forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 23, 2012 14:14



ACTA. Chcą zaskarżyć umowę do Trybunału







Eurodeputowani z Partii Socjalistycznej i Zielonych chcą zaskarżyć ACTA do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Uważają oni, że umowa jest niezgodna z prawem europejskim. Aby umowa weszła w życie. najpierw na ratyfikację musi się zgodzić Parlament Europejski - przypomina RMF FM.

Głosowanie w tej sprawie nastąpi najwcześniej w kwietniu. Do tej pory nic nie wskazywało na to, aby europarlament sprzeciwił się wprowadzeniu umowy. Za jej wejściem w życie opowiadali się posiadający większość chadecy. Przeciwko niej głosowali socjaliści, zieloni oraz część liberałów.

Zdaniem europosłanki Liidii Geringer de Odenberg jest jeszcze szansa na zablokowanie ACTA w europarlamencie, szczególnie po "demonstracji siły ze strony internautów".


Skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości może nie rozwiązać problemu, ale z pewnością odwlecze go w czasie - podaje RMF FM.

Czym naprawdę jest układ ACTA?

ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem, Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jego nazwę można przetłumaczyć jako "porozumienie przeciw obrotowi podróbkami", dotyczy jednak ochrony własności intelektualnej w ogóle, również w internecie. Zdaniem obrońców swobód w internecie może prowadzić to do blokowania różnych treści i cenzury w imię walki z piractwem.


Rada UE decyzję o podpisaniu go podjęła za polskiej prezydencji na posiedzeniu 15-16 grudnia 2011 z udziałem ministrów rolnictwa i rybołówstwa, pod przewodnictwem Marka Sawickiego. Kraje UE uzgodniły przystąpienie do porozumienia na szczeblu eksperckim; w takim przypadku jest przyjętą praktyką, że formalną decyzję podejmują bez dyskusji ministrowie na dowolnym posiedzeniu.



"Celem ACTA jest nawiązanie międzynarodowej współpracy, aby poprawić egzekwowanie prawa własności intelektualnej i stworzyć międzynarodowe standardy działań przeciw naruszaniu własności intelektualnej na dużą skalę. Negocjacje zakończyły się w listopadzie 2010 r." - poinformowała Rada UE w komunikacie prasowym wydanym po grudniowym posiedzeniu.


Hakerzy z Anonymous walczą z restrykcjami w sieci - Amerykański wymiar sprawiedliwości zamknął w czwartek serwis internetowy Megaupload.com za masowe łamanie praw autorskich. Strona była popularną platformą darmowej wymiany filmów, seriali, muzyki i innych plików. Internetowy kolektyw hakerów Anonymous, walczący z narzucaniem restrykcji w internecie, ogłosił na Twitterze, że w odwecie zablokował strony internetowe FBI, ministerstwa sprawiedliwości oraz koncernu muzycznego Universal. Zamknięcie Megaupload.com zbiega się z dyskusją trwającą w USA wokół nowej, przygotowywanej w Izbie Reprezentantów ustawy o wstrzymaniu piractwa internetowego, która wprowadza zabezpieczenia przeciw nielegalnemu wykorzystywaniu treści chronionych prawami autorskimi. (kdp) Materiał w języku angielskim. - CNN
Rzecznik prasowy Stowarzyszenia Wikimedia Polska Paweł Zienowicz mówił PAP w minionym tygodniu, że największe zastrzeżenia budzi tryb negocjacji porozumienia. - Ustalenia trwały od 2007 r., ale były tajne. Nie było żadnych konsultacji społecznych. Decyzja o podpisaniu umowy została ogłoszona na 40 stronie komunikatu prasowego, dotyczącego rolnictwa i rybołówstwa. To świadczy o tym, jak politycy nas szanują - powiedział.

Już od środowego wyłączenia anglojęzycznej Wikipedii - na znak protestu przeciwko nowym ustawom o ochronie praw autorskich w USA - polska społeczność internetowa rozważała podjęcie protestu przeciw podpisaniu przez UE porozumienia ACTA bez wcześniejszych konsultacji społecznych jego treści. Polska strona "Nie dla ACTA" miała w niedzielę rano na Facebooku ponad 160 tys. fanów, których liczba szybko rosła.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Czytaj też : http://www.elubin.pl/wiadomosci,7161.html

Należy zauważyć, że Chiny też nie złożyły podpisu pod pakietem ustaw klimatycznych w Kioto.

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez elektryk Pon Sty 23, 2012 21:56, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 23, 2012 20:58

Nam też nie podoba się ACTA, od północy protest

23.01.2012 18:30, Autor: Redakcja, Kategoria: News


Przed chwilą Minister Michał Boni potwierdził, że Polska podpisze ACTA — międzynarodowe porozumienie, które powstało za zamkniętymi drzwiami. Dokument ten naraża naszą wolność korzystania z Internetu na ograniczenia, ale również neguje podstawy demokracji. Na znak protestu strona dobrychprogramów zostanie wyszarzona, a nasze logo ocenzurowane na 24 godziny.

ACTA, czyli międzynarodowe porozumienie znane jako Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki, budzi wątpliwości i kontrowersje. Warto wyjaśnić dlaczego porozumienie, które powstaje od 2007 roku, wywołało burzę dopiero teraz. 26 stycznia do porozumienia ma przystąpić również Polska, a dokument ma być ratyfikowany przez Unię Europejską, a niektórzy słyszą o tym dokumencie po raz pierwszy.

Proces przygotowywania ACTA odbywał się za zamkniętymi drzwiami, już samo to stanowi pogwałcenie reguł demokracji. W 2008 dowiedzieliśmy się co nieco na jej temat dzięki WikiLeaks, w 2009 organizacje pozarządowe wystąpiły o odtajnienie negocjacji, a dopiero w 2010 roku zobaczyliśmy tekst porozumienia. Podczas gdy bardzo podobne porozumienie WIPO było budowane na całkowicie otwartych spotkaniach w Genewie, po których tekst był publicznie dostępny, pierwsze spotkanie „otwarte” w sprawie ACTA miało miejsce w Meksyku w 2010 roku. Jakby tego było mało, wyrzucono z niego osobę relacjonującą przebieg spotkania na Twitterze. Nasze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego również nie było nieskazitelne — informacje o niektórych posiedzeniach w sprawie ACTA w ogóle nie były podane do wiadomości publicznej, a na konsultacje zapraszano tylko wybrane podmioty. Minister Boni latem zapowiedział, że rząd rozważy argumenty za i przeciw ACTA i sprawa przycichła. O terminie podpisania porozumienia dowiedzieliśmy się nie ze stron rządu, ale z Twittera organizacji Internet Society, choć podobno zgoda na przyjęcie dokumentu zapadła jeszcze w listopadzie.

