forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Sport » Igrzyska w Rio 2016 Poprzedni temat :: Następny temat
Igrzyska w Rio 2016
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 20, 2016 19:41

Rio 2016: Maja Włoszczowska wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim


Maja Włoszczowska po raz drugi w karierze została wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim. Polka na trasie w Rio de Janeiro przegrała tylko ze Szwedką Jenny Rissveds. Brąz zdobyła Kanadyjka Catharine Pendrel.



Kolarki górskie miały do pokonania sześć pętli po 4,85 km. Tuż po starcie faworytki wysunęły się na czoło, a na pierwszym okrążeniu kilkunastosekundową przewagę zbudowała sobie Szwajcarka Linda Indergand. W głównej grupie pościgowej znajdowały się Maja Włoszczowska, Jenny Rissveds ze Szwecji i Jolanda Neff ze Szwajcarii. Co jakiś czas dołączały do nich i odpadały pojedyncze zawodniczki.

Więcej: http://eurosport.onet.pl/...-gorskim/m8m5v3

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sie 21, 2016 23:44

Klasyfikacja medalowa Rio 2016 - http://eurosport.onet.pl/...acja/?tid=f2228

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14067
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sie 22, 2016 22:57

Bez cudów w "cudownym mieście". Polacy zrobiliby to lepiej


Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro dobiegły końca. Wszystkie medale rozdane, wszystkie sensacyjne triumfy, druzgocące porażki i wielkie rozczarowania już za nami.



Dla mnie były to pierwsze igrzyska, które widziałem na własne oczy. I pierwsze, gdy nie czułem smutku po zgaszeniu olimpijskiego znicza.

Przyjeżdżając na igrzyska do Rio, które sami jego mieszkańcy nazywają "ciudade maravillosa", czyli "cudownym miastem", liczyłem na to, że zobaczę wyjątkowy i zachwycający dwutygodniowy spektakl. Zobaczyłem festiwal prowizorki i bylejakości, nierzadko z dodatkiem brzydoty i niekompetencji.

Jeśli Rio jest gdzieś cudowne, to na pewno nie w dzielnicy Barra de Tijuca, gdzie stoi olimpijski park. Tam przez całe igrzyska królowały niezbyt urodziwe obiekty, a ich dwór stanowiły wszelkiego rodzaju barierki, rury, plandeki i agregaty prądotwórcze. Do tego wszędzie stały ogrodzenia, które sprawiały, że dojście z punktu A oddalonego od punktu B o jakieś 100 metrów, wymagało pokonania odległości o wiele większej, lub wręcz skorzystania z autobusu. Kierowca ruszał z punktu A, objeżdżał cały park dookoła i po 15-20 minutach szczęśliwie docierał na miejsce, w którym chcieliśmy się znaleźć.

Złe wrażenie dopełniały wszechobecne budki ze śmieciowym jedzeniem jakości podłej, za to za skandalicznie wysoką cenę. No i wolontariusze, mili, uczynni, pomocni, pod warunkiem, że mówisz po portugalsku i jesteś w stanie wytłumaczyć im, czego chcesz. Jakikolwiek inny język znał jeden na dziesięciu i z reguły nie wywodził się z Brazylii.

Kogoś, kto przyjechał na igrzyska do pracy, frustrowały też wiecznie spóźniające się autobusy z szalonymi kierowcami, horrendalnie droga stołówka dla dziennikarzy i nieustanne problemy z dostępnością kawy. Nie wspominam już o zaoferowaniu chociażby krówek ciągutek, bo przecież wściekle głodna rzesza przybyszów z zagranicy powinna w zamyśle organizatorów karnie ustawiać się w kolejce do wspomnianej stołówki.

Poza parkiem olimpijskim wcale nie było lepiej. Najbardziej przygnębiające wrażenie robił kompleks o wdzięcznej nazwie "Sambodromo", który okazał się kompletną ruiną - wyobraźcie sobie typowy stadion piłkarski w Polsce w latach 90. I teraz dołóżcie trochę betonu i zniszczeń. Tak, to co widzicie to arena zmagań olimpijczyków.

