forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Oświatowe dylematy Poprzedni temat :: Następny temat
Oświatowe dylematy
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 03, 2016 14:35

Komentarze:

zigor

Nawiedzony pasztet sekciarski został ekspertem seksu bez seksu. Może by tak rodziców się spytać na ten temat? Poza tym szkoła powinna być wolna od ideologii a nie jest. Jest to wymuszone nauczanie z pogwałceniem praw dzieci, młodzieży i ich rodziców a za to będzie trzeba zapłacić bardzo wysoką cenę.


--------------------

Blanka

Nawiedzone, głupie babsko i to Profesor?? a takie głupoty mówi. Przez ten PIS to cofniemy się do średniowiecza i zaczniemy się uwsteczniać, te ich poglądy dyktowane zresztą przez Kościół są zacofane i śmieszne jak oni sami i zakłamani

------------------------------

~awx

No tak. Teraz należy rozpocząć program intensywnego namnażania bocianów i masowych zasiewów kapusty. Programem PiS jest szerzenie wiary. Wiary w bzdury.

=======================

Prof. Urszula Dudziak zajmie się programem wychowania do życia w rodzinie. Ekspert: ograniczanie wiedzy na temat antykoncepcji przyniesie fatalne skutki


• Programem lekcji wychowania do życia w rodzinie zajmie się prof. Urszula Dudziak z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
• Na jednej z konferencji prof. Dudziak mówiła, że antykoncepcja powoduje m.in. uzależnienie od seksu i skłonność do zdrady
• Aleksandra Józefowska: przekazywanie informacji niezgodnych z wiedzą medyczną może przynieść fatalne skutki
• Psycholog dziecięcy: młodzież, która nie będzie miała dostępu do rzetelnych informacji, w mniej bezpieczny sposób wejdzie w życie seksualne
• Seksuolog: problem nie leży w antykoncepcji, a w edukowaniu młodzieży, czym w ogóle jest seks




- Nasza szkoła odchodzi od kontaktu z nowoczesną rzeczywistością nastolatków. Ograniczanie im wiedzy np. na temat środków antykoncepcyjnych, albo przekazywanie informacji niezgodnych z podstawową wiedzą medyczną, może przynieść fatalne skutki. Niektórym wydaje się, że jeśli nie będzie się rozmawiało z młodzieżą o seksualności i antykoncepcji, odroczy się czas ich inicjacji seksualnej. Rzeczywistość jest zupełnie inna - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton.

Przygotowaniem programu lekcji z wychowania do życia w rodzinie ma zająć się prof. Urszula Dudziak, która nie kryje swoich poglądów dotyczących m.in. antykoncepcji. "Antykoncepcja jest przejawem niedojrzałości. Dlatego trzeba wychowywać do miłości" - mówiła na jednej z konferencji. Wśród skutków psychologicznych stosowania środków antykoncepcyjnych wymieniła m.in. hedonizm, instrumentalne traktowanie człowieka, uzależnienie od seksu, poczucie niesprawiedliwości i krzywdy, oziębłość i skłonność do zdrady. Teraz - na wniosek minister edukacji Anny Zalewskiej - zaplanuje, jakie informacje otrzyma młodzież na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Decyzja minister Zalewskiej wzbudza wiele kontrowersji.

Dostęp do wiedzy


- Dla każdego katolika antykoncepcja jest grzechem, jednak musimy wziąć pod uwagę, że część społeczeństwa nie reprezentuje wyznania katolickiego. Dlatego nie można wszystkich wrzucać do jednego worka - mówi Wirtualnej Polsce psycholog dziecięcy Agnieszka Balla. - Musimy wziąć pod uwagę fakt, że w dzisiejszych czasach mamy do czynienia z dużym rozwojem medycyny i z szybkim rozwojem świadomości dzieci. Młodzi ludzie mają większą wiedzę dzięki łatwości dostępu do informacji. Mają także szersze możliwości korzystania z czegoś, co przecież nie jest złe. Należy zatem umożliwić im dostęp do środków medycznych po to, by korzystały z nich we właściwy i bezpieczny sposób oraz w odpowiednim wieku - dodaje.

Już teraz lekcje wychowania do życia w rodzinie dalekie są od doskonałości. Prowadzący często wyznaczani są do prowadzenia tego typu lekcji niezależnie od swojej wiedzy w tym temacie czy doświadczenia psychologicznego. Nierzadko także na lekcji, która traktuje o seksie, wstydzą się używać słowa "seks". - Wybór na to stanowisko osoby znanej ze swoich wrogich poglądów na temat antykoncepcji pozwala przypuszczać, że tendencja stronienia od przekazywania młodzieży rzetelnej wiedzy, nasili się. Tymczasem szkoła powinna reagować na potrzeby młodzieży i dostrzegać także nowe zagrożenia, chociażby takie jak cyberprzemoc - twierdzi Józefowska.

