forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 17, 2012 21:37

Czy dwie wizje świata podzielą internet? Brak kompromisu w Dubaju




Kompromis na telekomunikacyjnym szczycie w Dubaju był na wyciągnięcie ręki, ale rozbił się o... prawa człowieka. Czy dwie wizje świata podzielą internet?

Przez niemal ostatnie dwa tygodnie państwa zrzeszone w Międzynarodowym Związku Telekomunikacyjnym (ITU, agenda ONZ) spierały się o wizję traktatu, który miałby regulować rynek telekomunikacyjny. I objąć także internet.

I właśnie internet stał się osią sporu - jeszcze przed konferencją zaczęły w sieci krążyć propozycje, jakie na forum międzynarodowym chciały forsować Rosja, Chiny, kraje arabskie czy afrykańskie. Przykłady? Zakaz anonimowości w internecie. Zielone światło na odcięcie obywatelom dostępu do internetu w razie zagrożenie powtórką arabskiej wiosny z przełomu 2010 i 2011 r. I cenzura wypowiedzi.


Ta próba "upaństwowienia" internetu wzbudziła zdecydowany sprzeciw USA, Unii Europejskiej. I także - co trzeba podkreślić - Polski działającej zupełnie inaczej niż w przypadku ACTA. Koalicja "internetu Zachodu" wiedziała, o co toczy się gra: gdyby przystała na zapisy, de facto dałaby niektórym reżimom międzynarodowy mandat do cenzury. Jak podliczyła organizacja Open Net Initiative przynajmniej 42 państwa filtrują cenzurują treści w sieci.

W ostrych słowach konferencję w Dubaju krytykował były szef ds. telekomunikacji ITU. - Rzeczywistość jest taka, że jedyny sukces ITU to nadzór nad zarządzaniem pasmami radiowymi, a cała reszta to tylko wpompowywanie pieniędzy do kasy Genewy - mówił Anthony Rutkowski, który pracował w sekretariacie ITU w latach 1987-92.

W amerykańskich mediach przypominano, że obecny generalny sekretarz ITU Hamadoun Touré studiował w ZSRR. Przypominano też zeszłoroczną wizytę Putina w Genewie, podczas której rosyjski prezydent podkreślał, że Rosja była jednym z członków założycieli ITU.

Rosyjskie media (choć nie tylko one) przypominały zaś, że USA zbyt często w przeszłości wpływały na ICANN, instytucję zarządzającą dziś system domen i adresów internetowych, np. torpedując wprowadzenie domen z końcówką.xxx do sieci.

Rosja, Chiny i inne kraje pod presją zaczęły się wycofywać z najbardziej radykalnych propozycji. I gdy wydawało się, że nowy traktat jednak zostanie podpisany, kompromis upadł. W dość zaskakującym momencie: gdy uzgodniono, że do traktatu zostaną wpisane prawa człowieka, m.in. Iran i Algieria zaczęły zabiegać - już na końcowych sesjach plenarnych - by jednak te zapisy "podredagować". W rezultacie znów nie byłoby jasne, czy nowe regulacje dotyczą internetu czy nie (Polska zabiegała o jednoznaczną interpretację).

Ostatecznie w głosowaniu 77 krajów opowiedziało się za traktatem, 33 - przeciw, osiem się wstrzymało. Polska tak jak USA, Wielka Brytania, Kanada czy Szwecja już w czwartek wieczorem zapowiedziała, że dokumentu i tak nie podpisze.

Dwutygodniowa konferencja w Dubaju pokazała dobitnie, że mamy dziś rozdźwięk cywilizacyjno-kulturowy i różne wizje świata (w tym internetu). Za kilka lat sieć będzie jednak służyć już ponad czterem miliardom użytkowników. To już będzie ponad połowa światowej populacji i - trzeba mieć tego świadomość - w tej populacji dzisiejsi przeciwnicy radykalnych zapisów będą w mniejszości.

W Polsce szerokim echem odbiły się protesty przeciwko wprowadzeniu w Polsce Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Chodziło o stworzenie czarnej listy domen, które musieliby blokować dostawcy internetu. Protestowały organizacje pozarządowe, obywatele, ale i operatorzy telekomunikacyjni. W Rosji taką czarną listę niedawno wprowadzono. Gdy pakistańskie władze zezłościły się na obraźliwe dla islamu treści, nie zgłaszały naruszenia prawa do Google'a (właściciela YouTube'a), tylko kazały krajowym operatorom odciąć dostęp do serwisu. Cenzura miała objąć tylko pakistańskich internautów, ale na prawie dwie godziny niemal cały świat stracił dostęp do filmów na YouTubie.

Dziś ta technologia na tyle się rozwinęła, że gdy podobny nakaz wydała rosyjska prokuratura, dwaj rosyjscy operatorzy byli w stanie zablokować internautom dostęp do wybranego filmu bez blokowania całego serwisu.

Możliwe było to dzięki kontrowersyjnej metodzie tzw. DPI, pozwalając na dość szczegółową analizę tego, jaki pakiet danych akurat przepływa w internecie. Posługując się analogią pocztową, korzystając z DPI można nie tylko przeczytać, kto nadał list i do kogo, ale też, co zawiera. Ten wątek też łączy się z ITU, bo niedawno grupa przyjęła - mimo sprzeciwu Niemiec - standard o nazwie Y.2770. Z dokumentu, który wyciekł w sieci, wynika, że to właśnie DPI w sieciach nowej generacji. I dzięki niemu operatorzy będą mogli np. wykrywać "chronioną prawem autorskim treść", wyszukiwać "wiadomości wysłanych przez komunikator Jabber napisanych po hiszpańsku" albo identyfikować użytkowników BitTorrent, ale nie tych, którzy ściągają, tylko tych, którzy wrzucają materiały na serwery.

O tym podczas ostatniej konferencji nie dyskutowano. Ten standard to tylko rekomendacja, formalnie nikogo nie zobowiązuje do wdrażania w życie. Ale pokazuje, że temat praw człowieka, cenzury i inwigilacji w internecie będzie powracał.

