forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 19, 2017 12:54

Rządy Tuska i Kopacz wydały aż 276,6 mld zł na spłatę samych tylko odsetek od zaciąganych długów!




Skalę "dojenia" naszego kraju świetnie obrazują statystyki na temat kosztów obsługi długu Skarbu Państwa. Niestety, za czasów rządów PO-PSL problem przybrał wymiar wręcz patologiczny, bowiem aby związać koniec z końcem ekipa Tuska zaczęła masowo pożyczać pieniądze na spłatę starych długów. Konieczność zapłaty gigantycznych odsetek wymuszała zaciąganie kolejnych zobowiązań. Spirala odsetkowa nakręcała się coraz szybciej, w efekcie czego w latach 2008-2015 trzeba było wydać na ten cel aż 276,6 mld zł!

Oficjalne statystyki bilansu płatniczego naszego kraju potwierdzają jedną rzecz - w latach 2008-2015 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy były gigantyczne koszty obsługi długu Skarbu Państwa. Rząd Tuska musiał co roku przeznaczać od 25,5 mld zł (w 2008 roku) do nawet 42,4 mld zł (w 2013 roku) tylko na poczet spłaty samych odsetek od istniejącego zadłużenia.

Tak wysokie koszty obsługi zadłużenia wynikały z dwóch przyczyn. Po pierwsze - całkowite saldo zadłużenia z roku na rok było coraz większe. Tym samym zwiększała się "baza", od której wierzyciele Polski naliczali odsetki za pożyczone pieniądze (jeszcze na koniec 2007 roku zadłużenie Skarbu Państwa wynosiło 501,5 mld zł; na koniec 2013 roku wzrosło do poziomu 838,0 mld zł). Po drugie - i chyba zdecydowanie ważniejsze - banki, instytucje finansowe oraz inne kraje, które pożyczały nam pieniądze nie traktowały Polski rządzonej przez PO-PSL jako w pełni wiarygodnego kredytobiorcy. Stąd oprocentowanie obligacji (tzw. rentowności) oraz kredytów było znacznie wyższe od tego, które funkcjonuje obecnie. Tylko dla przykładu warto wskazać, że przez całą pierwszą kadencję rządu Donalda Tuska średnie oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych wahało się między 5,5 a 6,0 proc. Obecnie nie przekracza ono 3,2 proc. (a w 2016 roku spadło nawet do poziomu 2,7 proc.). Dzięki temu rząd Szydło na obsługę znacznie większego nominalnego zadłużenia (tj. spłatę odsetek) wydaje mniejsze pieniądze niż rząd Tuska.

To wszystko przyczyniło się do tego, iż w ciągu 8 lat rządów PO-PSL na same tylko odsetki od pożyczonych pieniędzy musieliśmy wydać kolosalną kwotę 276,6 mld zł! Za te pieniądze można by wybudować w Polsce ok. 7 000 km autostrad lub opłacać program Rodzina 500+ przez ponad 10 lat. Niestety, pieniądze te trafiły jako wynagrodzenie na konta wierzycieli naszego kraju. Oto skutki bezrefleksyjnej polityki ciągłego zadłużania kraju.

źródło: http://niewygodne.info.pl...ka-i-Kopacz.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 19, 2017 13:44

Czysta elektrownia oparta na węglu może powstać na Lubelszczyźnie




Przy kopalni węgla kamiennego Bogdanka najprawdopodobniej powstanie nowa elektrownia z technologią zgazowania węgla - powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Obecnie trwają prace nad studium wykonalności instalacji zgazowania


Dzięki technologii zgazowania ta elektrownia węglowa będzie bardziej przyjazna dla środowiska - mówił Tchórzewski w Radiu Maryja.

W obiegu zamkniętym, będzie wytworzony z węgla gaz i dopiero ten gaz będzie napędzał elektrownię, czyli ona będzie już całkowicie ekologicznie czysta. Chcemy budować ekologiczne, czyste elektrownie, ale z naszego węgla - tłumaczył minister.

Tchórzewski mówił, że "stawiamy na pewne pilotaże energetyki" w technologiach, które są obecnie bardzo kosztowne. Zastrzegł jednocześnie, że "jak w każdej dziedzinie, kiedy pewne rzeczy rozpocznie się robić, to może okazać się, że z biegiem czasu będą one coraz tańsze".

Każda innowacja na początku jest bardzo droga, a potem, gdy wchodzi już w szerszy system - tanieje. Będziemy z energetyką szli w kierunku, żeby była ona ekologicznie czysta - dodał minister energii.

Jak przed miesiącem zapowiadał prezes Bogdanki Krzysztof Szlaga, do końca tego roku gotowe będzie studium wykonalności instalacji zgazowania węgla, która mogłaby zasilać blok energetyczny o mocy 300-500 MW. Studium odpowie na fundamentalne pytania tego projektu - mówił Szlaga, dodając, że oprócz aspektów środowiskowych i innowacyjnych, dla potencjalnego przedsięwzięcia istotna jest też potrzeba rynkowa.

Mamy wielką potrzebę rynkową, jeśli chodzi o stabilne źródło energii na tzw. ścianie wschodniej. W okolicach Lublina brakuje mocy i blok wielkości 300-500 MW, który analizujemy, mógłby w jakiś sposób ustabilizować sytuację - ocenił Szlaga.

Jak powiedział, Bogdanka jest w stanie dostarczyć surowiec do tego bloku w bardzo konkurencyjnej cenie.

De facto wybudowalibyśmy mikrokopalnię dedykowaną pod taki blok - mówił prezes, podkreślając też aspekt stworzenia dodatkowych miejsc pracy dzięki takiej inwestycji oraz otwarcie - poprzez zastosowanie technologii zgazowania - "całkowicie nowego rynku dla węgla w Polsce".

Opracowanie studium wykonalności budowy instalacji zgazowania węgla dla produkcji energii elektrycznej (IGCC) zarówno Bogdanka, jak i grupa energetyczna Enea, do której należy podlubelska kopalnia, zapowiedziały w swoich strategiach. Projekt analizowany przez Eneę i Bogdankę jest jednym z dwóch rozważanych obecnie w Polsce, a przy tym na razie jedynym, w którym gaz uzyskany z węgla miałby posłużyć do produkcji energii. Drugi projekt, analizowany przez Grupę Azoty i Tauron, dotyczy zgazowania na potrzeby produkcji chemicznej - amoniaku i metanolu.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...-lubelszczyznie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 19, 2017 15:46

Komentarz:

A

Pogonić neomarksistów Sorosa, lewackich złodziei itp. bydło a na wszystko wystarczy. Zbudować, na uczciwych zasadach, klasę średnią to będziemy potęgą.
=============================
Morawiecki: musimy odbudować polską własność




- Maleje bezrobocie, płace rosną w porównaniu do poprzednich 8 lat dwa razy szybciej, a jednocześnie nie tracimy produktywności, efektywności. To jest duży sukces, natomiast gdzieś po drodze w ciągu ostatnich 30 lat zgubiliśmy polskie firmy, polską własność, polski kapitał i teraz to musimy odbudowywać. To oczywiście nie potrwa jedną kadencję, dlatego musimy wygrać co najmniej drugą kadencję – powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla vod.gazetapolska.pl

- Nie ma już bardziej twardych wskaźników gospodarczych niż wzrost gospodarczy, który jest dwa razy wyższy, niż nasi przeciwnicy polityczni prognozowali.Płace rosną znacznie szybciej niż za czasów PO - dodał wicepremier.