ACTA nie zawsze jest zgodne z prawem państw, które do porozumienia przystąpiły, i mimo wcześniejszych zapewnień wymaga modyfikacji prawa sygnatariuszy. Na przykład w Kanadzie pojawiły się głosy, że kraj straci suwerenność w dziedzinie stanowienia prawa autorskiego. Również w Nowej Zelandii wymagane były zmiany w prawie, aby ACTA mogła zgodnie z prawem tego kraju funkcjonować. W efekcie po podpisaniu porozumienia wielu sygnatariuszy przyznało się, że ACTA jednak wymaga zmian w prawie i nie jest wbrew pozorom bezinwazyjnym porozumieniem.

ACTA chroni własność intelektualną w sposób agresywny i szkodliwy dla osób trzecich. Porozumienie może zaangażować dostawców Internetu w walkę z piractwem, co może zaowocować blokowaniem niektórych usług i monitorowaniem ruchu, a więc ograniczaniem komunikacji, naruszaniem prywatności abonentów, a może nawet praw podstawowych w imię walki z rzekomym piractwem. W akcie często pada słowo „przemysł”, ale o prawach obywateli już się tak dużo nie mówi. Definicja komercyjnej skali naruszenia własności intelektualnej w ACTA jest szersza, niż w obecnym prawie, i według niektórych może doprowadzić do uznania dziennikarzy i blogerów publikujących informacje za przestępców. Jest to tym groźniejsze, że pod znakiem zapytania stoi ewentualna procedura odwoławcza.

ACTA to nie tylko prawo autorskie i regulacje dotyczące walki z piractwem. Równie istotną częścią naszego życia, na którą wpływ może mieć porozumienie, jest szeroko pojęty przemysł — innowacje z dziedziny elektroniki, chemii, medycyny i wielu innych. Wszelkie innowacje mogą być ryzykowne z punktu widzenia finansowego ponieważ ACTA przewiduje bardzo wysokie, liczone na podstawie ceny rynkowej towarów będących podstawą naruszenia, odszkodowania dla właścicieli patentów, zarejestrowanych wzorów przemysłowych i wszelkiej własności intelektualnej. Każdy nowy wynalazek zostanie automatycznie wysłany na patentowy poligon, na którym czeka go prawie pewna porażka. ACTA może mieć wpływ nawet na obrót lekami poprzez nałożenie regulacji na produkcję tanich „zamienników”, które nierzadko produkowane są w identycznym procesie technologicznym, jak markowe „oryginały”. Na wniosek posiadaczy praw autorskich możliwe będą nawet wzmożone kontrole graniczne, a w szczególnych przypadkach nawet przeszukiwanie bagaży osób prywatnych. ACTA może ponownie zbudować mury tam, gdzie już osiągnięto kompromis (Światowa Organizacja Handlu, Światowa Organizacja Własności Intelektualnej, porozumienie TRIPS i inne).

Warto przy tej okazji podkreślić, że od powstania portalu dobreprogramy w 2002 r., jednym z głównych celów jakie przed sobą stawialiśmy, było promowanie legalnego oprogramowania, a także budowanie szacunku dla własności intelektualnych. Jako wydawca treści jesteśmy również żywo zainteresowani ich ochroną. Skąd więc protest? Przecież powinniśmy być szczęśliwi, że takie rozwiązania prawne pukają do drzwi naszego kraju. Nic z tych rzeczy. Nie ulega wątpliwości, że należy chronić własność intelektualną, ścigać piractwo również, jednak na pewno nie w ten sposób. Ściganie kieszonkowców na dworcu nie może polegać na zrzuceniu na ten dworzec bomby wodorowej. Przepisów o takim znaczeniu nie można „przepychać cichaczem”, należy również zastanowić się czy dla dobra „przemysłu” można ryzykować innowacyjność, wolność Internetu i swobodę jego użytkowników.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,29936.html

Podpis użytkownika:
   
elektryk
Administrator



Wiek: 32
Dołączył: 07 Cze 2004
Posty: 909
Skąd: Lubin/Legnica
Wysłany: Pon Sty 23, 2012 21:06

Forum przyłącza się do akcji protestacyjnej.

Podpis użytkownika:
Wyświetl mój profil Wyświetl profil użytkownika Jacek Wieczorek
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 12:51

Nasz Admin zachęca do wypowiedzi, a jako że zainicjowałem ten temat, dodam coś od siebie. W zasadzie powyższe dwa teksty artykułów mówią wszystko czym jest ACTA i jakie stanowi zagrożenie dla nas, zwykłych internautów, korzystających z sieci. Ale żeby było jeszcze jaśniej, to wklejam tutaj link z You Tube, gdzie w sposób obrazkowy i ,,łopatologiczny", jest to przedstawione jeszcze lepiej :
http://www.youtube.com/watch?v=h1fJYlQ9iJY

Nie chciałbym się tutaj powtarzać w tym, co napisano powyżej. Powiem jedynie, że pod płaszczykiem ochrony wartości intelektualnych grozi nam totalna inwigilacja internetu. Wyślesz z Lubina filmik z imienin cioci Heli do wujka Staszka we Wrocławiu , gdzie w tle słychać jakąś piosenkę z radia , czy odtwarzacza, a za kilka dni mogą do Twoich drzwi zapukać smutni panowie zarzucając Ci , że bez wniesienia stosownych opłat, powielasz utwór, który usłyszeli w wysłanym przez Ciebie pliku...