- Problem nie leży w antykoncepcji, a w edukowaniu młodzieży, czym w ogóle jest seks. Chodzi o to, by udzielać im jak najwięcej solidnych informacji, popartych wieloma badaniami naukowymi. Uczyć o konsekwencjach pewnych wyborów. Uczyć rozpoznawania mechanizmów, jakie nimi kierują. Czym jest popęd i jaki wpływ ma na nasze życie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską seksuolog Katarzyna Klimko-Damska. Dodaje, że taka praktyka ma doprowadzić do tego, by młodzi ludzie umieli samodzielnie podejmować mądre decyzje. - Przecież na tym polega edukacja. Także ta seksualna - zaznacza.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lis 14, 2016 18:15

Mało znany fakt: W latach 2008 - 2014 w Polsce zlikwidowano łącznie 1146 szkół. Temat nie przebił się jednak do medialnego mainstreamu




W kontekście sporu o gimnazja i pomysłu ich likwidacji (a właściwie wchłonięcia przez szkoły podstawowe i średnie) warto przypomnieć o tym, co działo się w latach 2008 - 2014. Otóż zamknięto wówczas aż 1146 szkół i to bez żadnej reformy systemu oświaty. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Pracę straciło przy tym tysiące nauczycieli, a mimo temat ten nie przebił się do medialnego mainstreamu, tak jak dziś kwestia gimnazjów...

Zgodnie z danymi, do których udało mi się dotrzeć w latach 2008 - 2011 z polskiego krajobrazu zniknęło 595 szkół (podstawowych, gimnazjów i średnich). W latach 2012 - 2014 ilość likwidowanych placówek oświatowych przyspieszyła. W ciągu trzech lata zamknięto łącznie 551 szkół. Razem, w latach 2008 - 2014, zlikwidowano aż 1146 szkół. I nie było to efektem reformy systemu oświaty. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Niejako "przy okazji" pracę straciło wówczas kilkanaście tysięcy nauczycieli.

W tym kontekście zastanawiająca jest jedna kwestia... Dlaczego media mainstreamowe nie zrobiły wówczas z tematu masowo likwidowanych szkół, stałego tematu "topowego", na bazie którego można by "grillować" rząd i krytykować jego poczynania w dziedzinie oświaty i szkolnictwa? Czyżby kwestia ta stała w zbyt dużej sprzeczności do polityki "ciepłej wody w kranie"?

źródło: http://niewygodne.info.pl...wano-szkoly.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Gru 03, 2016 13:52

Komentarz:

~JANKRY1989


Historia jest najbardziej fałszywa, jaki ustrój, rząd taka historia

==========================

O czym nie pisano w podręcznikach do historii w PRL?




Historia jest polem bitwy. Nie, nie chodzi mi o rozległe fronty, bombardowania i zniszczone miasta. Raczej o to, że historia – jako zorganizowana forma ludzkiej pamięci – jest areną, na której zmagają się siły polityczne - pisze Robert Jurszo, Wirtualna Polska.

Szeregowymi żołnierzami w tej wojnie są nauczyciele historii i autorzy podręczników historycznych. To oni mówią uczniom, co jest warte pamiętania, a co na pamięć nie zasługuje. A także to, w jaki sposób powinniśmy pamiętać o różnych wydarzeniach z historii Polski. I - niestety - często mniej tu chodzi o prawdę, a bardziej o władzę, bo właśnie ta ostatnia jest domeną polityki. Tak właśnie było w PRL.

Niepodległość dzięki bolszewikom

Zgodnie z założeniami marksistowskiego materializmu dialektycznego (zwulgaryzowanymi w PRL do granic możliwości) historia ludzkości w sposób konieczny i nieuchronny kroczy w stronę komunizmu. A skoro ludzkość, to również Polacy. I tak w powojennych podręcznikach z lat 50. odrodzenie się Polski w 1918 r. było prezentowane przede wszystkim jako efekt zwycięskiej rewolucji bolszewickiej w Rosji. Na kartach niektórych książek bąkano coś o zwycięskich polskich powstaniach w Wielkopolsce i na Pomorzu, ale bez specjalnego przekonania. Ta narracja bowiem w nikłym stopniu mieściła się w ciasnym gorsecie ''czerwonej'' historiografii.

Zmartwychwstała z niebytu Polska w świetle podręczników szkolnych doby galopującego stalinizmu była oczywiście złem wcielonym. Hektolitrami żłopała krew ''mas pracujących'', wyżymając chłopów i robotników do ostatniej kropli potu. Owszem, II RP nie była rajem na ziemi. Była krajem rażących nierówności społecznych i konfliktów etnicznych, zamieszkałym – w znacznym stopniu – przez analfabetów. Ale, mimo wszystko, była niepodległym państwem polskim, które nie dusiło się pod butem ''ojczyzny światowego proletariatu''. Ta Polska miała na koncie całkiem sporo sukcesów, jak choćby zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, które uratowało Polskę (i pół Europy) nie tylko od przegranej, ale od stania się kolejną sowiecką republiką.


Zdradziecki Trocki, bohaterska KPP


A propos wojny 1920 r. Tę w komunistycznych podręcznikach rysowano jako konflikt wywołany przez polską burżuazję i obszarników, którzy łypali chciwym okiem na ukraińskie kopalnie i żyzne czarnoziemy. W jednym z podręczników do liceum (1952 r.) napisano, że ta wojna była ''jednym ze środków walki z rewolucyjnym proletariatem Polski'', który służył ''odwróceniu uwagi ludu od jego bezpośrednich zadań i celów klasowo-proletariackich''.

Również zwycięska bitwa warszawska, która – de facto – uratowała nowopowstałą II RP od politycznego niebytu, jakby wyparowała. Natomiast przyczyny, dla których Armia Czerwona przegrała, były już totalną mieszanką historycznego fałszu i ideologicznej paranoi. Jak się można domyśleć, w podręcznikach nie pisano o zręcznym manewrze oskrzydlającym polskiego wojska. Porażka miała być wynikiem ''zdradzieckiej taktyki Trockiego'', w owym czasie głównodowodzącego Armią Czerwoną, a później – śmiertelnego wroga Stalina.

