forum LUBIN pl -
Forum dyskusyjne miasta Lubin. Czym żyje Lubin. Imprezy i wydarzenia w Lubinie. Fotogaleria Lubina. Porozmawiaj o Lubinie!

Hydepark - PRACA

NEVIL - Czw Lip 05, 2012 12:38
Temat postu: PRACA
Tajemnica wynagrodzenia

02.07.2012, 13:09


Obecnie staram się o podwyżkę, wiem ile zarabiają moi koledzy z zespołu bo często o tym rozmawiamy. Z tego względu, że jesteśmy wszyscy na tych samych stanowiskach chciałbym zarabiać podobnie. Mój szef twierdzi jednak, że nie mamy prawa dyskutować o tym, ile wynoszą nasze płace i chce w najbliższym czasie wprowadzić do regulaminu pracy klauzulę poufności wynagrodzeń. Czy ma do tego prawo?



Zgodnie z kodeksem pracy pracodawca ma obowiązek szanować godność i inne dobra osobiste pracowników. Udzielenie przez pracodawcę informacji o wysokości zarobków pracownika bez wcześniejszej jego zgody może spowodować naruszenie jego dóbr osobistych i narazić pracodawcę na odpowiedzialność cywilną.

Pracodawca będąc administratorem danych swoich pracowników ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych o wysokości ich wynagrodzeń. Przykładowo, umożliwienie pracownikom wglądu do zbiorczej listy płac zawierającej dane o wynagrodzeniach innych pracowników stanowi naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych i naraża pracodawcę na odpowiedzialność prawną. Oczywiście w sytuacjach określonych prawem, pracodawca ma obowiązek przekazania danych o wysokości wynagrodzeń, ale dotyczy to np. ZUS-u czy organów skarbowych.

Pracodawcy coraz częściej wprowadzają do umów o pracę czy regulaminów pracy klauzule poufności wynagrodzeń, które zabraniają pracownikom dyskutowania i ujawniania innym pracownikom wysokości swoich zarobków, często pod groźbą kary lub zwolnienia z pracy. Kodeks pracy nie zawiera regulacji dotyczących kwestii klauzuli poufności wynagrodzeń pracowników. Pracodawcy uzasadniają ich wprowadzanie z jednej strony ochroną danych osobowych pracowników, z drugiej strony interesem firmy. Powołując się na ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji utajniają dane o wynagrodzeniach jako dane o wartości gospodarczej dla firmy, których ujawnienie może narazić pracownika na odpowiedzialność za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa. Z pewnością ujawnienie informacji o wysokości własnych zarobków nie może stanowić podstawy do rozwiązania umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym. W pewnych wyjątkowych sytuacjach (np. narażających pracodawcę na szkodę) może natomiast być podstawą do stosowania kar porządkowych czy wypowiedzenia umowy.

Opisana przez Pana sytuacja nie wskazuje na to, żeby interes pracodawcy był zagrożony. Rozmowa pracowników o zarobkach w tym wypadku służy jedynie zweryfikowaniu czy nie są oni dyskryminowani pod względem płacy.

Klauzula poufności służy ochronie danych osobowych pracowników, a z drugiej strony zakaz rozmów o wysokości wynagrodzeń powoduje negatywne skutki, jak np. brak możliwości weryfikacji przez pracowników czy pracodawca przeciwdziała dyskryminacji płacowej. Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej pracodawca nie ma podstaw do wprowadzania klauzuli poufności wynagrodzeń pracowników. Ministerstwo wskazuje m.in. na brak podstaw do interpretacji zapisu o obowiązku dbania o dobro zakładu pracy jako oznaczającego nieujawnianie wysokości wynagrodzenia.

Justyna Metelska, adwokat w TGC Corporate Lawyers

źródło: http://www.prawo.egospoda...nia,1,34,3.html

NEVIL - Czw Lip 05, 2012 12:49

Z obowiązującym kodeksem pracy, każdy może się zapoznać tutaj : http://www.prawo.egospoda...sy/kodeks-pracy
NEVIL - Pią Lip 06, 2012 12:49

Zadbaj o swój wizerunek w sieci

05.07.2012, 00:20


Nikt nie wie, ilu kandydatów do nowej pracy martwi się swoim wizerunkiem w sieci, i tym, jak może on wpłynąć na ich perspektywy zawodowe. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę że to, jak są postrzegani w wirtualnym świecie może oddziaływać na ich pracę w realnym świecie. Wpływ może mieć wszystko: posty na forach, filmiki, zdjęcia, blogi, a nawet maile wysyłane do przyjaciół. Obiegowa teoria głosi, że to co w sieci pojawi się raz, zostaje tam już na zawsze. Co jednak robić, gdy znaleźliśmy coś niepokojącego na temat naszej osoby? Poniżej kilka wskazówek, jak można cofnąć szkody.


Ustal zakres szkód

Wstukaj swoje imię i nazwisko do wyszukiwarek Google, MSN czy Yahoo. Ustaw sobie opcję Google Alerts. Jeśli informacje o Tobie będą aktualizowane, dostaniesz powiadomienie mailem. Jednak monitorowanie w ten sposób swojej reputacji online jest czasochłonne. Są specjalne serwisy, które robią to za Ciebie. Np. reputation.com – zbiera o Tobie informacje m.in. z blogów czy serwisów społecznościowych i przysyła w formie miesięcznych zestawień.

Materiał w sieci nie musi być kompromitujący, by Ci zaszkodzić. „Jeśli jednak budzi on jakiekolwiek zastrzeżenia w stosunku do kandydata, pracodawca najprawdopodobniej go nie zatrudni” – mówi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Poproś o usunięcie

Możesz także poprosić właściciela danej strony o usunięcie materiału. Wyjaśnij rzeczowo, dlaczego Ci na tym zależy. Jeśli materiał obraża Cię lub zniesławia, chroni Cię Kodeks Prawa Cywilnego i „Ustawa o ochronie danych osobowych” z dn. 29.08.1997 r., na które możesz się powołać. Ochronie podlegają przede wszystkim wizerunek, dane osobowe oraz wszelkie inne informacje umożliwiające Twoją identyfikację (np. linki do profili na serwisach społecznościowych). Jeśli ktoś zamieścił je bez Twojej zgody, masz prawo domagać się ich usunięcia. Jeśli mimo takich argumentów autor nie chce tego zrobić – możesz wytoczyć mu proces z powództwa cywilnego.


Wynajmij fachowców


Jak grzyby po deszczu powstają firmy, które profesjonalnie zajmują się dbaniem o reputację w sieci. Polega to m.in. na monitorowaniu informacji na Twój temat i pozycjonowaniu stron www – te najkorzystniejsze dla Ciebie windują na pierwsze pozycje w wyszukiwarkach, a te mniej wygodne – spychają w otchłanie internetowej przepaści. Niestety usługi takich firm kosztują zazwyczaj od kilku do kilkunastu tysięcy złotych rocznie, w zależności od zakresu działań. Reputacja ma swoją cenę i wartość. Surfując po sieci, warto o tym pamiętać i myśleć dwa razy zanim się coś zrobi.

źródło: http://www.praca.egospoda...eci,1,46,1.html

NEVIL - Pon Lip 09, 2012 10:46


Negocjowanie wynagrodzenia - jakie pytania zadać?


08.07.2012, 00:10


Negocjowanie wynagrodzenia - jakie pytania zadać?Sposób negocjacji wynagrodzenia, mówi potencjalnemu pracodawcy nie tylko o tym ile chciałbyś zarabiać, ale również czy potrafisz dobrze rozmawiać na temat pieniędzy. Ta umiejętność z kolei może być wartościowa dla szefa.



Aby wygrać negocjacje w sprawie wynagrodzenia, nie możesz się poddawać. Nie porzucaj tematu, dopóki nie uzyskasz wszystkiego, o co się starałeś, niezależnie od tego czy jest to dodatkowy pakiet zdrowotny, czy zwrot kosztów opiekunki do dziecka.

Zawsze istnieje pewne ryzyko związane z pytaniami o podwyżkę, ale zawsze warto pytać potencjalnego pracodawcę jeszcze zanim zdecydujesz o podjęciu pracy. Jeśli firma jest otwarta w kwestiach związanych z wynagrodzeniami, lepiej wiedzieć o tym z góry.

Negocjacje wynagrodzenia mogą stanowić punkt rozmowy, w którym zabłyśniesz. Pamiętaj! Osoba po drugiej stronie Cię ocenia. Dobrze przeprowadzona rozmowa pokaże rozmówcy, że potrafisz komunikować się z innymi. Po otrzymaniu oferty nie trać czujności, bowiem wciąż jesteś na linii ognia.

Aby upewnić się, iż otrzymasz wszystko, na co zasługujesz radzimy zadać 10 poniższych pytań:

1. Dziękuję – czy mam rozumieć, że jest to wiążąca oferta pracy?

Mówiąc “dziękuję” zaprezentujesz się jako uprzejmy profesjonalista oraz bez problemu upewnisz się, czy otrzymałeś daną ofertę pracy.

2. Czy możemy negocjować?

Kiedy na rozmowie zostanie Ci przedstawione wynagrodzenie, warto zapytać, czy jest to ostateczna propozycja. Jeśli odpowiedź brzmi „nie” możesz przejść do dalszych negocjacji.

3. Czy to jest tylko podstawa?

Pytanie dotyczące zaproponowanej kwoty, czy zawiera ona premie, czy jest to tylko podstawa pozwoli rozmówcy zobaczyć, czy jesteś zainteresowany szczegółami dotyczącymi systemu premiowego, bonusów oraz akcji, i otworzy szansę na zadanie innych pytań związanych z wynagrodzeniem.

4. Do kiedy mam czas na podjęcie decyzji?

Nigdy nie akceptuj propozycji pracy natychmiast. Będziesz postrzegany jako skuteczniejszy, jeśli pozostawisz sobie czas na zastanowienie. Dodatkowo będziesz mógł przemyśleć swoją strategię negocjacyjną. Zawsze możesz powiedzieć: „To wspaniała praca i bardzo chciałbym ją podjąć, ale biorąc pod uwagę moje doświadczenia lepiej będzie jeśli jeszcze raz się nad tym zastanowię i wrócę z odpowiedzią”. Nigdy nie mów, że musisz tę ofertę przedyskutować ze swoim partnerem – musisz być pewny siebie i pokazać, że umiesz podejmować decyzje samodzielnie.



5. Czy otrzymam ofertę w formie pisemnej?


Nie akceptuj ofert, które nie są w formie pisemnej. Nie wszyscy bowiem są uczciwi. Jeśli odejdziesz z poprzedniej pracy tylko na podstawie ustnych ustaleń, może okazać się, że zostaniesz bez nowego zatrudnienia i możliwości otrzymania odszkodowania.

6. Czy będzie możliwość otrzymania bonusu?


Jeśli odpowiedź brzmi “nie”, odpowiedz „ok, tylko pytałem”. Brak negocjacji na temat wynagrodzenia nie musi oznaczać braku rozmów na temat innych aspektów umowy, tj. elastycznego czasu pracy, czy innych ważnych dla Ciebie kwestii.

7. Kiedy rozpoczynam pracę?

Jest to sposób na potwierdzenie, czy oferta jest poważna. Większość pracodawców chce, abyś pracę podjął natychmiast, ale wzbudzi to wątpliwości, jeśli od razu się na to zgodzisz. Jeśli opuścisz obecnego pracodawcę bez wcześniejszego zachowania okresu wypowiedzenia, może to spowodować, że pracodawca będzie się zastanawiał czy oby nie zrobisz tego samego w nowej firmie. . Jeśli podjecie nowej pracy wiąże się z opuszczeniem poprzedniej, a nie okresem bezrobocia, zostaw sobie czas na zamknięcie wszystkich spraw oraz krótki odpoczynek.

8. Czy mogę otrzymać zakres obowiązków?

Pytanie to pozwoli zweryfikować, czy praca, którą będziesz wykonywał jest tą, która została Ci zaprezentowana podczas rozmowy oraz czy jesteś ją w stanie wykonywać.

9. Jak i kiedy będę oceniany? Czy na podstawie oceny mojej pracy mogę liczyć na podwyżkę?

To pytanie pozwala Ci dowiedzieć się czy w trakcie ewentualnego zatrudnienia pracodawca dokonuje oceny pracowników oraz kiedy będziesz miał prawo do podwyżki. Te dwie kwestie są często łączone, ale nie zawsze.

10. Jeśli chodzi o dodatkowe korzyści, to czy mogę prosić o więcej szczegółów – od kiedy mogę na nie liczyć?

Jeśli Twoje dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne kończy się z okresem zatrudnienia i przed jego uaktywnieniem u nowego pracodawcy możesz się do tego odpowiednio przygotować lub negocjować.

Zadanie tych pytań pozwoli Ci zebrać informacje, a dodatkowo możesz pokazać przyszłemu pracodawcy, jak dobrym jesteś negocjatorem.

źródło: http://www.praca.egospoda...dac,1,46,1.html

andros - Pon Lip 09, 2012 17:12

Co studiować, żeby znaleźć pracę?

Oferta kierunków na uczelniach jest naprawdę duża. Możesz zarządzać parafią, studiować wyplatanie koszyków pod wodą, a nawet zostać simpsonologiem. Jednak co wybrać, żeby uchronić się przed bezrobociem? Kogo szukają dziś pracodawcy?

Więcej:
http://biznes.onet.pl/co-...28,1,news-detal

NEVIL - Wto Lip 10, 2012 12:45

Szablony CV

Specjalnie dla naszych użytkowników udostępniamy do pobrania bezpłatne gotowe szablony CV (Curriculum Vitae) w formacie doc osób pracujących w różnych branżach i na różnych stanowiskach. Każdy życiorys do ściągnięcia ma inną formę i szatę graficzną.

Więcej : http://www.praca.egospodarka.pl/szablony-cv.thtml

andros - Czw Lip 12, 2012 22:27

Dlaczego ludzie odchodzą z pracy?

Aż 89 proc. pracodawców jest przekonanych, że ludzie odchodzą z pracy, bo chcą więcej zarabiać. Tymczasem powody zmiany pracy są zwykle zupełnie inne. Z badania przeprowadzonego na prawie 20 tysiącach odchodzących pracowników wynika, że 88 proc. z nich wcale nie chodzi o pieniądze.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Czw Lip 12, 2012 23:57

W lubińskim PeBeKa powstał nowy oddział wiertniczy.




Powstał, ponieważ według zapowiedzi zarządu KGHM, w najbliższych latach wzrośnie zapotrzebowanie na wykonywanie otworów geologiczno-poszukiwawczych i otworów mrożeniowych na rzecz kolejnych planowanych szybów. Powołano już Kierownictwo Robót Wiertniczych Powierzchniowych (KRWP). Kierownikiem oddziału został Andrzej Cozac - absolwent krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, zatrudniony wcześniej m.in. w warszawskim Przedsiębiorstwie Robót Górniczych i Wiertniczych. Obecnie trwa proces poszukiwania i zatrudniania doświadczonych specjalistów.

źródło: http://lubin.naszemiasto....2393b7e23,1,3,8

NEVIL - Pią Lip 13, 2012 00:04

Sprawdź średnie zarobki na Twoim stanowisku

Chcesz wiedzieć jakie są średnie zarobki na Twoim stanowisku pracy? Dzięki danym dostępnym w tym dziale masz taką możliwość.

Aby sprawdzić wysokość zarobków brutto dla danego stanowiska (średnia, mediana, kwartyl dolny i górny) oraz odpowiadający mu zakres obowiązków wybierz najpierw dział z listy poniżej, a następnie nazwę stanowiska.

Więcej: http://www.firma.egospodarka.pl/zarobki

NEVIL - Pią Lip 13, 2012 11:23

Dla szukających pracy : http://www.praca.egospodarka.pl/ogloszenia/lubin
andros - Sob Lip 14, 2012 10:23

Największa liczba bankructw od czterach lat

W okresie od stycznia do końca czerwca 2012 r. ogłoszono upadłość 416 polskich firm. W porównaniu do tego samego okresu roku ubiegłego, kiedy to sądy gospodarcze ogłosiły upadłość 349 przedsiębiorstw, stanowi to wzrost o 19,2 proc. Największy wzrost odnotowano w branży budowlanej.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/naj...8,1,prasa-detal

andros - Sob Lip 14, 2012 10:29

Jak wrócić do pracy po urodzeniu dziecka?

Młode matki to jedna z grup najmocniej zagrożonych wykluczeniem z rynku pracy. Jak zadbać o to, by po urlopie wychowawczym bez problemów wrócić do swojej poprzedniej pracy radzą eksperci serwisu pracy Praca.pl

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...dziecka,1801351

andros - Sob Lip 14, 2012 10:31

Popyt na finansistów

Dla osób z charyzmą Gordona Gekko, intuicją Warrena Buffetta, czy pasją Steve'a Jobs'a, lub po prostu zafascynowanych ekonomicznymi procesami, studia spokrewnione z finansami, czy rynkiem kapitałowym mogą być dobrym rozwiązaniem. Jednak czy chciwy kapitalizm można ujarzmić? Jeśli tak, to na jakiej uczelni zdobyć potrzebne umiejętności? Krótki poradnik dla (nie)zdecydowanych - przyszłych, ale i obecnych finansistów.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...nsistow,1815493

andros - Sob Lip 14, 2012 10:34

Żyją na zasiłku i pracują "na czarno"

Coraz więcej bezrobotnych Polaków mieszkających w Norwegii łamie prawo łącząc pracę na czarno z jednoczesnym pobieraniem zasiłku. Świadczenia wyłudzają najczęściej pracownicy sektora budowlanego i osoby pracujące przy sprzątaniu.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...-czarno,1813683

andros - Sob Lip 14, 2012 10:41

Praca marzeń! Potrzebują pracowników i świetnie płacą

Oto praca marzeń: dobrze płatna, stawiająca wyzwania, z perspektywami. Tylko gdzie jej szukać? Znawcy rynku pracy nie mają wątpliwości - w sektorze IT, który w Polsce dynamicznie się rozwija i potrzebuje pracowników.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Lip 14, 2012 11:07

Niektórym ku rozwadze i asumpt do przemyśleń. Co innego znaczy dyplom wyższej uczelni z Wrocławia, Poznania, Krakowa czy Warszawy, a co innego z Polkowic, Lubina, czy Legnicy.Warto o tym pamietać przed wyborem uczelni. Chociaż w dzisiejszych czasach, przy znalezieniu pracy, znajomości też są w cenie, ponieważ absolwenci renomowanych studiów również nie mogą znaleźć pracy.
========================================================================================

Popyt na finansistów

Sobota, 14 lipca (06:00)

Dla osób z charyzmą Gordona Gekko, intuicją Warrena Buffetta, czy pasją Steve'a Jobs'a, lub po prostu zafascynowanych ekonomicznymi procesami, studia spokrewnione z finansami, czy rynkiem kapitałowym mogą być dobrym rozwiązaniem. Jednak czy chciwy kapitalizm można ujarzmić? Jeśli tak, to na jakiej uczelni zdobyć potrzebne umiejętności? Krótki poradnik dla (nie)zdecydowanych - przyszłych, ale i obecnych finansistów.


Świat ekonomii i finansów dla osób z nim niezwiązanych wydaje się być otoczony nimbem tajemniczości. Inflacja, stopy procentowe, obligacje, a co dopiero swapy, opcje, czy kontrakty futures, przyprawiają o zawrót głowy. Żeby zgłębić temat, warto skusić się na studia poświęcone tej tematyce, uzupełniając je skonkretyzowanymi certyfikatami. Z drugiej strony, niektórzy twierdzą, że prawdziwie wartościowa wiedza przychodzi dopiero z praktyką. Tak czy inaczej, sektor finansowy rozwija się wraz z globalizacją rynków, więc prawdopodobnie popyt na finansowych specjalistów nie zmaleje.

Wiedza z zyskiem

Pracę w finansach na pewno charakteryzuje miłość do liczb, ale i do... pieniędzy. W końcu to umiejętność poruszania się po zawiłym rynku finansowym liczona jest czystym zyskiem. Liczby warto polubić też ze względu na wykorzystanie matematyki na ekonomicznych kierunkach, na której oparte są przedmioty, tj. makro- i mikroekonomia, matematyka finansowa i ubezpieczeniowa, czy portfel inwestycyjny. Poza tym, mając na uwadze wzrost znaczenia programowania na rynkach kapitałowych, nie dziwi fakt, że w finansach coraz częściej zatrudniani są matematycy i fizycy, a nie dyplomowani finansiści. Przyszli analitycy korzystają z uroków systemu bolońskiego (studiów dwustopniowych), studiując różne kierunki na poziomie licencjackim i magisterskim, np. łącząc matematykę i finanse. Często wiedza zdobyta na studiach I i II stopnia uzupełniana jest na drugim kierunku lub studiach podyplomowych.

Ranking rankingowi nierówny

Biorąc pod uwagę uczelnie ekonomiczne, oczywiście najbardziej wartościowe są dyplomy tych z tradycjami i tych dopasowujących się do wymagań rynku. Dobrą opinią cieszy się Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, czy ten we Wrocławiu, a także wydział ekonomiczny Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak najbardziej pożądane na rynku pracy są dyplomy Szkoły Głównej Handlowej (SGH) i Akademii Leona Koźmińskiego (ALK). Przynajmniej według najnowszego rankingu szkół wyższych "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej" [patrz: tabela].

Pierwsza z nich jest najstarszą prestiżową uczelnią ekonomiczną w Polsce i pojawia się w czołówce niezmiennie od lat. Jako uczelnia bezwydziałowa daje możliwość rozwijania wiedzy ogólnej, podstawowej dla wszystkich ekonomistów, a dopiero później wyboru kierunku, np. finansów i rachunkowości, metod ilościowych i systemów informacyjnych, międzynarodowych stosunków gospodarczych, zarządzania lub ekonomii. Z kolei Akademia Leona Koźmińskiego jest uczelnią niepubliczną i jako jedyna polska uczelnia ekonomiczna została uwzględniona na 22. miejscu w rankingu "Financial Times" - Global Masters in Finance Ranking 2011. W innym rankingu sporządzonym przez "FT", biorącym pod uwagę uczelnie ekonomiczne w Europie1 - ALK zajmuje 60. miejsce, SGH 67., a pierwsze miejsce należy do HEC Paris.

Oczywiście wydźwięk rankingów jest dyskusyjny, więc warto zwrócić uwagę na ich metodologię. Stosowane kryteria to m.in. prestiż szkoły, autorytet, jakim cieszą się pracownicy naukowi uczelni oraz szanse i poważanie, jakim cieszą się absolwenci uczelni; potencjał i siła naukowa uczelni, czyli liczba wykładowców uczelni z tytułami naukowymi oraz możliwości i jakość prowadzenia badań naukowych, a także warunki studiowania na uczelni.

Dyplom po dyplomie


Obecnie bardzo ceniony na świecie jest tytuł MBA (Master of Business Administration). Studia MBA z założenia są przeznaczone dla osób na początku kariery menedżerskiej, ale też mających już doświadczenie - stają się potwierdzeniem przynależności do elity kadry zarządzającej. W najnowszym rankingu MBA "Perspektyw" najlepszym programem roku 2012 jest Warsaw-Illinois Executive MBA (WIEMBA) Międzynarodowego Centrum Zarządzania UW. Na drugie miejsce wysunął się program Canadian Executive Master of Business Administration (CEMBA) prowadzony przez SGH. Na trzecim znalazł się program Executive MBA ALK.

W hierarchii, doceniając rangę programów MBA, pracodawcy stawiają ten rodzaj edukacji menedżerów nawet wyżej od studiów doktoranckich i tradycyjnych podyplomowych, choć i tym trudno odmówić wartości dodanej. O ile studia doktoranckie można przypisać pasjonatom, to studia podyplomowe skierowane są dla chcących poszerzyć wiedzę z dziedzin pokrewnych do kierunku studiów, czy specjalizacji w obszarze związanym z wykonywaną pracą zawodową. Najbogatszą ofertą szczyci się SGH. Osoby, którym bliski jest rynek kapitałowy, mogą być zainteresowane, np. "Metodami Ilościowymi w Analizie Rynków Finansowych", "Metodami Wyceny Spółki Kapitałowej", czy "Relacjami Inwestorskimi i Raportowaniem Wartości"2.

Licencje w cenie

Ostatnio szeroko komentowana deregulacja zawodów maklera czy doradcy inwestycyjnego wywołała niemałe zamieszanie. Likwidacja certyfikatów ma poprawić efektywność nadzoru pracowników - standardami doboru kadry i monitoringiem kompetencji pracowników będą zajmowały się same firmy. Ma to uniemożliwić ucieczkę od odpowiedzialności za przestępstwa popełnione w związku z pełnieniem omawianych funkcji. W przyszłości Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) ma skupiać się na instytucjach i kary mają dotykać te zatrudniające nieodpowiednią kadrę, a nie jak obecnie, tylko osoby fizyczne - maklerów, czy zarządzających. Przeciwnicy twierdzą, że nadzór chce po prostu pozbyć się niewygodnej funkcji. Tak czy inaczej, posiadanie licencji stanowi niewątpliwą zaletę, świadczącą o wysokim poziomie wiedzy w danej dziedzinie. Licencje maklera papierów wartościowych, doradcy, czy też biegłego rewidenta mają swoje międzynarodowe odpowiedniki, w które na pewno warto zainwestować i czas, i pieniądze. W Polsce czy na świecie te najbardziej cenione to CFA (Chartered Financial Analyst - dyplomowany analityk finansowy) oraz ACCA (Association of Chartered Certified Accountants - międzynarodowa organizacja zrzeszająca specjalistów z zakresu finansów i rachunkowości).

Co wybrać?

Wyścig szczurów, prawo dżungli, czy walka o byt - te określenia coraz częściej towarzyszą naszej edukacji, jak i karierze zawodowej. Niestety nie na wyrost. W takim razie co może nas wyróżnić? Odpowiedź jest prosta - wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza. To powinien nieść za sobą każdy kierunek każdego stopnia każdej uczelni.

Marta Czekaj

źródło: http://biznes.interia.pl/...nsistow,1815493

NEVIL - Sob Lip 14, 2012 11:30

Prawo do zasiłku, a skrócony okres wypowiedzenia

13.07.2012, 10:00


Rejestrując się w powiatowym urzędzie pracy, osoba może uzyskać prawo do zasiłku. Jest to możliwe, jeżeli w okresie 18 miesięcy poprzedzających moment rejestracji przepracowała przynajmniej 365 dni i osiągała co najmniej minimalne wynagrodzenie, od którego odprowadzane były składki na ubezpieczenia społeczne i Fundusz Pracy. Oczywiście do tych 365 dni zaliczane są także inne okresy wskazane przez ustawę.


Więcej: http://www.praca.egospoda...nia,1,46,1.html

NEVIL - Sob Lip 14, 2012 11:53

Kalkulator stażu pracy

Kalkulator stażu pracy pozwala obliczyć zarówno, ile wynosi nieprzerwany okres zatrudnienia w danym zakładzie pracy, jak też ile wynosi łączny staż pracy we wszystkich (bądź wybranych przez użytkownika) zakładach pracy. Kalkulator ma charakter poglądowy.



Zasada działania kalkulatora

Kalkulator stażu pracy pozwala obliczyć, ile wynosi nieprzerwany okres zatrudnienia w danym zakładzie pracy, jak też łączny staż pracy we wszystkich (bądź wybranych przez użytkownika) zakładach pracy. Kalkulator stosuje różne metody liczenia w zależności od tego, czy użytkownik wybierze tylko jeden czy też kilka okresów zatrudnienia.

Na gruncie prawa pracy bowiem zasady obliczania okresu pracy, warunkującego nabycie uprawnień pracowniczych, odbiegają od reguł prawa cywilnego. Okres pracy powinien tutaj być ustalony przy uwzględnieniu potocznego sposobu liczenia terminów (np. jeżeli pracownik rozpoczął pracę 1 stycznia, okres jednego miesiąca zatrudnienia upływa 31 stycznia, dwóch miesięcy 28 lub 29 lutego i tak dalej). Zasadę tę stosuje kalkulator w przypadku wybrania przez użytkownika tylko jednego okresu zatrudnienia.

Natomiast w przypadku obliczania stażu pracy dla kilku (dwu i więcej) okresów pracy, z uwagi na brak stosownych uregulowań w kodeksie pracy, stosowana jest zasada wynikająca z kodeksu cywilnego, zgodnie z którą jeżeli termin oznaczony jest w miesiącach lub latach, a ciągłość terminu nie jest wymagana, miesiąc liczy się za dni 30, a rok za dni 365. W celu dodania kolejnego okresu, który kalkulator ma uwzględniać przy obliczaniu stażu pracy, należy kliknąć przycisk "Dodaj okres"

Okres zatrudnienia w danej firmie jest bardzo istotny m.in. z uwagi na długość okresu wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony czy też wysokości odprawy w przypadku rozwiązania takiej umowy z przyczyn niedotyczących pracownika (gdy pracodawca zatrudnia powyżej 20 osób).

Art. 36. § 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy:
Okres wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nie określony jest uzależniony od okresu zatrudnienia u danego pracodawcy i wynosi:

2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy,
1 miesiąc, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy,
3 miesiące, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 3 lata.

Art. 8. ust. 1 ustawy z dnia 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników:
Pracownikowi, w związku z rozwiązaniem stosunku pracy w ramach grupowego zwolnienia, przysługuje odprawa pieniężna w wysokości:

jednomiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy krócej niż 2 lata;
dwumiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy od 2 do 8 lat;
trzymiesięcznego wynagrodzenia, jeżeli pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy ponad 8 lat.

Łączny staż pracy jest także istotny przy ustaleniu wymiaru urlopu wypoczynkowego (20 bądź 26 dni), czy przy ustalaniu świadczeń emerytalnych itp.
Więcej: http://www.firma.egospoda...tor-stazu-pracy

andros - Sob Lip 14, 2012 14:46

Szał na pracę sezonową - do Niemiec na szparagi

Niemal pół miliona Polaków skorzysta w tym roku z zagranicznych sezonowych ofert pracy. Ale wcale nie trzeba wyjeżdżać z kraju, aby zarobić przez wakacje. Wybrzeże, Mazury i polskie góry – tam też wakacje to dobry czas na zarobek, z czego najchętniej korzystają studenci. Wśród „sezonowców” są też również osoby starsze, wykorzystujące urlop, by wspomóc rodzinne budżety. Jednak najbardziej atrakcyjne kierunki wyjazdów do pracy sezonowej to Niemcy, Francja i Holandia.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/do-...1,analizy-detal

andros - Nie Lip 15, 2012 08:46

We Wrocławiu więcej chętnych na studia niż w ubiegłym roku

Wrocławskie uczelnie nie narzekają w tym roku na brak kandydatów. Na Uniwersytecie Wrocławskim aplikuje o tysiąc osób więcej niż w ubiegłym roku, podobnie jest na Politechnice. Popularnością cieszy się "prawo" oraz "geodezja i kartografia".

Więcej:
http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

andros - Nie Lip 15, 2012 08:51

MBA – najcenniejszy dyplom świata?

Jak przystąpić do programu MBA?

Jakkolwiek abstrakcyjne może się to wydawać, wstąpienie w szeregi studentów osławionego Master of Business Administration na najbardziej prestiżowych uczelniach świata nie jest dziś przywilejem dostępnym jedynie dla wąskiego grona zamożnej inteligencji. Choć na pierwszy rzut oka statystyki wyglądają zniechęcająco, a odsetek niepomyślnych aplikacji znacząco przewyższa te zakończone powodzeniem, najczęstszym powodem porażki jest niedostateczne przygotowanie się do złożonego procesu rekrutacji.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...-swiata,1815487

andros - Nie Lip 15, 2012 09:00

Program Stypendiów Pomostowych

X edycja na Dolnym Śląsku - rok akademicki 2012/2013

Stypendia pomostowe skierowane są do uzdolnionych maturzystów, którzy po raz pierwszy podeszli i zdali egzamin w roku 2012, mieszkają w małych miejscowościach Dolnego Śląska (poniżej 20 tys. mieszkańców) oraz dostali się na I rok studiów dziennych magisterskich realizowanych w trybie jednolitym lub dwustopniowym, w polskich państwowych uczelniach mających uprawnienia do nadawania tytułu naukowego magistra. Stypendia pomostowe mają pomóc świeżo upieczonym studentom, pochodzącym z niezamożnych rodzin, przetrwać najtrudniejszy, pierwszy rok studiowania.

Więcej:
http://fem.org.pl/main.ph...&site=stypendia

andros - Nie Lip 15, 2012 21:44

Najbardziej wyczerpujący zawód w Polsce

W maju 2012 r. Urząd Miasta Kołobrzeg zlecił wykonanie rankingu najbardziej wyczerpujących zawodów w Polsce w opinii internautów.

Jak się okazało, najwięcej badanych (33 proc.) uznało, że najbardziej wyczerpującą pracę w Polsce wykonują górnicy.

Na kolejnych pozycjach znaleźli się: nauczyciele (10 proc.), lekarze (7 proc.), budowlańcy (6 proc.) i hutnicy (5 proc.). Za dość wyczerpującą uznano też pracę kierowców zawodowych (4 proc. wskazań), rolników i pielęgniarek (po 3 proc.).

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Pon Lip 16, 2012 09:45

Chronicznie bezrobotni i bezradni. Na rynku pracy jest coraz mniej ofert zatrudnienia

Ponad połowa osób bez pracy szuka jej dłużej niż rok. Brakuje pieniędzy na ich aktywizację zawodową, a na rynku jest coraz mniej ofert zatrudnienia. A im dłużej ktoś jest bezrobotny, tym trudniej mu znaleźć zajęcie.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...trudnienia.html

andros - Pon Lip 16, 2012 09:51

Jak poprawnie należy sporządzić i zawrzeć umowę o pracę

Zarówno pracodawca, jak i pracownik mogą starać się o wprowadzenie korzystnych dla siebie rozwiązań. Mają prawo m.in. wydłużać okresy wypowiedzenia lub podpisać kilka kontraktów.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...we_o_prace.html

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 10:45

Praca po 50-tce: mało miejsc pracy

13.07.2012,


Praca po 50-tce: mało miejsc pracyW porównaniu do innych unijnych krajów, Polska bardzo słabo wykorzystuje potencjał osób powyżej 50 roku życia na rynku pracy. To błąd, ponieważ społeczeństwo nie będzie wiecznie młode - już za kilka, kilkanaście lat na ulicach, w sklepach, urzędach dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków zastąpią osoby w wieku 50+. Na razie wygląda na to, że polski rynek pracy, firmy, pracodawcy i sami pracownicy nie są do tej sytuacji przygotowane - konkludują eksperci Grupy HRC.




Warto zdać sobie sprawę, że o ile jeszcze 20-30 lat temu osoba w wieku 50 lat myślała raczej o przechodzeniu na emeryturę i tak też była traktowana przez społeczeństwo, niż o kontynuowaniu ścieżki zawodowej. Przekroczenie „pięćdziesiątki” był okresem wchodzenia w starość. Dzisiaj osoby w tym wieku to aktywni pracownicy z coraz lepszą kondycją, dzięki coraz lepszej diecie i postępom medycyny granica „starości” znacznie się przesunęła. Za kilkanaście lat za osoby dojrzałe – ale nie stare! – będziemy uważać ludzi w wieku 60 czy 70 lat. I to właśnie osoby w tym wieku będą stanowiły większość w społeczeństwie.

Więcej: http://www.firma.egospoda...acy,1,11,1.html

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 10:55

Odmowa wykonania pracy - kiedy możliwa?

11.07.2012, 11:57


Odmowa wykonania pracy - kiedy możliwa?Staranne i sumienne wykonywanie pracy jest podstawowym obowiązkiem pracownika. Za bezzasadną odmowę jej świadczenia pracodawca może zastosować nawet dyscyplinarne zwolnienie. Są jednak takie sytuacje, w których musi on zaakceptować bezczynność pracownika.

Pracownik nie musi się narażać




Przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy mają na celu zapewnienie takich warunków wykonywania pracy, w których zdrowie i życie pracownika oraz innych, postronnych osób, nie będzie zagrożone. Obowiązek przestrzegania tych przepisów ciąży głównie na pracodawcy, który powinien tak organizować pracę, aby zapewnić swoim pracownikom bezpieczeństwo i dobre warunki jej wykonywania. W praktyce jednak naruszenia przepisów bhp występują często, a ich skala i "ciężar gatunkowy" są bardzo różne. Czasami uchybienia w dziedzinie bhp są tak poważne, że usprawiedliwiają złamanie jednego z podstawowych obowiązków pracownika, jakim jest wykonywanie umówionej pracy. Uprawnienie do powstrzymania się od jej świadczenia przewiduje art. 210 § 1 K.p., na mocy którego pracownik może odmówić dalszego wykonywania pracy, jeżeli:

warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika,
wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom.
Warunkiem skorzystania przez pracownika z uprawnienia, jakie daje mu art. 210 § 1 K.p., jest niezwłoczne zawiadomienie przełożonego o fakcie powstrzymania się od pracy. Jeżeli powstrzymanie się od wykonywania pracy ze względu na nieodpowiednie warunki bhp nie usuwa niebezpieczeństwa, pracownik może oddalić się z miejsca zagrożenia, również zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...iwa,1,34,3.html

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 12:32

Usprawiedliwianie przez pracownika nieobecności w pracy

Powinnością pracownika jest świadczenie pracy. Zdarzają się jednak sytuacje, które mogą powodować jego nieobecność w pracy. W każdym takim przypadku obowiązkiem pracownika jest usprawiedliwienie nieobecności w pracy, bez względu na fakt, czy absencja jest usprawiedliwiona przez przepisy prawa pracy, czy też nie została w nich wymieniona.
Prawo pracy i przepisy zakładowe



Przyczynami usprawiedliwiającymi nieobecność pracownika w pracy są zdarzenia i okoliczności określone przepisami prawa pracy, które uniemożliwiają stawienie się pracownika do pracy i jej świadczenie. Mogą nimi być także inne przypadki niemożności wykonywania pracy wskazane przez pracownika i uznane przez pracodawcę za usprawiedliwiające nieobecność w pracy. Tak stanowi rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy.



Przy czym nieobecności w pracy mogą mieć różne przyczyny. Część z nich wynika z przepisów Kodeksu pracy, jak np. wszelkie urlopy czy zwolnienia związane z rodzicielstwem. Inne są uregulowane w przepisach wymienionego rozporządzenia. Należą do nich m.in. nieobecności związane ze stawiennictwem na wezwanie organu administracji, sądu, prokuratury, uczestnictwo w akcji ratowniczej członka Ochotniczej Straży Pożarnej, oddanie krwi przez krwiodawcę, wykonywanie świadczeń osobistych w czasie klęski żywiołowej, czy też zwolnienia na okoliczność ślubu pracownika lub jego dziecka albo urodzenia się dziecka pracownika. Jeszcze inne nieobecności w pracy są wynikiem choroby pracownika bądź członków jego rodziny.



Pracownik powinien uprzedzić pracodawcę o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności w pracy, jeżeli przyczyna tej nieobecności jest z góry wiadoma lub możliwa do przewidzenia.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...w-pracy,1822279

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 12:39

UE: Przy szwedzkim złomie

Poniedziałek, 16 lipca (06:00)

Dwukrotnie latem, na trzy miesiące, wyjeżdżał do Szwecji. Pracował tam przy segregacji złomu i makulatury. Praca przy złomie może się wydawać ciężka. Lecz nie w tym kraju, tam pracownicy mają odpowiednie narzędzia. A przy tym płaca jest jak najbardziej szwedzka.


Krystian Pacholski z Góry na Dolnym Śląsku pracuje w tamtejszym Powiatowym Centrum Doskonalenia Nauczycieli. I jak wielu Polaków, myślał o tym, by dorobić do pensji. Najlepiej za granicą. Tu kierunek był oczywisty - Szwecja. Dlatego, że jego ojciec pracuje tam od dwudziestu lat w budowlance. Poprosił go o załatwienie pracy.

Okazało się to bardzo proste. Zatrudnienie znalazł w firmie "Stena" zajmującej się odzyskiwaniem i przerobem surowców. Latem z powodu urlopów firmie brakuje pracowników, przy tym Polacy są tam bardzo cenieni. Wystarczyło więc złożyć podanie, dołączyć badanie lekarskie i mógł jechać do pracy. Był tam dwukrotnie, za każdym razem przez trzy miesiące.

Konkretnie w Malmö, przy czym nie pracował bezpośrednio w "Stenie", lecz w jednej z jej firm podwykonawczych. Nazywa się "Krandepän Södra".

Polacy z dobrą opinią


Firma położona jest w pobliżu portu. Tnie się w niej stare kontenery, statki, ale też wiele mniejszych urządzeń. Oczywiście oddzielnie później składowane są i przerabiane poszczególne metale. Przetwarza się także papier.

- Trochę się bałem, czy sobie dam radę, jestem informatykiem, nie pracuję fizycznie - mówi Krystian. - Lecz ojciec zapewniał, że na pewno sobie poradzę. I rzeczywiście jak się ma odpowiedni sprzęt, to praca wcale nie jest ciężka. Tam dużo rzeczy jest zmechanizowanych. Są wózki, wielkie maszyny do cięcia, palniki. To obsługują osoby z uprawnieniami. Ja zajmowałem się głównie segregacją już pociętych elementów oraz rozbiórką maszyn.

Pracownicy podzieleni byli na około dziesięcioosobowe brygady. On pracował w brygadzie składającej się wyłącznie z Polaków. Stanowią oni w całej firmie mniej więcej pięć procent pracowników. Przy czym procent ten systematycznie się zwiększa.

- Dlatego, że mamy tam wyrobioną bardzo dobrą opinię - twierdzi Krystian. - Szwedzi uważają, z czym całkowicie się zgadzam, że pracujemy najlepiej ze wszystkich, w tym lepiej od ich rodaków. Dlatego chętnie przyjmują Polaków.

Ze Szwedem łatwo się dogadać

Zarabiał 60 koron na godzinę. Na rękę, nie przekraczał bowiem sum zwolnionych od podatków. Pracy było dużo. Codziennie pracowali po dziesięć do dwunastu godzin. Na dworze, a jeżeli padało to w hali. Co więcej do pracy chodzili także w soboty, a nawet w niektóre niedziele. Słowem zarobki mieli naprawdę dobre. Dodać trzeba, że za nadgodziny otrzymywali podstawową stawkę, czyli te 60 koron.

Co warte podkreślenia, koszty utrzymania nie były zbyt duże. Przynajmniej w przypadku Krystiana, który mieszkał razem z ojcem, a więc za mieszkanie, ani media nie musiał nic płacić.

- Natomiast jedzenie w szwedzkich supermarketach nie kosztuje wiele więcej niż w Polsce - stwierdza. - Więc mnie ten pobyt wiele nie kosztował.

Pod koniec drugiego pobytu przez miesiąc pracował w Trelleborgu. Przeniesiono go do tamtejszego zakładu "Krandepän Södra". Cały czas mieszkał jednak w Malmö, a do Trelleborga dojeżdżał.

- Gdy się pracuje po dziesięć, dwanaście godzin dziennie to człowiek jest zmęczony, obojętnie jaką prace wykonuje - mówi. - Lecz nigdy nie byłem jakoś ciężko napracowany. Po pracy zawsze miałem siły choćby na to, by wyjść na miasto.

Krystian chwali też Szwedów: - We wszystkich statystykach podaje się, że osiemdziesiąt procent mieszkańców tego kraju zna angielski. Ja miałem wrażenie, że nie są to dokładne dane. Według mnie anglojęzycznych Szwedów jest co najmniej dziewięćdziesiąt procent. Praktycznie każdy zna ten język. Ja też, więc nie miałem żadnych problemów, by się dogadać. A ludzie są tam życzliwi. Słowem śmiało mogę polecić wyjazd do Szwecji, każdemu kto szuka pracy za granicą.

Damian Szymczak

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 14:08

Masz za mało urlopu? Możesz mieć więcej. Zobacz kiedy ci się należy!


Nawet o trzy dni możesz wydłużyć dni wolne, jakie należą ci się w roku kalendarzowym, a pracodawca musi zgodzić się na ich przyznanie. Wystarczy złożyć wniosek o urlop okolicznościowy.



Urlopy okolicznościowe to nazwa potoczna, jakiej zazwyczaj używamy do określenia dni, w których jesteśmy zwolnieni od obowiązku świadczenia pracy. Zwolnieni i usprawiedliwieni, co jest niezwykle istotne. Wolne, jakie możemy otrzymać związane jest zwykle ze szczególnymi sytuacjami rodzinnymi i osobistymi. Te nadprogramowe dni dołączone do naszego normalnego urlopu są także (choć nie zawsze) w pełni wynagradzane. Wynika tak z prawa pracy.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pon Lip 16, 2012 14:17

Granice kontroli pracownika
11 lip, 16:10

Marcin Zadrożny Hills

Obecnie większość pracowników umysłowych nie wyobraża sobie świadczenia pracy bez dostępu do Internetu, który jest wykorzystywany do odnalezienia niezbędnych informacji, lub przepisów do wykonywania określonego zadania w ramach swoich obowiązków pracowniczych. Internet, to również wielka pokusa dla pracownika, który wykorzystuje dostęp do sieci w czasie pracy do celów prywatnych niezwiązanych z pracą.

Najczęściej pracownicy wykorzystują Internet w miejscu pracy do:

korzystania z portali społecznościowych;
robienia zakupów w sklepach internetowych oraz w serwisach aukcyjnych;
nielegalnego pobierania bądź udostępniania plików (najczęściej muzycznych i filmowych);
przeglądania stron WWW niezwiązanych z pracą (np. serwisów informacyjnych).

Jak wynika z I Ogólnopolskiego Badania Pracowników „Internet w pracy” 2010, Polacy w pracy bardzo chętnie się „cyberlenią”. Zjawisko wykorzystywania dostępu do Internetu w czasie godzin pracy w celach prywatnych jest nazywane „Cyberslacking”. Psycholog Karol Wolski przeprowadził badania z których wynika, że co trzeci pracownik robi to codziennie.

Więcej: http://biznes.onet.pl/gra...58,1,news-detal

NEVIL - Wto Lip 17, 2012 08:23

Umowy o pracę na czas określony mają trwać maksymalnie do 2,5 roku

Resort pracy chce zmniejszyć liczbę umów o pracę na czas określony. W zamian firmy elastyczniej będą zarządzać czasem pracy podwładnych, zapowiada "Rzeczpospolita".

Umowy o pracę na czas określony mają trwać maksymalnie do 2,5 roku. Obecnie może to być nawet kilkanaście lat.

- Chcemy zaproponować partnerom społecznym rozwiązanie kompromisowe. Ograniczymy umowy terminowe, czego domagają się związki, dając równocześnie przedsiębiorcom możliwość stosowania rocznego okresu rozliczeniowego czasu pracy, powiedział "Rz" wiceminister pracy Jacek Męcina.

Nowe przepisy miałyby wejść w życie już w przyszłym roku.

W Polsce na kontraktach "śmieciowych" pracuje niemal co trzecia osoba. Jesteśmy pod tym względem liderami w UE.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...o_2_5_roku.html

andros - Wto Lip 17, 2012 09:26

Drogowa zapaść. Zero kilometrów autostrady na rok

Wydatki na budowę nowych tras spadną w 2013 roku o połowę. GDDKiA planuje tylko siedem inwestycji - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
(...)
Mniej pieniędzy to dodatkowy cios dla branży. Od początku roku zbankrutowało już 110 firm budowlanych. Eksperci spodziewają się kolejnych oraz fali zwolnień.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/dro...0,1,prasa-detal

Nawet 100 tysięcy drogowców może stracić pracę

Branża budowlana wytwarza obecnie około 7 procent PKB. Oznacza to, że kryzys budownictwa może mieć duży wpływ na inne gałęzie gospodarki. Co więcej, według szacunków ekspertów do końca roku pracę może stracić nawet 100 tysięcy drogowców.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/naw...7,1,prasa-detal

andros - Wto Lip 17, 2012 09:27

Bezrobotni z upadłej fabryki nie chcą pieniędzy na własne firmy

Urząd Pracy w Radomiu przygotował specjalny program dla byłych pracowników upadłej Fabryki Łączników. Bezrobotni mogą dostać po 20 tys. zł na uruchomienie własnej działalności gospodarczej, jednak z 380 osób tylko cztery zdecydowały się na skorzystanie z pomocy.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/bez...71,1,news-detal

andros - Wto Lip 17, 2012 09:28

Płaca minimalna: rząd zrobi, co mu się spodoba?

Termin minął, porozumienia nie ma. Do 15 lipca w ramach Komisji Trójstronnej związki zawodowe i pracodawcy mieli czas na wypracowanie porozumienia, co do wysokości przyszłorocznej płacy minimalnej. Jednak piątkowe posiedzenie Komisji zakończyło się fiaskiem. To oznacza, że decyzję w tej sprawie podejmie rząd.

Więcej:
http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

andros - Wto Lip 17, 2012 09:29

Daje pracownikom 7,5 tys. dolarów, żeby pojechali na wakacje...

"Bart Lorang może być najlepszym szefem w historii. Chcąc, by jego pracownicy byli zadowoleni i wypoczęci, oferuje im 7,5 tys. dolarów i wysyła na urlop" - informuje amerykańska stacja ABC. Jest jednak jeden haczyk: trzeba całkowicie oderwać się od pracy, a to oznacza żadnych telefonów, maili i wiadomości z biura. - Nawet ja sam mam kłopoty, by nagiąć się do tych zasad - przyznał prezes internetowej firmy FullContact API z Kolorado.

Więcej:
http://www.tvn24.pl/daje-...e,265149,s.html

andros - Wto Lip 17, 2012 09:29

Najbardziej martwić się będziemy o pracę

Recesja w strefie euro jest już faktem. Coraz bardziej widoczny jest też jej wpływ na tempo wzrostu naszej gospodarki. Niewiadomą jest tylko skala tego wpływu oraz czas jego oddziaływania.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...-polski,1822416

andros - Wto Lip 17, 2012 09:45

Nawet 300 tys. nowych miejsc pracy. Wszystko dzięki energii odnawialnej

Dzięki ustawie o odnawialnych źródłach energii i budowie energooszczędnych domów w ciągu  8 lat może powstać w naszym kraju ponad 300 tys. miejsc pracy.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...dnawialnej.html

andros - Wto Lip 17, 2012 09:45

Za dzień spóźnienia ZUS wyrzuca z systemu ubezpieczeń

Bardzo często zdarza się  że ubezpieczony nadal płaci składki, bo nie wie, że nie dotrzymał terminu i ZUS wykreślił go z systemu. Aby ponownie mieć prawo do świadczeń, przedsiębiorca powinien złożyć wniosek o umożliwienie kontynuowania ubezpieczenia. W większości zakład rozpatruje je pozytywnie.

Więcej:
http://praca.gazetaprawna...bezpieczen.html

andros - Wto Lip 17, 2012 09:46

Szersze uprawnienia inspektora PIP?

Posłowie PiS chcą, aby inspektor pracy miał możliwość wydania nakazu zastąpienia umowy cywilnoprawnej umową o pracę w przypadku, gdy wykonywana praca spełnia warunki określone w Kodeksie pracy.

Ostatnio głośno o bardzo popularnych krótkoterminowych umowach zlecenie czy o dzieło, na których pracownik wykonuje taką samą pracę, jak na umowie o pracę, jednak pozbawiony jest ochrony pracowniczej i licznych dodatków.

Więcej:
http://www.vat.pl/aktualn...IT%202012-07-17

NEVIL - Wto Lip 17, 2012 12:26

Strzeżcie się, przedsiębiorcy! Naciągacz zdziera z was kasę


- To zwykły przekręt, nie dajcie się naciągnąć na kasę - alarmują słuchacze RMF FM, którzy dostają wezwania do zapłaty z Krajowego Rejestru Pracowników i Pracodawców. Do każdego z pism dołączony jest bankowy blankiet z wpisaną sumą 115 złotych. Jest też podany nieprzekraczalny termin wpłaty pieniędzy.


Zacznijmy od faktów. Po pierwsze, Krajowy Rejestr Pracodawców i Pracowników to nie instytucja państwowa, a prywatna spółka z siedzibami w Warszawie oraz w Grudziądzu. Po drugie, absolutnie nie trzeba niczego płacić. Wezwanie do zapłaty jest zupełnie bezpodstawne.

Pismo rozsyłane do przedsiębiorców jest tak skonstruowane, by wyglądało na dokument urzędowy. Czytamy, że w związku z artykułem 12 ustawy z 15 września 2000 roku powstał Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców. Autor nie podaje jednak o jaką konkretnie ustawę chodzi. Brzmi poważnie. Jeśli jednak sprawdzimy, jaka ustawa weszła w życie 15 września 2000 roku okaże się, że to ustawa o spółkach prawa handlowego. Tajemniczy 12 artykuł mówi zaś: "Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w organizacji albo spółka akcyjna w organizacji z chwilą wpisu do rejestru staje się spółką z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółką akcyjną i uzyskuje osobowość prawną. Z tą chwilą staje się ona podmiotem praw i obowiązków spółki w organizacji".

Sami sobie odpowiedzcie, jaki ma to związek z utworzeniem Krajowego Rejestru oraz czy to podstawa prawna, na bazie której powstała instytucja, jakiej musimy płacić?

W dalszej części rozsyłanego pisma czytamy, że w związku z wewnętrzną uchwałą(!!!) ogłoszenie wpisu w rejestrze przez przedsiębiorcę jest płatne. A wszystko ma związek z prowadzoną przez resort gospodarki Centralną Ewidencją i Informacją o Działalności Gospodarczej.

Jedną z ofiar tego sprytnego naciągacza jest pan Andrzej z Leszna. Gdy dostał pismo był przekonany, że wpis jest obowiązkowy. Myślałem, że to instytucja państwowa, która zrzesza jakichś pracowników i pracodawców. To pismo przyszło tak późno, patrząc oczywiście na zapisany tam termin zapłaty, że stwierdziłem: co mi szkodzi, zapłacę - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM.

Nieprzekraczalny termin wpłaty 115 zł, w przypadku Pana Andrzeja mijał w połowie lipca. Ostatecznie po konsultacji z księgowym nie zrobił przelewu. Przekręt nie... W samej okolicy mam tylko sześciu znajomych, którzy zapłacili. Dzisiaj mój kolega też zapłacił to jest siódmy. Mówimy tylko o mojej okolicy, a w całej Polsce oszukanych mogą być tysiące! - dodaje Pan Andrzej.

Więcej : http://biznes.interia.pl/...ziera-z,1822765

NEVIL - Wto Lip 17, 2012 21:10



Poszukiwanie pracy nie jest rzeczą prostą. Liczne poradniki wskazują, w jaki sposób najlepiej zaprezentować się już na wstępie, czyli podczas wysyłania CV i listu motywacyjnego. A jaka jest prawda? Co tak w rzeczywistości o stosie papierów, które docierają do nich wraz z CV myślą osoby rekrutujące? Czy mają czas na przeglądanie przygotowanych specjalnie dla nich prezentacji?

Osoby, które przyjmują pracowników do pracy, są zgodne - każde CV powinno być treściwe i zwięzłe. Rozpisywanie się nie ułatwia rekruterom znalezienie tego co najważniejsze. Zdarza się, że kilkuletnie doświadczenie opisywane jest na kilkunastu lub kilkudziesięciu stronach. Podczas rekrutacji do znanej firmy zrobiła tak jeden z pracowników uczelni - przysłał 30-stronicowe CV zawierające opis wszystkich swoich publikacji, artykułów oraz wystąpień na licznych konferencjach, wykładach, prelekcjach. Cóż, rekruterowi trudno przebrnąć przez taką lekturę.

- Pierwsze przykazanie dla ubiegających się o pracę: wysyłaj tylko te dokumenty, których zażyczył sobie pracodawca (bądź rekruter). Jeśli sądzisz, że rekruter będzie wnikliwie przeglądał twoje portfolio - jesteś w błędzie – wyjaśnia Artur Ragan, rzecznik prasowy Work Express. - W najlepszym razie otaksuje wzrokiem projekty, przeczyta nagłówki certyfikatów, prezentację pominie i wróci do czytania twojego CV. Jeśli w ofercie nie było mowy o dodatkowych dowodach twoich umiejętności – daruj sobie.

Nie denerwuj rekrutera

Rekruterzy to też ludzie. Miewają złe dni lub nadmiar pracy. W ich środowisku popularny jest żart o zbyt dużej liczbie zgłoszeń wpływających od osób ubiegających się o dane stanowisko. Gdy stos wydrukowanych podań rośnie z dnia na dzień i jest zbyt duży, dzieli się go na pół. Jedną połowę się przegląda, a drugą... wyrzuca. Jeśli nasze podanie było w drugiej części, przepadliśmy. Nawet, jeśli bijemy konkurencję na głowę, odpadniemy w przedbiegach. To samo może się stać, gdy będziemy nadgorliwi i swoje doświadczenie będziemy chcieli potwierdzić zbyt dużą liczbą załączników. Co może zrobić rekruter? - W najgorszym razie, zirytowany przedłużającym się ściąganiem z serwera kilku ”ciężkich” załączników, anuluje tę operację i przejdzie do maila od następnego kandydata. Podsumowując - zamiast sobie pomóc - sami wyeliminujemy się z procesu rekrutacji – mówi Artur Ragan.

Nie bądź nachalny

Okazuje się, że tego typu błędy przy wysyłaniu CV i listów motywacyjnych, popełniają osoby ubiegające się o konkretne stanowiska. Osoby, które rekrutują, mają na to prostą radę. - W rekrutacjach na stanowiska techniczne i artystyczne spotykamy takie rozwiązanie, gdy przykładowe projekty albo inne zapisy dokonań są do ściągnięcia pod linkiem umieszczonym w treści maila. Ważne, żeby opisać, co się pod nim znajduje. Takie rozwiązanie jest mniej nachalne niż dołączanie do CV, kilku innych dokumentów i skazywanie rekrutera na ściąganie i sprawdzanie, czy znajdują się w nich jakieś informacje wartościowe na tym etapie rekrutacji – tłumaczy Artur Ragan. - Coraz częściej kandydaci powtarzają błąd polegający na przesłaniu samego linka do dokumentów aplikacyjnych. Proszę pamiętać, że w takim przypadku konieczne jest wyrażenie zgody na użycie pobranych dokumentów w procesie rekrutacji. Inaczej rekruter, wobec braku pewności, czy wolno mu przetwarzać pozyskane w ten sposób dane osobowe, w ogóle zrezygnuje z korzystania z przesłanego łącza, pomijając fakt, że takie potraktowanie adresata trąci arogancją i skazuje go na kilka dodatkowych kliknięć.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Lip 17, 2012 22:10

Pomysł, zaiste nie z tej Ziemi... :-)
=================================

W Jarocinie dają iPady bezrobotnym

Rowery i iPady otrzymają młodzi bezrobotni z terenów wiejskich po zakończeniu specjalnego programu urzędu pracy w Jarocinie. Projekt jest dofinansowany ze środków Ministerstwa Pracy.

- Nie tylko posłowie dostają iPady, w Jarocinie dostają je też bezrobotni - poinformował Alert24 Adam. Historię opisała już w zeszłym miesiącu "Gazeta Jarocińska", jednak do nas trafiła po tym, jak ukazała się w serwisie Wykop.pl


To specjalny program Powiatowego Urzędu Pracy w Jarocinie. - Programy specjalne są realizowane na podstawie zarządzenia Ministerstwa Pracy, a pieniądze trafiają do nas z rezerwy ministerstwa. Przydziela je marszałek województwa - wyjaśnia Grzegorz Fengler, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Jarocinie. - Zgłosiliśmy w tym roku dwa projekty specjalne. Pierwszy skierowany do osób starszych niż 50 lat, a drugi - do osób młodszych niż 30 lat i pochodzących z terenów wiejskich. Na ten drugi otrzymaliśmy środki z ministerstwa - mówi.

Rowery dla stażystów, bo jest problem z PKS

Jak stwierdza dyrektor Fengler, od początku urzędnicy chcieli, żeby ich program się wyróżniał. - Projekt skierowany jest do młodzieży z terenów wiejskich. Na terenach wokół Jarocina są problemy z komunikacją, likwiduje się połączenia PKS. Pomyśleliśmy, że kupimy im rowery, którymi będą mogli dojeżdżać do pracy - wyjaśnia.

Pytany o iPady odpowiada, że chcieli, żeby ich projekt był wyjątkowy i się wyróżniał. - Osoby biorące udział w programie zostaną przeszkolone w użyciu tabletu. Stworzą na nim swoje portfolio. To nowoczesne urządzenie, a chcemy, żeby te osoby nauczyły się działania na rynku pracy - stwierdza. - W przyszłości może to pomóc w poszukiwaniu pracy i zaprezentowaniu swojej osoby - dodaje dyrektor PUP w Jarocinie.

Do szkolenia wytypowano 30 osób spośród zarejestrowanych w urzędzie pracy. Wszystkie mają poniżej 30 lat. Wszystkie są długotrwale bezrobotne i są mieszkańcami podjarocińskich gmin. Mieszkają na terenie wiejskim.

Program rozpoczął się w ostatnim tygodniu maja. Składa się z trzech modułów. Każdy indywidualnie skorzystał z doradztwa w zakresie kreowania wizerunku zawodowego i usług pośrednictwa pracy. Następnie wszyscy przeszli cykl szkoleń z motywacji, informatyki i bezpieczeństwa, a także zasad ruchu drogowego. - To niezbędne, kiedy poruszają się rowerem - mówi Grzegorz Engler. Szkolenie odbyło się w trzygwiazdkowym hotelu.

Praca na cztery miesiące zapewniona?

Ostatni etap to praca. 20 osób zatrudnionych będzie przez samorządy, w ramach robót publicznych, pozostałe 10 w prywatnych firmach. Program zakłada, że 80 proc. jego uczestników znajdzie zatrudnienie. - Gminy zobowiązały się, że po ukończeniu projektu zatrudnią te osoby przez co najmniej cztery miesiące - mówi w rozmowie z „Gazetą Jarocińską” Maria Wiśniewska, kierownik działu instrumentów rynku pracy jarocińskiego urzędu pracy.

- Tablety zostaną przekazane uczestnikom projektu po jego zakończeniu, czyli w grudniu, tak samo rowery. W tej chwili dostali je w użytkowanie - wyjaśnia dyrektor PUP. Otrzymają je ci, którzy z powodzeniem zakończą projekt.

Rowery i tablety zostały zakupione w drodze przetargu - jeden tablet za 2034 zł, a rower z wyposażeniem - za 1300 zł. Urząd pozyskał na szkolenia 415 tys. zł z rezerwy Ministerstwa Pracy. 237 tys. zł dołoży z własnego budżetu. Program będzie trwał pół roku.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....ezrobotnym.html

NEVIL - Wto Lip 17, 2012 22:58

Świadczenie urlopowe

17.07.2012, 12:37


Świadczenie urlopowe. Świadczenie urlopowe jest to świadczenie pieniężne, jakie część pracodawców wypłaca raz w roku pracownikowi korzystającemu w danym roku kalendarzowym z urlopu wypoczynkowego w wymiarze co najmniej 14 kolejnych dni kalendarzowych. Dni te muszą następować kolejno po sobie. Gdy pracownik korzysta z urlopu wypoczynkowego z przerwami, nawet jeśli w sumie był na urlopie przez 14 dni kalendarzowych, nie macie obowiązku wypłacenia mu świadczenia urlopowego. Przy nabyciu prawa do tego świadczenia nie ma znaczenia, czy pracownik korzysta z bieżącego, czy z zaległego urlopu wypoczynkowego.

Uwaga!
Świadczenie to przysługuje niezależnie od sytuacji materialnej, osobistej i życiowej pracownika zatrudnionego u pracodawcy, który je wypłaca.

Nie pomylcie świadczenia urlopowego z wynagrodzeniem urlopowym. Wynagrodzenie urlopowe wypłacacie pracownikowi korzystającemu z urlopu wypoczynkowego. Jest to wynagrodzenie, jakie pracownik by otrzymał, gdyby w czasie, kiedy korzysta z urlopu, pracował.

Jak liczyć 14 kolejnych dni?


Więcej: http://www.prawo.egospoda...owe,1,34,3.html

andros - Sro Lip 18, 2012 09:07

Polskie zarobki najniższe w OECD

W 2011 r. nasze roczne średnie wynagrodzenie wyniosło 13,8 tys. dol. W zestawieniu OECD, obejmującym 29 z 34 krajów członkowskich, zajmujemy ostatnie miejsce - informuje "Rzeczpospolita".

Zarabiamy mniej niż Węgrzy (14,2 tys.) i Estończycy (15 tys.), a z najbogatszymi trudno się nam porównywać - Szwajcarzy zarabiają niemal 7 razy więcej (93,2 tys.), a Norwedzy - 6 (81,5 tys.).

Więcej:
http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

andros - Sro Lip 18, 2012 09:09

Nie ma co liczyć na wzrost wynagrodzeń

Wyraźnego, odczuwalnego dla portfela wzrostu płac w najbliższym czasie nie należy się spodziewać. Powodem jest dwucyfrowe bezrobocie. Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego profesor Elżbieta Mączyńska tłumaczy, że gdy na rynku jest tak duże bezrobocie, maleje automatycznie presja na podwyżki wynagrodzeń.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Sro Lip 18, 2012 09:09

1100 zł podwyżki na osobę (urzędnika)

Zamrożenie pensji rządowym urzędnikom? To fikcja... Premier pokazuje, jaki to niby jest oszczędny, ale mrożenie pensji dotyczy tylko zwykłych pracowników. Kadry kierowniczej już nie. Dyrektorzy co roku dostają podwyżki i to nie byle jakie – średnio po 1100 złotych. I tak np. średnie wynagrodzenie dyrektora generalnego ministerstwa w 2008 roku wynosiło 17,5 tysiąca złotych, a w ubiegłym roku było już wyższe aż o 3,3 tysiąca.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Lip 18, 2012 09:44

Wczasy pod gruszą mogą być bez PIT




Dopłata do wypoczynku pracownika objęta jest limitowanym zwolnieniem z PIT, bo ma związek z finansowaniem działalności socjalnej pracodawcy.

Wczasy pod gruszą to tradycyjna od wielu lat forma pieniężnego wsparcia wypoczynku pracownika, organizowanego przez niego we własnym zakresie. Świadczenie to finansowane jest z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (ZFŚS). Tworzą go pracodawcy zatrudniający 20 lub więcej pracowników, a prowadzący działalność w formie jednostek budżetowych – bez względu na liczbę zatrudnianych pracowników.

– Pomoc socjalna w formie dopłaty do urlopu w formie wczasów pod gruszą zwolniona jest z podatku dochodowego od osób fizycznych do wysokości nieprzekraczającej 380 zł rocznie – mówi Marzena Rączkiewicz, kierownik zespołu księgowości płacowej w Rödl & Partner.

Więcej: http://podatki.gazetapraw...yc_bez_pit.html

NEVIL - Sro Lip 18, 2012 09:59

Rozmowa kwalifikacyjna - skuteczna autoprezentacja

18.07.2012, 00:16


Gratulacje! Zostałeś zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną w wymarzonej firmie. Teraz musisz zaprezentować i przedstawić się z jak najlepszej strony. Zrób dobre wrażenie na przyszłym pracodawcy dzięki poradom ekspertów monsterpolska.pl.

Milczenie jest srebrem, mowa - złotem


Odpowiadając na pytania pracodawcy w czasie pauz, kiedy zbierasz myśli, wspominaj mimochodem o swoich zaletach. W ten sposób wykorzystasz każdą sekundę, aby przekonać rozmówcę, że to właśnie Ciebie potrzebuje w swoim zespole! Nie bój się chwalić, w końcu to Twoje kilka minut. Upewnij się jednak, że nawiązujesz do pytań i tematyki rozmowy.

Z obrazów udokumentuj doświadczenie

Na spotkanie weź ze sobą przykłady efektów pracy, z których jesteś szczególnie dumny. „Przygotowałeś ważny raport, o który Twój przełożony poprosił w ostatniej chwili? Zabierz go ze sobą. Jeśli padnie pytanie na temat Twojej sumienności, terminowego wykonania zadań, zaangażowania – będziesz przygotowany!”- mówi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl. Koniecznie zadbaj o to, aby jedna kopia dokumentu mogła pozostać u rozmówcy. To Cię wyróżni i sprawi, że zostaniesz zapamiętany!

Ćwiczenie czyni mistrza

Po każdej rozmowie zastanów się, jak Ci poszło. Zapamiętaj pytania, zanotuj je. Pomyśl, czy mogłeś odpowiedzieć lepiej? Jeśli tak, to w jaki sposób? Pracuj nad tematami, które Twoim zdaniem tego wymagają i dopracuj je do perfekcji. Skuteczna autoprezentacja to umiejętność, którą można wyćwiczyć!

To jeszcze nie koniec

Warto zastanowić się również, czy pomimo przygotowania, nie umknęła Ci jakaś ważna kwestia, o której chciałeś wspomnieć. Jeśli tak, nie wahaj się wystosować listu z podziękowaniem za rozmowę – możesz w nim zawrzeć to, co według Ciebie nowy pracodawca powinien wiedzieć. „Mój zwierzchnik zawsze polecał mnie innym pracownikom, gdy potrzebowali pomocy”, lub „ Koledzy zawsze cenili moją opinię”. Takie z pozoru błahe informacje, mogą zaważyć na decyzji rekrutującego!

Zamiana ról

Skuteczna rozmowa to dialog. Nie wahaj się pytać o to, jak dokładnie będą wyglądać Twoje obowiązki. To daje szansę na wspomnienie o swoich umiejętnościach oraz zaprezentowanie się jako osoby aktywnej, chcącej się rozwijać i angażować w sukces firmy! Powodzenia!

źródło: http://www.praca.egospoda...cja,1,46,1.html

NEVIL - Sro Lip 18, 2012 11:51

"Rzeczpospolita": Polskie zarobki najniższe w OECD

Środa, 18 lipca (08:01)

W 2011 r. nasze roczne średnie wynagrodzenie wyniosło 13,8 tys. dol. W zestawieniu OECD, obejmującym 29 z 34 krajów członkowskich, zajmujemy ostatnie miejsce - informuje "Rzeczpospolita".



Zarabiamy mniej niż Węgrzy (14,2 tys.) i Estończycy (15 tys.), a z najbogatszymi trudno się nam porównywać - Szwajcarzy zarabiają niemal 7 razy więcej (93,2 tys.), a Norwegowie - 6 (81,5 tys.).

W zestawieniu brakuje takich krajów OECD, jak np. Meksyk i Turcja, gdzie zarabia się mniej - wskazuje główny ekonomista PwC Witold Orłowski. A Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, zwraca uwagę, że inaczej wypadniemy uwzględniając parytet siły nabywczej, bo poziom polskich cen jest wciąż stosunkowo niski. Wtedy wyprzedzamy Węgry, Estonię, Słowację i Czechy.

Główną przyczyną niskiego poziomu płac nominalnych w Polsce jest zapóźnienie gospodarcze. Jak mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, przedsiębiorcy muszą podnosić niską wydajność pracy, kupując nowe maszyny, urządzenia, linie technologiczne.

"Nie mogą więc podzielić się z pracownikami całością zysków, muszą nadwyżki przeznaczać na inwestycje. Do tego mamy też niski poziom kompetencji pracowników" - podkreśla.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

źródło: http://biznes.interia.pl/...-w-oecd,1823146

NEVIL - Czw Lip 19, 2012 08:21

Jeden z komentarzy pod artykułem:

~poloczek : W niewielkiej rolniczej miejscowości , gdzie gmina ma 4500 mieszkańców jeden z moich znajomych otwiera market spożywczy . Puścił ogłoszenie do lokalnej prasy , że zatrudni 3 sprzedawców w wieku 20-35 lat , płaca na początek minimalna , ale tylko z terenu gminy i tylko mające status osoby bezrobotnej / chodzi o dofinansowanie . W dzień rozmów kwalifikacyjnych podjeżdżając pod sklep nie wierzył swoim oczom ile ludzi przyszło . Chłopak , który pierwszy wszedł na rozmowę przyjechał poprzedniego dnia po południu , żeby stanąć w kolejce . W miarę przybywania ludzi puścił listę w obieg , żeby był porządek . Na liście było wpisane 738 osób . Przeliczcie sobie procentowo ilość ludzi jaka przyszła w stosunku do mieszkańców gminy to włos na głowie się jeży jakie jest prawdziwe bezrobocie wśród młodych ludzi .
=============================================================

Nie ma pracy, nie ma rozwoju

W jednej czwartej powiatów bezrobocie przekracza 20 proc. To zaklęty krąg: jest wielu bezrobotnych, nie ma popytu na towary i usługi. Nie opłaca się zakładać firm i nie ma pracy – alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".



Bezrobocie staje się coraz bardziej palącym problemem w niektórych częściach kraju. Z najnowszych danych GUS wynika, że w 86 spośród 370 powiatów stopa bezrobocia w maju przekraczała 20 proc. W siedmiu więcej niż przed rokiem.

Rekordzistą jest powiat szydłowiecki na Mazowszu, gdzie bez pracy jest aż 36 proc. osób. "Nie powinienem tego robić, ale zachęcam bezrobotnych do wyjazdu do dużych aglomeracji miejskich albo za granicę, gdzie mają dużo większe szanse na znalezienie płatnego zajęcia" - przyznaje Tadeusz Piętowski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Szydłowcu.

W niechlubnym rankingu powiat szydłowiecki gonią: piski, radomski i braniewski. Wszędzie tam stopa bezrobocia przekracza 30 proc. Powiatów, gdzie bez pracy jest między 20 a 30 proc. osób, jest 82. Ich lista od wielu lat jest taka sama.

źródło: http://biznes.onet.pl/nie...2,1,prasa-detal

andros - Czw Lip 19, 2012 08:21

Fatalna sytuacja na rynku pracy

W jednej czwartej powiatów bezrobocie przekracza 20 proc. To zaklęty krąg: jest wielu bezrobotnych, nie ma popytu na towary i usługi. Nie opłaca się zakładać firm i nie ma pracy – alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Więcej:
http://biznes.onet.pl/nie...2,1,prasa-detal

andros - Czw Lip 19, 2012 08:22

Prezes Azotów Tarnów: zapobiegliśmy zwolnieniu minimum 300 osób

Przejęcie Zakładów Azotowych w Tarnowie przez Rosjan oznaczałoby prawdopodobnie zamknięcie dwóch linii produkcji amoniaku. – Acron może tanio wyprodukować amoniak w swoich fabrykach, bo ma nieporównywalnie tańszy gaz.

Więcej:
http://gielda.onet.pl/pre...67,1,news-detal

andros - Czw Lip 19, 2012 08:23

Zapewnią pracą bezrobotnym osiemnastolatkom?

Polscy samorządowcy i holenderscy przedsiębiorcy proponują młodym, bezrobotnym Polakom zorganizowaną bezpłatną naukę i płatną pracę. Projekt „Praca NL – Nauka PL” rusza już od września bieżącego roku.

Więcej:
http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

andros - Czw Lip 19, 2012 09:00

Gospodarka hamuje. Zaskakująco złe dane o produkcji przemysłowej

Produkcja przemysłowa w czerwcu wzrosła o 1,2 proc. w porównaniu do czerwca 2011 r., a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 2,0 proc. - poinformował Główny Urząd Statystyczny. Dane GUS rozczarowały ekonomistów, którzy prognozowali znacznie wyższy wzrost produkcji.

Ekonomiści przewidywali, że produkcja przemysłowa w czerwcu, w ujęciu dwunastomiesięcznym, wzrośnie o 4,1 proc., natomiast w porównaniu z majem 2012 roku wzrost miał wynieść 0,8 proc. Z danych GUS wynika, że produkcja przemysłowa w czerwcu tego roku wzrosła w 18 działach gospodarki, a spadła w 16.

Więcej:
http://www.tvn24.pl/gospo...j,265682,s.html

andros - Czw Lip 19, 2012 09:09

Rząd chce znieść ustawę kominową

Wiceminister skarbu Jan Bury poinformował, że w jego resorcie trwają prace nad projektem znoszącym ustawę kominową. Jego zdaniem wynagrodzenia zarządów kluczowych spółek Skarbu Państwa powinny być ustalane według zasad rynkowych i należałoby znieść ustawowe bariery płac. Założenia do projektu mają być gotowe po wakacjach.

Więcej:
http://lewica.pl/index.ph...ustawę-kominową

andros - Czw Lip 19, 2012 09:30

Lubińskie delegatury strzałem w dziesiątkę...

To już prawie rok, jak w gminie Ścinawa i Rudna funkcjonują delegatury starostwa powiatowego i urzędu pracy w Lubinie. Sprawdziliśmy więc, czy pomysł spodobał się mieszkańcom.
- Podsumowując tych kilka miesięcy nie da się ukryć, że zainteresowanie jest bardzo duże. Osiemdziesiąt procent bezrobotnych z tych gmin załatwia wszystkie sprawy na miejscu – mówi Wioletta Jagielska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie.

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua...dziesiatke.html

andros - Czw Lip 19, 2012 17:29

Rostowski zablokował pieniądze na walkę z bezrobociem

Wciąż nie ma decyzji resortu finansów w sprawie uwolnienia pół miliarda środków z Funduszu Pracy na aktywne formy walki z bezrobociem.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...obociem,1823904

andros - Pią Lip 20, 2012 10:22

Nowe zasady zatrudniania cudzoziemców

Od 21 lipca br. pracodawca, który zechce przyjąć do pracy cudzoziemca będzie musiał sprawdzić, czy przebywa w Polsce legalnie. Za niestosowanie się do nowych przepisów przedsiębiorcy grożą surowe kary. Zdaniem PKPP Lewiatan są one za wysokie.
Pracodawca będzie musiał przechowywać, w czasie wykonywania przez cudzoziemca pracy, kopię dokumentu poświadczającego jego legalny pobyt. Dotyczy to zarówno umowy o pracę, jaki umów cywilnoprawnych. Dodatkowo cudzoziemiec powinien zostać zgłoszony do ubezpieczeń społecznych, jeśli obowiązek taki wynika z innych przepisów. Firmy zatrudniające imigrantów będą miały 45 dni (od 21 lipca 2012 roku) na uzupełnienie dokumentacji o kopię dokumentu uprawniającego do pobytu ich pracowników na terenie Polski.

Więcej:
http://www.vat.pl/aktualn...IT%202012-07-20

andros - Pią Lip 20, 2012 10:23

Zwolniony pracownik nie może żądać odszkodowania za pogorszenie warunków życia

Były pracownik nie może się domagać od pracodawcy odszkodowania za pogorszenie warunków życia i problemy ze znalezieniem pracy.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...nkow_zycia.html

andros - Pią Lip 20, 2012 10:24

Eksperci chcą likwidacji ustawy kominowej

Po tzw. aferze taśmowej premier Donald Tusk zapowiada zmianę sposobu nominacji prezesów państwowych spółek tak, by nie sposób było ominąć przepisów ustawy kominowej. Od kilku tygodni w Ministerstwie Skarbu trwają prace nad nowelizacją tzw. ustawy kominowej, która przewiduje wyłączenie spod jej obowiązywania spółek kluczowych dla gospodarki. - To za mało - uważa Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Mniejszym złem byłaby likwidacja całej ustawy.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...ci-chca,1823903

andros - Pią Lip 20, 2012 10:24

Praca w Holandii – nauka w Złotoryi

We wrześniu ruszy program "Praca NL - Nauka PL" dla bezrobotnych 18-latków z całego kraju. Młodzi Polacy w ciągu miesiąca przez trzy dni będą pobierać naukę w szkole w Złotoryi, a pozostałe poświęcą na pracę w Holandii. Zostaną zatrudnieni m.in. w rolnictwie, na budowach, w hotelach, zakładach przetwórczych i przemysłowych. Jednym ze współorganizatorów programu jest złotoryjskie starostwo, które poniesie część kosztów.

Więcej:
http://lubin.naszemiasto....5ac79a2c,1,3,60

andros - Pią Lip 20, 2012 10:25

Szpitale oszczędzają na emeryturach pomostowych zmieniając pielęgniarkom umowy o pracę

Placówki ochrony zdrowia szukają oszczędności. Zmieniają więc pielęgniarkom i pielęgniarzom umowy o pracę. Zamiast nazwy konkretnego stanowiska (uprawniającego do ubiegania się o emeryturę pomostową) pojawia się ogólne stwierdzenie, że zatrudniony będzie wykonywać pracę na terenie całego szpitala.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...wy_o_prace.html

andros - Pią Lip 20, 2012 10:51

Bezrobotni do pracy (a jednak!)

500 mln zł trafi do powiatów o najwyższej stopie bezrobocia na finansowanie aktywizacji grup bezrobotnych, które wymagają priorytetowego wsparcia. Resort finansów zgodził się na zwiększenie wydatków z Funduszu Pracy.

Więcej:
http://samorzad.pap.com.p...ckSum=155920179

andros - Pią Lip 20, 2012 14:03

Jest praca, także w KGHM

Najnowsze oferty pracy przedstawia Centrum Aktywizacji Zawodowej w Lubinie. Szczegółowe informacje oraz dane kontaktowe do pracodawców dostępne są na stronie: www.puplubin.pl oraz w urzędzie pracy. Poniżej prezentujemy propozycje aktualne w piątek, 20 lipca 2012 roku:

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua...kghm_takze.html

NEVIL - Pią Lip 20, 2012 14:04

Czy kłamstwa w CV dają większą szansę na zdobycie pracy? Co grozi nam za podawanie nieprawdziwych danych?




Badania pokazują, że coraz więcej osób wpisuje w CV nieprawdę: zawyża swoje kwalifikacje, przypisuje sobie zasługi innych, ubarwia rzeczywistość. Może być ich na rynku nawet do 40 proc. Wierzą, że to zagwarantuje im pracę. I rzeczywiście – CV napakowane faktami i osiągnięciami rzeczywiście powoduje, że pracodawcy chętniej zapraszają takich kandydatów na rozmowy.

Tylko każde kłamstwo ma krótkie nogi.


Czasem nawet bardzo krótkie, bo niekompetencje kandydata zdemaskuje każdy dobrze przygotowany do tego rekruter. A wtedy nie tylko kandydat naje się wstydu, ale przede wszystkim zostanie wykluczony z rekrutacji.

Nawet jeśli uda mu się zakamuflować niedociągnięcia podczas rozmowy, będzie trzeba ostatecznie wykazać się kompetencjami w pracy. I wtedy jest poważny problem. Według prawa, pracodawca, który odkryje kłamstwo rekrutacyjne ( szczególnie dotyczące umiejętności albo stosownych uprawnień, np. certyfikatów niezbędnych do wykonywania pracy) ma prawo natychmiast rozwiązać umowę o pracę i wyciągnąć z tego określone konsekwencje. A to już nie błahostka.

Dla pracodawców rozmowy z niekompetentnymi kandydatami, którzy dodatkowo kłamią, to strata czasu i pieniędzy. Dlatego na rynku pojawiają się ostatnio firmy, które mają pracodawcom pomóc uporać się z tym problemem. To one „skanują” kandydata, sprawdzając jego referencje i potwierdzając fakty z CV.

Dlatego warto przemyśleć i dwa razy sprawdzić informacje, które zamieszczamy w CV. Po co wstyd i zła opinia na rynku pracy.

Beata Kapcewicz, ekspert ds. kariery i personalbrandingu

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Pią Lip 20, 2012 14:34

Co musisz zrobić, aby dostać pracę!

Żegnajcie tradycyjne metody rekrutacji! To, czy zdobędziesz pracę, coraz bardziej zależy od twojej aktywności na portalach społecznościowych.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Pią Lip 20, 2012 14:41

Emerytura po 15 latach pracy!

Jeszcze niespełna pół roku zostało do zmiany ustawy emerytalnej dla mundurowych. Co zrobić, żeby załapać się na prawo do emerytury na starych zasadach i nabyć je już po 15 latach?

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Pią Lip 20, 2012 14:51

Najlepiej opłacane prace w wakacje?

Kierowcy autobusów, pracownicy produkcji oraz pracownicy biurowi - to najlepiej opłacane prace na zastępstwo w lecie - wynika z danych firmy Work Serwice.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/naj...55,1,news-detal

andros - Sob Lip 21, 2012 08:56

Jaki kierunek, taka przyszłość

Rekrutacje na uczelniach idą pełną parą, zgłoszeń przybywa, ale osób niezdecydowanych wciąż jest sporo. Chcesz zdobyć nowe umiejętności i pozyskać gruntowną wiedzę w wybranej przez siebie dziedzinie? Chcesz poszerzyć wiedzę humanistyczną, pedagogiczną, ekonomiczną lub techniczną? A może twoim celem jest podwyższenie kwalifikacji i zdobycie wyższego wykształcenia, a w przyszłości awansu? Lubińska Uczelnia Zawodowa Zagłębia Miedziowego radzi, jak wybrać kierunek, który sprosta naszym wymaganiom.

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua...przyszlosc.html

andros - Sob Lip 21, 2012 09:12

Młodzi Polacy na rynku pracy: nielojalni i pragmatyczni

Młodzi Polacy poniżej 25 roku życia zmieniają pracodawcę średnio co 14 miesięcy. Zmiana miejsca pracy zwykle łączy się z podniesieniem zarobków, mało kto myśli o rozwoju zawodowym. Liczy się tu i teraz.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...ragmatyczni.htm

andros - Sob Lip 21, 2012 09:24

Trzymajcie się, będzie trzęsło

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) tnie prognozy dla światowej gospodarki. Spowolnienie dociera także do Polski. Kto ucierpi? Niestety, najbiedniejsi!

Więcej:
http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

andros - Sob Lip 21, 2012 12:18

Praca dla nieletnich

Gdzie osoby nieletnie, lub bardzo młode i bez doświadczenia mogą znaleźć pracę wakacyjną?

Odpowiada Barbara Osuchowska, Grupa K&K Selekt

Podjęcie pracy przez osoby niepełnoletnie to nadal w świadomości pracodawców duże utrudnienie. Wielu młodych pracowników nie zdaje sobie sprawy z tego, że mogą i mają wiele możliwości na zdobycie pierwszych własnych pieniędzy oraz doświadczenia zawodowego, które w przyszłości będzie świadczyło o kreatywności i samodzielności.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Lip 21, 2012 12:56

Tam mało się pracuje i dobrze zarabia

Piątek, 20 lipca (14:50)

Chcesz dobrze zarabiać, a jednocześnie mało pracować? Wyjedź na Maltę lub do Austrii. Pracownicy w tych krajach mają prawo do najdłuższych urlopów wypoczynkowych w Europie. W ciągu roku - razem z dniami świątecznymi - przysługuje im aż 38 dni wolnych od pracy.



Według badań przeprowadzonych przez fundacje Worldwide Benefit Mercer, pracownicy w krajach Europy mają dostęp do najdłuższych płatnych urlopów na świecie. Jego długość została określona w przyjętej w 1993 roku unijnej dyrektywie o pracy. Wynika z niej, że pracownicy zatrudnieni w którymkolwiek kraju wspólnoty mają prawo do minimum czterech tygodni płatnego urlopu. Na podstawie tej dyrektywy poszczególne państwa mogą jedynie wydłużać ten okres.

Średni czas trwania urlopu łącznie z dniami świątecznymi (bez sobót i niedziel) wynosi w krajach UE 34 dni. Najwięcej odpoczywają pracownicy na Malcie i w Austrii (38 dni), Polsce i Grecji (37) oraz we Francji, Szwecji i Hiszpanii (po 36).

Polska, a Wielka Brytania

Nad Wisłą pracownik z dziesięcioletnim stażem pracy ma prawo do 26 dni płatnego urlopu wypoczynkowego. Do tego dochodzi jeszcze 11 wolnych od pracy dni świątecznych. Zobaczmy na jak długie urlopy mogą sobie pozwolić inni mieszkańcy Europy.

Teoretycznie w najlepszej sytuacji znajdują się pod tym względem Brytyjczycy, którzy mogą skorzystać w roku z 28 dni płatnego urlopu wypoczynkowego. To najwięcej w całej Europie. W praktyce nie wygląda to jednak tak pięknie. Zgodnie z tamtejszymi regulacjami, urlop w czasie bank holidays i w dniach ustawowo wolnych od pracy pracodawca może wliczyć jako część odpłatnego urlopu. W ten sposób zamiast 36 dni wolnych od pracy pracownik ma już tylko 28.

Prawo do ustawowego urlopu w Szkocji, Anglii i Walii przysługuje pracownikom od pierwszego dnia zatrudnienia. Dotyczy to również robotników sezonowych, jak i osób zatrudnionych w tym kraju przez agencje pracy.

Niewykorzystany urlop przepada

Z pełnego 28-dniowego urlopu wypoczynkowego w Wielkiej Brytanii mogą skorzystać osoby zatrudnione w pełnym wymiarze czasu, a więc pracujące przez pięć dni w tygodniu. Pracownicy posiadający umowy na pół etatu mają prawo do 14 dni urlopu.

Zgodnie z tamtejszym prawem, każdy pracownik zatrudniony w pełnym wymiarze czasu zobligowany jest do wykorzystania co najmniej 20 dni urlopu w roku. Większość Brytyjczyków mniej więcej tyle czasu spędza średnio na urlopie.

Również nasi rodacy zatrudnieni na Wyspach nie korzystają z długich urlopów. Wręcz przeciwnie, pracują często w dni wolne od pracy i święta. Robią w tym czasie za wyższe stawki i dzięki temu mają okazje do zarobienia większej sumy pieniędzy.

Wielu Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii z zaskoczeniem odkrywa, że niewykorzystany tam urlop po prostu przepada, a nie tak jak w Polsce przechodzi na kolejny rok. Warto pamiętać, że pracodawca nie musi za ten okres wypłacać wynagrodzenia.


Malta górą




Praca i nauka za granicą

Na największą ilość dni wolnych od pracy mogą liczyć pracownicy zatrudnieni na Malcie. Przysługuje im każdego roku ustawowe prawo do 24 dni urlopu (płatnego), 14 dni świątecznych oraz wolnych wszystkich sobót i niedziel. Podobnie jest w Austrii. Na niedostateczną długość urlopu nie mogą też narzekać Finowie, Francuzi, Szwedzi Duńczycy i Grecy. We wszystkich tych krajach pracodawca musi udzielić zatrudnionym 25 dni urlopu. Z kolei w Hiszpanii pracownik może liczyć na 22 dni płatnego urlopu. Razem ze świętami liczba dni wolnych od pracy sięga tam 36. Dodatkowo z okazji ślubu każdy Hiszpan dostaje ekstra 15 dni wolnego.

Takie kraje jak: Niemcy, Włochy i Irlandia oferują pracownikom 20-dniowy płatny urlop wypoczynkowy. Polacy zatrudnieni za Odrą, łącznie ze świętami, mogą się cieszyć 29 dniami wolnymi od pracy. Są jednak branże, np. samochodowa, w której pracownicy wywalczyli sobie dodatkowe dni wolne. Podobnie jest w Szwajcarii i Irlandii. Najmniej wolnego w Unii Europejskiej mają Holendrzy. Tylko 28 dni w roku (plus weekendy), z czego 20 dni stanowi urlop wypoczynkowy.

Nie wszystkie nacje wykorzystują przysługujący im urlop w tym samym zakresie. Wspomniani wcześniej Brytyjczycy ograniczają się zwykle do 20 dni urlopu, choć formalnie mogą korzystać z ustawowych 28, a w niektórych firmach, niewliczających świąt do urlopu nawet do 36. Znacznie bardziej swój wolny czas cenią sobie Francuzi. W ankiecie przeprowadzonej przez Harris Interactive, aż 80 proc. obywateli tego kraju zadeklarowało, że co roku wykorzystuje cały przysługujący im urlop. W najgorszej sytuacji wydają się być Holendrzy i Włosi. Połowa z nich deklaruje, że urlop co prawda bierze, ale tylko na papierze, a część wolnego czasu i tak spędzają w pracy.

Maciej Sibilak

źródło: http://biznes.interia.pl/...ia,1824212,4204

andros - Nie Lip 22, 2012 19:03

Kolejna duża inwestycja w regionie. Praca dla setek osób

W podstrefie Zgorzelec Kamiennogórskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej powstanie firma Aerosol International Sp. z o.o. - zakład produkujący lekkie opakowania aluminiowe. Zatrudnienie znajdzie w nim 300 osób. Inwestycja warta jest 180 mln zł.

Więcej:
http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

andros - Nie Lip 22, 2012 19:12

Lewe dochody – od korepetycji do... prostytucji

25 do 30 proc. PKB, tyle według szacunków wypracowuje polska szara strefa. Daje to wynik dwa razy większy od unijnej średniej. I oznacza zarazem, że bez szarej strefy bylibyśmy znacznie biedniejsi. Według danych GUS, przed dwoma laty przeciętny miesięczny zarobek „na czarno” wynosił 703 zł.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Nie Lip 22, 2012 20:23

Cytat:

Kolejna duża inwestycja w regionie. Praca dla setek osób
======================================================
O, tak ! Lubinian najbardziej zainteresuje praca w Zgorzelcu... :-) andros, zacznij trochę myśleć i nie rób śmietnika z tego tematu, bo podobnie już czyniłeś w tematach założonych przez siebie.

NEVIL - Pon Lip 23, 2012 08:12

Poszukiwanie pracy: zasady które można złamać

21.07.2012, 00:16


Poszukiwanie pracy: zasady które można złamaćKażdy z nas zna pewne utarte zasady dotyczące poszukiwania pracy. Rekrutacja odbywa się według określonych reguł, do których należy się stosować. Jednak w obliczu tak dużej konkurencji na rynku pracy warto czasem odejść od standardowego myślenia. Eksperci monsterpolska.pl radzą, które z tradycyjnych zasad warto nagiąć, aby zostać zauważonym i wywalczyć sobie pracę, na której nam zależy.



Zasada 1: Aplikuj tylko, jeśli spełniasz wymagania


Często ogłoszenia, które można znaleźć w Internecie, zawierają wygórowane wymagania w stosunku do kandydatów. Jeśli zdecydujemy się wysłać nasze CV pomimo tego, iż nie spełnia ono części z tych kryteriów, może się okazać, że i tak zostaniemy zaproszeni na rozmowę. Jeśli nasz życiorys okaże się ciekawy, jeśli zwrócimy uwagę pracodawcy, być może przymknie on oko na niedociągnięcia w edukacji lub doświadczeniu i da nam szansę.

Zasada 2: Wysyłaj swoje aplikacje masowo

Myślimy, że jeśli wyślemy więcej CV, to nasze szanse wzrosną? Błąd! Dużo skuteczniejszą metodą jest zmniejszenie ilości firm, do których skierujemy swoją kandydaturę. Wtedy wystarczy nam czasu, aby każdy list motywacyjny oraz życiorys stworzyć specjalnie pod kątem konkretnego pracodawcy. Tym samym - rekrutujący chętniej zechce się z nami spotkać.

Zasada 3: Podkreśl swoje wykształcenie

Owszem, dyplomy i stopnie naukowe są ważne, ale to nie na nich zależy pracodawcy. Ważniejsze jest doświadczenie zawodowe, nawet jeśli jest niewielkie lub nie do końca związane z branżą.

Zasada 4: Nie dzwoń

Być może pracodawcy mówią, żeby nie dzwonić, ponieważ sami się z nami skontaktują. Jeśli jednak tego nie robią - nie czekajmy. Odezwijmy się z zapytaniem, czy nasza aplikacja została rozpatrzona i poprośmy o informację zwrotną. Będzie wtedy widać naszą determinację.

Zasada 5: Na rozmowie kwalifikacyjnej mów o sobie

Większość osób wychodzi z założenia, że tylko rekrutujący powinni zadawać pytania. Jednak naprawdę warto dociekać ważnych dla siebie kwestii, takich jak zarobki, ponieważ nie tylko zdobędziemy dzięki temu informacje, ale również zaprezentujemy się jako pewni siebie oraz zainteresowani sprawami firmy.

Zasada 6: Bądź skromny w oczekiwaniach finansowych

Jeśli padnie pytanie o wynagrodzenie - bądźmy konkretni i nie mówmy, że wszystko nam jedno. Podajmy przedział, w jakim uważamy, że powinna mieścić się nasza pensja, ale upewnijmy się, że najniższa z podanych opcji będzie dla nas zadowalająca.

Zasada 7: Nie składaj CV ponownie, jeśli firma raz Cię odrzuci

Jeśli nasza rozmowa nie przejdzie pomyślnie i nie dostaniemy pracy, nadal możemy pozostać w kontakcie z daną firmą. Na początek możemy wysłać list z podziękowaniem za szansę, jaką otrzymaliśmy. Dzięki temu będziemy zapamiętani, co może zaprocentować na przyszłość.

źródło: http://www.praca.egospoda...mac,1,46,1.html

andros - Pon Lip 23, 2012 09:45

Wolontariat non grata

Ponad 18 tys. wolontariuszy pomagających na stałe w szpitalach oraz kilkadziesiąt tysięcy robiących to w wolnej chwili może wkrótce zniknąć z oddziałów, twierdzi "Rzeczpospolita". Taki będzie uboczny efekt zmian w przepisach, nad którymi pracuje MPiPS.

Chodzi o projekt zmiany ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, w którym resort pracy proponuje wykreślenie przepisu mówiącego o wolontariacie w placówkach leczniczych. To skutek dostosowywania nowej ustawy do uchwalonej ustawy o działalności leczniczej. W wyniku tej zmiany wolontariusze będą mogli być tylko w tych szpitalach, które działają na zasadach niekomercyjnych.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Pon Lip 23, 2012 11:05

NEVIL napisał/a:
Cytat:

Kolejna duża inwestycja w regionie. Praca dla setek osób
======================================================
O, tak ! Lubinian najbardziej zainteresuje praca w Zgorzelcu... :-) andros, zacznij trochę myśleć i nie rób śmietnika z tego tematu, bo podobnie już czyniłeś w tematach założonych przez siebie.


NEVIL
Troszkę z zażenowaniem pierwszy i ostatni raz zabieram głos w tej oczywistej dla mnie sprawie - nie zamierzam bowiem prowadzić dalszej polemiki...

Jak się zapewne domyślasz, w podejściu do każdego tematu, wydarzenia, zjawiska itp. właściwie zawsze można wyróżnić zasadniczo przynajmniej dwa stanowiska: wąskie i szersze.

Ty, jak rozumiem, preferujesz to pierwsze stanowisko w podejściu do pojawiających się tematów na naszym forum – traktujesz je wąsko, literalnie i najlepiej, żeby dotyczyły tylko obszaru i sfery lubińskiej...

Ale możliwe jest też i inne podejście. Ja rozumiem, że to jest forum lubińskie i tematy na nim pojawiające powinny dotyczyć spraw lubińskich. Dla mnie nie oznacza to jednak, że należy nałożyć klapki na oczy i automatycznie traktować je tylko wąsko i tylko literalnie. Moim zdaniem, szufladkowanie (nawet dla jasności czy wyrazistości tematu) nie jest korzystne dla lepszego zrozumienia wydarzenia, zjawiska ujmowanego w danym wątku. Nie żyjemy bowiem w izolacji do zglobalizowanego świata. Poza tym dobrze czasem spojrzeć na to wszystko np. z perspektywy deterministycznej. A i trochę podtekstów, i zachęcania do samodzielnego myślenie, osobistej refleksji, własnego wysiłku intelektualnego, czytania między wierszami, pokazywania dobrych i złych przykładów z innych miast, ciekawostek, paradoksów, patologii z tym związanych itd. – moim zdaniem - też nie zaszkodzi...

