chodzeniem po bibliotekach to jakaś kpina. Musiałabym siedzieć w Bibliotece Kongresu. A tak mam wszystkie książki w formie elektronicznej. Na półkach tylko literatura, którą na półkach warto trzymać


=================================

Google Books to wielka idea czy wielki komercyjny plan? "Jest w tym wizja, ale i prowizja" [ZOBACZ FILM]




- Młode pokolenia, dla których nie było świata bez Google, mogą być wystawione na wielkie ryzyko monopolu. Bo oni raczej nie będą już szukać książek na półkach bibliotek. Co wtedy? Co jeśli Google zniknie? - pyta w rozmowie z TOK FM prof. Kazimierz Krzysztofek. Socjologa internetu pytaliśmy o projekt Google Books przy okazji filmu "Google i elektroniczny mózg świata".

Film mówi o gigantycznym projekcie, który Google rozpoczął w 2002 roku - o akcji skanowania niemal wszystkich dostępnych pozycji książkowych. Wizja powszechnie dostępnej biblioteki, w której jest zgromadzona cała wiedza ludzkości, brzmi fantastycznie, ale w filmie padają argumenty, że Google przygotowuje nie bibliotekę, a księgarnię, naruszał prawa autorskie, dąży do monopolu i prowadzi niejasne negocjacje. Obejrzycie, wyróbcie sobie zdanie i komentujcie.

My przy okazji filmu o Google Books rozmawialiśmy z socjologiem internetu.

Karolina Głowacka, TOK FM: Google Books to wielka idea czy wielki komercyjny plan?

Prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog internetu*: W ponowoczesności trudno oddzielić jedno od drugiego. Ja myślę, że Google ma jakieś poczucie misji, ale przecież jednocześnie jest prywatną korporacją.

Innym wielkim pytaniem jest: co będzie, jeśli Google zniknie? Przecież nie ma wiecznych instytucji. Co się stanie z tymi zasobami? Podobnie z Amazonem, który jest traktowany jako światowe ministerstwo kultury. Ludzie nagle mogą być odcięci od tego wszystkiego.

Myślę, że w tym, co robi Google, jest jakaś wizja, ale jest w tym też trochę prowizji. Jest w tym na pewno obietnica dostępu do całej spuścizny. Więcej, niewątpliwie zasługą Google Books jest, że udostępnia książki o wyczerpanym nakładzie.

Ale pobiera za to opłaty.

- Tak, ale jednak jakoś je ocala przed zapomnieniem. Dawniej w społecznościach niepiśmiennych była rola grioty - tego, który miał pamiętać historię plemienia i przekazywać ją z pokolenia na pokolenie. Ja widzę w Google takiego globalnego griotę z jednej strony, a z drugiej bezpostaciowego wiedźmina, w tym sensie, że wie wszystko o kulturze, ale także o ludziach.

Padają argumenty, że piękne idee są przykrywką do dążenia do monopolu na informację, a więc na władzę. Na skupienie jej w jednym ośrodku.

- Google jest fenomenem, bo to jest 1122. wyszukiwarka w historii, a to właśnie ona zrobiła globalną karierę. Ale czy to jest władza nad światem?

To prawda, że mówi się, że kto ma informację, ten ma władzę. Michel Foucault mówił wręcz o "wiedzowładzy". To jest poważne pytanie, czy skoro Google ma takie zasoby, nie powinien w jakiś sposób podlegać kontroli rządów narodowych. Dlaczego? Na przykład młodzi Holendrzy uważają, że niepotrzebne jest ministerstwo kultury, bo jest Google, gdzie można wszystko wyszukać. Jest Amazon, gdzie można wszystko kupić, niepotrzebna nam szkoła taka, jaka jest, bo wiedza jest w internecie, niepotrzebne ministerstwo zdrowia, bo jest dr Google itd. Czy to nie zagrozi państwu? Czy ludzie będą uważać, że warto płacić podatki na służby państwowe? To jest dylemat na przyszłość, choć kontrola nad Google wydaje się nierealna.

Poza tym to prywatna firma.

