forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 13, 2017 11:37

Komentarze:

M

HGW i szczerość ha,ha,ha.......

------------------------------

ela

Coś jej się porąbało

--------------------------

foam

W normalnym kraju urzędnik odpowiedzialny za tak gigantyczne,miliardowe nadużycia w podległym urzędzie z automatu idzie siedzieć i z aresztu odpowiada na wszelkie pytania śledztwa.W Polsce nie.

==========================

Spolegliwa HGW? "Apeluję o ustawę reprywatyzacyjną i mówię szczerze - jeśli pan Jaki potrzebuje wsparcia, to deklaruję chęć pomocy"




Apeluję o ustawę reprywatyzacyjną i mówię zupełnie szczerze jeśli pan Patryk Jaki i jego ugrupowanie potrzebują wsparcia, by ta ustawa nie była niekonstytucyjna i by nie chodzić do europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, to jesteśmy otwarci i deklaruję chęć pomocy.
—mówiła Hanna Gronkiewicz – Waltz na briefingu prasowym, podczas którego mówiła o wynikach wewnętrznego audytu w sprawie reprywatyzacji.

Burza wokół Hanny Gronkiewicz–Waltz nie ustaje. Podsyca ją sama zainteresowana. Prezydent Warszawy zaskarżyła do sądu ustalenia komisji weryfikacyjnej, na podstawie której przywrócono miastu kilka nieruchomości.

Ten audyt jest bardzo ważny

—podkreśliła prezydent Warszawy.

Jeśli chodzi o kwestie urzędników zwolnionych dyscyplinarne, to jeden z nich jest przez komisję weryfikacyjną traktowany łaskawe, co mnie zastanawia, bo to on jest odpowiedzialny za działki na Placu Defilad. Nie chcę żeby to odium poszło na wszystkich urzędników, są też urzędnicy uczciwi, którzy pracują dla dobra mieszkańców

—mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Prezydent poinformowała, że audyt rozpoczął się 12 września 2016 roku, przeanalizowano 175 adresów.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/362154-spolegliwa-hgw-apeluje-o-ustawe-reprywatyzacyjna-i-mowie-szczerze-jesli-pan-jaki-potrzebuje-wsparcia-to-deklaruje-chec-pomocy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 13, 2017 12:21

Komentarze:

jose

Ta buta i parszywa bezczelność.

--------------------------

Hahahahahaanka

ALE SIĘ POHOBIŁO ....KUHWA NIE DOBRZE, WHĘCZ FATALNIE A JUŻ TAK FAJNIE ŹAHŁO PRZEZ 8 LAT. NIE DOŚĆ ŻE BĘDZIEMY GAHOWAĆ TO JESZCZE ŁAPÓWKI BĘDZIEMY ZWHACAĆ! LUDZIE, HATUJCIE PHESYDENT WAHSZAWY, KUHWA GDZIE JEST KOD? GDZIE JAKIEŚ MAHSZE? NO HÓBCIE COŚ WAHSZAWIACY !!! TO JEST SKANDAL , ŻEBY W DEMOKHATYCZNYM KHAJU NIE MOŻNA BYŁO SOBIE SPOKOJNIE UKHAŚĆ STAHEJ KAMIENICY DO SPÓŁKI Z KOLEGAMI MECENASAMI. LUDZIE HATUJCIE ELITY ZANIM ZE 120 TYSIĘCY WYDANYCH Z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY NA ADWOKATÓW ZROBI SIĘ 12 MILIONÓW

=========================

HGW idzie w zaparte. Absurd goni absurd. Prezydent Warszawy skarży korzystne dla miasta decyzje!




Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zaskarżyła do sądu ustalenia komisji weryfikacyjnej, na podstawie których przywrócono miastu kilka nieruchomości. „Jak człowiek myśli, że już nic gorszego ws. afery reprywatyzacyjnej nie może się wydarzyć to... HGW skarży korzystne dla miasta decyzje!” - podsumowuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Jak wynika z informacji podanych przez Onet do 10 października 2017 roku Miasto Stołeczne Warszawa, reprezentowane przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, złożyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego pięć skarg na uzasadnienie decyzji komisji weryfikacyjnej, dotyczące uchylenia reprywatyzacji i odmowy uwzględnienia wniosku dekretowego. Chodzi o głośne nieruchomości leżące w samym centrum stolicy: Chmielną 70, Sienną 29, Twardą 8 i 10, warte setki milionów złotych.

Miasto wniosło do sądu o uchylenie tych ustaleń, które obciążają urzędników stołecznego ratusza, przeprowadzających czynności reprywatyzacyjne. Zaskarżone decyzje stwierdzają m.in. bierność prezydenta Warszawy, nieustalenie w sposób prawidłowy kręgu stron postępowania dekretowego, zaniechanie czynności dowodowych, czy też akceptowanie przez ścisłe kierownictwo warszawskiego ratusza, w tym samą Gronkiewicz-Waltz, wydawania decyzji reprywatyzacyjnych.

Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że Hanna Gronkiewicz-Waltz idąc do sądu, chce doprowadzić do uchylenia wydanych przez komisję decyzji, co w praktyce – jeśli WSA przychyli się do wniosku – oznaczać będzie zwrot nieruchomości handlarzom roszczeń i stratę dla miasta wielu milionów złotych.

W tym kontekście dość kuriozalne wydają się zapewnienia wiceprezydenta Warszawy Witolda Pahla, który twierdzi, że Hanna Gronkiewicz-Waltz „odpowie na wszystkie zadawane jej pytania w sprawie reprywatyzacji”.

Pahl pytany w piątek na antenie TOK FM, czy prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz stawi się na posiedzeniu komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji powiedział:

- Głos pani prezydent Gronkiewicz-Waltz w tej sprawie będzie na pewno bardzo zdecydowany i czytelny. Opinia publiczna będzie miała możliwość zapoznania się z argumentacją, która również będzie odpowiedzią na szereg zarzutów stawianych pani prezydent. Jestem absolutnie przekonany, że to na co oczekuje opinia publiczna, czyli uzyskanie takiej jednoznacznej odpowiedzi na zadawane publiczne pani prezydent pytania, te odpowiedzi ze strony pani prezydent będą – twierdzi Witold Pahl.

Tymczasem Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie odmawia udziału w posiedzeniach komisji. W miniony piątek mówiła, że jest do dyspozycji prokuratora.

- Nie będę (...) przed komisją weryfikacyjną wydawała się na lincz. To nie jest kwestia jakiegoś wizerunku (...). To jest kwestia naruszenia godności – mówiła w TVN24.

źródło: http://niezalezna.pl/2058...-miasta-decyzje

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 13, 2017 19:30

Komentarze:

Anonimwyborca

Ten burak wygrywał w kasie bezpieki za kablowanie! !!

-----------------------

hehe

Szczesciarz, hehe ..... ja gralem jak wariat i wygralem tylko pare razy 10 zl

--------------------------

Anonim

Ten kto go zwerbował teraz ma niezłą polewkę. A książka powinna się nazywać "W oparach absurdu".