Read more: http://wyborcza.biz/bizne...t#ixzz2FLM2DN00

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 20, 2012 09:30

Komentarz pod artykułem:

Galnospoke


Pamietacie Tuska jak mowil, ze niepodpisanie tego traktatu postawi nas w ogonie Europy, a ci ktorzy sa przeciwko ACTA to... jak to bylo... bandycki element (czy cos w ten desen)? Ja pamietam i nie zapomne, az do wyborow (co najmniej).

===================================

Koniec ACTA w Europie


19.12.2012 18:47, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji poiformowało dziś, że nie ma już szans na powrót ACTA do Unii Europejskiej. Komisja Europejska wycofała z Trybunału Sprawiedliwości prośbę o opinię na temat kontrowersyjnego porozumienia. Komisja Europejska zdecydowała o wycofaniu prośby. Chodziło o uzyskanie jasności, czy ACTA narusza fundamentalne prawa i swobody Europejczyków. Nie ma jednak szansy, by Rada UE i Parlament Europejski zgodziły się na ten traktat na skutek wydarzeń ostatnich miesięcy — poinformowała Komisja.



Porozumienie ACTA w Unii Europejskiej i tak by nie weszło, bo wiele krajów członkowskich jej nie ratyfikowało (Polska również), a w lipcu zostało odrzucone przez Parlament Europejski. W obiegu są jeszcze inne porozumienia, które zawierają podobne zapisy mogące doprowadzić do ograniczania wolności w Sieci, ale przynajmniej losy tego jednego zostały już rozstrzygnięte.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,38177.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 31, 2013 08:01

Rok po ACTA - co nam dały protesty? W imię czego wyszliśmy na ulice?





Na początku 2012 roku tysiące ludzi protestowało w Polsce przeciw ACTA. Minął rok i... no właśnie, czy zostało coś z tego ruchu? Czy był to tylko "jednorazowy wybryk" części społeczeństwa?


O co chodziło w ACTA?


Na początku przypomnijmy sobie, o co w ogóle chodziło w sprawie ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Umowa międzynarodowa wzbudzała duże kontrowersje już w momencie powstawania - proces ten był utrzymany w tajemnicy, co mogło dziwić, skoro ACTA miała dotyczyć głównie zachodnich demokracji, od Stanów Zjednoczonych, przez Polskę, na Japonii skończywszy.

W samej treści umowy jedne z największych kontrowersji wzbudzały zapisy z artykułu 27 - napisane dość ogólnym językiem rodziły obawy, że oddadzą w ręce posiadaczy praw autorskich zbyt wielką władzę, niekontrolowaną przez sądy. Mogliby bowiem cenzurować sieć blokując "pirackie" strony czy naruszyć naszą prywatność, domagając się danych osobowych domniemanych piratów.

Gdy w drugiej połowie stycznia do publicznej wiadomości podano, iż 25 stycznia polski rząd zamierza podpisać ACTA, szybko zaczął organizować się ruch sprzeciwu. Powstały dziesiątki fanpage'y na Facebooku - Nie dla ACTA w Polsce w styczniu zostało polubione ponad 200 tys. osób. Pojawiły się filmiki wyjaśniające powagę sytuację. Hakerzy zaczęli atakować strony rządowe, a polskie serwisy w ramach sprzeciwu "zaciemniały" swoje strony. Zaczęły się także jak najbardziej realne protesty w wielu miastach Polski - w Warszawie przeciw ACTA "skakano" przed przedstawicielstwem Parlamentu Europejskiego, a w Krakowie demonstrowało aż 15 tys. osób.

Odnieśli sukces - po podpisaniu ACTA rząd wycofał się i ogłosił, że nie będzie ratyfikował umowy. Z racji tego, że protesty miały miejsce także w innych krajach Europy, także poszczególne ciała Unii Europejskiej zaczęły sprzeciwiać się umowie sprawiając, że stała się praktycznie martwa.

Jak to zrobiliśmy?

Więcej: http://technologie.gazeta..._wyszlismy.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sob Sie 30, 2014 11:27, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 07, 2013 11:19

Komentarz internauty:

było sobie ciacho


Prędzej karawana rakiet przejdzie przez ucho igielne niż w USA do tego dojdzie, pomysłami acta-podobnymi i poczynaniami FBI udowodnili, do czego są zdolni, byleby ograniczyć wolność w necie - ostatnim bastionem gdzie można się czegoś dowiedzieć bez cenzury.

====================================



Stany Zjednoczone będą piewcą wolności w Sieci?


06.02.2013 16:02, Autor: Marcin Paterek (Wilczeek), Kategoria: Felieton

Jeśli mowa o promowaniu wolności w Internecie, Stany Zjednoczone nie kojarzą mi się najlepiej. Pierwszy na myśl przychodzi mi projekt kontrowersyjnej ustawy SOPA (Stop Online Piracy Act), który umożliwiłby blokowanie stron internetowych łamiących prawa autorskie, a dla naruszających je osób zaostrzyłby kary. Zaraz potem przypomina mi się projekt ustawy PIPA (PROTECT IP Act), dzięki której rząd USA i właściciele praw autorskich zyskaliby kolejne narzędzia do walki ze „zbójeckimi stronami internetowymi”. W połowie ubiegłego roku pojawiła się też propozycja zmian w prawie, które pozwoliłyby FBI wykorzystywać celowo umieszczone luki w popularnych usługach do podsłuchiwania internautów. Biuro miało dość wysokie ambicje, bo akcja byłaby wymierzona w serwisy społecznościowe, komunikatory IM i VoIP oraz serwisy pocztowe.

W świetle powyższego akapitu próba zachęcenia do promowania swobody w Internecie może brzmieć dość zaskakująco, ale jest zupełnie prawdziwa. Greg Walden z Izby Reprezentantów zaproponował (PDF), by jedną z misji Stanów Zjednoczonych było dbanie o zachowanie obecnego sposobu funkcjonowania Sieci. Biorąc pod uwagę rolę, jaką Internet odgrywa w światowej gospodarce, kluczową kwestią jest zapewnienie mu stabilności, bezpieczeństwa i wolności od kontroli rządowej — podkreśla. Według Waldena zgoda na zwiększenie możliwości nadzoru negatywnie odbije się obecnym modelu działania Internetu, dzięki któremu medium to może „kwitnąć”, a ważną rolę w jego rozwoju odgrywają sektor prywatny i akademicki oraz sami internauci. Rządowa kontrola doprowadziłaby do ograniczenia wolności słowa. […] Stany Zjednoczone powinny wspierać Internet wolny od nadzoru na całym świecie, a także dbać o zachowanie i rozwój modelu, według którego funkcjonuje współczesna Sieć — apeluje.



