forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Oświatowe dylematy Poprzedni temat :: Następny temat
Oświatowe dylematy
Autor Wiadomość
Marecki11
Początkujący



Dołączył: 15 Gru 2014
Posty: 72
Wysłany: Czw Sty 07, 2016 13:38

Obecnie o wiele ważniejsze niż studia są konkretne umiejętności. Powinniśmy pokazac pracodawcy,że będziemy mogli mu dużo zaoferować. Nie jest ważna ukonczona szkoła ale posiadane kursy zawodowe oraz doświadczenie. Polecam na przykład zapisać się na kurs programu excel. Obecnie niewiele osob tak naprawde ma pojęcie jak obsługiwać ten program a pracodawcy zwracają na to dużą uwagę.
W sieci jest wiele platform, na których możemy wykupić sobie takie szkolenia. Na przykład tutaj;
http://gromar.eu/oferta/szkolenia-elearningowe/

Szkolenie takie jest skuteczniejsze bo uczymy się samodzielnie w swoim domu oraz możemy dzieki temu lepiej się skupić.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 09, 2016 12:36

Komentarz:

snakeinweb

Już 100 razy mówiłem, że oprócz trollstwa i typowego narzekania starych pryków i głupich polityków na szkoły i gimnazja nigdy nikt nie potrafił podać chociaż kilku racjonalnych i weryfikowalnych powodów na rzecz likwidacji gimnazjów. Z czasem zdobyłem przekonanie na granicy pewności, że po prostu nie ma takich powodów, skoro nikt nie potrafi ich wymienić.
A paplanie bez sensu nic nie kosztuje. Więc ludzie sobie coś tam gadają dla zabicia czasu. Na przykład, że trzeba zlikwidować gimnazja, aby było dobrze. A jak już nie dobrze to przynajmniej inaczej. Według starej kołchoźnianej zasady „Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?”


==========================

Bohaterskie gimnazja katolickie


Trochę późno, ale w końcu do środowisk kościelnych dotarło, że likwidacja gimnazjów oznacza także zamknięcie szkół katolickich tego poziomu. Wcześniej chyba wydawało się, że zlikwidowane zostaną placówki świeckie, a religijne pozostaną. Niestety, tak się nie da (info tutaj).

Tymczasem właśnie gimnazja są największą dumą Kościoła. W porównaniu do szkół świeckich tam jest nieźle. Tak przynajmniej uważają troskliwi rodzice, którzy najbardziej boją się o dziecko w wieku gimnazjalnym. Dlatego wielu wybiera szkoły katolickie. Nawet w dość świeckiej Łodzi jest podobnie. Jak się dziecka nie uda wcisnąć ani do publicznej Jedynki, ani do gimnazjum Politechniki, to trzecim wyborem jest już szkoła katolicka. Zresztą też nie tak łatwo się do niej dostać, bo chętnych bardzo dużo.

Obrońcą gimnazjów zostały więc środowiska kościelne. To dla PiS-u dość wygodny pretekst, aby wstrzymać likwidację tych szkół. Na pewno lepszy niż uleganie ZNP, który też broni gimnazjów. Sytuacja zrobiła się dziwna. Skoro i z prawa, i z lewa płyną obrońcy gimnazjów, to właściwie kto chciał ich likwidacji. Wychodzi, że nikt.

źródło: http://chetkowski.blog.po...ckie/?nocheck=1

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 03, 2016 11:47

Komentarze:

birch

I słusznie. Brawo szkoła.

-----------------------------

smiki48

jest to jeden z nielicznych pomysłów władz szkoły, który znajduje moje poparcie. Telefon dzieci w szkole ma służyć do kontaktów w wyjątkowych sprawach a nie do plotkowania co 45 minut.
Przez poprzednie dziesięciolecia dzieci wychowywały się bez komórek i nie było większych problemów. I zakaz używania komórek w szkole jest jak najlepszym rozwiązaniem.
Jest to jedna z nielicznych szkół, która wraca do normalności. A gdyby jeszcze w regulaminie szkoły został zapisany system kar, który byłby skuteczny i rzeczywiście dyscyplinował niektórych uczniów, to taka szkoła zasługiwałaby na pochwałę.


==========================

Jedna z gdańskich podstawówek zakazała uczniom używania komórek




W Szkole Podstawowej nr 50 w centrum Gdańska uczniowie nie mogą mieć w szkole włączonych telefonów komórkowych. - Ten pomysł jest zbyt restrykcyjny - mówią jedni rodzice. Inni chwalą dyrekcję za odwagę.

Od poniedziałku w Szkole Podstawowej nr 50 w Gdańsku uczniowie nie mogą korzystać z telefonów komórkowych. Po wejściu do szkoły muszą je wyłączyć. Włączyć mogą dopiero po wyjściu. Na lekcjach i na przerwach nie mogą korzystać z telefonów. Wyjątkiem jest potrzeba kontaktu z rodzicami w ważnej sprawie. Do tej pory mogli używać komórek na przerwach bez ograniczeń, na lekcjach musieli mieć je wyciszone.

Dzieci, które nie mają smartfonów, są obśmiewane


- Coraz więcej rodziców zgłaszało nam, że uczniowie nagminnie wykorzystują telefony komórkowe do niewłaściwych celów, tj. nagrywania kolegów, a później umieszczania tego w internecie - mówi Teresa Wrotkowska, wicedyrektor SP nr 50.