======================

Wałęsa znów zmienia zdanie. Tym razem w kwestii... totolotka




On zawsze powtarza: "Kiedy bardzo potrzebowałem, to wygrywałem". A teraz nie wygrywa - pisała w swojej książce Danuta Wałęsa, odnosząc się do rzekomych wygranych w totolotka swojego męża. Ale takiej wersji, jaką można było usłyszeć wczoraj w warszawskim Empiku, wcześniej Wałęsa nikomu nie podawał.

Wczoraj w warszawskim Empiku odbyło się premierowe spotkanie wokół książki „Ja. Z Lechem Wałęsą rozmawiają Andrzej Bober, Cezary Łazarewicz” z udziałem bohatera książki i jej autorów.

Wałęsa wielokrotnie podkreślał, że w latach, kiedy miał współpracować z SB i otrzymywać za to pieniądze, często z powodzeniem grał w totolotka. Jego zdaniem w latach 1970-1972 miał wygrać aż... 35 tys. ówczesnych polskich złotych.

Niestety, w Totalizatorze Sportowym nie ma żadnych śladów ani dowodów na wygrane w totolotka przez Lecha Wałęsę w latach 70-tych. Może więc stąd wzięła się nagła zmiana zdania byłego prezydenta? Stwierdził on wczoraj, że... wygrywał w totolotku piłkarskim!




źródło; http://niezalezna.pl/2058...estii-totolotka

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 13, 2017 22:21

Komentarze:

Charlie

W Rosji nie ma czasu zimowego. Mamy skąd brać przykład.
-------------------------

żyd polny

Niedługo kolor moczu będzie musiał mieć kolor wg.dyrektyw,niemniej opresyjna ta gówniana unia jak sowiecki sojuz,tylko jeszcze w tył łba nie strzelają.

---------------------------

solozzo

Po pierwsze co nam zrobią? A po drugie nikt nam nie może zabronić funkcjonować według czasu letniego czyli na przykład do pracy zamiast na ósmą, przychodzić na dziewiątą itd. To samo z rozkładami jazdy - pociąg czy autobus, który dotychczas odjeżdżał o ósmej, odjeżdżałby o dziewiątej. Lewactwo rzucałoby kłody ale czyż nie byłaby to piękna sugestia, że Bruksela może nas cmoknąć w pompkę:)))

=========================

Unijne przepisy zablokują rezygnację z czasu zimowego w Polsce?




Jak ustaliło Radio ZET, unijna dyrektywa uniemożliwi realizację poselskiej inicjatywy, by nie zmieniać czasu z letniego na zimowy.

Dyrektywa z 19 stycznia 2001 roku, która określa czas letni w całej Unii, wyklucza możliwość wyłamania się jednego z krajów – informuje radio.

Polskie Stronnictwo Ludowe postuluje rezygnację z czasu zimowego, a głównym argumentem w dyskusji są względy zdrowotne. – W polskich warunkach klimatycznych jesień staje się koszmarna, bo większość z nas kończy pracę po zmroku – uzasadnia były minister rolnictwa, Marek Sawicki z PSL. Jego zdaniem zmiana czasu u wielu osób powoduje problemy z przestawieniem organizmu. – Ponadto w dwie noce w roku dochodzi do kłopotów z transportem publicznym – dodaje polityk.

W środę, pomysł likwidacji zmiany czasu, na posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych, poparli posłowie wszystkich klubów.

Przypominamy, że najbliższa zmiana czasu czeka nas w ostatnią niedzielę października (tj. 29 października), kiedy wrócimy do czasu zimowego. Tej nocy cofniemy zegarki o godzinę.

źródło: https://dorzeczy.pl/44151/Unijne-przepisy-zablokuja-rezygnacje-z-czasu-zimowego-w-Polsce.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 14, 2017 12:07

Komentarze:

Wiktor


Jedną mają rację przynajmniej wzrost na zdrowie powinien przekraczać 6%PKB,reszta to brudna polityka łącznie z ich postulatami z księżyca ponad 6-tys w której taplają się totalni politycy i ich media

------------------------------

MOLAS

mam lekarzy w rodzinie, lekarz dostaje 350 zł za dyżur, 1000 zł gdy dyżur jest w innym mieście. WRZÓD musi być usunięty: ALBO etat szpitalny albo prywatna praktyka. rezydentów tępią starsi lekarze

------------------------------

bolo

To wszystko polityczna rozróba totalniaków, którzy nakręcili kodopodobnych szczyli.

============================

Protest lekarzy-rezydentów. Czy naprawdę chodzi im tylko i wyłącznie o pieniądze?




Lekarze-rezydenci chcą zarabiać więcej. Trudno się dziwić, każdy chce zarabiać więcej. Pytanie tylko o ile więcej. Żądania młodych lekarzy są tak wysokie, że aż nierealne. Są zatem dwie możliwości interpretacji tego protestu: albo młodzi lekarze żyją na Księżycu (o co ich jednak nie podejrzewam), albo ich protest ma nie tylko płacowy charakter.

W tej chwili młody lekarz zarabia 2,5 tys. złotych na rękę. Zgoda, to w przypadku lekarza – nawet świeżo po studiach – pensja żałośnie niska. Jak informują media, rząd miał zgodzić się na stopniową podwyżkę do 5 tys. złotych, a to już nie jest w polskich warunkach zła stawka. Jednak rezydenci chcą 7 tysięcy na rękę od zaraz, a do tego dorzucają żądanie wzrostu nakładów na służbę zdrowia do 6.8 proc. PKB.

Służba zdrowia jest niedoinwestowana, to znany wszystkim fakt. Wzrost nakładów do postulowanego przez lekarzy poziomu jest zapewne konieczny. Trudno jednak oczekiwać, że rząd spełni to żądanie z dnia na dzień, a dokładnie tego domagają się protestujący. Ich opór przed jakimkolwiek kompromisem i widoczny w eskalacji żądań brak zdrowego rozsądku, każe wysunąć przypuszczenie, że nie tylko o płace i nakłady na służbę zdrowia może tu chodzić.

Nie tak dawno na łamach „Gazety Wyborczej” Sławomir Sierakowski z „Krytyki Politycznej” zaproponował środowiskom opozycyjnym strategię prowokowania konfliktów na tle płacowym. Im więcej grup zawodowych będzie wysuwać wysokie, najlepiej niewykonalne, żądania płacowe, tym szybciej uda się zbić wysokie poparcie dla prawicy (w tej chwili wynoszące – jak podaje CBOS – aż 47 proc.). Rząd stanie bowiem wobec fatalnej alternatywy, odrzucać żądania kolejnych protestujących (co wywoła niezadowolenie) albo je przyjmować i narazić w ten sposób państwo na gospodarczą katastrofę (co również musi się skończyć upadkiem PiS).