- Właśnie. W tym przypadku mamy do czynienia z władzą chmury. Wszystko jest w chmurze, nad którą nie ma żadnej suwerenności.

Krytycy kreślą wizje: Google digitalizuje książki - te, do których majątkowe prawa autorskie wygasły. Na początku są powszechnie dostępne, ale potem dostęp zaczyna być ograniczany.

- Tak, to możliwe. Widzę tutaj strategię dawania pierwszych "działek" za darmo, aż do uzależnienia.

Kolejna wizja: Google wchodzi w politykę. Będzie odcinał dostęp do "niesłusznych" treści.


- Nie wiem, nie chcę wróżyć. Ale nie da się tego wykluczyć. Jeśli Google, ludzie, którzy napędzają tę machinę, uznają, że zagrożone są pewne wartości przez jakieś ideologie, to może utrudniać do nich dostęp. Bo ci ludzie są liberałami, oni z tego liberalizmu żyją.

Przekornie zapytam: jak można krytykować instytucję za to, że zarządza swoim produktem?


- Na tej samej zasadzie, jak mówi stara mądrość: Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera. Ale myślę, że to by była zguba dla Google, gdyby za bardzo manipulował zasobami Google Books. On już w tej chwili płaci pewne koszty. Po ujawnieniu, że Google jednak kooperował z NSA stracił wiele na zaufaniu, to była porażka wizerunkowa. On będzie chciał to sobie zrekompensować, wejść znowu w łaski swoich interesariuszy na całym globie.

Co pan poleca dla spokoju sumienia? Nie dać się rozleniwić i dbać o własne biblioteki?


- Tak, chociaż tutaj pojawia się sprawa dwukulturowości - sieciowych imigrantów i tzw. digital nativies. "Imigranci" potrafią żyć w obu przestrzeniach i te przestrzenie są dla nich równowartościowe. Ale te młode pokolenia, dla których nie było świata bez Google, mogą być wystawione na wielkie ryzyko monopolu. Bo oni raczej nie będą już szukać książek na półkach bibliotek. Co wtedy?

źródło + film : http://www.tokfm.pl/Tokfm...tml#BoxSlotIIMT

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pią Maj 30, 2014 20:51, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 20, 2014 16:31

Komentarz:

chorypastor

A najlepsze jest to ze wielu wydawcow, ktorym zalezy na pokazywaniu ich kontentu bo maja gry ktore sa wazne z punktu widzenia YouTUBE (BF4, COD, itp itd) sami nie wiedza o co chodzi smile

YouTube chyba uznal ze ma za dobrze i chce za friko oddac kilkaset tysiecy uzytkownikow innym takim platfromom. Od kilku dni slysze za DailyMoition zaciera lapy obserwujac glupote Google i YT. Najpierw system komentarzy, teraz to.

Cytujac klasyka: You had one job...


=======================

Google idzie na wojnę z twórcami. Co wolno, a czego nie wolno robić na YouTubie?




Do tej pory wydawało się, że YouTube wspiera artystów, dzieląc się z nimi zyskiem z reklam i promując najlepsze filmy. Nawet jeśli tak było, to kilka dni temu w tej polityce nastąpił zwrot.


Dwa dni temu pisaliśmy o planach YouTube'a na 2014 rok, zgodnie z którymi właściciel serwisu - firma Google - miałby baczniej obserwować, do kogo należą prawa autorskie w obrębie tysięcy filmów, które każdego dnia trafiają do tej usługi. Okazało się jednak, że koncern nie czekał do nowego roku i działania rozpoczął już teraz, nie dając twórcom szansy na przygotowanie się i dostosowanie do nowych wytycznych.

O co chodzi?


Od kilku lat YouTube dzieli się z twórcami filmów zyskiem z reklam. W większości przypadków odbywa się to poprzez przystąpienie do jednej z sieci zrzeszającej kanały, czyli tzw. MCN-ów (Multi-Channel Network). To pośrednik, który wspiera kanały w zakresie zarządzania, w zamian umożliwiając udział we wpływach reklamowych.

