forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Pokaż się innym » Moje wiersze - wspomnienia dzieciństwa..... Poprzedni temat :: Następny temat
Moje wiersze - wspomnienia dzieciństwa.....
Autor Wiadomość
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:24

Strzępek wspomnień....

Snuje się leniwie niebieski dym z papierosa,
Który to już dzisiaj? – Nie wiem nie liczyłem.
Oparty o poręcz balkonu patrzysz na młokosa,
Myśl przychodzi do głowy – też kiedyś nim byłem.

Jak przez mgłę przedostają się dawne wspomnienia:
Małe miasteczko na zachodzie Polski – Lubin,
Miejsce lat dziecięcych, miejsce twego urodzenia,
Podwórko, ogródek, komórki, króliki, łąka, łubin.

Ruiny domów i kamienic, terkocące po bruku wozy,
Cegła z rozbiórki domów wysyłana do Warszawy,
Rynek – ratusz, przy nim łączka i pasące się na niej kozy,
Obraz miasteczka powojenny, porastające gruz trawy.

Pierwsze kino objazdowe umieszczone w kolejowym wagonie,
Film radziecki „Świat się śmieje” w nim wyświetlano z terkotem,
Wagon wygodny „pulman” siedzenia, stał przy bocznym peronie,
Oczy wpatrzone w ekran, ze śmiechu ludzie kładli się pokotem.

Czysta krystalicznie woda w rzeczce, nad wodą łątki,
Łąka jak kobierzec wyścielona przeróżnymi kwiatkami,
Kaczeńce, dzwoneczki, rumianki, chabry - bławatki,
Obok stawy porośnięte trzciną, oddzielone groblami.

Ulica Odrodzenia, Fabryka Instrumentów Lutniczych,
Obok niej klub fabryczny, miejsce rozrywki i kultury,
Zakładowe zabawy i tańce na „deskach” znane w okolicy,
Wreszcie odkrycie miedzi i pierwsze górnicze mundury.....

Dzisiaj fabryka w ruinie i świecące pustkami hale,
Tylko wspomnienia odbijające się między ścianami,
Rzeczka cuchnąca zabetonowana, nie widać jej wcale,
Nie ma łąk kwiecistych, są porośnięte jałowymi trawami.

Dawny młokos jest dzisiaj starszym łysawym panem,
Którego nachodzą czasem dawnych lat wspomnienia,
Zamienił, więc je w słowa wierszem niezgrabnym napisane,
By, chociaż ich mały strzępek ocalić od zapomnienia...........

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:26

Strzępek dzieciństwa

Boży chlebek, owoc głogu, słodki kwiat akacji,
Wspomnienie odległe dziecięcych wakacji.
Biegnący na bosaka chłopak, po ulicy bruku,
Przed nim fajerka toczona przy pomocy drutu.

Brzęk i hałas rozlega się przy tym, co się zowie,
Stojący opodal zazdrośnie patrzący kumplowie.
Po deszczu rynsztokiem spływająca wartko woda,
Na niej papierowe łódeczki, jak na jakichś zawodach.

Krótkie spodenki, przy nich oberwana jedna szelka,
Przydomowe podwórko, komórki, leżąca duża belka,
Która, raz jest płynącym przez fale pirackim okrętem,
Drugim razem indiańską pirogą, za rzeki zakrętem.

Puszki po paście do podłogi, lub po marmoladzie,
Znaleziony na kolei karbid zmoczony się kładzie.
Denko mocno zatyka, z tyłu puszki dziurka mała,
Puszka trzymana na ziemi nogą, strzela jak z działa.

Gra w pikuty scyzorykiem – wzbudzała podniecanie,
Rączka, paluszki, widełki, zegarek, całe wyliczanie.
Drobne skaleczenie, cóż to - pestką dla chłopaka było,
Trochę własnej uryny, listek bobkowy i już się goiło.

Czas płaszcza i szpady, film w klubie na belwederze oglądany,
Wnet znakiem Z licznie pokryte, okolicznych domów ściany.
Pierwsza drewniana hulajnoga, zazdrość kumpli budzi,
Andrzej daj się przejechać – wnet każdy z nich nudzi..

Gra w palanta, klipę, pikuty, podchody, z procy strzelanie,
To były główne chłopaków rozrywki i zainteresowanie,
Gra w klasy, skakanka, lalki, zabawa w chowanego,
To domena dziewczynek, okresu dzieciństwa mojego.

