forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 30, 2017 23:17

Stronniczy jak Tusk. Dlaczego Bruksela to akceptuje? Bo w Komisji Europejskiej rządzą dziś ludzie zaprzyjaźnieni z PO




Donald Tusk zasugerował niedawno, że rząd PiS realizuje "plan Kremla". Pomijam, że wypowiedział to człowiek, który powinien otrzymać złoty medal od Federacji Rosyjskiej za zasługi na rzecz interesów Gazpromu. Fakt jest taki, że stronnicza wypowiedź Tuska była bardzo poważną insynuacją, sprzeczną z zasadami Kodeksu Dobrego Postępowania Administracyjnego KE. Dlaczego Komisja Europejska to akceptuje? Bo zasiadają tam osoby zaprzyjaźnione z Tuskiem i PO, przez co dzisiaj nie może być ona traktowana jako organ obiektywny i nieuprzedzony politycznie.

Czy ktoś kiedyś się zastanawiał dlaczego Komisja Europejska atakuje tylko jedną ze stron politycznego sporu w Polsce? Dlaczego eurokraci z Brukseli milczeli, kiedy ekipa Platformy Obywatelskiej w trybie pilnym zmieniała ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, tak aby rzutem na taśmę, tuż przed wyborami parlamentarnymi z 2015 roku obsadzić swoimi ludźmi wszystkie wolne stanowiska sędziowskie w TK? Dlaczego Komisja Europejska nie interesowała się wycinką w Puszczy Białowieskiej, jaka miała miejsce przed 2015 rokiem? A przecież była ona wówczas znacznie większa niż obecnie. Dlaczego wybory samorządowe z 2014 roku, gdzie doszło do całego mnóstwa nieprawidłowości i "cudów" nad urnami, nie wzbudziły wśród przedstawicieli brukselskiej elity żadnego niepokoju? Dlaczego nie widzi błędów po stronie partii, którą założył obecny szef Rady Europejskiej, czyli Donald Tusk?

Odpowiedź jest prosta - tak się składa, że w wyniku wyborów do europarlamentu z 2014 roku, czołowe stanowiska w Komisji Europejskiej pozajmowali kumple Platformy Obywatelskiej z Europejskiej Partii Ludowej (EPP) z Donaldem Tuskiem na czele. Tak się też składa, że władzę u naszych zachodnich sąsiadów piastowali do tej pory również ludzie powiązany z EPP. Platforma Obywatelska, Merkel i Komisja Europejska to zatem jedno, powiązane wspólnymi poglądami i interesami towarzystwo. W takim układzie nie trudno przewidzieć unijną nawalankę w rząd, który nie ma kumpli w EPP, lecz w opcji alternatywnej dla EPP, czyli wśród Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR).

Gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego z 2014 roku wygrali przedstawiciele ECR, a dzięki temu obsadzili kluczowe stanowiska w Komisji Europejskiej, to dziś zapewne nie byłoby żadnego postępowania Unii przeciwko Polsce w/s praworządności, a niemieccy politycy oraz niemieckie media byłyby zdecydowanie bardziej powściągliwe.

Warto pamiętać, że Komisja Europejska nie jest żadnym obiektywnym czy nieuprzedzonym politycznie organem. To zbiór ludzi, którzy mają określone poglądy i sympatie. Dzisiaj rządzą tam ludzie związani lub sympatyzujący z PO. Nie wykluczone jednak, że przy okazji najbliższych wyborów do Parlamentu Europejskiego sytuacja ta ulegnie totalnej zmianie. Na tym polega współczesna polityka.

źródło: http://niewygodne.info.pl...czosc-Tuska.htm

Podpis użytkownika:
   
Ovukua
Nowy(a) na forum


Dołączyła: 01 Gru 2017
Posty: 1
Wysłany: Pią Gru 01, 2017 16:28

cyrk na kółkach

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Gru 01, 2017 21:49

Jak za rządów SLD-UP projekt gazociągu norweskiego uwalono. Chwilę później ruszyła budowa Nord Streamu




Polska już 10 lat temu mogła uniezależnić się od dostaw drogiego gazu z Rosji i uprzedzić budowę Nord Streamu. Było to możliwe, gdyby w 2003 roku rząd Leszka Millera (SLD) nie pozwolił na wygaszenie zawartej dwa lata wcześniej przez rząd Buzka (AWS) umowy w sprawie budowy położonego na dnie Bałtyku gazociągu z Norwegii. Warto podkreślić, że wkrótce po tym koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku omijającego łukiem nasz kraj i utrudniającego w przyszłości powrót do koncepcji budowy Baltic Pipe...

Przypomnijmy - rząd Jerzego Buzka (AWS), jako pierwszy rząd w historii III RP, podjął się realnej próby zdywersyfikowania źródeł dostaw gazu ziemnego do Polski. Celem miało być choćby częściowe uniezależnienie się od surowca dostarczanego przez rosyjski Gazprom. We wrześniu 2001 roku, po kilkunastu miesiącach negocjacji na szczeblu międzypaństwowym, PGNiG podpisało z 5 norweskimi firmami umowę na budowę gazociągu biegnącego po dnie Bałtyku oraz dostawy 74 mld metrów sześciennych gazu ziemnego, który miał być dostarczony do Polski w latach 2008 - 2024.

Przekleństwem tej umowy było to, że została ona podpisana na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi, które padły łupem koalicji SLD-UP. Premierem kraju zostaje Leszek Miller - były członek PZPR, który od samego początku deklarował niechęć do umowy dotyczącej gazociągu norweskiego i podważał sens jej istnienia. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Spółka PGNiG, która była formalną stroną umowy z Norwegami, jest kontrolowana przez Skarb Państwa. To oznacza, że we władzach tej spółki zasiadają ludzie z nadania partii, która aktualnie rządzi w kraju. Nowy zarząd PGNiG szybko uznał, że realizacja kontraktu norweskiego jest pozbawiona sensu. Zaczęto wówczas forsować narrację, że w obliczu funkcjonującego kontraktu z Rosjanami, Polska nie będzie w stanie przyjąć rocznie dodatkowych 8 mld metrów sześciennych gazu z Norwegii w ramach dostaw, których realizacja miała się rozpocząć od 2008 roku.