- Wzrost gospodarczy przez 8 lat rządów poprzedników karmił się prawie dwukrotnym przyrostem wielkości długu i kredytu. W związku z tym dług trzeba spłacać. My przyciągamy inwestycje, które nie wiążą się z wyprzedażą, często grabieżczą majątku narodowego - zwrócił uwagę.

- Wielkim wyzwaniem i elementem gdzie mam pierwiastek niedosytu jest budowanie oszczędności. (…) Budżet nie jest z gumy, troszczymy się, żeby deficyt nie był wyższy. Im mniejszy jest deficyt, tym mniej jest emisji długu za granicę a dzięki temu płacimy mniejsze odsetki – powiedział wicepremier Morawiecki.

- Repolonizacja sektora bankowego, ciepłowniczego i energetycznego to są bardzo duże osiągnięcia, sukcesy które mnie zaskoczyły – mówił premier Morawiecki.

- Trzeba generować jak najwięcej oszczędności krajowych, by przekładać je na inwestycje – dodał Mateusz Morawiecki.

źródło: http://niezalezna.pl/1008...polska-wlasnosc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 19, 2017 16:25

Komentarze:

hala

ja mam tylko jedno pytanie do lisa kim ty jestes ze tak nienawidzisz naszej kochanej ojczyzny ?

---------------------------

Okręt podwodny

Gdyby w naturze zamiast wścieklizny wśród u lisów, częsta była wścieklizna n.p. u gołębi, mogę się założyć, że ojcem Tomasza byłby niejaki Gołąb. Ten cwany dureń jest wzorcem wścieklizny tak jak słynny "metr" w Sevres pod Paryżem.

------------------------------

Jowisz

Nazwanie tego żula ku..ą jest niestosowne bo faktycznie obraża się kobiety moralniejsze od niego ale na nazwanie go cuchnącym ekskrementem jest adekwatne do poziomu i moralności jaka on prezentuje sobą.

=========================

Znany pisarz ostro o Lisie. Hiena Roku doczekała się




Nikt nie ma lepszego wzroku w Polsce niż obywatel Duda. Na zaproszenie szamba odwiedził szambo i dostrzegł tam społeczeństwo obywatelskie - napisał na Twitterze Tomasz Lis. Znany pisarz fantasy w niezwykle ostrych słowach wyraził się o Hienie Roku 2015.

Lis na każdym kroku pokazuje swój poziom. W sobotę Newsweeka” postanowił dać wyraz swojej frustracji wywołanej zapewne faktem, że na Zjeździe Klubów Gazety Polskiej gościli najważniejsi politycy - w tym także prezydent RP oraz ministrowie rządu Beaty Szydło.

Plucie jadem widać weszło w krew naczelnemu „Newsweeka”. Internauci komentowali i podsumowali jego wpis.

Jacek Piekara, znany polski pisarz fantasy nie przebierał w słowach. O Tomaszu Lisie wyraził się krótko i zwięźle.

„Nazwałbym cię, Lisie, zwykłą ku..ą, ale obraziłbym w ten sposób tysiące kobiet, które pomimo uprawiania tego zawodu, są dobrymi ludźmi...”

– czytamy na twitterze.



Obrazowo przypomniano, jakim tytułem od 2015 roku może się posługiwać Tomasz Lis. Został wyróżniony wówczas nagrodą Hieny Roku 2015.

Hiena Roku to antynagroda przyznawana przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich corocznie od 1999 roku dziennikarzom, którzy zdaniem tej organizacji wyróżnili się „szczególną nierzetelnością i lekceważeniem zasad etyki dziennikarskiej”.

Tytuł ten Lis otrzymał za „wielokrotne łamanie zasady etyki dziennikarskiej, w szczególności w nadanym 18 maja 2015 r. programie telewizyjnym Tomasz Lis na żywo. Podał wtedy fałszywą informację o rzekomo dokonanym przez córkę kandydata na prezydenta kompromitującym wpisie na Twitterze, co mogło wpłynąć na wynik wyborów. Nie dochował staranności wymaganej od dziennikarza. Nie sprawdził faktów, zdeprecjonował córkę kandydata, pozwalając zaproszonemu gościowi na obraźliwe rozważania. Informacja ta, podana na kilka dni przed II turą wyborów, nie została odpowiednio sprostowana".

źródło + gif : http://niezalezna.pl/1007...u-doczekala-sie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 19, 2017 23:56

Dziennikarz "Wyborczej" przegiął - zakpił z zesłańców na Syberię. "Dostałby ode mnie w pysk"




Niektórzy nie znają żadnych granic. Brakuje słów, aby ocenić to co zrobił Paweł Wroński, dziennikarz "Gazety Wyborczej" pisząc o polskich zesłańcach na Syberię. "Za te słowa dostałby Pan ode mnie w pysk" - stwierdziła oburzona jedna z internautek.


Oni się ścigają kto powie lub napisze większy idiotyzm? O wyskokach dziennikarzy z "Gazety Wyborczej" w obronie imigrantów pisaliśmy kilka razy. Szok wywołały chociażby słowa Anny Pamuły, która na antenie TVN24 stwierdziła:

- Ja, tak analizując, myślę sobie w ten sposób. Że ile Polska miała przyjąć tych uchodźców? 7 tysięcy. No to załóżmy, że przyjmujemy te 7 tysięcy i wśród nich jest jeden zamachowiec. I wysadza w powietrze, ginie 10 Polaków. Ale uratowaliśmy życie tych 6999 osób, które uciekały przed wojną.

Coś równie paskudnego zrobił dzisiaj Paweł Wroński, publicysta "Gazety Wyborczej".

"Polskim imigrantom na Syberii w czasie II WŚ powinno się pomagać na miejscu. :) " - napisał na twitterze

Takie słowa musiały oburzyć. Nic dziwnego, że reakcja internautów i innych dziennikarzy była stanowcza.

Więcej: http://niezalezna.pl/1008...ode-mnie-w-pysk

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 20, 2017 12:55

Komentarze:

Rosto

Zdradzać pytania przed przesłuchaniem to albo idiota albo zdrajca. Czy ktoś słyszał o czymś podobnym ? Przyjdą przygotowani na 110%. Kompletny idiotyzm. Jeśli do komisji wybierają głupków, to nie liczę na żadne rezultaty.

---------------------------------

Maro


Podejrzewam że przyjdzie z jakimś adwokatem...

---------------------------------

Tomek

Odpowiedzi na pytania komisji:
Nie wiem, nie pamiętam, nie odnotowałem w swojej pamięci, yyyy, yyyyy.... nic mi na ten temat nie wiadomo, nie znam, nic takiego nie widziałem... yyyy.... przykro mi...
...do widzenia.


===========================

Jutro komisja śledcza przesłucha młodego Tuska. Poseł zdradził, o co zapytają




Chcemy wiedzieć m.in. to, jak Michał Tusk znalazł pracę w gdańskim porcie lotniczym, a także jak rozpoczęła się jego współpraca z firmą Marcina P. – powiedział w Polskim Radiu 24 Stanisław Pięta. Poseł PiS w programie Doroty Kani zdradził, że komisja śledcza ds. Amber Gold nie jest przekonana, iż nie było konfliktu interesów, kiedy syn byłego premiera był jednocześnie zatrudniony w OLT Express i gdańskim porcie lotniczym.

