forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 15:12

Komentarze:

KRAKUS

Teraz jasno widać DLACZEGO nagonka na PIS jest tak głośna !!! Dziekan adwokatów, pani z ministerstwa, sędziowie, notariusze itp - to jedna mafijna rodzinka - z HGW i PO akceptującymi !!!

----------------------------------

gogh

,wybierali nieruchomości ,które są dawno spłacone bo nikt się o nie nie upomni,info było zapewne od HGW, ciekawe który z oskarzonych w zamian za łagodny wyrok wyda HGW, decydują służby

==========================

Śledczy idą tropem CBA i Komisji Weryfikacyjnej! Zatrzymani wiedzieli, że odszkodowanie związane z Chmielną 70 spłacono w 1953 roku




Z materiałów i informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl jasno wynika, że wrocławscy śledczy są przekonani, że przejęcie Chmielnej 70 przez Marzenę K., mec. Roberta N. oraz Janusza P. nigdy nie powinno mieć miejsca.

Wszystko z powodu układów indemnizacyjnych, które PRL podpisała z Królestwem Danii. To w ramach tej umowy spłacono ewentualnych spadkobierców działki przy Pl. Defilad. Z ustaleń śledczych wynika, że wiedzę o tym fakcie mieli wszyscy zatrzymani dziś do sprawy warszawskiej reprywatyzacji, włącznie z byłym dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej mecenasem Grzegorzem M. Podobne ustalenia poczyniła wcześniej Komisja Weryfikacyjna oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, które już zimą przygotowało wstrząsający raport na temat warszawskiej reprywatyzacji.*

1. „Milionowa urzędniczka” z ministerstwa sprawiedliwości - Marzena K., jej brat mec. Robert N., były urzędnik Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub R. oraz b. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie mieli, zdaniem prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Warszawie. pełną wiedzę ws. Holgera Jana. To obywatel Danii, który znajdował się na liście osób, którym przyznano odszkodowania zgodnie z układem indemnizacyjnym (zawartym między PRL a Danią już na początku lat 50. ub. wieku). Danymi Holgera posłużyli się oszuści reprywatyzacyjni.

2. Uczestnicy przekrętu, zdaniem wrocławskich śledczych, mieli pełną świadomość, że istnieje opinia prawna, zgodnie z którą należy uznać, iż z chwilą podpisania umowy indemnizacyjnej, to nie rząd polski ma wypłacić odszkodowanie za Chmielną 70, ale rząd duński.

3. Jakub R. celowo mógł pominąć kwestie umów indemnizacyjnych w kontekście działki przy Pl. Defilad.

4. Jakub R. prowadził wspólne interesy w nieruchomościach z mecenasem Robertem M. Takim przykładem niech będzie współwłasność działki w Kościelisku, która należała do mec. Roberta N. i Jakuba R. Już tylko ten fakt, powinien sprawić, by Jakub R. powinien się wyłączyć z rozpoznawania sprawy Chmielnej 70.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/361491-ujawniamy-sledczy-ida-tropem-cba-i-komisji-weryfikacyjnej-zatrzymani-wiedzieli-ze-odszkodowanie-zwiazane-z-chmielna-70-splacono-w-1953-roku

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 17:37

KGHM w Chile, Police w Senegalu, czyli ciemna strona zagranicznych inwestycji państwowych gigantów


Miliardowe odpisy, kłopotliwe aktywa przynoszące straty, konflikty z lokalnymi władzami. Tak wygląda ciemna strona zagranicznych inwestycji państwowych firm. KGHM, PKN Orlen, Lotos, ZCh Police, PKP Cargo zdecydowały się na ekspansją zagraniczną, by zdobywać nowe rynki i powiększać zyski. Zamiast tego pojawiły się kłopoty i ogromne straty. Oto lista spektakularnych porażek polskich koncernów na poza krajem.



Afrykański ból głowy Azotów

W 2013 r. Zakłady Chemiczne Police za 29 mln dolarów kupiły większościowy pakiet akcji senegalskiej spółki AFRIG, która miała zająć się wydobyciem fosforytów używanych w produkcji nawozów. Był to największy zagraniczny projekt chemicznej firmy, który szybko okazał się wątpliwą inwestycją.

Już dwa lata po zakupie, nowy zarząd firmy musiał dokonać z jej powodu korekty wyników finansowych za 2015 r. Zamiast zysku pojawiła się strata.

Teraz nie tylko Police muszą radzić sobie z "gorącym kartoflem", jakim okazała się afrykańska inwestycja. W połowie marca firma - matka, Grupa Azoty, drugi w UE producent nawozów, ogłosił miesięczne opóźnienie w publikacji wyników za 2016 r. Choć oficjalnym powodem jest "wydłużenie się czasu przygotowań sprawozdań", w rzeczywistości chodzi właśnie o kłopoty z wyceną afrykańskich aktywów spółki zależnej - ZCh Police.

Jak wiele na tej inwestycji stracił chemiczny koncern dowiemy się dopiero po publikacji ostatecznych wyników za ubiegły rok, co nastąpić ma 20 kwietnia.

Więcej: https://www.money.pl/gosp...,0,2290858.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 09, 2017 21:55

Komentarze:

art beee

Ma Pani w zupełności rację. Pytanie tylko, jak zareaguje PAD? Być może obrońcy praw przestępców znowu użyją swoich tajemniczych wpływów, do zablokowania zmian w sądownictwie

--------------------------------

to nie tak


Potępić? Złe podejście. Ukarać przykładnie i z całą mocą prawa.


--------------------------------

lili

do tego Pis i ZP potrzebuje glebokiej reformy sadowniczej by moc w koncu pozamykac przestepcow,ktorych mafia sedziowska ochrania,bez takiej reformy sie nie da tego zrobic, dlaczego duda to torpeduje?

===========================

Upadek państwa. Państwa teoretycznego. PiS chce skończyć z bezkarnością silnych przestępców i stanąć w obronie najsłabszych. Przez lata tego nie było




Co może grozić za wyłudzenie podatku VAT? Za kradzież z budżetu państwa, czyli kradzież z kieszeni każdego Polaka, który płaci podatki, dajmy na to, 5 milionów złotych? Do tej pory odpowiedzialność za takie przewinienie była właściwie znikoma. A prawdopodobieństwo, że przestępca zostałby złapany była szacowana przez NIK na poziomie 1-2 proc.
A kara? Jeśli już wina zostałaby przestępcy udowodniona, to kara wynosiłaby kilka lat więzienia. Nic zatem dziwnego, że panowało poczucie bezkarności. Było nawet ciche przyzwolenie na wyłudzanie podatku, bo kwalifikacja takiego czynu była celno-skarbowa, a nie karna.

I kiedy rząd PiS postanowił zreformować te przepisy wprowadzając karę do 25 lat więzienia za fałszowanie dokumentów na duże kwoty, wielu podniosło larum. Że przecież to tak wysoka kara, jak za zabójstwo. Że to przecież za dużo. I że można się najzwyczajniej w świecie pomylić.

Tylko nikt nie zauważył, że pomylić się można, ale nie na kwotę 5 mln zł. W takim wypadku naprawdę trudno o pomyłkę.

Tym bardziej, że wyłudzanie podatku VAT nie jest zwykłym chochlikiem na maszynie do pisania. To przemyślanie działanie przestępców. Chodziło o całe grupy osób, które, jak mafia, organizowały się, by wyłudzać pieniądze. Zakładały firmy, prowadziły działalność, wystawiały faktury na grube pieniądze. Po czym działalność kończyły.

