forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Dobra zmiana Poprzedni temat :: Następny temat
Dobra zmiana
Autor Wiadomość
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Lis 10, 2017 20:23

Koniec impasu ws. reformy sądów? Teraz Sejm zajmie się ustawami o SN i KRS

Wydaje się, że nie ma przeszkód, które uniemożliwiałyby prace w Sejmie nad projektami ustaw ws. KRS i SN - ocenił poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Dodał, że w sprawie wyboru składu KRS w Sejmie pojawiła się ze strony prezydenckiej poprawka, która "po części konsumuje" propozycje PiS.

W piątek odbyło się trzecie spotkanie Piotrowicza - szefa sejmowej komisji sprawiedliwości - i wiceszefa Kancelarii Prezydenta Pawła Muchy ws. prezydenckich projektów ustaw dot. Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego oraz zgłoszonych do nich poprawek PiS.

"W następstwie dzisiejszego spotkania wydaje się, że możliwe jest przystąpienie do dalszych prac legislacyjnych. Oczywiście sprawy kluczowe wymagają jeszcze akceptacji ze strony tych, którzy umocowali zarówno mnie z jednej strony, jak i pana ministra Muchę z drugiej strony. Wydaje się, że nie ma przeszkód takich, aby niemożliwe było procedowanie" - powiedział PAP Piotrowicz.

Potwierdził, że prace mogłoby się rozpocząć na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które ma się odbyć 22-24 listopada.

Zapytany o sprawę wyboru sędziów do KRS większością 3/5 głosów w Sejmie, co zaproponował prezydent Andrzej Duda, Piotrowicz odpowiedział: "w tej chwili pojawiła się ze strony pana prezydenta kolejna poprawka, która po części konsumuje te poprawki, które wcześniej składaliśmy". Jak dodał, "chodzi o to, żeby wybór zakończył się na etapie sejmowym".

Z kolei Paweł Mucha powiedział w TVN24, że jeśli chodzi o wybór sędziów do KRS, podczas spotkania wypracowane zostało rozwiązanie, które jest "satysfakcjonujące".

"Bo jest ustalenie, że z jednej strony jest zachowana ta zasada 3/5 głosów, czyli większość kwalifikowana - to jest ta podstawowa zasada wyboru do KRS. Jest też zachowana zasada, że jeśli partie opozycyjne zgłoszą tych sędziów, którzy mieliby wchodzić w skład tego gremium 15-osobowego, to jest to co mówił prezydent, że jest zagwarantowana zasada multipartyjności - że te osoby będą w składzie KRS zasiadać" - powiedział prezydencki minister.

"Ale gdyby się okazało, że będą potrzebne dalsze działania, gdyby - tu bym ubolewał - wbrew temu staraniu pana prezydenta opozycja nie była zainteresowana wskazaniem swoich przedstawicieli do KRS, to mamy także określony tryb do dalszego działania czy procedowania" - poinformował Mucha.

Komentarz internautki:

Pani tytoniarzowa
Trzeba było niemal czteromiesięcznego kuglowania pana prezydenta i jego dworu, aby powrócić do koncepcji, którą zgłosiłam tu jeszcze zanim minął ogólny szok po propozycji Pałacu, aby wybory do KRS odbyły się w oparciu o nieszczęsne 3/5. Zaznaczając wtedy, że to rozwiązanie, pomimo, iż Konstytucja nie zna takiej instytucji, byłoby pewnie do przyjęcia przez PiS pod warunkiem, że po dwóch nieskutecznych próbach wyboru, Sejm przechodzi do głosowania zwykłą większością głosów. Skoro premier, ministrowie rządu wybierani są przez głosowanie właśnie w ten sposób, to niby dlaczego pan sędzia Żurek miałby być honorowany wyborem według nadzwyczajnych, naginających Konstytucję zasad? Gdyby ktoś był dzisiaj skłony zakrzyknąć HURRA po rzekomo osiągniętym konsensusie, to przestrzegam przed takimi szaleństwami, albowiem z pewnością nie jest to koniec humbugu i należy spodziewać się wniesienia skargi do TK przez...trzy ośrodki, co w konsekwencji cały proces przedłuży na tyle, że ustawa o KRS i SN nie zostanie przyjęta w tym roku.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2082...wami-o-sn-i-krs

*Coś drgnęło...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Lis 10, 2017 20:31

Kolejne zmiany w sądach. Ziobro powołał 11 nowych prezesów

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powołał nowych prezesów sądów okręgowych, rejonowych i apelacyjnych m.in. w Katowicach, Gliwicach i Zabrzu.

O zmianach personalnych w sądach poinformowało w komunikacie Ministerstwo Sprawiedliwości. "Przegląd ewidencji spraw i podstawowych wskaźników za pierwsze półrocze 2017 roku wykazał niską efektywność sądów okręgowych w Gliwicach i Katowicach" – czytamy w oświadczeniu.

Resort wyjaśnia, że "dla poprawy sytuacji sądów apelacji katowickiej, jak również sytuacji w samym Sądzie Apelacyjnym w Katowicach, który pod względem wskaźnika opanowania wpływu w sprawach karnych zajął 7 pozycję na 11 sądów apelacyjnych, z dniem 10 listopada na stanowisko prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach powołany został sędzia tego sądu Witold Mazur. Z dniem 9 listopada 2017 roku z funkcji prezesa katowickiego sądu apelacyjnego odwołana została sędzia Barbara Suchowska".

Nowym prezesem Sądu Okręgowego w Katowicach został Rafał Stasikowski, który zastąpił Jacka Gęsiaka. Z kolei prezesem Sądu Okręgowego w Gliwicach został sędzia tego sądu Arkadiusz Cichocki, w przeszłości m.in. kierownik sekcji wykonawczej Wydziału Karnego w Sądzie Rejonowym w Zabrzu. Obowiązki prezesa przestał pełnić sędzia Henryk Brzyżkiewicz.

"W sądach rejonowych okręgu gliwickiego z dniem 10 listopada 2017 roku zostali powołani nowi prezesi: w Sądzie Rejonowym w Gliwicach sędzia Rafał Baranek, w Sądzie Rejonowym w Rybniku sędzia Ewa Majwald-Lasota, w Sądzie Rejonowym w Tarnowskich Górach sędzia Marcin Kulikowski, w Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim sędzia Remigiusz Guz, w Sądzie Rejonowym w Rudzie Śląskiej sędzia Ewa Żarkiewicz-Marek, zaś w Sądzie Rejonowym w Żorach sędzia Cezary Podsiadlik" – informuje ministerstwo.

W okręgu katowickim nowymi prezesami będą: w Sądzie Rejonowym Katowice Zachód sędzia Katarzyna Skawiańczyk, a w Sądzie Rejonowym w Siemianowicach Śląskich sędzia Mariusz Witkowski.

W komunikacie czytamy też, że "w związku z rezygnacją dotychczasowego prezesa do pełnienia funkcji prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie z dniem 10 listopada 2017 r. powołana została sędzia Joanna Pąsik".

Odwoływanie i powoływanie prezesów sądów umożliwia ministrowi sprawiedliwości znowelizowana ustawa o ustroju sądów powszechnych. To jedna z pakietu trzech ustaw (obok KRS i Sądu Najwyższego), którą PiS przygotował w ramach reformy wymiaru sprawiedliwości. Negocjacje dotyczące ostatecznego kształtu projektów dotyczących KRS i SN wciąż toczą się między prezydentem Andrzejem Dudą a przedstawicielami partii rządzącej.

Źródło:
https://dorzeczy.pl/kraj/46801/Kolejne-zmiany-w-sadach-Ziobro-powolal-11-nowych-prezesow.html

*Przynajmniej jedna ustawa ws wymiaru sprawiedliwości już działa...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Lis 10, 2017 20:45

Podatkowe uderzenie w branżę hazardową

W pakiecie zmian podatkowych rząd ukrył nowelizację przepisów o daninach od hazardu. Jej celem jest zrównanie sytuacji podatkowej prywatnych kasyn z tymi zarządzanymi przez Totalizator Sportowy.