Gdy obserwuję żądania młodych lekarzy mam wrażenie (to na razie tylko wrażenie), że postanowili oni stanąć w awangardzie płacowych konfliktów z rządem. A ich celem jest nie tylko poprawa warunków bytowych, ale również uderzenie w rządzącą prawicę. Dodatkową przesłanką jest tu fakt, że w okresie rządów PO-PSL młodzi lekarze dziwnym trafem unikali głośnych protestów. Poprzednie duże spory płacowe lekarzy-rezydentów miały miejsce… tak, tak – w czasie, gdy po raz pierwszy władzę sprawował PiS. Ucichły po objęciu teki premiera przez Donalda Tuska. Czy to trochę nie zastanawiające?

Oczywiście, można założyć, że w okresie rządów Tuska, szanse na podwyżki były żadne. Tusk – chcąc pozbyć się problemu – de facto dążył do likwidacji publicznej służby zdrowia i zrzucenia kwestii płacowych na prywatne placówki. Wtedy nikt głośno nie protestował, choć nakłady na służbę zdrowia były fatalnie niskie. Może dlatego, że w prywatnych gabinetach i przychodniach zarabia się znacznie więcej. A że nie leczy się tam żadnych przewlekłych chorób? No cóż, to się przecież nie opłaca.

Dziś, gdy gospodarka idzie w górę, realizowany jest z powodzeniem program 500+, młodzi lekarze mogli poczuć, że skoro jest tak dobrze, to czemu oni mieliby na tym nie skorzystać. Pozostaje jednak pytanie o skalę wysuwanych żądań. Jeśli rząd przyjąłby w dzisiejszych warunkach postulat 7 tys. na rękę, to niemal pewne jest, że za chwilę ustawią się do protestów kolejni chętni. Bo skoro lekarze tyle mogą, to czemu nie my? I spirala zacznie się nakręcać sama.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/362245-protest-lekarzy-rezydentow-czy-naprawde-chodzi-im-tylko-i-wylacznie-o-pieniadze

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Paź 14, 2017 21:20

Komentarze:

janusz

Bezczelność, arogancja, brak kompetencji Arłukowicza to cechy, które odbierają mu prawo do krytykowania kogokolwiek zajmującego się służbą zdrowia. Buc!

-------------------------

Byku

To hipokryta a jako taki nie ma pamięci i nie wie co zrobił chorym na raka!

---------------------------

niestety


Przecież Arłukowicz nie ma żadnej zdolności honorowej , to zwykły karierowicz i hucpiarz ..!


=========================

Trędowaty rycerz. "Trzeba być skrajnie dziwnym człowiekiem, żeby mieć tupet rozdającego razy i pouczającego innych"




Kim, ach kim jest ten odważny rycerz, wrażliwy na sytuację środowiska lekarskiego w Polsce, który kierując się wyłącznie szlachetnymi pobudkami – tego nie byłbym pewien - wystąpił w obronie strajkujących rezydentów lekarzy? I to nie raz jeden, a kilka. Włącznie do ich odwiedzenia na miejscu protestu oraz rozmowy z nimi. Sumienie kazało mu zjawić się tam osobiście, aby w dusze strajkujących, w tym część głodujących, wlać nadzieje na lepsze jutro.


Kto najgłośniej w tym tygodniu z wściekłością, wywołującą aż czerwono-sine wypieki na twarzy, wykrzykiwał z trybuny sejmowej opinie o nieudolności obecnego ministra zdrowia, o lekceważeniu strajkujących lekarzy rezydentów oraz unikaniu z nimi rozmów? Kto agresywnie, niemal z nienawistną furią, atakował premier Beatę Szydło za nieudolność w rozwiązaniu konfliktu?

Już nie będę dłużej ukrywał imienia tego bohaterskiego polityka, posła i lekarza w jednej osobie. To były minister zdrowia w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz Bartosz Arłukowicz.

Pamiętam czasy, kiedy nasz dzisiejszy rycerz kierował sprawami opieki zdrowotnej w Polsce, Naczelna Izba Lekarska była zdziwiona, że nie podaje się do dymisji po tym, jak dla chorych na raka wprowadził pakiet antykolejkowy. Jego pomysł w realizacji spowodował, że kolejki się powiększyły, a umierali chorzy na raka, którzy nie mogli doczekać się pomocy.

Szef Naczelnej Izby Lekarskiej mówił wtedy, że minister Bartosz Arłukowicz, chcąc zatuszować swoje braki kompetencji, za powstałą niekorzystną sytuację przerzucił winę na środowisko lekarskie. Tym samym udało mu się zbudować nową, szkodliwą rzecz - nieufność pacjentów do lekarzy.

Minister Arłukowicz, praktycznie nie potrafił z nikim rozmawiać. Nie były w stanie porozumieć się z nim pielęgniarki. O jego nieudolności mówił cały świat lekarski. Decyzje i różne posunięcia ministra Arłukowicza sprawiły, że również pacjenci uznali go za jednego z najgorszych ludzi kierujących sprawami opieki zdrowotnej.

Wszyscy jeszcze mamy świeżo w pamięci strajk pielęgniarek latem 2016 roku w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, że ten strajk był smutną konsekwencją kluczowego rozporządzenie, które wydał w grudniu 2012 roku minister Bartosz Arłukowicz. Weszło ono w życie w kwietniu 2014 roku. Dawało dyrektorom szpitali ogromną dowolność ustalania minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek w swoich placówkach. Rozporządzenie to dawało możliwość kierownictwom placówek, szukających finansowych oszczędności, dowolnego kształtowania zatrudnienia pielęgniarek, poprzez ograniczanie ich liczby, które nie brało przy tym pod uwagę realnego czasu, jaki pielęgniarki musiały poświęcać pacjentom. W rezultacie liczba etatów pielęgniarskich mogła zostać zmniejszona, mimo że zakres ich obowiązków nie ulegał zmianie.

Dziś grandę polityczną, jaką urządził w Sejmie ośmielił się przenieść na miejsce strajkujących rezydentów. Skorzystał z tego, że jest szefem sejmowej Komisji Zdrowia, jej posiedzenie zwołał w szpitalu, gdzie strajkują młodzi lekarze, robiąc tym samym polityczny, tani show, który był kontynuacją ataku na obecnego ministra i rząd.

Trzeba być skrajnie dziwnym człowiekiem, żeby mieć tupet rozdającego razy i pouczającego innych. Walka polityczna, mimo swoich wilczych praw, ma pewne granice. Ich przekroczenie dyskwalifikuje polityka. Że nie wspomnę o lekarzu, którego obowiązuje nie tylko deontologia, ale zwykła ludzka etyka.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/362334-tredowaty-rycerz-trzeba-byc-skrajnie-dziwnym-czlowiekiem-zeby-miec-tupet-rozdajacego-razy-i-pouczajacego-innych

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 12:09

Komentarze:

Ewa

Wspaniały wywód i doskonała analiza. Jak zwykle red. Janicki na najwyższym poziomie, ale oni tego nie zrozumieją bo rozumu mają jak na lekarstwo i nawet tego nie używają.

-----------------------------

krowa@krowa

No to się teraz elyta rzuci do wikipedii i słowników, żeby zrozumieć czy została pochwalona, czy zganiona.