Nie spodziewałem się też, że na igrzyskach zobaczę coś takiego jak kompleks Rio Centro. W sześciu halach nazwanych Pawilonami rywalizowali między innymi pięściarze, tenisiści stołowi, badmintoniści i ciężarowcy. Kiedy odwiedzałem to miejsce, czułem się, jakbym przyjechał do hurtowni lub jednego z warszawskich zagłębi magazynowych. Zresztą te wielkie, prostokątne, prowizoryczne budowle bez krzty wdzięku i urody pewnie zostaną teraz magazynami. Ewentualnie, co zalecam i czemu kibicuję, zostaną rozebrane.

W samym mieście Rio de Janeiro też jakoś nie dostrzegłem cudowności, którą chwalą się jego mieszkańcy. Widziałem za to obszarpane ulice między którymi płynęły wściekle brudne rzeczki i na których unosiły się przykre zapachy. I to wcale nie w fawelach, a w dzielnicy, która uchodzi za enklawę bogaczy. Bardzo brzydką zresztą, bo składającą się z dziesiątek zamkniętych, pilnie strzeżonych osiedli. Każde z tak zwanych "kondominiów" to kilka stojących obok siebie architektonicznych koszmarów - ogromnych ponad dwudziestopiętrowych bloków o wdzięku wyremontowanej wielkiej płyty.

Usłyszałem niedawno, że wskaźnikiem rozwoju cywilizacyjnego w mieście jest prymat pieszego nad zmotoryzowanym. Jeśli zastosować go do Rio, mamy do czynienia z trzecim światem. Pieszy, który nie orientuje się w tutejszych warunkach, walczy o przetrwanie. Często na próżno szuka wyznaczonego przejścia czy kładki i aby uniknąć niekończących się spacerów w nieznane musi przemykać między pędzącymi autami. Kierowcy tychże aut o zwyczaju przepuszczenia pieszego, czy choćby zwolnienia przed nim, nigdy nie słyszeli. O takim urządzeniu jak kierunkowskaz, chyba też nie.

Dla przybysza z Europy komunikacja w Rio to prawdziwy małpi gaj. Niektóre miejsca wydają się blisko, ale wychodzi na to, że żeby do nich dotrzeć, trzeba trzy razy pojechać naokoło. Korki występują praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Rozbrajają przystanki autobusowe - wbite w ziemię słupy ze znakiem autobusu. Rozkładu jazdy brak, informacji o kursujących tą trasą liniach brak. O wiacie czy ławeczce zapomnij. Stój i czekaj na to, co akurat przyjedzie. Może od kierowcy dowiesz się, gdzie zmierza. Nie znasz portugalskiego? No cóż, twój problem.

Trzy tygodnie spędzone w Rio de Janeiro wystarczyły mi do wyrobienia sobie złej opinii o tym mieście. Były co prawda chwile, mające w sobie pewien mistycyzm - kiedy widziałem spoglądającego na miasto ze wzgórza Corcovado Chrystusa Odkupiciela. Większość rzeczy zaskoczyła mnie jednak negatywnie. Myślałem, że skoro to moje pierwsze igrzyska, to może zawsze tak jest. Bardziej doświadczeni koledzy rozwiali jednak moje wątpliwości i mówili, że to najgorzej zorganizowane igrzyska olimpijskie od wielu lat. Nigdy nie byłem w Tokio, ale po przygodzie w "cudownym mieście" już o pobycie w japońskiej stolicy marzę.

Po zobaczeniu igrzysk w Rio jestem przekonany, że bardziej przygotowana na taką imprezę od Brazylii jest Polska. W Warszawie transport stałby na dobrym poziomie, dziennikarzom starano by się zapewnić komfort pracy i ciepły posiłek, prawie wszyscy wolontariusze mówiliby po angielsku. Stadion Narodowy jest o wiele ładniejszy od Maracany, żeglarzy wysłanoby nad Zegrze, kolarzy torowych na tor w Pruszkowie, a siatkarzy na odnowiony i powiększony Torwar. Stadion olimpijski stanąłby pewnie gdzieś w Wawrze. I jestem przekonany, że entuzjazm i zaangażowanie ludzi byłoby większe, a obiekty sportowe zapełniałyby się nie tylko wtedy, gdy miejscowi walczą o medale. Zrobilibyśmy po prostu lepsze igrzyska, niż Brazylijczycy.

źródło: http://sportowefakty.wp.p...iliby-to-lepiej

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 2  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.