Senat przyjął ustawę nowelizującą szereg przepisów podatkowych. Wśród licznych zmian znalazła się również zmiana opodatkowania zysków z hazardu. Wysoki pracownik Ministerstwa Finansów potwierdza, że nie bez powodu zapisy „hazardowe”, zostały wpisane do jednej ustawy z szeregiem innych zmian. Rząd, chcąc uniknąć nacisku sektora hazardowego, ukrył nowe podatki od hazardu, między zapisami utrudniającymi agresywną optymalizację podatkową, a przepisami podwyższającymi kwotę wolną od podatku.

Znając historię uchwalenie ustawy hazardowej w 2009 roku, którą poprzedziła gigantyczna afera w rządzie Donalda Tuska, w wyniku której z fotelem wicepremiera i szefa MSWiA musiał pożegnać się Grzegorz Schetyna i kilku innych ministrów rządu koalicji PO-PSL oraz silne naciski na rząd ze strony sektora hazardowego pojawiał się również w grudniu zeszłego roku, kiedy parlament przeprowadził nową ustawę reformującą kwestię opodatkowania hazardu, nie może dziwić chęć przeprowadzenia zmian w spokojnej atmosferze.

Ustawa przyjęta przez rząd Beaty Szydło zaostrzyła przepisy dotyczące funkcjonowania automatów do gier „tzw. jednorękich bandytów”, które zostały objęte państwowym monopolem. Przepisy obowiązujące od 1 kwietnia br. wprowadziły również limit liczby automatów, w każdym powiecie w proporcji jeden automat na każde rozpoczęte 1000 mieszkańców. Monopolem państwowym został również hazard w internecie, a jego urządzanie może odbywać się wyłącznie na stronie internetowej, której krajowa domena najwyższego poziomu jest przypisana do polskich stron internetowych.

Jednak zapisy obecnie funkcjonującej ustawy nie zmieniły w zasadniczym zakresie działalności prywatnych kasyn. Teraz rząd postanowił opodatkować klientów, którzy grają w kasynach, a tych samych zasadach jak to ma miejsce w przypadku salonów gier. Ustawa, nad którą pracuje Senat wprowadza opodatkowanie jednostokowych wysokich wygranych. Podatek będzie naliczany od 2 228 zł wygranej. Kwota uzyskana przez klienta kasyna będzie w całości opodatkowana zryczałtowanym 10-proc. podatkiem dochodowym.

Jak podkreślają urzędnicy ministerstwa finansów, prowadzenie takich rozwiązań, ma skłonić klientów kasyn do pobierania poświadczeń wpłat, tak żeby móc odliczyć wpłacone pieniądze, od wygranej. Do tej pory kłopotem było wiarygodne ustalenie kwoty przychodów kasy. Masowe pobieranie pokwitowań wpłat pieniędzy na grę w kasynie, ma rozwiązać ten problem.

Przyjęta przez parlament ustawa likwiduje zapisy, które promowały prywatne kasyna wobec salonów gier, które podlegały pod państwowy monopol, wykonywany przez Totalizator Sportowy. Wygrane w prywatnych kasynach do tej pory były zwolnione z opodatkowania, a klienci kontrolowanych przez państwo salonach gier musieli uiszczać podatek od wygranych. Teraz wszystkie wygrane, niezależnie czy padły w prywatnym kasynie, podpadającym pod monopol państwa salonie gry czy na stornie internetowej, zapłacą taki sam podatek od jednorazowej wygranej wyższej niż 2280 złotych.

Jak podkreśla rozmówca portalu wGospodarce.pl z Ministerstwa Finansów podkreślił, że „tzw. bez otwierania w Senacie”, tak aby uniknąć prób wywierania presji na senatorów czy prezydenta przez lobby hazardowe. Zdaniem urzędnika z MF właściciele kasyn przespali wprowadzenie zmian, które mogą znacznie ograniczyć proceder zaniżania podstawy podatkowej od zysków czerpanych z hazardu.

Źródło:
http://wgospodarce.pl/inf...ranze-hazardowa

*Będzie większa danina od hazardu...?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 09:39

Blisko 3 mln zarejestrowanych drobnych przedsiębiorców

Takich danych GUS dawno nie odnotowywał - liczba zarejestrowanych jednoosobowych firm na koniec września 2017 r. sięgnęła niemal 3 mln. Co więcej, równolegle do grona zarejestrowanych, w górę pną się też zarobki mikroprzedsiębiorców.

Padł rekord. W Polsce jest zarejestrowanych najwięcej jednoosobowych działalności gospodarczych na przestrzeni ostatnich lat - na koniec września w rejestrze REGON wpisanych było ich 2,996 mln. To przewyższa najwyższe stany rejestru z lat 2016, 2015 i 2014, w tym zajmujący do tej pory miejsce pierwsze wynik z października 2015 r., kiedy w REGON-ie odnotowano 2,994 mln wpisów.

Wrzesień to już 7 miesiąc z rzędu, który przynosi wzrost liczby zarejestrowanych jednoosobowych firm - urosła ona o 5 tys. w stosunku do sierpnia, o 10 tys. w stosunku do lipca i aż o ponad 36 tys. w porównaniu ze styczniem br. Jak się okazuje, za imponującym odczytem liczby jednoosobowych działalności stoją dwa czynniki wyróżniające się przez cały 2017 r. - wzrost liczby chętnych do zakładania własnego biznesu oraz utrzymujący się szczególnie niski odsetek firm wyrejestrowywanych.

25 tys. pomysłów na biznes w ciągu jednego miesiąca

W ubiegłym miesiącu - według rejestru REGON - powstało aż 25,5 tys. nowych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne. To jeden z wyższych wyników odnotowanych ostatnio w REGON-ie.

O tym, że obserwujemy silny wzrost skłonności do zakładania własnej firmy świadczy również porównanie uśrednionych danych na przestrzeni kilku lat. Jak szacuje Tax Care, od początku tego roku co miesiąc przybywa przeciętnie 25 tys. nowych firm. Jeszcze w 2014 r. i 2015 r., na rynku pojawiało się co miesiąc średnio około 24 tys. nowych firm. Z kolei przeciętny wynik z zeszłego roku to tylko 23 tys. nowych firm miesięcznie.

Nowych wpisów jest więcej niż wykreśleń

Wydaje się również, że w tym roku utrzymuje się na rynku więcej drobnych przedsiębiorców niż w latach poprzednich. We wrześniu br. z rejestru REGON wykreślono 20,1 tys. jednoosobowych firm. To kolejny miesiąc, w którym liczba wyrejestrowań oscyluje w okolicach 19-20 tysięcy, tj. poniżej średniej miesięcznej z okresu styczeń - wrzesień 2017 r. wynoszącej 21,8 tys. W poprzednich latach odnotowywano więcej zamykanych jednoosobowych działalności.

Pęcznieją też mikrozyski

Tak pozytywne informacje płynące z rejestru REGON można powiązać z obserwowaną poprawą warunków ekonomicznych gospodarstw domowych, a za co za tym idzie i właścicieli najdrobniejszych firm. Jak pokazuje wskaźnik ufności konsumenckiej, który GUS mierzy już od połowy lat 90., Polacy jeszcze nigdy nie oceniali własnej sytuacji ekonomicznej tak dobrze jak teraz. Z kolei z opublikowanej przez GUS na początku października informacji o przychodach mikrofirm wynika, że ich suma zwiększyła się na przestrzeni lat 2010 - 2016 aż o 37 proc., dobijając w 2016 r. do 1 bln zł, a w poprzednim roku mikroprzedsiębiorcy zarobili łącznie 124,9 mld zł, tj. aż o 34 proc. więcej niż 7 lat temu.

Obroty mikroprzedsiębiorców w dużym stopniu zależą od tego, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu - w kieszeniach konsumentów i u lokalnej konkurencji. Zatem, być może coraz więcej firm nie tylko powstaje, ale i kontynuuje działalność, bo pozwala na to rosnący potencjał lokalnych rynków.

Należy pamiętać, że liczb, jakie gromadzi rejestr REGON nie należy utożsamiać z faktycznie działającymi firmami. Mimo wszystko, jeśli utrzyma się tempo, w jakim mnożą się wpisy w rejestrze, możliwe, że na koniec października ogólna liczba zarejestrowanych jednoosobowych firm przekroczy nieosiągalną do tej pory granicę 3 mln.

Czytaj więcej na:
http://biznes.interia.pl/..._campaign=other

*„Padł rekord. GUS dawno nie miał takich danych."