I dodaje: - Podczas pobytu w szkole zabronione jest nagrywanie, fotografowanie, korzystanie z gier elektronicznych oraz z internetu. Nie ma zgody w naszej szkole na to, żeby siedząc na przerwie, wysyłać sobie SMS-y i obrażać się wzajemnie. To jest niedopuszczalne. Rodzice oczekują od nas reakcji i uważam, że jest ona zgodna z prawem i rozsądkiem. Postanowiliśmy poważnie do tego podejść. Nadmierne korzystanie z komórek nie służy niczemu dobremu. Nie chodzi o to, żeby karać dzieci, ale żeby je uczulić na niebezpieczeństwa. To są jeszcze małe dzieci.

- Myślę, że chodzi przede wszystkim o granie na przerwach - mówi pani Izabela, mama trzecioklasisty z SP nr 50.

I dodaje: - Wiele razy dyskutowaliśmy na ten temat podczas zebrań z rodzicami. Z jednej strony chcemy mieć możliwość skontaktowania się z dzieckiem za pomocą telefonu, z drugiej strony niepokoi nas to, co dzieje się na przerwach, a wygląda to tak, że siedzi jedno, dwoje dzieci ze smartfonem, a reszta nad nimi wisi. Dochodzi do tego, że dzieci, które nie mają smartfona, są obśmiewane przez kolegów. Zakaz korzystania z komórek jest dobrym rozwiązaniem, a jeszcze lepiej by było, gdyby dzieci gdzieś te telefony zostawiały, np. w sekretariacie, i mogły je odbierać dopiero po lekcjach.

Więcej: http://trojmiasto.wyborcz...html#Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 05, 2016 17:43

Debata nad darmowym podręcznikiem dla klas 1-3 musi być rozpoczęta na nowo




Przekazanie przygotowania elementarza dla najmłodszych zewnętrznym firmom byłoby krokiem w dobrym kierunku – ocenia prezes Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych i liczy na powrót do debaty nad podręcznikami. Jak podkreśla, potrzebne są dodatkowe materiały, które będą wspomagać rozwój dzieci. Trzeba też uwzględnić, że od tego roku znika obowiązek szkolny dla sześciolatków. Naukę rozpoczną starsze dzieci, a to oznacza, że należy do nich dostosować materiały dydaktyczne.

(...) – Dzieci 7-letnie są na zupełnie innym etapie rozwoju, inaczej postrzegają świat i potrzebują innej metody dydaktycznej i innych materiałów. Dlatego podręcznik należy przygotować już teraz, tak aby dzieci nie cierpiały, nauczyciele mieli z czym pracować, a na końcu – aby efekty dydaktyczne były jak najlepsze – wskazuje Jerzy Garlicki. (...)

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...poczeta-na-nowo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 03, 2016 11:50

Co powinien umieć 6-latek? Sprawdź, czy twoje dziecko poradzi sobie w pierwszej klasie




W kontekście ponownej zmiany wieku obowiązku szkolnego, dużo mówi się o poziomie rozwoju sześciolatka oraz jego dojrzałości. Jakie posiada umiejętności? Jak długo potrafi skupić uwagę? Czy jest w stanie odnaleźć się w grupie dzieci? Warto przyjrzeć się bliżej i dokładnie przeanalizować zdolności, jakie posiada dziecko w tym wieku.

DOJRZAŁOŚĆ SZKOLNA

Zanim jednak przejdziemy do dokładnego omówienia umiejętności sześciolatka, przyjrzyjmy się bliżej pojęciu dojrzałości szkolnej. Jest ona definiowana jako przygotowanie dziecka do opanowywania elementarnych kompetencji szkolnych i odnosi się do sfer: psychomotorycznej, słownikowo-pojęciowej i emocjonalno-motywacyjnej.
Kiedy dziecko jest gotowe do szkoły? Wtedy, gdy opanuje następujące umiejętności:

Sfera psychomotoryczna

Płynnie się porusza, jest sprawne manualnie (posługuje się np. ołówkiem, pędzelkiem), wymawia wszystkie głoski, dokonuje analizy i syntezy wzrokowej i słuchowej, koncentruje się na zadaniu, ma rozwinięte zdolności pamięciowe, orientuje się w schemacie ciała, ma dobrą koordynację wzrokowo-ruchową.

Sfera słownikowo-pojęciowa

Ma bogaty zasób słów i używa ich adekwatnie do sytuacji, potrafi wyrazić myśli za pomocą słów, dokonuje ich klasyfikacji, umie wyciągać wnioski, uogólniać, posługiwać się symbolami.

Sfera emocjonalno-motywacyjna

Więcej: http://mamadu.pl/125367,c...ierwszej-klasie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 14, 2016 23:11

Komentarze:

akademik

Jak najbardziej! Ogłupianie młodzieży na punkcie smart- i innych fonów jest kosmiczne. A w szkole czy na uczelnie - na zajęciach - powinien być pełny zakaz. Moim zdaniem - grzebanie w telefonie na zajęciach czy lekcjach - to wyraz kompletnego braku wychowania. Zwykłe chamstwo!

---------------------------------------

X

W czasach mojej młodości telefon w prywatnym mieszkaniu to był szczególny rzadki przypadek i luksus. Jeździłem na 3 tygodniowe obozy i na wakacje a rodzice nie mieli ze mną w ogóle kontaktu - [...]... sam nie wiem jak przeżyłem ?!

======================

Zakaz używania komórek w szkole? Co Wy na to?




Uczniowie wpatrujący się na lekcjach w ekran telefonu komórkowego zamiast w tablicę, to coraz powszechniejszy widok w szkołach. - Trudno teraz znaleźć choć jednego ucznia, który nie ma telefonu komórkowego. Dziecko szybciej zapomni zabrać z domu podręcznik szkolny niż telefon - przyznają zgodnie dyrektorzy wrocławskich szkół. Jak sobie z tym radzą?