Przesłuchanie Michała Tuska odbędzie się 21 czerwca. Komisja śledcza do spraw Amber Gold zadecydowała o tym na początku marca. Tusk ma odpowiadać na pytania związane z wątkiem lotniczym. Amber Gold miało bowiem udziały w kilku innych spółkach, m.in. OLT Express. To właśnie z nią współpracował syn przewodniczącego Rady Europejskiej, który w korespondencji z firmą Marcina P. posługiwał się e-mailem na nazwisko "Józef Bąk".

Mam nadzieję, że pan Michał wykorzysta tę szansę, aby podzielić się pełną wiedzą na temat swojej współpracy z Marcinem P. i liniami OLT Express. Fakt przesłuchania przez komisję nie oznacza, że taka osoba jest o coś oskarżona

– zapewniał poseł Krajewski, członek sejmowej komisji ds. zbadania afery Amber Gold.

Dziś podczas audycji Doroty Kani 24 Pytania – Rozmowa Poranka poseł Stanisław Pięta mówił o ewentualnym konflikcie interesów Tuska. Michał Tusk, pracując dla OLT Express, jednocześnie był zatrudniony przez gdański port lotniczy.

W tym przypadku prokuratura nie dopatrzyła się konfliktu interesu, my nie jesteśmy do końca o tym przekonani. Port lotniczy jest bowiem zainteresowany uzyskaniem jak najwyższych cen, a linie lotnicze chcą obniżać swoje koszty funkcjonowania na lotnisku

– powiedział.

Zdradził również inny wątek, dotyczący pracy Tuska w „Gazecie Wyborczej” i w OLT Express w jednym czasie.

Było tak, że jako dziennikarz układał pytania dla szefa OLT Express, a jako pracownik tej spółki później na nie odpowiadał

– podał Stanisław Pięta.

źródło: http://niezalezna.pl/1008...l-o-co-zapytaja

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 20, 2017 19:32

Komentarze:
Bbbb

Oglądałam przesłuchanie. Według mnie prezes powinien odpowiedzieć conajmniej za narażenie lotniska na straty, oraz działania na szkodę lotniska.
-----------------------------------------

Gdańszczanin

Gdańsk to do dziś jedna wielka klika nie uczciwych ludzi .

====================================
Interes z OLT Express miał być szansą dla Gdańska. Marcin P. oszukał lotnisko na cztery miliony złotych




Linie lotnicze OLT Express miały być dla gdańskiego lotniska szansą na rozwój - mówi Tomasz Kloskowski, prezes portu lotniczego w Gdańsku. - Nie wiedzieliśmy, że szef Amber Gold Marcin P. to oszust. Nie wiedziałem, że oszuka mnie i moją firmę - zeznał we wtorek przed komisją śledczą.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Szef gdańskiego lotniska powiedział przed komisją, że szefa Amber Gold Marcina P. poznał w połowie 2011 r. Jak tłumaczył, wstępną fazą negocjacji z przewoźnikami zajmował się wówczas dział marketingu lotniska. Dopiero po pewnym czasie Kloskowski zaangażował się w rozmowy. - Mieliśmy spotkanie w obecności kierownika działu marketingu, moim, pana Marcina P., na którym - z tego co pamiętam - Marcin P. przedstawił się jako inwestor, który będzie inwestował w Jet Air i w przyszłości będzie rozwijał siatkę połączeń - relacjonował Kloskowski.

Zaznaczył jednocześnie, że wcześniej nie znał szefa Amber Gold, jego przeszłości, nie wiedział też, czym zajmowała się jego firma. - Powiem szczerze, że jak kierownik marketingu zaprosił mnie na to spotkanie, to sam zadałem pytanie: a kto to jest właściciel Amber Gold? - powiedział Kloskowski

- Nie jest praktykowane w biznesie lotniczym, żebyśmy sprawdzali swoich kontrahentów wywiadowniami gospodarczymi, zwłaszcza na pierwszym spotkaniu - mówił Kloskowski. Jak tłumaczył, linie lotnicze są kontrahentami portu lotniczego, a nadzorem nad przewoźnikami zajmuje się Urząd Lotnictwa Cywilnego i to ta instytucja powinna prześwietlić danego przewoźnika.

Czym zajmował się Michał Tusk

Duża część wtorkowego przesłuchania prezesa zarządu Portu Lotniczego w Gdańsku przed komisją śledczą ds. Amber Gold dotyczyła okoliczności zatrudnienia w porcie lotniczym Michała Tuska - syna ówczesnego premiera Donalda Tuska - a także jego współpracy z należącymi do Amber Gold liniami lotniczymi OLT Express.

Posłanka Kopcińska spytała, od kiedy Kloskowski zna Michała Tuska. - Znam go od czasu, gdy był dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Myślę, że od około 2007 roku. Pan Michał Tusk został u nas zatrudniony w 2012 r., a znałem go kilka lat wcześniej - odpowiedział Kloskowski. Przyznał jednocześnie, że zatrudnienie Michała Tuska w Porcie Lotniczym w Gdańsku było jego indywidualną decyzją.

Jak tłumaczył, w kwietniu 2012 r. zatrudnił Tuska, bo uważał go za cennego pracownika. - Michał Tusk miał umiejętność spojrzenia na biznes lotniskowy oczami drugiej strony, oczami linii lotniczej - mówił. - Umiejętne zaplanowanie siatki połączeń, umiejętne rozłożenia lotów w godzinach to umiejętność, którą pan Tusk posiadał - dodał.

Świadek zapewniał, że z nikim o zatrudnieniu Michała Tuska nie rozmawiał, nie zna też prywatnie ani Donalda Tuska, ani byłego ministra transportu Sławomira Nowaka - spotykał ich tylko przy oficjalnych okazjach, np. podczas uroczystości zakończenia budowy terminalu na lotnisku.

Przyznał też, że z Michałem Tuskiem podpisana została "standardowa umowa", taka jak ze wszystkimi pracownikami. W umowie tej nie był sformułowany zakaz konkurencji.

Kloskowski poinformował, że polecał ówczesnemu dyrektorowi zarządzającemu OLT Express Jarosławowi Frankowskiemu Michała Tuska jako człowieka, który mógłby się zająć PR-em dla OLT. Wtedy jednak Michał Tusk nie był jeszcze pracownikiem portu lotniczego. - Swoich pracowników nie polecam - zaznaczył. - Nigdy natomiast o Michale Tusku nie rozmawiałem z szefem Amber Gold Marcinem P. - dodał Kloskowski.

"Powszechna praktyka"

W sprawie potencjalnego konfliktu interesów Kloskowski przyznawał, że jest powszechną praktyką, iż "pracownicy zatrudnieni na umowach o pracę wykonują różne czynności dla innych pracodawców". - Jeżeli to nie jest w kolizji, to dla mnie jest akceptowalne - powiedział.

Przyznał, że istnieje zawsze teoretyczna możliwość, iż pracownik "wyniesie" wrażliwe dane pracodawcy na zewnątrz, ale nie musi to być związane z zatrudnieniem w innym miejscu. Mówił też, że w jego 22-letniej karierze nie zdarzył się ani jeden taki przypadek.