No i taki jeszcze cytat z artykułu : http://technologie.gazeta...rsja_SOPA_.html

<<Nie mamy polskiej Coca-Coli, Apple'a, ani Dolce & Gabbany. ACTA nie ochroni naszej międzynarodowej specjalności, bo „Polish vodka” nie jest chronioną marką. Czemu więc Polska jako swój sukces ogłasza „przepchnięcie” w Europie porozumienia służącego interesom firm, dla których jesteśmy trzecio- albo drugorzędnym rynkiem wrzucanym pogardliwie do worka podpisanego EMEA (Europe, Middle East & Africa - Europa, Bliski Wschód, Afryka)? Czemu ACTA „przepycha się” bez oceny skutków, bez konsultacji społecznych, zasłaniając się żenującym argumentem o wstydzie?

Polska prezydencja ma sukces. Sukces na miarę naszych możliwości.>>

Obawiam się też, że jeżeli większość państw UE zgodzi się na ACTA, to Polska będzie musiała te postanowienia zaakceptować. Bo naszym krajem teraz rządzi Bruksela, a nie Warszawa. Staliśmy się bezwolnym trybikiem wielkiej maszyny...

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sob Sty 28, 2012 22:12, w całości zmieniany 1 raz
   
elektryk
Administrator



Wiek: 32
Dołączył: 07 Cze 2004
Posty: 909
Skąd: Lubin/Legnica
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 12:55

Zapraszam wszystkich do wzięcia udziało w manifestacji we Wrocławiu godz. 18:00 przed Urzędem Wojewódzkim link: https://www.facebook.com/events/332274416793882/

My tam będziemy!

Podpis użytkownika:
Wyświetl mój profil Wyświetl profil użytkownika Jacek Wieczorek
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 13:09

Zachęcam uczestników forum , do wyrażenia swego zdania w temacie dotyczącym nas wszystkich.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 13:31

Komentarz do artykułu : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html



<<~ee: W momencie gdy użytkownicy Internetu protestują przeciwko ACTA i bronią wolności słowa, pojawiają się informacje o następnym, jeszcze bardziej rozbudowanym narzędziu mającemu utrwalić władzę systemu. Tym razem jego pomysłodawcą oraz źródłem finansowania jest Departament Obrony USA – organ, który jak wiemy dba o „porządek i demokratyczny ład” na całym świecie.

Nowe narzędzie, nazywane przez media Radarem Społecznym, opiera się na przekonaniu, iż społeczności i narody są organizmami, których zachowania można przewidzieć. Jest to więc narzędzie mogące być doskonale wykorzystane przez siły zbrojne USA w celach obserwacji i analizy nastrojów zbiorowości ludzkich, a następnie do wpływania innymi już środkami na owe zbiorowości.

Podstawą działania Radaru Społecznego jest wszechobecna kontrola wypowiedzi obywateli – chodzi tu zarówno o aktywność na polu mediów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter, mediów tradycyjnych, gazet, telewizji, a także inwigilacji różnymi metodami poszczególnych ludzi czy grup ludzi.

Twórcy tego systemu twierdzą, że pozwala on zbierać dane biometryczne, identyfikujące konkretne osoby, a także dane socjometryczne pozwalające na przewidywanie zachowań. Tak szerokie pole działania, obejmujące obszar od jednostki do całego społeczeństwa pozwala przypuszczać, iż wykorzystane zostaną tu masowo chyba wszelkie metody inwigilacji – zarówno tej tajnej jak i jawnej. Mózgiem ma być superkomputer, który zdaniem twórców będzie w stanie wykryć odpowiednio wcześnie wszelkie zagrożenia wybuchami powstań, protestów społecznych i niepokojów. Jest więc to poniekąd system wczesnego ostrzegania, z tą różnicą, że mający zastosowanie na społeczeństwach. Sprawdzi się on głownie w wysoko rozwiniętych społeczeństwach, których podstawową formą komunikacji są urządzenia elektroniczne.

Informacje i analizy zdobyte dzięki Radarowi Społecznemu posłużą jego posiadaczowi do wywoływania sztucznych niepokojów, które w konsekwencji są doskonałym pretekstem do tzw. misji pokojowych czy stabilizacyjnych. Projekt ten jest w chwili obecnej, jeśli wierzyć doniesieniom mediów, jest w fazie początkowej, która polega na obserwacji Twittera.
Obserwując poczynania rządów najbardziej znaczących państw świata nie sposób oprzeć się wrażeniu, że pod płaszczykiem demokracji przemycane są najbardziej totalitarne metody kontroli nad ludnością. Nie wykorzystuje się do tego (jak dawniej) represji siłowych, a stosuje dużo bardziej wyszukane metody kontroli elektronicznej pozwalające często bez rozlewu krwi wymusić określone postawy. Wolność słowa, poglądów i prywatność stają się cichymi ofiarami coraz bardziej ekspansywnego systemu. >>

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 25, 2012 13:58

Jeżeli się identyfikujecie z poniższymi wypowiedziami lub nie, to piszcie...

Kolejne dwie wypowiedzi pod artykułem : http://technologie.gazeta...rsja_SOPA_.html

<<Zysk Micorosftu w 2011 roku to 20 mld $ czyli 67 mld zł przy kursie 3,35 pln/usd. Budżet Polski na 2012 to około 307 mld zł z czego 35 mld deficytu pożyczonych na procent pieniędzy, i teraz te biedne korporacje przerzucają koszt scigania piratów na organy państwowe podczas gdy obywatel często nie może się dodzwonić na policję?
p.s. Jestem przeciw piractwu które przynosi realne straty twórcom czyli np. handel i czerpanie korzyści z cudzej własności intelektualnej ale przecietny Kowalski i tak nie kupi Photoshopa za 2 swoje pensje żeby poprawić 5 zdjęc na krzyż raz do roku. Za to za posiadanie tegoż Photoshopa sciągniętego na dysk (za samo posiadanie!) już może zapłacić wilelokrotność wartości oprogramowania i/lub podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 i to jest dopiero opresyjne prawo wymierzone przeciw własnym obywatelom na korzyść międzynarodowych korporacji. Teraz proszę jeszcze raz spojrzeć na porównanie naszego budżetu z zyskiem jednej z firm z sektora i odpowiedzieć sobie na pytanie kto tych straszliwych przestępców utrzymuje w przepełnionych więzieniach.