Rzecznik praw dziecka Marek Michalak podpowiedział na swoim profilu facebookowym, jak rozwiązać problem używania przez uczniów telefonów komórkowych w trakcie lekcji. Opublikował zdjęcie klasy, w której telefony komórkowe są umieszczane w specjalnym pojemniku. Właściciele smartfonów mogą je odebrać, gdy skończy się lekcja. - I po problemie. Grunt to jasne zasady - tak skomentował zdjęcie Marek Michalak.



Czy to dobry pomysł? Dyrektorzy wrocławskich szkół sami regulują kwestie dotyczące używania telefonów komórkowych przez uczniów. Aleksandra Mikulska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 8 przy ul. Kowalskiej, zdaje sobie sprawę, że w XXI wieku trudno wymagać od ucznia, by nie używał telefonu. Wprowadziła za to w szkole jasne zasady. Uczniowie mogą mieć telefony komórkowe, ale muszą one być wyłączone, nawet na przerwie. - Wielu uczniów ma telefon już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. W czwartej klasie z komórki korzystają wszystkie dzieci - mówi Mikulska.

Piotr Pitura, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 5, w którym mieści się Gimnazjum nr 48 przy ul. Hauke-Bosaka, przyznaje, że telefony komórkowe to spory problem dla nauczycieli. - Uczniowie, którzy siedzą koło siebie, zamiast ze sobą porozmawiać, piszą wiadomości tekstowe. Stajemy się społeczeństwem cyfrowym, które ma problem z wyrażaniem swoich emocji. Młodzież prawdziwe kontakty zamienia na te wirtualne - mówi Piotr Pitura.

- Nie wyobrażam sobie, żeby uczniowie przed lekcjami oddawali w depozyt swoje telefony. Kto miałby ich pilnować i wziąć odpowiedzialność za często wartościowe rzeczy? - zastanawia się wicedyrektor. Przyznaje, że jest przeciwnikiem telefonów w szkole. Przyznaje jednak, że telefony mogą być także przydatne na lekcjach. - Czasami uczniowie mogą mieć za zadanie znaleźć pewną informację w internecie. Najczęściej robią to właśnie dzięki komórce - mówi wicedyrektor.

Krystyna Kaczorowska, rzecznik dolnośląskiego kuratorium oświaty, mówi, że nie ma wytycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczących używania telefonów komórkowych przez uczniów w szkole. - Szkoły mają wolną rękę, jeżeli chodzi o wytyczne w tym zakresie. Większość dyrektorów ustala to z rodzicami. Ważne, żeby dojść do kompromisu - mówi Krystyna Kaczorowska.

Danuta Daszkiewicz-Ordyłowska, dyrektorka XII LO przy pl. Orląt Lwowskich, wyjaśnia, że w statucie jej szkoły zapisano, że nie wolno używać telefonów komórkowych podczas lekcji. - To rozprasza uczniów. Zresztą, młodzież sama to przyznaje i nie narzeka na regulamin. Szkoła to miejsce, w którym powinny obowiązywać zasady - mówi dyrektorka.

. Roman Kowalczyk, dyrektor XVII LO przy ul. Tęczowej, który po mianowaniu ministra edukacji narodowej zostanie nowym kuratorem oświaty we Wrocławiu, uważa, że nie trzeba stosować restrykcyjnych kar. Wystarczy ustalić zasady współpracy z młodzieżą.

- Dzwoniący telefon komórkowy na lekcji to nie plaga. Owszem, zdarzają się incydentalne przypadki, ale tak jest wszędzie. Młodzież lubi być traktowana poważnie. Zaufanie rodzi zaufanie, więc w naszym liceum nie mamy z tym problemu - mówi przyszły dolnośląski kurator.

źródło: http://www.gazetawroclaws...2/#sondaPodglad

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Kwi 08, 2016 18:50

Komentarze:


Stanisława
Czy katechetka taką wiedzę o aborcji nauczyła się na własnym przykładzie czy od księży profesorów. Siekierą odrąbać od Polski wszelkie religie, przez wieki przynoszą tylko szkody, żadnego pożytku.

------------------------------

LILYY

I własnie chroniąc dziecko przed praniem mózgu nigdy nie pozwolę, żeby uczęszczało na lekcję religii. Bo jak się przekonuję nie pierwszy raz nie są to lekcji o religii czy religiach świata itd. tylko pranie mózgów dzieci odpornych na tego typu tekstu o zabijaniu.


===============================

Antyaborcyjne filmy i piosenki na szkolnej katechezie


W jednej z radomskich szkół zawrzało, bo katechetka opowiadała dzieciom o aborcji. Tyle że to żaden precedens.



Prolajferzy zbierają już podpisy pod swoim projektem, zwolennicy zaostrzenia prawa aborcyjnego nie próżnują. Edukują. W jednej z radomskich szkół katechetka pouczała 11-latków, jak taki zabieg wygląda. Najpierw usuwa się główkę – mówiła – potem kończyny. Łopatologicznie i pobudzając wyobraźnię. Tyle w teorii – w ramach pracy domowej dzieci miały jeszcze odszukać w sieci i obejrzeć „Niemy krzyk”. Krótkometrażowy, sugestywny film o zabiegu dokonywanym z pomocą USG. Rzecz z poprzedniego stulecia, ale w tym względzie, jak się wydaje, kanoniczna.