W tzw. międzyczasie (luty 2003 rok) wicepremier Marek Pol (UP) zgodził się na zawarcie z Gazpromem nowej umowy na dostawy gazu z Rosji, którą Najwyższa Izba Kontroli uznała później za "niezgodną z interesem Polski". Szczegóły tej transakcji opisuje na swojej stronie poseł PO Bogusław Sonik: >> "W trakcie renegocjacji warunków dostaw gazu z Rosji doszło do rażących naruszeń ustawy z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, za co główną odpowiedzialność ponoszą: premier Leszek Miller oraz wicepremier Marek Pol, a także minister gospodarki Jacek Piechota. Renegocjacje niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawy gazu z Rosji, doprowadziły do dalszego faktycznego ograniczenia możliwości dywersyfikacji". W pokontrolnym raporcie NIK napisano dalej: "Analiza poszczególnych rozwiązań zawartych w protokole wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz niedostateczną ochronę interesów strony polskiej"

Zawarcie nowego, niekorzystnego z punktu widzenia interesów Polski, kontraktu gazowego z Rosją było de facto gwoździem do trumny dla gazociągu norweskiego. W obliczu faktów dokonanych 2 grudnia 2003 roku zarząd kontrolowanego przez rząd SLD-UP PGNiG wydał następujący komunikat:

"Wobec braku możliwości realizacji sprzedaży gazu na rynki skandynawskie, które miały wynosić ok. 3 mld m3 rocznie oraz braku możliwości ulokowania na rynku polskim dodatkowej ilości ok. 5 mld m3 gazu ziemnego rocznie, nie zostały spełnione podstawowe założenia ekonomiczne przedsięwzięcia. Dlatego też strony uznały, że brak jest przesłanek do realizacji umowy z dnia 03.09.2001 r."

Projekt gazociągu na dnie Bałtyku, łączącego Norwegię z Polską, legł w gruzach. Co ciekawe - wkrótce po tym jak został on uwalony, koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku...

źródło: http://niewygodne.info.pl...ag-norweski.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Gru 01, 2017 22:42

Komentarz:
Anonim

In vitro w przypadku wady uniemożliwiającej zajście w ciążę w przypadku np niedrożności jajowodów ma się nijak do genetyki. Zarodki mogą być równie zdrowe, a nawet zdrowsze od tych "przypadkowych" z normalnego poczęcia. Kościół który wtrąca się do wszystkiego zaczyna mnie coraz bardziej mierzić. Nie wiem jak długo wykształceni ludzie wytrzymają ten nawarstwiający się stek bzdur serwowanych nam ze wszystkich stron. Zaczynam myśleć coraz poważnej o konwersji na luteranizm, w tym kościele nie obraża się inteligencji wierzących.....
============================
Czarnosukienkowym zdaje się, że mają zawsze rację.
==================================
Eksperci episkopatu o in vitro




„Prawo niemal od zawsze przypomina, że nie wszystko, co dopuszczalne, jest godziwe” – napisał abp Henryk Hoser we wprowadzeniu do książki „Wobec in vitro. Genetyczne, moralne, filozoficzne i prawne aspekty zapłodnienia pozaustrojowego”. Publikacja ukazująca całościowo problematykę in vitro została zaprezentowana w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

Przygotowana m.in. przez członków Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych publikacja poświęcona procedurze in vitro została wydana nakładem wydawnictwa „Jedność” pod patronatem przewodniczącego Zespołu abp. Henryka Hosera, który jest również autorem wprowadzenia do książki.

Publikacja pod redakcją ks. prof. UKSW Jacka Grzybowskiego i ks. prof. Franciszka Longchamps de Bérier decyzją Komisji Wychowania Katolickiego KEP z 23 października 2017 r. przeznaczona jest jako pomoc uzupełniająca dla nauczyciela w nauczaniu religii rzymskokatolickiej w klasach licealnych. Jak jednak wskazywali redaktorzy książki podczas jej prezentacji, może z niej korzystać każdy, kto szuka informacji dotyczących in vitro.

Autorzy podręcznika podkreślali, że rozwijająca się wiedza i technika wymaga ostrożności.

Nie można niszczyć człowieka, tylko dlatego, że jest bezbronny

– mówiła prof. Alina Midro, genetyk kliniczny.

Książka nt. in vitro obejmuje m.in. teksty poświęcone technice i konsekwencjom tej procedury, moralnym, a także prawnym jej aspektom oraz statusowi ludzkiego embrionu, jak i zagrożeniom genetycznym u dzieci poczętych in vitro. Wśród autorów są: ks. Piotr Morciniec, ks. Marian Machinek MSF, prof. Andrzej Kochański, prof. Alina T. Midro, ks. Andrzej Maryniarczyk SDB, o. Jacek Salij OP, Michał Królikowski, ks. Franciszek Longchamps de Bérier oraz Maciej Barczentewicz.

Publikacja zawiera również aneks, w którym zebrano konspekty lekcji, konferencji i wykładów o problematyce bioetycznej.

źródło: http://niezalezna.pl/2102...patu-o-in-vitro

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Gru 02, 2017 10:00

Komentarz;
Lupro Pibaki

Zabierajcie łapy i mordy spod cudzych pierzyn !!!
Szkoła ma przekazywać WIEDZĘ , a nie klechdy i bajania jako prawdy objawione.
Po drugie wiara to jest coś co ma się w sercu i głowie, a nie coś co się wywala na wierzch jak zboczeniec fiuta w parku. Wiara to NIE JEST duchowy ekshibicjonizm!
Po trzecie wolność polega na tym, że jak ktoś wierzy i uważa biskupa za wyrocznię ten MA PRAWO nie stosować in vitro. Ale zmuszanie do tego innych bo ktoś w to wierzy, to jest zwykła ordynarna indoktrynacja. Zwykła próba zniewolenia. To zwykły katotaliban.
Podstawą prawa, norm obowiązujących w społeczeństwie powinna być nauka, a nie wymysły facetów w torbach po cukrze na głowach.
Facetów walczących z "gender" , aż im kiecki podwiewa, facetów którzy najwięcej do powiedzenia mają na tematy o których nie mają zielonego pojęcia.
Po czwarte tworzenie nowego, wygodnego bo dochodowego dla nich "słowa bożego" świadczy tylko o ich pysze.
Czas na odprowadzenie wiary do kościołów, bo tam jej miejsce. Chirurg nie operuje na środku marketu, a szewc nie zeluje butów w piekarni!!!
Czas na zakończenie dotacji publicznych dla kościołów i należy wprowadzić dobrowolne opodatkowanie tych którzy do takiego kościoła należą.
Czas na opodatkowanie tego całego towarzystwa, tak jak każdego szarego obywatela.
Czas na wyprowadzenie religii ze szkół i przestrzeni publicznej.
Czas na zerwanie konkordatu.
I NAJWYŻSZY czas na równe traktowanie wszystkich. Skoro ateista może I JEST stawiany przed sądem za "obrazę uczuć religijnych", to nieszanowanie faktu, że ktoś nie wierzy w baśnie TEŻ POWINNO BYĆ TRAKTOWANE JAKO OBRAZA UCZUĆ!!.
Ateista nie jest obywatelem gorszej kategorii, no chyba, że żyjemy już w państwie wyznaniowym!