-----------------------------

Polka


Panie Redaktorze! To głupki zdolne do odtwarzania lepiej lub gorzej cudzych tekstów. Niedouki. Czy nie szkoda Pana czasu na zajmowanie się nimi? Ma Pana tyle ważnych, ciekawych rzeczy do powiedzenia

=========================

Bicz na chamów i prostaków, czyli Dancewicz, Wolszczak, Stuhr, Materna i Ferency mówią jak jest




Odgrywanie „niekumatych” przez aktorską elitę musi wynikać z przekory, ironii, niechęci do konfundowania czy ośmieszania chamów i prostaków.

Mamy prawdziwy wysyp: Maciej Stuhr, Grażyna Wolszczak, Wojciech Mann i Krzysztof Materna, Renata Dancewicz oraz Wojciech Pszoniak i Adam Ferency. Zawodowi aktorzy i aktorzy amatorzy postanowili poprzez „Gazetę Wyborczą” (Renata Dancewicz poprzez Onet, a Wojciech Pszoniak przez „Newsweeka”) opowiedzieć Polsce i światu – jak jest i dlaczego akurat oni powinni to opisywać. O wizjach (młodego) Stuhra i Wolszczak niedawno pisałem szczegółowo na naszym portalu, tym razem jednak chciałbym te wszystkie wywiady uogólnić. Dla porządku i hierarchii, bo to są wybitni aktorzy, odnotuję tylko, że Wojciech Pszoniak obnażył „chamów i prostaków”, którzy „w Polsce nagle zajęli miejsce na świeczniku i nadają ton” oraz dostrzegł, że „miernoty i karierowicze zmuszają nas do tego, żebyśmy byli tacy jak oni”, zaś Adam Ferency uważa „panią premier” za „marionetkę”, a „o marionetkach nic dobrego nie mam do powiedzenia, teatrem marionetek się nie zajmuję”. No i Ferency wyznał: „w ostatnich wyborach nie miałem na kogo głosować, to głosowałem na Platformę”. Wszyscy wymienieni „artyści” uważają się za ludzi ważnych i wyjątkowych, nie tylko wręcz kluczowych dla polskiej kultury i polskich elit, ale mających specjalną wrażliwość, kompetencje, wiedzę, zdolności analityczne oraz umiejętność rozumienia (tak, tak, jak najbardziej w znaczeniu hermeneutyki). Nawet Renata Dancewicz, która kokietuje: „Uwielbiam się wypowiadać. Chociaż nie powinnam, bo nie znam się tak naprawdę na żadnej rzeczy dobrze”.

Przymioty i wyjątkowe społeczne role „artystów” nie wymagają właściwie uzasadnienia. Byli, są i będą elitą, gdyż nie tylko sami się za taką uważają, ale mają też niepisany certyfikat, wydany przez najważniejszą manufakturę elit III RP (jej nazwy nawet nie trzeba wymieniać). W przeciwieństwie do tych, których recenzują jako uzurpatorów i wiążą z obecną władzą. Grzechem pierworodnym uzurpatorów jest to, że nie mają szlachetnego pochodzenia. Nie w ścisłym sensie (Materna formalnie skończył tylko liceum w Sosnowcu, a Dancewicz liceum w Lubinie), tylko że nie zostali namaszczeni przez kreatorów elit (z tej znanej manufaktury), które wyniosły na parnas wymienionych przeze mnie „pomazańców”. Uzurpatorzy to „chamy i prostaki”, „miernoty i karierowicze”, a co najwyżej „marionetki”. Z rzadka po tej stronie trafia się ambitny plebs, który może się i czegoś nauczy, ale w genach tego nie ma, czyli jednakowoż brakuje mu klasy – w przeciwieństwie do „pomazańców”.

Na czym polega „klasa” wybrańców, a przez to ich specjalna rola? Bardzo trudno to stwierdzić, bowiem po ich wypowiedziach nie widać żadnych inspiracji wartościową literaturą przedmiotu: filozoficzną, socjologiczną, historyczną, politologiczną, teologiczną, ekonomiczną, dotyczącą teorii i historii kultury, etnologii, antropologii, a tym bardziej nauk ścisłych). Nie ma nawet dowodów, że cokolwiek z tego czytali, a tym bardziej przemyśleli, bo to by przecież pozostawiło jakieś ślady w języku, w używanych pojęciach, w argumentacji czy sposobie konstruowania wywodu. Owszem, niektórzy pamiętają swoje role, więc kojarzą także autorów granych sztuk oraz ogólnikowo problemy, które te dzieła podejmują. Ale jednak głównie poprzez konstrukcję i motywacje postaci, a nie choćby w kategoriach poetyki czy semiologii. Zatem generalnie ich bagaż i kompetencje kulturowe są bardzo głęboko skrywane. Tak głęboko, że naprawdę trudno się ich nawet domyślić. Ale muszą istnieć, bo przecież trudno sobie wyobrazić, żeby elita, wybrańcy i pomazańcy byli zwykłymi nieukami. Jak staliby się elitą, gdyby w wyżej wymienionych sprawach byli całkiem niekompetentni i nierozgarnięci?

Odgrywanie „niekumatych” przez certyfikowane elity może wynikać z przekory, ironii, niechęci do onieśmielania, konfundowania czy ośmieszania „chamów i prostaków”, „miernot i karierowiczów” oraz „marionetek”. Ci z parnasu wszystko wiedzą dla siebie oraz dla wąskiego grona takich jak oni, zaś w dyskursie publicznym po prostu nie chcą się wywyższać. W publicznej debacie stosują kategorie i pojęcia zrozumiałe dla „chamów i prostaków”, czyli coś, co kiedyś nazwałem „zlewozmywakową” bądź „kuchenną” psychoanalizą. Elity mogłyby wszystko opisać bardzo mądrze i uczenie (np. Grażyna Wolszczak, Renata Dancewicz czy Krzysztof Materna), tylko to byłoby „psu na budę”, skoro „miernoty i karierowicze” niczego by nie zrozumiały. I to jest, jak sądzę, powód używania przez nich prawie wyłącznie zlewozmywakowej psychoanalizy. Ona jest bliska odbiorcom seriali, w których grywają ci z elity, bo przecież z czegoś żyć trzeba, ale to tylko persyflaż. Elita jest wysoko ponad tym, w czym grywa i nigdy nie zniżyłaby się do poziomu odtwarzanych dialogów czy fabularnych konstrukcji. Elita to wszystko znakomicie dekonstruuje, ale ponieważ – jako wzór dla maluczkich – nie może swoich odbiorców „dołować”, udaje, że należy do tego samego świata. Dopiero w wywiadach wybrańcy Bogów mogą trochę uogólnić, ale przecież nie zbyt fachowym językiem, gdyż wtedy nie miałaby sensu ich misja dydaktyczna i edukacyjna. Poprzez wywiady muszą przecież coś do zakutych łbów „chamów i prostaków” wbić (żeby im się w tych łbach nie poprzewracało), a jednocześnie upewnić takich jak oni oraz tych aspirujących do elity, że istnieje porządek i hierarchia, których „miernoty i karierowicze” oraz „marionetki” nigdy nie osiągną. Czystość szeregów to podstawa, bo inaczej elita szybko straciłaby swoją esencjonalność.