@pocalujta_wujta
Może mi odpowiesz na pytanie dlaczego Microsoft w latach 90-tych nie zabezpieczał swojego OS (+MS Office) i nie ścigał milionów nielegalnych użytkowników tego systemu? Czy aby nie po to, żeby "uzależnić"(skrót myślowy) wszelkie możliwe sektory użytkowników na całym globie od gospodarki, przemysłu do prywatnych szarych obywateli od używania swojego systemu i aplikacji działających tylko pod nim? W Europie i na świecie w latach 90-tych nie tylko w domach ale i w szkołach, uczelniach (!), urzędach (!), firmach były przeważnie pirackie wersje systemu z Redmont, bo prawie nikogo nie było wtedy stać na legalny. Co to spowodowało to nie muszę chyba tłumaczyć...(i jak powoli się to zmienia)
Śmieszy mnie to jak teraz wszyscy się "legalni" zrobili...ciekawe czy tacy legalni byliście w latach 90-tych...(zaraz się znajdą wielkie słowa i zapewnienia - przecież dziś nikt już tego nie sprawdzi no nie? ;) Wielcy stróże prawa mi się znaleźli psia mać... >>

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 16:56

Tutaj każdy może wysłać protest przeciwko ACTA :

Klik : https://secure.avaaz.org/en/eu_save_the_internet_spread/?aGuIFcb&s=1

... i tutaj : http://jestemprzeciwacta.pl/

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pią Sty 27, 2012 20:06, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 27, 2012 17:15

Komentarze pod artykułem: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

~Info do ~l: ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem, Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jest to umowa handlowa pomiędzy PANAMI a NIEWOLNIKAMI.
Korporacje z USA + Japonia = właściciele praw autorskich i patentów, W niektórych krajach jest 50/50, reszta=niewolnicy. Panowie wykupili patenty i prawa autorskie do czego się tylko dało a niewolnicy mają im za to płacić do końca świata i o jeden dzień dłużej. Teraz biorą się za patentowanie algorytmów a także roślin, zwierząt czy nawet sekwencji kodu genetycznego człowieka. Podpisywać a potem płacić, płacić, płacić...

33 minuty temu | ocena: 95%

realista101 do ~Info: Dlatego dziwi głupota rządzących i ich posłuszeństwo wobec USA. Jak niewolnicy.
5 minut temu | ocena: 100%

~aqq do ~Info: t-mobile opatentował kolor różowy, w tym układzie nikt nie powinien używać tego koloru oprócz nich, chodzi o konkretny numer pantonu, ale anyway.... żegnaj Barbie i Hello Kitty
3 minuty temu | ocena: 100%
odpowiedz oceń
~Fryko do kuntze: Chodzi o to żebyś kupował towary droższe do tego oni dążą . O żeby ciebie do tego zmusić , zabrać zamienniki

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 31, 2012 12:59

PIPA i SOPA , podobnie jak ACTA
======================================================

Student jak terrorysta. Ekstradycja do USA za linki do pirackich treści?


31.01.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 10:09


Nie bezrobocie, nie zadłużenie, nie kampania wyborcza, ale wolność ściągania z internetu. W wideoczacie z prezydentem USA Barackiem Obamą najważniejsze dla internautów było to, co się stanie z pewnym brytyjskim studentem.




Kiedy 23-letni Richard O'Dwyer w swoim pokoju w akademiku uniwersytetu Sheffield tworzył swoją stronę internetową, nie domyślał się nawet, że posłuży ona jako podstawa do ekstradycji jego samego do USA. Amerykański wymiar sprawiedliwości oskarżył brytyjskiego studenta o to, że jego strona to przewodnik z odnośnikami do stron z nielegalną zawartością.

Obrońcy studenta argumentowali, że strona nie złamała brytyjskiego prawa. Ale nie przeszkodziło to brytyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości zgodzić się na ekstradycję studenta do USA. A tam może go czekać nawet 10 lat więzienia.



Nic dziwnego, że sprawa młodego Brytyjczyjka poruszyła amerykańskich internautów, którzy przez ostatnie kilka tygodni ostro przeciwstawili się - skutecznie - planom wprowadzenia ustaw SOPA i PIPA, zostrzających ochronę własności intelektualnej w Stanach Zjednoczonych. Głosami internautów pytanie o los studenta - i szerzej o stan legislacji dotyczącej własności intelektualnej w USA - zostało wybrane jako najważniejsza kwestia sesji pytań i odpowiedzi, jaką z internautami przeprowadził Biały Dom -pisze brytyjski "Telegraph".

"Dlaczego wspiera pan ekstradycję studenta, jak terrorysty?"

- Dlaczego osobiście wspiera pan ekstradycję obywatela brytyjskiego Richarda O'Dwyera za zwykłe podanie odnośników do materiałów łamiących prawa autorskie, na podstawie traktatu o ekstradycji mającego zwalczać terroryzm i sprowadzać terrorystów przed amerykańskie sądy?" - tak brzmiało pytanie, które znalazło się na szczycie listy ponad 133 tys. pytań do prezydenta Obamy. Zadał je SMSem Michael Mozart ze stanu Connecticut. Zagłosowało za nim ponad 6 tys. użytkowników Google'a i Youtube'a. A Obama nie znalazł przekonującej odpowiedzi.

Obama unika odpowiedzi. Gniew internautów

- Chcę, żeby wszyscy dobrze zrozumieli: osobiście nie jestem w to zaangażowany. W naszym systemie prezydent nie wtrąca się w decyzje prokuratury czy decyzje o ekstradycji. To była decyzja Departamentu Sprawiedliwości - odparł zaskoczony Obama i płynnie przeszedł do ogólnej formułki o konieczności ochrony własności intelektualnej amerykańskich przedsiębiorców i twórców, choć, jak zaznaczył, "w zgodzie z wolnością internetu".

Wideo z czatu szybko znalazło się na portalu Youtube. A prezydent USA równie szybko doczekał się ostrych reakcji internautów. "Niech pan najlepiej nie dotyka już w ogóle internetu. I zostawi tego biednego chłopaka w spokoju!" - skomentował jeden z użytkowników. "Na początku wyglądał pan jak ktoś, kto umie przyznać się do błędu. Ale tak jednak nie jest" - dodał inny. Są komentarze obraźliwe, np. "Ty tchórzu!" czy wręcz rasistowskie: "Co za głupi Murzyn".