Moje wpisy często traktują tematy szerzej i kontekstowo. Generalnie ograniczam się wtedy do tytułów, lidów i linków. Adresowane są bowiem właśnie do osób zainteresowanych i poszukujących szerszego tła dla danego tematu.

Jeżeli Administratorzy tego forum uznają moje wpisy za „zaśmiecanie” tematów, to wtedy zrozumiem, że podzielają Twoje preferencje w tym względzie i że takie podejście jest obowiązujące dla wszystkich forumowiczów...Jeżeli tak nie uznają, to...wybacz...

andros - Pon Lip 23, 2012 17:30

Skala emigracji zarobkowej z Polski będzie się zmniejszać?

- W najbliższych latach skala emigracji zarobkowej z Polski będzie się zmniejszać - ocenia wiceminister pracy Jacek Męcina.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...-polski,1824920

andros - Pon Lip 23, 2012 17:40

Pracownik odpowie

Pracodawca może domagać się odszkodowania od pracownika, który nie wykonał swoich obowiązków, lub wykonał je nienależycie, co spowodowało szkodę pracodawcy.

Więcej:
http://samorzad.pap.com.p...ckSum=432147517

NEVIL - Wto Lip 24, 2012 07:27

Poszukiwanie pracy przez osoby 45+

24.07.2012, 00:20


Poszukiwanie pracy przez osoby 45+Poszukiwanie pracy to zwykle trudne zadanie. Nieważne, czy ma się 20, czy ponad 45 lat. Przeważnie łączy się ono z dużym stresem, obawą, że się nie uda. Im dłużej trwają poszukiwania posady, tym proces poszukiwań może wydawać się trudniejszy.

Z obserwacji grupy osób powyżej 45. roku życia wynika, iż spora ich część w sposób szczególny, czasem niestety niekorzystny dla samych siebie, podchodzi do kwestii poszukiwania ofert pracy. Dlatego poniżej prezentujemy błędy, jakie najczęściej popełniają:

1. Myślenie „jestem za stary”, czyli przeświadczenie, że podstawową determinantą zatrudnienia jest młody wiek

Więcej: http://www.praca.egospoda...-45,1,46,1.html

andros - Wto Lip 24, 2012 08:58

W Polsce praca na etacie się opłaca

56,6 mln zł to najwyższy dochód wykazany przez podatnika w rozliczeniu PIT za ubiegły rok. Tak dobrze nie było od lat. Krezusów, którzy pracując i rozliczając się w kraju, osiągnęli dochody przekraczające milion złotych, było w 2011 roku w całym kraju niemal 13,6 tys. – wynika z danych zebranych przez DGP w izbach skarbowych. To więcej niż w przedkryzysowym 2008 roku, gdy doliczono się nieco ponad 13,5 tys. takich podatników.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...szlym_roku.html

NEVIL - Wto Lip 24, 2012 23:00

W odpowiedzi na tekst androsa z 23.07.2012, godz 11:05
========================================


andros napisał:


NEVIL
Troszkę z zażenowaniem pierwszy i ostatni raz zabieram głos w tej oczywistej dla mnie sprawie - nie zamierzam bowiem prowadzić dalszej polemiki...
================================================
andros, ja się natomiast zastanawiam, czy Ty znasz pojęcie słowa forum. Obawiam się, że nie. Forum internetowe , to swobodna wymiana myśli i spostrzeżeń w obu kierunkach - piszący i czytający. Z cytowanego tekstu powyżej wynika jednak, że Ty jesteś przeświadczony o własnej nieomylności. Przeświadczenie o własnej nieomylności, doprowadza Cię do samozachwytu, by nie rzec, narcyzmu. Jeżeli nie zamierzasz tutaj prowadzić dalszych polemik, to obawiam się, że zbłądziłeś i wszedłeś nie na to forum, na które chciałeś.
===============================================
andros napisał:

Jak się zapewne domyślasz, w podejściu do każdego tematu, wydarzenia, zjawiska itp. właściwie zawsze można wyróżnić zasadniczo przynajmniej dwa stanowiska: wąskie i szersze.

Ty, jak rozumiem, preferujesz to pierwsze stanowisko w podejściu do pojawiających się tematów na naszym forum – traktujesz je wąsko, literalnie i najlepiej, żeby dotyczyły tylko obszaru i sfery lubińskiej...
========================================
andros zauważ, że to forum nosi nazwę forum.lubin.pl A więc dotyczy zdarzeń i spraw z najbliższego nam otoczenia. I to jest to ,,węższe spojrzenie", jak sam je nazwałeś. Co zaś do ,,szerszego spojrzenia" to np w temacie PRACA wklejam artykuły w całości lub w części, dotyczące spraw uniwersalnych, takich jak na przykład napisać dobre CV, jak dobrze wypaść w rozmowie kwalifikacyjnej o przyjęciu do pracy itp. Ty natomiast wklejasz do tego tematu artykuł, że w okolicach Zgorzelca powstaną nowe miejsca pracy. A kogo to z naszego miasta interesuje ? Informacji o tym każdemu dostarczy radio, telewizja lokalna, czy internet. Wiedz, że internauci czytający nasze teksty, zdobywają wiedzę w różnych tematach, też na innych portalach.
Dlatego proszę, nie smieć...
====================================
andros napisał:

Nie żyjemy bowiem w izolacji do zglobalizowanego świata. Poza tym dobrze czasem spojrzeć na to wszystko np. z perspektywy deterministycznej. A i trochę podtekstów, i zachęcania do samodzielnego myślenie, osobistej refleksji, własnego wysiłku intelektualnego, czytania między wierszami, pokazywania dobrych i złych przykładów z innych miast, ciekawostek, paradoksów, patologii z tym związanych itd. – moim zdaniem - też nie zaszkodzi...
===============================
Coś Ty pił, albo czego się nawąchałeś, jak to napisałeś... ;-)

==================================

andros napisał:

Jeżeli Administratorzy tego forum uznają moje wpisy za „zaśmiecanie” tematów, to wtedy zrozumiem, że podzielają Twoje preferencje w tym względzie i że takie podejście jest obowiązujące dla wszystkich forumowiczów...Jeżeli tak nie uznają, to...wybacz..

============================
andros, Ty jesteś człowiekiem niereformowalnym i co by Ci tam Admini napisali, to i tak będziesz robił po swojemu. Jestem o tym przekonany, bo zwróciłem Ci kiedyś uwagę, gdy rozpisywałeś się o kulturze, a poparł mnie w tym Saracen, mimo, że sympatią się raczej nie darzymy.
=======================================
To tyle ode mnie ad vocem...

andros - Sro Lip 25, 2012 08:56

Oszuści oferują pracę za granicą

Pod działające na rynku agencje zatrudnienia podszywają się oszuści i zamieszczają w internecie oferty pracy za granicą, które służą tylko wyłudzaniu zaliczek – alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Więcej:
http://biznes.onet.pl/ofe...38,1,news-detal

andros - Sro Lip 25, 2012 08:57

Rewolucyjny pomysł na zatrudnienie?

Na jesieni resort pracy chce uruchomić pilotażowy program, w ramach którego prywatne agencje pracy pomogą osobom długotrwale bezrobotnym – informuje "Rzeczpospolita".

Więcej:
http://biznes.onet.pl/pry...38,1,news-detal

andros - Sro Lip 25, 2012 08:59

Brak chętnych do pracy w kościołach?

O dobrego organistę coraz trudniej. Niewielu chce tę pracę wykonywać, a parafie oszczędzają – informuje "Gazeta Wyborcza".

Więcej:
http://biznes.onet.pl/org...90,1,news-detal

andros - Sro Lip 25, 2012 09:01

Za 1500 złotych w Polsce nie opłaca się pracować!

W Polsce pracodawcy najczęściej oferują młodym kandydatom minimalne wynagrodzenie, czyli 1500 zł brutto. Zagraniczne firmy poszukujące pracowników w Polsce również oferują przeciętnie 1500, ale euro. Różnica w walucie wiele zmienia.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...00-euro,1824770

andros - Sro Lip 25, 2012 09:34

W pośredniaku nie ma dobrej pracy. 70 % ofert jest za minimalną płacę

Co miesiąc do urzędów pracy trafia od 49 tys. do ponad 74 tys. ofert zatrudnienia. W czerwcu było ich dokładnie 66,6 tys., podczas gdy zarejestrowanych bezrobotnych blisko 2 mln. Innymi słowy – na jedną ofertę przypada 30 chętnych. Anonsów z pensją 7 tys. zł jest jak na lekarstwo. I od zagranicznych pracodawców też.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...alna_place.html

NEVIL - Sro Lip 25, 2012 12:19

Czy pracodawca może zmusić mnie do przyjmowania wynagrodzenia na konto bankowe?

Prawnie mamy takie coś:

Art. 86. § 1. Pracodawca jest obowiązany wypłacać wynagrodzenie w miejscu, terminie i czasie określonych w regulaminie pracy lub w innych przepisach prawa pracy.


§ 2. Wypłaty wynagrodzenia dokonuje się w formie pieniężnej; częściowe spełnienie wynagrodzenia w innej formie niż pieniężna jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy przewidują to ustawowe przepisy prawa pracy lub układ zbiorowy pracy.

§ 3. Obowiązek wypłacenia wynagrodzenia może być spełniony w inny sposób niż do rąk pracownika, jeżeli tak stanowi układ zbiorowy pracy lub pracownik uprzednio wyrazi na to zgodę na piśmie.


Zgodnie z wyrokiem SN z dnia 24 września 2003 r., I PK 324/02, OSNP 2004, nr 18, poz. 313, wymaganie pisemnej zgody pracownika na bezgotówkową formę wypłaty wynagrodzenia (art. 86 § 3 k.p.) ma ściśle bezwzględnie obowiązujący charakter, a postanowienie regulaminu pracy dopuszczające ustną zgodę jest nieważne (art. 9 § 2 k.p.).

źródło: http://www.porady.egospod...to-bankowe.html

andros - Sro Lip 25, 2012 15:42

Polska straciła 10 tysięcy miejsc pracy!

Polska straciła na rzecz Czechów 10 tys. miejsc pracy przy obsłudze segmentu samolotów ultralekkich - powiedział PAP Janusz Piechociński, przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Sądzi, że powodem są zbyt restrykcyjne zasady nadzoru nad tym segmentem.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

*Pytanie nasuwa się samo: dlaczego tak się stało? Czy nie warto dokładniej poznać te powody? Czy ma to jakieś znaczenie dla Lubina?
Przypuszczam, że ten temat może zainteresować jednego, może kilku lubinian/bywalców tego forum (w nie mniejszym stopniu, niż np. temat bocianów w Bornheim...).
Wiemy bowiem, że w Lubinie istnieje lotnisko szybowcowe i jego rozwój może w przyszłości np. generować nowe miejsca pracy.

http://miedziowe.pl/content/view/58316/78/

andros - Sro Lip 25, 2012 22:37

Praca - zmarnowane bogactwo Polski

"Nadal jednak największym bogactwem współczesnej Polski są obfite zasoby pracy. Jednocześnie, skala marnotrawstwa tego najcenniejszego z kapitałów przekracza w Polsce wszelkie granice niespotykane w krajach cywilizowanych." (Profesor Mieczysław Kabaj)

O tym, że mamy kryzys można się dowiedzieć z komunikatów o bankructwach biur podróży, które upadają, bo mają za mało klientów, za mały obrót. Wystarczy też wieczorem zajrzeć na parkingi w dużych osiedlach mieszkaniowych, aby się przekonać, że są one pełne aut ludzi, którzy mimo, że jest środek lata, sezonu urlopowego nigdzie na urlop nie wyjechali.

Więcej:
http://januszpalikot.nate...bogactwo-polski

NEVIL - Sro Lip 25, 2012 22:50

Zdobądź pracę marzeń z Monsterowym Poradnikiem Kariery

Pierwszą kluczową kwestią, na jaką każdy poszukujący pracy musi zwrócić uwagę, jest wywołanie zainteresowania potencjalnego pracodawcy. Dlatego tak ważne jest stworzenie dobrego i ciekawego CV, które pozwoli Ci zaprezentować siebie i swoje umiejętności w taki sposób, by pracodawca wiedział, że to właśnie Ty jesteś osobą, której szuka. By osiągnąć sukces, wystarczy, że zapamiętasz kilka ważnych zasad. Z naszego Poradnika Kariery dowiesz się jak bez problemów przejść przez proces rekrutacyjny i zdobyć swoją wymarzoną pracę.

1. Skup się na tym, co odróżnia Cię od innych

Pracodawca przeprowadzający rekrutację otrzymuje setki aplikacji, dlatego niezmiernie ważne jest pokazanie siebie i swoich umiejętności w taki sposób, by Twoje CV było inne niż pozostałe. Sprawdź jak odróżnić się od innych.

2. Zmieniasz zawód? Postaw na swoje umiejętności

W życiu przychodzi niekiedy taki dzień, w którym decydujemy się na zmianę miejsca i środowiska pracy. Mamy już dość i chcemy zacząć od początku oraz skupić się na pracy, o której zawsze marzyliśmy. Jednak jak przekonać przyszłego pracodawcę, że, mimo, iż nie mamy jeszcze doświadczenia na stanowisku, o które się ubiegamy, nasze umiejętności będą przydatne i przyniosą korzyść nowej firmie? Sprawdź jak napisać CV chcąc zmienić zawód.

3. Przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej

Rozmowa kwalifikacyjna to najbardziej stresująca część procesu rekrutacyjnego. Nie możemy jednak pozwolić na to, by zdenerwowanie przekreśliło naszą szansę na zdobycie pracy. Dlatego ważne jest, by pokonać stres, a także, by przygotować się do pytań, jakie może zadać nam przyszły pracodawca. Sprawdź jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej.

4. Stwórz strategię poszukiwania pracy

Proces szukania pracy jest złożony i często długotrwały, dlatego najlepiej ustalić sobie plan działania. Nie należy też tracić optymizmu i dobrego nastawienia. Sprawdź jak się tworzy strategię poszukiwania pracy.

5. Nie bój się rozmawiać o pieniądzach

Rozmowa o zarobkach wydaje się każdemu niezręczna i trudna. Dzięki wskazówkom zawartym w Poradniku Kariery znacznie łatwiej przyjdzie Ci wynegocjowanie Twojej pensji. Sprawdź jak rozmawiać z pracodawcą o pieniądzach.

Więcej: http://poradnik-kariery.m...ry/article.aspx

NEVIL - Czw Lip 26, 2012 07:45

Powiedz nie: 5 powodów, aby odrzucić ofertę pracy



Ostrożność pracodawcy spowodowała przedłużenie procesu rekrutacji o tygodnie, a nawet miesiące. Odbyłeś kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych z pracodawcą. Nieważne jak długo trwa proces, na jakim jego etapie jesteś i jak dobrze poznałeś swoich potencjalnych współpracowników, w każdej chwili możesz odrzucić ofertę pracy. Może istnieć wiele powodów takiej sytuacji, ale nie zapominaj, aby zrobić to grzecznie i kulturalnie.


1. Informacje z rynku

Firma zasilana jest funduszami z giełdy? Mówią o jej przejęciu lub fuzji? Może to zapowiadać przyszłe zwolnienia i stanowisko, które zaakceptowałeś dzisiaj, może w kilka miesięcy przestać istnieć. Skalkuluj ryzyko, porozmawiaj z ekspertami w branży, szukaj informacji i rób to starannie. Skonsultuj się z rodziną i przyjaciółmi. Jeśli nadal jesteś gotowy przyjąć zaproponowaną ofertę pracy, postaraj się o odpowiednie zabezpieczenia w umowie.

2. Retencja

W przypadku większości pracodawców retencja pracowników nie odbiega od przyjętych rynkowo wskaźników. Jednak wysoki jej wskaźnik powinien być ostrzeżeniem dla potencjalnych pracowników i zapalić u nich czerwone światło. Sprawdź firmę zanim zaakceptujesz ofertę. Słuchaj uważnie tego, co pracodawca mówi na rozmowie i nie bój się pytać. Czy osoba rekrutująca odnosi się do byłych pracowników czy mówi o danych dotyczących całkowitej retencji? Może to znaczyć, że pracownicy szybciej opuszczają firmę niż zatrudniani są ich zastępcy.

3. Pieniądze to nie wszystko – to tylko jeden element

Jeśli pieniądze są dla Ciebie decydującym czynnikiem przy akceptacji oferty pracy, zastanów się dwukrotnie. Niezależnie od Twojej sytuacji finansowej i wynagrodzenia na nowym stanowisku, za pieniądze nie kupisz swojego spełnienia zawodowego. Mogą one nie gwarantować nawet rozwoju zawodowego. Oceń swoje finanse. Zrewiduj cele zawodowe. Spójrz na sytuację z szerszej perspektywy – przyszłości. Wykonanie tego ruchu może w dłuższej perspektywie okazać się niewystarczające, w szczególności jeśli potencjał Twojego obecnego pracodawcy wzrasta. Upewnij się, czy przy kalkulacji uwzględniłeś wszystkie przychody, a nie tylko wynagrodzenie zasadnicze.

4. Tylko praca

W życiu zawodowym każdego z nas jest taki czas, kiedy pracujemy bardzo ciężko i jesteśmy o krok od wypalenia zawodowego. Jeśli dopiero zaczynasz swoją karierę zawodową lub rozpoczynasz ją kolejny raz, jest to moment, w którym decydujesz jak będzie wyglądać Twoje życie w najbliższych latach. Jeśli nie jesteś zorientowany tylko i wyłącznie na karierę zawodową oraz posiadasz rodzinę i masz pewne zobowiązania, niemądrym może okazać się przyjęcie oferty wymagającej 80 godzin pracy w tygodniu. Zastanów się, jaki wpływ będzie ona miała na Twój harmonogram dnia oraz najbliższych. Czy dłuższe wakacje zrekompensują więcej godzin w pracy? Czy możesz liczyć na elastyczny czas pracy? Czy możesz pracować z domu? Tracąc bezcenną równowagę pomiędzy życiem zawodowym, a osobistym możesz zniszczyć swoje relacje rodzinne.

5. Zła reputacja

Praca w firmie, której reputacja została nadszarpnięta skandalami może źle wpłynąć na twoje CV. Sprawdź potencjalnego pracodawcę i jego opinię w branży. Popytaj znajomych, sprawdź informacje prasowe, nawiąż kontakt z obecnymi pracownikami oraz zapytaj rekrutera. Może okazać się bowiem, że lepiej być sprzedawcą w szanowanej firmie niż szefem sprzedaży w cieszącej się złą sławą.

źródło: http://poradnik-kariery.m...cy/article.aspx

NEVIL - Czw Lip 26, 2012 07:55

Co mówią o Tobie kolory ubrania na rozmowie kwalifikacyjnej?

Przygotowując się do ważnej rozmowy kwalifikacyjnej zazwyczaj robisz dokładny research na temat firmy, do której kandydujesz, oraz upewniasz się, że masz przygotowane błyskotliwe odpowiedzi na przewidywane pytania. Zastanawiasz się również, jakie ubranie powinieneś włożyć. Przede wszystkim chcesz, aby Twój strój i jego kolory pokazały Cię w jak najlepszym świetle.

Badania pokazują, że 85 proc. komunikacji międzyludzkiej to komunikacja niewerbalna, więc decyzja o tym, co na siebie włożyć na rozmowę kwalifikacyjną, jest bardzo ważna dla odpowiedniego zaprezentowania się przed potencjalnym pracodawcą. Ubiór oczywiście nie zatuszuje braku wiedzy i umiejętności oraz słabych odpowiedzi na pytania rekrutującego, ale może zakomunikować kilka pozytywnych rzeczy o Twojej osobowości i o Tobie jako przyszłym pracowniku.

Poniżej znajdziesz kilka wskazówek mówiących o tym, co komunikują najczęściej wybierane na rozmowę kwalifikacyjną kolory. Znajomość ich znaczenia pomoże Ci wybrać odpowiedni strój:

Niebieski
Bezpiecznym wyborem będą wszystkie ciemniejsze odcienie niebieskiego, a zwłaszcza granatowy. Kolory te pokażą Cię jako kogoś, kto ma wszystko pod kontrolą. Rekruterom niebieski kolor kojarzy się ze spokojem, stabilnością, zaufaniem, prawdą, pewnością siebie i bezpieczeństwem. To bardzo dobre przekazy, które możesz zakomunikować o sobie nie używając słów.

Szary
Po niebieskim, szary jest drugim najbardziej popularnym kolorem wybieranym przez kandydatów na rozmowę kwalifikacyjną. Tak jak granatowy, to kolor, który nie będzie rozpraszał uwagi rekrutującego, dzięki czemu skupi się bardziej na tym, co i w jaki sposób mówisz. Szary oznacza również wyrafinowanie, więc możesz użyć go do zdobycia przewagi.

Czarny
To dominujący na rozmowach kwalifikacyjnych kolor, ponieważ kojarzy się z władzą i autorytetem. Ale z czarnym trzeba uważać – konotuje również dramat i żałobę, więc przygotowując strój na rozmowę bądź ostrożny. Zamiast ubierać się od stóp do głów na czarno, spróbuj użyć pojedynczych akcentów w tym kolorze – np. wybierając czarny krawat lub szal.

Czerwony
Czerwień jest bardzo mocnym kolorem, dlatego na rozmowach kwalifikacyjnych dopuszczalna jest właściwie jedynie w dodatkach i niewielkich akcentach. Czerwony kojarzy się z energią, pasją, pożądaniem, siłą i agresywnością, zatem przygotowując strój na rozmowę kwalifikacyjną używaj go bardzo oszczędnie – w przeciwnym wypadku możesz przesłać sprzeczny lub nawet negatywny komunikat o sobie rekrutującemu.

Biały
Biała koszula czy bluzka to zawsze bezpieczny wybór. Biel kojarzy się z prostotą, czystością, precyzją i dobrocią, zatem bez względu na to, jaki wizerunek siebie chcesz zaprezentować potencjalnemu pracodawcy, ten kolor pomoże Ci zrobić dobre pierwsze wrażenie.

Na bardzo konkurencyjnym rynku pracy powinieneś wykorzystywać każdą możliwość, by wyróżnić się i zabłysnąć na rozmowie kwalifikacyjnej. Znajomość znaczenia kolorów pomoże Ci wybrać odpowiedni strój, który najlepiej pokaże Twoją osobowość i profesjonalizm przed potencjalnym pracodawcą. Ubiór w odpowiednich barwach pomoże Ci zrobić dobre pierwsze wrażenie i wzmocnić pozytywny wizerunek Ciebie jako przyszłego pracownika w oczach rekrutującego.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ej/article.aspx

andros - Czw Lip 26, 2012 11:55

Potrącenia z pensji za zgodą i bez zgody pracownika

Wynagrodzenie pracownika, będące gratyfikacją finansową za wykonaną pracę, podlega szczególnej ochronie przed potrąceniami. Przy czym możliwe jest dokonywanie potrąceń obligatoryjnych wskazanych w Kodeksie pracy, na które nie jest potrzebna zgoda pracownika, a także dobrowolnych. Te ostatnie wymagają jednak uzyskania od pracownika jego pisemnej zgody. Jej brak powoduje, że pracodawca nie ma prawa potrącić określonej należności z wynagrodzenia pracownika.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/pot...2,1,prasa-detal

NEVIL - Czw Lip 26, 2012 12:12

Osoba niepełnoletnia może pracować, ale tylko pod pewnymi warunkami


Małoletni mogą być zatrudniani nie tylko w celu przyuczenia do zawodu. Wolno im również okazyjnie dorabiać na etacie. Także w czasie wakacji.

Zgodnie z przepisami kodeksu pracy młodociany, czyli osoba, która ukończyła 16 lat, a nie przekroczyła 18. roku życia, może być zatrudniony na podstawie umowy o pracę przy wykonywaniu lekkich prac. Zalicza się do nich takie, które nie powodują zagrożenia dla życia, zdrowia i rozwoju psychofizycznego młodocianego, a także nie utrudniają wypełniania obowiązku szkolnego. Wykaz lekkich prac określa pracodawca po uzyskaniu zgody lekarza wykonującego zadania służby medycyny pracy. Następnie musi go zatwierdzić właściwy inspektor pracy. Jest on ogłaszany w regulaminie pracy albo w innym akcie wewnętrznym pracodawcy.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...astepny-artykul

andros - Pią Lip 27, 2012 07:50

Masz stresującą pracę? Dostaniesz pomostówkę

"Dziennik Gazeta Prawna" pisze, że aby zyskać prawo do emerytury pomostowej, wystarczy przekonać inspektora pracy i sąd, że nasz zawód wymaga szczególnej odpowiedzialności i jest bardzo stresujący. W wojewódzkich sądach administracyjnych zapadają już pierwsze wyroki w takich sprawach.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/mas...41,1,news-detal

NEVIL - Pią Lip 27, 2012 08:45

Nadaj karierze przyspieszenia!

Jak mówi znane powiedzenie "Lepszy wróbel w garści, niż kanarek na dachu". Łatwiej upolować nową, atrakcyjną pracę, kiedy jesteś już gdzieś zatrudniony. Dlatego unikaj sytuacji, w której odchodzisz ze stanowiska, nie mając dokąd pójść? monsterpolska.pl radzi jak tego dokonać.

Myśl pozytywnie

Brzmi banalnie, ale to działa. Jeśli wierzysz w swoje siły i możliwości, możesz liczyć na większy przypływ motywacji, co sprawi, że będziesz osiągał większe sukcesy!

Bądź na bieżąco

Dobrze jest wiedzieć jakie są tendencje w Twojej branży. Czy powinieneś zastanowić się nad dodatkowym kursem lub szkoleniem? Czy grozi Ci zwolnienie, ze względu na zmniejszone zapotrzebowanie na fachowców w Twojej dziedzinie? Warto znać odpowiedź na te pytania, zanim zaskoczy Cię rzeczywistość.

Do biegu, gotowi, start

Twoje CV powinno być zawsze aktualne i gotowe, aby wywalczyć Ci nową pracę. Niezależnie od tego, czy masz dobrą, czy trochę gorszą sytuację zawodową, nie zaniedbuj swojego Curriculum Vitae. Uzupełniaj je o nowe doświadczenia, które zdobywasz. Zadbaj, by dokumenty aplikacyjne były atrakcyjne.

Utrzymuj znajomości

Tworzenie i rozbudowywanie sieci kontaktów, powinno być ważną częścią Twojego zawodowego życia. Nie czekaj na moment, w którym będziesz potrzebował pomocy, dbaj o znajomości niezależnie od sytuacji. Nigdy nie wiadomo, kiedy ludzie, którzy Cię znają i cenią, okażą się potrzebni.

Oczy szeroko otwarte

Bądź kreatywny, otwórz się na nowe możliwości i szanse. Zastanów się, nad czym możesz popracować, poszukaj inspiracji wśród przyjaciół. Czytaj poradniki, przeglądaj ulotki, a na pewno natrafisz na coś wyjątkowego!

Powodzenia!

źródło: http://poradnik-kariery.m...ia/article.aspx

NEVIL - Pią Lip 27, 2012 08:49

Jak szukać swojej pierwszej pracy?



Każdy doświadczony pracownik był kiedyś świeżo upieczonym absolwentem i poszukiwał pierwszej pracy. Jak wiadomo, pracodawcy oprócz wykształcenia cenią również doświadczenie. Eksperci monsterpolska.pl radzą jak zyskać nowe umiejętności i zaprezentować je rekruterowi.

Zdobycie pracy, bez dużego doświadczenia zawodowego jest możliwe. Musisz jednak pamiętać, że na niektórych stanowiskach określone umiejętności są kluczowe. Dlatego jeśli masz wyznaczony cel zawodowy droga do jego osiągnięcia może być nieco dłuższa, ale się uda. Nie trać zapału, a z czasem na pewno zdobędziesz wymarzoną posadę.

Zdobycie doświadczenia

Zdobycie pierwszych doświadczeń zawodowych nie jest trudne. Musisz jednak być bardzo aktywny w poszukiwaniach. Nie czekaj na moment, aż pojawi się interesujące Cię ogłoszenie o pracę. Zamiast tego, prześlij swoją aplikację do firm informując, że jesteś zainteresowany współpracą.

Wiele firm oferuje kandydatom nie posiadającym doświadczenia, bezpłatne praktyki. Nie rezygnuj z tej szansy. Jest bowiem szansa, że jeśli pokażesz swoje zaangażowanie, po okresie próbnym, zostaniesz zatrudniony.

Wolontariat

Dobrym sposobem na zdobycie doświadczenia jest wolontariat. Dzięki współpracy z organizacjami charytatywnymi zyskasz nowe umiejętności, a także poznasz wiele ciekawych ludzi.

Skuteczne dokumenty aplikacyjne

Z uwagi na brak większego doświadczenia, Twoje CV będzie składało się głównie z osiągnięć związanych z edukacją i umiejętności, które zdobyłeś podczas nauki. Nie oznacza to jednak, że Twoje dokumenty aplikacyjne będą skuteczne.

Postaraj się umieścić w CV wszystkie doświadczenia, które według Ciebie mogą zaciekawić potencjalnego pracodawcę. Mogą to być nawet tymczasowe zajęcia wakacyjne. Jeśli na przykład praca, o którą się ubiegasz jest związana z obrotem pieniędzmi, gdzie wymagane jest zaufanie do pracownika, informacja, że zbierałeś środki na cele charytatywne może być bardzo interesująca. Pokaże to pracodawcy, że jesteś osobą odpowiedzialną.

źródło: http://poradnik-kariery.m...cy/article.aspx

NEVIL - Pią Lip 27, 2012 08:54

Jak znaleźć dobrą pracę na lato

Jeśli szukasz nowych zawodowych wyzwań i przyda Ci się zastrzyk pieniędzy, lato jest odpowiednim momentem na znalezienie dodatkowego zatrudnienia. Eksperci monsterpolska.pl radzą, w jakich branżach masz szansę na ciekawą pracę na wakacje.

Budownictwo


Lato to najlepszy czas w budownictwie, zwłaszcza w naszym klimacie i w okresie wzmożonych remontów dróg. Praca na budowie nie musi oznaczać noszenia cegieł lub trzymania cały dzień w pełnym słońcu znaku „stop”. Inżynierowie i managerowie projektów są równie mocno pożądani.

Turystyka

Biura podróży, parki krajobrazowe, czy ośrodki wypoczynkowe zawsze odnotowują znacznie większą liczbę działań w lecie. Potrzebują pracowników do fizycznej pracy na miejscu – w barach i restauracjach, hotelach, ale też do działań „zakulisowych” – takich jak marketing i promocja. Jest też wiele ofert związanych np. z bezpośrednią lub telefoniczną obsługą klienta.

Rolnictwo

W rolnictwie oczywiście najwięcej jest typowo sezonowej pracy, jak choćby pomoc w gospodarstwie przy zbiorze warzyw czy owoców. Jednakże pracodawcy chętnie zatrudniają w okresie letnim również przedstawicieli handlowych czy specjalistów ds. obsługi klienta.

Praca wakacyjna może być szansą na nową ścieżkę kariery. Okres pracy sezonowej może stać się rozbiegiem do zatrudnienia pracownika na stałe, jeśli się sprawdzi.

Jeśli chodzi o umiejętności, pracodawcy szukają kogoś, kto będzie posiadał odpowiednie kwalifikacje, był komunikatywny i rzetelny, ale ponieważ prace wakacyjne nie trwają długo, raczej niechętnie zatrudnią kogoś, kogo trzeba szkolić od podstaw.

źródło: http://poradnik-kariery.m...to/article.aspx

NEVIL - Pią Lip 27, 2012 09:00

Studia… I co dalej?

Czy wiesz, co Cię czeka po opuszczeniu uniwersyteckich murów? Czy dobrze pokierujesz karierą i znajdziesz swoją pierwszą pracę? Odpowiedz sobie najpierw na kilka pytań i dobrze zaplanuj drogę wymarzonej kariery.


Czy wiesz, czego chcesz?


Może Ci się wydawać, że pracodawcy docenią Twoje stwierdzenie “wszystkiego się nauczę” podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Ale tak naprawdę dla nich oznacza ono, że albo jesteś zdesperowany, albo nie masz na siebie pomysłu i chcesz się gdziekolwiek zahaczyć.

Jeśli nie do końca wiesz, czego chcesz, to dobry moment na pójście do uczelnianego Biura Karier. Rozwiąż testy oceniające i dowiedz się, jak zachować się na rozmowach kwalifikacyjnych. Doradca pomoże Ci też zorientować się w sytuacji na rynku pracy w branży, która Cię interesuje.

Czy masz doświadczenie?

Pracodawcy chętniej patrzą na kandydatów, którzy mają już doświadczenie – zdobyte choćby na stażu, wolontariacie lub pracując dorywczo. Jeśli jednak do tej pory nic w tej materii nie zdziałałeś – nie stresuj się. Staże, również płatne, można odbyć także po skończeniu uczelni, a na wolontariat przeznaczyć np. wakacje.

Czy znasz swoją branżę?

Jeśli już wybrałeś branżę, poznaj ją tak dokładnie jak jej pracownicy. Odwiedzaj strony www, śledź nowinki i czytaj prasę fachową. Kiedy tylko się da, bierz też udział w otwartych seminariach czy konferencjach.

Czy masz mocne CV?

Możesz być najlepszym z najlepszych, ale jeśli nie wypunktujesz tego porządnie w CV, nikt się o tym nie dowie. Spraw żeby Twoje CV było dobrze zrobione. Przygotuj je pod konkretną ofertę, wyeliminuj najczęściej powtarzające się błędy. Zobacz jak poradzić sobie z napisaniem życiorysu nawet jeśli nie masz wielkiego doświadczenia. Skorzystaj z poradników monstrerpolska.pl, by dowiedzieć się, jak napisać idealny dokument.

Czy wiesz, jak praca wygląda w praktyce?

Przygotuj się na to, że zasady rządzące światem nie zawsze są logiczne . Czasami zamiast kompetencji o awansie decydują osobiste sympatie, a decyzje podyktowane są polityką firmy. Im szybciej pogodzisz się z tym, że nie wszystko wygląda tak kolorowo – tym lepiej. Przygotuj się na to, że równie intensywnie będą sprawdzane Twoje umiejętności techniczne, jak i po prostu te uniwersalne, jak choćby odnalezienia się w nowej sytuacji.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ej/article.aspx

NEVIL - Pią Lip 27, 2012 09:07

Siedem grzechów głównych w pracy - jak z nimi walczyć



Chcąc rozwijać się zawodowo powinniśmy jak najlepiej wykorzystać czas spędzony w pracy, by nasze działania były jak najbardziej efektywne. Wyeliminujmy złe przyzwyczajenia. Może jest coś, co nas rozprasza? Co powoduje, że jesteśmy mniej wydajni? Eksperci monsterpolska.pl wymieniają siedem grzechów głównych pracowników i podpowiadają, jak z nimi walczyć.

Złe planowanie


Czy Twoja pierwsza godzina w pracy upływa Ci na zastanawianiu się, co powinieneś dzisiaj zrobić? Jeśli tak, najwyższy czas to zmienić. Wprowadź w swoje życie zawodowe jeszcze jeden cel. Niech Twoim ostatnim punktem dnia będzie zaplanowanie pracy dnia następnego. Będziesz wtedy wykorzystywał czas w pracy bardziej efektywnie.

Odpowiadanie na wszystkie maile

Odpowiadając na wszystkie maile od razu, gdy tylko przychodzą, tak naprawdę bezproduktywnie tracisz czas. Oczywiście mail nie może pozostać bez odpowiedzi – ale w trybie natychmiastowym odpowiadaj tylko na te, które musisz. Te, które mogą poczekać na odpowiedź, wyślij zbiorczo w jednym momencie dnia.

Praca z domu

Zdalna praca jest bardzo wygodna, ale i mniej produktywna. Zawsze coś Cię rozproszy – listonosz, zepsuta pralka czy telewizor. Wykorzystuj więc tę możliwość tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz, i upewnij się, że koledzy z pracy w pilnej sprawie w każdej chwili mogą się z Tobą skontaktować.

Załatwianie prywatnych spraw w czasie pracy

Każdemu czasem coś wypadnie. Jednak na dłuższą metę irytujące jest, gdy kolega co rano przychodzi spóźniony półtorej godziny, bo dogląda w tym czasie przebudowy domu lub ktoś regularnie omijający popołudniowe spotkania, bo umawia sobie rutynowe wizyty u dentysty na 14. Pamiętaj, by prosząc kolegów o zastępstwa w tego typu sprawach, nie nadużywać ich cierpliwości i dobroci.

Spóźnianie się na spotkania

W pracy jest to absolutnie niedopuszczalne. Postaraj się zawsze być kilka minut przez umówioną godziną spotkania. Spóźniając się nawet chwilę, dajesz odczuć osobom, które na Ciebie czekają, że nie szanujesz ich czasu.

Kiepskie poczucie humoru

Pamiętaj, że Twoje poczucie humoru nie wszyscy muszą rozumieć. Unikaj w pracy żartów na kontrowersyjne tematy. Nieświadomie możesz zostać źle odebrany.

źródło: http://poradnik-kariery.m...yc/article.aspx

andros - Pią Lip 27, 2012 09:09

Rozmowa kwalifikacyjna

Zacznijmy od początku… Czym jest rozmowa kwalifikacyjna? Przede wszystkim DIALOGIEM, okazją do przekazania pracodawcy danych na temat swoich atutów, predyspozycji i doświadczeń zawodowych. Wymianą spostrzeżeń na temat obowiązków, dzięki którym tworzy się wspólną wizję współpracy. JEST W ISTOCIE ROZMOWĄ a nie wrogim przesłuchaniem, podczas którego pracodawca egzaminuje kandydatów. Obie strony decydują, czy chcą ze sobą pracować. Twoje zadanie to przekonanie pracodawcy, że CHCESZ i umiesz tę pracę wykonywać.

Jeżeli już wiesz, czego chcesz, teraz zaplanuj swoje działanie tak, aby było skuteczne. Do rozmowy najlepiej, więc przygotować się, zanim się na nią pójdzie. Specjaliści uważają, że sukces gwarantuje:

1. Precyzyjne ustalenie czasu i miejsca spotkania

2. Zebranie informacji na temat firmy i jej działalności. Możesz sprawdzić w internecie lub popytać znajomych. Jeśli na rozmowie pochwalisz się swoją wiedzą – uwierz- zrobisz na szefie dobre wrażenie, bo większość kandydatów tego nie robi.

3. Przygotowanie wypowiedzi na temat swoich umiejętności i doświadczenia zawodowego. Większość ludzi ma duże kłopoty z opowiadaniem o tym, co potrafi robić i co już do tej pory robiła.

Aby ograniczyć stres przed rozmową przygotuj się do niej i uświadom sobie, że pracodawca też jest człowiekiem, dla którego takie spotkania są również dużym stresem. Jako doradca zawodowy mam okazję obserwować pracodawców w trakcie rekrutacji na Giełdach Pracy. Często są bardziej zestresowani niż kandydaci!
Teraz kilka słów o mowie ciała. Na rozmowie o pracę pierwsze wrażenie odgrywa bardzo istotną rolę. Ta sytuacja jest w istocie jednym wielkim pierwszym wrażeniem.

Oto kilka zasad, które pomogą ci zrobić dobre wrażenie.

1. Ubierz się adekwatnie do sytuacji i stanowiska, o które się ubiegasz. Z pewnością nie pomoże ci garsonka, gdy starasz się o pracę przy zbiorze owoców lub warzywJ. Nie ubieraj się zbyt wyzywająco. Niech twój strój komunikuje osiągnięcia zawodowe. Unikaj stroju niedbałego, bo ten z kolei mówi o tym jak ważna jest dla ciebie praca zawodowa i jak będziesz się przykładał do pracy.

2. Pamiętaj o zasadach dobrego wychowania. Bądź punktualny, przywitaj się z pracodawcą, przedstaw i zaznacz, że jesteś umówiony i w jakiej sprawie. Usiądź, jeśli dostaniesz zaproszenie, a gdy go nie będzie, zapytaj czy możesz to zrobić. Wychodząc podziękuj za poświęcony ci czas.

3. Staraj się utrzymać kontakt wzrokowy, ale bez natarczywego wpatrywania się.

4. Pamiętaj o otwartej postawie ciała (sylwetka wyprostowana, naturalna bez skrzyżowanych rąk czy nóg). Komunikuje ona, że panujesz nad nerwami, jesteś pewny siebie, chętny i zainteresowany.

5. Mów głośno i wyraźnie. Pilnuj tempa wypowiedzi – nie mów zbyt szybko, ale też nie rozwlekaj wypowiedzi.

6. Bądź konkretny i rzeczowy nawet jak pracodawca odbiega od tematu. Pamiętaj, co jest twoim celem!

7. Uśmiechaj się, bądź miły i uprzejmy.

Na rozmowie pracodawca ma niewiele czasu, żeby zdecydować, czy nadajesz się na dane stanowisko. Będąc pewnym siebie przekonujesz go, że wierzysz w siebie i w to, że dasz sobie radę. Zarażaj pracodawcę własnym ENTUZJAZMEM i CHĘCIAMI.
Porażki podczas rozmów często wynikają ze zbytniego pobudzenia i niepokoju, skutkującego nerwowym językiem ciała. Jeżeli przed rozmową czujesz, że serce ci gwałtownie bije, ręce się trzęsą, pocisz się i masz chaos w głowie – znajdź miejsce, gdzie będziesz mógł głęboko odetchnąć, wyciszyć myśli i rozluźnić ciało.
Wizerunek ma wielką siłę, ale język ciała nie podlega takiej samej krytyce i analizie logicznej jak zasób wiedzy, doświadczenie czy umiejętności. Analizujemy go raczej podświadomie, czyli polegając na odczuciach.

W trakcie rozmowy pracodawca będzie chciał poznać odpowiedź na pięć podstawowych pytań, które zostaną ci zadane wprost lub okrężną drogą:

1. Dlaczego tu jesteś? – chce wiedzieć, dlaczego wybrałeś jego a nie innego pracodawcę, czy jest to dzieło przypadku, desperacja czy może świadomy wybór, który możesz poprzeć konkretnymi argumentami.

2. „Co możesz dla nas zrobić?” – chce wiedzieć czy będziesz dla niego problemem czy raczej pomożesz mu rozwiązać problemy. Chce dowiedzieć się jak wiele umiesz i jak to może pomóc firmie.

3. „Jakim jesteś człowiekiem?” - chce wiedzieć, jakie masz zdolności i predyspozycje, czy będziesz pasował do zespołu i firmy. Chce ustalić czy umiesz współpracować, a może jesteś „trudny” we współżyciu?

4. „Co cię wyróżnia spośród innych ubiegających się o tę pracę?” – chce się upewnić czy masz lepsze nawyki w pracy niż inni, czy jesteś punktualny, jak ważna jest dla ciebie praca zawodowa i w ogóle aktywność, czy czerpiesz z tego satysfakcję.

5. „Czy nas na ciebie stać?” – chce ustalić, jakie masz oczekiwania finansowe i czy dogadacie się w tym temacie.
Może się tak zdarzyć, że rozmowa zakończy się, a żadne z tych pytań nie zostanie otwarcie sformułowane. W twoim interesie jednak jest udzielić odpowiedzi na owe pięć pytań wprost lub pośrednio, dzięki temu spowodujesz, że rozmowa stanie się dla pracodawcy bardziej satysfakcjonująca i wartościowa.

PAMIĘTAJ – jeśli pracodawca pyta o przeszłość, to wyłącznie po to, aby móc przewidzieć twoje przyszłe zachowanie.

Jeżeli pracodawca zasygnalizuje, że rozmowa zbliża się do końca, zakończ szybko i z wdziękiem – dasz w ten sposób obraz swoich umiejętności zarządzania czasem i reagowania na sygnały płynące od innych.

Pod koniec rozmowy jest czas na twoje pytania. Dzięki nim masz okazję udowodnić, że zdobyłeś wiedzę na temat firmy, słuchałeś uważnie oraz, że jesteś osobą odważną i aktywną.

Kończąc rozmowę, zapytaj o termin i sposób kontaktu z pracodawcą.

Powodzenia!
Marta Kuźma
doradca zawodowy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lubinie

andros - Sob Lip 28, 2012 08:58

Trzy lata studiów i bez problemu znajdziesz pracę

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego liczy na rosnące zainteresowanie kierunkami technicznymi na wyższych uczelniach. Zachęcać mają do tego tzw. kierunki zamawiane, tworzone na potrzeby przedsiębiorców oraz nowe programy kształcenia. W konkursie ogłoszonym w czerwcu przez resort, poszczególne wydziały mają szansę na 1 mln zł dofinansowania na wdrażanie nowych treści programowych.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...otrzeby,1826538

andros - Sob Lip 28, 2012 09:01

Daleko od raju

Niskie zarobki, mordercza praca. Stres, szykany, dyskryminacja. Praca w handlu wielkopowierzchniowym zapewnia całą gamę upokorzeń i niedogodności.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...od-raju,1826532

NEVIL - Sob Lip 28, 2012 09:38

Czas wolny za nadgodziny

27.07.2012, 00:15

Pracę świadczoną przez pracownika w nadgodzinach należy rozliczyć niezależnie od pracy wykonanej przez niego w ramach obowiązującego etatu. W zamian za czas przepracowany w nadgodzinach można m.in. udzielić czasu wolnego. Należy przy tym kierować się zasadami określonymi w Kodeksie pracy.


Zasady udzielania czasu wolnego za nadgodziny różnią się w zależności od tego, czy z wnioskiem o jego udzielenie wystąpił pracownik, czy też wynika to z decyzji pracodawcy. Szczegółowo kwestie te reguluje art. 1512 K.p. Stanowi on, że gdy z pisemnym wnioskiem o udzielenie czasu wolnego w zamian za nadgodziny wystąpi pracownik, pracodawca może udzielić mu czasu wolnego w tym samym wymiarze. Oznacza to, że za każdą nadgodzinę udzielana jest jedna godzina czasu wolnego od pracy. Natomiast w przypadku gdy udzielenie czasu wolnego następuje bez wniosku pracownika, wyłącznie z inicjatywy pracodawcy, oddaje on go najpóźniej do końca okresu rozliczeniowego, w wymiarze o połowę wyższym niż liczba przepracowanych godzin nadliczbowych. W takiej sytuacji za każdą przepracowaną nadgodzinę pracownik otrzymuje 1,5 godziny czasu wolnego od pracy. Nie może to jednak spowodować obniżenia wynagrodzenia należnego pracownikowi za pełny miesięczny wymiar czasu pracy. Stąd, pomimo krótszej pracy niż to wynika z wymiaru czasu pracy w miesiącu udzielania czasu wolnego za nadgodziny z inicjatywy pracodawcy, pracownik zachowuje prawo do pełnego wynagrodzenia, choć przez część godzin nie świadczył pracy.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...iny,1,34,3.html

NEVIL - Sob Lip 28, 2012 09:45

Tego nie mów na rozmowie kwalifikacyjnej



Rozmowa kwalifikacyjna to najczęściej ostatni etap procesu rekrutacyjnego. Dobre zaprezentowanie się podczas spotkania z potencjalnym pracodawcą jest kluczem do sukcesu. Eksperci monsterpolska.pl podpowiadają, czego nie mówić na rozmowie kwalifikacyjnej, by nie zaprzepaścić swoich szans.

Jakie profity oferujecie?

Tego typu pytania zostaw sobie na etap negocjacji – czyli już po tym, jak otrzymasz ofertę pracy. Na rozmowie kwalifikacyjnej rekruter może, ale nie musi zapytać, jakich profitów czy pensji oczekujesz. Tego typu kwestie zawsze powinny być inicjowane przez pracodawcę, nigdy kandydata.

Czym zajmuje się Wasza firma?

Wbrew pozorom, tego typu pytania od kandydatów wciąż padają na rozmowach kwalifikacyjnych. Zanim się na taką wybierzesz, poszukaj informacji na temat firmy. Powinieneś wiedzieć, czym się zajmuje, ale także umieć powiedzieć, co możesz zrobić, by być przydatnym pracownikiem.

Mój były szef to…

Złota zasada – nie mów źle o swoich poprzednich przełożonych. Nawet, jeśli to co mówisz jest prawdą, w oczach rekrutera tracisz – wychodzisz na osobę narzekającą lub robiącą z siebie ofiarę – a z taką nikt nie chce pracować. Możesz odnieść się do pracy w poprzedniej firmie, ale skup się na sukcesach, które udało Ci się osiągnąć.

Nie narzekaj

Przenigdy nie wspominaj o fizycznych dolegliwościach. To, że boli Cię głowa lub odcisk na stopie nie interesuje rekrutera. Musisz dać się poznać jako osoba silna i odporna psychicznie.

Nie komplementuj

Nawet jeśli wpadły Ci w oko okulary rekrutera bądź broszka pani z działu HR, nie wspominaj o tym. Zrobisz wrażenie osoby zbyt bezpośredniej, a także unikającej rozmowy.

Zwolnili mnie z pracy

Użycie tego określenia skreśli Cię na starcie. Oczywiście nie kłam, jednak skup się na tym, co jest dla Ciebie pozytywem. Powiedz np. „Ja i mój szef mieliśmy inne wizje pracy naszego działu i jego celu. Stało się więc dla mnie jasne, że muszę szukać nowych zawodowych wyzwań”. W ten sposób pokażesz, że praca, o którą się starasz, jest dla Ciebie naprawdę ważna.

Nigdy nie mów „nie wiem”

Nawet jeśli faktycznie tak jest, nie możesz powiedzieć, że po prostu masz braki w wiedzy. Odpowiedz raczej: „W tej chwili nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale do końca dnia oddzwonię do Pana/Pani z informacją”.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ej/article.aspx

NEVIL - Sob Lip 28, 2012 09:55

O co należy zadbać przed wyjazdem do pracy za granicę

Co roku wiele osób wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu pracy. Czasami jest to praca sezonowa, czasem stałe zajęcie. Mimo że ruch wyjazdowy nasila się szczególnie późną wiosną i latem, przygotowania do takiego wyjazdu warto zacząć znacznie wcześniej. O czym należy pamiętać?

Przed wyjazdem z Polski musimy:
- uzyskać zezwolenie na pobyt i zatrudnienie; dokument taki wydawany jest najczęściej na podstawie konkretnej oferty pracy; musimy pamiętać, że w Unii Europejskiej nie wszystkie państwa otworzyły już całkowicie swoje rynki pracy dla Polaków - aby pracować w Austrii, Danii, Francji, Belgii, Holandii, Luksemburgu, Niemczech, Norwegii, Włoszech, na Malcie i w Lichtensteinie potrzebne są specjalne zezwolenia, często czasowe,
- poznać przepisy związane z rejestracją i ubezpieczeniami społecznymi obowiązujące w kraju wyjazdu, a w razie potrzeby dopełnić formalności wyrejestrowania z ZUS/KRUS w Polsce,
- zadbać o ważność dokumentów tożsamości (dowód osobisty i/lub paszport),
- wyrobić w NFZ europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego, opłacić ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków lub - opcjonalnie - zadbać o prywatne ubezpieczenie zdrowotne;

Warto:
- mieć upatrzoną konkretną ofertę pracy, a jeszcze lepiej - podpisaną umowę wstępną (zwaną też kontraktem wstępnym); w niektórych krajach jest to wymagane do uzyskania zezwolenia na pracę;
- przed podpisaniem umowy należy bardzo dokładnie się z nią zapoznać - każdy ma prawo poprosić wcześniej o egzemplarz i skonsultować go z prawnikiem, czy tłumaczem; w żadnym wypadku nie wolno podpisywać żadnych dokumentów, których nie rozumiemy dokładnie i w całości - drobne niedopowiedzenie może skutkować pracą nielegalną, zmniejszonym wynagrodzeniem, czy brakiem świadczeń socjalnych,
- sprawdzić wiarygodność pracodawcy - w tym celu warto sięgnąć po inne źródła wiedzy niż tylko internet (można np. napisać do lokalnej izby przemysłowej, czy odpowiedniego stowarzyszenia branżowego),
- w przypadku korzystania z usług pośrednika, należy sprawdzić również jego wiarygodność (rejestrację w Krajowym Rejestrze Agencji Zatrudnienia KRAZ i odpowiednie certyfikaty),
- pamiętać, że w Polsce pośrednictwo pracy jest bezpłatne, a żądanie opłat jest bezprawne; w niektórych państwach jednak usługi takie mogą być odpłatne - zanim zapłacimy, sprawdźmy czy pośrednik ma prawo świadczyć takie usługi, a także zażądajmy opieczętowanego i podpisanego pokwitowania za wpłaconą kwotę,
- otworzyć konto bankowe, którym będziemy posługiwać się zagranicą (np. w Wielkiej Brytanii brak konta bankowego uniemożliwia rozpoczęcie pracy, a konto można otworzyć zarówno w większości banków angielskich, jak i w polskim BZWBK),
- mieć zapewnione zakwaterowanie, lub zadbać o listę potencjalnych miejsc, w których możemy je znaleźć (przynajmniej na pierwsze tygodnie),
- pozostawić rodzinie lub osobie zaufanej wszystkie dane kontaktowe, kserokopie dokumentów (własnych, oraz podpisanych z pracodawcą) i aktualne wyraźne zdjęcie oraz umówić się na regularny kontakt;

Warto zabrać:
- odpowiednią ilość pieniędzy/kartę kredytową, aby w razie nagłego wypadku móc bez problemu wrócić do Polski,
- międzynarodowe prawo jazdy,
- dokumenty typu akt urodzenia/akt małżeństwa, czy orzeczenie rozwodowe,
- listę teleadresową placówek dyplomatycznych, w których możemy uzyskać pomoc.

Oprócz tego warto też pamiętać, że znacznie łatwiej jest wyjechać w 2-3 osobowej grupie, niż samemu. Grupa nie tylko zapewnia wsparcie psychiczne, ale również znacznie zwiększa bezpieczeństwo podróży i pobytu.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ce/article.aspx

NEVIL - Sob Lip 28, 2012 10:05

100 pytań, które mogą zostać zadane podczas rozmowy kwalifikacyjnej

Podczas rozmowy kwalifikacyjnej może paść wiele różnych pytań, ponieważ każdy z rekruterów jest inny. Warto jednak być przygotowanym, chociaż na część z nich. Czy spotkałeś się już z tymi pytaniami? Mamy nadzieję, że nie wszyscy rekruterzy są tak wymagającymi. Czy raczej tylko z kilkoma z nich? Prawdopodobnie tak. Czy chcesz być przygotowany na te pytania? Wierzymy, że tak. W związku z tym przygotowaliśmy dla Was listę 100 najczęściej zadawanych pytań.

Pytania podstawowe:

Powiedz mi coś o sobie
Jakie są Twoje mocne strony?
Jakie są Twoje słabe strony?
Dlaczego chcesz pracować na tym stanowisku?
Co chciałbyś robić za 5 lat?
Jaka byłaby dla Ciebie idealna firma?
Dlaczego zdecydowałeś się odpowiedzieć na naszą ofertę pracy?
Dlaczego powinniśmy Cię zatrudnić?
Co lubiłeś najbardziej w swojej poprzedniej pracy?
Która praca była dla Ciebie najbardziej satysfakcjonująca?
Co możesz dla nas zrobić, a czego nie mogą inni kandydaci?
Jaki był Twój zakres obowiązków na ostatnim stanowisku?
Dlaczego opuściłeś poprzednie miejsce pracy?
Co wiesz o naszej branży?
Co wiesz o naszej firmie?
Czy jesteś gotowy się przeprowadzić?
Czy masz jakieś pytania?

Więcej: http://poradnik-kariery.m...ie/article.aspx

andros - Nie Lip 29, 2012 09:31

Stres w pracy – jak sobie z nim radzić

Świat z dnia na dzień porusza się coraz szybciej. Dom, dzieci, praca (a czasem dwie), dodatkowe obowiązki... Na głowie mamy mnóstwo spraw, którymi trzeba się zająć - w dodatku wszystkie wydają się równorzędnie ważne. Stres wywołany przez taką sytuację nie musi być szkodliwy. Niektórych wręcz motywuje do działania. Jednak jeśli jesteśmy zbyt długo wystawieni na jego działanie, podobnie jak zbyt długie przebywanie na słońcu, może szkodzić.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...-radzic,1826516

NEVIL - Nie Lip 29, 2012 09:56

Co powinieneś wiedzieć o ofertach pracy?

Dziś na rynku pracy pracodawcy rywalizują ze sobą, by przyciągnąć jak najlepiej wykwalifikowanych kandydatów. Popularne kiedyś zwyczajne oferty pracy, które jeszcze kilka lat temu dominowały wśród ogłoszeń, zastąpiły profesjonalnie przygotowane oferty pracy mające na celu zainteresowanie każdego, kto na nie trafi.

Pisanie ofert pracy stało się obecnie także pracą. Jednak przy wysokich kosztach reklam oraz ograniczonym miejscu na każde ogłoszenie, działy HR musiały oprzeć się na pewnych modelach tworzenia większości ofert pracy.

Określenia takie jak: „dynamiczny, optymistycznym, aktywny, lubiący pracę w zespole” mówią kandydatom bardzo mało o tym, czego tak naprawdę pracodawca poszukuje. Mimo tego, że badania dowiodły, iż większość poszukujących pracy woli, gdy informacje i oferty formułowane są w sposób jednoznaczny, to nadal najczęściej spotykamy ogólnikowe stwierdzenia. Co one tak naprawdę znaczą?

Oto kilka najpopularniejszych określeń pojawiających się w ofertach pracy:

Lubiący pracę w zespole

To oczywiste, że nikt nie będzie twierdził, że nie lubi pracy w zespole i dlatego określenie tego typu jest bez znaczenia. Kiedy ostatnio widziałeś ogłoszenie, w którym szukano „odludka”? Po prostu pracodawca poszukuje osoby, która będzie w stanie bez problemu współpracować i nie wprowadzi zamieszania w zespole.

Zorientowany na wyniki

Pracodawcy chcą, by inwestycje w pracowników się zwróciły. Dlatego poszukują osób, które chcą pracować, są gotowe do poświęceń, by wypełniać swoje obowiązki, a także zwracających uwagę na to, jaki ich praca wpływa na rozwój firmy i jej dobro.

Dynamiczny

Innymi słowami - czy jesteś osobą dynamiczną, nowoczesną, kreatywną i inteligentną. Jesteś pełen pomysłów, które mogą wpłynąć na polepszenie sytuacji w firmie? To określenie zastąpiło stosowane kiedyś słowo „młody”, zanim nie wprowadzono zakazu prawnego pytania kandydatów o wiek. Nie martw się jednak, jeśli lubisz swoją pracę i cieszysz się z dobrych wyników, bez względu na wiek jesteś osobą dynamiczną.

Dyspozycyjny

Bądź przygotowany na pełne poświęcenie się firmie. Może oznaczać to nawet przeniesienie do biura w innym mieście, pracę w nadgodzinach, a nawet w weekendy.

Konkurencyjne wynagrodzenie

Lepszym określeniem jest „atrakcyjne”. Wiadomo, że nie zapytasz o jazdę próbną samochodem, którego ceny nie znasz. Dlaczego więc rekrutujący ukrywają informacje o wysokości wynagrodzenia? Może dlatego, że jeszcze jej nie ustalili? A może chcą ją ukryć?

Nie daj się zwieść i postaraj się dowiedzieć o wysokości wynagrodzenia jak najwcześniej, by zaoszczędzić czas, który być może tracisz na pracę niespełniającą Twoich wymagań finansowych.

Wynagrodzenie wynikowe

Oznacza to, że Twoje wynagrodzenie będzie składało się częściowo z podstawowej pensji oraz ze środków uzależnionych od Twoich wyników. Zapytaj jakie są wymagania pracodawcy jeśli chodzi o wyniki i wysokość wynagrodzenia za ich spełnienie, a następnie pomyśl, czy są one możliwe do osiągnięcia.

Rekrutacja to gra handlowa. Pracodawcy sprzedają posady i chcą pozyskać na nie najlepszych pracowników. Ty sprzedajesz siebie w momencie, kiedy wysyłasz swoje CV. Dlatego nie daj się zwieść mało znaczącym określeniom i zastanów się co mogą one oznaczać. Przejrzyj dokładnie każdą ofertę pracy zanim złożysz aplikację. Unikniesz tym samym ubiegania się o posadę, która niekoniecznie Cię interesuje.

źródło: http://poradnik-kariery.m...cy/article.aspx

NEVIL - Nie Lip 29, 2012 10:10

Jak odbudować poczucie własnej wartości po utracie pracy

Klik : http://www.dbm.pl/UserFil...racie_pracy.pdf

andros - Nie Lip 29, 2012 10:31

Szansa na zatrudnienie

Osoby, które są długotrwale bezrobotne, niepełnosprawne lub wykluczone społecznie mają szansę wrócić na rynek pracy. Spółdzielnie socjalne dają możliwość zatrudnienia wszystkim osobom wykluczonym społecznie.

Dla bezrobotnych długotrwale, będących pod opieką ośrodków pomocy społecznej, jest to czasem jedyna szansa powrotu na rynek pracy – mówi Wioletta Jagielska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie.

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua...trudnienie.html

andros - Pon Lip 30, 2012 07:44

Pieniądze na własny biznes

Dotacje Urzędu Pracy to nierzadko jedyna szansa dla bezrobotnych na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Niestety każdego roku środki finansowe, jakimi dysponują urzędy są coraz mniejsze.

Więcej:
http://miedziowe.pl/content/view/58378/78/

andros - Pon Lip 30, 2012 08:20

53 procent pracodawców planuje zatrudniać specjalistów

W III kwartale 2012 r. 53 proc. pracodawców planuje zatrudniać specjalistów i menedżerów, 17 proc. planuje zwolnienia - wynika z cyklicznego badania dynamiki zatrudnienia specjalistów i menedżerów Antal Global Snapshot. Odsetek pracodawców zwalniających jest stosunkowo wysoki w sektorze bankowym, a wyjątkowo niski w sektorze centrów usług wspólnych. Autorzy badania zwracają uwagę na wydłużenie procesów rekrutacyjnych.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...alistow,1826856

NEVIL - Pon Lip 30, 2012 08:35


Będzie praca dla młodych? W urzędach pracy rusza program aktywizacji osób do 30. roku życia



Pilotaż dla młodych, który od sierpnia rozpocznie się w 23 urzędach pracy i pochłonie 40 mln zł, może zmienić ustawę z 20 kwietnia 2004 roku o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.).

– Po zakończeniu programu w grudniu 2013 roku dowiemy się, czy wdrożenie nowych rozwiązań okaże się bardziej efektywne od dotychczasowych działań ustawowych – mówi Hanna Świątkiewicz-Zych, dyrektor departamentu rynku pracy w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Jeśli rezultaty projektu będą zadowalające, do porządku prawnego zostaną wprowadzone na stałe nowe rozwiązania dotyczące aktywizacji zawodowej osób do 30. roku życia, takie jak bony szkoleniowe czy stażowe.

Na czym to polega

Dla celów programu w wybranych urzędach pracy powstały po dwie równorzędne grupy bezrobotnych przed 30. rokiem życia. W Nowym Mieście Lubawskim są dwa takie zespoły po 30 osób, w Chojnicach i Sieradzu po 70 osób. Jedna grupa bierze udział w pilotażu, a druga nie. Po zakończeniu programu okaże się, ilu znajdzie pracę z grupy objętej pilotażem, a ilu z zespołu korzystającego z instrumentów określonych w ustawie.

– Bezrobotni z grupy pilotażowej nie będą pozostawieni sami sobie. Każdy będzie miał doradcę zawodowego. Wspólnie zdecydują, czy młoda osoba powinna pójść do szkoły policealnej, na studia podyplomowe, szkolenie czy praktykę do firmy – wyjaśnia Alicja Gonera, zastępca dyrektora w Powiatowym Urzędzie Pracy w Sieradzu.

Biorący udział w programie muszą wykazać się inicjatywą.

– Sami mają znaleźć firmę, która ich zatrudni czy przyjmie na staż, albo instytucję, w której chcą odbyć szkolenie – tłumaczy Wojciech Adamowicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chojnicach.

Urząd zapłaci za naukę, szkolenie, dojazd do firmy czy egzamin na podstawie bonu dostarczonego przez bezrobotnego.

Jaka pomoc

Bezrobotni mogą dostać następujące bony:

● stażowy – otrzymają 953,10 zł stypendium przez pół roku; firma dostanie 1,5 tys. zł po zakończeniu stażu, jeśli zatrudni praktykanta przez pół roku;

● szkoleniowy – maksymalnie 3646 zł (średnia płaca);

● na kształcenie zawodowe lub policealne – 7292 zł (200 proc. średniej płacy);

● na kształcenie podyplomowe – 7292 zł; pracodawca za zatrudnienie absolwenta szkoły wyższej przez 12 miesięcy otrzyma refundację jego wynagrodzenia wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne w wysokości zasiłku (794,20 zł/miesiąc). Musi go jednak zatrudniać przez co najmniej 18 miesięcy.

Bezrobotny może liczyć też na 5 tys. zł dotacji na przeprowadzkę. Otrzyma ją, jeśli wyjedzie do miejscowości oddalonej o co najmniej 80 km. Otrzyma pieniądze, gdy wynajmie mieszkanie i udowodni to opiekunowi z urzędu pracy. Jeśli w ciągu 8 miesięcy nie udokumentuje, że pracował co najmniej 6 miesięcy, będzie musiał oddać dotację.

Sytuacja na rynku pracy jest dla młodych osób szczególnie niekorzystna. Mają oni kłopot z podjęciem zatrudnienia, bo brak im doświadczenia. A brak im doświadczenia, bo nikt ich nie chce zatrudniać.

Poza tym pracodawcy podkreślają, że wiedza i umiejętności takich ludzi są niedostosowane do wymagań rynku pracy.

– Firmy nie chcą też ponosić wysokich pozapłacowych kosztów ich pracy – ocenia Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Zdaniem Tadeusza Ławickiego, dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Nowym Mieście Lubawskim, pilotaż to dobry pomysł.

– Młodzi z wyższym wykształceniem wręcz garną się do projektu, bo liczą na to, że przy wsparciu bonów znajdą dobrą pracę czy szkolenie – podkreśla nasz rozmówca

źródło: http://serwisy.gazetapraw...roku_zycia.html

NEVIL - Pon Lip 30, 2012 08:56

Zawody przyszłości w branżach

Jakie branże zawodowe będą cieszyły się szczególnym powodzeniem w najbliższej przyszłości?

OBSZAR BIOTECHNOLOGII


Rozwój biotechnologii należy do strategicznych celów Unii Europejskiej. Biotechnologia stanowi dziedzinę generującą nowe miejsca pracy, w niej powstaje najwięcej nowych firm. W rezultacie zakłada się, że do roku 2005 w UE wzrost produkcji w tym obszarze zwiększy się pięciokrotnie. W roku 2000 w przemyśle biotechnologii pracowało już 150 tys. osób, a obroty produktami biotechnologii wynosiły 70 mld. dolarów. Prognozy Międzyresortowego Zespółu ds. Prognozowania Popytu na Pracę działającego przy Rządowym Centrum Studiów Strategicznych przewidują jeszcze większą dynamikę wzrostową. Największy rozwój przewiduje się w krajach Unii Europejskiej oraz Japonii. W obu przypadkach szacuje się, że zatrudnienie w dziedzinie biotechnologii wzrośnie pięciokrotnie.

OBSZAR NOWOCZESNYCH OPERACJI FINANSOWYCH

Głównym czynnikiem kształtującym w nadchodzących latach popyt na nowe zawody w sektorze usług finansowych (ubezpieczenia, fundusze powiernicze itp.), będzie rozwój techniki i technologii informatycznych. W ocenie specjalistów z Międzyresortowego Zespołu do Prognozowania Popytu na Pracę rozwój tego obszaru będzie miał charakter trójkierunkowy:

po pierwsze - w pakiecie produktów (usług) bankowych wzrastać będzie znaczenie produktów elektronicznych i pojawiać się będą nowe generacje tych usług, co będzie rodziło zapotrzebowanie na określone kwalifikacje pracowników, którzy będą je sprzedawali,

po drugie - tradycyjne kanały sprzedaży produktów (usług) bankowych bazujące na sieci placówek bankowych będą wypierane przez elektroniczne kanały dystrybucji (home banking, phone banking, Internet itp.), co będzie rodziło zapotrzebowanie na kwalifikacje związane z budowaniem tych kanałów, ich obsługą i konserwacją,

po trzecie - dotychczasowy podział rynku usług finansowych będzie ulegał zatarciu; należy np. oczekiwać integracji produktów bankowych i ubezpieczeniowych; miejsce dotychczasowej segmentacji rynku usług finansowych zajmie model usług finansowych świadczonych w jednym miejscu.
Nowymi procesami i zjawiskami w tym sektorze będą m.in. operacje handlowe przy pomocy komputera oraz bankowość elektroniczna i operacje finansowe.

Więcej: http://poradnik-kariery.m...ch/article.aspx

andros - Pon Lip 30, 2012 09:02

Gdzie opłaca się być bezrobotnym...

Na jakie wsparcie mogą liczyć bezrobotni w krajach Unii Europejskiej oraz w Stanach Zjednoczonych? Postanowiliśmy sprawdzić państwową opiekę nad osobą, która straciła pracę, w Polsce i w innych krajach.

Szybko okazało się, że punktem odniesienia dla zasiłków wypłacanych na zachodzie bardziej adekwatne będzie nie nasz zasiłek, a nasza średnia płaca.

Wielkości zasiłku w większości państw ustalana jest na podstawie ostatnich zarobków bezrobotnego. Ustaliliśmy zatem na ile może liczyć osoba zarabiająca wcześniej średnią płacę według wyliczeń Eurostatu (w Polsce jest to 1857 zł).

Dane na podstawie badań systemów zabezpieczenia socjalnego OECD, a także średniej płacy wyliczanej przez Eurostat za 2011 rok.

Więcej:
http://finanse.wp.pl/gid,...ml?ticaid=1ee58

NEVIL - Pon Lip 30, 2012 11:40

Pracownik ze smartfonem - pracownikiem kontrolowanym

Piątek, 27 lipca (11:06)

Wciąż rosnąca liczba firm zatrudniających pracowników zdalnych i mobilnych oraz konieczność optymalizacji kosztowej przedsiębiorstw stwarzają rynek dla usług monitoringu GPS pracowników. Już jesienią nowa usługa pojawi się w ofertach operatorów telefonii komórkowej.



Stworzona przez dostawcę mobilnej nawigacji GPS, spółkę NaviExpert, oraz firmę Finder usługa wykorzystuje aplikację w telefonach komórkowych zintegrowaną z platformą lokalizacyjną. To narzędzie wykorzystujące technologie GPS, WiFi i GSM do efektywnego zarządzania pracownikami jako mobilnym potencjałem firmy.

Jak zapewniają dostawcy rozwiązania, usługa będzie skierowana nie tylko do firm posiadających własną flotę aut, ale też do przedsiębiorstw, w których pracownicy używają auta prywatnego do czynności służbowych. Rozwiązanie ma także umożliwić kontrolę zdalnych pracowników, którzy nie poruszają się autem. NaviExpert liczy, że usługa spotka się z zainteresowaniem firm głównie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, zatrudniających m.in. sprzedawców, serwisantów, monterów czy kurierów.

Prywatne wyjazdy pod kontrolą


Celem usługi monitoringu jest przede wszystkim redukcja zbędnych kosztów, z którymi wiążą się chociażby prywatne eskapady pracowników w godzinach pracy. Niestety w ogromnej większości przypadków wprowadzenie jakiegokolwiek rodzaju monitoringu podwładnych lub floty ujawnia bowiem nieprawidłowości. Pracownicy zbyt często poruszają się nieoptymalnymi trasami, a to przekłada się chociażby na większe zużycie paliwa, za co pracodawca ponosi dodatkowe koszty. Z drugiej strony zdecydowana większość pracodawców pozwala pracownikom na korzystanie przez nich z pojazdów służbowych w celach prywatnych, wyznaczając przy tym wyraźne zasady i granice.

- Na rynku funkcjonują już systemy monitoringu floty, dzięki, którym można na bieżąco sprawdzać, gdzie są w danej chwili auta z floty, z jaką prędkością jadą samochody, czy zboczyły z trasy, czy kierowca dokonał optymalnego jej wyboru. Jednak nasze rozwiązanie pozycjonujemy bardziej jako monitoring osobisty/pracowniczy, a nie samochodowy. W przypadku pracowników nie liczy się bowiem tylko czas spędzony "za kółkiem", ale także czas wizyt u klienta, to czy odwiedzają wyznaczone miejsca, jak długie przerwy robią sobie podczas pracy - wyjaśnia Paweł Kozłowski, Prezes Zarządu NaviExpert.

Prosta instalacja, zero kosztów

Atutem nowej usługi ma być możliwość prostej i samodzielnej instalacji. Wprowadzenie usługi nie będzie wymagało dodatkowych inwestycji po stronie klientów. W dotarciu do szerokiego grona odbiorców ma pomóc współpraca z operatorami. W związku z tym, że rynek wymusza na nich ciągłe obniżki taryf połączeń, ci poszukują atrakcyjnych usług dodatkowych, także takich, skierowanych do biznesu. Usługa monitoringu może zaś stać się ciekawą propozycją dla przedsiębiorców, bo przecież jej celem jest przede wszystkim redukcja zbędnych kosztów.

O krok od inwigilacji?

Wprowadzenie tego typu usługi na rynek rodzi pytania o to, czy narzędzia wspomagające biznes nie staną się prędzej czy później narzędziami regularnej inwigilacji. - Pracodawcom nie zależy na stałej inwigilacji podwładnych. Dla pracodawcy najważniejsze jest, czy pracownik realizuje zadania. Uczciwy pracownik nie ma się więc czego obawiać. Jednak ważne jest, by przy wprowadzaniu monitoringu zachować transparentność. Pracownik musi wiedzieć, że pracodawca korzysta z systemu do lokalizacji i znać powód wprowadzenia takiego rozwiązania. Należy również pamiętać o tym, że monitorowanie można i należy wyłączyć w czasie prywatnym poza godzinami pracy, czy chociażby na urlopie. System jest do tego przygotowany i pracownik ma tu pewność, że poza praca nie będzie monitorowany - podkreśla Paweł Kozłowski.

źródło: http://nt.interia.pl/news...tm_campaign=RSS

NEVIL - Wto Lip 31, 2012 08:00

Skuteczny networking (budowanie sieci kontaktów)

"Networking" (budowanie sieci kontaktów) - to jedno z tych słów, które powoduje przyspieszone bicie serca poszukujących pracę i przedsiębiorców.

Przywodzi ono na myśl sytuację, w której spacerujesz po sali starając się wręczyć swoją wizytówkę tak wielu osobom, ilu to możliwe, zdając sobie sprawę, że większość z nich wyrzuci ją od razu, albo następnego ranka. Nienawidzimy idei "networkingu" ponieważ sądzimy, że czyni on z nas obraz ludzi przesadnie przebojowych, fałszywych lub zwyczajnie zdesperowanych. Prawdą jest, że nachalne pytanie ludzi, których prawie nie znamy, czy nie słyszeli o wolnych stanowiskach pracy, odniesie taki właśnie skutek. Ale "networking" - odpowiednio prowadzony jest jednym z najważniejszych elementów strategii efektywnego poszukiwania pracy. Zgodnie z badaniami 80% ogłoszeń o wolnych stanowiskach nigdy nie jest publikowana, a około 60% stanowisk kierowniczych jest obsadzanych dzięki "networkingowi". Jest to zatem skuteczna strategia poszukiwania pracy.

Jak zatem budować efektywnie swoją "sieć"? Oto kilka podstawowych wskazówek:

Nie proś o pracę. Najistotniejszą rzeczą jest aby pamiętać, że networking to NIE jest proszenie o pracę. On koncentruje się na proszeniu o informację, radę czy wsparcie. Networking to w tej samej mierze pytanie co możesz zrobić dla innych, jak co oni mogą zrobić dla ciebie.

Dziel po równo. Pomyśl o "networkingu" jak o pozyskiwaniu i dzieleniu informacji - wyobraź sobie siebie jako źródło informacji, im więcej ludzi spotkasz, tym więcej informacji pozyskasz i będziesz mógł się nimi podzielić. Uczyń z siebie cenny kontakt dla innych, bądź przygotowany na rewanżowanie się informacjami i kontaktami.

Kogo włączyć do swojej sieci? Zacznij od ludzi, których znasz. Jest to nie tylko prostsze, ale zajmuje także mniej czasu, niż próbowanie budowania wszystkiego od zera. Myślisz, że nikogo nie znasz? Pomyśl o ludziach, z którymi pracujesz, albo pracowałeś w poprzedniej pracy. Przypomnij sobie ludzi, z którymi dorastałeś - przyjaciół, kolegów, rodziców, partnerów. Jeżeli każda z tych osób zna powiedzmy 10 osób, nie trudno policzyć, że masz dojście do setek, a nawet tysięcy ludzi.

Poszukuj nowych dróg. Staraj się rozwijać swoją sieć także o ludzi, z którymi normalnie nigdy nie utrzymywałbyś kontaktu - prawdopodobnie różniących się od ciebie zawodem, kulturą i przeszłością. To jest świetna okazja do poszerzenia swoich horyzontów i bardziej kreatywnego spojrzenia na swoją karierę.

Jasno określ co chcesz osiągnąć. Pamiętaj, że nie wykorzystujesz swoich kontaktów do proszenia o pracę. Możesz natomiast zapytać poznane osoby o ich pomysły na rozwój kariery, poprosić o szersze informacje na temat rozwiązań, które rozważasz lub na temat CV. I pamiętaj, być każdy kontakt, który masz w swojej sieci przekuwać w dwa lub więcej kolejnych - tym sposobem twoja sieć rośnie!

Spotykaj się osobiście. W ten sposób znacznie prościej jest nawiązać bliższą więź i zostać zapamiętanym - w przyszłości osoby tak poznane dostarczą dużo więcej informacji tobie, niż tym, których poznali przez telefon lub e-mail. Gdy prosisz o spotkanie, proś o 15 minut. Większość ludzi nie ma czasu, aby znaleźć godzinę, natomiast jest szansa, że jeśli rozmówca zgodzi się na 15 minut, ty zabierzesz mu nawet pół godziny.

Przygotuj się. Upewnij się, że na temat osoby, z którą masz się spotkać, wiesz tak dużo, jak to tylko możliwe. Dowiedz się w jaki sposób będzie ona mogła ci pomóc - podczas spotkania potrzebujesz konkretnej rozmowy, a nie miłej lecz nieefektywnej pogawędki. Rozmówcy będą także pod wrażeniem jeśli będziesz dobrze przygotowany, a jeżeli nie, będą mogą odnieść wrażenie, że tracą swój czas, tak jak ty tracisz swój.

Podsumowanie. Podsumuj wszystkie informacje, które otrzymałeś, nawet jeżeli nie wyglądają one obiecująco na pierwszy rzut oka. Po pierwsze, nigdy nie mów na ile ktoś może być użyteczny, dopóki z nim nie porozmawiasz i nie dowiesz się z kolei z kim może cię skontaktować. Po drugie, ponieważ dla kogoś może być kłopotem przekazać ci informacje lub kontakty, tym bardziej nie odwracaj się od tego człowieka. Upewnij się także, że napisałeś lub ewentualnie wysłałeś e-mail z podziękowaniem do osoby, która poświęciła ci twój czas.

Ustal sobie cele. Na przykład załóż sobie nawiązanie trzech nowych kontaktów w tygodniu. Nie ustanawiaj sobie celów niemożliwych do zrealizowania i nie myl ilości z jakością. Upewnij się, że masz czas na przygotowanie się przed każdym spotkaniem i odpowiednie podsumowanie po jego zakończeniu.

Prowadź rejestr kontaktów. Notuj o czym rozmawiałeś, wszystko co wiesz o danej osobie itd. Nie oszukuj się, że będziesz w stanie zapamiętać wszystkie informacje - nie będziesz! Dlatego prowadź dobry system ewidencji od samego początku.

Bądź cierpliwy. Na koniec pamiętaj, że "networking" to strategia długoterminowa. Nie zniechęcaj się, jeżeli pierwsza spotkana osoba nie zaproponuje ci od razu pracy. Poświęć czas na budowanie i pielęgnowanie swojej sieci, a zaprocentuje to w twojej dalszej karierze.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ow/article.aspx

andros - Wto Lip 31, 2012 08:13

Praca tylko po znajomości...?

99% osób z mojego otoczenia dostało pracę po znajomości. Ja ich niestety nie mam, nikt w mojej rodzinie nie pracuje na kierowniczym stanowisku. Gdyby po studiach nie udało mi się wyjechać do Niemiec, to na pewno nie robiłabym nic związanego z moim wykształceniem. Przewiduję, że pracowałabym w Biedronce albo w Tesco. Nie mogę się z tym pogodzić.
http://blog.onet.pl/42148,archiwum_goracy.html

andros - Wto Lip 31, 2012 08:30

Rekord bezrobocia w Polsce – 38.2%

Ogromne obszary z wysokim bezrobociem, nawet powyżej 30 proc., i małe wysepki z lepszą koniunkturą (stopa bezrobocia poniżej 10 proc.). Tak rysuje się mapa polskiego rynku pracy. W sezonie letnim o zajęcie trochę łatwiej, ale poprawa jest niewielka. Co gorsza, wiadomo też, że przejściowa.
Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

Ministerstwo Pracy obawia się wzrostu bezrobocia od września...
MPiPS obawia się, że w bieżącym roku od sierpnia bezrobocie może utrzymać się na obecnym poziomie i wzrastać od września. Opinię taką sformułował wiceminister pracy Jacek Męcina.
Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

andros - Sro Sie 01, 2012 08:22

Polska mapa zamożności

Ponad 4,4 tys. zł - to obecnie najlepsza polska przeciętna pensja. Gdzie? - w przedsiębiorstwach na Śląsku, podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Średnia dla przemysłu w całej Polsce - to 3762 zł.
Więcej:
http://biznes.interia.pl/...jwiecej,1827690

*Jak szukać dobrze płatnej pracy, to na Śląsku!?

W tym roku pensje nie wzrosną
Pensje stanęły w miejscu: ich realny wzrost to 0,3 proc. Niedługo mogą zacząć spadać - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Z tak złą sytuacją na rynku pracy mamy do czynienia pierwszy raz od 20 lat.
Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 01, 2012 12:33

Polak - chory, czy symulant?


Co miesiąc ZUS na zasiłki chorobowe wydaje ponad 600 mln zł. Co miesiąc Polacy na chorobowym spędzają ok. 10 mln dni. W czerwcu tego roku Zakład wypłacił 623 mln zł za 9,9 mln dni, podaje „Gazeta Wyborcza”.


Dziennik zastanawia się jak wyleczyć symulantów, którzy przez kilka lat siedzą na chorobowym wyłudzając zasiłki i podaje, że rozmowy na ten temat lada moment ruszą w Komisji Trójstronnej.

Obowiązujące przepisy przewidują, że na chorobowym nie można być dłużej niż 182 dni. Od czego jednak triki. Wystarczy, że po 182 dniach odzyska się zdolność do pracy na jeden dzień, a później przedstawi pracodawcy zwolnienie na inną chorobę. Wtedy można znów chorować przez 182 dni. Sztuczkę można powtarzać w nieskończoność. Nawet do emerytury.

PKPP Lewiatan proponuje, aby po pierwszych 182 dniach na chorobowym nie było już możliwości przedłużania zwolnienia. Już w tym momencie zapadałaby decyzja, czy ktoś wraca do pracy, będzie rehabilitowany czy musi iść na rentę.

Związki zawodowe nie mówią tej propozycji „nie”, twierdzi „GW”.

źródło: http://biznes.onet.pl/pol...081,prasa-detal

NEVIL - Sro Sie 01, 2012 13:42

Komentarz internauty:

~myśl tygodnia: Młodzi Polacy dla rozrywki chodzą z nozemi i zaczepiaja niewinnych przechodniów,wszystko dla rozrywki,wczoraj w 22latek upuścił krwi 38letniej kobiecie, dla zmniejszenia zadłużenia ZUSu - zmarła,i tak Tusk mu wynagrodzi odsiedzi krucej jak za psa,w ramach nagrody -ukrywaja dane bandyty.
===========================================================
Co robią młodzi Polacy po godzinach pracy?

Osoby młode, mieszkające w dużych miastach, cieszące się sprawnością fizyczną i dobrą sytuacją materialną są najbardziej mobilne pozazawodowo. Oznacza to, że spędzają najwięcej czasu poza domem na spotkaniach towarzyskich i rozrywkach. To wyniki najnowszego badania CBOS, dotyczącego aktywności pozazawodowej Polaków.

Zupełny brak dostępu do środków transportu również bardzo silnie wpływa na aktywność badanych. Osoby nie mające możliwości korzystania z samochodu lub komunikacji publicznej spędzają poza domem w celach pozazawodowych dużo mniej czasu niż te, które są w stanie korzystać z tego typu udogodnień.

Z badań wynika także, że osoby pracujące są bardziej aktywne, niż bezrobotni. Spędzają oni poza domem średnio 62 godziny tygodniowo, czyli około 9 godzin każdego dnia. Natomiast osoby niepracujące - zaledwie kilka godzin dziennie.

Mimo niewielkiej aktywności zawodowej, najmniej czasu poza domem spędzają osoby w wieku emerytalnym. Prawie całymi dniami przebywają w domach, a wiele z nich spędza czas samotnie. Jak pokazują badania CBOS, to najczęściej oni skarżą się na poczucie osamotnienia.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 01, 2012 19:16

Urlop wypoczynkowy, a choroba pracownika.

01.08.2012, 00:50



Urlop wypoczynkowy a choroba pracownikaPracownik ma zaplanowany urlop i wszystko wygląda pięknie, aż tu nagle... dopada go choroba. W przeddzień urlopu! Albo - co gorsza - na urlopie! Jak pracodawca ma reagować na takie przypadki?

Urlop powinien być zasadniczo udzielony w terminie zapisanym w planie urlopów (sporządzając go pracodawca uwzględnia wnioski pracowników co do terminu urlopu, o ile nie stoi temu na przeszkodzie konieczność zapewnienia normalnego toku pracy), lub w terminie ustalonym między pracodawcą a pracownikiem - jeżeli w zakładzie nie ma planu urlopów (z planu można zrezygnować, jeśli w zakładzie nie ma związków, lub związki zgodziły się na rezygnację z planu).
Są jednak przewidziane prawem przypadki, kiedy
można przesunąć zaplanowany wcześniej urlop mocą decyzji pracodawcy lub na wniosek pracownika ale za zgodą pracodawcy lub
trzeba z mocy prawa przesunąć zaplanowany wcześniej urlop

Są nawet sytuacje, gdy trzeba przerwać urlop już rozpoczęty.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...ika,1,34,3.html

NEVIL - Sro Sie 01, 2012 20:31

Jak wykształcone są Polki?

Z badań wynika, że w ciągu ostatnich lat nastąpiły istotne zmiany w hierarchii wartości kobiet. Wykształcenie i kariera zawodowa osiągnęły znaczenie priorytetowe. Przedstawiamy najnowszy raport o wykształceniu Polek.

Kobiety uzyskały pełny dostęp do edukacji dopiero na przełomie XIX i XX wieku, po wielu latach starań. Na przestrzeni lat kształcenie kobiet zmieniało się wraz z transformacjami ustrojowymi oraz społeczno-gospodarczymi. Bardzo długo mężczyźni przeważali wśród studiujących na wyższych uczelniach. Wyrównanie poziomów nastąpiło dopiero w latach 80. A od lat 90. systematycznie rośnie przewaga kobiet w niemal każdej kategorii wykształcenia.

Jak wyglądają statystyki?

Raport z badań ludności w wieku produkcyjnym realizowanych w 2010 r. w ramach projektu „Bilans Kapitału Ludzkiego” wskazuje, że struktura wykształcenia według płci wygląda następująco:

wykształcenie podstawowe / gimnazjalne – kobiety: 17,2%, mężczyźni: 20,1%;
wykształcenie zasadnicze zawodowe – kobiety: 22,3%, mężczyźni: 33,4%;
wykształcenie średnie– kobiety: 42,1%, mężczyźni: 34,2%;
wykształcenie wyższe – kobiety: 18,5%, mężczyźni: 12,3%.

Z analizy powyższych danych wynika, że mężczyźni częściej niż kobiety wybierają wykształcenie zasadnicze zawodowe lub poprzestają na podstawowym szczeblu edukacji. Natomiast więcej kobiet uzyskuje wykształcenie średnie i wyższe.

Według danych GUS systematycznie zwiększa się liczba kobiet studiujących. Jak bardzo? Odsetek kobiet wśród wszystkich studiujących w roku akademickim 2010/11 wyniósł 58,8%, w 1990/91 był równy 50,2%, natomiast w latach 2000/2001 i 2005/2006 odpowiednio 56,8 i 56,5.

Aby uzyskać pełny obraz należy przeanalizować również statystyki związane z podejmowaniem przez kobiety studiów podyplomowych i doktoranckich. Coraz większą popularnością cieszą się tego typu studia. GUS podaje, że liczba dokształcających się na studiach podyplomowych kobiet w roku akademickim 2009/10 stanowiła 68,1% wszystkich słuchaczy. Udział kobiet na studiach doktoranckich również jest przeważający, stanowi bowiem 52,4% ogółu studentów. Dla porównania warto nadmienić, ze w roku szkolnym 2005/06 doktorantki stanowiły 49,3% uczestników tej kategorii studiów.

Profil wykształcenia Polek

Porównując dane statystyczne dotyczące udziału kobiet i mężczyzn na poszczególnych kierunkach studiów, można dostrzec istotne różnice w profilu wykształcenia obu płci.

Najnowsze analizy BKL – Badanie Ludności 2010 wykazują, że najczęściej kończone kierunki według płci to:

ekonomiczne i administracyjne – kobiety: 32%; ekon. i administracyjne – mężczyźni: 28%;
pedagogiczne – kobiety: 22%; inżynieryjno-techniczne – mężczyźni: 16%;
humanistyczne – kobiety: 11%, informatyczne – mężczyźni: 8%;
medyczne – kobiety: 8%; pedagogiczne – mężczyźni: 8%;
społeczne – kobiety: 7%, humanistyczne – mężczyźni: 7%;
biologiczne – kobiety: 3%, społeczne – mężczyźni: 7%;
prawne – kobiety: 3%, architektura i budownictwo – mężczyźni: 5%;
usługi dla ludności – kobiety: 3%; produkcja i przetwórstwo: 4%;
matematyczne i statystyczne – kobiety: 3%, prawne – mężczyźni: 4%;
rolnicze, leśne i rybactwo – kobiety 3%, medyczne – mężczyźni 4%.

Kierunki z grupy ekonomiczno-administracyjnej cieszyły się największą popularnością wśród obu płci. Dalej już preferencje kobiet i mężczyzn znacznie się różniły. Wśród mężczyzn na drugim i trzecim miejscu znalazły się kierunki należące do grupy inżynieryjno-technicznej i informatycznej. Natomiast kobiety wybierały, jak od wielu lat, szczególnie często kierunki pedagogiczne i humanistyczne. W porównaniu z poprzednimi latami wzrósł przyrost procentowy udziału kobiet na kierunkach grupy ekonomiczno-administracyjnej oraz usług dla ludności. Należy zauważyć, że na kierunkach z grupy medycznej kobiet jest dwukrotnie więcej niż mężczyzn. Ten stan nie zmienia się od lat. Ostatnio w środowisku medycznym pojawiły się głosy o wprowadzeniu parytetu na uczelnie o tym profilu.

Idą zmiany

Dane GUS wskazują, że w roku akademickim 2009/10 kobiety najrzadziej wybierały kierunki z grupy: informatycznych (10,0%), usług transportowych (14,9%), inżynieryjno-technicznych (19,2%) oraz ochrony i bezpieczeństwa (32,5%). Należy zauważyć, że pomimo niskiego procentowo udziału kobiet na kierunkach tradycyjnie uznawanych za męskie to ogólna tendencja na wydziałach o najmniejszej liczbie kobiet jest jednak rosnąca. Według badań przeprowadzonych przez Fundację Edukacyjną Perspektywy, w ciągu trzech ostatnich lat liczba studentek na polskich uczelniach technicznych wzrosła o 10 241. Ten wzrost świadczy o zmianach, jakie powoli dokonują się w preferencjach kobiet. Do zwiększenia liczby kobiet na kierunkach zmaskulinizowanych przyczyniły się kampanie „Dziewczyny na Politechniki” i „Dziewczyny do ścisłych”, promujące kierunki inżynieryjne, techniczne i ścisłe wśród młodych kobiet. Akcje podejmują walkę ze stereotypowymi podziałami na kobiece i męskie kierunki studiów.

Kobiety w Polce z każdym rokiem dążą do coraz lepszego wykształcenia. Przemiany jakie zachodzą w edukacji są związane z rosnącą pozycją kobiet we współczesnym świecie. Wraz z burzeniem stereotypów dotyczących podziału ról społecznych przypisywanych kobietom i mężczyznom, zmienia się profil kształcenia kobiet. Coraz częściej decydują się na kierunki, które zapewnią im dobrze płatną pracę, prestiż i niezależność.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ki/article.aspx

NEVIL - Nie Sie 05, 2012 12:23

Kogo nie zatrudniają pracodawcy? Sprawdź, czy jesteś!


Długotrwale bezrobotny.

Dane GUS nie kłamią: ponad 33 procent bezrobotnych to osoby, które długotrwale (czyli co najmniej 12 miesięcy) pozostają bez pracy. Ich liczba rośnie lawinowo, w ostatnim roku o ponad 15 procent. Na takich kandydatów pracownicy mogą patrzeć podejrzliwie, problemem może też być ich niskie poczucie własnej wartości.
Jest wielu potencjalnych kandydatów, których nie zatrudniają pracodawcy. Obawiają się, że może ich to narazić na zbyt wysokie koszty, nie wierzą w efektywność takich osób. Im o wiele trudniej znaleźć zatrudnienie, gdyż znajdują się na potencjalnej czarnej liście. Kto najdłużej pozostaje bez pracy, często dłużej niż 12 miesięcy? Na podstawie danych MPiPS.

Więcej: http://biznes.onet.pl/kog...a#photo12523319

andros - Nie Sie 05, 2012 23:02

Praca dla Urzędów Pracy

Niewątpliwie działalność urzędów pracy przyczynia się do zmniejszenia bezrobocia w Polsce. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że w samych Urzędach Pracy zatrudnienie jest wysokie. Niestety wszystko wskazuje na to, że - jak na razie – pracujący tam urzędnicy zjawisko bezrobocia zwalczają przede wszystkim u samych siebie.

Więcej:
http://gibala.natemat.pl/...a-urzedow-pracy

NEVIL - Pon Sie 06, 2012 13:52

Wysyłanie CV - brak informacji zwrotnej

Wysyłanie CV - brak informacji zwrotnejW dzisiejszych czasach wysyłanie CV jest jak wrzucanie listu w butelce do morza. Zdarza się, że ktoś potwierdzi otrzymanie dokumentu, ale jest to niezwykle rzadka praktyka. Jeśli więc mija kilka tygodni, a telefon milczy, warto, byś poznał kilka powodów, dla których pracodawca nie zdecydował się do Ciebie odezwać.

Po prostu Cię nie chcieli

Być może jesteś dobrym kandydatem, ale ktoś był ciut lepszy. „Pracodawcy w mają obecnie bardzo wyśrubowane i konkretne oczekiwania. Oczywiście miło byłoby otrzymać krótką informację zwrotną, ale zdarza się to bardzo rzadko” – podkreśla Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Twoje CV „utknęło”

Czasami odpowiedzi na Twoje zgłoszenie możesz spodziewać się miesiąc, a nawet dłużej od momentu wysłania. Firmy i działy rekrutacyjne mają często tyle pracy, że faktycznie potrzebują więcej czasu na zweryfikowanie Twoich dokumentów.

Niezgodność z kryteriami zawartymi w ogłoszeniu

W wielu ogłoszeniach o pracę znajdują się takie określenia, jak „mile widziane” czy „pożądane”. Jeśli więc odpowiadasz na taką ofertę, musisz tak sprofilować swoje CV, by spełniać wymagania. Jeśli tego nie zrobisz – istnieje mała szansa, że pracodawca się odezwie. Prawdopodobnie będzie miał dużo innych zgłoszeń od osób spełniających kryteria. Wysyłając swoją aplikację upewnij się, że Twoje kwalifikacje odpowiadają dokładnie wymaganiom pracodawcy. Traktuj poważnie to, co jest napisane w ofercie. Zwróć uwagę na oczekiwane doświadczenie, czy znajomość języków.

Wiele osób poszukujących pracy wysyła swoje aplikacje na niewłaściwe stanowiska. Ponadto nie dostosowuje swoich dokumentów do poszczególnych ofert pracy. Zawsze przygotowuj CV pod konkretne ogłoszenie. Jeśli rekruterzy zorientują się, że masowo rozsyłasz tą samą aplikację, Twoje dokumenty wylądują w folderze ze spamem. Zawsze dokładnie czytaj oferty i upewnij się, że jest to na pewno praca dla Ciebie.


Nieaktualne ogłoszenie

Czasami zdarza się, że z różnych powodów ogłoszenie jest nieaktualne, zanim zakończy się rekrutacja. Być może zdarzyło się tak, że firma postanowiła z różnych względów zrezygnować ze stanowiska, na które prowadziła rekrutację.

Zdarza się, że firmy nawet już po wystawieniu oferty pracy, zmieniają plany i nie decydują się na zatrudnienie nowego pracownika. Bywa też tak, że pracodawcy chcą stworzyć bazę CV, nawet jeśli aktualnie nie mają zamiaru wybrać żadnego kandydata.

Co możesz zrobić, by dowiedzieć się, jakie są Twoje szanse?

Zadzwoń do firmy, najlepiej do osoby, która odpowiada za rekrutację na dane stanowisko. W żadnym wypadku nie zostawiaj wiadomości na poczcie głosowej. Najlepiej dzwonić wcześnie rano lub po południu – wtedy masz największe szanse, że rekruter będzie miał dla Ciebie czas na rozmowę. Jeśli wysyłałeś e-mailowe podziękowanie po rozmowie kwalifikacyjnej, to z takim telefonem wstrzymaj się co najmniej tydzień.
Może się zdarzyć, że podczas jednego z kontrolnych telefonów, dowiemy się, że nie otrzymamy stanowiska, o które się staraliśmy. Jeśli upewnimy się, że rekruter ma chwilę czasu, by z nami porozmawiać i jest do nas przychylnie nastawiony, warto zapytać o powód. Jeżeli otrzymamy szczerą informację zwrotną, może ona nam bardzo pomóc w kolejnych podejmowanych krokach. Powody odrzucenia kandydatury mogą być bardzo różne, np.:
- brak odpowiedniego doświadczenia,
- zbyt słaba znajomość języka obcego,
- zbyt częste wcześniejsze zmiany pracy,
- chaotyczne wypowiedzi podczas rozmowy kwalifikacyjnej, itp.
Przeczytaj jeszcze raz ogłoszenie, na które odpowiedziałeś. Czy na pewno odpowiedziałeś na nie zgodnie z kryteriami? Czy nie zapomniałeś o czymś?
Zrewiduj swoje CV. Pokaż je kilku specjalistom i dopytaj, czy nie wymaga żadnych zmian.

