forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lip 13, 2014 20:53

Komentarz:

44

Obciążyć twórców za to, że chodzą po chodnikach, bo przecież wykonał je brukarz. Ci artyści to jedyna grupa "pracowników" co doi kasę za swoje wypociny przez całe życie - i to jest największy skandal ! Dla czego inni np wspomniany wcześniej brukarz nie może doić kasy dopóki, dopóty deptają położony przez niego chodnik ?

=================

Z tym tekstem też warto się zapoznać - http://finanse.wp.pl/kat,...l?ticaid=11313c

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 17, 2014 16:16

Komentarz:

YORGOT

Jest to pomysł z kategorii "wydzieraj szmal jak i gdzie się da". Jak tak dalej pójdzie, to niedługo samo wymawianie tytułu jakiegoś utworu będzie wymagało opłaty.
Z tego, co wiem, to najniższą kwotę z takich haraczy otrzymują sami twórcy. Należałoby się zatem zastanowić, komu tak naprawdę płacimy te idiotyczne "podatki"?


=======================

ZAiKS znów walczy o „podatek od piractwa”, smartfony mogą podrożeć


Powrócił temat kontrowersyjnego podatku czystych nośników. Obecnie płyty CD czy odtwarzacze MP3 taksowane są od 1 do 3 proc. wartości za sztukę. ZAiKS, ZPAV i SAWP proponują objęcie opłatą także smartfonów i tabletów. Puls Biznesu informuje, że miałoby to być 3% wartości urządzenia w momencie sprzedaży — czyli całkiem sporo.


Biorąc pod uwagę liczbę sprzedawanych w kraju urządzeń mobilnych, redakcja Pulsu Biznesu oszacowała, ile w sumie zapłaciliby producenci i dystrybutorzy sprzętu. Koszty obrotu smartfonami i tabletami wzrosłyby o kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, przy wartości rynku opiewającej na 5,5 miliarda złotych. Koszty te oczywiście odbiłyby się na cenach urządzeń, które i tak nie są w Polsce tanie.

Pomysł spotkał się z oporem internautów, krytykuje również Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego oraz Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. W oczach przeciwników podatku urządzenia te służą do komunikacji i korzystania z Internetu, a nie do masowego kopiowania muzyki, jak widzą je działacze ZAiKS-u.

Minister kultury na razie zwleka z podjęciem decyzji. Rekomendacja jest wciąż rozpatrywana, a jako usprawiedliwienie opóźnień ministerstwo podaje to, że dwie z organizacji zbiorowego zarządzania, specjalizujące się w opłatach reprograficznych, nie chcą dołączyć do koalicji.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,56503.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lip 25, 2014 22:00

Komentarz:

Michał

Oglądanie online nie jest w naszym kraju nielegalne. nie ma obowiązku sprawdzania czy film przez kogoś udostępniony został udostępniony legalnie czy nie. Tak samo ściąganie. Jedynie ściąganie i rozpowszechnianie jest nielegalne. Mecenas Łuczak zarabia na robieniu ludziom wody z mózgu. Nieświadomi prawnie się boja i płacą. Reszta zlewa sprawę lub zgłasza skargi do naczelnej rady adwokackiej.

=============================

Walka z piractwem stała się biznesem. Wyszukiwarka podpowie, skąd ściągnać legalnie film




Walka z piractwem staje się biznesem. Zarówno dla ścigających, jak i dla broniących internautów. – Lipiec to zazwyczaj spokojny miesiąc. W tym roku codziennie mam przynajmniej jednego klienta i kilka telefonów w sprawie wezwań od kancelarii Anny Łuczak – mówi nam krakowski prawnik. Każda porada w jego kancelarii kosztuje 100 zł.

– Tak dużo klientów zgłaszających się z prośbą o radę w jednym typie sprawy jeszcze nie miałam – dodaje mecenas Anna Rurarz z Warszawy. Udzieliła już co najmniej kilkunastu porad – każda płatna 150 zł.

Kancelarie i prawnicy wyspecjalizowani w prawie autorskim mają w ostatnich tygodniach prawdziwe żniwa. Zaczęło się od działań kancelarii Anny Łuczak z Warszawy, a potem ruch w biznesie zwiększyła także gdańska kancelaria BGST Radcowie Prawni Borek, Gajda, Tołwiński. W porozumieniu z producentami filmowymi przedstawiciele prawniczych firm zaczęli masowo składać zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa nielegalnego rozpowszechniania filmów. Anna Łuczak w imieniu producentów „Obławy”, „Czarnego czwartku”, „Last minute”, „Drogówki” i „Być jak Kazimierz Deyna” złożyła zawiadomienia w stosunku do co najmniej 103 tys. internautów. Trójmiejska kancelaria podpisała umowę z amerykańskim producentem filmu „Witaj w klubie” i w jego imieniu skierowała wnioski o ściganie kilkunastu tysięcy internautów. W efekcie tych działań prokuratury zaczęły masowo prowadzić postępowania w sprawie łamania praw autorskich i ustalać dane internautów przypisanych do adresów IP, z których miały być udostępniane te filmy.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...alnie-film.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lip 26, 2014 13:02