Do tej pory przynależność do MCN oznaczała dla youtubera pewien parasol ochronny. Pozwalała monetyzować swoje materiały wideo i ograniczała troskę o to, że serwis uzna, że film narusza czyjeś prawa autorskie. Przy czym podkreślmy - do MCN zaprasza się zazwyczaj znanych lub obiecujących twórców, którzy chcą podbić YT czymś więcej, niż wrzuconą w oryginalnej wersji piosenką czy wyciętym fragmentem filmu. Nie zawsze jest to dużo więcej, ale w większości przypadków mamy do czynienia z wartością dodaną - na przykład komentarzem z offu.

Nowy pomysł YouTube'a zakłada, że nikt już nie jest nietykalny.
Również w ramach MCN można zakwestionować prawa autorskie do materiału. I stało się to w zasadzie natychmiast - twórcy z całego świata informują, że ich materiały wideo zostały oznaczone hasłem "dopasowano do materiałów innych podmiotów". To oznacza, że prawa autorskie do wykorzystanych w nim treści należą do kogoś innego. Według Google kontrola odbywa się zaraz po wrzuceniu filmów na YT i trwa od kilku godzin do kilku dni.

Dochodzi do tego dodatkowy, nowy podział w ramach MCN-ów - teraz zrzeszone w nich kanały będą się dzielić na zarządzane (te, za które bezpośrednio odpowiada MCN) i afiliowane (czyli luźniej powiązane). Kontroli mogą spodziewać się te należące do drugiej grupy.

System chybił-trafił

więcej: http://polygamia.pl/Polyg...czego.html?bo=1

Podpis użytkownika:
   
lubson
Nowy(a) na forum


Dołączył: 25 Mar 2014
Posty: 3
Wysłany: Czw Mar 27, 2014 11:24

Jak wygląda teraz sprawa z Google books? Sprawa przycichła i już się o tym nie rozmawia.

Podpis użytkownika:
http://www.maszynybudowlane24h.pl/koparki
   
Wirtoss
Nowy(a) na forum


Wiek: 44
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 1
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Maj 14, 2014 11:09

Ostatnio słyszałem że google kupiło jakąś firmę co robi roboty... Masakra czasem wydaje mi się że za 100 lat google będzie korporacją która będzie rządzić światem.. Tak jak to często jest w filmach kto wie może tego dożyje...

Podpis użytkownika:
gry dla dzieci haba
   
Hamilton
Nowy(a) na forum


Wiek: 29
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 1
Wysłany: Sro Maj 14, 2014 14:54

Google dyktuje prawa w internecie, taka wielka korporacja. Wgl takie wpływy jakie oni mają to nikt nie ma największy koncern internetowy.. Ale na YT ładnie płacą za monetyzacje filmów

Podpis użytkownika:
chłodnictwo szczecin
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Maj 30, 2014 20:47


Możesz już skorzystać z narzędzia Google do bycia zapomnianym. Zobacz, jak to zrobić




Niedawno Google obiecało, że w przeciągu paru tygodni przygotuje narzędzie dla obywateli Unii, by mogli skorzystać z prawa do bycia zapomnianym. Dzisiaj ta strona jest już gotowa.

Jeśli uważasz, że w wynikach wyszukiwarki Google pojawiają się informacje na twój temat, które są krzywdzące lub nieprawdziwe możesz zgłosić do usunięcia linki korzystając z TEJ strony.

Proces zgłaszania linków do usunięcia z wyszukiwarki obsługującej 90% ruchu internetowego w Europie jest bardzo prosty. Wystarczy:

1. wybrać kraj, pod którego prawo podlegasz
2. podać swoje dane
3. podać adres URL, który chcesz usunąć
4. opisać powód zgłoszenia.

Dodatkowo trzeba też przesłać zdjęcie dowodu tożsamości ze zdjęciem, by firma miała pewność, że wysłane zgłoszenie dotyczy ciebie lub bliskiej ci osoby.

Na koniec zaznaczasz, że udzielone przez ciebie informacje są prawdziwe, składasz podpis i... wysyłasz.