Sprawę zgłosiła dyrekcji jedna z matek. Syn nie chce rozmawiać, z relacji innych rodziców wynika, że dzieci są wycofane, zaniepokojone. Niektóre sądzą, że aborcji można dokonać i po narodzinach – jedna z dziewcząt czuwała przy młodszej siostrze całą noc w obawie, że rodzice zechcą pozbawić ją kończyn. No bo jak ufać dorosłym, skoro ci ukrywają przed nimi takie okrucieństwa, odkładając na potem rozmowy o seksualności i ciele?

Powiadomiony o sprawie wydział katechetyczny radomskiej kurii orzekł, że zanim podejmie działanie, relacje rodziców musi skonfrontować z relacjami katechetki. Została zaproszona na rozmowę, jej przebiegu można się domyślać, działań kurii – niestety też. Głos zabrała poza tym minister edukacji Anna Zalewska. Mówiła w Radiu Zet, że owszem, na lekcje o aborcji „jeszcze” za wcześnie, dzieci nie znają swoich ciał, swojej seksualności, za mało wiedzą, żeby fundować im tak drastyczne – „choć prawdziwe” – opowieści. Ale nie pastwmy się nad katechetką – powiada – przecież przeprosiła.

Ciekawe, że zapytana, czy aborcyjny film wolno pokazywać 11-latkom, minister odpowiada, że może faktycznie z „edukacją seksualną” należałoby się jeszcze wstrzymać. Wiadomo już zatem, jak rząd PiS taką edukację sobie wyobraża.

Katechetka prostuje, że nie zadała seansu „Niemego krzyku”, tylko o filmie wspomniała, sugerując wręcz, żeby dzieci go nie oglądały. Co jeśli obejrzą z przekory, jak mają w zwyczaju postępować, gdy czegoś się im zakazuje? Dokument ma wiekowe obostrzenia, ale wisi na YouTube. Zresztą z dopiskiem, że to film o tym, „jak mordują dziecko”. „Żyjemy w czasach degeneracji społeczeństwa, seksu bez ograniczeń, ulegamy żądzom, nie kierujemy się miłością, seks jest teraz jak guma do żucia, jest tak dostępny i po użyciu ląduje w śmietniku” – powiada człowiek, który go zamieścił. Wyświetleń ponad 300 tys., podobnych materiałów w sieci – bezlik.

Obawiam się, że jedynym powodem, dlaczego katechetka o filmie opowiedziała zamiast go wyświetlić, mogły się okazać ograniczenia techniczne, brak rzutnika w klasie, telewizora. Zresztą do sieci zajrzeć łatwo i na przerwie. Mnie taki film przed laty wyświetlono. Katechezę prowadziła w gimnazjum siostra zakonna, aborcji poświęciła nawet kilka lekcji. Po seansie „Niemego krzyku” rozdała nam na przykład tekst piosenki, którą później chóralnie i chyba bez większej świadomości odśpiewaliśmy. Zresztą nie raz i nie dwa. W refrenie szło tak: „Dziś miałabym 16 lat,/ tyle co ty wtedy, mamo/ Jakże cieszyłby mnie świat/ gdy przeżyłabym to samo/ Mamo, nie chciałam umierać/ Dlaczego mnie nie kochałaś?/ Nie miałaś prawa mi życia odbierać,/ chociaż mi je dałaś”. Rzecz do odszukania w wirtualnych śpiewnikach, gatunek: ballada.

Owa siostra zakonna uczyła jeszcze młodsze roczniki. Magnetofon miała zawsze pod pachą.

Przeciwniczki całkowitego zakazu aborcji, zrzeszone na fejsbuku w grupie „Dziewuchy Dziewuchom”, postulują, żeby wypisać dzieci z lekcji religii. I to właśnie, śmielszy protest – plus nowocześniejsze formy przekazu i odbioru – zmieniło się w ciągu dekady.

źródło: http://www.polityka.pl/ty...katechezie.read

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Cze 03, 2016 20:32

Komentarze:

angh


Jestem za nauka programowania (a co za tym idzie, logiki i pochodnych matematyki) w szkolach podstawowych (czy gimnazjum przynajmniej), ale nie podoba mi sie, ze to po prostu zaspokajanie potrzeb korporacyjnych. Nie mozemy skupic sie tylko na technicznych umiejetnosciach, olewajac socjalne czy artystyczne, bo bedziemy mieli pokolenia szarych robotow, zunifikowanych i bez zdywersyfikowanej wiedzy.

---------------------------

pyotr_p

: Pomysł nie jest głupi. Problemem jest tylko kadra nauczycielska... Dobry informatyk nie pracuje w szkole. Ci szkolni najczęściej niewiele potrafią a już programowanie to dla nich czarna magia...

------------------------

dragon321

Większość szkół nie potrafi nauczyć porządnie podstaw informatyki(najczęsciej rysuje się w prostych programach graficznych, robi proste strony w HTML4, bądź najprostsze dokumenty, arkusze czy prezentacje w Office), a co dopiero programowania.

To spowoduje, że pełno będziemy mieć "programistów", którzy nie ogarniają nieco bardziej zaawansowanych rzeczy i w tym natłoku będzie ciężko znaleźć dobre jednostki.


========================

Obowiązkowa nauka programowania w szkołach: kto chce śnić koszmary o Pythonie w Minecrafcie?