Ktoś prostolinijny mógłby powiedzieć, że Wolszczak, Dancewicz, (młody) Stuhr czy Materna niczego nie ukrywają, tylko są tacy, jak powierzchownie wynikałoby z tego, co mówią. Czyli, że są katastrofalnie niedouczeni i proporcjonalnie do tego pyszni, i że „zlewozmywakowa psychoanaliza” to szczyt ich możliwości. Tyle że to niemożliwe z definicji. Ich elitarność to coś, co przy okazji omawiania wywiadu Macieja Stuhra nazwałem za Immanuelem Kantem „noumenem”. Elitarność, nieomylność i miarodajność, czyli istota tego, czym są Dancewicz, Wolszczak, Ferency, Mann, Materna, Pszoniak czy (młody) Stuhr, a co muszą ukrywać przed „chamami i prostakami”, musi mieć głębokie podstawy ontologiczne, czyli być właśnie czymś w rodzaju kantowskiej „rzeczy samej w sobie” (noumenu). Jako nosiciele noumenów wszyscy oni stali się „przedmiotami transcendentnymi”. Nawet mimo woli i nieświadomie, gdy zostali certyfikowaną elitą (w wiadomej manufakturze). I dzięki tym swoim specjalnym właściwościom mogą formułować oraz objawiać maluczkim „sądy syntetyczne a priori”, czyli nieobalalne normy dotyczące poznania, moralności i estetyki, regulujące życie społeczeństw czy ustalające hierarchie prestiżu. Tak im nakazują, jako prawdziwej elicie, na co dzień z pewnością mającej Kanta w małym palcu, „imperatyw kategoryczny” oraz „imperatyw obowiązku”. Co było do udowodnienia.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/362364-bicz-na-chamow-i-prostakow-czyli-dancewicz-wolszczak-stuhr-materna-i-ferency-mowia-jak-jest

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 12:49

Komentarze:

Gosc11


Przepraszam bardzo, ale mnie ten wiejski kmiot z czworakow nie poniza. Koles zachowuje sie jak skopany kundel na lancuchu, ktory moze tylko warczec, bo wie, ze i tak nic nie zmieni. Co sie robi z takim kundlem? Zasadza drugiego kopa i niech dalej sobie warczy obok pustej, esbeckiej michy! Juz dawno przestalem rozmawiac z takimi idiotami, pelna ignorancja, bo trudno rozmawiac z kims o IQ na poziomie szympansa.

---------------------------------

Anonim

Sporo aktorów okazało się bardzo marnymi ludźmi i jeszcze gorszymi Polakami... PO PrOstu PrOstytutki medialne i tyle...

---------------------------

x

Ale ten szczur bełkocze!?. Czy jego "brudni i niechlujni sąsiedzi" podzielają jego pogląd?. On chyba już nie wie co plecie! Był AKTOREM a jest obecnie marnym aktorzyną!!! Oto przekład jak niektórzy nadęci pychą upadają!!!

========================

Stuhr i jego brudni sąsiedzi


„– Mieszkam na wsi, obserwuję ludzi od 30 lat. To się tliło i nagle doszło do głosu. – Co ma pan na myśli? – Mówię o takim zaprzaństwie, o narodzie gnuśnym, nacjonalistycznym i antysemickim. O lenistwie, brudzie, wewnętrznym niechlujstwie, nieposzanowaniu prawa. Chcieli u nas na wsi zrobić kanalizację. Mówię – no wreszcie. Ale firma wykonawcza pokazała mi listy, jakie dostała od ludzi. »Nie będą Żydy po mojej ziemi orać« – pisali” – oto fragment rozmowy, którą gazeta Michnika opublikowała z Jerzym Stuhrem. O kim mówi aktor w tym cytacie? O wyborcach Prawa i Sprawiedliwości.

O strasznych ludziach reprezentujących cały, wyliczony przez niego katalog obrażających cech. Z innej wypowiedzi można wywnioskować, iż Stuhr już nie widzi nadziei na to, by to, co „doszło do głosu”, zmienić. Żałuje, iż kiedyś do tej czerni nie wysłano na przykład Wałęsy, który być może miałby największe szanse, by dotrzeć do niej i wyciągnąć z „brudu” czy „lenistwa”. To nie pierwsza wypowiedź krakowskiego aktora utrzymana w stylu najgorliwszych funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa z lat 40. i 50. (stąd nie dziwi, iż znajduje się na nią miejsce na łamach tytułu Michnika). Ich język obfitował w określenia pełne najdzikszej pogardy dla wszystkich, którzy polskości nie chcieli zastąpić zestawem cech zaimportowanych ze Wschodu. W każdym totalitaryzmie wróg ma być odrażający – nieczłowieczy. Pogarda dla innych, negowanie ich wartości jest zaprzeczeniem demokracji. I to właśnie wyziera z każdej politycznej wypowiedzi tego aktora. Stuhr nie potrafi poprzestać na niezgadzaniu się z oponentami politycznymi, musi ich poniżyć. Przeciwstawia im „bohatera” – w rzeczywistości tajnego współpracownika bezpieki, donoszącego na kolegów, ostro targującego się z SB o stawki za informacje. Wypowiedzi aktora z Krakowa to w rzeczy samej doskonała charakterystyka postkomunistycznych relacji w Polsce. Nic dodać, nic ująć.

źródło: http://niezalezna.pl/2059...brudni-sasiedzi

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 13:08

Monstrum reprywatyzacji


Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło założenia tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Reprywatyzacja kojarzona jest przede wszystkim z gigantycznym złodziejstwem, jakie zostało ujawnione w Warszawie, a także w innych miastach. Niesłusznie, bo sprawa dotyczy przecież zadośćuczynienia za rabunek, jakiego na Polakach dopuściło się komunistyczne państwo.

Jednak minęło kilkadziesiąt lat i narosły nowe zobowiązania, np. wobec lokatorów, jest też interes budżetu obecnego państwa, czyli wszystkich obywateli, którzy nie są winni komunistycznej grabieży. Na dodatek jeśli dziś decyzją administracyjną zmieniamy przeszłe decyzje, to nie ma żadnej gwarancji, że za jakiś czas stan prawny znowu nie będzie podważany. Przypomina to potwora zjadającego własny ogon. Ten stan braku pewności prawnej i chaosu ułatwiającego łapanie ryb w mętnej wodzie kosztuje właśnie najwięcej.

Należy przeciąć go raz na zawsze w sposób znajdujący równowagę wszystkich stron, tak by nie podrzucać tego zgniłego jaja przyszłym pokoleniom. Zaproponowane w projekcie rozwiązania wydają się sensowną odpowiedzią na tę potrzebę.

źródło: http://niezalezna.pl/2059...-reprywatyzacji

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 21:04



„Sieci” ujawnia zapisy rozmów głównych bohaterów afery Amber Gold


Marcin i Katarzyna P. nie mieli skrupułów. Nie mówili prawdy ani pracownikom Amber Gold, ani współpracownikom, ani nawet najbliższej rodzinie. Przesłuchaliśmy setki nagrań z podsłuchanych rozmów oszustów, które ABW uznała za tak mało istotne, że nawet nie sporządziła z nich stenogramów.