Więcej: http://technologie.gazeta...icjalne.html#MT

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lip 05, 2014 15:08


Historia wyszukiwania pod lupą. Strony, zdjęcia, nagrania. Czy to bezpieczne?




Google na specjalnej stronie przechowuje całą naszą historię wyszukiwania z podziałem na kategorie. Czy to narzędzie do czegoś się przydaje i jest bezpieczne?

Historia wyszukiwania nie musi być już jedynie wykazem odwiedzonych przez nas stron. Dzięki specjalnej usłudze każdy, kto ma konto Google, może przeglądać wszelkie interakcje z wyszukiwarką Google. Wystarczy odwiedzić TEN link.

Historię można przeszukiwać zbiorczo lub z podziałem na poszczególne kategorie (strony, nagrania, obrazy, wiadomości, mapy a nawet reklamy).

Więcej: http://technologie.gazeta..._nagrania_.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 16, 2014 12:54


Posłuchaj Google Street View. W 3D!


Wirtualne wycieczki Google zabierały nas do tej pory w różne miejsca, rzadko jednak zdarzało się, aby jednym z najważniejszych atutów takiej wyprawy był dźwięk. Tym razem jest jednak inaczej.

Google Street View pozwala odbyć wirtualną podróż w niemal każdą część świata. Czasami jednak gigant internetu przygotowuje dla nas coś specjalnego - wycieczkę pełną nietypowych atrakcji.

Tym razem specjaliści Google opracowali podróż po trzech różnych miejscach: ulicach Awinionu, plaży Hapuna i parku Balboa. I to niecodzienną, bo do przestrzennego obrazu dodano również przestrzenny dźwięk.

Kiedy więc poruszamy się wokół kościoła słyszymy bicie dzwonów, wędrując w stronę rynku usłyszymy dźwięk akordeonu. Idąc za nim trafimy na muzyka siedzącego na ławeczce. Kiedy przystaniemy pod jednym z drzew dobiegnie nas śpiew ptaków.

Dzięki wycieczce Google usłyszymy też rozmowy, dzwonki telefonów, szum ulicy. Kiedy zmienimy położenie dźwięk również się zmieni - dając nam wrażenie przestrzenności.

Nawigacja na stronie odbywa się tradycyjnie. U dołu strony znajdują się trzy małe ikonki - pozwalają nam nawigować pomiędzy poszczególnymi nawigacjami. Pierwsza to Awinion (Francja), druga to plaża Hapuna (Hawaje) a trzecia to park Balboa w Kaliforni.

Wycieczka jest udana, jeśli będziemy przemierzać lokalizacje w miarę płynnie. Jeśli przystaniemy w jakimś miejscu na dłużej usłyszymy zapętlony dźwięk.

Dzięki dźwiękowi przestrzennemu iluzja bycia w innym miejscu jest jeszcze silniejsza. Zapraszamy zatem na wirtualną wycieczkę dzięki Google Street View>>>>.

Więcej: http://technologie.gazeta...iew__W_3D_.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 28, 2014 18:43

Komentarze:

Barbara Helińska

Niech Wam gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie


-----------------------

mistyki

No i niechaj "żyje" i działa jak najdłużej :) Podziękowania dla Twórców i wszystkich Współpracowników Google :)

====================

Google - to już 16 lat. Specjalny doodle na urodziny




Dziś przypada 16 rocznica powstania największej firmy internetowej świata. Czy jesteś pewien, że wiesz wszystko o Google? Oto garść ciekawostek.

27 września 1998 roku Larry Page i Siergiej Brin założyli niezwykle innowacyjną, szukającą finansowania i obawiającą się o swoją przyszłość firmę. Google. Któż szesnaście lat temu mógł mieć pewność, że stworzona przez ten duet metoda analizy powiązań hipertekstowych jest cokolwiek warta. Być może Susan Wojcicki, która udostępniła swoj garaż pod adresem 232 Santa Margarita w Menlo Park na biuro Google w to wierzyła.

Dwójka studentów poznała się ledwie trzy lata wcześniej. Przez te kilkadziesiąt miesięcy pracowała nad swoim tajnym algorytmem. Nie nazywa się wtedy Page Rank, jak dziś, a BackRub.