Propozycja polityka nie jest oczywiście w żaden sposób innowacyjna, ale w porównaniu do wspomnianych wcześniej projektów zmian w prawie obrazuje dość radykalną zmianę sposobu myślenia. Warto też zauważyć, że Walden stoi w opozycji do planów Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego, który podczas grudniowej konferencji w Dubaju przeforsował zapisy prowadzące do zwiększenia kontroli Sieci. Jednym z krytyków takiego podejścia jest także rząd naszego kraju. Dla Polski fundamentalne jest to, by Internet był wolnym medium. W taki sposób powstał, dlatego jest wyjątkowy — zapewniała podczas konferencji wiceminister Małgorzata Olszewska.

Póki co nie warto odkładać na półkę Deklaracji Wolności Internetu, bo Walden w swoim dokumencie dość wymownie pominął jedną z najbardziej palących kwestii — piractwo internetowe. Brak jakiejkolwiek wzmianki o nim jasno pokazuje, że temat usankcjonowania narzędzi służących do walki z piratami nie jest jeszcze zamknięty. A to z kolei woda na młyn Kima Dotcoma…

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,39073.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 16:32

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Prawo autorskie koliduje z Prawami Człowieka



07.02.2013 16:38, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Europa robi wielki krok naprzód w kierunku uwolnienia kultury i propagowania jej szerokiej dostępności. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał (pełna treść decyzji po francusku znajduje się tu), że monopol praw autorskich koliduje z fundamentalnymi prawami człowieka zdefiniowanymi przez Unię Europejską oraz poza nią. Europejska Konwencja Praw Człowieka, która jest częścią Konstytucji dla Europy i praw wielu państw, w artykule 10 mówi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania się. To prawo powinno obejmować wolność opinii i dzielenia się informacjami i pomysłami, bez przeszkód ze strony władz i niezależnie od granic. Zdaniem Trybunału, prawo autorskie w obecnym kształcie ogranicza obywatelom możliwość poszukiwania informacji i krzewienia kultury. Dodatkowo wielu obserwatorów alarmuje, że propozycje porozumień mających chronić posiadaczy praw autorskich są niebezpiecznie blisko cenzury.



Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie jest tylko opinią. Werdykty tego organu sądowego ze Strasburga mają charakter konstytucyjny. Tym samym Trybunał zadecydował, że w żadnym z krajów, które przystąpiły do Rady Europy (Polska uznała jurysdykcję Trybunału w 1993 roku), nie jest legalne skazanie kogoś jedynie za naruszanie praw autorskich — na przykład dzielenie się dobrem kulturalnym z innymi, co niektórzy nazywają też piractwem — jeśli nie naruszył tym działaniem również innych paragrafów.

Nie oznacza to, że pirata nigdy nie dotknie kara, ale oskarżycieli zatrudnionych przez wielkie wytwórnie dużo gimnastyki będzie kosztować wykazanie przed sądem, że skazanie samotnej matki trojga dzieci, która udostępniła jedną piosenkę, jest niezbędne w obronie demokracji — jak podsumował sytuację Rick Falkvinge, założyciel Partii Piratów. Opinia Falkvinge'a jest jednak dość jednostronna i chyba trochę zbyt entuzjastycznie pisze on o decyzji Trybunału. Nie należy spodziewać się, że nagle piraci będą bezkarni, gdyż zawsze działają jeszcze inne czynniki, na przykład tak oczywiste, jak to, czy udostępniający zarobi na nie swoich materiałach.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,39099.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 11, 2013 07:12


Trybunał Praw Człowieka: nie wolno skazać za wymianę plików




Europejski Trybunał Praw Człowieka w niedawnym wyroku orzekł, że wymiana plików w sieci stanowi element dzielenia się zdobyczami kultury, co z kolei wpisuje się w Artykuł 10 Konwencji Praw Człowieka o wolności słowa. W praktyce decyzja trybunału oznacza, że sądy będą miały utrudnione zadanie chcąc skazać kogoś za udostępnianie plików w sieci.

Polskie sądy muszą uwzględnić decyzję trybunału

Decyzja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości musi zostać uznana przez sądy wszystkich krajów, które podpisały odpowiednie traktaty - w praktyce nie zrobiła tego tylko Białoruś. Co za tym idzie, również w polskich sądach będzie można powoływać się na wyrok trybunału, uznający że dzielenie się plikami w sieci jest objawem korzystania z prawa do wolności słowa i dzielenia się zdobyczami kultury.

Przestępstwo przeciw demokracji

Organizacje walczące z łamaniem praw autorskich mają teraz twardy orzech do zgryzienia, gdyż nie wystarczy już udowodnienie, że ktoś złamał przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Teraz, aby skazać kogoś za udostępnianie plików, trzeba będzie również wykazać, że popełnione przestępstwo jest zagrożeniem dla samej demokracji.

Nadal można skazać za udostępnianie plików

Werdykt trybunału nie oznacza jednak, że nikt już nie zostanie skazany za łamanie praw autorskich. Jak zauważa na swojej stronie Rickard Falkvinge - założyciel pierwszej partii piratów - organizacje zarządzające prawami autorskimi będą się zapewne starały wykazać, że złamanie ustawy o prawie autorskim jest przestępstwem, a w demokratycznym państwie trzeba walczyć o przestrzeganie prawa, w związku z czym spełniona jest przesłanka o zasadności wyroku dla demokratycznego państwa. Oczywiście sąd może nie uznać tej argumentacji.

źródło: http://tech.wp.pl/kat,100...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 13, 2013 14:12

Komentarz internauty:

~Dyndyr:

Pinokio wie, że nikt już mu nie wierzy, ale liczy na to, że sam uwierzy w to co mówi. Życzę powodzenia Panie Premierze! To bardzo źle kiedy człowiek sam sobie kit wciska, ale taka jednostka chorobowa na pewno jest gdzieś opisana. :-D
============================================

Donald Tusk: rząd odrobił lekcję, jaką pokazały protesty w sprawie ACTA


Premier Donald Tusk bierze udział w sesji otwierającej 2. Kongres Wolności w Internecie. - Rząd odrobił lekcję, jaką pokazały protesty w sprawie ACTA - uważa premier. Zapewnił, że osobiście dopilnuje, aby ani złotówka z pieniędzy unijnych dla Polski nie poszła na finansowanie instytucji, które chciałyby ograniczać wolność w internecie.