Komentarze:

seniorelcid

@kam193


: Niestety smutna prawda. z tych pieniędzy to kilka % trafi do twórców, artystów, itp. a większość z tego pochłonie ZAiKS I jemu podobne organizacje "wspierające" twórców no ale skądś trzeba wziąść kasę, żeby średnie zarobki w przyszłym roku nie były mniejsze, no bo jakby to wyglądało? No i nowy pałacyk by się przydał, ten to za rok bedzie już stary.

------------------------------------------

Pablo_Wawa

I już chyba nikt nie ma wątpliwości, że najbardziej szkodliwy dla twórców (pod kątem ich zarobków/tantiemów) jest sam ZAiKS!

------------------------------------------

Frankfurterium

Logika podpowiada, że teraz korzystanie z Zatoki Piratów i podobnych powinno stać się legalne. W końcu piracisz czy nie - i tak opłacasz ZAiKS...

========================================

ZAiKS i ZPAV obalają mity o „podatku od piractwa”


Wczoraj reprezentanci trzech polskich organizacji zbiorowego zarządzania, ZAiKS, ZPAV i SAWP, podjęły próbę wyjaśnienia, o co chodzi w propozycji nałożenia na urządzenia mobilne opłaty reprograficznej. Prezentacja i dyskusje miały obalić mity, jakie ich zdaniem urosły wokół powszechnie (i zdaniem pomysłodawców również niesłusznie) krytykowanej propozycji. Na spotkaniu pojawili się również twórcy (Marek Kościkiewicz, Stanisław Soyka i inni), którzy przekonywali, że doskonale wiedzą co się w ZAiKS-ie dzieje i że jest to ich organizacja.

Wczoraj na stronie ZPAV pojawił się artykuł, mający udowodnić, że nie mamy się o co martwić, bo poszerzenie zasięgu opłaty od czystych nośników na smartfony, tablety i podobne urządzenia nie spowoduje wzrostu cen urządzeń. Jako że katalog urządzeń objętych opłatą ostatnio był aktualizowany w 2008 roku, działacze organizacji czują, że najwyższa pora go poszerzyć. Jako dowód nieszkodliwości opłaty ZPAV przywołuje doświadczenia innych krajów Unii Europejskiej, na przykład Hiszpanii, gdzie od 2012 roku opłata została przeniesiona na budżet państwa, a mimo tego ceny urządzeń nie spadły… co jest nieprawdą. Na podstawie danych Eurostat i po uwzględnieniu podatku Dominik Dobek ze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) oszacował, że ceny elektroniki użytkowej spadły tam o około 8,58%.

Przywołane zostały także Niemcy i Francja. Tam sumarycznie zebrane opłaty są rekodrowo wysokie, podczas gdy Polska pod względem kwot zbieranych z tytułu opłat od czystych nośników plasuje się na szarym końcu krajów UE. Nieszkodliwości opłat dowieść ma porównanie cen „wybranych urządzeń”, dla ułatwienia tylko firmy Apple, przedstawione przez organizację. Jako że u nas, po przeliczeniu ze złotówek na euro, iPhone jest w internetowym sklepie firmy Apple kilka euro droższy niż we Francji, ZPAV oskarżył środowisko producentów i importerów o sztuczne zawyżanie cen. Opłaty doliczane są do cen, jakimi operują producenci i importerzy, a więc znacznie niższych niż te w sklepach RTV. Nie mogą więc w istotny sposób wpłynąć na koszt ponoszony finalnie przez konsumenta – można przeczytać w artykule.

Czemu więc społeczeństwo protestuje z takim zapałem? W artykule ZAiKS-u można przeczytać, że są dwie przyczyny: nieuzasadnione przekonanie, że cały dorobek kulturalny powinien być darmowy i równie nieuzasadnione obawy, że nowe opłaty odbiją się na konsumentach. Przy tym drugim organizacja zrzuca winę za rozdmuchiwanie sprawy na producentów sprzętu. Mając w pamięci, że proponowane stawki nie mogą przekroczyć 3 proc. ceny producenta, uzasadnione wydaje się pytanie, czy producenci nie chcą przy okazji sięgnąć po dodatkowe zyski kosztem twórców – pisze organizacja.

