forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Dobra zmiana Poprzedni temat :: Następny temat
Dobra zmiana
Autor Wiadomość
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Sie 12, 2017 09:19

Dziś wchodzi w życie nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych

To jedna z pakietu trzech ustaw, jakie w atmosferze ogromnych kontrowersji parlament uchwalił w pierwszej połowie lipca. Pozostałe dwie zawetował prezydent Andrzej Duda. Co zmieni się w polskim sądownictwie, gdy nowe prawo zacznie obowiązywać?

Minister Sprawiedliwości mianuje prezesów sądów

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian, jakie wprowadza nowa ustawa o sądach powszechnych, jest prawo do powoływania i odwoływania prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości, który jednocześnie jest prokuratorem generalnym. Warto jednak zauważyć, że decyzję ministra będzie mogła zawetować Krajowa Rada Sądownictwa. Ministerstwo Sprawiedliwości nie ukrywa, że wymiana kadr na czele sądów jest jednym z celów ustawy. Jak czytamy na stronie ministerstwa dotychczasowa praktyka powodowała, że środowisko sędziowskie kierowało się "sympatiami koleżeńskimi" w opiniowaniu kandydatów na prezesów. "W wielu sądach - o czym mówią sami sędziowie - doprowadziło to do stworzenia bizantyjskich systemów powiązań i »folwarków prezesów«, którzy sami, według własnych pozamerytorycznych opinii, decydowali o podziale funkcji czy awansów" – twierdzi ministerstwo. Do tej pory prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych minister mianował po zasięgnięciu opinii samorządu sędziowskiego.

Losowy przydział spraw

Mechanizm losowego przydziału spraw sędziom, ma za zadanie zapewnienie obiektywizmu i bezstronności. Od tej pory to komputer będzie decydował o tym, jaki sędzia zajmie się konkretną sprawą. To właśnie na tej nowości skupia się środowisko Prawa i Sprawiedliwości mówiąc o przeforsowanej reformie. Wyjątkiem od zasady losowego przydziału będą przypadki, kiedy do sprawy wyznaczony zostanie sędzia sprawujący dyżur. Te zaś ustalać będą prezesi sądów.

Równy podział pracy

System informatyczny będzie miał również inne zadanie: równy podział pracy wśród sędziów. Mechanizm ma automatycznie "ważyć" sprawy, i przydzielać ją sędziom tak, aby jak najbardziej sprawiedliwie rozłożyć pracę na wszystkich. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że system był wzorowany na tym, funkcjonującym w Niemczech.

Niezmienność składu orzekającego

Raz wylosowany skład sędziowski, od teraz, pozostanie taki sam do zakończenia sprawy. Ta zmiana ma wyeliminować przypadki, gdzie zmiana składu w trakcie trwania postępowania powodowała dodatkowe opóźnienia, gdyż nowy sędzia musiał zapoznać się ze sprawą. Ustawa przewiduje ściśle określone wyjątki od tej zasady np. w przypadku choroby.

Przechodzenie sędziów na emeryturę

Nowa reforma sądów powszechnych przewiduje, że sędziowie, kobiety w wieku 60 lat, a mężczyźni 65 lat, będą przechodzili w stan spoczynku. W razie chęci kontynuowania pracy sędzia będzie musiał przedstawić oświadczenie w tej sprawie ministrowi oraz przedstawić zaświadczenie, iż nie ma ku temu przeszkód zdrowotnych. To minister będzie decydował o tym, czy sędzia będzie mógł dalej pełnić swoją funkcję, lecz nie dłużej niż do 70 roku życia. Jest to jedyna zmiana, jaką wprowadza ustawa, która nie wchodzi w życie dziś, a 1 października.

Szybka droga awansu

Ustawa wprowadza również możliwość szybkiego awansu. Od tej pory do sądu apelacyjnego awansować będą mogli bezpośrednio sędziowie rejonowi lub prokuratorzy. Wymogiem będzie jedynie dziesięcioletni staż.

Komentarz internauty:

~wert
Mamy do wyboru: albo sądy partyjne, albo kastowo-oligarchiczne. Dopóki władza sądownicza nie będzie wybierana w demokratycznych wyborach, mniejszym złem będą sądy partyjne, bo partię suweren może odwołać podczas wyborów.

Więcej:
http://wiadomosci.onet.pl...echnych/356s2f8

* Sądy powszechne szybsze w działaniu i bardziej sprawiedliwe…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Sie 12, 2017 09:40

96 miesięcznica – polityczny znak firmowy Jarosława Kaczyńskiego

Bez najmniejszych oporów użyłbym swojego ulubionego majstersztyku i w ogóle chętnie rozpłynąłbym się w zachwytach nad politycznym posunięciem Jarosława Kaczyńskiego, ale zamiast ornamentów chciałbym zwrócić uwagę na konstrukcję. Zawsze warto się odrobinę cofnąć, żeby spojrzeć na sprawy z dłuższej perspektywy. Miesięcznice smoleńskie dzieliłem i dzielę na potrzebne i niepotrzebne, a nawet szkodliwe politycznie – był taki etap. Potrzebne były w czasach mroku i złodziejstwa, kupczenia Polską, profanacji ofiar i śledztwa. Wówczas były więcej niż potrzebne, bez nich prawdopodobnie wielu spraw nie udałoby się poukładać, więc należy mówić o konieczności organizowania marszów smoleńskich.

Po wygranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych, sens organizowania tych uroczystości spadł niemal do zera. Zwracało na to uwagę wielu zwolenników i polityków PiS, nie wyłączając aktywnych uczestników miesiącznic. Dość powszechną była opinia, że trzeba zorganizować ostatnią uroczystość przez Pałacem Prezydenckim, wypowiedzieć rytualne „zwyciężymy”, ale już w czasie teraźniejszym, i zamknąć ten etap politycznej walki. Stało się inaczej, marsze kontynuowano, głównie za sprawą osobistego zaangażowania Jarosława Kaczyńskiego i nacisków ze strony środowisk związanych z PiS, które były i są w Smoleńsk głęboko zaangażowane. Kaczyński emocjonalnie jest bardzo silnie związany z comiesięcznym rytuałem, ponadto zabrakło pomysłu na „zagospodarowanie” ludzkiej energii, która buduje ulubioną przez socjologów „wspólnotę”. Siłą inercji miesiącznice trwały, chociaż wyglądało to coraz dziwniej i przynosiło straty.

Nieustanne powtarzanie, że: „staną pomniki”, „poznamy prawdę”, „zwyciężymy”, męczyły nawet mnie, czyli gościa, który darzy Kaczyńskiego szacunkiem, sympatią i uważa za geniusza nie tylko polskiej polityki. Co się działo w głowach i sercach mniej zaangażowanych, obojętnych i przeciwników, wszyscy mięliśmy okazję obserwować – słabo było, bardzo słabo. Nową jakość i emocje uruchomiła najgłupsza na świecie opozycja i jej ubeckie bojówki. Miesiącznice znów nabrały sensu, przynajmniej na chwilę, bo wycofanie się pod naporem tłuszczy i szantażu byłoby po ludzku i politycznie odebrane jako prażaka. Wszystko prawda tylko, że zaczęło to kiepsko wyglądać, władza otoczona dwoma tysiącami policjantów, barierki, wkurzeni przechodnie, wynoszenie Frasyniuka, itd., itp. Adrenalina pracowała na górnym politycznym poziomie. Broń Boże nie chcę powtarzać za „ekspertami”, że to Białoruś i stan wojenny. Po prostu zrobiła się zadyma, która prócz sprzeciwu wobec agresji, przynosiła poważne straty, nie tylko wizerunkowe.

W badania sondażowe wierzy frajer, niemniej akurat w to, że około 80% Polaków ma dość miesięcznic nie ma powodu wątpić, skoro blisko połowa wyborców PiS ma takie same odczucia. Podobnych danych w polityce lekceważyć nie wolno. Istnieją sprawy, które się forsuje wbrew opinii publicznej, ale ta sprawa do takich nie należy. Kaczyński wie jak politycznie odpowiadać nastrojom społecznym i doskonale też wiedział, że musi znaleźć złoty środek, aby wyjść zwycięsko z ważnej bitwy. No i znalazł rozwiązanie pod każdym względem optymalne, a przy tym finezyjne! Spośród tysiąca rad i miliona doradców, nie znalazło się ani jedno tak proste i tak skuteczne rozstrzygnięcie. 96 miesiącznic, 96 ofiar, 8 rocznica, postawienie pomników, nowe ustalenia w śledztwie. Wszystko to razem zapowiedział lider PiS i zwiesił szczęki publice.