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 09:42

Coś naprawdę ciekawego kryje się za tajemnicą porozumienia 10 listopada. PiS osiągnęło swoje cele. Dlaczego prezydent ustąpił?

Ogłoszone w piątek po południu porozumienie przedstawicieli prezydenta i prezesa PiS w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości jest zdumiewające.

Zarówno minister Mucha, jak i poseł Piotrowicz, potwierdzają, że uzgodniono sprawę najtrudniejszą, czyli co zrobić, jeśli nie powiedzie się wybór członków Krajowej Rady Sądownictwa większością 3/5 w Sejmie. Owo niepowodzenie jest brane za pewnik przez obie strony, cały bój toczył się więc o tzw. krok drugi.

Zawarte porozumienie zakłada, że większość sejmowa zgłosi 9 kandydatów na 15 możliwych, co oznacza 6 miejsc dla opozycji. W KRS będzie więc reformatorska większość, i to dość bezpieczna, bo oprócz 15 sędziów, o których wyborze rozmawiamy, Sejm wybiera też 6 członków - polityków, i to już zwykłą większością. W sumie więc Prawo i Sprawiedliwość uzyskało dokładnie to, co chciało. Bo chciało takiej większości w KRS, która uczyni zmiany realnymi. Jest to więc nie tyle kompromis, co ustępstwo prezydenta. Zrealizowane zostały, co do joty, propozycje PiS sprzed kilku tygodni. W sensie szerszym zrealizowane zostało główne założenie zawetowanych w lipcu ustaw.

Podkreślmy: od początku negocjacji prezydent - PiS sama obecność przedstawicieli opozycji w KRS nie była przez partię Kaczyńskiego kwestionowana. Chodziło o to, by nie mieli oni możliwości blokowania prac. Z kolei prezydent chciał, można sądzić, takiej sytuacji, w której powstanie stała konieczność układania się większości z opozycją. Cała ideologiczna podbudowa wet prezydenta do tego się sprowadzała, do tezy, że wymiar sprawiedliwości jest tak wrażliwą sferą, że nie każde rozwiązanie powinno mieć legitymizację szerszą niż jednopartyjna. I z tego warunku, stanowiącego główny punkt sporu, ustąpił.

Dlaczego ustąpił? Są tacy, którzy wiążą tę zaskakującą (kolejną już) woltę z awanturą wokół zaproszenia Donalda Tuska na Święto Niepodległości (zaproszenie wysyłano co roku, Tusk w tym roku niespodziewanie je przyjął). W tym ujęciu głowa państwa miała uznać, że grozi jej niebezpieczeństwo zbytniego rozejścia się, przynajmniej symbolicznego, z prawicą. Przekaz byłby dość niebezpieczny: reformy nie ma, jest Tusk. Ale od wybuchy „afery” upłynęło chyba zbyt mało czasu, by przełożyła się ona na tak konkretną decyzję.

Osobiście nie sądzę więc, by chodziło o Tuska. Bardziej skłaniałbym się ku tezie, że ustępstwa prezydenta wiążą się z zapowiedzianą rekonstrukcją rządu. Prezydent ma w tej sprawie swoją listę życzeń, i co ciekawe, obejmuje ona nie tylko ministrów z nim jakoś skonfliktowanych, ale i rzeczy bardziej zasadnicze. Według niektórych źródeł Andrzej Duda namawiał Jarosława Kaczyńskiego do objęcia teki premiera, według innych był jedynie przychylny, gwarantując, że nie będzie rzucał kłód pod nogi w czasie procesu zmiany. Warto pamiętać, że podczas spotkań na szczycie omawiano nie tylko sprawy sądowe, ale i szersze tło polityczne.

Jest jeszcze kolejna możliwość: PiS znalazło taki sposób załatwienia sprawy sądownictwa, że prezydent musiał ustąpić, by nie znaleźć się w pułapce dużo groźniejszej. Jak mogłaby wyglądać taka pułapka, nie wiem, ale wiem, że wśród polityków PiS krążyły informacje o „asie w kieszeni”. Może chodziło o referendum w tej sprawie, a może o inne rozwiązanie.

Zagadkę pogłębia jeszcze seria wywiadów prezydenta z ostatnich dni, w których zdawał się iść w całkowicie przeciwnym kierunku, coraz mocniej formułując (nieprawdziwe moim zdaniem) zarzuty wobec Prawa i Sprawiedliwości, sugerując, że możliwe jest całkowite uśmiercenie tej sprawy.

Oczywiście, nie można wykluczyć, że prezydent i jego doradcy doszli do wniosku, że cała ta wojna jest bez sensu, dzieli obóz, opóźnia reformy. Byłoby najlepsze z możliwych rozwiązanie zagadki.

W każdym razie, coś naprawdę ciekawego kryje się za tajemnicą porozumienia 10 listopada. Wcześniej czy później się dowiemy. Dziś możemy się cieszyć, że ta kluczowa sprawa zmierza wreszcie ku dobremu końcowi. Doskonały prezent dla Polaków w wigilię 11 listopada.

autor: Jacek Karnowski

Komentarz internautki:

jestem stara,chce zyc wPOLSCE
zrobilo sie OGROMNY BLAD ale najwazniejsze ze jako syn marntrawny wrocilo sie do domu PIS!!!NIEwyobrazam sobie aby DOBRA ZMIANA DLA MLODYCH POLAKOW,POLSKI mialaby byc zatrzymana jakimis fochami!!

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/366508-cos-naprawde-ciekawego-kryje-sie-za-tajemnica-porozumienia-10-listopada-pis-osiagnelo-swoje-cele-dlaczego-prezydent-ustapil

*Czas najwyższy sprawę załatwić...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 09:54

Aleja Armii Ludowej w Warszawie przestała istnieć, a zamiast niej będzie aleja Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS: W przyszłym roku będą pomniki

Jestem przekonany, że 10 kwietnia 2018 roku staną pomniki - ofiar katastrofy smoleńskiej i prezydenta Lecha Kaczyńskiego

—powiedział w piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej.

Kaczyński przemawiał pod Pałacem Prezydenckim podczas obchodów 91. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej; jego przemówienie poprzedziła msza św. w warszawskiej archikatedrze św. Jana i Marsz Pamięci.

Jesteśmy coraz bliżej, teraz na prawdę już blisko. Dziś zakończył się konkurs na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej

—zaznaczył Kaczyński.

Przed nami jeszcze ostateczne rozstrzygnięcia, co do pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wiemy już jak, wiemy już gdzie

—dodał.

I jestem przekonany, że 10 kwietnia przyszłego roku te pomniki już staną i że będziemy znali prawdę

—mówił prezes PiS.

Po Kaczyńskim wystąpił wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, który nawiązał do swojej wcześniejszej decyzji w sprawie usunięcia z przestrzeni publicznej stolicy symboli komunistycznych. Jak podkreślił, ten dzień jest dla niego osobiście i dla Warszawy wyjątkowo ważny.

Od dnia dzisiejszego, a na to czekaliśmy tyle lat, i symbolicznie i prawnie możemy likwidować to, co było symbolem ucisku, symbolem bardzo niedobrych lat, które musieliśmy przeżywać

—powiedział wojewoda.

Poinformował, że od piątku „47 nazw ludzi i instytucji, które były symbolem, które określały przez tyle lat nacisk, ucisk, totalitaryzm i komunizm przestało w formie prawnej istnieć”.

Podkreślił, że miał możliwość podpisania tych decyzji, w tym jednej, dla niego osobiście najważniejszej.

Aleja Armii Ludowej przestała istnieć, a w to miejsce będzie Aleja Lecha Kaczyńskiego

—oświadczył. Odpowiedziały mu okrzyki: „Lech Kaczyński, pamiętamy”.

Wcześniej w piątek Sipiera poinformował, że w związku z wejściem w życie tzw. ustawy dekomunizacyjnej dotychczasowa m.in. ul. Leona Kruczkowskiego zostanie zmieniona na ul. Zbigniewa Herberta; ulica Sylwestra Bartosika zmieni nazwę na Grzegorza Przemyka, ul. Zygmunta Modzelewskiego - na Jacka Kaczmarskiego, ul. Wincentego Rzymowskiego będzie nazywać się ulicą Przemysława Gintrowskiego, a ul. Antoniego Kacpury (Rembertów) zmieni nazwę na ul. Stefana Melaka.