Najważniejszym punktem wyjaśnienia opublikowanego przez ZAiKS z kolei jest udowodnienie wszystkim oczywistego, czyli że opłata reprograficzna nie jest podatkiem. Oczywiście, że nie jest. Ma charakter odgórnie ustalonej, ale wpłaty nie trafiają do budżetu, a do kieszeni organizacji. Nazywanie jej „podatkiem od piractwa” ma charakter ironiczny.

„Obalanie mitów” nie wyjaśniło wiele. Przede wszystkim nadal nie wiemy, jak organizacje mają zamiar rozwiązać problem nieprzejrzystości finansowej. Nie padła żadna wzmianka o wielokrotnym nakładaniu opłaty (na płytę, na nagrywarkę i na odtwarzacz) ani o tym, dlaczego opłata ma objąć także sprzęt kupiony dla instytucji publicznych. Jedynym mitem, jaki został obalony, jest ten o rzekomym objęciu opłatą aparatów fotograficznych. Na czekającej obecnie na zatwierdzenie liście ich nie ma, ale kto wie…




ZAiKS miał jednak pecha. Tego samego dnia, kiedy zabrał się za „obalanie mitów”, media podały dane dotyczące zarobków jego pracowników za ubiegły rok. Przeciętna pensja za pracę dla organizacji jest równa 10330 złotych. Na wynagrodzenia dla 466 etatów organizacja przeznaczyła prawie 60 milionów, ale ponieważ w kasie organizacji wciąż nie było widać dna, kupiła Pałac w Janowicach (małopolskie, powiat tarnowski) za 4,6 miliona złotych. Ma tam powstać Centrum Pracy Twórczej, nad którego rozwojem i promocją pracować będzie 10-osobowy zespół.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,56735.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sie 29, 2014 20:49

Komentarze:

msnet


Mam nadzieję, ze jak w swoim domu słucham głośnej muzyki, to nie zapuka do mnie ZAiKS z wezwaniem do zapłaty tantiem, bo jakiś przechodzień może usłyszeć. Całe to komunistyczne coś zwane ZAiKSem już dawno powinno się zlikwidować...

-----------------------------

Hajime

"Fryzjer musiał złożyć oświadczenie majątkowe, z którego wynikało, że grające radio nie przynosi mu jakichkolwiek dodatkowych korzyści, zaś grająca w zakładzie muzyka jest jedynie dodatkiem."

Czasami sam nie wiem czy to ten kraj jest chory czy to może ja jestem wariatem.
W każdym razie gratulacje dla Pana Fryzjera.


===========================

Fryzjer ogolił ZAiKS, nie musi płacić za grające w salonie radio


Słynny już fryzjer z Wałbrzycha, Marcin Węgrzynowski, ostatecznie wygrał we wrocławskim Sądzie Apelacyjnym ze stowarzyszeniem autorów ZAIKS. Sąd uznał, że za włączone w zakładzie fryzjerskim radio nie trzeba płacić dodatkowo. Stowarzyszenie może wnieść o kasację do Sądu Najwyższego.



Fryzjer jest bardzo zadowolony z wyroku. Dopiąłem swego. Mam nadzieję, że inni pójdą tym samym krokiem, pomogę każdemu, kto będzie tego potrzebował. wypowiedział się tuż po ogłoszeniu wyroku.

Dla tych, którzy nie pamiętają sprawy, przypominamy, że dotyczyła ona tantiem wysokości 922,50 złotych za publiczne odtwarzanie muzyki w salonie fryzjerskim. Właściciel wystosował do swoich klientów kartkę z prośbą o to, by nie słuchali muzyki podczas wizyty i rozdawał im zatyczki do uszu. Fryzjer musiał złożyć oświadczenie majątkowe, z którego wynikało, że grające radio nie przynosi mu jakichkolwiek dodatkowych korzyści, zaś grająca w zakładzie muzyka jest jedynie dodatkiem.

Proces trwał od końca stycznia. Na dwóch rozprawach przesłuchano właściciela salonu i kontrolujących go pracowników ZAiKS. Dowodami w sprawie były oświadczenia klientek zebrane przez Węgrzynowskiego, iż nie słuchały one muzyki w jego salonie.


Aktualizacja 29.08.2014, 15:23:

Dyrektor wrocławskiej dyrekcji okręgowej ZAiKS-u, pan Michał Kulig, powiedział nam, że Wyrok w sprawie sławnego fryzjera traktowany jest jako decyzja w tych konkretnych warunkach, podjęta przez sąd na podstawie konkretnych dowodów, dostarczonych przez oskarżonego. Związek jest oczywiście zdziwiony decyzją, ale w pełni ją szanuje. Jako że w Polsce nie działa prawo precedensowe, a różne podobne sprawy były rozstrzygane na korzyść ZAiKS-u, sprawa nie będzie traktowana jako wyznaczająca kierunek dalszych działań. Organizacja będzie więc kontynuować swoją działalność i niezmiennie zamierza kontrolować różne zakłady.