Na niektóre powody nie mamy wpływu, ale nad niektórymi możemy efektywnie pracować, aby w przyszłości nie stały się przeszkodą w zdobyciu odpowiedniego stanowiska.

źródło: http://www.praca.egospoda...nej,1,46,1.html

andros - Pon Sie 06, 2012 22:07

Głos jednego pracodawcy

Nigdy nie zatrudnię człowieka po studiach humanistycznych

Ponieważ, to największe lenie i obiboki jakie chodzą po świecie. Nie rozumieją, co znaczy jakość, wydaje im się, ze można coś zrobić byle jak i tak będzie dobrze. A potem klient psioczy, my świecimy oczami i jeszcze musimy pokryć puste koszty, co daje nam stratę - a skąd brać pieniądze na pokrycie straty?

Uczyć im się nie chce - przeczytanie jakiegoś dokumentu, sklecenie następnego to zadanie ponad ich siły. I znowu, skutki ponosi klient i firma.  

Są i tacy, co nie rozumieją pojęcia punktualność - bo i po co, skoro powinien dostać wynagrodzenie, za to że przyszedł. No to przyszedł, a jakie to ma znaczenie o której?

Nigdy więcej pseudo filozofów w normalnej firmie. Wolę zatrudnić lumpa, bo ten jak go suszy, to zrobi wszystko idealnie i szybko, byleby już móc się napić.

Więcej:
http://blog.onet.pl/forum...GZvcnVtMDAxLmpz

*Widocznie jakiś humanista zalazł za skórę temu pracodawcy, powodując u niego myślenie stereotypowe i generalizowanie...

NEVIL - Wto Sie 07, 2012 18:53

Polacy w Niemczech pracują fizycznie, nawet ci po studiach

Praca poniżej posiadanych kwalifikacji, zablokowana ścieżka rozwoju zawodowego, pytania o powrót do Polski - to rozterki, z którymi spotykają się Polacy posiadający wyższe wykształcenie, a pracujący w Niemczech, jako pracownicy fizyczni.

Otwarcie niemieckiego rynku pracy spowodowało napływ także wielu absolwentów różnych uczelni z Polski, którzy często podejmują proste prace, co niestety odbija się negatywnie na ich wyuczonym zawodzie.

Niskie płace i mało ofert zatrudnienia

Po ukończeniu filologii germańskiej pan Krzysztof podjął w Polsce pracę w dużej firmie outsourcingowej, zajmującej się obsługą mailową i telefoniczną klientów niemieckojęzycznych. Może dzięki temu uczestniczyć w różnych projektach i szkoleniach, zatrudnienie wydaje się być stabilne, a dla najbardziej ambitnych i wydajnych jednostek istnieje szansa na awans na jedno z kierowniczych stanowisk.

Minusem są natomiast niezbyt imponujące zarobki, zwłaszcza, że życie w Warszawie jest dosyć drogie. W międzyczasie Krzysztof kończy też podyplomową socjologię - studiowanie tego dodatkowego kierunku daje mu dużo satysfakcji, program studiów idealnie współgra z jego zainteresowaniami.

Przez kilkanaście miesięcy pozostaje on na tym samym stanowisku pracy, w międzyczasie rozsyła swoje CV do różnych ośrodków i instytucji zajmujących się badaniami opinii publicznej, fundacji, w jego kręgu zainteresowań jest też praca w ogólnopolskim dzienniku lub tygodniku, gotowy jest pójść tutaj nawet na staż. Wszystkie te wysiłki nie przynoszą pożądanego skutku, dla humanisty pracy jest jak na lekarstwo. Sytuacja ta rodzi w nim frustracje, ma dwa skończone fakultety, a zarabia tyle, że może tylko opłacić stancję, wyżywić się i kupić kartę miejską. Z wypłaty zostaje raptem 200 - 300zł.

W końcu stwierdza, że ma tego wszystkiego dosyć: wyścigu szczurów w firmie, spotkań z kierownikami teamów, na których prezentowane są statystyki efektywności pracy, ponagleń i podkręcania tempa pracy, niskich zarobków. Dochodzi też do wniosku, że po otwarciu rynku pracy w Niemczech bez problemu znajdzie tam zatrudnienie.

Brak czasu na rozwijanie zainteresowań

Pan Krzysztof, zatem decyduje się na skorzystanie z oferty biura pośrednictwa pracy, w szybkim tempie załatwia formalności i zaskakuje rodzinę oraz znajomych informacją o podjęciu pracy w fabryce żaluzji w dużym mieście w Bawarii.

Na miejscu spotyka wielu rodaków, którzy przybyli w ciągu ostatnich kilku miesięcy, z zaskoczeniem obserwuje też, że pracę podejmują tu Polacy nie tylko w młodym i średnim wieku, ale także Ci, którzy powinni cieszyć się już emeryturą lub lada chwila na nią przejść.

Dzień pracy w fabryce rozpoczyna się o godzinie 7 a kończy o 17. To 10 godzin pracy, do tego doliczyć należy dojazd. Niestety miejsce pracy jest oddalone znacznie od kwatery, w której zameldowany został Polak. Wynajęte mieszkanie na peryferiach miasta jest stosunkowo tanie, jednak na dojazd do fabryki potrzeba godziny czasu.

Po pracy Krzysztof myśli tylko o odpoczynku, nie ma na nic innego chęci i czasu, w końcu trzeba przecież następnego dnia wcześnie rano wstać. Od czasu wyjazdu z Polski nie rozwija swoich zainteresowań, nie bierze do ręki żadnej książki, wieczorami ogląda telewizje, a przez internet wysyła wiadomości do rodziny i znajomych.

Jedyną satysfakcją jest dla niego wypłata: po uregulowaniu należności za kwaterę i po odjęciu kosztów na wyżywienie zostaje mu 800 euro. To wielokrotnie więcej niż udałoby mu się uzbierać w poprzedniej pracy. Jednak myśli o powrocie do Polski przyprawiają go o ból głowy: wie, że ceny nieruchomości w Polsce są tak duże, że chcąc zakupić mieszkanie musiałby popracować w Niemczech ładnych parę lat. Poza tym po powrocie musiałby w kraju zaczynać wszystko od zera.

Zdaje też sobie sprawę, że wpisanie do CV adnotacji o kilkuletniej pracy na stanowisku robotnika nie ułatwiałoby mu znalezienia dobrze płatnej pracy w Polsce w swojej branży. Z kolei pracując w Niemczech Krzysztof nie afiszuje się swoim wykształceniem, bo wie, że budzi to tylko politowanie wśród pozostałych pracowników fabryki.


Zostać w Niemczech czy wrócić do Polski?

W podobnej sytuacji jest pani Iwona, która ukończyła bankowość, a pracuje w Niemczech w restauracji. Z jednej strony wie, że jej zarobki są wyższe niż kierownika oddziału banku w Polsce, z drugiej zaś szkoda jej studiów i ma wrażenie, że życie ucieka jej przez palce.

Jej koleżance Marcie udało się znaleźć w Niemczech pracę biurową, ale dopiero po kilku latach pobytu w tym kraju. Wcześniej pracowała tak jak Iwona w restauracji, potem w supermarkecie, tam też po pewnym czasie miała okazję pomagać w księgowości w papierach, gdy jej niemiecki okazał się wystarczająco dobry do swobodnej komunikacji.

Pani Iwona po pracy często rozmyśla, czy uda się jej powtórzyć sukces koleżanki i znajdzie w Niemczech pracę odpowiednią do swoich kwalifikacji czy też lepiej będzie jak popracuje tu jeszcze przez pewien czas, zgromadzi więcej kapitału i wróci do Polski.

Nieprzemyślane decyzje o wyjeździe z Polski

Ekspert serwisu praca.pl Michał Filipkiewicz w rozmowie z Wirtualną Polską zauważa, że dla wielu Polaków wyjeżdżających do pracy do Niemiec najważniejsze jest samo zdobycie pracy, nawet poniżej własnych kwalifikacji i umiejętności. W ich mniemaniu najważniejszy jest start, a potem przyjdzie czas na myślenie o zmianie pracy na lepszą. Jednak szybko okazuje się, że szanse na znalezienie lepszej pracy są ograniczone, nie ma też możliwości awansu. W efekcie zdarza się, że polscy pracownicy pracują poniżej swoich kwalifikacji przez lata i jest to okres stracony z punktu widzenia ich kariery. Ciężko, bowiem wrócić do wyuczonego zawodu po kilkuletniej przerwie.

- Decyzje o wyjeździe do pracy za granicą są czasem podejmowane krótkowzrocznie. Przykładowo, świeży absolwent polskiej uczelni wyższej po zapoznaniu się z możliwościami pracy i płacy w Polsce, decyduje się na wyjazd do Niemiec, gdyż stwierdza, że tam może zarobić więcej, nawet wykonując pracę fizyczną. Jednak gdyby zdecydował się na podjęcie zatrudnienia w wyuczonym zawodzie w kraju, po jakimś czasie jego wynagrodzenie zaczęłoby się stopniowo zwiększać, podczas gdy za granicą pozostawałoby prawdopodobnie ciągle na tym samym poziomie. W efekcie polscy emigranci po powrocie do kraju są często w punkcie wyjścia w stosunku do czasu, kiedy wyjechali, tyle tylko, że mają więcej oszczędności niż przed wyjazdem - dodaje Filipkiewicz.

źródło: http://polonia.wp.pl/titl...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 08, 2012 09:18

"Solidarność" donosi UE na umowy śmieciowe

Skarga NSZZ Solidarność do Brukseli na przepisy regulujące zawieranie umów na czas określony jest już gotowa - dowiedziała się "Rzeczpospolita".

Działacze związku zapewniają, że nie chcą walczyć z umowami czasowymi, tylko z patologiami na rynku pracy. - Bo dzisiaj już co druga umowa jest czasowa, mówi rzecznik "Solidarności" Marek Lewandowski.

Zdaniem związkowców nasze regulacje dotyczące umów czasowych są niezgodne z duchem europejskiej dyrektywy z 1999 roku, której celem było ograniczenie takich umów.

Gdyby Komisja Europejska podzieliła zdanie "Solidarności", nakaże Polsce zmianę prawa.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 08, 2012 09:29

Szpanowanie dyplomami i kłamstwo

Kłamstwo i szpanowanie dyplomami. Tych dwóch rzeczy wystrzegaj się na rekrutacji jak ognia. Jeśli nawet pomogą ci zdobyć upragnioną pracę, to nie będziesz się nią cieszył zbyt długo.

Ponad połowa kandydatów na pracowników nie mówi o sobie prawdy podczas rozmowy rekrutacyjnej – wynika z badania zrealizowanego przez Richarda McHenry’ego z Uniwersytetu w Oksfordzie. Uczony, na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród tysiąca osób, stwierdził, że aby zwiększyć szanse na zatrudnienie, ludzie często oszukują i wcielają się w osoby o pożądanych kwalifikacjach.

Sam się zrobił w konia

Jedną z takich osób jest 42-letni Jerzy, były Unit Manager, w dużym ogólnopolskim towarzystwie ubezpieczeniowym. Niedawno wyleciał stamtąd z hukiem. Powód – jest zupełnie pozbawiony cech przywódczych i nie umie kierować, nawet kilkoma osobami. A jak udało mu się zostać menedżerem z pięcioma tysiakami na rękę? Ano tak, że sporo kłamstw powiedział o sobie na rozmowie selekcyjnej. Kreował się na urodzonego lidera, twierdził, że robi studia z zarządzania, co było bujdą na resorach, opisywał projekty, które rzekomo w poprzedniej pracy koordynował jako szef zespołu.

- Podszywając się pod kogoś innego miało w przypadku Jerzego ten skutek, że zdobył stanowisko, na którym sobie kompletnie nie radził – mówi jego były przełożony. – Jego brak kompetencji wychodził na każdym kroku. Spodziewał się szacunku, prestiżu, zaufania, a wszyscy, nawet kandydaci na agentów ubezpieczeniowych, śmiali się z niego w kułak. Musiałem zakończyć tę farsę, zwalniając Jurka z pracy.

Kłamstwo jest dobre na krótką metę. Tak samo jak obnoszenie się z dyplomami. Papier – przypomina Jack Welch, były prezes General Electric – ma jakieś znaczenie na początku kariery zawodowej, pomaga zdobyć dobrą pracę czy ciekawy projekt. Jednak już następnego dnia zarząd nie będzie pamiętał, jakie masz świadectwa, certyfikaty, laurki. Zapyta o rezultaty twej pracy. Jeżeli są – zostajesz, a może nawet awansujesz. Jeśli ich nie ma – to do widzenia.

Arogancja nie popłaca

Zresztą dyplomy mogą wręcz zaszkodzić karierze, kiedy nimi szpanujemy. Przekonał się o tym Krzysztof, absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Szef przyjął go do pracy, bo był pod wrażeniem jego elokwencji, znajomości języków obcych i wykształcenia. Ale z czasem, nowo zatrudniony zaczął zachowywać się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy. Myślał, że skoro skończył SGH, może wszystkich traktować z góry, włącznie z przełożonym. Wreszcie arogancja Krzyśka zakryła wszystkie jego zalety. A równi rangą eksperci oraz menedżerowie mieli go serdecznie dość.

Dziś Wiesław, jego bezpośredni zwierzchnik, przyznaje, że dał się omamić papierkowi z pieczątką prestiżowej uczelni. - Po raz drugi Krzysztofowi nie dałbym posady – przyznaje. – Wolałbym zatrudnić pracownika ze skromniejszym CV, który nie zadziera nosa, nie gwiazdorzy, ale umie pracować w zespole. Prymusi, jak widać, przedkładają swoje własne ambicje i rozdęte ego ponad interes firmy.

Wiesław dodaje, że na rynku pracy i w biznesie jedynym wiarygodnym dyplomem są wyniki. Krzysztof wyników nie ma, więc będzie musiał się z nim rozstać.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 08, 2012 09:55

Studia prostą drogą do bezrobocia



Nigdy wcześniej nie mieliśmy w Polsce tak wielu osób bez pracy mających wyższe wykształcenie jak obecnie. A będzie ich przybywać, bo na rynek wciąż wchodzą nowi absolwenci z wyżu demograficznego lat 80.

W końcu czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 2 mln bezrobotnych. Wśród nich ponad 216 tys. miało dyplom wyższej uczelni. To rekord. Nigdy w poprzednich latach nie było tak dużo osób bez zajęcia w połowie roku – wynika z danych resortu pracy. Co ważne, wśród nich aż 66 tys. szuka pracy ponad rok, w tym 26 tys. ponad dwa lata.

Taki wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomami ma wiele przyczyn. – To efekt między innymi złej struktury kształcenia. Nadal uczelnie opuszcza dużo socjologów, historyków, politologów czy speców od marketingu lub zarządzania. A pracodawcy ich nie potrzebują, bo rynek takich zawodów jest już nasycony na wiele lat – ocenia Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP. Dodaje, że ponadto szybkiemu rozwojowi edukacji nie towarzyszy odpowiednia jakość kształcenia. Zgadza się z tym Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. – Do osób z wyższym wykształceniem zalicza się te, które ukończyły studia licencjackie. Niestety poziom kształcenia na nich jest czasem dość niski – uważa Wojciechowski.

Ale to nie wszystko. – Młode osoby po studiach nie mają często praktycznego doświadczenia zawodowego, ich wiedza jest na ogół głównie teoretyczna. Dlatego pracodawcy wolą zatrudniać tych, którzy już pracowali. Nie mają z tym kłopotów, gdyż bezrobocie jest duże i dotyczy także osób nawet z długą karierą zawodową – podkreśla Rogowiecki.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...bezrobocia.html

andros - Sro Sie 08, 2012 10:46

Bezrobotny, który sam znajdzie pracę otrzyma dodatkowe pieniądze

Osoba zarejestrowana w urzędzie pracy i otrzymująca zasiłek dla bezrobotnych w razie podjęcia zatrudnienia ma prawo do dodatku aktywizacyjnego. O jego wypłatę musi jednak zawnioskować. Nie ma w tym przypadku znaczenia wymiar czasu pracy i wysokość wynagrodzenia, jakie otrzymuje w nowej firmie.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw..._pieniadze.html

NEVIL - Czw Sie 09, 2012 17:19

50 Polaków w Essen walczy z nieuczciwym pracodawcą



Pięćdziesięciu Polaków, którzy przez miesiąc pracowali na budowie w Essen w zachodnich Niemczech, walczy o należne wynagrodzenia i bez środków do życia mieszka w noclegowniach dla bezdomnych. Pomoc otrzymali od związków zawodowych, a także dzięki datkom.

- Czuję się oszukany. Zostaliśmy skuszeni obietnicą wysokich zarobków w Niemczech i każdy z nas był zadowolony, bo wiadomo, że w Polsce tyle nie zarobimy. A spotkały nas kłopoty - powiedział Marian Bogacki z Legnicy.

On i blisko 50 jego kolegów pracowało od początku lipca na budowie na terenie kliniki uniwersyteckiej w Essen. Wykonawca, firma Durmaz&Koese Fach-Mann z Norymbergi zatrudniła ich na trzy miesiące za pośrednictwem spółki działającej w Legnicy. Ogłoszenie o naborze opublikowano w internecie.

Obiecane i zapisane w umowach zarobki były kuszące: 11 euro netto za godzinę plus po 20 euro dziennie na wyżywienie i mieszkanie. Dodatkowo co piątek pracownicy mieli otrzymywać pieniądze za nadgodziny i pracę w soboty. Jednak po czterech tygodniach pracy wypłacono im zaledwie 190 euro. Gdy zażądali pieniędzy za nadgodziny, poinformowano ich, że prace na budowie się skończyły i powinni wracać do Polski.

Kilka dni temu polscy pracownicy zostali też wyrzuceni z mieszkań, które zajmowali przez miesiąc. Właścicielka nie otrzymała obiecanych 30 tys. euro czynszu, a jedynie 10 tys.
"To dziwna sytuacja"

- Do tej pory nie dostaliśmy wypowiedzeń z pracy. Nikt z polskiej firmy się z nami nie skontaktował. To dziwna sytuacja - mówił Bogacki. "Przypuszczam, że chodziło o to, byśmy pozbawieni środków do życia wrócili do Polski, a sprawa by ucichła". Zamiast udać się w podróż powrotną, mężczyźni postanowili jednak walczyć. Zawiadomili działającą przy związkach zawodowych DGB w Berlinie poradnię pomocy dla pracowników oddelegowanych, zaalarmowali media oraz zorganizowali demonstrację przed terenem kliniki uniwersyteckiej w Essen.

Związki zawodowe IGBau zajęły się polskimi pracownikami. Dzięki pomocy związkowców Polacy zostali zakwaterowani w noclegowniach miejskich w Essen, gdzie przebywają od wtorku. - Dostaliśmy też dary - pieniądze i żywność - powiedział Holger Vermeer z IGBau. - Ale sytuacja i tak jest dramatyczna. 50 osób to jednak sporo. Nie każdy też chce spać w noclegowniach, niektórzy wolą nocować w samochodach - dodał.

Bogacki opowiedział o geście pewnej napotkanej w Essen Amerykanki, która gdy dowiedziała się o problemach demonstrujących polskich pracowników, oznajmiła, że sama ma polskie korzenie i podarowała im 500 euro. - Dzięki temu mieliśmy za co przeżyć przez trzy dni - powiedział Bogacki.
"Negocjujemy"

Obecnie IGBau pośredniczy w rozmowach z firmą Durmaz&Koese Fach-Mann. - Negocjujemy z firmą z Norymbergi w sprawie wysokości wypłat. Można mówić o zbliżeniu stanowisk, ale nie wiemy, czy to tylko taktyka czy faktycznie chcą pozytywnie rozwiązać sprawę - powiedział Vermeer. - Zgodnie z niemieckim prawem generalny wykonawca musi ręczyć za podwykonawcę, jeśli ten nie wypłaca wynagrodzeń - dodał. Według związkowców niemiecka firma Durmaz&Koese Fach-Mann i polski pośrednik z Legnicy Fach-Mann należą do tego samego właściciela.

W siedzibie firmy w Norymberdze poinformowano, że do czasu zakończenia negocjacji z polskimi pracownikami kierownictwo nie będzie komentowało sprawy.

Według Moniki Fijarczyk z berlińskiej poradni pomocy dla pracowników oddelegowanych, działającej przy związkach zawodowych DGB, sytuacja w Essen to "typowy przypadek oszustwa ze strony nieuczciwych pracodawców". - Mamy takie sprawy na porządku dziennym. Wygląda na to, że panowie pracujący w Essen zostali zwerbowani przez tzw. firmę jednego zlecenia, która znikła zaraz po podpisaniu umów, dlatego nie mieliby u kogo dochodzić swoich należności - powiedziała Fijarczyk.

Jej zdaniem oszukani pracownicy dobrze postąpili zostając w Essen i zwracając się o pomoc do związków zawodowych. - Mają duże szanse dostać należne wynagrodzenia, co byłoby znacznie trudniejsze, gdyby wrócili do Polski - dodała.

źródło: http://fakty.interia.pl/s...codawca,1830596

andros - Pią Sie 10, 2012 07:57

Polaku, zapomnij już o pracy w Europie!

Rynek pracy w strefie euro jest sparaliżowany przez zadłużeniowy kryzys i nie ma żadnych szans na szybkie wyjście z kłopotów - to kwintesencja raportu Adecco, największej na świecie grupy zajmującej się pracą tymczasową.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...europie,1830621

andros - Pią Sie 10, 2012 07:58

Zachorowałeś przez pracę? ZUS za to zapłaci

Często depresja czy nadciśnienie tętnicze ma swoje źródło w wykonywanych współcześnie zawodach. Jednak nie wszyscy pracownicy, którzy nabawili się choroby w pracy, otrzymują odszkodowanie od ZUS-u – alarmuje "Gazeta Polska Codziennie".

O odszkodowania z ZUS-u za choroby związane z wykonywanym zawodem można się ubiegać tylko wtedy, gdy występują one w wykazie dołączonym do rozporządzenia Rady Ministrów z 30 czerwca 2009 r.

Jak ustaliła "Gazeta Polska Codziennie", wykaz nie obejmuje takich chorób jak nadciśnienie tętnicze, niedokrwienność serca, depresja oraz różnego rodzaju nerwice. Te choroby określa się jako parazawodowe.

Zdaniem Agnieszki Gołąbek, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, resort nie wpisuje tych chorób do wykazu, bo obejmuje on tylko takie schorzenia, w których wypadku "warunki pracy bezspornie lub z przeważającym prawdopodobieństwem stanowią ich przyczynę".

Jak podkreśla Gołąbek, osoba, która nabawi się w pracy choroby spoza listy, może walczyć o odszkodowanie na drodze cywilnej. Czyli bezpośrednio od pracodawcy.
Źródło: PAP
http://biznes.onet.pl/osz...0,1,prasa-detal

andros - Pią Sie 10, 2012 08:38

Polacy pracują ponad 45 godzin tygodniowo

Z sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) wynika, że Polacy na pracę zarobkową przeznaczają średnio 46 godzin tygodniowo, a na dojazdy do i z pracy aż 5 godzin.

Największa grupa respondentów (41 proc.) deklaruje, że na pracę zawodową przeznacza 40 godzin tygodniowo. Co czwarty pracujący wskazuje na przedział od 41 do 50 godzin, a 12 proc. Polaków deklaruje, że pracuje powyżej 60 godzin tygodniowo. Niecałe 10 proc. ankietowanych poświęca na pracę zawodową od 20 do 39 godzin i od 51 do 60 godzin.

Z sondażu wynika, że najkrócej pracują osoby rozpoczynające karierę zawodową - w wieku 18-24 lat. Najmłodsi przeznaczają średnio 43 godziny tygodniowo. Polacy w wieku 25-44 lat na pracę zarobkową poświęcają natomiast najwięcej – aż 47 godzin.

Więcej:
http://lewica.pl/index.ph...dzin-tygodniowo

andros - Sob Sie 11, 2012 10:08

Oferty pracy dla Polaków. Wyjątkowo atrakcyjne stawki

Już tylko trzy tygodnie dzielą nas od rozpoczęcia prac przy winobraniu we Francji. Kraj ten słynie z największej liczby winnic w całej Europie. W tym roku francuscy winiarze oferują stawki sięgające nawet 9 euro na godzinę.

Więcej:
http://biznes.onet.pl/win...904,prasa-detal

andros - Nie Sie 12, 2012 09:23

Gdzie (nie) warto pojechać do pracy?

Austriacki Salzburg i Tyrol oraz holenderski Zeeland to trzy regiony o najniższej stopie bezrobocia w Unii Europejskiej. Z kolei obszarami najbardziej dotkniętymi bezrobociem są pogrążone w kryzysie Hiszpania i Grecja.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...o-pracy,1829229

andros - Nie Sie 12, 2012 09:26

Zwolnić się czy być zwolnionym – oto jest pytanie

W życiu zawodowym przychodzi czasem taki moment, że nie wszystko układa się po twojej myśli. Czujesz, że twoja przyszłość w firmie jest niepewna i grozi ci zwolnienie ze względu na słabe wyniki w pracy lub po prostu nie dogadujesz się z szefem. Zastanawiasz się, czy powinieneś poczekać, aż zostaniesz zwolniony, czy samemu odejść? Według ekspertów monsterpolska.pl, odpowiedź zależy od tego, co dla ciebie ma większe znaczenie - reputacja czy finanse?

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...ie,1830498,4204

NEVIL - Nie Sie 12, 2012 23:31




Kilka lat temu na ekrany polskich kin wszedł film pod tytułem "Śniadanie do łóżka". Główny bohater, w tej roli Tomasz Karolak, był szefem kuchni i został zwolniony z pracy. Zamiast wysyłać cv po restauracjach i hotelach, poszedł po prostu do jakiegoś lokalu i zamówił stek. Skosztował go, po czym stwierdził, że to paskudztwo i że za niego nie zapłaci. Gdy ochroniarz wezwał szefa restauracji, bohater przeszedł razem z nim do kuchni i w jego obecności przyrządził przepyszny stek. Z miejsca dostał posadę.

– Rekrutację polegającą na prezentacji swoich umiejętności przez kandydata często stosują przedsiębiorstwa zarówno na Zachodzie, jak i w Polsce – opowiada Lidia Głowacka-Michejda, partner zarządzający w firmie rekrutacyjnej SAM Headhunting. – Dotyczy to nie tylko tych zawodów, gdzie pożądane kwalifikacje łatwo można sprawdzić, jak np. w przypadku grafika komputerowego, którego prosi się o przyniesienie próbek prac na rozmowę kwalifikacyjną lub zrobienie określonego prostego projektu „na poczekaniu”. Jeśli zadanie wymaga więcej czasu niż usmażenie kotleta, kandydat dostaje do domu tzw. case study, z którym musi się uporać np. w tydzień. W ten sposób osoba rekrutująca dowiaduje się jak kandydat rozwiązuje zadania biznesowe, jak podchodzi do jakości projektu, czy umie przygotować czytelny raport i prezentację. Trzeba jednak pamiętać, że popisowe usmażenie kotleta czy wykonanie czegoś znacznie bardziej spektakularnego nie daje gwarancji, że kandydat sprawdzi się w dłuższej perspektywie. Żeby być szefem kuchni, potrzebne są również umiejętności kierowania zespołem, kreatywność i wiele innych cech. Przecież nie każdy, kto robi świetne hamburgery, może stworzyć sieć restauracji z tzw. szybkim jedzeniem.

Dlatego czołowe firmy powoli ruszają w kierunku jeszcze bardziej praktycznych rekrutacji. O tym sposobie zatrudniania pisze Michael Schrage na swoim blogu w portalu Harvard Business Review. Nowy typ rekrutacji, zwany „projektoplikacje” lub „aplijekty” (od połączenia słów „projekty” i „aplikacje”), polega na tym, że praca nad projektem W CAŁOŚCI zastępuje tradycyjne rozmowy kwalifikacyjne i analizę dokumentów. W praktyce wygląda to tak: dziewiątka kandydatów (wybrana na podstawie życiorysu i aktywności w LinkedIn) stara się o jedno stanowisko. Zostają podzieleni na trzy trzyosobowe zespoły, które realizują ten sam projekt. Firma prowadząca rekrutację może na bieżąco ocenić, w prawdziwych warunkach biurowych, a nie w warunkach laboratoryjnych, zachowanie i umiejętności kandydatów. Dla specjalistów i prawdziwych mistrzów jest to doskonała okazja, by pokazać swoje nieprzeciętne zdolności na tle masy przeciętnych pracowników. W cv ta różnica czasem nie jest tak wyraźnie widoczna.

Ciekawą cechą „projektoplikacji” jest to, że projekt nad którym pracują kandydaci, jest prawdziwym elementem większego projektu realizowanego w firmie. Jego efekty będą naprawdę wykorzystywane. Liczy się więc najwyższa jakość, nie ma miejsca na margines błędu, niedoróbki. Kto nie da rady, ten nie da rady. Jest to widoczne jak na dłoni. Oczywiście, pod kątem prawnym – ale i pod kątem etycznym – tego typu praca wymaga wynagrodzenia. Kandydaci podpisują zatem umowy poufności i otrzymują pieniądze za swoją pracę. Stawka jest niższa niż rynkowa, ale nie urąga godności. Poza tym, nawet niewielka kasa jest lepsza niż praca za darmo jako stażysta, z iluzoryczną szansą na zatrudnienie.

Zapewne już niedługo także polskie firmy, te świetnie płacące i najbardziej innowacyjne, przyjmą tę metodę zatrudniania nowych pracowników. Tymczasem warto już teraz stosować ten sposób pokazania swoich umiejętności przyszłemu pracodawcy. Jak wybrać zadania, którymi olśnisz na rozmowie kwalifikacyjnej?

Na pewno muszą to być zadania proste, najwyżej kilkuminutowe, niewymagające specjalnych narzędzi. Jeśli jesteś grafikiem, narysuj coś na poczekaniu, coś co znajduje się w pokoju, w którym się znajdujesz. Jeśli jesteś menedżerem projektu, zaproponuj kamień milowy w typowym projekcie realizowanym w branży, w której działa firma. Jeśli jesteś specjalistą od social media, przygotuj i opublikuj komentarz na jakimś forum, wywołując ożywioną dyskusję.

Powyższe zadania muszą być proste, by trenować je codziennie. Jak to robić konkretnie? Możesz potraktować zadanie jako narzędzie rozwoju w wolnym czasie lub jako element zabawy z dziećmi. Możesz o tym napisać na swoim blogu lub w artykule przesłanym do portalu branżowego. Możesz również pójść nieco dalej i iść „na linię ognia” – zgłaszając swoją ofertę w prawdziwej rekrutacji do innej firmy. W ten sposób nie tylko potwierdzisz swoją atrakcyjność na rynku pracy, ale też pokażesz w prawdziwej sytuacji rekrutacyjnej jak biegle radzisz sobie z zadaniem. Oczywiście, nie zgłaszasz się na rekrutację, by zmienić pracę. Twoim celem jest trening zadania pokazującego twoją wartość. Jeśli przy okazji dostaniesz wspaniałą propozycję pracy, tym lepiej. Jeśli nie, nic nie szkodzi, przecież lubisz swoją pracę. Gdy zmieni się sytuacja i naprawdę zaczniesz poszukiwania nowej posady, będziesz dysponować przewagą nad resztą kandydatów, którzy standardowo przyślą tylko cv i przygotują oklepane odpowiedzi na rozmowę kwalifikacyjną.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...tml#czytajdalej

andros - Pon Sie 13, 2012 12:22

Bezrobotny już nie założy firmy za samą dotację. Musi wziąć też kredyt

Bezzwrotne dotacje dla bezrobotnych, którzy chcą rozpocząć działalność gospodarczą, mogą zostać zastąpione kredytami. Resort pracy zamierza zrewolucjonizować zasady przyznawania pomocy finansowej na otwarcie biznesu.

Więcej:
http://praca.gazetaprawna...tez_kredyt.html

andros - Pon Sie 13, 2012 12:25

Uczniowie po szkole zawodowej bez problemu znajdą zatrudnienie 

Realna współpraca szkół zawodowych z lokalnymi firmami wymaga kształcenia w zawodach, na które jest zapotrzebowanie w danym regionie. Inaczej placówkom grozi zamknięcie - mówi Tadeusz Sławecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...trudnienie.html

andros - Pon Sie 13, 2012 12:33

Sytuacja na naszym lokalnym rynku pracy

Stopa bezrobocia w powiecie lubińskim na koniec pierwszego półrocza wynosiła 10,2 proc. i była wyższa w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, kiedy to wynosiła 9,1 proc. Jednak pomimo wzrostu liczby osób bezrobotnych zaobserwować można również pozytywne trendy. Nieznacznie wzrosła tylko liczba zarejestrowanych osób do 25. roku życia, liczba zarejestrowanych absolwentów pozostała na niezmienionym poziomie. Niestety – wzrosła liczba osób bezrobotnych po 50. roku życia.

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua...ynku_pracy.html

andros - Pon Sie 13, 2012 15:10

Wyjazdy do pracy w ramach umów międzynarodowych

Polacy mogą podejmować pracę u zagranicznych pracodawców na zasadach obowiązujących w kraju zatrudnienia, na podstawie indywidualnych umów zawieranych bezpośrednio z pracodawcami zagranicznymi bądź zawieranych za pośrednictwem upoważnionych organizacji lub instytucji. Podejmując w ten sposób pracę mają pełną swobodę wyboru pracodawcy i nie mają też jakichkolwiek obowiązków w stosunku do polskich urzędów czy instytucji związanych z rynkiem pracy – wyjątek stanowią osoby zarejestrowane w Powiatowym Urzędzie Pracy (PUP) jako bezrobotne. Osoby te przed wyjazdem za granicę w celu poszukiwania pracy zgłaszają ten fakt do PUP, mają również obowiązek zgłoszenia do PUP informacji o podjęciu pracy za granicą.

Więcej:
http://www.vat.pl/aktualn...IT%202012-08-13

andros - Wto Sie 14, 2012 10:47

Praca da ci majątek. Lenistwo fortunę

Przynajmniej od czasów Adama Smitha ekonomia uczy, że to praca jest źródłem bogactwa narodów. Jednakże historia ludzkości pełna jest przypadków, gdy to lenistwo było siłą napędową gospodarki.

Ojciec współczesnej ekonomii w swym słynnym dziele „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” pisał, że praca jest źródłem rozwoju gospodarczego i wszelkiej pomyślności. Sumienność, pracowitość i wytrwałość – te cechy od setek lat są uznawane także za źródło indywidualnego sukcesu materialnego. Któż z nas nie zna bajki o mrówce i koniku polnym, w której pracowita i zapobiegliwa mrówka przeciwstawiana jest leniwemu i beztroskiemu owadowi.

Współczesna praktyka gospodarcza potwierdza wnioski Smitha. Stany Zjednoczone, Holandia, Niemcy czy Skandynawia stały się najbogatszymi krajami na świecie m.in. dzięki protestanckiej etyce skłaniającej do ciężkiej i uczciwej pracy, traktującej bogactwo jako łaskę od Boga. Podobną drogę po II wojnie światowej przeszła Japonia, z legendarnym już etosem poświęcenia i zaangażowania japońskich pracowników. Później tym szlakiem podążyła Korea i Singapur, a współcześnie Chiny.

Z drugiej strony mamy antyprzykład jakoby leniwych z natury Greków, Hiszpanów czy Włochów, których kraje popadły w bardzo poważny kryzys gospodarczy. Również tradycyjna latynoska „manana” przywoływana jest jako jedna z głównych różnic pomiędzy rozwojem gospodarczym Ameryki Północnej i Południowej. Większość ekonomistów zgodzi się z tezą, że społeczeństwa bardziej pracowite mają większe szanse na wzrost gospodarczy.
 
Jak zarobić, by się nie narobić

Jednakże gospodarcza historia ludzkości nierzadko pisana jest ręką leniuchów. Przecież to jakiś leń wymyślił koło, dzięki czemu łatwiej mu było transportować ciężkie ładunki. Inny obibok zaprzęgł do roboty wołu, a jeszcze inny konia. Ktoś znużony przepisywaniem książek wynalazł druk, a następnie kserokopiarkę. Leniwy rachmistrz wpadł na pomysł liczydła, które z czasem przekształciło się w kalkulator i komputer. Jakiś patentowany leń wpadł na pomysł pilota, aby miliardy leniwych użytkowników telewizorów nie musiało wstawać z fotela. Wybitni leserzy musieli stać za takimi wynalazkami jak silnik parowy, pralka automatyczna, odkurzacz, pralka czy wyszukiwarka internetowa. Wszystkie te urządzenia zostały wymyślone po to, byśmy mogli mniej pracować i więcej czasu spędzać na nicnierobieniu.

Lenistwo jest bowiem częścią ludzkiej natury. Człowiek jest tak skonstruowany, by zadaną pracę wykonać jak najmniejszym nakładem sił. To jedna z naszych największych ewolucyjnych przewag, kształtująca innowacyjność, oszczędność i będąca jedną z sił napędowych rozwoju gospodarczego.

A teraz idę kultywować swoje lenistwo, które indywidualnie bywa szkodliwe, ale globalnie z pewnością przysłuży się całej ludzkości.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Źródło: http://www.osobyprawne.pl...IT%202012-08-14

andros - Sro Sie 15, 2012 09:31

Polak 50+ poszukiwany przez zagraniczne firmy

Z analiz Polskiego Forum HR wynika, odsetek osób zatrudnionych, jako pracownicy tymczasowi po 50. roku życia to nieco ponad 8 proc. W agencji pracy tymczasowej Work Express, jednej z największych w Polsce, odsetek ten wynosi aż 12 proc. Powód? Zagraniczne firmy m.in. z Belgii, Niemiec i Francji coraz częściej szukają w Polsce pracowników 50 plus i z doświadczeniem.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Sie 15, 2012 21:48

Zaakceptuj swoją odpowiedzialność




To, że żyjemy w czasach stałych zmian nie jest żadną nowością. Jest jedna ważna implikacja wynikająca z tej sytuacji, która jest stałym wyzwanie dla sprzedaży, a mianowicie nasi sprzedawcy muszą stale zmieniać swoje zachowanie, by zaadaptować się do zmieniającego się świata.

Moja praca, która polega na rozwijaniu skuteczności sprzedaży, zawsze opiera się na wdrażaniu zmian w firmie. To oznacza, że wcześniej czy później niektórzy pracownicy muszą zmienić swoje nastawienie do pracy. To szczególnie odnosi się do sprzedawców, którzy muszą zmienić swoje zachowanie i wdrożyć najlepsze praktyki, które wypracowałem. Pomagać ludziom we wdrażaniu pozytywnych zmian w zachowaniu, to przede wszystkim zadanie każdego szefa, konsultanta, czy szkoleniowca.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Co sprawia, że jedni dostosowują się do zmian niemal bezboleśnie i bez specjalnego wysiłku, a inni wdrażają zmiany z takim trudem, jakby przenosili góry?

To coś, co zdarza się niezwykle rzadko – a mianowicie motywujące poczucie odpowiedzialności osobistej. Innymi słowy mówimy o głębokim przekonaniu, że jest się odpowiedzialnym za swoje własne zachowanie i oczywiście za konsekwencje takiego zachowania.

To wydaje się proste i logiczne, a jednak ciągle jestem zdumiony, jak mało ludzi stosuje się do tej zasady w codziennym, zawodowym życiu. W swojej praktyce zawodowej spotykałem setki osób, które odrzucały odpowiedzialność nie tylko za swoje porażki, ale również za sukcesy! O wiele lepiej być ofiarą. Wszyscy czytaliśmy wielokrotnie, jak ktoś, za swoją nieudolność oskarża kogoś innego i wygrywa. W naszym konfliktowym świecie, bycie ofiarą często popłaca. To niefortunna konsekwencja błędnego przekonania, że to nie ja jestem odpowiedzialny!

Tak długo, jak będziemy postrzegać się jako ofiary, tak długo będziemy niezdolni do zmienienia samych siebie i okoliczności, w których funkcjonujemy. Wmawiamy sobie, że to nie nasza wina, że pracujemy lepiej. To ktoś inny nam to uniemożliwia. A skoro, to wina kogoś innego, to niech inni się martwią, jak to naprawić.

Tylko niewielu przyznaje i zdaje sobie sprawę, że postawa ofiary jest powszechna, charakterystyczna dla nas wszystkich. Zwłaszcza dla sprzedawców, którzy zawsze mogliby sprzedawać lepiej, gdyby tylko coś, co ktoś inny kontroluje, mogło im na to pozwolić np. gdybyśmy tylko mieli niższe ceny…, lepszą jakość…, szef był bardziej wyrozumiały…, obsługa klienta działała sprawniej i szybciej… Znacie tę litanię, bo sami ją powtarzacie!

Moja żona jest doradcą kryzysowym. Uświadomiła sobie niedawno, że wielu ludzi, którym pomagała w przeszłości, stale do niej wraca. Myślała do niedawna, że kryzys jest zjawiskiem wyjątkowym, jednorazowym. Tymczasem wielu z jej klientów wychodząc z jednego kryzysu, wpada w następny, ponieważ nie chcą zmieniać swoich negatywnych zachowań! Gdzieś w głębi postrzegają siebie za ofiary i w związku z tym nie zamierzają ponosić odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. Tam, gdzie nie ma takiej odpowiedzialności, nie ma też szans na pozytywną zmianę.

Wiem, co mówię, ponieważ sam postanowiłem wdrożyć dość drastyczną zmianę swoim życiu zawodowym. Byłem najlepszym sprzedawcą w całej firmie – moja pierwsza profesjonalna praca sprzedawcy na pełen etat. Miałem odpowiednią wypłatę i prowizję, samochód służbowy i szacunek pracodawcy oraz współpracowników. Jednakże w dłuższej perspektywie czasu nie widziałem możliwości rozwoju i odszedłem do innego pracodawcy. Była to zmiana całkowita. Zacząłem sprzedawać chirurgiczne zszywacze do szpitali. To był skok z bezpiecznej pracy (stała wypłata + prowizja) na stanowisko, na którym otrzymywałem jedynie wynagrodzenie prowizyjne. Ta zmiana spowodowała, że musiałem znacznie zwiększyć swoją skuteczność swojej pracy, by zarabiać.

Podobną gotowość do przyjmowania odpowiedzialności za swoje działania musisz w sobie i w swoich podwładnych wypracować.

Źródło: menadzersprzedazy.pl

NEVIL - Czw Sie 16, 2012 08:07

Za pracą wyjechały już 2 mln: młodzi, wykształceni, zdeterminowani. Najlepsi


Dotychczas GUS udostępnił szersze informacje tylko o 1,1 mln Polaków, którzy są na emigracji ponad dwanaście miesięcy. Potwierdzają one wcześniejsze obserwacje – że wyjechali głównie ludzie młodzi. Ponad 243 tys. są w wieku 25 – 29 lat, a 101 tys. w wieku 20 – 24 lata. Natomiast ponad 232 tys. ma 30 – 34 lata oraz 151 tys. jest w wieku 35 – 39 lat.

Jak wykazał NSP, wśród Polaków, którzy przebywają za granicą ponad rok, 551 tys. to mężczyźni, a 614 tys. – kobiety. – Przewaga kobiet wynika między innymi z tego, że często wychodzą za mąż za mężczyzn innych narodowości, co skłania je do osiedlenia się za granicą na stałe. Natomiast partnerkami Polaków prawie wyłącznie są Polki – wyjaśnia demograf prof. Krystyna Iglicka, rektor Uczelni Łazarskiego.

Jeśli chodzi o ukończone szkoły, to okazuje się, że emigranci są na ogół lepiej wykształceni niż ich rodacy przebywający nad Wisłą. – Z naszych badań wynika, że wśród tych osób, które wyjechały za granicę za pracą po wstąpieniu do Unii Europejskiej, 22 proc. ma wyższe wykształcenie. Natomiast w Polsce dyplomem wyższej uczelni może się szczycić 17 proc. osób w wieku 13 i więcej lat – dodaje. Z jej badań wynika też, że w tej grupie emigrantów dominują specjaliści od marketingu i zarządzania, socjologowie i osoby po innych kierunkach humanistycznych. A więc ci, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju, bo rynek pracowników z takimi kwalifikacjami jest u nas nasycony na wiele lat. – Za to znikoma jest wśród nich liczba inżynierów, co pokazało ubiegłoroczne otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków. Choć zachodni sąsiedzi liczyli na tego typu specjalistów, to się ich nie doczekali – podkreśla prof. Iglicka.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...i_najlepsi.html

andros - Czw Sie 16, 2012 09:31

Staż w PE: każdy może spróbować

Jesteś studentem lub absolwentem zainteresowanym sprawami UE? Co roku Sekretariat PE zaprasza na staże do Brukseli i swoich biur w stolicach krajów Unii. Z programu korzysta rocznie kilkaset osób, a dzięki specjalnemu programowi - także osoby z niepełnosprawnościami. Zachęcamy do wysyłania aplikacji, termin składania podań rozpoczyna się 15 sierpnia.

Można ubiegać się o trzy rodzaje staży: ogólne, dziennikarskie i dla tłumaczy. Parlament oferuje dwa rodzaje staży: płatne i niepłatne.
 
Na staż może odstać się każdy, nawet bez uniwersyteckiego dyplomu. "Trzeba tylko podkreślić swoje umiejętności. Jako dyplomowana aktorka z doświadczeniem w doradzaniu wytwórcom serów i magistrem tłumacza języka irlandzkiego nie liczyłam, że zostanę przyjęta. Jednak się udało" - opowiada Irlandka Lucy Moylan, która jest stażystką w Parlamentarium, czyli centrum dla zwiedzających.
 
Co roku do PE trafia ok. siedem tysięcy podań. Ok. osiem procent kandydatów przechodzi dalej (wśród nich są także aplikanci spoza UE). Staż trwa zwykle od miesiąca do pięciu miesięcy. Stażyści płatni otrzymują miesięcznie ok. 1200 euro. Sami muszą sobie jednak znaleźć i opłacić zakwaterowanie.

Więcej:
http://www.sld.org.pl/akt..._sprobowac.html

andros - Pią Sie 17, 2012 08:14

Pracodawca przerywa nasz urlop. Ma do tego prawo?

Nagły powrót z urlopu na wezwanie szefa? To możliwe i zgodne z prawem. - W wyjątkowych sytuacjach pracodawca ma takie uprawnienie - przyznaje mecenas Karolina Stawicka, ekspert prawa pracy w Kancelarii Bird & Bird. Musi nam jednak zwrócić pieniądze za koszty podróży lub niewykorzystane wczasy.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...prawo-w,1832850

andros - Pią Sie 17, 2012 08:15

Kiedy można zwolnić chorego pracownika?

Chorobowa absencja pracownika, szczególnie jeżeli trwa dłuższy czas, może zakłócić organizację pracy w danym zakładzie. Konsekwencją takiej nieobecności jest konieczność szukania zastępstw lub rozdzielenia obowiązków nieobecnej osoby między innych zatrudnionych. W takich sytuacjach pracodawcy wolą czasami zwolnić mało efektywnego pracownika, jednak w czasie jego choroby możliwość rozwiązania z nim umowy jest bardzo ograniczona.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...ka,1832730,4204

andros - Pią Sie 17, 2012 08:16

„Tajemniczy klient”

Tajemniczy klient, czy mystery shoper to zawód, który narodził się w USA w latach 40-tych. Na początku z usług tajemniczego klienta korzystały tylko banki. Teraz wynajmują go sklepy, biura podróży, urzędy miasta etc. Na czym polega taka praca? Przede wszystkim musi on zweryfikować pracę personelu, jakość obsługi klienta i zdać z tego relację właścicielowi danej firmy.

Zobacz/posłuchaj więcej:
http://vod.pl/zawody-24h-...162,w.html#play

NEVIL - Pią Sie 17, 2012 13:19

Zatrudnienie przez agencję pośrednictwa pracy jak rosyjska ruletka


Zaniżają wynagrodzenia lub w ogóle ich nie wypłacają, pobierają opłaty za pośrednictwo, a także nie podpisują z zatrudnionymi umów o pracę. To, jak wynika ze wstępnych wyników kontroli przeprowadzanej w tym roku przez inspektorów okręgowych inspektoratów pracy, grzechy, które najczęściej popełniają agencje pośrednictwa pracy.

Tylko w województwie mazowieckim, gdzie urzędnicy prześwietlili 39 agencji, wykryto kilkanaście takich nadużyć i ukarano mandatami dziewięć osób. Czterech właścicieli agencji stanie wkrótce przed sądem. Niewiele lepiej wypadła kontrola przeprowadzona przez inspektorów z Lublina, Gdańska, Kielc, Łodzi i Rzeszowa. – Wszystko wskazuje na to, że nieprawidłowości może być więcej niż w ubiegłym roku – dowiedzieliśmy się w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Lublinie, który koordynuje kontrole w sześciu okręgach.

W Strzelcach Opolskich 30 osób zgłosiło się jako poszkodowane przez biuro pośrednictwa Eu-Staff. Agencja, wysyłając ich do niemieckiej przetwórni wędlin, obiecała po 3 – 5 tys. zł pensji miesięcznie, ale gdy wrócili, wypłaciła im tylko po 200 euro. Pracownicy złożyli skargę do inspekcji pracy. Zapowiadają też, że będą się domagać od firmy pieniędzy na drodze sądowej. Jednak ponieważ nie ma ona kapitału, szansa na odzyskanie pieniędzy jest nikła.

W Lublinie z kolei jedna z agencji rekrutująca opiekunki do Niemiec i Holandii płaciła zatrudnionym kobietom po 6,5 zł za godzinę, czyli ok. 1 tys. zł miesięcznie, podczas gdy od bezpośrednich pracodawców brała od 4,5 do 5,2 tys. zł. Co więcej, firma od każdej rekrutowanej osoby pobierała ok. 25 zł opłaty manipulacyjnej za tłumaczenie dokumentów, tyle że przeprowadzona w lipcu kontrola wykazała, że żadnych dokumentów nikt nigdy nie przetłumaczył.

– Pobieranie opłat manipulacyjnych to ukryta forma prowizji za pośrednictwo – uważa Joanna Garnier z fundacji La Strada. Pośrednicy wiedzą, że jest to nielegalne, więc wystawiają rekrutowanym osobom rachunki np. za badania lekarskie, transport albo za noclegi. Dopiero później okazuje się, że za wejście do autobusu jest dodatkowa opłata, a zamiast w pokojach ludzie muszą mieszkać w namiotach.

Ofiarami agencji padło ostatnio 50 mężczyzn z Legnicy. Pośrednik obiecał im pracę przy budowie kliniki uniwersyteckiej w niemieckim Essen. Mężczyźni skuszeni zarobkami, dodatkowymi pieniędzmi na wyżywienie i zakwaterowanie oraz cotygodniową wypłatą za nadgodziny, wyjechali na początku lipca do Niemiec. Jednak tam okazało się, że wszystkie obietnice firmy są bez pokrycia, a oni nie otrzymali obiecanych wcześniej pieniędzy.

Nadużycia związane są między innymi z szybko rosnącą liczbą agencji. Niektóre z nich, wykorzystując trudną sytuację na rynku pracy, łamią przepisy, by jak najszybciej pomnożyć zyski. Z danychresortu pracy wynika, że na polskim rynku działa ich obecnie ok. 3,5 tys., z czego tysiąc powstało w ubiegłym roku. – Niestety wiele nie ma ani niezbędnego kapitału, ani wiedzy o tym, jak działać skutecznie – mówi Agnieszka Zielińska, szefowa Polskiego Forum HR, które zrzesza 19 największych agencji. To właśnie ofiarami takich pazernych dyletantów padają ludzie. W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała 420 firm, z czego w ok. 40 proc. wykryto nieprawidłowości. To mniej niż w 2010 r., kiedy na 427 prześwietlonych agencji odsetek tych, które łamią przepisy, przekroczył 49 proc. Wcześniej, czyli w 2008 r., było ich aż 66 proc.

DGP radzi

Na co zwracać uwagę:

● Najważniejsze to szukać pracy w pewnych miejscach. Dlatego przede wszystkim należy sprawdzić, czy agencja zatrudnienia, z którą zamierzamy współpracować, jest wpisana do rejestru tego typu podmiotów.

● Jeśli decydujemy się na konkretną ofertę, należy domagać się podpisania umowy z agencją, gdyż niektóre tego nie robią. Samą umowę należy dokładnie przeczytać i sprawdzić, czy warunki podane w ofercie odpowiadają tym zapisanym w umowie, np. czy nie jest to oferta pracy tymczasowej, taką informację agencje często pomijają.

● Powinniśmy też upewnić się, na jakich zasadach agencja oferuje dane miejsca pracy, czy ma podpisaną umowę z pracodawcą za granicą.

● W miarę możliwości powinniśmy ustalić, na ile agencja jest rzetelna, czy osoby korzystające z jej ofert mają opłacane składki na ubezpieczenia społeczne i czy nie ma trudności finansowych.

● Powinniśmy też sprawdzić, czy agencja nie pobiera niedozwolonych opłat czy prowizji.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...ka_ruletka.html

andros - Pią Sie 17, 2012 13:30

Co szef powinien wiedzieć, zanim zwolni dyscyplinarnie pracownika?

Często zdarza się że relacje pracownik-pracodawca nie należą do udanych. Gdy wina leży po stronie zatrudnionego i jest rażąca, szef nie musi tego tolerować. Może zwolnić pracownika w trybie natychmiastowym.

Trzy podstawy dyscyplinarki

Umowa o pracę może zostać rozwiązana bez wypowiedzenia z winy pracownika w trzech sytuacjach. Są nimi: ciężkie naruszenie podstawowych pracowniczych obowiązków, popełnienie przez pracownika przestępstwa, które uniemożliwia dalsze jego zatrudnianie a także zawiniona utrata uprawnień koniecznych do pracy. Należy jednocześnie pamiętać, że powyższy katalog jest wyczerpujący.

Najczęstszą przyczyną zwolnień pracowniczych bez wypowiedzenia jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków.

Więcej:
http://www.vat.pl/aktualn...IT%202012-08-17

NEVIL - Pią Sie 17, 2012 17:06

Dla osoby przed trzydziestką zdobycie stałej pracy graniczy niemal z cudem



W czasach kryzysu i rosnącego bezrobocia dla firm największe znaczenie znów zaczyna mieć doświadczenie zawodowe - czytamy "Rzeczpospolitej".

Kiedy na jedno ogłoszenie o pracę nadsyłanych jest kilkadziesiąt CV, firmy wybierają tych, którzy przepracowali co najmniej pięć lat na podobnym stanowisku. Wśród bezrobotnych najwięcej, bo aż 22,6 proc., stanowią osoby, które mają do pięciu lat stażu pracy. To aż 443 tys. osób - wynika ze statystyk Ministerstwa Pracy. W znacznie lepszej sytuacji są osoby, które nigdy nie pracowały. Te stanowią 18,8 proc. ogółu bezrobotnych. Natomiast osoby z rocznym stażem pracy to 15,5 proc. wszystkich zarejestrowanych.

Zdaniem rekruterów rynek pracy jest dziś taki, że dla osoby przed trzydziestką zdobycie stałej pracy graniczy niemal z cudem.

Więcej : http://serwisy.gazetapraw...al_z_cudem.html

NEVIL - Pon Sie 20, 2012 09:13

Wysokość wynagrodzenia nie zawsze jest tajna


Pracownik może ujawnić swoje zarobki, jeśli podejrzewa, że firma stosuje dyskryminację płacową - mówi Dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Pracodawcy w umowach o pracę często zobowiązują pracowników do nieprzekazywania informacji o wysokości swojego wynagrodzenia. Sąd Najwyższy orzekł jednak, że pracownik nie musi spełniać tego obowiązku i może ujawnić wysokość pensji współpracownikom, jeśli podejrzewa, że w firmie dochodzi do dyskryminacji płacowej. Czy umownych klauzul tajności wynagrodzeń trzeba więc przestrzegać?

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...jest_tajna.html

NEVIL - Pon Sie 20, 2012 09:34

Nowe cele emigracji zarobkowej


Przez kilka ostatnich lat „ziemią obiecaną” dla setek tysięcy Polaków były Wyspy Brytyjskie. Irlandia i Wielka Brytania przyjęły i zaoferowały atrakcyjne zarobki prawdopodobnie nawet ponad milionowi naszych rodaków. Niestety, Eldorado się skończyło, a emigranci zarobkowi muszą znaleźć inne miejsca pracy – być może na dalekiej Północy kontynentu europejskiego.

Kryzys na wyspach

Pogłębiający się kryzys finansowy najbardziej w Europie dotknął m.in. Wielką Brytanię i Irlandię. W przypadku tego pierwszego kraju bezrobocie sięgnęło ponad dwóch milionów osób, a więc poziomu nienotowanego od ponad dekady! Prognozy ekonomistów i rządu mówią o spadku PKB w 2009 r. rzędu ponad 2 %. Nieco lepiej jest w Irlandii, ale i tam pracę straciło wiele osób związanych z sektorem finansowym. Taką właśnie pracę wykonywało wiele osób z Polski. Nie zawsze były to wysokie stanowiska, ale zawsze były z nimi związane atrakcyjne pensje, dużo lepsze niż w innych branżach.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii jest na tyle ciężka i napięta, że po raz pierwszy od wielu lat pojawiają się duże, zorganizowane protesty przeciwko zatrudnianiu obcokrajowców. Nie są one co prawda skierowane tylko i wyłącznie przeciwko Polakom (dotykają również m.in. Portugalczyków i Włochów), ale właśnie Polacy stanowią większość legalnych cudzoziemskich pracowników. Co prawda rząd Jej Królewskiej Mości zapewnia, że nie ma mowy o żadnych ograniczeniach w zatrudnianiu cudzoziemców z krajów Unii Europejskiej, tym niemniej wielu Polaków czuje, że nie są już tak dobrze widziani w Zjednoczonym Królestwie.

O ile w przypadku Wielkiej Brytanii można mówić o wielkich kłopotach, o tyle gospodarka Islandii – kolejnego wyspiarskiego kraju, który upodobali sobie Polacy – tkwi w mroźnym uścisku kompletnego upadku. Kraj zbankrutował, a tysiące mieszkańców tego kraju straciło swoje oszczędności, odkładane m.in. na emeryturę. Polacy, stanowiący podobnie jak w Irlandii największą mniejszość etniczną, również boleśnie odczuli kryzys. Nawet jeżeli upadek banków islandzkich nie pochłonął ich oszczędności, to wywołana tym głęboka recesja gospodarcza sprawiła, że większość Islandczyków jest mniej skłonna do wydawania pieniędzy w restauracjach czy do budowania i remontowania domów.

Więcej: http://poradnik-kariery.m...ej/article.aspx

NEVIL - Wto Sie 21, 2012 12:44

Video wizytówka: sposób na autoprezentację



20.08.2012, 13:33


O tym jak istotne jest pierwsze wrażenie, chyba nikogo już nie trzeba przekonywać. Szczególnie ważne staje się to jednak, gdy chcemy zaprezentować się przed przyszłym pracodawcą. Co zrobić, aby wyróżnić się spośród wielu innych aplikantów, przedstawić swoją osobę, tak by pozostała w pamięci?




Siła pierwszego wrażenia


Jak dowodzą badania psychologów z Kanady, Belgii i Stanów Zjednoczonych prowadzone na Uniwersytecie Western Ontario przez Bertrama Gawronski, przy formułowaniu oceny dotyczącej nowo poznanych osób, kierujemy się właśnie pierwszym wrażeniem. To ono w znacznej mierze decyduje, przez jaki pryzmat później kogoś postrzegamy. Choć może wydać się to dość nieracjonalne, człowiek ma skłonność do formułowania uogólnień o innych na podstawie zaledwie zarysu informacji. Istnieje również tendencja do utwierdzania się w przekonaniach mających swoje źródło w pierwszym wrażeniu. Jest tak również wtedy, gdy kolejne odbierane przez nas treści zdecydowanie go nie potwierdzają. Informacje niepasujące do wytworzonego obrazu są wówczas pomijane, natomiast chętnie zwracamy uwagę na te, które wpisują się w wykreowany wcześniej przez nas wizerunek danej osoby. Dlatego mówi się, że te klika pierwszych sekund decyduje o postrzeganiu przez otoczenie. Szczególnie przy okazji rekrutacji do pracy.

Nowy model autopromocji

Papierowe CV stało się obecnie standardem. Firmy prowadzące rekrutację są zalewane tysiącami aplikacji sporządzonymi przy wykorzystaniu szablonowego dokumentu Word. Na rynku nieśmiało pojawiają się przykłady nieschematycznych form zwrócenia uwagi przyszłego pracodawcy. Jednym z przykładów jest video-wizytówka. Poprzez nią można ukazać człowieka oryginalniej, nie zaś tylko jako potencjalnego, nieodróżniającego się od pozostałych, pracownika. Przedstawienie osoby za pośrednictwem przenikających obrazów, wzbogaconych o napisy czy dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową, umożliwia bogaty przekaz. Dotyczy on nie tylko treści, ale także emocji z nimi związanych. Często naszymi wyborami rządzą właśnie one.


Wydaje się, że video ma ogromny potencjał, jeszcze nie do końca poznany w Polsce. Nasz innowacyjny produkt to przede wszystkim indywidualne i niewiarygodnie kreatywne podejście do każdego klienta. Tym produktem jest właśnie video. Zadaniem VID’a jest pokazanie, opowiedzenie tego wszystkiego, co według narratora świadczy o nim samym, co chce sobą zaprezentować, co chciałby przekazać innym. Tu właśnie pojawia się element prezentacji. Na gruncie wsparcia procesu rekrutacji, z kolei, naszym celem jest polepszenie możliwości zarobkowania – dobra autoprezentacja nie tylko daje pewność siebie, ale także wyróżnia z szeregu. To próba odkrycia ukrytego potencjału, który dzięki temu może zaowocować w przyszłości - podkreśla Tomasz Baliński, student, współzałożyciel jednej z firm w Polsce, zajmującej się tworzeniem video-wizytówek.

Nieograniczone możliwości


VID może być szyty na miarę. Właściwie wszystko zależy od potrzeb. Wykorzystanie obecnej techniki pozwala stworzyć np. niebanalną video-wizytówkę, która spełni taką samą funkcję jak ta papierowa, ale na pewno zostanie zauważona. Właśnie ze względu na swoją formę. Materiał cyfrowy daje bowiem nowe możliwości. Ilość informacji przekazywana w ten sposób, przekłada się na jakość kreowanego wizerunku. Oczywiście obecnie każdy jest w stanie stworzyć dowolny film o sobie. Proste aparaty cyfrowe oferują nagranie nawet w jakości Full HD. Jednak produkcja filmu w domowym zaciszu nie robi wrażenia. Amator nie wykorzysta na tym polu pełnego potencjału i warsztatu. Nie każdy przecież nagra i zmontuje film przyciągający uwagę widza, w dodatku dość wybrednego. Tu liczy się doświadczenie oraz kreatywność. Dlatego, by stworzyć taki film, warto zgłosić się do specjalistów.

W polskich serwisach typu Goldenline już można natknąć się na nieliczne, autopromocyjne filmy wzbogacające profil. Są to jednak najczęściej nagrania amatorskie.

Sytuacja na Zachodzie ukazuje właśnie taki kierunek zmian. Ale czy potencjalni pracodawcy albo klienci zostaną poruszeni filmem z mało ciekawymi ujęciami, słabą jakością dźwięku i obrazu lub nieprzygotowanym przekazem, ujętym w nieprzemyślanym do końca scenariuszu? W dodatku materiał musi zostać odpowiednio wyselekcjonowany. Nie może być stworzony w przypadkowych miejscach ani na podstawie przypadkowego scenariusza.

Video-wizytówki są rodzajem artystycznej namiastki, opowiadanej historii. Taki produkt skierowany jest do licznej grupy osób, w szczególności przedstawicieli wolnych zawodów. VID to także doskonała okazja, aby pokazać się środowisku biznesowemu za granicą. Własna narracja w języku angielskim, czy dodanie napisów, zależą tylko od chęci autora. Video-wizytówka może być także kreowana na zamówienie firm i zostać umieszczona na witrynie internetowej – podkreśla Baliński.

Przy obecnej konkurencji na rynku pracy dyplom i szereg pozycji w papierowym CV nie gwarantuje sukcesu. Dlatego warto pomyśleć o nietuzinkowym ukazaniu własnej osoby. Być może to właśnie wykorzystanie video-wizytówki, zadecyduje o tym, czy zainteresujemy przyszłego pracodawcę i podczas wstępnego procesu rekrutacji, zwróci on uwagę właśnie na nas.

źródło: http://www.praca.egospoda...cje,1,46,1.html

NEVIL - Wto Sie 21, 2012 17:07

Dane osobowe kandydata do pracy i ich udostępnianie



Czy pracownicy, z którymi podpisujemy umowy o pracę, powinni wyrażać pisemną zgodę na przetwarzanie ich danych osobowych, np. dotyczących dzieci? Czy pracownik musi wyrazić zgodę na udostępnienie jego danych osobowych, w tym numeru PESEL, ubezpieczycielowi, jeśli firma wykupuje np. ubezpieczenie NW na wyjazd integracyjny?

W aktualnym stanie prawnym do udostępnienia danych osobowych pracowników firmie zewnętrznej (np. ubezpieczeniowej) konieczna jest zgoda pracownika wyrażona w formie pisemnej.

Dane osobowe na etapie rekrutacji


Pracodawca przetwarza dane osobowe kandydatów na pracowników jeszcze przed nawiązaniem stosunku pracy. Wiąże się to z przeprowadzaniem rekrutacji, podczas której kandydaci do pracy składają życiorysy zawodowe (CV), zawierające przeważnie szerszy katalog informacji, niż określony w art. 221 § 1 K.p. Warto pamiętać, że w myśl tej regulacji pracodawca może żądać od kandydata do pracy podania danych osobowych obejmujących jego imię (imiona) i nazwisko, imiona jego rodziców, datę urodzenia, miejsce zamieszkania, wykształcenie oraz przebieg dotychczasowego zatrudnienia. Jest to bardzo wąski katalog danych, który trudno uznać za odpowiadający w pełni obowiązującym obecnie standardom. Większość kandydatów do pracy jest bowiem skłonna przekazać potencjalnemu pracodawcy znacznie więcej informacji o sobie, ułatwiając w ten sposób podjęcie decyzji o ich zatrudnieniu. W konsekwencji większość funkcjonujących w obiegu CV zawiera dane osobowe, wykraczające poza granicę określoną w omawianym przepisie. Powoduje to, że praktycznie wszystkie życiorysy zawodowe powinny być uzupełnione o zgodę kandydata na przetwarzanie danych osobowych, wykraczających poza katalog określony w ustawie. W razie braku takiego oświadczenia kandydata do pracy, pracodawca ryzykuje narażeniem się na zarzut bezprawnego przetwarzania danych osobowych. Warto również pamiętać, że celem przetwarzania danych wynikających z CV jest wyłącznie rekrutacja, przez co z chwilą zatrudnienia pracownika dokument ten powinien zostać zastąpiony kwestionariuszem osobowym.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...pnianie,1828154

andros - Sro Sie 22, 2012 16:12

Tracisz pracę mając 50 lat? Nie licz na pomoc rządu i urzędu pracy

Będziemy pracować do 67. roku życia. Oczywiście, jeśli będziemy mieć pracę. Kłopoty się zaczną, gdy ją stracimy, mając 50 lat. W znalezieniu zatrudnienia raczej nie pomogą nam urzędy pracy, bo po prostu nie potrafią aktywizować takich osób.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...zedu_pracy.html

andros - Czw Sie 23, 2012 16:24

Ponad milion dla bezrobotnych z Lubina

Lubiński Urząd Pracy od wczoraj ma potwierdzone informacje, że otrzyma milion siedemdziesiąt pięć tysięcy złotych  na aktywizację bezrobotnych. Pieniądze zostały w sierpniu uruchomione przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej.

Dzięki tym środkom będzie możliwe udzielenie dotacji, przeprowadzenie szkoleń i sfinansowanie staży dla 235 osób. Warunek jest jeden - osoby te muszą być zarejestrowane w Urzędzie Pracy. W Lubinie skorzystają z tego trzy grupy bezrobotnych.
- Pierwsza grupa to osoby do 30 roku życia, druga po 50 roku życia, trzecia to osoby będące w szczególnej sytuacji na rynku pracy, czyli długotrwale bezrobotne, te, które pozostają w ewidencji Urzędu ponad 12 miesięcy. Są to też kobiety, które nie podjęły zatrudnienia po urodzeniu dziecka. Do tej grupy osób należą również bezrobotni bez kwalifikacji zawodowych i bez doświadczenia zawodowego. Są to też osoby samotnie wychowujące dzieci do 18 roku życia czy też bezrobotni, którzy po odbyciu kary pozbawienia wolności nie podjęli zatrudnienia a także bezrobotni niepełnosprawni - wyjaśnia Wioletta Jagielska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie.

Więcej:
http://miedziowe.pl/content/view/58787/78/

andros - Czw Sie 23, 2012 16:50

Niższe dotacje dla bezrobotnych na założenie firmy

Od września dotacja dla bezrobotnych, którzy zamierzają założyć działalność gospodarczą, będzie niższa. Mniejszą refundację kosztów dostaną również firmy, które wyposażyły lub doposażyły stanowisko pracy dla takiej osoby.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...enie_firmy.html

andros - Nie Sie 26, 2012 18:28

Mity o pracy w IT

W powszechnym mniemaniu studenci i absolwenci wydziałów informatycznych to wybrańcy losu. Czeka na nich praca w bodaj najbardziej rozwojowej spośród branż i zarobki wyższe niż te, na które może liczyć zdecydowana większość ich kolegów.

Takie wyobrażenia nie są dalekie od prawdy, ale nie każda miejska legenda o branży IT odzwierciedla rzeczywistość. Błędne przekonania na temat branżowych realiów podzielają zresztą nie tylko laicy, ale i przyszli pracownicy firm z tego sektora. Jakie mity o branży IT krążą wśród studentów i absolwentów wydziałów informatycznych? Oto trzy z nich.

Mit 1. Absolwent to alfa i omega

Mistrzostwo Świata w programowaniu zespołowym z Beverly Hills i Tokio, wicemistrzostwo z San Antonio. To tylko nieliczne przykłady sukcesów, jakie młodzi polscy programiści odnosili na arenie międzynarodowej w ostatnich latach. Kolejne osiągnięcia studentów przyniosły splendor rodzimym uczelniom, które, choć nie brylują w światowych rankingach, są bacznie obserwowane przez decydentów z takich ośrodków jak Mountain View czy Redmont.
(...)

Mit 2. Liczą się tylko kompetencje techniczne

Techniczne umiejętności pracownika w branży IT to zazwyczaj jego najważniejsze atuty. Myli się jednak ten, kto sądzi, że na tym wymogi wobec programistów, testerów czy projektantów się kończą. Poprawne napisanie kodu, wykrycie błędów w tym już istniejącym czy odpowiednie zaprojektowanie hurtowni danych to tylko część zadań realizowanych przez pracowników. Do realizacji pozostałych konieczne są także inne niż techniczne kompetencje. Dlatego świeżo upieczony absolwent powinien dbać choćby o swoją znajomość języków.
(...)

Mit. 3. Nieznajomość realiów nie szkodzi

W warunkach panującego kryzysu branża IT słusznie cieszy się opinią najbardziej stabilnej. O dobrej kondycji branży może świadczyć to, że większość przedsiębiorców zamierza zwiększyć zatrudnienie w najbliższym czasie. Pracy dla programistów, testerów czy projektantów oprogramowania nie powinno zatem zabraknąć.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...cy-w-it,1834291

andros - Nie Sie 26, 2012 18:29

Świat według pracownika

Dalsza liberalizacja rynku pracy może się okazać mniej opłacalna dla gospodarki niż inwestowanie w ludzi. Wystarczy połączyć elastyczność z bezpieczeństwem zatrudnienia.

Zwolnienia pracowników, obcinanie etatów, umowy śmieciowe, outsourcing. To ciemne strony współczesnego kapitalizmu. W czasie kryzysu widać je jeszcze wyraźniej. Coraz częściej słychać jednak, że granica bólu została przekroczona, a dalsze uelastycznianie rynku pracy nie jest w stanie wyprowadzić Europy z kryzysu. A skoro tak, może czas odważyć się na świat urządzony pod dyktando pracownika. To może się opłacać.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...cownika,1835509

NEVIL - Nie Sie 26, 2012 18:49

Kanada tylko dla młodych i znających język


Kanadyjski rząd zmienia zasady imigracji dla osób, które chcą szukać pracy. Premiowane będą młodość i znajomość języków. Kanada od wielu lat przyjmuje co roku około 250 tysięcy nowych imigrantów.

Dla wielu osób Kanada to atrakcyjny kraj, bo po trzech latach posiadania prawa stałego pobytu można starać się o obywatelstwo. Około 20 proc. mieszkańców 34-milionowej Kanady urodziło się poza jej granicami.

Wśród imigrantów są także Polacy. Część z rozważających przeprowadzkę do Kanady w poszukiwaniu pracy i nowego miejsca do życia może liczyć na ułatwienia w uznawaniu kwalifikacji. Problem ten jest przedmiotem negocjacji i ma zostać uregulowany w umowie o wolnym handlu między Kanadą a UE. Ocenia się, że umowa może zostać podpisana w przyszłym roku.

Jednak ci, którzy sądzą, że wystarczą kwalifikacje w cenionym zawodzie, mogą się przeliczyć. Kanadyjski rząd zapowiadał zmiany w polityce imigracyjnej, a ostatnio przedstawił nowe zasady, które mają wejść w życie w przyszłym roku. Właśnie zaczęły się konsultacje, jednak rządowy komunikat wskazuje, że kilka punktów raczej nie będzie podlegać negocjacjom.

Jak można przeczytać w "Canada Gazette" - odpowiedniku polskiego Dziennika Ustaw, gdzie drukowane są też projekty zmian w prawie - potrzeby rynku pracy w Kanadzie zmieniają się, m.in. z powodu starzenia się społeczeństwa. "Obecne ekonomiczne kryteria selekcji w procesie imigracyjnym nie są adekwatne do zmieniających się potrzeb rynku pracy, zważywszy, że niektórzy pracownicy przyjęci w ramach istniejących programów nadal mają problemy ze znalezieniem zatrudnienia" - napisano w ocenie skutków obecnych regulacji. Z drugiej strony wiele dobrze wykształconych osób nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie z powodu niedostatecznej znajomości angielskiego lub francuskiego.

Zatem rząd chce nie tylko, by potencjalni imigranci byli lepiej dobierani do potrzeb rynku, ale także pragnie podwyższyć wymogi językowe. Chodzi też o to, by dokładniej dokonywać oceny rzeczywistych kwalifikacji potencjalnych imigrantów. Wreszcie by do Kanady przyjeżdżały osoby młode, które będą mogły wypracować swoją emeryturę.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...cych_jezyk.html

NEVIL - Nie Sie 26, 2012 21:45

Zeelandia czeka na Polaków



Zeelandia to jeden z trzech regionów w Europie o najniższej stopie bezrobocia. Wskaźnik ten wynosi tam zaledwie 2,7 proc. W tej niewielkiej holenderskiej prowincji pracuje liczna grupa naszych rodaków, głównie przy zbiorach i w turystyce.

Ten najdalej wysunięty na zachód region Holandii położony jest tuż przy granicy z Belgią. Powierzchnia prowincji jest nie duża, gdyż wynosi niecałe 3 tys. km2, z czego 1140 km2 stanowi woda. Atrakcyjne położenie regionu nad Morzem Północnym przyciąga w sezonie letnim tysiące turystów, generując setki miejsc pracy w branży hotelarskiej i gastronomicznej. Zeelandia może się też pochwalić silnie rozwiniętym sadownictwem. W produkcji owoców ustępuje tylko prowincji Gelderland.

Można zarobić 1500 euro

Więcej: http://biznes.onet.pl/zee...3,1,prasa-detal

andros - Pon Sie 27, 2012 08:44

Praca w wojsku

W wojsku brakuje ponad 2000 szeregowych. Etaty dostaną żołnierze z Narodowych Sił Rezerwowych, a telewizyjne reklamy mają pomóc znaleźć ich następców – stwierdza "Dziennik Polski". Jak wylicza gazeta, w armii brakuje ponad 2 tys. szeregowych – służy ich 38 tys., a powinno ok. 40 tys.

Dlatego od połowy sierpnia, od święta Wojska Polskiego, w telewizji można zobaczyć spot reklamowy zachęcający do wstępowania do korpusu szeregowych zawodowych. Hasło kampanii brzmi: "Szeregowi zawodowi. Siła charakteru, moc możliwości".
- Armia nie będzie miała kłopotu z zapełnieniem wakatów wśród szeregowych - stwierdza rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Jacek Sońta.

Więcej:
http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Sie 28, 2012 18:44


Będą zmiany w rozliczaniu świąt przypadających w wolne soboty?


Resort pracy, mimo iż negatywnie ocenia przepisy zmieniające zasady rozliczania świąt przypadających w wolne soboty, nie zamierza ich poprawiać dopóki nie zajmie się nimi Trybunał Konstytucyjny.

– Potwierdziły się obawy, że pracodawcy będą tak ustalać terminy dni wolnych, żeby pokrywały się one z terminami świąt. Dzięki takiej właśnie praktyce pracodawca może obniżyć liczbę dni wolnych od pracy o 8, a nawet 10 w ciągu roku kalendarzowego – uważa posłanka Anna Nemś (PO), która wystąpiła do ministra pracy z interpelacją.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...lne_soboty.html

NEVIL - Sro Sie 29, 2012 08:11

Naciągacze oferują świetną pracę. Dostajesz... nakaz spłaty kredytu



Cyberprzestępcy udoskonalili swoje sposoby i wykorzystując przepisy prawa obowiązujące w Polsce, znaleźli nowe pole do zbierania obfitych plonów. Proceder nasilił się w ostatnich miesiącach. Zorganizowane grupy zamieszczają fałszywe oferty pracy w sieci, ale o tym, że są fałszywe, dowiadujemy się na samym końcu. Wszystko na pierwszy rzut oka wygląda bardzo profesjonalnie i bardzo uczciwie.

Najczęściej na skrzynki trafiają propozycje interesującej, intratnej pracy. Część osób traktuje to jako spam, są jednak ludzie, którzy odpowiadają na atrakcyjne anonse.

Osoby proszone są o wysłanie CV ze zdjęciem, podanie swoich wszystkich danych czy przesłanie kserokopii dowodu osobistego. Ale to nie wszystko. - Mają na konto swojego przyszłego pracodawcy przelać symboliczny 1 grosz, by uwiarygodnić się w jego oczach - tłumaczy Zbigniew Engiel z laboratorium Mediarecovery, które zajmuje się m.in. informatyką śledczą.


Zamiast pracy, masz raty do spłacenia

Oszuści zakładają następnie uwiarygodniony przelewem rachunek na dane ofiary i po jakimś czasie zaciągają na to konto kredyt debetowy. Po kilku tygodniach zamiast umowy o pracę listonosz przynosi do domu pismo z banku, które przypomina o spłacie zaciągniętego kredytu. - Banki uszczelniają możliwość tego typu wyłudzeń, np. przy aktywacji konta przez odesłanie umowy na domowy adres i podpis pod dokumentami przy kurierze. Maksymalna kwota debetu na początku też nie jest duża, to zazwyczaj kilkaset złotych - mówi Martyna Kubiak ze Związku Banków Polskich.

Przestępcy i to potrafią obejść. - Adres korespondencyjny nie musi przecież być adresem zameldowania - dodaje anonimowo jedna z pracownic banku. - To nie są działania amatorów. Za procederem stoją zorganizowane grupy przestępcze, które coraz częściej w internecie łupią naprawdę duże pieniądze - dodaje Engiel.

Płacą za przesłanie pieniędzy? Zastanów się, skąd są

To zjawisko jest kolejną odsłoną wyłudzeń cyberprzestępców. Kilka lat temu również było głośno o fałszywych ofertach pracy. Wtedy cyberprzestępcy łudzili ofiary dobrymi pieniędzmi, od 80 do 200 euro za godzinę pracy. - Osoby otrzymywały od swojego pracodawcy przelew na swój rachunek bankowy np. na kilka tys. euro. Do zarobienia miały 10 proc. tej kwoty. Musiały tylko zanieść gotówkę do punktu, który zajmuje się międzynarodowym transferem gotówki, i przesłać ją pod adres wskazany przez swoich wirtualnych szefów - wyjaśnia Engiel.

Pieniądze przesyłane przez ofiary pochodziły najczęściej z kradzieży kont za granicą - Podejmując współpracę, już zaczynaliśmy być częścią całej siatki, która pierze brudne pieniądze - dodaje Engiel. Łatwowierni internauci, którzy zdecydowali się na współpracę, stawali się również przestępcami. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Nikt nie zna skali precederu

Policja nie prowadzi wyodrębnionych statystyk dotyczących phishingu (wyłudzania poufnych danych osobowych w sieci). - Są one wrzucane do jednego worka ze zwykłymi oszustwami. Część osób w ogóle nie zgłasza takich przestępstw. Z wyjątkiem zwykłych kradzieży kart kredytowych - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.

Z danych przedstawionych przez UE wynika, że codziennie na świecie nawet milion osób pada ofiarą przestępstw w cyberprzestrzeni.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....z____nakaz.html

NEVIL - Czw Sie 30, 2012 12:26

Roboty zabiorą nam miejsca pracy


Jakub Płaza

Środa, 29 sierpnia (15:54)

Naukowcy prognozują, że do 2030 roku globalna liczba miejsc pracy skurczy się o połowę, czyli o 2 mld. I nie ma to związku z katastrofami czy przeludnieniem. Po prostu: zastąpią nas roboty - czy tego chcemy, czy nie.

Więcej : http://nt.interia.pl/news...tm_campaign=RSS

NEVIL - Pią Sie 31, 2012 09:34



Mija już pięć lat, od wprowadzenia telepracy do kodeksu pracy. Niestety, w naszych firmach nadal jest ona rzadkością. Choć już co dziesiąte przedsiębiorstwo korzysta z takiej formy pracy.

Z badań PKPP Lewiatan wynika, że tylko ok. 10 proc. mikro, małych i średnich firm korzysta z telepracowników. Tymczasem praca zdalna, rozumiana jako wykonywanie przez pracowników zadań poza siedzibą firmy i przesyłanie ich efektów za pomocą internetu lub innych technologii teleinformatycznych, może przynieść firmie wiele korzyści: od oszczędności finansowych, wzrostu wydajności pracy, większego komfortu pracowników po te związane z ochroną środowiska naturalnego (mniejsze zużycie energii w biurach, niższa emisja CO2 do atmosfery). Praca zdalna zwiększa również liczbę osób aktywnych zawodowo, obniżając zagrożenia wynikające z wyzwań demograficznych.

- Mimo, że Intel od wielu lat funkcjonuje jako zespół wirtualny nie cierpi na tym jakość pracy. Jesteśmy obecni w 17 europejskich krajach, a biura posiadamy tylko w sześciu. Wykorzystując telepracę o wiele łatwiej i taniej możemy rozbudowywać zespoły. Nie pociąga to za sobą konieczności zmiany siedziby wraz ze wzrostem zatrudnienia. To zaś pozwala zaoszczędzić olbrzymie sumy i nie ogranicza tempa rozwoju firmy - mówi Tomasz Klekowski, dyrektor regionalny Intel Central Eastern Europe.

Dlaczego w Polsce mało jest firm, które z telepracy czerpią wiele korzyści?

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Wrz 01, 2012 13:04



Więcej: http://infografika.wp.pl/...,wiadomosc.html

andros - Nie Wrz 02, 2012 09:44

Co to za praca, jeśli zapłata za nią nie wystarcza na życie

Jesienią NSZZ Solidarność rozpocznie kampanię przeciwko umowom śmieciowym. O złych skutkach nadużywania tej formy zatrudnienia, a także o negatywnym wpływie niestabilnej pracy na rozwój gospodarczy i demograficzny opowiada Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej.

Więcej:
http://biznes.interia.pl/...od-zera,1837281

NEVIL - Pon Wrz 03, 2012 11:16


Bez zgody pracownika trudno odzyskać nadpłaconą pensję



Wynagrodzenie pracownika składa się z płacy zasadniczej oraz prowizji. Wskutek błędu służb finansowych pracownikowi została wypłacona prowizja w zawyżonej wysokości. Czy pracodawca może potrącić nadwyżkę z przyszłych wynagrodzeń pracownika?

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ona_pensje.html

NEVIL - Pon Wrz 03, 2012 11:28


Czy jesteś gotowy na własny biznes?




Stworzenie własnej firmy to poważna decyzja. Wiąże się z dużą odpowiedzialnością i wieloma wyrzeczeniami, ale może przynieść wiele korzyści. Jeśli zastanawiasz się nad rezygnacją z tradycyjnego etatu, sprawdź czy jesteś na to gotowy. Odpowiedź sobie na następujące pytania:

Czy jesteś gotowy na poświęcenia?

Rozwój nowopowstałej firmy może trwać długo. Ponad połowa małych przedsiębiorstw upada w ciągu pierwszych 5 lat. Dlatego najważniejsze jest oddanie i determinacja w drodze do sukcesu. Możesz napotkać na wiele przeszkód i problemów. Musisz z determinacją dążyć do wyznaczonych celów i nie poddawać się. Dzięki ciężkiej pracy szanse na powodzenie znacznie wzrastają.

Czy jesteś dobrym sprzedawcą?

Prowadząc swój biznes, musisz być komunikatywny. Jeśli nie potrafisz dobrze wypromować swojej firmy wśród potencjalnych klientów, nie masz szansy na sukces na tak konkurencyjnym rynku.

Czy jesteś zdyscyplinowany?

Być może świetnie się sprawdzałeś w swojej poprzedniej pracy, kiedy nad wykonaniem Twoich zadań czuwali przełożeni. Czy jednak jesteś w stanie sam zmobilizować się i zmotywować do działania?

Czy masz stabilną sytuację finansową?


Wiele nowych firm nie od początku przynosi zyski. Jeśli nie jesteś przygotowany na kilkumiesięczny okres bez dochodu, zaoszczędź pieniądze i przełóż w czasie decyzję o własnym biznesie.

Czy posiadasz odpowiednie doświadczenie?

Brak doświadczenia i wiedzy o branży to dwa główne powody braku sukcesu nowych firm. Dlatego upewnij się, że jesteś dobrze przygotowany, by prowadzić własny biznes.

źródło: http://poradnik-kariery.m...es/article.aspx

NEVIL - Czw Wrz 06, 2012 09:05



Premier Donald Tusk opowiedział się za uelastycznieniem prawa pracy, ale również za eliminowaniem najbardziej szkodliwych form tzw. umów śmieciowych. Zapowiedział, że poruszy te kwestie w swoim wystąpieniu w Sejmie planowanym na przełom września i października.

Tusk przyznał, że czeka nas bardzo poważna dyskusja w parlamencie na temat m.in. uelastycznienia prawa pracy. Temat ten ma poruszyć podczas wystąpienia w Sejmie, w którym przedstawi plany rządu na kolejne miesiące. Wystąpienie to - powiedział premier - będzie miało miejsce jeszcze we wrześniu lub na początku października.

- Szczególnie ważne jest dla mnie, aby działania na rzecz uelastycznienia prawa pracy, które służyłyby tworzeniu nowych miejsc pracy, szły równocześnie w stronę eliminacji najbardziej brutalnych form tzw. umów śmieciowych. A więc chcielibyśmy, aby ludzie w Polsce z jednej strony byli zatrudniani elastycznie, ale równocześnie, jeśli ktoś jest zatrudniony, to niech ma gwarancje wynikające z faktu płacenia składki emerytalnej i zdrowotnej - podkreślił Tusk na środowej konferencji prasowej.

- Będę proponował rozmowę w tych dwóch kierunkach: uelastycznić, a jednocześnie doprecyzować, żeby wyeliminować te najbardziej szkodliwe z naszego punktu widzenia formy "śmieciówek" - dodał premier.

Jak podkreślił, również prezydent zwraca uwagę na potrzebę uelastycznienia prawa pracy. Premier przyznał jednocześnie, że pieniądze wydawane na walkę z bezrobociem w bardzo dużym stopniu są konsumowane przez zasiłki dla osób bezrobotnych. - To jest, niestety, być może główna aktywność państwa w wykorzystywaniu tych środków - dodał premier.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Wrz 12, 2012 12:43

Stażysta pilnie poszukiwany


12.09.2012. Radio Elka

Pracodawcy z powiatu lubińskiego coraz chętniej zatrudniają w swoich firmach stażystów. Dzieje się tak nie tylko w prywatnych zakładach, ale także w instytucjach administracji publicznej, sądach, bankach, szpitalach a nawet w szkołach państwowych.

Stażysta to dla pracodawcy łakomy kąsek, bo wszelkie koszty jego zatrudnienia i utrzymania ponosi urząd pracy. Od początku roku w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lubinie zgłoszono już 300 wniosków o przyjęcie stażysty. - Na pewno jest to jakaś pomoc zarówno dla pracodawcy,
jak i osoby bezrobotnej, nawet gdy taka osoba jest zatrudniana na okres próbny, ale w tym czasie pracodawca ma pracownika, a osoba bezrobotna ma pracę. Czy uda mu się zostać na stałe w danym zakładzie pracy czy też nie, na pewno my staramy się, by taki staż przebiegł efektywnie i by takiej osoby udało się podjąć pracę po takim stażu. Różnie to bywa, bo dużo zależy od pracodawcy, czy po zakończonym stażu, może pozwolić sobie na przyjęcie takiej osoby na stałe - mówi Wioletta Jagielska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie.

Większość wniosków o pozyskanie stażysty wpływa od właścicieli prywatnych firm, ale coraz częściej o stażystę dopytują np. dyrektorzy publicznych szkół i przedszkoli czy władze lokalnych samorządów. W zależności od tego, z jakiego programu osoba bezrobotna kierowana jest na staż, może on trwać 3, 4 lub 6 miesięcy. Za swoją pracę stażysta dostaje 900 zł brutto tzw. stypendium stażowego, czyli na rękę około 700 zł miesięcznie. Do tego stażysta ma opłacone całe ubezpieczenie społeczne, tj. składki zdrowotną, emerytalną i rentową. (tom)

http://miedziowe.pl/content/view/59148/78/

NEVIL - Sro Wrz 12, 2012 14:28

Nagroda z zysku a podstawa wymiaru świadczeń chorobowych


Podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi wynagrodzenie wypłacone pracownikowi u pracodawcy, u którego przysługuje zasiłek chorobowy. Za wynagrodzenie uwzględniane w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego uważa się przychód pracownika, stanowiący podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniu potrąconych przez pracodawcę składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe oraz na ubezpieczenie chorobowe, finansowanych ze środków pracownika.

Więcej: http://www.firma.egospoda...ych,1,47,1.html

NEVIL - Czw Wrz 13, 2012 07:33

Głupszy od szefa szuka pracy


Filip otrzymał pracę dopiero wtedy, gdy ze swojego CV usunął informację o doktoracie. Jego zdaniem to był główny powód jego porażek zawodowych. Łukasz, poliglota, po wielu niemiłych rozmowach z rekruterami i próbnym tłumaczeniu przeróżnych materiałów w ogóle przestał szukać pracy. Otworzył własną firmę. Nadal uważa, że pracodawcy nie lubią bardziej wykształconych od siebie.

Filip, który doktoryzował się z ekonomii od ponad roku starał się o pracę w dużych firmach. - Wszyscy patrzyli na mnie jak na dziwoląga, wciąż pytali o ten doktorat, po czym miło dziękowali i już się nie odzywali – wyjaśnia i dodaje, że dopiero, gdy z CV usunął wszelkie informację na temat doktoratu, otrzymał wymarzony etat.

Łukasz Nężyk nie miał tyle szczęścia, choć doskonale włada trzema językami. - Rekrutację bardzo często prowadziły osoby słabo przygotowane do tego zadania. Bardzo słabo władały językiem obcym, moje dokumenty analizowały dopiero wtedy, gdy usiadłem naprzeciwko, a pytania czytały z kartki. Gdy raz czy dwa zwróciłem uwagę, omiotły mnie lodowatym wzrokiem, oznaczało to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że moja kariera w tej firmie właśnie dobiegła końca. Moim zdaniem cała ta rekrutacja to rytualny cyrk, w którym wszyscy bawią się w nudny teatrzyk. Żenujące – podkreśla Łukasz.



Moja praca, ich praca

- Niejednokrotnie zdarzyło mi się tłumaczyć tekst, niby na próbę i za darmo oczywiście. Efekt końcowy był taki, że pracy nie otrzymałem, za to moje tłumaczenie ukazywało się w folderach, na stronach internetowych czy w innych miejscach, z podpisem, że tłumaczenie własne firmy – kontynuuje swoją opowieść Łukasz. Po wielu miesiącach szukania pracy, robienia tłumaczeń, stawiania się na spotkania rekrutacyjne, po wielu mniej lub bardziej zabawnych przygodach postanowił założyć własną firmę zajmującą się tłumaczeniami. Od czasu do czasu wyjeżdża także za granicę. - Na brak klientów nie narzekam. I nie muszę nikomu udowadniać, że nie wypadłem sroce spod ogona - reasumuje.

Manuela Rejmann, HR Advisor firmy Randstad - agencji doradztwa personalnego i pracy tymczasowej, wyjaśnia, że przygotowanie materiału dodatkowego służy zazwyczaj szczegółowemu sprawdzeniu kompetencji. - Jeśli po przekazaniu materiału zostanie on wykorzystany przez pracodawcę jako własny, to jest to po prostu nieetyczne i niezgodne z prawem. Nie powinno mieć miejsca – tłumaczy.

Przyznaje też, że ktoś, kto nie posiada profesjonalnego przygotowania do przeprowadzenia naboru pracowników będzie się kierował własnymi zasadami i przekonaniami w procesie podejmowania decyzji. Może się więc zdarzyć, że kandydat, którego wykształcenie przewyższa nawet potrzeby pracodawcy, zostanie źle oceniony i odrzucony.

- W przypadku profesjonalnie prowadzonych procesów rekrutacyjnych jednym z początkowych elementów współpracy jest szczegółowe ustalenie profilu poszukiwanego kandydata, któremu zostanie zaproponowana posada – wyjaśnia i dodaje: - Firmy nie poszukują osób posiadających kwalifikacje wyższe od niezbędnych głównie dlatego, że osoby wysoce wykwalifikowane są po prostu droższe. A żaden racjonalnie działający pracodawca nie chce płacić za pracę więcej niż to niezbędne.

Więcej:

http://biznes.onet.pl/glu...70,1,news-detal

NEVIL - Pią Wrz 14, 2012 13:52

Szturm na (niektóre) studia. Czy popularny kierunek gwarantuje pracę?



Choć maturzyści coraz częściej myślą o pracy zgodnej z kierunkiem wykształcenia, to nadal sporą popularnością cieszą się takie studia, które gwarancji zatrudnienia nie dają.

Maturzyści w końcu poszli po rozum do głowy i zrezygnowali z najbardziej popularnego kierunku od lat – pedagogiki. Wśród najbardziej obleganych studiów są nadal prawo, rachunkowość oraz kierunki lekarskie. Ale choć młodzi coraz częściej wybierają studia z myślą o przyszłym rynku pracy, nadal popularnością cieszą się takie studia, które gwarancji zatrudnienia nie dają. W czołówce tych najchętniej wybieranych na niektórych uczelniach znalazły się psychologia czy dziennikarstwo. Ten ostatni cieszył się niezwykłą popularnością na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie 1362 osoby walczyły o 90 miejsc, zaś w stolicy o jeden indeks na tym kierunku rywalizowało aż 26 osób.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...tuje_prace.html

NEVIL - Pon Wrz 17, 2012 12:05

Rewolucja - konta z czasem pracy


Wielkie zmiany w kodeksie pracy. Zatrudniony odłoży przepracowany czas na własnym firmowym rachunku. Jeśli będzie miał nadgodziny, otrzyma za nie wyższy dodatek – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

To jedna z propozycji zmian przepisów o czasie pracy, jakie Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) przedstawi partnerom społecznym. Wspólnie mają oni przygotować cały nowy dział VI kodeksu pracy poświęcony tym zagadnieniom.

Przygotowane przez resort zmiany zmierzają w jednym kierunku: to nie ustawa, lecz reprezentanci pracowników w porozumieniu z pracodawcą mają ustalać obowiązujący w firmie rozkład czasu pracy oraz okres, w jakim należy go rozliczyć.

Jeżeli wraz z końcem okresu rozliczeniowego okazałoby się, że zatrudniony przepracował więcej godzin, niż powinien, wtedy otrzyma dodatek do pensji. Jego stawka będzie tym wyższa, im dłuższy był wspomniany okres. To jednak tylko jeden z wariantów zmian.

"Oczywiście kodeks pracy nadal będzie gwarantował zatrudnionym wszystkie normy ochronne, czyli m.in. prawo do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku dobowego i 35-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku w tygodniu" - tłumaczy Radosław Mleczko, podsekretarz stanu w MPiPS.

źródło: http://biznes.onet.pl/rew...8209,news-detal

NEVIL - Wto Wrz 18, 2012 08:56

Wypalenie zawodowe: kiedy pomoc psychologa?


Odsetek osób skarżących się na pracę w chronicznym stresie i przeciążenie obowiązkami jest ogromny, zaś wypalenie zawodowe stało się wręcz chorobą społeczną. Kiedy powinniśmy poprosić o pomoc psychologa?




Czy to ja nie daję rady, czy też mnie „zajeżdżają” w pracy?

Kiedy czujemy, że obowiązki służbowe nas przeciążają, codziennie wracamy z pracy wykończeni, zaś nasze myśli krążą wokół tego, czego dziś nie zdążyliśmy zrobić, powinniśmy zadać sobie pytanie: czy to ja nie daję rady w pracy (np. bo nie mam odpowiednich umiejętności, doświadczenia, motywacji), czy zrzucono na mnie tyle obowiązków, że inni na moim miejscu też nie daliby rady…

Wiele firm – nie tylko w okresie wysokiego bezrobocia – stosuje wobec pracowników zasadę cytryny: „wycisnąć ile się da, a potem wyrzucić”. W myśl tej strategii menedżerowie dokładają podwładnym kolejne obowiązki – póki nie padną pod ich ciężarem lub sami nie odejdą z pracy. Jeśli na taką firmę trafi człowiek, który z natury jest zaangażowany i wszystko co robi, chce zrobić dobrze, to otrzymując kolejne zadania, będzie starał się utrzymać dobrą jakość ich wykonania. Początkowo będzie pracował szybciej i efektywniej. Gdy to nie wystarczy, zacznie zostawać dłużej w pracy, zrezygnuje z przerwy na lunch czy z urlopu. Jednak jeśli ilość zrzucanej na niego pracy jest obiektywnie zbyt duża, to takie próby wyrobienia zawyżonej normy skończą się chronicznym stresem, przemęczeniem, frustracją, a w końcu chorobami psychosomatycznymi i wypaleniem zawodowym.

Więcej: http://www.praca.egospoda...oga,1,46,1.html

Czytaj też: http://www.egospodarka.pl...ity,1,20,2.html

NEVIL - Czw Wrz 20, 2012 08:12

Stażysta, czyli darmowa siła robocza dla firm i urzędów


Pracodawcy mogą mieć u siebie bezrobotnych na stażach bez nawiązywania z nimi stosunku pracy i ponoszenia kosztów związanych z wynagrodzeniem. Potem mogą ich zwolnić.