================================
Biskupi wprowadzają "bruzdę" do szkół. Będą straszyć młodzież zapłodnieniem in vitro




Do szkół licealnych trafi publikacja biskupów rzymskokatolickich, która zwalcza leczenie niepłodności metodą zapłodnienia in vitro. Promuje ją biskup Henryk Hoser, a wśród autorów tekstów jest ksiądz Franciszek Longchamps de Bérier, który utrzymuje, że dzieci z in vitro są naznaczone "bruzdą dotykową".

Wśród autorów znajdują się też Michał Królikowski, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, który pracował nad odebraniem kobietom prawa do przerwania niechcianej ciąży, oraz lekarze odmawiający kobietom antykoncepcji.

W publikacji biskupów można przeczytać, że leczenie niepłodności metodą zapłodnienia in vitro to m.in. efekt "erotyzacji nastoletniej młodzieży". Hierarchowie porównują ten rodzaj zapłodnienia do przerywania niechcianej ciąży i straszą, że dzieci które urodziły się dzięki tej metodzie, mają znacznie częściej wady wrodzone, w tym genetyczne. Publikacja posłuży m.in. katechetom szkolnym, którzy mają zajęcia z młodzieżą licealną.

Biskupi rzymskokatoliccy nie ukrywają tego, że chcą zakazać w Polsce leczenia niepłodności metodą in vitro. W 2015 r. w wywiadzie dla telewizji Trwam abp Stanisław Gądecki zapowiedział, że hierarchowie będą walczyć z leczeniem in vitro jak z przerywaniem niechcianej ciąży.

"Kompromis w sprawach moralnych jest niemoralny. Gdy nie da się w tej chwili osiągnąć stanu doskonałego, to można przez chwilę czekać, ale nie w tym sensie żeby opuścić ręce i skończyć walkę. Ta walka się rozpoczyna, tak jak wiele dziesiątków lat temu rozpoczęła się walka z aborcją" – powiedział wtedy abp Gądecki.

Publikacja antyinvitro wydaje się być jednym z elementów walki biskupów z legalnością leczenia metodą in vitro w Polsce.

źródło: http://natemat.pl/224367,...kolna-katecheze

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Gru 02, 2017 19:01

Komentarze:
oszwabieni
Zostaliśmy zaatakowani przez Niemców, zniszczyli Polskę i wymordowali 1/4 ludności, a następnie nie zapłacili reparacji...
Jest jeszcze szansa uzyskania reparacji, zanim zamienią się w kalifat

------------------------------

NiePOprawny

Jestem przekonany że Niemcy POsuną się do KAŻDEJ manipulacji żeby Polsce żadynch reparacji nie wypłacić ale ważne co zrobi Polska bo jak zostaną postawieni pod ścianą to optyka może się zmieni
=============================
Sensacyjne informacje! Niemiecki kanclerz okłamał prezydenta USA. Nie dopuścił, żeby Stany Zjednoczone wsparły Polskę w walce o roszczenia




W lutym 1990 r. kanclerz Niemiec Helmut Kohl spotkał się z prezydentem USA Georgem Bushem w rezydencji prezydentów Stanów Zjednoczonych w Camp Daid. Rozmowy dotyczyły zjednoczenia Niemiec. Kanclerz odniósł się również do odszkodowań wojennych dla Polski.

Niemiecki protokół z rozmowy Kohl-Bush 24 lutego 1990 w Camp David. Kanclerz posługując się kłamstwami i manipulacjami przekonuje prezydenta USA, by nie poruszać już sprawy reparacji dla Polski
— napisał niemcoznawca i pracownik naukowy Instytutu Zachodniego w Poznaniu prof. Stanisław Żerko na Twitterze.

Kohl mówił Bushowi, że RFN wypłaciła już 100 mld marek niemieckich odszkodowań. Twierdził, że środki przekazane dla Polaków rozkradli przedstawiciele komunistycznych władz.
Także do Polski popłynęły w latach 70. duże sumy, które zostały przez skorumpowany reżim roztrwonione (verschleudert), zamiast trafić do ludzi. Teraz 50 lat po wojnie nie można znów zaczynać z reparacjami
— przekonywał amerykańskiego prezydenta.

Słowa o „dużych sumach” były kłamstwem. Polska otrzymała jedynie 100 milionów marek niemieckich. Ta suma to zaledwie jeden promili środków, które Niemcy przekazały na odszkodowania dla ofiar wojny. Kłamstwem było również to, że pieniądze nie trafiły do ofiar.

Te „duże sumy” to 100 mln DM dla polskich ofiar eksperymentów pseudomedycznych (porozumienie z 6 XI 1972). Czyli do Polski trafiło 100 mln na łączną kwotę 100 mld niem. płatności. Zaledwie JEDEN PROMIL, pieniądze te wbrew twierdzeniom Kohla trafiły do poszkodowanych
— pisze prof. Żerko.

Dopiero w 1991 podpisano porozumienie o przekazaniu Polsce 0,5 mld DM, kwoty relatywnie niewielkiej w stosunku do całości kwot, wypłaconych przez RFN w zw. z II wojną. A świadczenia dla b. robotników przymus. trzeba było kilka lat później z gardła Niemcom wyrywać
— wskazał.

Na początku sierpnia prof. Żerko w jednym z twitów pisał, że podczas rozmów z Camp David Kohl przekonał Busha, aby nie wspierać Polski w sprawie reparacji.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/369890-sensacyjne-informacje-niemiecki-kanclerz-oklamal-prezydenta-usa-nie-dopuscil-zeby-stany-zjednoczone-wsparly-polske-w-walce-o-roszczenia

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Gru 03, 2017 16:04

Jaki o kamienicy Waltzów przy Noakowskiego 16: KW dysponuje nowymi dokumentami, które zmienią punkt widzenia na tę sprawę




Trudno uwierzyć w zapewnienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale Komisja Weryfikacyjna dysponuje nowymi dokumentami w tej sprawie, nigdy nie publikowanymi i na rozprawach je pokażemy. Nie chciałbym ich pokazywać wcześniej, bo chciałbym, aby wszyscy świadkowie odnieśli się do sprawy bez znajomości tych dokumentów. Natomiast po rozprawie pokażemy te dokumenty i one w ogóle zmienią punkt widzenia na tę sprawę
— powiedział wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: W piątek Komisja Weryfikacyjna postanowiła uchylić decyzję reprywatyzacyjną w stosunku do kamienicy na ul. Nabielaka 9. Państwo w tej sprawie zdecydowali o ukaraniu finansowym kilku urzędników, w tym m.in. pana Mirosława Kochalskiego, którego można określić, jako człowieka związanego z Państwa obozem politycznym. Czy można ten fakt traktować jako dowód na to, że KW nie powstała po to, aby znęcać się politycznie nad Hanną Gronkiewicz-Waltz i Platformą, jak twierdzi opozycja?