A urzędy skarbowe, jeśli nawet zorientowały się, że coś jest nie tak, nie dość że dawno już pieniądze trafiły do rąk przestępców, to firmy dawno też już przestawały istnieć. I urzędy nic nie mogły już z tym zrobić.

Teraz, kiedy Ministerstwo Finansów prowadzi co rusz kontrole, a za wyłudzanie pieniędzy grożą srogie kary, przestępcy przejmą się nieco bardziej. A przynajmniej zastanowią się dwa razy, czy warto narażać się na ćwierć wieku w więzieniu.

To samo tyczy się także innych rodzajów przestępstw. Tylko bardziej sroga kara potrafi zadziałać na nich odstraszająco. Jeśli widać, że w przypadku takich afer jak Amber Gold, czy dzika reprywatyzacja w Warszawie, można zadziałać skuteczniej, to można tak zrobić także w przypadkach kolejnych przestępstw.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce przeciwdziałać lichwie. Tej lichwie, która sprawiała, że, podobnie jak w przypadku Amber Gold, niczego nieświadomi ludzie ulegali reklamom i dawali nabrać się oszustom. Oddawali swoje oszczędności w ręce fałszywych inwestorów, którzy nie tylko nie dawali im zarobić, ale okradli z oszczędności ich życia.

Tymczasem Marek Belka, były prezes NBP stwierdza beztrosko, że ten, kto miał trochę oleju w głowie, wiedział, że to był przekręt. Wiedzieli także ówczesny premier Donald Tusk i jego syn.Wypada pogratulować ilości oleju w głowie. Ale zdecydowanie potępić brak reakcji. I brak odpowiedzialności za los Polaków. Tych, którzy nie zdążyli się zorientować.

Słynne już państwo teoretyczne kończy się. I to przestępcy, a nie niewinni ludzie mogą zacząć się bać. Banalne, ale to właśni tak powinno wyglądać. To państwo ma być silniejsze od przestępców. Nie drenowane z kapitału i nie ponoszące za to żadnej odpowiedzialności. Szkoda tylko, że o wiele lat za późno.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/361538-upadek-panstwa-panstwa-teoretycznego-pis-chce-skonczyc-z-bezkarnoscia-silnych-przestepcow-i-stanac-w-obronie-najslabszych-przez-lata-tego-nie-bylo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 12:41

Komentarze:

burak2

Było się uczyć na górnika -ale nie jak tatuś na lekarza .Na jedno miejsce tysiąc chętnych a od dawna wiadomo jakie zarobki w służbie zdrowia......... `

---------------------------------------

obserwator

Panowie lekarze ,gdzie wasza solidarność,gdzie wasze poparcie dla młodych lekarzy.Ruszyć tyłki.

---------------------------------

AJJ

a ja mam sąsiada, który pracuje-handluje sprzętem medycznym i zarabia krocie i zawsze się z tego śmieje jak słyszy strajk środowiska lekarskiego. czemu pytacie? Ano dlatego, że kasa w systemie jest, tylko nieliczni-ordynatorzy specjaliści wyciągają 80% kasy z szpitala, a Ci bardziej liczni-pielęgniarki, personel pomocniczy, rezydenci dostają te resztki. I mało tego-Ci bardziej liczni nie nie mogą dostać w łapę, nie mogą prywatnie przyjmować i leczyć pacjentów z państwowe pieniądze pacjentów-stąd ten krzyk. Kolejna sfera życia w Polsce, która wymaga głębokiej, mądrej reformy. Na marginesie sprawy-ja też uczyłem i studiowałem ciężko i też nie mam kokosów, po prostu tak jest i albo trzeba to przetrwać albo wyjechać.

================================

Protest rezydentów trwa. "Za naszymi plecami jest dramatyczna prawda o polskim systemie zdrowia. Nie ma rąk do pracy"




- Bez młodych lekarzy to wszystko by się roz...przyło. W Polsce to właśnie rezydenci maskują braki kadrowe. Zapycha się nami każdą dziurę. Sam dostaję oferty, którymi mógłbym obdzielić kolejnych sześć osób. Sześć, rozumiesz? Na barkach uczących się lekarzy kręci się cały system - opowiada money.pl jeden z rezydentów. Od tygodnia trwa protest głodowy młodych lekarzy.

- Nie szarpiemy się o dodatkową dychę do pensji. To nie jest protest części środowiska medycznego. To powinien być protest wszystkich Polaków. O to, by miał ich kto leczyć. O to, by ich lekarz nie był na skraju wycieńczenia. O to, by ich lekarz problemów i frustracji z pracy nie musiał zapijać. O to, by byli leczeni przez dobrze wykształconych specjalistów. Mało kto to rozumie.

To słowa Bartka. Jest rezydentem w jednym z warszawskich szpitali. Do końca specjalizacji zostały mu dwa lata. Woli pozostać anonimowy. Boi się, że prowadzący jego specjalizację lub dyrektor placówki (lub obaj) będą mu robili problemy. Bo nie raz już słyszał, żeby nie podskakiwał. Więc nie podskakuje.

Ale protest rezydentów popiera. Nie dopuszcza do siebie myśli, że rządzący nie zgodzą się na postulaty. Wszystkie. A stawka jest wysoka: więcej na całą służbę zdrowia i więcej pieniędzy dla lekarzy rezydentów. Do tego podjęcie realnej próby walki z długimi kolejkami i biurokracją. To wszystko ma sprawić, że warunki pracy się polepszą. Dla wszystkich.

- Tę kwadraturę koła może naprawić tylko głęboka reforma. A tej bez najważniejszych osób w państwie minister zdrowia po prostu nie przeprowadzi. Dlatego przypominamy obietnice z kampanii wyborczej, przypominamy wypowiedzi sprzed lat - dodaje Bartek.

"Minister zdrowia nic nie może"


Więcej + video: https://www.money.pl/gosp...,0,2374771.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 18:30

Komentarze:

N.R

Rysio nie wie co sie dzieje.W ogole nie wie co mowi.Ale co powiedziec tych co go wybrali?Czy to byli mlodzi wyksztalceni z duzych miast?Mysle,ze elektorat Nowoczesnej sklada sie z polmozgow.

---------------------------

Zbyszek@zbycho

Od dawna wiadomo, że Petru nie dość, że błazen, to jeszcze nieuk.


------------------------

tyle na temat

Kto mu dał mandat? Żal słuchać tak marnego polityka.


=================================

On znów to zrobił! Ryszard Petru: "Polityka rządu to wrzucanie KŁODÓW pod nogi małym firmom". WIDEO




Nie może się rozwijać gospodarka, kiedy nacjonalizowane są firmy, kiedy jest ustawa ograniczająca handel w niedzielę, kiedy Polacy mogą wcześniej przejść na emeryturę. Zauważmy na czym polega polityka rządu. To jest wspieranie wielkich koncernów, a wrzucanie KŁODÓW pod nogi małym firmom. To wszystko jest utrzymaniem biedy. Chcecie Polski na zasiłkach i to jest wasza propozycja!

— powiedział Ryszard Petru podczas swojego wystapienia w Sejmie.

Petru znów „zabłysnął”, jako „wybitny” specjalista od kredytów. Odniósł się do zmiany wysokości stóp procentowych przez rząd.