A dopiero z tego materiału wyłania się obraz bezwzględnych kłamców, którzy w obliczu walącej się piramidy finansowej myśleli tylko o tym, jak jeszcze wyciągnąć pieniądze od nieświadomych niczego klientów. Z przeanalizowanych przez nas rozmów wynika, że Marcin i Katarzyna liczyli się z poważnymi kłopotami – czytamy w najnowszym tygodniku „Sieci” w artykule Marka Pyzy i Marcina Wikło. Więcej nagrań dziennikarze zaprezentują w telewizji wPolsce.pl już od poniedziałku.

Dziennikarze tygodnika „Sieci” przypominają, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od początku działała w sprawie Amber Gold fatalnie. Nawet wtedy, gdy dla służb było już jasne, że to piramida finansowa, śledztwo wcale nie ruszyło z kopyta, a podsłuch Marcinowi i Katarzynie P. założono ponad dwa miesiące później! To szokujące, ale zdecydowana większość zgromadzonego materiału została przez funkcjonariuszy Agencji zignorowana!

Marek Pyza i Marcin Wikło dotarli do nagrań, które wykonała ABW: – Z setek godzin podsłuchów powstało zaledwie kilkanaście stenogramów (jak okazało się w czasie posiedzeń komisji śledczej, bywało, że z tej samej rozmowy sporządzano dwie różne transkrypcje). Dotarliśmy do nagrań, które wykonała ABW, przesłuchaliśmy je i wybraliśmy wiele wątków, które służby pominęły. Część stenogramów przedstawiamy poniżej, oryginalne nagrania będziemy prezentować w telewizji wPolsce.pl – czytamy w tekście.

Wśród ujawnionych nagrań dziennikarze „Sieci” publikują rozmowy małżeństwa P. ze współpracownikami oraz rodziną. Katarzyna P. swojego brata Andrzeja Jacuka okłamuje w żywe oczy nawet na kilka dni przed zawaleniem się piramidy finansowej Amber Gold. Katarzyna P.: Wyobrażasz sobie? Taki to jest kur… kraj, firma, która jest rentowna nagle upada! Także, no nie wiem… Przykro mi bardzo, że znowu pasażerowie muszą się przesiąść i niech jadą 12 godzin. Jak nie, to niech zapier…ają LOT-em za 1000 zł Andrzej Jacuk: Tutaj to ja ciebie w stu procentach popieram, bo to w jakim sposobie to jest? Ale ogólnie to co? Zawieszacie, to już nie będzie latać?

KP: No jedna spółka zostaje, a druga… no nie wiem, co będzie. Jakby to nie jest zależne ode mnie. Gdyby to było zależne ode mnie, to bym ci powiedziała, że będzie wszystko dobrze. Ale tak naprawdę to jest ich wina. Nie moja wina, że ministerstwo kur… skarbu z całym LOT-em i wszystkimi spółkami zależnymi uparli się, żeby nas zniszczyć.

Wiemy także o rozmowach z przedstawicielami mediów, które miały zapewnić przestępcom osłonę.

Z tą, jak już wiemy, zaoferował się Michał Lisiecki, wydawca tygodnika „Wprost” (pomagał też w bardziej przyziemnych sprawach – np. załatwiając małżeństwu P. bilety na koncert Madonny). To ten tytuł publikuje artykuły uderzające w Komisję Nadzoru Finansowego. Aktywny jest Emil Marat, były dziennikarz, teraz już PR-owiec, wynajęty przez P. (miesięcznie 30 tys. zł na rękę).

Emil Marat: Jak teraz będzie olimpiada w najbliższych dniach, kiedy będą jedynki związane ze sportem, na stronach biznesowych nie będą mieli o czym pisać i sprawa Amber Goldu absolutnie wróci – jestem o tym przekonany. Mam propozycję – czy odpowiedź na moje pytanie, które ja tam wrzuciłem – „Wprost” chce duży wywiad z Marcinem P. I jednocześnie, by się to ukazało we „Wproście” oraz „Bloomberg BusinessWeek Polska”. Co więcej „Bloomberg BusinessWeek” byłby zainteresowany okładką z Marcinem P. Mówię serio! I to jest tak, że możemy tam powiedzieć wszystko, co chcemy. Możemy powiedzieć, że oto tajemniczy złoty chłopiec z Wybrzeża okazuje się godnym zaufania przedsiębiorcą. „Bloomberg BusinessWeek” to międzynarodowy tytuł, który na okładkach nigdy nie daje przestępców – daje biznesmenów.

Ten plan wypalił. P. znalazł się na okładce („Tylko u nas Marcin P. ujawnia swoją twarz” – krzyczy tytuł). W innej rozmowie Marat cieszy się, że „rozegranie” powyższych tytułów „może być przełomowe” i jest „warte rok pracy agencji PR-owskich” – czytamy w tekście.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...fery-amber-gold

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 15, 2017 23:53

Komentarze:

~ms, lekarz

Koledzy! Dajcie spokój głodówkom - szkoda waszego zdrowia. Chcecie normalności? Zwolnijcie się WSZYSCY z pracy w październiku. Na luty nie rozpisujcie się na żadne dyżury, poradnie, nocne opieki czy pogotowia. ŻADNE! Pod koniec stycznia (choć pewniej w pierwszej dekadzie lutego - jak już system upadnie) dostaniecie wszystko. Zakład??? Tylko trzeba mieć trochę jaj do takiej zagrywki... I wszystko legalnie, zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami: zamiast tupać nogami i się głodzić - po prostu
odejdźcie z pracy, skoro - wg niektórych polityków PiS - jesteście w zasadzie zbędni..


-------------------------------------------------

~xxxxxxxxxxx -

Moja siostra jest na rezydenturze i zarabia 6 tysięcy, a nawet więcej. Podstawowa pensja może nie jest jakaś wysoka, ale lekarz za jeden dyżur dostaje 500 złotych. Siostra często dostaje te pieniądze będąc na fikcyjnym dyżurze, czyli ma niby wolne, ale musi być pod telefonem, w razie gdyby się coś działo. Wtedy ma się stawić w szpitalu, ale zwykle nic się nie dzieje i ma wolne, ale płacone ma jak za dyżur.


=====================================

200 zł za 24 godziny. Jak naprawdę wygląda praca i zarobki lekarza rezydenta?


"Żeby być dobrym lekarzem, musi być pasja, ciekawość, zainteresowanie, wiedza i umiejętności społeczne. Ale czy fakt, że mam misję, sprawia, że nie muszę zarabiać? Kolega został motorniczym tramwaju, dostał na wstępie 4,5 tys. zł brutto i bezpłatny kurs. Jemu nikt o misji nie mówił". Lekarz rezydent w rozmowie z Klarą Klinger opowiada o tym, jak naprawdę wygląda ta praca.