Patryk Jaki: My jesteśmy po to, żeby wzmacniać polskie państwo. Jeżeli na różnych etapach, które weryfikujemy, również osoby niezwiązane z Platformą Obywatelską osłabiały naszą wspólnotę narodową, to my jesteśmy po to, aby ich rozliczyć. Dla nas istotne jest państwo, a nie szyld partyjny czy to Platformy czy PiS-u. My chcemy sprawić, żeby po działalności Komisji i rozliczeniu tych wszystkich afer krok po kroku już nigdy nikomu nie przyszło do głowy, żeby tak ordynarnie kraść. Każdy teraz będzie miał z tyłu głowy, że może się pojawić taka komisja, która będzie rozliczała do samego spodu. Dlatego nasza działalność ma charakter państwotwórczy.

Marek Mossakowski, który nielegalnie wzbogacił się na reprywatyzacji kamienicy przy ul. Nabielaka 9, decyzją Komisji ma zapłacić miastu Warszawa 2,9 mln złotych. To przełomowa decyzja, ale Mossakowski jeszcze może się od niej odwoływać, a ostatecznie może się nią zająć Wojewódzki Sąd Administracyjny. Czy jest pan przekonany, że w takiej sytuacji WSA podtrzyma Państwa decyzję?

To jest kwestia fundamentalna. Jeżeli sądy administracyjne staną w obronie handlarzy roszczeń, to niech salon III RP nie liczy na to, że my to przyjmiemy jako rzecz normalną. Sądy mają teraz dobry moment, żeby się zrehabilitować. Nie ma złodziejskiej reprywatyzacji bez sądów. Sądy pozwalały na tą ordynarną kradzież. Dawno powinny to już przeciąć i dziś mają szansę żeby się zrehabilitować. Jeżeli staną po stronie handlarzy roszczeń i ja będę miał na to wpływ, to nie wykluczam jeszcze kolejnych reform systemu sądownictwa.

To znaczy dotyczących na przykład sądów administracyjnych?

Nie można tego wykluczyć.

Czy przewidują Państwo nałożenie na handlarzy roszczeń kar finansowych podobnych, jak w sytuacji Marka Mossakowskiego?

Tak, bo w ogóle wiele osób zwraca uwagę na to, że w ogóle w historii III RP nigdy tak nie było, żeby różne osoby zamieszane w jakieś przestępstwa oddawały rzeczy ukradzione. To nieprawdopodobne, że dopiero po 28 latach to się w Polsce dzieje, ale chciałbym, żeby wszyscy się do tego przyzwyczaili.

W przyszłym tygodniu Komisja Weryfikacyjna ma się zająć sprawą kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, to jest ta nieruchomość, na której wzbogaciła się rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sama prezydent, jak i jej mąż konsekwentnie twierdzą, że nie widzieli o tym, że ta kamienica jest reprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Trudno uwierzyć w zapewnienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale Komisja Weryfikacyjna dysponuje nowymi dokumentami w tej sprawie, nigdy nie publikowanymi i na rozprawach je pokażemy. Nie chciałbym ich pokazywać wcześniej, bo chciałbym, aby wszyscy świadkowie odnieśli się do sprawy bez znajomości tych dokumentów. Natomiast po rozprawie pokażemy te dokumenty i one w ogóle zmienią punkt widzenia na tę sprawę.

Czy te dokumenty mają dowodzić, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o tym, że ta kamienic była reprywatyzowana w przestępczy sposób?

Musimy zachować to jeszcze w tajemnicy.

Zmienię jeszcze temat. Czy pan jest przekonany, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie straci swojego stanowiska w wyniku rekonstrukcji rządu?

Gdyby komuś przyszło do głowy, żeby dymisjonować ministra Ziobro, to musiałby wziąć odpowiedzialność za rozpad koalicji, której my jesteśmy lojalnym członkiem. Jakie są dzisiaj powody, żeby rozwalać koalicję? Nie widzę takich powodów.

To brzmi jak groźba.

My mamy realne sukcesy. To by oznaczało, że ktoś podjąłby decyzję, żeby rozbijać na przykład całą grupę w ministerstwie sprawiedliwości, która się wyspecjalizowała w walce z mafią reprywatyzacyjną. Albo grupę, która ściga dzisiaj przestępstwa vatowskie Z jakiego powodu to rozbijać? Nie widzę powodu, żeby to niszczyć. Dlatego myślę, że to są spekulacje nieprawdziwe.

Powodem dymisji mogłaby być sprawa napiętych stosunków między ministrem Ziobro a prezydentem.

Nie wierzę w to, żeby prezydent chciał rozbijać koalicję ze względów partykularnych.
źródło: https://wpolityce.pl/polityka/369971-nasz-wywiad-jaki-o-kamienicy-waltzow-przy-noakowskiego-16-kw-dysponuje-nowymi-dokumentami-ktore-zmienia-punkt-widzenia-na-te-sprawe

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 18:03

Komentarze:
Tęgi

Był Dyzma, był Wałęsa, teraz KOD z Kijowskim... sam czort by tego nie wymyślił.
-----------------------------
RRG

Czy Masa jako były bandzior powinien mieć posesję z basenem?? Coś tu chyba jest nie tak...
-------------------------------
jerry

wszyscy którzy nie płacą alimentów do więzienia a tam do przymusowej pracy aby mogli spłacić swój dług
=======================
"Masa" ma idealne zajęcie dla pierwszego alimenciarza RP! "Może u mnie czyścić basen!". Uff, były lider KOD nie będzie musiał emigrować




„Bez pracy nie ma kołaczy” - wiadomo nie od dziś. Mateusz Kijowski bardzo chętnie broni demokracji i wolności, do pracy już takiego zapału nie ma. Były lider KOD żali się za to chętnie na swój ciężki los i brak środków finansowych na codziennie potrzeby. Pomocną dłoń wyciąga do niego najsłynniejszy świadek koronny Jarosław Sokołowski „Masa”.

Mateusz Kijowski mógłby być u mnie gosposią. Mogę go zatrudnić do czyszczenia basenu

—powiedział „Super Expressowi” „Masa”.

Jarosław Sokołowski musiał bardzo przejąć się ciężkim losem Kijowskiego, bo oferuje mu pracę mimo tego, że ma o nim jak najgorsze zdanie.

Kijowski to błazen

—podkreślił „Masa” z rozmowie z „SE”.

Były lider KOD w nowej pracy musiałby jednak przyłożyć się do obowiązków i zapracować na swoje wynagrodzenie.