O ile wzrośnie oprocentowanie kredytów, o ile wyższą ratę będzie płacił zwykły Polak w obliczu tej zmiany, którą proponujecie. Ludzie dużo więcej mogą płacić za kredyty z tytułu złej zmiany którą proponuje PiS

— mówił.

Następnie personalnie zaatakował wicepremiera Morawieckiego.

Morawiecki to były doradca Tuska. Taka była historia!

— mówił.

Posłowie zaczęli krzyczeć, że Petru z kolei był doradcą Leszka Balcerowicza.

Ja jestem z tego dumny, ale on się wstydzi!

— odpowiedział Petru.

Panie doradco Tuska, niech pan sie przyzna, że zmienia poglądy w zależności od tego gdzie pan siedzi!

— krzyczał lider Nowoczesnej.

źródło + video : https://wpolityce.pl/polityka/361710-on-znow-to-zrobil-ryszard-petru-polityka-rzadu-to-wrzucanie-klodow-pod-nogi-malym-firmom-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 22:01

Komentarze:

Anahu Yamito

Zdurniale lewackie insekty

-----------------------------------------

kibic Legii

mozna dac im wolna chate zamknac w tym obozie razem z jagnieciem niech siedza ze dwa lata


-----------------------

Charlie


niesamowita forma wyrażenia swoich racji - protest przeciwko wojnie w połęczeniu z zabiciem jagnięcia i dodakowym rozebraniem się do rosołu w miejscu gdzie zamordowano olbrzymią ilość ludzi. Ludzki umysł nie zna granic ekspresji .

=========================

Rozebrali się do naga i zabili jagnię przy bramie Auschwitz. Odpowiedzą za to przed sądem




Proces 12 uczestników protestu przy bramie "Arbeit macht frei" w byłym niemieckim obozie Auschwitz rozpocznie się w przyszły wtorek przed sądem rejonowym w Oświęcimiu. Odpowiedzą oni za znieważenie miejsca pamięci - podała dziś prokuratura. Dwóch z nich zostało oskarżonych też o zabicie zwierzęcia przy bramie obozu.


Wśród oskarżonych jest sześciu obywateli Polski, pięciu Białorusinów oraz Niemiec. Mają od 20 do 27 lat. Za znieważenie miejsca pamięci grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności. Za zabicie zwierzęcia można trafić do więzienia na 2 lata.

Pod koniec marca 2017 r. członkowie grupy pod historyczną bramą główną byłego niemieckiego obozu Auschwitz rozebrali się do naga i próbowali skuć ze sobą kajdankami. Na wieńczącym bramę napisie "Arbeit macht frei" zawiesili płachtę z wyrazem Love (miłość). Zabili także jagnię. Z ich późniejszych zeznań wynika, że miał to być protest antywojenny, ale nie dotyczył konkretnego konfliktu. Uczestnicy incydentu zostali szybko zatrzymani przez policję. Po przesłuchaniu i postawieniu zarzutów zostali zwolnieni.

Muzeum Auschwitz po incydencie wydało oświadczenie, w którym podkreśliło, że wykorzystywanie symboliki byłego niemieckiego obozu do jakichkolwiek manifestacji lub happeningów jest rzeczą karygodną i oburzającą.

"Godzi to w pamięć wszystkich ofiar niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz"

- napisali.

Brama główna w byłym obozie Auschwitz I jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego miejsca. Wykonali ją na rozkaz Niemców polscy więźniowie polityczni. Wykonanie bramy związane było z wymianą prowizorycznego zewnętrznego ogrodzenia obozu, wspartego na słupach drewnianych, na ogrodzenie stałe na słupach żelbetowych, z drutem kolczastym pod napięciem.

źródło: http://niezalezna.pl/2055...-to-przed-sadem

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 11, 2017 15:29

Komentarze:

stan

Mówiąc oględnie, wyjątkowo nieciekawa postać.

-------------------------------------------

Rocky@Rocky


Zanim doszedłem w artykule do miejsca gdzie zacytowano pytanie do "o. Jacka" o sztabki złota, to już sam powziąłem podejrzenie, że on mógł pomagać Marcinowi P. w ukryciu sztabek złota!

-------------------------------------

Klara

Moje spostrzezenie: J.Krzysztofowicz to tzw. "śpioch" w klasztorze czekający na odpowiedni moment kiedy będzie pomocny w praniu kasiorki. Tak jak "księgowa" z polecenia i inni

==========================

Kuriozalne tłumaczenia "o. Jacka" przed komisją ds. Amber Gold. "Nie wiem, czy obowiązuje mnie tajemnica spowiedzi. Wtedy miałem pewność, a później wątpliwości"




Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznaje były dominikanin, przyjaciel Marcina P. Jacek Krzysztofowicz. Jego zeznania od samego początku budzą wątpliwości. Były dominikanin chciał zasłonić się tym, że w latach funkcjonowania piramidy finansowej, był osobą duchowną i nie jest pewien, czy nie obowiązuje go tajemnica spowiedzi. Sprawa jednak, wbrew jego niezadowoleniu, szybko została rozwiązana, kiedy poseł Brejza przypomniał Krzysztofowiczowi, że składając zeznania przez ABW nie miał z tym problemów.

Są dwie możliwości. Albo chce pan teraz zmienić zeznania, albo zeznając w ABW pan kłamał

— zwróciła uwagę przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann.

Krzysztofowicz dopytywany przez Witolda Zembaczyńskiego z czego wynika ta dziwna rozbieżność były duchowny stwierdził po prostu, że … pamięć potrafi płatać figla.

Wtedy miałem pewność że tego nie robiłem, a później miałem wątpliwości. Spowiedź to taka sytuacja że często się nie widzi osób. Teraz mam wątpliwości, czy w ogóle miało to miejsce. Faktem jest, że kiedy zeznawałem w ABW, zeznałem to co zeznałem i to jest prawda. Co innego być spowiednikiem, a co innego że zdarzy się, że kogoś się wyspowiada. Dziś mam wątpliwość, ale się z niej wycofuję

— mówił Krzysztofowicz.

Następnie został zapytany o to, kiedy rozpoczęła się jego znajomość z Marcinem P. i Katarzyną P.

Państwa P. znałem z kościoła, w którym wówczas pracowałem. Moment, kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy był momentem, kiedy Marcin P. przyszedł zaoferować darowiznę na klasztor. To było najprawdopodobniej w 2009 albo w 2008 roku. Nie jestem pewien. Ślub błogosławiłem albo w 2010 albo 2011 rokiem. Ale nie pamiętam. Znałem ich z kościoła. Wtedy pierwszy raz rozmawialiśmy

— mówił Krzysztofowicz.

Byłem w tym czasie przeorem i przyjąłem jedną darowiznę, ok. 30 tys, innych darowizn nie przyjmowałem . W kwietniu 2010 roku przestałem być przeorem. Ale klasztor przyjmował darowizny. Przyszedł z tą darowizną, a potem nie pamiętam, jak te kontakty się rozwijały. Na pewno widywałem ich na mszach i spotykaliśmy się w zakrystii, rozmawialiśmy. Pamiętam, że byli moimi bliskimi znajomymi. To normalne, że ksiądz utrzymuje kontakty z rodzinami i małżeństwami, to wtedy nie była żadna piramida. To była firma funkcjonująca na rynku, była bardzo szanowana i obecna na rynku. Nie zajmuję się tym, czy firma jest rzetelna czy nie. Nie można być zawodowym duchownym nie ufając ludziom. Dziś jestem psychoterapeutą i oba zawody mają to do siebie, że trzeba ufać ludziom. Wydaje mi się, że oni mi ufali

— stwierdził były duchowny.