- Miesiące, które upłynęły od sprawy umowy ACTA, były czasem przyspieszonej edukacji zarówno politycznej, jak i dotyczącej precyzyjnych zagadnień wiążących się z internetem - ocenił Tusk.

- Te miesiące, które minęły od ACTA były też czasem przyspieszonej edukacji. Każdej władzy taka edukacja się przydaje - powiedział Tusk.

Dodał, że była to z jednej strony edukacja polityczna. - Czyli świadomość, że nawet jak się jest dobrze przygotowanym, a mieliśmy prawo sądzić, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do debaty i dyskusji o wolności w internecie i przyszłości internetu, okazało się, że - jak często bywa - niektórzy byli od nas lepiej przygotowani - mówił Tusk.

Ponadto - zdaniem premiera - była to także edukacja dotycząca stricte precyzyjnych zagadnień. Tusk ocenił przy tym, że niektóre osoby, także z jego pokolenia, były w kwestiach związanych z internetem po trosze "więźniami stereotypów".

- Powinniśmy, okazuje się, z o wiele większym skupieniem słuchać tych, którzy mają coś na temat, w tym przypadku internetu, do powiedzenia - powiedział Tusk.

Podkreślił, że nauczył się również tego, że "kiedy chce się budować definicje, opisy tak skomplikowanego fenomenu, takiego kosmosu, jakim jest przestrzeń wirtualna, jakim jest internet, to nie znajdzie się dobrej recepty, jeśli będzie się opierało na stereotypach i uproszczeniach".

Tusk ocenił również, że w przypadku umowy ACTA "bardzo często padaliśmy ofiarami bardzo tradycyjnego, co nie musi znaczyć, że złego, ale w tym przypadku jednak bardzo tradycyjnego, archaicznego modelu pojmowania np. praw autorskich".

Jego zdaniem, "rzeczywistość nas wyprzedzała nie dlatego, że wszyscy muszą być bezradni wobec dowolności zachowań w internecie, tylko dlatego, że internet spowodował, że wszystko rzeczywiście uległo zmianie".

- Ponieważ wszystko się zmieniło musimy także zmienić punkt widzenia, nie po to, aby skapitulować przed nie zawsze uzasadnionymi roszczeniami do cudzej własności, ale po to, aby umieć zbudować bez porównania nowocześniejsze, elastyczniejsze, żywsze systemy, które będą umiały odpowiedzieć na różne czasami sprzeczne, wyzwania - powiedział premier.

Boni: wolność w internecie nie oznacza wydziedziczania twórców

- Trzeba uszanować obawy, które pojawiły się przy dyskusji o otwartych zasobach; nie chcemy wydziedziczać twórców – powiedział minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Jak podkreślił Boni, przygotowanie propozycji do ustawy o otwartych zasobach jest jedną z inicjatyw podjętych przez ministerstwo od czasu protestów przeciwko podpisaniu umowy ACTA. Jest to też realizacja postulatów ogłoszonych podczas 1. Kongresu Wolności w Internecie.

Minister nawiązał do kontrowersji, jakie wzbudziły wśród wydawców i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi założenia do projektu ustawy o otwartych zasobach.

Celem przepisów proponowanych przez resort cyfryzacji jest udostępnienie w internecie tego, co zostało wytworzone za publiczne pieniądze. W świetle założeń, instytucje zostaną zobowiązane do udostępniania zasobów dziedzictwa kulturowego, materiałów edukacyjnych i zasobów naukowych.

Boni zapowiedział rozpoczęcie dyskusji nad proponowaną ustawą od nowa. - Nie ma żadnej intencji, aby wydziedziczać jakiegokolwiek z twórców, jesteśmy za pełnym respektowaniem podmiotowych praw – mówił.

Czym jest Kongres?

Kongres Wolności w Internecie, który 13 lutego po raz drugi spotyka się w Warszawie, jest forum wymiany myśli i opinii, i wypracowywania rozwiązań dotyczących internetu. Zbiera specjalistów z różnych dziedzin, działaczy społecznych i przedstawicieli biznesu oraz pracowników administracji, a także zainteresowanych debatą obywateli.

To kolejne duże spotkanie publiczne poświęcone szansom i zagrożeniom, jakie niosą przemiany cyfrowe. Pierwsze odbyło się 6 lutego 2012 r. w Kancelarii Premiera i poświęcone było sprawie ACTA.

Kolejne spotkanie, czyli pierwszy Kongres Wolności w Internecie, 5 marca 2012 r., postawił sobie już konkretne zadania, a zespoły ekspertów społecznych i z administracji wskazywali kolejne, starając się jednocześnie zaproponować rozwiązania lub sposoby dojścia do nich.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pią Kwi 04, 2014 09:51, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 26, 2013 08:45

Znowu coś kombinują dla naszego ,,dobra" ?
===================================

Zmiany zwiększą obieg nielegalnych treści


Rząd dziś zajmie się nowelą ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Resort kultury obawia się, że proponowane przez MAC zniesienie odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek i katalogów linków zwiększy obieg nielegalnych treści w internecie. Chodzi m.in. o dostęp do filmów i muzyki nielegalnie zamieszczonych w internecie.



Resort kultury nie zgadza się na proponowane przez MAC zniesienie odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek za umieszczanie w wynikach wyszukiwania linków do nielegalnych treści. Kwestia odpowiedzialności operatorów wyszukiwarek i katalogów linków ma zostać rozstrzygnięta na wtorkowym posiedzeniu rządu.

Według resortu cyfryzacji istnieje obecnie stan niepewności prawnej co do tego, czy i w jakim zakresie dostawcy usług wyszukiwania oraz katalogów linków mają odpowiadać za bezprawne dane zamieszczone w sieci przez kogoś innego. "Stan niepewności prawnej jest wysoce niepożądany z punktu widzenia prowadzenia działalności gospodarczej" - czytamy w informacji ministerstwa cyfryzacji.