Matka studenta: Wszystko zależy od Obamy

- Nawet Amerykanie się obudzili wobec nadużywania przez administrację USA przepisów ekstradycyjnych obowiązujących między naszymi krajami. Pasywna akceptacja nieuzasadnionej ekstradycji przez rząd brytyjski to wstyd - cytuje "Telegraph" matkę Richarda O'Dwyera. - Nasz rząd nie chroni swoich obywateli. Zatrzymanie idiotycznych prób ekstradycji Richarda i innych w podobnej sytuacji zależy teraz od Obamy - dodała.

źródło : http://wiadomosci.gazeta....A_za_linki.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 31, 2012 15:31

Antykomor.pl testem dla ACTA


Śledztwo w sprawie strony antykomor.pl może być testem na praktyczne stosowanie przez władze przepisów ACTA, dających instytucjom państwa nowe możliwości kontroli Internetu, pisze "Rzeczpospolita".

Publikacja: 31 stycznia 2012, 06:46 Aktualizacja: 31 stycznia 2012, 07:07

Prokuratura nie może skończyć sprawy wobec Roberta Frycza, który założył krytyczną wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego witrynę antykorom.pl. Śledztwo miało się zakończyć do końca zeszłego roku. Potem przedłużono je do 20 stycznia br. Ostatecznie sprawę z Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim zabrano do Piotrkowa Trybunalskiego.

Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w obliczu sporu o przepisy ACTA, twierdzi "Rzeczpospolita". Gdyby one już w Polsce obowiązywały, stronę antykomor.pl Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogłaby zablokować bez zgody prokuratury czy sądu. Wystarczyłoby do tego podejrzenie, że treści zamieszczone na witrynie naruszają prawo.

- W chwili, gdy toczy się postępowanie w sprawie ratyfikacji ACTA, sytuacja ta pokazuje, że dokument ten można by wykorzystać do ograniczania wolności słowa w Internecie, powiedział gazecie mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik Frycza.

O antykomorze zrobiło się głośno, gdy w maju 2011 r. funkcjonariusze ABW weszli do domu prowadzącego witrynę. Zarekwirowali sprzęt komputerowy, co spowodowało wygaśnięcie strony.

źródło : http://www.gazetaprawna.p...m_dla_acta.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14212
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 02, 2012 09:05

Artykuł długi, ale warto przeczytać....
=========================================

To oni narzucili nam ACTA, Polski nie pytano o zdanie

Zagraniczne koncerny ustanawiające prawo w Polsce wbrew protestom społecznym, bez uwzględnienia stanowiska polskiego rządu, ale przy jego udziale - to wersja zdarzeń brzmiąca jak fabuła filmu political fiction. Ta nieprawdopodobna teoria spiskowa na temat ACTA ujawniona przez portal WikiLeaks w 2008 roku może jednak być prawdziwa. Dowodzą tego działania i wypowiedzi najwyższych polskich urzędników.

Według portalu WikiLeaks.org, inicjatorem porozumienia ACTA mieli być amerykańscy kongresmeni, których kampanie wyborcze sponsorują koncerny rozrywkowe, a sam projekt ACTA był forsowany przez USA. Początkowo kary wobec łamiących prawa autorskie i system kontroli internautów miały być, według zapisów w ACTA, znacznie bardziej restrykcyjne niż w ostatecznie przyjętej wersji. Po pojawieniu się przecieków o przygotowywanym w tajemnicy traktacie, sprawą zainteresowały się organizacje zrzeszające internautów i informatyków, tematu nie udało się jednak nagłośnić. Nie udało się również otrzymać oficjalnych informacji ze strony m.in. polskiego rządu, które potwierdzałyby lub zaprzeczały przeciekom WikiLeaks. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odmówiło ujawnienia dokumentów związanych z ACTA.

24 listopada 2009 roku stowarzyszenie Internet Society Poland wystąpiło do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o udostępnienie treści stanowiska ministerstwa w odniesieniu do porozumienia ACTA, dokumentów związanych z negocjowaniem traktatu oraz imienia i nazwiska osoby odpowiedzialnej za przygotowanie stanowiska Polski i prowadzącej negocjacje.

- Ministerstwo kultury w ogóle nie odpowiedziało na nasz wniosek, odpowiedź uzyskaliśmy dopiero po złożeniu wniosku do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Odmówiono nam informacji o treści traktatu dlatego, że jest to jakaś bliżej niezidentyfikowana tajemnica Unii Europejskiej. W polskiej ustawie o dostępie do informacji publicznej nie było żadnej przesłanki, aby odmówić udzielenia tej informacji, ale odmówiono - wyjaśnia Marcin Cieślak, prezes stowarzyszenia Internet Society Poland.

Wobec braku reakcji ministerstwa na pytanie ze strony stowarzyszenia, posłowie Grzegorz Pisalski i Bożena Kotkowska z SLD (obecnie oboje należą do Unii Pracy) złożyli interpelację poselską, w której zapytali ministra Bogdana Zdrojewskiego o utajnione negocjacje nad ACTA. - Obawialiśmy się, że dostawcy internetowi zostaną zmuszeni do blokowania i filtrowania stron, aby przeciwdziałać łamaniu praw autorskich i będą musieli odcinać od sieci podejrzanych o naruszenia tych praw. Nie chciałam, aby internet był cenzurowany i aby ktoś blokował strony wyłącznie na podstawie podejrzeń. Zaniepokojona tą sytuacją, chciałam dowiedzieć się, czy to prawda, dlatego złożyłam interpelację skierowaną do ministra Bogdana Zdrojewskiego. Chciałam, żeby rząd wiedział, że sprawa nie jest już tajna. Interpelacja jest dostępna na stronach sejmowych, dzięki temu można upublicznić bardzo dużo informacji. Chciałam zainteresować tym opinię publiczną - wyjaśnia była posłanka. Zaznacza, że zainteresowała się tematem, ponieważ jest administratorem sieci i informatykiem.