Dopytywany przez Zembaczyńskiego, czym Marcin P. uzasadniał swoją darowiznę stwierdził, że to było dziwne, bo nic nie chciał w zamian.

To było dziwne, jako przeor wielokrotnie spotykałem się z tym, że różni biznesmeni oferowali darowizny i chcieli czegoś w zamian, a on nie chciał niczego. To było zaskakujące i ujmujące. Jak dobrze pamiętam – a minęło wiele lat i ta rozmowa nie osadziła mi się w pamięci bardziej niż inne – na pewno motywował to wdzięcznością Panu Bogu za to jak żył. Nie widziałem powodu, żeby tych pieniędzy nie przyjmować. Po zasięgnięciu opinii rady zgodziłem się na darowiznę i od tego czasu staliśmy się znajomymi, później dobrymi znajomymi

— mówił Krzysztofowicz.

Dodał, że ich znajomość pogłębiała się w czasie.

Najczęściej spotykaliśmy się na terenie klasztoru i kościoła, czasami bywałem u nich w domu, w restauracji, dwukrotnie byłem z nimi na wyjazdach zagranicznych, oni za wszystko płacili. Florencja była w maju 2012 roku, a Wenecja w 2011 roku. Wyjazdy miały charakter czysto towarzyski. Za pierwszym razem pan Marcin P. załatwiał sprawy biznesowe dot. firmy lotniczej. Nie towarzyszyłem w spotkaniach służbowych

— przekonywał Krzysztofowicz.

Pytany przez Zembaczyńskiego, czy widział złoto Amber Gold odpowiedział, że tak.

Tak, raz widziałem, jak byłem w siedzibie firmy i byłem ciekaw jak wygląda sztabka złota. Poprosiłem, żeby mi pokazali. Wtedy ją widziałem, była to kilogramowa sztabka złota.

Zembaczyński: Jak odniesie się pan do tego, że złoto miało zostać przewiezione do o. Jacka>

Jeżeli dobrze pamiętam, to oni się zastanawiali, czy nie przewieść. Nic z tego nie wyszło. Nic mi nie wiadomo. Nic nie wiedziałem o przewinieniu złota

— mówił Krzysztofowicz.

Zembaczyński : Dlaczego nie zdecydował się pan zwrócić darowizny?

Klasztor ma swoją strukturę zarządu. Przeor przyjmował darowizny i on podejmował decyzje o zwrocie. Nie byłem członkiem zarządu

— stwierdził.

Zembaczyński dopytywał również o sms od Marcina P. w którym ten pisał o bezpiecznym miejscu.

Była taka sytuacja, że atmosfera była bardzo nieprzyjemna i w czasie mszy dziennikarze robili zdjęcia w kościele, co było nie do przyjęcia dla mnie. Nie widziałem tez powodu, by nie wpuszczać ich do kościoła. Chodzili na chór. To było to bezpieczne miejsce

— wyjaśnił były duchowny.

Pytany o to, czy decyzja o opuszczeniu stanu duchownego miała związek z Amber Gold podkreślił, że nie miało to żadnego związku.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/361843-kuriozalne-tlumaczenia-o-jacka-przed-komisja-ds-amber-gold-nie-wiem-czy-obowiazuje-mnie-tajemnica-spowiedzi-wtedy-mialem-pewnosc-a-pozniej-watpliwosci

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 11, 2017 16:46

Komentarze:

Patryś-politolog

Czy ktoś to policzył? Czy minister finansów w ogóle wie o sprawie? Przecież te 20% to wykończy budżet państwa na lata. A jak się odezwą Gminy Żydowskie teraz, to się zacznie...istny kataklizm będzie

-----------------------------------

gość

BRAWO pełna zgoda.Kończmy REFORMY KASTY i bierzmy się za TYCH ZŁODZIEI zaczynając od KRAKOWA

--------------------------------

Great-Lechia @Great-Lechia

Brawo min. Jaki, min. Ziobro, brawo Rząd !!! Zlikwidujcie jeszcze podobnie mafijnie działające prywatne firmy windykacyjne ( i e-sąd w Lublinie), handlujące urojonymi długami albo dawno przedawnionymi i niszczące ludzi! To co tam w "e-sądzie" lubelskim się dzieje woła o pomstę! Zbadajcie konta i majątek tamtejszych referendarzy i sędziów oraz prezesów !!!

===================================

Koniec patologii handlarzy roszczeń! Patryk Jaki przedstawił projekt ustawy reprywatyzacyjnej. Odszkodowania tylko dla Polaków




To może być rewolucja i koniec bezkarności handlarzy roszczeń. Patryk Jaki, przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej przedstawił założenia projektu tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Nowe prawo zakłada, ze odszkodowania mogą być wypłacone jedynie osobom o polskiej narodowości i jedynie osobom fizycznym. Projekt zakłada wypłatę odszkodowań do 20 lub 25 proc. wartości nieruchomości i to obliczanej na moment nacjonalizacji, a nie opierając się na jej dzisiejszej wartości.

Państwo polskie uznaje, że należy się zadośćuczynienie za znacjonalizowaną własność przez komunistów. (…) Nie może być tak, że jedną krzywdę naprawiamy za pomocą krzywdą innych ludzi, dlatego proponujemy mechanizm, który jest już znany w polskim prawodawstwie i akceptowany również na poziomi instytucji europejskich, ponieważ musimy myśleć kilka kroków do przodu.

– tłumaczył dziś Patryk Jaki.

Chcemy zaproponować prawo, które będzie wysokiej jakości, które spowoduje, że również potencjalne odwołania do różnych instytucji europejskich nie spowoduje, że państwo będzie musiało płacić odszkodowania. Dlatego jako podstawę przyjęliśmy mechanizm, który funkcjonuje, to znaczy „mienie zabużańskie”, mianowicie zwroty w wysokości 20 proc. utraconego mienia - tłumaczył Jaki.

– stwierdził.

Jakie są najważniejsze założenia projektu? Najważniejsze, że są one uniwersalne dla wszystkich przypadków, bez rozróżnienia na indywidualne przypadki.

Zwrot nieruchomości odbywać się będzie w trzech formach:

do 20 proc. w formie pieniężnej do 25 proc. w obligacjach do 20 procent w możliwości zaliczenia na poczet nabycia nieruchomości Skarbu Państwa lub przekształcenia użytkowania wieczystego we własność.

Zakaz zwrotu nieruchomości w „naturze”, czyli wyłączone są zwroty żłobków, szkół i nieruchomości użyteczności publicznej w całości.

Wnioski o wypłatę odszkodowania można będzie składać tylko przez okres 12 miesięcy (licząc od stycznia 2018 roku)

Wypłata odszkodowania będzie się odbywała tylko w ramach możliwości finansowych państwa (minister finansów stworzy listę osób, którym wypłacone będzie odszkodowanie w ustalonym trybie)

Indemnizacja zasada obowiązującą. Dotychczas zdarzało się, że z roszczeniami występowali obywatele państw, z którymi PRL podpisywała umowy indemnizacyjne w latach 50. i 60. Te osoby powinny być „spłacone” przez kraje, które nadały im obywatelstwa i podpisały z Polska umowy indemnizacyjne (m.in. USA, Wielka Brytania i Dania)

Zlikwidowana zostaje instytucja kuratora.

O odszkodowanie mogą ubiegać się tylko osoby spokrewnione w pierwszej linii (wstępni i zstępni) oraz małżonkowie.