Kijowski mógłby być u mnie gosposią. Jego praca polegałaby na czyszczeniu basenu, koszeniu trawnika, pielęgnowaniu ogrodu, a i w domu mógłby gotować i sprzątać. A w okresie świątecznym musiałby stać przy bramie ubrany na biało, marchewkę przykładać do nosa i witać mnie radośnie, kiedy wjeżdżam na posesję

mówi Sokołowski.

Ta propozycja może zmienić zupełnie los Kijowskiego, który od grudnia 2016 r. nie może znaleźć pracy i rozważa nawet wyjazd za chlebem do Londynu.

Przewrotność Kijowskiego! Próbuje „prostą matematyką” wykpić się od pracy: Potrzebuję 8437 zł brutto. „Nie spłacę na budowie”

Były lider KOD nie będzie musiał emigrować? Masa ma idealne zajęcie, dla pierwszego alimenciarza Rzeczypospolitej!

źródło: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/370072-masa-ma-idealne-zajecie-dla-pierwszego-alimenciarza-rp-moze-u-mnie-czyscic-basen-uff-byly-lider-kod-nie-bedzie-musial-emigrowac

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 22:51

Policja łapie, sąd wypuszcza, czyli jak sądy skazują pijanych kierowców [ALKOPOLACY]




Liczba pijanych kierowców skazanych na więzienie przypomina w Polsce błąd statystyczny. Większość z nich, stając przed sędzią, słyszy: Grzywna. I wraca do domu z kontem uszczuplonym o tysiąc złotych.

Kielce, zatoka autobusowa. Na przystanku stoi kilka osób. Nagle w wiatę z impetem wjeżdża bmw X3. Rani cztery osoby. Wszystkie trafiają do szpitala. Kilka godzin później policja informuje, że ranna 77-latka przegrała walkę o swoje życie. Przyczyna wypadku? Alkohol. Kierowca bmw, podobnie jak dwóch jego pasażerów, był kompletnie pijany. Nie potrafił złożyć wyjaśnień policjantom. Jego bełkot był niezrozumiały. Miał 3 promile w wydychanym powietrzu.

Pijani kierowcy w Polsce

Jeszcze w 2013 r. co setna kontrola (1,14 proc.) kończyła się wykryciem nietrzeźwego kierowcy. W ubiegłym roku - jedna na dwieście (0,44 proc.). To efekt działań policji. W 2013 r. drogówka przeprowadziła 8,7 mln kontroli trzeźwości. W 2016 - 17,9 mln. Znacznie spadła też liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców - z 2 165 w 2013 r. do 1 686 w 2016 r. Działania policji przynoszą efekt. A co sądy robią ze złapanymi przez drogówkę? Najczęściej nakładają grzywnę i wypuszczają do domu.

Za jazdę na podwójnym gazie grozi więzienie. Teoretycznie

Kary dla kierowców prowadzących samochód na podwójnym gazie wymienione są m.in. w art. 178a § 1 Kodeksu Karnego. Czytamy w nim: Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Stan nietrzeźwości zachodzi, gdy stężenie alkoholu we krwi przekracza pół promila (0,2-0,5 to wykroczenie). Sądy mają zatem kilka środków, którymi mogą ukarać pijanego kierowcę.

Który z nich wybierają najczęściej?

Poprosiliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o przesłanie danych dotyczących wyroków w sprawach o spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Prowadzenie samochodu po pijanemu pod nie podlega. Co ważne, opracowane przez nas dane dotyczą tylko pojazdów mechanicznych, czyli nie obejmują rowerzystów.

Z tytułu art. 178a § 1 (kierowcy, którzy podczas kontroli mieli powyżej pół promila) w ubiegłym roku sądy skazały 47 953 osób. Co piąta z nich usłyszała wyrok w zawieszeniu (21,04 proc.). Do więzienia trafiło tylko 661 skazanych, czyli 1,38 proc. Ilu z nich wymierzono najwyższą karę? Dwóm. Ilu trafiło za kratki na 1-2 lata? Sześciu. Trzydziestu jeden usłyszało wyrok roku więzienia. Pijani kierowcy, którzy zostali skazani na karę więzienia, trafiali do niego najczęściej na 4-5 miesięcy (181 przypadków).

Najczęściej stosowane są kary finansowe. W 2016 r. na grzywnę samoistną, czyli taką, która wyklucza inne rodzaje kary, skazano 27 458 pijanych kierowców (57 proc.). Jak duże były to kwoty? Najczęściej od 801 do 1 000 zł (24,4 proc.) i 1 001-1 500 zł (22,6 proc.). Powyżej 5 tys. zł musiało zapłacić tylko 208 skazanych na grzywnę, czyli 0,76 proc. z nich. Pijani kierowcy tracili też prawo jazdy. W zdecydowanej większości na okres do trzech lat.

Mniej litości dla recydywistów, ale maksymalna kara to też margines

Polskie prawo przewiduje też karę dla recydywistów. Ci, którzy ponownie wsiadają za kierownicę pod wpływem alkoholu, narażają się na art. 178a § 4, za który grozi nawet 5-letnie więzienie. Do nich sądy podchodzą już mniej przychylnie, ale z maksymalnego wymiaru kary korzystają równie rzadko jak w przypadku "debiutantów".

W ubiegłym roku z tytułu art. 178a § 4 skazano 8 691 osób. Za kratki trafiło 5 316 z nich (61 proc.). Najczęstszymi wyrokami były 6 oraz 7-11 miesięcy (ponad połowa wyroków). Ile razy sąd użył najwyższego wymiaru kary? Na od 3 do 5 lat skazano 4 osoby. Z osobnych paragrafów oskarżani są ci, którzy po pijanemu powodują wypadki ze skutkiem śmiertelnym czy ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu.

Ile kosztują nas pijani kierowcy

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oszacowała, że średni koszt wypadku drogowego w Polsce wynosi około miliona zł. Oznacza to, że na wypadki spowodowane przez pijanych kierowców w 2016 r. polski budżet - a zatem my wszyscy - wydał 1,7 mld zł. To połowa tego, ile w ubiegłym roku wydano na utrzymanie dróg krajowych i samorządowych w całej Polsce. A to tylko koszt wypadków - bez kosztów ofiar śmiertelnych i ciężko rannych. A te są dwukrotnie większym obciążeniem dla budżetu (jedna ofiara śmiertelna to 2 mln zł, a ciężko ranna - 2,3 mln zł).