Jeden ruch załatwia sprawy na kilku poziomach. Kaczyński wychodzi z klinczu i zamyka pewien etap, który stał się kłopotliwy. Decyzja o zakończaniu miesiącznic nie pozostawia ludzi zaangażowanych w ważną sprawę smoleńską, ale obiecuje im nagrodę, ponadto odcina tlen najgorszemu sortowi, który i tak ledwo zipie. Najważniejsze zostawiłem jednak na koniec. Tak się jakoś cudownie składa, że kwiecień 2018 roku będzie jednym z ostatnich miesięcy przed gorącym finałem kampanii samorządowej. Wiadomym jest, że miesiącznice nie podobały się Polakom, a mieszkańcy Warszawy wpadali w irytację, niekoniecznie dlatego, że mieli lewackie poglądy polityczne. Na 1000% byłby to centralny element kampanii samorządowej, który przykryłby wszystkie inne ważne… taśmy, reformy, procesy, aresztowania. Jestem więcej niż pewien, że ten argument był dla Kaczyńskiego numerem jeden i pięknie całość rozegrał. Brawo!

Źródło:

http://kontrowersje.net/9...wa_kaczy_skiego

*Drugie w ostatnim czasie mistrzowskie "pociągnięcie" polityczne prezesa PiS, za które nawet zdeklarowani wrogowie (nie tylko polityczni) powinni chylić czoła:

1) wywołanie sprawy reparacji wojennych za II wojnę światową,
2) perfekcyjne rozwiązanie zapętlającego się problemu związanego z miesięcznicami smoleńskimi...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sob Sie 12, 2017 18:15

Wydawca „GPC” pozwie Szczerbę i sprawdzi czy poseł PO jest w pełni władz umysłowych

Redaktor Naczelny i wydawca „Gazety Polskiej Codziennie” podjęli decyzję o pozwaniu posła Michała Szczerby z Platformy Obywatelskiej, w związku z jego wypowiedzią na antenie Polskiego Radia 24 (7 sierpnia 2017 r.), w której określił dziennik „prawicowym szmatławcem” – informuje portal niezalezna.pl.

Zarówno Tomasz Sakiewicz, jak i spółka Forum S.A., skorzystają z drogi karnej, a nie cywilnej. Zastosowanie art. 212 Kodeksu karnego daje bowiem możliwość sprawdzenia, czy gwiazda zeszłorocznego „ciamajdanu” jest w pełni władz umysłowych i może ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.

W ocenie Redaktora Naczelnego i wydawcy dziennika istnieją poważne przesłanki wskazujące na to, iż Szczerba ze względu na stan zdrowia, powinien być zwolniony z ponoszenia konsekwencji własnych wypowiedzi. W takim przypadku pozew w trybie cywilnym byłby działaniem bezdusznym.

Komentarz internauty:

Zbigniew Koslacz
Nareszcie ktoś wpadł na dobry pomysł. Należy eliminować wszelkimi możliwymi sposobami z życia parlamentarnego, publicznego osobników z wyraźnymi oznakami choroby psychicznej. Co do SZCZERBY nie mam cienia wątpliwości że ten osobnik jest chory psychicznie.

Źródło:
http://telewizjarepublika...wych,52472.html

*Może w końcu chociaż jeden zachowujący się w wątpliwy sposób poseł zostanie sprawdzony pod kątem stanu psychicznego… Szkoda tylko, że nie robi się tego przed każdymi wyborami…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 14:45

Tak wygląda dobra zmiana! Skarb Państwa zyskał na nowelizacji ustawy hazardowej. Do budżetu trafiło 250 milionów złotych więcej

Nowelizacja ustawy o grach hazardowych, której przepisy obowiązują od 1 kwietnia 2017 r. spotkała się, jeszcze przed wejściem w życie, z krytyką i wątpliwościami. Według części ekspertów wprowadzony przez nią pomysł blokowania dostępu do stron bukmacherów, którzy nie płacą podatków w Polsce miał nie przynieść efektów.

Z artykułu „Jak PiS ograł hazardowy biznes” opublikowanego w poniedziałkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że na nowych przepisach zyskały legalnie działające podmioty i Skarb Państwa.

Z ustawy wydają się być zadowoleni również legalnie działający w Polsce bukmacherzy, bo z polskiego rynku w wyniku zmian prawnych wycofała się największa firma oferująca zakłady na zdarzenia sportowe bet365.

Do budżet państwa, z tytułu podatku od gier trafi o „około 250 mln złotych więcej, niż planowano” - informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gdyby, jak chcą rządzący udział szarej strefy na rynku hazardu udało się zmniejszyć do kilku procent, budżet państwa zyska o pół miliarda złotych więcej.

Źródło:
https://wpolityce.pl/gospodarka/353139-tak-wyglada-dobra-zmiana-skarb-panstwa-zyskal-na-nowelizacji-ustawy-hazardowej-do-budzetu-trafilo-250-milionow-zlotych-wiecej

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 14:48

Akcja CBŚP. Wpadli handlarze nielegalnym towarem

Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą, która specjalizowała się w handlu nielegalnym tytoniem i alkoholem. 13 osób zostało zatrzymanych - poinformowało w poniedziałek CBŚP.

Policjanci CBŚP z Kalisza, we współpracy z funkcjonariuszami Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej i Wielkopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego, w tym samym momencie weszli do wytypowanych mieszkań i posesji w kilku miejscowościach na terenie województw: wielkopolskiego i łódzkiego.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz, zlikwidowanych zostało osiem magazynów papierosów i alkoholu. Zabezpieczono maszynę do cięcia tytoniu, prawie milion papierosów, 5 ton tytoniu i prawie 1000 litrów spirytusu. - Zatrzymanych zostało 13 osób. Policjanci już wiedzą, że grupa mogła wprowadzić na rynek 150 ton nielegalnego tytoniu - powiedziała Jurkiewicz.

Ośmiu osobom w Prokuraturze Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nielegalnym handlem wyrobami spirytusowymi oraz tytoniowymi bez akcyzy.

Decyzją Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim sześciu zatrzymanych zostało aresztowanych. Wobec czterech osób prokurator zastosował poręczenie majątkowe, dozory policji i zakazy opuszczania kraju.

Źródło:
https://finanse.wp.pl/akcja-cbsp-wpadli-handlarze-nielegalnym-towarem-6155007218206849a

*Z działalności służb: rozbicie kolejnej zorganizowanej grupy przestępczej, która specjalizowała się w handlu nielegalnym tytoniem i alkoholem - unikanie płacenia podatku akcyzowego coraz bardziej przestaje się opłacać...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 15:04

Liderzy do wymiany. Elektoraty PO i Nowoczesnej nie chcą Schetyny i Petru

Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru nie są akceptowani przez elektorat własnych partii. Jak wynika z najnowszego sondażu IPSOS dla OKO.press, wyborcy tych formacji chcą zmiany liderów.

Jedynie 13 proc. respondentów deklarujących poparcie dla PO uważa, że najlepszym możliwym liderem tej partii jest Grzegorz Schetyna. Wyborcy Platformy zdecydowanie bardziej woleliby widzieć na jego miejscu Borysa Budkę (28 proc. wskazań) i Rafała Trzaskowskiego (25 proc.). Z badania wynika, że lepszym wyborem niż Schetyna byłaby także Ewa Kopacz. Taki pogląd wyraziło 23 proc. ankietowanych.

Podobnie wygląda sytuacja w Nowoczesnej, gdzie poparcie dla obecnego lidera Ryszarda Petru deklaruje jedynie 16 proc. wyborców tej partii. Elektorat wolałby, aby Petru zastąpiła Katarzyna Lubnauer (38 proc. wskazań) lub Kamila Gasiuk-Pihowicz (36 proc.).

Co ciekawe, większość wyborców zarówno Nowoczesnej, jak i Platformy Obywatelskiej uważa, że w Polsce potrzeba jest nowa partia polityczna. Takiego zdania jest 80 proc. wyborców Nowoczesnej i 63 proc. wyborców PO.