Czy w takim razie II RP – zdaniem autorów komunistycznych podręczników do historii - miała jakichś bohaterów? Oczywiście – Komunistyczną Partię Polski. Jej gnębienie przez wszystkie niemal rządy polskie w dwudziestoleciu międzywojennym było - w zgodnej opinii wszystkich szkolnych ideologów - traktowane jako największy grzech polskich elit politycznych.

Innych przeinaczeń i zafałszowań było jeszcze więcej. Ale równie ciekawe jest to, czego w komunistycznych podręcznikach do historii nie było.

Półprawdy i fałsze


A autorzy ''zapominali'' o wielu rzeczach. Tę przydługą listę otwiera oczywiście sprawa mordu katyńskiego. Nie tylko w podręcznikach, ale w ogóle w szkołach, był to temat tabu. Nie do pomyślenia było, by nauczyciel na lekcji historii powiedział, że za śmierć polskich żołnierzy odpowiedzialny jest Związek Radziecki. To była prosta droga do wyrzucenia z pracy, a przed rokiem 1956 – do długoletniego więzienia, lub nawet kuli w potylicę.

Nimbem całkowitej niepamięci spowito tych, którzy w połowie lat 40. i później nie mogli się pogodzić z nowymi sowieckimi porządkami w kraju, który niepodległy był tylko formalnie. Ich ciała pod osłoną nocy chowano na Łączce, gdzie na zawsze mieli spocząć w rowach, które następnie kryto chodnikami. Zarezerwowano dla nich jedną tylko nazwę: ''bandyci'', próbując tym samym odebrać im resztki godności. Dlatego dziś nie powinno dziwić, że w kwestii pamięci o polskim powojennym podziemiu antykomunistycznym w III RP wajha odbiła całkowicie w drugą stronę. Efektem tego procesu stał się kult tzw. żołnierzy wyklętych, który coraz mniej ma wspólnego z rzetelną wiedzą historyczną, a więcej z historyczną mitologią.

Całkowitym milczeniem pomijano też rzeczywistą działalność partyzantki komunistycznej podczas II wojny światowej – Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Kreowano ją na herosów, podkreślano jej walkę z niemieckim okupantem, ale zupełnie zbywano milczeniem to, że zwalczała inne organizacje podziemne – w tym AK. Jak i i to, że jej walka w nikłym stopniu służyła polskiej racji stanu, która wyrażała się w postulacie stworzenia państwa niepodległego, a nie zwasalizowanego względem ZSRR.

O powstańcach warszawskich ''przypomniano'' sobie dopiero na fali odwilży 1956 r. Ale pamięć o sierpniowym zrywie 1944 r. została precyzyjnie przesiana przez ideologiczne sito. Wolno było pamiętać o bohaterskich bojowcach i dzielnej ludności cywilnej, ale kierownictwu AK wymyślano od najgorszych. Całkowicie – również w podręcznikach – przekłamano sprawę stosunku Stalina do powstania. Przede wszystkim tego, że przez świadome zaniechanie pomocy walczącej stolicy stał się jednym z jej katów. Mitologizowano również rzekomą ''niemoc'' gen. Berlinga, który ''nie mógł'' udzielić wsparcia powstańcom. W rzeczywistości był posłusznym wykonawcą poleceń płynących z Moskwy, która oczekiwała, że w Warszawie wykrwawi się kwiat polskich niepodległościowców.

Inną sprawą, o której milczały podręczniki – zresztą nie tylko w PRL – była kwestia hekatomby ludności polskiej na Wołyniu. Wyjaśnienie tego ''niedopatrzenia'' było dość oczywiste. W bloku wschodnim pomiędzy członkami ''socjalistycznej rodziny'' mogła istnieć jedynie przyjaźń. Wszelkie antagonizmy przykrywano ideologiczną czapą. Uniemożliwiało to nie tylko dotarcie do historycznej prawdy o tych wydarzeniach, ale również konserwowało polsko-ukraińskie uprzedzenia i niweczyło jakiekolwiek szanse na uruchomienie procesu pojednania.

Czerwona lampka


To tylko wybrane przykłady, możnaby tak wymieniać w nieskończoność. Natomiast casus PRL doskonale pokazuje, co się dzieje z prawdą historyczną, gdy zostaje poddana politycznej presji. Ulega erozji i staje się narzędziem wpajania określonej przez władzę wizji świata, poglądów i wartości. Byłbym daleki od stawiania znaku równości pomiędzy manipulacjami, jakich dopuszczała się na historii PZPR, a ''reinterpretacjami'', którymi raczy nas rządząca obecnie partia. Nie ta skala, nie te okoliczności, wreszcie – nie te środki i realia polityczne.

Ale gdzieś z tyłu głowy zapala mi się czerwona lampka, gdy widzę, jak na najważniejszą postać ''Solidarności'' kreuje się Lecha Kaczyńskiego, przy jednoczesnym publicznym sekowaniu Wałęsy. I coraz bardziej się niepokoję, gdy ''zdrajcom'' z Okrągłego Stołu, którzy ''dogadali się z komuną'', przeciwstawia się ''niezłomnych antykomunistów'' z organizacji Wolność i Niezawisłość czy Narodowych Sił Zbrojnych. To wszystko nie ma nic wspólnego z rzeczywistą historią, za to bardzo wiele z bieżącym interesem politycznym.