Zgodnie z jego propozycją, wyłączenie odpowiedzialności właściciela wyszukiwarki będzie działać tylko w przypadku, gdy przekazuje on informacje automatycznie, bez żadnego wpływu na ich treść. Resort cyfryzacji argumentuje, że rozwiązanie to stanowi kontynuację kierunku nadanego przez UE dyrektywą o handlu elektronicznym. Jak podkreśla, dyrektywa o handlu elektronicznym przewiduje wyłączenie odpowiedzialności dostawców usług zwykłego przekazu, buforowania i hostingu, pozwalając państwom członkowskim na rozszerzenie zakresu wyłączeń na dostawców innych typów usług elektronicznych.

Na takie rozwiązanie nie zgadza się resort kultury. W przesłanym PAP komunikacie dyrektor Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów Karol Kościński podkreślił, że taka zmiana będzie służyła międzynarodowym koncernom i przedsiębiorcom wykorzystującym portale "do gromadzenia i udostępniania treści, często nielegalnych", a nie polskiemu przedsiębiorcy lub twórcy, który utraci możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek przed polskim sądem.

Jak zaznaczyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, proponowane przez resort cyfryzacji zmiany nie mają związku z kierunkiem obranym przez UE, a w projekcie nowelizacji "niesłusznie próbuje się przekonać o tym, że także właściciel wyszukiwarki lub dostawca usługi umożliwiającej tworzenie katalogów z linkami są bierni".

- To błędne przekonanie, ponieważ właściciel wyszukiwarki kształtuje wyniki wyszukiwania za pomocą algorytmów, a to z kolei oznacza, że ma on realny wpływ na to, jakiego rodzaju treści pojawią się w pierwszej kolejności lub czy pojawią się w ogóle. Dodatkowo ma możliwość usuwania stron z wyników wyszukiwania, czyli może uniemożliwić dostęp do nich osobom, które nie dysponują adresem internetowym strony - tłumaczył Kościński.

Według niego biernym pośrednikiem nie jest również dostawca usługi umożliwiającej tworzenie katalogów odesłań do cudzych treści. "Dostawca takiej usługi ma wpływ na charakter katalogów z linkami, niektóre z nich są konstruowane wyłącznie po to, by zapewnić łatwy dostęp do nielegalnie udostępnianych książek, filmów czy plików muzycznych" - podkreślił Kościński.

Zdaniem resortu kultury wprowadzenie proponowanych regulacji może przyczynić się do zwiększenia "udostępniania treści naruszających prawo autorskie i wpłynąć na ograniczenie dostępu do legalnych dóbr kultury". Kościński zaznaczył, że "dostawcy legalnych treści ponoszą koszty nabywania licencji i nie będą w stanie konkurować z usługodawcami, którzy udostępniają nielegalne treści". Dodatkowo, zmiany mogą prowadzić do naruszeń dóbr osobistych, wzrostu cyberprzestępczości i udostępniania dziecięcej pornografii.

Zmiany proponowane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji mają ułatwić działalność przedsiębiorców oferujących swoje towary i usługi w internecie. Mają też zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników sieci. W projekcie ustawy zaproponowano procedurę zgłaszania i uniemożliwiania dostępu do danych (ang. notice and takedown). Zgodnie z projektem każdy, kto znajdzie np. na portalu informacje naruszające prawa autorskie lub dobra osobiste, będzie mógł wysłać do usługodawcy wiarygodną wiadomość za pomocą formularza udostępnionego na jego stronie internetowej. Na usunięcie bezprawnych danych usługodawca będzie mieć trzy dni.

Projekt nowelizacji ma na celu wyjaśnienie niejasności związanych z definicjami m.in. informacji handlowej i usługi świadczonej drogą elektroniczną. Jedną z propozycji resortu cyfryzacji jest też usunięcie obowiązku zapłaty podatku od dokonanych przez konsumenta przedpłat w przypadku odstąpienia przez niego od umowy. Ma to obniżyć koszty przedsiębiorców związanych z handlem w sieci.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami wymaganie od konsumenta zapłaty za towar lub usługę przed otrzymaniem świadczenia było zakazane. Zakaz ten zdaniem projektodawców jest jednak niezgodny z powszechnie akceptowaną praktyką handlu elektronicznego, bo w większości klienci najpierw płacą za usługę lub towar, a dopiero potem zostaje on im dostarczony. Projektodawcy chcą więc uchylenia zakazu. Jak podkreślają, rozdźwięk pomiędzy praktyką handlu elektronicznego a obowiązującymi przepisami prawa skutkuje powstaniem niekorzystnego dla przedsiębiorców stanu niepewności prawnej.

Kolejna zmiana umożliwi przedsiębiorcom handlującym w sieci zastąpienie papierowego potwierdzenia informacji przedkontraktowych wiadomością w postaci elektronicznej.

źródło: http://biznes.interia.pl/...-tresci,1896361

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Maj 31, 2013 08:18


ACTA wróci pod postacią TTIP? Nowa umowa handlowa między Unią a Stanami




Wygląda na to, że groźba kontroli sieci w imię handlu międzynarodowego nadal daje o sobie znać.
O ACTA stało się głośno na początku zeszłego roku - dokument, który wyglądał na zwykłą umowę międzynarodową, zawierał niepokojące zapisy dotyczące praw autorskich i internetu. Jak wskazywali działacze pozarządowi, zastosowanie ich w praktyce mogło w imię walki z piractwem nadszarpnąć wolność słowa i nasze prawo do ochrony danych osobowych, wszystko to bez kontroli sądów. Nic dziwnego, że ACTA spotkała się z gwałtownym sprzeciwem. Czy jednak teraz te zapisy powrócą w innej formie?

Jak donosi Dziennik Internautów, TTIP może być nowym ACTA. Planowane porozumienie handlowe między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi może zawierać zapisy dotyczące praw autorskich.

Jako że TTIP dopiero ma być negocjowany, strony na razie dopiero planują, co powinno znaleźć się w umowie. I wychodzi na to, że Parlament Europejski chętnie ujrzałby w gotowym dokumencie zapisy o ochronie własności intelektualnej - wskazuje na to stanowisko parlamentarnej komisji INTA (Handlu Międzynarodowego). Obradująca kilka dni temu, komisja zdecydowała, iż własność intelektualna jest zbyt ważna w dzisiejszej gospodarce opartej o wiedzy i dlatego trzeba ją chronić.