Do Sądu Najwyższego prawdopodobnie wrocławska dyrekcja się nie uda, choć pan Kulig tego nie wykluczył. Najpierw jednak Związek musi zapoznać się dokładnie z uzasadnieniem wyroku i upewnić się, że sprawa spełnia wymagania, aby wystąpić o kasację wyroku.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,57514.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 09, 2014 17:31


Prawa autorskie: Spór o miliony z tantiem za publikacje


Nie tylko muzykom, filmowcom i pisarzom przysługują tantiemy za odtwarzanie ich dzieł. Pieniądze powinni dostawać też autorzy publikacji naukowych. I to niebagatelne kwoty, bo rocznie organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) prawami autorskimi zbierają po kilkanaście milionów złotych, które powinny trafiać do twórców i wydawnictw. Niestety tak się nie dzieje. Za to wokół zasad wyliczania tych tantiem tworzy się coraz poważniejszy konflikt, szczególnie że odpowiada za to kilka OZZ.

Linia konfliktu przebiega między Polską Izbą Książki, Repropolem i Stowarzyszeniem Wydawców i Autorów Polska Książka, które to poskarżyły się Ministerstwu Kultury na inną organizację – Kopipol. Według nich ten ostatni, odpowiedzialny bezpośrednio za wypłaty dla wydawnictw i wydawców naukowych, choć zbiera potężne kwoty, to tantiemy wypłaca częściowo i do tego wybiórczo.

Kopipol nie pozostaje dłużny adwersarzom i także poskarżył się w resorcie kultury na wspomniane OZZ, zarzucając im, że chcą (a szczególnie SWiA Polska Książka) zawłaszczyć uprawnienia (i pieniądze) należące do Kopipolu.

Tylko w 2013 r. Kopipol zebrał od producentów sprzętu elektronicznego w ramach opłaty za czyste nośniki ponad 13,5 mln zł. Na koniec ubiegłego roku, jak wynika ze sprawozdania organizacji, na jej kontach było aż 36,6 mln zł. Sumy urosły, bo Kopipol latami pobierał znacznie większe opłaty, niż wypłacał tantiemy. Przykładowo w 2011 r. wypłacono 3,3 mln zł, a w 2012 – 5,9 mln. – I niestety taka sytuacja ciągnie się od lat. Kopipol pobiera spore opłaty, ale niewiele się z nimi dzieje. Zamiast trafiać do autorów, pieniądze leżą na koncie tej organizacji – mówi prezes Izby Wydawców Prasy Maciej Hoffman. – Owszem, ostatnio przyspieszyło tempo ich wypłacania, ale to wciąż tylko mniejsza część zebranych funduszy, a dodatkowo spore kontrowersje budzi to, kto według Kopipolu jest uprawniony do wypłat – to tylko 14 wydawnictw i trochę ponad 200 autorów. Ciężko uwierzyć, że tak wąska grupa ma prawo do tych pieniędzy i że nie ma wśród nich np. wydawnictw PWN czy też że są to tylko autorzy książek, a zupełnie nie uwzględniono czasopism – dodaje Hoffman.

Właśnie podział pieniędzy wzbudza w konkurencyjnych OZZ największe kontrowersje i właśnie w tej sprawie piszą od miesięcy do Ministerstwa Kultury. Tyle że Kopipol, jak każda organizacja zbiorowego zarządu, ma prawo do autonomii w sposobie wyłaniania beneficjentów. Tłumaczy, że robi to na podstawie badania przeprowadzonego na klientach punktów kserograficznych. Wynika z niego, że 92 proc. wszystkich kopii to właśnie publikacje naukowe i to pochodzące od wspomnianych wydawnictw. Kopipol broni się też, że pieniądze stara się rozdystrybuować jak najsprawniej.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...publikacje.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 17, 2014 19:50

Komentarze:

Seba_G

Rząd, który podpisuje takie niszczycielskie ustawy za plecami własnych obywateli powinien być natychmiast zdymisjonowany bez możliwości powrotu do polityki.
Marzenia...


----------------------------

bystryy


@Seba_G: "Rząd, który [...]za plecami własnych obywateli powinien być [...] zdymisjonowany "

Zdymisjonowany? Za pogwałcenie demokracji? Trybunał stanu za nadużycie zaufania. W sprawach najwyższej wagi państwowej powinno odbyć się referendum. Stara zasada "nic o nas bez nas".

------------------------------

darekkkk

Ciekaw jestem czy intelektualistka Kopaczowa w ogóle rozumie o co chodzi.