Zakaz zwrotów na rzecz osób zmarłych.

Zakaz zwrotów dla reaktywowanych po wojnie spółek przedwojennych.

Zakaz zwrotów kamienic wraz z lokatorami.

Wznowienia postępowań zamkniętych, co do których istnieją podejrzenia, ze ich podstawą stało się przestępstwo.

Nieruchomości, wobec których nie pojawią się w ciągu roku wnioski zwrotowe, przechodzą na rzecz skarbu państwa.

Całkowite zniesienie „Dekretu Bieruta”

Sprawy nierozstrzygnięte są umarzane i mogą być rozstrzygnięte wyłącznie w myśl nowych przepisów.

Dziś dziennikarze pytali Patryka Jakiego jaka może być finansowa skala problemu reprywatyzacji. Jaki przytoczył kwotę 15 miliardów złotych, ale przyznał, że całkowite obliczenie nie jest obecnie możliwe.

Nikt nie wie, jaka będzie skala tych roszczeń. Dlatego zaproponowaliśmy mechanizm, który pozwoli to zablokować. Sprawa będzie wyglądać następująco: w 2018 roku składane są wszystkie roszczenia. Potem je podliczymy i dopiero w 2019 roku minister finansów przeznaczy pierwszą kwotę na wypłatę odszkodowań i ją zakomunikuję.

– tłumaczył dziś Patryk Jaki.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/361836-koniec-patologii-handlarzy-roszczen-patryk-jaki-przedstawil-projekt-ustawy-reprywatyzacyjnej-odszkodowania-tylko-dla-polakow

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 11, 2017 19:37

Komentarze:

scierplaminoga

bardzo dobrze, trzeba skończyć szopkę z przestawianiem czasu

-------------------------------

akaneko

poza tym wszyscy posiadacze psów i kotów wiedzą jak dwa razy w roku wkurza to z rana nasze zwierzaki

-----------------------------

eskulapp

Bardzo dobra wiadomość. To przechodzenie na czas zimowy to jakieś totalne nieporozumienie. W grudniu to ciemno się robi już po 15-tej. Szkoda tylko, że czekaliśmy na tą logiczną decyzję tyle dekad.

========================

Nie będziemy przestawiać zegarków? Posłowie chcą, by czas letni obowiązywał przez cały rok




Sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych jednogłośnie poparła pomysł rezygnacji ze zmiany czasu. Ta jednomyślność jest kluczowa i zaskakująca zarazem, bo projekt jest autorstwa PSL.

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego argumentują, że zmiana czasu z letniego na zimowy powoduje między innymi kłopoty ze snem i koncentracją, dla wielu ludzi także ze zdrowiem.

- Jeśli chodzi o względy ekonomiczne, ułatwiłoby to funkcjonowanie firm transportowych. Cały czas słyszymy o trudnościach w aktualizowaniu rozkładów jazdy. To by było też korzystne dla operacji bankowych - powiedział szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Nie ma także czynników, dla których wprowadzono to rozróżnienie czasów w 1916 roku w Niemczech. Widzimy też, że w sondażach Polacy zdecydowanie opowiadają się za zachowaniem na stałe czasu letniego - uzasadniał szef PSL.

Pomysł poparli posłowie pozostałych klubów. Poseł PiS Wojciech Skurkiewicz mówił, że jest szereg argumentów przemawiających za proponowanym rozwiązaniem. -Przesuwanie czasu jest dość uciążliwe. Mamy problemy z komunikacją, zdążeniem ze wszystkim na czas i organizacją dziennej rutyny - mówił.

Komisja poparła autopoprawkę PSL mówiącą o tym, że zmiany miałyby wejść w życie od 1 października przyszłego roku.

Projekt zaakceptować musi jeszcze Sejm w głosowaniu, następnie senatorowie. Dopiero gdy ustawę podpisze prezydent, zmiany zaczną obowiązywać.

Mimo że droga jeszcze długa, szef PSL nie krył entuzjazmu. Na konferencji prasowej po posiedzeniu komisji podkreślał, że taka zgodność wszystkich partii zdarza się niezwykle rzadko.

Zmiana czasu: skąd to się wzięło

Daty kolejnych zmian czasu ustalane są na podstawie rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów, wydawanego co pięć lat.

Pierwszy raz zmianę czasu wprowadzili Niemcy w 1916 r., m.in. na okupowanych polskich terenach, a po nich Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Została wprowadzona także raz między I a II wojną światową, w kolejnych latach z przerwami. Nieprzerwanie obowiązuje od 1983 roku.

Zwolennicy zmiany czasu przekonują, że przesuwanie wskazówek zegara jesienią i wiosną ma wiele zalet. Często wskazywanym plusem ma być oszczędność prądu, m.in. dzięki krótszemu korzystaniu ze sztucznego światła.

Przeciwnicy zmiany czasu twierdzą, że argument o oszczędzaniu energii elektrycznej nie jest już aktualny.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....i.html#MTstream

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 11, 2017 21:29

Komentarz:

Tymon Jagoda ·


Pamiętam, kiedy pojawił się ten trend i nawet politycy chcieli interweniować, narzucając normy opakowań, bądź takie przepisy, by opakowania z pomniejszoną gramaturą różniły się zasadniczo od tych zwyczajowych. Wszystko teoretycznie powinno zależeć od klientów, którzy powinni sie wstrzymać od kupowania oszukańczych (dokładnie tak!) opakowań. Większość z nas jednak powstrzymuje się, ale od myślenia. Jak jestem liberałem, zaczynam skłaniać się ku poglądowi, że może należałoby znormalizować opakowania przepisami, ceny zaś niech będa adekwatne do zawartości. Po prostu w sposób ordynarny oszukuje się ludzi. Niech kostka masła kosztuje 8,50, ale niech to będzie ćwierć kilograma, litr oleju 6 zł, kilogram maki też odpowiednio. Nie powinno się pozwalać na żerowanie na ludzkiej łatwowierności. Zalecam też czytanie etykiet, choć przedłuża to zakupy. W tanich majonezach na przykład często możecie znaleźć... skrobię. Rżnie się nas w żywe oczy.


=========================

Pudełko takie samo, a w środku ptasiego mleczka jakby mniej. To "oszustwo" producentów to coraz częstsza plaga




To idealny sposób na wyrolowanie każdego klienta. Kupujesz na pozór taki sam jak zawsze produkt. Czekoladę, ptasie mleczko, jogurt czy nawet kapsułki do prania. Przez myśl ci nie przejdzie, żeby sprawdzić gramaturę produktu. Przecież pudełko jest takie jak zawsze. A w środku z roku na rok coraz mniej. Cena oczywiście zostaje ta sama. Tracimy my, zyskują producenci.

Najnowszy "epizod" dotyczący tego trendu obserwujemy w sieci właśnie teraz. Właśnie wybuchła bowiem gigantyczna awantura o... kapsułki do prania. Jak pisaliśmy w naTemat, jeden z użytkowników Wykopu zakupił na przestrzeni kilku miesięcy dwa opakowania kapsułek do prania. Zauważył też, że w ciągu dwóch miesięcy waga kapsułek spadła o 10 proc. Mimo to dalej są one sprzedawane w tej samej cenie.

"Na zdjęciu kapsułki do prania (28 szt.) obydwa opakowania kupione w Kauflandzie. Dolne opakowanie w sierpniu, górne w sobotę (07/10). Oba opakowania identycznych rozmiarów" – napisał na Wykopie użytkownik o nazwie djkynek.