Pytanie, co będzie się kryło za tymi dość ogólnymi deklaracjami. Z pewnością możemy mieć do czynienia z ACTA-bis, być może jednak w trakcie właściwych negocjacji dojdzie do złagodzenia wielu kontrowersyjnych zapisów. Niestety, negocjacje te będą zapewne tajne, poznamy więc ich rezultat dopiero wtedy, kiedy będzie już najprawdopodobniej zbyt późno, żeby cokolwiek zmienić, i będzie można jedynie przyjąć lub odrzucić gotową umowę.

Umowę, której odrzucenie może nie być wcale łatwe. Unia Europejska i Stany Zjednoczone zacieśniają współpracę - w lutym doszło do przełomowej deklaracji, że obie największe gospodarki świata chciałyby stworzyć największą na świecie strefę wolnego handlu i inwestycji. Strefę, która może dać ogromne korzyści ekonomiczne obu stronom. Może się więc okazać, że, szczególnie w czasach kryzysu, ludzie przełożą interesy gospodarcze nad własność intelektualną i TTIP, nawet w postaci ACTA-bis, przejdzie.

źródło: http://technologie.gazeta...a_handlowa.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 29, 2014 09:28

Komentarz:

Michał

Znowu coś kombinują. Przecież to byłaby głupota, gdyby zmieniali obecny stan rzeczy. Zmiana oznaczałaby, że właściwie kazdy z internautów byłby piratem, bo nie ma chyba osoby, która często korzysta z sieci i nigdy nie trafila na stronę, na której jest zamieszczona treść "nielegalna", czy może raczej rozpowszechniona bez zgody jej twórcy.
Obecne status quo jest moim zdaniem wystarczające. Ściganie z urzędu ściągających i rozpowszechniających i ściganie cywilne ściągających. Samo oglądanie nie powinno być karane.


========================

Absurd w prawie autorskim: Wkrótce internetowym piratem zostaniesz przez przypadek?




Szykuje się duża zmiana w podejściu do ściągania czy nawet oglądania pirackich filmów. Tak przynajmniej wynikałoby z opinii sporządzonej w luksemburskim Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.


Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE wyraził pogląd, że tworzenie kopii na użytek prywatny dotyczy wyłącznie utworów pochodzących ze źródeł legalnych. Konsekwencje tego byłyby bardzo poważne. I nie chodziłoby tylko o pirackie pliki ściągane z sieci. Internauta wchodzący na stronę internetową z nielegalnie skopiowanym artykułem również łamałby prawo autorskie. Podobnie jak ten, który trafiłby na witrynę z bezprawnie skopiowanym cudzym zdjęciem. To samo dotyczyłoby również ściągniętych, oglądanych w serwisie YouTube, pirackich klipów czy filmów.

więcej: http://serwisy.gazetapraw...-pirackich.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 18, 2014 19:46


Unijny trybunał: można tworzyć linki do utworów powszechnie dostępnych


Właściciel strony internetowej może – bez zezwolenia autorów utworów – publikować linki do wolnodostępnych na innej stronie utworów chronionych. Takie jest sedno dzisiejszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE


Trybunał stwierdził, że stawianie do dyspozycji szerokiej publiczności hiperlinków mieści się w definicji publicznego udostępniania. Co do zasady właściciel linkowni powinien więc uzyskiwać zgodę autorów dzieł, do których odsyła.

Zasada ta nie działa jednak w sytuacji, jeśli dostęp do tych utworów - np. tekstów czy plików muzycznych - został już wcześniej, na macierzystej stronie otwarty.

Działanie takie byłoby niedopuszczalne tylko, gdyby linki pozwalały na obchodzenie ograniczeń dostępu, zastosowanych przez inną stronę.

źródło: http://prawo.gazetaprawna...dostepnych.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 15, 2014 11:39

Komentarz:

Kazio


Problem jest zupełnie inny czego pan Skoczek zacietrzewiony ochroną swoich klientów nie zauważył. Czym innym jest ochrona - praw autorskich czy majątkowych, a czym innym jest prawny przymus wobec osób trzecich do osądzania i stosowania tych praw.

Bardzo łatwo awanturować się że dostawcy internetu, portale czy serwisy jak Youtube powinny dokonywać oceny czy materiał narusza prawa autorskie czy nie. Natomiast nikt z szanownych autorów nie chce za to płacić i tu jest cały problem. Gdyby prawo wprowadzało OBOWIĄZEK rejestracji (oczywiście odpłatny) swoich dzieł autorskich - zdecydowanie łatwiej byłoby takie przypadki rozpoznawać i ścigać. Właściwie czym różni się ochrona praw autorskich od ochrony patentowej - a tam takie wymagania są już od dawna.

Sprawa jest prosta - dopóki właściciele praw - czerpiący przychody z udostępniania swoich dzieł - nie zaczną płacić osobom trzecim za pomoc i ochronę swoich praw - dopóty nie mają się co spodziewać że każdy prowadzący portal internetowy będzie się doktoryzował z tego co jest a co nie jest materiałem pirackim.

==================

Prawo autorskie powinno chronić twórców, a nie internetowych piratów


Działania antypirackie nie są kierowane przeciwko konsumentom, którzy „jedynie” oglądają nielegalne treści, a przeciwko osobom, które te treści udostępniają i serwisom, które nielegalny dostęp zapewniają – podkreśla mec. Dominik Skoczek, radca prawny, pełnomocnik Stowarzyszenia Filmowców Polskich, w rozmowie z serwisem GazetaPrawna.pl.

Jak ocenia Pan obecny system praw autorskich w Europie?

Od czasów zmian technologicznych, a co za tym idzie zmian form eksploatacji utworów, zauważyć można tendencję do atakowania prawa autorskiego przez grupy firm internetowych i organizacji podających się za reprezentantów konsumentów. Często przywoływane w tym kontekście argumenty o prawie do prywatności, do informacji, o swobodnym dostępie do kultury czy nawet ochronie wolności słowa, tak naprawdę są uzasadnieniem dla nielegalnego obrotu utworami w Internecie. Organizacje konsumenckie są popularne wśród użytkowników, bo walczą o darmową rozrywkę dla każdego. A firmy internetowe, często międzynarodowe korporacje, niepłacące podatków w Europie i nieinwestujące w kulturę, zarabiają ogromne pieniądze na nielegalnym dostępie do utworów. Nie muszą przy tym udostępniać pirackich filmów czy muzyki wprost. Wystarczy, że zarabiają na reklamie i ruchu w sieci, generowanym przez poszukiwania nieautoryzowanych treści, które oczywiście jako darmowe są najpopularniejsze.