źródło: http://historia.wp.pl/opa...osc.html#opinie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 27, 2016 14:36


Reforma edukacji: Co w 2017 roku czeka uczniów, rodziców, nauczycieli




Nowy system edukacji zacznie być wprowadzany od 2017 r. Zmiany będą bardzo duże i dotkną uczniów w każdym wieku, ich rodziców oraz oczywiście nauczycieli. Najważniejsze to powrót ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum

1 Czy nadal zostaną darmowe podręczniki

TAK


Ministerstwo Edukacji Narodowej chce utrzymać program darmowych podręczników do kształcenia ogólnego. Będą mogły na nie liczyć dzieci ze szkoły podstawowej. Podobnie jak teraz MEN określi kwotę, którą szkoła może przeznaczyć na książki dla jednego ucznia. Dyrektor będzie odpowiedzialny za zakup podręczników, które będą używane przez kolejne trzy roczniki. Dodatkowo MEN zapewni dotację na ćwiczenia. Te wymieniane będą dla każdego rocznika.

2 Czy muszę posłać dziecko do zerówki w szkole

NIE


Zgodnie z interpretacją Ministerstwa Edukacji Narodowej wychowanie przedszkolne ma miejsce w przedszkolach oraz w innych formach, a do 31 sierpnia 2019 r. także w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych. Wybór miejsca należy do rodziców sześciolatka, który na ich życzenie może także pójść do szkoły. W tym przypadku stawiane są jednak warunki: w roku szkolnym poprzedzającym rozpoczęcie nauki w klasie pierwszej dziecko powinno korzystać z wychowania przedszkolnego lub – jeśli nie chodziło wcześniej do przedszkola – posiada opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej o możliwości rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej.

3 Czy wydłuża się cykl edukacji

NIE


Dzieci uczą się tyle samo lat, niezależnie od tego, według jakiego schematu (zaliczając gimnazjum czy już kończąc ośmioletnią szkołę podstawową) – 12 lat. Maturę będą zdawać albo w wieku 19, albo 18 lat w zależności od tego, czy rozpoczęły edukację szkolną, mając sześć czy siedem lat.

4 Czy programowanie będzie obowiązkowe

NIE


Nowa podstawa programowa zacznie obowiązywać tylko dla I, IV i VII klasy szkoły podstawowej. Pozostałe dzieci będą się uczyć starym trybem do czasu osiągnięcia któregoś z tych progów. Później przejdą już na nowy program. Ustawa nie nakazuje zatrudniać do nauki programowania i gry w szachy specjalnych nauczycieli – zależy to od samorządu. Gry w szachy będą mogli uczyć np. matematycy.

5 Czy w przedszkolu musi być miejsce dla trzylatka

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...auczycieli.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 09, 2017 22:38

Komentarze:

ascafnv

No nareszcie! Czteroletnie licea, 5 letnie technika i normalne 8-klasowe podstawówki. Brawo!


-------------------------

Nauczyciel

wreszcie Prezydent tę durnotę zlikwidował. A te psychiczni wariujący nauczyciele niech się zajmą przekwalifikowaniem zawodowym. Ścierwo chciało zaśmiecać polskie szkoły dożywotnio

----------------------

zosia

Gimnazja według mnie nic nie wniosło.Ja byłam pierwszym eksperymentalnym rocznikiem 1986 jak poszłam do gimnazjum i co mi to dało NIC powtórka z podstawówki i wydłużenie edukacji.Chociaż nie lubie Pis ale z tym sie zgadzam likwidacja gimnazjów

====================

To koniec gimnazjów. Andrzej Duda podpisał ustawy reformujące system oświaty




Prezydent Andrzej Duda podpisał w poniedziałek ustawy reformujące system szkolny w Polsce. Oznacza to likwidację gimnazjów, powrót do 8-letnich szkół podstawowych, 4-letnich liceów ogólnokształcących i 5-letnich techników. W miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe.

Po wielu konsultacjach, dyskusjach i rozpatrzeniu wielu stanowisk za i przeciw zdecydowałem się podpisać reformę oświaty – oświadczył w poniedziałek prezydent.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...y-gimnazja.html

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9158
Skąd: Lubin
Wysłany: Pią Mar 03, 2017 09:27

Raport NIK: szkoła nie dla uczniów

W żadnej ze skontrolowanych szkół nie stworzono uczniom optymalnych warunków technicznych do nauki. Zdarzało się, że dzieci uczyły się w ciasnych salach, przedmioty wymagające koncentracji planowano na ostatnich lekcjach lub grupowano je w kilkugodzinne bloki, a przerwy międzylekcyjne były zdecydowanie za krótkie - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

NIK skontrolowała 60 szkół publicznych - 30 szkół podstawowych i 30 gimnazjów - w sześciu województwach: kujawsko-pomorskim, małopolskim, opolskim, podkarpackim, podlaskim i świętokrzyskim. Na podstawie ankiet uzyskano również dane z prawie 7 tys. spośród 19 tys. szkół z terenu całej Polski, które dotyczyły organizacji pracy uczniów oraz warunków lokalowych.