Jedna paczka ma wagę 837,2 g, druga 756 g. Waga kapsułek spadła z prawie 30 g do 27 g. "Ciekawe czym to tłumaczą. Że może teraz ten żel w środku jest bardziej skoncentrowany? Albo że może zastosowali inny zapach, który Polacy bardziej lubią? Ciekawe, jaką wagę będą mieć za pół roku? A może tak je skoncentrują, że będą wielkości ziaren grochu?" – zastanawiał się Wykopowicz. Jego wpis wywołał burzę. Jest masowo "wykopywany" na główną stronę serwisu oraz doczekał się wielu komentarzy.

Czubek góry lodowej

Ale nie miejmy złudzeń – to w żadnej mierze nie jest jednostkowy przypadek. To zdecydowanie szersze zjawisko. Szczególnie znana jest w tej kwestii Wielka Brytania, której mieszkańcy regularnie są "nabijani w butelkę".

Przeprowadzono tam badania, z których wynika, że w całym kraju downsizingowi – bo tak fachowo nazywa się to zjawisko – poddano ponad dwa i pół tysiąca produktów. Często chodzi o bardzo ukryte zmiany. Popularny na Wyspach papier toaletowy marki Andrex zmniejszył liczbę listków z 240 do 221. Z pozoru niewielka zmiana. W sklepie niedostrzegalna. A potem nagle kończy się rolka.

Szerokim echem w mediach odbiła się również "redukcja" słynnej czekolady Toblerone. Na brytyjskim rynku "obcięto" ją ze 170 gramów do 150. Powód to oczywiście oszczędności, ale efekt był kuriozalny. Zmniejszeniu uległy bowiem charakterystyczne "piramidki", a wzrosła pusta przestrzeń między nimi.

Podobnie jest – o czym wielu wciąż nie wie – w Polsce.

Ptasie mleczko coraz lżejsze

Kto nie lubi leciutkiego, rozpływającego się w ustach ptasiego mleczka? Zwłaszcza tego najsłynniejszego, wedlowskiego? Pytanie retoryczne. W ostatnich latach coraz lżejsze jest jednak także opakowanie.

Jeszcze kilka lat temu słynna bombonierka ważyła 450 gramów. W 2013 roku standardowe pudełko ważyło już 420 gramów. Teraz wedlowski przysmak waży jeszcze mniej – 380 gramów. W środku przybyło powietrza i plastiku – bo ptasie mleczko leży na takiej "wytłaczance" – a ubyło słodyczy.

Trzeba mieć olej w głowie, żeby się nie dać naciągnąć

Podobne triki stosują także producenci olejów. Te zwyczajowo były produkowane od zawsze w litrowych butelkach. Teraz nadal wielu producentów tak robi, ale coraz częściej można się natknąć na olej o pojemności... 0,9 litra. Taką różnicę trudno wychwycić "na oko" – bez czytania etykiety można się "naciąć".

Taką pojemność mają oleje sprzedawane pod dyskontowymi markami marketów Piotr i Paweł oraz Carrefour. To zresztą częsty trik sieci dyskontowych – sprzedaje się produkty w dobrej cenie, ale w mniejszych opakowaniach, robionych na specjalne zamówienie. A potem wszyscy zadowoleni. Sprzedawca, bo sprzedał, klient, bo wydaje mu się, że zrobił świetny interes.

Od tego dżemu skwaśnieje wam mina

Lubicie dżem, prawda? Kto nie lubi. Ten produkowany przez Łowicz ma nawet niezły nie tylko smak, ale i skład. Cóż z tego, skoro i on został poddany downsizingowi. Słoiczek dżemu truskawkowego, który znajdziecie teraz na sklepowych półkach, ma 280 gramów słodkiej zawartości.

Ale jeszcze niedawno było inaczej. Dżemu w środku było dokładnie 300 gramów. Cena – wiadomo – nie spadła.

Masło nie tylko drogie

Masło od dłuższego czasu jest skandalicznie drogie. Żadna w tym nowość, a sprawa rozgrzewa Polaków na tyle, że całkiem niedawno pokazaliśmy, jak łatwo możemy przyrządzić swoje.

Producenci, żeby utrzymać w miarę znośną cenę swojego wyrobu, zaczęli pomniejszać kostki już jakiś czas temu. Kiedyś normalne było, że kostka masła ma 250 gramów. Teraz powszechne są kostki 200-gramowe. A zdarzają się nawet... mniejsze – o masie 170 gramów.

Żaden kłopot? To weźcie starą książkę kucharską i zróbcie na jej podstawie przepis, w którym potrzebna jest kostka masła, i patrzcie na tę spektakularną porażkę. Kiedyś, kiedy pisano o kostce masła, było jasne, że chodzi o ćwierć kilograma.

To może margaryna? No właśnie nie do końca. Popularna Rama kiedyś była sprzedawana w opakowaniach 500-gramowych. Teraz ubyło 50 gramów.

Mąka doprowadzi cię do szału

Pieczecie czasami? Jeśli tak, to dobrze wiecie, że bardzo często przepisy są oparte na kilogramie mąki. W sieci bez trudu znajdziecie przepisy na to, jak zrobić określoną ilość pączków z kilograma mąki. Albo jak zrobić kluski na parze z kilograma mąki – bo nie chodzi tylko o wypieki. Podobnie jest z pierogami ruskimi czy z czymkolwiek innym.

Wyobraźcie sobie, jak frustrujący musi być fakt, że mąka, którą kupiliście na potrzeby danego przepisu, ma... 900 gramów. Wtedy nie ma dobrego wyjścia – albo przeliczacie resztę składników, albo biegniecie do "spożywczaka" po jeszcze jedną paczkę, albo to ignorujecie. Co wcale nie musi się skończyć dobrze.

Ściema ostra jak keczup

Uważać w sklepie trzeba również wybierając... keczup. Dawniej sprawa była oczywista – pomidorowy sos ma najczęściej pół kilograma masy własnej i basta. A większy był po prostu kilogramowy. Teraz już nie jest tak lekko.

Dla przykładu keczup marki Pudliszki ma 470 gramów. Kotlin ma 450 gramów. Z kolei duży pojemnik tej firmy nie ma litra, a 950 gramów. Hellmann's także sprzedaje klientom swoje produkty w 450-gramowych opakowaniach.

Etykieta kawy pobudzi cię jak ona sama


Kombinować zaczynają także producenci kawy. Wielu z nich nadal sprzedaje swoje wyroby w standardowych paczkach o masie 500 gramów.

Ale z drugiej strony coraz częściej pojawiają się także opakowania 450-gramowe. Takie rozwiązania na rynku stosują m.in. producenci kaw Prima i Woseba.

Jak chcesz osłodzić sobie życie, nie czytaj etykiety

I wreszcie czekolada. Kiedyś sprawa była prosta – tabliczka miała zawsze 100 gramów. Dzisiaj, jak się już pewnie domyślacie, nic w tej kwestii tak oczywiste nie jest.

Tabliczki o masie 90 gramów stały się praktycznie standardem na rynku. Sprzedają takie m.in. Alpen Gold, Milka czy "nawet" Wedel. Trzeba jednak zauważyć, że masa tabliczek jest różna. Niektóre mają 90 gramów, inne 100. Ale kiedyś w ogóle nie było takiego kłopotu.