Klara Klinger, DGP: Jako młody lekarz podczas specjalizacji dostaje pan 2,1-2,5 tys. na rękę. To aż tak mało?

Łukasz*
: Według banku - bardzo. Nie mogliśmy z żoną, też rezydentką, wziąć kredytu na mieszkanie. Według wyliczeń finansistów, nasze dochody na to nie wystarczają.

Razem macie 5 tys. zł.

- Kiedy planujemy wyjazd na dodatkowe szkolenia, które są płatne (np. szkolenia z przeprowadzania USG to koszt 3 tys. zł), to dochodzi niemal do tego, że rzucamy monetą. Udziałem w konferencjach też się dzielimy. Musimy na nie chodzić - po pierwsze, żeby się doszkalać. A po drugie, tak zbieramy obowiązkowe punkty. Ale wejście na niektóre konferencje kosztuje czasem nawet 500 zł. Dobrze, jeśli odbywają się w Warszawie. Jak trzeba dojechać i się przespać, dochodzą kolejne koszty. Jakbyśmy mieli iść oboje, robi się z tego około tysiąca złotych. Kolejny wydatek to książki medyczne - jak chce się przeczytać coś nowego, to zazwyczaj po angielsku. Do tego dochodzi zwykłe życie.

- Ostatnio miałem bardzo intensywne tygodnie, prawie nie było mnie w domu. Żona z dzieckiem wyjechała w tym czasie do mamy. Kiedy wróciła, dziecko mnie prawie nie poznało. Czy to normalne?

Taki zawód pan wybrał.

- Zapytam inaczej: czy 17-18 zł za godzinę za leczenie i ratowanie życia to mało czy dużo?

To ja zacznę od początku - kto to jest rezydent?

Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/z...ampaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 9:54

HGW przyznała, że w ratuszu działała "grupa przestępcza". Problem w tym, że sama rządzi tym ratuszem od 11 lat!




Nie mam co do tego już żadnych wątpliwości - jeśli PO nie wyprze się Hanny Gronkiewicz-Waltz, to ta ściągnie PO na samo dno. Prezydent Warszawy przyznała pod koniec ubiegłego tygodnia, że w stołecznym ratuszu działała grupa przestępcza. Problem w tym, że Gronkiewicz-Waltz rządzi nieprzerwanie Warszawą od 11 lat, a w latach 2012-2014 osobiście nadzorowała Biuro Gospodarki Nieruchomościami, gdzie dochodziło do największych wałków reprywatyzacyjnych. Stąd aż się prosi zadać pytanie - skoro w ratuszu działała "grupa przestępcza", to kto stał na jej czele?

Mafia reprywatyzacyjna w Warszawie dla osiągnięcia swoich celów była zdolna do wielu nieprawidłowości czy nawet zbrodni. Na handlu roszczeniami wzbogacała się wąska grupa adwokatów i deweloperów powiązanych z urzędnikami stołecznego ratusza, w którym trzecią kadencję rządzi Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Na czym polegał przekręt? Otóż urzędnicy podlegli Gronkiewicz-Waltz handlowali informacjami na temat spadkobierców roszczeń. To oni wynosili te absolutnie poufne informacje i sprzedawali je grupom adwokatów i prawników. Ci następnie docierają do tych osób i najczęściej - za zupełnie śmieszne pieniądze - odkupywali roszczenia, nawet wtedy, gdy były one już dawno spłacone. Gdy spadkobiercy nie udało się odnaleźć to adwokaci obwoływali się kuratorami tych osób (nawet, gdy w rzeczywistości już dawno nie żyły).

Temat następnie wracał do magistratu, bowiem mafia handlująca roszczeniami występowała do urzędu miasta z wnioskiem o odzyskanie własności danej nieruchomości. I znowu kluczową rolę odgrywali urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zamiast rzeczowo i kompetentnie wyjaśnić temat danej nieruchomości, łykali jak pelikany to, co mówili i pisali prawnicy, którzy weszli w rzekome prawa spadkobierców. W efekcie nieruchomości i działki warte dziś setki milionów złotych przyznawane były wąskiej grupie ludzi, która dla osiągnięcia swoich celów zdolna była do najpoważniejszych przestępstw.

Jakby tego było mało - urzędnicy obecnej prezydent Warszawy byli nawet w stanie zmieniać plan zagospodarowania przestrzennego tak, aby na świeżo "odzyskanych" przez mafię działkach móc stawiać budynki o wysokości nie 30, lecz 200 metrów. Tak było w przypadku słynnej już działki "Chmielna 70" położonej tuż przed Pałacem Kultury i Nauki.

W ostatni piątek Hanna Gronkiewicz-Waltz sama przyznała, że w jej ratuszu działała "grupa przestępcza". I co? I nic! Zamiast podać się w tej sytuacji do dymisji i wycofać się z życia publicznego, ta nadal trwa na stanowisku prezydenta Warszawy. A każdy dzień wiceprzewodniczącej PO na funkcji prezydenta stolicy, w obliczu ujawnionych materiałów i informacji, to ciągnięcie Platformy na dno społecznego poparcia. Ciekawe kiedy Grzegorz Schetyna i inni liderzy tej formacji to zrozumieją?

źródło: http://niewygodne.info.pl...jej-ratuszu.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 19:25

Komentarze:

gugała

Widocznie leczenie uzębienia u lipy było tańsze , niż u rezydentów stomatologów- zębistów

--------------------------------------

No cóż...

Panie Małkiewicz, może i Panu przydałaby się pielgrzymka na Jasną Górę w nadziei, że przestanie Pan pleść bzdury...

-------------------------

aw

chyba zjadł coś nieświeżego i rzuciło mu się na rozum niemożliwe żeby normalny człowiek plótł takie androny

==========================

Rozpacz w czystej postaci. Makłowicz opłakuje lipę powaloną przez orkan Ksawery: Zjedli ją pątnicy z pielgrzymek na Jasną Górę




Dni smutku i rozpaczy zajrzały do Roberta Makłowicza. Kucharz-celebryta postanowił wylać swój żal na Faceboku, przy czym całą winę zrzucił na katolików, a konkretnie pątników pielgrzymujących pieszo na Jasną Górę.

Cóż tak bardzo zabolało Makłowicza? Lipa. Ale nie byle jaka. Konkretnie siedemsetletnie drzewo, które zostało powalone przez orkan Ksawery. Żeby było ciekawiej, winę za to nie ponosi siła przyrody, ale pątnicy zmierzający na Jasną Górę.

W miejscowości Cielętniki niedaleko Częstochowy od siedmiuset lat rosła lipa. Powalił ją ostatnio wicher Ksawery, gdyż dendrologiczny Matuzalem był wielce osłabiony systematycznym podgryzaniem

— rozpoczął Makłowicz. Potem czara goryczy się przelała…

Pątnicy z pielgrzymek na Jasną Górę przechodzących przez Cielętniki zapamiętale gryźli drzewo wierząc, że jego kora uśmierza ból zębów i generalnie poprawia stan zdrowotny jamy ustnej. Nie pomogły smołowanie ani ogrodzenie, każdego roku tłumy wpijały swe zęby w pień, kąsając go w uniesieniu i odmawiając przy tym modlitwy do św. Apolonii, niegdyś patronki cyrulików i balwierzy, dziś dentystów. To nie wydarzyło się pięćset, trzysta ani sto lat temu. To wydarzyło się w XXI wieku. W Polsce. Pozdrawiam zatem wszystkich bardzo serdecznie, a szczególnie ciepło naszych emigrantów

— napisał Makłowicz.