Przepisy względem pijanych kierowców zaostrzały się m.in. w 2015 r. Co prawda maksymalny wymiar kary za prowadzenie samochodu na podwójnym gazie się nie zmienił, ale miał to być początek wojny z pijanymi piratami drogowymi. Jak wpłynęło to na wyroki sądów? Przed ich zmianą w 2014 r. na dwa lata więzienia skazano dwóch pijanych kierowców - dokładnie tylu, ilu w ubiegłym roku. A grzywny? W 2014 r. najczęściej orzekaną kwotą była ta z przedziału 1 001-1 500 zł, czyli większa niż w ubiegłym roku. Czy zatem zwiększanie kar ma sens? Nie. To jej nieuchronność, a nie wysokość przemawia do świadomości. Suweren bardziej boi się patrolu z alkomatem niż władzy sądowniczej.

źródło: http://moto.pl/MotoPL/7,8...anych.html#Prze

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 11:59

Niemcy najmocniej w Europie naruszają wspólnotową politykę klimatyczną. I co? I nic, bo to Niemcy




Fenomenem naszego kraju jest to, że od 1988 r. udało nam się zredukować emisje dwutlenku węgla o około 30 proc., a jednocześnie zwiększyliśmy swoje PKB siedmiokrotnie. Pod względem tempa redukcji emisji Polska zajmuje obecnie 2. miejsce w Europie (tuż za Wlk. Brytanią). Uchodząca za "wzorzec do naśladowania" gospodarka Niemiec w tej klasyfikacji zajmuje dopiero odległe 14. miejsce. Nasi zachodni sąsiedzi, mimo iż wyraźnie naruszają europejską politykę klimatyczną, nie ponoszą za to żadnych konsekwencji. Dlaczego?

Fakty są następujące - nasz zachodni sąsiad emituje do atmosfery ponad 2,5 razy więcej dwutlenku węgla niż Polska. Także w przeliczeniu na głowę jednego mieszkańca wynik Niemiec jest wyraźnie gorszy (na 1 Niemca przypada emisja 9,04 tony CO2 w ciągu roku, a na 1 Polaka - 7,15 tony CO2).

Do tej pory Niemcy mieli świetny pijar, jeśli chodzi o wybielanie swojej odpowiedzialności za ilość emitowanego do atmosfery CO2, a jednocześnie ochoczo uprawiali czarną propagandę, której celem było przerzucenie tej odpowiedzialności na inne państwa (w tym przede wszystkim na Polskę). Czasy jednak się zmieniają i nawet podatne na niemieckie narracje organizacje ekologiczne zaczynają dostrzegać, jaka jest rzeczywista odpowiedzialność naszego zachodniego sąsiada w zakresie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

Organizacja "Energia dla Ludzkości" nie ma wątpliwości, że uprawiana przez Niemcy polityka "Energiewende" uzależniła ten kraj od węgla, przez co Niemcy w sposób najbardziej zauważalny naruszają dziś politykę klimatyczną w Europie.

Bycie niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Europie oraz spalanie blisko połowy węgla, jaki zużywa cała UE, nie niesie jednak ze sobą żadnych konsekwencji polityczno-gospodarczych dla Berlina. Skoro tak, to dobrze by było, gdyby brukselscy eurokraci odczepili się od polskich kopalni i polskich elektrowni. Skoro emitujące znacznie więcej Niemcy mogą to robić, to dlaczego emitująca znacznie mniej Polska miałaby się w sposób specjalny ograniczać?

źródło: http://niewygodne.info.pl...klimatyczna.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 12:10

Konflikt z prezydentem, wymiana popularnej premier, powtarzające się wtopy - czy PiS chce stracić 47 proc. poparcie?




Mało kto się chyba spodziewał, że po 2 latach rządów poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie wyższe niż przed wyborami parlamentarnymi z 2015 roku. Wszystko to efekt realizacji najważniejszych obietnic przedwyborczych (500+, obrona terytorialna, walka z mafią VAT), umiejętnego gaszenia kryzysów (2 veta Dudy) oraz popularności premier Beaty Szydło, która szczególnie dobrze radziła sobie w samotnej walce z eurokratami na forum parlamentu europejskiego. Teraz Szydło ma być dymisjonowana i zastąpiona technokratą Morawieckim.

Nie będę odkrywczy jeśli napiszę, że możliwości są dwie - albo Jarosław Kaczyński jest geniuszem i przewidział, że konflikt z ośrodkiem prezydenckim oraz zdymisjonowanie popularnej premier jakimś cudem pomogą PiS-owi przekroczyć barierę ponad 50 proc. poparcia. Albo szef PiS zatracił kontakt z rzeczywistością i postanowił zadziałać tak, jak w 2006 roku, kiedy zdymisjonował popularnego wówczas Marcinkiewicza, wszedł w koalicję z Samoobroną i Giertychem, a jego partia zaczęła osuwać się w sondażach do poziomu 20-kilku procent.

Poranek zaskoczył nas informacjami o rzekomo pewnej już dymisji premier Szydło i wstawieniu w jej miejsce Mateusza Morawieckiego (przy okazji stanowiska stracić mają także inni ministrowie). O ile rekonstrukcja rządu polegająca na wymianie niepopularnych lub nieudolnych ministrów (czasem jedno i drugie) ma sens, aby podtrzymać pozytywne sondaże (a te od początku tego roku rosną), o tyle dymisja popularnej i raczej lubianej premier jest ruchem szalenie ryzykownym.

Jeśli do tego doliczymy gorejący konflikt z ośrodkiem prezydenckim (jądro PiS nie może mu wybaczyć 2 vet, które - co trzeba przyznać - skanalizowały wybuchowe nastroje społeczne i uratowały notowania partii Jarosława Kaczyńskiego) oraz pomniejsze wtopy wizerunkowe oraz polityczne, jakie cyklicznie zaliczają różni politycy PiS, to uznać można, że ruch z wymianą premier jest obecnie podwójnie ryzykowny.

Oczywiście czas pokaże, czy Kaczyński znowu nas zaskoczy swoim sprytem i myślą strategiczną, czy też popełni błąd, który w konsekwencji będzie go kosztował przegranymi wyborami w 2019 roku. Osobiście uważam, że jeśli dojdzie do dymisji premier Szydło w tym momencie, to o wiele bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Mogę się jednak mylić. Wszak prezes PiS to wytrawny gracz polityczny i może wiedzieć coś, czego my jeszcze dziś nie wiemy.