-----------------------------

dzikiwiepsz

"do nawet stu lat po śmierci twórcy" - to nie jest żadna ochrona praw autorskich tylko zwykłe chronienie możliwości zbierania nienależnych pieniędzy przez kogoś kto se takie prawo przywłaszczył np mafia zaiks itp, takie legalne paserstwo.

============================

ACTA wejdzie tylnymi drzwiami – proponują ochronę praw autorskich nawet do stu lat po śmierci twórcy


Wikileaks udostępniło wczoraj internautom kolejny interesujący dokument. Ze szkicu porozumienia Trans-Pacific Partnership (TPP) poznać możemy aktualny stan prac nad nowymi międzynarodowymi regulacjami prawnymi, które do tej pory przygotowywane były w ścisłej tajemnicy – i które przynieść mogą radykalne zaostrzenie działań antypirackich oraz wydłużenie okresu obowiązywania prawa autorskiego do nawet stu lat po śmierci twórcy.

O pracach nad TPP nie było dotąd u nas zbyt głośno. Nie można się temu dziwić, skoro dotyczy ono przede wszystkim krajów Azji i Pacyfiku. Uważa się jednak, że to część szerszej inicjatywy władz Stanów Zjednoczonych, mającej na celu zbudowanie międzynarodowych ram prawnych dla działań, które pozwolą należycie ochronić interesy właścicieli praw autorskich z USA. Jednocześnie z TPP trwają bowiem (równie niejawne) prace nad Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) oraz Trade in Services Agreement (TISA). Łącznie akty te mogą zrealizować postulaty, które zostały odrzucone wskutek protestów społecznych przeciwko niesławnej ACTA.



Ujawniony przez Wikileaks wyciek kolejnego szkicu porozumienia TPP, datowany na 16 maja2014, zawiera rozdział poświęcony własności intelektualnej. Mowa w nim o rynku farmaceutycznym, systemie patentowym i ochronie dzieł literatury i sztuki, szczególnie w kontekście mediów cyfrowych oraz znakach towarowych.

Najistotniejsze z perspektywy internautów uzgodnienia TPP dotyczą trzech kwestii. Pierwsza z nich to wydłużenie okresu obowiązywania majątkowych praw autorskich. Według przedstawionych propozycji, ochrona byłaby zapewniana przez sygnatariuszy porozumienia przez 50, 75 a nawet 100 lat po śmierci autora (korzyści finansowe przypadałyby jego prawnym spadkobiercom).

Druga kwestia dotyczy odpowiedzialności karnej za nie wiążące się z komercyjnym rozpowszechnianiem treści naruszenia praw autorskich. Do dziś w większości krajów w grę wchodzi jedynie odpowiedzialność cywilna. Przyjęcie rozstrzygnięć TPP pozwoli na pełne zaangażowanie do walki z piractwem audiowizualnym i książkowym prokuratury.

Trzecią kwestią jest odpowiedzialność dostawców Internetu. Strony porozumienia rozważają wprowadzenie obowiązku ostrzegania przez ISP swoich użytkowników o możliwości pobrania nielicencjonowanych treści. Jeśli by takich ostrzeżeń dostawcy Internetu nie wprowadzili, ponosiliby ryzyko prawne, związane ze współuczestnictwem w procederze nielegalnego rozpowszechniania treści chronionych prawem autorskim. Pojęcie „dostawcy Internetu” jest tu bardzo szeroko rozumiane – to każdy, kto jest przekaźnikiem ruchu sieciowego, nawet kawiarnia z otwartym hotspotem.

Eksperci zauważają, że rozwiązanie to przypomina amerykański model bezpiecznej przystani, oferowany dostawcom sieci w ramach ustawy DMCA. Pozwala on uniknąć odpowiedzialności za naruszenia prawa przez użytkowników pod warunkiem zapewnienia mechanizmów łatwego usuwania/blokowania chronionych treści.

Nie wszystko jednak w ujawnionym przez Wikileaks dokumencie zmierza ku gorszemu. Pojawiła się np. propozycja, mająca pozwolić na legalizację usuwania elektronicznych zabezpieczeń w ramach prawa do dozwolonego użytku. Pokazuje to, że nie ma pełnej jednomyślności między stronami traktatu. Jeśli Stany Zjednoczone będą chciały wejścia TPP (i podobnych umów) w życie, będą musiały zgodzić się na pewne kompromisy.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,58577.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 20, 2014 09:01


Każdy z nas jest złodziejem




(...) Jak to możliwe, że opłatą reprograficzną nie zajął się jeszcze rzecznik praw obywatelskich albo że nie trafiła ona do Trybunału Konstytucyjnego – prawdę mówiąc, nie pojmuję. Niezależnie od tego, że to bandyckie rozwiązanie jest stosowane w wielu państwach (co w żadnym stopniu nie świadczy o jego słuszności), jego zgodność z polską konstytucją wydaje się wątpliwa.