W 2011 roku staże były najczęściej stosowanym przez powiatowe urzędy pracy (PUP) instrumentem aktywizacji. Na praktykach w instytucjach państwowych i firmach prywatnych było 110,5 tysiąca bezrobotnych. Z drugich pod względem popularności szkoleń skorzystało 53,8 tys. osób.

Na stażach firmy nie muszą płacić praktykantowi, bo dostaje on stypendium z urzędu pracy wynoszące obecnie 953,10 zł. Teoretycznie bezrobotni powinni nabywać nowe kwalifikacje. Staż może trwać do pół roku. W przypadku osób, które nie ukończyły 25 lat, praktyka jest wydłużona nawet do roku.

Ale staże świetnie wyglądają tylko na papierze. Bo bezrobotni zazwyczaj nie nabywają na nich nowych umiejętności.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw..._i_urzedow.html

NEVIL - Nie Wrz 23, 2012 09:58

Polski paradoks: Młodzi nie mają szans na pracę w wyuczonym zawodzie




W Polsce praca w swoim zawodzie to rzadkość. Szansę na nią mają praktycznie tylko absolwenci studiów medycznych i technicznych. Koszty takiej sytuacji ponoszą zarówno sami poszukujący pracy, jak i pracodawcy oraz cała gospodarka.

Nie tak dawno temu Główny Urząd Statystyczny pokusił się o sprawdzenie, na ile wykonywana przez młodych Polaków praca jest zgodna z wyuczonym zawodem. Okazało się, że 43 proc. młodych osób zadeklarowało, że pracuje w wyuczonym zawodzie. Co z pozostałymi 57 proc. absolwentów? - 7 proc. z nich pracowało w zawodzie niezgodnym z wykształceniem, choć mogło w jakimś zakresie wykorzystywać zdobyte podczas nauki kompetencje; dla 39 proc. nie było pracy w ich zawodzie; a 11 proc. nie miało w ogóle wyuczonego zawodu.

Taka sytuacja wiąże się oczywiście z dodatkowymi kosztami, przede wszystkim dla pracodawców. Monika Zakrzewska, ekspert ds. rynku pracy z Konfederacji Pracodawców Polskich Lewiatan (KPPL) twierdzi, że zatrudniając nowego pracownika, pracodawca przez pierwsze pół roku ponosi wyłącznie koszty związane z jego wyszkoleniem. Dopiero po kilku miesiącach, odpowiednio przygotowany pracownik zaczyna przynosić firmie zysk. A jednak płacąc tak wysoką cenę, pracodawcy nie wahają się zatrudniać osoby, legitymujące się dyplomem uczelni mającej bardzo mało wspólnego z proponowanym przez nich stanowiskiem. W Polsce historyk zostaje specem od reklamy, a pedagog monitorem badań klinicznych. Jest to sytuacja dosyć powszechna. Kandydaci podejmują pracę taką, jaką w danym momencie oferuje im rynek.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...m_zawodzie.html

NEVIL - Pon Wrz 24, 2012 13:03

Ile waży bezrobocie



I ty możesz stracić pracę – z taką świadomością żyje coraz więcej Polaków: od budowlańców, przez nauczycieli, po dziennikarzy. Czy można się podnieść po takiej traumie? Są ludzie, którzy znaleźli sposób.

Polska gospodarka dostała zadyszki, to już pewne. Przestajemy być zieloną wyspą wzrostu ekonomicznego na mapie pogrążonej w regresie Europy. I nawet jeśli nie staniemy się Atlantydą, która w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy pogrąży się w odmętach chaosu społecznego na wzór grecki – co nieustannie wieszczy opozycja – zapłacimy za bessę cenę nie do oszacowania. Według prognoz tylko do końca roku pracę stracić ma ok. dwustu pięćdziesięciu tysięcy osób. Ucierpią nie tylko masowo zwalniani finansiści, nauczyciele, budowlańcy z firm, pogrzebanych przez kontrakty przy inwestycjach związanych z EURO czy dziennikarze (po prasowych gremialnie tracą posady telewizyjni), ale także ich rodziny. Lekko licząc: zimą 2013 r. ze skutkami bezrobocia pośrednio może się zetknąć ok. miliona kolejnych osób.

Jak opisać ten czarny scenariusz? Jak zmierzyć i wycenić indywidualne dramaty ćwierć miliona ludzi, którzy trafią na bruk?

Więcej: http://tygodnik.onet.pl/3...ie,artykul.html

NEVIL - Sro Wrz 26, 2012 13:14

Znajdą młodym pracę


Mają już pierwsze oferty, ale przyjmować zaczną oficjalnie od jutra – w Lubinie powstał właśnie Punkt Pośrednictwa Pracy. To oferta skierowana głównie dla młodych, którzy jeszcze się uczą, ale już teraz chcieliby sobie dorobić.

Pracę w PPP może znaleźć młodzież w wieku od 15 do 25 lat. – To właśnie z myślą o młodych ludziach, którzy uczą się lub studiują i nie mają jeszcze wykształcenia, otwieramy kolejny w regionie Punkt Pośrednictwa Pracy – mówi Celina Witkowska, zastępca komendanta wojewódzkiego Ochotniczego Hufca Pracy we Wrocławiu. Ale do punktu zgłaszać mogą się też pracodawcy, którzy dorywczo lub na stałe chcieliby zatrudnić młodych ludzi.

Choć oficjalne otwarcie zaplanowano na jutro, Ewa Górniak, która w lubińskim punkcie pracować będzie jako pośrednik pracy, zdradza, że napłynęły już pierwsze oferty. W tym do roznoszenia ulotek czy pracy w pizzerii. – To jest pierwszy taki punkt w naszym mieście, ale wiemy, że zapotrzebowanie jest duże. Już dziś zgłosił się pierwszy młody lubinianin, który szuka pracy. Bo nasze oferty to nie tylko praca na stałe, ale też możliwość dorobienia sobie po lekcjach czy pomiędzy zajęciami – wyjaśnia.

Punkt już teraz nawiązał współpracę z lubińskim urzędem pracy. – Nasz urząd najczęściej dysponuje ofertami dla osób wykształconych, którzy zakończyli już edukację. Dlatego tak ważne jest utworzenie punktu z ofertami dla młodzieży. Na pewno będziemy wymieniać się ofertami, tym bardziej, że z naszych obserwacji wynika, że praca staje się modna wśród młodych – przyznaje Wioletta Jagielska, szefowa Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie.

Lubiński PPP jest dziewiątym punktem w naszym regionie i 98. w Polsce. Pieniądze na ich utworzenie OHP pozyskał z Unii Europejskiej.

PPP otwarto przy ulicy Tysiąclecia 2 (wejście jak do TVL Odra), na drugim piętrze. Punkit będzie czynny od poniedziałku do piątku od 7.45 do 15.45.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...odym_prace.html

NEVIL - Pią Wrz 28, 2012 11:50

Urzędnicy są przytłoczeni biurokracją. Brakuje im czasu i umiejętności do walki z bezrobociem




Eksperci są sceptyczni, co do skuteczności urzędowych interwencji na rynku pracy. Urzędnicy są przytłoczeni, w istocie bezproduktywnymi obowiązkami biurokratycznymi, np. prowadzeniem rejestrów bezrobotnych, rozdzielaniem środków publicznych, raportowaniem itd. W efekcie - brakuje im czasu i umiejętności na świadczenie usług doradztwa zawodowego i pośrednictwa pracy z prawdziwego zdarzenia.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ezrobociem.html

NEVIL - Pią Wrz 28, 2012 12:07

Trzydziestolatek nie dostanie stażu, bo jest na to za stary



Powiatowe urzędy pracy mają problemy z aktywizacją zawodową osób bezrobotnych, które skończyły 30 lat, a mają nie więcej niż 50. Pomoc utrudnia nieżyciowe prawo, które zabrania posyłania takich osób m.in. na staże.

W kryzysie utraty pracy boją się wszyscy. Także ci, wydawałoby się, najbardziej odporni – stosunkowo młodzi między 30. a 50. rokiem życia, z doświadczeniem zdobytym w firmach. Jednak takim osobom rząd nie pomaga, kiedy powinie im się noga i trafiają do powiatowych urzędów pracy jako bezrobotni. Tkwią w rejestrach i nic poza tym nie dostają. Przeszkadza nietrafiony art. 49 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.).

Zabrania on doradcom zawodowym i pośrednikom pracy posyłania osób, które mają 30 lat, a nie skończyły 50, na staże, prace interwencyjne, roboty publiczne, przygotowanie zawodowe dorosłych, a także przyznania stypendium w czasie nauki w szkole dla dorosłych i refundowania kosztów opieki nad dzieckiem do lat 7.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...o_za_stary.html

NEVIL - Wto Paź 02, 2012 20:31

TK: za święto w dzień wolny należy się dodatkowe wolne


Trybunał Konstytucyjny uznał we wtorek za niekonstytucyjny przepis odbierający pracownikom dodatkowy dzień wolny za święto przypadające w dzień wolny od pracy - wynika z wyroku ogłoszonego przez przewodniczącego składu sędziego TK Stanisława Biernata.



Jak orzekł Trybunał, przepis pozbawiający dodatkowego dnia wolnego za dzień wolny przypadający w święto jest niezgodny z konstytucyjną zasadą równości. Obowiązek oddawania pracownikom takiego dnia uchylono po wprowadzeniu od 2011 r. wolnego w święto Trzech Króli (6 stycznia).

TK nie określił żadnego okresu przejściowego; wyrok jest ostateczny, co oznacza, że zakwestionowany przepis straci moc z chwilą opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw.

Więcej: http://biznes.onet.pl/tk-...5843,news-detal

NEVIL - Czw Paź 04, 2012 08:31



Gdzie młody zarobi najwięcej? Niestety nie w Polsce. Najwyższe wynagrodzenia wypłacane są w dwóch krajach spoza Unii Europejskiej. Polacy są jednak zadowoleni z otrzymywanych pensji.

Według danych Eurostatu, w 2010 roku wśród krajów europejskich najwyższe zarobki osób poniżej 30 roku życia notowano w Norwegii. Polska, z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w wysokości 646 EUR, zajmowała jedną z ostatnich pozycji w rankingu.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenia młodego Norwega wyniosło 3 410 EUR. Nieznacznie mniejsze wynagrodzenie uzyskali młodzi Szwajcarzy (3 393 EUR). Z krajów należących do Unii Europejskiej najwyższe płace osoby przed 30-tką otrzymywały w Danii. Przeciętnie w miesiącu było to 3 020 EUR. Ranking zamykała Polska razem z Litwą (546 EUR) i Rumunią (392 EUR).

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie osób w wieku poniżej30 lat w krajach europejskich w 2010 roku (EUR)



– Paradoksalnie pomimo wyraźnych dysproporcji płacowych Polacy przed 30-tką są bardziej zadowoleni z otrzymywanych zarobków od wielu rówieśników z Europy Zachodniej, np. Włochów, Niemców, Hiszpanów czy Francuzów – komentuje Krzysztof Belczyk z Sedlak & Sedlak.

Według badania przeprowadzonego w 2010 roku przez Europejską Fundację na Rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy 45,3 proc. pracujących Polaków przed 30 rokiem życia było zadowolonych z otrzymywanego wynagrodzenia.

Jak kształtują się zarobki w Polsce? – Zapraszamy do udziału w Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń. Dla wszystkich którzy wypełnia ankietę, portal wynagrodzenia.pl przygotował szczegółową i bezpłatną analizę płac dla wybranego stanowiska – mówi Magdalena Witek z Sedlak & Sedlak.

Materiał stanowi skrót artykułu "Wynagrodzenia Europejczyków przed 30 rokiem życia" opublikowanego na portalu wynagrodzenia.pl.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Czw Paź 11, 2012 13:35

Wzór pracownika to rodzinny karierowicz na trzy etaty


Analiza dostępnych ofert pracy prowadzi do wniosku, że idealny kandydat nie istnieje. Cechy, które powinien posiadać, są ze sobą sprzeczne, np: empatyczny i bezlitosny. Wymagania i kaprysy pracodawców rosną jednak wprost proporcjonalnie do bezrobocia.



Wymagania, jakie stawiają pracodawcy kandydatom, nijak mają się do wykształcenia, doświadczenia i umiejętności zdecydowanej większości Polaków. Oto kilka przykładów:
„Recepcjonista z biegłym angielskim i 10-letnim doświadczeniem”, „kucharz mówiący płynnie w języku hindi i potrafiący (perfekcyjnie!) przygotowywać dania wietnamskie”. Albo „menedżer, który zna się nie tylko na logistyce, lecz także na produkcji i zakupach”. Do tego niczym mantra w każdej ofercie przewijają się te same cechy, jakich oczekują od pracowników firmy: kreatywność, dyspozycyjność, odporność na stres i entuzjazm. To już jednak wieloletni standard.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...trzy_etaty.html

andros - Pią Paź 12, 2012 09:56

Lubinianka zwolniona ze strefy

Znów czarne chmury nad Lidią Jarmułowicz z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Lubinianka nie jest już wiceprezesem Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Po półtora roku kobieta została odwołana ze swojej funkcji.

Lidia Jarmułowicz nie ma szczęścia do stanowisk, które zostają jej powierzone. Przez rok szefowała w legnickim ZUS-ie, ale na początku 2011 roku odwołano ją po przeprowadzonej kontroli. Ta podobno wykazała, że legnicka placówka miała jedne z najgorszych w kraju wyniki finansowe.

– A tak naprawdę chciałam zadbać o nasze publiczne pieniądze, ale mi nie pozwolono – mówiła nam wtedy lubinianka.

Więcej:
http://www.lubin.pl/aktua..._ze_strefy.html

*A co na to internauci? Czytaj komentarze...

andros - Sob Paź 13, 2012 11:48

Czas wolny to złudzenie. Co nas czeka? Praca przez 24 godziny na dobę

To złudzenie, że pracujemy mniej niż robotnicy w XIX wieku. Dziś praca i czas wolny zlewają się nam w jedno: myślimy o niej w domu i podczas zabaw z dziećmi. A co nas czeka? Praca przez 24 godziny na dobę – mówi nam amerykański ekonomista Daniel S. Hamermesh, jeden z najważniejszych w USA badaczy ekonomii pracy. Obecnie wykłada na Uniwersytecie Teksańskim w Austin i współpracuje z National Bureau of Economic Research (NBER). Jest też jednym z najbardziej aktywnych autorów popularnego bloga ekonomicznego Freakonomics.com

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...ny_na_dobe.html

andros - Sob Paź 13, 2012 11:53

Wzór pracownika to rodzinny karierowicz na trzy etaty

Analiza dostępnych ofert pracy prowadzi do wniosku, że idealny kandydat nie istnieje. Cechy, które powinien posiadać, są ze sobą sprzeczne, np: empatyczny i bezlitosny. Wymagania i kaprysy pracodawców rosną jednak wprost proporcjonalnie do bezrobocia.

Wymagania, jakie stawiają pracodawcy kandydatom, nijak mają się do wykształcenia, doświadczenia i umiejętności zdecydowanej większości Polaków. Oto kilka przykładów:
„Recepcjonista z biegłym angielskim i 10-letnim doświadczeniem”, „kucharz mówiący płynnie w języku hindi i potrafiący (perfekcyjnie!) przygotowywać dania wietnamskie”. Albo „menedżer, który zna się nie tylko na logistyce, lecz także na produkcji i zakupach”. Do tego niczym mantra w każdej ofercie przewijają się te same cechy, jakich oczekują od pracowników firmy: kreatywność, dyspozycyjność, odporność na stres i entuzjazm. To już jednak wieloletni standard.

Więcej:
http://serwisy.gazetapraw...trzy_etaty.html

NEVIL - Sob Paź 13, 2012 12:10

andros, a tekst zamieszczony przeze mnie w tym dziale 11 października o godz 13:35 przeczytałeś ? W tej sytuacji pozostaje Ci jedynie edytować swój post, określić ważność na 1 dzień i jutro zniknie.
NEVIL - Pią Paź 19, 2012 12:26

andros, widzę że trudno podjąć Ci decyzję... :-)
NEVIL - Sob Lis 03, 2012 11:46


Mobbing - i co dalej?




Twój przełożony stosuje wobec Ciebie mobbing? Zastanawiasz się nad skierowaniem sprawy do sądu? Na pytanie co można zrobić w tej sytuacji, jak udowodnić nękanie i czego można się domagać, odpowiada Agnieszka Janowska, radca prawny i ekspert prawa pracy z TGC Corporate Lawyers.

Sprawy o udowodnienie mobbingu faktycznie nie należą do łatwych z dwóch powodów. Po pierwsze kłopotliwe bywa zgromadzenie dowodów, które jednoznacznie świadczyłyby o istnieniu mobbingu, ponadto procesy w tej sprawie z reguły są czasochłonne. Ważne, aby ofiara wiedziała co robić jeśli znajdzie się w takiej sytuacji. Przede wszystkim należy mieć świadomość, że ciężar udowodnienia mobbingu spoczywa na pracowniku. Zanim jednak zatrudniony wniesie powództwo powinien podjąć działania, które pozwolą mu udokumentować naganne sytuacje i zachowania w miejscu pracy.

W tym celu warto notować każde naganne zachowanie mobbera, nazwiska osób, które dopuszczają się nadużyć i szczegóły ich zachowania. Dowodem mogą być również e-maile, listy, SMSy, nagrane na dyktafon czy kamerę rozmowy, spotkania oraz pobrane przez pracownika zwolnienia L4. W postępowaniu sądowym pracownik ma możliwość wniesienia o przesłuchanie konkretnych osób w charakterze świadków. W praktyce jednak bywa to trudne, zwłaszcza jeśli nadal są zatrudnieni w tej firmie. Częściej w postępowaniu sądowym występują natomiast byli pracownicy.

Więcej: http://www.praca.egospoda...lej,1,46,1.html

NEVIL - Sob Lis 03, 2012 13:22


Wróciliby z emigracji za 2798 zł miesięcznie na rękę

Aż 73 proc. opolan, którzy wyjechali do pracy za granicę, jako główny powód podało niesatysfakcjonującą finansowo pracę lub jej brak. Większość byłaby skłonna wrócić do ojczyzny, jeśli byłaby tu praca za wcale nie tak wielkie pieniądze - pisze "Gazeta Wyborcza".

Z danych spisu powszechnego z 2011 roku wynika, że znalezienie lepszej pracy było zdecydowanie najczęstszym powodem wyjazdu opolan za granicę. 35,2 proc. wskazało na wyższe zarobki za granicą, a 30,6 proc. na trudności w znalezieniu pracy w kraju.

Co zrobić, by emigrantów ściągnąć z powrotem do kraju i powstrzymać wyjazdy z regionu młodych ludzi? Zastanawia się nad tym w swych badaniach prof. Romuald Jończy z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i Politechniki Opolskiej.

Z badań prof. Jończego wynika, że średnia minimalna płaca, która skłoniłaby naszych emigrantów do powrotów, to 2798 zł na rękę. Mniej więcej jedna trzecia badanych byłaby skłonna podjąć pracę w Polsce za wynagrodzenie netto nieprzekraczające 2000 zł.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....ie_na_reke.html

NEVIL - Sob Lis 10, 2012 11:43

Ubiór w pracy
============================
Klik: http://praca.wp.pl/gid,13...aj,galeria.html

NEVIL - Sob Lis 10, 2012 23:16

Palisz? Pracujesz dłużej. Gdzie?


Fakt | 10.11.2012 | 07:18


Koniec z darmowymi przerwami na papieroska dla palaczy w Świnoujściu (woj. zachodniopomorskie). Urzędnicy z miejscowego ratusza muszą odpracowywać czas, jaki spędzają na paleniu. Dlaczego? Bo sumując każdą minutę spędzoną na papierosie przez największych nałogowców miesięcznie może to zajmować nawet cały dzień pracy.


W budynkach urzędu palenie jest zabronione, więc palacze mogą zaciągać się papierosem tylko na zewnątrz. Jednak każde wyjście i powrót z papierosa musi być teraz odnotowane w specjalnym zeszycie prowadzonym przez Agnieszkę Juran, naczelniczkę urzędowego działu kadr.

Efekt? - W ciągu miesiąca dwie trzecie palaczy z naszego urzędu już rzuciło palenie. Sam jestem tego przykładem - mówi Robert Karelus (49 l.), rzecznik prezydenta miasta. - Załóżmy, że czas spędzony na paleniu to 15 minut dziennie. Rachunek jest prosty, 24 dni pracy dają aż sześć godzin, które nasi pracownicy przeznaczają na palenie. Dlatego podjęta została decyzja o odpracowywaniu tego czasu. Jak to ma być zrobione w przypadku konkretnego pracownika, określają naczelnicy wydziałów - wyjaśnia Karelus.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

NEVIL - Nie Lis 11, 2012 16:13

Praca, nasza miłość. I przekleństwo

To złudzenie, że pracujemy mniej niż robotnicy w XIX wieku. Dziś praca i czas wolny zlewają się nam w jedno: myślimy o niej w domu i podczas zabaw z dziećmi. A co nas czeka? Praca przez 24 godziny na dobę - mówi nam amerykański ekonomista Daniel S. Hamermesh.
(...)
Jak to? Przecież tydzień pracy od lat ulega ciągłemu skracaniu. Nie trzeba nawet porównywać naszej sytuacji ze średniowiecznym chłopem czy XIX-wiecznym robotnikiem, bo w Polsce jeszcze w latach 70. były pracujące soboty.

- To złudzenie. Polega ono na tym, że zmieniają się proporcje pomiędzy tzw. niebieskimi a białymi kołnierzykami. Jeszcze w latach 50. i 60. wśród zatrudnionych dominowali ci pierwsi, czyli przedstawiciele zawodów opartych na pracy fizycznej. Taki klasyczny robotnik faktycznie szedł do pracy na określoną godzinę, zaznaczał swoje nazwisko na liście obecności, pracował i wychodził. Jeśli musiał zostać dłużej, domagał się zapłaty za nadgodziny.

- Od trzech czy czterech dekad proporcje się jednak odwracają. W zachodnim świecie przewagę zaczynają zdobywać białe kołnierzyki - pracownicy umysłowi. Oni pracują inaczej i zdecydowanie więcej. Różnica polega na tym, że niebieski kołnierzyk wykonywał pracę i szedł do domu. Biały często pracuje w domu, a nawet jeśli próbuje oddzielać pracę i dom wyraźną linią, to i tak zabiera ją do domu w głowie. Myśli o niej pod prysznicem, planuje, bawiąc się z dziećmi w parku, a w drodze do pracy czyta książki, które pomogą mu się zawodowo rozwinąć.

(...)

Więcej: http://biznes.interia.pl/...lenstwo,1852217

NEVIL - Wto Lis 13, 2012 11:58

Pracodawcy oszczędzają w kryzysie


W całym 2012 roku realne zarobki będą niższe niż w 2011. Ceny rosną a płace praktycznie stoją w miejscu. Pracodawcy niechętnie zatrudniają też nowych pracowników w miejsce tych, którzy odeszli z pracy, a także oszczędzają na premiach i bonusach.

Według raportu Eurofund, europejskiej agencji zajmującej się m. in. badaniem jakości pracy i życia w UE, podczas kryzysu pracodawcy do tej pory częściej uciekali się do zmniejszania liczby godzin przepracowanych przez pracowników i zablokowania podwyżek niż do zmniejszenia płac. W Polsce pensje obniżyło 1,6 proc. firm, a zamroziło – 8 proc. Jedną z głównych przyczyn jest obawa przed spadkiem morale, utratą najlepszych pracowników czy też np. regulacje prawne.

– Bardzo rzadko zdarza się tak, że komukolwiek jest wynagrodzenie obniżane – uważa Kazimierz Sedlak, prezes Sedlak & Sedlak, firmy zajmującej się m.in. badaniem rynku pracy. – Nawet w Polsce w tej chwili w dużej ilości przedsiębiorstw rosną wynagrodzenia, ponieważ te przedsiębiorstwa stać na to, osiągają ponadprzeciętne wyniki.

Dlatego w Polsce do tej pory płace rosły bardziej niż ceny. Jak wylicza Główny Urząd Statystyczny, rok 2011 przyniósł wzrosty wynagrodzeń średnio o 5,4 proc., podczas gdy inflacja wyniosła 4,3 proc.

– Jesteśmy w bardzo korzystnej sytuacji, bo do tego roku dynamika wzrostu wynagrodzeń była dużo szybsza od dynamiki inflacji. W tym roku istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta tendencja się odwróci, czyli być może nasze wynagrodzenia realne będą trochę mniejsze – mówi Kazimierz Sedlak

Ale chociaż pracodawcy unikają ogólnie obniżania zarobków, zwykle dotyczy to tylko tzw. podstawy. Dużo częstsze są cięcia wynagrodzenia dodatkowego – prowizji, premii i innych bonusów.

– Ta część zmienna obniża się, bo jest ona zwykle powiązana z wydajnością i efektywnością pracy. Kryzys sprawia, że to koło zamachowe gospodarki toczy się nieco wolniej – mówi prezes Sedlak & Sedlak.

źródło: http://biznes.onet.pl/pra...70,1,news-detal

NEVIL - Wto Lis 13, 2012 13:03



"Umowy śmieciowe" czyli inaczej umowy cywilno-prawne, dla pracowników są atrakcyjne w kilku przypadkach. Przede wszystkim wtedy gdy pracownik jest osobą uczącą się i nie przekroczył 26 roku życia, ponieważ nie musi wtedy mieć odprowadzanych pełnych składek. Stąd wynagrodzenie netto jest dla niego dużo wyższe.

Dodatkowo osoby zatrudnione na „umowy śmieciowe” są rozliczani z przepracowanych godzin, co oznacza, że zleceniobiorca może przepracować w tygodniu 40 godzin, ale może i 10, co jest dużym udogodnieniem dla osób nie mogących pracować w pełnym wymiarze godzin.

Kolejna zaletą, która przez niektórych może być określana jednocześnie wadą „umowy śmieciowej” jest brak okresu wypowiedzenia. Pracownik może w każdym momencie powiedzieć, że rezygnuje z pracy. Niestety działa to także w drugą stronę - pracodawca może w każdej podziękować takiej osobie za współpracę.

„Umowy śmieciowe” bardzo często są praktykowane w firmach wtedy, gdy potrzebują pracowników na zastępstwa, lub sezonowo na krótki czas. Wtedy stają się szansą dla osób, które wracają na rynek po dłuższej przerwie oraz dla tych, którzy chcieliby nabrać doświadczenia w konkretnej pracy.

Bardzo często zdarza się, że pracodawcy najpierw podpisują „umowę śmieciową” z pracownikiem a po jakimś czasie proponuje umowę o pracę. A dla osób już zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, umowa zlecenie może być dodatkowym dochodem, który nie jest obciążony pełnymi składkami (oczywiście ma to miejsce wtedy, gdy zlecenie nie jest wykonywane na rzecz pracodawcy).

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Lis 16, 2012 12:05



Teresa to sprzedawczyni w 24-godzinnym sklepie. Jerzy pracował jako kierowca w firmie handlowej. Tadeusz był królem życia, zajmując stanowisko menedżera klienta w agencji reklamowej. Gdy usłyszeli w telewizji pierwsze informacje o sprawie Cezarego Gmyza i jego zwolnieniu dyscyplinarnym, pokiwali ze zrozumieniem głowami. Oni również to przeżyli. W ich przypadkach nie było kamer, artykułów prasowych, kolegów i stowarzyszeń branżowych stających w ich obronie, ale subiektywne odczucie niezasłużonej kary i nagły lęk o to, co przyniesie jutro, były te same.

Zgodnie z art. 52 Kodeksu pracy pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Reklamowiec Tadeusz przekonał się o tym na własnej skórze, gdy wyszedł na jaw jego romans z dziewczyną, pracującą w zespole marketingowym po stronie klienta. Choć ani Tomasz, ani dziewczyna nie przyznali się do naruszenia zawodowej poufności, to nawet cień podejrzeń nie został tolerowany czy wybaczony.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Lis 17, 2012 11:57

Młodzi pracownicy z pokolenia Y. Czego szukają na rynku pracy? Co mają do zaoferowania?





Choć pokolenie dwudziestolatków stanowi niemały odsetek bezrobotnych, to jeszcze nie znaczy, że gdy chwycą pracę, trzymają się jej kurczowo, na każdym kroku okazując pracodawcy wdzięczność za „uratowanie życia”. Czy nie taki wniosek płynie z licznych definicji tzw. Pokolenia Y. A co na to pracodawcy?

Nie chodzi o sąd nad nielojalnymi, jak ocenia się generację urodzonych w okresie ostatnich dwudziestu lat minionego stulecia. Chodzi o odpowiednie ich postrzeganie i przyjęcie, że wychowani w innych warunkach społecznych, gospodarczych oraz technologicznych niż obecni wieloletni pracownicy - wchodzą na rynek pracy zarówno z określonymi oczekiwaniami, jak i możliwościami. To nic nowego, zawsze tak było z „nowymi”. Teraz jednak jest o tym głośno, bo następuje wyraźna wymiana pokoleń i to na dużą skalę.

Ludzie z wyżu
O zatrudnienie walczy właśnie pokolenie wyżu demograficznego z lat 1980-1995. Pojawia się po Generacji X (urodzonych po 1965 r.), a wcześniej Boomersach (urodzonych w latach 1945-1965) i Tradycjonalistach urodzonych do końca wojny. Wchodzące na rynek Pokolenie Y zacznie niebawem kształtować gospodarki na świecie. Według danych agend badawczych, stanowi ono w populacji światowej 25,5 procent. To największa grupa pokoleniowa. Jej poprzednicy, wspomniana Generacja X miała udział 21,3 procent. Znacznie więcej młodych ludzi, w wieku dwudziestu kilku lat, żyje w krajach najdynamiczniej rozwijających się, np. w Indiach stanowią ponad połowę społeczeństwa.

Rynek pracy opuszczają Boomersi, mający obecnie od 47 do 67 lat. Doświadczeni pracownicy zwalniają miejsca dla osób w wieku od kilkunastu do 32 lat, czyli grupy, która w części już pracuje, w części zamierza podjąć pracę, a inni jeszcze się kształcą. Doświadczenia wiele nie mają, często nawet żadnego, ale są dobrze wyedukowani, ukształtowani w czasach dynamicznego rozwoju technologii informatycznych i telekomunikacyjnych.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...oferowania.html

NEVIL - Nie Lis 18, 2012 10:51

Zmiana zawodu


Niedziela, 18 listopada (06:00)

Gdy wybór zawodu okazał się życiową pomyłką, każdy dzień pracy jest wielkim przymusem. Życie zawodowe zaczyna negatywnie wpływać również na to prywatne, a narzekań nie ma końca. Wyjście jest jedno: zmienić zawód. Jak to zrobić?



Wybór zawodu należy do trudnych decyzji, gdyż często podejmowanych na całe życie lub przynajmniej kilka lat. Jak go dokonać, by nie żałować? Jak odkryć swoje predyspozycje zawodowe?

Średnio człowiek spędza połowę swojego dnia w pracy. Dobrze, gdy wykonywane obowiązki są zgodne z jego zainteresowaniami oraz sprawiają przyjemność i satysfakcję. Gorzej, gdy wykonywany zawód jest prawdziwą zmorą, a każdy kolejny dzień w pracy to psychiczna katorga.

Zgodnie z zainteresowaniami

Już przy wyborze kierunku studiów najlepiej kierować się zainteresowaniami. Żadna praca nie sprawia tyle przyjemności niż ta, w której robi się to, co się lubi i zna. Interesując się czymś od dziecka, posiada się już podstawowe kompetencje i pierwsze doświadczenia w obranym kierunku, a to znacznie ułatwia podjęcie pracy.

Zbadaj predyspozycje

Przy wyborze zawodu warto zastanowić się jakie predyspozycje potrzebne są do jego wykonywania. Następnie zastanowić się nad predyspozycjami, które się posiada. Przykładowo ktoś, kto nie potrafi dobrze pisać, wyrażać swoich myśli, streszczać wydarzeń - nie będzie dobrym dziennikarzem. Nawet jeśli ten zawód mu się podoba, najlepiej zastanowić się kilka razy, zanim popełni się błąd i wyląduje na bezrobociu.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...-zawodu,1861352

NEVIL - Wto Lis 20, 2012 07:42

MPIPS: Rewolucja: Pieniądze pójdą za bezrobotnym


Pieniądze pójdą za bezrobotnym - od nowego roku w szukaniu pracy pomogą prywatne agencje zatrudnienia. Współpraca urzędów pracy i prywatnych agencji zatrudnienia to krok w dobrym kierunku - uważają niektórzy eksperci.


Wskazują przykłady innych krajów, gdzie od lat widać pozytywne skutki takiego współdziałania. W Polsce pierwszy program pilotażowy w Gdańsku nie zakończył sie sukcesem, ale resort pracy zamierza uruchomić kolejny. Ma ruszyć na początku przyszłego roku i będzie kosztować ok. 30 mln zł.

- Generalna tendencja na całym świecie jest taka, że jednak to, co jest prywatne, jest lepiej zarządzane i bardziej efektywne od tego, co jest zarządzane przez sferę budżetową. Wydaje mi się, że wniosek może być tylko jeden: każde działanie zmierzające w tym kierunku jest wskazane - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Kazimierz Sedlak, prezes firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak.

Nowa propozycja Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zakłada ścisłe współdziałania urzędów pracy i prywatnych agencji zatrudnienia. Ma to pomóc w znalezieniu stałej pracy osobom długotrwale bezrobotnym. Na aktywizację około trzech tysięcy takich osób w 2013 roku resort chce przeznaczyć 30 mln zł. Pilotaż ma objąć trzy województwa: mazowieckie, dolnośląskie i podkarpackie.

Jak przekonują eksperci, to krok w dobrym kierunku, ale wzorów Polska powinna szukać zagranicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Tam sektor pośrednictwa pracy generuje 34,7 mln euro obrotów rocznie. To najwyższy wskaźnik w 15 krajach tzw. starej UE. Świadczy o aktywności prywatnych agencji, które są wynagradzane za efekty swojej pracy.

- To jest bardzo ważne: firma powinna być nagradzana dopiero za uzyskane wyniki, czyli kiedy bezrobotny ma pracę i pracuje tam przez określony czas - podkreśla Kazimierz Sedlak.

Pomysł polskiego resortu pracy zakłada nieco inny podział funduszy. Wyłonione w przetargach agencje będą dostawać pewną stałą ilość środków na działanie - bez względu na skuteczność. Dodatkowo przysługiwać im mają dwie premie - jedna za znalezienie bezrobotnemu pracy, a druga - gdy dana osoba przepracuje co najmniej trzy miesiące.

Przez ekspertów za wzorcowy uznawany jest także model niemiecki, czyli tzw. reforma Hertza. Zakłada ona, że każdy ośrodek pośrednictwa pracy współpracuje ze stowarzyszoną agencją ds. zatrudnienia tymczasowego. Ta ostatnia ma znaleźć bezrobotnemu pracę tymczasową, a potem przekonać pracodawcę, żeby ten zatrudnił go na stałe. Dodatkowo, w Niemczech część przyszłych pracowników firm rekrutowana jest już na uczelniach, dzięki czemu absolwenci mają pewność zatrudnienia.

W Polsce, aby obniżyć bezrobocie wśród młodzieży i zachęcić pracodawców do jej zatrudniania, zastosowano nieznacznie obniżoną płacę minimalną i krótkotrwałe zwolnienie ze składki na ZUS.

- U nas nie ma dobrych mechanizmów zachęcających do takich działań. Ale na przykład w niektórych krajach europejskich są takie proste rozwiązania stosowane wobec młodych ludzi - przekonuje Kazimierz Sedlak. - Państwo opłaca wszystkie składki, inwestuje szkolenie tych ludzi - dodaje.

Według danych MPiPS, który prowadzi rejestr agencji zatrudnienia, 18 listopada działało ich w Polsce ponad 3,9 tys. Jeszcze 1 stycznia było ich 3,5 tys., podczas gdy dwa lata temu - około 3 tys.

Od początku tego roku do końca września przedsiębiorcy skierowali do urzędów pracy 485 tys.

źródło: http://biznes.interia.pl/...obotnym,1864799

Magda_S - Wto Lis 20, 2012 11:00

NEVIL napisał/a:
Gdy wybór zawodu okazał się życiową pomyłką, każdy dzień pracy jest wielkim przymusem. Życie zawodowe zaczyna negatywnie wpływać również na to prywatne, a narzekań nie ma końca. Wyjście jest jedno: zmienić zawód. Jak to zrobić?


Tak, to jest możliwe. Ja sama znam dwie osoby, które się tak przekwalifikowały. Jedna była nauczycielką w klasach początkujących, zrobiła potem roczny kurs grafika i została zatrudniona w nowym zawodzie bez problemu. Drugą osobą był robotnik budowlany, który nauczył się programować i został zatrudniony bez wielkiego doświadczenia. Bo liczyła się jego pasja i doskonale zdane testy kwalifikacyjne.

Była nauczycielka mieszka w Szwecji, w Malmö. Były robotnik mieszka w Danii, w Aarhus.

NEVIL - Wto Lis 20, 2012 11:12

A te osoby przekwalifikowały się w kraju, czy poza jego granicami ?
NEVIL - Czw Lis 22, 2012 12:17

Komentarze pod artykułem:

~hurrra -


super nowina, mam dwa fakultety, znam języki, cieszę się bardzo, bo idzie zima i może załapię się na jakieś odśnieżanie i strącanie sopli z dachów supermarketów. Całe życie marzyłem o takim zajęciu. Wreszcie mogę się samorealizować. Cieszę się jeszcze, że rządzi Tusk, przynajmniej dzięki temu nikt nie każe mi być patriotą i uczciwym człowiekiem. Jak już nauczę się dobrze kraść to może uda mi się zapisać do swołocz partii i będę żył, jak pączek w maśle.

----------------------------------------------------------------------

~Rudolf -

juhu Polacy wracajcie z Angli bedziecie mogli popracowac jako "mikolaj" wreszcie zielona wyspa stala sie faktem !!!!! juhu !!!! niech zyje polski turbo kapitalizm z liberalami na czele !!

---------------------------------------------------------------

Eksperci: Przedświąteczny czas sprzyja poszukującym pracy tymczasowej



- W ostatnich tygodniach roku rośnie popyt na pracowników tymczasowych. W przedświątecznym szczycie więcej osób zatrudniają sklepy a także producenci, chcąc zdążyć z realizacją zamówień - twierdzą przedstawiciele agencji zatrudnienia.




- Pierwsze zlecenia otrzymujemy już pod koniec października, a najwięcej pojawia się na przełomie listopada i grudnia. Okres przed Mikołajkami to apogeum potrzeb naszych klientów - powiedziała starszy konsultant w agencji zatrudnienia ManpowerGroup, Justyna Ścigler.

Według przedstawicieli agencji, najczęściej sięgają po takie wsparcie sieci kosmetyczne, drogerie, sklepy odzieżowe, firmy handlujące upominkami, a także duże koncerny z branży tzw. produktów szybkozbywalnych, obejmującej m.in. artykuły spożywcze i środki czystości.

- Pod koniec roku mamy także dużo zleceń tymczasowych z branży logistycznej, tam gdzie w grę wchodzi zwiększone pakowanie i wysyłka oraz z handlu, czyli do obsługi sprzedaży przedświątecznej. W porównaniu z poprzednim rokiem odnotowaliśmy niewielki wzrost - poinformował Krzysztof Zajkowski z agencji Adecco Poland.

Dodał, że w tym okresie najwięcej zarobić mogą hostessy (16-18 zł/godz. brutto) oraz operatorzy wózków widłowych (15-17 zł/godz.). Najniższe stawki (10-12 zł/godz.) zaoferowano pakowaczom, doręczycielom i magazynierom.

- Dla wspomnianych pracowników mamy najwięcej ofert, ale po świętach będą potrzebne także osoby do pracy przy inwentaryzacji za 12-15 zł/godz. brutto - przewiduje Zajkowski.

- Pracodawcy coraz chętniej korzystają z pracy tymczasowej w okresie okołoświątecznym - oceniła Justyna Ścigler z Manpower i dodała, że rośnie także zainteresowanie wśród pracowników, gdyż oferty stały się bardziej zróżnicowane oraz lepiej płatne.

- Najwięcej ludzi potrzebnych jest na stanowiska pomocnicze np. pomocy sklepowej, pracownika obsługi klienta, pakowacza prezentów, sprzedawcy. Poszukiwani są także animatorzy i hostessy, później można spotkać ich w centrum handlowym w roli Mikołajów i Śnieżynek - dodała.

Jak powiedziała rzeczniczka firmy Randstad, Katarzyna Gurszyńska, sezon świąteczny w agencjach zatrudnienia rozpoczyna się już na początku listopada.

- Otrzymujemy wtedy pierwsze zapytania od klientów, którzy co roku wzmacniają stały zespół pracowników osobami zatrudnionymi tylko na ten kilkutygodniowy okres. Dotyczy to zwykle sklepów, zarówno dużych sieci, jak i pojedynczych - wyjaśniła.

Dodała, że pracodawcy poszukują głównie pracowników do wsparcia sprzedaży, ale też pakowania prezentów czy inwentaryzacji. Wzrost zapotrzebowania na dodatkowych pracowników zgłaszają też producenci produktów popularnych w okresie świątecznym, głównie artykułów spożywczych.

- Zawierane są zwykle umowy-zlecenia, stawki godzinowe wahają się w granicach 10-14 zł za godzinę. Zlecenia obejmują zwykle kilka tygodni, obowiązując do ostatnich dni grudnia - powiedziała Gurszyńska.

W jej ocenie mniejszym zainteresowaniem kandydatów cieszą się oferty roznoszenia ulotek ze świątecznymi promocjami, przy czym dotyczy to dni w okolicy 6 grudnia (Mikołajki) i Świąt. Jednocześnie zmalała liczba ofert dla Śnieżynek czy Mikołajów i są to zdecydowanie rzadsze zamówienia, niż jeszcze kilka lat temu.

- Ten fragment rynku zdecydowanie został już przejęty przez wyspecjalizowane firmy oferujące klientom kompleksowo przygotowanych Mikołajów i inne świąteczne postacie - wyjaśnia przedstawicielka Randstad.

Według agencji Manpower, średnie wynagrodzenie pracownika tymczasowego w okresie przedświątecznym wynosi ok. 12 zł brutto za godzinę, zdarzają się także oferty lepiej płatne: od 15 do 23 zł.

- Praca tymczasowa to duża elastyczność i wykonywanie zadań w różnych godzinach. Dlatego też zdarzają się zarówno oferty na 5-6 godzin danego dnia, jak i takie, które wymagają obecności przez 10-12 godzin. Czasami obowiązuje podział na osoby do pracy w ciągu tygodnia od poniedziałku do piątku i do pracy w weekendy: od piątku popołudniu, przez sobotę i niedzielę - zastrzega Ścigler.

źródło: http://biznes.interia.pl/...984#pst56118738

NEVIL - Czw Lis 22, 2012 14:18


Niemoralna propozycja w Norwegii: Polki to prostytutki?


Urzędnik jednej z norweskich gmin zaprosił dziewczynę z Polski na rozmowę kwalifikacyjną. Namawiał ją do odbycia "testów" bez ubrania. Dziewczynie ten rodzaj "testowania" się nie spodobał i sprawę zgłosiła policji.

Norweski dziennik "Aftenposten" opisał bulwersującą sprawę młodej, pięknej Polki, która dostała ofertę pracy w branży turystycznej w Norwegii. Rozmowa kwalifikacyjna okazała się dla niej dużym stresem, bo niedoszły pracodawca zadawał jej intymne pytania i namawiał, by się rozebrała. Badacz kultury Synnove Okland Jahnsen z Uniwersytetu w Bergen komentując opowieść dziewczyny mówi o stygmatyzacji kobiet przynależących do pewnych grup etnicznych i narodowościowych, w tym Afrykanek, Tajek i mieszkanek Europy Wschodniej.

Nie ma seksu, nie ma pracy


Do nietypowej rozmowy kwalifikacyjnej doszło w mieszkaniu szefa wydziału turystyki jednej z gmin w regionie Ostlandet. Kobiecie powiedziano na wstępie, że chodzi o pracę headhuntera, zadaniem zatrudnionej osoby miało być teoretycznie nawiązywanie kontaktów z klientami z branży turystycznej w Polsce. Praca ją zainteresowała, bo odpowiadała jej kwalifikacjom - kobieta posiada licencjat z turystyki i hotelarstwa.

Z relacji "Aftenposten" wynika, że rozmowa Polki z pracodawcą przebiegła w następujący sposób:
- Czy posiadasz tatuaże lub piercing?
- Nie.
- Jeśli będziesz pracować w hotelu, nie możesz mieć czegoś takiego. Rozbierz się, to sam zobaczę.
- Nie, nie chcę.
- Ach, to nie dostaniesz pracy. A ile byś chciała za seks? Czy 5 tysięcy koron wystarczy? 10 tysięcy?

Kiedy kobieta odmówiła, niedoszły szef wycofał się z propozycji i twierdził, że tylko ją sprawdzał. Ponieważ ten rodzaj „testów” jej się nie spodobał, zgłosiła sprawę policji. "Aftenposten" twierdzi, że Polka nie zraziła się do Norwegii, nadal zamierza poszukiwać pracy w tym kraju.

Więcej: http://polonia.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Lis 23, 2012 09:00

Negocjacje zmian w kodeksie pracy: Nie będzie długotrwałych umów na czas określony

Umowy zawierane na czas określony mogłyby trwać maksymalnie np. trzy lata. Związki zawodowe i pracodawcy w porozumieniu dotyczącym zmian w kodeksie pracy mogliby jednak przedłużać ten termin.

To propozycje zmian w kodeksie pracy, które rząd i partnerzy społeczni będą negocjować w komisji trójstronnej (KT). Na ostatnim posiedzeniu zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych wszystkie strony zadeklarowały wolę rozmów w sprawie stabilizacji zatrudnienia i ograniczenia zatrudnienia czasowego.

Pomysł, który spotkał się z największym zainteresowaniem partnerów społecznych, zakłada – wzorem przepisów czeskich – że wszystkie umowy na czas określony mogłyby trwać maksymalnie przez wskazany okres (w zależności od wyników negocjacji w KT np. 24 lub 36 miesięcy). Po tym okresie mogłyby być wydłużane, tylko jeśli pracodawca i związki zawodowe porozumieją się co do takiej możliwości. W ten sposób ograniczone byłoby nadużywanie umów terminowych. Obecnie na ich podstawie zatrudniony jest już co czwarty pracownik, a Polska pod tym względem jest liderem w UE. Jednocześnie pracodawcy, którym z obiektywnych przyczyn zależy na takiej formie zatrudnienia, mogliby porozumieć się ze związkowcami co do przedłużenia kontraktów terminowych poza ustawowy termin.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw..._okreslony.html

Magda_S - Pią Lis 23, 2012 20:10

NEVIL napisał/a:
A te osoby przekwalifikowały się w kraju, czy poza jego granicami ?


Już na miejscu - W Szwecji i w Danii.

NEVIL - Sob Lis 24, 2012 13:48

Francja: Ostrożnie nad Sekwaną


Sobota, 24 listopada (06:00)

Specjaliści przestrzegają: Praca nad Sekwaną może naprawdę drogo kosztować. By uniknąć przykrych niespodzianek, przed wyjazdem należy zadbać o wszystkie formalności, bo spośród krajów Unii Europejskiej to właśnie we Francji najczęściej wykorzystuje się pracowników ze wschodniej Europy. Co zrobić, żeby nie dać się oszukać?

Więcej: http://biznes.interia.pl/...sekwana,1857314

NEVIL - Sob Lis 24, 2012 22:52

Czy droga do kariery wiedzie przez łóżko?




Seks coraz częściej traktowany jest jako narzędzie do osiągania zawodowych korzyści. Aż 30 proc. Polaków posiada tego typu doświadczenia, dwie trzecie uważa, że nie ma w tym nic złego.

Mariusz przyjechał do Warszawy na studia z prowincji. Gdy po dwóch latach rodzice musieli ograniczyć finansowanie jego nauki, chłopak postanowił poszukać zatrudnienia. Chciał zaczepić się gdzieś dorywczo jako stażysta, czy sekretarz, żeby zarobić przede wszystkim na wynajmowane w stolicy z kolegami, mieszkanie. Znajoma załatwiła mu udział w rekrutacji jednego z większych, krajowych wydawnictw. Podczas spotkania przyszła szefowa, kobieta w średnim wieku, zadbana i dobrze ubrana, podeszła do stołu, wzięła leżący na nim album i poprosiła o pomoc. Powiedziała, że chce wstawić książkę na najwyższą półkę i poprosiła chłopaka, by przytrzymał służącą do obsługi regału drabinkę. Gdy weszła na stopnie Mariusz zauważył, że pod spódnicą kobieta miała tylko skąpe stringi.

Szefowa głęboko spojrzała mu w oczy i zaproponowała wypicie kawy. Podczas rozmowy zaczęła zwierzać się z kłopotów osobistych: była rozwiedziona, na utrzymaniu miała dorastającą córkę. Można się domyślić jak wypadki potoczyły się dalej. Dzisiaj chłopak jest jednym z najmłodszych członków zarządu spółki wydawniczej i ze swoją przełożoną, i jednocześnie kochanką, zajmuje wspólny gabinet. Pracownicy firmy wiedzą, że gdy drzwi od środka zamknięte, pod żadnym pozorem nie należy przeszkadzać. Mariusz rzucił studia, zarabia na siebie, rodzice nie muszą mu pomagać, ale póki co nie zamierza zakładać rodziny. Jego szefowa nadal pod spódnicą, jak zapewnia chłopak, nosi skąpe majteczki.

Więcej: http://biznes.onet.pl/czy...59,1,news-detal

NEVIL - Nie Lis 25, 2012 15:51



Hubert jest menedżerem działu zasobów ludzkich w całkiem sporej i popularnej firmie. – Średnio w miesiącu, na moim biurku ląduje ponad 200 zgłoszeń na różne stanowiska. Selekcja jest prosta: jeśli CV nie spełnia któregoś z trzech kryteriów, ląduje w koszu.

- Dosłownie. Stawiamy kosz na śmieci daleko pod oknem, dzielimy równo kartki i organizujemy konkurs rzutów. Zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych, najmłodszy pracownik działu zbiera potem wszystkie te papiery i przepuszcza przez niszczarkę – opisuje.

Trzy kryteria, które stosuje zespół Huberta, są dość niecodzienne: indywidualny charakter, czytelny format, podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami. – 90 proc. kandydatów we właściwy sposób stosuje typowe elementy CV: podają zatrudnienie w sposób odwrotnie chronologiczny, podają nazwy zajmowanych stanowisk oraz krótkie opisy obowiązków. Dla nich to dobrze, ale nam nie pomaga. Dlatego po dłuższym namyśle postawiliśmy na mniej oczywiste rzeczy – wyjaśnia Hubert. – Nie szukamy nie wiadomo jakich specjalistów czy mistrzów branży, ale chcemy dać pracę ludziom, którzy rzeczywiście ją docenią i na nią zasługują. Poza tym, to urozmaica proces rekrutacji. Nikt w moim zespole nie czuje się wypalony, wszyscy pracują z przyjemnością. Tak, nawet najmłodsza osoba, która nosi zaszczytny tytuł „menedżera niszczarki”.

Podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami pomaga rekruterom ocenić wartość praktycznego doświadczenia kandydata. W wielu branżach występują sezonowe wzrosty sprzedaży, a także specyficzne problemy i pytania w obsłudze klienta. Handlowiec z półrocznym doświadczeniem od kwietnia do września może być gorzej postrzegany podczas rekrutacji do dużej firmy, ponieważ nie ma obycia z dużym natężeniem pracy. Obycia, jakie ma handlowiec, który swoje pół roku pracy rozpoczął w październiku i skończył w marcu. – Dlatego właśnie podajemy w ogłoszeniach wymóg „2-3 lata doświadczenia”. Chodzi o znajomość tempa pracy w okresach szczytu. Jeden rok nie wystarczy, można go przejechać na entuzjazmie. Dopiero drugi raz świadczy o jakości pracy – mówi Hubert.

Indywidualny charakter CV to kwestia mniej mierzalna niż miesiące w stażu pracy. Istnieją jednak całkiem proste sposoby, by to ocenić. – Wiemy na czym polega praca na wielu stanowiskach. Sprzedawca przygotowuje oferty, nawiązuje kontakty z klientami, prezentuje produkty i wypełnia pola w systemie informatycznym. Każdy to robi. To minimum, jakiego się oczekuje. Dlatego wrzucanie standardowych formułek nie ma dodatkowej wartości rekrutacyjnej. Ale gdy kandydat doda jedno zdanie pokazujące jak podchodzi do procesu sprzedaży, wtedy jego zgłoszenie odkładamy na bok. Nie trafi ono do kosza na śmieci pod oknem – opowiada Hubert.

Czytelny format to trzeci warunek, jaki spełniają oferty kandydatów, które nie trafiają do kosza. – Od razu zaznaczam, że z tego kryterium korzystamy stosunkowo rzadko – zastrzega Hubert. – CV to jednak dokument oficjalny i nie powinno się przy nim zbytnio majstrować. Ale fajnie czasem zobaczyć, jak ktoś daje nieco większe odstępy między liniami tekstu, że różnicuje font nagłówka i tekstu opisowego, że zmienia poziom szarości na poszczególnych poziomach tabelki. Gdy szukamy osoby na ważniejsze stanowisko – niekoniecznie kierownicze, po prostu ważniejsze pod kątem obowiązków i odpowiedzialności – to takie szczegóły wywołują uśmiech na twarzy. Taki kandydat staje się potem „gościem od odstępów” lub „dziewczyną z fontami” i często na tej opinii jedzie jeszcze przez kilka etapów rekrutacji.

Firma Huberta jest na tyle duża i stabilna finansowo, że może on sobie w pracy pozwolić na odrobinę luzu i polotu. Większość firm traktuje jednak szukanie pracowników jako oderwanie od normalnego trybu pracy, jako problem – brak wystarczającej kadry – który trzeba szybko rozwiązać. Nie ma wtedy czasu na docenianie szczegółów i niewielkich smaczków w CV. Zasadniczo więc trzymaj się standardu tak kurczowo jak poseł sejmowej ławy, ale o smaczkach nie zapominaj. To nic, że kilka razy nie doprowadzą cię one do sukcesu. Gdy w końcu to zrobią, w dobrej firmie, na pewno nie będziesz żałować.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Lis 27, 2012 09:25

Do Polski zawita amerykański model zawodu?

Wtorek, 27 listopada (06:00)

Spowolnienie gospodarcze i towarzyszący mu wzrost bezrobocia sprawiają, że wiele osób jest zmuszonych do poszukiwania pracy w innej niż dotychczas branży. Czyżby i do Polski zawitał amerykański model częstej zmiany zawodu? Eksperci monsterpolska.pl, serwisu kariery, przekonują, że przekwalifikowanie może być sposobem na znalezienie nowej, satysfakcjonującej pracy.

Marzenia o japońskim modelu kariery zawodowej - jeden zawód i jedna praca przez całe życie - to już rzadkość. W dzisiejszych niepewnych czasach, młodzi ludzie, wkraczający na rynek pracy, będą zmuszeni do częstego podejmowania nowych wyzwań zawodowych, w tym również do wielokrotnej zmiany pracy i profesji.

Dla Polaków to stosunkowo nowy trend, jednak w USA od wielu lat statystyki pokazują, że Amerykanie przekwalifikowują się średnio co 5 lat. Obecnie szacuje się, że dzisiejsi trzydziestolatkowie będą zmieniać swoje kwalifikacje zawodowe oraz środowisko pracy średnio co 7 lat.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...-zawodu,1867186

NEVIL - Sro Lis 28, 2012 16:33



Zaczyna się martwy okres w rolnictwie w większej części Europy, ale nie w Hiszpanii. W miesiącach zimowych można znaleźć zatrudnienie przy zbiorach pomarańczy, cytryn i mandarynek. Cytrusy to wielka loteria, zarobki są ściśle uzależnione od pogody. Jeśli szczęście dopisze można zarobić 800 euro miesięcznie.

Na początku listopada dojrzewają mandarynki, nieco później – pomarańcze. Zbiór cytrusów to ciężka praca, szczególnie dla osób, które wcześniej nie pracowały w rolnictwie. W dodatku długość zbiorów i to ile da się wyciągnąć z wyjazdu zarobkowego, zależy od pogody. A ta potrafi być jesienią bardzo kapryśna. Podczas dni deszczowych nie zbiera się owoców. Więc w praktyce może zdarzyć się tak, że pod dwóch dniach zbiorów jest tygodniowy przestój, za który nikt nam nie zapłaci. Na szczęście zbiory pomarańczy trwają aż do maja, w między czasie zaczyna się sezon na inne owoce takie jak brzoskwinie, śliwki, truskawki i aż do lutego - oliwki. Więc można szukać szczęścia na innych plantacjach.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...-zagranica.html

NEVIL - Sro Lis 28, 2012 20:53

Będą zwolnienia przez nadgodziny


Koszty pracy mogą wzrosnąć. Pracodawcy będą płacić dwa dodatki do pensji za pracę w niedziele i święta.

Wszystkich pracowników i pracodawców czeka prawdziwa rewolucja w rozliczaniu godzin nadliczbowych. Nie każda praca powyżej ośmiu godzin na dobę będzie traktowana jako ponadwymiarowa. Pracownicy rzadziej otrzymaliby zatem dodatki do pensji lub czas wolny w innym terminie. Za pracę w niedzielę, święto lub ich dzień wolny (najczęściej jest to sobota) dostaną z kolei dwa dodatki - za pracę w święto i w nadgodzinach. Jeśli zamiast dodatku otrzymają dzień wolny od pracy w innym terminie, firma będzie musiała zawsze oddawać im 1,5 godz. za jedną nadgodzinę.

Takie rozwiązania przewiduje jeden z wariantów zmian w kodeksie pracy przedstawiony przez rząd do negocjacji w komisji trójstronnej.

- Jest on absolutnie nie do przyjęcia dla firm. Oznaczałby wzrost kosztów pracy w czasie kryzysu ekonomicznego, co na pewno spowodowałoby redukcje istniejących już etatów i zatrudnianie osób na umowach cywilnych - przekonuje Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.

Z wyliczeń przygotowanych przez pracodawców wynika, że sama tylko konieczność wypłaty dwóch dodatków do pensji za pracę w niedzielę, święta i wolne soboty dla 450 pracowników oznacza dla firmy wzrost wydatków o 100 tys. zł miesięcznie. Rocznie zwiększy to koszty o 1,2 mln zł.

Rozwiązanie krytykują, choć z innych przyczyn, również związki zawodowe. Podkreślają, że choć firma będzie musiała płacić w niektórych przypadkach dwa dodatki, to jednak dzięki zmianie przepisów w ogóle będzie rzadziej to robić.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...godziny,1867927

NEVIL - Sro Lis 28, 2012 22:19

O co należy zadbać przed wyjazdem do pracy za granicę


Co roku wiele osób wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu pracy. Czasami jest to praca sezonowa, czasem stałe zajęcie. Mimo że ruch wyjazdowy nasila się szczególnie późną wiosną i latem, przygotowania do takiego wyjazdu warto zacząć znacznie wcześniej. O czym należy pamiętać?

Przed wyjazdem z Polski musimy:


- uzyskać zezwolenie na pobyt i zatrudnienie; dokument taki wydawany jest najczęściej na podstawie konkretnej oferty pracy; musimy pamiętać, że w Unii Europejskiej nie wszystkie państwa otworzyły już całkowicie swoje rynki pracy dla Polaków - aby pracować w Austrii, Danii, Francji, Belgii, Holandii, Luksemburgu, Niemczech, Norwegii, Włoszech, na Malcie i w Lichtensteinie potrzebne są specjalne zezwolenia, często czasowe,
- poznać przepisy związane z rejestracją i ubezpieczeniami społecznymi obowiązujące w kraju wyjazdu, a w razie potrzeby dopełnić formalności wyrejestrowania z ZUS/KRUS w Polsce,
- zadbać o ważność dokumentów tożsamości (dowód osobisty i/lub paszport),
- wyrobić w NFZ europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego, opłacić ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków lub - opcjonalnie - zadbać o prywatne ubezpieczenie zdrowotne;

Warto:
- mieć upatrzoną konkretną ofertę pracy, a jeszcze lepiej - podpisaną umowę wstępną (zwaną też kontraktem wstępnym); w niektórych krajach jest to wymagane do uzyskania zezwolenia na pracę;
- przed podpisaniem umowy należy bardzo dokładnie się z nią zapoznać - każdy ma prawo poprosić wcześniej o egzemplarz i skonsultować go z prawnikiem, czy tłumaczem; w żadnym wypadku nie wolno podpisywać żadnych dokumentów, których nie rozumiemy dokładnie i w całości - drobne niedopowiedzenie może skutkować pracą nielegalną, zmniejszonym wynagrodzeniem, czy brakiem świadczeń socjalnych,
- sprawdzić wiarygodność pracodawcy - w tym celu warto sięgnąć po inne źródła wiedzy niż tylko internet (można np. napisać do lokalnej izby przemysłowej, czy odpowiedniego stowarzyszenia branżowego),
- w przypadku korzystania z usług pośrednika, należy sprawdzić również jego wiarygodność (rejestrację w Krajowym Rejestrze Agencji Zatrudnienia KRAZ i odpowiednie certyfikaty),
- pamiętać, że w Polsce pośrednictwo pracy jest bezpłatne, a żądanie opłat jest bezprawne; w niektórych państwach jednak usługi takie mogą być odpłatne - zanim zapłacimy, sprawdźmy czy pośrednik ma prawo świadczyć takie usługi, a także zażądajmy opieczętowanego i podpisanego pokwitowania za wpłaconą kwotę,
- otworzyć konto bankowe, którym będziemy posługiwać się zagranicą (np. w Wielkiej Brytanii brak konta bankowego uniemożliwia rozpoczęcie pracy, a konto można otworzyć zarówno w większości banków angielskich, jak i w polskim BZWBK),
- mieć zapewnione zakwaterowanie, lub zadbać o listę potencjalnych miejsc, w których możemy je znaleźć (przynajmniej na pierwsze tygodnie),
- pozostawić rodzinie lub osobie zaufanej wszystkie dane kontaktowe, kserokopie dokumentów (własnych, oraz podpisanych z pracodawcą) i aktualne wyraźne zdjęcie oraz umówić się na regularny kontakt;

Warto zabrać:
- odpowiednią ilość pieniędzy/kartę kredytową, aby w razie nagłego wypadku móc bez problemu wrócić do Polski,
- międzynarodowe prawo jazdy,
- dokumenty typu akt urodzenia/akt małżeństwa, czy orzeczenie rozwodowe,
- listę teleadresową placówek dyplomatycznych, w których możemy uzyskać pomoc.

Oprócz tego warto też pamiętać, że znacznie łatwiej jest wyjechać w 2-3 osobowej grupie, niż samemu. Grupa nie tylko zapewnia wsparcie psychiczne, ale również znacznie zwiększa bezpieczeństwo podróży i pobytu.

źródło: http://poradnik-kariery.m...ce/article.aspx

NEVIL - Nie Gru 02, 2012 15:41

Są uczelnie które "opłaca się" ukończyć!!


Niedziela, 2 grudnia (05:00)

Jakie stanowiska preferują pracodawcy dla absolwentów naszych uczelni? Czy są uczelnie w Polsce, które "opłaca się" skończyć? Na te pytania odpowiedzi udzieliła Katarzyna Potrzuska-Chwojnicka, ekspert Experis Finance, marki agencji zatrudnienia ManpowerGroup, odpowiadającej za rekrutację absolwentów.




Dorota Sierakowska: Czy absolwentom studiów na kierunkach finansowo-ekonomicznych łatwo jest obecnie znaleźć pracę? Jak kształtuje się ich sytuacja w porównaniu z poprzednimi latami?


Katarzyna Potrzuska-Chwojnicka: Niestety nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Same studia, niepoparte dodatkowymi umiejętnościami bądź doświadczeniem (praktyki / certyfikaty / udział w projektach / znajomość języków itp.), nie otwierają drzwi przed absolwentami. W perspektywie możliwości rynkowych sytuacja absolwentów studiów finansowych jest i tak znacznie korzystniejsza niż absolwentów wielu innych kierunków studiów.

Które zawody związane z finansami (analityk, księgowy, itd.) cieszą się największym zainteresowaniem pracodawców? Jakich ogłoszeń rekrutacyjnych jest najwięcej?

- Najwięcej propozycji pracy będzie wiązać się z księgowością - zarówno bardzo szeroko rozumianą, jak i dedykowaną wąskim obszarom. Wiele ofert będzie dotyczyć również analityki finansowej. Obecnie jest bardzo mocny trend rynku w kierunku sprzedaży produktów finansowych.

Jakie dodatkowe umiejętności są wymagane od potencjalnych pracowników? Czy np. preferowana jest znajomość jakichś konkretnych języków obcych?

- Ze względu na rozwój firm międzynarodowych na rynku polskim, pracodawcy coraz częściej poszukują pracowników ze znajomością dodatkowych języków, m. in. niemieckim, francuskim, hiszpańskim. Widoczne jest to przede wszystkim w firmach z sektora BPO oraz SSC, które obsługują wielojęzycznych klientów. Oczywiście prym wiedzie znajomość języka angielskiego. W pracy liczą się również umiejętności techniczne związane ze znajomością różnego rodzaju systemów i programów. Pracodawcy cenią sobie wśród absolwentów rozumienie tematyki finansowej oraz wysokie umiejętności analityczne.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...yc,1853373,4204
=====================================
To tak dla informacji tych, którzy kończą lubińskie uczelnie wyższe i nie mogą znaleźć pracy po ich ukończeniu. W końcu zasilają armię bezrobotnych, albo lądują na kasie w Tesco.

NEVIL - Pon Gru 03, 2012 14:43

Schowaj dyplom, użyj głowy!


Poniedziałek, 3 grudnia (07:33)

Recept na znalezienie pracy jest wiele. Standardowo trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, dobrze napisane cv i być "obrotnym". Jednak czy przy obecnym poziomie bezrobocia, powszechności wyższego wykształcenia i mnóstwa dostępnych poradników "Jak pisać cv?" spełnienie tych zaleceń wystarczy, by znaleźć pracę? Absolutnie nie!



Stopa bezrobocia w Polsce wynosi już 12,5 proc., a wśród zarejestrowanych bezrobotnych ponad 200 tys. osób* stanowią absolwenci uczelni wyższych. Jeszcze kilka lat temu wierzyli, że dyplom zapewni im bezpieczeństwo na rynku pracy. Dziś już wiedzą, że takie myślenie było błędne. Powszechność posiadania dyplomu uczelni wyższej sprawiła, że jego ranga znacznie spadła.

- Ukończenie dwóch kierunków studiów oraz podyplomówki, przebyte kursy językowe i dobrze przygotowane cv, nie gwarantują znalezienia pracy. Bezskutecznie szukałam jej przez 8 miesięcy - mówi Dagmara Wachowska, która przekonała się, że tradycyjne metody szukania pracy są mało skuteczne.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...j-glowy,1867285

NEVIL - Wto Gru 04, 2012 21:40


Wolą zwalniać niż zatrudniać. Fatalna sytuacja na rynku pracy

Na rynku pracy będzie coraz gorzej. Po raz pierwszy od wybuchu kryzysu więcej pracodawców chce zwalniać niż zatrudniać nowe osoby. Tylko co dziesiąty przedsiębiorca wierzy, że w przyszłym roku nasza gospodarka będzie się rozwijać. To wyniki opublikowanego właśnie badania planów pracodawców na najbliższe pół roku.

Zwolnienia szykuje 19 procent firm - głównie w branży transportowej i w budownictwie. A to dwa barometry naszej gospodarki; one pierwsze odczuwają spowolnienie. Zatrudniać chce natomiast co siódma badana firma - 15 procent przedsiębiorców: głównie w przemyśle i pośrednictwie finansowym. To najniższy poziom od jesieni 2010 roku.

Najbardziej pesymistyczne prognozy dotyczą mniejszych przedsiębiorstw (10-49 osób). Tam skala planowanych zwolnień jest dwukrotnie wyższa niż zatrudnienia nowych pracowników (odpowiednio 20 procent do 9 procent). Większość pracodawców biorących udział w badaniu (62 procent) deklaruje, że zatrudnienie w ich firmach się nie zmieni.

Wyniki badania wskazują, że w nadchodzącym półroczu optymizm przedsiębiorców będzie coraz mniejszy. Aż połowa ankietowanych nie spodziewa się żadnych większych zmian w sytuacji gospodarczej. Niestety, w co trzeciej firmie przewiduje się recesję (32 procent). Już tylko co trzynasty przedstawiciel badanych firm zapowiada wzrost gospodarczy (8 procent). 10 procent pytanych nie potrafi ocenić, jaka przyszłość czeka ich przedsiębiorstwo.

Jeśli zaś chodzi o podwyżki, aż dwie trzecie firm zapewnia, że żadnych zmian w wynagrodzeniach w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie będzie.

źródło: http://biznes.interia.pl/...a-rynku,1869970

NEVIL - Nie Gru 09, 2012 19:21



Czym najbardziej może zaskoczyć kandydat rekrutera? Rezygnacją z posady z powodu… zbyt wysokiej proponowanej stawki. Choć to trudne do wyobrażenia, takie sytuacje też się podobno zdarzają. Znacznie częściej jednak zmartwieniem kandydatów jest, by wynegocjować jak najkorzystniejszą gażę.

O pieniądzach mówi ten, kto płaci


Co odpowiedzieć na pytanie o spodziewane zarobki? Doradcy zawodowi są często zdania, że uniwersalnej odpowiedzi na tę kwestię po prostu nie ma. Wszystko zależy od wielu czynników: sytuacji finansowej firmy, wrażenia, jakie wywarł kandydat, przedstawionych przezeń referencji, zapotrzebowania na jego umiejętności itd.

Tak więc pozostaje pogodzić się z myślą, że pytanie o pieniądze to jeden z najbardziej wrażliwych punktów rozmowy. Nie zmienia to faktu, że pewnych odpowiedzi należy unikać. Na pewno nie będą one sprzyjać pozytywnemu nastawieniu pracodawcy.

Według doradców, do najczęstszych błędów popełnianych przez kandydatów należy rozpoczynanie z własnej inicjatywy rozmowy o zarobkach. To poważne uchybienie! – Poruszenie tematu wynagrodzenia leży w gestii pracodawcy – uprzedza Patrycja Plaskiewicz, specjalista do spraw marketingu i PR z firmy Architekci Kariery.

Kandydaci tłumaczą często, że zdają sobie z tego sprawę, ale sytuacja po prostu zmusza ich do reakcji. – Był okres, że bardzo intensywnie szukałem zajęcia. Brałem udział w kilkunastu rozmowach. Kilka razy nie wytrzymałem nerwowo. Rozmowa zmierzała najwyraźniej do końca, a temat kasy wciąż nie został poruszony. Zdecydowałem, że spytam o to. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że to błąd – wspomina 38-letni Wojtek, z zawodu spawacz.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...ml?ticaid=1fac4

NEVIL - Wto Gru 11, 2012 12:45


Wchodzą w życie nowe zasady rejestracji bezrobotnych



Urząd pracy, przed wpisaniem osoby, jako poszukującej pracy, sprawdzi w rejestrze centralnym udostępnianym przez ministra pracy, czy składający wniosek nie jest zapisany w innym pośredniaku. Tak wynika z rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej z 12 listopada 2012 r. w sprawie rejestracji bezrobotnych i poszukujących pracy (Dz.U. z 2012 r. poz. 1299 z późn. zm.). Wchodzi ono dzisiaj w życie.

Rozporządzenie określa szczegółowo sposób prowadzenia rejestru bezrobotnych i poszukujących pracy, zakresy informacji niezbędnych do prowadzenia takiej ewidencji oraz informacji gromadzonych o zapisanych osobach. Ponadto wymieniono w nim dokumenty wymagane przy wpisie do wykazu, które są niezbędne do ustalenia statusu oraz uprawnień rejestrowanych. Określona została też treść oświadczenia o prawdziwości danych składanych przez bezrobotnego lub poszukującego pracy.

Nowe przepisy mają przyśpieszyć i usprawnić ewidencjonowanie danych o bezrobotnych dzięki przekazaniu informacji drogą elektroniczną. Nowelia pozwala m.in. na składanie wniosku za pomocą formularza elektronicznego oraz dokonanie rejestracji na jego podstawie. Stanie się tak jednak dopiero za pół roku, ponieważ przepisy dotyczące użycia systemu informatycznego w procesie rejestracji, wejdą w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia rozporządzenia w Dzienniku Ustaw.

Taka zwłoka była niezbędna z uwagi na konieczność dostosowania państwowych służb zatrudnienia do nowych wymagań oraz po to, aby urzędy pracy przygotowały się pod względem organizacyjnym do ich realizacji.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...zrobotnych.html

NEVIL - Wto Gru 11, 2012 16:43

Mały biznes emigruje, ucieka przed ZUS-em


Przedsiębiorcy w Polsce nie mają lekko. Niektórzy, mając już dość zmagania się z zawiłymi przepisami i sporymi kosztami działania, korzystają z dobrodziejstw wspólnego rynku i wyprowadzają swoje firmy za granicę. Tam zarabia się więcej i państwu oddaje mniej.





Jeszcze tylko jedna wizyta w Londynie, kilka podpisów i Radosław Musel z Warszawy zostanie przedsiębiorcą działającym pod rządami Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. W Polsce prowadził firmę usług elektrycznych od 2005 roku i dotąd co miesiąc zasilał kasę ZUS niemal 900-złotową składką. Jest patriotą, więc wierzył, że to cena budowania dobrobytu w kraju nad Wisłą. Nie słuchał opinii braci mieszkających w Anglii, którzy przekonywali, że nad Tamizą warunki dla przedsiębiorców są lepsze, a odkąd Polska jest w Unii, biznes można prowadzić na całym jej terenie. Radosław nie słuchał rad do czasu, choć decyzja o przeniesieniu firmy na Wyspy nie była nagła.

Złość na ZUS


To był proces, który zaczął się dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy w życiu Musel zachorował. - Sprawa była na tyle poważna, że o żadnej pracy zarobkowej nie było mowy - wspomina. Zwolnienie lekarskie szybko dostarczył do najbliższego oddziału ZUS i czekał na wypłatę należnego świadczenia chorobowego. Pojawił się problem. - Okazało się, że kilka lat wcześniej raz w życiu spóźniłem się z opłaceniem składki - wspomina przedsiębiorca. - Nie, żebym nie zapłacił, po prostu spóźniłem się kilka dni - opowiada. Dla ZUS taka wpadka to jak zamach na praworządność, a Radosław z automatu stał się niesolidnym płatnikiem, któremu nie przysługują świadczenia chorobowe, bynajmniej nie od razu i nie w pełnej kwocie.

To wtedy przedsiębiorca zaczął się zastanawiać, co tak naprawdę daje mu ZUS. - Policzyłem, że od początku prowadzenia firmy wpłaciłem już ponad 70 tys. zł składek. Efekt póki co jest mizerny, na koncie emerytalnym mam niewiele, a dla zakładu ubezpieczeń gdy zachoruję, jestem kłopotem. W Anglii taka kwota wystarczy na 20 lat opłacania składki, która gwarantuje emeryturę w wysokości ok. 3000 zł miesięcznie, a przedsiębiorca traktowany jest jak klient, nie petent.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...-zus-em,1871943

NEVIL - Pon Gru 17, 2012 14:25


Dużo wolnego od pracy w 2013r.


Nowy Rok już coraz bliżej. Pod względem dni wolnych od pracy rok poprzedni wypadł przeciętnie. Oczywiście zawsze mogło być gorzej. Na szczęście w 2013r. przy dobrej strategii urlopowej, zyskamy niekiedy nawet tygodniowe lub dłuższe „wakacje”. Warto sobie już teraz je zaplanować.

* Weekendy 3-dniowe

Na początek należy wymienić te najkrótsze „długie” weekendy. Będzie ich w przyszłym roku łącznie cztery i to bez konieczności brania dnia wolnego. Z okazji Świąt Trzeciego Maja (3 maj – piątek), Wszystkich Świętych (1 listopada – piątek), Święto Niepodległości (11 listopada – poniedziałek) oraz jak co roku Wielkanoc (1 kwietnia – poniedziałek). Jak widać 1 kwietnia będzie skumulowanie kilku tradycji polskich: prima aprilis, śmigus-dyngus i Poniedziałek Wielkanocny. Zapowiada się ciekawy dzień:D.

*Weekendy 4-dniowe


W tych przypadkach warto wziąć po jednym dniu urlopu i cieszyć się już aż czterema dniami wolnymi od pracy. Wszystkie trzy święta wypadają w czwartki. Boże Ciało – 30 maja, Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny – 15 sierpnia oraz Drugi Dzień Bożego Narodzenia – 26 grudnia.

*Weekendy 5-dniowe i jeden 9-dniowy

Chcąc skorzystać z dwóch pięciodniowych weekendów, wystarczy w dniu 27 grudnia (piątek) dzień wolny i cieszyć się wolnym od 25 grudnia do 29 grudnia. Podobnie rzecz się ma z 2 maja wypadającym w czwartek. 1 maja mamy Święto Pracy (środa), 3 maja obchodzimy Święto Konstytucji (piątek). Bierzemy jeden dzień urlopu w czwartek i mamy długi weekend majowy. Oczywiście jeśli ktoś weźmie dodatkowo urlop na dni 29 i 30 kwietnia, wtedy od 27 kwietnia (sobota) do 5 maja (niedziela) dostanie dziewięć dni wolnego, biorąc tylko trzy dni urlopu. Jak dla mnie ,to już są takie krótsze wakacje.

*Mega długi weekend 17-dniowy

A co zrobić, żeby na przełomie grudnia 2013 i stycznia 2014 cieszyć się aż 17 dniami wolnego? Tak, tak, to jest możliwe. Wystarczy tylko wziąć siedem dni urlopu i od 21 grudnia (sobota) do 7 stycznia (wtorek) mamy wolnego prawie tyle co w wakacje.

Podsumowując rok 2013, warto powiedzieć, że wystarczy wziąć dwanaście dni urlopu (pomijając okres wakacyjny) i mieć 3×3 dniowy weekend, 2×4 dniowy weekend, 1×9 dniowy weekend i 1×17 dniowy weekend. Oczywiście z tego co zauważyłeś, kilka terminów się nakłada, więc zależnie od potrzeb można sobie regulować długości tych weekendów. Dlatego też, tak jak wspomniałem na początku, warto już teraz wstępnie zaplanować sobie powyższe „długie” weekendy, aby później nie kłócić się o nie z szefem. Pamiętać jednak należy, że im więcej urlopu wykorzystamy w tych terminach, tym mniej zostanie nam go na wakacje. Brać urlop tylko po to, żeby te kilka dni poleżeć do góry brzuchem, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Przynajmniej ja bym nie potrafił się do tego zmusić.

Oczywiście zapraszam do dyskusji na powyższy temat. A w dniu jutrzejszym zainteresowanych zapraszam do lektury artykułu na temat odbierania dni wolnych od pracodawcy. Tematy zbliżone, ale mimo wszystko różne.

Życzę miłego poniedziałku i zapraszam do dyskusji.


źródło: http://e-administracja.bl...-pracy-w-2013r/

NEVIL - Sro Gru 19, 2012 14:12


Podwyżki w 2013 r. Kto może się spodziewać?



W przyszłym roku podwyżek mogą spodziewać się przede wszystkim pracownicy o wysokich kwalifikacjach. Także osoby zatrudnione w najbiedniejszych regionach kraju. Ale czy to pewne? Oczywiście nie. Rozwój sytuacji na wyjątkowo chwiejnym dzisiaj rynku może zweryfikować podwyżkowe plany w wielu firmach. My je dostajemy - inflacja zjada.

Można natomiast założyć, że nawet przy podniesieniu płac w granicach 4 procent, czy lekko powyżej tego poziomu, ich wzrost w dużym stopniu zniweluje inflacja. Są nawet całe branże, jak choćby budowlana czy wydawnicza, w których realne płace w skali ostatniego roku obniżyły poziom – właśnie wskutek inflacji. I tak właśnie będzie wyglądała sytuacja w przypadku pracowników, których ominie podwyżka: ich realne dochody w nadchodzącym roku spadną.

Ilu ich będzie? Publikowany co roku raport płacowy firmy Sedlak & Sedlak podaje prognozę, zgodnie z którą z takim scenariuszem musi się liczyć mniej więcej co czwarty pracownik. Więcej niż 25 procent polskich pracodawców nie planuje bowiem w przyszłym roku podwyżek. Raport podaje też, że ich wysokość, tam gdzie będą, nie przekroczy pułapu 5 proc. Relatywnie nieco większy wzrost płac mogą odnotować specjaliści o wysokich kwalifikacjach i osoby na stanowiskach zarządzających, o ok. 1 proc. mniejszy od nich – pracownicy na niższych stanowiskach, w tym fizyczni.

Prognozy prognozami, ale przy planowaniu podwyżek firmy kierują się jednak własną, żelazną logiką. – Gdzie można liczyć na wzrost wynagrodzeń? Najkrócej mówiąc: tam, gdzie dzieje się dobrze – komentuje dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert PKPP Lewiatan. – Wiadomo, że branże produkcyjne czy firmy zajmujące się eksportem będą zmagać się z recesją. Pracodawcy podejdą więc w nich do podwyżek z wyjątkową ostrożnością. Większe szanse na podniesienie poziomu płac widziałabym raczej w sektorze usług, ale czy rzeczywiście tak będzie, nie wiadomo.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Gru 19, 2012 14:33



Więcej: http://praca.wp.pl/gid,14...ow,galeria.html

NEVIL - Czw Gru 20, 2012 13:55

MPIPS: Zamiast zwalniać mają płacić połowę pensji. Resztę dopłaci rząd



Rząd pracuje nad nową ustawą antykryzysową - dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda. Ma ona zmniejszyć skalę zwolnień w firmach dzięki dopłatom. Ministerstwo pracy jest już po pierwszych konsultacjach z pracodawcami i związkowcami.


Najważniejszym rozwiązaniem, jakie zostanie wpisane do nowej ustawy antykryzysowej, mają być dopłaty do tzw. postojowego. Rząd chce zachęcić dotkniętych kryzysem pracodawców, by - zamiast zwalniać pracowników - ograniczali im pensje o połowę. Drugą połowę dopłacałby w takiej sytuacji państwowy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

- Styczeń to jest ten miesiąc, gdy będzie czas pracy w Komisji Trójstronnej - mówi naszemu dziennikarzowi minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodaje, ustawa ma wejść w życie na przełomie maja i czerwca przyszłego roku i obowiązywać około rok.

Z nowych przepisów ma skorzystać nawet tysiąc firm i 100 tysięcy pracowników.

żródło: http://biznes.interia.pl/...doplaci,1874663

NEVIL - Pią Gru 21, 2012 19:58


Stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła 12,9 proc.



Stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła 12,9 proc. wobec 12,5 proc. w październiku - podał GUS. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu listopada wyniosła 2.058,1 tys. osób. Z danych na koniec listopada 2012 roku wynika, że do urzędów pracy w ciągu miesiąca zgłosiło się 252,7 tys. osób poszukujących zatrudnienia, o 11,3 tys. mniej mdm i o 20,3 tys. więcej rdr - podał w piątek GUS. Dramatycznie wyglądają dane o bezrobociu absolwentów szkół wyższych.



W listopadzie 2012 r. odnotowano wzrost liczby bezrobotnych i stopy bezrobocia, zarówno w ujęciu rocznym, jak i miesięcznym. Mniejsza niż przed miesiącem, ale większa niż przed rokiem była liczba bezrobotnych nowo zarejestrowanych jak i wyrejestrowanych z urzędów pracy. W porównaniu do obu wspomnianych okresów zwiększyła się liczba osób pozostających w rejestrze do 12 miesięcy od ukończenia nauki.

W końcu listopada 2012 r. do urzędów pracy zgłoszono mniej ofert pracy niż w poprzednim miesiącu br. W porównaniu do analogicznego okresu ub. roku liczba ofert pozostała na tym samym poziomie.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...29-proc,1875014

NEVIL - Pią Gru 21, 2012 21:20


Sprawdź, ile powinieneś zarabiać


Tegoroczna, dziesiąta już edycja Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń dobiega końca. Kolejny raz portal wynagrodzenia.pl podjął się dostarczenia użytkownikom internetu danych na temat zarobków Polaków. Każdy uczestnik badania może sprawdzić swoją wartość na rynku pracy - po wypełnieniu ankiety otrzyma analizę wynagrodzenia dla wybranego przez siebie stanowiska.




Znajomość widełek płacowych pozwala zorientować się jakie kwoty oferują pracodawcy na danych stanowiskach. Ta wiedza może być wskazówką dla kandydatów gdy na rozmowie rekrutacyjnej padnie pytanie o wymagania finansowe. Rozmowa kwalifikacyjna jest jak egzamin - jeśli wiesz, czego możesz się spodziewać i przygotujesz się odpowiednio, nie będziesz zaskoczony i łatwiej pokonasz ten etap rekrutacji.

Znajomość rynkowych stawek może również stanowić podstawę do negocjacji własnego wynagrodzenia. Przykładowo, kiedy otrzymujemy 2500 zł netto, a większość osób wykonujących tę samą lub podobną pracę dostaje "na rękę" 2800 zł to de facto przy każdej wypłacie tracimy 300 zł. Nawet jeśli w skali miesiąca nie wydaje się to dużo to po roku uzbierałoby się już na wycieczkę do ciepłych krajów. Dlatego też warto co jakiś czas sprawdzić czy płaca, którą otrzymujemy, jest adekwatna do standardów panujących na rynku. - Wszystkim, którzy wezmą udział w tegorocznej edycji badania oferujemy bezpłatny dostęp do pełnego raportu w narzędziu "Moja Płaca" na portalu wynagrodzenia.pl. Raport zawiera dane o zróżnicowaniu wynagrodzeń w zależności od takich parametrów, jak staż pracy, wykształcenie, czy miejsce pracy - komentuje Magdalena Witek z Sedlak & Sedlak.

źródło: http://biznes.interia.pl/...ac,1868534,4204

NEVIL - Nie Gru 23, 2012 19:39

Kupczenie uśmiechem i życzliwością.
==================================



Szef wredny, a klient opryskliwy. Ale to nic, masz się do nich uśmiechać od ucha do ucha. W końcu za co ci płacą? Sęk w tym, że im dłużej okazujesz pozytywne emocje, tym bardziej grozi ci depresja. Jak się przed tym bronić?


W powieści "Rot" (Czerwień) Uwe Timm opowiada o Tessy, animatorce zabaw dla klientów biur podróży, którą znaleziono martwą na plaży, nafaszerowaną tabletkami. Przez 15 lat podróżowała z turystami po egzotycznych krajach, zapewniając im rozrywkę i świetny humor, czyli te rzeczy, których jej samej brakowało najbardziej. Autorka pisze: „Wreszcie mogła odpocząć, po tylu latach bezsenności. Była silna, piękna i zdrowa. Jej zadanie polegało na szerzeniu dobrego nastroju. Nie mogła pozwolić, by gdzieś zalągł się smutek.

Najtrudniejsza praca świata...

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Gru 25, 2012 13:32




Nadużywanie prawa do pobierania zasiłku dla bezrobotnych, praca na czarno i lekceważący stosunek do przepisów BHP to tylko niektóre z wykroczeń popełnianych przez Polaków w krainie fiordów. Pomimo tych przewinień Norwedzy doceniają nas za pracowitość i koleżeńskość.

Nieustannemu napływowi naszych rodaków nad fiordy sprzyjają w głównej mierze niskie bezrobocie i najwyższe w Europie zarobki. W ciągu kilku ostatnich lat staliśmy się tam największą grupą cudzoziemców. Według różnych szacunków w Norwegii przebywa obecnie 60-70 tys. Polaków. Tak liczna grupa polskich imigrantów nie mogła pozostać bez wpływu na życie samych Norwegów i funkcjonowanie tamtejszych instytucji. Norwescy urzędnicy musieli się zmierzyć ze sprytem i pomysłowością naszych rodaków, wystawiających na ciężką próbę ich przyjazny, system opieki społecznej, oparty w swym założeniu na wzajemnym zaufaniu. Proste i zakładające uczciwość obywateli regulacje, szybko zachęciły Polaków do nadużyć.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Gru 29, 2012 11:57



Aktywne poszukiwanie pracy i szkolenia to biznes prywatnych agencji zatrudnienia. Krzysztof Jakubowski, wiceprezes Agencji Pracy i Doradztwa Personalnego InterKadra proponuje, by urzędy pracy ograniczyły się do rejestrowania bezrobotnych, dystrybucji środków na zasiłki i aktywizację zawodową. Wówczas bezrobotni mogliby korzystać z usług agencji, płacąc za nie czekami otrzymanymi w urzędzie pracy.

Prognozy makroekonomiczne mówią, że do przełamania słabszej koniunktury w gospodarce dojdzie dopiero pod koniec 2013 roku. Czy to oznacza, że przez większą część przyszłego roku, pracownikom i kandydatom do pracy - biada?

- Pracownicy z niskimi kwalifikacjami, młodzi i bez doświadczenia zawodowego powinni liczyć się z nasileniem trudności ze znalezieniem pracy. Dekoniunktura wiąże się ze wzmocnieniem pozycji pracodawców i ograniczeniem możliwości zawodowych pracowników. Natomiast specjaliści z wysokimi kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym - finansiści, informatycy, inżynierowie, menedżerowie projektów nie muszą się obawiać. Nawet w warunkach osłabienia rozwoju gospodarczego znajdą pracodawcę, jeśli tylko go szukają. W I kwartale 2013 r. dojdzie prawdopodobnie do wzrostu bezrobocia w regionie śląskim. Zwolnienia grupowe, w fabryce FIATA w Tychach, są tu zapowiedzią negatywnej tendencji.

Czy w dobie dekoniunktury kandydaci do pracy skazani są na bezwarunkowy dyktat pracodawców?

- Nie nazwałbym tego dyktatem. Gdy gospodarka słabnie, jednym z objawów tego procesu jest pogorszenie pozycji pracowników wobec pracodawców. I odwrotnie, gdy koniunktura się poprawia, np. w latach 2006-2007, zmienia się układ sił w relacji pracodawca - pracownicy. Ci drudzy mają wtedy więcej do powiedzenia, a pracodawcy są „skazani” na dłuższe szukanie potrzebnych im pracowników i „zmuszeni” liczyć się ze stawianymi przez nich warunkami. Wówczas, nawet pracownicy z niskimi kwalifikacjami, stosownie do swoich potrzeb i wymagań, mogą wybierać sobie pracodawcę. Taka jest logika wolnego rynku pracy.

Czy w rekrutacji daje o sobie znać tendencja poszukiwania przez przedsiębiorstwa uzdolnionych kandydatów, którzy mają stać się lojalnymi pracownikami, a kiedyś obsadzą kluczowe stanowiska w firmie?

- Jest to stała tendencja w rekrutacji. Najlepsi pracownicy zawsze są w cenie. Pracodawcy poszukują ich zarówno w dobie koniunktury, jak i dekoniunktury. W czasach kryzysu firmy szukają finansistów, którzy potrafią redukować koszty i wskazać nierentowne obszary w ich działalności (cost killers), po to, by następnie je odciąć. W cenie są też menedżerowie wyspecjalizowani w zarządzaniu zmianą, czy w prowadzeniu restrukturyzacji, którzy z racji swoich kwalifikacji i dotychczasowych referencji - gwarantują przeprowadzenie firmy suchą stopą pośród kolejnych uderzeń fal kryzysu. Z kolei w sytuacji koniunktury przedsiębiorstwa szukają fachowców, którzy pomogą im wyzyskać okazję do rozwoju sprzedaży. Dziś żaden pracodawca nie chce już zatrudniać na kluczowe stanowiska pracowników niestarannie dobranych czy przypadkowych.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...ml?ticaid=1fc9c

NEVIL - Pon Gru 31, 2012 08:46


Kręte ścieżki polskich magistrów


Z badań Instytutu Homo Homini dla "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że rynek weryfikuje ambicje absolwentów uczelni.

Przez pół roku instytut badawczy Homo Homini na zlecenie „Dziennika Gazety Prawnej” analizował, jak swoją przyszłość zawodową widzą studenci ostatnich lat i absolwenci popularnych kierunków, takich jak prawo, informatyka, architektura czy medycyna.

Wnioski z badań to m.in.: upadek mitu inżyniera, który nie ma problemów ze znalezieniem zatrudnienia, realistyczne podejście większości badanych do rynku pracy i weryfikacja sum, których absolwenci oczekiwali na starcie.

Największą gwarancję zatrudnienia i wysokiej płacy daje informatyka. Dziś to jedyna grupa zawodowa, która nadal dyktuje warunki na rynku. Bezrobocia nie muszą się także obawiać lekarze. Jednocześnie gwarantem sukcesu na rynku pracy przestały być takie zawody, jak prawnik i architekt.

"W ciągu ostatnich czterech lat obserwujemy zmiany w podejściu młodzieży do rynku pracy. Wraz z nadejściem kryzysu zaczęła ona coraz bardziej pragmatycznie patrzeć zarówno na swoje szanse zarobkowe, jak i na szanse awansu" - mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

źródło: http://biznes.onet.pl/kre...8,1,prasa-detal

NEVIL - Czw Sty 03, 2013 16:44



Nie 1500 zł, ale 1600 brutto będzie wynosiła w roku 2013 minimalna płaca. W przypadku pierwszej pracy może to być jednak tylko 80 procent tej kwoty.

A ponieważ od tej minimalnej pracy liczone są różne świadczenia i opłaty, one też się zmienią.

Wzrośnie np. wysokość maksymalnej odprawy pieniężnej należnej z tytułu grupowego zwolnienia. Jest ona ustalona jako 15-krotność minimalnego wynagrodzenia, zatem w roku 2013 może wynieść 24 000 zł (ale to wysokość maksymalna, rzeczywista odprawa może być niższa).

Nieznacznie wzrosną dodatki za pracę nocną, bo one też są liczone od minimalnego wynagrodzenia, a także wyższe mogą być odszkodowania zasądzane przez sądy pracy.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Sty 05, 2013 15:58

Użalamy się nad młodymi bez pracy. Spokojnie, wyjdą na prostą




Przy każdym dużym tąpnięciu użalamy się nad młodymi ludźmi, którzy nie mogą znaleźć pracy. Mówimy o nich „stracone pokolenie”. Takich generacji było już w historii wiele. Zawsze wychodziły na prostą.

Bez pracy i bez pieniędzy. No i oczywiście bez przyszłości. Mieli być naszą nadzieją, a są kamieniem u nogi. Ponad 400 tys. młodych Polaków nie ma pracy, nie mówi się o nich inaczej, jak „stracone pokolenie”. Zaraza dotyka zresztą całego kontynentu: w Europie, zwłaszcza tej południowej, jest jeszcze gorzej. Hasło chwytliwe, jednak nieprawdziwe. Bo takich straconych pokoleń od 1989 r. mieliśmy już dwa i za każdym razem świetnie dawały sobie radę. Także i tym razem perspektywy dla młodych Polaków są znacznie lepsze, niż przyznaje to większość ekonomistów.

O straconym pokoleniu mówiło się u nas w latach 90., kiedy państwowe przedsiębiorstwa padały jak muchy, a bezrobocie wśród młodych osób w ciągu trzech lat poszybowało aż do 20 proc. A potem na początku XXI wieku, gdy wiele firm nie było w stanie sprostać otwartej konkurencji ze strony Zachodu. Dziś o straconym pokoleniu mówią nie tylko grający na emocjach politycy, lecz także mający patrzeć na rzeczywistość chłodnym okiem eksperci. Kilka tygodni temu takiego określenia wobec młodych Europejczyków użył nawet szef OECD Angel Gurria.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw..._na_prosta.html

NEVIL - Sob Sty 05, 2013 17:04



Ojcowie nie korzystają ze swoich przywilejów związanych z opieką nad dzieckiem. A w tym roku zyskają następne. Eksperci wiedzą, jak temu zaradzić – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

(...) To może ich zmusić?
– Warto się nad tym zastanowić, jeśli zależy nam na skutecznej polityce rodzinnej – powiedział w „DGP” Sławomir Paruch, partner w Kancelarii Raczkowski i Wspólnicy. W tej chwili przepisy nakładają obowiązek do wykorzystania urlopu macierzyńskiego tylko matkę. – Nie sądzę jednak, aby ustawodawca zdecydował się na takie rozwiązanie. Zazwyczaj daje jedynie możliwość skorzystania z pewnych uprawnień, ale nie zmusza do tego – dodaje Sławomir Paruch.

Jak informuje "DGP" eksperci biorą pod uwagę kilka sposobów na zmotywowanie ojców do większego zaangażowania w opiekę nad dzieckiem. Jednym z nich jest przyznanie części urlopu rodzicielskiego tylko panom lub wprowadzenie obowiązku wykorzystania urlopu ojcowskiego.

"Podobne rozwiązanie – choć w bardzo ograniczonym zakresie – ma obowiązywać w przypadku urlopu wychowawczego. Zgodnie z rządowym projektem nowelizacji k.p., nad którym pracuje już Sejm, jeden z 36 miesięcy takiego urlopu ma być przypisany do konkretnego rodzica i nie będzie mógł być przeniesiony na drugiego. Jeden z opiekunów będzie mógł więc skorzystać maksymalnie z 35 miesięcy wychowawczego" - czytamy w "DGP". (...)

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Nie Sty 06, 2013 09:32


Statystycznie przez pół roku nie pracujemy


Podliczając wszystkie możliwe dni wolne w 2013 roku w firmach pracownicy nie będą pojawiali się zbyt często. W zasadzie niemal, w co drugi dzień tego roku etatowcy będą mieć wolne.

Nowe święto Trzech Króli w tym roku wyjątkowo przypada w niedzielę. Dodatkowego dnia wolnego więc nie będzie - ucieszą się tylko pracownicy handlu (szczegóły tutaj). Tymczasem według wyliczeń Wirtualnej Polski w 2013 pracownicy nie pojawią się w firmach aż 178 razy na 365 dni roku. Oznacza to, że statystycznie, blisko co drugi dzień będą mieć wolne. Jak to możliwe?

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pon Sty 07, 2013 17:13


Nowości rynku pracy


W tym roku czeka nas rewolucja w przepisach. Rząd zapowiada kilka poważnych zmian, między innymi w Kodeksie pracy. Czego możemy się spodziewać?


Najbardziej zadowoleni będą rodzice małych dzieci - ich przywilejów dotyczy duża część planowanych zmian. Najpierw wejdą w życie przepisy wydłużające urlopy wychowawcze. Teraz mama i tata będą mieli o miesiąc więcej na opiekę nad dzieckiem. Ale coś za coś: każdy z rodziców lub opiekunów dziecka będzie musiał wykorzystać przynajmniej jeden miesiąc samodzielnie, bez pomocy drugiego.

To wymóg europejskiej dyrektywy, do której musimy dostosować nasze przepisy. Czy skłoni on polskich tatusiów do opieki nad dziećmi? Trudno przewidzieć, zwłaszcza że urlopy wychowawcze pozostaną bezpłatne.