5 maja 2010 roku, w odpowiedzi na interpelację posłów, minister Bogdan Zdrojewski odmówił ujawnienia informacji na temat prac nad porozumieniem ACTA. - Odnosząc się do postulatu upublicznienia przez rząd RP dokumentu dotyczącego negocjacji w sprawie porozumienia ACTA o nr 6347/10, należy zająć zdecydowanie negatywne stanowisko - czytamy w pierwszym zdaniu obszernego oświadczenia opublikowanego na stronie internetowej sejmu (zobacz treść oświadczenia).

Jak twierdzi w oświadczeniu minister Zdrojewski, dokumentów nie można było ujawnić, ponieważ mają status "zastrzeżonych". Wskazuje jednak na jawne dokumenty na temat ACTA, które można znaleźć w internecie i uzasadnia, że nie można ujawnić autorów poszczególnych zapisów. - W ujawnionym dokumencie zawarto treść wszystkich aktualnych propozycji zgłoszonych podczas negocjacji, jednak bez ujawniania ich autorów. Informacje o stanowiskach poszczególnych stron negocjacji, w tym Unii Europejskiej, pozostają bowiem zastrzeżone, co jednak nie ma wpływu na możliwość oceny ich treści przez zainteresowane środowiska i opinię społeczną. Natomiast ujawnienie ˝autorstwa˝ poszczególnych stanowisk pozostaje wyłącznie w gestii ich dysponentów. W tym kontekście należy stwierdzić, że informacje dotyczące negocjacji, udzielane przez państwa członkowskie UE, nie mogą prowadzić do ujawnienia stanowiska Unii bez zgody odpowiednich jej organów - pisze w oświadczeniu minister Zdrojewski.

Podczas spotkania z przedstawicielami organizacji pozarządowych, które odbyło się 18 maja 2011 roku, premier Tusk obiecał zbadać sprawę odmowy udostępnienia dokumentów przez ministerstwo kultury. - Wydaje mi się mało prawdopodobne, aby istniały przepisy europejskie, które uniemożliwiają ministrowi kultury przekazanie informacji, o którą pytaliście. Sprawdzę to jeszcze dzisiaj. Jestem prawie pewien, że zastosowano wybieg bez żadnej podstawy prawnej - mówił premier (zobacz film ze spotkania z premierem)

Konsultacje za zamkniętymi drzwiami

6 dni po opublikowaniu na stronie internetowej sejmu odmowy udzielenia odpowiedzi, 11 maja 2010 roku, ministerstwo zaprosiło do konsultacji społecznych 27 organizacji i prywatnych przedsiębiorstw, zabrakło wśród nich m.in. stowarzyszenia Internet Society Poland, które wcześniej wnioskowało o udostępnienie dokumentów dotyczących ACTA. Wśród organizacji znalazły się niemal wyłącznie stowarzyszenia reprezentujące artystów i zainteresowane ochroną praw autorskich, m.in. ZAiKS. Media były reprezentowane przez trzy największe telewizje - TVN, Polsat i TVP. Zabrakło przedstawicieli pozostałych mediów i organizacji, które wcześniej protestowały przeciw przyjęciu ACTA przez Radę UE. - Nie uzyskaliśmy żadnego zaproszenia na konsultacje w tej sprawie, nie wiedzieliśmy nawet, że one się odbyły - mówi Marcin Cieślak z Internet Society Poland.

- To bardzo dziwne, że pan premier Tusk podpisuje to porozumienie bez wcześniejszej dyskusji w parlamencie. Dziwne również, że wszystko odbywa się w utajnieniu i bez dyskusji ze społeczeństwem. Sprawę specjalnie próbowano uciszyć - twierdzi Bożena Kotkowska.

Podobnego zdania byli również przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy brali udział w spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem 18 maja 2011 roku. Niemal jednogłośnie skrytykowali sposób prowadzenia konsultacji i utajnienie dokumentów. - Konsultacje tego traktatu były kompletnie nieprzejrzyste i całkowicie za zamkniętymi drzwiami. Poza osobami zaproszonymi do tych konsultacji na podstawie zupełnie nieznanych kryteriów, nikt nie miał szansy zabrać głosu i wpłynąć na kształt ostatecznego traktatu - mówił na spotkaniu z premierem Michał Woźniak z Fundacji Otwartego i Wolnego Oprogramowania.

- Jedyną organizacją, spośród biorących udział w konsultacjach, która nie jest stricte związana, ani z produkcją treści objętych prawami autorskimi, ani z telewizjami, była Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, która zresztą ustosunkowała się do ACTA negatywnie. Można było to przedyskutować i w tym właśnie tkwi problem, ponieważ można przyjmować różne modele polityczne, a ten traktat jest jakimś kierunkiem politycznym. My uważamy, że traktat AKTA jest szkodliwy dla gospodarki polskiej i dla internetu. Można natomiast ustalać kierunek biorąc pod uwagę interes różnych stron, również producentów. Nie twierdzę, że zawsze mamy rację, ale do takich rozmów musi dojść. Problem polega na tym, że konsultacje były jednostronne, zaproszono do nich tylko jedną stronę zainteresowanych podmiotów i traktat przeszedł bez dyskusji - wyjaśnia Marcin Cieślak.

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji rzeczywiście była jedynym podmiotem spoza grupy zainteresowanej przyjęciem ACTA i jedyną organizacja, która wyraziła swój sprzeciw wobec tego traktatu. - PIIT popiera każdą formę ochrony własności intelektualnej, dlatego jest przekonana, że należy odnieść się pozytywnie do założonych celów ACTA, ale naszym zdaniem należy także poprzeć rezolucję Parlamentu Europejskiego o zaopiniowanie ACTA przez Trybunał Sprawiedliwości (ETS). Obecnie podtrzymujemy konieczność zbadania umowy ACTA przez ETS. Równocześnie w Memorandum, PIIT wskazała na szereg wątpliwości dotyczących interpretacji zapisów w tekście umowy ACTA. Nie dziwimy się, że są one zbieżne z wieloma obecnie prezentowanymi zastrzeżeniami. Niestety żaden z adresatów naszego Memorandum nie podjął dyskusji ani wyjaśnień na ten temat - wyjaśnia organizacja w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej piit.org.pl.

Wymuszony traktat?