Więcej: https://wpolityce.pl/gwiazdy/362598-rozpacz-w-czystej-postaci-maklowicz-oplakuje-lipe-powalona-przez-orkan-ksawery-zjedli-ja-patnicy-z-pielgrzymek-na-jasna-gore

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 21:20

Komentarze:

john

tylko populacja nieuków rezygnuje dobrowolnie z gotówki ...banksterka zainstalowała swojego człowieka w PL w postaci matiego więc będzie wykonywał polecenia starszych i mądrzejszych....


----------------------------------

GHJ

Psychopatia banksterska nie zna granic. Do normalnych - używajcie gotówki jak najwięcej.


========================

Bez gotówki - obraz niedalekiej przyszłości ?




W Polsce udział gotówki w transakcjach jest jednym z najwyższych w Europie i wynosi 39 proc. Mimo, że zwolenników plastikowego pieniądza i płatności internetowych systematycznie przybywa, pozostajemy w tyle w stosunku do takich państw regionu jak Estonia, Czechy, Łotwa czy Słowenia. 19 października obchodzimy w Polsce Dzień Płatności Bezgotówkowych.

Globalne trendy i dążenia banków centralnych do ograniczenia lub wyeliminowania gotówki świadczą o tym, że papierowego pieniądza będzie z pewnością coraz mniej na świecie – uważa Joanna Pieńkowska-Olczak, Country Manager PayU.


Szacuje się, że płatności bezgotówkowe będą zyskiwały w naszym kraju na popularności. Prowadzone są w tym celu programy edukacyjne i kampanie społeczne, jak np. akcja #WartoBezgotowkowo, która ma w tym tygodniu swój finał. Także Ministerstwo Rozwoju prowadzi aktywnie działania mające na celu upowszechnianie płatności bezgotówkowych, w tym także w urzędach administracji publicznej.

Stopniowe odchodzenie od gotówki można zaobserwować już teraz - ponad 40 proc. Polaków deklaruje, że zdecydowałoby się na płatności wyłącznie elektroniczne. Znacząco rośnie w naszym kraju liczba kart płatniczych, których obecnie jest już prawie 38 milionówi, a ubankowienie obywateli wynosi 83 proc. Na wzrost popularności płatności bezgotówkowych wpływa również dynamiczny rozwój rynku e-commerce. Do zakupów w sieci przyznaje się już ponad połowa rodaków, z których większość opłaca zamówienie z góry, korzystając z różnych form płatności internetowych – komentuje Pieńkowska-Olczak.

I dodaje, że mimo rosnącej popularności płatności elektronicznych, gotówka wciąż pozostaje najbardziej preferowanym środkiem płatności wśród konsumentów. W Europie Środkowo-Wschodniej niemal 75 proc. transakcji w miejscu sprzedaży odbywa się za pośrednictwem gotówki.

Rozwój i upowszechnianie alternatywnych kanałów transakcji, takich jak płatności zbliżeniowe czy wirtualna rzeczywistość w połączeniu ze sztuczną inteligencją, mobilem oraz nowoczesnymi technikami uwierzytelniania i autoryzacji, znacząco wpłynie na wzrost liczby płatności bezgotówkowych. Innowacje w obszarze FinTech całkowicie zrewolucjonizują rynek płatności na świecie, a Polska jako kraj, którego społeczeństwo charakteryzuje się łatwością przyswajania nowych technologii będzie podążała za globalnymi trendami – uważa Pieńkowska-Olczak.

Zalety płatności bezgotówkowych zostały także zauważone przez rządy wielu krajów:

w Szwecji od 2009 roku obrót gotówki spadł o 40 proc., a tamtejszy bank centralny prowadzi zaawansowane prace nad wprowadzeniem e-korony

z kolei Narodowy Bank Danii zaprzestał od 2016 roku drukowania banknotów

natomiast pozycję lidera w obszarze płatności bezgotówkowych w Europie zajmuje Szwajcaria, gdzie udział gotówki w obiegu wyniósł w 2016 roku jedynie 4,5 proc.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...iej-przyszlosci

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14053
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 22:42

Komentarze:

Dzieci Księży Katolickich

Celibat - drugie największe KŁAMSTWO Kościoła, w które wierzą tylko najciemniejsi katolicy. Łamiące podstawowe prawa człowieka: księży, ich partenerek i przede wszystkim DZIECI, które powstają z tych związków.

-------------------------------

Danuta Adamska

Leon Lewy" I dlatego zostane w przyszlosci ksiedzem jak moj tatus"

-------------------------

Tomasz Szeromski

podczas bibki księżowskiej jeden pyta rozmarzonym głosem :
czy dozyjemy do zniesienia celibatu?
my, nie! ale nasze dzieci może.


===========================

Gdy pożądanie wygrywa z powołaniem. Poznaliśmy szokującą prawdę o księżach w Polsce




Wprawdzie media często donoszą o trudnościach z dotrzymaniem celibatu przez księży, ale to może wydawać się niewiarygodne. Lektura książki na temat celibatu może zdziwić wielu, którzy mają jeszcze złudzenia na temat sensowności obecnych rozwiązań w Kościele.


W książce "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu" dziennikarz i teolog Marcin Wójcik opisał historie księży, którym nie udało się dotrzymać celibatu. Dziennikarz "Dużego Formatu" rozmawiał z księdzem, którego podnieca reklama szamponu do włosów. Ksiądz ten prowadził "pornozeszyt", po który sięga po każdej masturbacji i gdy nie potrafi poradzić sobie z pożądaniem. W zeszycie ksiądz opisuje swoje grzeszne myśli i czyny. Zdaniem Wójcika, tego typu historie wśród polskich księży są masowe.

Wójcik powołuje się w swojej pracy na badanie, które przeprowadził prog. Józef Baniak, socjolog religii z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Wynika z niego, że prawie czterech na pięciu księży, a dokładnie 78 proc., chciałoby mieć żonę i jednocześnie być kapłanem.

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do rzetelności badania, to jest ono wynikiem rozmowy z tysiącem księży. Według badania aż 60 proc. kapłanów była lub jest w związku z kobietami, a 12-15 proc. ma z nimi dziecko. Ponad połowa księży chciałaby założyć rodzinę.

Z problemu zdaje sobie sprawę papież Franciszek. Na łamach "Die Zeit" głowa Kościoła katolickiego przyznała, że w Watykanie trwa dyskusja czy celibat powinien być dobrowolny. Pisaliśmy także w naTemat o kochankach księży, które wystosowały list do papieża, w którym poprosiły go o zniesienie celibatu.

źródło: http://natemat.pl/219881,...iezach-w-polsce

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 289 z 290  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.