Ul. Michała Sobczaka będzie nosiła nazwę płk. Władysława Beliny-Prażmowskiego; ul. gen. Sylwestra Kaliskiego - gen. Witolda Urbanowicza, natomiast ul. ppłk. Wacława Witolda Szadkowskiego zmieni nazwę na ul. mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Ul. Małego Franka (Zubrzyckiego) zostanie zmieniona na ul. Danuty Siedzikówny „Inki”, ul. Józefa Lewartowskiego na ul. Marka Edelmana, a ul. Stanisława Wrońskiego na ul. Anny Walentynowicz.

Komentarze internautów:

W_LS
AL niezasłużenie zajmowała najważniejsze miejsce w komentarzach na temat partyzantki w Polsce. Tak jak patron lotniska w Rębiechowie. Od 1939 do 1941 czerwoni byli sojusznikami Hansów i Iwanów

Lotnictwo1951@Lotnictwo1951
Przywracanie, wprowadzanie do pamięci publicznej ludzi zasłużonych, wielce zasłużonych stanowi Czyn piękny. Dlatego wierzę, iż sprawiedliwość nadejdzie wreszcie dla wyjątkowego patrioty, odważnego żołnierza, bohatera, człowieka prawego i budowniczego polskiego lotnictwa wojskowego - gen. bryg. pil. inż. Ludmiła RAYSKIEGO. Przez kilkadziesiąt lat oczernianego tak w Londynie jak i PRL. Tymczasem Jego dobra sława, zasługa dla Ojczyzny, szeroko uznawana wśród żołnierzy jest nie do zakwestionowania. Wierzę, iż na 100 lecie lotnictwa polskiego, pierwszej zupełnie nowej polskiej formacji wojskowej, towarzyszącej swym poświęceniem i krwią przelaną rodzącej się Rzeczypospolitej, Rayski zostanie uhonorowany jedną z ważniejszych ulic w Warszawie i Krakowie. Kto bowiem skazuje na zapomnienie ludzi tak ważnych dla Niepodległości, ten chcąc nie chcąc wpisuje się w politykę niesprawiedliwości dziejowej i czynionego mu przez dziesięciolecia bezprawia. Proszę o poważne rozważenie propozycji za którą opowiada się wielu i poszanowanie dla prawdy.

Źródło:
https://wpolityce.pl/smolensk/366498-aleja-armii-ludowej-w-warszawie-przestala-istniec-a-zamiast-niej-bedzie-aleja-lecha-kaczynskiego-prezes-pis-w-przyszlym-roku-beda-pomniki

*No i gitara...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 10:01

I Francuzom zaczynają przeszkadzać muzułmanie

Pod Paryżem w Clichy-la-Garenne miały miejsce przepychanki w których główną rolę odegrali miejscowi muzułmanie.

Od miesięcy trwa spór między merem miasteczka Republikanin Remim Muzeau, który walczy z nielegalnie modlącymi się na ulicy muzułmanami. Zebrało się około 100 osób które z transparentami szło przez miasto i protestowało przeciwko muzułmanom i ich praktykom.

Na transparentach widniały jasła „stop nielegalnym ulicznym modłom”. Uczestnicy protestu wykrzykiwali „państwo powinno zabronić modłów na ulicy”.

Mer miasteczka powiedział dziennikarzom, że jego zdaniem minister spraw wewnętrznych powinien odgórnie zabronić ulicznych modłów. Wg. dziennikarzy protestujący nacierali w kierunku zebranych, modlących się muzułmanów śpiewając Marsyliankę i starając się wypchnąć ich z placyku na którym się zebrali, a ci ostatni nie przestawali wołać "Allahu akbar".

Między obozami pojawiła się policja starając się rozdzielić protestujących. Media podają, że od wielu miesięcy w każdy piątek na placu zbierają się muzułmanie i protestują przeciwko zamknięciu przez władze miasta ich sali modlitw.

Komentarz internauty:

#1000007662
100 osób przeciwko tysiącom ciapatych... Z drugiej strony może to dobry początek.

Więcej:
http://telewizjarepublika...anie,56471.html

*No, no i kto by pomyślał...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 10:11

Zarzuty dla ekoterrorystów, którzy wtargnęli do siedziby Lasów Państwowych

22 osoby usłyszały zarzut naruszenia miru domowego, a jedna naruszenia nietykalności cielesnej policjanta. To bilans akcji ekoterrorystów, którzy wczoraj wtargnęli do siedziby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Warszawie.

W czwartek kilkadziesiąt osób z organizacji Obóz dla Puszczy wtargnęło do siedziby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Warszawie. Protestowali przeciw wycince prowadzonej w Puszczy Białowieskiej. Interweniowała policja, która zatrzymała 24 osoby.

22 osoby usłyszały zarzut naruszenia miru domowego, jedna zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjanta, a jedna osoba po przesłuchaniu nie usłyszała zarzutu

– poinformowała dziś podkom. Edyta Wisowska z komendy policji Warszawa-Ochota.

Jak dodała, akta sprawy policja przekaże teraz do prokuratury.

Za naruszenie miru domowego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do roku pozbawienia wolności. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza grozi do 3 lat więzienia.

Komentarze internautów:

elzbietat
A miała być demokracja. Każdy miał prawo wyrazić swoje niezadowolenie. Jak to w końcu jest z ta wolnością?.

Gość_01
Ale jesteś durna, demokracja nie oznacza bandyckich napadów na urzędy, mieszkania bo komuś się nie spodobasz. Chciałabyś aby taka banda napadła na twój dom? Przeczytaj sobie definicję demokracji w encyklopedii zanim podobną głupotę drugi raz napiszesz.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2083...sow-panstwowych

*Demokracja (prawo ustala i egzekwuje rząd/władza wybrana wolą większości obywateli) to nie anarchia (każdy jest na równi, nie ma absolutnie żadnej ingerencji w życie drugiego człowieka, nie można mu niczego nakazać, zakazać, niczego wymusić - bałagan organizacyjny, rozkład struktur państwa)...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 10:32

Dotąd obrażony, w tym roku na 11 listopada przyjedzie. W co gra Donald Tusk?

Prezydent Andrzej Duda jak co roku zaprosił na obchody Święta Niepodległości byłych polskich premierów i prezydentów. Donald Tusk, który dotąd nie odpowiadał na zaproszenie, w tym roku postanowił to święto politycznie wykorzystać. ​– Premier Tusk po raz pierwszy przyjął w tym roku zaproszenie i może z braku praktyki w tym względzie uznał za stosowne to specjalnie oznajmić – mówi portalowi tvp.info prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

- Szef Rady Europejskiej skorzysta z zaproszenia prezydenta Andrzeja Dudy i będzie jutro brał udział w uroczystościach związanych ze Świętem Niepodległości w Warszawie – podała stacja TVN. Informacja ta została zinterpretowana jako polityczny krok głowy polskiego państwa, jednak jak się okazuje – prezydent co roku zaprasza byłych premierów, w tym Donalda Tuska. Szef polskiego rządu w latach 2007-14 do tej pory nie pojawiał się na obchodach; tym razem zmienił zdanie i zapowiedział, że dołączy do świętujących.

Skąd ta nagła zmiana? Najbliższy współpracownik Tuska Paweł Graś jak dotąd nie odpowiedział nam na to pytanie. Jak udało nam się ustalić, na jutrzejsze uroczystości wysłano ponad 1, 5 tys. zaproszeń. Wśród zaproszonych znaleźli się wszyscy byli prezydenci i premierzy wolnej Polski. ​

– Kancelaria Prezydenta co roku od lat na uroczystości państwowe zaprasza wszystkich byłych prezydentów i premierów. Każdego roku inne osoby to zaproszenie potwierdzały, nigdy nikt specjalnie owego zaproszenia dla siebie nie ogłaszał. P​remier Tusk po raz pierwszy przyjął w tym roku zaproszenie i może z braku praktyki w tym względzie uznał za stosowne to specjalnie oznajmić – mówi portalowi tvp.info szef Gabinetu Prezydenta RP, Krzysztof Szczerski.