Roczny urlop na dziecko


Następna zmiana to dłuższe urlopy rodzicielskie (płatne). Po obowiązkowym i dodatkowym urlopie macierzyńskim, których długość w tym roku pozostaje bez zmian (20+4 tygodnie na jedno dziecko, 31+6 tygodni na bliźniaki), mama i tata będą mieli prawo do 26-tygodniowego urlopu rodzicielskiego. To w sumie daje prawie rok na opiekę nad maluchem. Co ważne, urlopami rodzice będą mogli się dzielić: już po 14. tygodniu wszystko jest do podziału między mamę i tatę.

Niestety, im dłuższy urlop, tym zasiłek będzie niższy - za czas urlopu rodzicielskiego mama albo tata dostaną tylko 60 proc. podstawy wymiaru zasiłku. Bez zmian pozostaną wypłaty na macierzyńskim i ojcowskim - 100 proc. wynagrodzenia.

Te zmiany wejdą w życie we wrześniu 2013 roku.

Wsparcie dla kobiet, które wracają do pracy


Więcej: http://gazetapraca.pl/gaz....html#BoxBizTxt

NEVIL - Wto Sty 08, 2013 19:57


UE: ryzyko długotrwałej biedy i rosnące bezrobocie


Złe informacje dotyczące zagrożenia biedą i wykluczeniem społecznym w Unii Europejskiej. Polska, jest w grupie krajów, w których takie ryzyko jest największe.



Raport opublikowany w Brukseli kreśli podział na Północ Europy, gdzie sytuacja jest najlepsza, także pod względem poziomu bezrobocia oraz Południe i Wschód kontynentu. W Polsce jest 27,2 procent osób zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. To wciąż więcej niż średnia unijna, ale ten odsetek spadł w ostatnich latach i nie jest to najgorszy wynik we Wspólnocie. Największe zagrożenie jest w Bułgarii - ponad 49 procent.
W raporcie liczącym ponad 450 stron unijni eksperci podzielili kraje członkowskie na trzy grupy. Polska jest między innymi razem z Bułgarią, Rumunią, Grecją, krajami bałtyckimi, Włochami, czy Węgrami. W tych państwach istnieje duże ryzyko ubóstwa i małe szanse na wyjście z niego mają osoby, które raz wpadną w pułapkę. Komisja Europejska zaapelowała o skuteczną walkę z biedą i bezrobociem, lepsze systemy zabezpieczenia społecznego, reformy na rynku pracy, dostosowanie staży do jego wymogów, czy likwidację umów czasowych. „Ponaglam unijne kraje, by wdrożyły wszystkie zalecenia. Musimy zacząć już teraz, w przeciwnym razie nastąpi załamanie potencjału gospodarczego i koszty społeczne będą jeszcze większe” - powiedział komisarz do spraw zatrudnienia Laszlo Andor

Więcej: http://biznes.onet.pl/ue-...64,1,news-detal

NEVIL - Wto Sty 08, 2013 21:19

Szukasz pracy przez serwis Karierowo.com? Uważaj, będą wysyłali żądania zapłaty


"Poszukujemy Statystów/Epizodystów do produkcji telewizyjnych. Zgłoszenia przyjmujemy na www.karierowo.com" - brzmi jedno z ogłoszeń na serwisie z ofertami pracy. Ci, którzy postanowili na nie odpowiedzieć i wysłali CV, rejestrując się na podanej stronie, teraz otrzymują wezwania do zapłaty 99 zł za... utworzenie wizytówki "My CV".

W takiej sytuacji znalazł się jeden z naszych czytelników, Tomasz. "Na stronie Karierowo.com nic o ofertach pracy się nie dowiedziałem. Była jedynie prośba o rejestrację i zaakceptowanie regulaminu. Niestety, nie przeczytałem regulaminu i zaznaczyłem, że się zgadzam z jego postanowieniami. 6 grudnia 2012 r. [dwa dni po zarejestrowaniu się na stronie Karierowo.com - red.] otrzymałem e-mail potwierdzający zawarcie z umowy plus 4 załączniki, które przeczytałem 6 stycznia 2013 r. W załącznikach był tekst zawarcia umowy z koniecznością zapłaty opłaty 99 zł na konto bankowe firmy w ciągu 7 dni" - napisał do nas.

Karierowo.com nie wygląda jak profesjonalna strona. Niektóre jej elementy nie działają, inne wyglądają podejrzanie, np. malutki znaczek z napisem "BEST" sugerujący odznaczenie w jakiejś dziedzinie. Mimo to strona firmuje się jako "portal o zasięgu globalnym, gdzie wielkie korporacje, jak i małe przedsiębiorstwa rekrutują swoich pracowników".

Umowa nie do rozwiązania?

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....m__Uwazaj_.html

NEVIL - Sob Sty 12, 2013 18:16


Wyższe płace w kraju tulipanów


Od 1 stycznia 2013 roku stawka minimalna dla osób zatrudnionych w Holandii w pełnym wymiarze 40 godzin tygodniowo wzrosła do 8,48 euro/godz. brutto (1 euro = 4,0996 zł wg NBP z dn. 11 stycznia 2013 r.). Podana kwota dotyczy pracowników w wieku powyżej 23 lat.




Wysokość stawek minimalnych w kraju tulipanów ustalana jest co sześć miesięcy (na początku i w połowie roku) i zwykle podlega zwiększeniu. Przepisy o płacy minimalnej dotyczą też osób zatrudnionych w systemie akordowym. W ten sposób wynagradzanych jest wielu Polaków pracujących w tym kraju sezonowo. Bez względu na to czy będziesz rozliczany od kilograma, liczby zebranych skrzynek czy też od wyrobionych metrów kwadratowych, twoja wypłata w przeliczeniu na godzinę nie może być niższa od minimalnej stawki.

8,48 euro/godz.


Zarobki większości naszych rodaków oscylują na poziomie holenderskiej płacy minimalnej, która - w zależności od liczby godzin pracy w tygodniu - wynosi 8,48-9,16 euro na godzinę. Pracując za takie pieniądze jesteś w stanie zarobić około 340 euro tygodniowo. To absolutne minimum, jakie musi ci wypłacić holenderski pracodawca po przepracowaniu 40 godzin w tygodniu. Przy tej stawce twój miesięczny dochód brutto wyniesie około 1470 euro. Po odliczeniu podatku i składki na ubezpieczenie zarobisz "na czysto" w granicach 1200 euro.

Zdecydowana większość Polaków zatrudnionych w Holandii pracuje przez agencje. Większość z nich otrzymuje stawki zgodne z tabelą norm wynagrodzeń dla pracowników tymczasowych. Zależą one od stażu pracy, rodzaju piastowanego stanowiska i poziomu powierzonych obowiązków. Dzięki tabeli norm ich płace w mniejszym stopniu odbiegają od zarobków osób pracujących na kontraktach. Agencje nie mogą według własnego uznania ustalać stawek, gdyż tabela norm wynagrodzeń narzuca im określone widełki obowiązujące dla każdej grupy stanowisk.

Młodzi mają lepiej

Więcej: http://biznes.interia.pl/...lipanow,1879428

NEVIL - Nie Sty 13, 2013 18:15

Nowe umiejętności pracowników - wsparcie Unii Europejskiej


Zmiany na rynku pracy wymuszają konieczność podejmowania działań polegających na doskonaleniu posiadanych kwalifikacji oraz zdobywaniu nowych umiejętności zawodowych. W obliczu pogłębiającego się kryzysu stoją zarówno ludzie czynni zawodowo, jak i poszukujący zatrudnienia. Obecnie pracownicy oraz poszukujący pracy powinni postawić sobie pytanie: jakie umiejętności oraz predyspozycje ważne są dla pracodawców i co możemy zrobić, aby podwyższyć swoje kwalifikacje?

Dzięki oferowanym na polskim rynku szkoleniom można uzyskać nowe doświadczenie i wiedzę niezbędne do znalezienia dobrej pracy, która przyniesie satysfakcję osobistą i finansową. Warto jednak szukać takich szkoleń, które dofinansowane są ze środków Unii Europejskiej. Daje nam to gwarancję, że szkolenia będą bezpłatne lub koszt ich nie przekroczy kilku procent. Na Dolnym Śląsku pojawiła się atrakcyjna oferta szkoleniowa skierowana do pracowników tego regionu. Projekt „Windowane kwalifikacje” zaprasza zainteresowanych do bezpłatnego skorzystania z oferty realizowanej w ramach POKL i Unii Europejskiej. Oferta szkoleniowa dotyczy nabycia specjalistycznych umiejętności potwierdzonych certyfikatem urzędu Dozoru Technicznego, a skierowana jest do przedsiębiorstw działających w branży budowlanej, transportu, gospodarki magazynowej i łączności, które określane są jako mikro, małe lub średnie przedsiębiorstwa, niekorzystające z wsparcia Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Unia Europejska wspiera również ludzi z niższymi kwalifikacjami, dlatego też pracownicy posiadający co najwyżej średnie wykształcenie mile widziani są w projekcie „Windowane kwalifikacje”. Szkolenia dla przedsiębiorców delegujących pracowników na szkolenia oraz samych kursantów są bezpłatne zgodnie z zasadami pomocy de minimis.

Certyfikat – ważna rzecz!!!

Więcej: http://lubin.naszemiasto....2393b7e23,1,3,8

NEVIL - Pon Sty 14, 2013 14:27


Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się piszesz




LIST CZYTELNIKA. Pisze pani, że jest absolwentką dwóch kierunków humanistycznych, jest kilka lat po studiach i nie może znaleźć stałej pracy. Droga pani - podejmując decyzję o takich, a nie innych studiach wiedziała pani lub powinna wiedzieć, na co się pisze.

Nieco uogólniając - tylko nieliczne kierunki, takie jak medycyna czy prawo, są dla pracodawców wyznacznikiem kompetencji. Reszta, nawet najlepsi absolwenci politechniki, aby dostać pracę musi wykazać się określonymi umiejętnościami. Przy czym w przypadku nauk ścisłych częściej chodzi o wiedzę zdobytą podczas samych studiów.

Co do zaoferowania miała pani, wchodząc na rynek pracy swoim potencjalnym pracodawcom? Dyplom dziennikarstwa i filologii polskiej? Obowiązkowe praktyki odbębnione w celu zaliczenia semestru? W czasie studiów trzeba dać z siebie więcej, niż tylko chodzić na zajęcia. Czy brała pani udział w szkoleniach i kursach dostępnych dla studentów? Czy zdobyła pani jakieś doświadczenie zawodowe? Czy brała pani aktywny udział w jakiejś organizacji studenckiej? Czy rozwijała się pani na jakichś innych polach, np. działając w jakimś stowarzyszeniu? A może jakieś koło naukowe chociaż? Zakładam, że te kierunki kończyła pani na Uniwersytecie Wrocławskim - czy chociaż raz odwiedziła pani biuro karier? Czy wie pani, gdzie ono się w ogóle znajduje? Pracodawcy nie interesuje, czy dostała pani piątkę u profesora Miodka, tylko co pani potrafi.

Jeśli odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi "nie", to nie dziwota, że żaden pracodawca nie chce pani dać szansy. Jeśli natomiast wchodząc na rynek pracy, miała pani rewelacyjne CV i referencje, a mimo to nikt nie chce pani zatrudnić, to powiem brutalnie - chyba nie nadaje się pani do tej pracy, a przynajmniej tak oceniają to pracodawcy.

Mam 25 lat i pracę, na którą nie mogę narzekać. Ukończyłem jeden z najbardziej wyszydzanych kierunków humanistycznych, klasyczną "fabrykę bezrobotnych". Od pierwszego roku studiów pracowałem - starając się za każdym razem złapać coś, co pozwoli mi się rozwijać. Czasem się udawało, czasem nie. Jeśli praca nie dawała mi czegoś więcej, to zawsze miałem czas na dodatkową aktywność, udało mi się też ukończyć drugie studia. Moi rówieśnicy radzą sobie różnie - ci, którzy nie marnowali czasu na studiach, też nie narzekają. Natomiast osoby, które po pięciu latach studiów w CV mogły sobie wpisać "mgr Kowalski, król imprez na IV piętrze akademika", mają problem - tak jak pani.

Nie wiem, jak dokładnie jest w pani przypadku, ale bardzo często słyszę o narzekających na brak pracy "humanistach" i szydzących z nich absolwentów innych kierunków. Tymczasem to nie od kierunku studiów zależy nasze powodzenie na rynku pracy. Ma pani opcję stażu, ale ją pani odrzuca z niewiadomych przyczyn. Proszę się tam udać, rozwijać, zdobywać doświadczenie, kontakty (których jak sama pani mówi nie ma), póki nie jest za późno. Staż to naprawdę dobry moment na start. Zamiast obwiniać pracodawców, uczelnie, czy cały system, niech pani działa!

źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2HxKaU4r4

NEVIL - Wto Sty 15, 2013 09:39



Europosłowie poparli inicjatywę KE w sprawie wprowadzenia systemów gwarancji pracy dla młodych. Zwracają jednak uwagę, że sytuacja na rynkach pracy w krajach członkowskich jest różna, dlatego potrzeba różnych narzędzi, by zaradzić temu problemowi.

Eurodeputowani, którzy debatowali na temat gwarancji dla młodych podczas poniedziałkowej sesji w Strasburgu, podkreślali również, że na razie nie wiadomo, jak dokładnie miałoby wyglądać finansowanie tej inicjatywy.

Csaba Oery z Europejskiej Partii Ludowej oświadczył, że jego grupa polityczna popiera rozwiązania zaproponowane przez KE. "Nie mamy jednak zdecydowanej odpowiedzi, gdy zadajemy pytanie, kto zapłaci za te programy" - wskazał.

Jak zaznaczył, sytuacja bezrobotnej młodzieży jest różna w różnych krajach, dlatego trzeba dopasować rozwiązania do specyfiki danego kraju.

Nadja Hirsch z Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy apelowała, by działać szybko. "Nie chcemy utraty całego pokolenia, ale musimy powiedzieć, że gwarancje dla młodzieży nie mogą oznaczać gwarancji miejsc pracy, bo te tworzy gospodarka" - dodała.

O konieczności dbania o przyszłość bezrobotnej młodzieży mówił również Alejandro Cercas z Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Jak podkreślał, jeśli tak się nie stanie, wówczas Europa nie będzie miała przyszłości.

Kiepskie perspektywy

Emilie Turunen z Zielonych zaznaczyła, że z punktu widzenia młodych perspektywy gospodarcze wyglądają źle. "Musimy zadbać o to, by to pokolenie nie miało gorszych szans niż pokolenie ich rodziców" - apelowała.

Jak zaznaczyła, absurd kryzysu polega na tym, że młodzi w Europie są w położeniu beznadziejnym, natomiast elita gospodarcza z dyrektorami banków na czele nie musi się martwić bezrobociem.

Patrick Le Hyaric ze Zjednoczonej Lewicy Europejskiej przekonywał, że gwarancje dla młodzieży muszą być inicjatywą służącą europejskiej solidarności. "Poświęcenie obecnego pokolenia młodzieży to upadek UE w przyszłości" - mówił.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Sty 15, 2013 11:50

Kobiet z dziećmi nie opłaca się zatrudniać


LIST DO REDAKCJI. List czytelniczki szukającej pracy po studiach polonistycznych i dziennikarskich zapewne wzbudził wiele emocji wśród humanistów i niehumanistów. Jestem również humanistką. Niestety lub stety, mamy takie czasy, że trzeba być elastycznym.

Mam kilkunastoletnie doświadczenie i cztery lata przerwy związanej z urodzeniem dziecka i urlopem wychowawczym, teraz chcę ponownie wrócić na rynek pracy. Podczas urlopu wychowawczego podejmowałam się różnych działań i wykonywałam różne zlecenia zgodnie z moją profesją. Przez ten czas doświadczyłam wielu porażek, ale one były dla mnie nauką i pokazywały, co mogę zmienić w przyszłości.

Obecnie chcę wrócić na etat. I nie jest łatwo, jeśli chodzi o pracę dla kobiet, które były menedżerami. Jeśli chodzi o samą pracę, to różne punkty widzenia zależą od tego, czy szuka jej kobieta czy mężczyzna, również od tego, jaki start w życiu miała ta osoba oraz od jej osobowości.

W dzisiejszych czasach na pewno trzeba być silnym psychicznie i nie analizować przeszłości. Kobiety, które już podjęły się wychowania dzieci, mają mniejszą siłę przebicia na bardzo wymagającym rynku pracy. Sama tego doświadczyłam, gdy usłyszałam na rozmowie rekrutacyjnej: "Szkoda, że miała pani przerwę w pracy". Trudno nie mieć przerwy, kiedy decydujemy się na macierzyństwo, pomyślałam sobie.

Drugi cios odebrałam na szkoleniu z prawa pracy, gdzie omawiane były zmiany, które mogą wejść w tym roku do Kodeksu pracy. Poczułam się osobiście dyskryminowana (jeśli można to tak nazwać), kiedy usłyszałam od prawnika: "Który przedsiębiorca chciałby zatrudnić kobietę, która ma rok przerwy w pracy i małe dziecko - wiadomo, dziecko choruje, a jej stanowisko jest obsadzone". Takie sformułowanie padło przy omawianiu tematu rocznego macierzyńskiego dla kobiet/rodziców/opiekunów.

Kilka lat temu podchodziłam to tych spraw bardzo roszczeniowo. Teraz widzę, że to nie ma sensu. Trzeba życie wziąć we własne ręce i iść do przodu. Myślę, że humanista jest osobą, która może działać w różnych obszarach, jednak nie zawsze mamy wiedzę, że w innym charakterze też możemy pracować. Może warto skorzystać z doświadczeń różnych osób.

Wszystkim szukającym pracy tym zaraz po studiach i tym z doświadczeniem życzę udanego i pracowitego nowego roku.

Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2I2XwxpYm

NEVIL - Wto Sty 15, 2013 12:50


W Katowicach płacą najlepiej


W stolicy Górnego Śląska zarabia się prawie 5 tys. zł. W Białymstoku niecałe 3 tys. zł.




W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach funkcjonujących w Katowicach wyniosło 4962 zł i było o 170 zł wyższe niż w tym samym okresie roku poprzedniego - wynika z danych Urzędu Statystycznego we Wrocławiu. Pod względem wzrostu zarobków nieco lepiej było tylko w Warszawie, gdzie średnia płaca wzrosła w tym czasie o 188 zł - do 4804 zł, a także w Łodzi, gdzie zwiększona została o 174 zł - do 3344 zł. W pozostałych miastach wojewódzkich podwyżki wynagrodzeń były mniejsze i w efekcie zwiększył się płacowy dystans dzielący je do Katowic.

W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach funkcjonujących w Katowicach wyniosło 4962 zł i było o 170 zł wyższe niż w tym samym okresie roku poprzedniego - wynika z danych Urzędu Statystycznego we Wrocławiu. Pod względem wzrostu zarobków nieco lepiej było tylko w Warszawie, gdzie średnia płaca wzrosła w tym czasie o 188 zł - do 4804 zł, a także w Łodzi, gdzie zwiększona została o 174 zł - do 3344 zł. W pozostałych miastach wojewódzkich podwyżki wynagrodzeń były mniejsze i w efekcie zwiększył się płacowy dystans dzielący je do Katowic.

- Od lat przeciętne zarobki w stolicy Górnego Śląska windują górnicy, których wynagrodzenia rosną niezależnie od koniunktury gospodarczej, w wyniku nacisków silnych związków zawodowych. Ponadto w mieście tym jest też dużo firm związanych z przemysłem przetwórczym, które również dobrze płacą pracownikom - ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dodaje, że w Warszawie średnie pensje są wysokie, bo podnoszą je mieszczące się w stolicy centrale przedsiębiorstw zatrudniające specjalistów, których trzeba dobrze wynagradzać. - Ponadto w Warszawie są najwyższe koszty utrzymania, co również wpływa na poziom płac - twierdzi Bujak.
Na trzecim miejscu w rankingu płacowym znalazł się Gdańsk. W ubiegłym roku stracił on nieco do lidera, ale średnia pensja w tym mieście była i tak wysoka - wyniosła 4652 zł, była więc tylko o 310 zł niższa niż w Katowicach. O wysokich zarobkach w Gdańsku decydują liczne inwestycje realizowane w tym mieście, wśród których są m.in. przedsięwzięcia związane z budową Gdańskiego Terminalu Kontenerowego DCT. Dobrze płaci także m.in. Grupa Lotos - drugi po Orlenie producent paliw w Polsce.

Na płacowej mapie Polski są jednak miasta, w których nie dość, że zarabia się niewiele, to jeszcze coraz mniej w porównaniu z Warszawą czy Katowicami. Na przykład w Białymstoku, Zielonej Górze i w Gorzowie Wielkopolskim pensje są aż o 1870-2050 zł niższe niż w stolicy Górnego Śląska i wynoszą 2,9-3,1 tys. zł. - To nie przypadek. W tych aglomeracjach mało jest dużych firm, zwłaszcza rozwiniętych technologicznie, zatrudniających specjalistów o wyjątkowych umiejętnościach, którym oferuje się solidne wynagrodzenia - podkreśla Bujak. Dominują w nich małe i średnie firmy, w których zwykle płaci się wyraźnie mniej. Ponadto nie jest tajemnicą, że w małych przedsiębiorstwach dość często płaci się pod stołem, aby zmniejszyć koszty i nie płacić podatków. To niekorzystnie wpływa na oficjalny poziom płac w niektórych miastach.

Co gorsza, w najbliższym czasie rozwarstwienie płacowe może się jeszcze powiększyć. Eksperci zwracają bowiem uwagę, że mniejsze ośrodki miejskie (a do takich zalicza się m.in. Gorzów Wielkopolski i Zieloną Górę) odczują spowolnienie gospodarcze bardziej niż duże aglomeracje. Ze stopniowym zacieraniem w płacach między miastami będziemy mieli do czynienia dopiero wtedy, gdy powróci lepsza koniunktura i poprawi się sytuacja na rynku pracy.



źródło: http://biznes.interia.pl/...jlepiej,1883245

NEVIL - Wto Sty 15, 2013 16:14

Jestem bezrobotny. Codziennie mam ochotę wyjechać z kraju


LIST CZYTELNIKA. Chciałbym się wdać w krótką polemikę z autorem listu "Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się piszesz". Na wstępie krótka uwaga, jak można się domyślić, jestem bezrobotnym humanistą. Mam za sobą pięć lat studiów, około dwóch lat bujania się po różnych firmach, sześć lat działalności w stowarzyszeniu pozarządowym przy projektach polskich i międzynarodowych, trzy lata w kole naukowym, kilkanaście zorganizowanych konferencji, biegły angielski, prawo jazdy kategorii B oraz numer buta 43.

Wszystko to nie przysporzyło mi jednak żadnego stałego zatrudnienia. Po powierzchni pływam tylko dzięki temu, że umiem pisać teksty wszelakie, ale to wrodzony talent, a nie zasługa takich czy innych studiów, praktyk, wolontariatów...

Tak, mam pretensję do systemu. Nie tylko edukacji, bo ta wcale nie jest taka tragiczna, ale przede wszystkim do firm, które na stanowiska humanistyczne zatrudniają byle kogo. Założenie jest takie, że do urzędu nadaje się każdy, bo przecież wystarczy przesuwać papiery. Obsługa klienta? Posadźmy małpę, niech dzwoni, damy jej równowartość kiści bananów i będzie OK.

Humanista humaniście jednak nierówny. Do pracy w urzędzie potrzebna jest zdolność do łatwego rozumienia aktów prawnych, do obsługi klienta szereg zdolności miękkich, itd. Co jakiś czas słyszę, jak pracodawcy narzekają, że nie umiemy myśleć. Część ludzi na pewno nie błyszczy inteligencją, ale systemy rekrutacyjne są, jakie są i odsiewy odbywają się na podstawie śmiesznych kryteriów. Nazatrudnialiście do działów HR ludzi bez kompetencji, bo wydawało wam się, że humanista to humanista, teraz oni nie potrafią znaleźć wam humanistów z prawdziwego zdarzenia, których byście chętnie zatrudnili.

Na koniec dodam tylko, że każdego dnia mam ochotę wyjechać z kraju, chociaż żyję w dużym mieście. W każdym z odwiedzanych przeze mnie krajów praca dla mnie znajdowała się od ręki, po prostu szedłem na rozmowę, dostawałem tydzień płatnego okresu próbnego i gotowe. Tak było w Wielkiej Brytanii, tak był w Holandii i tak jest zapewne w każdym innym cywilizowanym kraju. Także winny jest system i brak sensownej rekrutacji, a nie durni bezrobotni humaniści bez kompetencji.

źródło:: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2I3c7ldly

Magda_S - Wto Sty 15, 2013 19:10

NEVIL napisał/a:
LIST CZYTELNIKA.
W każdym z odwiedzanych przeze mnie krajów praca dla mnie znajdowała się od ręki, po prostu szedłem na rozmowę, dostawałem tydzień płatnego okresu próbnego i gotowe. Tak było w Wielkiej Brytanii, tak był w Holandii i tak jest zapewne w każdym innym cywilizowanym kraju.


Jaaaaaa, zazdroszczę. Ja bezskutecznie wysyłałam CV do Niemiec i Wielkiej Brytanii.
Nie chcę wyjść na przemądrzałą, ale po co mieszkać w Polsce w dużym mieście, skoro za granicą można znaleźć pracę od ręki?

NEVIL - Czw Sty 17, 2013 15:17

PIT od świadczeń dla pracowników do Trybunału


PKPP Lewiatan złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, w którym domaga się uznania za niezgodne z konstytucją przepisów, pozwalających urzędom skarbowym żądać podatku od dodatkowych świadczeń pracowniczych, np. od udziału w imprezie integracyjnej.

O swoim wniosku Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan poinformowała w czwartek w informacji prasowej.

Chodzi o takie świadczenia nieodpłatne, gdy np. pracodawca organizuje pracownicze spotkania integracyjne, kupuje polisy odpowiedzialności cywilnej dla członków zarządów, rad nadzorczych oraz dla innych grup pracowników, gdy wykupuje polisy na życie dla pracowników, albo organizuje zbiorowy transport pracowników do pracy.

Więcej: http://prawo.rp.pl/artyku...-Trybunalu.html

NEVIL - Czw Sty 17, 2013 15:32


Używki dozwolone przy biurku


E-papierosa nie dotyczy ustawowy zakaz palenia w miejscach publicznych. W świetle prawa 
jest on formą inhalatora.


Czy można wprowadzić całkowity zakaz palenia w firmie – także i e-papierosów? I czy taka regulacja nie jest dyskryminująca dla palaczy? – pyta czytelniczka.
Skoro e-papieros nie podlega pod zakaz palenia, to szef nie może zabronić pracownikowi aplikowania takiej używki podczas pracy w ramach klasycznego zakazu palenia tytoniu. Opinię tę podziela resort pracy twierdząc, że zakaz palenia wyrobów tytoniowych w pomieszczeniach zakładów pracy określony w ustawie z 
9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (DzU z 1996 r. 
nr 10, poz. 55 ze zm.; dalej ustawa tytoniowa) nie dotyczy 
e-papierosów niezawierających w swoim składzie tytoniu. W art. 2 ust. 2 ustawy tytoniowej określenie „wyroby tytoniowe" oznacza wszelkie wyprodukowane z tytoniu wyroby, takie jak papierosy, cygara, cygaretki, tytoń fajkowy, machorka i inne, zawierające tytoń lub jego składniki, z wyłączeniem produktów leczniczych mających w składzie nikotynę.

źródło: http://prawo.rp.pl/artyku...ku-w-pracy.html

NEVIL - Nie Sty 20, 2013 16:49


Jak wynegocjować wymarzone wynagrodzenie w czasie rekrutacji?


Niedziela, 20 stycznia (06:00)

Idąc na rozmowę kwalifikacyjną, trzeba zaprezentować się jako odpowiedni kandydat na dane stanowisko i umieć odpowiedzieć nawet na najtrudniejsze pytania rekrutera - w tym dotyczące oczekiwanego wynagrodzenia. Jak zatem przygotować się do negocjacji płacowych na etapie starania się o pracę?




Rozmowy o pieniądzach nie są łatwe ani przyjemne, dlatego należy się dobrze do nich przygotować. Negocjacje płacowe są szczególnie trudne w czasie starania się o pracę.

- Z jednej strony kandydat ubiega się o dane stanowisko, więc obawia się, by nie żądać więcej niż potencjalny pracodawca będzie w stanie zapłacić, co spowoduje odrzucenie jego aplikacji. Z drugiej zaś - jeśli poda niższą kwotę od oczekiwanej, wynagrodzenie nie będzie go satysfakcjonowało i motywowało do ciężkiej pracy, co w krótkim czasie doprowadzi do frustracji - mówi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Z tego powodu trzeba się dobrze przygotować do rozmowy o pensji, by podać rozsądną, adekwatną do danego stanowiska, a jednocześnie satysfakcjonującą kwotę. Jak to zrobić?

Dobry research to podstawa

Warto pamiętać, że decyzje dotyczące wynagrodzenia podejmowane są na podstawie wielu kryteriów - m.in. budżetu ustalonego odgórnie przez zarząd firmy, kwoty zarabianej przez innych pracowników na podobnych stanowiskach czy danych rynkowych na temat płac w danym zawodzie.

- Trzeba odrobić pracę domową. Kandydat powinien orientować się, jakie są średnie zarobki na danym stanowisku w branży, na jaki pakiet socjalny, dodatki i premie można liczyć. Jeśli to możliwe, warto wykorzystać swoją sieć kontaktów, by dowiedzieć się, jakie zwyczaje panują w firmie, do której aplikujemy - radzi Małgorzata Majewska.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...-czasie,1882964

NEVIL - Pon Sty 21, 2013 08:20



Poruszenie we Włoszech wywołał oryginalny protest absolwenta uniwersytetu, który nie może znaleźć pracy zgodnej z wykształceniem. Na aukcjach internetowych wystawił swój dyplom, ponieważ - jak mówi - na nic mu się nie przydaje. Cena wywoławcza - 1 cent.

"Sprzedam zbędny dyplom z politologii" - takie ogłoszenie wraz ze zdjęciem oprawionego dokumentu zamieścił na kilku aukcjach internetowych 26-letni Giorgio Tedone z Rzymu, absolwent uniwersytetu La Sapienza, który nie może znaleźć pracy odpowiadającej kierunkowi ukończonych studiów. Opuścił Wieczne Miasto i pracuje jako kelner w Turynie. Przyznaje, że nie widzi żadnych perspektyw na przyszłość.

W ogłoszeniu Tedone wyjaśnił, że jego gest jest prowokacją

"Ten wykwintnie ozdobiony pergamin możemy tylko zwinąć w rulonik, żeby zrobić z niego lornetkę i patrzeć przez nią na gwiazdy w nocy, gdy pracujemy jako kelnerzy albo w ciągu dnia w sklepach, gdzie jesteśmy sprzedawcami" - napisał absolwent.

Jego prywatny protest przeciwko znanej wielu jego rówieśnikom sytuacji, nagłośniony przez największe portale społecznościowe, spotkał się z dużym oddźwiękiem i wyrazami poparcia oraz solidarności. Wywołał też zarówno w sieci, jak i na łamach prasy, dyskusję na temat rekordowo wysokiego bezrobocia wśród młodzieży we Włoszech, wynoszącego 36 procent. Przypomina się, że dotyczy ono także absolwentów wyższych uczelni. Według statystyk bez pracy jest co piąty z nich.

źtódło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Sty 22, 2013 11:29


W Kujawsko-Pomorskiem zarabia się najgorzej w kraju




Średnia pensja u nas niższa o 14,1 proc. niż przeciętna w kraju. Pracy nie ma w regionie niemal 149 tys. osób

23-letnia Marta Kraszkiewicz zarabia niewiele ponad tysiąc zł. Pracuje w dziale sprzedaży jednej z bydgoskich firm.

- Jeszcze studiuję, ale nie mieszkam już z rodzicami. Muszę z tych pieniędzy opłacić wszystkie rachunki i się wyżywić - mówi. - Żyję bardzo skromnie. Kino? Restauracje? Wyjścia do klubu ze znajomymi? Mnie na to nie stać. Na dobry telefon komórkowy i markowe ciuchy - też nie. Wchodzę do Focusa i patrzę na metki z cenami, a nie na kolor czy fason ubrań.


Kraszkiewicz zamierza po studiach pożegnać się z miastem. - Nie widzę tu dla siebie perspektyw - mówi. - Wyjadę. Może do Poznania. Tam zarobki są większe, ludziom żyje się łatwiej. Poszukam pracy jako marketingowiec, coach albo rekruter. Jeśli się nie uda - wyjadę za granicę. Byle nie zostać i nie klepać biedy w Bydgoszczy.

Ze styczniowego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że średnia pensja w naszym województwie w pierwszych trzech kwartałach zeszłego roku wynosiła 3270,90 zł brutto. Jest niższa o 14,1 proc. od przeciętnej w kraju. I jest jedną z najniższych w Polsce. Mniej zarabiali w tym czasie tylko mieszkańcy trzech województw: podkarpackiego, lubuskiego i warmińsko-mazurskiego. Ale dysproporcje w pensjach w najsłabiej zarabiających regionach są nieznaczne. Najmniej w kraju pracodawcy płacą na Warmii i Mazurach. Tam średnie wynagrodzenie jest zaledwie o 55 zł niższe niż u nas.

W drugą stronę różnice są kolosalne. W tym samym czasie w województwie mazowieckim pracownicy średnio zarabiali ponad 4,6 tys. brutto, a na Śląsku 3,9 tys. zł.

- Mnóstwo bydgoszczan nie wiąże końca z końcem - mówi Wiesława Kowalska, księgowa w jednym z bydgoskich przedszkoli z ponad 30-letnim stażem pracy. - Zarabiam 1,2 tys. zł. Na szczęście mąż, pracownik służb ochrony państwa, dostaje dobrą pensję. Dzięki temu żyjemy normalnie. Ale widzę, co się dookoła dzieje. Koleżanki - nauczycielki i sprzątaczki, co chwila przychodzą po nisko oprocentowane pożyczki z funduszu pracowniczego. Wiele z nich chciałoby wyjechać gdzieś, gdzie żyje się łatwiej, ale już za późno. Tu mają rodziny, zapuściły korzenie. Ale znam też sporo młodych rodziców naszych przedszkolaków, którzy żyją ze sobą na odległość, bo jedno z nich pracuje za granicą.

Niskie płace w Kujawsko-Pomorskiem są odbiciem kondycji naszego rynku pracy. Niemal 149 tys. osób w naszym województwie nie ma pracy. Stopa bezrobocia sięga już 17,3 proc.

W Bydgoszczy jest dużo niższa - 8,4 proc. Ale z miesiąca na miesiąc rośnie. Tylko w ostatnich dwóch tygodniach w pośredniaku zarejestrowało się ponad tysiąc osób. Wkrótce szukać zajęcia będzie też niemal 500 zwolnionych z Zachemu.

- A zasada jest prosta - jeśli o pracownika trudniej - bardziej się go ceni i więcej mu płaci - mówi Tomasz Zawiszewski, dyrektor bydgoskiego pośredniaka. Ale podkreśla, że nie tylko stopa bezrobocia ma wpływ na niskie pensje. - Nie lokują się u nas duże koncerny, korporacje, jak w Poznaniu czy Warszawie - mówi. - Ich kierownictwo zawyża średnią wynagrodzeń. Tam są prezesi, u nas - zakłady produkcyjne. I to pokazują też statystyki. Poza tym koszty życia w naszym regionie są trochę niższe, i to pracodawcom stwarza możliwość oferowania mniejszych pensji.

Jest jedna dobra wiadomość. Branża IT, jedna z najlepiej płatnych, jest jednocześnie jedną z najprężniej rozwijających się w naszym mieście. Rąk do pracy w ostatnich miesiącach szukało wiele firm, m.in. Mobica, SDL, Alcatel-Lucent czy Atos.


Read more: http://wyborcza.biz/bizne...t#ixzz2IhOCYVLW

NEVIL - Wto Sty 22, 2013 11:38


Kto dostanie trzynastkę




Mimo zapowiedzi likwidacji trzynastki nadal obowiązują. Pracownicy administracji publicznej mają je dostać do końca marca. I być może dostanie je dodatkowa grupa zatrudnionych.

Rząd w czerwcu zeszłego roku zapowiadał nowelizację Ustawy o służbie cywilnej, która miała zmienić wynagrodzenia urzędników. Głównym powodem do wprowadzenia zmian były oszczędności spowodowane zwiększającą się dziurą budżetową. Od tego roku miały zniknąć trzynastki, a pensje miały zostać zamrożone na kolejne lata. Tymczasem, dodatkowe wypłaty nie tylko nie zniknęły, a prawo do nich zyskać może dodatkowa grupa zatrudnionych.

Dla kogo wypłata?


Na trzynastkę mogą liczyć pracownicy oraz byli pracownicy budżetówki (to m.in.: pracownicy urzędów marszałkowskich, wojewódzkich samorządowych jednostek organizacyjnych, starostw powiatowych, powiatowych jednostek organizacyjnych, urzędów gmin, jednostek pomocniczych gmin, gminnych jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych).

Więcej: http://gazetapraca.pl/gaz....html#BoxBizTxt

NEVIL - Wto Sty 22, 2013 16:02


Najniższa stawka 10 zł i 50 gr. Związkowcy chcą godzinowego minimum płacowego


Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych postuluje wprowadzenie w Polsce godzinowego minimum płacowego. Z wyliczeń szefa OPZZ Jana Guza, wynika, że najniższa stawka godzinowa powinna wynosić 10 złotych i 50 groszy.

Od nowego roku najniższe wynagrodzenie miesięczne wynosi1600 złotych brutto. Jak mówi Informacyjnej Agencji Radiowej szef OPZZ Jan Guz, byłoby o wiele lepiej, gdyby płacono za godzinę. Z wyliczeń przewodniczącego wynika, że najniższa stawka godzinowa powinna wynosić 10 złotych i 50 groszy. Jan Guz podkreśla, że powinno się dążyć do tego, by minimalne wynagrodzenie nie było niższe niż 50 procent średniej krajowej.

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak Kamysz nie jest zachwycony propozycją OPZZ. Jak mówi IAR obecnie obowiązujące zasady ustalania płacy minimalnej powinny pozostać. Dodał, że w tym roku płaca ta wzrosła w stosunku do roku ubiegłego o 100 złotych.

Przeciwnicy podwyższania najniższego wynagrodzenia za pracę uważają, że im wyższa płaca minimalna, tym mniej osób z najniższymi kwalifikacjami znajduje pracę. Wysoka płaca minimalna jest szkodliwa dla rynku pracy, gdyż pracodawcy w takiej sytuacji proponują albo tak zwane umowy śmieciowe albo pracę na szaro - mówi IAR ekonomista profesor Witold Orłowski.

Wynagrodzenie w okresie pierwszego roku pracy zatrudnionego może być niższe niż 1600 złotych. Nie niższe jednak, niż 80 procent wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.

źródło: http://serwisy.gazetapraw..._placowego.html

NEVIL - Wto Sty 22, 2013 16:22

Czy wyższe wykształcenie chroni przed bezrobociem?


Nawet 18 mln wykształconych pracowników do 2020 r. będą potrzebowali pracodawcy z krajów OECD. Eksperci zapowiadają, że już niedługo rozwinięte gospodarki świata odczują niedobór wykwalifikowanych pracowników z wyższym wykształceniem. Z kolei w tym czasie 32-35 mln osób z wykształceniem średnim może dotknąć bezrobocie. Czy wyższe wykształcenie dla młodych osób w Polsce jest sposobem na znalezienie dobrej posady i ochroną przed bezrobociem?





Kryzys gospodarczy najmocniej dotknął ludzi młodych do 24 roku życia. Raport „Młodzi na rynku pracy” pokazuje, że Polska znajduje się na 9-tym miejscu wśród 25 krajów UE z największym bezrobociem w tej grupie wiekowej. Według wyliczeń Międzynarodowej Organizacji Pracy obecnie ok. 75 milionów młodych ludzi na całym świecie szuka pracy, a szanse na jej znalezienie mają aż trzy razy mniejsze niż osoby dorosłe. – Młode osoby, które doświadczyły bezrobocia znacznie trudniej radzą sobie na rynku pracy. Brak sukcesów, narastająca frustracja i zmniejszająca się pewność siebie to tylko nielicznie skutki bezrobocia w tej grupie, które mogą prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji np. wzrostu przestępczości, zmniejszenia odsetka zakładanych rodzin, a nawet stabilności finansowej całego państwa - mówi Jakub Bejnarowicz, Dyrektor Generalny CIMA Polska (Chartered Institute of Management Accountants).

Gwarancja dla młodych

To najnowsza inicjatywa Laszlo Andora, Komisarza UE ds. zatrudnienia, spraw społecznych i integracji, która ma na celu pomoc młodym obywatelom Unii w znalezieniu zatrudnienia. Każda osoba, która nie ukończyła 24 lat w chwili ukończenia szkoły lub zarejestrowania w urzędzie pracy w ciągu 4 miesięcy otrzyma ofertę pracy, szkolenia lub kształcenia. W przyszłym roku ma powstać Europejski Sojusz na rzecz Praktyk Zawodowych, który ma ułatwiać dostęp do praktyk we wszystkich krajach członkowskich – UE jest świadoma rosnącego problemu bezrobocia wśród młodych dlatego nieustannie pracuje nad różnorodnymi programami aktywizacji i wsparcia zatrudnienia w tej grupie. W ramach zaleceń dla państw członkowskich UE zachęca do tworzenia silnych partnerstw z organizacjami pracodawców i uczelniami, tak aby jak najlepiej powiązać wypracowane rozwiązania ze specyfiką danego rynku pracy – dodaje Jakub Bejnarowicz.

źródło: http://www.firma.egospoda...iem,1,11,1.html

NEVIL - Czw Sty 24, 2013 11:27

Wizualizacja w procesie rekrutacji




Jestem wzrokowcem. Mam taki zwyczaj, że w mojej pracy rekrutera używam często techniki wizualizacji. Bardzo mi to pomaga na różnych etapach procesu rekrutacji.

• Wizualizuję rolę, która jest do obsadzenia.

• Techniki tej używam także do przygotowania Briefu stanowiska czy ogłoszenia w mediach.

• Wizualizuję wreszcie osobę kandydata, którego CV potem analizuję.

Wizualizując staram się wyświetlić na „ekranie" mojego umysłu określone obrazy. A potem sprawdzam, czy obraz konkretnego kandydata wpisuje się dobrze w obraz stanowiska, które ma objąć. Kiedy z kolei wyświetlam w umyśle obraz treści, którą skierowałam do adresatów Briefu lub ogłoszenia - staram się porównać to z obrazem roli. Zastanawiam się czy te obrazki dobrze do siebie pasują, czy czegoś nie pominęłam, czy wszystkie elementy, jakie widzę po obu stronach mają swój odpowiednik po drugiej stronie.

Wizualizacja roli

Aby możliwie dobrze zrozumieć rolę, która jest do obsadzenia - staram się najpierw „zobaczyć" pracującą w tej roli osobę, jej codzienne środowisko pracy, współpracowników, otoczenie. Wyobrażam sobie na przykład biuro, duże lub małe, open space (mnóstwo ruchu, hałas) lub pojedynczy pokój z sekretarką obok (spokój). Albo biuro na produkcji - gdzie co chwila ktoś wpada, a dyrektor więcej czasu spędza w halach produkcyjnych niż w swoim biurze. Albo widzę go w podróżach, jeździ z prezentacji na prezentację (dla klientów zewnętrznych lub wewnątrzkorporacyjne); spotyka się z prezesami lub całymi zarządami innych firm, kiedy indziej znów dyrektorem zakupów czy marketingu ze swoim kupcem czy brand managerem.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Czw Sty 24, 2013 15:22

Coś mi się wydaje , że należy ustawić ,,kosy na sztorc" i uderzyć gdzie trzeba...
================================

Bezrobocie w Polsce stale rośnie


Stopa bezrobocia na koniec roku wynosiła 13,4 proc. To o 0,5 pkt więcej niż miesiąc wcześniej

W urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 2,13 mln osób. W ciągu miesiąca zarejestrowało się ponad 244 tys. osób - mniej niż w listopadzie, ale więcej niż rok wcześniej. Pod koniec 2011 roku stopa bezrobocia wyniosła 12,5 proc.

W grudniu 2012 roku wyrejestrowano 165 tys. osób.

Przedsiębiorcy zgłosili tylko 35,7 tys. ofert pracy.

http://www.ekonomia24.pl/...ale-rosnie.html

NEVIL - Czw Sty 24, 2013 19:35

Przykro o tym czytać...
======================

Straciła pracę, zmarła na zawał


W piątek na tyskim cmentarzu odbył się pogrzeb Barbary Kwaśny (+51 l.), pracownicy tyskiej fabryki Fiata, która po tym, jak otrzymała wypowiedzenie, dostała zawału serca. Kobieta osierociła dwie córki. Teraz dziewczyny w wieku 18 i 16 lat, których ojciec zmarł 15 lat temu, zostały zupełnie same...

Kiedy Barbara Kwaśny ( 51 l.) dowiedziała się, że zostanie zwolniona z pracy w fabryce Fiata w Tychach, nie mogła otrząsnąć się z szoku. Nie spodziewała się, że mimo zapewnień pracodawcy oraz związkowców, zostanie wyrzucona z pracy. Przecież była jedynym żywicielem rodziny.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Sty 25, 2013 16:24


Dane o wynagrodzeniu to dobro osobiste pracownika




Zatrudnieni są chronieni przed domaganiem się przez osoby postronne informacji o wysokości zarobków. Pracodawcy winni to respektować w razie żądania ich wyjawienia.

Wyraźny sprzeciw


W sprawie ochrony informacji o wynagrodzeniu wypowiedział się Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów z 16 lipca 1993 r. (sygn. akt I PZP 28/93). Wskazał w niej, że ujawnienie przez pracodawcę bez zgody pracownika wysokości jego pensji może stanowić naruszenie dobra osobistego w rozumieniu art. 23 i 24 k.c.

Sąd uznał, że zaliczenie prawa do wynagrodzenia do sfery prywatności pracownika zależy od kilku czynników. Chodzi tu m.in. o zwyczaje panujące w konkretnym zakładzie, jego wielkość, panujące stosunki społeczne oraz gospodarcze. Należy jednak uznać, że pracodawca bezwzględnie powinien wstrzymać się z ujawnianiem wysokości zarobków podwładnego, jeśli ten wyraźnie się na to nie zgadza (wyraża sprzeciw).

Trzeba pamiętać, że w skład wynagrodzenia wchodzą płaca zasadnicza oraz rozmaite dodatki, z tytułu wysługi lat, nagród lub premii. Oprócz tego informacja o zarobkach odnosi się do możliwych potrąceń z pensji, takich jak sumy egzekwowane na świadczenia alimentacyjne, bądź na inne należności lub kary pieniężne.

Zakaz podawania do wiadomości wysokości płacy nie obejmuje tabel wynagradzania, które mogą określać zakres wysokości przysługujących wypłat w zależności np. od zajmowanego stanowiska lub posiadanych kwalifikacji. W takim przypadku nie jest bowiem podawana indywidualnie wysokość płacy poszczególnych pracowników, lecz wyłącznie widełki, w jakim mieszą się ich zarobki.

Dane wrażliwe

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...pracownika.html

NEVIL - Sob Sty 26, 2013 15:14

Nie dla tych, co kończą lubińskie wyższe (?) uczelnie... :-)
==============================

Na saksy dobra też Szwajcaria


Od wejścia Polski do UE liczba Polaków w Szwajcarii wzrosła czterokrotnie. Wysokie stawki i kurs franka sprawiają, że migracja zarobkowa do Szwajcarii stale rośnie. Pracodawcy są wymagający, ale praca się tam opłaca.



Maja Majchrzak jest współczesną nomadką: młoda, dobrze wykształcona, atrakcyjna i wszędzie potrafi się odnaleźć. Po studiach lingwistyki we Wrocławiu wyjechała za granicę, ostatnie pięć lat przebywała w Mediolanie, gdzie uczyła angielskiego w szkole językowej.

– Kryzys we Włoszech pogłębia się, więc zdecydowałam, że rozejrzę się za czymś nowym – mówi. Dziś 30-latka z Jeleniej Góry pracuje w szwajcarskim St. Moritz.

Na nartach jeździ od dziecka i już jako studentka miała uprawnienia instruktorskie. Wysyłała więc także aplikacje do szkół narciarskich, gdzie ze sterty podań wyłowił ją Franco Moro, właściciel największej ze szkół w Szwajcarii "Schweizer Skischule St. Moritz".

– Obecnie najwięcej podań przychodzi właśnie ze wschodu, ale tak dobrych kandydatów jest niewielu – przyznaje Moro. – Maja Majchrzak zna biegle kilka języków i ma dobre wykształcenie, a to dla naszych klientów nie jest bez znaczenia – dodaje. W jego szkole pracuje 360 osób, co trzeci to obcokrajowiec. Najwięcej jest Włochów. Teraz przybywa jednak obywateli z nowych krajów UE, tzw. UE8.

Rosyjski to przepustka

Moro podkreśla, że ci kandydaci "mają jeszcze w porównaniu z Włochami czy Niemcami deficyty, ale często posiadają ważną kwalifikację: znajomość języka rosyjskiego. Rosjanie należą w znanych kurortach do najlepszych klientów, więc Franca Moro interesują właśnie takie aplikacje. Maja Majchrzak spełnia także ten wymóg, nawet jeśli rosyjskiego zaczęła się uczyć dopiero niedawno.

– Mam nadzieję, że w St. Moritz będę miała okazję polepszyć swój rosyjski – mówi Polka, której drugą pasją po językach jest fotografia. Maja przyznaje, że Szwajcarię wybrała ze względu na bliskość do jej ulubionych Włoch i świetne warunki pracy. – Kurs franka jeszcze to wzmacnia, a tak jak ja myśli teraz wielu - dodaje.

Miejscowi koledzy Maji Majchrzak nie dziwią się, że przybywa nowych twarzy. – To normalne w turystyce, że trzeba szukać dobrych okazji. Tutejsi instruktorzy też szukają latem nowych wyzwań – mówi Tiziano Zeller ze "Schweizer Ski Schule St. Moritz". – Latem mamy tutaj mniej pracy, więc wtedy szuka się alternatyw. Razem z kolegą pojechaliśmy jako instruktorzy do Australii, gdzie wtedy była zima i tam zapracowaliśmy na wakacje, opowiada 22-latek.

Alpy na topie

Szwajcaria staje się coraz bardziej atrakcyjna wśród migracji zarobkowej "nowej" UE. W 2011 Szwajcaria zliberalizowała dostęp do rynku pracy dla obywateli Unii (poza Bułgarią i Rumunią). Niedługo potem wprowadzono jednak limity na dłuższe pobyty. Mimo to migracja jednak rośnie, również z Polski. Tradycyjnie koncentruje się w dużych miastach lub w rolnictwie. – Ostatnio obserwujemy wzrost zainteresowania wysoko wykwalifikowanych osób – potwierdza Marek Wieruszewski, konsul RP w Brnie.

W 2005 roku mieszkało w Szwajcarii na stałe 5 tys. Polaków, dziś cztery razy więcej. – Przyjmujemy, że dynamika wzrostu migracji z Polski wynosi obecnie 100 procent rocznie – mówi Wieruszewski. – Gdyby nie wysokie koszty utrzymania liczba ta byłaby jeszcze większa. Wysokie koszty jednak sprawiają, że tutaj nie przyjeżdża się "w ciemno", jak do Berlina.

Kryzys euro, renesans franka

Atrakcyjność Szwajcarii wydaje się rosnąć proporcjonalnie do pogłębiania się kryzysu euro. Coraz więcej Czechów, Słowaków i Polaków, którzy wcześniej pracowali we Włoszech czy Hiszpanii, teraz szukają pracy tam, gdzie panuje niskie bezrobocie, czyli w Szwajcarii i Niemczech. Szwajcarski rynek pracy jest stosunkowo niewielki, ale najbardziej intratny – przyciąga najwyższymi stawkami i twardą walutą. W Niemczech rynek jest ogromny, ale zarabia się mniej.

– Nasze dane pokazują gwałtowny wzrost migracji z południa, ale nie Włochów czy Hiszpanów, lecz właśnie obywateli tzw. grupy EU8, których dotknął kryzys na południu – mówi Herbert Bruecker z Instytutu Badań Rynku Pracy w Norymberdze. – Od zniesienia okresów przejściowych (maj 2011) migracja zarobkowa netto do Niemiec w ciągu roku podwoiła się i wyniosła 280 tys. Do maja 2013 może osiągnąć poziom 340 tys., z czego 60 proc. to obywatele nowych krajów UE – tłumaczy Bruecker.

Szansa w turystyce

Tradycyjnie spore zapotrzebowanie na personel istnieje zwłaszcza w okresie zimowym w szwajcarskiej turystyce. Dotychczas pracują tam głównie Portugalczycy i Włosi. – Teraz przychodzi najwięcej podań ze wschodu – mówi Michael Wagner, szef hotelu "Zum Rosatsch" w Pontresinie k. St. Moritz. Hotelarz chwali dobre wykształcenie aplikantów, elastyczność i znajomość języków obcych.

Popularność pracy w Szwajcarii rośnie nie tylko dzięki wysokiemu kursowi franka, ale i dzięki wysokim zarobkom (stawki minimalne). W dobrych hotelach znanych kurortów oferuje się pracę w kuchni za 3500 franków i więcej. Wprawdzie z powodu kryzysu liczba turystów w Szwajcarii maleje, ale to jeszcze nie ogranicza znacząco zapotrzebowania.

W tym roku Szwajcaria zdecyduje, czy zniesie limity na wizy pobytowe. Jedno wydaje się już teraz pewne: nomadowie Europy trafiają coraz częściej do strefy niemieckojęzycznej.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

NEVIL - Sob Sty 26, 2013 15:26


Tu warto starać się o pracę. Mają o wiele więcej niż średnia krajowa




Przeciętne wynagrodzenie w Polsce ogółem (brutto) w zł - 4111,69


Może trudno w to uwierzyć, ale są sektory gospodarki, w których można naprawdę dobrze zarobić. Kryzys o nich jakby zapomniał. To branże, w których w Polsce zdecydowanie warto starać się o pracę. Na drugim biegunie mamy sektory, w których przeciętne wynagrodzenie jest o wiele niższe od średniej krajowej. Źródło: GUS (styczeń 2013)

Więcej: http://biznes.onet.pl/oni...e-detal-galeria

NEVIL - Sro Sty 30, 2013 11:45


Jak szukać pracy, czyli "pośredniak 2.0"




Urzędy pracy podzielą bezrobotnych na trzy grupy i każdej pomogą w inny sposób. Czy to sprawi, że więcej ludzi znajdzie pracę?

Giżycko na Warmii i Mazurach. Pracy w całym powiecie nie ma prawie 4 tys. mieszkańców, a stopa bezrobocia sięga 17,5 proc. - U nas 90 proc. zarejestrowanych bezrobotnych to zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia osoby w szczególnej sytuacji na rynku pracy - mówi Beata Fydrych, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Giżycku. Urzędy mogą do nich kierować specjalne działania, m.in. staże zawodowe, roboty publiczne czy prace interwencyjne.

W całej Polsce w szczególnej sytuacji na rynku pracy jest 1,9 mln osób, czyli prawie 90 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych. Dyrektorzy urzędów pracy są zgodni: - Jeżeli w szczególnej sytuacji są prawie wszyscy, to tak jakby nie był nikt. Musimy lepiej diagnozować potrzeby bezrobotnych i dopiero do nich dobierać działania, które pomogą w znalezieniu pracy.

Takie zadanie ma przygotowany w Ministerstwie Pracy system tzw. profilowania osób bezrobotnych. "Gazeta" poznała szczegóły projektu.

Zdecyduje kwestionariusz

Read more: http://wyborcza.biz/bizne...T#ixzz2JSEESxjt

NEVIL - Sro Sty 30, 2013 14:25

Skończyłeś 50 lat? Straciłeś pracę? To jej już w Polsce nie znajdziesz


Zmiany w systemie edukacji, staże, pieniądze na własne firmy. Od miesięcy rząd szuka pomysłów na walkę z bezrobociem wśród osób do 25. roku życia. Twarde dane statystyczne jasno dowodzą jednak, że ta grupa wiekowa ma mniejsze problemy na rynku pracy niż ich rodzice.




Na koniec ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 486,4 tys. bezrobotnych po 50. roku życia. W ciągu roku przybyło ich aż o 45 tys., czyli o 10,2 proc. W rezultacie stanowią już prawie jedną czwartą wszystkich bezrobotnych - wynika z danych GUS. Tymczasem bezrobotnych w wieku do 25 lat jest 424,2 tys., a ich liczba w ciągu roku urosła tylko o 2 proc.

- O szybkim wzroście liczby bezrobotnych po 50. roku życia decyduje m.in. demografia. Na rynku pracy jest coraz więcej osób starszych, urodzonych podczas wyżu demograficznego w latach 50. Równocześnie coraz mniej liczne są roczniki młodzieży poszukującej zatrudnienia - wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Starszych osób przybywa na rynku pracy również dlatego, że w 2009 r. zlikwidowano wcześniejsze emerytury dla wielu zawodów. Zdecydowanie trudniej jest też uzyskać świadczenie rentowe. - Starsze osoby są na ogół zwalniane z zakładów pracy w pierwszej kolejności - podkreśla prof. Kryńska. Jej zdaniem dzieje się tak m.in. dlatego, że w systemach płacowych utrwaliła się senioralna zasada, według której wynagrodzenie rośnie wraz z wiekiem. Przy spowolnieniu gospodarczym przedsiębiorcy zwalniają więc często najpierw starsze osoby, bo w ten sposób mocniej obniżają koszty firm.

Paradoksalnie starszym osobom szkodzi również nadmierna ochrona prawna. Zgodnie z przepisami - poza nielicznymi wyjątkami - nie można zwolnić pracownika, gdy brakuje mu czterech lat do osiągnięcia przez niego wieku emerytalnego. Część przedsiębiorców rozwiązuje więc umowę o pracę z osobami, które zbliżają się do tego wieku. W ten sposób chronią się przed ewentualnym problemem: przychodzi kryzys, firma musi ciąć koszty, a nie może zwalniać niektórych członków załogi znajdujących się w wieku przedemerytalnym.

Stereotypy odbierają seniorom możliwość pracy


źródło: http://biznes.interia.pl/...sce-nie,1888192

NEVIL - Czw Sty 31, 2013 14:06

Straciła pracę, bo jest zdrowa


Zapewnia, że starała się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, a mimo to straciła pracę. Powód? Usłyszała, że nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. – Co jest z naszym krajem nie tak, że młody, zdrowy człowiek nie może znaleźć pracy? Dlaczego doszło do tego, że niepełnosprawny człowiek ma więcej praw niż zdrowi ludzie? – pyta rozżalona jedna z naszych Czytelniczek.


Kobieta z góry zaznacza, że nie chce uwłaczać godności osób niepełnosprawnych. Ale ma żal, że potraktowano ją jako gorszą, bo jest zdrowa.

– Czytasz oferty pracy i wszędzie widzisz „przyjmę osobę do pracy z orzeczeniem o niepełnosprawności”, „przyjmę do pracy panią, konieczny stopień niepełnosprawności”, „przyjmę do pracy w ochronie, mile widziany stopień niepełnosprawności”. I zaczynasz pytać Boga dlaczego nie urodziłeś się chory? Jak mamy dziękować Bogu, my silni, zdrowi ludzie za to, czym obdarzyły nas geny i natura, skoro w dzisiejszych czasach być sprawnym to być niezdolnym do pracy – denerwuje się kobieta.

Wszystko przez to, że swoją dotychczasową pracę – porządkowej – kobieta straciła kilka dni temu, bo nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. – Pracodawcy zaczęli pozwalać sobie na więcej. Nie liczy się już jakość pracy, jaką się wykonuje, ważne jest to, że będzie się płacić mniej, bo w końcu połowę dopłaca państwo! – narzeka lubinianka.

Dyrektor lubińskiego urzędu pracy Wioletta Jagielska potwierdza, że pośredniak ma w swojej ofercie wiele propozycji pracy dla niepełnosprawnych, ale na pewno nie jest to większość. – To raczej normalna sytuacja, około 10 procent ofert pracy adresowanych jest do osób z orzeczeniem o niepełnosprawności – tłumaczy. – Pracodawca zawsze może sobie zastrzec czy oferta dotyczy osób zdrowych czy z orzeczeniem, ale zwykle niepełnosprawnych zatrudniają zakłady pracy chronionej. Muszą mieć odsetek pracowników z orzeczeniem, bo inaczej stracą status zakładu pracy chronionej – tłumaczy.

Drugą grupą pracodawców, którzy preferują osoby niepełnosprawne, są zakłady czy firmy prywatne, które otrzymały dotację na utworzenie stanowiska pracy dla osoby chorej. – Rozumiem, że pani, która straciła pracę może być przykro, ale z mojego doświadczenia wynika, że niezadowolone zwykle są obydwie strony. Często spotykam się z opiniami ludzi bez orzeczenia, którzy narzekają, że pracodawcy szukają tylko niepełnosprawnych, ale z drugiej strony przychodzą też ludzie z orzeczeniami, którzy skarżą się, że pracodawcy chcą tylko ludzi zdrowych – podsumowuje Wioletta Jagielska.

Autor: MS

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...est_zdrowa.html

NEVIL - Czw Sty 31, 2013 15:14

Po tych studiach nie szukaj pracy w zawodzie



Wybór studiów to jeden z najważniejszych momentów w życiu każdego człowieka. Warunkuje on bowiem w dużej mierze całą naszą przyszłość. Duża liczba młodych ludzi wybiera jednak kierunki, których ukończenie nie daje im kompletnie nic. Niestety, wielu z nich zdaje sobie z tego sprawę dopiero po fakcie.

Dużo chętnych, mało pracy

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Czw Sty 31, 2013 20:19

Chcesz być agentem CBA ? Spróbuj !


Jesteśmy zainteresowani kandydatami o stosownym poziomie rozwoju intelektualnego, dojrzałości emocjonalnej, umiejętności funkcjonowania w sytuacjach trudnych i stresujących oraz umiejętności samodzielnego, jak i zespołowego działania


CBA dokładnie prześwietli twoją rodzinę i twoją przeszłość, sprawdzi, czy nie nadużywałeś alkoholu, czy próbowałeś narkotyków i jakich masz przyjaciół, a jeśli skłamiesz, wszystko i tak wyjdzie na jaw - większość ludzi odpada po badaniach psychologicznych i testach na tzw. "wykrywaczu kłamstw" - tak wygląda rekrutacja do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jeśli przejdziesz pomyślnie wszystkie testy, możesz liczyć na 2 850 zł brutto miesięcznego wynagrodzenia.

Dla funkcjonariuszy, którzy trafią do centrali w Warszawie, to niewiele, zaledwie połowa średniego wynagrodzenia w stolicy i wielokrotnie mniej od ludzi, których jako agenci będą ścigać za przestępstwa korupcyjne. Nie wszyscy muszą jednak startować od najniższego stanowiska.

Zanim zaczniesz myśleć o zarobkach funkcjonariuszy wyższych stopniem i ciekawej pracy agenta - musisz przebić się przez trudną, wieloetapową rekrutację, z której można odpaść nie z własnej winy, nawet jeśli jest się idealnym kandydatem, ale np. z powodu przestępstwa popełnionego przez członka rodziny. Wszystkie testy, które trzeba przejść, trwają ok. trzy miesiące. Na 1,4 tys. zgłoszeń do służby, zatrudnienie w CBA znajdą nieliczni, w ciągu roku zaledwie 50 osób. Tylko część z nich to ludzie, którzy zgłaszają się sami przez aplikację na stronie internetowej, pozostałych Biuro wyszukuje samodzielnie, m.in. na uczelniach i w działających przy nich biurach karier.

- Poszukujemy kandydatów, którzy są absolwentami studiów magisterskich rożnych kierunków, głównie analityków, prawników, ekonomistów, finansistów, ale również pracowników ochrony, czy techników teleinformatyki i elektroniki. Co oczywiste, jesteśmy również zainteresowani obecnymi i byłymi funkcjonariuszami innych służb - informuje w rozmowie z WP.PL Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

Dla osób, które nie zdecydowały się na pracę dla CBA lub innych służb zaraz po studiach, a teraz chciałyby spróbować swoich sił, nie jest jeszcze za późno. Poza absolwentami, Biuro chętnie zatrudnia również specjalistów w różnym wieku i z różnym doświadczeniem.

Specjalna rekrutacja


Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/k...ml?ticaid=1ffbd

NEVIL - Sob Lut 02, 2013 17:19


Wśród Niemców brakuje wykwalifikowanych pracowników. Szansa dla imigrantów





Na niemieckim rynku pracy brakuje wykwalifikowanych pracowników. Lecz kwalifikacje mają imigranci mieszkający w RFN, których dyplomów dotychczas nie uznano. To ma się zmienić.

Jeśli na niemieckim rynku pracy nic się nie zmieni, to w 2050 roku będzie Niemczech o sześć milionów wykwalifikowanych pracowników mniej niż obecnie. A to stanowi poważne zagrożenie dla dalszego rozwoju niemieckiej gospodarki. 1 kwietnia 2012 roku weszła w Niemczech ustawa regulująca kwestie uznawania zagranicznych dyplomów. Jest to swoista cezura w postrzeganiu migrantów, zaznacza Ralf Maier, urzędnik ministerstwa szkolnictwa i nauki. - Dotychczas myśleliśmy o migrantach w kategoriach niesienia im pomocy. Obecnie po raz pierwszy dostrzegamy ich wykształcenie i kwalifikacje zdobyte za granicą, które mogą się okazać przydatne na niemieckim rynku pracy.

Prawo do uznania zagranicznego dyplomu

Spośród trzech milionów migrantów w Niemczech z wykształceniem w różnych zawodach, dwa miliony osób posiada świadectwa i dyplomy ukończenia studiów lub nauki zawodu uzyskane za granicą. Wielu z nich po przybyciu do Niemiec boleśnie przeżyło, kiedy dowiedziało się, że ich wykształcenie jest nieprzydatne. Na niemieckim rynku pracy brak uznania dyplomu spychało ich na margines. Obecnie otrzymali prawo do weryfikacji kwalifikacji zawodowych i innego zaszeregowania w Urzędach Pracy.


- Na urzędy zajmujące się uznaniem zagranicznych świadectw i dyplomów czeka prawdziwe wyzwanie - mówi Ulrich Schönleitner z Federalnego Ministerstwa Gospodarki. Bardzo trudno jest porównywać zagraniczne kwalifikacje z kwalifikacjami uzyskanymi w Niemczech. - Poziom naszego kształcenia jest bardzo wysoki i nie chcemy go obniżać. Dlatego musimy bardzo dokładnie określić, jakie umiejętności dana osoba posiada, a jeśli ma jakieś luki w wykształceniu, to je odpowiednio wyrównać - tłumaczy.

Kim jest wytwórca karmelków?

Do Izb Przemysłowo-Handlowych w Niemczech wpłynęło już ponad 3000 wniosków o uznanie zagranicznych świadectw i dyplomów ukończenia nauki zawodu. Uznano już 700 z nich. Na portalu internetowym "BQ-Portal" można samemu sprawdzić rodzaje kwalifikacji zawodowych w poszczególnych krajach, a także, jak się one mają do kwalifikacji uzyskanych w Niemczech. Portal ten opracowano i udostępniono w ramach wspólnego projektu, realizowanego przez kręgi gospodarcze i naukowe, zaś finansowo to przedsięwzięcie wspiera Ministerstwo Gospodarki. W praktyce wygląda to tak, że np. kucharza z Polski da się łatwo zakwalifikować. Trudniej jest przypisać do zawodów wykonywanych w Niemczech np. Ugandyjczyka, który zdobył w ojczyźnie kwalifikacje w gotowaniu karmelków. - To jest prawdziwe wyzwanie - przyznaje Dirk Werner z Instytutu Niemieckiej Gospodarki.

Na portalu gotowe są już profile zawodowe 20 krajów. To mało, bo wnioski składają imigranci pochodzący z ogółem 85 krajów świata. Prawdopodobnie co najmniej 200 tys. imigrantów w Niemczech pracuje poniżej kwalifikacji zawodowych.

Problemem dla migrantów mogą być opłaty, jakie muszą uiścić za uznanie świadectw i dyplomów. Wynoszą one od 200 do 600 euro, w zależności od nakładu pracy przy analizie kwalifikacji wnioskodawcy, oraz od tego, czy dysponuje on wszystkimi oryginałami wymaganych dokumentów. Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

źródło: http://wiadomosci.gazeta....claw#BoxWiadTxt

NEVIL - Nie Lut 03, 2013 17:38


Najlepiej i najgorzej opłacane branże w 2012 roku


W ubiegłym roku najlepiej płacono w IT i telekomunikacji. Natomiast najgorzej płatne okazały się branże usług publicznych - wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak.

W 2012 roku najwięcej przeciętnie zarabiali pracownicy w branży IT i telekomunikacji. Mediana miesięcznych wynagrodzeń brutto wyniosła odpowiednio 6 000 PLN i 5 800 PLN. Nieco mniej za pracę płaciły branże związane z sektorem finansowym: ubezpieczenia (5 100 PLN) i bankowość (5 000 PLN). Najgorzej płatne okazały się branże usług publicznych: służba zdrowia, administracja, kultura, nauka oraz sektor organizacji pozarządowych. W przypadku służby zdrowia trzeba jednak zwrócić uwagę na wysoką wartość trzeciego kwartyla (4 700 PLN), co świadczy o dużym zróżnicowaniu wynagrodzeń.

Więcej: http://gazetapraca.pl/gaz....html#BoxBizTxt

NEVIL - Pon Lut 04, 2013 17:40

Komentarz internauty:
~lolek
Co za obsesja z tymi inwestorami!! Dzisiaj jest, jutro przenosi się do Wietnamu, a pojutrze do Bangladeszu. POTRZEBUJEMY POLSKICH INWESTYCJI.

===============================

PAIiIZ prowadzi 152 projekty inwestycyjne o wartości 3,8 mld euro


- PAIiIZ prowadzi 152 projekty inwestycyjne o łącznej wartości 3,8 mld euro, które mogą stworzyć 26 tys. 902 miejsca pracy - poinformowała Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych.




Z informacji PAIiIZ wynika, że najwięcej projektów pochodzi z branży usług nowoczesnych (40), a następnie z branży motoryzacyjnej (23), B+R (15) oraz maszynowej (11). Najwięcej projektów pochodzi z USA (45), następnie z Niemiec (17) oraz Chin i Wielkiej Brytanii (po 12).
Agencja poinformowała również, że od początku roku zamknęła sześć projektów inwestycyjnych o wartości 188 mln euro, które w perspektywie 2-3 lat utworzą 2 tys. 691 nowych miejsc pracy.

Dotychczas zbieraliśmy lwią część zagranicznego kapitału w regionie. Teraz spadliśmy na drugie miejsce - alarmuje "Puls Biznesu".

Polska przez lata przyciągała najwięcej zagranicznego kapitału ze wszystkich krajów w Europie Środkowej i Wschodniej. W tym wieku tylko dwa razy - w 2002 i 2005 r. - wygrali z nami Czesi. W ubiegłym roku znów im się to udało.

Na razie - tylko w szacunkach UNCTAD, gospodarczego ramienia ONZ. Wynika z nich, że w 2012 r. do Polski napłynęło 4,1 mld USD, a do Czech aż 10 mld USD bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).

- Coraz częściej słyszymy od inwestorów, że jeśli Polska nie przedłuży okresu funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych, pójdą do Rumunii albo Czech. Czesi są bardzo aktywni, organizują mnóstwo spotkań dla inwestorów, a ich pomoc publiczna okazuje się lepsza od polskiej - mówi Urszula Solińska-Marek, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

- Czeska inicjatywa wywiera na nas jeszcze silniejszą presję, by dokonać zmian w instrumentach wsparcia - przyznaje Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

Więcej: http://biznes.interia.pl/...-38-mld,1889966

NEVIL - Wto Lut 05, 2013 16:07


5 powodów, dla których nie dostajesz awansu


Powodów, dla których ubiegamy się o awans, może być wiele. Chęć rozwoju, zdobycia nowych doświadczeń, większej odpowiedzialności, podwyżki, czy po prostu potrzeba zaimponowania znajomym. Bez względu na wszystko, awansu nie dostaje się w prezencie. Aby go otrzymać niezbędna jest ciężka, sumienna praca, talent i cierpliwość. Co jednak, jeśli wszystko robimy dobrze, a mimo to awans ciągle przechodzi nam koło nosa? Wówczas warto się zastanowić, czy nie popełniamy kilku typowych błędów. Oto pięć z nich

Ignorowanie dobrych relacji ze współpracownikami




Więcej: http://gazetapraca.pl/gaz...esz_awansu.html

NEVIL - Sro Lut 06, 2013 09:17


Wadliwie wykonana praca to bezpłatne nadgodziny


Zdarza się, że pracownik, który niedbale wykonał powierzone przez pracodawcę zadanie jest zmuszony do pozostania na stanowisku pracy po godzinach. Czy w tej sytuacji wykonuje pracę, która kwalifikuje się jako nadliczbowy czas pracy?


Po godzinach

Więcej: http://www.prawo.egospoda...iny,1,34,3.html

NEVIL - Sob Lut 09, 2013 14:24

Stracone pokolenie. Bez pracy, pieniędzy, perspektyw...


Bezrobocie wśród osób młodych to ogromny problem całej Unii Europejskiej. Zarówno w państwach biedniejszych, jak i tych bardziej zamożnych, młodzi nie mogą znaleźć pracy, nie mówiąc już o pracy dobrze płatnej. Świetne wykształcenie czy znajomość języków wydają się nie mieć już znaczenia...

W tej sytuacji politycy chcą wprowadzić "system gwarancji dla młodych", mający zapewnić miejsca pracy absolwentom i szkolenia dla tych, którzy nie mogą znaleźć zatrudnienia w wyuczonym zawodzie. Ale czy w dobie kryzysu znajdą się pieniądze na ten cel?

źródło + materiał wideo : http://www.interia.tv/wid...tyw,vId,1057032

NEVIL - Sro Lut 13, 2013 08:36


Nie każda oferta pracy cieszy się powodzeniem


Wydawałoby się, że w czasie kryzysu każda oferta pracy gwarantująca wyższe niż przeciętne wynagrodzenie, będzie cieszyła się powodzeniem. Okazuje się, że nie zawsze tak jest. Na polskim rynku pracy są zawody, których nikt nie chce wykonywać mimo wysokich zarobków czy dobrych prognoz danej branży na przyszłość. Jakie to zawody i dlaczego brakuje chętnych do ich wykonywania?

Istnieją zajęcia, w których z oczywistych powodów brakuje rąk do pracy – są nieprzyjemne, słabo płatne i o małym prestiżu. Co jednak z zawodami, których wykonywanie może być niemiłe lub są niedoceniane przez otoczenie, ale pozwalają całkiem nieźle zarobić? Jak wynika z obserwacji ekspertów monsterpolska.pl, wiodącego portalu kariery, w nich również brakuje chętnych do pracy.

Zawodem wymagającym dużej odporności psychicznej z pewnością jest tanatokosmetyk, czyli wizażysta zwłok. Praca zdecydowanie nie należy do przyjemnych – oznacza ciągły kontakt ze zwłokami oraz cierpieniem - jego fizycznymi oznakami i brzydotą. Zarobki na tym stanowisku wynoszą około 4 tysięcy złotych netto.

Do uciążliwych zawodów można zaliczyć również elektromontera – elektryka. Ekipa składająca się z trzech lub czterech osób, zatrudniona do całkowitej przebudowy instalacji elektrycznej w mieszkaniu, pracując dwa dni robocze, może zarobić od 5000 do nawet 6000 zł brutto. Wady tego fachu to przede wszystkim ciężka praca, ryzyko urazów oraz bardzo często praca bez umowy, czyli na czarno. Ponadto, młodzi ludzie nie chcą pracować fizycznie ani uczyć się w szkołach i technikach zawodowych, ponieważ wykonywane po nich zawody kojarzą się z małym prestiżem. „Z tego powodu coraz częściej brakuje prawdziwych fachowców i większość firm ma już ogromne problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych robotników, a w przyszłości będzie o nich jeszcze trudniej, więc można się spodziewać, iż będą oni coraz lepiej opłacani” – mówi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.


Do uciążliwych zawodów można zaliczyć elektromontera – elektryka. Wady tego fachu to przede wszystkim ciężka praca, ryzyko urazów oraz bardzo często praca bez umowy, czyli na czarno.

Złotym, choć nieco śmierdzącym interesem, jest wywóz śmieci i innych zanieczyszczeń. Nie jest tajemnicą, że na śmieciach zarabia się bardzo dobrze – im bardziej zamożny kraj i społeczeństwo produkujące dużo odpadów, tym większe zyski. Dotyczy to oczywiście nie drobnych zbieraczy puszek czy makulatury, ale całych firm obsługujących wywóz śmieci i recykling. Najbardziej lukratywna jest obsługa osiedli podmiejskich domów jednorodzinnych. Całkowita cena podstawienia i odbioru kontenera 1,7 m3 w Poznaniu wynosi ok. 90zł, podobne ceny są w innych dużych miastach.

Więcej: http://www.egospodarka.pl...iem,1,39,1.html

NEVIL - Czw Lut 14, 2013 11:09


Turbodoładowanie w pośredniakach




Dzięki szybszej wypłacie pieniędzy z Ministerstwa Pracy programami wsparcia dla bezrobotnych w styczniu było objętych 77 tys. osób. To prawie o jedną trzecią więcej niż w ubiegłym roku - ustaliła "Gazeta"

Kielce, stopa bezrobocia sięga tu blisko 20 proc. Tylko w styczniu urząd pracy m.in. stażami czy szkoleniami objął tu ponad tysiąc osób. Bezrobotni mogą liczyć np. na naukę języków obcych czy kurs dla księgowej.

- Rok temu nasze możliwości były znacznie mniejsze. Nie tylko nie mieliśmy jeszcze środków na aktywizację, ale nawet nie wiedzieliśmy, ile ich dostaniemy - mówi Małgorzata Stanioch, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach.

Po raz pierwszy od lat urzędy pracy już w grudniu wiedziały, ile w 2013 r. dostaną pieniędzy na pomoc bezrobotnym. Pierwszy przelew dostały już na początku stycznia. - Spodziewaliśmy się pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Dlatego przyśpieszyliśmy przekazanie środków urzędom pracy na wsparcie osób bezrobotnych. Chcemy, żeby tak było już w każdym następnym roku - mówi "Gazecie" minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dotąd pieniądze spływały dopiero na przełomie lutego i marca. Przez biurokrację - nie było obowiązku przekazywania pieniędzy już w styczniu, więc urzędnicy się nie spieszyli. Gdyby nie szybsze przekazanie pieniędzy, stopa bezrobocia w styczniu byłaby jeszcze wyższa, a i tak w całym kraju przekroczyła 14 proc. i wyniosła 14,2 proc.

- Styczeń zawsze jest najtrudniejszy. W grudniu kończą się zwolnienia grupowe, wygasają umowy na czas określony i zawieszane są prace sezonowe, np. w budownictwie. Widzimy, że luty jest już lepszy. Rejestruje się mniej bezrobotnych, a my mamy pieniądze, żeby im pomagać - mówi Stanioch z kieleckiego urzędu pracy.

Z informacji "Gazety" wynika, że dzięki przyśpieszeniu wypłaty środków specjalnymi programami wsparcia dla bezrobotnych objętych w styczniu było aż 77 tys. osób. Lada dzień dołączy do nich kolejne 65 tys. osób. To prawie o 30 proc. więcej niż w zeszłym roku. Najwięcej osób bezrobotnych aktywizowanych było na Śląsku - 9 tys. Na Mazowszu było to 8,6 tys., a na Podkarpaciu 6,7 tys. W sumie ministerstwo chce w tym roku objąć pomocą ok. pół miliona bezrobotnych. Zarezerwowało na ten cel 4,7 mld zł. To o 1,2 mld zł więcej niż rok wcześniej. Dodatkowo w rezerwie jest jeszcze ponad 300 mln zł. Do tej puli trzeba jeszcze dodać 3,7 mld zł na zasiłki dla osób, które nie mają pracy i 1,8 mld zł na zasiłki i świadczenia przedemerytalne.

Kosiniak-Kamysz: - Jeżeli spowolnienie gospodarcze będzie się utrzymywać dłużej, niż się spodziewamy, wystąpię do ministra finansów o uwolnienie kolejnej puli środków z Funduszu Pracy.

Najwięcej pieniędzy urzędy mogą przeznaczyć w tym roku na sfinansowanie bezrobotnym staży u pracodawców - aż 1,2 mld zł wobec 763 mln zł rok wcześniej. Na refundację kosztów wyposażenia stanowiska pracy i na start firmy będą mogły wydać nieco ponad 1 mld zł. Przed rokiem było to 674 mln zł. Więcej środków urzędy mają również na szkolenia dla osób szukających pracy - 367 mln zł wobec 188 mln zł rok wcześniej. Prace interwencyjne, społecznie użyteczne i roboty publiczne pochłoną ponad 0,5 mld zł.

Niestety, dopiero w przyszłym roku pośredniaki czeka rewolucja. Pracownicy pośredniaków zaczną wreszcie być rozliczani z efektów pracy. Zamiast 7 proc. z Funduszu Pracy jak obecnie, urzędy dostaną na pensje tylko 5 proc. Pozostałe 2 proc. będzie przeznaczone na nagrody tylko w najlepszych pośredniakach. Zmieni się też sposób przyznawania specjalnych dodatków do pensji dla kluczowych pracowników. Będą w większym stopniu niż teraz zależne od tego, jak skutecznie kierowany przez nie urząd pomaga bezrobotnym. Ile więcej po zmianach dostanie dobry pracownik pośredniaka? Nie wiadomo. Resort nie ujawnia takich danych.

- Pojawi się nowe stanowisko w urzędzie - doradca ds. klienta. Zastąpi on funkcjonujących obecnie: pośrednika pracy, doradcę zawodowego, lidera klubu pracy, specjalistę ds. rozwoju zawodowego czy doradcę i asystenta EURES - wylicza minister Kosiniak-Kamysz.

W każdym urzędzie będzie też osoba specjalnie oddelegowana do współpracy z pracodawcami. Nie tylko będą odpowiadać za zdobywanie nowych ofert pracy dla bezrobotnych, ale też utrzymywać regularny kontakt i podtrzymywać dobre relacje z firmami nie tylko ze swojego powiatu, ale także z pracodawcami spoza obszaru działania urzędu. Ma do nich dzwonić i się z nimi spotykać.

Inaczej ma wyglądać współpraca z bezrobotnymi. Każda osoba po rejestracji w urzędzie będzie przypisywana do jednego z trzech profili. W pierwszym znajdą się bezrobotni aktywni, którzy potrzebują jedynie ofert pracy i z resztą sami sobie poradzą. W drugim bezrobotni wymagający wsparcia, którzy najpierw muszą podnieść swoje kwalifikacje, np. na szkoleniu albo stażu. W ostatnim będą bezrobotni oddaleni od rynku pracy - czyli m.in. osoby długotrwale bezrobotne. Urzędy zajmą się nimi wspólnie z ośrodkami pomocy społecznej i prywatnymi agencjami zatrudnienia.


Read more: http://wyborcza.biz/bizne...l#ixzz2KrnBMLXC

NEVIL - Czw Lut 14, 2013 11:27

25 sytuacji, w których możesz powiedzieć "Nienawidzę własnej pracy" [ZDJĘCIA] ;-)




Więcej: http://deser.pl/deser/51,...&bo=1#Life23img

NEVIL - Pią Lut 15, 2013 11:14

Komentarz internauty:

maryjanek66

trudno żeby było inaczej to znaczy żeby więcej zarabiali ci co nie pracują w wyuczonym zawodzie to by znaczyło że wszelkie szkoly na świecie są do bani»
======================================

Czy Polacy pracują "w zawodzie"?


Ponad połowa Polaków pracuje w wyuczonym zawodzie - wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Sedlak & Sedlak w 2012 roku. Im wyższe zarobki, tym wyższy okazał się odsetek osób pracujących w swoim zawodzie.

Zgodność obecnie wykonywanej pracy z kierunkiem wykształcenia zadeklarowała ponad połowa (55%) badanych mieszkańców naszego kraju. 1/3 ankietowanych zdecydowanie potwierdziła pracę "w zawodzie". Z drugiej strony praca ponad 1/5 badanych całkowicie odbiega od wiedzy zdobytej na studiach, w szkole zawodowej itd.



Badania Sedlak & Sedlak pokazały również, że osoby, które pracują w zawodzie, osiągają wyższe wynagrodzenie aniżeli pozostali ankietowani. - Im wyższa płaca badanych pracowników, tym wyższy odsetek osób wykonujących pracę zgodną z ich wykształceniem. Przykładowo wśród osób zarabiających ponad 8 tys. PLN 44% uznało, że ich praca jest "zdecydowanie zgodna" z ich zawodem, a 20%, że "raczej zgodna" - co daje łącznie około 2/3 wszystkich badanych osiągających najwyższe zarobki, którzy pracują w swoim zawodzie - mówi Gabriela Jabłońska z działu analiz rynku pracy Sedlak & Sedlak. Z kolei połowa osób mających najniższe zarobki - do 2 tys. PLN - nie wykonuje "wyuczonego" zawodu. Aż 40% respondentów z tej grupy uznało, że wykonywana przez nich praca "zdecydowanie nie jest zgodna" z ich wykształceniem.

Najczęściej zgodność edukacji z wykonywanym zawodem zadeklarowały osoby piastujące stanowiska specjalistyczne. Aż 62% specjalistów na pytanie: "Czy Pana obecna praca jest zgodna z Pana kierunkiem wykształcenia?" odpowiedziała: "zdecydowanie tak" lub "raczej tak". W przypadku starszych specjalistów udział ten wyniósł 61%, a osób zajmujących stanowiska kierownicze - 51%. - Możemy zatem stwierdzić, że większość badanych pracujących na stanowiskach specjalistycznych lub wyższych wykonuje obowiązki zawodowe zgodne z kierunkiem wykształcenia - komentuje Jabłońska. A jak jest w przypadku pracowników szeregowych? - Jak wynika z naszych badań, ponad połowa takich pracowników posiada pracę, która nie jest zgodna ze zdobytym wykształceniem - dodaje.

Badanie "Wykształcenie a praca zawodowa Polaków" zostało przeprowadzone przez firmę Sedlak & Sedlak w okresie 14 sierpnia - 14 września 2012 roku. Ankietę online wypełniły łącznie 1 042 osoby, z czego 66% stanowiły kobiety. Niemal 90% badanych legitymowało się wykształceniem wyższym.

źródło: http://gazetapraca.pl/gaz....html#BoxBizTxt

NEVIL - Pią Lut 15, 2013 16:53

Dyplom to za mało, żeby zdobyć pracę. Co teraz się liczy?




Dyplomy, kursy, staże, języki – to już za mało, żeby zdobyć dobrą pracę. Dziś liczy się jeszcze to, z jakiego jesteś domu. Dopiero to ustawia cię w życiu.


Już nie dyplom, nawet niezłej szkoły wyższej. Nie kompetencje, staże, dziesiątki ukończonych kursów. Biegła znajomość języków zapisana w CV to także mało. W dzisiejszej Polsce praca stała się dobrem deficytowym, a znalezienie dobrej, przyzwoicie płatnej posady jest niespodzianką od losu. Aby znaleźć się w wąskim gronie zwycięzców, nie wystarczy być przebojowym, kreatywnym i dobrze się uczyć. Równie ważne jak wykształcenie formalne, kompetencje, cechy charakteru jest to, z jakiego pochodzisz domu. I jaki masz za sobą kapitał kulturowy. Przeczytane książki. Wyoglądane filmy i spektakle. Poznane miejsca. I ludzie, których znasz. Skończyła się epoka transformacji i rewolucji, która zawsze oznacza błyskawiczne kariery i awans społeczny mas. W dodatku nadszedł kryzys i rynek nie jest w stanie przyjąć zastępów młodych wylewających się co roku z murów wyższych uczelni.

Więc – mówiąc brzydko – schowaj dyplom i szoruj do garów, kochanie. Twój tatuś jest nikim, mama ogląda seriale, a ty masz krzywy zgryz i niezgrabnie podajesz dłoń na powitanie. Dobre miejsce pracy jest tylko dla najlepszych. Radź sobie, jak umiesz.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw..._sie_liczy.html

NEVIL - Nie Lut 17, 2013 12:52

Wielkie firmy zwalniają. To będzie najgorszy rok od 20 lat




Rok 2013 może okazać się pechowym dla wielu polskich pracowników. To będzie najgorszy rok dla gospodarki od 20 lat – alarmuje "Gazeta Wyborcza".
Już pod koniec ubiegłego roku pierwsze wielkie firmy zapowiedziały grupowe zwolnienia. I lawina ruszyła. Łącznie pracę może stracić ok. 14 tys. osób.

Zobacz, jakie firmy będą zwalniać w 2013 roku.

Więcej: http://biznes.onet.pl/wie...e-detal-galeria

NEVIL - Czw Mar 07, 2013 10:57


Sprzedawca królem bezrobocia


Na czele listy profesji, których przedstawiciele najczęściej zostają bez pracy, zaraz po handlowcach plasują się ślusarze, budowlańcy i ekonomiści. Nawet kucharze lądują na bruku.



W końcu ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie 170 tys. bezrobotnych sprzedawców. To o 6,5 proc. więcej niż w roku poprzednim - wynika z danych resortu pracy. Sprzedawcy utrzymali więc niechlubne pierwsze miejsce na liście osób bez zajęcia, które zajmują od lat.

- To jest często zawód ostatniej szansy - ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że wykonuje go wiele osób, które nie wiążą z tą profesją kariery zawodowej, bo mają inne wykształcenie. - Osoby te zatrudniają się w handlu często tylko tymczasowo, ponieważ nie mogą znaleźć innego zajęcia w sytuacji, gdy przedsiębiorcy tworzą mało miejsc pracy ze względu na pogarszającą się koniunkturę gospodarczą. Jednak część z nich szybko rezygnuje z pracy, bo jest ona nie tylko uciążliwa, ale i na ogół wiąże się z niskimi zarobkami - wyjaśnia prof. Kryńska. Ponadto w handlu występuje duża rotacja pracowników, bo jest w nim dużo ofert pracy. Ci, którzy zrezygnowali z etatu lub jego części w jednym sklepie, mogą znaleźć zajęcie w innej placówce handlowej.

- Na wzrost bezrobocia wśród sprzedawców nie wpłynęła istotnie ekspansja supermarketów i dyskontów, choć powoduje ona likwidację małych sklepów. Ma to związek z tym, że wraz z nowymi supermarketami i dyskontami tworzone są miejsca pracy - twierdzi prof. Kryńska. Zgadza się z tym dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Niemniej jednak faktem jest, że tylko w latach 2005-2011 z rynku zniknęło ponad 50 tys. małych sklepów.

Eksperci zwracają uwagę też na to, że kurczą się dochody rodzin. Wskazuje na to m.in. spadek o 0,2 proc. realnych wynagrodzeń w przedsiębiorstwach. To osłabia popyt. - Zmniejsza się więc nieco i zapotrzebowanie na sprzedawców, bo rodziny ograniczają zakupy - uważa prof. Kryńska.

Drugie miejsce w rankingu zawodów, w których najłatwiej trafić na bezrobocie, zajmują ślusarze. W końcu ubiegłego roku w rejestrach urzędów pracy było ich prawie 47 tysięcy - o 9,1 proc. więcej niż w roku poprzednim.

- To dlatego, że w dużych przedsiębiorstwach nie ma już zapotrzebowania na nich, bo zmieniły się urządzenia i technologie produkcji - twierdzi Czesław Stefaniak, starszy Cechu Ślusarzy i Rzemiosł Pokrewnych w Poznaniu. Padają też małe firmy świadczące usługi ślusarskie. - Nie wytrzymują konkurencji dużych firm, które produkują taśmowo niektóre wyroby, na przykład narzędzia i ogrodzenia. Produkcja w małych firmach jest droższa, ponieważ wykonuje się ją ręcznie. A gdy jest coraz mniej klientów, którzy chcą zapłacić wyższą cenę za jakość, solidność i oryginalność, to i ubywa zakładów ślusarskich - przekonuje Stefaniak.

Zdaniem analityków, bezrobocie wśród ślusarzy bierze się również stąd, że nie przenoszą się oni do innych miejscowości, tam gdzie praca jest, po tym jak stracą zatrudnienie. Część z nich nie może znaleźć zajęcia także dlatego, że nie ma specjalistycznych umiejętności oczekiwanych przez pracodawców.

W rejestrach bezrobotnych jest też wielu murarzy i robotników budowlanych. To nie może dziwić, bo w 2012 r. zbankrutowało 218 przedsiębiorstw z tej branży, o 53 proc. więcej niż w 2011 r. No i duża część pracowników budowlanych tradycyjnie pracuje w szarej strefie - przy budowie prywatnych domów. A w pośredniakach rejestruje się tylko po to, aby uzyskać dostęp do publicznej służby zdrowia.

Z danych resortu pracy wynika również, że na czele rankingu zawodów, z którymi wiąże się bezrobocie, znajdują się profesje wymagające niskich kwalifikacji. Jednak wśród nowo zarejestrowanych osób bez zajęcia już na 17. miejscu znajdują się ekonomiści z wyższym wykształceniem, a na 18. pozycji są pedagodzy. Ale prawda jest taka, że w kryzysie bezrobotnym można stać się, mając każdy zawód.

źródło: http://praca.interia.pl/n...ocia,nId,940345

NEVIL - Pią Mar 15, 2013 12:02


Stopa bezrobocia nie spada


Kryzys i rosnące bezrobocie zmusiły miliony pracowników do poszukiwania nowych miejsc pracy. Pomimo tego, iż nowych ofert zatrudnienia przybywa, stopa bezrobocia nie spada, a w niektórych krajach jeszcze rośnie - podaje CIMA Polska.

W opublikowanym niedawno przez Międzynarodową Organizację Pracy (ILO) raporcie „Globalne trendy zatrudnienia 2013”, autorzy wskazują na niedopasowanie umiejętności do oczekiwań pracodawcy jako jeden z powodów wzrostu bezrobocia. Problem niedopasowania kwalifikacji dotyczy zwłaszcza ludzi młodych i jest szczególnie zauważalny w krajach rozwiniętych, ale nie omija także pozostałych rynków pracy. Sytuacja ta powoduje, że liczba wolnych miejsc pracy wzrasta, ale stopa bezrobocia nie spada, a w niektórych przypadkach jeszcze rośnie. Takie samo zjawisko możemy zaobserwować w Polsce – w styczniu br. liczba ofert pracy i miejsc aktywizacji zawodowej zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy wzrosła aż o 77,2 proc. w porównaniu do grudnia 2012 r. Jednocześnie stopa bezrobocia wzrosła do 14,2 proc. – najwyższego poziomu od 6 lat.

– Obecny rynek pracy wymaga na uczestnikach specjalizacji w konkretnej dziedzinie. Dodatkowe kursy, szkolenia czy certyfikaty, które powodują, że wyróżniamy się na rynku pracy zwiększają szansę na znalezienie zatrudnienia. Szczególnie warto zainteresować się zdobyciem dodatkowych kwalifikacji z dziedziny finansów i usług, gdyż w tych branżach wciąż jest niezaspokojony popyt na dobrze wykwalifikowanych pracowników – mówi Jakub Bejnarowicz, Country Manager CIMA Polska (Chartered Institute of Management Accountants).



Słabe perspektywy dla młodych

Kryzys na rynku pracy szczególnie mocno odczuwają młodzi ludzie. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się tak, że bezrobotnym było się na starcie kariery, a z takim zjawiskiem mamy teraz do czynienia. Z brakiem pracy boryka się obecnie 73,8 miliona młodych na świecie i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości sytuacja miała się poprawić. Równie przygnębiające są dane, które wskazują, jak długo pozostaje się bez pracy. Obecnie 35 proc. wszystkich młodych bezrobotnych w krajach wysoko rozwiniętych poszukuje zatrudnienia 6 miesięcy lub dłużej, a jeszcze w 2007 r. ten odsetek wynosił 28,5 proc. W konsekwencji, powiększa się grono osób zniechęconych taką sytuacją, a nawet zaprzestających poszukiwań. W Europie już 12,7 proc. wszystkich młodych ludzi nie dość, że nie pracuje, to jeszcze nie wykorzystuje czasu na szkolenia czy kursy. Nie zdobywają zatem cennego doświadczenia, przez co ich atrakcyjność dla pracodawcy dodatkowo spada. – Problem bezrobocia wśród młodzieży i absolwentów szkół wyższych dotyczy zarówno krajów rozwijających się jak i tych rozwiniętych. Przyczyn tego stanu musimy szukać w obniżającej się wartości wykształcenia wyższego oraz w stale rosnących wymaganiom pracodawców – dodaje Bejnarowicz z CIMA Polska.

W średniej perspektywie czasowej eksperci przewidują, że światowa gospodarka zacznie się powoli wydobywać z kryzysu, ale ten wzrost nie przełoży się na szybką poprawę na rynku pracy. Nawet, gdyby tempo wzrostu gospodarczego było szybsze od spodziewanego, globalna stopa bezrobocia utrzyma się na poziomie 6 proc. do 2017 r. Jednocześnie przez 5 najbliższych lat liczba bezrobotnych wzrośnie do 210,6 miliona osób.

źródło: http://www.firma.egospoda...ada,1,11,1.html

NEVIL - Pon Mar 18, 2013 07:13


Umowy na czas określony z limitem


Związki zawodowe przechodzą do ofensywy legislacyjnej i chcą zmian w umowach. Chcą nie tylko oskładkowania wszystkich zleceń. Teraz domagają się zmian w umowach na czas określony - wynika z propozycji przygotowanej przez OPZZ "Solidarność" i Forum Związków Zawodowych, do której dotarł "Dziennik Gazeta Prawna".

Chodzi o to, by firmy mogły zawierać z pracownikami dowolną liczbę kontraktów czasowych, ale jedynie pod warunkiem, że ich łączny okres nie przekroczy 24 miesięcy. To jednak nie koniec rewolucji - czytamy w gazecie. Ten czas mógłby być wydłużony o kolejne 12 miesięcy, ale zgodę na to musiałyby wyrazić organizacje zakładowe. Propozycje mają wyeliminować obowiązującą zasadę, że trzeci kontrakt terminowy powinien przekształcać się z mocy prawa w umowę na czas nieokreślony. To rozwiązanie, zdaniem związkowców, się nie sprawdza.

Związki chcą też zmian w zasadach wypowiadania kontraktów na czas określony. Tylko umowy dłuższe niż 12 miesięcy mogłyby być rozwiązywane z dwutygodniowym wypowiedzeniem, a miesięczne obowiązywałoby w przypadku dłuższych niż 18 miesięcy. Niewykluczone są zmiany w umowach na okres próbny, o zastępstwo oraz podwyżki maksymalnej wysokości rekompensaty za bezprawne zwolnienie.

Propozycje będą omawiane w takcie prac sejmowej komisji trójstronnej.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,...,wiadomosc.html

NEVIL - Czw Kwi 04, 2013 15:56

Firmy znalazły sposób na straty z winy pracownika. Zajmą jego majątek


Polska w kryzysie zaczyna przypominać Trzeci Świat. Firmy wiążą zatrudnionych już nie tylko wekslami, lecz także oświadczeniami zezwalającymi na zajęcie majątku.