Jedynymi ludźmi, którzy mogliby zrozumieć o co chodzi ekscentrycznej dwójce Page-Brin byli ludzie z branży. To oni mogli docenić potencjał tkwiący w rozwiązaniach Google. Pierwszym, który dostrzegł szansę na sukces był Andy Bechtolsheim - współzałożyciel Sun Microsystems. To on przekazał młodym biznesmenom pierwszy poważny czek, to za jego pieniądze młoda spółka mogła przenieść się z garażu w jakieś wygodniejsze miejsce.

Bechtolsheim się nie pomylił. Już pod koniec roku w PC Magazine zachwycali się trafnością wyszukiwarki Google i polecali czytelnikom: "koniecznie jej używajcie".

W międzyczasie Page i Brin wpadają na pomysł, który jako jeden z nielicznych przetrwał do dziś. Wybierając się na Burning Man Festival postanowili to uczcić zmieniając logo. Tak powstał pierwszy Doodle. Cieszymy się, że dziś tworzy je profesjonalny grafik.

Więcej: http://technologie.gazeta...a_urodziny.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 29, 2014 19:31

Komentarze:

thor.g

"Zakłada ona, że wydawcy prasy tacy jak na przykład koncern medialny Axel Springer mogą żądać od Google'a opłat za ich treści pojawiające się w agregatorze informacji Google News."

Zatem niech gugiel wywali te wszystkie koncerny medialne z wyszukiwania, zobaczymy ile mniej wejśc odnotują na swoje strony (tudzież ile mnie wpływów z reklam dostaną). Wtedy sami pobiegną do tego "gienialnego komisorza" z pytaniem co takiego najlepszego wymyślił ;DDD


------------------------

tomtg123

UE orze jak może, żeby ratować zdychające systemy socjalne i emerytalne.
Reanimowanie trupa.
Politycy wyobrażają sobie, że tego od nich chcą wyborcy. Problem jest tylko w tym, że
za to wszystko płacą wyborcy właśnie.
Każdy podatek nałożony na dostawcę usług czy technologii można przerzucić na konsumenta/klienta końcowego, krótko mówiąc i tak się właśnie dzieje.


===================================

Europejski komisarz ds. cyfryzacji chce opodatkować Google'a




Guenther Oettinger, przyszły europejski komisarz ds. technologii cyfrowych, w rozmowie z dziennikiem "Handelsblatt" powiedział, że chce opodatkować amerykańskie firmy zarabiające na europejskiej własności intelektualnej.

Guenther Oettinger komisarzem ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa zostanie dopiero od 1 listopada. Formalnie wciąż pełni funkcję komisarza do spraw energii. Jednak najwyraźniej ten niemiecki polityk ma już wizję dotyczącą swojej nowej funkcji. Ogłosił kontrowersyjny pomysł opodatkowania Google'a i innych wyszukiwarek. W rozmowie z niemieckim dziennikiem "Handelsblatt" powiedział, że chciałby wprowadzić ogólnoeuropejskie prawodawstwo chroniące własność intelektualną. Skutkiem ubocznym byłaby opłata, którą Google i inne wyszukiwarki miałyby uiszczać z racji korzystania z europejskiej własności intelektualnej i zarabiania na niej. "Kiedy Google pobiera utwory chronione europejskim prawem autorskim, Unia Europejska powinna nałożyć na Google'a opłatę" - stwierdził Oettinger.

Praktyczne wprowadzenie takiego podatku może być jednak trudne.

Propozycja Oettingera do złudzenia przypomina bowiem regulację wprowadzoną w ubiegłym roku w Niemczech o nazwie Leistungsschutzrecht fur Presseverleger (Prawo własności intelektualnej dla wydawców prasowych - LSR). Zakłada ona, że wydawcy prasy tacy jak na przykład koncern medialny Axel Springer mogą żądać od Google'a opłat za ich treści pojawiające się w agregatorze informacji Google News.