Pierwszą rolę w zabawach wyobraźnia zawsze zajmowała,
Bez której chyba żadna zabawa, by się aż tak nie udała,
Gdy tak siedząc, wspominasz fajerkę i grę nożem w pikuty,
Z drugiego pokoju dochodzi krzyk – dziadek!, komputer zepsuty!!

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:27

Okruchy pamięci

Często wracam w lata sześćdziesiąte myślami,
Do tego chłopca z płowej czupryny włosami.
Były to dla mnie lata jasne, pogodne, wesołe
Pamiętam starą, podstawową swoją szkołę.

Niewielki budynek, w nim ławki pochylone,
Z miejscem na kałamarz, oparciem złączone.
Wisiał krzyż na ścianie, ksiądz religię prawił,
Niedługo krzyż zniknął, księdza ktoś odprawił.

Nie sklep mięsny, lecz rzeźnik, tuż obok piekarnia,
Już mnie wspomnienie, zapachów i smaków ogarnia.
Dorodne owoce na straganach i na ojca działce,
Pyszne masło, mleko, sery, noszone w kobiałce.

Jak smakował chleb z masłem, cukrem posypany,
Świeżutkim mlekiem, z garnuszka popijany.
Rogale z makiem, krojona marmolada z bułką,
Dropsy, lizaki czerwone, cukierek zwany kukułką.

Wspomnienie lat sześćdziesiątych też przyniosło,
Pierwszy lot w kosmos Gagarina, w 1961 wiosną.
Głowy wzniesione w niebo, każdy patrzył chciwie,
Chciał dojrzeć rakietę, którą okrążał On Ziemię.

Przesuwa się w pamięci, świat zapominany,
Tornister na ramionach, piórnik drewniany.
Skrzypiąca stalówka, maczana w kałamarzu,
Kleksa ślad w zeszycie bibułą usuwany od razu.

Pierwszy rower radziecki i jazda pod ramą,
Kolonie, biwaki, harcerskie namioty nad tamą.
Wkrótce Walentyna w przestworza poleciała,
Grupa Filipinek o tym w rytm twista zaśpiewała.

Błogie i sielskie były lata 60, dla mego pokolenia,
Młodzież z wolna zmieniała swój punkt widzenia.
Rodził się czas buntu, okres jego demonstrowania,
Kolorowym ubiorem, gitarą, zmianą zachowania.

Z sentymentem rzewnym wspominam te czasy,
Gdy z teczką w ręce wchodziłem do swej klasy.
Dzisiaj też noszę teczkę, nie ma w niej zeszytów,
Ich miejsce zajęły dokumenty, pliki skoroszytów.

Uleciała hen w dal młodość, wspomnieniami jeno nęci,
Pozostałymi jedynie, w zamglonych okruchach pamięci.

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:32

„Wzrok już nie ten i pamięć nie ta… „

Wzrok już nie ten i pamięć nie ta
Lecz dusza młoda ciało oszukuje
Wpatrzona w dal niczym poeta
Przeszłości czas myślami opisuje

Brukowana ulica konie ciągnące wozy
Kamienice zdobne gankami i balkonami
Gdzieś tam w oddali na łące pasące się kozy
Boso biegnące dzieciaki między platanami

Zapach drewna i jęk piły dochodzące ze stolarni
Zmieszany z turkotem kół drewnianych po kamieniach
Z cudownym aromatem świeżego chleba z piekarni
Zobrazowanym w odległych umysłu wspomnieniach

Hen wysoko dym snujący się z fabrycznego komina
Wprost pomiędzy płynące po niebie chmur żaglowce
Zgadywanki co komu kolejny obłok przypomina
Pomiędzy nimi drobne obłoczki niczym na hali owce

Ciągle widzisz tego dzieciaka w spodenkach z urwaną szelką
Biegającego z kolegami po podwórku między komórkami
Ganiającego z zakrzywionym drutem za starą fajerką
Na rowerku pod starym płotem i domowymi ogródkami


Dzieli cię pół wieku od tamtego chłopca z czupryną płową
Twoje ciało ci o tym przypomina gdy wstajesz
Wzrok już nie ten i pamięć nie ta kiwasz łysiejącą głową
Ciesząc się jednak że kolejny dzień życia dostajesz….

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:34

***( drżący płomień świecy)

drżący płomień świecy ręką osłaniany
wspina się w górę tworząc jasną smugę
wicher lekko kołysze drzew ramionami
zapowiadając znów jesienną szarugę

wpatrując się w poświatę płomienia
widzisz to czego zobaczyć nie możesz
wyłaniają się twarze ze smugi cienia
widoczne tylko o listopadowej porze

kiedyś dzieliłeś się z Nimi wrażeniami
rozmawiałeś snując razem liczne marzenia
dziś przechodząc pomiędzy Ich mogiłami
zapalasz pamięci znicze - symbol wspomnienia..