Dlatego sprawę trzeba postawić jasno: prawa własności intelektualnej powinny zawsze mieć pierwszeństwo przed nielegalną eksploatacją utworów i przedmiotów praw pokrewnych. Nie można przyznawać większej ochrony swobodnemu dostępowi do dóbr kultury, który de facto jest darmowym dostępem do rozrywki, kosztem praw podmiotów, które poniosły kreacyjny i intelektualny wysiłek w celu stworzenia tych wytworów kultury.

Palącym problemem jest także brak tantiem autorskich za eksploatację internetową, która powoli wypiera wszystkie dotychczasowe formy dystrybucji utworów. Należy zapewnić twórcom niezrzekalne i nieprzenaszalne prawo do wynagrodzenia za eksploatację utworów w Internecie, uiszczane przez finalnego dystrybutora, czyli serwis internetowy zapewniający dostęp do tych utworów użytkownikom Internetu. Podobnie jak to jest w przypadku nadań w telewizji, radiu, reemisji kablowej czy eksploatacji w kinach, wynagrodzenie powinno być dochodzone, administrowane i wypłacane przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ch-piratow.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pon Mar 24, 2014 14:02, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 15, 2014 11:48


10 absurdów prawa autorskiego: Zobacz, jak organizacje antypirackie walczą z internautami


ZAiKS żądający tantiem za odśpiewanie urodzinowego „Happy Birthday To You”, wytwórnia cenzurująca konta swoich muzyków na Twitterze czy też Apple zmuszające polski sklep spożywczy do zmiany znaku towarowego. Wielkie korporacje i organizacje antypirackie nie cofną się przed niczym w obronie szeroko pojętej własności intelektualnej.


Tworzysz playlisty na Spotify? Łamiesz prawo!


Jedną z największych zalet serwisów oferujących streaming muzyki jest możliwość tworzenia playlist ze swoimi ulubionymi piosenkami. Niestety nie wszystkim funkcja ta przypadłą do gustu. Kilka miesięcy temu londyńska wytwórnia muzyczna Ministry Of Sound pozwała Spotify za to, że użytkownicy serwisu tworzą playlisty oparte na składankach wypuszczanych przez MOS.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ternautami.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Kwi 14, 2014 23:21

Komentarze:
diesel_poznan

Logika przede wszystkim. Precz z pazernością!

------------------------

panpererinos

Brawo fryzjer, brawo sąd - może wreszcie ta quasi mafia przestanie nachodzić sklepy i lokale w celu pobierania haraczy! Brawo!

---------------------------------

aarvedui

Brawo! Bat na pasożytów !
Nieroby z ZAiKSu - czas poszukać uczciwej pracy !


========================

Radio będzie dalej grać. Fryzjer wygrał z ZAiKS-em!




- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Marcin Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej po wygranym procesie z ZAiKS-em


Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił w poniedziałek pozew Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przeciwko Marcinowi Węgrzynowskiemu, fryzjerowi z Wałbrzycha, który odmówił płacenia tantiem.

270 oświadczeń klientów


Dwukrotne kontrole przeprowadzone w salonie fryzjerskim "Beauty" w styczniu i maju ubiegłego roku wykazały, że nie płacił składek za muzykę puszczaną radiu, za co ZAiKS domagał się 922,50 zł.

Sąd orzekł, że fryzjer nie musiał odprowadzać tych pieniędzy.

- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej.

Przypomnijmy - proces ruszył pod koniec stycznia, pisaliśmy o nim we wrocławskich i ogólnopolskich wydaniach "Wyborczej". Na dwóch rozprawach przesłuchani zostali kontrolerzy ZAiKS-u oraz właściciel salonu. Jako dowód w sprawie sąd przyjął ponad 270 oświadczeń klientów zakładu fryzjerskiego, którzy deklarowali, że nie słuchają muzyki w salonie.

Fryzjer musiał złożyć przed sądem oświadczenia majątkowe o dochodach uzyskanych w okresie pomiędzy kontrolami. Wynikało z nich jasno, że nie odniósł żadnych dodatkowych korzyści dzięki grającemu radiu - a to próbowali udowodnić przedstawiciele ZAiKS-u.

Przecież nie po to przychodzę do fryzjera

Sprawa fryzjera z Wałbrzycha stała się głośna w całej Polsce, w internecie krążyły "demotywatory" opisujące całą historię.

- Otrzymałem duże wsparcie, zwłaszcza od klientów. To oni podsunęli mi pomysł zbierania oświadczeń - opowiada Węgrzynowski.

Klienci, a zwłaszcza klientki, stanęli murem za panem Marcinem. - Przecież nie przychodzę do fryzjera, żeby słuchać radia. Siedzę pod suszarką i w ogóle nie słyszę muzyki - zauważała pani Maria, gdy w styczniu odwiedziliśmy Beauty. Co więcej, klienci, siadając na fryzjerskim fotelu, zakładali zatyczki do uszu, które otrzymywali, wchodząc do zakładu.

Bezcenna przyjemność

Sędzia Jacek Szerer wyjaśnił, że sprawa wymagała głębokiej analizy orzecznictwa polskiego i europejskiego. Powołał się na dotychczasowe wyroki w podobnych sprawach wydane przez Trybunał Sprawiedliwości oraz podkreślił łączność polskiego prawa z prawem Unii Europejskiej.

Uzasadniając wyrok, podkreślił, że są usługi, na których jakość wpływa odtwarzana w tle muzyka, oraz takie, dla których nie ma ona znaczenia. Wizyta u fryzjera została zaliczona do tych drugich. Sędzia porównał ją do usług w gabinecie dentystycznym, kosmetycznym czy lekarskim. Powołał się na wyrok TS z 2012 roku w podobnej sprawie czeskiego dentysty.