Trend – zgodnie z zachodnimi standardami – będzie oczywiście się tylko nasilał. Tylko czekać, aż nabierze rozmiarów podobnych do tych brytyjskich.

Więcej: http://natemat.pl/219853,...centow-to-plaga

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 11:23

Kukiz do szefa MON: Bierzecie takie kreatury różne, a prawdziwych fachowców wywalacie na bruk




– Bierzecie takie kreatury różne, a prawdziwych specjalistów, fachowców wywalacie na bruk. Ja jeszcze rozumiem jakieś spotykanie się przy kawie. Można się nie zgadzać światopoglądowo, ale lubić się jako ludzie, ale zatrudnianie człowieka z przeszłością esbecką, ta słabość do byłych funkcjonariuszy to albo coś tutaj jest na rzeczy, albo taki jest bałagan w służbach, że oni nie wiedzą, kogo zatrudniają – mówił w "Kropce nad i" TVN24 Paweł Kukiz, zwracając się pośrednio do szefa MON Antoniego Macierewicza ws. zatrudniania byłych członków służb bezpieczeństwa PRL w służbach podległych MON.


Kukiz został zapytany przez Monikę Olejnik o sposób, w jaki obniżająca wysokość emerytur funkcjonariuszom służb PRL ustawa dezubekizacyjna dotyka także tak zwanych zwykłych osób. – Dla mnie nie do pomyślenia jest, by pani z wydziału paszportowego została pozbawiona emerytury, a pan Piotrowski (Grzegorz, zabójca księdza Jerzego Popiełuszki - red) morderca, bandyta chodził sobie na wolności – odpowiedział.

Lider Kukiz'15 odniósł się również do pomysłu wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki, aby zakazać w Sejmie sprzedaży alkoholu. Według Kukiza najbardziej irytująca jest sytuacja, w której posłowie uznają Sejm za miejsce pracy w momencie pobierania wynagrodzenia, a gdy chodzi o możliwość spożywania alkoholu - już nie. – Ja gdybym miał robić cokolwiek z alkoholem, postawiłbym przy mównicy alkomat i w niektórych przypadkach prosiłbym posła jednego czy drugiego przemawiającego o to, by dmuchnął. Czy on mówi od serca, czy to wódka "płacze" – dodał.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/44000/Kukiz-do-szefa-MON-Bierzecie-takie-kreatury-rozne-a-prawdziwych-fachowcow-wywalacie-na-bruk.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 13:16

Komentarze:

Noe

POmorska patologia


--------------------------------

XXXX

Ma pan rację,przecież na zdrowy rozum,w jakim państwie osoba wielokrotnie karana, bez parasol;a ochronnego założyła by taki szemrany biznes,smutno ,że kolejny raz kler jest włączony w bagno

=======================

Marcin P. miał powiązania z mafią? Rzymkowski po przesłuchaniu byłego dominikanina: "Jestem o tym przekonany"




Jest zarejestrowana rozmowa, najprawdopodobniej z funkcjonariuszem ABW, który dopytuje o to, czy ktoś mógł mu grozić, czy za nim ktoś jeździ. Tam nie pada określenie, że jest broń, natomiast jest mowa o tym, że ktoś za nim jeździ. Wszyscy domniemywają, że to może być paparazzi, ale nie do końca

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Kukiz ‘15 Tomasz Rzymowski, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

wPolityce.pl: Jak to możliwe, że głównej księgowej Amber Gold Dorocie Misiewicz nie przeszkadzało, że jest „fikcyjną księgową” a firma, w której pracuje jest „lipą”.

Tomasz Rzymkowski:
Dla mnie to osoba zupełnie niewiarogodna. Nie słyszałem o takim przypadku, a znam osoby zajmujące się finansami w różnych instytucjach, przede wszystkim w sektorze prywatnym, aby z taką swadą i brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności kierowali polityką rachunkowości w przedsiębiorstwie. To jest po prostu nie do pomyślenia, bo tu w grę wchodzą miliony, a w zasadzie setki milionów złotych. Mówiąc kolokwialnie, jak księgowy patrzy w papiery, to widzi jaka jest kondycja tego przedsiębiorstwa. Świadek Misiewicz twierdzi, że nie miała wiedzy na ten temat i była zapewniona, że pan Marcin P. tym się zajmuje. Dobrze, ale ona była główną księgową i brała za to odpowiedzialność, odpowiadając swoim majątkiem, co wynika wprost z ustawy o rachunkowości i szeregu innych regulacji. Tu kolejny ważny zarzut do państwa polskiego, że ta pani nie poniosła żadnej odpowiedzialności mimo, że o wszystkim wiedziała. A przynajmniej nie mamy żadnego dowodu, że nie wiedziała. Jest domniemanie prawne, że księgowy wie, co się dzieje w jednostce, za której rachunki odpowiada.

Trudno się tutaj pomylić. Są przecież różne zestawienia, sprawozdania finansowe.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/361993-nasz-wywiad-marcin-p-mial-powiazania-z-mafia-rzymkowski-po-przesluchaniu-bylego-dominikanina-jestem-o-tym-przekonany

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 15:02

Komentarz:

arczynski

Dooobre. Niesiołowskiemu, za jego niewyparzona gębę od dawna się należało. Ale teraz jest w potrzasku, nawet nie może poskarżyć się za zestawienie go z jamochłonem, czy strusiem, bo wyszłoby na to, że Niesiołowski w stosunku do biednych jamochłonów lub strusi jest zwykłym, podłym rasistą.

==================
Takiej riposty Niesiołowski się chyba nie spodziewał. HIT INTERNETU




Stefan Niesiołowski, poseł kojarzony obecnie z kołem Europejskich Demokratów, lubi i nadużywa zwierzęcych porównań - pewnego razu mówił o szympansach, a niedawno - o meduzach. Nie spodziewał się jednak tego, że zostanie przeciwko niemu użyta jego własna broń. Do czego porównano Niesiołowskiego?

Kilka tygodni temu Niesiołowski z mównicy sejmowej przyrównał posła PiS, Dominika Tarczyńskiego do meduzy, nazywając go jeszcze wcześniej jenotem. Tym razem jednak to Stefan Niesiołowski usłyszał kilka słów na swój temat. Film z wystąpienia polityka Prawa i Sprawiedliwości, Szymona Girzyńskiego błyskawicznie stał się hitem internetu.

źródło + video: http://niezalezna.pl/2057...l-hit-internetu

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 17:46

Komentarze:

basset

GWniana koncentruje w swych art. kwik świń odgonionych od koryta, te wielowsiowe, lisy, żakowskie, bejliny, michniki,wołki, kolendy-zalewskie, kubliki, kraśki, budki,"kapitana co zatopił statek" ect

------------------------------

usak

Gazeto zaborczo, a ktoz ma poniesc konsekwencje jak nie zlodzieje i oszusci z PO,przeciez tooczywiste. Cela ++++++++++++++++++
--------------------------------

Piast

Płacz i zgrzytanie zębów na Czerskiej to znak, że sprawy idą w dobrym kierunku.

==========================

"Gazeta Wyborcza" zmartwiona projektem nowej ustawy reprywatyzacyjnej. Koszty ustawy poniesie Platforma Obywatelska, a może być jeszcze gorzej




Komentarz Iwony Szpali i Michała Wojtczuka pod złowrogim tytułem „Afera reprywatyzacyjna: PIS zgarnia pulę” zaczyna się obrazowo:

Przedstawiony wczoraj projekt ustawy reprywatyzacyjnej to osikowy kołek w serce wampira, który podgryza Warszawę.