źródło: http://niewygodne.info.pl...we-poparcie.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 19:01

Komentarz:

Anonim

Jak mogła byc kamnienica Kępskich jak lokatorzy mieli umowę z miastem i tam wpłacali czynsz ? .... .. To jak to sie stało że z kamienicy komulnalnej przerodziła się w e własność prywatną .. Co na to miasto , co na to notariusze i sądy ... co na to prokuratura ? ... Te wszystkie przekrety z kamienicami trzeba skończyć , odbierając tym co nawet je zakupili i niech dochodza roszczeń od sprzedajacych w sprawach cywilnych

===============================

Czy Waltz odda pieniądze mogące pochodzić z nieuczciwego wzbogacenia? "Czekam na decyzję administracyjną"




Komisja weryfikacyjna rozpoczęła dziś po godz. 14 przesłuchanie jako strony męża prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - Andrzeja Waltza. Powiedział on, że było 12 spadkobierców kamienicy przy Noakowskiego 16 i uznano, że jedyną formą rozliczenia spadku jest sprzedaż kamienicy.

Komisja kontynuuje rozprawę dotyczącą nieruchomości przy Noakowskiego 16. W poniedziałek komisja przesłuchała b. szefa BGN Marcina Bajkę oraz lokatorów kamienicy. Gronkiewicz-Waltz w poniedziałek nie stawiła się jako świadek - oświadczyła, że odmawia zeznań jako świadek, bo sprawa dotyczy jej męża. Dziś do godz. 14 komisja przesłuchała dwoje kolejnych byłych lokatorów kamienicy.

- Jestem jednym ze spadkobierców po Halinie Kępskiej, mojej ciotce i żonie Romana Kępskiego. Związek małżeński zawarli w 1955 r. Po śmierci męża była ona jednym ze spadkobierców. Po jej śmierci prowadzone było postępowanie spadkowe, które zakończyło się w styczniu 2003 r. i w wyniku tego postępowania zostałem spadkobiercą. W skład masy spadkowej wchodziła część roszczeń do nieruchomości Noakowskiego 16

- powiedział Waltz w ramach swobodnego oświadczenia.

Dodał, że 22 sierpnia 2003 r. została wydana decyzja zwrotowa.

- Na mocy tej decyzji prawo użytkowania wieczystego otrzymało 12 spadkobierców. (...) Mój udział w tym prawie, na podstawie dokumentów przekazanych wówczas przez miasto, wynosił 0,684 zgodnie z zapisem w dokumencie, czyli w potocznym języku 6,8 proc.

- powiedział Waltz.

Przed wojną właścicielami Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego. Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu "dekretu Bieruta", Kępski i Szczechowicz wszczęli - jako pokrzywdzeni przez dekret - postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym - Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group. Według mediów, rodzina Gronkiewicz-Waltz miała na tym zarobić 5 mln zł.

Waltz pytany, czy odda pieniądze pochodzące z nieuczciwego wzbogacenia się - poprzez sfałszowanie pełnomocnictw - powiedział, że czeka na postępowanie, które wyrokiem nakaże mu zwrot pieniędzy.

- Ja czekam na postępowanie, nie rozmowę prywatną. Jeśli Komisja wyda decyzję administracyjną, wtedy się do niej zastosuje

- powiedział Waltz.

Andrzej Waltz stwierdził, że "nie pamięta" czy dyskutowano wśród spadkobierców możliwość sprzedaży mieszkań w kamienicy Noakowskiego 16 mieszkańcom. Dodał, że ustalono sprzedaż kamienicy "w całości".

źródło: http://niezalezna.pl/2105...administracyjna

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 23:15

„Andrzej Waltz ma portfel zamiast serca”. Po przesłuchania męża prezydent Warszawy emocje sięgają zenitu




- Byłam zszokowana cynizmem Andrzeja Waltza, jego zimnym sercem. Zachowywał się tak, jakby miał portfel zamiast serca - powiedziała VOD Gazeta Polska Katarzyna Matuszewska, członek Rady Społecznej przy Komisji Weryfikacyjnej. Dziś komisja przesłuchała w sprawie kamienicy przy Noakowskiego 16 męża prezydent Warszawy, Andrzej Waltza.
Andrzej Waltz twierdził dziś przed komisją m.in. to, że "słyszał" o losie mieszkańców reprywatyzowanej kamienicy przy Noakowskiego 16, jednak po zbyciu praw własności do nieruchomości "nie zajmował się sprawą i nie reagował".


- Byłam zszokowana cynizmem Andrzeja Waltza, jego zimnym sercem. Zachowywał się tak, jakby miał portfel zamiast serca

- powiedziała Katarzyna Matuszewska.

Członek Rady Społecznej dodała, że Waltzowi zdawało się, że umiejętnie kluczy w swoich odpowiedziach. Znaczna ich część, co zauważył także Patryk Jaki, szef komisji, streszczała się do "nie wiem" lub "nie pamiętam".

- Najistotniejsze jest, że ani on, ani jego żona nie myśleli o mieszkańcach, których reprywatyzowali razem z kamienicą

- podkreślił Jaki.

- Rodzina HGW prowadziła całe postępowanie spadkowe rodziny Kępskich, byli świetnie zorientowani w sprawie. Hanna Gronkiewicz-Waltz zrobiła w sprawie Noakowskiego 16 wszystko, by nie zrobić nic

- dodał.

źródło + video: http://niezalezna.pl/2106...-siegaja-zenitu

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 06, 2017 14:46

Komentarze:

Jozef

Dziwie sie za POLSKA przetrwała pod takimi rządami 8lat - oni nawet wspolkach Z.oo nie powinni być zatrudnieni
---------------------------

observator

Coraz bardziej widać, że pytanie co się stało z pieniędzmi Amber Gold są bezzasadne! Poszły na stworzenie parasolu ochronnego a to kosztuje....

===========================

Kpina! Deskur miał sprawować nadzór nad policją w sprawie Amber Gold, ale nie widział takiej potrzeby! M. Suski:” Robi pan z nas idiotów! Rżnie pan głupa?”




Zagrywka medialna, czy ukrywanie prawdy? Michał Deskur, gdy w 2012 roku nadzorował policję, jako wiceminister MSWiA nie widział potrzeby, by kontrolować funkcjonariuszy w sprawie Amber Gold! Nawet wtedy, gdy ABW przekazała już słynną notatkę ostrzegającą najważniejszych ludzi w państwie przed działalnością Marcina P. i jego piramidy finansowej oraz linii lotniczych.

Kilkakrotnie pytany o działania policji w sprawie Amber Gold oraz o jego osobisty nadzór nad funkcjonariuszami, Michał Deskur, nie był w stanie wykazać się jakąkolwiek aktywnością. Mało tego, nie uważał tego za konieczne!

Jako minister koordynujący nie muszę przypominać policjantom jakie są ich obowiązki. Każdy kierownik wydziału jest świadomy swoich obowiązków. Dopóki przełożony nie otrzymuje informacji, ze dana jednostka źle funkcjonuje, to może sądzić, że funkcjonuje dobrze

– stwierdził Michał Deskur.