Sondaż IPSOS dla OKO.press został przeprowadzony między 2 a 4 sierpnia 2017 roku, metodą CATI na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 osób.

Komentarze internautów:

gejowska rodzina
PO i Nowoczesna - się walą (i wyszło, że to geje).
Zresztą Schetyna i Petru - to rodzaj nijaki (nic sobą nie reprezentowali, a tylko swoim ugrupowaniom przynosili wstyd).

Jazgarz
Wymienić! Budka czy Czaskoski zdecydowanie śmieszniejsi od POnurego Hrechora, ale znowu nawet PiSiuk - Gahowicz czy ta Lubcuśtam to pod względem vis comica Rubikoniowi zdecydowanie ustepują!

Źródło:
https://dorzeczy.pl/kraj/38540/Liderzy-do-wymiany-Elektoraty-PO-i-Nowoczesnej-nie-chca-Schetyny-i-Petru.html

*Co z tego, że elektorat chce zmian skoro z pustego i Salomon nie naleje - po prostu nie tylko PO stronie totalniaków widać już dno i wodorosty…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 15:18

Dlaczego komisja śledcza ds. VAT musi powstać? Bo państwo polskie przez 8 lat nie działało

O wypływie miliardów z państwowej kasy wiedzieli wszyscy. Niemożliwe jest, żeby w niewiedzy żyło ministerstwo finansów. Rokroczne ubytki miliardów złotych są nie do przeoczenia.

A już zupełnie nie można słuchać o tym, że szef urzędu nie miał pojęcia o tym, co się działo. Tak jak wątpliwe jest, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wiedziała o złodziejskiej reprywatyzacji, tak samo śmiesznie brzmi, kiedy minister finansów mówi, że nie wiedział, ile wpływów z VAT utracił.

Tym bardziej, że mowa o tym była od lat. A to, że PiS w końcu postanowił sprawę zbadać nie jest już nawet politycznym polowaniem na rząd PO, ale odpowiedzialnym rządzeniem. Dlaczego mamy bowiem tolerować, że najważniejsze osoby w państwie „nie wiedziały” albo przymykały oczy na przestępstwa? Dlaczego mamy tolerować, że „nic nie dało się zrobić”? Dlaczego mamy kultywować słabość państwa polskiego?

Nie zapomnę reportażu, który pisałam przed kilkoma laty. Reportażu z areszt śledczego i słów pracujących w więziennym radiowęźle osadzonych. „Kiedy był Ziobro (bo rozmawialiśmy po pierwszych rządach PiS, a już za rządów PO) to mieliśmy się czego bać. Teraz jest lepiej”.

I mnie te słowa zmierziły. Bo o ile oczywiście proces resocjalizacji powinien być przeprowadzony dobrze, to przecież jeśli osadzony nie boi się władzy, systemu i kary, to co to za państwo?

Przecież to właśnie przestępcy powinni czuć na sobie oddech władzy. Czuć, że nie mogą popełniać zbrodni, czy wykroczenia, także finansowego, bo spotka ich gniew systemu i sroga kara. A oni bali się za Ziobry, a potem przyszły dla nich dobre czasy.

I teraz, kiedy ministrem sprawiedliwości ponownie jest Zbigniew Ziobro, jest szansa, że praworządność powróci. Że komisje śledcze zbadają realny przepływ pieniędzy, ale także dowiodą, za czyim przyzwoleniem wypływały z budżetu. Zostały nam de facto wszystkim skradzione.

Prewencyjne działania i sama świadomość, że VAT jest już uszczelniany, już powstrzymuje wyłudzaczy. Widzimy to na własne oczy.

W polityce i, podkreślam raz jeszcze, sile państwa, nie chodzi bowiem o to, by wszyscy, łącznie z przestępcami rząd lubili. Chodzi o to, by była przestroga, kara i odpowiedzialność za przewinienia.

I właśnie dlatego należy mocno trzymać kciuki za komisję śledczą ds. VAT.

autor: Edyta Hołdyńska

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/353123-dlaczego-komisja-sledcza-ds-vat-musi-powstac-bo-panstwo-polskie-przez-8-lat-nie-dzialalo

*Ważna komisja dla potwierdzenia, że państwo działa...

Rzymkowski: "Na najbliższym posiedzeniu Sejmu złożymy wniosek o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT"

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu złożymy wniosek o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT

— zapowiedział w poniedziałek Tomasz Rzymkowski z Kukiz‘15.

Ocenił, że celem komisji powinno być „poprawienie wydolności” instytucji skarbowych, zajmujących się ściągalnością podatku VAT.

Poseł, który był gościem Polsat News podkreślił, że wyłudzenia VAT „to poważny problem państwa polskiego” ponieważ „społeczeństwu przeciekają przez palce miliardy złotych”.

Na najbliższym, pierwszym po tej przerwie wakacyjnej posiedzeniu Sejmu, złożymy taki wniosek, projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej

— zapowiedział.

Wskazał, że komisji ds. wyłudzeń VAT powinno „przede wszystkim zależeć, by poprawić prawo podatkowe, aby struktura urzędów skarbowych, instytucji skarbowych zajmujących się ściągalnością podatku VAT, była jak najbardziej wydolna”.

Dodał, że posłowie Kukiz‘15 z zadowoleniem przyjęli wypowiedź wicepremiera, ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego, który na antenie TV Trwam poparł pomysł powołania sejmowej komisji śledczej ws. wyłudzeń VAT.

Bardzo się cieszymy, że w minionym tygodniu wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki przychylił się do naszej propozycji, aby powstała komisja śledcza

— powiedział Rzymkowski.

Klub Kukiz‘15 zapowiadał wcześniej, że taki wniosek - o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT - złoży jesienią; według posłów proceder miał miejsce za rządów PO-PSL. Pomysł popiera m.in. minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro. W ubiegłym tygodniu „zadeklarował swoje pełne poparcie dla idei” i podkreślił, że może chodzić o strat rzędu „200-250 mld zł”.

Od marca 2016 r. w śledztwach dot. wyłudzeń VAT przedstawiono zarzuty ponad 2 tys. osób; według śledczych mogły one spowodować straty sięgające ponad 13,9 mld zł.

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/353119-rzymkowski-na-najblizszym-posiedzeniu-sejmu-zlozymy-wniosek-o-powolanie-komisji-sledczej-ds-wyludzen-vat

*Panie i Panowie z Kukiz`15 chcą konkretnie pokazać się w Sejmie i z pozytywnej strony...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 20:58

Prezydent podpisał kontrowersyjną nowelizację ustawy o OZE. Przeciw był prezes Urzędu Regulacji Energetyki

Andrzej Duda podpisał nowelę ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii - poinformowała w poniedziałek jego kancelaria. Fiaskiem zakończyły się więc apele do prezydenta, by nie podpisywał ustawy, której sprzeciwiała się branża, a nawet prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Krytycy noweli twierdzą, że nowe przepisy oznaczają "katastrofę" branży OZE.

Ustawa została przepchnięta przez parlament w ekspresowym tempie, bez konsultacji społecznych i na przekór zastrzeżeniom prezesa URE i ekspertów.

Branża OZE, która już teraz boryka się z olbrzymimi problemami finansowymi, alarmuje, że nowe przepisy oznaczają dla niej katastrofę. W 2016 roku 70 proc. farm wiatrowych zanotowało straty sięgające łącznie 3 mld zł. To w dużej mierze efekt nowelizacji ustawy o OZE, którą przyjęto w połowie zeszłego roku.

Na podpis prezydenta szybko zareagował były wicepremier Janusz Piechociński.

„OZE zaorane na parę lat”

(...)

Więcej:
https://www.money.pl/gosp...,0,2354735.html

Ustawa „warta” miliardy, a branża chce veta. Co zrobi prezydent?!

Nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii wygląda niepozornie (zaledwie dwa punkty), ale dotyczy ogromnego rynku wycenianego na dziesiątki miliardów złotych. Jej podstawowym celem jest ukrócenie dziwacznych praktyk. Giganci branży - głównie fundusze z kapitałem zagranicznym – natychmiast podnieśli larum. I próbują wywrzeć presję na prezydencie, aby zawetował ustawę. Decyzja musi zapaść do 18 sierpnia.