- Udostępnianie muzyki z radia może czynić usługę przyjemniejszą, ale jednocześnie nie wpływa na wzrost jej atrakcyjności. Dentysta i fryzjer nie mogą oczekiwać, że przyjdzie do nich więcej klientów, ani podnosić cen z tego powodu. Muzyka nie jest nieodłącznym elementem tej usługi, a odtwarzanie nie ma charakteru zarobkowego - padło w orzeczeniu.

Sędzia dodał, że w tym konkretnym przypadku odtwarzanie muzyki nie miało charakteru publicznego. - Trudno wyobrazić sobie, że w tym małym zakładzie fryzjerskim zebrała duża grupa ludzi, aby posłuchać radia. Gdyby fryzjer faktycznie chciał przyciągnąć klientów do salonu muzyką, użyłby nowoczesnego odtwarzacza zamiast nie najnowszej klasy radioodbiornika firmy Panasonic - zauważał sędzia.

I jeszcze prawo do wiadomości

Na koniec sędzia zauważył, że gdyby zakazał fryzjerowi słuchania radia w jego własnym salonie, złamałby podstawowe prawo obywatela do informacji.

- Pozwany zdaniem sądu realizował swoje konstytucyjne prawo. Radio nadaje nie tylko muzykę, ale też programy edukacyjne i wiadomości. Nie możemy oczekiwać, że fryzjer za każdym razem będzie podchodzić do radioodbiornika i go wyłączać, gdy na antenie pojawi się muzyka - skwitował.

- Wyrok jest sprawiedliwy. Sprawa jest w pewien sposób precedensowa - skomentował adwokat pozwanego Maciej Mataczyński. - Podobne wyroki już zapadały, ale nie na Dolnym Śląsku, a tym bardziej w Wałbrzychu.

Przedstawiciele Stowarzyszenia Autorów nie kryli oburzenia wywołanego orzeczeniem sądu. - To bardzo zła wiadomość dla twórców. Może dojść do masowego zrywania umów - komentowali.

Wyrok nie jest prawomocny, ZAiKS najprawdopodobniej złoży apelację. Musi pokryć koszty procesu w wysokości 197 zł.

źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#BoxSlotII3img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14060
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 15, 2014 12:56

Komentarze :

bystryy

Panie strzygący, nie daj się ostrzyc!


--------------------

józeek

@bystryy: Zaiks to mafia, gdzieś czytałem że rocznie zgarniają z tych wszystkich umów coś ok 1 mld zł, ale do kieszeni twórców trafia niewielki procent, reszta to tak zwane "koszty administracyjne". I nikt Zaiksu z tego nie rozlicza.

---------------------------

Zas

Brawa dla sędziego i argumentacji. Naprawdę chylę czoła! Więcej sędziów z głową!

======================

Fryzjer z Wałbrzycha znów walczy z ZAiKS-em


ZAiKS odwołał się od decyzji sądu w sprawie przeciwko fryzjerowi z Wałbrzycha i dalej będzie walczył o tantiemy za odtwarzanie muzyki w salonie, który to stał się sławny w całej Polsce dzięki uporowi właściciela, kartce z prośbą by klienci nie słuchali muzyki podczas wizyty i zatyczkom do uszu. Prowadzący zakład Marcin Węgrzynowski deklaruje, że jest na to przygotowany i broni nie złoży.

W kwietniu Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił pozew Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, wniesiony przeciwko właścicielowi niewielkiego zakładu fryzjerskiego w Wałbrzychu. Marcin Węgrzynowski odmówił płacenia tantiem za słuchanie radia w zakładzie, za co stowarzyszenie domagało się dokładnie 922,50 zł. Sąd, jako dowód w sprawie, przyjął oświadczenia 270 klientek, które potwierdziły na piśmie, że nie słuchają radia w zakładzie pana Węgrzynowskiego. Fryzjer musiał ponadto złożyć oświadczenie majątkowe, ale z niego również nie wynikało, że grające radio przynosi mu jakiekolwiek dodatkowe korzyści.

ZAiKS nie odpuszcza. Powołując się na swojego prawnika twierdzi, że odwołanie było niezbędne. Jego zdaniem sąd pierwszej instancji źle zinterpretował prawo autorskie i nie wziął pod uwagę ważnych dowodów, jak nagrania z kontroli w salonie. Po ogłoszeniu kwietniowego wyroku Stowarzyszenie obawiało się nawet, że może dojść do masowego zrywania umów przez twórców, bo, jak sam mówi, twórcom należą się tantiemy.

Reprezentujący ZAiKS mecenas Krzysztof Zuber twierdzi, że przepisy są jednoznaczne: Zasada jest taka, że autorom należy się wynagrodzenie za to, że eksploatuje się ich utwory. To jest niezależne od tego, czy to jest zakład fryzjerski czy salon samochodowy. To nie ma znaczenia, podobnie jak to, czy muzyka jest słuchana głośno, czy cicho. Poza tym ZAiKS ma za sobą długą listę wygranych w takich sprawach, nie dziwi więc, że nie zamierza się poddawać.

Sąd posiłkował się podobnymi orzeczeniami z Europy. Na podstawie podobnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 2012 roku, w sprawie czeskiego gabinetu dentystycznego, wywnioskował, że zarówno dentysta, jak i fryzjer, nie mogą oczekiwać, że z powodu odtwarzanej muzyki zyskają więcej klientów. Nie mają też podstaw, by z tego powodu podnosić ceny usług. Dodatkowo sąd w Świdnicy uznał, że w małym zakładzie w Wałbrzychu, w którym przebywa fryzjer i obsługiwana klientka, zwyczajnie nie ma miejsca na publiczne odtwarzanie muzyki.

Wisienką na torcie było stwierdzenie sędziego, że odmawianie fryzjerowi możliwości słuchania audycji radiowych w jego własnym salonie jest naruszeniem prawa do informacji, jakie nadaje każdemu obywatelowi Konstytucja. W końcu radio to nie tylko kontrolowana przez ZAiKS muzyka — to przede wszystkim wiadomości. Nie możemy oczekiwać, że fryzjer za każdym razem będzie podchodzić do radioodbiornika i go wyłączać, gdy na antenie pojawi się muzyka — zakończył sędzia.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,55261.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 7 z 9  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.