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:35

***(cóż - dusza młoda....)


przepełnionej złotem kolejnej jesieni
opadają liście niczym kartki kalendarza
słońca blask w kropelkach rosy się mieni
wywołując uśmiechy na zmęczonych twarzach

cóż - dusza młoda ożywiana wspomnieniami
tego co minęło, i co wspomnień jest warte
lecz ciało - ono zapisuje lata zmarszczkami
wypełniając życia księgi kolejną kartę

więc choć ciało ułomne to ma dusza młoda
szamoce się i wyrywa chcąc szaleć jak wiatr hardy
zdając sobie sprawę iż każdej chwili szkoda
chcę barwnie, radośnie zapisać ostatnie swe kadry..

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:40

Z cyklu migawek z przeszłości...

Kiedyś też byłem młody...............

Kiedyś też byłem młody, szybki jak wiatr
Skoczny jak jeleń, nie czułem zmęczenia
Dzisiaj dojrzały wiekiem, przybyło mi lat
Siedzę w fotelu, dawnych lat wspomnienia.

Klubowe szkolne na boisku w SKS zmagania
Spartakiady ku czci, lub między - zakładowe
Szczypiorniak, skoki, kosz, na 60m biegania
Marszobieg, z KBKS strzelanie sportowe.

Były też i „wojny” pomiędzy chłopakami
Gdy nowi przybysze chcieli się „panoszyć”
Najsłynniejsza była bitwa z „saracenami”
Którzy chcieli nowe zasady swoje głosić.

Nazwa wzięta od nazwiska z nich jednego
Mieszkali na osiedlu za torami kolejowymi
Wzdłuż których doszło do natarcia bojowego
Aż na starym cmentarzu stali się pokonanymi.

Dzisiaj jest tam park miejski - nie cmentarz
Dawni chłopcy są starszymi, siwymi panami
Mało kto tamte czasy i miejsca pamięta
Lubin stał się miastem, z miedzi kopalniami.

Ja zaś z upływem lat odczuwam przemijanie
W mieście młodości bywam kilka dni w roku
Czasami mam potrzebę na wspominanie
O tamtym młodym i szczupłym chłopaku.

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:41

Jesienny podmuch wspomnień.....

Opadły poranne opary mgły,
Powiało jesiennym chłodem,
Kawą rozganiam nocne sny,
Wspominam swoje lata młode.

Różne bywały dni jesienne,
Gdy jako sztubak dorastałem,
I pierwsze szlify erotyczne,
Z dziewczyną swoją zdobywałem.

Nie było wtedy poradników,
Jak bezpiecznie seks uprawiać,
Trzeba było znać sztukę „uników”,
By na szwank nerwów nie wystawiać.

Ten temat tylko z kolegami,
Omawiać można było razem,
Rozmowy o tym ze „zgredami”,
Niczym tabu, objęte były zakazem.

Jak te wspomnienia dziwnie błądzą,
Zamiast opisać cały czas młodzieńczy,
Zajęły się ówczesną erotyczną żądzą,
Gdzie ciało dziewczyny się wdzięczy.

Wracam, więc we wspomnieniach,
Do lat sześćdziesiątych końca,
Gdzie w złotych polskich jesieniach,
Budziła się młodzieżowa Polska.

Powstawały zespoły rockowe,
Nadając nowe muzy brzmienia,
Moda na płaszcze ortalionowe,
Non iron koszul czas noszenia.


Niemena – dziwny jest ten świat,
Czas protest songów wszczynał,
Grechuta wspólnie z Anawa,
Śpiewną poezją czas umilał.

Dzisiaj Ich Obu nie ma z nami,
Przeszli Tam, do Krainy Cienia,
My tamten czas pamiętamy,
Mogąc jesienne snuć wspomnienia.

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:42

...../ktokolwiek widział, ktokolwiek wie/....


ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
gdzie się podziały me młode lata
czasem je widzę w głębokim śnie
lecz pamięć często figle mi płata

jeszcze niedawno sztubakiem młodym
zwinnie zbiegałem po w skalnym jarze
teraz z zadyszką staję w zawody
dojrzały wiekiem, z doświadczeń stażem

kiedy minęły odchodząc w przeszłość?
dlaczego to tak szybko się stało?
co mi przyniesie jeszcze przyszłość?
ile jej jeszcze dla mnie pozostało?

ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
niechaj się ze mną skontaktuje
może to z końca roku dniem
nostalgia tak mnie obejmuje?

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:46

/cykl okno zdarzeń/
Okno zdarzeń.......

Deszcz o parapet bębni dużymi kroplami zaciekle,
Ona i on biegną ulicą, trzymając się mocno za ręce,
Grzmot goni błyskawicę, na niebie jest jak w piekle,
On podwinięte nogawki, ona w uniesionej sukience.

Biegną oboje nie patrząc pod nogi, rozpryskują kałuże,
Śmieją się głośno do siebie, swobodni pełni uniesienia,
Wbiegli na chodnik, stanęli pod daszkiem przy murze,
Przytuleni, wpatrzeni, mokrzy, żądni chwili wytchnienia.

Deszcz znalazł ich pod daszkiem, wkradł się między usta,
Namiętne, wilgotne, rozchylone pragnieniem pocałunku,
Tylko ich dwoje i deszcz, ulica wyludniona, mokra i pusta,
Niedaleko przystanek, przy nim latarnia na posterunku.

Znowu razem biegną oboje smagani deszczu strugami,
Ciemność przecinają raz po raz jaskrawe błyskawice,
Niebo całe zasnute ciężkimi szaroburymi chmurami,
Przemoczeni oboje, szczęściem ozdobione ich oblicze.

Wbiegli pod wiatę przystanku, przywarli do siebie,
Mokrzy, objęci, przejęci, na wilgotnych ustach usta,
Są w raju rozkoszy, mimo piekła burzy na niebie,
Nagle podjechał mokry autobus - znowu ulica pusta..................

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:47

..........Ciemne okno........

Wstaję, gdy noc porankowi miejsca ustępuje
Wracam do domu, gdy wieczór już zapada
Ciemne okno - wzrok swój w mrok kieruję
Zapala się osiedlowych latarni gromada.

W ich świetle stojąc przed sklepu witryną
Chłopiec z ożywieniem rozmawia z dziewczyną
Ona zdenerwowana kręci przecząco głową
On pokazuje na wiszącą kurtkę zamszową.

Opodal chodnikiem stukając laseczkami
Trzymając się czule pod drżące ręce
Idzie starsza para przygarbiona latami
Przystanęli oboje, przy ławce we wnęce.

Usiedli, zmęczenie widać na twarzach
Oszczędni w wymawianych wyrazach
Jednak słowa, gestami rąk zastępują
Widać że wielką miłość do siebie czują.

Przeżyli ze sobą szmat czasu zgodnie
Promieniuje z nich to wyraziście
Spoglądają na siebie ckliwie i łagodnie
Patrzą na spadające obok liście.

On pierwszy wstał laską się podpierając
Pomógł wstać jej, ramię swe podając
Podreptali dalej stukając laseczkami
Znikając w mroku pomiędzy blokami.

Nie ma już też pary pod sklepu witryną
Kurtka zamszowa wisi tak jak wisiała
Kupka liści wiruje pod małą jarzębiną
Wtem para listków hen... w górę odleciała......................

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
KONTYNUATOR
Nowy(a) na forum



Dołączył: 18 Paź 2010
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Paź 18, 2010 12:48

Okno zdarzeń .........
/Bukiecik jesieni /

Patrząc przez okno między żaluzji prześwitami,
Nim zapiał kogut w mym telefonicznym budziku,
W półmroku poranka doświetlanego latarniami,
Dostrzegłem ich dwoje we mgle na chodniku.

Oboje zamyśleni szli razem, lecz obok siebie,
Nie rozmawiali ze sobą, nie trzymali za ręce.
Słoneczny brzask pojawiał się wolno na niebie,
Ptactwo trele w niebiosach słać jęło w podzięce.

Nagle podmuch wiatru, porwał liście jarzębiny.
Zawirował nimi i ułożył pod nogi obojgu idącym.
On roześmiał się wesoło do swojej dziewczyny,
Podniósł je, podając jej bukiet jesienią tchnący.

Słonce oświetliło promykami jej twarz zdziwioną,
Przyjęła uśmiechając się podany bukiet jesieni,
Rozpoczęli oboje między sobą rozmowę ożywioną,
Idąc już dalej chodnikiem, czułym uściskiem złączeni

Podpis użytkownika:
Andrzej Świt
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  
Please enable / Proszę włączyć JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.