forum LUBIN pl -
Forum dyskusyjne miasta Lubin. Czym żyje Lubin. Imprezy i wydarzenia w Lubinie. Fotogaleria Lubina. Porozmawiaj o Lubinie!

Hydepark - Celibat

NEVIL - Sro Sty 09, 2013 22:57
Temat postu: Celibat

Celibat. Droga usłana żonami?


Choć trudno dziś w to uwierzyć, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa kapłani mieli nie tylko żony, ale też spore gromadki dzieci. Co się stało, że celibat w kościele katolickim stał się obowiązkiem?

Słowo "celibat" oznacza w języku łacińskim "bezżeństwo" (caelibatus), stan osoby wolnej i nie mającej zamiaru zawierać związku małżeńskiego. Dziś odnosi się głównie do bezżeństwa duchownych i w wielu kręgach powoduje mnóstwo kontrowersji. Przeciwnicy celibatu kapłanów powtarzają, że w Biblii nie ma ani jednej sugestii dotyczącej konieczności utrzymania "czystości" księży. Rzeczywiście w Piśmie Świętym nie ma wyraźnych tekstów nakazujących zachowywanie celibatu członkom jakiejś grupy społecznej lub religijnej. Są tylko nieliczne wzmianki o osobach pozostających w bezżenności. Taką drogę wybrali Jan Chrzciciel, Jan Ewangelista, a także Święty Paweł.

Pustelnik i zakonnik


W Kościele katolickim, na samym początku jego funkcjonowania, nie było żadnych uregulowań prawnych w zakresie celibatu duchowieństwa. Żonaci mężczyźni byli dopuszczani do święceń. Mogli także żenić się, gdy byli już duchownymi. Co więcej, przez pierwsze dwa wieki chrześcijaństwa, na kapłanów wyświęcano przede wszystkim ludzi żonatych, mających rodziny. Z założenia gwarantowało to "stateczność" kandydata. W wielu przypadkach nie uznawano jednak możliwości ponownego zawarcia małżeństwa przez owdowiałych duchownych. Nikogo nie dziwiło, że dzieci mieli papieże, a ich synowie obsadzali ważne urzędy w Kościele.

Celibat wiązał się zwykle z życiem pustelniczym i zakonnym. Bywało jednak, że chęć naśladowania Jezusa była tak ogromna, że nawet żonaci księża, za przyzwoleniem swych małżonek, wyrzekali się stosunków seksualnych. Nawet gdy małżeństwa w Kościele były powszechne, kształtował się zwyczaj "spontanicznego celibatu". Już w pierwszym wieku naszej ery wielu kapłanów decydowało się na życie bez partnerki i rodziny, by móc wszystkie siły poświęcić służbie Bogu. Z czasem postawa rezygnacji z założenia rodziny wśród kapłanów zdobywała coraz więcej zwolenników. Zaczęto powszechnie głosić, że stosunki płciowe kalają człowieka i kolidują ze świętością.

Martwe prawo

Z czasem, choć wyświęcano żonatych mężczyzn, zakładano, że przyjęcie wyższych święceń kapłańskich wyklucza normalne życie małżeńskie. W tym duchu zaczęli wypowiadać się papieże już w IV wieku. W tym czasie Kościół zabronił żonatym duchownym odbywania stosunków płciowych w noc poprzedzającą odprawienie mszy. Pierwszą próbą przekształcenia dobrowolnej praktyki w obowiązujące prawo były uchwały synodu w Elwirze w Hiszpanii, w roku 305. Nakazano wtedy, by biskupi, księża, diakoni i klerycy powstrzymali się od współżycia z żonami. Karą miało być wykluczenie ze stanu duchownego. Jednak przed powstrzymanie się nie oznaczał zakazu. W praktyce więc postanowienie synodu stało się prawem martwym. Jednym ze złych owoców tych postanowień były między innymi "małżeństwa duchowe" zawierane przez tych kapłanów i zakonnice, którzy złożyli ślubowanie niepokalaności.

Walka o majątek

I pewnie ta dyskusja toczyłaby się jeszcze długo, gdyby nie "moda", jaka zaczęła rozprzestrzeniać się wśród duchownych daleko poza Rzymem. Zbyt często zapisywali oni w spadku swoim dzieciom i żonom nie tylko swój własny majątek, ale i dobra kościelne, którymi zarządzali. W ten prosty sposób dochody parafii przechodziły w świeckie ręce. Praktyka ta na dużą skalę szerzyła się szczególnie w katolickiej Anglii. Na reakcję Rzymu nie trzeba było długo czekać. Synody w Pawii (1022) i Bourges (1031) stanowczo żądały od duchownych oddalenia żon. Ustanowiono też przepisy, które zabraniały dziedziczenia dzieciom księży mienia należącego do Kościoła. Wydaje się, że synody dużo zmieniły, jednak to tylko złudzenie. Co prawda od tej pory byłe żony księży nazywano konkubinami, ale... związki istniały dalej. Znów mówiono raczej o "wstrzemięźliwości" niż o "celibacie" i nie stawiano między tymi słowami znaku równości. Nawet papieże utrzymywali oficjalne konkubiny i wychowywali dzieci.

Prawo ostateczne

Znów coś trzeba było zrobić. Zwołany w połowie XVI wieku Sobór Trydencki teoretycznie "załatwił sprawę", formując przepisy celibatu w kościele rzymskokatolickim. Podkreślono wyższość dziewictwa i celibatu nad małżeństwem. Jednak - jak się okazało - wzmiankę o celibacie rozumianym w jego ściślejszym znaczeniu odnajdujemy dopiero w kodeksie z 1917 roku. Ów dekret powołuje się na postanowienia Soboru Trydenckiego, który wprowadzając instytucję seminarium duchownego, "wprowadził" w zasadzie celibat, bowiem styl życia w seminarium wiązał się z wstrzemięźliwością seksualną.

źródło: http://niewiarygodne.pl/k...,wiadomosc.html


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group