Pozostaje uznać, że skoro już ZAIKS nałoży na nas wszystkich kolejna karę za piracenie, to chyba możemy poczuć się zwolnieni z zakazu kopiowania utworów. Skoro jest już kara, to niech przynajmniej będzie miała uzasadnienie. (...)

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:55

Pobieranie na własny użytek nie jest dozwolone, ale zmian na razie nie widać


W świadomości internautów za pobieranie już udostępnionych utworów nie grożą żadne konsekwencje. Jednak Trybunał Sprawiedliwości UE wiosną dokonał nowej wykładni dyrektywy, która może całkowicie zmienić interpretację przepisów prawa autorskiego… na niekorzyść ściągających. Na razie jednak niewiele się o niej mówi. Sprawę ponownie próbuje poruszyć Piotr Iwanicki na GeekLaw.pl.

W przekonaniu internautów, jeśli utwór został już rozpowszechniony, w zakresie własnego użytku osobistego można z niego korzystać do woli. Zazwyczaj tak właśnie interpretowany był Artykuł 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, którego ustęp 1. brzmi:

Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.

Zazwyczaj w interpretacjach nie miało znaczenia, czy utwór ten został nabyty z poszanowaniem praw do niego i oficjalnymi „kanałami”, czy w jego udostępnieniu maczali palce „piraci” bądź producenci podróbek. Polskie prawo nie stawia tu z resztą wyraźnej granicy i nie ma znaczenia pochodzenie konkretnej kopii utworu. Jeśli został on już legalnie rozpowszechniony, czyli udostępniony, wyemitowany w telewizji, umieszczony w serwisie VoD i tak dalej, nie ma znaczenia jak konkretny internauta wejdzie w posiadanie jego kopii. Jeśli zdecyduje się na pobranie nieautoryzowanej kopii i nie będzie przy tym jej udostępniał, w świetle ustawy nie czeka go kara ani nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za szkodę.



Trybunał Sprawiedliwości UE opublikował orzeczenie przy okazji wyroku w sprawie, w której importer płyt CD spierał się z holenderską organizacją zbiorowego zarządzania o opłatę reprograficzną. W końcu skoro ściąganie i kopiowanie na własny użytek nie narusza prawa autorskiego, nie ma powodu, by na importera nałożona była dodatkowa opłata. TSUE w punkcie 37. uzasadnienia orzekł:

A zatem nie można zaakceptować uregulowania krajowego, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub z pirackiego egzemplarza utworu.
Podobne prawa obowiązują w innych krajach Unii Europejskiej. Można je znaleźć w dyrektywie 2001/29/WE, której zadaniem jest ujednolicenie niektórych aspektów prawa autorskiego w krajach członkowskich. Z interpretacji dosłownej jeszcze niedawno, poza Polską, znana była także Holandia. W tym drugim kraju kwietniowy wyrok TSUE ze skutkiem natychmiastowym ukrócił wolność pobierania.

W Polsce sprawa ucichła dość szybko i nie zanosi się na rewolucyjne zmiany, o ile oczywiście unijni regulatorzy nie nakażą wprowadzenia analogicznych przepisów. Jeśli taka zmiana zostałaby wprowadzona, twórcy będą mieli możliwość pozwania każdego, kto sięgnie po nieautoryzowaną kopię utworu i skopiuje ją sobie na własne potrzeby. Warto zaznaczyć, że niekoniecznie powodem takiego działania musi być zła wola internauty – może to być także nieświadomość pochodzenia plików czy przypadkowe kupno podróbki.

W takiej sytuacji możemy tylko czekać, aż z mrocznych zakamarków zaczną napływać wezwania do zapłaty za pobieranie kolejnego polskiego hitu filmowego. Pomysły na obronę przed trollami oczywiście są, ale nie wiadomo, czy zostaną przyjęte. Z drugiej strony stan polskich usług VoD przekonuje, że w takich warunkach bez piractwa mało co można obejrzeć.

Wydaje mi się, że wyrok to wciąż element starego systemu praw autorskich, który pewnego dnia upadnie w całości — zakończył swój wpis Iwanicki. Miejmy nadzieję, że ten dzień nadejdzie szybko, bo na razie walka z piractwem pochłania ogromne zasoby i daje marne efekty.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,59838.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 23:11

Komentarze:

dzikiwiepsz

"ZAiKS jest jak PZPR" - jest chyba znacznie gorzej oni są jak NKWD a ich jedynym celem egzystencji i to strasznie żałosnej jest uprzykrzanie życia zwykłym ludziom jak i artystom przy okazji.