Dopytywany o konkretny przypadek Michała Tuska, pracującego dla portu lotniczego w Gdańsku i współpracującego z obsługiwaną przez ten port linią OLT Express, przyznał, że wiedział o tej współpracy. Zwracał zarazem uwagę, że w znanych mailach tego ostatniego nie ma żadnych informacji "wrażliwych", które mógł poznać dzięki pracy w porcie, a które byłyby ważne dla OLT Express.

Dopytywany przez szefową komisji Małgorzatę Wassermann (PiS) potwierdził, że Michał Tusk miał np. wiedzę o opłatach lotniskowych, wynegocjowanych przez inne linie lotnicze i gdyby te informacje ujawnił OLT Express, byłoby to ujawnienie danych wrażliwych, za co on "ścigałby" syna premiera. Stwierdził, że była "możliwość wyniesienia danych wrażliwych przez Michała Tuska". Powiedział zarazem, że nic takiego nie nastąpiło, a linie OLT Express w ogóle nie negocjowały opłat lotniskowych.

Kloskowski zaprzeczył też temu, co powiedział przed komisją Jarosław Frankowski, że doszło do spotkania, w którym ze strony OLT Express brali udział Marcin P. i sam Frankowski, a ze strony portu Kloskowski i Michał Tusk. - To jest nieprawda, takiego spotkania nigdy nie było - oświadczył. - Jeżeli tak zeznał pan Frankowski, to kłamał - dodał.

Przyznał, że była podobna rozmowa o przyszłości OLT Express w hotelu Hilton, ale obok Marcina P., Frankowskiego i jego samego brał udział szef marketingu portu lotniczego, a nie Michał Tusk. Członkowie komisji nie wykluczyli wobec tego konfrontacji między Kloskowskim a Frankowskim.

Świadek mówił także, że z Marcinem P. spotkał się tylko dwa razy i podczas tych spotkań Marcin P. w ogóle nie zabierał głosu na temat branży lotniczej, bo najwyraźniej "nie miał o niej pojęcia". - O branży lotniczej rozmawialiśmy z panem Frankowskim - powiedział Kloskowski. Dodał też, że podczas tych spotkań były zapewnienia ze strony Jarosława Frankowskiego, że OLT ma pieniądze na inwestycje.

Krzysztof Brejza (PO) odnosząc się do wątku Michała Tuska pytał, czy Port Lotniczy w Gdańsku czuł się pokrzywdzony działaniami Michała Tuska?. - Absolutnie nie - odpowiedział Kloskowski.

- Czy port lotniczy w Gdańsku doznał na skutek działań Michała Tuska jakiejkolwiek szkody? - kontynuował Brejza. - Nie, nie doznał - odparł Kloskowski.

Świadek dopytywany przez posłankę Kopcińską o to, skąd "taka troska o tego przewoźnika", czyli o OLT Express m.in. w kontekście polecania osób, które mogłyby dla niego pracować, Kloskowski stwierdził, że tak niewielkie lotnisko, jakie znajduje się w Gdańsku, nie miało szans na hubowego przewoźnika. - Jeżeli pojawia się przewoźnik, taki jak OLT, który mówi, że będzie miał bazę w Gdańsku, że to będzie baza hubowa, czyli będzie dowozić pasażerów do swojej bazy i z tej bazy dalej przewozi pasażerów w Europę i w świat, to to jest wielka szansa dla tego lotniska i należało zrobić wszystko żeby pomóc - mówił.

- Oczywiście nie wiedziałem, że to jest oszust i nie wiedziałem, że oszuka mnie i moją firmę - zaznaczył.

Kloskowski poinformował jednocześnie, że po działalności spółek OLT pozostało ok. 4,5 mln zł długu wobec gdańskiego lotniska, z czego zdecydowana większość tej kwoty pochodziła z nieuiszczonych opłat za starty i lądowania oraz odprawionych pasażerów. Jak dodał, gdańskiemu lotnisku udało się jednak odzyskać 600 tys. zł z VAT. - Czyli pan Marcin P. oszukał nas na 4 mln zł - doprecyzował.

Problemy zaczęły się w czerwcu


Świadek tłumaczył, że pierwsze długi spółek OLT wobec gdańskiego lotniska powstały na początku czerwca 2012 r. - Wszystkie moje służby księgowe próbowały wyegzekwować te płatności, czyli wielokrotnie, kilkadziesiąt razy monitowały do służb związanych z OLT i z Amber Gold o te płatności. Pamiętam, że w końcówce czerwca moja główna księgowa spotykała się z jednym z dyrektorów OLT Express, który obiecał płatności. Cały czas byli naciskani na to żeby płacić. Oczywiście zapłacili nam około miliona zł - mówił Kloskowski.

Przewodnicząca komisji śledczej, odnosząc się do tego wątku, przytoczyła jedno z pism z dokumentacji księgowej portu lotniczego w Gdańsku, z których wynikało, że pierwsze zaległe faktury były już z kwietnia 2012 r. Wskazywała też, że inne lotniska, uważając OLT Express za niewiarygodnego kontrahenta, stosowały przedpłaty w stosunku do spółek OLT. W efekcie - jak mówiła Wassermann - nie miały wierzytelności wobec OLT.

Wassermann pytała też świadka o jego ocenę dotyczącą siatki połączeń oferowanych przez OLT Express. - Oceniałem to w taki sposób, że chcą najpierw zaoferować tańsze bilety, a później, jak już zdobędą kawałek rynku, podnieść je - odpowiedział Kloskowski.

Jak dodał, i wtedy, i dzisiaj szansę w ruchu krajowym w Polsce mają połączenia Północ-Południe, czyli "takie, gdzie jest powyżej 600-700 kilometrów". W ocenie świadka bezsensowne były natomiast połączenia na krótkich dystansach, np Kraków-Katowice.

źródło: http://www.money.pl/gospo...,0,2335343.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 20, 2017 22:23

Sejm za leczniczą marihuaną: Wszystkie kluby poparły dostęp do preparatów z konopi




Wszystkie kluby – PiS, PO, Nowoczesna, Kukiz ’15 i PSL zadeklarowały we wtorkowej debacie poparcie projektu umożliwiającego chorym dostęp do preparatów z konopi; Platforma ma do niego uwagi, ale żeby nie przedłużać prac, planuje zgłosić poprawki w Senacie.

Grzegorz Raczak (PiS) mówił w imieniu klubu, że po miesiącach dyskusji na temat projektu pojawił się kompromis. "Powstały warunki do relatywnie szybkiego zalegalizowania możliwości zastosowania preparatów farmaceutycznych z ziela konopi w niesieniu pomocy chorym z bólem nowotworowym, bólem przewlekłym, niekiedy bardzo cierpiącym ludziom" - powiedział. "Ufam, że stosowanie tych preparatów będzie miało miejsce w odniesieniu do tych chorych, wobec których dotychczas stosowane leczenie nie było odpowiednio skuteczne" - dodał.

Bartosz Arłukowicz (PO) ocenił, że prace ciągnęły się miesiącami, bo zgłaszano poprawki, które miały tę ustawę zablokować. Dodał, że to państwo powinno wziąć na siebie odpowiedzialność - za bezpieczeństwo, za uprawy, za dostępność, za dystrybucję i za jakość. Poinformował, że PO przygotowało dwie poprawki, ale wniesie je dopiero w Senacie, by nie przedłużać procedury. "Marihuanę leczniczą uprawia Instytut Włókien, lek produkuje Narodowy Instytut Leków i on je dystrybuuje (...); pilnujemy, żeby ta marihuana nie wydostała się na rynek" - tłumaczył proponowane zmiany.