- Konieczne jest uporządkowanie rynku odnawialnych źródeł energii, a przede wszystkim obrotu „zielonymi certyfikatami” – podkreśla w rozmowie z portalem niezalezna.pl Daniel Obajtek, prezes zarządu Energa S.A. - Obecna sytuacja doprowadza do patologii – dodaje.

Na czym polega problem? W ogromnym uproszczeniu zrozumiałym dla laika: sprzedawca energii dla indywidualnego odbiorcy (przysłowiowego Kowalskiego) musi wykazać się posiadaniem odpowiedniej liczby tzw. „zielonych certyfikatów”, które dowodzą, że wspiera OZE. Oczywiście, musi za nie zapłacić wytwórcy „ekologicznej” energii. Takie certyfikaty to swoiste „papiery wartościowe”, bo można nimi handlować, a cena na wolnym rynku uzależniono jest od popytu. Obecnie rynkowa wartość certyfikatów to poniżej 30 złotych (cena się waha).

Tymczasem fundusze z kapitałem zagranicznym (głównie z Niemiec i Hiszpanii), która działają w Polsce i stanowią około 10 procent branży OZE (przede wszystkim są to wielkie „wiatrakowe farmy”), podpisały w czasach rządów Platformy Obywatelskiej długoterminowe kontrakty (m.in. z Energą), które gwarantowały im cenę „zielonych certyfikatów” na poziomie – UWAGA! - 300 złotych. I nie mogła ona być zmieniona bez względu na zapotrzebowanie, czy rynkowe uwarunkowania.

- Nic dziwnego, że walczą, aby pozostało po staremu. Kto bowiem nie chciałby sprzedawać towaru po cenie dziesięciokrotnie wyższej niż jego faktyczna wartość – pyta retorycznie jeden z ekspertów zajmujący się OZE.

Koszty dziwacznej sytuacji ponosili wszyscy – oczywiście, poza wspomnianymi funduszami: mali producenci, bo oni mogą liczyć jedynie na cenę rynkową i byli bez szans w starciu z gigantami; nabywcy, bo płacili znacznie więcej niż się należy i nie mogli nic z tym zrobić; no i Skarb Państwa, czyli my wszyscy.

- Straty Grupy Energa z tego tytułu mogą wynosić nawet około 30 milionów złotych miesięcznie – ocenia jeden z analityków znający rynek zielonych certyfikatów.

I pojawiła się szansa. Grupa posłów PiS wniosła projekt nowelizacji ustawy o OZE, który sprowadzał się do powiązania wartości opłaty zastępczej (za „zielone certyfikaty”) z ich rynkową wartością.

„Zasadniczą zmianą, wprowadzaną w noweli jest rezygnacja ze stałej wartości tzw. opłaty zastępczej, wynoszącej 300,03 zł/MWh i powiązanie jej z rynkowymi cenami certyfikatów. Opłata ma wynosić 125 proc. średniej ceny danych certyfikatów z poprzedniego roku, ale nie więcej niż 300,03 zł/MWh” - podała Polska Agencja Prasowa.

W połowie lipca Sejm poparł regulację, a później potwierdził to Senat. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta Andrzeja Dudy, który ma czas na decyzję do 18 sierpnia.

Od kilku dni trwa jednak ofensywa przeciwników nowelizacji: zainteresowanych funduszy, rozmaitych organizacji związanych z branżą (m.in. Polska Izba Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej), banków, które udzielały ogromnych kredytów pod wspomniane gwarancje, a nawet niektórych mediów. Wszyscy suflują prezydentowi Dudzie to samo: veto. Jak można było się spodziewać – swoje „trzy grosze” dorzucają także politycy opozycji.

Niektóre ich „argumenty” brzmią co najmniej kuriozalnie.

„Dewastacja, zaoranie naturalnej, zielonej, energii odnawialnej przez PiS jest nieprawdopodobne” - grzmiał lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, a poseł Mieczysław Kasprzak straszy, że rodzime, polskie „firmy już upadają”. Choć ustawa jeszcze... nie weszła w życie.

- Taka narracja jest nieprawdziwa, bo ustawa ma na celu przede wszystkim urealnienie poziomu opłaty zastępczej, bo obecna nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, jest „sztucznie” regulowana – podkreśla prezes Energa S.A.

Znawcy tematów kategorycznie odrzucają również zarzutu w stylu „nowelizacja zabija rynek OZE”. Jest wręcz przeciwnie. Po pierwsze dotyczy ona bardzo wąskiego grona firm, a po drugie właśnie ma pomóc małym przedsiębiorstwom, które dzisiaj nie mogą rywalizować z konkurencją nawet w tym względzie, bo one nie mają podpisanych umów długoterminowych. Fundusze zagraniczne otrzymują 300 złotych, a polskie za to samo niespełna 30 zł!

- Nowelizacja wyrównuje warunki gry – mówi stanowczo Daniel Obajtek.

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy krótko też oceniają zarzut, że przez zmiany mogą wzrosnąć rachunki za energię: „bzdura kompletna”. Nie pozwoliłby na to chociażby Urząd Regulacji Energii.

- Na pewno nowelizacja nie wpłynie negatywnie na cenę energii, a może nawet ją obniżyć. Zaoszczędzone środki, liczone w setkach milionów złotych, mogą bowiem zostać zainwestowane i w perspektywie lat przynieść korzyści dla indywidualnego odbiorcy – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.

I jeszcze jedno spostrzeżenie – gdy tylko w mediach pojawiła się informacja o projekcie nowelizacji ustawy o OZE, wartość „zielonych certyfikatów” poszła w górę. Czyli kolejny mit o „perspektywie bankructw” po uwolnieniu cen został obalony. Już nie przez ekspertów, a najlepszego recenzenta - rynek!

Oby prezydent Duda wziął pod uwagę te argumenty przy podejmowaniu decyzji, bo presja lobby wspierającego zagraniczny kapitał, aby zawetował ustawę, jest ogromna.

Komentarze internautów:

Proxima
Panie Prezydencie, koniecznie podpisać. Nie wetować. Nareszcie przestajemy być kolonią, którą bezlitośnie doi zagraniczny kapitał. To jest ustawa będąca jednym z czynników polskiej racji stanu, polskiej Dobrej Zmiany.

mariab.kkz
Znowu Niemcy wyciągaja z Polski pieniądze. Nie ma o czym dyskutować PAD musi podpisać tę ustawę.

krzyh1972
ceny urynkowić trzeba koniecznie - to była forma opodatkowania Polaków na rzecz Niemców i Hiszpanów - bo oni też mocno w tym siedzą - wymyślono że polski odbiorca ma przez kilkadziesiąt lat kupować wielokrotnie droższą energię niż cena rynkowa a zyski iść za granicę - te ceny obowiązkowo obecnie trzeba urynkowić bo łamię zasadę wolnej konkurencji

piotr1234
teraz Polacy powinni zdać sobie sprawę z tego dlaczego mamy niskie emerytury, słaba służbę zdrowia, małe zarobki. Kasa dzięki PO-PSL szła do Niemiec i innych państw zachodnich a Polska dostawała ochłapy w ramach UE. To grosze w porównaniu z tym co wyciągali z Polski. Niech sobie wezmą te fundusze a oddadzą to co wyciągnęli z Polski dzięki zdrajcom rządzącym Polską od 2007-2015r

and-rud
No i bądź tu mądry i wiersze pisz człowieku skoro na Defence24.pl piszą zupełnie coś innego.

sazan
To może najpierw sprawdź kto tam jest udziałowcem.

and-rud
Masz rację bo jest to portal typowo lobbingowy.

zmappa
Do jakiego stopnia były rząd doprowadził polską gospodarkę , to się w głowie nie mieści . Wszędzie zagraniczni kontrahenci , trzepią gigantyczną forsę skubiąc Polaków , jednym słowem wielkie eldorado , ale nie dla Polski . PO +PSL powinni wisieć na gałęziach , za zdradę Polaków którzy musieli wyjeżdżać za chlebem , zostawiając rodziny . Jeśli prezydent zawetuje , to niech wyjmie z klapy marynarki Polską Flagę , bo na pewno nie byłby Polakiem , tylko następnym zdrajcą nas Polaków . Panie prezydencie niech pan zobaczy jakie ma poparcie PIS , http://superklaster.pl/na...by-byly-dzisiaj A tu może pan zobaczyć jakie ma pan poparcie a jakie J. Kaczyński http://sonda.hanzo.pl/sondy,270017,BJ0k.html Proszę was rozsyłajcie link do głosowania ,żebyśmy mieli realne spostrzeżenie , kto tak naprawdę ma poparcie w Polsce .