Nieskuteczna ustawa

Największy problem z LSR jest jednak taki, że jest to ustawa nieskuteczna. Google i inne mniejsze portale agregujące newsy zagroziły, że jeśli wydawcy będą żądali opłat, w Google News będą pojawiać się tylko nagłówki, bez krótkich zapowiedzi jak dotychczas. Wydawcy odstąpili od swoich żądań. Można więc się spodziewać, że nowa ogólnoeuropejska regulacja byłaby równie nieskuteczna.

Google stał się w Europie niezwykle silnym graczem kontrolującym 95 proc. rynku wyszukiwarek. W przypadku kwestii relatywnie mało istotnych z biznesowego punktu widzenia, takich jak prawo do bycia zapomnianym, firma karnie podporządkowuje się unijnym regulacjom. Jednak jeśli chodzi o europejskie propozycje prawne, które godzą w jej interesy, gra już nieco ostrzej. Przykładem jest ciągnąca się w nieskończoność sprawa postępowania antymonopolowego przeciwko Google'owi, która niedawno po wielu miesiącach wróciła do punktu wyjścia.

W tle jest jeszcze kwestia negatywnego nastawienia internautów do wszelkich prób opodatkowywania internetu uważanego powszechnie za medium uniwersalne, wymykające się lokalnym jurysdykcjom. Wczoraj np. ok. 100 tys. Węgrów protestowało przeciwko wprowadzeniu podatku od internetu planowanego przez węgierskie władze.

źródło: http://wyborcza.biz/bizne...oclaw#BoxBizTxt

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 07, 2014 14:14


Google stworzył narzędzie utrudniające ataki cyberprzestępcom. Czym jest Nogotofail?






Google opublikował narzędzie o nazwie Nogotofail dzięki któremu łatwiej będzie wykryć, czy komunikacja pomiędzy naszymi urządzeniami, a serwerami nie jest czasem podsłuchiwana przez przestępców. Google ratuje świat przed największym wykrytym ostatnio zagrożeniom?

Za każdym razem kiedy robimy zakupy w internecie, korzystamy z bankowości online, logujemy się do maila, transmisja pomiędzy naszym komputerem, a serwerem jest zabezpieczona. Służy do tego specjalny protokół. SSL (Secure Socket Layer) wymaga do połączenia odpowiedniego certyfikatu, potwierdzającego, że przesyłamy nasze dane tam, gdzie trzeba.

Niestety w ciągu kilku ostatnich miesięcy przekonaliśmy się, że TSL/SSL nie jest całkowicie bezpieczny. W kwietniu wyszło na jaw, że jedna z najpopularniejszych bibliotek szyfrujących OpenSSL zawiera niebezpieczną lukę Heartbleed. Z jej użyciem cyberprzestępcy (ale i NSA) mogli od kilku lat podsłuchiwać i rozszyfrować transmisję pomiędzy nami, a serwerami. W październiku dowiedzieliśmy się o luce POODLE wykorzystującej słabości w protokole SSLv3. Ta, w odróżnieniu od Heartbleed, jest wymierzona głównie w użytkowników, bo pozwala zaatakować przez przeglądarkę.

Google ratuje świat?

Część ataków wynika z błędnego stosowania SSL. Dlatego Google udostępnił wczoraj opensource'owe narzędzie o nazwie NoGoToFail. Działa na wszystkich systemach (Android, iOS, Linux, Windows, Chrome OS, OSX) i pozwala programistom błyskawicznie sprawdzić, czy zabezpieczenie SSL działa prawidłowo. Czy urządzenia i poszczególne aplikacje są bezpieczne.

Lada chwila pojawią się więc przeróżne dodatki do przeglądarek, aplikacje, które pozwolą nam upewnić się, czy nasze połączenie jest bezpieczne. Jak stwierdza Google na swoim blogu "HTTPS Everywhere nie wystarcza". Kolejne wersje aplikacji tworzonych przez deweloperów powinny być natomiast dzięki narzędziu Google bezpieczniejsze. Każdy programista będzie miał teraz możliwość wygodniejszego sprawdzenia, czy produkt, który nam dostarcza, nie naraża nas na atak ze strony cyberprzestępców.