Co rusz pojawiają się w ostatnich latach pomysły na edukacyjną reformę, w której główną rolę odgrywałoby nauczanie programowania już w szkołach podstawowych. Zwolennicy tego pomysłu uważają, że to wyjście naprzeciw realiom współczesności. Utrzymują, że podstawowa znajomość języków programowania z czasem stanie się niezbędna, by radzić sobie w życiu zawodowym, a nawet że nauczanie programowania miałoby w jakiś szczególny sposób sprzyjać ogólnemu rozwojowi umysłowemu dzieci. Do tego coraz głośniejszego i coraz bardziej wpływowego grona dołączył ostatnio sam szef Apple’a, Tim Cook, który podczas Startup Fest Europe w Amsterdamie porównał programowanie do nauki języka i stwierdził, że powinno się tego uczyć dzieci wraz z alfabetem. Czy jednak faktycznie dzieci potrzebują nauki programowania, czy też jest to potrzebne przede wszystkim samym firmom IT, które do takich działań namawiają?

Na pozór wszystko brzmi pięknie. Podczas rozmowy z byłą komisarz europejską, panią Neelie Kroes, która poświęcona była przemysłowi software’owemu, gospodarce aplikacjami i związkom między medycyną a informatyką, Tim Cook stwierdził, że szkodzimy swoim dzieciom, nie ucząc ich programowania, ponieważ programowanie jest wchłaniane przez wszystko każdą inną dziedzinę – i szkoły powinny współpracować z firmami, by pomóc rozwinąć uczniom niezbędne w przyszłości umiejętności zawodowe. Wcześniej szef Apple’a dał się poznać ze stwierdzeń, że programowanie powinno być przedmiotem obowiązkowym w szkołach, na równi z językiem angielskim i matematyką. Nauka szkolna, zamiast zaś polegać na nudnych wykładach, miałaby przynieść zaangażowanie, współpracę i ekscytację – tak samo, jak to jest w miejscach pracy. W klasie przyszłości nie byłoby miejsca na uczenie się na pamięć, lecz na rozwiązywanie problemów i poznawanie sposobów na wyrażenie siebie.

Więcej + video : http://www.dobreprogramy....News,73746.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sie 10, 2016 12:13

Zbliża się nowy rok szkolny, a z nim wydatki. Ile w tym roku wydadzą rodzice?




Od 300 do 500 złotych - tyle najczęściej rodzice wydają w tym roku na wyprawkę szkolną dla dziecka - wynika z informacji zebranych przez PAP w sklepach z artykułami szkolnymi. W cenę szkolnego zestawu nie wchodzą podręczniki, które w większości przypadków finansuje MEN.

Najdroższy jest plecak i artykuły plastyczne; rodzice zakupów dokonują przeważnie wspólnie z dziećmi, które najczęściej wybierają modne - ale droższe - artykuły szkolne z bohaterami ulubionych bajek i filmów.

Jak wynika z badania SW Research dla Tesco, największym wydatkiem związanym z rozpoczęciem roku szkolnego są tornistry. Na kolejnym miejscu znajdują się wszelkiego typu artykuły plastyczne, a dalej zeszyty i bruliony.

"W tym roku dużą popularnością cieszą się plecaki na kółkach. Rodzice coraz częściej inwestują również w różnego rodzaju pomoce szkolne i globusy" - powiedziała Gabriela, doradczyni klienta z sieci księgarni Matras. Podkreśliła też, że dla kupujących zdecydowanie największe znaczenie ma jakość produktów i preferencje dziecka, w mniejszym stopniu cena.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...wydadza-rodzice

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Wrz 07, 2016 16:22


Gowin zapowiada rewolucję na największych polskich uczelniach


- Uniwersytet Jagielloński czy Uniwersytet Warszawski mają po 50 tys. studentów. To oznacza, że nawet najlepsze polskie uczelnie kształcą w sposób masowy. To się musi zmienić – mówi money.pl Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, zapowiadając stworzenie nowego typu szkół – uczelni badawczych. Dla UJ czy UW może to oznaczać nawet pięciokrotne ograniczenie liczby studentów w ciągu 10 lat.

- Nauka cieszy się w Polsce nie najlepszą reputacją. To nie do końca sprawiedliwe, bo od kilku lat systematycznie awansujemy w rankingach osiągnięć naukowych. Inaczej jest z uczelniami, które spadają w rankingach – mówił w rozmowie z money.pl Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego i zapowiedział rewolucję w szkolnictwie wyższym.

- Od października rozpoczynamy cykl dużych konferencji programowych, które przygotują przyszłoroczny Narodowy Kongres Nauki. Równolegle trwają prace nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym. To nie mogą być drobne korekty tego, co jest – powiedział Gowin.

- Obecna struktura szkolnictwa wyższego się nie sprawdza, obok uczelni zawodowych i naukowo-dydaktycznych, jak uniwersytety, potrzebujemy nowego typu uczelni – uczelni badawczych – twierdzi wicepremier.

Gowin podkreśla, że w pierwszej trzydziestce rankingu szanghajskiego (czyli listy najlepszych uczelni na świecie) żadna z uczelni nie ma więcej niż 10-15 tys. studentów. – Uniwersytet Jagielloński czy Uniwersytet Warszawski mają po 50 tys., studentów. To oznacza, że nawet najlepsze polskie uczelnie kształcą w sposób masowy, a przytłoczeni dydaktyką naukowcy nie mają czasu, żeby prowadzić badania naukowe. To się musi zmienić – zapowiada minister.