O co tak naprawdę chodzi Donaldowi Tuskowi? – Taka gra medialna, typowa wrzutka, w której Donald Tusk i jego otoczenie było przez całe lata bardzo sprawne – mówi portalowi TVP.info wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

Pytany, czy jest to gra na podział Zjednoczonej Prawicy, mówi: – Nie znam wszystkich okoliczności, nie znam intencji Donalda Tuska; ale fakt, że ta informacja została natychmiast przekazana TVN z takim spinem, że to jakieś ekstraordynaryjne zachowanie Prezydenta Dudy, może o tym świadczyć.

To nie pierwszy raz, gdy szef Rady Europejskiej, były lider Platformy Obywatelskiej reaguje emocjonalnie albo próbuje politycznie rozgrywać ważne wydarzenia z udziałem Andrzeja Dudy.

1. Brak oficjalnych gratulacji po wygranych wyborach

Po wygranej Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich Donald Tusk nie wysłał mu – tak jak to jest w zwyczaju – oficjalnych gratulacji. Wysłali mu je m. in. prezydent USA, Francji, Federacji Rosyjskiej i kanclerz Niemiec. Donald Tusk ograniczył się jedynie do wysłania tweeta. – Takie mamy czasy – tłumaczył Tuska Paweł Graś.

2. Brak Tuska na zaprzysiężeniu Dudy

W sierpniu 2015 r. przewodniczący Rady Europejskiej się obraził i na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy nie przyszedł. Jego otoczenie tłumaczyło się, że ówczesna marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zaprosiła go jako byłego premiera RP, ale nie dostał oddzielnego zaproszenia jako przewodniczący Rady Europejskiej. Mimo że uroczystość organizował marszałek Sejmu, czyli jego partyjna koleżanka – Tusk oczekiwał osobnego zaproszenia od samego Andrzeja Dudy.

O postawie Tuska krytycznie pisał portal „Politico”. Wiadomość mailową do redakcji z otoczenia szefa RE o niepojawieniu się na zaprzysiężeniu, portal określił jako „niespotykanie ostrą”. – To zaskakujące, że bliscy współpracownicy wysokich władz unijnych mają tak ma ograniczoną wiedzę na temat protokołu dyplomatycznego – komentował na Twitterze pracownik Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna.

3. Tusk zaangażował się w protesty przeciwko reformie sądów, próbował wciągnąć Dudę w ten spór

Gdy polityczna opozycja, w tym rodzima partia Tuska, organizowała protesty przeciwko zmianom w Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, szef RE postanowił zaangażować się w wewnętrzny spór polityczny w Polsce. Donald Tusk zaproponował prezydentowi RP spotkanie ws. protestów. Andrzej Duda odrzucił tę propozycję i przypomniał, że „sprawa reformy sądownictwa nie jest przedmiotem prac Rady Europejskiej”.

Komentarze internautów:

Ryszard Kubaszko
Duda zwariował. Porządni ludzie pewnego towarzystwa jednak unikają, a nie afiszują się z nim.

Maja Rymska
Masz absolutną rację, gość się zachowuje jakby się wczoraj urodził, Przecież DT to przedstawiciel zupełnie innej cywilizacji, która niestety dzieli z Polakami terytorium tego samego kraju. Wg prof F. Konecznego taka sytuacja to murowany konflikt, a często krwawa wojna domowa. Szczególnie wtedy gdy cywilizacje mają aspiracje narzucenia sobie swojego modelu życia. Nasz model niczego nie narzuca, bo bycie Polką czy Polakiem to po prostu jest przyzwoite zachowanej w stosunku do Ojczyzny i poczucie wspólnoty ze współbraćmi, ale Cywilizacja DT nami gardzi ..... tu nie ma dobrych wyjść!

Więcej:
https://www.tvp.info/3477...gra-donald-tusk

„Salon” dostał armatę, w 2020 może wystawić nowego Adriana Tuska i starego Donalda

Zaczęły się moje ulubione zawody, czyli wyścigi na najbardziej sensacyjną, czytaj najdurniejszą interpretację prostych wydarzeń. Zaproszenie Tuska przez Dudę natychmiast stało się ugorem szerokich interpretacji. Z tego, co zauważyłem najmniej 70% interpretujących nie zna faktów. Tak, to prawda, że zwyczajowo Duda zaprosił wszystkich prezydentów i premierów i trudno się tu doszukiwać czegokolwiek, poza wypełnieniem wymogów protokołu. Pierwszy fakt, ale drugi fakt jest taki, że Tusk wystąpił do Dudy z odrębnym żądaniem i zażyczył sobie uroczystego złożenia kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza. W ramach trzeciego faktu Duda żądanie Tuska spełnił. Czwarty fakt to przyjęcie zaproszenia po raz pierwszy od trzech lat.

Tyle faktów, teraz można przejść do normalnych, nie sensacyjnych interpretacji, a nawet do zwykłych konstatacji. W 2015 i 2016 roku przyjęcie zaproszenia przez Tuska skończyłoby się dla Tuska tragicznie. Zostałby zjedzony przez Rzeplińskiego, Gersdorf, Nowoczesną, GW, TVN i Schetynę też. Trzeba tłumaczyć dlaczego? Na wszelki wypadek dopiszę, że chodzi o „zamachy na konstytucję” i wystarczy prześledzić co się stało ze wspomnianą Gersdorf, gdy przyjęła zaproszenie do Pałacu, aby zrozumieć dlaczego w przypadku Donalda „salony” pieją z zachwytu. Afera z Gersdorf miała miejsce przed pokazaniem ustaw prezydenckich i w czasie, gdy po obu stronach sypały się domysły, czego tak naprawdę chce Duda. Pewności nie miała ani jedna, ani druga strona i obie były pełne podejrzeń o najgorsze. Dziś jesteśmy po publikacji ustaw, 5 spotkaniach Kaczyńskiego z Dudą i trzech wywiadach Dudy, które rozumnym nie pozostawiają złudzeń.

Tusk musiałby być niespełna rozumu, aby w takich warunkach nie przyjść na gotowe i nie wesprzeć podziału w obozie PiS, stając po właściwej stronie. Z tym, że to nie Tusk, rozegrał tę partię, ale Duda, bo bez tego, co w ostatnim czasie wykonał Duda nie byłoby Tuska 11 listopada w Warszawie, ale siedziałby w Brukseli lub Berlinie. Przejdźmy teraz do nerwowych reakcji Czerepacha, który zasypał Twittera komunikatami i jeszcze zorganizował specjalną konferencję de facto poświęconą Tuskowi? Odpowiedź jest prosta. Trwa walka o lidera konstruktywnej opozycji i tak jak Schetyna nerwowo zachowywał się w obecności Petru, tak Duda nie będzie spokojny, gdy przyjeżdża kandydat do zajęcia jego miejsca. Zgadzam się, że Tusk rozegrał Adrianka i Czerepacha jak dzieci, ale to trudne nie było i jest to dopiero wstęp do gry o wszystko.

Zaczął się konkurs na lepszego Tuska i niestety to nieprawda, że Adrianek nie ma szansy na drugą kadencję, ma i to poważne, ale jako kandydat Unii Wolności, nie PiS. Jeśli Duda przyjmie strategię Kwaśniewskiego i będzie robił gesty pod publiczkę, nie szkodząc interesom kast i koterii, to wszystko mu zostanie wybaczone i zapomniane, łącznie z ratowaniem hostii, aborcją i „Żołnierzami Niezłomnymi”. Przykładów jest mnóstwo, że każdy, który stanie po „właściwej” stronie będzie „nowoczesny” i dotyczy to najbardziej obciachowych postaci narodowo-katolickiej „prawicy”: Marcinkiewicz, Giertych, Niesiołowski, Misiek Kamiński itd. Duda ma też tę przewagę nad Tuskiem, że nie jest umoczony we wszystkich ujawnionych aferach PO, zatem na nowego Tuska nadawałby się idealnie i na to pracuje. Trzeba jednak nie znać Tuska, żeby uwierzyć, że on nie powalczy o swoje.

Przyjazd starego Tuska do nowego Tuska to początek rywalizacji o przyszłego kandydata numer jeden „salonów” i tę pierwszą rundę zdecydowanie wygrywa stary Tusk. Do wyborów mamy trzy lata i tylko głupi się podnieca 27:1, a cwany będzie hodował i starego i nowego Tuska, bo obaj się przydadzą. Nie chcę nikogo straszyć, ale idealnym rozwiązaniem dla beneficjentów okrągłego stołu jest wystawienie obu kandydatów, ogłoszenie tego pojedynkiem stulecia i zepchnięcie kandydata PiS do narożnika. W takiej konfiguracji PiS nie mogłoby wystawić 3 Tuska, czyli mamałygę, ale kandydata wyrazistego, który przejdzie do II tury. Trzeba powiedzieć wprost, mamy pierwszy poważny kryzys i niemały problem w obozie PiS.