31 sierpnia 2011 roku, gdy media i społeczeństwo interesowały się głównie kampanią wyborczą, odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej, pod przewodnictwem posła Stanisława Rakoczego z PSL (zobacz zapis z prac komisji). Stanowisko rządu przedstawiał Piotr Żuchowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zaznaczył, że AKTA powstało, aby zwalczać handel podrabianymi towarami i przeciwdziałać kradzieży własności intelektualnej. Wyjawił również, że traktat powstawał w tajemnicy. - Umowa powstawała w sposób bardzo swoisty. Przedstawiciele rządów, którzy negocjowali umowę, początkowo spotykali się w sposób nieformalny, a wręcz tajny. Przez długi czas materialna zawartość dyskutowanych w trakcie spotkań tematów była nieznana - mówił Piotr Żuchowski.

Według informacji ujawnionych przez portal WikiLeaks.org, inicjatorzy porozumienia przyjęli strategię, według której rzeczywiste negocjacje nad warunkami ACTA miały odbywać się w wąskim gronie państw w pierwszej fazie tworzenia porozumienia. Pozostałe państwa miały zostać zaproszone do traktatu w drugiej fazie negocjacji, w której nie miało być możliwość dokonywania żadnych zmian w ACTA, a podpisanie umowy miało być wymuszone na tych państwach presją polityczną.

Nieświadomie tę wersję potwierdził sekretarz ministerstwa kultury podczas swojego wystąpienia 31 sierpnia 2011 roku. - Pragnę przypomnieć, że negocjacje wstępne były zainicjowane przez Japonię, później włączyły się Stany Zjednoczone. Były one prowadzone absolutnie poza krajami UE. Była to Australia, Kanada, Korea, Meksyk, Maroko, Nowa Zelandia, Singapur. Była też Szwajcaria. Mówiąc wprost, została wynegocjowana umowa handlowa, która w sposób globalny ma walczyć z naruszeniami prawa własności intelektualnej. W momencie, kiedy w sposób oficjalny w UE pojawiły się pytania, czy ona może być przyjęta, czy jest zgodna z prawem UE, z zasadami procedowania tego typu umów UE, pojawiły się oceny negatywne. W sposób szczególny była to opinia europejskich środowisk naukowych (opinia 25 profesorów prawa - przyp. red.)., która podnosiła różnice między zapisami ACTA a prawem europejskim. Jednak 27 kwietnia br. Komisja Europejska przedstawiła szczegółowe stanowisko w tej sprawie mówiąc jednoznacznie, że ACTA może być przyjęta w ramach struktur UE. Polskie stanowisko w tym względzie może być absolutnie jednoznaczne. Od 2010 roku, kiedy zostaliśmy skreśleni z takiej bardzo symbolicznej listy, na której przedstawicielstwo handlowe rządu Stanów Zjednoczonych umieszcza kraje, które łamią prawo europejskie, znaleźliśmy się w gronie tych państw, które w sposób jednoznaczny muszą bronić prawa własności intelektualnej jako szczególnego dobra i to bronić w sposób skuteczny - twierdził Piotr Żuchowski.

Nikt nie liczy się z polskim stanowiskiem

W tym kontekście stanowisko Polski w negocjacjach było nieistotne, ponieważ z założenia nie miało być brane pod uwagę. Być może właśnie dlatego stanowisko Polski i UE musiało pozostać tajne. Dodatkowo, według ministerstwa, nie mieliśmy prawa negocjowania traktatu, ponieważ, jak czytamy w oświadczeniu ministra Zdrojewskiego, robiła to za nas UE. - Rząd RP będzie kontynuował udział w pracach formacji roboczych Rady w celu wypracowania jak najbardziej wyważonych regulacji w zakresie egzekwowania praw własności intelektualnej. Planowany jest też udział przedstawicieli Polski w kolejnej rundzie negocjacyjnej porozumienia ACTA, chociaż - z uwagi na wyłączne kompetencje UE w zakresie polityki handlowej oraz przyjęty mandat negocjacyjny - państwa członkowskie nie biorą bezpośredniego udziału w negocjacjach, a jedynie w wypracowaniu stanowiska UE - pisze w oświadczeniu z 5 maja 2010 roku minister Zdrojewski.

Polskie stanowisko w sprawie ACTA zostało po raz pierwszy ujawnione na wniosek Internet Society Poland, który przy kolejnej próbie uzyskania informacji został częściowo uwzględniony. - Stanowisko polskiego rządu było takie, aby nie zmieniać nic w polskim prawie. Z treści ACTA wynika jednak, że zmiany będą potrzebne, co oznacza, że polskie stanowisko nie zostało uwzględnione - wyjaśnia Marcin Cieślak.

Jak zauważa prezes ISP, z ACTA wynika, że przestępstwa związane z łamaniem praw autorskich będą ścigane z urzędu, w tej chwili dzieje się to tylko na wniosek właściciela praw autorskich. - Każda Strona zapewnia swoim właściwym organom, w stosownych przypadkach, możliwość działania z własnej inicjatywy, by rozpocząć dochodzenie lub działanie prawne w odniesieniu do przestępstw określonych w art. 23 (Przestępstwa) ust. 1, 2, 3 i 4, dla których Strona ustanawia procedury karne i kary - czytamy w ACTA.

Kto skorzysta na ACTA?

Na ACTA może skorzystać nie tylko przemysł rozrywkowy. Niejasno sformułowane przepisy mogą być interpretowane również jako rozszerzenie możliwości patentowania m.in. na oprogramowanie. - To złożona kwestia, dlatego należy mówić o tym ostrożnie, ale z tego co wiemy, do 2008 roku takie plany były - informuje Marcin Cieślak.

Wcześniejsze próby ujednolicenia prawa patentowego dotyczącego oprogramowania w UE nie powiodły się (lobbowały za tym m.in. największe koncerny wytwarzające oprogramowanie). Obecnie o możliwości patentowania oprogramowania każdy kraj UE decyduje indywidualnie. Gdyby takie rozwiązania weszły w życie, byłyby korzystne dla dużych firm z najbardziej rozwiniętych krajów, jak np. Microsoft. Straciłyby na tym małe i średnie przedsiębiorstwa działające w tej branży i pochodzące z biedniejszy państw, które przyjęły ACTA. Zahamowałoby to także rozwój otwartego oprogramowania, dostępnego bezpłatnie w internecie.