- Chciałbym, żeby podczas przyszłorocznego Kongresu Nauki przedstawiona została mapa drogowa. To nie ministerstwo wskaże, że UJ czy UW będą uczelniami na specjalnych prawach. Muszą być stworzone obiektywne kryteria, do których będzie mogła dostosować się każda z liczących się polskich uczelni. To potrwa około dekady. Stopniowo polskie uczelnie zaczną piąć się w światowych rankingach – powiedział Gowin.

źródło: http://www.money.pl/forum...,0,2150127.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 12, 2016 23:25

Komentarze:

dr

TO JEST KAPITALNY POMYSL UCZENIA DZIECI OD MALEGO LOGICZNEGO MYSLENIA ! WIELKIE BRAWA ! JA OD MALEGO TEZ GRALEM W SZACHY I TO DAJE EFEKTY W ROZWOJU CZLOWIEKA:)

---------------------------

in

pięknie , to uczy myślenia na przyszłość

=======================

Zaskakujący pomysł Anny Zalewskiej: Już do pierwszych klas szkoły podstawowej wprowadzimy grę w szachy




Z naszych informacji wynika, że w 2019 r. do szkół ponadpodstawowych trafią dwa skumulowane roczniki: 352 tys. i 370 tys. uczniów po gimnazjum i szkole podstawowej. To dużo, ale kiedyś już bywały takie roczniki

-– uspokajała minister edukacji narodowej Anna Zalewska rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim na antenie TVP Info.

Gimnazja zaczęły wygaszać się same. Będą miały pięć lat, aby zmienić się w szkoły podstawowe

-– dodała.

Anna Zalewska pytana, czy nie boi się, że straci stanowisko w związku pogłoskami o restrukturyzacją w rządzie, stwierdziła, że nie czuje się zagrożona. Przekonywała, że kontynuuje prace nad reformą oświaty, ponieważ chce, aby „edukacja była międzyresortowa”.

Pytana o zapowiedzianą przez PiS likwidację gimnazjów, przekonywała, że tego wymaga sytuacja.

Gimnazja zaczęły wygaszać się same. Większość spośród nich powstało w szkołach podstawowych, po to, aby uczniowie uczyli się w tych samych grupach rówieśniczych. Trzeba będzie po prostu zmienić szyld. Budujemy nowoczesną szkołę na miarę XXI wieku, odpowiadając na wyzwania cywilizacyjne. Jednocześnie pamiętając, że trzeba łączyć nowoczesność z tradycją. Dlatego już do pierwszych klas szkoły podstawowej wprowadzimy grę w szachy

-– mówiła minister.

Zalewska przekonywała, że najważniejszy jest uczeń. Jej zdaniem licea mają dobrze przygotowywać do późniejszych studiów.

Będą inne podstawy programowe. W 2017 r. pojawią się tylko trzy nowe roczniki: 1 klasa szkoły podstawowej, 4 klasa szkoły podstawowej i 7 klasa szkoły podstawowej. To jest najtrudniejsze: połączyć stare z nowym. Tym bardziej, że wcześniejszy system absolutnie nie zauważał szkolnictwa zawodowego

-– podkreśliła.

Minister zapowiedziała, że zostanie uruchomiona specjalna strona internetowa przedstawiająca rządowy projekt zmian w oświacie. Znajdą się tam także projekty zmian w programie nauczania.

Zalewska przekonywała także, że nie ma obaw w związku z tym, że w 2019 r. do szkół ponadpodstawowych trafią aż dwa roczniki uczniów.

Z naszych informacji wynika, że będą liczyły 352 tys. i 370 tys. uczniów po gimnazjum i szkole podstawowej. To dużo, ale kiedyś już bywały takie roczniki

-– zapewniła.

źródło: http://wpolityce.pl/polit...my-gre-w-szachy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Wrz 23, 2016 12:39

Zatrważające dane z polskich zawodówek. Drwiłeś z magistrów politologii? Fachowcy mają jeszcze gorzej




„Lepiej być spawaczem niż politologiem” – powiedział kilka lat temu ówczesny premier Donald Tusk. Czas pokazał, że nie do końca. Podczas gdy absolwenci szkół wyższych dość szybko znajdują zatrudnienie (jakiego rodzaju to praca, to już temat na oddzielny artykuł), osoby po zawodówkach przeżywają na rynku pracy ciężkiej chwile. Z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że aż 41 proc. Polaków kończących szkoły zawodowe idzie na bezrobocie. Jak to możliwe?

– Tu nie ma prostych odpowiedzi – tłumaczy INN:Poland Joanna Kluzik-Rostkowska, była szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jej zdaniem, główną bolączką jest to, że szkoły, zamiast rozpoznawać zapotrzebowanie rynku, kształcą w kierunkach, do których maja przygotowanych nauczycieli. Raport NIK dodaje jeszcze, że zawodówki są "pozbawione zaplecza w zakładach pracy do prowadzenia zajęć praktycznych i źle wyposażone".

Pogardzani do tej pory politologowie mają swoją chwilę triumfu. Choć sytuacja absolwentów „bezrobotnych” kierunków wciąż nie jest idealna, dane potwierdzają, że, jeżeli chodzi o poszukiwanie pracy, są i tak w dużo lepszej sytuacji, niż ich koledzy z zawodówek.

Statystyki Ekonomicznego Losu Absolwentów (ELA) pokazują, że wskaźnik bezrobocia dla absolwentów nauk politycznych po Uniwersytecie Warszawskim to zaledwie 2 proc. Nieco gorzej jest w Zielonej Górze – 18 proc. To już dużo. Wciąż jednak nie zbliżamy się nawet do zatrważających statystyk dotyczących zawodówek, po których pracy nie może przecież znaleźć 4 na 10 Polaków.