Jarosław Kaczyński na wojnę z Dudą pójść nie może, musi zastosować zupełnie inną taktykę. Z jednej strony szeroko się uśmiechać, z drugiej grillować i testować podsuwaniem ustaw, pokazywaniem przyjaźni Dudy z Tuskiem, Gersdorf itd. Elektorat PiS od Dudy już odpłynął, lekko licząc 50%, resztę trzeba będzie przez trzy najbliższe lata budować. Oczywiście to jest polityka i nie da się wykluczyć, że Adrianek ze strachu wróci na właściwą drogę, ale to gdybanie i loteria polityczna. PiS musi przygotować wariant z nowym kandydatem na Prezydenta Rzeczypospolitej, każde inne zachowanie byłoby samobójstwem.

Komentarze internautów:

wrednick
W przypadku scenariusza opisanego przez Piotra musi w którymś momencie dojść do karczemnej awantury między PAD-em, a PiS-em. PAD musi zdecydowanie odciąć się od swojego PiS-owskiego pochodzenia (a przy tym musi udawać, że jest prezydentem wszystkich Polaków). PiS chcąc wystawić swojego nowego kandydata na prezydenta musi odciąć się zdecydowanie od swojego byłego kandydata. Kalendarz wyborczy jest niedobry dla PAD-a - nie może tej awantury urządzić przed wyborami parlamentarnymi, bo co będzie z PAD-em jak PiS wygra sejmowe wybory 60% do zera?

Tusk jako kandydat na prezydenta to myśl genialna, ale chyba tylko dla autorów tej myśli. W sumie widać jakąś armatę dla totalnie durnej opozycji, ale malowaną na chmurach.

Gimbusik
Tusk potrzebuje "na gwałt" materiałów propagandowych, by wzmocnić swój wizerunek. Jutrzejsze święto i chwiejna postawa Dudusia stworzyły sprzyjającą okazję. Nie ma znaczenia czy będzie on oklaskiwany, czy wybuczany, każdą z tych reakcji będzie można odpowiednio wykorzystać piarowo.

Koncepcja "Tusków Dwóch" może okazać się skuteczną i bardzo korzystną dla opozycji.

Hausmeister
Coś mi tu nie pasuje, dlaczego Duda zrezygnował z pewnego i ogromnego poparcia z prawej strony i postawił na "salon" w przyszłych wyborach. Ryzyko przegranej jest przecież duże, bo salon z pewnością poprze starego Tuska. Wetując ustawy o KRS i SN robił to ze świadomością utraty dotychczasowego poparcia. Nie jest chyba tak naiwny, że może konkurować z Tuskiem, bez wsparcia PISu

dyzio
A może Duda wcale nie chce drugiej kadencji?

Źródło:
http://kontrowersje.net/s...starego_donalda

*W sprawie następnych wyborów prezydenckich możliwych scenariuszy politycznych jest kilka, ale dla dobrej zmiany właściwy jest tylko jeden...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 11:24

Tomaszewski do Kurskiego: Gratuluję, że kadra wróciła do TVP. Kibice tego nie zapomną

Od meczu z Urugwajem polska reprezentacja będzie gościć na antenie otwartej telewizji publicznej. Zrobiło to wrażenie nawet na - skorym do krytyki - byłym bramkarzu kadry, Janie Tomaszewskim.

Jak już informowaliśmy (więcej tutaj), polska kadra wraca do telewizji publicznej. Prezes Jacek Kurski zapowiadał, że TVP ponownie będzie z kadrą Biało-Czerwonych.

Rozpoczyna się od piątkowego (10 listopada) meczu z Urugwajem. Potem, przez kolejnych pięć lat, spotkania naszej drużyny narodowej zobaczymy w TVP. Prawa do pokazywania kwalifikacji do przyszłorocznych mistrzostw świata były wcześniej w rękach Polsatu. Na antenach TVP kibice będą mogli śledzić - oprócz sparingów przed mundialem w Rosji - wszystkie mecze Polaków w eliminacjach do ME 2020 i MŚ 2022 oraz spotkania na MŚ 2018 i ewentualne występy na ME 2020 i MŚ 2022 w Katarze.

Obecny w TVP Info Jan Tomaszewski i (w przeszłości polityk poseł z ramienia PiS jak i PO), zachował się dość zaskakująco i... pogratulował Kurskiemu.

- Chciałbym pogratulować TVP, że reprezentacja wróciła na swoje miejsce (...) Panie Jacku Kurski, kibice nigdy panu tego nie zapomną - powiedział były bramkarz reprezentacji.

Więcej:
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/720972/tomaszewski-do-kurskiego-gratuluje-ze-kadra-wrocila-do-tvp-kibice-tego-nie-zapom

*Mecze piłkarskiej reprezentacji Polski w TVP zamiast w Polsacie...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 11:31

Jarosław Kaczyński przed pomnikiem Marszałka Piłsudskiego: "Odrzucamy politykę pedagogiki wstydu. Jestem przekonany, że za rok Polacy i Polska będą silniejsi"

11 listopada 1918 roku to moment, w którym wróciliśmy na mapę Europy i moment, w którym ten powrót okazał się trwały

— powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, podczas składania kwiatów przed pomnikiem jednego z Ojców Niepodległości marszałka Józefa Piłsudskiego.

Przypomniał również, że to, iż Polska od 99 lat jest niepodległa, wcale nie oznacza, że w tym czasie faktycznie tak było.

Czas prawdziwej niepodległości to zaledwie połowa z tych 99 lat. Ale państwo polskie uznane międzynarodowo istniało cały czas. To wielkie osiągnięcie i jednocześnie to wszystko, co działo się w ciągu tych 99 lat buduje przykład, do którego trzeba się odwoływać. To przykład walki społeczeństwa, myśli i czynu, determinacji, ale to jednocześnie przykład wydarzeń, które są negatywne, przykład działań, które Polsce nie służyły, które muszą być dziś brane pod uwagę jako coś, co musimy odrzucić po to, by Polska mogła się zmieniać, być coraz silniejsza, lepsza dla obywateli, coraz bardziej licząca się w Europie i na świecie

— mówił Jarosław Kaczyński.

Dziś mamy czas dobrej zmiany, wielkiej szansy odbudowy wartości, które przez wiele lat były traktowane jako zbędne, a niekiedy wręcz nimi pomiatano. Odrzucamy politykę pedagogiki wstydu. Idziemy w kierunku Polski, która będzie mogła powiedzieć, że jest krajem niepodległym i dumnym. (…) Jestem przekonany, że za rok Polacy i Polska będą silniejsi

— podkreślił Jarosław Kaczyński.

Komentarz internauty:

W_LS
Jedni wybierają do chwalby okresy w których obce państwa naszym przodkom zazdrościły Inni szukają porażek i błędów. Summa summarum istniejemy, mamy znaczenie międzynarodowe, dobry rząd. Powody do dumy

Więcej:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/366527-jaroslaw-kaczynski-przed-pomnikiem-marszalka-pilsudskiego-odrzucamy-polityke-pedagogiki-wstydu-jestem-przekonany-ze-za-rok-polacy-i-polska-beda-silniejsi

*Już za rok będzie całkiem okrągła rocznica...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Lis 11, 2017 14:20

Ma czego chciał... Donald Tusk wygwizdany podczas składania wieńca przy grobie Nieznanego Żołnierza

Donald Tusk po raz pierwszy od trzech lat przyjął zaproszenie prezydenta na obchody Święta Niepodległości. Grając własną grę, najwyraźniej się przeliczył. Mając na sumieniu całą listę grzechów wobec Polski, powinien spodziewać się, że jego obecność na placu Piłsudskiego w Warszawie wywoła skrajne emocje. I wywołała.

Zebrani na oficjalnej uroczystości Święta Niepodległości wygwizdali byłego premiera, kiedy ten składał wieniec przy grobie Nieznanego Żołnierza. Można powiedzieć, że sam tego chciał…

Na szczęście wzburzenie jakie wywołała obecność Tuska na placu Piłsudskiego, nie przyćmiła tego tak ważnego dla Polaków święta.