Jerzy Kozłowski (Kukiz ’15) przypomniał, że poselski projekt ma długą historię sejmową, bo trafił do niego w lutym ub.r. "Gdyby nie dramat jednego człowieka, który kiedyś tu siedział na sali sejmowej, gdyby nie dramat Tomasza Kality i jego rodziny, to ten projekt nadal tkwiłby w zamrażarce" – ocenił. Poseł stwierdził, że "projekt został wywrócony do góry nogami, ale jest - lepszy rydz niż nic". Jego zdaniem, ustawa ma wiele ułomności, wśród których wymienił import surowca, ale - jak podkreślił - przysłuży się ona polskim chorym. Kozłowski dziękował Piotrowi Liroyowi-Marcowi (kiedyś Kukiz’15, dziś niezrzeszony) za zaangażowanie w prace nad projektem, a także "wszystkim ugrupowaniom – od prawa do lewa".

Marek Ruciński (Nowoczesna) wskazał, że opinie o projekcie i proponowanych rozwiązaniach były bardzo różne, co – jak ocenił - wynika ze świadomości zagrożeń, jakie niosą ze sobą narkotyki. Przypomniał, że podczas prac posłowie byli świadkami dramatycznych apeli rodziców i opiekunów osób chorych, którzy decydują się niekiedy popełnić przestępstwo na gruncie prawa karnego, by ulżyć swoim bliskim. "Nie możemy udawać, że problemu nie ma, że takich przypadków jest niewiele. (...) Empiryczne dowody działania medycznej marihuany na osoby z padaczką lekooporną oraz z innymi schorzeniami są wystarczającym powodem dla uchwalenia zmian w prawie" – powiedział.

Krystian Jarubas (PSL) ocenił, że procedowany projekt to "początek trudnej drogi, drogi pacjentów i lekarzy". "Jeżeli są poważne dowody naukowe wskazujące skuteczność i zmniejszenie cierpienia chorych, to trzeba się nad ustawą pochylić, czy się to komuś podoba, czy nie" – powiedział Jarubas. "Jednocześnie trzeba ubolewać, że tematu nie podejmuje minister zdrowia" – dodał. Jego zdaniem "szkoda, że rząd nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności produkcji surowca w kraju" i dopuścić kontrolowanej produkcji w polskich zakładach.

Piotr Liroy-Marzec ocenił, że dla bezpieczeństwa pacjentów w Polsce powinny być kontrolowane uprawy marihuany. "Będę nalegał, abyśmy zajęli się tematem upraw narodowych, tam nie ma żadnego zagrożenia. (...) Oprócz tego, że możemy pomagać swoim pacjentom, możemy łatać dziurę budżetową" – ocenił. Dodał, że po wystandaryzowaniu upraw Polska byłaby drugim krajem w Europie, który mógłby sprzedawać medyczną marihuanę na cały świat.

Odpowiadając na pytania posłów, wiceminister zdrowia Zbigniew Król powiedział we wtorek, że w projekcie nie są uregulowane kwestie upraw m.in. po to, by mógł być szybko procedowany. "Nie zajmujemy się uprawami m.in. z tego powodu, że obowiązuje nas konwencja narkotyczna ONZ i po to, by projekt zrobić w miarę szybko" – wskazał. Wiceminister zaznaczył, że nieznana jest podaż preparatów po wprowadzeniu ustawy. Poinformował, że źródłem suszu mogą być np. Holandia, Izrael czy Turcja. Podał, że koszt 5 gramów suszu to ok. 30 euro. Jego zdaniem, "jeśli preparaty będą stosowane szeroko, ceny prawdopodobnie spadną" .

Początkowo projekt noweli ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przygotowany przez Kukiz '15 przewidywał, że pacjent będzie mógł sam, po uzyskaniu zezwolenia, uprawiać konopie i sporządzać przetwory na potrzeby terapii. Uprawa oraz zbiory ziela i żywicy konopi innych niż włókniste na potrzeby terapii miały być dopuszczone po uzyskaniu zezwolenia. Planowano, że otrzymywaliby je pacjenci lub ich opiekunowie prawni, a także np. organizacje społeczne.

Po zgłoszonych podczas prac w podkomisji zmianach projekt przewiduje obecnie, że konopie będą mogły być wykorzystywane do wytwarzania preparatów farmaceutycznych, tak by lekarze mogli ordynować sporządzenie leku recepturowego w aptece. Surowiec ma być sprowadzany z zagranicy.

Sprawozdawca komisji Grzegorz Raczak powiedział we wtorek, że środek dostępny w aptekach będzie bezpieczny dla pacjenta i dostępny w szybkim tempie w przypadkach np. łagodzenia bólu i dolegliwości (np. nudności u chorych na nowotwory). Projekt w obecnym kształcie to - jak powiedział - "niewątpliwy kompromis pomiędzy światem nauki, który podchodzi do opinii o właściwości leczniczej marihuany i ziela konopi z rezerwą, a światem emocji, wynikających z dobrych intencji, który oczami wyobraźni widzi być może więcej, niż można zobaczyć"

źródło: http://serwisy.gazetapraw...-marihuana.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 21, 2017 12:43

Młody Tusk pytany o „finansową” działalność Amber Gold. „Nie jestem aż tak głupi”




Trwa przesłuchanie Michała Tuska. Wśród pytań padło także dotyczące tzw. „finansowej” działalności Amber Gold. Odpowiedział z rozbrajającą szczerością: „Powiem tak, no też oczywiście nie jestem aż tak głupi”.

Michał Tusk, syn byłego premiera, który w przeszłości był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", świadczył w 2012 r. usługi w zakresie PR liniom lotniczym OLT Express, powiązana ze spółką Amber Gold Marcina P.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Zapytano o to, dlaczego Michał Tusk zainteresował się Marcinem P.

Czy zainteresowanie świadka Marcinem P. miało związek z pojawieniem się na rynku nowego inwestora – spółki Amber Gold zarządzanej przez Marcina P., czy też z działalności spółki Amber Gold jako podmiotu „finansowego”, jako powszechnie niesłusznie uważano oferującego inwestycje w metale szlachetne? – zapytał Tomasz Rzymkowski.
Bliżej tej pierwszej opcji, tak – powiedział Michał Tusk
Czyli tez trochę związanej z działalnością finansową?
Może źle pana usłyszałem, to może odpowiem pełnym zdaniem. OLT Express zainteresował minie wtedy jak powstał, to była chyba druga polowa 2011 roku, tak. Ja działałem szybko jako dziennikarz, jak dowiedziałem się, że tworzy się grupa lotnicza i chce coś w Gdańsku urwać dużego, to stwierdziłem, że muszę coś napisać.

Jeśli chodzi o tą mniejszą część, czyli dotyczącą nazwijmy to instytucji „finansowej” Amber Gold?