Źródło:
http://niezalezna.pl/2007...zrobi-prezydent

*Podpis prezydenta niweczy wielkie nadzieje funduszy z kapitałem zagranicznym (głównie z Niemiec i Hiszpanii), które chciałyby, żeby było po staremu tzn., żeby mogły sprzedawać swój towar po cenie dziesięciokrotnie wyższej niż jego faktyczna wartość… Niweczy również nadzieje m.in. p. Piechocińskiego pseudonim "Fred Flinston", Władysława Kosiniak-Kamysza oraz prezesa Urzędu Regulacji Energetyki...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Pon Sie 14, 2017 21:15

W 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej może powstać jej muzeum. Szef MON: „Godne uczczenie jest naszym absolutnym obowiązkiem”

Godne uczczenie Bitwy Warszawskiej jest naszym absolutnym obowiązkiem - powiedział w poniedziałek szef MON Antoni Macierewicz. Mam nadzieję, że w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 r. spotkamy się w Muzeum – dodał.

Szef MON wziął udział w konferencji prasowej dotyczącej prezentacji koncepcji budowy w Ossowie Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 r. Konferencja odbyła się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Zastępca dyrektora ds. programowych Muzeum Wojska Polskiego Witold Głębowicz ogłosił, że sąd konkursowy powołany przez dyrektora placówki, wyłonił projekt „obiektu memorialnego - nie tylko samego muzeum, ale także i swego rodzaju pomnika, który ma się znajdować w Ossowie”. Jak dodał, ma on upamiętniać zarówno bitwę, jak i wysiłek całego społeczeństwa w roku 1920.

Głębowicz poinformował, że projekt został wyłoniony w wyniku zamkniętego konkursu.

Zostały skierowane zapytania do sześciu pracowni projektowych, otrzymaliśmy jedną pracę, praca ta, wysoko oceniona przez sąd konkursowy, została przygotowana przez pracownię „Dom i Miasto”.

Minister obrony narodowej zwrócił uwagę, że „Bitwa Warszawska, która zdecydowała o losach niepodległości Polski, o losach Europy i w jakimś sensie o dziejach świata, po dziś dzień nie ma swojego pomnika”. Jak ocenił, „to jest rzecz zupełnie niebywała”.

Zdaniem szefa resortu obrony Bitwa Warszawska tak samo dobrze oddaje dramatycznie trudne losy naszego narodu, jak i wielkość Wojska Polskiego.

Jej godne uczczenie jest naszym absolutnym obowiązkiem

— podkreślił.

Szef MON poinformował, że wybrane założenie ideowe „polega na odtworzeniu całej bitwy, na pokazaniu całego obszaru bitwy, ze wszystkimi wojskowymi elementami - od transzei przez wozy bojowe; a także oznaczające wielkość i ogrom tego wydarzenia i samej bitwy - dwa wielkie, mierzące 120 metrów, proporce biało-czerwone, które będą widoczne z bardzo dużej odległości”

Jak mówił, Ossów miał być dla wojsk sowieckich „wrotami do Warszawy”.

Mam nadzieję, że ten projekt zostanie wykonany zgodnie z założeniami ideowymi i na setną rocznicę Bitwy Warszawskiej będziemy mogli tę konferencję wraz z państwem przeprowadzić tam na miejscu

— powiedział Macierewicz.

Zaznaczył, że budowa muzeum, to niejedyne planowane upamiętnienie Bitwy Warszawskiej na przedpolu Warszawy i w samej Warszawie.

Będziemy chcieli też patronować zbudowaniu pomnika w Radzyminie, bo wielka bitwa o Radzymin miała znaczenie nieprzemijające, no i oczywiście w samej Warszawie, gdzie musi stanąć prędzej czy później kolumna chwały Wojska Polskiego. Mam nadzieję, że wszystkie te projekty zrealizujemy lub zaczniemy do setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej

— mówił minister obrony.

W jego ocenie „nie ma takiego warszawiaka i nie ma takiego Polaka, który by nie chciał, żeby ta największa bitwa w dziejach świata, jaką Polacy przeprowadzili zwycięsko, nie została odzwierciedlona, nie została przypomniana, nie stała się częścią naszego warszawskiego i narodowego, polskiego pejzażu.

Tamci żołnierze na to zasłużyli, ale i dzisiejsi Polacy, wy państwo, na to też zasłużyliście

— podkreślił Macierewicz.

(...)

Komentarze internautów:

nikt
Jedno pytanie mam w tej sprawie: Czy minister, ma zgodę Moskwy, na to muzeum? A nie przepraszam. To nie ten minister. Nie ten rząd. Co ruskie POwiedzo? Co niemce POwiedzo?

TRP
A co z Łukiem Triumfalnym na cześć tej bitwy? Czy nie można tego skojarzyć równocześnie?

mordechaj
NOWOCZESNE Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 r., tego wielkiego ZWYCIĘSTWA Polski powinno być w WARSZAWIE, nie w Ossowie, gdzie nikt z cudzoziemców nie przyjedzie. To wielki, niewybaczalny BŁĄD

Więcej:
https://wpolityce.pl/historia/353205-w-100-rocznice-bitwy-warszawskiej-moze-powstac-jej-muzeum-szef-mon-godne-uczczenie-jest-naszym-absolutnym-obowiazkiem

*100 lat czekania to sporo czasu, ale dobrze, że okrągła rocznica w końcu zobowiązuje...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 09:18

"Polityka" bije na alarm: "Pojawiają się głosy, że Discovery będzie chciał się TVN24 pozbyć"

O ciekawych informacjach, plotkach i sugestiach czytamy w artykule „Polityki” poświęconemu przyszłości stacji TVN. W artykule dotyczącym planom dekoncentracji mediów Grzegorz Rzeczkowski (autor „Polityki”) w dość rytualny sposób przestrzega przed „przejęciem” stacji przez Prawo i Sprawiedliwość, ale w tekście odnotowujemy interesujące fragmenty.

Chodzi o tło przejęcia właściciela Grupy TVN, czyli koncernu SNI, przez inny amerykański koncern medialny Discovery Chommunications.

Pojawiają się głosy, że Discovery będzie chciał się TVN24 pozbyć albo przynajmniej złagodzić jego polityczny przekaz, tak jak zrobili to niektórzy konkurenci

— czytamy obawy „Polityki”.

Jak przekonują specjaliści zajmujący się rynkiem medialnym, wspomniana stacja informacyjna (przynajmniej z nazwy) może okazać się nieprzydatna dla nowych właścicieli. Mało tego, w dossier Discovery kanały TVN24 i TVN24BiS miały w ogóle się nie pojawić…

TVN24 w tej formie nie jest Discovery do niczego potrzebny, a może tylko nastręczyć problemów. Dlatego sądzę, że spróbują wyjść z twarzą z tego biznesu. Pieniądze lubią ciszę, a Amerykanie działalność w stabilnym i przewidywalnym otoczeniu

— mówi cytowany menedżer jednej z międzynarodowych korporacji medialnych.

„Polityka” obawia się też scenariusza, w którym stacja mogłaby być przejęta przez grupę menedżerów wspartych kredytem udzielonym przez państwowy bank.

Spekulacje na ten temat potęgują środowiskowe informacje o dobrych relacjach menedżerów Discovery z prezesem TVP Jackiem Kurskim, który niedawno kupił od Amerykanów sublicencję na relacjonowanie olimpiad

— czytamy.

Dodatkowym podsumowaniem sprawy ma być również brak wsparcia dla amerykańskich właścicieli ze strony nowej administracji Białego Domu. Jak czytamy, ludzie Baracka Obamy interesowali się tą sprawą w sposób bardziej zaangażowany.

Komentarze internautów:

ewalew-67@ewalew-67
super - szujnia z TVN wreszcie znajdzie się tam gdzie jej miejsce.....na śmietniku.....I tylko zostanie im Polsat z TW Solorzem.....