-----------------------------

pax0r

Myślę, że postulat o przejrzystość finansów jest dużo ważniejszy od opłaty od sprzętu audio. W tej chwili jest to organizacja, która ma prawo nakładać pseudopodatki a nikt nie jest w stanie stwierdzić co oni z tymi pieniędzmi robią. Moim zdaniem w demokratycznym państwie jest to nie do pomyślenia.

----------------------------

uayo

Klip bardzo fajny :) Co do walki z ZAiKS-em to się zgadzam i petycję już dawno podpisałam :)


==========================

W kronice „Z Archiwum IKS” ZAiKS jest jak PZPR


Kampania Nie płacę za pałace nie daje nam zapomnieć o propozycji objęcia różnych urządzeń elektronicznych opłatą reprograficzną. Dystrybutorzy sądzą, że ceny droższych tabletów i smartfonów mogą przez to wzrosnąć nawet o 100 złotych. By przypomnieć o swoich racjach, zrzeszeni pod szyldem niepłacenia za pałace przedstawili ZAiKS w nowym, choć starym świetle.

Autorzy klipu sięgnęli po sprawdzone zabiegi – w końcu mało co budzi w Polsce takie emocje, jak nawiązania do PRL-u, a szczególnie przedstawianie instytucji jako reliktu poprzedniego ustroju. Publikacja filmu imitującego materiał Polskiej Kroniki Filmowej, wykorzystującego charakterystyczne słownictwo z czasów Gomułki, również w tym przypadku wywołują uśmiech na twarzach oglądających. Przede wszystkim jednak przywodzą na myśl znane, często tylko z opowieści, patologie PRL-u.

W klipie honorowe miejsce mają ujęcia z salonu fryzjerskiego Marcina Węgrzynowskiego, który zdobył uznanie wygrywając przed sądem z ZAiKS-em i zgodził się zostać twarzą kampanii „Nie płacę za pałace”. Nie zabrakło kartek na tablety.

ZAiKS tradycyjnie twierdzi, że w większości krajów Unii Europejskiej opłata reprograficzna funkcjonuje i nie stwarza problemów, a produkty znanych marek są tam tańsze niż w Polsce. Winą za to obarczają za wysokie marże, nakładane na dystrybutorów, którzy tylko udają, że dbają o dobro klientów.

ZIPSEE po raz kolejny wszczęło kampanię przeciwko rozszerzeniu opłaty od „czystych nośników”, podnosząc te same argumenty i zarzuty, które już poprzednio podnoszono i które były już wielokrotnie wyjaśniane. Trudno jest polemizować z kimś, kto nie reaguje na żadne argumenty, żadne fakty

– Anna Biernacka, rzeczniczka prasowa ZAiKS-u.
Poza sprzeciwem wobec poszerzenia zasięgu opłaty reprograficznej, inicjatywa apeluje o przezroczystość finansową ZAiKS-u, uczciwość wobec artystów, konsumentów i dystrybutorów. Petycję skierowaną do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Sejmu oraz Senatu podpisało jak dotąd ponad 13 tysięcy osób.

źródło + video : http://www.dobreprogramy....News,61210.html

Podpisz petycję - https://www.nieplacezapalace.pl/petycja

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Maj 20, 2015 11:54

Prawo autorskie zmienione. Muzyka chroniona przez 70 lat


Czas ochrony autorskich praw majątkowych do utworów muzycznych został wydłużony o 20 lat i wyniesie teraz 70 lat od publikacji - Sejm przyjął nowelizację ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Przyjęta przez Sejm nowelizacja Prawa autorskiego wdraża dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/77/UE z 27 września 2011 r. w sprawie czasu ochrony prawa autorskiego i niektórych praw pokrewnych.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...lat,1,92,1.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 07, 2015 16:50


ACTA ukryte w Komisji Europejskiej: Bruksela chce po cichu ocenzurować internet?




Bruksela po cichu chce wprowadzić rozwiązania cenzurujące internet. – Jego dostawcy mogą zamienić się w sędziów i policjantów zajmujących się naruszeniami praw autorskich – przestrzegają eksperci.

Jednolity rynek cyfrowy jest flagowym przedsięwzięciem Brukseli. Ogłoszony z pompą i poddany konsultacjom dokument zapowiada m.in. zniesienie geograficznych blokad w korzystaniu z usług dostarczanych przez internet. KE rozpoczęła działania od przeglądu przepisów dotyczących transgranicznego handlu internetowego, co w dużym uproszczeniu ma doprowadzić do tego, że będziemy mogli kupować w sieci usługi i towary zastrzeżone do tej pory wyłącznie dla mieszkańców jakiegoś kraju bądź regionu. Łatwiejsze i tańsze ma być także przesyłanie paczek z towarami zakupionymi w e-sklepach.