Uczniowie wciąż narażeni są na dźwiganie ciężkich tornistrów i często nie mają możliwości zostawienia książek i zeszytów w szkole. Zastrzeżenia kontrolerów budzi także zły stan techniczno-sanitarny obiektów szkolnych oraz fakt, że w ponad połowie szkół nie zabezpieczono w komputerach dostępu uczniów do treści, które mogą stanowić zagrożenie dla ich prawidłowego rozwoju.

Jak wynika z raportu NIK skontrolowane placówki organizowały pracę uczniów z naruszeniem zasad higieny pracy umysłowej. We wszystkich szkołach zdarzało się, że przedmioty wymagające zwiększonej koncentracji (np. matematyka, fizyka, chemia) planowano na ostatnich godzinach lekcyjnych, a w przypadku niemal 92 proc. szkół łączono takie przedmiotów w dwu lub trzygodzinne bloki. Kontrolerzy stwierdzili także w 80 proc. szkół nierównomierne obciążenie uczniów zajęciami w poszczególne dni tygodnia - różnica w liczbie zajęć wynosiła nawet 5 godzin.

W aż 2/3 skontrolowanych szkół długość niektórych przerw międzylekcyjnych wynosiła zaledwie 5 minut, w tym w 58 proc. szkół tak krótkie przerwy następowały po lekcjach wychowania fizycznego. Uczniowie nie mogli więc w wystarczającym stopniu zregenerować sił, ani zadbać o zachowanie higieny osobistej. W skrajnym przypadku w jednej ze szkół (Gimnazjum nr 1 w Namysłowie) jedna z przerw międzylekcyjnych trwała niespełna minutę, i to w sytuacji gdy zajęcia odbywały się w trzech budynkach szkolnych, w tym w jednym oddalonym kilka minut drogi od budynku głównego - czytamy w raporcie.

Największy odsetek szkół, w których stwierdzono naruszenie zasad higieny pracy umysłowej, dotyczył uczniów województwa podlaskiego, najmniejszy - województwa małopolskiego.

Z badania Sanepidu zleconego przez NIK wynika, że w połowie skontrolowanych szkół uczniowie (łącznie ponad 18 tys., czyli niemal 90 proc. przebadanych) korzystali z mebli niedostosowanych do wymogów ergonomii.

We wszystkich skontrolowanych szkołach wykazało, że waga blisko połowy tornistrów przekraczała zalecany ciężar czyli 10 proc. masy ciała ucznia W skrajnym przypadku plecak ucznia ważył prawie połowę jego masy ciała. Oznacza to, że w podobnych warunkach teczka do pracy dorosłego mężczyzny ważyłaby ok. 35 kg.

Komentarz internauty:

Maciek
Nadal szkołami zarządzają dyrektorzy z nadania PO albo PZPR. Potrzebne jest gruntowne przewietrzenie/zmiana kadry zarządzającej.
Nowa zmiana jest blokowana przez stary system. Ale idzie wiosna i Dobra Zmiana :)

Źródło:
http://niezalezna.pl/9478...nie-dla-uczniow

Podpis użytkownika:
   
Gregorian82
Nowy(a) na forum


Dołączył: 20 Lut 2017
Posty: 2
Wysłany: Sob Cze 17, 2017 23:11

To jest wszystko wielce przezabawne i z tą reformą edukacji i w ogóle dobrą zmianą. Miało być, że po reformie nikt nie straci pracy. Na razie pewnych wylecenia na bruk jest ok. 20 tys. nauczycieli. Oklaski... nie wiem co Ci ludzie będą robić. Jedni poszukają miejsca w prywatnych placówkach, inni pewnie się przebranżowią, np. w stronę socjalu - https://zak.edu.pl/oferta-edukacyjna/szkoly-policealne/pracownik-socjalny - a jeszcze inni będą po prostu walczyć o byt w tych szkołach, które ich już potrzebować nie będą. Smutne to wszystko, a podobno wcześniej był bu...l na kółkach i zgnilizna polityczna. Zobaczymy kiedy pęknie ta iluzoryczna bańka chełpliwości władzy.

Podpis użytkownika:
   
andros
Przyjaciel Forum


Dołączył: 14 Gru 2004
Posty: 9158
Skąd: Lubin
Wysłany: Nie Cze 18, 2017 14:56

Gregorian82 napisał/a:
To jest wszystko wielce przezabawne i z tą reformą edukacji i w ogóle dobrą zmianą. Miało być, że po reformie nikt nie straci pracy. Na razie pewnych wylecenia na bruk jest ok. 20 tys. nauczycieli. Oklaski... nie wiem co Ci ludzie będą robić. Jedni poszukają miejsca w prywatnych placówkach, inni pewnie się przebranżowią, np. w stronę socjalu - https://zak.edu.pl/oferta-edukacyjna/szkoly-policealne/pracownik-socjalny - a jeszcze inni będą po prostu walczyć o byt w tych szkołach, które ich już potrzebować nie będą. Smutne to wszystko, a podobno wcześniej był bu...l na kółkach i zgnilizna polityczna. Zobaczymy kiedy pęknie ta iluzoryczna bańka chełpliwości władzy.