Coraz bardziej popularne staje się grożenie licytacją pracownikom, jeśli będą chcieli zachować się nie po myśli pracodawcy. Na wypadek np. utraty zysków, klientów czy cennych danych firmy zabezpieczają się już nie tylko wekslem podpisywanym przez zatrudnionego, ale także oświadczeniami o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Chodzi o art. 777 k.p.c., który w slangu prawniczym określa się mianem „trzech siekierek”. Nazwa jest adekwatna nie tylko ze względu na numer, lecz także siłę rażenia, niezwykle groźną dla pracowników. Zatrudniony, który złoży wspomniane oświadczenie, musi się liczyć z szybkim i skutecznym ściągnięciem pieniędzy z jego majątku. Procedura nadania klauzuli wykonalności takiemu tytułowi egzekucyjnemu trwa w sądzie dosłownie kilka dni. Potem komornik może ściągać pieniądze na rzecz pracodawcy.

– Mieliśmy sygnały, że nadużywane są nie tylko weksle, ale i inne instytucje prawa cywilnego w stosunku do pracowników. Gotowy jest projekt ustawy zakazujący takich praktyk, który opiniuje obecnie resort pracy – deklaruje Julia Pitera, posłanka PO.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...go_majatek.html

NEVIL - Sob Kwi 06, 2013 21:31

Koleżanka z pracy. Ile i co możesz jej powiedzieć?


Warto zwierzać się ze wszystkiego? A może bezpieczniej pewne sprawy przemilczeć?



Każdy ma potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi. A zwłaszcza my, kobiety... Powiedzenie bliskiej koleżance o swoich troskach czy wątpliwościach działa na nas niekiedy jak balsam. Jest nam lżej. Czy warto jednak zwierzać się ze swoich problemów sympatycznej koleżance w pracy?

Nie mieszaj światów

Pracujecie "biurko w biurko". Obie macie dzieci, podobne kłopoty i radości. Jest miła, dobrze ci się z nią rozmawia i pracuje. Nic dziwnego, że czasem masz ochotę z nią "pogadać o życiu"- poskarżyć się, pozwierzać. Zwłaszcza jeśli na przykład właśnie odebrałaś telefon od męża, który znów nawalił w ważnej dla ciebie sprawie...


Oddziel przyjaźń od zwykłej znajomości


Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Czw Kwi 11, 2013 16:38

Poważna choroba w pracy. Sprawdź, czy ci grozi




Praca jest bardzo ważną częścią naszego życia i warto lubić to co się robi. Ale jest różnica pomiędzy przesadnym etosem pracy a pracoholizmem. To pierwsze to powód do dumy, drugie to prawdziwa choroba i poważny problem.

Pracoholizm to nałóg, silne zachwianie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Rujnuje nasze relacje z przyjaciółmi, sprawia, że żyjemy w ciągłym stresie.

Sprawdź objawy pracoholizmu. Jeśli utożsamiasz się z kilkoma punktami, czas pomyśleć o swoim zdrowiu.

Objawy pracoholizmu zostały przedstawione na podstawie rozmów z ekspertami: Stephanie Marston, która przeprowadza szkolenia na temat pracy i stresu oraz Bryana E. Robinsona, psychotreapeuta z Asheville, autora książki "Chained to the Desk".

Sprawdź 17 objawów, które mogą świadczyć o tym, ze masz zadatki na pracoholika.


Więcej: http://biznes.onet.pl/pow...e-detal-galeria

NEVIL - Sob Kwi 13, 2013 12:41

Komentarz pod artykułem:

~baq

Pracowałem przez 7 lat na bramkach w krakowskich knajpach i tylko częściowo zgadzam się z tym tekstem. Owszem są lokale, w kórych pracowników wykorzystuje się do granic możliwości (ale gdzie takich miejsc nie ma?) ale jest także i druga strona medalu. Barmani bardzo często kombinują żeby nie rzec oszukują. Sprzedają własny alkohol ( nie raz w ciągu nocy jeden z nich leciał do sklepu po flaszki, które potem lali zza baru) i nie rozliczają się z tego. Piją na umór, leją mniejsze porcje alkoholu niż te, za któe zapłacił klient. Tych mocniej wstawionych oszukują na wydawanej reszcie. Nierzadko za noc wychodzili po 400-500zł lewej kasy ( na głowę) plus to co płacił im właściciel lokalu i jeszcze się za darmo nawalili. Więc proszę nie róbmy ofiar z osób pracujących w ten sposób. Każdy wie na co się godzi i jakie możliwości daje mu wykonywanie danego zajęcia.

===========================================

Za barem




Za barem. Zanim wypijesz piwo w krakowskim pubie.

Dlaczego ludzie się na to godzą? – Wielu nie ma w tym mieście szans na inną pracę zapewniającą jedzenie i dach nad głową – wyjaśnia Iza (studentka, 23 lata, za barem pracowała pół roku). – Żeby żyć, musisz się pobrudzić.

Wojtek – 25 lat, studiowanie socjologii przerwał na drugim roku, pracował w różnych krakowskich knajpach, ale prosi, żeby ich nie wymieniać z nazwy. Właściciele mogliby go namierzyć i wtedy nie miałby szans tam wrócić ani dostać pracy w jakimkolwiek innym lokalu w mieście.

O swojej karierze za barem opowiada niechętnie. Boi się, że na ujawnieniu prawdy źle wyjdzie. Warunki pracy personelu objęte są zmową milczenia.

Praca dla młodych

W pierwszym miejscu pracy właścicieli było dwóch. Wojtek mówi, że kompletnie nie znali się na biznesie, więc winę za wszystkie niepowodzenia zwalali na pracowników. Każdy ruch obsługi – czy to przy nalewaniu piwa, czy rozliczaniu kasy – śledziła kamera monitoringu. Przy byle okazji szefowie wrzeszczeli na barmanów i wyzywali ich. Zarobki, jak na Kraków, nie były jednak najgorsze – 5 zł za godzinę i napiwki. Z napiwkami jest tak, że przyjmując kogoś do pracy, zawsze mami się go wizją, jakoby pieniądze zarobione w knajpie zależały tyko od niego. Podobno ważne są urok osobisty, charyzma, podejście do klienta lub np. umiejętności barmańskie (zrobić dobrego drinka, tak machnąć przy tym flaszką, żeby obróciła się wokół własnej osi i nic się nie rozlało itp.). W rzeczywistości napiwki – i to z rzadka – zostawiają tylko zagraniczniacy. Krakowskich studentów na to nie stać. Zazwyczaj wybierają jakieś miejsce skuszeni zniżkami na alkohol oferowanymi przez ulotkarzy przed drzwiami. Urok osobisty obsługi interesuje ich jedynie częściowo.

Wojtek opowiada, jak szefowie kazali uśmiechać się do klientów, gdy jemu – po trzeciej lub czwartej nocy z rzędu – nie było już do śmiechu. Na okrągło wrzaski, pijani ludzie, monitoring i presja, jednak pracując tam niemal bez przerwy – cztery, pięć dni w tygodniu po 12 godzin – można było nawet zarobić na życie. Szefowie preferują młodych, bo ci mają mniejsze wymagania i cieszy ich każdy zarobiony grosz.

Wojtek zdecydował się porzucić to miejsce, gdy na imprezie zamkniętej szef pobił w toalecie jednego z barmanów, kiedy ten chciał chwilę odpocząć. Obydwaj byli pijani. Wojtek też pił coraz więcej. Podczas wolnych dni trudno mu było normalnie funkcjonować.

Po bójce szefa z barmanem obiecał sobie po raz pierwszy, że już do knajpy nie wróci. Zaczął rozsyłać CV. Były w nim trzy wpisy: wolontariat w liceum, praktyki w lokalnej gazecie i knajpa. Poza tym angielski na poziomie Upper Intermediate, a także „wysoka kultura osobista oraz zdolności interpersonalne”. Natychmiast odezwali się z call center („prowizja za sprzedane 50 czy 100 egzemplarzy encyklopedii zdrowego żywienia”). Z kolei pracodawca z firmy ubezpieczeniowej uznał przeszłość barmana za atut, pod warunkiem że Wojtek sporządzi listę 300 swoich klientów, którzy zamiast piwa kupią od niego polisę ubezpieczeniową. „Jeszcze poczekam”, pomyślał wtedy. Po kilku miesiącach bezrobocia złamał obietnicę i stanął za barem jednego z kultowych miejsc na krakowskim Kazimierzu. Terror był lżejszy, a załoga bardziej zgrana. Jednak to miejsce Wojtek wspomina gorzej, bo przez nie czuje się winny.

Zarabiający 5 zł za godzinę dostają na otarcie łez podpowiedź: superata. Jeśli np. w butelce wiśniówki mieści się 10 kieliszków po 6 zł, a barman sprzeda ich 15 – lejąc do każdego kieliszka 30 ml wódki zamiast 50 ml i uzupełniając braki wodą lub sokiem cytrynowym – nadwyżka stanowi jego dodatkowy dochód. Szefowie patrzą na to przez palce, a niektórzy wręcz zachęcają do takich praktyk. Nieuczciwemu pracownikowi trudniej skarżyć pracodawców lub domagać się podwyżki. Oszukiwanie klientów może też służyć jako powód zwolnienia. Uzyskaną nadwyżkę spienięża się lub od razu przepija, na co pracodawcy patrzą jeszcze przychylniej.

Nie wszystkie knajpy działają w ten sposób, jednak te, które próbują grać uczciwie – podpisują z pracownikami umowy, płacą godziwe stawki i sumiennie traktują kasę fiskalną – nie wychodzą na tym najlepiej. „Małe obozy pracy” są bardziej konkurencyjne.

Nowy szef Wojtka lubi podróże. Chwali się egzotycznymi miejscami, które zwiedził. Ceni sobie dobre marki odzieży i samochodów. Do swojej knajpy wpada rzadko. Od pilnowania biznesu ma menedżerkę, która dogląda księgowości, dba o przestrzeganie wymogów sanepidu i trzyma porządek. Gdy brakuje ludzi do nocnej zmiany, bo jedna z barmanek choruje, menedżerki nie wzruszają prośby o chorobowe i każe jej stać za barem z wysoką gorączką.

Wojtek pracował tam cztery noce w tygodniu. Pił co wieczór. Odsypiał przez kilka godzin jedną zmianę i zaraz szedł na następną – kaca leczył w pracy. Co wieczór słyszał tylko tłum pijanych ludzi i głośną muzykę. Zarabiał coraz mniej, bo coraz więcej zostawiał w knajpie. Jako barman miał zniżkę na alkohol. Tak spędzał większość tygodnia – pijany lub na lekkim rauszu.

Więcej: http://media.wp.pl/kat,10...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Kwi 19, 2013 14:53

Komentarze internautów"

~prof.dr konduktor

Dawniej takie terminy nazywano makaronizmami i wyśmiewano się z Polaków,za brak szacunku do własnego języka.Niechaj wżdy narody znają,iż Polacy nie gęsi i swój język mają.Szczególnie szokuje nowo moda na tego typu swoiste eufemizmy,wśród naszych młodych obywateli mieniących się być "europejczykami".

------------------------------------

~Liizie

A ja myslałam, ze Polacy nie gęsi, własny język mają. Żenujące sa te teksty - znajomośc języków obcych, to jest pozorumiewanie się w danym języku bez problemu, a nie wtracanie np: ang. okresleń do języka polskiego. Viewing – oglądanie , zwiedzanie, pokaz. Ten wyraz ma polskie normalne okreslenia, dlaczego ich nie uzywać. Żenada po prostu .

================================

Rozmowa kwalifikacyjna, 10 terminów, które musisz znać




Rynek pracy stawia przed kandydatami coraz wyższą poprzeczkę. Kompetencje i doświadczenie, to nie wszystko, czego wymaga się dziś od potencjalnego pracownika. Trendy na rynku pracy zmieniają się, a wraz z nimi ewoluuje język, jakim posługujemy się w środowisku pracy.

Nieznajomość dzisiejszego języka zawodowego może się okazać niemałą gafą podczas rozmowy rekrutacyjnej. Specyfika ta odnosi się szczególnie do niektórych branż. - Specjalistyczne pojęcia anglojęzyczne bardzo często pojawiają się przy rekrutacjach na stanowiska w sektorach: IT, finansowym, nieruchomości, sprzedaży czy BPO/ SSC (tzw. centra usług wspólnych). Zjawisko to związane jest jednak bardziej z samym charakterem środowiska pracy w danym sektorze oraz wymaganiami stawianymi przed kandydatami, a nie nowymi tendencjami w obszarze selekcji i rekrutacji pracowników – tłumaczy Agnieszka Gajewska, konsultant w firmie doradztwa personalnego People.

Współczesny język branżowy, coraz bardziej powszechny w środowisku pracy, to najczęściej słówka zapożyczone z języka angielskiego. Wiele firm obecnych na rynku polskim to międzynarodowe korporacje z zagranicznym kapitałem, w których angielski staje się codziennym językiem. Jak tłumaczy Agnieszka Gajewska, duża część słówek została zapożyczona z języka angielskiego, dlatego, że są krótsze, niż ich odpowiedniki w języku polskim. – Dodatkowo, często wszelkie formy raportowania kierowane są do oddziałów zagranicznych. Stosowanie w raportach angielskich form, ułatwia komunikację między pracownikami zlokalizowanymi na kilku kontynentach, co z kolei przekłada się na wydajniejsze i bardziej efektowane działania, wpływające korzystnie na funkcjonowanie firmy oraz jakość świadczonych usług – mówi konsultant z firmy People.

Agnieszka Gajewska zwraca uwagę, że coraz częściej, podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kandydaci muszą wykazać się nie tylko bogatym doświadczeniem, czy na przykład znajomością języków obcych, ale również znajomością specjalistycznych pojęć oraz umiejętnością opowiadania, o niektórych z nich w kontekście swojego doświadczenia. Do ich katalogu wpisują się takie sformułowania jak: deadline, mentoring, flexicurity, KPI, SLA, target, feedback, grade, background, soft skill czy viewing.

Agnieszka Gajewska proponuje krótkie wytłumaczenie najważniejszych z nich:

Deadline – zwykle oznacza termin, przed upływem którego powinny zostać zakończone wszelkie działania związane z daną czynnością.

Mentoring – partnerskie relacje pomiędzy przełożonym, a pracownikiem, mające na celu odkrywanie i rozwijanie potencjału pracownika.

Flexicurity - socjalny model zatrudnienia, oparty na łatwym procesie zatrudniania oraz zwalniania pracowników przez pracodawcę, a także wysokich zabezpieczeniach socjalnych dla bezrobotnych. Pochodzi od połączenia słów flexibility (elastyczność) oraz security (bezpieczeństwo).

KPI (ang. Key Performance Indicators) – wskaźniki mające na celu określenie stopnia realizacji celów pracownika bądź też całej organizacji.

SLA (ang. Service Level Agreement) – ustalenia mające na celu systematyczną poprawę jakości świadczonych usług.

Target – sformułowanie związane z określonymi wcześniej celami sprzedażowymi.

Feedback – informacja zwrotna. Często określenie stosowane przy przekazywaniu decyzji w trakcie lub przy zakończeniu realizacji procesu rekrutacyjnego.

Background – dotyczy np. ukończonych studiów wyższych, podyplomowych lub przebytych kursów, dających możliwość lepszego rozumienia wykonywanych obowiązków, dzięki zdobytej wiedzy teoretycznej.

Soft skills – umiejętności interpersonalne.

Viewing – oglądanie powierzchni biurowej z klientem.

Przykładem wykorzystania specjalistycznego języka rekrutacyjnego może być rekrutacja na stanowisko Account Payable Team Leadera. - Od kandydatów oczekiwać będziemy doświadczenia w zarządzaniu zespołem, kilkuletniego doświadczenia w obszarze księgowości w sektorze SSC/BPO oraz umiejętności ustalania KPI’s. Tak zwany background finansowy będzie z kolei postrzegany jako dodatkowy etat. Używanie terminów takich jak np.: wyznaczanie KPI, zobowiązania, people management podczas rozmów rekrutacyjnych weryfikuje wiedzę kandydata, znajomość wybranej branży i rynku. Stosowanie przez kandydata specjalistycznych pojęć ze zrozumieniem, jest jednym z elementów decydujących o pozytywnym wyniku rekrutacji – tłumaczy Agnieszka Gajewska, konsultant z firmy People.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Kwi 26, 2013 20:23


Więcej długich weekendów dzięki zmianom w prawie pracy


Długotrwałe serie dni wolnych od wykonywania obowiązków służbowych nie zaskakują przedsiębiorstw i nie komplikują ich działalności. Zmiany w prawie pracy sprzyjają łączeniu świąt z sobotą i niedzielą.

Pracownicy mają coraz więcej okazji do długich weekendów. Sprzyjają temu zarówno zmiany prawa, w tym np. rozszerzenie listy świąt wolnych od pracy, jak i orzecznictwo sądów. W ubiegłym roku Trybunał Konstytucyjny poparł wniosek NSZZ „Solidarność” i przywrócił zasadę, że jeśli święto wypadnie w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy, pracownikowi należy się w zamian wolne w innym terminie.

Pracodawcy nauczyli się wykorzystywać takie przerwy do swoich celów. Część firm długie weekendy przeznacza na bieżące remonty, konserwacje, porządki. Coraz częściej poszczególne przedsiębiorstwa organizują w tym czasie szkolenia, wyjazdy i imprezy integracyjne dla załogi. Najbardziej poszkodowani są w takich sytuacjach pracownicy zatrudnieni w ruchu ciągłym, czyli tam, gdzie nie da się zatrzymać procesów produkcyjnych.

– Patrząc na kalendarz i liczbę długich weekendów, które można zorganizować, trudno uwierzyć w badanie stawiające Polaków na drugim miejscu w Europie pod względem czasu poświęconego na pracę, tym bardziej że na pierwszym miejscu tego sondażu byli Grecy. Moim zdaniem nie stać nas na tyle wypoczynku, szczególnie w kryzysie, ale nie zamierzamy walczyć ze świętami – podkreśla Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...awie_pracy.html

NEVIL - Sob Kwi 27, 2013 14:31


Bez szans na emeryturę


Rośnie nam pokolenie 25-latków, którzy nigdy nie płacili składek emerytalnych, pisze „Gazeta Wyborcza”.



Widać to w statystykach otwartych funduszy emerytalnych, do których przystępuje coraz mniej młodych. Dlaczego? - Bo pracują na czarno, na umowach śmieciowych lub siedzą w domu.

Skutki braku pomocy dla młodych odczujemy za kilka lat, ostrzega gazeta, według której zamiast płatników składek ubezpieczeniowych będziemy mieli pokolenie żyjące z zasiłków.

Tezę tę dodatkowo podbudowuje fakt, że zaledwie 1,7 proc. aktywnych zawodowo Polaków zbiera pieniądze na Indywidualnych Kontach Emerytalnych lub Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego, na których – według pomysłów rządu – miały wyrosnąć nasze „prywatne” emerytury, niezależne od wypłat z ZUS i OFE.

źródło: http://emerytury.onet.pl/...42,artykul.html

NEVIL - Sob Maj 04, 2013 11:35

Czy warto ujawniać w pracy swoją prywatność?


Podwyżka, awans, posada. Tyle może cię kosztować opowiadanie o swoich prywatnych sprawach w miejscu pracy. Czasami naprawdę lepiej ugryźć się w język!



To naturalne, że im dłużej pracujemy w jednym miejscu, tym bardziej osobiste stają się nasze rozmowy z kolegami. Pogaduszki o dzieciach, psach, wakacjach i zakupach przychodzą nam o tyle łatwiej, że w wielu firmach celowo zmniejsza się dystans między pracownikami, nawet jeśli są na innych szczeblach. Przechodzimy na "ty" z przełożonymi, pijemy kawę i chodzimy na lunch, więc wydaje nam się, że łączą nas przyjacielskie relacje.

Ale to tylko pozory! W rzeczywistości istnieje między nami zależność służbowa, którą od przyjaźni dzieli przepaść. Bo o ile przyjaciel słucha i nie ocenia, szef, nawet podświadomie, robi to nieustannie. Dlatego każda informacja, którą jemu przekazujemy, a także współpracownikom, nawet niezwiązana z pracą, może pokrzyżować nasze plany zawodowe.

Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

NEVIL - Pon Maj 06, 2013 12:20

Prawie połowa Polaków zmieni pracę za 5 tysięcy złotych


Jakie zarobki przekonają statystycznego Polaka do zmiany pracy? Jak się one mają do oczekiwań sprzed roku? Work Service przedstawia badanie oczekiwań płacowych Polaków przy potencjalnej zmianie pracodawcy.

Zapytaliśmy Polaków jaka płaca zachęci ich do zmiany pracy. – Dla ponad 40 proc. Polaków jest to kwota do 5 tys. zł na rękę. Wyniki nie odbiegają w dużym stopniu od deklaracji z zeszłego roku, co jest zrozumiałe, ponieważ średnia krajowa netto (3 709,99 zł brutto) jest poniżej tego przedziału – tłumaczy Tomasz Hanczarek Prezes Zarządu Work Service S.A.
Polacy w wieku przedemerytalnym po 55 roku życia oraz osoby z niskim wykształceniem boją się zwolnień, dlatego ich oczekiwania płacowe zmalały względem 2012 roku. Chcąc utrzymać swoje stanowiska są skłonni iść na ustępstwa w zakresie warunków pracy. – Bezrobocie motywuje, aby obniżyć swoje wymagania. U osób starszych widać wyraźne przesunięcie oczekiwań z przedziału 5-8 tys. zł – do niższych zakresów. Dotyczy to szczególnie osób, które nie chcą lub nie mają możliwości wyemigrować, a w kraju nie znajdują dla siebie ciekawych ofert pracy – tłumaczy Krzysztof Dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service.

Oczekiwania osób dojrzałych w wieku 35-54 lat niewiele się zmieniły. Jeśli zaś chodzi o młodych ludzi do 34 roku życia, to mimo wysokiego bezrobocia chcieliby oni zarabiać więcej. - Można by zapytać skąd wziął się wzrost oczekiwań płacowych wśród młodych ludzi, skoro media tyle mówią o bezrobociu absolwentów. Przyczyną jest na pewno łatwość emigracji – wyjaśnia Tomasz Hanczarek. – W dobie tanich linii lotniczych, studenckich wymian międzynarodowych i otwartego europejskiego rynku pracy młodym ludziom nie jest trudno wyjechać za granicę – dodaje Krzysztof Inglot. Wysokie oczekiwania płacowe potwierdza także badanie przeprowadzone przez firmę Deloitte na temat pokolenia Y. - Mimo, że – jak się okazuje – jednorodne pokolenie Y nie istnieje, to młodzi ludzie mają wspólną cechę – wysokie oczekiwania finansowe – dodaje Krzysztof Inglot. Podsumowując można powiedzieć, że kryzys nie odcisnął piętna na oczekiwaniach płacowych wszystkich Polaków. Większą ostrożność w ruchach na rynku pracy wykazują osoby starsze z niskim wykształceniem. Młodzi – mimo wysokiego bezrobocia i niedostosowanych do rynku pracy programów studiów – nie dają za wygraną i nie rezygnują z dążeń do osiągnięcia sukcesu zawodowego i wysokich zarobków.

*Badania zostały przeprowadzone w marcu 2013 r. na zlecenie Work Service (Instytut Badań Homo Homini). Na pytania odpowiadali wyłącznie respondenci czynni zawodowo

źródło: http://praca.gazetaprawna...cy-zlotych.html

NEVIL - Pon Maj 06, 2013 12:37

Komentarz internauty:

realista z IP: 77.254.126.

Prezes zarabiający 200 tys/m-c zatrudnia 100 osób po 1.600 zł/m-c i mamy średnią krajową 3.564 zł/m-c. To taka statystyka. Pomijam agencje rządowe, gdzie średnia (z premiami) wynosi wielokrotnie więcej

=======================

Rośnie przepaść w płacach Polaków. Ile osób zarabia 1500 zł?


Przybyło firm, w których przeciętne wynagrodzenie wyniosło 5 tys. zł i więcej – ich liczba wzrosła w ciągu roku o 97 do 695. A więc już w prawie co dziesiątej średniej i dużej firmie przeciętne zarobki są w takiej wysokości. Pracowało w nich w ubiegłym roku 645 tys. osób – o 51 tys. więcej niż w roku poprzednim. Jest jednak i zła wiadomość. Zwiększyła się także liczba firm, w których przeciętne zarobki wyniosły 1500 zł albo i mniej.

W ubiegłym roku wyniki finansowe średnich i dużych przedsiębiorstw przemysłowych zatrudniających ponad 49 osób były wyraźnie słabsze niż w roku poprzednim. Zarobiły na czysto ponad 58,8 mld zł – o 20,5 proc. mniej niż w 2011 r. Ale jak wynika z danych GUS, nawet w takiej sytuacji przybyło firm, w których przeciętne wynagrodzenie wyniosło 5 tys. zł i więcej – ich liczba wzrosła w ciągu roku o 97 do 695. A więc już w prawie co dziesiątej średniej i dużej firmie przeciętne zarobki są w takiej wysokości. Pracowało w nich w ubiegłym roku 645 tys. osób – o 51 tys. więcej niż w roku poprzednim. – Przybyło firm, które dobrze płacą, bo nawet przy spowolnieniu gospodarczym są przedsiębiorstwa, które dobrze sobie radzą, wykorzystując kłopoty konkurentów w kraju i za granicą – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dotyczy to np. średnich i dużych przedsiębiorstw branży spożywczej, ponieważ jeść trzeba niezależnie od koniunktury.

Jest jednak i zła wiadomość. Zwiększyła się także liczba firm, w których przeciętne zarobki wyniosły 1500 zł albo i mniej. Wprawdzie nie był to duży wzrost, bo liczba takich przedsiębiorstw zwiększyła się o 6 do 193, ale pracowało w nich blisko 25 tys. osób (w roku poprzednim było ich o 2,3 tys. mniej). Tak duża grupa osób musiała się zadowolić minimalnym wynagrodzeniem ustalonym przez rząd po konsultacji z pracodawcami i związkami zawodowymi albo nawet niższym. Było to możliwe, ponieważ kwota minimalnego wynagrodzenia odnosi się do pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy. A więc ci, co pracują np. na część etatu, mogą mieć niższe pensje. Ponadto 80 proc. wynagrodzenia minimalnego mogą otrzymywać przez rok ci, dla których jest to pierwsza praca.

– Wzrost liczby przedsiębiorstw ze skąpymi zarobkami nie był duży, choć pogorszenie koniunktury było bardzo wyraźne – twierdzi Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Jej zdaniem przede wszystkim dlatego, że redukcje wynagrodzenia wywołują ostre konflikty i dlatego pracodawcy ich unikają. – Ci, którzy się na nie decydują, robią to w ten sposób, że przenoszą pracowników na część etatu. Wielu z nich nie ma wyboru i to akceptuje, bo niższa pensja jest lepsza od bezrobocia, które najczęściej dotyka zwalniane osoby – uważa Sędzimir. Dodaje, że w tym roku może się jeszcze nieco zwiększyć liczba firm ze średnią pensją nieprzekraczającą minimalnego wynagrodzenia, ponieważ przedsiębiorstwa muszą nadal ciąć koszty przy słabym obecnie popycie krajowym i zagranicznym. Ale pewnie nadal w największej liczbie firm, tak jak w roku ubiegłym, przeciętne wynagrodzenie brutto będzie się mieścić w przedziale 2,5–3 tys. zł.

źródło: http://praca.gazetaprawna...ia-1500-zl.html

NEVIL - Czw Maj 09, 2013 11:16

Komentarze internautów:

milu100
nie będzie jeden z drugim mógł znaleźć legalnej pracy, to znajdzie prędzej czy później nielegalną: wymuszenia, włamania, morderstwa.
Rozwiązanie jest proste, trzeba natychmiast zacząć wycofywać produkcję z chin i przenieść ją do europy, nawet jeśli będzie drożej to i tak to się wszystkim opłaci.


----------------------------

andrzejkowalewski

jakoś niktnie wspomina, że miejsca pracy młodych ludzi "wyemigrowały" do Azji. Wszyscy głowią się nad tym jak rozruszać młodych, gospodarkę, przesiębiorczość itp. To se ne wrati....Znczek Made in Chica zaczyna wszystkim doskwierać. Na początku towary Chińskie były tanie. Teraz, że wciąż tanie stały się jakoś dla wielu za drogie. Bo nie ma za co kupić. 30 lat temu rowery, koszule, buty, szkło, nawozy, noże, zeszyty były made in Poland. Nie wszystko było dostępne ale praca byłą. Teraz wszystko jest "dostępne" ale pracy nie ma. I dostępne rzeczy stają się niedostępne. Były wakacje, praca, służba zdrowia, mieszkania. Teraz są kradyty, bezrobocie, wyścig szczurów i kolorowe markety, banki, telefony....
==================================



Bezrobocie wśród młodych bije rekordy. Do końca 2013 r. bez pracy będzie na całym świecie ponad 73 mln osób pomiędzy 15. a 29. rokiem życia. Tym, którzy pracują, zostają "śmieciówki" - alarmuje Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Jeszcze niedawno wydawało się, że o pracę będzie łatwiej. Od 2009 r. bezrobocie wśród młodych zaczęło spadać i w 2011 r. zeszło do 12,3 proc. Ale opublikowany wczoraj raport działającej w ramach ONZ Międzynarodowej Organizacji Pracy pokazuje, że to były płonne nadzieje. Bezrobocie w grupie nieuczących się osób pomiędzy 15. a 29. rokiem życia w 2012 r. wyniosło 12,4 proc. W tym roku wzrośnie do 12,6 proc., co oznacza ponad 73,4 mln młodych ludzi.

Najgorzej jest na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, gdzie bez pracy jest co czwarty młody. Fatalnie jest też w Europie. - W Unii Europejskiej bezrobocie młodych wynosi 18 proc. i jest najwyższe od dwóch dekad - mówi "Gazecie" Theo Sparreboom, jeden z autorów raportu MOP. Najlepiej jest we wschodniej Azji, gdzie mniej niż 1 na 10 młodych nie może znaleźć zajęcia.


Choć światowa gospodarka ma powoli wychodzić z kryzysu, bezrobocie wśród młodych cały czas będzie rosnąć. Do 2018 r. ma wynieść 12,8 proc. Dlaczego tak się dzieje? Bo coraz mniej wspólnego mają wykształcenie i potrzeby rynku. - Pracodawcy, szkoły i młodzi żyją w światach równoległych. Jeśli nie zaczną współpracować, nic się nie zmieni - mówi José Manuel Salazar-Xirinachs, dyrektor MOP.

Z jednej strony umiejętności młodych pracowników, którzy kończą szkoły, są niedostosowane do tego, czego żąda rynek. Efekt? Osobom z najniższym wykształceniem najtrudniej znaleźć pracę. Z drugiej strony rośnie armia absolwentów wyższych uczelni, którzy lądują na nisko płatnych stanowiskach.

- Młodzi są sfrustrowani. Nie mogą znaleźć pracy, do której przygotowywali się podczas studiów, nie mówiąc już o rozwoju i karierze - tłumaczy Sparreboom. - O małą liczbę wolnych stanowisk konkuruje masa świetnie wykształconych młodych ludzi. To oznacza, że ci gorzej wykształceni szybko są wyrzucani z rynku.

Niepokój budzi również coraz gorsza jakość pracy. Na całym świecie rośnie liczba umów śmieciowych. Co czwarty młody Europejczyk pracuje na pół etatu, 40 proc. na umowie na czas określony. W takich umowach nie ma nic złego, jeśli pracownik może wybrać formę zatrudnienia. Jednak tempo, w jakim rośnie liczba umów na pół etatu czy kontraktów terminowych, sugeruje, że pracodawcy dają młodym ultimatum: albo wezmą "śmieciówkę", albo w ogóle nie dostaną pracy. - Stabilne zatrudnienie, które było normą dla poprzednich pokoleń, przynajmniej w krajach rozwiniętych, dziś jest trudniej dostępne dla młodych - tłumaczy Salazar-Xirinachs. Nie mają szans ani na wakacje, ani na emeryturę.

Brak stabilnego zatrudnienia jest szczególnie dotkliwy w krajach rozwijających się. Mieszka w nich 90 proc. młodych całego świata, dwie trzecie z nich nie ma szans na rozwój. Tamtejsi 20-latkowie są zatrudniani na krótkie okresy, na czarno, za pensję mniejszą niż średnia krajowa.

W krajach lepiej rozwiniętych dużym problemem jest rosnąca liczba NEET-sów, czyli tych młodych, którzy nie pracują, nie uczą się, nie uczestniczą w stażach zawodowych. Średnio w państwach rozwiniętych do tej grupy należy 15,8 proc. młodych. Co szósty nastolatek nie robi nic.

Jak napisali autorzy raportu, "Kolejka bezrobotnych rośnie tak bardzo, że wielu młodych w pewnym momencie ją porzuca. Przestaje szukać pracy".


źródło: http://wyborcza.biz/bizne...T#ixzz2SmjOjIWr

NEVIL - Pon Maj 13, 2013 11:58

Biuro pracy przed Cuprum Areną


W środę, 15 maja agencja Work Express zaprezentuje mieszkańcom powiatu oferty pracy za granicą oraz udzieli wszelkich pytań związanych z poszukiwaniem zatrudnienia.



Work Express działa od 2004 roku jako certyfikowana agencja doradztwa personalnego i pracy tymczasowej. We wrześniu 2012 agencja utworzyła Mobilne Biuro Rekrutacji, które odwiedza miejscowości w całej Polsce.

Podczas postoju Work Busa agencja będzie pomagać osobom zainteresowanym znalezieniem zatrudnienia, przedstawi też interesujące oferty pracy za granicą.

– Większość ofert jest przeznaczona dla osób z doświadczeniem w opiece nad osobami starszymi, albo branży budowlanej – mówi Ewa Legienc ze starostwa lubińskiego. – Firma Work Express deklaruje, że każdy kto zgłosi się do Work Busa, uzyska cenne informacje związane z zatrudnieniem. Doradzi też, jak zwycięsko przejść przez proces rekrutacji, jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna, a także w jaki sposób należy się do niej przygotować.

Mobilne Biuro Rekrutacji zaprezentuje swoją ofertę 15 maja w godzinach 13.00 – 16.00 na parkingu przed galerią Cuprum Arena w Lubinie przy ul. Sikorskiego 20.

źródło: http://lubin.naszemiasto....0784f0fee,1,3,8

NEVIL - Wto Maj 14, 2013 11:28



Wykształceni, świetnie zarabiający, z kolejnymi szkoleniami i egzotycznymi podróżami na koncie? A może wypaleni, sfrustrowani, tkwiący bez sensu przy biurkach, żeby zasłużyć na uznanie szefa? W kolejnej odsłonie naszego cyklu o 30-latkach pokazujemy, jak wygląda praca w korporacji.


To kolejna odsłona naszego cyklu o pokoleniu 30-latków. Pisaliśmy już o tym, dlaczego 30-latkowie nie chcą mieć dzieci i obawiają się założyć rodzinę. Pokazaliśmy też, jak mieszkacie i jak wyglądało wasze wchodzenie w dorosłość.

Tym razem zaglądamy do świata wielkich biurowców i międzynarodowych firm. Sprawdzamy, jak naprawdę wygląda praca w korporacji. Nasi rozmówcy mają różne doświadczenia: pracowali na różnych stanowiskach, mieli różnej wysokości zarobki i inne aspiracje. Łączy ich jedno: wszyscy należą do pokolenia 30-latków. W ich relacjach niejedna osoba z pokolenia wyżu demograficznego zobaczy też swoją historię.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....rania__.html#MT

NEVIL - Wto Maj 14, 2013 23:11

Studia cię nie nakarmią





Czy zawsze dyplom szkoły wyższej potrzebny jest do zrobienia kariery i zarobienia pieniędzy? Większość osób na to pytanie odpowiada twierdząco. Rzesze maturzystów i ich rodziców wręcz nie wyobrażają sobie, by tuż po szkole nie kontynuować nauki na wyższej uczelni. Ale co dalej, skoro z dyplomem w ręku zasilą szeregi bezrobotnych? Może warto zmienić sposób myślenia o przyszłości i nie dążyć za wszelką ceną do skończenia studiów?


Odsetek osób studiujących na uczelniach wyższych w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie. Mógłby to być powód do dumy, gdyby nie fakt, iż obecnie co trzeci absolwent studiów wyższych zarejestrowany jest jako bezrobotny - wynika z danych GUS. Pojawianie się na rynku nowych magistrów oznaczać może jedno - kolejki do urzędów pracy będą się wydłużać. Czy jest na to jakaś rada? Jak budować ścieżkę kariery?

- Planując swoją ścieżkę kariery młodzi ludzie powinni zwracać uwagę przede wszystkim na potrzeby rynku pracy – czyli jak kształtuje się podaż na konkretne stanowiska i kwalifikacje. Warto wziąć pod uwagę swoje własne predyspozycje (np. typowy choleryk niekoniecznie będzie dobrym księgowym, ponieważ na tym stanowisku potrzebna jest koncentracja i skrupulatność), następnie wyszukać takie stanowiska, na których będziemy czuć się dobrze. Kolejnym krokiem jest przeanalizowanie jak kształtuje się zapotrzebowanie na dane stanowiska, najlepiej w stosunku do liczby absolwentów studiów/szkół zawodowych, którzy co roku zasilają rynek pracy. Po takim badaniu rynku jesteśmy bogatsi o wiedzę na temat obecnego zapotrzebowania – radzi Patrycja Plaskiewicz, Architekci Kariery.

Początek wydaje się prosty. Młodzi ludzie zafascynowani psychologią, socjologią czy dziennikarstwem, wybierają kierunki zgodnie ze swoją pasją. Jednak potem kończą szkołę i nie mogą znaleźć pracy w wyuczonym zawodzie. Okazuje się wtedy, że pięć lat swojego życia wyrzucili w błoto. Po prostu źle wybrali. Gdzie popełnili błąd?

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Sro Maj 15, 2013 21:16


Niemieckie media: Niemcy nie wytrzymują tempa. Polacy lepiej pracują




"Sukces tysięcy niemieckich plantacji opiera się na sile roboczej z eksportu, gdyż Niemcy nie wytrzymują takiego tempa pracy" - pisze dziennik "Handelsblatt". Czy to dlatego coraz więcej Niemców znajduje pracę w Polsce?

"Co roku na początku kwietnia są już w drodze do Niemiec - Lilianna Cholubek z mężem niewielkim autem pokonują prawie 500 km z położonej w Polsce wsi Starzyce do niewiele większej miejscowości Hoopte w Dolnej Saksonii; będą pracować przy zbiorach szparagów. Samochód Polaków po dach wyładowany jest konserwami; owoce i warzywa z własnego ogródka, aby zaoszczędzić na jedzeniu. I tak od 22 lat" - opisuje dziennik życie pary Polaków, dla których praca sezonowa stała się sposobem na życie.

- W Polsce nie ma pracy, jest ciężko - mówi gazecie czterdziestoletnia Polka. Zarobek z dwóch miesięcy powinien wystarczyć na cały rok. Kiedy przyjechała tu po raz pierwszy, miała 18 lat. Właśnie skończyła liceum. Dziś pracuje na akord, zbiera szparagi. Może zarobić nawet do dwunastu euro na godzinę, choć zazwyczaj jest to dziewięć, dziesięć. - Dobre pieniądze, nawet jeśli ceny mleka lub benzyny w Polsce i Niemczech prawie się już nie różnią - mówi Cholubek.


Kontener za dwa euro

Kontener mieszkalny w podwórzu, miejsce na dwa łóżka i telewizor, kosztuje dwa euro za noc - opisuje gazeta warunki, w jakich mieszkają Polacy. - Przyjeżdżamy tu tylko do pracy, a w nocy śpimy - tłumaczy Polka. Pobudka o 5 rano, o 6 już na polu pod Ramelsloh lub gdzieś indziej. W długich rzędach wprawne oko dostrzeże nawet najdrobniejsze pęknięcia i nierówności ziemi.

Tam, gdzie laik kompletnie niczego nie zauważy, ona chwyta delikatnie szparaga za główkę i wprawnym ruchem wydłubuje go z ziemi, pomagając sobie specjalnym, lekko zakrzywionym nożem. Ile razy dziennie wykonuje tę czynność? Liliana nigdy nie liczyła. Gospodarstwo w Hoopte to prawie 170 ha, plantacja szparagów i truskawek pokrywa blisko połowę powierzchni.

Ani jednego Niemca

- Pracownica, taka jak Lilianna, może zebrać 130 kilogramów szparagów na dzień - mówi gazecie zarządzający gospodarstwem Herbert Löscher. - To więcej niż trzy tysiące sztuk. Tylko w tym roku na plantacji pracuje 170 pracowników, przede wszystkim z Polski i Rumunii. I ani jeden Niemiec. U nas ludzie pracują w grupach na akord, takiego ciśnienia Niemcy nie wytrzymują - przyznaje Löscher.

- Brakuje motywacji i tempa - dodaje - Byłoby to nieuczciwe w stosunku do polskich i rumuńskich pracowników, gdyby Niemcy pracowali jak muchy w smole. Siedem lat temu kompletnie zrezygnowaliśmy z poszukiwania niemieckich pracowników - tłumaczy. Herbert Löscher przyznaje, że nigdy nie miał takich problemów z pracownikami z zagranicy. Z takim samym zachwytem mówi o pracy Polki: - Jestem bardzo zadowolony z Lilii. Jej szwagier dostał umowę o stałą pracę i pracuje jako kierowca - mówi.

- Pracujący w Niemczech zbieracze szparagów to najczęściej Rumuni. Jeszcze kilka lat temu byli to Polacy, ale to się zmieniło - mówi gazecie Burkhard Möller, sekretarz Niemieckiego Związku Rolników i tłumaczy: "Polsce ekonomicznie wiedzie się dużo lepiej niż przed laty, wielu z dawnych sezonowych pracowników pracuje u siebie w Polsce. Jednak do zbiorów szparagów i owoców w tym roku przyjechało 270 tysięcy pracowników, w tym około 170 tysięcy Rumunów i 100 tysięcy Polaków".

Niemcy jadą do Polski

Tymczasem niemiecki portal finanzen.freenet.de pisze o zgoła innej tendencji, mianowicie o zatrudnianiu się Niemców w Polsce: "Z dnia na dzień rośnie liczba niemieckich firm w Polsce. Są to już nie tylko duże korporacje, ale też banki, firmy ubezpieczeniowe i kancelarie prawne. Tam, gdzie niemieckie firmy, tam przenoszą się również niemieccy pracownicy. I tak rokrocznie do pracy w Polsce przyjeżdża 8 tysięcy obcokrajowców. Nawet poważny kryzys finansowy nie zaszkodził osiągnięciu umiarkowanej stopy wzrostu gospodarczego w Polsce.

Jednak stopa bezrobocia w Polsce wynosi prawie 14 procent", zauważa portal. "Równie intensywnie jak informatycy, ekonomiści, informatycy i konsultanci biznesowi poszukiwani są nauczyciele niemieckiego i tłumacze. Szeroka znajomość języka polskiego nie jest wcale konieczna. Wielu Polaków zna biegle język niemiecki, a wymiana handlowa z krajami niemieckojęzycznymi ciągle rośnie". Portal przypomina, że obywatele UE, w tym oczywiście Niemcy, mają swobodny dostęp do polskiego rynku pracy, jednak wymagane jest zezwolenie na pracę.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

źródło: http://wiadomosci.gazeta....ml#TRNajCzytSST

NEVIL - Czw Maj 16, 2013 16:22


Zielona wyspa Tuska nie ma emigracji nic do zaproponowania. Ani płace, ani warunki pracy nie spełniają europejskich norm






Czy rządzącemu PO-PSL jest na rękę emigracja Polaków? – pyta Rafał Zaza na serwisie wGospodarce.pl. Czy możliwy jest scenariusz, wyganiania Polaków za granicę do pracy? Pieniądze od emigrantów płyną do Ojczyzny szerokim strumieniem, pobudzając gospodarkę. Najnowsze dane mówią o ponad 17 miliardach złotych przesłanych do Polski tylko w zeszłym roku.


Według GUS na koniec 2011 roku poza granicami Polski pozostawało 2 mln 60 tys. Polaków

– informuje felietonista wGospodarce.pl. Mitem jest, że emigrują przede wszystkim ludzie bez matury. Na rzecz innych państw pozbyliśmy się już 10,2 proc. osób z wyższym wykształceniem. Pobierali nauki w kraju, często na bezpłatnych uczelniach. Tracimy potencjał intelektualny, uciekają osoby, które w przyszłości mogłyby stanowić wartościową kadrę kierowniczą. Znikają lekarze, których nauka kosztuje państwo krocie. Zwiewają naukowcy i inżynierowie.

Nie myślą oni o powrocie, bo zielona wyspa Tuska nie ma im nic do zaproponowania. Ani płace, ani warunki pracy nie spełniają europejskich norm.

- Zarobki nie są najważniejszym czynnikiem warunkującym mój powrót - pisze emigrantka - Uważam, że dużo ważniejsze są ogólnie rozumiane warunki pracy takie jak czas pracy, stabilność zatrudnienia, stosunek pracodawcy do pracownika i przestrzeganie prawa pracy. Z tym w Polsce najlepiej nie jest. Większość Europejczyków pracuje, aby żyć, a nie żyje po to, żeby pracować. Dopóki polscy pracodawcy tego nie zrozumieją, nikt nie wróci.

Cały artykuł pt. „Dylematy, które polski rząd mieć powinien” w serwisie wGospodarce.pl

źródło: http://wpolityce.pl/artyk...ropejskich-norm

NEVIL - Sob Maj 18, 2013 12:19

Cztery zmory polskiej pracy




Jesteśmy wzorem wydajności, jakości pracy i kultury technicznej, ale pod warunkiem że wyjedziemy za granicę. Gnębią nas cztery plagi : pracujemy za tanio, w chronicznej wojnie pracownik – pracodawca, w słabym państwie, gloryfikując etat.

Praca jest ważna. Kto wie, czy nie najważniejsza. Wolter uważał na przykład, że tylko ona potrafi zwalczać jednocześnie trzy największe problemy ludzkości: skutecznie leczy z nudy, odgania pokusę występku i przeciwdziała ubóstwu. To dlatego pracę wychwalają wszyscy: lewica i prawica, starzy i młodzi, wierzący i ateiści. Tym bardziej więc boli, że u nas z pracą jest coś nie tak. I to permanentnie. Narzekają na nią i pracodawcy, i pracownicy. A władze najczęściej tylko bezradnie rozkładają ręce. Tylko nikt nie wyjaśnia, dlaczego właściwie Polska nie jest krajem dobrej roboty.

Po pierwsze, zbyt tanio

Tak, to prawda. Polska praca jest tania. Prawdopodobnie zbyt tania. I być może to stanowi sedno naszych problemów z pracą. Dzieje się tak, niestety, od lat. Zostawmy już na boku trudne czasy gospodarczej transformacji. Spójrzmy tylko na ostatnią – dużo normalniejszą – dekadę. Polska z wigorem nadganiała wtedy cywilizacyjne zaległości. PKB szło w tym czasie w górę w tempie około 4 proc. rocznie. Między 2006 i 2011 r. skoczyło nawet do prawie 5 proc. Eksport nam się potroił. Import podwoił. A płace? Z tym było dużo gorzej. Według Eurostatu w latach 2001–2011 polskie płace nominalne wzrosły o 57,4 proc. W sumie to dość słabo. Bo pamiętajmy, że trzeba od tego jeszcze odliczyć inflację (to znaczy mniej więcej połowę tego wzrostu). Jeszcze lepiej mikrość progresji naszych wynagrodzeń widać na tle reszty Europy. A zwłaszcza krajów znajdujących się na podobnym etapie rozwoju gospodarczego co Polska. W Rumunii pensje zwiększyły się w tym czasie o 529 proc. Na Łotwie o 207 proc. W Estonii o 151 proc. Dużo bardziej też opłacało się w tym czasie być Słowakiem (pensje do góry o 99 proc.), Czechem (72 proc.) albo Węgrem (103 proc.).

Tylko czy to jakiś problem? Przecież zgodnie z dominującą przez lata w polskiej publicystyce ekonomicznej narracją niskie koszty produkcji to był nasz klucz do uzyskania przewagi konkurencyjnej. A jak najłatwiej zbijać koszty produkcji? Utrzymując niskie koszty pracy. I to właśnie dzięki temu rodzime firmy mogą produkować taniej i konkurować na rynkach międzynarodowych. A zarobione w ten sposób pieniądze inwestować i tworzyć nowe miejsca pracy. Logiczne. Problem w tym, że tego sposobu argumentacji bronić można tylko do pewnego momentu. Prędzej czy później muszą pojawić się niewygodne pytania. Bo jak to możliwe, że kraj rozwijający się równie szybko co Polska ma tak wysokie bezrobocie (w ciągu ostatnich kilkunastu lat tylko raz spadło poniżej 10 proc.)? I jak wytłumaczyć to, że na przykład w Czechach czy na Słowacji pensje rosły szybciej, a tamtejsze firmy też potrafiły konkurować na zagranicznych rynkach? I to często skuteczniej od nas. Po co więc cały ten wzrost, skoro jego owoców (w postaci wzrostu zatrudnienia i wzrostu zamożności obywateli) było bardzo mało? A nawet jeśli owoce były, to zostały niezbyt sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy pracodawców i pracowników?

To już poważny problem dla całej gospodarki. – Jest jasne, że z punktu widzenia każdej konkretnej firmy zawsze lepiej płacić mniej niż więcej. Jednak to, co korzystne i racjonalne z punktu widzenia jednej firmy, nie musi być korzystne dla ogółu – uważa Leon Podkaminer, polski ekonomista pracujący na co dzień w Wiedeńskim Instytucie Międzynarodowych Porównań Gospodarczych. Jak to działa? Załóżmy, że firma Kowalskiego obcięła płace swoim pracownikom. Oczywiście miała do tego prawo. Można nawet założyć, że miało to uzasadnienie w spadającej liczbie zamówień czy kontraktów. Trzeba jednak pamiętać, że ta decyzja nie pozostanie bez skutków dla jej bezpośredniego otoczenia. Niższe zarobki zmuszą pracowników Kowalskiego do zredukowania wydatków konsumpcyjnych. Spada więc popyt, a to bardzo zła wiadomość dla innych firm działających w okolicy. Jeśli i one zareagują, obcinając swoje koszty, w końcu stratę poniesie również firma Kowalskiego. Bo zmniejszy się też popyt na jej produkty. Tak właśnie nakręca się spirala, z której gospodarce bardzo trudno się wydobyć. To tzw. bariera popytu, która może być poważną barierą rozwoju ekonomicznego. I tak jest w wypadku Polski.

Ale to jeszcze nie wszystko. Polski problem jest jeszcze poważniejszy. Nie jest on tylko i wyłącznie wynikiem trwającej od kilku lat ogólnoeuropejskiej recesji. I tutaj znów uderza w nas przekleństwo polskiej taniej pracy. W latach 2001–2011 płace rosły u nas mniej więcej w takim tempie jak w Wielkiej Brytanii (46 proc.) albo Finlandii (41 proc.). Sęk tylko w tym, że z punktu widzenia całej gospodarki przeciętny pracujący Anglik czy Fin aż tak bardzo tej podwyżki nie potrzebują. Już teraz mogą za swoje zarobki kupić 2–2,5 raza więcej niż my. I to po uwzględnieniu różnic w cenach. Rzeczywistość wygląda więc tak, że nawet średnio zarabiający Anglik czy Fin może pójść do sklepu, fryzjera, restauracji albo posłać swoje dzieci na kolonie, specjalnie się nad tym nie zastanawiając. A Polak ma z tym kłopot. Kilka razy ogląda każdy grosz, zanim go wreszcie wyda. Mamy więc w efekcie mniejszy popyt, który nie napędza gospodarki. I dlatego u nas tak wiele drobnych biznesów w ogóle nie ma szans wystartować. Bo kto miałby przychodzić do salonów fryzjerskich, knajpek czy sklepików? Przecież nie pracująca biedota, czyli ludzie, którzy mają pracę, ale ich zarobki wystarczają tylko na to, by zaspokoić najbardziej podstawowe potrzeby. Żadnych kolacyjek na mieście, nart czy teatru. Raczej kanapki zjadane przed telewizorem.

Według Eurostatu w takiej sytuacji jest mniej więcej co dziesiąty Polak. I pod tym względem jesteśmy w niechlubnej europejskiej czołówce. Gorzej jest tylko w Grecji, Hiszpanii i Rumunii. Tylko że akurat te kraje wiedzą, w jakich tarapatach się znajdują. W Polsce zaś dominuje radosne przekonanie, że jesteśmy na wznoszącej. I już wkrótce będzie nam się żyło lepiej, tak jak Niemcom czy Skandynawom. No cóż, jeśli nadal będziemy podążać drogą taniej pracy, raczej tak nie będzie.

Zamiast tego argument o zbyt taniej pracy w Polsce jest od lat zbijany w ten sam sposób: „Płace są przecież ustalane w gospodarce rynkowej przez swobodną grę podaży i popytu. Skoro rosną powoli, to widocznie tak być powinno”. Nie do końca. Wszystkie podręczniki ekonomii mówią, że w zdrowej gospodarce jest miejsce na wzrost płac. – Płace powinny rosnąć wtedy, gdy rośnie produktywność – przypomina Leon Podkaminer. Wydaje się to sensowne. Bo przecież produktywność to nic innego jak cena, za którą owoce pracy są sprzedawane przez producenta. Skoro rośnie, powinni to odczuć także pracownicy. Tymczasem w Polsce w latach 2001–2011 mieliśmy sytuację odwrotną. Produktywność rosła szybciej niż pensje. A to, jak każda anomalia, nie jest dobre dla gospodarki jako całości. Najpierw uderza w samych pracowników, ale w końcu (poprzez zmniejszony popyt) również w pracodawców. I koło się zamyka.

Po drugie, wojna pracodawcy i pracownika

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...kiej_pracy.html

NEVIL - Wto Maj 21, 2013 12:52

Praca w niedzielę, praca w święta, praca przez całą dobę - już wkrótce!




Do Sejmu wpłynął projekt posłów PO, który przewiduje rozszerzenie o ok. 200 tys. osób grupy zatrudnionych, którzy mogą (w praktyce: będą musieli) pracować w niedziele i święta.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, zmiana obejmie osoby wykonujące pracę z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego lub zagranicznego oddziału bądź przedstawicielstwa firmy. Chodzi głównie o pracowników tzw. firm transgranicznych, międzynarodowych korporacji czy centrów usług teleinformatycznych. W myśl nowelizacji art. 151 Kodeksu pracy będą mogli pracować także w niedziele i święta, jeśli u zagranicznego kontrahenta pracodawcy będzie to zwykły dzień pracy. Grozi im zatem praca w polskie święta, które nie występują w innych państwach. Przykładowo, Święto Trzech Króli przypadające 6 stycznia nie jest obchodzone we Francji czy w Portugalii. Z kolei 1 i 11 listopada to zwykłe dni pracy w Anglii, Irlandii czy Norwegii. 3 maja jest zaś świętem – poza Polską – tylko w Japonii.

Dla pracodawców będzie to bardzo korzystne rozwiązanie – ocenia Katarzyna Dulewicz, radca prawny, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. – „Moje wątpliwości budzi jednak ogólne formułowanie tego przepisu, które może okazać się bardzo niekorzystne dla pracowników” – zastrzega. Po pierwsze, zmiana ma dotyczyć świadczenia usług drogą elektroniczną, wystarczy więc potrzeba wysłania zwykłego e-maila, by uzasadnić wezwanie do pracy w święto. Po drugie, w obecnym brzmieniu ten przepis można interpretować tak, że pozwala na pracę także w większość niedziel w ciągu roku. Skutki tej nowelizacji mogą więc niebezpiecznie wykroczyć poza zakres przewidziany przez jej autorów. Prawdopodobnie będzie trzeba poczekać na interpretację wspomnianych regulacji przez sąd czy PIP. – „Warto zwrócić także uwagę, że regulacja proponowana przez posłów pomija pracowników administracji publicznej” – dodaje Katarzyna Dulewicz.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...obe-juz-wkrotce

NEVIL - Czw Maj 23, 2013 12:44

Rejestracja bezrobotnych online dla bogatych lub młodych


​Nawet kilkaset złotych wyda poszukujący pracy, żeby skorzystać z możliwości elektronicznego wpisu na listę w pośredniaku. Jeśli go na to nie stać, może użyć bezpłatnego ePUAP-u. Tyle że wtedy nie dołączy do wniosku dowolnej liczby dokumentów.



Od 27 maja 2013 r. bezrobotni i poszukujący pracy skorzystają z możliwości zarejestrowania się w urzędzie pracy za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Dla większości z nich nadal jednak konieczna będzie późniejsza wizyta w pośredniaku.

Zmiany takie wprowadzi rozporządzenie z 12 listopada 2012 r. w sprawie rejestracji bezrobotnych i poszukujących pracy (Dz.U. poz. 1299), które w części dotyczącej elektronicznej rejestracji wejdzie w życie w najbliższy poniedziałek. Od kwietnia resort pracy prowadzi szkolenia dla urzędników, by przygotować ich do innego modelu obsługi bezrobotnych.

Nowe uregulowania przewidują, że pozostający bez pracy będzie mógł bez wychodzenia z domu zarejestrować się w publicznym pośredniaku. Będzie to jednak możliwe wyłącznie w sytuacji, gdy wniosek o rejestrację podpisze przy użyciu bezpiecznego podpisu elektronicznego z kwalifikowanym certyfikatem albo podpisu potwierdzonego profilem zaufanym ePUAP.

Problem w tym, że ten pierwszy jest drogi - jego uzyskanie to koszt od 200 do ponad 300 zł i wymaga aktualizacji co roku, za którą również trzeba zapłacić - ok. 100 zł. Trudno oczekiwać, że osobę bezrobotną będzie na niego stać. Dużo lepszym rozwiązaniem jest podpisanie wniosku przy użyciu profilu zaufanego na platformie ePUAP. Jego uzyskanie jest bezpłatne, wymaga jednak wcześniejszej wizyty np. w oddziale ZUS albo urzędzie skarbowym w celu potwierdzenia i uwierzytelnienia. Problemem w tym przypadku są z kolei ograniczenia techniczne elektronicznej platformy usług administracji publicznej.

- Osoba, która skorzysta z platformy ePUAP, będzie mogła załączyć do wniosku tylko pięć załączników, co oznacza, że z tej formy skorzystają głównie młodzi, posiadający niewielkie doświadczenie zawodowe - twierdzi Janusz Ambrozik, kierownik działu administracyjnego Powiatowego Urzędu Pracy w Skarżysku-Kamiennej.

Oprócz podania podstawowych danych niezbędnych do rejestracji każdy bezrobotny będzie musiał do elektronicznego wniosku załączyć zeskanowane dokumenty, takie jak: dowód osobisty, świadectwa ukończenia szkół, dyplomy potwierdzające kwalifikacje, świadectwa pracy i inne niezbędne do ustalenia np. prawa do zasiłku.

Ubiegający się o rejestrację, który nie ma podpisu elektronicznego albo też dysponuje zbyt dużą liczbą dokumentów do przedłożenia, będzie musiał udać się do powiatowego pośredniaka. W takiej sytuacji za pośrednictwem formularza elektronicznego zainteresowana osoba będzie mogła jednak przekazać urzędowi dane niezbędne do rejestracji. Dokona tego na stronie www.praca.gov.pl, a system automatycznie wyznaczy jej dzień i godzinę stawienia się w urzędzie w ciągu najbliższych siedmiu dni. Zdaniem Janusza Ambrozika najwięcej osób skorzysta właśnie z tej możliwości.

- Można oczekiwać, że dzięki temu zmniejszą się kolejki w urzędzie pracy, które obserwujemy szczególnie na początku miesiąca - zauważa.

Zdaniem Krystiana Dydka z Powiatowego Urzędu Pracy w Przemyślu, w późniejszym terminie za pośrednictwem portalu internetowego będzie można wykonywać więcej czynności.

- Można się spodziewać, że system ten zostanie rozbudowywany. Już teraz zawiera na razie nieaktywne opcje, jak np. możliwość składania w drodze elektronicznej wniosków o zwrot kosztów dojazdu - wskazuje.

Nie do końca jasna jest natomiast procedura uzupełnienia danych składanych przez bezrobotnych wyłącznie w formie elektronicznej, w sytuacji gdy złożony wniosek z jakichś względów będzie niepełny.

- Wezwania będą kierowane za pośrednictwem poczty elektronicznej, a bezrobotny będzie musiał podać w tym celu swój adres e-mail - radzi Janusz Ambrozik.

Rozporządzenie nie przewiduje jednak obowiązku ujawniania adresu poczty elektronicznej przez bezrobotnego. Zainteresowany może go podać w celu ułatwienia kontaktu z urzędem pracy, ale nie musi.


źródło: http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Czw Maj 23, 2013 20:13


"Marsz szmat", marsz mobbingu


Profesor Pawłowicz swoją wypowiedzią narzuciła dziś chcąc nie chcąc temat dnia – tym samym nikt nie zajmuje się danymi GUS, tajnym planem karbówki by blokować konta „podejrzanych” osób (czyli de facto każdego) czy gejo-zniżkami z Łodzi. Od samego rana wszędzie jest tylko o „Marszu Szmat”. Dobrze – przyjmę dziś te reguły medialnej gry, bo ów marsz i uwaga na nim skupiona pozwala na zwrócenie uwagi naprawdę poważnego.

Na początek jednak, bo to trochę zaginęło w dyskusji – jaka idea stała za „Marszem Szmat”? Następująca, tłumacząc najbardziej łopatologicznie jak tylko się da, chodziło o to by uczulić społeczeństwo na poważny problem jakim są w Polsce gwałty. Otóż, mówią nam organizatorzy, jeśli chłopczyku widzisz dziewczynę w mini to nie możesz jej zgwałcić. bo to, że owa niewiasta ubrała mini nie jest dla Ciebie zaproszeniem. Proste? Proste jak logika lewaka.

Problem w tym, że gdyby organizatorom naprawdę chodziło o coś więcej poza szokowaniem, to faktycznie zaczęliby od wystosowania kilku-kilkunastu projektów ustaw zaostrzających kary za przestępstwa na tle seksualnym do premiera. Umówmy się – marszu nie organizowały znowu jakieś środowiska pisowskie, i gdyby tylko chciały to Donald Tusk z pewnością znalazłby dla nich czas. To jednak nie nastąpiło, mogę więc podejrzewać, iż chodziło tylko o to by szokować, robić szoł i przebieranki. Szczególnie, że tegoroczny marsz to nihil novi – podobny odbył się w zeszłym roku także i w Gdyni, i poza lokalnymi mediami była o nim cisza.

Ale gdyby jednak organizatorom naprawdę, tak naprawdę chodziło o dobro molestowanych kobiet to być może zorganizowaliby inny marsz – przeciwko seksualnemu mobbingowi w pracy. Tak się bowiem składa, że jest to w Polsce problem o wiele poważniejszy i z niego także wynika pokaźny odsetek gwałtów – niestety wielokrotnie nigdy nie zgłaszanych na policję.

Nie tak dawno Internet przeżywał reportaż z Białegostoku na temat całkiem jawnego zamieszczania ogłoszeń z „podtekstem seksualnym”. Chodziło o to, iż pojawiały się ogłoszenia kierowane dla młodych, atrakcyjnych dziewczyn mających pracować jako „sekretarki”, „asystentki” z dodatkową funkcją świadczenia na rzecz pracodawców usług seksualnych. Niby przebiegł (chwilowy) wielki szok i spazm oburzenia, a potem sprawa ucichła.

Niestety – problem nie jest nowy i nie dotyczy tylko Białegostoku. Na popularnym Trójmiejskim portalu lokalnym w dziale ogłoszeń obok zakładki z „ogłoszeniami towarzyskimi” znajduje się zakładka „sponsoring”, a wśród wielu ogłoszeń o pracę znaleźć można też więcej lub mniej podobnych do tych z Białegostoku. Dużo więcej jest tzw. ogłoszeń „szeptanych”. To znaczy – oferta pracy niby normalna, ale na rozmowie kwalifikacyjnej „z szefem” padają pewne propozycje wprost, albo w sposób zawoalowany. Wiele dziewcząt mówi natychmiast „nie”, wiele nawet nie domyśla się o co może chodzić pracodawcy i dopiero po podjęciu zatrudnienia dochodzi do przypadków drastycznego, seksualnego mobbingu. I doprawdy rozbrajająca jest wypowiedź jednego z Białostockich przedsiębiorców, stwierdzającego, iż tu nie musi chodzić o molestowanie bo niektóre kobiety po prostu „lubią sex i przelotne romanse w pracy”. Bez komentarza.

Zapytają Państwo – skoroś taki mądry Saulski to przedstaw dowody, zgłaszaj do prokuratury, na policję! Bardzo chętnie, jest tylko pewien problem.

Bardzo ciężko jest namówić ofiarę molestowania do składania zeznań, dlaczego – o tym opowie każdy psycholog. Druga sprawa to rynek pracy – młodzi ludzie panicznie boją się utraty zatrudnienia, zgadzają się więc na poniżający wyzysk, nagminne łamanie prawa pracy, wreszcie brutalny mobbing – często seksualny. Bądźmy przy tym szczerzy – znam wielu przedsiębiorców, cenię ich pracę. Ale i oni sami przyznają, że po pierwsze – nie każdy z nich jest aniołem i zdarzają się czarne owce, a poza tym jak to powiedział mi jeden (bardzo uczciwy akurat) przedsiębiorca – „tam gdzie jest podaż, pojawia się i popyt”. I wyjaśnia, że w sytuacji ogromnej grupy ludzi bezrobotnych gotowych podjąć zatrudnienie za wszelką cenę, zdarzają się pracodawcy wykorzystujący okazję – jak wiele młodych kobiet w milczeniu godzi się na poniżenie i seksualny mobbing byleby tylko zachować zatrudnienie?

Znam wiele takich przypadków, osobiście rozmawiałem też z wieloma młodymi kobietami które były molestowane (fizycznie bądź werbalnie) w pracy przez przełożonego, lub nawet już podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zawsze w takich sytuacjach przekonuję: idź na policję, zgłaszaj, niech tam nawet – napisz anonimowo opinię na jakimś forum. Nie chcą. Boją się. Boją się utraty obecnej pracy, wilczego biletu, bądź łatki „nielojalnego pracownika”. Oto wielki dramat naszych czasów. wielki i z jakichś powodów – przemilczany dramat.

Więc być może zamiast emocjonować się wypowiedzią jednej czy drugiej pani poseł i reakcją słabo intelektualnie rozwiniętych dziennikarzy, wreszcie coś z tym realnym, dziejącym się tu i teraz dramatem zrobimy? Co wy na to? Może w tym pomożecie, szanowne „szmaty”?

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...-marsz-mobbingu

NEVIL - Sob Maj 25, 2013 19:48

Skazani na bezrobocie


Są za młodzi, by przejść na emeryturę, a dla pracodawców już za starzy. Rynek bezlitośnie traktuje tych, którzy skończyli 50 lat. Wypycha ich na margines. Skoro pracy nie ma dla młodych, to dlaczego ma być dla nich?



W marcu 2013 r. wśród ludzi po 50. roku życia było 525,2 tys. bezrobotnych (dane GUS). To niemal 40 tys. więcej niż na koniec 2012 r. W sumie stanowią prawie 1/4 wszystkich osób pozostających bez pracy. Dla przedsiębiorców, którzy w czasach kryzysu tną wydatki, doświadczony, a co często się z tym wiąże kosztowny pracownik jest balastem. Lepiej zatrudnić młodego, mniej wymagającego.

Pan Władysław w połowie lat 90. otworzył sklep spożywczy na warszawskich Bielanach. Interes się kręcił, zatrudniał trzy osoby. Obroty były niezłe, ale do czasu. Najpierw w okolicy pojawił się jeden dyskont. Nawet nie odczuł, że ma mniej klientów. Ale powstały jeszcze dwa. - Najpierw zwolniłem jednego pracownika, potem pozostałych. Zostałem sam. Ale kiedy przez tydzień musiałem pracować, by zarobić na prąd, stwierdziłem, że to nie ma sensu, i zamknąłem interes - opowiada. Od roku szuka pracy. Regularnie stawia się w urzędzie pracy, ale nie ma dla niego żadnej oferty. Siedzi w domu. Robi zakupy, gotuje obiad, wyprowadza psa. Już stracił nadzieję, że w wieku 55 lat ktoś da mu pracę.

Ukryć datę urodzenia


Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Wto Maj 28, 2013 09:32

Komentarze pod artykułem:

pragmatyk
27 maja 2013 roku
15:42
jak najmniej urzędników z okazji urodzin:) Artykuł trafił, jak mawiają siatkarze "w punkt". Niechby już nam tego nieba nie przychylali, bo zwariować można! W końcu sami zostaną w tym niebie z cudownymi programami naprawczymi i dystrybucyjnymi!

------------------------------------------

Edi17 27 maja 2013 roku
18:16
Ja jestem po pięćdziesiątce. Jestem jednym z tych wypchniętych z Kraju. Owszem wykształcony i owszem całkiem dorobiony finansowo (bez przesady). Od lat już myślę o tym jak wrócić do Kraju i wykorzystać swoje umiejętności w Polsce. Na ludzkich warunkach ma się rozumieć. Wiecie już co chcę napisać... nie da się. Ta polityczna banda zamknęła Kraj dla tylko swoich rabów co robią im na rękę. Akceptuje tylko niewolników, którzy godza się na zrównanie każdego z nas z ziemią. Do poziomu bezrobotnego, bezdomnego, niepracującego lub harującego za darmo, na ich upadlających warunkach. Też niech się odp...ą. Ale obiecują im i Wam. Jeszcze wrócę!

=================

Niech państwo się od nas odpie…li, czyli żale 40-latka




Politycy z troską pochylają się nad rodzinami. Ten zaproponuje ulgę w podatkach, tamten dopłatę do dzieci, trzeci zniżki na autobus. Po kolejnym rachunku za gaz, który nie za bardzo wiadomo z czego zapłacić, po kolejnej wizycie u kuzyna, który pracować może tylko w szarej strefie, po kolejnym znajomym, który w ciemno uciekł z Polski, bo na zmywaku zarobi więcej niż tu z pracy w której jest naprawdę dobry, powiem tym politykom krótko – odpie…cie się. Dajcie nam wreszcie żyć.

W piątek skończyłem 40 lat, powinienem więc mieć już ustabilizowaną sytuację finansową. Tymczasem, jak większość mojego pokolenia, od lat balansuję na granicy płynności finansowej. Co i rusz, ktoś traci ją i ląduje za granicą jako tania, ale jednak lepiej niż tu opłacana siła robocza.

„Mądrzy” politycy i eksperci mają 100 pomysłów dlaczego tak się dzieje – za wysokie stopy procentowe, za dużo praw pracowniczych, zbyt sztywny rynek pracy, zbyt niska wydajność pracy, za mała mobilność pracowników, itd., aż do pogardliwego „dlaczego biedny, bo głupi, dlaczego głupi bo biedny”. Oczywiście troskliwe polityczne misie pochylają się nad naszą dolą. Proponują nam różne kursy dla bezrobotnych na przeszkolenie, jałmużnę w postaci becikowego, ulgi na dzieci, zniżki w składce ZUS na dwa lata i różne inne prezenty dla ludu.

Problem w tym, dobrzy polityczni wujkowie, że jesteśmy na tyle inteligentni, że dobrze wiemy, że te prezenty to nie od was, to od nas samych, z naszych podatków i w drodze z naszej do naszej kieszeni porządnie uszczuplone przez różnych krewnych i znajomych królika, którzy najpierw pilnowali ich pobrania, później liczyli, następnie dzielili, i wreszcie rozdawali.

Nie chcemy tej waszej jałmużny. Chcemy, żebyście dali nam wreszcie normalnie zarabiać, nie zabierali nam połowy naszych przychodów w postaci różnych podatków, które w coraz większej części są przeznaczane na utrzymywanie coraz większego garbu urzędniczego, który przytłacza nasz kraj, niszczy przedsiębiorczość, zabiera miejsca pracy i nasze podwyżki.

Gdy w 1989 roku nastąpił polityczny przewrót i mogliśmy głosować na różne partie, a firmy prywatne zyskały równy status z państwowymi, nie zmieniły się dwie struktury, które stopniowo rozrosły się jak rak i zniszczyły wszystkie owoce zmian. Struktury urzędnicze i sądowe.
Obie ideologicznie pozostały w komunizmie. Uznają, że każdy obywatel jest podejrzany, a nawet winny, tylko niektórym jeszcze tej winy nie udowodniono. Obydwie roszczą sobie prawo do nadzorowania kolejnych dziedzin życia. Obydwie potrzebują coraz więcej środków na swoje funkcjonowanie, odbierając je przedsiębiorczości, która mogłaby rozwijać gospodarkę.

Na dodatek zarażają one swoją logiką niektóre prywatne firmy i inne instytucje publiczne. Rozrastają się w nich działy administracyjne kosztem produkcyjnych. Przykład idzie od spółek, których właścicielem jest Skarb Państwa. Tak było z LOT-em, który pozbywał się kolejnych działów pozostawiając sobie tylko administrację, Tak było z PKP, teraz idzie tą drogą chociażby PGE, który pomimo, że jest dochodową spółką chce zwolnić prawie 2 tyś, górników z Turowa czy media publiczne, które zaczynają restrukturyzację od zwalniania swoich robotników, czyli dziennikarzy, którzy wytwarzają to co media sprzedają czyli informacje. Zostaną prezesi, dyrektorzy, marketingowcy, pr-owcy i ci wszyscy, którzy teoretycznie mają prace tylko tak długo, jak firma coś produkuje. Tylko, kto ma to produkować? Dziennikarze, górnicy, krawcowe, kucharki na umowach śmieciowych, które wykonują „tylko” dzieło?

W Polsce następuje bardzo niebezpieczne dla gospodarki rozwarstwienie majątkowe. Grupą, która w ubiegłym roku odnotowała największy procentowy wzrost wynagrodzeń są menadżerowie. Tym wzrostom towarzyszy jednocześnie bardzo szybki wzrost bezrobocia i minimalny wzrost wszystkich wynagrodzeń. Oznacza to, że zyski wypracowywane przez przedsiębiorstwa trafiają w coraz większym procencie do wąskiej grupy zarządczej kosztem ograniczania zatrudniania i wynagrodzeń dla szeregowych pracowników. To siłą rzeczy pociąga za sobą zmniejszanie popytu wewnętrznego, ponieważ większość społeczeństwa ma coraz mniej środków na bieżące życie, a garstka wybrańców wydaje tylko trochę więcej na artykuły luksusowe i zwiększa swoje oszczędności. Mniejszy popyt powoduje, że firmy ograniczają produkcję i planują kolejne zwolnienia. To powoduje mniejsze wpływy do budżetu, a to powoduje zaostrzanie przepisów fiskalnych i zwiększanie aparatu egzekwującego podatki, co zwiększa też jego koszty i w ten sposób stajemy się jako państwo wężem zjadającym własny ogon.

Zamiast więc kolejnego – tym razem prezydenckiego programu – jak mi pomóc, chcę tylko, żeby państwo przestało się mną i rzeszą innych Polaków zajmować. Żeby dało nam normalnie żyć. Kolejne programy „pomocowe” tworzą coraz większe getto pracowników utrzymywanych na minimum socjalnym, a często poniżej niego, dla których jedynym wyjściem jest ucieczka z kraju.

Przepraszam za te żale 40-latka, które jak wiele podobnych artykułów nic nie zmienią. Tym, których one jednak nie odstraszyły polecam pierwszy wpis z emigracji byłego dziennikarza „Gazety Bankowej” – „Trzech panów na uchodźctwie…”

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...i-zale-40-latka

NEVIL - Pią Maj 31, 2013 11:51

Konkurs na urzędnika tylko dla znajomych z polecenia




Większość naborów w urzędach, samorządach i państwowych spółkach jest ustawiana. W administracji centralnej robi się to w taki sposób, że nawet komisje konkursowe nie dostrzegają, iż wszystko zostało wcześniej rozstrzygnięte. Samorządowcy nie zakładają białych rękawiczek

Blisko 120 osób na sali przystępuje do testu konkursowego na etatowe stanowisko starszego specjalisty departamentu w jednym z ministerstw. Wśród egzaminowanych znajduje się człowiek, który w tym pionie pracuje od kilku miesięcy, ale na zlecenie. Jego przełożeni i on sam znają wyniki testu. Andrzej, który w taki sposób zdobył stanowisko, opowiada, że miał wątpliwości, czy etyczne jest przystępowanie do konkursu z rzeszą nawet dużo lepszych kandydatów, skoro wiedział, iż wynik jest ustawiony. – Jednak przełożony przekonał mnie, że bez konkursu nie może mnie zatrudnić, bo takie są procedury. Dlatego dla świętego spokoju, by nikt się nie czepiał, musi zorganizować konkurs – tłumaczy.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw..._polecenia.html

NEVIL - Nie Cze 02, 2013 10:13


Jak państwo walczy z bezrobociem w naszym kraju




Państwo dopłaca 2 mld złotych rocznie zachodnim koncernom, które zakładają u nas firmy w strefach ekonomicznych, mają tanią siłę roboczą (zazwyczaj płace wynoszą 1600 zł brutto), a zyski są transferowane za granicę (nie płacą podatków w Polsce).

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...-w-naszym-kraju

NEVIL - Nie Cze 02, 2013 12:52

CRAWFORD: Duma mechanika


Mnóstwo zawodów wykonywanych przez „białe kołnierzyki” prowadzi do zidiocenia. Do ich wykonywania wcale nie jest potrzebna wiedza zdobyta na uniwersytecie. A sam dyplom jest tylko narzędziem, pozwalającym tę pracę zdobyć - mówi dr Matthew B. Crawford w rozmowie z Aleksandrą Kaniewską

[b]Aleksandra Kaniewska
: Kilka lat temu napisał pan książkę o wartości pracy fizycznej, która stała się bestsellerem („The Case for Working with Your Hands: or Why Office Work is Bad for Us and Fixing Things Feels Good”). Jaką przewagę ma praca fizyczna nad umysłową – szczególnie nad korporacyjną, o której marzą młodzi ludzie po studiach?[/b]

Matthew B. Crawford: Zawody rzemieślnicze budują poczucie dumy z wykonanego zadania. Nie można tego dziś powiedzieć o wielu innych rodzajach pracy. Na przykład, jeśli szef ma jakieś zastrzeżenia do tego, jak stolarz wykonał swoją pracę, ten zawsze może mu powiedzieć: „To jest proste, wypoziomowane i doskonale kwadratowe – sam sprawdź!”. Jednak gdy daną pracą nie rządzą tak konkretne standardy, nigdy nie można być pewnym, czy zadanie zostało dobrze wykonane. Wszystko jest kwestią interpretacji. Może upłynąć wiele czasu, zanim wywnioskuje się, co inni sądzą na twój temat.

Biuro, w porównaniu ze stanowiskiem pracy fizycznej, to dość paranoidalne miejsce. Natomiast jeżeli jesteś elektrykiem, to albo umiesz podłączyć przewód, albo nie. I każdy od razu to zauważy. Tak więc twoja samoocena opiera się na solidnych podstawach. Jesteś mniej podatny na manipulację i walkę o popularność, co często wywołuje u ludzi pracujących w korporacjach emocjonalną huśtawkę. A później wypalenie zawodowe.

Jest pan pisarzem i filozofem, a jednocześnie od wielu lat prowadzi pan warsztat motocyklowy. Kiedy zdał pan sobie sprawę, że praca fizyczna daje olbrzymie poczucie zadowolenia i jest powodem do dumy?

Prawda jest brutalna. Zdobyłem doktorat, ale nie mogłem znaleźć dobrej pracy na uczelni. Na Zachodzie ten los spotyka wiele osób ze stopniami naukowymi, bo zazwyczaj na każde wolne miejsce wykładowcy są setki chętnych. A więc motocyklami zająłem się z konieczności. Praca ta bywa frustrująca, ale nigdy nie jest irracjonalna.

Dlaczego?

Bo motocykl albo uda się zapalić i sprawić, że jedzie jak trzeba, albo nie. A jeśli nie, to nie ma zbyt wielu możliwości, dlaczego tak się dzieje. Poza tym dzięki pracy w warsztacie mam bliski kontakt z klientem, twarzą w twarz. Nie ma wielu poziomów abstrakcji, które rozmywałyby naszą relację. Ważne jest doświadczenie i odpowiedzialność za wykonane zadanie oraz poczucie dobrze spełnionego obowiązku, jeśli wszystko się uda. Naprawienie motocykla to relatywnie skromne osiągnięcie, ale z drugiej strony, coś trwałego i niezaprzeczalnego. Coś, co mówi samo za siebie. Wystarczy wskazać naprawioną rzecz palcem.

Jak różnicuje pan te dwa obszary pracy: umysłowy i fizyczny?

Sądzę, że ważniejsze od pytania: czy pracujesz manualnie, czy nie, jest inne: czy praca, którą wykonujesz wymaga od ciebie własnego osądu? I właśnie w kontekście tego drugiego pytania warto na nowo przyjrzeć się zawodom rzemieślniczym. Otóż, to nie jest praca dla każdego, ale może być całkiem dobrym źródłem utrzymania dla tych, którzy lubią myśleć podczas wykonywania zadań.

Sugeruje pan, że w biurze się nie myśli?

Bez przesady. Ale jest bardzo wiele zawodów wykonywanych przez „białe kołnierzyki”, które prowadzą do zidiocenia. Okazuje się często, że do ich wykonywania wcale nie jest potrzebna wiedza zdobyta na uniwersytecie. A sam dyplom uniwersytecki jest tylko narzędziem, które pozwala tę pracę zdobyć. Zarobki też niekoniecznie są wyższe. Po skończeniu studiów magisterskich znalazłem pracę w pewnej firmie. To była biurowa wersja linii produkcyjnej! A do tego zarabiałem niemal połowę mniej niż wtedy, kiedy dorywczo pracowałem jako elektryk bez licencji.

Możliwość zarabiania nie najgorszych pieniędzy jest w stanie przekonać wielu adeptów wyższego wykształcenia do pracy fizycznej. Co jeszcze?

Pracy hydraulika, elektryka lub mechanika nigdy nie da się sprowadzić do prostego wykonywania następujących po sobie czynności. Fizyczne okoliczności, w jakich wykonuje się te prace, są tak różnorodne, że człowiekowi nigdy nie zagrozi rutyna. Te prace wymagają improwizacji i bystrości umysłu. W efekcie ma się poczucie bycia człowiekiem, a nie trybikiem bezdusznej maszyny.

Czy to prawda, że – jak powtarza socjolog Richard Sennett – rzemiosło doskonali człowieka?

Główną korzyścią jest doświadczanie oddziaływania jednostki na świat. W pracy manualnej widać bezpośredni skutek mojego działania. Do tego dochodzi świadomość, że wykonana praca to moje dzieło. Sądzę, że jedną z głównych cech współczesnego życia jest poczucie, że poruszamy się po torach zaprojektowanych z oddali przez bezosobowe siły, których nie jesteśmy w stanie pojąć. Niektórzy z nas martwią się, że przy technologicznym zaawansowaniu stajemy się coraz głupsi. I zaczynamy się zastanawiać, czy intelektualne zrozumienie świata rzeczywiście może zależeć od naszej umiejętności fizycznego, aktywnego jego okiełznania.

Wedle zasady: żeby zrozumieć, jak działa samochód, trzeba go zbudować.

Otóż to. Dlatego tak ważna jest obecność przedmiotów technicznych w szkołach. Majsterkowanie, czyli rozbieranie rzeczy na czynniki pierwsze, daje pojęcie, jak działają. Dzięki temu młodzi ludzie zaczynają rozumieć otaczający świat. I odwrotnie – jeżeli nie masz poczucia, że możesz mieć wpływ na świat, nie czujesz się za niego odpowiedzialnym. Być może dlatego tak wielu młodych ludzi ucieka w świat wirtualny, w gry komputerowe, w których fantazjują o jakimś konkretnym działaniu bez ponoszenia za nie prawdziwych konsekwencji.

Czy potrafi pan wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym pracownicy fizyczni są szanowani tak samo jak umysłowi?

Utopijna zasada głosi: niech doskonałość zwycięży. W każdym społeczeństwie konwencjonalny system hierarchii uważa się za naturalną arystokrację – czyli za merytokrację. Chociaż gdzieś słyszałem jednak, że jedyna naturalna arystokracja, która kiedykolwiek miała władzę, to kobiety o długich nogach…

Doskonałość, która dziś rości sobie prawo do rządzenia w świecie, to przymioty umysłu lub wiedza. Stąd takim szacunkiem cieszą się lekarze i prawnicy. A teraz – nie naruszając rządzących dzisiejszym światem zasad – spójrzmy, ile myślenia i wiedzy wymaga praca mechanika samochodowego. To on sprawdza i naprawia samochód, którym codziennie jeździmy. Miło jest odnaleźć pokłady szacunku wszędzie tam, gdzie dotąd nie dopuszczaliśmy jego obecności.

tł. Joanna Przyjemska

*Matthew B. Crawford – doktor filozofii politycznej, właściciel warsztatu motocyklowego, autor dwóch bestsellerów na temat wartości pracy własnych rąk: „The Case for Working with Your Hands: or Why Office Work is Bad for Us and Fixing Things Feels Good” oraz „Shop Class as Soulcraft: An Inquiry Into the Value of Work”

Tekst ukazał się na stronie Instytutu Obywatelskiego w cyklu Lupa Instytutu: Co z tą pracą?

źródło: http://www.tokfm.pl/blogi...1#BoxSlotII3img

andros - Pon Cze 03, 2013 11:59

Emigracja wydaje się jedynym wyjściem

[2013-06-03 01:26:21]

Szanowna Redakcjo!

Jestem studentką ostatniego roku studiów na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki warszawskiej ASP. Zdobyłam solidne wykształcenie, które oprócz własnej pracy zawdzięczam wybitnym wykładowcom i Państwu Polskiemu, które umożliwiło mi darmową naukę wymarzonego zawodu.

Piszę w związku z problemem z jakim spotkałam się na samym początku mojej kariery. Od kilku miesięcy obserwuję narastającą dyskusję wokół tematu dotyczącego bezrobocia wśród młodego pokolenia. Oprócz samych artykułów w prasie i innych mediach, czytam zamieszczane w sieci komentarze internautów, w których opisują oni sytuację własną i komentują położenie innych. Często w podsumowaniu pojawia się opinia, że w naszym kraju nie ma czego szukać. Emigracja wydaje się jedynym wyjściem. Taka postawa spotyka się zarówno ze zrozumieniem innych komentujących, jak i z ogromną krytyką ze strony tych, w których oczach osoba pragnąca spróbować szczęścia za granicą jest tchórzem niepotrafiącym walczyć o życie, nieudacznikiem czekającym na gwiazdkę z nieba. Albo jeszcze ostrzej: darmozjadem, który wykształcony za krwawicę podatników opuszcza ojczyznę by pracować na budżet i chwałę innych państw. Chciałabym przedstawić własną sytuację w kontekście prawdopodobnej emigracji.

Na studiach zdobyłam wiedzę, którą w całym kraju co roku pochwalić się może około 30 osób, będących absolwentami mojej specjalizacji (konserwacji i restauracji malowideł na podłożach ruchomych, ściennych i rzeźby polichromowanej). Dodam, że polska szkoła konserwacji jest jedną z najwybitniejszych na świecie. Wykładowcy oprócz wiedzy na temat zawodu wpajają nam poczucie poszanowania zabytku, ale i samych siebie. Jesteśmy dumni, że możemy ratować polski dorobek kulturalny i przygotowani by dbać o to dziedzictwo. Niestety młody konserwator na wstępie spotyka się z brutalną rzeczywistością, gdzie nie ma ideałów i zasad moralnych, a są tylko bezwzględność, wyrachowanie i bezczelność.

Obecnie mija rok odkąd podpisałam Umowę o Dzieło z firmą Renova sp. z o. o. na wykonanie prac konserwatorsko-restauratorskich na elewacji ryzalitu południowego Zamku Królewskiego w Warszawie. Byłam zachwycona możliwością pracy podczas restauracji tak prestiżowego miejsca, tym bardziej, że miałam do czynienia z najbardziej wartościową częścią Zamku, która przetrwała II Wojnę Światową. Była to szeroko omawiana w mediach realizacja za publiczne pieniądze, wspierana z funduszy unijnych.

Wynagrodzenie za tego typu pracę może nie było największe, po przeliczeniu całości wynagrodzenia na ilość godzin pracy to ok. 20 zł za godzinę, ale dla studentki wydawało sie być to zupełne przyzwoitą gażą. Przez 5 miesięcy wraz z grupą innych studentów pracowaliśmy po 10 godzin dziennie na elewacji, biegając po rusztowaniu z góry na dół, od parteru po sam dach. Było ciężko, pogoda często nie sprzyjała, przeszkadzały nam 30-stopniowe upały, ulewne deszcze i wiatr. Taka praca, liczyliśmy się z tym, że tak będzie i dostosowywaliśmy się do panujących warunków, zachowując profesjonalizm wykonywanych przez nas prac.

Kolejne etapy realizowaliśmy ściśle z zaleceniami głównego konserwatora zatrudnionego przez firmę Renova. Prace były na bieżąco kontrolowane i oceniane przez komisję, w której skład wchodzili przedstawiciele Zamku oraz specjaliści zewnętrzni. Roboty zostały zakończone w obowiązującym nas terminie i pozytywnie ocenione przez komisję, a następnie poświadczone przez konserwatora zatrudnionego przez Renovę i kierownika budowy. W tym momencie mogę przejść do sedna sprawy, czyli kłopotów z uzyskaniem zapłaty za wykonanie pracy.

Wedle obowiązującej mnie i pozostałych wykonawców umowy, wynagrodzenie mieliśmy otrzymać w terminie nieprzekraczającym 14 dni roboczych od momentu wystawienia przez nas rachunku i po odebraniu Dzieła przez zamawiającego. Formalności z naszej strony zostały dopełnione. Czekaliśmy na wypłatę, ale się jej nie doczekaliśmy. Po upływie terminu zanieśliśmy pismo ponaglające z prośbą o ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Po 2 miesiącach na nasze konta wpłynęła część wynagrodzenia. Po zaniesieniu Ostatecznego Wezwania do Zapłaty kolejna. W ten sposób wypłacono nam ok. 2/3 pieniędzy.

W styczniu (4 miesiące po zakończeniu prac) właściciel firmy, Konrad Grabowski, wezwał wszystkich na spotkanie, na którym oświadczył, że pieniądze, które pozostały do wypłaty, pomniejszy o kwotę ok. 4 tys. zł. Było to możliwe według jego interpretacji paragrafów Kodeksu Cywilnego. Decyzję argumentował tym, że w trakcie prac zrezygnowano z zaplanowanego odsalania części elementów kamiennych. Z tego powodu postanowił nie wypłacać nam 1/6 należnych nam pieniędzy. Zaznaczę, że przeprowadzenie tych zabiegów zajęłoby naszej grupie 5 dni roboczych, co stanowi 1/20 przepracowanych przez nas dni. Na koniec Grabowski powiedział żebyśmy się cieszyli, że wypłacił nam cokolwiek. Zaznaczył, że była to wyłącznie jego dobra wola i nie jest w żaden sposób zobowiązany wypłacić nam pieniędzy, dopóki Zamek nie ureguluje względem niego swoich należności.

Pozostaje droga sądowa. Rzeczywistość jest taka, że na rozpatrzenie sprawy w warszawskim sądzie możemy czekać rok, potem dojdzie do tego jeszcze czas trwania procesu. Znamy wiele podobnych przypadków z najbliższego otoczenia. W Polsce są tysiące ofiar tzw. umów śmieciowych. Jesteśmy zwykłymi studentami, pieniądze, które zarobiliśmy kończą się, nie starczy ich na pomoc prawną. Właściciel firmy może czuć się bezkarny. W perspektywie mamy długi proces i trudny do oszacowania czas oczekiwania na pieniądze, które zarobiliśmy uczciwą i naprawdę ciężką pracą, o ile w ogóle kiedykolwiek je zobaczymy.

Jestem przedstawicielką wolnego zawodu, sama będę musiała opłacać swoje ubezpieczenie zdrowotne. Stać mnie na ciężką pracę, jedyne czego chcę, to uczciwego wynagrodzenia. Czy to tak dużo? Gdzie jest państwo, które natychmiast powinno egzekwować, takie należności. Rozumiem, ze gdybyśmy pracowali na czarno, padlibyśmy ofiarą oszustwa i moglibyśmy mieć pretensję wyłącznie do samych siebie. My jednak odprowadziliśmy podatek dochodowy, wszystko przebiegło zgodnie z prawem. Ufam, że gdy skierujemy sprawę do sądu, zakończy się ona sprawiedliwym wyrokiem. Jednak czas, w jakim to nastąpi, jest nieznany. Szybkie egzekwowanie należności na rzecz oddającego Dzieło stanowi ewidentną lukę w polskim systemie prawnym i naraża ofiarę śmieciowej umowy na długotrwały proces z powództwa cywilnego. Gdyby takie sprawy podlegały rozpatrzeniu przez Sąd Pracy, postępowanie byłoby nieporównywalnie krótsze niż w Cywilnym, szczególnie w dużych miastach.

Trudno się dziwić, dlaczego myślę o emigracji. Zawiodłam się przede wszystkim na ludziach. W pracy dowiedziałam się o rzeczach stanowiących obszerny materiał dla dziennikarza śledczego. Słyszałam o ustawianiu przetargów dotyczących obiektów reprezentacyjnych, będących chlubą naszego narodu. O zaniżaniu wycen robót i wielu innych przejawach „kolesiostwa”.

Jestem młoda, dopiero odkrywam bezwzględne realia otaczającego nas świata. Czy tak jest wszędzie? Mam nadzieję, że nie. Największą bolączką Polski jest nieuczciwość, z którą spotykamy się na każdym kroku i na wszystkich szczeblach zawodowych. Dopóki nagrodę będzie otrzymywał ten, kto wykorzystuje ludzi i pieniądze publiczne, a człowiek, który pracuje uczciwie zostaje bez zapłaty, a do tego okradziony ze swojego czasu, energii i życia, nie będę miała ochoty tutaj zostać.

Na własnym przykładzie chciałam pokazać, dlaczego młodzi Polacy nie czują się dobrze we własnym kraju i z jakiego powodu myślą o emigracji. Sama stoję przed podjęciem takiej decyzji. Pragnę by mój list nie przeszedł bez echa, ale stał się powodem do dyskusji, w której będą uczestniczyć prawdziwi ludzie, a omawiane problemy nie będą dotyczyły "statystycznego Polaka", tylko tego istniejącego realnie.

Z poważaniem,

Barbara Rej

Źródlo: http://lewica.pl/index.ph...edynym-wyjściem

NEVIL - Sro Cze 05, 2013 17:28

Warto przeczytać. Link ze strony : http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?p=48107#48107 autorstwa Magda_S - http://czestochowa.gazeta...0_letniego.html
NEVIL - Pon Cze 17, 2013 11:55



Choć kryzys dławi gospodarki zachodniej Europy, choć tam trwa recesja, a Polska cieszy się wzrostem gospodarczym, to ciągle praca na saksach jest wentylem bezpieczeństwa dla wielu rodzin.

Justyna Wojtkowska ma 25 lat. Pochodzi z małego miasteczka na ścianie wschodniej. Rok temu wyszła za mąż, wcześniej zrobiła licencjat z turystyki i rozpoczęła regularne "wycieczki" do holenderskich szklarni. - Rodzice mogą mi trochę pomóc, ale na wesele zaczęliśmy zarabiać z narzeczonym sami. Teraz zbieramy na mieszkanie - mówi. Rodzice Justyny mają szóstkę dzieci. Troje wciąż się uczy, dwoje kursuje między Polską a Holandią, najstarsza siostra z mężem i dzieckiem mieszka z rodzicami.


Ilu jest emigrantów zarobkowych? Dowiadujemy się tego z dużym opóźnieniem. Ostatnie dane GUS mówią o 2 mln 60 tys., ale to dotyczy roku 2011. Wtedy nasze tempo wzrostu PKB przekraczało 4 proc. - Mieliśmy nadzieję, że emigrantów będzie raczej ubywać, ale to się nie sprawdziło - ubolewa Maciej Duszczyk z Instytutu Polityki Społecznej i Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Dlaczego wyjeżdżamy? - Podstawowym motywem emigracji jest szansa na wynagrodzenie wyraźnie wyższe niż w kraju - nawet jeśli wiąże się to z wyższymi kosztami życia - mówi Katarzyna Maziak, wiceprezes firmy Euro Tax.

Euro Tax to firma, która pośredniczy w odzyskiwaniu nadpłaconych za granicą podatków. Ma dostęp do dokumentów skarbowych emigrantów, więc wie gdzie, jak długo i za ile pracują. Z wyliczeń firmy wynika, że najwyższe średnie zarobki są w Niemczech (w przeliczeniu na złote ponad 8 tys. brutto). W Wielkiej Brytanii i Holandii to około 5,2 tys. zł.

Read more: http://wyborcza.biz/bizne...T#ixzz2WSwV8xSK

NEVIL - Pon Cze 17, 2013 12:08


Bezrobotny od urodzenia


Wiele osób ma wyuczony zawód, tylko brakuje im społecznych umiejętności i obycia. Nie umieją znaleźć pracy, albo ją tracą

Renata ma 32 lata, wykształcenie zawodowe i minimalne doświadczenie na rynku pracy. Jej CV zajmuje pół strony tylko dlatego, że szczegółowo opisała swoje zainteresowania. Mieszka z rodzicami w niewielkiej miejscowości kilkadziesiąt kilometrów od Poznania, który szczyci się najniższym w Polsce poziomem bezrobocia. Na 1000 dorosłych osób tylko 46 nie ma pracy - to o trzy mniej niż w Warszawie (dane GUS z końca kwietnia).

Renata nie ma pracy. Zajęcia, które miała, traciła po kilku tygodniach. Poza pracą opiekunki do dzieci nigdzie nie zagrzała miejsca nawet przez miesiąc. Raz ją zwolnili, kiedy indziej odeszła sama. Lista powodów, dla których nie może znaleźć pracy nie ma końca: a to w szkole niczego jej nie nauczyli, w rodzinie nie miała pozytywnych wzorców, a teraz brakuje jej wsparcia od najbliższych, rynek pracy jest trudny, lokalny rynek jeszcze trudniejszy, a oferty skierowane są do pracowników fizycznych. Na przeprowadzkę do Poznania brakuje pieniędzy, na codzienne dojazdy także. Doszkalać się nie ma gdzie. Urząd pracy wysłał ją na szkolenie, podczas którego nauczyła się obsługi komputera i podstawowych programów potrzebnych w pracy biurowej. Ale to było dawno i niewiele z tego pamięta. Od miesiąca nie odpowiedziała na żadną ofertę pracy. Liczy na los i że ktoś ją z tej trudnej sytuacji wyciągnie. Żyje z dnia na dzień, przestała robić plany, straciła marzenia.

Ile osób w Polsce jest podobnych do Renaty - nie wiadomo. Ilu długotrwale bezrobotnych nie umie sobie poradzić, jest zagubionych i biernych - też nikt nie bada. Dzięki wieloletniej pracy nowozelandzkich badaczy wiemy, że pewien procent społeczeństwa rodzi się z cechami, które, jeżeli nie zostaną odpowiednio skorygowane, skazują ich na bezrobocie lub częstą utratę zatrudnienia.