– Nie mamy dobrze zdefiniowanych potrzeb regionalnych rynków pracy – podkreśla Kluzik-Rostkowska. Ekspertka przytacza badania Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Katowicach. Próba rozpoznania lokalnych rynków pracy na poziomie powiatów dała nieciekawe wnioski. Okazało się, że w zawodzie, na który ze strony pracodawców było największe zapotrzebowanie, kształciło się tylko 4 proc. uczniów. Prawie 1/3 uczyła się natomiast w profesji, która w zestawieniu była dopiero na 5-6 pozycji.

Osobną kartę wśród bezrobotnych absolwentów zawodówek zapisują kobiety. Kinga Lohmann, dyrektorka Koalicji Karat, która badała sytuację kobiet w szkołach zawodowych, opowiada, że wiele z nich pochodzi z małych miejscowości, a do wyboru placówki zmusza je sytuacja ekonomiczna rodziny. Zazwyczaj trafiają również do stereotypowo kobiecych zawodów, co powoduje, że masowo kształcą się w profesjach, na które w okolicy nie zawsze jest zapotrzebowanie. – Ile fryzjerek w małej miejscowości znajdzie zatrudnienie w swoim zawodzie? – pyta retorycznie Lohmann.

Jeszcze większy problem jest w „męskich” profesjach. Mechanicy wprost mówili, że chętnie wzięliby kobietę, ale boją się reakcji klienta, który może zobaczyć, że jego auto trafiło w ręce przedstawicielki płci pięknej. A ta z definicji znać się na tym fachu przecież nie może. – Nie wierzy się w ich kompetencje. Nie bierze się pod uwagę, że już sam wybór „niekobiecego”zawodu świadczy o silnej osobowości i determinacji – tłumaczy Lohmann.

Wśród ogólnej beznadziei trafiają się także pozytywne przykłady. Jednym z nich jest Zespół Szkół nr 1 im. Powstańców Wielkopolskich w Swarzędzu, która działa w porozumieniu z Volkswagenem. Uczniowie kształcą się tam w zawodach, które niemiecki koncern motoryzacyjny najbardziej potrzebuje, a po zakończeniu edukacji mają możliwość podjęcia w nim pracy. Swoją „patronacką” klasę w Murowanej Goślinie od 10 lat prowadzi również Solaris.

Łączenie szkół z konkretnymi firmami jest na pewno jednym z wyjść. Brak porozumienia oświaty z biznesem może bowiem prowadzić do takich sytuacji:

– Znam przypadek pewnej szkoły hotelarskiej na Mazurach. Zainteresowanie było duże, mimo że absolwenci na lokalnym rynku nie mieli zbyt dużych perspektyw. Wszyscy uczyli się po to, by wyjechać do Londynu – opowiada Joanna Kluzik-Rostkowska.

Czy miażdżący raport NIK oznacza, że, odwracając stwierdzenie Donalda Tuska, dziś lepiej być politologiem niż ślusarzem? – pytamy prowokacyjnie. – Na portalu Praca.pl znajdziemy dzisiaj ponad 5100 ogłoszeń na pracowników fizycznych, w tym 725 na spawacza. Ogłoszeń o pracę na stanowisko politologa niestety nie ma. Rynek z pewnością potrzebuje pracowników z wykształceniem zawodowym – odpowiada Aleksandra Wesołowska z praca.pl. Przynajmniej spawacze mogą więc spać spokojnie.

źródło: http://innpoland.pl/12981...-jeszcze-gorzej

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 01, 2016 21:50


Rektor UJ: finansowanie polskiej nauki jest jak budżet Legii Warszawa [WYWIAD]


- Przyjmując na studia młodych ludzi w takiej ilości jak teraz, my ich oszukujemy. Przyjmujemy ich tak dużo tylko po to, aby dostać większe dofinansowanie z budżetu państwa – mówi prof. Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w wywiadzie z Dawidem Serafinem. I objaśnia, gdzie obecnie znajduje się polska nauka, porównując ją do starć Legii w piłkarskiej Lidze Mistrzów.




(Dawid Serafin, Onet): Często pan jada w restauracjach?


(prof. Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego): Rzadko. Ze względu na mnogość obowiązków, jakie ma rektor. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy gościmy zagraniczną delegację i wtedy wspólnie idziemy zjeść posiłek do restauracji.

I co pan czuje, kiedy jesteście obsługiwani przez absolwentów wyższych uczelni? Nie jest panu przykro, że nie znaleźli pracy zgodnej z kierunkiem studiów, który skończyli?

Dam przykład. Siedzimy niedawno z kolegami z Uniwersytetu Stanford w restauracji. Nagle okazuje się, że obsługujący nas kelnerzy to studenci tej uczelni. A przecież to jeden z najlepszych uniwersytetów na świecie. Żadna praca nie hańbi. A jeśli uczy życia, to tylko z korzyścią dla studenta.

Pytam, bo mam wrażenie, że ciągle młodzi mamieni są mitem: "jeśli pójdziesz na studia, to w przyszłości dostaniesz dobrą pracę".