Ja nie pamiętam, żebym się tym jakoś interesował przed tym jak zacząłem się interesować tą częścią lotniczą. Więc.. Panie pośle, lotnictwo było moim głównym tutaj konikiem tutaj, to było moje zadanie, zainteresowanie. Powiem tak, no też oczywiście nie jestem aż tak głupi, więc jak tym lotnictwem zacząłem się zajmować współpracując z OLT Express, też zastanawiałem się, jakie jest tło działalności Amber Gold. Ja pamiętam, że liczyłem sobie te ceny złota, jak one sobie tam rosną przez koleje lata tak, i się zastanawiałem. W tym czasie rzeczywiście sytuacja na rynku złota była taka, że co z resztą była chyba taka powszechna opinia, że jakaś tam marża zostaje. Tak przynajmniej to pamiętam, że tak to wtedy wyglądało. Było to złudne i ja teraz absolutnie wiem i akceptuję to, że to po prostu szukałem sobie jakiegoś uspokajającego potwierdzenia tego, że OLT Express stoi na silnych podstawach – powiedział Michał Tusk

źródło: http://niezalezna.pl/1009...em-az-tak-glupi

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 21, 2017 13:29

Komentarze:

~Kowalski :

Dziękujemy wam za bezpłatne leczenie! Ludzie płacą składki na N.F.Z, ale kiedy się zachoruje to terminy do specjalistów to 6 -mcy i więcej.
Wtedy biorę prywatną wizytę i płacę, bo na co niby mam czekać? Na śmierć? Tylko oczekuję zwrotu różnicy, koszt N.F.Z , a koszt prywatnej usługi. Należałoby zwrócić różnicę! Skoro usługi z funduszu są niedostępne.
Następna kwestia to, dlaczego recepta wystawiona przez specjalistę jest 100% płatna? Co to za szopki?
" Zorganizowane organizacje polityczne rabują obywateli "

------------------------

~felczer vet :

Skąd pomysł na płatne leczenie?Otóż książę Radziwiłl jest właścicielem kilku placówek medycznych i w ten sposób (płatne leczenie) chce zbić dla siebie większą kasę.Podobnie postąpił Edgar zwany Gosiem,który zasłynął nie tylko wybudowaniem nikomu niepotrzebnego peronu (ponoć czasami o północy widuje się na peronie ducha pomysłodawcy).Również znany jest z posiadania 2-ch żon oraz utworzeniem " strefy uzdrowiska" w miejscowości nadmorskiej zamieszkiwanej przez matkę

==============================

Kontrowersje wokół projektu o odpłatym leczeniu w publicznych szpitalach




Trwa spór między premier Beatą Szydło a ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem. Chodzi o projekt umożliwiający odpłatne leczenie w szpitalach publicznych, który proponuje resort zdrowia. Wczoraj premier nakazała Radziwiłłowi wstrzymanie konsultacji i ponowną analizę projektu, jak informuje jednak RMF FM, ministerstwo zdrowia nie zamierza rezygnować z ustawy.

Premier Beata Szydło oczekuje, że minister zdrowia Konstanty Radziwiłł wyjaśni w swoim resorcie, skąd wziął się pomysł, by umożliwić publicznym placówkom służby zdrowia pobieranie pieniędzy za leczenie – powiedziała dziś szefowa gabinetu politycznego premier, minister Elżbieta Witek.

W programie "Jeden na jeden" w TVN24 Witek poinformowała, że po wczorajszej rozmowie premier Beaty Szydło z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem w sprawie projektu ustawy o działalności leczniczej, że "zostają wstrzymane konsultacje w kwestii tej ustawy".

– My głośno mówiliśmy, pani premier również, że publiczna służba zdrowia ma być za darmo, a nie za pieniądze, w związku z tym poprosiła pana ministra do siebie na rozmowę – powiedziała Witek.

– Pani premier oczekuje, że pan minister zdrowia będzie wiedział, co ma z tym zrobić, to znaczy oczekuje, że pan minister przeprowadzi u siebie w resorcie prace analityczne, skąd ten pomysł się wziął i czemu miał służyć – mówiła szefowa gabinetu politycznego premier Szydło.

Pytana, czy minister zdrowia wyszedł przed szereg, Witek przyznała, że "pośpieszył się", choć jak dodała, "nie posądza go o złą wolę".

Wyjaśnienia Ministerstwa Zdrowia
Ministerstwo Zdrowia wyjaśniało, że zgodnie z tą propozycją pacjenci będą mogli korzystać z odpłatnych świadczeń zdrowotnych w publicznej placówce ochrony zdrowia, o ile ta będzie świadczyła takie usługi, a pacjent będzie chciał z nich skorzystać. Podkreślano zarazem, że rozwiązanie to w żaden sposób nie ograniczy uprawnień pacjentów do nieodpłatnych świadczeń, które mają być udzielane na dotychczasowych zasadach.

MZ zapewniało też, że szpitale, które zdecydowałyby się na odpłatne świadczenia, udzielałyby ich w taki sposób, aby nie ograniczyć pacjentom dostępu do leczenia w ramach NFZ. Placówki byłyby zobowiązane zapewnić takie warunki udzielania świadczeń komercyjnych, by nie miały one wpływu na leczenie pacjentów w ramach środków publicznych (odrębne: personel, sprzęt, pomieszczenia, źródła finansowania). Naruszone nie mogą też być prawa pacjentów wpisanych na listy oczekujące.

Ministerstwo tłumaczyło, że nowelizacja porządkuje status quo, a placówki, które są spółkami (również spółkami publicznymi), już dziś mogą udzielać świadczeń odpłatnie. "Chcemy dać taką możliwość również samodzielnym publicznym zakładom opieki zdrowotnej, które są jej pozbawione. W ten sposób wyrównamy szanse placówek publicznych względem spółek – jest to najważniejszy cel proponowanego rozwiązania" – argumentowało MZ.

Minister Konstanty Radziwiłł mówił jeszcze wczoraj rano w radiowej Trójce, że będzie przekonywał premier, by poparła projekt, który został wysłany do konsultacji.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...italach/hjrkbk7

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 21, 2017 23:59



Po przesłuchaniu syna byłego premiera internauci rozszyfrowują skrót OLT: Oto Lipa Tusków
Przesłuchanie Michała Tuska na pewno przybliżyło nas do prawdy, ale jeszcze dużo pracy przed nami - powiedziała dziś wieczorem przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann. Według niej, wszystko wskazuje na to, że ktoś chciał wykorzystać syna ówczesnego premiera. Tymczasem internauci komentują dzisiejsze zeznania Michała Tuska przed komisją śledczą.


Wassermann powiedziała w TVP Info, że przesłuchując syna byłego premiera komisja chciała dowiedzieć się, jaka była jego rola w firmie OLT Express, co wiedział wchodząc do tej firmy i na czym polegała jego praca. - Na pewno przybliżył nas w jakiś sposób do prawdy, ale jeszcze dużo pracy przed nami - powiedziała posłanka.

Dodała, że Michał Tusk został zatrudniony jako specjalista od PR-u, natomiast na pytanie przez komisją, czy miał kontakt z firmami reklamowymi i agencjami, które pracowały na rzecz Amber Gold i OLT odpowiedział, że żadnego.

Powstaje więc pytanie: po co on tam przyszedł? Pan Michał Tusk, i to wynika z tej korespondencji, którą prowadził z OLT - że on sam prosił i mówił o tym, iż ma pewne przemyślenia, uwagi. Natomiast ja nie natrafiłam na ani jednego maila, gdzie on zostałby zadaniowany, tzn. poproszony, żeby zrobił to, czy tamto i on przesłałby wytwór swojej pracy

- powiedziała Wassermann.