źródło: http://technologie.gazeta...zestepcom_.html

Podpis użytkownika:
   
Dentruks
Nowy(a) na forum


Dołączył: 08 Gru 2014
Posty: 1
Wysłany: Pon Gru 08, 2014 09:17

Gdzieś słyszałem że google monitoruje nas tak jak nikt inny że wszystkie frazy nawet na incognito.

Podpis użytkownika:
odkurzacze centralne ceny
   
olubin
Bywalec


Dołączył: 28 Lip 2014
Posty: 284
Wysłany: Nie Gru 21, 2014 09:32

Musi monitorować to co wyszukujemy w internecie, żeby do tego dostosować typ reklam. Jest to bezpłatna przeglądarka, ale na czymś muszą zarabiać.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 13, 2015 12:46

350 milionów naruszeń praw autorskich. Google walczy z piractwem na niespotykaną wcześniej skalę




Google wypowiedział wojnę piractwu i słowa dotrzymał. Z sieci znika rekordowa ilość linków. 75% więcej niż jeszcze kilka lat temu.

Czasy, kiedy Google patrzył na komputerowe piractwo przez palce minęły bezpowrotnie. Serwis TorrentFreak poinformował, że w 2014 roku gigant internetu rozpatrzył o 75% więcej żądań usunięcia linków, niż kilka lat wcześniej.

Właściciele praw autorskich w roku 2008 zgłosili zaledwie... 62 żądania usunięcia treści. W roku 2010 kampania przeciw piractwu zaczęła nabierać tempa. Doprowadziło do do tego, że wroku 2012 RIAA zażądała usunięcia 7,63 miliona linków, Microsoft 6,06 miliona, a NBC Universal 2,17 miliona.

Miniony rok okazał się jednak rekordowy - Google usunął aż 345 milionów "pirackich" linków. To prawie milion linków dziennie!

Więcej: http://technologie.gazeta...gle_walczy.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 17, 2015 10:47


Google nas odmóżdża? Przez poszukiwanie informacji w wyszukiwarce tracimy pamięć i wspomnienia




Wyszukiwarka stworzona przez koncern z Mountain View, często określana wręcz mianem „Wujka Google”, zrewolucjonizowała nasze życie pod względem dostępu do informacji. Jeżeli czegoś nie wiemy, wystarczy za pomocą np. smartfona wpisać poszukiwane pytanie i w kilka sekund uzyskać odpowiedź. Ale niekoniecznie dobrze wpływa to na ludzki mózg, gdyż traci on zdolność do zapamiętywania nawet najprostszych danych.

Tak wynika z najnowszego raportu firmy Kaspersky na temat cyberbezpieczeństwa. Jak wskazuje publikacja, 36 proc. Europejczyków zamiast spróbować przypomnieć sobie jakąś informacje, najpierw z wygody woli poszukać jej w internecie. Z kolei 24 proc. z nich natychmiast po zapoznaniu się z nią w sieci zapomni ją. Raport określa to zjawisko wręcz mianem „cyfrowej amnezji”.

Dr Maria Wimber z University of Birmingham School of Psychology twierdzi, że szukanie informacji w internecie, zamiast próby przypomnienia ich sobie w głowie, wręcz spłyca nasze myślenie. Dlatego, że biernie przetwarzamy wiadomości wokół nas. W rezultacie ludzie często kilkukrotnie poszukują w wyszukiwarce Google tych samych informacji.

Jednak jak pokazuje badanie, nie zapominamy wyłącznie o błahostkach. Z badania wynika, że ponad połowa Europejczyków nie zna na pamięć numeru telefonu do swojego dziecka oraz szkoły swych dzieci, a 90 proc. do miejsca pracy. Nic więc dziwnego, że kiedy większość badanych zostanie pozbawiona dostępu do smartfonów, to czuje się źle lub wpada w panikę. Dlatego, że urządzenia elektroniczne wiedzą o nich więcej, niż oni sami.

źródło: http://innpoland.pl/12167...c-i-wspomnienia

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 3  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.