W cieniu tych wydarzeń nie zauważono jednak, że ta sama strategia zawiera też propozycje, które mogą oznaczać cenzurowanie internetu. W jednym z akapitów dwudziestostronicowego dokumentu KE rozważa możliwość nałożenia na dostawców internetu oraz usługodawców obowiązku polegającego na kontrolowaniu umieszczanych w sieci treści, szczególnie pod kątem praw autorskich.

Odnoszące się do tego sformułowanie „duty of care” pojawiło się w dokumencie prawdopodobnie na skutek działania lobbystów reprezentujących organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Podobne rozwiązania KE forsowała w 2012 r., gdy podpisano międzynarodową umowę ACTA. Dopiero pod wpływem masowych protestów internautów Polska wycofała swoje poparcie dla umowy, a Parlament Europejski definitywnie ją odrzucił. Prace nad dokumentem trwały od 2007 r., ale negocjacje utrzymywano w tajemnicy. Gdy sprawa się wydała, eksperci bili na alarm – ich zdaniem ACTA miała doprowadzić do blokowania legalnych i wartościowych treści dostępnych w internecie i ograniczenia wolności słowa.

Więcej: http://biznes.gazetaprawn...c-internet.html

Podpis użytkownika:
   
kornik
Początkujący


Dołączył: 26 Lip 2015
Posty: 60
Wysłany: Nie Wrz 13, 2015 16:26

Tak źle sie dzieje w naszym kraju... :(

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14063
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 29, 2015 12:13

Komentarz:

But_w_trawie

walka z wiatrakami. z piractwem walczy się akceptowalną dla klienta ceną.

======================

Rosja chwali się ochroną praw autorskich: zablokowany dostęp do blisko 300 serwisów


Gdy w państwach zachodniej Europy trwa poszukiwanie nowych metod walki z piractwem, czego przykładem może być szwedzka inicjatywa na rzecz pozbawienia serwisów naruszających prawa autorskie zysków z reklam, w Rosji odbywa się to bardziej konwencjonalnymi metodami. Zablokowany został tam w ciągu ostatnich miesięcy dostęp do blisko trzystu serwisów.

Rosyjskie prawo od niemal dwóch lat pozwala właścicielom praw autorskich zgłaszać do służby Roskomnadzor przypadki ich naruszenia przez konkretne serwisy. Należy zauważyć różnicę w działaniu służby pomiędzy ochroną praw autorskich a na przykład prawem o ochronie dzieci przed informacjami czyniącymi szkody ich zdrowiu i rozwojowi. W przypadku tego drugiego procedura polega na rozpatrzeniu przez instytucję wniosku, a następnie – po stwierdzeniu jego zasadności i poprawności formalnej – zwróceniu się do administratorów serwisu o usunięcie treści.

W przypadku ponad 80% spraw przynosi to żądane rezultaty. Piąta część serwisów, która nie stosuje się do żądań Roskomnadzoru zostaje zablokowana na wniosek służby przez rosyjskich dostawców Internetu. Niewiele natomiast wiadomo było o skuteczności instytucji w zakresie ochrony praw autorskich. Szef służby przedstawił w ostatnim czasie nieco więcej danych na ten temat.

W ciągu ostatnich dwóch lat napłynęły 332 zgłoszenia naruszenia praw autorskich, z czego aż 143 w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ograniczenie dostępu nastąpiło w przypadku 282 serwisów, co stanowi niemal 85% wszystkich zgłoszeń. Jak donosi serwis Rosyjskiej Agencji Informacyjnej, wśród zablokowanych całkowicie lub częściowo stron znalazły się między innymi The Pirate Bay, odwiedzany co miesiąc przez około 30 mln Rosjan, czy lokalne serwisy udostępniające pirackie firmy i książki, które cieszyły się porównywalną popularnością.

Dyskusyjna pozostaje zarówno skuteczność Roskomnadzoru, sposobów na obejście blokady przecież nie brakuje. Także problematyczna od strony technicznej jest dla dostawców blokada serwisów wykorzystujących szyfrowany protokół HTTP. Przykładem może być sytuacja , kiedy w wyniku zamiaru zablokowania jednego artykułu, Rosjanom wyłączono dostęp do całej Wikipedii.

Działalność Roskomnadzoru w zakresie ochrony praw autorskich może być problematyczna dla środowisk, które upatrują w służbie aparat cenzorski rosyjskiej administracji. Oto instytucja, która kojarzona jest między innymi z opresjami wobec opozycji, poprzez skrupulatne ograniczanie wolności wypowiedzi, staje nagle w obronie wartości promowanych także na Zachodzie.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,66829.html

Podpis użytkownika:
   
agfa
Nowy(a) na forum


Wiek: 24
Dołączyła: 13 Sty 2016
Posty: 4
Wysłany: Sro Sty 13, 2016 15:17

chyba trzeba wznowić akcję

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 9  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.