Komentarze internautów:

...lpss
tu nikt na nikogo nie szczuje ludzie nareszcie zmądrzeli i mają dosyć pozorantów niby patriotów co głosowali za sankcjami dla swojej ojczyzny dosyć ogłupiania polaków

...lpi
a teraz na pewno poszedł z bufetową na jednego z żalu że plan nie wypalił ha ha

Więcej:
https://wpolityce.pl/polityka/366548-ma-czego-chcial-donald-tusk-wygwizdany-podczas-skladania-wienca-przy-grobie-nieznanego-zolnierza

Tusk ledwo wylądował w Polsce i... Od razu polityczny atak - nawet nie udawał, że chodzi o święto

Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków; żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm - powiedział dzisiaj rano Donald Tusk, który przyleciał do Polski, aby wziąć udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości.

Prezydent Andrzej Duda - jak co roku - wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich b. prezydentów i b. premierów; Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy.

W sobotę po wylądowaniu na warszawskim lotnisku Tusk mówił dziennikarzom, że tegoroczne obchody Święta Niepodległości to ważne preludium dla roku stulecia niepodległości.

"Tej niepodległości, którą Polacy wywalczyli wspólnie, mimo wszystkich dzielących ich różnic i tak samo dzisiaj, wzajemne zrozumienie, wzajemny szacunek i solidarność to warunki utrzymania naszej niepodległości, nie mam co do tego żadnych wątpliwości" - oświadczył b. premier.

Ale były szef Platformy Obywatelskiej nie wytrzymał - i wykorzystał okazję do wtrącenia się w wewnętrzną politykę, a przede wszystkim ataku.

"To jest święto wszystkich Polaków. Święto Niepodległości było, jest i będzie świętem wszystkich Polaków, a nie jednej partii. Żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm. Jestem przekonany, że to święto można obchodzić z uśmiechem na ustach i z radością w sercu, bo naprawdę jest z czego się cieszyć, z czego być dumnym. Bez wrogich okrzyków i bez zaciśniętych pięści" - podkreślił.

"Dlatego przyjechałem po to, żeby powiedzieć wszystkim pozytywnie myślącym rodakom: nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny" - zaznaczył.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2083...chodzi-o-swieto

*W bieżącej rozgrywce: prezydent RP vs prezydent UE - do przerwy 1:1...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Nie Lis 12, 2017 09:15

Bezpiecznie i w dobrej atmosferze. Szef MSWiA o przebiegu Święta Niepodległości

- Święto Niepodległości przebiegało w bardzo dobrej atmosferze, było bezpiecznie – ocenił dziś wieczorem szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

- Było bezpiecznie, było spokojnie. Policja zapewniła bezpieczeństwo

– powiedział minister, który złożył na ręce komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka podziękowania za "zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim manifestującym". Minister dziękował też innym służbom – straży pożarnej, ratownikom medycznym i żandarmerii wojskowej.

- Święto niepodległości przebiegało w bardzo dobrej atmosferze, było bezpiecznie. Mogliśmy zobaczyć biało-czerwoną na ulicach Warszawy, to był piękny widok. Jesteśmy dumni, że tak wielu Polaków postanowiło wziąć udział w uroczystościach związanych ze świętem niepodległości

– powiedział minister.

Ulicami Warszawy przeszedł w sobotę Marsz Niepodległości, a także m.in. antyfaszystowski marsz pod hasłem "Za wolność waszą i naszą".

Źródło:
http://niezalezna.pl/2083...-niepodleglosci

*I tak się dzieje już od trzech lat...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Nie Lis 12, 2017 09:19

Redakcja z Czerskiej nie ma powodów do radości. Sprzedaż „Wyborczej” leci na łeb na szyję

W pierwszych trzech kwartałach 2017 roku liderem spadków sprzedaży wśród dzienników była "Gazeta Wyborcza" – wynika z analizy portalu Wirtualnemedia.pl.

Obecnie „Gazeta Wyborcza” zajmuje trzecie miejsce w rankingu sprzedaży dzienników. Nie jest to jednak powód do radości dla redaktorów z Czerskiej – średni wynik sprzedaży "Wyborczej" poszedł w dół najbardziej w zestawieniu – aż o 21,25 proc. do 112 849 egz., w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku.

"Gazeta Wyborcza" systematycznie notuje spadki sprzedaży. W pierwszych trzech kwartałach 2017 roku wszystkie dzienniki zanotowały spadki sprzedaży, ale – jak już podkreślaliśmy – niechlubnym liderem jest "Wyborcza".

Przypomnijmy, że w połowie października 2016 roku "Wyborcza", żeby ratować się przed finansową katastrofą, podwyższyła cenę egzemplarzową większości wydań.

Źródło:
http://niezalezna.pl/2083...na-leb-na-szyje

*I tak się dzieje już od paru lat...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9032
Skąd: Lubin
Wysłany: Nie Lis 12, 2017 17:13

11 listopada Donald Tusk z kretesem przegrał test zbawcy Polski. I już może się nie podnieść

Donald Tusk chciał sprawdzić, jak reagują na niego Polacy na dwa lata przed jego prawdopodobnym powrotem do Polski (30 listopada 2019 r. kończy się jego urzędowanie w Brukseli). Dlatego po raz pierwszy odpowiedział na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy i 11 listopada 2017 r. zjawił się w Warszawie na uroczystościach upamiętnienia odzyskanej 99 lat temu niepodległości.

I zapewne liczył na choćby umiarkowany entuzjazm publiczności. Tusk chyba uwierzył, że gdy 19 kwietnia 2017 r. urządził cyrk na Dworcu Centralnym i ulicach Warszawy, odgrywając rolę marszałka Piłsudskiego wracającego 10 listopada 1918 r. z Magdeburga, spontanicznie witali go Polacy, a nie działacze PO. 19 kwietnia na dworcu pojawili się m.in. Ewa Kopacz, Małgorzata Kidawa-Błońska, Rafał Trzaskowski, Sławomir Nitras, Michał Szczerba, Jakub Rutnicki, Cezary Tomczyk czy Artur Gierada. I zameldowali się tam różni entuzjaści z powitalnymi hasłami. Tylko Grzegorz Schetyna podejrzewał, że jego partyjnym oponentom chodzi o zrobienie Tuskowi klaki. Żeby podważyć przywódcze umiejętności obecnego szefa PO i zapewnić przewodniczącego Rady Europejskiej, że po 30 listopada 2019 r. ma dokąd wracać. A nawet wracać na białym koniu. 11 listopada 2017 r. okazało się, że jeśli wróci, to raczej na chabecie i bez cienia euforii, o ile w ogóle.

W ostatnim roku Donald Tusk wracał do Polski w rolach namiestnika Brukseli, zbawcy oraz ofiary Jarosława Kaczyńskiego. 17 grudnia 2016 r., podczas trwającego drugi dzień „puczu”: w Warszawie, Tusk wygłosił we Wrocławiu absolutnie kuriozalne i jątrzące przemówienie. I przedstawił się jako ktoś gotowy do odegrania roli przywódcy Majdanu, czyli kogoś w rodzaju namiestnika na Polskę legitymizowanego przez Brukselę i zastępującego na czas przejściowy legalne władze RP. Co by potwierdzało, że celem „puczu” było obalenie tych legalnych władz. W podobnej roli chciał wystąpić podczas ulicznych protestów w lipcu 2017 r. Dlatego 18 lipca 2017 r. chciał się umawiać z prezydentem Andrzejem Dudą na spotkanie w Warszawie. Czyli znowu zgłosił chęć odegrania roli namiestnika i komisarza zagospodarowującego Majdan i gotowego do stanięcia na czele jakiejś Rady Rewolucyjnej czy Rządu Tymczasowego. Rolę zbawcy odegrał Tusk w kwietniu 2017 r., o czym była już mowa powyżej. Gdy przewodniczący Rady Europejskiej przyjechał do Warszawy 3 sierpnia 2017 r. (składał zeznania w warszawskiej prokuraturze), odegrał przedstawienie pod tytułem „Kaczyński mnie bije”. Swoją odpowiedzialność za to, co działo się po katastrofie smoleńskiej chciał przykryć rozdmuchiwaniem konfliktu z prezesem Prawa i Sprawiedliwości. W ten sposób zamierzał przekonywać Polaków, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności, gdyż zrobił wszystko, co do niego należało, a nawet więcej. A jest ciągany po prokuraturach tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński go nie lubi i zapewne zazdrości mu wielkiej międzynarodowej kariery.