Wypytywany przez Marka Suskiego, Krzysztofa Brejzę i Jarosława Krajewskiego o znajomość z Jackiem Cichockim, byłym szefem MSWiA oraz o konkretne działania Michał Deskur, nie był w stanie odpowiedzieć jasno na zadane pytanie.

Rżnie pan głupa? Robi pan z nas idiotów. Może pan poznał Cichockiego w trakcie haratania w gałę?

– pytał złośliwie poseł Suski.

Po co pan poszedł na szefa policji, skoro nie miał pan zielonego pojęcia o pracy policji, o zabezpieczeniu imprez masowych?

– dopytywał Marek Suski.

Czy kiedykolwiek rozmawiał pan z komendantem głównym policjiw sprawie Amber Gold?

– dopytywali posłowie

Nie pamiętam daty i czy podejmowałem ten wątek z komendantem głównym

– odpowiedział Deskur.

Dostał pan zadanie niezajmowania się Amber Gold i OLT, bo ta firma przewoziła pasażerów na Euro 2012? CBŚP szybko zorientował się, że ta firma to lipa, a gen. Bondaryk przejął sprawę i przekazał do ABW>

– dopytywał Suski.

Ja takiej wiedzy nie posiadałem.

– stwierdził Deskur.

A wiedział pan, ze policja zajmowała się Amber Gold przed wybuchem afery? Niech się pan ogarnie. Wiedział pan o działaniach operacyjnych?

– spytała Małgorzata Wassermann.

Wiedziałem o działaniach policji, ale o czynnościach operacyjnych nie wiedziałem.

– odpowiedział.

Z kolei Krzysztof Brejza pytał Michała Deskura, czy już po wybuchu afery Amber Gold w sierpniu 2012 roku, zarządził on audyt w CBŚP.

**Nie przeprowadziłem takiego audytu”

– odpowiedział Michał Deskur.

CBŚP posiadał informacje, ale zmarnował czas, by ustalić osoby stojące za tym procederem. Audytu nie wdrożono.Doszło do zmian w gdańskiej policji?

– pytał poseł Krzysztof Brejza.

Nie pamiętam, czy doszło do zmian.

– odpowiedział Deskur.

Brejza sugerował, że w Prokuraturze Generalnej mogło dojść do zawiązania intrygi, która miała na celu ukrycia niekompetencji urzędników i prokuratorów, a także policji w kontekście Amber Gold. Deskur stwierdził, że nie wiedział o takiej sytuacji. Z kolei Marek Suski dopytywał o to,czy toczyło się postępowanie wewnętrzne w sprawie przecieków z policji do Marcina P.

Policja była głucha, niema i ślepa.

– mówił Marek Suski.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/370488-kpina-deskur-mial-sprawowac-nadzor-nad-policja-w-sprawie-amber-gold-ale-nie-widzial-takiej-potrzeby-m-suski-robi-pan-z-nas-idiotow-rznie-pan-glupa

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 07, 2017 17:59

Komentarze:

joanna.rozman@joanna.rozman

To sąd ma nakazywać prezydentowi powołanie konkretnych sędziów? Chore!

------------------------------

Propeler

Body-nar, ćwoku jak ci teraz pod tym czerpem nienawistnym - zakołtunionym ???

------------------------------

Baca

Szach i Mat kasta skowycze.

=========================

Klęska Bodnara, kasty i Helsińskiej Fundacji! NSA odrzucił ich skargę w sprawie niepowołania 10 sędziów przez prezydenta Dudę




Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z grudnia ub. roku w przedmiocie odmowy Andrzeja Dudy powołania 10 sędziów w czerwcu 2016 roku.

Kompetencje głowy państwa nie są działalnością administracyjną.(…) Rozpatrywana kwestia nie miała charakteru administracyjnego lecz ustrojowy, w którym „uprawniony organ państwowy dokonuje obsady stanowisk innej władzy, w tym przypadku władzy sądowniczej.

– powiedział w uzasadnieniu postanowienia NSA sędzia Roman Ciąglewicz.

Sędzia Ciąglewicz zaznaczył, że weryfikacja działań prezydenta odnoszących się powoływania sędziów jest niemożliwa przez sąd administracyjny. Dodał, że rozważania NSA nie dotyczą „ewentualnego weryfikowania w innych trybach, czy na podstawie innych przepisów, a zauważyć trzeba przecież, że chociażby art. 145 w konstytucji (mówiący o odpowiedzialności prezydenta przed Trybunałem Stanu - PAP) znajduje się bezpośrednio pod przepisem, który (…) mówi o prerogatywach prezydenta”. „Nie sąd administracyjny jest powołany do weryfikowania postanowienia o powołaniu, bądź odmowie powołania na stanowisko sędziego” - podkreślił sędzia.

Przypomnijmy, w czerwcu 2016 roku prezydent Andrzej Duda odmówił powołania na stanowiska sędziowskie 10 sędziów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa. O kogo chodziło? „Wyborcza” pisała, że wśród nich znaleźli się m.in. sędzia, przez którą kibic Legii Maciej Dobrowolski przez ponad 3 lata przebywał w areszcie śledczym. Wśród „pokrzywdzonych” sędziów jest również sędzia Piotr Jakubiec z Lublina, który orzekał w sprawie Jarosław Kaczyński kontra Janusz Palikot. Jakubiec przyznał częściową rację prezesowi PiS. Uznał jednak wypowiedź Palikota: „Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie” za wypowiedź w konwencji bajkowej. Wśród sędziów, którzy nie otrzymają nominacji na wyższe stanowiska znajdują się również sędzia odpowiedzialna za odrzucenie pozwu zbiorowego ws. Amber Gold, sędzia odpowiedzialny za odebranie dzieci rodzinie Bajkowskich oraz sędzia, który nakazał aresztować Adama Słomkę za notoryczne niestawianie się na rozprawach sądowych.

W grudniu ub. roku słuszność decyzji prezydenta Andrzeja Dudy podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, odrzucając obie skargi, nie przyjmując ich do rozpoznania.

Kompetencja prezydenta RP zarówno w zakresie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, jak i odmowy powołania, jest specjalną prerogatywą prezydenta RP jako głowy państwa. Jest to czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego.

– uznał wtedy WSA.

Dzisiejsze postanowienie NSA jest prawomocne. Pełnomocnik trójki skarżących prof. Marek Chmaj powiedział PAP po orzeczeniu, że będzie występował w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia od NSA. „Uzasadnienie ustne zupełnie mnie nie przekonało i tylko pogłębiło moje wątpliwości”– dodał.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/370739-kleska-bodnara-kasty-i-helsinskiej-fundacji-nsa-odrzucil-ich-skarge-w-sprawie-niepowolania-10-sedziow-przez-prezydenta-dude

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 297 z 299  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.