Marcin Cieślak z ISP zauważa, że ACTA reguluje nie tylko sankcje za łamanie praw autorskich, ale również prawo celne. - Zakładając, że w Polsce cyfrowa kompresja obrazu nie jest poddana opatentowaniu, polska firma produkująca dekodery do telewizorów może eksportować je np. do Japonii lub Stanów Zjednoczonych. Przy takim porozumieniu międzynarodowym jak ACTA może się okazać, że taki sprzęt będzie konfiskowany na granicach dlatego, że polski producent nie wniósł opłaty firmie, która opatentowała podobną technologię w jednym z państw, w których obowiązuje ACTA i w przeciwieństwie do krajów UE, można tam patentować oprogramowanie. ACTA ma być w założeniu narzędziem egzekucji tego prawa przez służby celne. Warto zadać pytanie, czy polscy eksporterzy innowacyjnych technologii będą mieli przez to problemy w innych krajach - mówi Marcin Cieślak.

Kogo to obchodzi?

Mimo, że ACTA mogą zachwiać delikatną równowagę między interesami dysponentów praw autorskich i patentów, a przedsiębiorstwami z krajów rozwijających się i szeroko rozumianą swobodą i anonimowością korzystania z internetu, media nie zainteresowały się tym tematem aż do akcji Anonymous, w wyniku której przestały działać rządowe strony internetowe. Jeszcze przed akcją Anonymous, 27 grudnia 2011 roku sprawę szczegółowo opisał portal prawo.vagla.pl. W konsultacjach na temat ACTA w maju 2010 roku brały udział trzy największe telewizje. Wcześniej sprawą próbowali zainteresować media posłowie Grzegorz Pisalski i Bożena Kotkowska.

- Nikt w sejmie, poza mną i posłem Grzegorzem Pisalskim, nie próbował drążyć tej sprawy. Nie wiem, dlaczego nie zainteresowali się nią dziennikarze. Udało mi się zwrócić uwagę tylko mediów lokalnych. Artykuł na ten temat opublikowała po mojej interpelacji gazeta "Super-Nowa" z Bielska-Białej, gdzie mieszkam. Nie rozumiem, dlaczego nie udało się wzbudzić większego zainteresowania. Sprawa była wyciszana przez rząd, wygląda na to, że miało to na celu utajnienie całego przedsięwzięcia, udawano, że temat nie istnieje - mówi Bożena Kotkowska

Wobec ACTA obojętni byli również politycy. 31 sierpnia 2011 roku, na posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej, gdy sekretarz ministra kultury Piotr Żuchowski mówił o ACTA, obecni byli również europosłowie z opozycji: Tadeusz Cymański, Ryszard Czarnecki, Paweł Kowal, Jacek Kurski, Marek Migalski, Tomasz Poręba, Jacek Protasiewicz i Zbigniew Ziobro. Jak pisał na swoim blogu Marek Migalski, europosłowie nie znali treści ACTA. Jak twierdzi Migalski, sprawa nie była im znana również podczas głosowania w Parlamencie Europejskim w październiku 2010 roku. Wszyscy wymienieni europosłowie głosowali "za" ACTA.

- Dzisiaj rano dowiedziałem się, że głosowałem za ACTA. Serio. I nie mam zamiaru się tego wypierać. Czy wiedziałem, za czym głosuję? Nie. Czy zawsze wiem, za czym głosuję? Rzadko. Czy inni posłowie i europosłowie wiedzą więcej? Nie. Mógłbym dziś coś ściemniać na okoliczność mojego głosowania w PE z 24 października 2010 roku - że jednak uważam, że część zapisów jest sensowna, że moja grupa zgłaszała swoje uwagi, że istnieje konflikt między wolnością internetu, a prawami własności intelektualnej. Jestem na tyle inteligentny, że coś wiarygodnego bym wymyślił. Ale prawda jest inna - w 90% przypadków posłowie i europosłowie nie mają pojęcia o tym, nad czym głosują. Dlaczego się tak dzieje? Bo ilość aktów prawnych jest tak duża, że normalny poseł nie jest w stanie zorientować się, o czym decyduje. Mamy do czynienia z zalewem ustaw, uchwał i rezolucji i nie ma szans, żeby jeden deputowany był w stanie zorientować się, co jest przedmiotem głosowania, w którym bierze udział - wyjaśnia na swoim blogu na portalu salon24.pl Marek Migalski.

Marcin Bartnicki, Wirtualna Polska
(wp.pl)
źródło : http://wiadomosci.wp.pl/t...,wiadomosc.html

Copyright © 1995-2012

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9163
Skąd: Lubin
Wysłany: Czw Lut 02, 2012 09:52

Hołdys, wysiadka!

Mylą się ci, którym tak jak Zbigniewowi Hołdysowi, wydaje się, że w protestach, które trwają na polskich ulicach już niemal od tygodnia, chodzi o traktat ACTA. Że wystarczy przedstawić racjonalne argumenty, dowieść, że nowe regulacje nie naruszają polskiego prawa i sprawa rozejdzie się po kościach. Nic z tych rzeczy. Wystarczy poczytać opinie na forach internetowych, posłuchać, co mówią ludzie na ulicach, w autobusach, taksówkach i pociągach, a staje się jasne, że ACTA to iskra, która potrafiła zjednoczyć środowiska na co dzień niezintegrowane.(...)

Więcej:
http://www.krytykapolityc...menuid-350.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9163
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Lut 03, 2012 09:49

ACTA w politycznym tyglu

Solidarna Polska zbiera podpisy pod wotum nieufności dla ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Posłowie tego ugrupowania chcą odwołania szefa resortu w związku z jego rolą w konsultacjach nad porozumieniem ACTA. Szef klubu Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk powiedział w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że ceni ministra. Jak jednak dodał: "po ostatnich wyborach PO była tak pewna, że jest kochana, że zaprzestała konsultacji społecznych".
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

- To duża lekcja pokory. Myślę, że wszyscy będziemy się pilnować, a krokiem naprzód będzie wprowadzenie nowych mechanizmów konsultacyjnych  - powiedział w "Poranku TOK FM", minister administracji i cyfryzacji, Michał Boni. Odniósł się on do ostatnich protestów społeczeństwa w sprawie ACTA.
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 9  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.