Przed przyjazdem do Warszawy 3 sierpnia 2017 r. Tusk krygował się, żeby nie urządzano mu triumfalnego powitania, sugerując, że przyjdzie na to jeszcze czas. Po złożeniu zeznań, gdy towarzyszyło mu kilkunastu entuzjastów (i trzy razy więcej dziennikarzy), Tusk był przekonany, że wciąż jest oczekiwany w roli zbawcy, tylko lud tego nie objawił, skoro sam go prosił o powściągliwość. 11 listopada 2017 r. miał być potwierdzeniem funkcjonowania Tuska w roli Salwatora, a dowodem na to miał być zapewne entuzjazm okazywany byłemu premierowi podczas uroczystości na Placu Piłsudskiego. Ale okazało się, że entuzjazm wyparował, a zastąpiła go niechęć okazywana gwizdami i buczeniem. Oczywiście można powiedzieć, że 11 listopada 2017 r. na Placu Piłsudskiego nie dominowali ludzie sympatyzujący z Tuskiem czy PO, ale to zgromadzenie było jednak dość reprezentatywne. I bardzo znacząca była mina Tuska, gdy odchodził od Grobu Nieznanego Żołnierza po złożeniu wieńca. Na jego twarzy widać był wielkie zaskoczenie i niedowierzanie. Nastroje zgromadzonych nie miały bowiem nic wspólnego z powitaniem Salwatora.

Donald Tusk przyjął zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy nie tylko dlatego, żeby sprawdzić, jak jest obecnie odbierany, ale także w nadziei skłócenia obozu rządzącego i jego zwolenników. Przyjęcie zaproszenia sugerowało bowiem elektoratowi „dobrej zmiany” jakieś porozumienie z prezydentem przeciw PiS czy chęć budowania tak szerokiej antypisowskiej koalicji, żeby swoje miejsce znalazła w niej także głowa państwa. Reakcje w mediach społecznościowych przed 11 listopada zdawały się potwierdzać oczekiwania Tuska, ale już same wydarzenia w Święto Niepodległości te rachuby rozbiły w pył. Donald Tusk nie został przez prezydenta Dudę przywitany, a gdy składał wieniec, przedstawiono go jako reprezentację „instytucji europejskich” i połączono z wiceprzewodniczącym europarlamentu Ryszardem Czarneckim. A potem były już gwizdy i buczenie. Nie lepiej było pod koniec uroczystości, gdy Donald Tusk uciął sobie pogawędkę z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, która sama entuzjazmu ostatnio nie wywołuje. Jeśli pobyt Tuska 11 listopada w Warszawie uznać za „test Salwatora”, to były premier oblał go z kretesem, czym sam był najwyraźniej zaskoczony i zniesmaczony. Gdy zabrakło partyjnej klaki, jak 19 kwietnia 2017 r., okazało się, że Tusk nie bardzo ma na kogo liczyć.

Kubeł zimnej wody wylany 11 listopada na rozgrzane głowy tych, którzy wciąż widzą w Tusku zbawcę (jak i na niego samego) nie oznacza, że zniknie mit Salwatora i skończą się próby jego kreowania. Co najwyżej będzie tłumaczenie, że w Święto Niepodległości Donald Tusk nie budzi pozytywnych skojarzeń – przede wszystkim ze względu na jego dawne wypowiedzi o polskości oraz jego specyficzne relacje z Niemcami i Angelą Merkel, a także z powodu stawiania się w kontrze do polskiego rządu w roli przewodniczącego Rady Europejskiej.

Tusk jest przez wiele środowisk traktowany jak ostatnia deska ratunku, więc wciąż będzie w Polsce pompowany, na przykład jako kandydat na prezydenta w 2020 r. Ale to, co się stało 11 listopada 2017 r. sprawia, że mit Tuska będzie coraz bledszy. A coraz większe znaczenie będzie miała jego odpowiedzialność za katastrofę smoleńską oraz patologie ujawniane przez sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold i przez Komisję Weryfikacyjną w sprawie warszawskiej „reprywatyzacji”. Poza tym pod nieobecność Tuska Polska się zmieniła, i to niekorzystnie dla niego, przede wszystkim gospodarczo, ale także, gdy chodzi o poczucie narodowej dumy, godności i obrony polskiego honoru oraz interesu. Donald Tusk jest Polakom coraz bardziej obcy i coraz częściej utożsamiany ze zmarnowanymi szansami rozwojowymi oraz z licznymi patologiami. Jeśli ten proces będzie trwał w takim tempie jak w ostatnich dwóch latach, za dwa lata Donald Tusk nie będzie miał w Polsce żadnej roli do odegrania. Mało tego, cała jego aktywność może się skupić na obecności w prokuraturach i przed komisjami, a może także w sądach. I świadomość tego, pogłębiona wizytą w Warszawie 11 listopada 2017 r., może skłonić samego Tuska do porzucenia planów o politycznym benefisie w Polsce na długo przed wyborami prezydenckimi w 2020 r. Jedno wydaje się pewne: problemem Tuska będzie wyłącznie jego przeszłość. A przyszłość jawi się jako coraz mniej pewna, a wręcz bardzo niepewna.

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/366634-11-listopada-donald-tusk-z-kretesem-przegral-test-zbawcy-polski-i-juz-moze-sie-nie-podnieść

*Nakreślony scenariusz: przyszłość DT jawi się jako "wręcz bardzo niepewna"...

Donald Tusk powiedział nieprawdę. Jest dowód

– Nie chcę się rozwodzić nad szczegółami, ale w tym roku zaproszenie wydawało się bardziej serdeczne – powiedział Donald Tusk pytany dlaczego co roku ignorował zaproszenia na świętowanie 11 listopada. To nieprawda. Zaproszenie w tym roku było takie samo jak w 2015 i 2016. Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta przedstawił na to dowód.

Prezydent Andrzej Duda jak co roku zaprosił na obchody Święta Niepodległości byłych polskich premierów i prezydentów. Donald Tusk, który dotąd nie odpowiadał na zaproszenie, w tym roku chciał to święto politycznie wykorzystać – do TVN poszedł przeciek, a zaproszenie zostało przedstawione jako coś wyjątkowego. – Premier Tusk po raz pierwszy przyjął w tym roku zaproszenie i może z braku praktyki w tym względzie uznał za stosowne to specjalnie oznajmić – mówił portalowi tvp.info prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Gdy 11 listopada Donald Tusk wylądował w Polsce, dziennikarze pytali go skąd ta zmiana, dlaczego co roku zaproszenia ignorował, a na świętowanie 11 listopada przyleciał dopiero teraz.

– Zorientowałem się wczoraj, jak dużo wrzawy i różnych komentarzy wzbudziła informacja, że prezydent mnie zaprosił i że ja przyjąłem zaproszenie. (…) Dzisiejsza uroczystość ma dla mnie szczególny charakter właśnie z tego tytułu, że za rok będziemy obchodzili stulecie. (…) nie chcę się rozwodzić nad szczegółami, ale w tym roku zaproszenie wydawało się bardziej serdeczne – kokietował dziennikarzy przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk.

Czy rzeczywiście w tym roku zaproszenie było „bardziej serdeczne” niż w ubiegłych latach? Nie. Okazuje się, że były premier i lider Platformy Obywatelskiej wprowadził media i opinię publiczną w błąd. Wzór zaproszeń do Donalda Tuska, wysłanych w 2015, 2016 i 2017 roku opublikował na Twitterze Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta.

Internauci żartują sobie, że może chodzi o trybunę C, która jest dla Donalda Tuska „bardziej serdeczna”. – Nie ma różnicy w Trybunie. Każdy mógł zobaczyć, że premier Donald Tusk stał na Trybunie A. Ostatnie zdjęcie to wzór zaproszenia, do premiera Tuska poszło takie samo zaproszenie jak co roku, z Trybuną A – tłumaczy portalowi tvp.info Kędryna.

(...)

Więcej:
https://www.tvp.info/3478...awde-jest-dowod

*Pospolite łgarstwo DT obnażone...

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 257 z 260  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.