Nina
Bez tej kłamliwej tuby propagandowej od razu będzie normalniej, oby jak najszybciej zniknęli.

kukubara@kukubara
Odciąć totalna opozycje od wspomagające je media, i totalna opozycja przestaje istnieć..właściciele wiedza ze.. licencja wygasa.. a z odnowieniem jej jeżeli PiS wygra kolejne wybory ..będą poważne problemy..wynika to z tego ze TVN.. jednoznacznie jest po stronie .. totalnej opozycji..właściciele.. liczą pieniądze..licencje przyznaje rząd ... nie Gazeta wyborcza... na drodze TVN .. stoi pośrednio prezydent Tramp..który prowadzi wojnę z CNN.. i woshington post.. a jak każde dziecko wie w biznesie to on jest skuteczny.

Źródło:
https://wpolityce.pl/media/352738-polityka-bije-na-alarm-pojawiaja-sie-glosy-ze-discovery-bedzie-chcial-sie-tvn24-pozbyc

*„To zbyt piękne, by było prawdziwe ale dlaczego nie ?”

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 09:22

Jest oferta kupna Polskich Kolei Linowych. Poznaj szczegóły

Zarząd powiatu tatrzańskiego złożył ofertę kupna 99,78 proc. akcji Polskich Kolei Linowych, w skład których wchodzi m.in. kolej linowa na Kasprowy Wierch. Kwota jest niejawna.

Pieniądze na transakcję mają pochodzić z polskich banków - powiedział starosta tatrzański Piotr Bąk.

Złożyliśmy ofertę luksemburskiej spółce Altura (obecnemu właścicielowi akcji PKL - PAP) kupna 99,78 proc. akcji Polskich Kolei Linowych. Nie ujawniamy zaproponowanej kwoty, ponieważ negocjacje są poufne. To jest oferta wstępna

—wyjaśnił starosta.

Wyceny spółki dokonała jedna z czołowych polskich firm audytorskich z Warszawy. Po wynegocjowaniu kwoty, zarząd powiatu tatrzańskiego chce, aby nabywcą akcji była spółka składająca się z powiatu oraz wszystkich gmin tegoż powiatu czyli: Zakopane, Poronin, Kościelisko, Bukowina Tatrzańska i Biały Dunajec oraz Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Pieniądze na transakcję miałyby wyłożyć polskie banki, które, jak twierdzi starosta, są gotowe sfinansować całą operację. Oprócz majątku PKL oferent zobowiązuje się także do przejęcia wszystkich zobowiązań spółki, wśród których jest np. modernizacja kolei krzesełkowej w Kotle Goryczkowym.

W kwietniu br. górna stacja kolei głównej na szczycie Kasprowego Wierchu oraz kolej krzesełkowa w Kotle Goryczkowym, przeszła na własność Skarbu Państwa i Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK). Wcześniej stan prawny własności co do tych nieruchomości i budynków stanowiących infrastrukturę kolejki był nieuregulowany. Pomimo zakupu akcji przez zagraniczną spółkę Altura, grunty, infrastruktura i budynki na Kasprowym Wierchu pozostawały własnością PKP i PTTK, de facto były dzierżawione przez PKL.

Powrót kolejek linowych na Kasprowy Wierch „w polskie ręce” zapowiadali przed wyborami 2015 r. zarówno prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak i ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda. Polskie Koleje Linowe (PKL), należące pierwotnie do Grupy PKP, zostały sprywatyzowane w 2013 r. za rządów PO-PSL. PKL jest bezpośrednio kontrolowana przez luksemburską spółkę Altura.

Formalnie spółkę Polskie Koleje Linowe kupiła w 2013 r. spółka Polskie Koleje Górskie (PKG) powołana specjalnie do tego celu przez cztery samorządy podhalańskie, na czele z Zakopanem. Pieniądze na zakup, czyli 215 mln zł, zapewnił fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners. Następnie fundusz przekazał swoje akcje specjalnie powołanej do tego celu spółce Altura, zarejestrowanej w Luksemburgu, która jest posiadaczem 99,78 proc. akcji spółki.

Ponieważ PKG to firma zagraniczna, na przejęcie nieruchomości znajdujących się pod infrastrukturą kolejek wymagana była zgoda MSW. Taka zgoda została wydana, jednak starosta tatrzański zażądał wznowienia postępowania w tej sprawie. Wniosek starosty czeka aktualnie na rozpatrzenie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Koleje linowe na Kasprowy Wierch, czyli kolej główna na szczyt oraz dwie koleje krzesełkowe w Kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym w całości leżą na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sprzedaż tej części majątku PKL budziła niepokój dawnych wywłaszczonych właścicieli tatrzańskich hal oraz spadkobierców terenów położonych w części reglowej, którzy również utracili swoją własność na rzecz budowanej przed wojną kolejki.

Kolej linowa na Kasprowy Wierch ruszyła 15 marca 1936 roku. Jej budowa była jednym ze sztandarowych wyzwań międzywojennej Rzeczpospolitej; inwestycja nie powstałaby bez determinacji ówczesnego wiceministra transportu Aleksandra Bobkowskiego. Sprzedaż należących do PKP kolejek linowych budziła wiele kontrowersji.

Oprócz kolejek linowych na Kasprowy Wierch, do PKL należą też kolejki na Gubałówkę, Butorowy Wierch, wyciągi w Krynicy, Szczawnicy, Zawoi i Międzybrodziu Żywieckim. Oferta zakupu akcji złożona przez starostwo tatrzańskie dotyczy całego majątku firmy.

Komentarze internautów:

Toni
Rząd PO powinien siedzieć za tę wyprzedaż, sprzedali nawet ziemię pod kolejką i budynki nie pozwolili zabrać zarobionych pieniędzy tylko każdą zł. kazali oddać firmie z Luksemburga. To było niszczenie.

tolek2@tolek2
Hurra , wracają dobra Polski do Polski. Jak nie będą chcieli odsprzedać to wymówić dzierżawy terenów!!!

Co oni robią
A nie lepiej to wszystko sprzedać i zostać z kasą w kieszeni. Można za to bawić się przez kilka dobrych lat.

Źródło:
https://wpolityce.pl/gospodarka/353256-jest-oferta-kupna-polskich-kolei-linowych-poznaj-szczegoly

*Polskie Koleje Linowe wracają w polskie ręce…?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 09:30

Branża gastronomiczna na celowniku skarbówki. Ostrzeżenia się skończyły, są kary finansowe

Kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywien w ciągu zaledwie jednego dnia. Ministerstwo Finansów i organy podatkowe wzięły się za branżę gastronomiczną. Resort walczy z tzw. paragonami kelnerskimi.

Ministerstwo Finansów jeszcze miesiąc temu ostrzegało przed negatywnymi konsekwencjami omijania przepisów przez kelnerów i właścicieli restauracji. Po miesiącu żarty się skończyły. Zaczęły za to kontrole i mandaty. Od 200 zł do nawet 4 tys. zł - tyle mogą wynosić kary.

O co chodzi? O praktykę wydawania tzw. rachunków lub paragonów kelnerskich. Resort jest świadomy, że jeżeli klient restauracji dostaje taki świstek przed zapłatą, to prawie na 100 proc. transakcja nie została wbita w kasę fiskalną. Efekt tego jest prosty. Restauracja nie zapłaci podatku, traci budżet.

Dlatego w lipcu ministerstwo zaczęło "zachęcać" restauratorów i kelnerów do zapoznania się z przepisami.

"Rachunek kelnerski może mieć postać dokumentu wypisanego odręcznie, na bloczku oznaczonym np. jako pokwitowanie wpłaty. Może to być również dokument, który jest zbliżony z wyglądu do paragonu fiskalnego. Nie jest to jednak paragon fiskalny, jeżeli nie pochodzi z wydruku z kasy fiskalnej" - informował resort.

Jak odróżnić paragon od rachunku kelnerskiego? Każdy paragon fiskalny zawiera charakterystyczne elementy. Warto szukać m.in centralnie umieszczonego napisu "paragon fiskalny", numeru NIP wystawiającego, nazwę, adres, logo i numer kasy fiskalnej.