Pytana, czy mogło być tak, że ktoś chciał po prostu wykorzystać syna ówczesnego premiera odpowiedziała: - Wszystko na to wskazuje.

Szefowa komisji śledczej podkreśliła, że celem działania komisji jest zbadanie dlaczego nie zadziałały instytucje państwa i ludzie, którzy stali na ich czele.
I niestety, to pokazuje, że nie zadziałały w pełnym tego słowa znaczeniu, że po prostu to państwo w ogóle w ówczesnym okresie nie działało

- oceniła Wassermann.

Jak dodała, faktem jest, że w czasach działalności Amber Gold premierem był Donald Tusk i rządziła PO.

I również faktem jest to, że mimo obietnic w stosunku do społeczeństwa nie wyjaśnili tej afery w żadnej sposób. Uznano, że jeżeli aresztowano Marcina i Katarzynę P., to sprawa jest zamknięta. Komisja pokazuje, że nie jest zamknięta, że ktoś jednak co najmniej swoim brakiem działania umożliwił im ten proceder oszukańczy. Dla mnie naprawdę najbardziej szokująca jest ta końcówka, tzn. to, że już wszyscy wszystko wiedzieli i dalej pozwolili to robić

- powiedziała Wassermann.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) podkreślił w TVP Info, że symbolem środowego przesłuchania była dla niego wypowiedź Michała Tuska, „że wiedział z ojcem, że Amber Gold to lipa”.

Także internauci uznali tę słowa za swoisty klucz wypowiedzi syna byłego premiera. Nic dziwnego, że na Twitterze popularność biją wpisy z hasztagiem #LipaTuska

Małgorzata Wassermann dodała, że w sprawie Amber Gold „łączy już pewne fakty, daty, pewne działania, pewien brak działań”.
I oczywiście zaczyna mi się to układać w pewną całość. I mogę dzisiaj powiedzieć z pełnym przekonaniem - tutaj było niewiele miejsca na przypadek

- podkreśliła.

Dodała, że przyszłotygodniowe przesłuchanie Marcina P. może wnieść bardzo wiele do sprawy. Zaznaczyła, że jeżeli będzie chciał składać zeznania będzie to pierwsze, ale nie ostatnie przesłuchanie.

W jego przypadku każdy z tych wątków będzie poruszany - jak sobie radził z prokuraturą, jak sobie radził z policją, z sądami karnymi

- wyliczyła Wassermann.

Więcej: http://niezalezna.pl/1009...oto-lipa-tuskow

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 22, 2017 11:50

Za Szyszkę (koperta od córki leśniczego) oraz Sadurską (dwa zarządy w PZU) PiS zapłaci wielką cenę




Jakim trzeba być politycznym idiotą, by w obiektywie włączonych kamer wręczać ministrowi kopertę od "córki leśniczego, która prosiła, aby to przekazać"? Jak bardzo trzeba utracić kontakt z rzeczywistością, aby dopuścić do sytuacji, w której polityk waląca w Platformersów za ich nepotyzm i kumoterstwo, sama dziś ląduje w dwóch zarządach państwowego PZU?! Do Szyszki i Sadurskiej spokojnie można jeszcze doliczyć Misiewicza i Waszczykowskiego (symbole wizerunkowej katastrofy). Za nich wszystkich PiS zapłaci wielką cenę w 2019 roku...

Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale w kontekście ostatnich kompromitujących wypowiedzi Jana Szyszki czy decyzji Małgorzaty Sadurskiej, nie zaszkodzi powtórzyć - o wyniku wyborów w Polsce nie decyduje wierny i oddany danej partii "twardy" elektorat (który w warunkach polskich, niezależnie od partii, nigdy nie był większy niż 15-18 proc.). O wyniku wyborów zawsze decydują wyborcy "umiarkowani", którzy na co dzień nie utożsamiają się ideowo z żadną partią, a w dniu wyborów głosują na tych, którzy im de facto mniej przeszkadzają. To oni zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2015 r. Dziś są za to bombardowani kolejnymi wtopami ludzi pokroju Waszczykowskiego, kompromitującymi wypowiedziami Szyszki, hipokryzją Sadurskiej czy wizerunkowym paraliżem wokół Misiewicza. Są bombardowani czymś, co partia Kaczyńskiego mogła spokojnie uniknąć.

Jeśli ktoś myśli, że dobre wyniki w gospodarce będą w stanie przykryć ewidentne wtopy PiS-owców, to jest w dużym błędzie. Najlepszym tego przykładem jest rok 2007. PiS szedł wówczas do przyspieszonych wyborów przekonany, że je wygra, bo gospodarka była w pełnym rozkwicie (wzrost PKB na poziomie 7,0 proc.), a podatki zostały obniżone. Głosowanie przy urnach pokazało jednak, że dla tzw. umiarkowanego elektoratu równie ważne są kwestie natury - nazwijmy to umownie - wizerunkowo-estetycznej. PiS nie przegrał wtedy z powodu afer (tak jak PO przegrała w 2015 roku). PiS przegrał, bo nie docenił siły medialnej narracji w zakresie kształtowania wizerunku. Wyborcy ocenili wówczas, że partia Kaczyńskiego jest za bardzo "obciachowa", aby mogła rządzić dalej przez kolejne 4 lata.

Nie wiem jak państwo, ale dziś dostrzegam analogię do okresu z 2007 roku. PiS-owcy przyjęli błędne założenie, że ich partyjny "beton", zaspokajany socjalno-narodową narracją, gwarantuje poparcie na poziomie 40 proc. Raz jeszcze powtórzę, iż w warunkach polskich "twardy" elektorat (dla PiS, jak i dla PO/.N) to zaledwie 15-18 proc. z tych, którzy pójdą głosować. Reszta do elektorat umiarkowany, który pójdzie głosować emocjami, jakie będą panować w dniu wyborów. Im więcej będzie Szyszki, Waszczykowskiego, Sadurskiej czy Misiewicza, tym te emocje będą bardziej niekorzystne dla PiS.

źródło: http://niewygodne.info.pl...wielka-cene.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 22, 2017 12:16


Niesiołowski wrócił! Plunął jadem, by bronić młodego Tuska przed… dziennikarką. WIDEO




Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem przesłuchania Michała Tuska przez komisję ds. Amber Gold. Zaistnieć próbował też Roman Giertych. Swoją obecność w tym dniu postanowił zaznaczyć również Stefan Niesiołowski - do niedawna Platforma Obywatelska. Bronił Tuska przed dziennikarzami. W swoim stylu. Takiego plucia jadem dawno nie było.

Michał Tusk, syn byłego premiera, który w przeszłości był dziennikarzem "Gazety Wyborczej", świadczył w 2012 r. usługi w zakresie PR liniom lotniczym OLT Express, powiązana ze spółką Amber Gold Marcina P.

Dlatego też został wezwany, by odpowiedzieć na pytania komisji ds. Amber Gold. Zrozumiałym było, że od wejścia do Sejmu, aż do opuszczenia budynku dziennikarze będą próbowali z nim porozmawiać. Reporterka TVP także usiłowała zadać pytanie. Na co Niesiołowski wypalił:

Z hołotą się nie rozmawia, poszli won. Poszli won!