Wiarygodność każdej władzy w każdym temacie zawsze była i jest ograniczona oraz względna (w tym kontekście może warto pokusić się o przeanalizowanie i zbilansowanie wiarygodności aktualnego rządu w porównaniu do chociażby rządu poprzedniego)…
http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?t=7774

A jeżeli chodzi o reformę edukacji – każda władza chce mieć wpływ na nią i zawsze coś zmienia w niej „pod siebie” (pod kątem modelu człowieka/obywatela, efektywności i adekwatności edukacji w stosunku do potrzeb rozwoju gospodarczego oraz rynku pracy, zależności pomiędzy systemem dystrybucji wiedzy a szansami życiowymi jednostek).

W zasadzie w każdym zawodzie ludzie tracą pracę gdy dochodzi do „reform”. Grupa zawodowa nauczycieli jest jedną z najliczniejszych w RP. Do zawodu dostaje się sporo ludzi według tzw. selekcji negatywnej, jakość kształcenia nauczycieli jest niewystarczająca, nadmierna liczba nauczycieli w stosunku do potrzeb (niż demograficzny) ogranicza możliwości ich zatrudnienia w szkołach i placówkach oświatowych...

***

NIK o przygotowaniu do zawodu nauczyciela

Procedura rozwoju zawodowego nauczycieli nie spełnia swojej roli. W założeniach miała sprzyjać rozwojowi, podnoszeniu wiedzy i umiejętności nauczycieli, a także promować najlepszych pedagogów. Tymczasem wyniki kontroli pokazują, że w niektórych szkołach procedura ta sprowadza się do automatycznego promowania na kolejne stopnie awansu. Także z kształceniem przyszłych nauczycieli nie jest najlepiej: na kierunki nauczycielskie przyjmowanych jest coraz więcej najsłabszych maturzystów, a programy kształcenia przyszłych wychowawców młodzieży są od lat nieaktualizowane.

Zawód nauczyciela jest zawodem zaufania publicznego i powinien być otoczony szczególną troską ze strony państwa ze względu na wpływ nauczycieli na kolejne pokolenia uczniów.

Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę na brak mechanizmów i narzędzi, służących selekcji kandydatów do społecznie odpowiedzialnego zawodu nauczyciela. W ocenie NIK, w sytuacji braku kryteriów rekrutacyjnych na studia wyższe, niemonitorowaniu przydatności kandydatów do zawodu w trakcie kształcenia oraz procedury awansu zawodowego niespełniającej roli przesiewowej, niezbędne byłoby rozważenie procedury uzyskiwania uprawnień zawodowych poprzez wprowadzenie zewnętrznego egzaminu państwowego, który w zobiektywizowany sposób sprawdzałby nabyte kompetencje nauczycielskie.

Kształcenie przyszłych nauczycieli prowadzi wiele różnych instytucji (uniwersytety, politechniki, akademie pedagogiczne, akademie ekonomiczne, akademie wychowania fizycznego, akademie rolnicze, akademie muzyczne, wyższe szkoły zawodowe, zakłady kształcenia nauczycieli i placówki doskonalenia nauczycieli). Rodzi to ryzyko niewystarczającej jakości kształcenia oraz ponoszenia przez instytucje publiczne znacznych kosztów związanych z kształceniem nadmiernej, nieproporcjonalnej do potrzeb liczby pedagogów, bez możliwości ich zatrudnienia w szkołach i placówkach oświatowych.

Warto zauważyć, że dane o zakresie prowadzonego przez szkoły wyższe kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela są niekompletne, zarówno w odniesieniu do liczby uczelni (również kierunków i specjalności), jak też liczby osób, które uzyskały takie kwalifikacje. Brakuje również informacji o absolwentach, którzy uzyskali przygotowanie do zawodu nauczyciela w ramach studiów podyplomowych. Zdaniem NIK, nie pozwala to na prowadzenie perspektywicznej polityki na poziomie krajowym i/lub regionalnym, służącej przygotowaniu przyszłej kadry nauczycielskiej w powiązaniu z potrzebami rynku pracy.

Kształcenie zawodowe kandydatów na nauczycieli

NIK wskazuje, że coraz wyraźniejsza staje się selekcja negatywna do zawodu nauczyciela. Łącznie już ponad dziewięć procent ogółu osób przyjętych na kierunki ze specjalnościami nauczycielskimi (w okresie objętym kontrolą) to absolwenci szkół ponadgimnazjalnych, którzy na egzaminie maturalnym uzyskiwali najniższe wyniki, tj. od 30 do 49 punktów (Uniwersytet Wrocławski na kierunki związane z zawodem nauczyciela przyjął 28 proc. osób z takim wynikiem).

Proces kształcenia kandydatów na nauczycieli nie jest systematycznie usprawniany ani doskonalony. W skontrolowanych szkołach wyższych (w kontrolowanym okresie) wprowadzono zmiany zaledwie w jednym programie nauczania przyszłych wychowawców dzieci i młodzieży.

Sukcesywnie rośnie też (wzrost 10-procentowy) liczba osób, które nie obroniły w terminie prac dyplomowych i magisterskich na studiach stacjonarnych (37 proc. w roku akademickim 2012/2013 do 47 proc. w roku 2014/2015) i niestacjonarnych (47 proc. w roku akademickim 2012/2013 do 56 proc. w roku 2014/2015).

Tylko nieco ponad jedna trzecia studentów kończących studia pierwszego i drugiego stopnia w roku akademickim 2015/2016 wskazała, że czuje się przygotowana do wykonywania zawodu nauczyciela. Natomiast blisko jedna czwarta (24 proc.) stwierdziła, że praktyczne przygotowanie do roli nauczyciela nabyła w stopniu „znikomym” i „niskim”. W opinii studentów w procesie kształcenia kandydatów na nauczycieli potrzebne są zmiany.