"Ministerstwo Finansów ostrzega, że taka praktyka jest niezgodna z przepisami i może rodzić negatywne konsekwencje zarówno dla przedsiębiorcy - właściciela restauracji, jak i dla kierownika zmiany i kelnera" - ostrzegało ministerstwo. Po miesiącu zaczęły się kontrole. Na razie w centrum Warszawy. Efekt? Kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywien.

Najczęściej to właśnie kelnerzy muszą zapłacić mandat. Dlaczego? Bo to kelner właśnie nie dopełnił obowiązku wydania paragonu fiskalnego.

I nie ma znaczenia fakt, że to najczęściej właściciel zmusza kelnera do takiej praktyki. Wie to też resort finansów. "Ministerstwo Finansów jest przy tym świadome faktu, że nierzadko kelnerzy są zmuszani przez swoich pracodawców do zaniechania ewidencjonowania transakcji na kasach fiskalnych. Taka praktyka jest szczególnie bulwersująca" - czytamy w informacji ministerstwa. Najczęściej zmuszani są młodzi pracownicy, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w branży.

Resort przygotował nawet krótką instrukcję dla kelnerów. Ostatni punkt brzmi tak: Unikanie płacenia podatków to okradanie społeczeństwa. Nie bierz w tym udziału.

Więcej:
https://www.money.pl/gosp...,0,2354567.html

*Zaczynają się gorsze czasy dla branży z "zaklętymi rewirami"...?

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 14:10

Die Welt stanowczo o UE: Stosuje podwójne standardy wobec Polski. „Takie podejście jest złe, wręcz kolonizatorskie”

Niemiecki dziennik „Die Welt“ rozprawia się w ostrym tonie z UE za wywieranie nacisków na biedniejsze kraje wschodnioeuropejskie ws. przyjmowania uchodźców i pisze o „pańskich manierach UE” – donosi portal „Deutsche Welle”.

Naciski Brukseli, aby rozdzielić uchodźców na wszystkie kraje, są niesprawiedliwe i przeciwskuteczne wobec biedniejszych mieszkańców Europy Wschodniej oraz stosowaniem podwójnych standardów. Te kraje po prostu potrzebują więcej czasu
—pisze Dirk Schuemer w „Die Welt”. Według niego „Europejczycy ze Wschodu są obecnie nielubiani w UE” i „można by pomyśleć, że systematycznie zakłócają polityczny konsensus Brukseli i dzielą Unię”. Powodem tego jest odmowa przyjmowania uchodźców, a ponadto „głośne domaganie się uszczelnienia europejskich granic zewnętrznych, aby zakończyć masowy exodus przez Morze Śródziemne”.

Powodów do niezadowolenia Brukseli dostarcza też „podjęta przez prawicowe partie rządzące Fidesz Orbana i PiS Kaczyńskiego przebudowa państwa prawa

—zauważa autor komentarza i pyta: Czy to wszystko da się pogodzić z europejskimi wartościami?

Najwyraźniej tak, gdyż jak długo unijne postępowanie ws. naruszenia przepisów UE przez Polskę, Węgry i inne krnąbrne państwa jak Słowacja nie przyniosą sukcesów, nowi unijni członkowie pozostaną pełnoprawnymi Europejczykami, którzy inaczej rozkładają polityczne akcenty niż w Brukseli, Paryżu czy w Berlinie

—wyjaśnia. Niemiecki dziennikarz uważa, że zachowanie mieszkańców Europy wschodniej jest uzasadnione.

Czy można biednym społeczeństwom UE jak Węgry oferować podobne standardy socjalne jak Luksemburczykom czy Szwedom? Jak rumuński polityk ma przekonać obywateli, że w jakiejś wiosce mają być rozlokowani Irańczycy, Afgańczycy czy Nigeryjczycy, jeśli mieszkańcy tej wioski w większości wyjeżdżają pracować za granicę, aby uniknąć nędzy? I imigranci nie zostają tam.

—czytamy w „Die Welt”. Osobliwe wydaje się autorowi artykułu w berlińskiej opiniotwórczej gazecie, że UE kategorycznie sprzeciwia się krytycznym zachowaniem unijnych państw, jeśli chodzi o uchodźców.

Jednakże miliony migrantów kroczy dokładnie tą ścieżką i świadomie wyszukuje sobie kraj docelowy, aby zrealizować marzenia

—dodaje. Autor artykułu w „Die Welt” wskazuje na różnicę w odbiorze przez kraje członkowskie zobowiązań wobec UE. Jedni mówią o ogromnym wsparciu z budżetu UE i oczekiwaniach solidarności ws. uchodźców, podczas gdy Europejczycy na Wschodzie skupiają się na narodzie i na granicach.

To ma też historyczne powody, przecież cierpieli oni przez całe dziesięciolecia pod jarzmem transnarodowej ideologii – sowieckiego komunizmu – i opierali się ingerowaniu centralnych biur zaprzyjaźnionych partii raczej ucieczką w narodowe tradycje

—przekonuje. Dlatego, w opinii Dirka Schuemera, „Unia musi uważać, żeby nie zachowywać się podobnie arogancko wobec małych państw członkowskich na Wschodzie, jak ongiś Pakt Warszawski”. Autor artykułu podaje też inne przyczyny postawy Polski.

Polska słusznie uważa się za ofiarę II wojny światowej, która temu niewinnemu państwu przyniosła nie tylko miliony ofiar i zniszczenia, lecz także skazała na cztery dekady sowieckiej dyktatury. Pieniądze, które UE teraz przelewa, są dla wielu Polaków co najwyżej późnym i niepełnym zadośćuczynieniem, a nie jałmużną z brukselskiej kasy dla biednych

—czytamy w „Die Welt”. I w tym miejscu autor artykułu stawia kolejne pytanie: Czy UE jednak nie stosuje podwójnych standardów? W odpowiedzi Dirk Schuemer przytacza przykład Hiszpanii i Francji, które zabezpieczają swoje granice nie wpuszczając migrantów do kraju.

Widocznie wolno politykom z Zachodu otwarcie robić to, co jest zabronione pod groźbą kary pariasom z dzikiego Wschodu. I tak w Brukseli właśnie zadomawia się też zły odruch: Na mądrym Zachodzie rozdaje się oceny, a na krnąbrnym Wschodzie nagany. Na Zachodzie żyją cywilizowani, wzorcowi Europejczycy, a na Wschodzie prymitywni biedacy

—czytamy w „Die Welt”. W opinii Schuemera, „każdy powierzchowny Europejczyk oceniając to z punktu widzenia historii zdałby sobie sprawę z tego, jak złe jest takie podejście, jak wreszcie kolonizatorskie”.

Autor artykułu zastanawia się też nad „demokratycznymi podstawami działań” czołowych brukselskich polityków i podając chwytliwe przykłady – Jean-Claude Juncker („odwołany premier Luksemburga”), Frans Timermanns ( „jego socjaldemokraci zostali w Holandii sproszkowani”) i Donald Tusk („polski rząd wycofał poparcie dla niego”) – stwierdza, że „w porównaniu z tymi oderwanymi od bazy eurokratami rządzące partie Polski i Węgier, które dysponują absolutną większością, są na wskroś demokratyczne, niezależnie od tego, czy nam podoba się ich polityka czy nie podoba”.

Ostro rozprawia się autor artykułu także z deficytami demokracji w UE i w Niemczech.

Żadnemu komisarzowi w Brukseli nie przyjdzie do głowy skrytykowanie obsadzenia Trybunału Konstytucyjnego przez polityków, czy wpływów polityki partyjnej na media publiczne takie jak ARD czy ZDF. […] Mieszkańców wschodniej Europy można różnie nazwać, ale nie barbarzyńcami i zasłużyli ono sobie na takie samo zrozumienie i na czas, czyli na to, co przed 1989 r. zaoferowano państwom zachodnioeuropejskim

—czytamy w „Die Welt”.

Komentarze internautów:

HWdt
Cuda, cuda panie dzieju. Co też te welt wypisuje, pijany czy mu się długopis omsknął że tym razem cała prawda...

WEST
Wystarczyło przypomnieć się z odszkodowaniami, a prasa niemiecka zmienia ton... Cud.