Absolutnie nie. To są pozostałości z dawnych czasów. Jeżeli w 1989 roku odsetek studiujących był niewielki, to wtedy dyplom wyższej uczelni mógł ułatwić zdobycie pracy. Jeżeli teraz ten odsetek oscyluje w granicach 50 procent, to logika nakazuje jasno powiedzieć: ukończenie studiów nie gwarantuje pracy. Podam przykład. Jeżeli od 10 lat studiowanie prawa jest łatwiejsze niż kiedyś i młoda osoba zdecyduje się na studia na uczelni "X", która nie cieszy się renomą, to co się stanie? Nic. Dyplom takiej uczelni wcale nie otworzy drzwi u upragnionego pracodawcy. Oczywiście prawo jest tu tylko przykładem.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...ej-nauki/4w4fgp

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 10, 2016 13:55

Komentarze:

seba

ten bronowiec to POparaniec, protestował przed wprowadzeniem gimnazjów, teraz protestuje przed tym za czym był, czyli 8 klasami. I taka miernota przewodzi miernotom, masakra kto uczy nasze dzieci


----------------------------

kazio

W małych miejscowościach, gdzie nie ma szkół średnich wielu nauczycieli gimnazjów straci pracę. Zniknie jeden poziom. U nas to cztery klasy (oddziały) - 8 etatów! I niech pani minister nie kłamie!

--------------------------

Wiceminister edukacji: „Miejsca pracy są bardzo ważne dla nauczycieli. Wracamy do szkoły ośmioklasowej. To nie może być zarzutem”




Chciałabym, żeby pan Broniarz - mówiąc o 30 tys. nauczycieli do zwolnienia - oszacował tę liczbę i rozmawiał na poważnie. My nie widzimy tych zagrożeń. Wiemy, że miejsca pracy są bardzo ważne dla nauczycieli. Z dużym spadkiem etatów nauczycielskich będziemy mieli do czynienia dopiero w 2027 roku i musimy się do tego przygotować

— powiedziała na antenie TVP Info wiceminister edukacji narodowej Teresa Wargocka.

Wiceminister odniosła się także do pomysłu Katarzyny Hall, byłej minister edukacji narodowej, dotyczącego dwóch cykli edukacyjnych, trwających po sześć lat, jako pomysł na reformę edukacji.

Wyprowadziliśmy wnioski, że ten częsty podział, co trzy lata nie sprzyja procesowi edukacji. Problem nie leży w tym jak podzielimy cykle edukacyjne. Przede wszystkim nie mogą być one za krótkie. Jeśli ktoś proponuje cykl edukacyjny sześć i sześć to powinien to jakoś uzasadnić. My przedstawiamy ofertę całościową

— podkreśliła Teresa Wargocka.

Dodała, że powrót do szkoły ośmioklasowej nie może być zarzutem.

Chcemy, żeby cykle edukacyjne były dłuższe, czyli czteroletnie. W takim cyklu możemy przeprowadzić nauczanie spiralne

— powiedziała wiceminister edukacji.

źródło: http://wpolityce.pl/polit...ze-byc-zarzutem

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14073
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 17, 2016 18:46

Komentarz:

Klecha

15 lat temu obóz narodowo-katolicki (Buzek, Handtke, Krzaklewski) rozwalił z pobudek ideologicznych, w miarę sprawny system edukacji i utworzył gimnazja, argumentując że przed wojną system się sprawdził. Dzisiaj ten sam obóz narodowo-katolicki (Szydło, Zalewska, Kaczyński) chce zlikwidować gimnazja, argumentując że po wojnie system się nie sprawdził. Pytanie nie jest dlaczego ? pytanie jest komu Polacy mają obić ryj za tę szajbę ? tym pierwszym czy tym drugim ? Ćwierć wieku rządów styropianu i starczy. Skonfiskować im majątki, pozbawić obywatelstwa i raz na zawsze wykopać szkodników z kraju. A prawdziwą reformę edukacji to trzeba zacząć od likwidacji 2 godzin religii od przedszkola do matury. Takiego marnotrawstwa czasu i pieniędzy nie zna żaden inny przedmiot.

===========================

Chybiona reforma edukacji. Nawet według wyborców PiS




W szkole powinno być więcej lekcji informatyki i języków obcych – uważają ankietowani przez DGP. Także ci, którzy głosowali na partię Jarosława Kaczyńskiego. Minister edukacji stawia zaś na historię.

Gdyby to sondaże miały decydować, jakich przedmiotów powinno przybyć w szkole, zdecydowanie wygrałyby języki obce. Blisko połowa badanych na zlecenie DGP przez panel Ariadna dołożyłaby dodatkowych godzin. Zaraz potem przybyłoby informatyki – rozszerzenia nauczania tego przedmiotu chce 40 proc. badanych. Co ciekawe, poparcie dla tych przedmiotów nie ma przynależności partyjnej – chcą zwiększenia jej wymiaru zarówno wyborcy PO, jak i Prawa i Sprawiedliwości.

Wyborcy PiS zwiększyliby również godziny poświęcone na język polski. Nauka historii jest dla nich dopiero na czwartym miejscu, a matematyka – zaraz za nią. Najgorzej we wszystkich grupach wyborców wypadły chemia i fizyka – tylko niewiele ponad 14 proc. chciałoby poszerzenia ich nauczania w szkole.

Jednak mimo że historia nie jest najbardziej popularna, MEN na sztandary swojej reformy wyciąga nauczanie właśnie tego przedmiotu. Minister Zalewska chwali się, że lekcje historii wrócą na dobre do liceum. Do tej pory w trzyletnim programie licealiści mieli jej jedynie 60 godzin – oznaczało to dwie lekcje tygodniowo przez jeden rok. W liceum projektowanym przez PiS wymiar godzin zwiększy się do 240 – czyli dwóch lekcji tygodniowo przez cztery lata. Resort podpisał też list intencyjny o współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej. Eksperci IPN mają pomóc m.in. w układaniu podstawy programowej.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...yborcy-pis.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 51 z 52  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.