– wysyczał.

A nie tak dawno ten sam polityk stał w obronie dziennikarzy. W grudniu ubiegłego roku okupował sejm, by rzekomo walczyć o prawa dziennikarzy.

źródło + video: http://niezalezna.pl/1009...ennikarka-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Cze 23, 2017 00:48

Komentarze;

beret

Trzeba ich było oskarżyć o kradzież batonów z kantyny, toby ich każdy sąd posadził do aresztu...

---------------------------

Klawisz

Kasta ludzi niezwykłych w Szczecinie uważa że rąbniecie ok. 40 mil. zł. to mały pikuś, sam prezes SA w Krakowie ma podobny urobek. Łańcuchowi jadą w zaparte podobne jak ich klientela, zwyrodnialcy.

-----------------------------------

szalom

Skorumpowani złodzieje w togach nie będą karać swoich kumpli z PO,ZSL i SLD

=============================

Szczeciński sąd nie zgodził się na areszt dla zatrzymanych przez CBA ws. afery w ZCH Police... Co dalej z aferą?




Szczeciński sąd nie uwzględnił wniosków prokuratury o areszt dla 10 podejrzanych ws. przestępczej działalności, która według prokuratury naraziła na 30 mln zł strat Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police.

Prokuratura Krajowa poinformowała w czwartek, że 10 osób z b. kierownictwa i osób ze spółek zależnych polickich zakładów usłyszało zarzuty w tej sprawie. Prokurator chciał dla wszystkich podejrzanych aresztu.

Sąd Rejonowy Szczecin Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie nie uwzględnił żadnego z wniosków prokuratora o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania - poinformował w czwartek późnym wieczorem rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala. Pytany o powody decyzji sądu powiedział jedynie, że więcej informacji w tej sprawie będzie mógł przekazać w piątek.

Śledztwo ws. nieprawidłowości w polickich zakładach prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Według śledczych, przez działalność b. członków zarządu, osób pełniących kierownicze stanowiska oraz przedstawicieli różnych spółek współpracujących z zakładami spółka straciła co najmniej 30 mln zł i została bezpośrednio narażona na stratę kolejnych 2,5 mln zł.

CBA zatrzymało wcześniej dziesięć osób w tej sprawie. To m.in.: b. prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police Krzysztof J., b. członkowie zarządu Anna P. i Wojciech N., a także b. dyrektor generalny African lnvestment Group Tomasz J.

Wśród podejrzanych są także b. kierownik biura spedycji polickiej spółki oraz przewodniczący PO w powiecie polickim i członek zarządu regionalnej PO Maciej G. i b. prezes zarządu Transtech oraz kandydat na przewodniczącego PO w Stargardzie Robert Z. Oboje w czwartek zawiesili swoje członkostwo w PO.

Krzysztofowi J., Annie P., Wojciechowi N. i Tomaszowi J. prokurator zarzucił wyrządzenie African lnvestment Group (spółka zależna od Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police) szkody majątkowej wielkich rozmiarów w wysokości ponad 22,2 mln zł. Do popełnienia przestępstwa doszło w związku z podpisaniem umów dot. inwestycji prowadzonych przez African lnvestment Group w Senegalu. Według prokuratury, podejrzani zawarli umowy i na ich podstawie dokonali wypłaty pieniędzy mając świadomość, że usługi będące przedmiotem umów nie zostały faktycznie wykonane.

Ponadto Krzysztof J., Wojciech N. i Bartłomiej K. podejrzani są o wyrządzenie spółce szkody w wysokości ponad 4,5 mln zł. Do popełnienia przestępstwa miało dojść w związku z zakupem ilmenitu kenijskiego. Zdaniem śledczych, próby technologiczne zakupionego towaru nie wykazały możliwości jego wykorzystania gospodarczego jako substytutu dla innych sprowadzanych surowców. Ponadto wykorzystanie sprowadzonego ilmenitu kenijskiego prowadziło do produkcji bieli tytanowej, która nie spełnia wymagań technicznych; mimo posiadania tych informacji oraz pomimo nie przeprowadzenia zamówionych wcześniej badań laboratoryjnych, podejrzani podjęli decyzję o zakupie towaru - uznała prokuratura.

Podejrzanym Krzysztofowi J. i Annie P. prokurator zarzucił także przekroczenie uprawnień i podpisanie z dyrektorami zatrudnionymi w zakładach umów o zakazie konkurencji, które były niekorzystne dla spółki.

Zarzuty wyrządzenia polickim zakładom i spółce Transtech sp. z o.o. szkody majątkowej w wysokości ponad 2,7 mln zł usłyszeli również Krzysztof J., Anna P., Bartłomiej K., Maciej G., Robert Z., Piotr J., Tomasz B. oraz Bartłomiej B. Chodzi o przestępstwo w związku z podpisaniem umów na wykonywanie usług spedycyjnych bez przeprowadzenia postępowania ofertowego i wbrew wewnętrznym regulacjom spółki; w umowach przyjęto stawki spedycji, które odbiegały od stawek rynkowych.

B. prezesowi Krzysztofowi J. prokurator zarzucił ponadto kierowanie popełnieniem przez Marka P. i Marcina Z. (z informacji mediów lokalnych wynika, że chodzi o b. zachodniopomorskiego wojewodę) przywłaszczenia pieniędzy Fundacji Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police na Rzecz Rozwoju Piłki Siatkowej Kobiet w kwocie blisko 197 tys. zł.

B. prezes Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police powiedział dziennikarzom w sądzie, że zarzuty prokuratury w tej sprawie są „z sufitu i bezmyślne”.

źródło: http://wpolityce.pl/polit...o-dalej-z-afera

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 13608
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Cze 23, 2017 11:20

Odlotowe wydatki Polskiej Agencji Kosmicznej. Miażdżący raport NIK




Polska Agencja Kosmiczna wydała 10 mln zł na pensje pracowników, bilety lotnicze i wynagrodzenia dla konsultantów. Niektórzy z nich brali pieniądze za samą gotowość do doradzania.

Do takich wniosków miała dojść Najwyższa Izba Kontroli. Na jej wystąpienie pokontrolne powołuje się Radio Zet. Zarząd agencji wydał prawie 10 milionów złotych z publicznych pieniędzy. Jednocześnie nie przeprowadził przetargów i konkursów.

Na pensje poszła połowa budżetu. Pozostałe 5 milionów złotych wydano na ubezpieczenie pracowników, wypłacenie nadgodzin i ekwiwalentów, a także na koszty podróży. Na same bilety lotnicze poszło ponad 200 tysięcy złotych.

Prawie 350 tysięcy złotych pochłonęły honoraria dla ekspertów za doradztwo. Eksperci nie dostarczyli sprawozdań ze swojej działalności. Mieli także brać pieniądze tylko za gotowość do doradzania.

Agencja istnieje od trzech lat. W założeniu ma wspierać polski przemysł kosmiczny, łącząc światy biznesu i nauki. Ma także pomagać polskim firmom pozyskiwać fundusze z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Agencja ma działać na rzecz rozwoju technik satelitarnych, mających zastosowanie w komunikacji, nawigacji, monitoringu środowiska czy prognozowaniu pogody.

źródło: http://www.money.pl/gospo...,0,2336426.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 264 z 265  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.