Studenci jako najpilniejsze wskazywali przede wszystkim:

rozszerzenie wymiaru zajęć praktycznych kosztem zajęć teoretycznych (31,5 proc)
ukierunkowanie programów studiów na uzyskiwanie praktycznych kompetencji (28 proc) oraz
• poprawę przygotowania psychologiczno-pedagogicznego do pracy w szkole (14 proc.).

Studenci akcentowali również potrzebę wsparcia przez praktyków zarówno w szkole, jak i podczas zajęć na uczelni (9,4 proc.). Inną ważną kwestią było przygotowanie kandydatów na nauczycieli do ciągłego doskonalenia się (samorozwoju), a także konieczność selekcji
kandydatów do wykonywania zawodu nauczycieli.

Rozwój zawodowy nauczycieli

Model adaptacji zawodowej nowozatrudnionego nauczyciela, realizowany w ramach systemu awansu zawodowego, nie spełnia swej roli. W opinii NIK, proces adaptacji zawodowej nauczyciela stażysty nie jest ukierunkowany na zmiany jakościowe, a więc na kształtowanie postaw oraz przyrost wiedzy i umiejętności. Nie sprzyja on koncentrowaniu się na poznaniu predyspozycji (zdolności) do wykonywania zawodu nauczyciela, rozwijaniu mocnych stron nauczyciela stażysty oraz niwelowaniu niedostatków wiedzy i umiejętności. Akcentuje natomiast kwestie proceduralne związane z uzyskaniem stopnia awansu zawodowego.

Proces rozwoju zawodowego nauczycieli sprowadzony jest w praktyce do uzyskiwania kolejnych stopni awansu. Związane z nim plany rozwoju zawodowego nauczycieli - stażystów nie były ukierunkowane na przyrost konkretnych umiejętności, nie uwzględniały również istotnych kompetencji, niezbędnych w rozwoju zawodowym. Plany miały z reguły charakter ogólny i schematyczny, najczęściej były zbiorem pojedynczych, niespójnych działań, co utrudniało monitorowanie postępów uzyskiwanych przez stażystów, a także dokonanie wymaganej w Karcie Nauczyciela oceny dorobku zawodowego. Żaden z planów rozwoju nie został sporządzony na podstawie wyników diagnozy przeprowadzonej przez dyrektora i w szczególności opiekuna stażu, czy także na podstawie autodiagnozy stażysty, a celem głównym niemal wszystkich (89 proc.) było uzyskanie stopnia awansu nauczyciela kontraktowego. Co więcej zdarzało się, że plany rozwoju różnych nauczycieli - stażystów w różnych były identyczne (14 planów w pięciu szkołach) lub w znacznej mierze podobne (29 planów w pięciu szkołach).

Ustalenia kontroli wskazują, że wielu nauczycielom wyznaczonym przez dyrektorów szkół na opiekunów stażu młodszych kolegów brakuje profesjonalnego przygotowania do pełnienia tej funkcji. Tylko 30 spośród sprawdzonych 151 opiekunów ukończyło formy doskonalenia z zakresu awansu zawodowego, przy czym z reguły zajęcia dot. wypełniania zadań opiekuna stażu odbywały się w formie kilkugodzinnych szkoleń. Z kolei doświadczeniami ani znaczącymi osiągnięciami zawodowymi, uwzględniającymi cały okres pracy w szkole nie legitymowało się 23 proc. opiekunów stażu. Jedyne wynikające z przepisów prawa kryterium posiadania stopnia nauczyciela mianowanego lub dyplomowanego przy powoływaniu na funkcję opiekuna stażu jest - w ocenie NIK - dalece niewystarczające. NIK wskazuje także, że w polskim systemie rozwoju zawodowego nauczycieli stworzono ryzyko pozornego zaangażowania instytucji szkoły do adaptacji nowych osób do zawodu nauczyciela. Zdecydowanie brakuje w nim stanowiska nauczyciela-mentora, który, mając specjalistyczne przygotowanie mógłby profesjonalnie pokierować ścieżką kariery nowozatrudnionego nauczyciela.

Jednakże nawet przy uwzględnieniu wszystkich zastrzeżeń - w ocenie NIK finansowe podejście do funkcji opiekuna stażu wymaga istotnej zmiany. Obecnie bowiem - z uwagi na minimalne wynagrodzenie - wypełnianie zadań opiekuna stażu w większości przypadków odbywa się niemalże społecznie.

Dostęp do kolejnych stopni awansu zawodowego nauczycieli został zautomatyzowany i obecnie odbywa się przy braku rzetelnej weryfikacji ich osiągnięć zawodowych. W ocenie NIK, nie spełnia swojej roli komisja kwalifikacyjna przeprowadzająca postępowanie na stopień nauczyciela kontraktowego. Komisja ta, jako instytucja wewnątrzszkolna, może nie być dostatecznie obiektywna. Brakowi obiektywizmu sprzyja również ogólnikowość, niejasność (nieprecyzyjność i wieloznaczność) wymagań stawianych kandydatom do stopnia nauczyciela kontraktowego oraz brak wskaźników, na podstawie których komisja mogłaby wnioskować, że wymagania zostały spełnione. W konsekwencji komisja ta wydaje wyłącznie pozytywne rozstrzygnięcia (100 proc. w skontrolowanych szkołach), które są wiążące dla dyrektora szkoły, podejmującego decyzję o nadaniu stopnia nauczyciela kontraktowego.