Czy bezrobocie mamy w genach? Może urzędy pracy zamiast wymyślnych szkoleń powinny zainwestować w terapię dla osób długotrwale bezrobotnych? Czy komuś, kto od lat nie potrafi sobie poradzić na rynku pracy, można pomóc?

Rozmowa z dr. Sylwiuszem Retowskim*

Wiecej: http://gazetapraca.pl/gaz...ukierek2013#Cuk

NEVIL - Wto Cze 18, 2013 13:20

Raport: Dlaczego Polacy zarabiają mniej od reszty Europy? Przeszkadza prawo, słaba infrastruktura, korupcja i utrudnienia dla firm


W specjalnym raporcie przygotowanym przez fundację Pomyśl o Przyszłości czytamy o tym dlaczego Polacy zarabiają osiem razy mniej (pracując w Polsce) niż w innych krajach Europy. Fundacja podaje 21 powodów - rynek wspólnotowy najbardziej służy takim krajom jak Niemcy, Dania czy Francja, jednak to polskie władze ponoszą największą odpowiedzialność za stan zarobków w naszym kraju. Poniżej podajemy kilka wybranych powodów.

Powód 1.

Mała liczba osób wytwarzających PKB w przeliczeniu na wszystkich obywateli

Przypomnijmy, że średnia wynagrodzeń w określonym państwie to w przybliżeniu wartość PKB podzielona na wszystkich obywateli danego kraju.
W Polsce na 38 mln mieszkańców tylko 13 mln. jest zatrudnionych w gospodarce, czyli wytwarza PKB. Wynika stąd, że jeden zatrudniony w gospodarce musi „zarobić” na trzy osoby. A więc oprócz małej wartości PKB/os. powoduje to wysokie obciążenia kosztów pracy, przez co nasza gospodarka jest niekonkurencyjna.


Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...nienia-dla-firm

NEVIL - Nie Cze 30, 2013 18:13

Poszukiwana bezpłodna singielka


Co pani sądzi o dzieciach, czy ma pani potomstwo? Pytania niedopuszczalne podczas rozmów rekrutacyjnych do pracy. Tylko teoretycznie, bo nadal słyszy je wiele Polek.

Badania przeprowadzone przez Agencję Pracy i Doradztwa Personalnego OTTO Polska pokazują rzeczywistość młodych kobiet i matek na rynku pracy. Aż 56 proc. ma poważne problemy ze znalezieniem pracy. Kobiety czują też, że mają niewielkie szanse na awans. Wiele nigdy nie dostała podwyżki. Pomimo tego panie nie czują się dyskryminowane. Ponad połowa podkreśla, że stereotypy dotyczące kobiet mają wpływ na postrzeganie kobiet w środowisku pracy. Większość uważa także, że posiadanie dziecka ma negatywny wpływ na karierę zawodową matek .

Kłopotliwe macierzyństwo

Wszędzie dosłownie trąbi się o fatalnej sytuacji demograficznej państwa. W 2012 roku współczynnik dzietności wyniósł jedynie 1,3. To jeden z najgorszych wyników w Europie. By zapobiec wyludnieniu kraju współczynnik ten powinien wynosić co najmniej 2,1. Nie trzeba przypominać, czym taka sytuacja grozi. Jesteśmy najszybciej starzejącym się narodem w Europie. Emerytur nie będzie, gospodarka stanie, jeśli kobiety nie znajdą powodów i możliwości do założenia wielodzietnej rodziny. Boją się i czują zagrożone – utratą pracy i biedą .

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...lodna-singielka

NEVIL - Wto Lip 09, 2013 20:52


Kolega zarabia więcej? Lepiej o tym nie mów...




Wysokie zarobki bez wątpienia są jednym z kluczowych czynników pozwalających osiągnąć szczęście w pracy. Badania mówią, że satysfakcja z wykonywanych obowiązków zawodowych zależna jest również od zarobków… naszych kolegów. Jeśli są niższe, zwykle nam to nie przeszkadza. Sytuacja staje się dla nas nieznośna, gdy na tym samym stanowisku kolega zarabia dużo więcej. Może więc lepiej nie wiedzieć, ile pracodawca przelewa na jego konto?

- Przez przypadek dowiedziałem się, że kolega pracujący na podobnym stanowisku do mojego, zarabia więcej niż ja. W firmie pracujemy tak samo długo i zakres obowiązków mamy identyczny. Zupełnie nie wiem, skąd te rozbieżności? Czy wyniki mojej pracy są oceniane gorzej? - pyta Jarek, pracownik firmy PR.

Żal Jarka wydaje się uzasadniony. Okazuje się bowiem, że gdy nasz kolega zarabia więcej niż my, to nawet jeśli do tej pory byliśmy zadowoleni z wynagrodzenia, nagle zaczynamy czuć się niedocenieni, a nawet wykorzystani. Pracodawcy coraz częściej wprowadzają do umów o pracę czy regulaminów pracy klauzule poufności wynagrodzeń, które zabraniają pracownikom dyskutowania i ujawniania innym pracownikom wysokości swoich zarobków, często pod groźbą kary lub zwolnienia z pracy. Po co to robią? Jednym z powodów jest fakt, iż wiedza o wynagrodzeniu kolegi zza biurka może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Sympatyczny Karol nagle przestaje wzbudzać naszą życzliwość, a w naszej głowie zaczyna rodzić się zazdrość i szukanie na niego przysłowiowego „haka”. Pojawiają się złe emocje, choć często zapominamy, że w ramach tych samych stanowisk pracownicy mogą wykonywać różne obowiązki, osiągać różne rezultaty, więc wynagrodzenia powinny być do tego adekwatne. Sporo zależy też od wartości pracy, jaką wykonujemy i umiejętności negocjacyjnych. Jeśli umiemy dowieść szefowi, że generujemy większy przychód dla firmy, wykonując podobne zadania co kolega na równorzędnym stanowisku, to nasze wyższe zarobki są po prostu naszym udziałem w tym sukcesie.

Okiem prawnika

Czy pracodawca musi strzec danych pracownika, łącznie z jego zarobkami i co mu może grozić, gdy tego nie zrobi, oraz czy my sami możemy rozmawiać o swojej płacy w firmie, tłumaczy adw. Joanna Jarosz - Zugaj z JZP Kancelaria Adwokacka w Katowicach.

- Czym z punktu widzenia prawa jest tajemnica wynagrodzenia?

- W mojej praktyce zawodowej wielokrotnie pojawia się kwestia tzw. „tajemnicy wynagrodzenia”, w szczególności w kontekście, w jakich przepisach szukać podstawy do uznania, że wysokość wynagrodzenia może być objęta tajemnicą. Trzeba zauważyć, że na próżno szukać w obowiązujących przepisach artykułu, który jednoznacznie określałby, że informacja o wysokości wynagrodzenia objęta jest tajemnicą. Nie oznacza, to, że na gruncie obowiązujących przepisów nie ma norm prawnych zakazujących ujawniania wysokości wynagrodzenia zarówno przez pracodawcę jak i pracownika. W naszym systemie prawnym funkcjonują bowiem przepisy, które chronią zarówno pracowników przed ujawnieniem wysokości wynagrodzenia przez pracodawcę jak i pracodawcę przed ujawnieniem wysokości jego płacy przez pracowników.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pią Lip 12, 2013 17:02


"Rekruterzy łamią prawo, rozmowa dwie godziny spóźniona. Masz oczekiwania finansowe?
Odpadasz" [LISTY PRACOWNIKÓW]





Są roszczeniowi, leniwi, brak im ambicji i wykształcenia. Tak kandydatów oceniają przedsiębiorcy, którzy do nas napisali. Tłumaczą, że mimo setek CV nadsyłanych w odpowiedzi na każdą ofertę nie mogą znaleźć odpowiednich osób na wolne stanowiska. Co na to sami kandydaci? Jak oni oceniają potencjalnych pracodawców?

Po publikacji raportu o sytuacji na rynku pracy dostałyśmy bardzo dużo listów. Napisał do nas absolwent prawa, który bezskutecznie próbował zostać kasjerem lub magazynierem. Dostałyśmy też listy od inżynierów, którzy nie mogą znaleźć pracy, choć pracodawcy zapewniają, że potrzebują osób z wykształceniem politechnicznym.

Odezwali się też pracodawcy opisujący problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. -W tym pokoleniu każdy chce być gwiazdą, zero refleksji, CV przysyłają z maila "lolitka23" - punktował młodych kandydatów jeden z nich. Tym razem oddajemy głos tym kandydatom, którzy zostali zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Jak wspominają swoje doświadczenia z poszukiwania pracy? Jak oceniają potencjalnych pracodawców?

MARCIN: Rekruter łamie prawo, próbuje mnie upodlić. Mimo to staram się

"Żale pracodawców mnie zwyczajnie śmieszą. Na rozmowę zawsze przychodzę przygotowany, dzień wcześniej prawie uczę się na pamięć strony pracodawcy, a o spóźnianiu to już w ogóle nie ma mowy. Nie pytam też na samym początku o kwestie wynagrodzenia.

A co mnie spotyka? Oto kilka przykładów.

Firma W - stanowisko przedstawiciela handlowego


Kilka etapów rekrutacji: najpierw rozmowa, potem druga, później całodzienne jeżdżenie z pracownikiem i obserwacja, jak to wszystko wygląda. Jeszcze jedna rozmowa i informacja, że dostaję pracę, tylko muszę na jeszcze jedną rozmowę pojechać do Krakowa, tam będą psychotesty i rozmowa z głównym dyrektorem.

Więc biorę dzień wolnego w pracy, jadę ponad trzysta kilometrów. Na miejscu widzę jeszcze kilku kandydatów na to samo stanowisko. Następna rozmowa z "aktorem", który próbuje mnie upodlić i wyprowadzić z równowagi. Wiadomo, przecież przedstawiciel handlowy musi mieć grubą skórę.

Dodatkowo łaskawa komisja rekrutacyjna zadaje pytania o mój stan cywilny. Są świadomi, że nie powinni mi takich pytań zadać, bo mnie o tym informują. Nie chcąc jednak zrobić złego wrażenia, odpowiadam na nie.

Pracy nie dostałem, jednak piszę e-mail do firmy. Postraszenie opublikowaniem całego przebiegu rekrutacyjnego w internecie zaowocowało tym, że oddali mi koszty podróży pociągiem drugiej klasy.

Firma L - stanowisko przedstawiciela handlowego

Znów kilka etapów rekrutacji i całodzienne jeżdżenie z innym pracownikiem. Jestem w pierwszej dwójce kandydatów ubiegających się o to stanowisko - jak mnie informuje osoba rekrutująca. Oczywiście pracy nie dostaję. No dobrze, tak się może zdarzyć; obiecują jednak, że jeżeli w niedługim czasie pojawi się znów to samo stanowisko w ofercie, to na sto procent będą chcieli mnie zatrudnić.

Trzy miesiące później pojawia się znów ta sama oferta pracy. Znów wysyłam swoje dokumenty niezbędne do rekrutacji i znów zostaję zaproszony na rozmowę. Rekrutację prowadzi inny człowiek. Na początku siedzę spokojnie, po półgodzinie rozmowy informuję, że cały proces rekrutacyjny znam, bo raz go już przechodziłem. Facet jest zdziwiony i mówi, że dopiero od miesiąca u nich pracuje.

Oczywiście informuje, że skontaktuje się ze mną konkretnego dnia z informacjami o wynikach. Nie odzywa się.

Mała hurtownia elektryczna - stanowisko przedstawiciela handlowego

Jestem umówiony na konkretną godzinę. Pojawia się zapracowany mężczyzna, informując mnie o tym, że on to ma mało czasu i nie przygotował się za bardzo do rekrutacji. Zaczyna wypytywać mnie o nazwisko i w komputerze szukać mojego CV i listu motywacyjnego. W końcu go drukuje i zaczynamy rozmawiać. On spogląda na CV i zadaje pytania. Wszędzie dzwonią telefony, nie jestem w stanie skoncentrować się na rekrutacji.

Hurtownia - stanowisko przedstawiciela handlowego

Umawiam się na konkretną godzinę. Informuję Pana przez telefon, że zależy mi na czasie, gdyż pracuję i sam jestem poumawiany z klientami. Dojeżdżam do siedziby firmy, gdzie okazuje się, że na sali sprzedaży jest już kilkanaście osób ubiegających się o to samo stanowisko. Ustawiam się karnie w kolejce. Firma pracuje, odbywa się sprzedaż, a ja smętnie się snuję wokół towaru. Umówiony byłem na 11.00, do rozmowy doszło o 13.00.

Jedna z firm finansowych - stanowisko kierownika oddziału

Rozmowa przebiega sprawnie. Na końcu rozmowy zostaję poinformowany o tym, że oni zatrudnią kilka osób i z tych osób wybiorą kierownika, a reszta będzie pracowała w zwykłej obsłudze klienta. Informuję ich, że aplikowałem na stanowisko kierownika, a nie pracownika obsługi klienta, i wychodzę".

AGNIESZKA: Oczekiwanie 3000 zł na rękę przekreśla szanse na pracę

"Ukończyłam studia humanistyczne 9 lat temu. Szukam pracy przez przeszło 3 lata. Mam 7-letnie doświadczenie na stanowisku grafika komputerowego, za sobą duże i znaczące szkolenia potwierdzone certyfikatami i bardzo obszerne portfolio. Aplikowałam do największych firm, opowiadałam na rozmowach o chęci dalszego rozwoju zawodowego i o tym, że poszukuję stabilnych warunków zatrudnienia, mówiłam o mojej dotychczasowej ścieżce kariery i osiągniętych celach.

Zrób przykładowy projekt, nie mów o zarobkach

Wiele razy proszono mnie o przygotowanie przykładowego projektu, często był to cały pakiet zadań. Wszystko po to tylko, by otrzymać e-mailową informację o bardzo wysokim poziomie prac i wyborze innego kandydata.

Bardzo często rozmowa kończyła się w momencie, gdy dochodziło do rozmów o zarobkach. Przedstawiałam rozmówcy moją poprzednią umowę, ponieważ już pewien pułap zarobków osiągnęłam, nie chcę pracować poniżej tej kwoty. Wydaje mi się, że 3000 zł dla osoby, która musi utrzymać się bez pomocy rodziny, ma samodzielne mieszkanie, kredyt do spłaty i inne zobowiązania finansowe, to nie jest zbyt wygórowana stawka.

Obdrapane biurko, ankieta wypełniana na parapecie

Na ostatniej rozmowie pani rekrutująca mnie w imieniu dużej międzynarodowej firmy przez prawie 20 minut przedstawiała wizję wspaniałych możliwości rozwoju. Po czym stwierdziła z rozbrajającą szczerością, że właściwie to jeszcze nie wiedzą, czy wolą przyjąć osoby bez doświadczenia za 1500 zł brutto, czy osoby z tak dużym doświadczeniem jak ja.

Po informacji, że interesują mnie zarobki między 2000-3000 netto, więcej się nie odezwała. Cała rozmowa odbyła się przy wypożyczonym od dozorcy odrapanym biurku w wynajętej, nieumeblowanej sali, ponieważ firma się dopiero "urządza w nowym miejscu".

W innej korporacji podobnie, tyle że nawet nie było stolika, tylko luźno ustawione krzesła na kompletnie pustej sali, do tego wszystkie pomieszczenia otwierane kartą magnetyczną. Przyjął mnie Pan w zastępstwie koleżanki, która akurat na urlopie, niezorientowany i nieprzygotowany do rozmowy, wręczył mi plik ankiet do wypełnienia, zaproponował w nich testy kompetencji oraz zabawę w wymyślenie haseł reklamowych. Wszystko to miałam wypełnić na kolanie, z braku stołu skorzystałam z parapetu.

Podczas owej rozmowy padły zwroty obcojęzyczne: copywriter, webdesigner, webmaster, branding, layout, SEO, SEM, DTP itd., a także nazwy wszystkich specjalistycznych programów do grafiki, które nie mają przede mną tajemnic. Kontynuowałam konwersację w tym samym stylu, popisując się elokwencją. Ogólnie wielkie zadęcie, które sankcjonuje istnienie tak znakomitej agencji reklamowej. W drugim etapie miałam zaprojektować "key visual" dla kampanii reklamowej, oczywiście załączony brief, a w ankietach pytanie o zarobki. Po wysłaniu zadań żadnej odpowiedzi czy informacji zwrotnej.

20-latka rekrutuje mnie, jakby czytała podręcznik HR

Jedna rozmowa mnie rozbawiła, ponieważ agencja HR wysłała 20-latkę, która prowadziła rekrutację, zadając wszystkie standardowe pytania jak z podręcznika HR. W pewnym momencie to ja przejęłam kontrolę nad rozmową, burząc scenariusz rozmowy - wyuczony i recytowany przez panią schemat, i pani zaczęła się stresować bardziej ode mnie. Można powiedzieć, że role się odwróciły i to ja czułam się jak rekrutująca, a nie jak rekrutowana.

W innej firemce rozmowę rekrutacyjną prowadzi w imieniu szefa tzw. front office, czyli mówiąc prościej sekretarka. "Widać i słychać, i czuć", że pani jest na świeżo po szkoleniu z zakresu PR. Rozmowa odbywa się przestrzeni otwartej tzw. open space. Zgodnie z zasadą "nie mamy przed sobą tajemnic" biorą w niej udział, oprócz szefa i sekretarki, wszyscy przebywający w firmie pracownicy. Odwróceni tyłem do mnie, a przodem do swoich monitorów udają, że są pochłonięci pracą, tymczasem pilnie słuchają, jak negocjuję warunki zatrudnienia (choć już na tym etapie wiem, że więcej tu nie przyjdę)".

* Imiona autorów listów zostały zmienione

Skończyłeś studia i nie możesz znaleźć pracy odpowiadającej twoim kwalifikacjom? Nie rozważasz nawet zatrudnienia jako pracownik fizyczny? Próbowałeś, ale nie chcieli cię przyjąć? A może jesteś przedsiębiorcą, który bezskutecznie szuka kogoś do pracy? Opisz nam swoją historię i motywację. Czekamy na wasze e-maile: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl

źródło: http://wiadomosci.gazeta....zniona_.html#MT

NEVIL - Pon Lip 15, 2013 12:47


Wydaje mi się, że absolwenci wyższych uczelni z Lubina, mają tam niesamowite szanse... ;-)

==========================

Zatrudniają i dobrze płacą





Podwyżki płac nawet dwucyfrowe i poszukiwanie nowych pracowników. Bo kryzys zdecydowanie się już skończył. To oczywiście nie Europa, ale Bliski Wschód.


Dobre warunki płacy i pracy mogą znaleźć przedstawiciele sektora finansowego, agencji public relations i firm doradczych, farmaceuci, lekarze, pracownicy budowlani i sektora gazowo-naftowego. Największe „ssanie" na profesjonalistów do sektora finansowego i budownictwa jest dzisiaj w Dubaju i Katarze.

Tymczasem to oni właśnie razem z architektami i deweloperami w popłochu wyjeżdżali w 2009 roku,kiedy załamał się dubajski rynek nieruchomości,a sektor finansowy brnął w kłopoty. najczęściej młodzi, doskonale wykształceni i rozpieszczeni warunkami pracy i wysokimi płacami zostawiali na lotniskowym parkingu niespłacone luksusowe auta i wsiadali w poszukiwaniu pracy w samoloty lecące do Europy bądź na Daleki Wschód. Wielu z nich nie ma już powrotu na Bliski Wschód, po wyjeżdżając najczęściej zostawili długi. A media pełne były opowieści o młodych deportowanych bankowcach i pracownikach agencji pr.

Dzisiaj 81 procent firm na Półwyspie Arabskim przyznaje, że mają kłopoty ze znalezieniem dobrych pracowników.

Więcej: http://www.ekonomia.rp.pl...brze-placa.html

NEVIL - Nie Lip 21, 2013 17:54


"Rz": Mówią o nich pokolenie instant




CV z niedziałającymi linkami do rzekomych osiągnięć, ale za to z wakacyjnymi zdjęciami w strojach kąpielowych, brak doświadczenia i wyśrubowane oczekiwania finansowe. Tak widzą dwudziestokilkulatków szukających pracy ich przyszli przełożeni - czytamy w "Rzeczpospolitej"

- To tzw. pokolenie instant, czyli ludzie, którzy wszystko muszą mieć natychmiast: w pracy nie czekają, aż zbiorą doświadczenie, ale pytają o bonusy. Od razu chcą mieć przywileje te same, co pracownik z dziesięcioletnim stażem" - powiedział gazecie dr Leszek Mellibruda, psycholog biznesu, doradca i trener umiejętności biznesowych.

Dziennikarze opisują, jak dyrektorzy firm uczestniczący w rozmowach kwalifikacyjnych zastanawiają się, czy młodym ludziom będzie można zaufać. Bo co z tego, że mają dyplom dobrej uczelni, jeśli do CV załączają zdjęcie z nagim torsem, na spotkanie w sprawie pracy nie są w stanie założyć garnituru, a nawet się ogolić, przychodzą spóźnieni, w dżinsach i sportowych butach. A oczekują nie tylko firmowej kawy, ale i mleka do niej, oraz nie wypuszczają z ręki smartfona.

Przychodzący dziś w poszukiwaniu pierwszej pracy ludzie bez skrępowania negocjują elastyczny czas pracy i wolne na jogę. Z kolei młodzi handlowcy chcą internetu bez ograniczeń, służbowego samochodu do prywatnego użytku - i nie życzą sobie przy tym w ogóle śledzenia auta przez firmę w systemie GPS, bo "źle znoszą chodzenie na smyczy".

źródło: http://pieniadze.gazeta.p...oclaw#BoxBizTxt
================
Swego czasu sam byłem w komisji kwalifikacyjnej na stanowisko kierownicze pewnej firmy. W korytarzu przed wejściem na ,,salę przesłuchań" stała ławeczka, na której siedzieli ubiegający się o stanowisko. Siedziało tam chyba z 6 osób. Jedna z nich, to młodzieniec po studiach ,,Marketing i zarządzanie" ze sluchaweczkami MP3 w uszach. Przesłuchujacy delikwentów raz po raz wychodzili z tej sali, albo ,,za potrzebą", albo żeby odebrac telefon komórkowy i widzieli tego egzemplarza z tymi słuchawkami na głowie. Odbiór nas wszystkich był negatywny do tej osoby już na samym wstępie. Dodać jednak muszę, że przesłuchaliśmy gościa bez żadnych uprzedzeń i jego poziom wiedzy o stanowisko, o które się starał, nie spełniał naszych (komisji) oczekiwań.

NEVIL - Nie Lip 21, 2013 18:57

Kontrola pracownika na zwolnieniu lekarskim


Pracownik na zwolnieniu lekarskim ma co do zasady przeznaczyć ten czas na odpoczynek, kurację i jak najszybszy powrót do zdrowia. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy zwolnienie lekarskie stanowi pretekst do uzyskania dodatkowego czasu na załatwienie spraw prywatnych, a nawet na podjęcie dodatkowego zajęcia zarobkowego. W związku z tym pracodawca, którego pracownik poszedł na zwolnienie, ma prawo przeprowadzić u niego kontrolę
.
Kto może być kontrolerem?


Kontrola pracownicza może zostać przeprowadzona albo osobiście przez pracodawcę - pod warunkiem, że zatrudnia on do 20 pracowników - albo też inną osobę, która otrzymała od szefa imienne upoważnienie. Zazwyczaj do przeprowadzenia kontroli zostaje oddelegowany inny pracownik firmy.

Ponadto pracodawca może także wnioskować o przeprowadzenie kontroli przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W takiej sytuacji można się zwrócić nawet do lekarzy orzeczników, zatrudnionych w ZUSie. Tacy kontrolerzy mają bowiem prawo ustalić, czy rzeczywiście dane zwolnienie lekarskie jest uzasadnione względami medycznymi.

Upoważnienie dawane kontrolującemu powinno być zgodne ze wzorem, który został przedstawiony w załączniku do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie szczegółowych zasad i trybu kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy oraz formalnej kontroli zaświadczeń lekarskich.

Więcej: http://www.firma.egospoda...kim,1,47,1.html

NEVIL - Nie Lip 21, 2013 23:29

Ile czasu marnujemy w pracy? Podsumowanie badania Sedlak & Sedlak


Większość z nas przyznaje, że marnuje czas w pracy. Zazwyczaj kiedy nie pracujemy, korzystamy z komputera w celach prywatnych – wynika z przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak przy współpracy z portalem INTERIA.PL.




Praca w sztywno wyznaczonych godzinach, od 8 do 16 lub też od 9 do 17, staje się już passé. Pracodawcy coraz częściej decydują się zatrudniać zadaniowo. Od pracownika wymagają wtedy dobrze i terminowo wykonanych obowiązków. Okazuje się bowiem, że wiele prac, szczególnie tych kreatywnych i koncepcyjnych, bardzo trudno wykonuje się w sposób ciągły. Elastyczny czas pracy i możliwość pracy w dogodnych godzinach wpływają na zwiększenie efektywności grafików, programistów, specjalistów ds. reklamy czy dziennikarzy.

Udogodnienia te przyczyniają się również do ograniczenia negatywnego (przynajmniej w oczach pracodawców) zjawiska - marnowania czasu pracy na sprawy osobiste.

Czy marnujemy czas w pracy?

Jak wynika z przeprowadzonego przez nas badania, większość ankietowanych (63 proc.) nie ma poczucia, że marnuje czas w pracy. Zaledwie 13 proc. zdecydowanie przyznaje, że załatwia swoje osobiste sprawy w godzinach pracy, a 14 proc. osób na pytanie, czy ma poczucie, że marnuje czas w pracy, odpowiedziało "raczej tak".


Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Pią Lip 26, 2013 12:48

A u nas dyplom wyższej uczelni nie jest gwarantem zdobycia jakiejkolwiek pracy, nie mówiąc o dobrze płatnej.
===============================

99 procent absolwentów szkół wyższych w Niemczech znajduje pracę


W Niemczech dyplom wyższej uczelni jest prawie zawsze gwarancją znalezienia dobrej i dobrze płatnej pracy. To wniosek z długofalowych badań hanowerskich naukowców.



Badania przebiegu kariery zawodowej i poziomu zarobków 4700 absolwentów niemieckich uczelni, rocznika 2000/2001, prowadził Instytut Badań Akademickich HIS (Institut für Hochschulforschung) w Hanowerze. Rezultat tych badań jest dość zaskakujący: okazało się, że od czasu zrobienia dyplomu tylko jeden procent młodych akademików był bez pracy. Obserwowano też przez 10 lat wysokość zarobków absolwentów tego rocznika. Poziom zarobków przewyższał średnią krajową (w 2012 brutto 28 950 euro rocznie).

Dane o wysokości zarobków pochodzą z raportu hanowerskich naukowców, który sporządzono po przeprowadzeniu trzeciej ankiety w grupie absolwentów szkół wyższych w ramach 10-letnich badań obserwacyjnych. Pierwszą przeprowadzono w grupie badanych absolwentów w rok, a drugą w 5 lat po zakończeniu przez nich studiów. Z raportu naukowców wynika, że średnia ich rocznych dochodów brutto wynosi 63 tys. euro.

Zadowolenie z sytuacji zawodowej

Roczne dochody mężczyzn w grupie badanych absolwentów szkół wyższych były zdecydowanie wyższe (68 tys. euro brutto) od zarobków kobiet (58 tys. euro brutto). Duże różnice odnotowano też między poziomem rocznych dochodów brutto pracowników socjalnych z dyplomem wyższej uczelni (40 300 euro) i lekarzy (88 700 euro).

Jak wynika z raportu podsumowującego dziesięcioletnie badania, sytuacja zawodowa większości absolwentów wyższych uczelni jest bardzo zadowalająca. Z indywidualnych ocen wynika, że są oni w dużej mierze zadowoleni z pracy zawodowej. Aż 88 procent badanych podało, że znalazło odpowiednią pracę. 85 procent osób podoba to, czym się zajmują zawodowo, 78 procent chwali atmosferę w pracy, a 73 procent stanowiska, które piastują.

Mniej zadowoleni są absolwenci szkół wyższych z wysokości wynagrodzenia. Jedynie 55 procent uważa, że ich pensja jest wystarczająco wysoka.

źródło: http://biznes.onet.pl/99-...12,1,news-detal

NEVIL - Pią Lip 26, 2013 12:58

Młodzi bez szans na pracę


Kształcimy socjologów i politologów, którzy potem pracują na zmywaku w Londynie. Specjalistów od zarządzania mamy kilka razy więcej niż firm, którymi można byłoby zarządzać – donosi "Dziennik Polski".

Już 40 proc. młodych ludzi w północnej Małopolsce nie ma pracy. W kraju odsetek ten wynosi 28 proc. To wprawdzie sporo mniej niż w Hiszpanii i Grecji, ale dużo więcej niż w Skandynawii czy Niemczech. Naukowcy zwracają uwagę, że jest to ściśle związane z systemem edukacji. Tam, gdzie dominuje kształcenie ogólne, szaleje bezrobocie, a w krajach o nowoczesnym szkolnictwie zawodowym problemu nie ma.

Socjolog Marta Zahorska-Bugaj wspomina, że szkoły zawodowe zamykano na początku przemian, wraz z upadkiem państwowych fabryk, i po 1998 r., gdy szkolnictwo ponadpodstawowe przejęły powiaty. Ogólniaki okazały się tańsze w utrzymaniu. "Mamy w kraju 35 wydziałów prawa i tylko dwie szkoły dekarskie" – mówił mec. Marcin Imiołek, sekretarz Okręgowej Rady Adwokackiej w Krakowie.

Zdaniem Artura Paska z Kuratorium Oświaty w Krakowie samorządy powinny reglamentować liczbę miejsc w liceach, ustalając minimalną liczbę punktów, z jaką można się tam dostać. Dziś wiele szkół nie ma limitów, więc do LO może pójść każdy.

źródło: http://biznes.onet.pl/pra...62,1,news-detal

NEVIL - Pon Lip 29, 2013 16:18

Komentarze internautów:

~Edi -

Pisowskie tłuki nigdy nie znajda pracy chyba że jak Hofman załatwi żonce sztuczne stanowisko w kghm. Weźcie się tłuki do roboty bo na Wasze zasiłki tyrają tak pogardzane przez Was lemingi
-------------------

~Kret5296 -

Po pierwsze - co z tego, że 0,01 % pracowników jest rozchwytywana, skoro 30 % w ogóle nie może znaleźć pracy odpowiedniej dla siebie i dla pracodawcy. Po drugie - nasze władze (Sejm z Senatem i Prezydentem; rząd; komisja trójstronna i związki zawodowe(?!) już zadbały o to aby pracownik pracował na taką umowę o pracę jaką mu zaproponują, tyle godzin ile mu każą i za takie wynagrodzenie jakie mu dadzą!!! Przecież jakieś przywileje pracownicze to wymysł komuny, a nie wolnego rynku!!!
-----------------------
~paweł cz=wa -

ja zostałem zwolniony z dnia na dzień, jak mnie pracodawca zatrudniał obiecywał że po miesiącu mnie zatrudni na umowę o pracę wynagrodzenie 2000 zł, po miesiącu odwidziało mu się to , potem stwierdził że nie może mnie zatrudnić dalej i tak zyskał ponad półtora miesiąca ZUS-u w kieszeni, tacy są pracodawcy w polsce !!!dodam ze mam 29 lat i dwa miesiące zarejestrowanej pracy , reszta to praca na czarno ...

===================

Specjaliści i menedżerowie nie muszą szukać zatrudnienia. Są zasypywani ofertami pracy


Doświadczeni specjaliści i menedżerowie nie muszą się obawiać o pracę. Z danych firmy Antal International wynika, że mogą przebierać w ofertach pracy - najlepsi otrzymują ich 11 rocznie. W konsekwencji mają coraz większe wymagania wobec pracodawców.



- Zainteresowanie najlepszymi specjalistami zależy od branży. Przykładowo branża niszowi specjaliści z branży IT są rozchwytywani. W branży produkcyjnej trudniej jest znaleźć zatrudnienie, bo jest większa podaż kandydatów na rynku - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Aleksandra Kujawa, menedżer IT z firmy Antal International.

Z 3. edycji badania "Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy", przeprowadzonego przez Antal International wynika, że specjaliści z branży IT mogą liczyć średnio na 11 ofert pracy rocznie. Pozostałe grupy zawodowe otrzymują średnio 6 takich propozycji, z wyjątkiem przedstawicieli obszaru administracji i prawa.

- Większość kandydatów poszukuje pracy biernie, co oznacza, że nie odpowiadają na ogłoszenia, nie zaznaczają na profilach społecznościowych, że są otwarci na zmianę pracy, co nie zmienia faktu, że gdy head hunter czy wewnętrzny dział personalny skontaktuje się z nimi, chętnie rozważą daną ofertę pracy. Około 30-40 proc. co roku jest takich kandydatów, którzy aktywnie szukają, ponad 50 proc. to są kandydaci biernie podchodzący do rynku pracy - zauważa Aleksandra Kujawa.

Z badania wynika, że 15 proc. pracowników średniego i wyższego szczebla w ogóle nie poszukuje nowego zatrudnienia. Wśród specjalizacji do grupy osób nieposzukujących pracy należą najczęściej specjaliści i menedżerowie z obszaru: IT (21 proc.), HR (20 proc.) oraz finansów i księgowości (16 proc.).

- Obecnie w działach personalnych, księgowości, branży IT obserwujemy niechęć do zmiany pracy. Kandydaci są zadowoleni z atmosfery w pracy, są lojalni w stosunku do swojego pracodawcy, ale też zadowoleni z wynagrodzenia. To jest bardzo ważny motywator - podkreśla Aleksandra Kujawa.

Najczęstszym czynnikiem motywującym do pozostania w obecnej firmie (54 proc.) jest atmosfera i relacje personalne w firmie. Równie ważne jest otrzymywane wynagrodzenie (52 proc.). Prawie co drugi badany zwraca uwagę także na brak atrakcyjnych ofert pracy na rynku.

Fakt, że specjaliści i menedżerowi nie mają większych trudności ze znalezieniem pracy nie oznacza, że nie muszą podnosić swoich kwalifikacji.

- Specjaliści i menedżerowie powinni przede wszystkim rozwijać kompetencje językowe, doszkalać się, uzyskiwać konkretne certyfikaty, które pozwolą im dostosować się do rynku i zmian w prawie w swoich branżach - podsumowuje Aleksandra Kujawa.


źródło: http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Wto Lip 30, 2013 17:21

Komentarz pod artykułem:
aaa
W efekcie liczba bezrobotnych, którzy znaleźli się w ewidencji pośredniaków z winy zakładów pracy, urosła w końcu czerwca do ponad 115 tys. (licząc także tych, którzy stracili pracę w ubiegłym roku i dotychczas nie znaleźli etatu). Tak dużo tego rodzaju osób bez zajęcia nie było od ośmiu lat.

Bardzo mądre zdanie. To nie PUP-y generują bezrobocie, one tylko rejestrują tych którzy zostali zwolnieni.
Biorę produkt do reki i czytam Made in Germany, myślę sobie no tak, Niemcom się opłaca robić a nam nie. Rząd oddał stocznie, oddał banki, odda LOT, a gdzie ludzie mają pracować ??

Nikt nie podniesie ręki na PUP-y, bo to jest licznik bezrobocia, które w końcu wyjdzie na ulice...

==============================

Firmy nie będą ciąć, a bezrobocie wzrośnie. Na rynku pracy pojawi się 400 tys. absolwentów


[/size]


Od stycznia do końca czerwca w pośredniakach zarejestrowało się 88,5 tys. osób, które straciły pracę z powodu upadłości firm lub ich likwidacji, kłopotów finansowych przedsiębiorstw albo zmian organizacyjnych, produkcyjnych i technicznych – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego oraz resortu pracy.

W pierwszym półroczu z winy zakładów pracy trafiło na bruk ponad dwa razy więcej pracowników niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
W efekcie liczba bezrobotnych, którzy znaleźli się w ewidencji pośredniaków z winy zakładów pracy, urosła w końcu czerwca do ponad 115 tys. (licząc także tych, którzy stracili pracę w ubiegłym roku i dotychczas nie znaleźli etatu). Tak dużo tego rodzaju osób bez zajęcia nie było od ośmiu lat.

Zwolnienia dotknęły pracowników różnych branż. Na przykład w firmach energetycznych, w których liczba pracujących przekracza dziewięć osób, zatrudnienie zmniejszyło się w pierwszym półroczu aż o 4 tys., w przemyśle odzieżowym o 2 tys., w hutnictwie o 1 tys., a w budownictwie o okrągłe 20 tys. Pracę tracili także pracownicy m.in. firm kolejowych, ubezpieczeniowych, telekomunikacyjnych i banków.

– To efekt tego, że przedsiębiorstwa dostosowywały zatrudnienie do zdecydowanie słabszej niż przed rokiem koniunktury gospodarczej i do spadającego popytu – wyjaśnia Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP.

Jakie są perspektywy na rynku pracy? Według danych GUS 432 zakłady pracy zadeklarowały zwolnienie w najbliższym czasie 33,9 tys. pracowników. – Część firm, zwłaszcza produkcyjnych, które są zorientowane na eksport, może się z tych planów wycofać, bo można już dostrzec sygnały poprawy koniunktury gospodarczej zarówno w kraju, jak i za granicą – twierdzi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Wskazuje na to między innymi wyraźnie większy, niż się spodziewali nawet optymiści, wzrost produkcji przemysłowej, który w czerwcu wyniósł w naszym kraju w skali roku 3 proc.

Jednak choć fala zwolnień w zakładach może powoli wygasać, to sytuacja na rynku już od września może się znacznie pogorszać. Przede wszystkim dlatego, że ok. 400 tys. absolwentów różnego typu szkół będzie szukać zajęcia, tymczasem firmy tworzą mało nowych miejsc pracy. Należy się zatem spodziewać wzrostu bezrobocia. – W końcu roku może ono wzrosnąć do 14,2 proc. z 13,2 proc. w czerwcu – ocenia Sędzimir.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...bsolwentow.html

NEVIL - Czw Sie 01, 2013 08:55

Bardzo dobre rozwiązanie.
===================

Przyszły urzędnik dowie się, ile zarobi


Powstanie ogólnopolska baza ogłoszeń o wolnych stanowiskach pracy w instytucjach publicznych. Każda taka jednostka będzie musiała przesyłać swoje oferty zatrudnienia do urzędu pracy - pisze "Rzeczpospolita".

Takie zmiany przewiduje najnowsza wersja projektu nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która trafiła do uzgodnień międzyresortowych.

W efekcie w jednym miejscu w internecie będzie można znaleźć ogłoszenia o naborze do korpusu służby cywilnej, na urzędników samorządowych, a także do szkół, przedszkoli i szpitali.

Nowością jest to, że w każdym anonsie ma być informacja o wysokości proponowanego wynagrodzenia brutto. "Obowiązek upubliczniania zarobków może się przełożyć na skuteczność naboru. Kandydaci nie będą już tracić czasu na gromadzenie dokumentów i uczestniczenie w rozmowach o pracę, z której by zrezygnowali ze względu na zbyt niską dla nich pensję" - mówi Wojciech Zieliński z kancelarii premiera.

Jak wylicza "Rz", teraz co piąty nabór w służbie cywilnej jest nieskuteczny. Bo choć dużo osób ubiega się o stanowiska (średnio 35), to wiele rezygnuje, gdy dowiaduje się, ile ma zarabiać.

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Nie Sie 04, 2013 16:32


Niedouczeni, roszczeniowi, niepotrzebni - studenci


Mówili mi, że jak skończę studia biznesowe to świetlana przyszłość przede mną. Mama cały czas powtarzała – idź na studia synku, ucz się, a zostaniesz „kimś”. Dowiesz się, jak robić pieniądze, założysz firmę i będziesz ży
ł.

(...) - Studenci coraz częściej ulegają kulturze lenistwa i wręcz żądają obniżenia wymagań, a uczelnia sprowadza się do automatu do wydawania dyplomów - konstatuje w wypowiedzi dla „Newsweeka” prof. Zbigniew Mikołejko z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie.

Oszukują się więc sami studenci. Wydaje się im, że wystarczy iść na studia i skończyć z papierkiem, żeby tydzień po graduacji zasiąść na ciepłym stołku za średnią krajową. Dziś już w trakcie studiów trzeba się angażować w niestandardowe działania, pomagać w organizacji eventów, podejmować praktyki (u nas najczęściej darmowe, albo za bułkę, ale co tam). Warto też udzielać się w organizacjach studenckich, tworzyć ciekawego bloga itp. Słowem pracować na to, żeby już w momencie ukończenia studiów móc się pochwalić wymiernymi osiągnięciami. Innymi, niż tylko piątka w indeksie i dyplom ukończenia uczelni z wyróżnieniem. Inaczej roszczeniowa postawa absolwenta, nawet uznanego kierunku biznesowego, szybko ulegnie przykrej konfrontacji z oczekiwaniami pracodawcy. Z tego samego badania wynika, że polscy absolwenci ograniczyli ostatnio swoje oczekiwania. W pierwszej pracy chcieliby zarabiać co najmniej 3 tys. zł miesięcznie, 200 zł mniej niż w 2012 r. Mniej od Polaków oczekują po studiach tylko Bułgarzy i Rumuni. Jednak Czesi oczekują znacznie wyższego wynagrodzenia - chcą po studiach dostawać średnio w przeliczeniu na złotówki 4,6 tysiąca złotych. (...)

(...) - Politycy mają wręcz obsesję na punkcie zwiększania liczby studentów, bo im ich więcej, tym więcej absolwentów, a im więcej absolwentów, tym ich zdaniem lepiej wyedukowane społeczeństwo – stwierdza profesor.
Żaden sejmowy mędrzec nie dopuszcza nawet do siebie myśli, że im więcej osób studiuje, tym studia są mniej warte. Academic Ranking of World Universities klasyfikuje corocznie (od 2003 roku) pięćset najlepszych uczelni świata. W rankingu znalazły się tylko trzy polskie uczelnie. Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński lokują się systematycznie w czwartej setce, a Uniwersytet Wrocławski dwukrotnie pojawił się na liście w setce piątej. Nie ma w nim żadnej polskiej uczelni technicznej. Z kolei w rankingu Times Higher Education i Thomson Reuters z 2012 r. na liście 400 uniwerków znalazły się tylko dwa polskie – Uniwersytet Jagielloński – na 318. miejscu i Uniwersytet Warszawski – na 348. miejscu. (...)

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...rzebni-studenci

NEVIL - Czw Sie 08, 2013 12:52

Lepiej być ślusarzem niż politologiem. Szok na UW


To studenci przejrzeli na oczy czy najlepszą politologię w kraju dotknął niż demograficzny? Na Uniwersytecie Warszawskim pierwszy raz zdarzyło się, że na darmowe studia politologiczne nie było wystarczająco dużo chętnych. Tu i na wielu innych kierunkach humanistycznych, też na UKSW, trzeba powtarzać rekrutację


(...) - Kiedy zaczynałem politologię, profesorowie rozpościerali przed nami świetlane wizje: że to elitarne studia i uczelnia, że możemy pracować w administracji publicznej, samorządowej, w marketingu, w agencjach PR. A dziś mogę powiedzieć, że lepiej być ślusarzem niż politologiem - stwierdza Piotrek. To nawiązanie do słów premiera Donalda Tuska, który w zeszłym roku powiedział: "Gdybym miał wybierać, wolałbym być dobrze zarabiającym spawaczem niż wiecznie bezrobotnym politologiem". (...)

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....Szok_na_UW.html

NEVIL - Sob Sie 10, 2013 12:59

Ranking: W którym mieście zarobisz najlepiej?


W 2012 roku mediana całkowitego wynagrodzenia brutto wyniosła 4000 zł. Wyższe zarobki otrzymywali mieszkańcy Warszawy, Gdyni i Gdańska. W których miastach płace były najwyższe?



Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego w 2012 roku przez Sedlak & Sedlak, najwyższe zarobki otrzymywały osoby zatrudnione w Warszawie. Mediana całkowitego wynagrodzenia brutto w stolicy naszego kraju wyniosła 6000 zł.

- Na wysokie płace w mieście stołecznym wpływ ma przede wszystkim obecność największych polskich i zagranicznych przedsiębiorstw oraz inna struktura zatrudniania. W stolicy pracuje zdecydowanie większy odsetek specjalistów, kierowników oraz dyrektorów niż w innych częściach naszego kraju - komentuje Sylwia Rębisz z Sedlak & Sedlak.

Na kolejnych miejscach znalazły się dwa trójmiejskie ośrodki - Gdynia (4545 zł) i Gdańsk (4500 zł). - Już od wielu lat Trójmiasto zajmuje czołowe pozycje w rankingu płac. Jest to przede wszystkim zasługa działania dużych przedsiębiorstw - w tym spółek Skarbu Państwa - dodaje Rębisz.

Tuż za podium znalazł się Wrocław (4500 zł), w którym z roku na rok wynagrodzenia są większe. Miasto jest dobrze postrzegane przez inwestorów. W ostatnim czasie rozwinął się tu przemysł wysokich technologii.

Kolejne, 5. miejsce zajął Poznań z medianą wynagrodzenia całkowitego brutto równą 4500 zł. Swoją pozycję zawdzięcza obecności wielkich, zagranicznych przedsiębiorstw przemysłowych. Należy jednak podkreślić, że w stolicy wielkopolski silnie rozwinięty jest przemysł motoryzacyjny, który niestety boryka się z coraz większymi problemami.

Na kolejnych miejscach znalazły się kolejno: Kraków (4200 zł), Katowice (4000 zł), Gliwice (4000 zł) i Szczecin (3992 zł). Dziesiątkę zamyka natomiast Łódź, w której mediana wynagrodzeń wyniosła w 2012 roku 3700 zł.


Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/z...ampaign=firefox

NEVIL - Sob Sie 10, 2013 20:04

Najgorsze prace dla młodych


Oto przewodnik, żebyś wiedział, czego się spodziewać. Kolejność przypadkowa, bo czymkolwiek się zajmiesz, będziesz żałować.



Skończyłeś wreszcie studia i bardziej niż tlenu potrzebujesz pracy. Szukasz, rozglądasz się, wysyłasz CV - przecież musi się znaleźć ktoś, kto będzie szczęśliwy, mogąc zatrudnić takiego orła jak ty. Z dumnym i błyszczącym nowością tytułem "mgr" przed nazwiskiem. Ale jakoś tak się składa, że nikt nie potrzebuje dobrze wyedukowanego dyrektora. Ostatnia nadzieja w internetowych pośredniakach pracy.

Zanim jednak wybierzesz sobie coś z listy podsuwanej skwapliwie przez portale, dobrze się zastanów. Może lepiej zapożyczyć się na tani przelot do Irlandii. Bo jeśli nie masz kochającego wujka mocno zaczepionego w Platformie albo stryjka będącego prezesem państwowej spółki, każda praca, jaką uda ci się dostać, będzie kiepska. Mówiąc wprost: tak kiepska, że po dwóch dniach pozazdrościsz fuchy babci klozetowej na dworcu kolejowym Warszawa Gdańska. Jej - babci - największym problemem jest to, że pod ziemią nie odbiera komórka i tnie się internet. Twoim będzie nieustanna jazda po sinusoidzie letalnych emocji: albo będziesz chciał kogoś zamordować, albo samemu umrzeć.

Przygotowaliśmy dla ciebie krótki przewodnik po dostępnych dla młodych ludzi zajęciach, żeby było jasne, czego się możesz spodziewać. Kolejność przypadkowa, bo trudno zdecydować, co jest najgorsze. Umówmy się: każda z tych robót to zgroza. Którąkolwiek weźmiesz, będziesz żałować.

Pracownik call center

Zanim pójdziesz pierwszego dnia do roboty, kup penaten na odparzone pośladki, kilka litrów napoju energetycznego (żeby nie zasnąć przez 14 godzin dniówki), które będziesz przegryzał tabletkami uspokajającymi. Będzie ci to potrzebne, bo zanim wrzask dobiegający ze słuchawki typu: "K...wa, wy j...ni złodzieje, będziecie rzygać krwią", przestaniesz brać do siebie, minie trochę czasu. Wtedy zresztą będziesz potrzebować troskliwej pomocy psychiatry. Bo znienawidzisz ludzi, zwłaszcza starszych, którym trzeba po dwie godziny tłumaczyć najprostsze rzeczy - np. że karta do telewizji satelitarnej nie ma nic wspólnego z układaniem pasjansów. Jeszcze bardziej będziesz nie cierpieć gości typu Wesoły Bolek, którzy po paru browcach dzwonią na infolinię, żeby się zabawić twoim kosztem. I porozmawiać o seksie. A ty musisz odpowiadać stanowczo, lecz grzecznie. Jeden wybuch i już dostajesz po premii. Zaleta tej roboty: ograniczysz znacznie rachunki za komórkę, bo sama myśl o tym, że masz porozmawiać z kimś przez telefon, będzie napełniać cię obrzydzeniem.

Telemarketer sprzedawca


Tutaj nie tylko siedzisz na słuchawce i pozwalasz obrażać się klientom, musisz im jeszcze coś sprzedać. Najłatwiej schodzą wszelkie produkty związane ze zdrowiem, dietą i seksem. "Dzień dobry panu, chciałabym zaproponować nasz kanał rozrywkowy. Co panu najbardziej odpowiada: nimfetki czy dominy?" - większość facetów po 35. roku życia się na to bierze. Kobietom najlepiej wciskać diety (do 40. roku życia) oraz garnki (do lat 98, potem zainteresowanie czymkolwiek raptownie spada). Jeśli nie uda ci się niczego sprzedać, za cały dzień mielenia językiem i słuchania wyzwisk zarobisz 20 zł, a więc równie dobrze mógłbyś iść uczyć języka tumanów na lektoratach językowych (pod warunkiem, że masz już tytuł doktora nauk). Do swojej pracy będziesz dojeżdżać trzy godziny w jedną stronę, bo położona jest na absolutnych suburbiach, w gwarze taksówkarskiej określanych jako trzecia strefa. A najgorsze jest to, że będziesz siedział obok Staśka, który w życiu nie przeczytał żadnej książki, chciałby co weekend chodzić do jakiegoś modnego klubu i zapoznawać (właśnie tak!) ładne i łatwe dziewczęta. Z drugiej strony pracuje Violetta z włosami zafarbowanymi na czarno, która robi sobie kawę w używanym tekturowym kubku z Coffee Heaven i mówi "najsamprzód". Choć nimi gardzisz, oni zarabiają więcej od ciebie, bo mają entuzjazm i pozytywne nastawienie do pracy.

Traffic manager

Jeśli skusicie się, by aplikować na tę niezwykle atrakcyjną posadę, zaopatrzcie się w wygodne buty. I poddajcie się lobotomii, co pozwoli wam uśmiechać się radośnie - a tego będą od was bezwzględnie wymagać. Równie dobrze to stanowisko można by nazwać po prostu posadą gońca, gdyż głównym zadaniem będzie bieganie między działami i roznoszenie papierów. Z tą jednak różnicą, że na gońca nikt się nie wydziera, a na ciebie wszyscy będą się drzeć. Będziesz także nosić zamówione przez kogoś towary (bo gońca akurat boli głowa) i liczyć pieniądze. Jeśli rachunek nie będzie się zgadzał, zapłacisz z własnej kieszeni. Jak któryś zespół spóźni się z realizacją zadania, ty poniesiesz karę. W niektórych firmach do twoich obowiązków - bo tak rozumie to stanowisko szef - będzie także należało rozprowadzanie gości przychodzących do firmy po odpowiednich pokojach. Będziesz żałować, że nie skończyłeś informatyki, bo wówczas mógłbyś zostać traffic managerem w rzeczywistości komputerowej i twoja robota polegałaby na sporządzaniu statystyk wejść na stronę. I płaciliby ci cztery razy tyle. Ale magistrze zarządzania, sam tego chciałeś.

Office manager

W siermiężnej rzeczywistości (poza największymi koncernami) oznacza to, że siedzisz na recepcji i odbierasz telefony oraz odpowiadasz na e-maile. I za to ci oficjalnie płacą. Ale wymagać będą także, abyś w razie potrzeby - ale bez ekstra wynagrodzenia - potrafił zastąpić dowolnego pracownika. W wolnych chwilach prowadzisz więc księgowość, użerasz się z dostawcami, kontrolujesz inwestorów etc. I oczywiście parzysz kawę i herbatę. Musisz znać ze dwa języki obce, mieć prawo jazdy na ciężarówkę i licencję na samolot.

Ochroniarz, czyli cieć

Kiedyś była to posada dla intelektualistów i filozofów: siedziało się w stróżówce, czytało książki lub zapraszało kumpli na wódkę. Dziś to robota dla najbardziej zdesperowanych oraz pozbawionych poczucia wstydu. Siarą jest już to, że musisz założyć wieśniacki mundur. Jeśli postawią cię na eksponowanym miejscu w supermarkecie, możesz się spodziewać, że żaden znajomy już nigdy nie zaprosi cię na imprezę. Jeśli będziesz mieć szczęście, zamiast do sklepu trafisz do biurowca. Albo do pilnowania fabryki. Tam też nie pożyjesz ani nie pośpisz. Raz, że każdemu trzeba mówić dzień dobry (nie dotyczy to roznosicieli pizzy i tym podobnych, na nich ty możesz się powyżywać). Jeśli jest to w miarę nowoczesny obiekt, nocki będziesz spędzać, chodząc w kółko i odbijając kartę w punktach kontrolnych. Wygrasz los na loterii, jeśli postawią cię na budowie. Jest szansa, że w baraku z blachy będzie można się napić przed skończeniem pracy. Uwaga: każda kontrola kończy się odebraniem premii.

Rozwoziciel pizzy (chińszczyzny itp.)


Praca jeszcze gorsza od cieciowania. Mundurek, w jakim będziesz się pokazywać, jest jeszcze bardziej wieśniacki (kto je projektuje i dlaczego jeszcze nie zapadł wyrok skazujący za celowe poniżanie ludzi?). Miejsce na drabinie społecznej - kilka szczebli niżej. Czego dowodem jest choćby to, że ciecie i gońcy mają prawo na ciebie krzyczeć. Nigdy nikt z twojej pracy nie jest zadowolony: zawsze przyjedziesz za późno, jedzenie jest zimne i za drogie. Pięć razy w ciągu dnia znajdzie się klient, który nie będzie chciał zapłacić. Ze dwa razy dostaniesz po głowie i będziesz mieć szczęście, jeśli zabiorą ci tylko pizzę (chińszczyznę, kotlety), a nie skuter (rower, samochód), którym przyjechałeś. Jeśli dostaniesz złotówkę napiwku, musisz okazać wdzięczność, jeśli 5 zł, będzie trzeba pocałować dobrodzieja w rękę. Po tygodniu wymiotujesz na sam zapach pizzy (kebabu, kotleta etc.). To oznacza, że cały dzień zmagasz się z mdłościami niczym ciężarna w pierwszych miesiącach błogosławionego stanu. Zalety: nagle masz mnóstwo przyjaciół. Wprawdzie nie witają się z tobą, kiedy jesteś w pracy, ale często dzwonią. W nadziei, że załatwisz im ekstrazniżkę na pizzę (i tak dalej).

Kurier. Po prostu kurier

Wszystko jedno, czy twoja praca będzie polegała na rozwożeniu tego-co-trzeba samochodem, motocyklem, rowerem czy na autonogach, nie dasz rady bez wspomagaczy. Schemat jest jeden: meldujesz się w centrali (czyli zwykle na magazynie) bladym świtem, wracasz do domu po północy. Zleceń jest tyle, że nie masz czasu się wysikać i zjeść. Nie obsłużysz wszystkich, będzie po premii (albo w ogóle utną ci kasę za dniówkę). Twoją zmorą będą inni kierowcy, policja, ciecie w biurowcach. Jednak prawdziwym wrogiem staną się klienci: zwłaszcza ci na tzw. poziomie, którzy będą koniecznie chcieli przy tobie rozpakować paczkę (czy zamówienie OK, czy rzecz nieuszkodzona). Albo, co gorsza, przeczytać umowę, podkreślić flamastrem niezrozumiałe kwestie i je z tobą przedyskutować. Uważaj na psy - one się żywią twoim ciałem i strachem. Po dwóch tygodniach będziesz ludzkim zombi, będziesz myśleć tylko o spaniu.

Sprzedawca w sklepie


Ta robota w porównaniu z poprzednimi wydaje się synekurą. Pod warunkiem, że:
a) masz przytępiony słuch, wtedy nie oszalejesz na każdy dźwięk brzęczyka rozlegającego się za każdym razem, kiedy klient otwiera drzwi;
b) masz przytępiony węch, więc nie będziesz wymiotować za każdym razem, kiedy pojawi się śmierdzący nieprzetrawionym alkoholem interesant;
c) jesteś mistrzem (mistrzynią) w sprincie, a oprócz tego znasz kilka obezwładniających chwytów, żeby poradzić sobie ze złodziejami;
d) masz za sobą szkolenie, które pozwoli ci odróżnić podrabiane pieniądze od prawdziwych;
e) nie przeszkadza ci, kiedy ktoś na ciebie krzyczy, używając wyrazów obelżywych;
f) masz siłę słonia i zdrowy kręgosłup, żeby nie zemdleć z wycieńczenia i bólu przy dźwiganiu paczek z towarem.

A oprócz tego musisz się uśmiechać, mówić: "Dziękujemy za zakupy w naszym sklepie i zapraszamy ponownie!", znosić końskie zaloty szefa (szefowej).

Kasjer(-ka) w supermarkecie

Jak wyżej. Z tym że potrzebne ci będą pampersy, ale o tym już powszechnie wiadomo.
Praca w sieciówce ze śmieciowym jedzeniem

Obciachowe ubranko to twój najmniejszy problem. Podobnie jak odciski na dłoniach od mopa i poparzone tłuszczem ręce. Jakoś zniesiesz tych wszystkich, którzy zamawiając hamburgera, mają minę, jakby ordynowali homara, a potem narzekają, że nie masz wydać dwóch groszy. Mobbing ze strony gówniary po zawodówce, która dochrapała się stanowiska kierownika zmiany, też można przeżyć. Ale nie to, że śmierdzisz. I już zawsze będziesz śmierdzieć jak przypalona frytkownica. Ludzie się odsuwają od ciebie w autobusie. Sympatia nie dzwoni od czasu ostatniej randki i nie odbiera telefonu. Jest jednak jeden plus tej pracy: udało ci się zrzucić 10 kilo w przeciągu miesiąca. I jesteś wegetarianinem. Prawie nic nie wydajesz na jedzenie, więc nie masz problemu, żeby dotrwać do pierwszego.
Świeżo upieczony prawnik na stażu

Co mówi po studiach młody prawnik do młodego prawnika w pierwszej pracy? "Hamburger, frytki i cola raz" - pewnie znacie tego suchara. Ale jeśli ominęła was kariera w którymś ze słynnych barów (przepraszam, restauracji) i trafiliście do prawdziwej kancelarii, wcale nie znaczy, że będzie lepiej. Chyba że ktoś lubi biegać z korespondencją na drugi koniec miasta (przecież szef nie wyda 10 zł na kuriera), gnać po kawę do Starbucksa oraz po jedzenie do ulubionej restauracji z sushi pana mecenasa. To w dzień. W nocy trzeba będzie posiedzieć, porządkując akta, poszukać w Lexie odpowiednich przepisów. I w ogóle - załatwić papierologię spraw, w których meritum nikt cię nie wtajemniczy. Dlatego przez pierwszy rok będziesz żyć z piętnem idioty, który nic nie rozumie.

Wieczny stażysta

W obojętnie jakiej firmie. Jak wyżej. Z tą różnicą, że pracujesz (parzysz kawę, obsługujesz ksero, porządkujesz dokumenty) także w wakacje i święta. Bierzesz dyżury za innych. Czasem nawet ci trochę płacą. Kiedy się buntujesz i chcesz odejść, słyszysz, że za miesiąc, dwa na pewno dostaniesz etat. Ani się obejrzysz, jak razem z najlepszą koleżanką (kumplem) w mlecznym barze świętujecie twoje trzydzieste urodziny. I przekonujecie się nawzajem, że bycie hipsterem wymaga poświęcenia.

Menedżer niskiego szczebla

Jest, jest! Masz wreszcie tę robotę (to co, że na umowę-zlecenie) i tytuł młodszego specjalisty. Jednak w twoim życiu niewiele się zmienia. Dalej porządkujesz dokumenty i parzysz kawę. Ale dochodzi nowy obowiązek: robisz prezentacje w PowerPoincie dla każdego wyższego szczeblem w firmie, kto ci tylko każe. Dlatego już w ogóle nie śpisz. Pijesz tanie energetyki i zagryzasz tabletkami tussipectu (na amfetamię cię nie stać).
Opiekun klienta w banku

Pociąga cię zapach pieniędzy, możesz spróbować odpowiedzieć na jeden z bankowych anonsów opatrzonych dopiskiem "bez doświadczenia". Oficjalnie będziesz odpowiadać za bieżącą obsługę klientów w oddziale, pod warunkiem że ich "aktywnie pozyskasz". W praktyce wygląda to tak, że po miesiącu rodzina, przyjaciele, bliżsi i dalsi znajomi będą w panice uciekać na twój widok. Bo każdemu z nich zdążyłeś już wcisnąć po dwie karty kredytowe, rachunek oszczędnościowy, lokatę, kredyt hipoteczny i dwie chwilówki. A to za mało, żeby wyrobić normę. Małym problemem będzie fakt, że masz na sobie okropne ubranko, które według twojego pracodawcy wpływa na kształtowanie jego pozytywnego wizerunku - wyglądasz w nim jak wolontariusz Armii Zbawienia.

Pracownik działu windykacyjnego

Kiedy już pogrążysz setki osób i nie ma w okolicy nikogo głupiego, żeby mu sprzedać któryś z wyjątkowych produktów finansowych proponowanych przez twoją firmę, możesz sprawdzić się w innym dziale. Warunek: absolutny brak empatii i silny rys psychopatyczny. Najłatwiej jest przez telefon: "Dzień dobry, informuję, że zalega pani z ratą hipoteczną. Jeśli nie zostanie uregulowana w ciągu trzech dni, dom zajmie komornik, tak samo jak konto bankowe. Pójdzie pani z dziećmi żebrać na ulicę. Oj, proszę nie płakać, jest szansa, że zostaną szybko zabrane do domu dziecka. Tam się stoczą, po czym dołączą do pani, żeby pomóc zarabiać na ulicy. Im szybciej spłacicie zadłużenie, tym dla wszystkich lepiej. Życzę miłego dnia i do usłyszenia". Kiedy się wprawisz, zostaniesz dopuszczony do akcji bezpośredniej: windykowania w domu klienta. Twoje zarobki będą zależeć od tego, ile kasy uda ci się ściągnąć. W efekcie możesz zostać zamożnym człowiekiem. Ale uwaga: osobniki słabsze psychicznie lądują na oddziałach psychiatrycznych z objawami ostrej depresji. Próby samobójcze wśród początkujących windykatorów zdarzają się równie często, jak wśród dłużników.

Przedstawiciel handlowy/akwizytor

Robota dla mocnych w gębie i w nogach. Wszystko jedno, co sprzedajesz, musisz pamiętać o kilku podstawowych sprawach. Twój produkt jest najlepszy na świecie, dzięki niemu klient wyleczy trądzik i raka, będzie szczęśliwy i bezpieczny, tudzież wzbudzi zazdrość sąsiadów. Powtarzaj to nawet wtedy, kiedy leżysz z twarzą w błocie, a wściekły ochroniarz w biurowcu (krewki gospodarz, żul spod taniego baru) kopie cię po całym ciele. Noś przy sobie gaz pieprzowy i surowe mięso dla psów (nienawidzą domokrążców jeszcze bardziej niż listonoszy i gazowników). Jeśli wyjeżdżasz w teren, najlepiej znajdź partnera: jedna osoba zawsze siedzi w samochodzie z zapalonym silnikiem, żeby móc uciec. Jest 70 proc. ryzyka, że wezmą was za świadków Jehowy lub windykatorów. Bezpieczniejsza wersja tego zajęcia to organizowanie wycieczek do Częstochowy połączona z pokazem handlowym ("A teraz szanowni pielgrzymi nie wrócicie do domu, zanim nie zakupicie tych wspaniałych kocy z wielbłądziej wełny po 5 tys. zł sztuka, dzięki którym wasza podagra i zapalenie prostaty minie jak zły sen"). Ale w tym segmencie jest tak duża konkurencja, że trudno wyjść na swoje.

Dziennikarz

Pani od polskiego mówiła, że ładnie piszesz wypracowania, twojego bloga zasubskrybowało 20 osób (z czego połowa to ciocie i wujkowie), a na Fejsie masz 3 tys. znajomych, którzy lajkują twoje wpisy? Możesz spróbować zarabiać na swojej pasji i zostać dziennikarzem. Jeśli umiesz parzyć kawę i lubisz biegać po chińszczyznę do budki na rogu, może cię gdzieś przyjmą na próbę. Zaczniesz swoją karierę od robienia researchu, czyli zbierania materiałów dla starszych kolegów (zapłatą będzie umieszczenie twojego nazwiska na końcu tekstu czcionką wielkości 2 pkt). Kiedy zaczniesz pisać własne teksty, zawsze będą one za krótkie albo za długie. Zawsze głupie. Jeśli je wydrukują, bo nic innego nie ma, i tak nie zapłacą. A jak zapłacą, będziesz płakać z żałości, że nie zostałeś cieciem. Nawet jeśli zatrudnisz się w piśmie branżowym, gdzie zajmować się będziesz kształtkami wentylacyjnymi, dla jednych będziesz lemingiem popierającym reżim, dla innych pisiorem. Jednak zaczniesz odkrywać dobre strony tego zajęcia, kiedy zaczną wysyłać cię na konferencje prasowe. Jedząc słone paluszki i pijąc słabą kawę, zaoszczędzisz na wydatkach na jedzenie. I zgromadzisz zapas długopisów firmowych. Będzie można je opchnąć na Allegro.

Hostessa

Do pracy musisz nosić wysokie obcasy, po robocie wkładasz obuwie ortopedyczne. Skóra się popsuła pod makijażem, wydajesz majątek na puder i kosmetyczkę. Jeśli nie masz za sobą intensywnych treningów, gwarantowane skurcze mięśni: stanie z ciężką tacą wypełnioną kubeczkami z jogurtem (serami, lekko podśmierdniętą szynką, którą trzeba szybko sprzedać etc.) wymaga nadludzkiej siły. Życzliwi dzwonią do rodziców, że zeszłaś na złą drogę, bo w tak krótkiej spódnicy mogą stać tylko prostytutki. Choć masz dwa fakultety, wszyscy uważają cię za kretynkę. Żałujesz, że nie poszłaś uczyć do szkoły.

Nauczyciel

Robota dla desperatów. Dzieci w klasie zamieniają się we wrzeszczącą, żądną krwi hordę. Albo wejdą ci na głowę, albo ty zamienisz się w potwora. Rodzice dzwonią do ciebie nawet w nocy i robią dzikie awantury. Ale i tak nie śpisz, bo piszesz konspekty, które na niewiele się zdadzą, bo przez większą część lekcji starasz się uspokoić bachory, przez resztę czasu odpowiadasz na kretyńskie pytania (np. dlaczego uczysz w szkole, zamiast zarabiać pieniądze?). Koleżanki i koledzy w pokoju nauczycielskim nienawidzą cię i nawet nie starają się tego ukryć. To minie po kilku latach, kiedy stracisz młodość, urodę i entuzjazm. Musisz przygotowywać wszystkie szkolne gazetki i dyżurujesz na każdej przerwie. Jeśli wytrwasz dłużej niż 6 lat, będziesz sadystą lub alkoholikiem.

Copywriter

Oczyma wyobraźni widzisz, jak odbierasz główną nagrodę na Cannes Lions International Advertising Festivalu. Wszyscy ci zazdroszczą: kreatywny, skuteczny, dobrze opakowany w markowe ciuchy wyglądasz jak parę milionów dolarów, które dzięki twojej kampanii zarobił wdzięczny klient. Twoja praca to nieustanna impreza. Stop, spójrzmy prawdzie w oczy. W rzeczywistości ganiasz starszym kolegom po pizzę. I układasz rymowankę reklamującą maść na hemoroidy. Fraza "piecze, piecze, co za ból" będzie ci towarzyszyć w każdej godzinie, symbolizując smutek i beznadzieję egzystencji. W dodatku hasło "robię w reklamie" nie jest już tak skutecznym lepem na osobników płci przeciwnej. Może podziałać najwyżej na pierwszy rocznik liceum. Będziesz więc kłamać, że pracujesz w firmie headhunterskiej. I zbierać pieniądze na bilet do Irlandii, mój młody Syzyfie z aspiracjami.


źródło: http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Sob Sie 17, 2013 17:25

Zasiłki: Tylko co szósty bezrobotny dostaje pieniądze z urzędu pracy


​Armia bezrobotnych rośnie, ale tylko niewielka część z nich ma prawo do zasiłku.



Jak wynika z danych GUS, na koniec czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było ponad 2,1 mln osób bez zajęcia, a zaledwie 340 tys. z nich otrzymywało pieniądze, co stanowi raptem 16,1 proc. ogółu. Jest więc gorzej niż przed rokiem - w czerwcu 2012 r. odsetek bezrobotnych pobierających zasiłek wynosił 16,7 proc. I sporo gorzej niż w 2001 r., gdy pieniądze z urzędu pracy dostawało ponad 550 tys. osób - niemal 20 proc. wszystkich niepracujących.

Dlaczego obecnie tylko co szósta osoba bez pracy dostaje od państwa pieniądze na utrzymanie? - Większość zarejestrowanych jest długotrwale bezrobotna i nie spełnia kryteriów uprawniających do zasiłku - wyjaśnia Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Te kryteria są bardzo rygorystyczne. Bezrobotny ma prawo do zasiłku, dopiero gdy udokumentuje, że w okresie 18 miesięcy poprzedzających dzień rejestracji w pośredniaku był zatrudniony co najmniej 365 dni i osiągnął co najmniej minimalne wynagrodzenie, od którego istnieje obowiązek opłacania składki na Fundusz Pracy. Tymczasem długotrwale bezrobotni nie spełniają tych wymogów - pozostają w rejestrach bezrobotnych przez ponad rok w okresie ostatnich dwóch lat. W czerwcu takich osób było niemal 1,1 mln - o 8,3 proc. więcej niż przed rokiem.

- Kryteriów upoważniających do zasiłku nie spełniają też na przykład bezrobotni, którzy mają odpowiedni staż, ale pracowali tylko na część etatu i zarabiali mniej, niż wynosi minimalne wynagrodzenie - dodaje Sędzimir. Szacuje jednocześnie, że w najbliższej przyszłości może się zwiększyć liczba osób uzyskujących finansowe wsparcie z pośredniaków. Bo po tym, jak skończą się prace sezonowe, przybędzie osób bez zajęcia. Część z nich uzyska zasiłek, bo po kilku miesiącach pracy i doliczeniu poprzedniego zatrudnienia spełni formalne wymogi.

W tym roku kwota na zasiłki została zwiększona - resort finansów zaplanował, że wydatki Funduszu Pracy na te świadczenie w porównaniu z ub.r. będą o ok. 200 mln zł wyższe i wyniosą ponad 3,7 mld zł. Jednak kwota pojedynczego zasiłku nadal jest bardzo skromna. Podstawowe świadczenie wynosi obecnie 823,60 zł brutto (do ręki 711,48 zł) w okresie pierwszych trzech miesięcy, a potem obniżane jest do 646,70 zł brutto (do ręki 568,50 zł). Spadek kwoty zasiłku ma mobilizować bezrobotnego do szukania pracy.

Eksperci nie mają wątpliwości, że nie sposób się utrzymać za tak niewielkie pieniądze, dlatego bezrobotni ponadto korzystają z oszczędności, zarobków innych członków rodziny, pomocy socjalnej, a część z nich podejmuje pracę w szarej strefie.

Przy tym wszystkim zasiłek przyznawany jest na ogół tylko na pół roku - dotyczy to powiatów, w których 30 czerwca poprzedniego roku stopa bezrobocia nie przekracza 150 proc. średniej krajowej. Lepiej mają bezrobotni w regionach, gdzie była wyższa niż 150 proc. średniej krajowej - takie świadczenia przysługują przez okrągły rok. W całym kraju z kolei przez pełne 12 miesięcy pieniądze z urzędów pobierają bezrobotni w wieku powyżej 50 lat, którzy jednocześnie przepracowali 20 lat.

Nie zmienia to faktu, że od Europy odstajemy. Na zachodzie 70-80 proc. osób bez pracy otrzymuje zasiłki, a do tego jeszcze zasiłki socjalne, jeśli dochód na osobę w rodzinie jest poniżej pewnego poziomu.

źródło: http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Czw Sie 22, 2013 18:07

Rozkład ruchomego czasu pracy




Jutro, 23 sierpnia wchodzi w życie ustawa zmieniająca kodeks pracy. Uregulowano w kodeksie pracy materię, która dotychczas funkcjonowała w regulaminach pracy u wielu pracodawców, a odnoszącą się do tzw. ruchomego czasu pracy.

Pod pojęciem ruchomego czasu pracy rozumiano dotychczas taką organizację czasu pracy, w której pracodawca określa w przepisach wewnątrzzakładowych przedział czasu, w którym pracownicy mają stawić się w pracy by następnie przepracować liczbę godzin wynikającą z obowiązującego ich systemu i rozkładu czasu pracy. W ustawie uregulowano dwa warianty ruchomego czasu pracy, które można wprowadzić do zastosowania u danego pracodawcy w dwóch określonych tam trybach.

Pierwszy z nich zakłada, że obowiązujący pracownika rozkład czasu pracy może przewidywać różne godziny rozpoczynania pracy w dniach, które zgodnie z tym rozkładem są dla pracownika dniami pracy (art. 1401 § 1 kp.). W drugim jego wariancie zakłada się, że obowiązujący pracownika rozkład czasu pracy może wyznaczać przedział czasu, w którym pracownik decyduje o godzinie rozpoczęcia pracy w dniu, który zgodnie z tym rozkładem jest dla pracownika dniem pracy (art. 1401 §2 kp.).

Określone powyżej rozkłady „ruchomego czasu pracy” można ustalić w dwóch ustawowo określonych trybach. Oprócz trybu ich wprowadzenia w drodze porozumienia (UZP) z przedstawicielami pracowników (związkami zawodowymi) (art. 150 § 3 kp.), mogą być także stosowane na pisemny wniosek pracownika (art. 150 § 5 kp.). I tak ustalone mogą obowiązywać równolegle, niezależnie od siebie.

Stanowi się jednocześnie, że pracodawca nie ma obowiązku sporządzania rozkładu czasu pracy, jeżeli na pisemny wniosek pracownika stosuje się do niego rozkłady czasu pracy, o których mowa w art. 1401 kp. (art. 129 § 4 pkt. 3 kp.). Rozkład „ruchomego czasu pracy” w takim przypadku – jak się wydaje - sporządza dla właściwego sobie okresu rozliczeniowego, pracownik, a pracodawca jedynie bądź to akceptuje bądź też odmawia jego akceptacji.

Stosowanie rozkładów „ruchomego czasu pracy” formalnie nie może naruszać prawa do odpoczynku (co do zasady pracownik ma prawo do 11 – u godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdej dobie
– 132 kp., i co do zasady 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego). Ponowne wykonywanie pracy w tej samej dobie pracowniczej nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...ego-czasu-pracy

NEVIL - Sob Sie 24, 2013 13:42


Stocznia Crist osiaga sukces dzięki zwolnieniu pracowników - państwowa agencja zachwycona


Crist w Gdyni: praca na czarno za psie pieniądze, zła organizacja, brak BHP, na działalności 15-18 zł, spawacze 20 zł i ostra orka – tak opisuje pracę w stoczni Crist internauta o nicku SPAWACZ GDYNIA, odpowiadając na nasz artykuł o tej firmie. Na bazie tej właśnie spółki Agencja Rozwoju Przemysłu zamierza budować holding stoczniowy.

Stocznia Crist, działająca na dawnych terenach Stoczni Gdynia szczyci się osiągnięciem miliardowego przychodu i prawie 80-milionowego zysku za ubiegły rok. Nie chwali się jednak, że prawie wszyscy pracownicy – około 1,7 tys. stoczniowców, którzy ten zysk wypracowują są jednoosobowymi firmami.

Gdyńska firma buduje swoją siłę przede wszystkim na obniżaniu kosztów pracy. To główne źródło jej konkurencyjności. Jej właściciele zdecydowali, że najłatwiejszym i najbardziej korzystnym z punktu widzenia finansowego sposobem na obniżenie kosztów pracy jest wykorzystywanie pracowników.

Zarząd Crista tak tłumaczy swoją strategię:

„Elementem stabilizowania kosztów w obliczu zmian rynkowych jest polityka zatrudnienia. Warunkowana jest ona wieloma czynnikami, od warunków zewnętrznych (poziom fiskalizmu, prawodawstwo dotyczące zatrudnienia, finansowanie projektów w których Crist uczestniczy) po obraną strategię. Ponieważ cykle produkcyjne w działalności Crista nie zawsze odpowiadają cyklom koniunktury rynkowej, w strategię tę wpisuje się elastyczne zatrudnienie, w zależności od potrzeb”.

Obniżanie kosztów według stoczni Crist


Jeszcze w sierpniu 2012 r. stocznia Crist zatrudniała 1302 pracowników, przed uzyskaniem pożyczki od ARP w 2010 r. – 492 osoby. Dziś na etacie jest tylko 50 pracowników. Pozostali są na samozatrudnieniu; nie mają prawa do świadczeń chorobowych, urlopowych, pracodawca nie odprowadza za nich składek emerytalnych i rentowych. Według okręgowego inspektora pracy w Gdańsku, na takich warunkach pracuje w Stoczni Crist ok. 1700 stoczniowców.

Niestety, nawet Państwowa Inspekcja Pracy, choć uważa, że jedyną korzystną dla pracownika formą zatrudnienia jest stała umowa o pracę, w kwestii plagi samozatrudnienia w firmach nie może nic zrobić.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...ncja-zachwycona

NEVIL - Nie Sie 25, 2013 22:19


Ile trzeba pracować na jedną kanapkę?


1. Australia - 18 min

***
Analitycy ConvergEx Group porównali minimalne płace na całym świecie używając jako punktu odniesienia nietypowego narzędzia: ceny Big Maca.
Dzięki temu, ranking uwzględnia nie tylko nominalną płacę, ale także różne poziomy cen produktów (średnia cena Big Maca w Chinach była prawie dwukrotnie niższa niż w Stanach Zjednoczonych).

Sprawdź, ile godzin pracownicy z różnych krajów muszą pracować, żeby móc kupić popularną kanapkę. Zaskakujące miejsce w zestawieniu przypadło Polsce.

------------------------------------


10. Polska - 54 min

==============================

Komentarze internautów:

~Polak :

Postawmy pytanie inaczej-
Ile Tusk pracuje na dzienne wyżywienie, na pudełko cygar czy na butelkę ulubionego wina?
Ile minister pracuje na złotego rolexa?
Ile Komorowski pracuje na miesięczne utrzymanie całej rodziny?


----------------------

~world economy :

Polska wyprzedza w tym zestawieniu właściwie kraje 3 świata no to rzeczywiście czuję się dumny. Wszystko zależy od interpretacji i sposobu manipulacji zarówno z jednej jak i drugiej strony. Jeśli weźmie się porówna siłę nabywczą całego świata to Polska wypada dobrze, jeśli Polskę porówna się z krajami Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej to Polska wypadnie wręcz świetnie, jeśli porówna się z tylko z krajami Europy to wypada bardzo słabo, jeśli porówna się z krajami OECD to wypada wręcz tragicznie. Polsce jest tak daleko do krajów najwyżej rozwiniętych jak wielkie są jej aspiracje i nie piszę tu o Francji, Włoszech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii bo tu już przepaści nie ma ale piszę o takich krajach jak Norwegia, Szwajcaria, Luksemburg, Kanada, Australia, Szwecja, Irlandia, Austria, Stany Zjednoczone, Kanada, Singapur, Holandia - czyli najbogatszych państwa świata tu przepaść jest olbrzymia. Pomijam również kraje uzależnione od ropy czyli arabskie bo ich gospodarka jest archaiczna oparta tylko na ropie. Pomijam również mini państwa typu Liechtenstein, San Marino czy Monako bo ich gospodarka oparta jest na bankach i przekrętach

===================================

źródło: http://biznes.onet.pl/for...-najnowsze.html

NEVIL - Pon Sie 26, 2013 12:18

Romans wysokiego ryzyka



Wiele związków zaczyna się w pracy. Ale romans z podwładnym? Karolinę "życzliwi" ostrzegali, że Sebastian ją uwodzi, by awansować. Marcie przyjaciółki mówiły, że wiążąc się ze swoim pracownikiem, traci autorytet. Najpierw była ekscytacja, namiętność, potem coraz więcej wątpliwości. Bo czy taka miłość może przetrwać?




Marta i Marcin

Zostawiła sobie na pamiątkę tylko jedno jego zdjęcie. Zrobiła je po pierwszej wspólnej nocy. Spędzili ją w samochodzie, pod jej domem. Kochali się i rozmawiali do rana. Później w pracy miała wrażenie, że wszyscy już wiedzą o ich romansie. Ona, dyrektor działu obsługi klienta, i on, grafik, podwładny.


Potępiające spojrzenie, grymas na twarzy - po roku związku Marcin już tylko tyle ma jej do zaoferowania. "Jak mogłaś zwolnić tę dziewczynę?! Ona ma kredyty". "To są decyzje na górze" - odpowiada Marta sucho. Słyszy: "Nie masz żadnych uczuć. Jutro przyjadę po rzeczy". Trzaska drzwiami tak mocno, że drżą szyby w mieszkaniu. Znów proszki nasenne, kieliszek wina. Telefon do przyjaciółki: "Powiedz, że wytrwam do rana". I jej mało pocieszające: "A nie mówiłam...?!".

Półtora roku wcześniej. Marta biegnie przez parking podziemny do windy. Jest spóźniona. Niedobrze. To pierwszy miesiąc w nowej pracy. Na parterze wsiada on. "Codziennie razem jeździmy. Zaraz uwierzę, że to znak" - myśli i próbuje zagaić rozmowę: "Cześć, co tam?". "Dzień dobry" - odpowiada Marcin i wbija wzrok w podłogę. "Wygląda, jakbym zabiegała o sympatię. A przecież to ja jestem jego szefową!" - Marta złości się na siebie.

Pracę w dużej firmie organizującej imprezy dostaje w trudnym dla siebie momencie życia. - Po pięciu latach zostawił mnie narzeczony, prawnik - opowiada. - Nie układało się. Paragrafy, a nie ja, były dla niego ważniejsze. To, że ktoś we mnie uwierzył, stawiało do pionu. Choć pierwsze tygodnie w nowym biurze okazały się koszmarne.

Zebranie. Kilkanaście osób. Kolorowo ubrani, pewni siebie, żartujący: "Chciałabym, żebyśmy jeszcze popracowali nad prezentacją. Mam kilka uwag". Patrzą niezadowoleni. "Co na to szef?"- pyta blondynka odpowiedzialna za projekt. "Dał mi wolną rękę" - odpowiada Marta już twardszym tonem. O siedemnastej wchodzi do grafików. Szuka blondynki: "Gdzie jest Agnieszka? Chciałabym, żeby usiadła ze mną do prezentacji". "Wyszła już" - rzuca ktoś znad komputera. Marta zaciska zęby. "Czy ktoś z was może ze mną zostać i nad tym popracować?". "Ja ci pomogę" - słyszy. Mężczyzna z windy tym razem patrzy w oczy.

Marta ze swojego gabinetu pisze SMS do przyjaciółki: "Będę pracować z najprzystojniejszym facetem w agencji". Przyjaciółka rzeczowo odpowiada: "Ogarnij się! Już nie jesteś nastolatką. Romanse w pracy zawsze kończą się źle. Poza tym uważaj! Może on chce wzmocnić pozycję w firmie?".

Marta: - Nie mogłam nic załatwić, w niczym pomóc Marcinowi. Był świetny w tym, co robił. A między nami po prostu zaiskrzyło. Siedzieliśmy wtedy do czwartej rano. Do domu wracałam zauroczona.

Pragnienie

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/uczuci...ampaign=firefox

NEVIL - Pią Sie 30, 2013 17:13


Powrót do pracy po urlopie: jak uniknąć stresu?


Przełom lata i jesieni to trudny czas nawet dla największych optymistów. Spadek temperatury, krótsze dni i powrót z wakacyjnych podróży za biurko powodują, że często brakuje nam motywacji, aktywności i energii do działania. Jak odgonić od siebie depresyjny nastrój i odzyskać wewnętrzną siłę radzi Mateusz Grzesiak, międzynarodowy psycholog i trener rozwoju osobistego.

Badania Brytyjczyków pokazują, że jedynie 1 na 4 pracowników wraca po urlopie do pracy wypoczęty. 80% z nich przechodzi przez różne objawy tzw. back to work blues, nazywanego przez psychologów PHT (Post Holiday Tension, czyli Zespół Napięcia Powakacyjnego). Jak podkreślają naukowcy z Manchester Metropolitan University, przy dzisiejszym szybkim tempie życia i rosnących oczekiwaniach odpoczynek jest coraz trudniejszy, a dla niektórych (np. pracoholików) czasem nieosiągalny. Trudno też będzie tym, którzy nie lubią swojej pracy i w czasie urlopu zdążyli to sobie wiele razy przypomnieć, utrudniając sobie powrót za biurko.

Choć przyczyn powakacyjnego bluesa jest wiele, to symptomy PHT są podobne:

bóle głowy
zdenerwowanie
przeciążenie obowiązkami
brak zainteresowania
problemy z koncentracją
kiepskie nastroje

Ale psychologia ma na to antidotum i stosując się do kilku prostych rad będzie nam o wiele łatwiej odzyskać psychiczny komfort – tłumaczy Mateusz Grzesiak.

Po pierwsze – zorganizuj miejsce pracy

Więcej: http://www.moja-praca.ego...esu,1,46,1.html

NEVIL - Pią Wrz 06, 2013 18:48

Komentarze internautów:

Stefan

Znajomy pojechal do Norwegii, firma placi mu za mieszkanie, za wyzywienie, jest kierowca, zarabia 14 tys zl na reke i co 2 miesiace wraca do Polski na 1 miesiac, zeby sobie odpoczac. Byl w UK, ale musial pracowac caly rok ciagiem, zeby miec urlop i mniej zarabial. Nadal ktos sie zastanawia, czy Polska przetrwa?

-----------------------------

Gość

Zarabiałem w Polsce ponad 5.000 więc nie mogłem narzekać jednak za to co potrafię zarabiam teraz jakieś 45.000 zł. Oczywiście że nie w tym rezerwacie dla białych murzynów. Polacy się śmieją że Chińczyk robi za miskę ryżu ale wróciłem dwa tygodnie temu z Chin i facet co zwijał drutem bambusowe rusztowania za oknem mojego taniego hoteliku zarabiał 400$. Marzył o awansie na murarza i pracy przy tynkach. Wtedy będzie miał 550$. Ilu polaków pracując na budowie, na samym dnie pokarmowego łańcucha budowy może się pochwalić że ma dużo więcej na rękę ? No ilu ? W fabryce 700$ dolarów to norma.... a pamiętajmy .... koszt życia w Chinach to może 1/5 tego co u nas w rezerwacie. Teraz jestem w kraju na wakacje i to co widzę to nędza dużo gorsza niż na chińskiej prowincji.

==============================

Polacy uciekają! Za kilka lat może być nas nawet o 5 milionów mniej


Coraz więcej Polaków wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków życia.


Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, emigracja dotyczy nie tylko ludzi młodych, dopiero rozpoczynających karierę zawodową, ale także osób starszych, poszukujących warunków godnego życia.

Polakom mającym w kraju problemy z zatrudnieniem, nierzadko dopiero wyjazd za granicę pozwala rozwinąć skrzydła.

"Polacy są odpowiedzialni, szczególnie jeśli zajmują specjalistyczne, dobrze płatne stanowiska. Jednak widać to wyraźnie dopiero, gdy wyjadą na Zachód i zostaną zatrudnieni w tamtejszych firmach. One bowiem są w stanie docenić trud pracowników znacznie bardziej niż firmy polskie. Choć oczywiście jak zawsze bywają wyjątki"
- ocenia Andrzej Sadowski, wiceszef Centrum im. Adama Smitha.

Najczęstszym powodem emigracji polskich przedsiębiorców są absurdalne przepisy uniemożliwiające im spokojne prowadzenie firmy i zwiększanie jej zysków. To przed nimi uciekają za granicę.

"Niedawno rozmawiałem z polskim przedsiębiorcą, który jest już po pięćdziesiątce. W Polsce osiągnął sukces, ale nie dzięki czemuś, lecz wbrew. Wbrew kłodom, które rzucała mu pod nogi piętrząca trudności administracja. Szczerze przyznał, że nie ma już mentalnych problemów, by dowolnego dnia zamknąć firmę, a następnego otworzyć ją w innym kraju. Sam się dziwi, że jeszcze tego nie zrobił" – mówi Andrzej Sadowski.

Jak przypomina DGP, w okresie 2000–2012 niemal 300 tys. osób podjęło decyzję o wymeldowaniu się z Polski.

„Oznacza to, że przynajmniej przez jakiś czas, zapewne długi, nie planują mieszkania nad Wisłą. Tym samym żyją i pracują na emigracji. Dzisiaj o opuszczeniu kraju na stałe decydują głównie kryteria ekonomiczne, a nie jak w latach 70. i 80. polityczne. Są one jednak na tyle istotne, że spowodowały większy odpływ Polaków za granicę, niż miało to miejsce po stanie wojennym, w czasach największej komunistycznej beznadziei.”

W ostatnich latach zmieniły się kierunki emigracji. Kiedyś wyjeżdżali głównie do USA i Niemiec. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, aż jedna trzecia emigrantów wybiera Wielką Brytanię. 18 proc. mieszkających za granicą Polaków osiedliło się w Niemczech, a zaledwie 6% - w Stanach Zjednoczonych.

Z najnowszego spisu powszechnego wynika, że za granicą przez ponad rok przebywa 1,5 mln Polaków – przypomina DGP. Zdaniem ekspertów, ta liczba będzie rosła.

"Dzisiejsze 2 mln osób na emigracji zmieni się w 3, a może 5 mln za kilka lat. Liczba Polaków mieszkających nad Wisłą będzie proporcjonalna do tego, jak trudno będzie w Polsce i o pracę, i o godziwe świadczenie emerytalne. A na działania polityków odwracające tę tendencję na pewno liczyć nie możemy" – przewiduje dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...-milionow-mniej

NEVIL - Sob Wrz 14, 2013 23:48

Uważajcie na tego młodego ministra ( 32 lata) dwojga nazwisk, Władysława Kosiniaka - Kamysza. Robi wodę z mózgu w sposób niesamowity... Chyba się jakichś dopalaczy ,,ożarł", że mu ta wypowiedź tak gładko poszła... :-)

=====================

Minister pracy: Sytuacja młodych jest trudna, ale się poprawia




Sytuacja młodych ludzi jest trudna, ale poprawia się. Działania skierowane do tej grupy są jednym z naszych priorytetów - przekonywał w Sejmie minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Żyjemy chyba w innym kraju - odpowiadali mu posłowie opozycji.

Minister przedstawił w piątek w Sejmie informację rządu na temat sytuacji młodych Polaków.

Podkreślił, że w całej Europie położenie młodych ludzi jest trudne - to ich najmocniej dotknął kryzys, jednak sytuacja poprawia się - zarówno jeśli chodzi o rynek pracy, jak i o inne dziedziny życia. Przypomniał, że stopa bezrobocia wśród młodych ludzi jest niższa niż jeszcze 10 lat temu, kiedy to przekraczała 40 proc.; dziś wynosi 26 proc.

Zaznaczył, że aktywizacja młodych ludzi i dopasowywanie oferty edukacyjnej do potrzeb rynku pracy należą do priorytetów rządu.

Kosiniak-Kamysz przyznał, że realia rynku pracy są dla młodych ludzi czynnikiem, który zniechęca do zakładania rodziny. "Chcemy to zmieniać i nie pozostawiamy młodych samym sobie" - powiedział.

Zaznaczył, że rząd wspiera młodych w przechodzeniu z systemu edukacji do zatrudnienia, a także później - w łączeniu życia zawodowego z rodzinnym. Wskazał m.in. na rozwijanie form opieki nad dziećmi, wydłużenie urlopów dla rodziców.

Minister mówił także o programach wspierających młodych w kupnie mieszkania - przypomniał, że projekt odpowiedniej ustawy został przyjęty przez rząd i jest procedowany w Sejmie. Wyraził nadzieję, ze już od początku przyszłego roku młodzi będą mogli skorzystać z dofinansowania przy kupnie mieszkania.

W podobnym tonie, jak minister wypowiadali się posłowie koalicji rządzącej. Cezary Tomczak (PO) mówił, że młodzi ludzie mają szanse, jakich nie miały poprzednie pokolenia, bo Polska weszła do UE, a z drugiej strony napotykają na trudności wywołane kryzysem. Przyznał, że mają utrudniony start na rynku pracy, jednak - jak przekonywał - wielu młodych ludzi, którzy potrzebują pomocy przy realizacji swoich życiowych aspiracji, może liczyć na wsparcie rządu.

Wskazywał na "dobre inicjatywy, które powstały w ostatnich latach", takich jak staże, dofinansowania do otwarcia działalności gospodarczej. "Młodzi wiedzą, gdzie szukać wsparcia, bo wiele instytucji zajmuje się tym, żeby tę wiedzę im przekazać. Także Piotr Walkowski (PSL) przekonywał, że działania rządu sukcesywnie poprawiają sytuację młodych ludzi.

Informację ministra zdrowia krytykowała opozycja. Marek Poznański (RP) uznał, że był to koncert życzeń. Według niego młodzi ludzie w Polsce nie mają pracy, mieszkań, banki nie chcą udzielać im kredytu, bo nawet jeśli mają stałe zatrudnienie, to zarabiają zbyt mało. Wszystko to, jak wskazywał, odbija się negatywnie na demografii, bo obawiają się zakładać rodziny lub po prostu nie stać ich na posiadanie dzieci. Powiedział, że jego klub "nie przyjmuje tej informacji".

Jan Ziobro (SP) wskazywał m.in. na brak możliwości usamodzielnienia i kupna mieszkania, brak programów socjalnych, które mogłyby zachęcić młodych ludzi do zakładania rodzin. W imieniu swojego klubu złożył wniosek o odrzucenie informacji.

Adam Kępiński (SLD) mówił, że odnosi wrażenie, iż minister oraz posłowie koalicji mówią o zupełnie innym kraju. Wskazywał, że wielu młodych ludzi, którzy mają pracę, to pracujący biedacy, dla większości z nich rodzina jest luksusem, na który nie mogą sobie pozwolić.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...le-sie-poprawia

NEVIL - Pon Wrz 16, 2013 16:22


Pracy szukamy coraz dłużej, umowy mamy na czas określony - jesteśmy na ostatnim miejscu Europy


Czas poszukiwania pracy w naszym kraju jest długi i systematycznie rośnie; blisko co trzeci pracownik (27 proc.) ma umowę na czas określony, co jest najwyższym współczynnikiem w UE - wynika z raportu NBP na temat rynku pracy.

Z opublikowanego dziś "Badania ankietowego rynku pracy 2013" wynika, że nieco mniej niż 1 na 5 aktywnie poszukujących pracy osób bezrobotnych otrzymuje jakąkolwiek ofertę. Z drugiej strony istotnie wzrósł odsetek pracodawców deklarujących, że nie redukowaliby kosztów związanych z zatrudnieniem w reakcji na pogorszenie koniunktury. W tym roku mniej firm oczekuje pogorszenia swojej kondycji i koniunktury.

W porównaniu do innych krajów regionu płace nie rosną w Polsce szybko. W okresie silnego przyspieszenia wzrostu, gdy dynamika wynagrodzeń w Polsce sięgała 12 proc. rok do roku, zarówno Niemcy, jak i inne kraje regionu doświadczały jeszcze szybszego wzrostu płac - wskazuje raport Narodowego Banku Polskiego.

Porównując jednostkowy koszt pracy pomiędzy 2005 i 2010 rokiem można stwierdzić, że na tle innych państw Europy tempo wzrostu wynagrodzeń jest w Polsce względnie blisko powiązane ze zmianami w produktywności. Jednak liderzy wzrostu w Europie (Irlandia, Finlandia, a także Czechy) poprawiły w tym okresie swoją pozycję konkurencyjną względem Polski.

Opracowanie obala mit, że jedną z często podawanych przyczyn zarówno presji płacowej, jak i utraty konkurencyjności gospodarki jest uzwiązkowienie. W Europie wysokie uzwiązkowienie charakterystyczne
jest dla krajów Skandynawii, systematycznie poprawiających swoją pozycję konkurencyjną. Uzwiązkowienie w Polsce należy natomiast do najniższych w Europie i na świecie.

NBP zwrócił uwagę w swojej publikacji, że cechą wyróżniającą polski rynek pracy na tle innych krajów UE jest wysoki udział elastycznych form zatrudnienia, takich jak umowy na czas określony.

W Polsce ok. 27 proc. pracujących ma taką właśnie umowę. To prawie dwukrotnie więcej niż w Niemczech i we Francji i prawie trzykrotnie więcej niż w Czechach i na Węgrzech. Na skutek takiej sytuacji w naszym kraju obserwujemy wysoki poziom ruchu kadrowego.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...-miejscu-europy

NEVIL - Sro Wrz 18, 2013 14:36


Polacy zarabiają jak obywatele krajów trzeciego świata


Stało się wreszcie to co niektórzy zapowiadali od dawna - Polska nie powinna już porównywać się z rozwiniętymi państwami europejskimi. Zamiast tego możemy równać do krajów trzeciego świata. Zwłaszcza jeśli chodzi o zarobki. Szokujące dane przytacza "Fakt": "Wyliczenia, jakie pokazywał ostatnio amerykański Bloomberg nie pozostawiają złudzeń – po 20 latach kapitalizmu, polski pracownik zarabia jak w trzecim świecie. W tym zestawieniu tylko ciężko pracujący Filipińczyk zarabia dziennie mniej niż Polak".

Amerykański serwis finansowy Bloomberg przygotował zestawienie godzinowej stawki za pracę na podstawie średnich miesięcznych zarobków. Znalazła się w nim także Polska. Jak wypadliśmy? Według wyliczeń, polskich zarobków mogliby pozazdrościć jedynie Filipińczycy, którzy zamknęli ranking tuż za Polską na ostatnim, 30. miejscu.

Jak wyglądają zarobki w innych państwach?

Nasze zarobki wydają się być żenująco niskie, gdy porównujemy je z innymi krajami. Średnia stawka godzinowa w Polsce, to ok. 25 zł. Dla porównania liderzy rankingu – Szwajcarzy zarabiają średnio ponad 180 zł na godzinę. Niemcy – 144 zł., a Francuzi – 125 zł. Niestety blado wypadamy także na tle mniej rozwiniętych krajów. Więcej od nas zarabiają Węgrzy, Słowacy czy Czesi – kolejno 28, 35,5 i 37,5 zł. na godzinę.

A oto pełna lista Bloomberga.