—czytamy w komentarzu, który po takiej straszliwej wizji zamienia się w chłodną analizę.

Koszt tej ustawy poszybuje w miliardy, ale jej brak kosztowałby jeszcze więcej. Także w sensie politycznym, czego najlepszym dowodem jest sytuacja Platformy Obywatelskiej.

Samej Platformie, a w szczególności jej cały czas urzędującej Prezydent dostaje się jeszcze bardziej:

Przez 8 lat, dwie długie kadencje, rządzący z PO przyzwalali w reprywatyzacji na wolnoamerykankę (…). Zaniechanie okazało się wyjątkowo kosztowne i materialnie, i wizerunkowo. Dość wspomnieć o Hannie Gronkiewicz-Walktz, która stała się obciążeniem dla Platformy.

Dalej przychodzi czas na wnioski:

Z afery reprywatyzacyjnej płynie też lekcja polityczna, po której egzamin wzorowo zaliczył PIS, a Platforma oblała.

I wizję tego co się wkrótce stać może:

Jeżeli teraz ustawa PIS zostanie przyjęta, PO zapłaci jeszcze więcej. Ludzie usłyszą, że to partia Kaczyńskiego zrobiła porządek i będą mogli nadal śledzić kulisy dotychczasowych zwrotów w Warszawie.

To wizja, która dla czytelników „Wyborczej” nie wydaje się pokrzepiająca, ponieważ jak czytamy:

Spraw wystarczy i na wybory samorządowe w 2018 r. I na kampanie parlamentarną w 2019.

W podobnym tonie komentatorzy „Wyborczej” ubolewają nad rolą jaką przyjdzie spełniać teraz przewodniczącemu komisji – minitrowi Jakiemu:

Minister Jaki zapowiedział wczoraj, że kompetencje komisji zostaną rozbudowane. A ta rozlicza w kowbojskim, populistycznym stylu (…). Ale argument PO, że bawi się w szeryfa, ale nic nie robi, właśnie runął.

Projekt ustawy kończy sprawę.

-dosyć pesymistycznie kończą publicyści „Gazety Wyborczej”.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/362000-gazeta-wyborcza-zmartwiona-projektem-nowej-ustawy-reprywatyzacyjnej-koszty-ustawy-poniesie-platforma-obywatelska-a-moze-byc-jeszcze-gorzej

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14215
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 21:22

Komentarz:

~ja lekarz :

No coz podobno mamy demokracje ale nie zgadzam sie z moimi porzednikami jestem lekarzem juz na emeryturze medycyna przez lata cale traktowana jest jak slużąca gorszego sortu..... zawsze byla niedofinansowana... byli mlodzi i doswiadczeni lekarze byli tez szefowie --wzory i dna.... byli profesorowie z ukladu i bardzo madrzy.. mlodzi mieli zawsze dyzury we wszystkie swięta i i wigilie..pracowali na kilku etatach TU JEST DOKLADNIE TAK SAMO w zawodzie pracuja wspaniali ludzie i denni tez niestety 10% dorabia sie majatku reszta pracuje nadal na emeryturze bo ich emerytura 2000 netto po 40 latach chyba nie powala popieram tych mlodych z wszystkich sił

===================================

Ostry wpis lekarza o protestujących rezydentach


Protest młodych lekarzy budzi spore emocje. O ile większość z nas zgadza się postulatami młodych medyków, to środowisko medyczne nie jest już tak jednomyślne. Dr Dymitr Książek, lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na jednym z portali społecznościowych napisał, co tak naprawdę myśli o proteście kolegów i koleżanek po fachu.



Dymitr Książek to lekarz, który już wcześniej wypowiadał się na kontrowersyjne tematy. To on wyjawił jak wyglądała identyfikacja zwłok po katastrofie w Smoleńsku. Teraz na swoim profilu na Twitterze odniósł się do strajku rezydentach.

– Jestem lekarzem z 15-letnim stażem, zaczynałem od 1400 na rękę, 2 dzieci, 3 etaty i dyżury. Nie płakałem, tylko zapier**ałem na doświadczenie. Teraz zarabiam dobrze, jestem w-ce szefem dużego oddziału. Te szczylki to dla mnie wstyd, 3 lata opie***lania się na stażach za 6 tys. Granda – czytamy we wpisie lekarza na Twitterze.

W jego opinii, jeśli jest rezydent, który chce zarobić, to da mu cztery dyżury w miesiącu. – Pamiętaj, medycyny nie nauczysz się na materacu w holu, a ludzie płacą za wiedzę, pamiętaj – dodał.

Wywód lekarza to odpowiedź na równie ostry wpis Jacka Piekary, znanego pisarza. Autor stwierdził, że młodym lekarzom chodzi tylko o awanturę, bo odrzucili propozycje premier Szydło.

Młodzi lekarze strajkują od 2 października. Domagają się lepszych warunków pracy, podniesienia pensji i zwiększenia wydatków na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB w przeciągu trzech lat. Mimo rozmów z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia nie udało się dojść do zadowalającego obie strony kompromisu. Rezydenci domagali się spotkania z szefową rządu, Beatą Szydło. Choć obie strony zasiadły do stołu z dużymi oczekiwaniami, to porozumienia nie udało się wypracować.

Bez znieczulenia

O tym, jak naprawdę wygląda życie młodego lekarza, napisał na swoim facebookowym profilu Jakub Sieczko. W jednym z ostatnich wpisów, w odpowiedzi na zarzuty, że lekarze chcą wywołać jedynie zamieszanie, przedstawił – w 50 punktach – jak to jest być młodym lekarzem w Polsce. Początkujący lekarz ma opanowane do perfekcji jednoczesne pisanie i mówienie do pacjenta. Jest trochę jak „złota rączka”, bo wiele problemów ze sprzętem potrafi rozwiązać przy użyciu przylepca i bandaża dzianego. Świetnie śpi na siedzącą i wbrew temu, co twierdzi znany reżyser, żaden koncern farmaceutyczny nie zafundował mu wyjazdu na safari. Kiedy jest chory i dzwoni do ordynatora i mówi, że nie przyjdzie do pracy, ma poczucie winy, bo ciągle słyszy, że nie ma, kto pracować. A od starszych kolegów słyszy, że ma zap…ać, i to robi.

Podobne odczucia i doświadczenia mają inni lekarze rezydeneci. Maria i Stanisław w rozmowie z Medonetem mówią, że Polacy muszą zrozumieć, że jesteśmy po tej samej stronie barykady. – To, co oni widzą podczas wizyty lekarskiej, nas dotyka 24 godziny na dobę podczas pracy. Nie spóźniamy się do przychodni, bo byliśmy na lunchu. Po prostu zabieg w szpitalu się przedłużył, a my jemy w drodze. Trzeba odkłamać wiele mitów, że lekarze są bogaci, że chcą tylko więcej zarabiać, że z chciwości biegają z pracy do pracy. Zarabiamy poniżej średniej krajowej, wydajemy pieniądze nie tylko na normalne życie. Młodzi lekarzenie chcą odchodzić od łóżek pacjentów. Wierzy, że głodówka zwróci uwagę rządzących na ich problemy. Starsi koledzy – specjaliści, tak samo, jak my, mają dość warunków, w jakich pracują. My mamy jeszcze energię, żeby walczyć o zmiany, z nich siły ten system wyssał – mówią.

źródło: http://www.medonet.pl/zdr...ul,1723875.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 288 z 299  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.