W efekcie np. wszyscy nauczyciele stażyści (122), którzy w skontrolowanych szkołach w skontrolowanym okresie zakończyli staż na stopień nauczyciela kontraktowego i złożyli wniosek o postępowanie kwalifikacyjne na ten stopień awansu, uzyskali ten status na podstawie decyzji administracyjnej dyrektora szkoły.

Z kolei z danych kuratorów oświaty wynika, że latach 2014-2016 spośród ogółem 39 696 nauczycieli stażystów, którzy przystąpili do rozmowy kwalifikacyjnej, zaledwie 82 osoby (czyli 0,2 proc.), nie uzyskały stopnia nauczyciela kontraktowego.

Uwagi i wnioski NIK

W związku z ustaleniami kontroli NIK wnosi:

do Ministra Edukacji Narodowej o:

• podjęcie działań legislacyjnych dotyczących wprowadzenia zmian w ustawie Karta Nauczyciela poprzez:
o wydłużenie okresu stażu na stopień nauczyciela kontraktowego;
o określenie okresu pobierania dodatku funkcyjnego przyznanego opiekunowi nauczyciela stażysty, przy czym okres ten powinien obejmować wykonywanie przez opiekuna wszystkich zadań związanych ze stażem, w tym czynności związanych z podsumowaniem stażu realizowanych po jego zakończeniu;
o wskazanie jednolitej w skali kraju minimalnej procentowej stawki dodatku funkcyjnego opiekuna nauczyciela stażysty;
o ustalenie dodatkowych wymagań, jakie powinien spełniać nauczyciel, któremu dyrektor powierza funkcję opiekuna nauczyciela stażysty, a w szczególności: legitymowanie się istotnymi osiągnięciami zawodowymi, ukończenie formy doskonalenia z zakresu kierowania rozwojem zawodowym i prowadzenie tego samego lub pokrewnego przedmiotu co stażysta;
• rozważenie wprowadzenia w ustawie Karta Nauczyciela egzaminu po odbyciu stażu uprawniającego do wykonywania zawodu nauczyciela, zamiast obowiązującej wewnątrzszkolnej rozmowy kwalifikacyjnej;
• doprecyzowanie w rozporządzeniu w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego wymagań na stopień nauczyciela kontraktowego w sposób pozwalający komisji na jednoznaczne określenie poziomu przygotowania nauczyciela stażysty do sprawnego wypełniania zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych;

do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o:

• przeprowadzenie, wspólnie z Ministrem Edukacji Narodowej, całościowej oceny systemu kształcenia kadry nauczycielskiej;
• dokonanie zmiany w rozporządzeniu w sprawie standardów kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela w zakresie zwiększenia wymiaru godzin zajęć praktycznych na studiach pierwszego stopnia;
• doprowadzenie do poszerzenia bazy danych gromadzonych w Zintegrowanym Systemie Informacji o Nauce i Szkolnictwie Wyższym POL-on w taki sposób, aby można było monitorować: liczbę uczelni publicznych i niepublicznych prowadzących kierunki oraz specjalności nauczycielskie, liczbę studentów na tych kierunkach (specjalnościach), liczbę osób, które uzyskują corocznie kwalifikacje do wykonywania zawodu nauczyciela, w tym w trybie studiów podyplomowych oraz pedagogicznego studium wydziałowego /międzywydziałowego;

do dyrektorów szkół o:

wyznaczanie na opiekuna stażu nauczycieli legitymujących się istotnymi osiągnięciami zawodowymi, ukończeniem formy doskonalenia z zakresu kierowania rozwojem zawodowym oraz reprezentujących ten sam lub pokrewny przedmiot co stażysta.

Źródło:
https://www.nik.gov.pl/ak...auczyciela.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14207
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 04, 2017 13:24

Nie można zmuszać rodziców do zakupu ubezpieczenia. To łamanie prawa




W pierwszych dniach września nauczyciele oraz dyrektorzy informują rodziców o możliwości ubezpieczenia uczniów. I przedstawiają konkretne oferty. W zamian towarzystwa zapewniają szkołom np. drobne wsparcie finansowe przy remontach albo zniżki przy wykupie polis dla nauczycieli

Opiekunowie najczęściej korzystają z oferty przedstawionej przez placówkę, gdzie uczęszczają ich dzieci. Decydują się na to zwłaszcza, gdy pada argument, że uczeń nieubezpieczony nie będzie mógł brać udziału np. w wycieczkach i białych/zielonych szkołach. Takie działanie jest jednak niezgodne z prawem, ale również ze stanowiskiem samego resortu edukacji. Podobnie jak przekonywanie rodziców do indywidualnego ubezpieczenia dzieci od nieszczęśliwych wypadków i dostarczenia potwierdzenia zawarcia takiej umowy. MEN jednoznacznie odpowiedział, że takie ubezpieczenie nie jest konieczne. Zgodnie z przepisami dzieci nie muszą mieć polisy od następstw nieszczęśliwych wypadków ani na czas pobytu w szkole, ani na czas wycieczek poza terenem placówki.

Więcej: http://www.gazetaprawna.p...zpieczenia.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 52 z 52  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.