Virtus
Oby to była jaskółka, która czyni wiosnę :+)

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/353401-die-welt-stanowczo-o-ue-stosuje-podwojne-standardy-wobec-polski-takie-podejscie-jest-zle-wrecz-kolonizatorskie

*Nawet niektórzy Niemcy potrafią czasami mówić ludzkim głosem…

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 14:14

Szewczak o wzroście PKB: "Opozycja zapowiadała załamanie gospodarcze, niezbilansowanie się budżetu. Jest dokładnie odwrotnie"

Dzisiejsze dane GUS to dobry wynik. W skali całego roku wzrost gospodarczy będzie zbliżony do 4 proc.

— powiedział w środę PAP wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych Janusz Szewczak.

Produkt Krajowy Brutto w II kwartale 2017 roku zwiększył się o 3,9 proc. rok do roku oraz wzrósł o 1,1 proc. kwartał do kwartału wobec wzrostu w I kw. na poziomie 4,0 proc. w ujęciu rocznym - wynika z podanego w środę szybkiego szacunku GUS.

To dobry wynik. Cały czas wskaźnik wzrostu PKB oscyluje wokół 4 proc. Wydaje się, że w skali całego roku będzie on zbliżony do 4 proc.

— powiedział PAP Szewczak. Dodał, że opozycja zapowiadała załamanie gospodarcze, niezbilansowanie się budżetu.

Jest dokładnie odwrotnie

— wskazał rozmówca PAP.

Janusz Szewczak (PiS) przypomniał, że tegoroczny budżet był zaplanowany „dość ostrożnie” - założono wzrost gospodarczy na poziomie 3,6 proc.
Z pewnością będzie wyższy

— ocenił ekonomista. Dodał, że druga połowa roku może być jeszcze lepsza, jeśli chodzi o wskaźniki gospodarcze.

Ruszają po maleńku inwestycje, również infrastrukturalne, publiczne. Koniunktura w sprzedaży detalicznej i konsumpcji utrzymuje się nadal na wysokim poziomie. Wpływają w większym zakresie również środki unijne. Wydaje się, że druga połowa roku będzie jeszcze lepsza

— podkreślił Szewczak.

Pełne dane o PKB w II kwartale GUS poda 31 sierpnia.

Źródł:
https://wpolityce.pl/gospodarka/353393-szewczak-o-wzroscie-pkb-opozycja-zapowiadala-zalamanie-gospodarcze-niezbilansowanie-sie-budzetu-jest-dokladnie-odwrotnie

*To chyba z tego powodu m.in. nie znający prawa poseł Budka atakuje na oślep TVP, zarzucając jej kłamstwo; inni atakują rząd, wojsko, że za późno zareagowali na klęskę żywiołową, a WOT nie zareagowały w ogóle; jeszcze inni sztucznie podgrzewają temat o wojnie na linii Prezydent RP-MON itd., itp...

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 8401
Skąd: Lubin
Wysłany: Sro Sie 16, 2017 14:31

Air Berlin ogłasza upadłość, a jeszcze 5 lat temu miał przejmować rynek lotniczy w Polsce. Okazuje się, że od kilku lat przynosił straty

Wczoraj w mediach pojawiła się informacja, że druga co do wielkości niemiecka linia lotnicza Air Berlin złożyła w sądzie wniosek o upadłość, po tym jak jej główny akcjonariusz linie lotnicze Zjednoczonych Emiratów Arabskich- Etihad zaprzestały dotychczasowego wsparcia finansowego.

Natychmiast niemiecki rząd udzielił liniom 150 mln euro kredytu, aby nie zaprzestały operacji lotniczych przez najbliższe 3 miesiące, które mają pozwolić zrealizować wcześniej zarezerwowane loty i sprowadzić większość niemieckich turystów wypoczywających za granicą, a korzystających z tych linii.

Okazuje się, że Air Berlin od kilku lat przynosił straty, w roku 2016 wyniosły one aż 780 mln euro, a łączny dług firmy zbliżył się do 1,2 mld euro i przy wstrzymaniu wsparcia finansowego przez głównego akcjonariusza, upadłość jest nieuchronna. Warto na to wszystko zwrócić uwagę, bo jak wynika z dotychczasowych przesłuchań wielu świadków przed sejmową komisją śledczą w sprawie Amber Gold, to właśnie te linie Air Berlin miały przejąć polski rynek lotniczy. To właśnie do Berlina na rozmowy do Air Berlin bardzo często latał Marcin P., współwłaściciel Amber Gold i linii lotniczych OLT Express, które miały doprowadzić do upadłości narodowego przewoźnika LOT S.A.

Przypomnijmy tylko, że odbywające się przed sejmową komisją śledczą pod koniec czerwca przesłuchanie Marcina P. ujawniło, że miała miejsce próba doprowadzenia do upadłości narodowego przewoźnika spółki LOT S.A. poprzez działania podejmowane przez OLT Express.

Marcin P. wyjaśnił, że mimo tego, iż od ministerstwa gospodarki otrzymał propozycje zakupu LOT S.A., nie był tym zainteresowany, ponieważ strategia jego firmy była inna, doprowadzić to przedsiębiorstwo do upadłości, a następnie przejąć jego klientów i „sprzedać polski rynek” niemieckim liniom lotniczym Air Berlin. I jak się okazało wszystko było na dobrej drodze, Marcin P. miał precyzyjną informację, że najdalej w październiku 2012 roku zarząd LOT S.A. zgłosi wniosek o upadłość tej spółki ze względu na bardzo trudną sytuację finansową.

Rzeczywiście sama paromiesięczna działalność OLT Express powodowała poważne starty spółki LOT S.A. Jak wynikało z odpowiedzi przedstawionej przez ówczesnego ministra skarbu państwa z października 2012 roku na pytanie posłów, 4 miesięczna działalność spółki OLT Express spowodowała po stronie PLL LOT S.A. powstanie dodatkowych kosztów na kwotę przynajmniej 34 mln zł (konieczność znacznego obniżenia cen biletów na liniach krajowych, a także dodatkowych kosztów na reklamę). Gdyby działalność OLT Express polegająca na stosowaniu dumpingowych cen na bilety lotnicze na liniach krajowych była kontynuowana, LOT S.A nie mógłby jej wytrzymać i musiałby zgłosić wniosek o upadłość.

A wtedy OLT Express mógłby przejąć ten rynek i zaoferować go strategicznemu inwestorowi, którym miały być linie Air Berlin, które jak się okazuje już w 2012 roku szukały możliwości zarobkowania nie tylko na niemieckim rynku. Operacja z przejęciem polskiego rynku lotniczego przez Air Berlin za jakieś „drobne pieniądze” się nie udała i jak ogłosił wczoraj niemiecki przewoźnik „nie ma przed sobą pozytywnej prognozy rozwojowej”. Straty rosły z roku na rok, nie pomogły w ratowaniu nawet „arabskie” pieniądze, łączny dług przekroczył astronomiczną kwotę 1,2 mld euro i trzeba było zgłosić wniosek o upadłość. Okazuje się, że upadłość piramidy finansowej Amber Gold i jej dziecka OLT Express, mogła być także jedną przyczyn upadłości niemieckich linii lotniczych Air Berlin.

autor: Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze internautów:

Baba Banga
Tylko sie cieszyc. Im predzej niemiecka bestia zdechnie tym dla Europy lepiej. I jeszcze pytanie- czy UE zezwolila Berlinowi na dofinansowanie tej spolki?

simply@simply
Klocki zaczynają się układać w całość... Amber Gold miał Niemiecki parasol Donalda..... dlatego LOT miał paść... Ryży zdrajca POwinien dostać za to dożywocie.......

Odpowiadek
Upadłość jest ruchem wyprzedzajacym. W przeciwnym razie Polska wysunęłaby żądania o gigantyczne odszkodowania za przestępcze praktyki konkurencyjne. I wygrałaby.

gosc
Żeby nie PIS to dzisiaj zamiast "polskiego orła" LOT latała by "niemiecka wrona" AIR Myslę ze POLACY nie zapomną co się działo z POLSKa w czasie rządow zdrajcow i kapusiow?

Źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/353362-air-berlin-oglasza-upadlosc-a-jeszcze-5-lat-temu-mial-przejmowac-rynek-lotniczy-w-polsce-okazuje-sie-ze-od-kilku-lat-przynosil-straty

*Ciekawe, jakim tłumaczeniem tym razem "oczaruje" niektórych Polaków "cysorz" Europy...

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 217 z 218  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.