1. Szwajcaria 181 zł
2. Belgia 163 zł
3. Szwecja 156 zł
4. Dania 152 zł
5. Australia 150 zł
6. Niemcy 144 zł
7. Finlandia 133 zł
8. Austria 130 zł
9. Francja 125 zł
10. Holandia 124 zł
11. Irlandia 120 zł
12. Kanada 115 zł
13. USA 112 zł
14. Japonia 111 zł
15. Włochy 107 zł
16. Wielka Brytnia 98 zł
17. Hiszpania 84 zł
18. Nowa Zelandia 77 zł
19. Singapur 76 zł
20. Izrael 63 zł
21. Grecja 61 zł
22. Argentyna 59 zł
23. Portugalia 38 zł
24. Czechy 37 zł
25. Słowacja 36 zł
26. Brazylia 35 zł
27. Estonia 32 zł
28. Węgry 28 zł
29. Polska 25 zł
30. Filipiny 7 zł

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...rzeciego-swiata

NEVIL - Nie Wrz 22, 2013 00:33

Tak mówimy w pracy




Naszpikowane angielskimi zwrotami specjalistyczne slangi drażnią najbardziej wtedy, gdy fachowcy używają ich zbyt często. Zwłaszcza w obecności osób, które nie bardzo je rozumieją. Bez znajomości jakich słów nie wypada pracować w korporacji?

Czy to tylko wygoda?


Specjaliści bronią się, że tak mówić jest im po prostu wygodniej. – Język polski bywa niewygodny w użyciu. Zdarza się, że zamiast użyć jednego wyrazu, co jest możliwe w angielskim, po polsku trzeba stosować opisowe zwroty. Po co, skoro wszyscy w otoczeniu rozumieją angielskie terminy? – pyta Piotr Kabaj, informatyk.

Ale wielu z nich jest zdania, że zapożyczeń z angielskiego w polskiej „korpomowie” wcale nie ma tak wiele. Dużo mówi się o nich, bo to chwytliwy temat dla mediów, nie ma on jednak pokrycia w rzeczywistości. – Z tych wszystkich zwrotów, wyciąganych jako przykłady w mediach, może z 30 proc. jest rzeczywiście używanych. Fakt, że czasami zapożycza się niektóre angielskie słowa, ale bez przesady! – to głos pracownika korporacji z forum internetowego.

Podobno w powszechnym użyciu w korporacjach są też rozmaite skrótowce: „asapy” czy „fakapy”, ale ile w tym prawdy? Są pracownicy, którzy twierdzą, że nigdy nie słyszeli podobnych sformułowań.



Wydarzenie w mieście czy iwent w tałnie

Kiedyś wystarczyło niewiele, by wzburzyć językowych purystów. Jedną z pierwszych ofiar oburzenia za zaśmiecanie języka padł wiele lat temu… znakomity piłkarz, Włodzimierz Lubański. Świeżo po zagranicznej szkole trenerskiej, nasiąknął w niej obcymi zwrotami. Nadużywał ich na antenie, co natychmiast mu wypomniano. Tym bardziej, że mało kto je rozumiał.

Dzisiaj prawdopodobnie nikt nie zwróciłby na taką manierę uwagi. Dziennikarze robią „risercze” i „brifingi”, bankowcy podpisują z klientami „fajnal czeki”, a urzędnicy „apdejtują” dokumenty. A czy ktoś wyobraża sobie język sprawozdawców sportowych bez słów takich jak faul, ofsajd, aut lub korner? Zresztą i samo słowo sport przyszło przecież do nas z angielskiego.

Ale zapożyczenia mimo wszystko potrafią irytować, i to również ludzi zawodowo związanych z angielszczyzną.

– Chodzi o sytuacje, w których używanie angielskiego pojęcia nie ma uzasadnienia – mówi doktor anglistyki z Uniwersytetu Gdańskiego Filip Rudolf. – Można by na przykład pomyśleć, że w Polsce niektórzy zapomnieli o istnieniu słowa „wydarzenie”. Dla nich liczą się tylko „iwenty”, bez tego słowa jakby nie wiedzieli, o co chodzi. Skąd to się bierze? Z poczucia niższości, braku światowości – twierdzą niektórzy. - Polacy jako naród są strasznie niepewni siebie. Wydaje im się, że jeśli powiedzą to samo, ale po angielsku, zaraz nabierze to innego, lepszego znaczenia – komentuje anglista.

Angielskie zło konieczne…

Językoznawcy zgadzają się, że nie ma problemu, gdy specjaliści porozumiewają się z użyciem zapożyczeń między sobą. Kłopotliwe staje się to wówczas, gdy np. informatykowi przychodzi współpracować z polonistą przy szlifowaniu jakiegoś projektu. Ten drugi może np. nie zrozumieć, że kolega, mówiąc o edytorze, ma na myśli termin komputerowy, a nie osobę – wydawcę. Nie zareaguje dostatecznie szybko na potrzebę hangapowania, a na polecenie „podejdź do hosta” będzie rozglądał się bezradnie, nie wiedząc, o co chodzi.

- Nawet po wdrożeniu i przyswojeniu wielu haseł ktoś wychowany w innej kulturze słowa nie przyjmie takiej ilości anglicyzmów jako zasady. Będzie traktował je zawsze jako zło konieczne, jako zaśmiecenie, zachwaszczenie języka – twierdzi Aleksandra, polonistka z wykształcenia, pracująca w firmie komputerowej.

Prawdą jest jednak, że od zapożyczeń nie uciekniemy. Ponadto wiele słów już powszechnie używanych pochodzi przecież z języka Szekspira. Używając ich, często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. Przywędrowały do nas zza Kanału La Manche, czyli, jak mówią Brytyjczycy, Kanału Angielskiego.

Oto 13 najpopularniejszych (podobno) zapożyczeń z angielskiego, używanych przez pracowników korporacji i wyspecjalizowanych firm informatycznych:

1. Ałtsorsowanie – zlecanie zadań firmom z zewnątrz, niekiedy bardzo niebezpieczne, bo mogące się wiązać z redukcją

2. ASAP – as soon as possibile, tak szybko jak się da

3. Fakap – zawalenie sprawy

4. Czelendżowanie – motywowanie do walki z problemami

5. Dejtbazowanie – działanie w oparciu o bazę danych

6. IMHO (in my humble opinion) – moim skromnym zdaniem

7. Kejs – sprawa, projekt

8. Keszowanie – pozyskiwanie pieniędzy (dla firmy)

9. Nekststep – następne posunięcie, ale kto by się wysilał z wymową, ten zwrot przybiera formę „nekstep”, czyli… skróconą formę skrótu

10. Op – operator

11. Target – cel, a także, w zależności od branży, potencjalny odbiorca produktu

12. THX – dziękuję (w piśmie)

13. Webmaster – administrujący stroną internetową

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Wrz 24, 2013 15:11


Czy CV przetrwa? Ekspert radzi




Od kilku lat stopniowo rośnie w Polsce liczba osób posiadających profil w biznesowych portalach społecznościowych, szczególnie w LinkedIn i Goldenline. Obserwuje się także zjawisko coraz częstszego wykorzystania wspomnianych portali przez headhunterów i rekruterów jako źródła wiedzy o potencjalnych kandydatach i narzędzia do ich wstępnej selekcji. Niedawne publikacje szacowały udział rekrutacji z wykorzystaniem tej metody w naszym kraju na ok. 25%, co jest ważnym wskazaniem dla wszystkich, którzy szukają pracy lub rozważają zmianę pracodawcy. Szczególne znaczenie może mieć ona dla menedżerów i specjalistów, gdyż to ich profile są zazwyczaj przedmiotem zainteresowania rekrutujących. Portale biznesowe nie tylko ułatwiają proces docierania do kandydatów, ale także wzbogacają tradycyjne metody poszukiwania zatrudnienia o niedostępne wcześniej możliwości autopromocji oraz bezpośredniego docierania do ludzi decydujących o wakatach i prowadzących procesy rekrutacyjne. Jeśli trend się utrzyma, być może w niedalekiej przyszłości CV w tradycyjnej formie stanie się niepotrzebne i przejdzie do historii.

Obecnie istotnym wyzwaniem staje się umiejętność skutecznego wykorzystania możliwości oferowanych przez sieciowe społeczności. Nowe realia zaczynają zmuszać nas do zarządzenia sytuacją, w której równoległe wykorzystuje się dwie formy własnej oferty. Prowadzi to do pytania, w jaki sposób zróżnicować treści podawane w CV oraz w portalu społecznościowym. Warto uświadomić sobie, że z różnych względów nie powinny one być identyczne. Jeśli headhunter trafi na profil, który jest właściwie kopią pełnego, profesjonalnego CV, może od ręki podjąć decyzję selekcyjną. Jeśli natomiast jest to wersja krótsza, która w syntetycznej formie wskazuje na konkretne obszary kompetencji i doświadczenia, prawdopodobnie sprowokuje kontakt ze strony osoby rekrutującej z prośbą o życiorys, aby poznać pełniejszy obraz kandydata. Należy przy tym pamiętać, że wizerunkowe oddziaływanie profilu obejmuje także listę grup, do których należy jego właściciel, rekomendacje ze strony przełożonych i współpracowników, a także listę znajomych, jeśli w danym portalu jest ona widoczna dla wszystkich zainteresowanych.

Pewną nowinką wśród polskich użytkowników takich portali jest zamieszczanie w CV linku do własnego profilu w LinkedIn czy Goldenline. Właściwym miejscem dla niego jest nagłówek, a konkretnie obszar danych kontaktowych pod numerem telefonu i adresem mailowym. Jest to praktyka dość już powszechna w USA czy Zachodniej Europie, która zapewne będzie popularyzować się także w naszym kraju. Obecność takiego linku w życiorysie niewątpliwie sugeruje, że jego właściciel jest osobą nowoczesną. Jednak, decydując się na taki zabieg, należy odpowiedzieć sobie na pytanie, co ma być wartością dodaną dla osoby przeglądającej CV. Czy chodzi tylko o łatwość otwarcia strony z profilem kandydata? Jeśli link przekieruje osobę rekrutującą do profilu, który będzie zaledwie uboższą wersją CV, może pojawiać się poczucie frustracji, a nie o to przecież chodziło. Właściwą strategią jest przemyślane i staranne podzielenie całości materiału na swój temat, tak aby osiągnąć efekt uzupełnienia informacji, niezależnie od kolejności, w jakiej życiorys i profil będą czytane. Zarządzanie wizerunkiem było do niedawna domeną specjalistów PR pracujących na potrzeby firm i polityków. Wkrótce może się okazać, że bez umiejętnego zarządzenia własnym wizerunkiem w Internecie nie uda się znaleźć pracy.

Jacek Zimnicki, Ekspert zarządzania karierą Lee Hecht Harrison DBM

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...a-ekspert-radzi

NEVIL - Sro Paź 02, 2013 12:20

Komentarz internauty:

~anty-cep -

Bzdura, a niby na jakim gaize pali Irlandczyk, jakim Autem jeździ do jakiego marketu chodzi itd. Niemiec wstaje z wyra produkowanego w Polsce, wsiada do Auta niemieckiego ale produkowanego w Czechach, wklada niemieckie tenisowki made in China, reszte niemieckich ciuchow made in Tajlandia, gotuje na Ruskim gazie obiad, w niemieckich garnkach made in Turcja, i wlacza zarówke na Francuski prad kupiona we Francuskim markecie, by wykrecic z niemieckiej komorki made in China numer itd.potem oddaje polowe pensji w podatkach, by polowa tej polowy poszla do Brukseli a stamtad na dotacje budowy polskiej drogi i pensje urzednikow Europejskich.
=====================

"Polak jest tanim wyrobnikiem UE"


"Gdybym był okupantem i chciał zniszczyć naród, to wyganiałbym młodych, mądrych ludzi zagranicę za chlebem na emigrację, podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe (...) - napisał w komentarzu do tekstu "Mieszkanie dla Młodych, starzy na cmentarz" użytkownik naszego serwisu - Jurek.

Dzień z życia Polaka: Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie i pijąc kolumbijską kawę, słodzoną ukraińskim cukrem szuka pracy w niemieckiej gazecie - znowu nie ma!

Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy, a jak jest, to za 1200??? Gdyby Irlandczyk, Grek czy Niemiec zarabiał 1500 euro i 5,50 euro wydawał na litr paliwa, 20 euro na kino i 250 euro na średniej klasy buty, 5 tys. euro za metr kw. mieszkania i 60 tys. euro za średniej klasy nowy samochód, to na ulicach panowałaby regularna, krwawa wojna!

Polska płaca minimalna 334 euro, minimalna płaca w Irlandii 1462 euro przy zbliżonych kosztach życia. Polacy to najgłupszy naród na świecie, od zawsze okradany i poniżany, i nawet nie zdający sobie z tego sprawy (vide wyniki wyborów). A teraz jeszcze będziemy się dokładać do wymienionych wyżej państw. Bo nas stać, a oni mają mityczny kryzys.

To, co jest w Polsce, to nawet nie można nazwać kryzysem, to jest od zawsze dno i dwa metry mułu!!! Polak jest tanim wyrobnikiem UE, a Polska rynkiem zbytu dla towarów drugiej i trzeciej kategorii po cenach wyższych niż w UE!!

LUDZIE! OTWÓRZCIE OCZY! Gdybym był okupantem i chciał zniszczyć naród, to wyganiałbym młodych, mądrych ludzi zagranicę za chlebem na emigrację, podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe, dawał podwyżki i kolejne przywileje resortom siłowym, stawiałbym 500 nowych radarów, wzmacniałbym inwigilację obywateli, likwidowałbym państwowe szkolnictwo i służbę zdrowia oraz ograniczałbym do nich dostęp, oddałbym banki, media i handel obcym i wrogom Polski, wyśmiewałbym ich wartości i religię, skłócałbym młodych ze starszymi, aby przez odwróconą hipotekę przejąć za bezcen ich mieszkania i domy, zachęcałbym ich kobiety do feminizmu, prostytucji i aborcji, aby nie nadawały się na dobre matki i żony, zadłużałbym ich bezpośrednio oraz pośrednio przez państwo i gminy, aby nie mogli się temu sprzeciwiać, likwidowałbym ich przemysł, a w zamian budowałbym ogromne stadiony na kredyt, aby przynosiły straty, dopuszczałbym do sejmu złodziei i degeneratów, itd.

Rozejrzyj się wokoło!!!!!!

Autor: ~jurek

źródło: http://biznes.interia.pl/...ampaign=firefox

Czytaj też: http://biznes.interia.pl/...mentarz,1952774

NEVIL - Sro Paź 02, 2013 13:08

Masz licencjat? Twoja szansa na zatrudnienie i dobre zarobki spadła dwukrotnie





Licencjat nie jest przepustką do lepszej pracy. Standardem oczekiwanym przez pracodawcę został tytuł magistra. Dopiero doktorat pozwala wyróżnić się na rynku. Pierwszy stopień wyższego wykształcenia daje pięciokrotnie mniejszą stopę zwrotu niż magisterium. To wnioski z Diagnozy Społecznej 2013
.



– Licencjat się nie opłaca – komentuje prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego, współautor badania.

Dodaje, że nakłady zarówno finansowe, jak i czasowe na te trzyletnie studia nie zwracają się w postaci lepszego wynagrodzenia, pracy w zawodzie i tym samym kariery.

Mimo to dyplom licencjata cieszy się niesłabnącą popularnością. W ciągu dwóch lat liczba absolwentów takich studiów wzrosła o 20 tys. W roku 2008/2009 było ich 74,5 tys., dwa lata później już ponad 95 tys. Liczba magistrów w tym samym czasie pozostała na podobnym poziomie ok. 100 tys.

Popyt na I stopień wyższej edukacji rośnie. Gorzej z popytem na takie osoby wśród pracodawców.

– Jeśli firma ma do wyboru osobę z dyplomem magisterskim lub licencjackim, wybiera oczywiście tę pierwszą – tłumaczy prof. Czapiński.

Rynek się nasycił, pracodawcy mogą przebierać w osobach z wyższym wykształceniem. Absolwenci studiów magisterskich zarabiają średnio o 42 proc. więcej niż ich rówieśnicy z gorszym wykształceniem. Ci po licencjacie tylko 8 proc.

– Dla dużej części pracodawców licencjat tak naprawdę wciąż nie jest wyższym wykształceniem. Duże firmy, korporacje z działami HR, owszem, wiedzą, co oznacza i jakie daje kompetencje, ale już wśród małych i średnich przedsiębiorstw, których szefowie i pracownicy kończyli naukę w starym systemie, nie jest on doceniany – przyznaje Dorota Pisula, kierownik biura karier na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

McLicencjat to prawie studia, po nich prawie kariera


„Polska gospodarka przemysłowo-surowcowa nie jest już w stanie wchłonąć rosnącej rzeszy absolwentów studiów licencjackich zgodnie z ich kompetencjami. Część z nich musi podejmować prostsze prace, gorzej opłacane, i otrzymywać za nie tyle, ile osoby po szkole średniej” – piszą autorzy Diagnozy Społecznej 2013. Analitycy rynku pracy zgadzają się z tą tezą.

– W Warszawie mamy 56 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, co czwarty ma wyższe wykształcenie. Kilka lat temu taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia – mówił Lech Antkowiak, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Warszawie, podczas konferencji EduTrendy. – Nie ma się co oszukiwać: wyższe wykształcenie nie jest już gwarantem zatrudnienia – dodawał.

Według Diagnozy Społecznej w Polsce i tak o wiele korzystniej jest inwestować w wykształcenie niż w krajach o podobnym poziomie rozwoju. Najsłabiej ta sytuacja wygląda w przypadku licencjatów – ich opłacalność spada. Według ubiegłorocznych badań Ernst & Young osoby z wyższym wykształceniem na poziomie magistra zdobywają pracę w 78,8 proc. Absolwenci z tytułem licencjackim – o 15 proc. rzadziej.

– Papierek z napisem „licencjat” nic mi nie dał. Wszyscy świetnie wiedzą, że aby go zdobyć, nie trzeba się natrudzić. I na nic się nie przydał. Gdybym miał szukać pracy, rozsyłając CV, to wątpię, czy ten dyplom by mi pomógł – uważa Krzysztof, który od kilku lat pracuje w radiu. Zdaniem prof. Czapińskiego system narzucony przez proces boloński, wprowadzający trzy stopnie kształcenia, sam się zweryfikuje. Jak tłumaczy, zaczną padać szkoły oferujące tylko licencjat, a powstanie więcej szkół wyższych zawodowych.

Spada też znaczenie niektórych kierunków. Analitycy Diagnozy Społecznej podliczyli stopę zwrotu ze studiów. To stosunek kosztów studiów do zarobków po ich ukończeniu w porównaniu z zarobkami osób w tym samym wieku z niższym wykształceniem. W ostatnich latach najbardziej spadła opłacalność robienia samego licencjatu z marketingu, ekonomii i prawa. Mimo to prawo i medycyna na poziomie magisterskim to wciąż jedne z bardziej opłacalnych kierunków. Pierwsze miejsce zajmuje informatyka, ostatnie – nauki rolnicze.

Co ciekawe, mimo narzekania na brak inżynierów i uruchomienia przez państwo dopłat na kierunkach ścisłych stopa zwrotu z inwestowania w takie studia od początku XX w. wcale aż tak znacząco się nie zmieniła. – Same studia i dyplom w branżach technicznych, innowacyjnych to dziś za mało. Mamy nowe zjawisko: coraz więcej pracowników nawet w największych firmach albo z własnymi start-upami w ogóle nie ma wyższego wykształcenia, bo rzuciło szkołę na rzecz pracy i praktycznego zdobywania doświadczenia – twierdzi Luis Murguia, wiceprezes międzynarodowej firmy SAP odpowiadający za obszar Europy Środkowej, Azji i Afryki. – Do niedawna działy HR z miejsca odrzucały takie kandydatury, a dziś pracodawcy, szczególnie ci z branży innowacyjnej, starają się zatrudniać ludzi nie tyle z dyplomami, ile z talentami – dodaje Murguia.

Stąd też decyzje niektórych studentów o zakończeniu edukacji na licencjacie – opowiada Piotr Müller, przewodniczący Parlamentu Studentów RP. – Znam osoby, które po tym jak zaczęły stażować czy pracować, zdecydowały, że studia I stopnia im wystarczą i wolą zdobywać wykształcenie niż dyplom magistra – dodaje Mueller.

Co nie znaczy, że wyższe wykształcenie przestaje się liczyć. Coraz bardziej rośnie – skok był ponaddwuipółkrotny – w przypadku doktorów. Jak tłumaczy prof. Czapiński, pracodawcy szukają speców z danej dziedziny. Gdy np. firma otwiera dział zajmujący się innowacyjnymi badaniami, wtedy zatrudnia z dobrą pensją kogoś z odpowiednim wykształceniem. Także w administracji publicznej okazuje się to opłacalną inwestycją.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...bezrobocia.html

NEVIL - Sob Paź 05, 2013 12:09


Prezenteizm czyli chory pracownik przychodzi do pracy




Ból głowy, złe samopoczucie czy przeziębienie powinny kojarzyć się z natychmiastową wizytą u lekarza. Tymczasem wśród pracowników coraz częściej choroba nie jest wystarczającym powodem, by iść na zwolnienie lekarskie. Pomimo niedyspozycji przychodzą do pracy i wykonują swoje obowiązki. Prezenteizm (ang. present – obecność), czyli przychodzenie do pracy dla samej obecności jest zjawiskiem stosunkowo nowym, ale już staje się coraz większym problemem, zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców.

Na zwolnionych obrotach


Osłabienie, trudności w koncentracji i nieprzyjemne bóle nie sprzyjają pracy. Według badań naukowców zajmujących się prezenteizmem, wydajność chorego pracownika spada nawet do 40 procent. Co prawda wykonuje on swoje obowiązki, ale robi to gorzej i może popełnić kosztowne, a nawet niebezpieczne błędy. Brak leczenia sprawia, że choroba się przedłuża, co prowadzi do dłuższej nieobecności. Ponadto, istnieje ryzyko zarażenia innych członków zespołu.

– Łatwo jest policzyć straty finansowe wynikające z nieobecności pracownika. Wielu pracodawcom wydaje się, że jeżeli ktoś pomimo tego, że jest chory, przyjdzie do pracy, to firma nic nie traci. To jednak błędne myślenie, a w tym przypadku poniesione koszty są trudne do oszacowania – mówi Magdalena Pawłowska, Konsultant HR24.com.pl. – Niższa efektywność, brak motywacji i złe samopoczucie działają na niekorzyść firmy, co przekłada się na konkretne straty. Wpływa źle nie tylko na zdrowie pracownika, ale i atmosferę pracy. Inni zatrudnieni będą czuli się zobowiązani do przedkładania obowiązków zawodowych nad zdrowie, a obecność w pracy mimo niedyspozycji stanie się regułą wymaganą przez szefostwo. To z kolei może prowadzić do wypalenia zawodowego i poważniejszych, przewlekłych problemów zdrowotnych.

Obawa przed L4

Popularne niegdyś wyłudzanie L4 na symulowane choroby zaczyna ustępować miejsca prezenteizmowi. Często pomimo zaleceń lekarza, pracownicy nie decydują się na pozostanie w domu i leczenie. Niektórzy wręcz wzbraniają się przed zwolnieniem, obawiając się niepełnej pensji, utraty premii, czy nawet stanowiska. Wśród innych powodów wyróżnia się niekorzystne warunki pracy, w tym rodzaj umowy oraz presję ze strony otoczenia.

– Zła sytuacja na rynku pracy spowodowała, że wiele osób boi się utraty posady i aby pokazać się pracodawcy z jak najlepszej strony często lekceważy swoje zdrowie i życie osobiste – tłumaczy Magdalena Pawłowska z HR24. – Młodzi ludzie często mają też zaburzone priorytety oraz wartości. Dla nich kariera wysuwa się na pierwsze miejsce, a inne sprawy schodzą na dalszy plan, nie mają umiaru, co może doprowadzić do patologicznej sytuacji, np. uzależnienia od pracy.

Zdrowa granica

By uniknąć rozwoju negatywnego zjawiska jakim jest prezenteizm, ważne aby walczyli z nim zarówno sami pracownicy jak i właściciele firm. Ci pierwsi muszą umiejętnie postawić granicę między obowiązkami zawodowymi a życiem prywatnym i ustalić między nimi zdrowe proporcje. Z kolei szefostwo nie może wywierać presji na pracownikach i wymuszać, by przychodzili do pracy gdy źle się czują.

– Nie ma ludzi niezastąpionych. Odpowiednia polityka personalna i organizacja, np. możliwość pracy zdalnej z domu, pozwoli zarządzać pracą tak, by pracownik mógł wyleczyć się i wrócić do obowiązków już po chorobie. – dodaje Magdalena Pawłowska z HR24. – Przyniesie to obopólne korzyści. Wyjdzie na dobre i firmie i pracownikom.

źródło: http://www.moja-praca.ego...acy,1,46,1.html

NEVIL - Pon Paź 07, 2013 20:54

Komentarz internauty:

~lewy czerwcowy :

Cierpicie mobbing, wyścig szczurów w korporacjach, przez to popełniacie samobójstwa, zapadacie w nerwice, rozpadają się wasze rodziny, bo popełniacie grzech konsumpcjonizmu! Tak. Jesteście chciwi, zachłanni, nienasyceni. Za awans i służbową super-brykę sprzedacie kolegę z pokoju obok. Nie wystarczy ci samochód przeciętny, musisz mieć lepszy niż twój kolega! Musisz się pokazać! Stary, dobry telefon komórkowy - wyrzucić, musisz mieć najnowszego, super-hiper głupofona, bo przecież wszędzie go reklamuje piękna laska a koleżanka już go ma. Mieszkanie - trzeba mieć w "najlepszej" dzielnicy i to już, natychmiast. Na kredyt oczywiście. Później siedzicie, wypaleni i znerwicowani, sami w tych wypasionych mieszkaniach, bo nie macie czasu na prawdziwą miłość, przyjaźń. Nie zwalajcie winy, że "dziś takie czasy". Takie są czasy jacy ludzie. To wy tworzycie i napędzacie ten system nowego niewolnictwa. Bądźcie zdrowi!

==========================

"Newsweek" o mobbingu


Mob­bing pro­wa­dzi do ta­kie­go udrę­cze­nia, że można się zabić z roz­pa­czy – tak uważa pra­cow­nik. A we­dług pra­co­daw­cy to karta prze­tar­go­wa przy ne­go­cjo­wa­niu wyż­szej od­pra­wy. Przy­po­mi­na to dia­log głu­che­go ze śle­pym.



Marta wjeżdża windą na ostatnie piętro, staje przy otwartym oknie. Skoro na ziemi leży tyle śniegu, to on chyba zamortyzuje upadek, więc nie da rady się zabić. Marznie tak długo, aż znajdzie ją mąż, bo to przecież nie planowanie samobójstwa, tylko wołanie o ratunek.

Do domu wraca z płaczem, szlocha kilka godzin. Mąż pyta, pociesza, w końcu się przyzwyczaja i po prostu wychodzi pobiegać. Zaczynają rozmawiać o rozwodzie, chociaż dopiero co się pobrali, i zanim zaczęła pracę w tej korporacji, byli szczęśliwi.

Marta płacze też w pracy, ale w łazience. Nigdy przy Monice, swojej szefowej. Przecież zawsze była najlepsza. Kiedy dostała od konkurencji propozycję z pensją 8 tys. zł, a jej szefowa nie miała budżetu, żeby ją zatrzymać, Monika sama przyszła, że weźmie ją do swojego działu i może tyle zapłacić. – Widzę twój potencjał – chwaliła. Albo: – Jakość twoich prezentacji jest jak niebo i ziemia w porównaniu z tym, co dotąd dostawałam.

Tylko jak Marta coś przygotowała i chciała się podpisać, Monika zaznaczała: – Nie, nie. Jesteśmy zespołem, podpisujemy razem: Monika i Marta.

Oceny pracownicze na koniec ubiegłego roku – Monika daje Marcie słabe noty, a z komunikacji "poniżej oczekiwań".

– Ludzie mówią, że trudno się z tobą dogadać.

– Kto? Co mówi? Wyjaśnijmy to.

– Uwierz mi. Daję ci tylko radę, zastanów się nad tym.

Marta postanawia: będę pracować jeszcze więcej. Haruje, nie śpi, wpada w depresję, idzie w marcu na dwa tygodnie zwolnienia. Wraca, a tu niespodzianka. Monika daje jej najnudniejsze zadania, poniżej jej kompetencji.

Krzyk, sarkazm, agresja. Przy wypłacie wynagrodzenia Monika komentuje: – Nie wiem, czy w tym miesiącu na to zasłużyłaś.

W czerwcu Marta rozmawia z poprzednią szefową, żałuje, że od niej odeszła. Kiedy Monika się o tym dowiaduje, wpada w szał.

– Zaczęła szukać podkładki, żeby mnie zwolnić – opowiada Marta. – Przesyłała zadania e-mailem, żeby mieć dowód, gdybym czegoś nie wykonała.

W sierpniu Monika idzie na urlop, Marta dostaje dziewięć zadań. Prowadzi spotkania z innymi działami, odżywa. – Kogo zaprosiłaś na to spotkanie? Czy to jest skonsultowane? Pokaż swoje projekty? – krzyczy Monika po powrocie. Szuka błędów, znajduje kilka brakujących przecinków. Nie ma się do czego przyczepić. Wypala: – Zadowolona jesteś z siebie? To gratuluję, że tak myślisz.

Nazajutrz mają prezentację dla zarządu. Marta zapewnia, że sobie poradzi. Monika wybucha: – Twoja pewność siebie doprowadza mnie do szału!

Podczas prezentacji ciągle coś dopowiada, próbuje wychwycić błędy, ale błędów nie ma. Za to jest ochrzan po prezentacji.

Marta nie wytrzymuje, zgłasza mobbing. Potem jest konfrontacja z Moniką i dyrektorką HR. Z decyzją trzeba tydzień poczekać, aż wróci prezes. A prezes decyduje: Monika dostaje naganę za zachowanie wobec Marty podczas prezentacji dla zarządu. Marta zostałaby przeniesiona do innego działu, ale ponieważ rozsyłane przez nią e-maile spowodowały "utratę zaufania firmy" – otrzymuje wymówienie.

– Pracownik HR mnie odprowadził do wyjścia z dwiema torbami. Wsiadłam na rower, im dalej odjeżdżałam, tym lepiej się czułam – mówi Marta. Odwołała się w tym tygodniu do sądu pracy, kwestionuje powody wypowiedzenia. Będzie też składała pozew o mobbing, zażąda odszkodowania idącego w setki tysięcy złotych.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...-mobbingu/09c1j

NEVIL - Pon Paź 14, 2013 12:40


Wypowiedzenie zmieniające warunki pracy i płacy


Wypowiedzenie zmieniające dokonuje w umowie zazwyczaj zmian niekorzystnych dla pracownika. Nie ma co prawda na celu rozwiązania stosunku pracy, jednakże zmienia dotychczasowe warunki pracy w przeważającej większości na gorsze, co nie spotyka się z akceptacją pracownika. W przypadku bowiem wspólnej woli stron stosunku prawnego co do zmian umowy wystarczające byłoby zawarcie porozumienia zmieniającego. W sytuacji jednak gdy pracownik nie chce zawrzeć porozumienia, konieczne może być właśnie wypowiedzenie pracownikowi warunków pracy i płacy. Jest to tzw. wypowiedzenie zmieniające, które może złożyć tylko i wyłącznie pracodawca. Pracownik może, w przypadku takiej woli, jedynie sugerować wprowadzenie dla niego korzystnych zmian do umowy. Nie ma jednak możliwości złożenia pracodawcy takiego wypowiedzenia.

Wypowiedzenie warunków pracy lub płacy uważa się za dokonane, jeżeli pracownikowi zaproponowano na piśmie nowe warunki. Jest to podstawowy obowiązek pracodawcy. Pracodawca musi złożyć w formie pisemnej wypowiedzenie oraz wskazać nie tylko na te elementy umowy, które mają ulec zmianie ale również zaproponować na piśmie nowe warunki pracy, które powinny być skonkretyzowane, a nie wskazane w sposób ogólnikowy.

Należy jednak zważyć, iż nie wszystkie warunki pracy będą wymagały złożenia wypowiedzenia zmieniającego. Wypowiedzeniu muszą ulec jedynie te warunki pracy, które wynikają z treści umowy o pracę i są – co niezwykle ważne - istotne. Są to zatem kwestie dotyczące wynagrodzenia, stanowiska pracy, rodzaju pracy czy rozkładu czasu pracy. Nie dotyczy to jednak rodzaju umowy o pracę – w takim przypadku strony muszą zawrzeć nową umowę lub porozumienie zmieniające. Nieistotne zmiany umowy mogą być z kolei zmieniane jednostronnie przez pracodawcę.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...acy,1,34,3.html

NEVIL - Pią Paź 18, 2013 11:46

Komentarz internauty:

~qwerty do ~js:

Jakiego sukcesu? Pisze jak byk, że rodzinka tej kobiety miała fabryki za granicą. Skoro komuniści pozwolili im na to oznacza to, że nie byli "ludźmi sukcesu" tylko "ludźmi z układami" a ludzie z układami po '89 czy raczej po '92 dorobili się w ekspresowym tempie miliardów. Dlatego, że te układy nie zniknęły lecz przy braku lustracji doskonale się utrzymały i zakamuflowały.

Dla mnie ta pani nie jest synonimem kobiety sukcesu. Sukces to dorobić się własną ciężką pracą a nie kombinatorką, jeśli ludzi z układami zaczniemy nazywać ludźmi sukcesu, równie dobrze możemy nimi nazwać wszystkich cwaniaków przy forsie, ludzi takich jak choćby Bagsik, Gąsiorowski czy Marcin P. z Amber Gold.

===========================

Dorota Soszyńska: lubię swoją pokorę




Jest współwłaścicielką i dyrektorem kreatywnym dwóch dużych firm. Czas dzieli pomiędzy pracę, dom, rodzinę, działalność charytatywną. W wolnych chwilach, razem z córką, pisze bloga. Wynika z niego, że jest osobą niezwykle aktywną i zajętą, ale jednocześnie otwartą i niestwarzająca dystansu.

Przyjeżdżam do firmy. Czysto, schludnie, przestronnie. Dopytuję, jak powinnam się zwracać podczas wywiadu: "pani prezes, pani dyrektor”? Na twarzach pracowników zdziwienie. "My tu wszyscy mówimy pani Doroto”.

Sala konferencyjna. Duży stół, jasne, równo ustawione krzesła, białe ściany, na półkach i parapecie nagrody branżowe. Na stole sok, woda i słodycze. W tej sali nic nie jest przypadkowe. Nie ma żadnego kabla na podłodze, niepotrzebnych papierów ani jednego elementu, który nie pasuje do całości. Jest ład, porządek i dbałość o szczegóły.

Wchodzi pani Dorota, drobna blondynka ubrana w ciemny golf i burgundową spódniczkę. Uścisk dłoni, uśmiech, możemy zaczynać. Ile mamy czasu? Tyle, ile nam potrzeba. "Jeśli już coś robimy, róbmy to najlepiej jak się da”. To zdanie uświadamia mi, jaka naprawdę jest Dorota Soszyńska, współwłaścicielka i dyrektor kreatywna firmy Oceanic i Euro Fragrance.

Dlaczego wszyscy w firmie zwracają się do pani "pani Doroto”?


Nie lubię całej tej tytułomanii i budowania sztucznego dystansu.

A co pani lubi?

Więcej: http://kobieta.onet.pl/ur...ja-pokore/48njh

NEVIL - Nie Paź 20, 2013 15:59

Jak napisać zwycięskie CV?


Codziennie w mediach pojawiają się setki ogłoszeń rekrutacyjnych. Warto czytać je uważnie, aby znaleźć te, które rzeczywiście odpowiadają naszemu profilowi zawodowemu i opisują posiadane przez nas doświadczenie, umiejętności, cechy i wiedzę. Przy wyborze nie należy kierować się jedynie nazwą stanowiska, a raczej zakresem obowiązków i odpowiedzialności. W każdym ogłoszeniu rekrutacyjnym znajdują się wymagania kluczowe, które musimy spełnić, oraz pożądane, które można potraktować bardziej elastycznie. Do tych pierwszych, należą: znajomość języka obcego, doświadczenie i wykształcenie. Z reguły nie powinno się odpowiadać na oferty pracy, jeżeli nie spełniamy więcej niż jednego wymagania.

Badania dowodzą, że na pierwszym etapie rekrutacji czytający „skanuje wzrokiem” CV kandydata przez ok. 20 sekund. Jeżeli znajdzie odniesienia do wymagań obowiązkowych wczytuje się głębiej. Jeżeli nie, najczęściej odrzuca aplikację. Kolejny etap analizy CV to sprawdzenie w jakim stopniu jest ono powiązane ze stanowiskiem. Resume, które zdobywa zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną podkreśla najważniejsze, silne strony kandydata, jest wyraźnie powiązane z ogłoszeniem, ale także unika prezentacji szczegółów nie powiązanych ze stanowiskiem. Dlatego też powinniśmy za każdym razem sprawdzić czy nasze CV koresponduje z konkretnym ogłoszeniem, czy zawiera słowa kluczowe odnoszące się do oczekiwań pracodawcy, a jeżeli nie, koniecznie je dostosować.

„Jeżeli zamiast oczekiwanych 3 lat doświadczenia na danym stanowisku mamy tylko 2 lata, zgłaszajmy swoją kandydaturę. Tym bardziej gdy ten niewielki brak możemy zrekompensować dodatkowymi umiejętnościami, dyplomami czy też lepszą niż wymagana znajomością języka. Podobnie jest jeśli pracodawca oczekuje doświadczenia w danej branży, a my pracowaliśmy w branży pokrewnej. Jeżeli natomiast wymagana jest biegła znajomość języka angielskiego, a my słabo władamy tym językiem sprawdźmy uważnie opis stanowiska. Może nadzoruje ono pracę osób z różnych państw? W takim przypadku, jeżeli nie znamy języka na wysokim poziomie, nie będziemy mogli wypełnić obowiązków, a więc nie wysyłajmy CV” doradza Piotr Dziedzic, dyrektor w polskim oddziale międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Page Personnel.

„CV, które wygrywa z konkurencją jest przede wszystkim dopasowane do opisu stanowiska i przejrzyste. Bardzo ważne jest także skoncentrowanie na unikalnych, wyróżniających osiągnięciach prezentujących wkład kandydata w rozwój organizacji, uzyskane wyniki, rozwiązane problemy, udoskonalone procesy lub pozyskanych klientów. Tam, gdzie to możliwe, warto wyrażać swoje osiągnięcia w liczbach, procentach lub kwotach” – doradza Piotr Dziedzic z Page Personnel.

Więcej: http://www.moja-praca.ego...-CV,1,46,1.html

NEVIL - Wto Paź 22, 2013 12:03


Wiemy, o co pytają na rozmowie kwalifikacyjnej w Amazon




Amerykański gigant e-commerce Amazon.com zatrudni w Polsce 6 tys. osób. W okolicy Wrocławia i w Poznaniu mają stanąć 3 olbrzymie centra logistyczne spółki, które ruszą w 2014 r. - donosiły media kilka tygodni temu. Dla tych, którzy chcą aplikować do pracy w Amazon podpowiadamy, jak należy przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej.

Do 5 nowych centrów (3 powstaną w Polsce, a 2 w Czechach) amerykański sklep internetowy chce przenieść z Niemiec dystrybucję swoich towarów i będzie stąd obsługiwał znaczną część zachodniej Europy. W 3 polskich centrach Amazon będzie miał 6 tys. stałych pracowników, a w sezonie zatrudni jeszcze 9 tysięcy.

A to oznacza największy w historii pod względem etatów projekt w Polsce wyliczając, że jeszcze nigdy żadna firma nie obiecała zatrudnienia 15 tys. osób (w tym 9 tys. pracowników tymczasowych w sezonie przedświątecznym). Szansa na znalezienie pracy jest więc spora. Na jakie pytania trzeba się przygotować, żeby odnieść sukces w rekrutacji?

16 pytań, które padają na rozmowie o pracę w Amazon

1. Czy wiesz, jak nazywa się prezes firmy? Jak wymówisz jego nazwisko?

2. W jaki sposób rozwiążesz problemy, gdybyś był/była z Marsa?

3. Opisz sytuację, w której musiałeś/aś kogoś przeprosić.

4. Jaka była najgorsza sytuacja, z którą miałeś/aś kiedykolwiek do czynienia i jak sobie z tym poradziłeś/aś?

5. W jaki sposób wycenia się książki w Amazon?

6. Kto był twoim najtrudniejszym klientem?

7. Pracujesz w Amazon i Samsung oferuje 10 tys. sztuk Samsung Galaxy 3s na 34 proc. zniżki. Czy to dobry interes?

8. Jaki jest najgorszy błąd, który popełniłeś/aś?

9. Co byś zrobił/a, gdybyś dowiedział/a się, że najbliższy przyjaciel w pracy kradnie?

10. Jeśli twój bezpośredni kierownik, wyda ci polecenie zrobienia czegoś, z czym się nie zgadzasz, jak zareagujesz?

11. Co według ciebie oznacza Human Resource?

12. Jak sprawdzisz, czy dane słowo jest palindromem?

13. Oto ciąg o numerach od 1-250 w losowej kolejności, ale brakuje jednego numeru. Jak znajdziesz pominięty numer?

14. Czy jesteś gotów do pracy na nogach przez dziesięć godzin, cztery dni w tygodniu?

15. Co byś zrobił/a, gdybyś zobaczył/a, że ktoś pracuje w niebezpiecznych warunkach?

16. Jak wytłumaczysz klientowi, co to jest Wi- Fi?

źródło: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Pon Lis 11, 2013 17:52

Najtrudniejsze pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej. Jak się cenią kandydaci do pracy?




Powiem za mało, będę frajerem, powiem zbyt dużo, wystraszę ich i nie odezwą się do mnie - niemal każdy, kto rozmawia z przyszłym pracodawcą, ma kłopoty z wycenieniem swojej pracy. Całe rzesze kandydatów do pracy mają tendencję do zawyżania lub zaniżania swoich oczekiwań finansowych.

Wielu kandydatów twierdzi, że pytanie o zarobki jest najtrudniejszym podczas całej rozmowy kwalifikacyjnej. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli poda kwotę nieadekwatną do swoich kompetencji, pracodawca może nie być skłonny do prowadzenia dalszych rozmów.

- Rozmowa o wynagrodzeniu przysparza wielu kandydatom sporo wyzwań. Wielu z nich ma wątpliwości, czy nie „przestrzeli się” z oczekiwaniami lub nie poda kwoty zbyt niskiej. Duża część tych osób po prostu też nie potrafi wycenić swojej oferty dla pracodawcy - mówi Beata Kapcewicz, prezes Zespołu Architekci Kariery. - Wynagrodzenie jest bezpośrednio związane z wartością, jaką pracodawcy widzą w naszej ofercie. Jeden będzie skłonny zapłacić więcej, inny mniej. Warto pamiętać, że im bardziej pracodawca nas potrzebuje i widzi wartość w naszych kompetencjach, tym większą cenę jest gotowy za nie zapłacić.

Więcej: http://praca.wp.pl/title,...,wiadomosc.html

NEVIL - Wto Lis 12, 2013 13:06


Od nowego roku dodatkowe wsparcie dla kobiet wracających po macierzyńskim do pracy



Od 2014 r. będą obowiązywały nowe rozwiązania, które mają wesprzeć kobiety w powrocie na rynek pracy. Jednym z nich będzie grant na telepracę instrument zachęcający pracodawcę albo przedsiębiorcę do zatrudnienia w formie telepracy bezrobotnych rodziców powracających na rynek pracy.

- W Polsce, podobnie jak w innych krajach, kobiety to jest lepiej wykształcona grupa i szkoda, żeby godzić się na ich bierność zawodową. Dlatego muszą powstawać programy, które będą pomagały łączyć obowiązki rodzinne z zawodowymi i wracać na rynek pracy chociażby w niepełnym wymiarze czy też w takich formach niestandardowych jak telepraca - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Nowe rozwiązania prawne dotyczące pomocy dla kobiet, które po wychowaniu dziecka chcą wrócić do pracy, wejdą w życie w 2014 r. Będzie to między innymi o grant na telepracę, czyli instrument kierowany do pracodawcy albo przedsiębiorcy za zatrudnienie w formie telepracy bezrobotnych rodziców powracających na rynek.

Rodzice ci muszą wychowywać co najmniej jedno dziecko w wieku do 6 lat. Grant będzie można też otrzymać za zatrudnienie bezrobotnych, którzy zrezygnowali z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej z uwagi na konieczność sprawowania opieki nad osobą zależną.

Na podstawie umowy zawartej ze starostą pracodawca albo przedsiębiorca otrzyma z Funduszu Pracy grant do wysokości 6-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę brutto na utworzenie stanowiska pracy dla bezrobotnego rodzica lub bezrobotnego sprawującego opiekę nad osobą zależną. Pracodawca w umowie zagwarantuje utrzymanie zatrudnienia przez 12 miesięcy w pełnym wymiarze czasu pracy lub przez 18 miesięcy w wymiarze połowy etatu w przypadku niewywiązania się z tego warunku, będzie musiał zwrócić grant z odsetkami ustawowymi liczonymi od dnia jego otrzymania. Pracodawcy otrzymają także świadczenie aktywizacyjne z Funduszu Pracy za zatrudnienie skierowanych przez powiatowy urząd pracy bezrobotnych, powracających na rynek pracy po przerwie związanej z wychowywaniem dziecka (np. po urlopie wychowawczym) oraz za bezrobotnych, którzy zrezygnowali z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej z powodu konieczności sprawowania opieki nad osobą zależną.

Świadczenie to będzie wypłacane pracodawcy przez 12 miesięcy (w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia) lub 18 miesięcy (w wysokości 1/3 minimalnego wynagrodzenia) za zatrudnienie bezrobotnego rodzica lub bezrobotnego sprawującego opiekę nad osobą zależną. Pracodawca zagwarantuje zatrudnienie takiego bezrobotnego przez kolejne 6 lub 12 miesięcy. W przypadku niewywiązania się z tego zobowiązania, też będzie musiał zwrócić uzyskane świadczenie wraz z odsetkami ustawowymi.

Świadczenie aktywizacyjne nie będzie przysługiwało w przypadku uzyskania przez pracodawcę prawa do pożyczki z Funduszu Pracy na utworzenie miejsca pracy. Pracodawca będzie musiał zatem wybrać, czy ubiegać się o to świadczenie, czy o pożyczkę z Funduszu Pracy.

- Praca w domu może być atrakcyjną metodą łączenia obowiązków rodzinnych z zawodowymi, natomiast cały czas mimo że jest uregulowana od 2007 roku nie umie się przebić do świadomości. Chcielibyśmy, żeby co roku około 2-3 tysięcy kobiet mogło podejmować taki grant na telepracę - podkreśla wiceminister Męcina.

Wiceminister dodaje, że nowe formy pomocy będą połączone z nowym modelem pracy samych pośredniaków.

źródło: http://www.bankier.pl/wia...ra-2983058.html

NEVIL - Sro Lis 13, 2013 12:36

Komentarze:

Problemem jest, że ludzie myślą, że po zawodówce to ludzie gorszej kategorii. Nie każdy może być profesorem
-------------------------------------------------
Gość 2013-11-13 11:58:38

Tia? Wykształceni? A jeszcze więcej wyjeżdża marginesu który potem tworzy tam piekło swoim rodakom którzy chcą normalnie pracować. Tacy degeneraci, często z wyrokami, uciekający przed wyrokami, po wyrokach tam tworzą małe getta w których czują się bezkarni. Dlatego jeśli ktoś mądry wyjeżdza za granicę to odrazu odcina się od polaczków pijaczków którym 1200 euro miesięcznie potrzebne jest tylko by chlać, ćpać i rozrabiać. Wstyd.
---------------------------------------------

Gość 2013-11-13 11:43:59

Problemem jest brak miejsc pracy po zawodówkach i technikach oraz niskie pensję. Mój brat po zawodówce mechanicznej zarabia 1200 zł na czarno. Na wyższą pensję ma małe szanse. Rozważa wyjazd do Niemiec.
========================

Wykształceni Polacy uciekają z kraju. Wolą zmywaki?




Być może nie trzeba było przesadzać z tym studiowaniem.

Z Polski emigrują chętniej osoby wykształcone. Ponad 400 tys. emigrantów ma wyższe wykształcenie. Najczęściej wyjeżdżają ekonomista i prawnik – alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna" bazując na danych GUS.

Ogólnie z Polski wyjechało aż 1,2 mln osób posiadających minimum średnie wykształcenie. Wśród emigrantów w wieku 13 lat i więcej jest ich 67 proc., podczas gdy w kraju taki poziom wykształcenia ma 49 proc. Polaków.

W większości przypadków wykształcenie na nic się emigrantom nie przydaje – za granicą otrzymują tę pracę, której nie chcą wykonywać lokalni mieszkańcy:

Młodzi, wykształceni Polacy trafiają często "na zmywak". Trwoni się więc ich wysiłek włożony w naukę i często pieniądze wydane w związku z edukacją – czytamy w "DGP".

Faktycznie, brzmi to fatalnie. Zwróćmy jednak uwagę na to, że przecież po 1989 w Polsce wdrożono system praktycznie eliminujący inny model edukacji niż tylko szkoła średnia – szkoła wyższa. Zawodówki i technika zlikwidowano. Młodzi Polacy zamiast uczyć się przydatnych zawodów, zaczęli masować uczęszczać do marnej jakości szkół wyższych, dostając nic nie warte dyplomy.

Po naprawdę dobrych studiach nie ma w Polsce aż takiego problemu ze znalezieniem pracy. A jeśli naprawdę dobrze wykształcony Polak wyjeżdża za granicę do pracy, to nie na zmywak.

Ci ludzie, którzy wg badań są oficjalnie "wykształconymi Polakami" tak naprawdę lepiej wyszliby na tym, gdyby skończyli zawodówkę. Wiedza, której nabyli (jeśli faktycznie jakąś nabyli) podczas studiów raczej im się do niczego nie przyda – teraz za to i tak muszą się sami uczyć np. zawodu hydraulika lub stolarza.

Niewykluczone, że gdyby Polska nie zniszczyła swojej edukacji zawodowej, to teraz wcale tak wiele osób by z niej nie wyjeżdżało - więcej zawodowych specjalistów przyczyniałoby się bowiem bardziej do rozwoju kraju, niż tysiące bezrobotnych po ekonomii.

źródło: http://www.hotmoney.pl/Wy...-zmywaki-a32491
===================
Ale Ci, którzy kończyli studia w Lubinie, Legnicy, czy w Polkowicach... to tylko na zmywak w Londynie :-)

NEVIL - Sro Lis 13, 2013 13:28


Abstrachuje obśmiewają pierwszą pracę. Szydzą z szefów i bonusów


Zamiast służbowego auta zniżkowe bilety na autobus i 5 minutowa przerwa na lunch. Choć w ogłoszeniach o pracę pracodawcy piszą o pracy w centrum miasta i ścieżce rozwoju, rzeczywistość bywa zupełnie inna. W kolejnym filmie AbstrachujeTv punktuje absurdy, tym razem- pierwszej pracy i zatrudniania na staż.

Więcej + video: http://www.hotmoney.pl/Ab...-bonusow-a32443

NEVIL - Czw Lis 14, 2013 14:11


Przepisy UE zlikwidują setki tysięcy miejsc pracy? Głównie w Polsce




Nowa dyrektywa o delegowaniu pracowników może uderzyć w polskie firmy świadczące usługi za granicą. Polskie firmy zastanawiają się, jak storpedować nowe unijne przepisy.

Polska to największy eksporter usług w UE, proponowane zmiany mogą doprowadzić do upadku nawet 15 tys. polskich firm. Unia Europejska opiera się na swobodnym przepływie dóbr, usług i siły roboczej - dyrektywa ta jest uderzeniem w fundamenty UE.

Miejsca pracy w Europie i w Polsce

- Według szacunków Komisji Europejskiej rocznie odbywa się ponad 1 mln delegowań w UE, z czego 230 tys. to pracownicy wysyłani z Polski. Zapisy tej dyrektywy doprowadzą do wykluczenia z rynku wewnętrznego UE rzetelnych polskich przedsiębiorców - chroni się pracowników kosztem miejsc pracy - komentuje Waldemar Nowakowski, Prezes Polskiej Izby Handlu.

Jak szacują przedstawiciele Inicjatywy Mobilności Pracy, polskie firmy mogą zlikwidować nawet... 340 tys. miejsc pracy, czyli więcej, niż pracowników delegują za granicę. Skąd ten paradoks? Praca za granicą podnosi rentowność polskich firm, w tej sytuacji z zagranicznych kontraktów często finansowana jest działalność w kraju.

Rosnąca biurokracja

Co zmieni się w przepisach? Przedsiębiorca delegujący pracownika za granicę będzie musiał spełnić nie tylko wszystkie warunki wynikające z polskiego kodeksu pracy, ale też wszystkie lokalne warunki, by mieć pewność, że deleguje w sposób legalny. Jak to wygląda w praktyce? Teoretycznie kierowca jadący z Polski przez całą Europę będzie musiał posiadać dokumenty osobowe w... każdym języku państw, przez które przejeżdża.

- Oznacza to brak jakichkolwiek reguł. Otwarta lista środków kontrolnych naraża polskie przedsiębiorstwa na praktyki protekcjonistyczne, wprowadza niepewność prawną i może z łatwością prowadzić do dyskryminacji przedsiębiorstw czasowo świadczących usługi w innym państwie członkowskim - tłumaczy Stefan Schwarz, przedsiębiorca i członek Inicjatywy Mobilności Pracy.

Dziwne przepisy


W praktyce dyrektywa oznacza też ogromne koszty i kłopoty. Przykładowo artykuł 3 dyrektywy mówi o czasowym delegowaniu pracowników, proponowany zapis wprowadza absurdalną interpretację pojęcia czasowego delegowania. Przekształca je w delegowanie jednorazowe, zakładając, że nie można wysłać pracownika na miejsce, w którym kiedykolwiek był delegowany inny pracownik - ogranicza to prace sezonowe, cykliczne oraz o charakterze wahadłowym. Artykuł 9 zawiera m.in.: obowiązek tłumaczenia całej dokumentacji na język kraju przyjmującego czy przechowywanie całej dokumentacji pracowników w kraju, gdzie wykonują pracę.

Polskie firmy protestują


W środę w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej odbyło się spotkanie w sprawie unijnej dyrektywy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług (dyr. 96/71/WE). Polska Izba Handlu wraz z innymi organizacjami złożyła na ręce ministra stanowisko dotyczące nowej dyrektywy. Środowisko postuluje zablokowanie lub zmianę niekorzystnych przepisów. Podkreślają też, że nowe przepisy ograniczające swobodę wymiany usług i pracy uderzają w podstawowe zasady Unii.

Więcej: http://wyborcza.biz/Firma...oclaw#BoxBizTxt

NEVIL - Nie Lis 17, 2013 18:48

Elastyczny czas pracy tylko za zgodą pracownika


Wiele przedsiębiorstw z radością przyjęło nowelizację Kodeksu Pracy w zakresie uelastycznienia czasu pracy. Choć weszła w życie 23 sierpnia 2013, wśród pracowników nieprzerwanie wzbudza wiele wątpliwości. Nowe przepisy uzależniają wprowadzenie zmian czasu pracy w organizacji od zgody związków zawodowych. A co z mniejszymi firmami, w których nie ma związków ani innej reprezentacji załogi?

Nie ma możliwości, by pracodawca sam zdecydował o wprowadzeniu zmian dotyczących czasu pracy. Znowelizowany Kodeks Pracy stanowi, że wprowadzenie wydłużonego okresu rozliczeniowego oraz ruchomego czasu pracy wymaga uzgodnienia z pracownikami tj. nie może nastąpić w drodze jednostronnej decyzji pracodawcy. Uzgodnienia te dokonywane są z zakładową organizacją związkową, jeśli taka istnieje w firmie, a w przypadku braku związków zawodowych – z radą pracowników lub w inny sposób wybranymi przedstawicielami pracowników.

Kodeks Pracy nie określa sposobu powoływania przedstawicieli pracowników, może go więc określić pracodawca w regulaminie pracy lub odrębnym obwieszczeniu przekazanym ogółowi pracowników (np. drogą mailową). Pracodawca nie może jednak samodzielnie wskazać takiej reprezentacji ani wpływać na proces ich wyboru. Optymalną formą wyłonienia delegatów załogi wydają się, zależnie od struktury firmy, zebranie wszystkich pracowników i głosowanie lub pisemne wybory według procedury określonej przez pracodawcę (np. co do sposobu zgłaszania kandydatów czy liczebności reprezentacji pracowników).


Może się zdarzyć, że pracownicy nie będą zainteresowani powołaniem swoich przedstawicieli lub nie będzie chętnych kandydatów - wtedy następuje pat. Czasami, by zablokować wprowadzenie niekorzystnych z punktu widzenia pracowników zmian organizacyjnych, mogą oni celowo unikać wyłonienia reprezentacji. Pracodawca może takie nieprzewidziane przeszkody ominąć, zapewniając minimum środków technicznych i organizacyjnych niezbędnych pracownikom do wyboru reprezentacji (np. w postaci pisemnej procedury wyborczej i organizacji zebrania załogi).

Dopiero w sytuacji, gdy pracodawca zdoła wykazać, że pracownicy mieli zapewnione możliwości wyboru reprezentacji, ale z nich nie skorzystali, można wprowadzić modyfikacje w systemie czasu pracy bez konsultacji z załogą. Jest to bardzo istotne dla ważności wdrożonych zmian.

Agnieszka Janowska, radca prawny, dyrektor Departamentu Prawa Pracy w TGC Corporate Lawyers

źródło: http://www.prawo.egospoda...ika,1,34,3.html

NEVIL - Nie Lis 17, 2013 22:44

Komentarz:

~nikt :

Jak planować założenie rodziny w Polsce, gdzie płaca 5 razy niższa niż w UE, a ceny podobne ? Nie powinnam narzekać, doktorat, podyplomowe, praca na uczelni 2500 złotych na rękę i wegetacja tak już od 10 lat. Zero środków na badania, zero na rozwój naukowy, nie ma nawet na toner do drukarki. Najlepszy czas na założenie rodziny już minął, nie było mnie stać na nic na początku pracy z pensją 1200 złotych. Teraz przynajmniej płacę rachunki i mogę kupić nowe buty na zimę. Nie powinnam narzekać, odpowiadam za siebie. Obecnie pierwszy raz po 10 latach mamy jakieś podwyżki. Podziwiam i zazdroszczę rodzinom z dziećmi, zawsze o tym marzyłam. System skutecznie zniweczył podstawy przeżycia, dając tylko tyle, aby nie umrzeć z głodu, a jako młody naukowiec, mieszkający w wynajmowanej norze nie miałam szansy na nic. Tak, jestem ofiarą systemu polskiej nauki i tych, którzy skazali nas, naukowców-idealistów na wegetację w czasie gdy mogłam założyć szczęśliwą rodzinę. System skutecznie zniszczył radość życia i szanse szczęście. Pozdrawiam tych, którym się udało. Ja byłam za słaba na ciągłą walkę o kolejny dzień. Jestem pokoleniem, któremu nie dano szansy na normalne życie, jestem pokoleniem, które skazano na niebyt. Oskarżam was decydenci o niszczenie całych pokoleń uczciwych i ambitnych ludzi, oskarżam was decydenci o zmasowaną emigrację setek tysięcy, oskarżam was decydenci o katastrofę emerytalną i brak perspektyw na lepsze jutro.
======================



Magda nie boi się nowego szefa, choć ten do awansu chce dojść po trupach. Boi się o pracę, choć to tylko supermarket, naprawdę ciężka robota za nieduże pieniądze. Ale Magda nie może sobie pozwolić nawet na miesiąc przestoju w dochodach, jej domowy budżet już teraz dopina się na styk. Nie tylko jej. Z ledwo dopiętym budżetem i poczuciem strachu przed utratą pracy żyje dużo więcej Polaków.

- Boję się – zaczyna Magda. Spotkaliśmy się w Łodzi na kawie w dużym centrum handlowym. Magda skończyła właśnie pracę, nie musi się śpieszyć do domu, bo Olę, jej siedmioletnią córkę zabrali na weekend dziadkowie. Magda bez pośpiechu może opowiadać o swoim strachu.

- Boję się o jutro – precyzuje. - Mamy nowego dyrektora, któremu bardzo zależy na kolejnym awansie. Podkręca śrubę, ludziom nie daje złapać oddechu. Nikt się nie buntuje, bo wszyscy boją się stracić posady, choć praca ciężka i pieniądze marne. Tak naprawdę ci bardziej pyskaci to już u nas od dawna nie pracują. Sami odchodzili rzucając przekleństwami, albo wyrzucali ich z roboty pod byle pretekstem – likwidacji stanowiska pracy, optymalizacji kosztów. Karmią nas takimi sloganami cały czas – ciągnie swoją opowieść Magda.

Więcej: http://biznes.onet.pl/nie...68,1,news-detal

NEVIL - Pon Lis 18, 2013 13:31


Co tydzień na Wyspach znika pięcioro Polaków


Jadą po lep­sze życie i... prze­pa­da­ją jak ka­mień w wodę. Co roku, kil­ku­set Po­la­ków znika na te­re­nie Unii Eu­ro­pej­skiej. Nie każ­de­go udaje się od­na­leźć.



W 2011 roku, z którego fundacja Itaka udostępnia ostatnie dane, na terenie Unii Europejskiej zaginęło prawie 300 osób z Polski, z czego 73 w Anglii. Zapoznając się z takimi statystykami, pojawia się pytanie: jak można "zaginąć"?

Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy na zachód jedziemy "na dowód", mamy dostęp do Internetu i telefonów komórkowych, a wrócić można choćby tanimi liniami za kilkadziesiąt złotych.

Według fundacji Itaka, problemy zaczynają się od źle przygotowanego wyjazdu. Wierzymy, że bez znajomości języka obcego zarobimy kokosy i oddajemy się w ręce nieuczciwych pośredników lub jedziemy "w ciemno", licząc na łut szczęścia. Na miejscu zostajemy bez pieniędzy i perspektyw, co rodzi kolejne problemy.

– Wielu Polaków, wstydząc się porażki, którą ponieśli za granicą, urywa kontakt z rodziną, pada ofiarą handlu ludźmi, łamie prawo. Zdarza się, że stają się bezdomni – tłumaczy Joanna Gogolińska z Itaki.

Życie kloszarda nie takie słodkie


Najwięcej o takim życiu możemy się dowiedzieć od osób, które szczęśliwie wróciły do Polski. Jedną z nich jest 24-letni Krzysiek, który nie chce wyjawić nazwiska. Pojechał do Anglii kilka lat temu z kolegą, bo był przekonany, że banalnie prosto jest dostać pracę, choćby na farmie owoców. – Wydawało nam się, że nie musimy zgłaszać się do agencji z Polski, bo jesteśmy lepsi niż większość osób, które szukają pracy miesiącami. W końcu znamy angielski, jesteśmy młodzi... Myśleliśmy, że świetnie się orientujemy w zagranicznych realiach – opowiada szczerze.

Na miejscu długo błądzili od farmy do farmy, a pieniądze się kończyły. W końcu zatrudnili się na plantacji szparagów, ale bardzo niskie wynagrodzenie i ciężka praca, w połączeniu z mieszkaniem z kilkoma obcymi osobami w jednym baraku sprawiły, że postanowili poszukać szczęścia w Londynie. – Zbieraliśmy pieniądze na ulicy, spaliśmy w hostelach, w parku lub u przygodnie poznanych znajomych - wspomina.

Okazało się, że śpiewanie na chodniku to wcale nie jest aż tak przyjemne zajęcie. Właściwie z nudów pojawiły się narkotyki, a jak są narkotyki, to potrzeba więcej pieniędzy. - Zaczęliśmy okradać domy – mówi Krzysiek. Tak minęło mu upojne lato. Gdy zaczęło się robić zimno, Krzysiek zdał sobie sprawę, że nie może ćpać i spać na ławce całą zimę i że życie na obczyźnie trochę wymknęło mu się spod kontroli. – Naprawdę miałem więcej szczęścia niż rozumu – podsumowuje po czasie.

– Nie miałem nawet za co wrócić do domu, więc dojechałem na gapę nad morze, stanąłem przy wejściu na prom na angielskim wybrzeżu i prosiłem o podwózkę. Na szczęście spotkałem Czechów, z którymi pokonałem większość drogi, a potem złapałem autostop do Warszawy.

Od wina zapomnieli jak mają na imię

Dziś Krzysiek pracuje jako telemarketer w Warszawie i nie wybiera się już za granicę. Nie żałuje swoich doświadczeń, ale ma świadomość, że niewiele brakowało, a to on byłby tym zaginionym. – Uratowało mnie w zasadzie tylko to, że byłem młody i za bardzo się nie martwiłem, no i znałem angielski. Jasne, głupio mi było wrócić do rodziców po paru miesiącach z niczym, ale nie chciałem skończyć jak rodacy, którzy leżą pijani na dworcu, nie potrafią po angielsku nawet się przedstawić i zapomnieli od taniego wina jak mają na imię. A do tego było blisko - mówi.

W 2011 roku odnalazło się 61 z 73 zaginionych w Anglii Polaków. Co roku więc kilkanaście osób przepada na stałe. Polacy, którzy wyjechali za granicę to 20 proc. wszystkich osób poszukiwanych przez fundację Itaka. Gdzie są teraz? Ci, którzy żyją, najczęściej – na ulicy. Jedni wstydzą się wrócić brudni i biedni do rodziny, inni nawet nie mają pomysłu jak to zrobić bez środków, choćby na telefon do domu. Tak jak opisywał to Krzysiek, wielu rodaków ucieka się więc do wegetacji, przetykanej co najwyżej pracą dorywczą.

Jedzą szczury, żyją w namiocie

Przykłady takich historii opisywanych w brytyjskich i polskich mediach można mnożyć. "Daily Mail" alarmował o koczowisku bezdomnych z Polski, którzy spali w namiotach w Lincoln w środkowej Anglii, bo nie było ich stać nawet na bilet do Londynu, by w konsulacie wyrobić zagubiony dowód. "Wysokie obcasy" pisały z kolei o naszych rodakach, którzy w londyńskich zaułkach pieką szczury i gołębie, a także polują w parkach na dzikie kaczki.

Megan Stewart, z organizacji pomagającej bezdomnym Thames Reach, wyznała w "The Guardian", że Polacy gotujący w garnku szczury w swoim koczowisku to najgorsze, co widziała przez 30 lat pracy. Londyńskie szczury są przy tym regularnie karmione trutką, więc zjedzenie takiego gryzonia może się skończyć – i często kończy – tragicznie. Osoba po skosztowaniu takiego przysmaku wstydzi się pójść do szpitala, a tym bardziej wrócić chora i bezdomna do domu.

Według fundacji "Barka", która stara się pomagać bezdomnym rodakom, bez żadnego źródła utrzymania na ulicy żyje w Anglii ok. 2-4 tysiące Polaków, a już co dziesiąty angielski bezdomny przyjechał znad Wisły. Z tego powodu doradca burmistrza Londynu stwierdził w marcu, że za losy bezdomnych z innych krajów, nie będzie dłużej odpowiadał rząd Wielkiej Brytanii. "Barka" boryka się więc z problemami finansowymi. Władze Londynu wycofują się z pomocy dla organizacji, której udało się odesłać do Polski już prawie 3 tysiące osób, a na rząd Polski nie ma co liczyć.

NN znad Wisły


W jeszcze gorszej sytuacji niż bezdomni, którzy mogą liczyć na pomoc "Barki" są ci, którzy weszli na ścieżkę przestępczości lub padli jej ofiarą. Często takie osoby odnajdują się po latach, z dala od miejsca zamieszkania jako NN i tylko przypadek decyduje o tym czy rodzina kiedykolwiek dowie się o ich zgonie.

Tak było np. w przypadku 27-letniego Andrzeja K., który został porwany w 2010 roku w Londynie i odnalazł się martwy 10. miesięcy później w centralnej Anglii. Z opublikowanej, przez Scotland Yard, listy 17. najbardziej poszukiwanych przestępców zza granicy, ukrywających się na Wyspach, 8. to Polacy.

Niewesoło wygląda też sytuacja kobiet, które skusiła wizja wysokich zarobków jako "escort" lub striptizerka. Część z nich przyjechała do innej pracy, ale gdy okazało się, że nie jest o nią tak łatwo, wybrały karierę w sex biznesie. Zdarza się, że ze wstydu odcinają się od rodziny i ślad po nich ginie. Inne, pobite i wykończone trafiają na ulicę lub jadą do innych, nie tylko europejskich krajów (nie zawsze z własnej inicjatywy), by dalej szukać szczęścia.

Wstyd gorszy niż sama bezdomność

Jednak wbrew pozorom sytuacja osób, które znalazły się na ulicy, nie jest aż tak tragiczna. Zwykle to wstyd, żal czy przerażenie nie pozwalają zdesperowanym Polakom realnie ocenić sytuacji, a przecież często istnieją dla nich drogi ratunku. Szczególnie, jeśli wyciągniemy do nich rękę. Jeśli codziennie mijamy bezdomnego, który mówi po polsku, warto zapytać czy nie potrzebuje pomocy. Często takie osoby nawet nie wiedzą, gdzie jest konsulat i co mogą w nim uzyskać, niekiedy poddały się i nie umieją już szukać pomocy.

Czasem wystarczy tylko podać takiej osobie numer do fundacji Itaka lub skontaktować się z jej rodziną, która będzie wdzięczna za jakikolwiek sygnał od krewnego. Osoby zajmujące się pomocą bezdomnym radzą, by pomagać wtedy, gdy możemy umożliwić komuś lepsze życie. A więc warto dawać jedzenie, zatrudnienie (choćby dorywcze) czy kupić bilet lotniczy, ale nie dawać pieniędzy, czy alkoholu, które mogą pogorszyć sytuację. Najlepiej jest zgłosić się do polonijnej organizacji, takiej jak „Barka”, która bezpośrednio pomaga potrzebującym tego Polakom.

Sprawdzać pośredników

A jak uchronić się przed kłopotami za granicą? Przede wszystkim, jechać do kraju, którego język zna się co najmniej w stopniu komunikatywnym. Części rodaków Anglia jawi się jako eldorado, w którym praca czeka na każdego, podczas gdy w rzeczywistości konkurencja jest bardzo duża. Zanim więc wybierzemy się do pracy "w ciemno", warto przypomnieć sobie, jak traktowani są na polskiej ulicy np. Romowie, którzy chcą uzyskać pracę, a nie znają języka i polskich realiów. Jest im bardzo ciężko i nikt nie traktuje ich poważnie – tak samo będzie z Polakiem, który ledwo "duka" w obcym języku swoje imię.

Druga uwaga dotyczy pośredników. Obecnie łatwo jest "prześwietlić" każdą firmę, wystarczy sprawdzić opinie o niej w Internecie, np. na stronie www.pracawunii.fora.pl. Każdy polski pośrednik musi też być zarejestrowany na stronie www.kraz.praca.gov.pl.

Poradnik "Co trzeba wiedzieć, aby bezpiecznie wyjechać do pracy za granicę?" jest dostępny na stronie internetowej www.mpips.gov.pl, a Itaka ma portal bezpiecznapraca.eu, na którym są wszystkie wskazówki potrzebne do bezpiecznego wyjazdu. Dobrze jest też zabezpieczyć sobie finansowo pobyt (np. rezerwacja hostelu na pierwszy tydzień) i powrót, np. poprzez kupno otwartego biletu lotniczego. Przykładowo – w Wizzair można za 40 zł dodatkowej opłaty dowolnie zmieniać datę powrotu.

Koniecznie dajmy też znać rodzinie, dokąd dokładnie wyjeżdżamy i zanotujmy adresy znajomych, a nawet polskich sklepów, parafii czy klubów w okolicy. W przeciwnym razie może nas spotkać los Polaka, który kilka miesięcy temu zamieścił na jednym z portali polonijnych takie ogłoszenie: "Witam, w UK jestem już drugi tydzień, nie mam pracy, mieszkania, przez to nie mam nawet konta w banku, a bez konta nigdzie mnie nie chcą przyjąć. Proszę o pomoc, nie mam gdzie wracać, mam 3 funty, nie mam co jeść i nie wiem co robić, mam 20 lat, podejmę każdą pracę".

Konsul, La Strada, hostele

Co zrobić, jeśli znaleźliśmy się w podobnej sytuacji? Po pierwsze, skontaktować się z konsulatem RP w Londynie, mieszczącym się przy 73 New Cavendish Street. Pod adresem london.op@msz.gov.pl można zgłosić nieszczęśliwy wypadek, zatrzymanie, kradzież dokumentów lub inne kłopoty – poradę można uzyskać telefonicznie lub na miejscu. Konsul może np. założyć pieniądze za powrót do kraju. Pomocy kobietom, które padły ofiarą handlu ludźmi lub są zmuszone do prostytucji, udziela La Strada pod numerem +48 22 628 99 99.

Na stronie www.homelessuk.org można natomiast znaleźć organizacje, które pomogą w znalezieniu mieszkania, pożywienia czy udzielą kredytu, by wyjść z najgorszej opresji. Pod numerem 0808 800 4444 w godzinach 8:00-20:00 można znaleźć informacje o noclegu lub poradę. Informacje udzielane są głównie po angielsku, ale warto pytać o tłumacza. Poza tym, warto zgłosić się do "Barki", która działa w Londynie. Informacje o adresach można znaleźć na stronie www.barkauk.org lub pod numerem 020 7357 6479.

Organizacja ma wiele przykładów udanej pomocy ludziom, którzy kiedyś żyli na ulicy, a dziś zarabiają na swoje utrzymanie i coraz lepiej radzą sobie w Anglii. Poza tym nie każdy wie, że w Londynie istnieją hostele, kosztujące nawet od 4,50 funta za noc. Jednym z nich jest np. "639" przy 639 Harrow Road w dzielnicy Kensal Green.

Skontaktują się z rodziną

Dla osób, które wstydzą lub obawiają się skontaktować z rodziną, Itaka ma całodobową infolinię (0801 24 70 70), dzięki której skontaktuje się z krewnymi w naszym imieniu. Powrót do domu z nieudanego wyjazdu bywa traumatycznym doświadczeniem, ale organizacja nie tylko pomaga w samym dostaniu się na miejsce, ale też w adaptacji do polskich warunków.

Ma poradnię psychologiczną, a nawet poradnię dla rodzin, które z powodu zaginięcia krewnego (np. żywiciela rodziny) znalazły się w trudnej sytuacji materialnej. Warto też zapytać napotkanych w Anglii Polaków lub policję o adresy najbliższych organizacji polonijnych. Często klub, parafia czy sklep mogą udzielić choćby doraźnej pomocy. Zapytanie o nią nic nie kosztuje, a samotność na ulicy należy do jednych z bardziej przygnębiających doświadczeń.

A co może zrobić rodzina zaginionego? Ambasada Polski w Londynie radzi na swojej stronie: "W tego rodzaju przypadkach należy zgłosić zaginięcie osoby w najbliższej jednostce policji w Polsce, właściwej zgodnie z ostatnim miejscem pobytu zaginionego. Policja za pośrednictwem Interpolu może podjąć poszukiwania takiej osoby". Wydział konsularny Ambasady RP w Londynie nie ma możliwości samodzielnego prowadzenia poszukiwań na terytorium Wielkiej Brytanii. Dodatkowe informacje w sprawach osób zaginionych są dostępne pod adresem zaginieni.pl.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...o-polakow/els87

NEVIL - Pon Lis 18, 2013 17:31

Przeczytajcie jak ludzie pracują. Złotówka za kilogram.
==========================================

Reporterka "Gazety" pracowała jako zawijacz w fabryce krówek: Jestem zszokowana warunkami pracy i płacy



Przez osiem godzin zawijam cukierki w papierki. Jak nabiorę wprawy, dostanę 3 złote za kilogram, potem - gdy będę jeszcze szybsza - już tylko złotówkę

Więcej: http://wyborcza.pl/1,8764...ecznosc.html#MT

NEVIL - Pon Lis 25, 2013 12:33


Abstrachuje obśmiewają pierwszą pracę. Szydzą z szefów i bonusów


Zamiast służbowego auta zniżkowe bilety na autobus i 5 minutowa przerwa na lunch. Choć w ogłoszeniach o pracę pracodawcy piszą o pracy w centrum miasta i ścieżce rozwoju, rzeczywistość bywa zupełnie inna. W kolejnym filmie AbstrachujeTv punktuje absurdy, tym razem- pierwszej pracy i zatrudniania na staż.

źródło + video: http://www.hotmoney.pl/Ab...-bonusow-a32443

NEVIL - Pon Lis 25, 2013 13:31


Umowy śmieciowe: czy można z nimi walczyć?


Umowy "śmieciowe". To bardzo modny w ostatnim czasie temat. Dzięki związkom zawodowym, które wrzuciły do nich na równi umowy zlecenia, o dzieło oraz umowy o pracę zawarte na czas określony, usiłuje się zmusić ustawodawcę polskiego do tego, by zmienił regulacje prawne w tym zakresie w taki sposób, by wyeliminować te umowy z obiegu.

Rzeczywiście jest tak, że duża grupa osób pracuje na umowach zlecenia lub o dzieło. Jednak sprzeciw przeciwko tym umowom nie do końca jest uzasadniony. Gro pracowników zatrudnionych na podstawie tego rodzaju umowach to studenci, którzy nie mogą sobie pozwolić na spędzanie w pracy całego etatu z jednej strony i którzy muszą jeszcze pogłębiać swoją wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną, aby stać się pełnowartościowymi pracownikami z drugiej strony.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...zyc,1,34,3.html

NEVIL - Sro Gru 04, 2013 16:57

Komentarz:

anne-bonney

Gratuluję Pani odwagi i siły i życzę, żeby się Pani poukładało za granicą!
Pewnie przeczyta tu Pani jeszcze wiele niemiłych komentarzy, ale proszę się nie przejmować - tym, którym się w tym momencie lepiej układa, ciężko jest przyjąć do wiadomości, że mogą się znaleźć w podbramkowej sytuacji, nawet niekoniecznie tylko i wyłącznie ze swojej winy. "Bezpieczniej" wyobrażać sobie, że jak ktoś ma trudną sytuację finansową, to albo jest głupi, niezaradny, nie umiał jako nastolatek wybrać zawodu, albo wręcz przeciwnie jest za mądry, zbyt wykwalifikowany...Można by tutaj wpisać cokolwiek.
Wszyscy popełniamy błędy, nie każdy ma tyle szczęścia, aby spaść na cztery łapy. Trudno jednak dopuścić do siebie myśl, że każdego z nas może spotkać to samo.
A gdy już się znajdzie człowiek w krytycznej sytuacji, zostaje z tym zwykle sam, bo od rodaków usłyszy, że jest sam sobie winien, nieudacznik i generalnie najlepiej, żeby już jako niemowlę został zrzucony ze skały, bo słabych jednostek tutaj nie potrzebujemy. Żadnej solidarności, żadnej pomocy, każdy patrzy na siebie i swój portfel, byle tylko choćby nawet przez przypadek przyczynić się do polepszenia czyichś warunków. "MOJE podatki na to nie pójdą" - to jeden z moich "ulubionych komentarzy czytelników GW.
A Państwo tez ci nie pomoże, chociaż logicznym jest, że skoro tutaj pracujemy, oddajemy składki, podatki, to nie po to, aby później być pozostawionym na pastwę losu.
A to Państwo nie zapewnia wiele; ani równych praw, ani egzekwowania prawa pracy, ani dobrze działających urzędów, ani pomocy socjalnej w podbramkowej sytuacji - wymieniać można by długo. Zamiast tego posiedzenia sejmu często wyglądają jak kłótnie w piaskownicy, farsa.
Dlatego podobnie jak Pani, myślę o wyjeździe i oddaniu swojej siły, kreatywności, energii, podatków w miejscu, w którym wiem, że będę szanowana jako wyborca i człowiek, i w którym nie zostawia się osoby uczciwie pracującej przez wiele lat w potrzebie. W którym też ludziom nie wydaje się, że kapitalizm to coraz większy egoizm, obojętność wobec innych, spychanie słabszych, mających mniej szczęścia, po za nawias. To nie dorabianie się kosztem innych i zagarnianie zysku pod siebie. To właśnie nie podoba mi się u nas najbardziej.

=========================================

Mam 48 lat, od roku na emigracji, polskie państwo nigdy mi nie pomogło [LIST]




Chcę opowiedzieć, jak to jest, kiedy jest się po prostu zwykłym, naiwnym człowiekiem, który jedynie potrafi dobrze pracować, być przyzwoitym, dobrym człowiekiem i nie krzywdzić innych.


Przeczytałam list "Poddaję się - emigruję. Pracuję od 20 lat i nie mam nic - tylko długi". Moja historia jest jakoś niezwykle podobna i zupełnie inna. Oto ona.

Mam 48 lat, w Polsce skończyłam studia humanistyczne, przepracowałam 26 lat w jednej państwowej firmie, a teraz od sześciu miesięcy jestem gosposią w angielskim domu.

Jak do tego doszło?

Więcej: http://wyborcza.pl/1,9589...gn=wyborcza#Cuk

NEVIL - Nie Gru 08, 2013 13:11


Zamiast zielonej – bezludna wyspa!




Sześć lat urzędowania rządu premiera Donalda Tuska dobitnie pokazało, że zamiast tworzyć miejsca pracy, rząd woli, aby Polacy w poszukiwaniu pracy emigrowali za granicę. Dzięki temu stopa bezrobocia nie wzrosła tak gwałtownie w ostatnich latach, jak można było się tego spodziewać. Taka polityka jest jednak drogą donikąd. Już za kilka lat możemy bowiem stać się najbardziej wyludnionym krajem w UE, całkowicie pozbawionym ludzi młodych. A wtedy rozwój gospodarczy Polski może stać się nieosiągalnym marzeniem!

Niemiecki Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden poinformował, że liczba Polaków emigrujących do Niemiec w drugim półroczu 2013 r. zwiększyła się w stosunku do wyników z pierwszego półrocza o 4,3 proc.

Nie tylko miejsca pracy

Dane niemieckiego urzędu za pierwsze półrocze 2013 r. mówią, że do Niemiec przybyło 93 tysiące Polaków, zaś w ciągu czterech miesięcy drugiego półrocza do Niemiec przybyło ich już 97 tysięcy. Niemcy to nadal jeden z najważniejszych kierunków emigracji zarobkowej Polaków. Niemiecka gospodarka ma dzisiaj do zaoferowania Polakom m.in. aż 33 tysiące nieobsadzonych miejsc nauki zawodu. Strona niemiecka podkreśla, że szczególnie mile widziani są z kandydaci z Polski z dobrym wykształceniem i wysokimi kwalifikacjami. Na nich wszystkich ma czekać w Niemczech praca. Ale wraz z ofertą pracy Niemcy coraz częściej proponują Polakom jeszcze jedno udogodnienie, bardzo atrakcyjne. A mianowicie możliwość znacznie szybszego niż do tej pory uzyskania niemieckiego obywatelstwa. Gra jest zatem warta świeczki. Wystarczy przy tym wspomnieć, że osoba posiadająca niemieckie obywatelstwo ma w Niemczech czynne prawo wyborcze, możliwość udania się do USA bez wizy, a przede wszystkim jest w pierwszej kolejności zatrudniana przez niemieckich pracodawców. Oferta niemieckiego obywatelstwa połączona z dużymi szansami na pracę może być zatem dla wielu Polaków, zwłaszcza tych młodych, którzy w swoim kraju pozbawieni są jakichkolwiek perspektyw, bardzo kusząca.

Masowy exodus

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...-bezludna-wyspa

NEVIL - Czw Gru 12, 2013 13:22

Komentarz:

~Roger z Krakowa :

Na Zielonej Wyspie Tuska powinno przysługiwać nie 3 dni, a 3 lata na poszukiwaniu pracy.

======================

Zwolnienie na poszukiwanie pracy


Długoletniemu pracownikowi-emerytowi, pracodawca wypowiedział umowę o pracę. Rozwiąże się ona po upływie trzech miesięcy, co nastąpi 31 grudnia 2013 r. Czy pracownikowi przysługują 3 dni wolnego na poszukiwanie pracy?



TAK. Uprawnieniem przysługującym pracownikowi, któremu pracodawca wypowiada stosunek pracy, są dni wolne na poszukiwanie pracy. Do skorzystania z tego prawa muszą być jednak spełnione pewne wymogi. Omawiane dni wolne przysługują pracownikowi w okresie co najmniej dwutygodniowego wypowiedzenia umowy o pracę, dokonanego wyłącznie przez pracodawcę (art. 37 § 1 Kodeksu pracy, Dz. U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 ze zm.). Pracownik za ten okres zachowuje prawo do wynagrodzenia.

Wymiar zwolnienia wynosi:

2 dni robocze - w okresie dwutygodniowego i jednomiesięcznego wypowiedzenia,

3 dni robocze - w okresie trzymiesięcznego wypowiedzenia, także w przypadku jego skrócenia na podstawie art. 361 § 1 K.p.

Jak wynika z pytania, umowa została wypowiedziana przez pracodawcę i okres jej wypowiedzenia wynosi co najmniej 2 tygodnie. Zatem przesłanki ustawowe uprawniające do dni wolnych na poszukiwanie pracy są spełnione. Nie stoi na przeszkodzie także fakt, że pracownik posiada uprawnienia emerytalne. Status emeryta nie wyklucza bowiem podjęcia pracy zarobkowej. Odmowa udzielenia pracownikowi-emerytowi zwolnienia na poszukiwanie pracy, pomimo spełnienia warunków ustawowych, może być również uznana za nierówne traktowanie w zakresie rozwiązania stosunku pracy (dyskryminację).

źródło: http://biznes.onet.pl/pra...63,1,news-detal

NEVIL - Pią Gru 13, 2013 23:44



Wielka Brytania zaostrza testy dla imigrantów, którzy ubiegają się o zasiłki. Urzędnicy będą teraz pytać m.in. o poszukiwania pracy w ojczyźnie i znajomość angielskiego.

Brytyjczycy od dawna sprawdzają, czy imigranci składający wniosek o wsparcie przybyli na Wyspy, aby osiedlić się na dobre i pracować, czy też są jedynie "turystami zasiłkowymi". Kilkanaście dni przed otwarciem rynku pracy dla obywateli Bułgarii i Rumunii zdecydowali się jednak zaostrzyć testy. Zmiany uderzą także w inne nacje, w tym Polaków, których według spisu z 2011 r. mieszka w Anglii i Walii ok. 580 tys.

Od przyszłego tygodnia urzędnicy będą mogli zadawać 100 nowych pytań, m.in. o poszukiwania pracy w ojczyźnie i znajomość angielskiego. Założenie jest proste: jeśli nie znasz języka, masz mniejsze szanse na zatrudnienie. A więc i na niektóre zasiłki, takie jak Jobseeker's Allowance (dla poszukujących pracy) lub Housing Benefit (mieszkaniowy).

Zaostrzenie przepisów skrytykowała Komisja Europejska. Podkreśliła ona, że celem testów powinno być ustalenie "centrów interesów życiowych" danej osoby, a nie badanie jej umiejętności językowych. - Wygląda na to, że rząd chce zaognić konflikt. Mam nadzieję, że ma dobrych prawników, bo inaczej Wielka Brytania zapłaci duże grzywny - komentuje na łamach "Daily Telegraph" anonimowy unijny dyplomata. - Dyskryminacja ludzi z uwagi na język jest nielegalna. Czy Londyn byłby szczęśliwy, gdyby emerytom w Hiszpanii lub emigrantom we Francji podsunięto test językowy, aby mogli dostawać świadczenia, do których są uprawnieni?

Bruksela i tak uważała dotychczasowe testy Brytyjczyków za zbyt ostre. Ma ku temu podstawy, bo między 2009 a 2011 r. Wielka Brytania odmówiła prawa do zasiłków aż 64 proc. z 42,8 tys. imigrantów z UE, którzy się o nie ubiegali.

Tymczasem Londyn szykuje już kolejne reformy. Pod koniec listopada premier David Cameron zapowiedział, że przez pierwsze trzy miesiące po przyjeździe imigrantom z UE nie będzie przysługiwać zasiłek dla bezrobotnych. A gdy później go dostaną, to tylko na pół roku - chyba że udowodnią, iż mają realne szanse na znalezienie pracy. Osoby bez zatrudnienia, które śpią na ulicy lub żebrzą, będą wydalane. Dostaną też roczny zakaz powrotu do Wielkiej Brytanii. A bezrobotni imigranci, którzy dopiero przybyli na Wyspy, nie będą uprawnieni do zasiłku mieszkaniowego.

Downing St. przekonuje, że zmiany są zgodne z unijnym prawem, ale dwie londyńskie ekspertki, które "Gazeta" poprosiła o ocenę, dr Helen Wray z Uniwersytetu Middlesex i prof. Elsbeth Guild z Uniwersytetu Królowej Marii stwierdziły inaczej.

Antyimigracyjna ofensywa rządzących konserwatystów wynika głównie ze strachu przed populistyczną Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która podbiera im wyborców. Coraz większą presję na Camerona wywierają też bardziej eurosceptyczni członkowie jego własnej partii.

Wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbędą się w 2015 r. Cameron obiecał, że jeśli je wygra, postara się zreformować Unię, a następnie do końca 2017 r. przeprowadzi referendum na temat dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE.

Więcej:
http://wyborcza.pl/1,7547...taniesz.html#MT

NEVIL - Sob Gru 14, 2013 13:33

Praca przy zbiorach pieczarek



Zbiory pieczarek w Holandii od lat cieszą się dużym zainteresowaniem Polaków. To kraj przodujący w hodowli tych grzybów w Europie. Sezon na pieczarki trwa praktycznie przez cały rok. Do wykonywania tego zajęcia najczęściej zatrudniane są kobiety.





Holandia to drugi co do wielkości producent pieczarek w Europie. Po tym względem ustępuje jedynie... Polsce. Nic więc dziwnego, że to właśnie z naszego kraju rekrutuje się najwięcej osób zatrudnionych w tej branży. Jedną z nich jest Ania z Zarzecza (woj. podkarpackie), która w ciągu ostatnich trzech lat pracowała dwukrotnie przy zbiorach pieczarek w miejscowości Hedel w prowincji Geldria (Gelderland).

- Zajęcie to wymaga sporego wysiłku, a to ze względu na coraz wyższe normy narzucane pracownikom przez hodowców - podkreśla Ania. - Wiele zależy od tego do jakiej pieczarkarni się trafi. Wymagania stawiane pracownikom nie są zbyt wygórowane. - Pracują tam w większości Polacy, więc nie trzeba znać nawet języka, a i doświadczenie nie jest tu warunkiem koniecznym - mówi Ania. Stawka godzinowa dla zbieraczek waha się w granicach 7-8 euro. Przy czym trzeba podkreślić, że pracownicy rozliczani są najczęściej w systemie akordowym. Daje to szansę na wyższe z zarobki, choć ze względu na wspomniane normy nie jest to wcale takie oczywiste.

Praca na akord


- Wysokość godzinowej stawki zależy od ilości zebranych grzybów. Należy o tym pamiętać przy przeglądaniu ofert pracy - mówi Ania. - Pracodawcy i pośrednicy kusząc wysokimi zarobkami pomijają w ogłoszeniach normy, jakie należy wyrobić, by osiągnąć określoną stawkę. Najczęściej jest to 30-35 kg zebranych grzybów w ciągu godziny. Taki wynik jest w zasięgu ręki doświadczonej zbieraczki. Początkujący pracownicy muszą się liczyć z mniejszymi dochodami. - Każdy pracownik posiada swój własny kod, który przykleja na skrzynki z zebranymi pieczarkami - wyjaśnia Ania. - Dzięki temu pracodawca wie dokładnie, ile grzybów zebrały poszczególne osoby.

W większości przypadków hodowcy pieczarek zapewniają pracownikom odpłatne zakwaterowanie. Jest to wydatek rzędu 60-70 euro tygodniowo. Najczęstszym sposobem rozliczenia za mieszkanie jest potrącanie pieniędzy z wypłaty. Większość agencji oczekuje od zatrudnionych minimum ośmiu tygodni pracy.

Kobiece dłonie w cenie


Każdy, kto choć raz miał okazję przebywać w nowoczesnej pieczarkarni wie, że grzyby rosną tam na specjalnych regałach uprawowych, umieszczonych jedne pod drugim. Pieczarki zrywane są ręcznie przy pomocy aluminiowego wózka z ruchomym podestem, który umożliwia zbieranie grzybów z wyższych poziomów. Pracującą na wysokości zbieraczkę chronią barierki okalające podest lub szelki bezpieczeństwa mocowane klamrą do regału. Wysokość podestu regulowana jest za pomocą korby i hamulców blokujących. Choć w pieczarkarniach panuje duża wilgotność i wysokie temperatury, jest to o wiele przyjemniejsze zajęcie niż zbieranie plonów na polu.

- Pieczarki to w Holandii towar eksportowy. Odbiorcy grzybów, głównie przedstawiciele największych sieci supermarketów, przeprowadzają w pieczarkarniach regularne inspekcje, zwracając uwagę na jakość grzybów - mówi Ania. - Pieczarki należy zbierać delikatnie, aby możliwie w jak najmniejszym stopniu narażać je na dotyk dłoni. Hodowcy są na to szczególnie wyczuleni, gdyż każdy ślad palców na pieczarce przyspiesza psucie. Nieprzypadkowo przy rekrutacji pracowników pracodawcy preferują kobiety, głównie ze względu na ich delikatnie ręce. Grzyby sortowane są według wielkości, koloru blaszek, kształtu, trwałości, otwartych, zamkniętych kapeluszy itp. Następnie ważone i umieszczane w skrzynkach układanych na specjalnych regałach.

Uwaga na nadużycia


Zajęcia przy zbiorach pieczarek w Holandii najlepiej poszukać za pośrednictwem agencji zatrudnienia. W Polsce działa wiele filii holenderskich biur (głównie na Dolnym Śląsku) rekrutujących pracowników do takiej pracy. Odradzamy korzystanie z anonimowych ogłoszeń zamieszczanych w internecie przez prywatnych pośredników. Zdecydowana większość z nich to pospolici naciągacze szukający okazji do wyłudzenia pieniędzy.

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z wieloma przypadkami wyzyskiwania Polaków przez hodowców pieczarek. Największym echem odbiło się bankructwo znanej pieczarkarni Prime Champ. Był to jeden z największych producentów pieczarek w Europie. Jedną z głównych przyczyn upadku firmy był wyzysk pracowników z Polski. Na to wszystko nałożyły się jeszcze kłopoty finansowe. W momencie ogłoszenia bankructwa w firmie pracowało ponad 750 osób. Sprawa Prime Champ stała się głośna na całą Holandię. Zabrał w niej głos nawet wicepremier i minister spraw społecznych Holandii Lodewijk Asscher. Miało to miejsce w styczniu tego roku, przy okazji aresztowania dyrektora tej holenderskiej firmy. Mężczyznę oskarżono o wyzyskiwanie zatrudnionych w jego zakładzie Polek. Okazało się, że nasze rodaczki pracowały tam po kilkanaście godzin dziennie bez możliwości uzyskania urlopu. Kobiety otrzymywały zaniżone wynagrodzenie, niezgodne z przepisami o płacy minimalnej. Ponadto stosowano bezprawne potrącenia za mieszkanie, ubezpieczenie i jedzenie.

Do nadużyć dochodziło też w innych pieczarkarniach. Nasi rodacy skarżyli się najczęściej na zawyżone normy i wydłużony czas pracy, sięgający nawet 16 godzin dziennie. Sporo do życzenia pozostawiały też warunki zakwaterowania. Zdarzało się, że pracownicy gnieździli się po kilka osób w niewielkich pokojach. Z uwagi na te naganne praktyki, lepiej omijać pieczarkarnie, które nie cieszą się dobrą opinią wśród Polaków.


źródło: http://praca.interia.pl/n...ampaign=firefox

NEVIL - Nie Gru 15, 2013 20:51

Ale ze statystykami to jest tak: jak koń ma cztery nogi, a ja dwie, to średnio mamy po trzy... :-)
=================


Ranking wynagrodzeń: Ile można zarobić w małym mieście?




Statystyki dotyczące poziomu wynagrodzeń w miastach ograniczają się zazwyczaj do największych metropolii, a w szczególności do stolic województw. W przypadku mniejszych miejscowości publikowane są najczęściej dane ogólne. Ile zarabia się w stolicach powiatów?


Postanowiliśmy uzupełnić luki w tym zakresie i zbadać jak kształtują się płace w mniejszych miastach, w których liczba mieszkańców nie przekracza 75 tysięcy. Wśród mniejszych miast najwyższe przeciętne wynagrodzenia odnotowano w 2012 roku w Polkowicach. W tym dolnośląskim mieście mediana zarobków wyniosła 5 235 PLN brutto miesięcznie. Na drugim i trzecim miejscu rankingu znalazły się miasta wchodzące w skład aglomeracji warszawskiej – Piaseczno i Pruszków. Przeciętne wynagrodzenie wyniosło tam odpowiednio 5 000 PLN i 4 400 PLN. Warto podkreślić fakt, że 8 na 10 uwzględnionych w rankingu miast jest położonych w bezpośrednim sąsiedztwie miast wojewódzkich, co z pewnością jest jednym z czynników wpływających na wysokość płac.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ym-miescie.html

NEVIL - Nie Gru 15, 2013 21:08


W 2014 roku zaoszczędzimy 2 dni urlopu wypoczynkowego




W przyszłym roku pracownicy zaoszczędzą 2 dni urlopu. Za 3 maja i 1 listopada czas wolny odda im pracodawca.

Kalendarz świąt w 2014 r. układa się w ten sposób, że dwukrotnie przypadają one w sobotę. Chodzi o 3 maja i 1 listopada. Tradycyjnie w te dni pracownicy ze względu na wyjazdy na wypoczynek i groby bliskich są zainteresowani jak najdłuższym czasem wolnym od pracy. W 2014 r. dodatkowy wypoczynek otrzymają od firmy.

Zgodnie z art. 130 par. 2 k.p. każde święto występujące w okresie rozliczeniowym i przypadające w innym dniu niż niedziela obniża wymiar czasu pracy o 8 godzin. Ten dodatkowy wypoczynek należy się pracownikowi niezależnie od zapewnienia mu wolnej soboty.

Sejm przy okazji wprowadzenia wolnego w Trzech Króli zniósł zasadę jego oddawania za święto przypadające w niepracującą sobotę. Był to ukłon w stronę pracodawców, którzy twierdzili, że nie stać ich na dodatkowe dni wolne dla pracujących. Posłowie wprowadzili więc art. 130 par. 21 k.p. W efekcie, jeżeli święto przypada w dniu wolnym wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, to nie obniża ono wymiaru czasu pracy.

Przepis został zaskarżony przez NSZZ „Solidarność” jako niezgodny z konstytucją. Związkowcy argumentowali, że nawet w jednej firmie pracownicy będą mieli różną liczbę dni wolnych, bo nie wszyscy taką „wolną sobotę” muszą mieć w tym samym dniu tygodnia. Dla zatrudnionych w administracji może ona przypadać w sobotę, ale w przypadku działu produkcji ze względów technologicznych czy logistycznych np. w poniedziałek. Poza tym były obawy, że pracodawcy będą tak ustalać czas pracy w danym roku, aby większość świąt przypadała w dni realizujące zasadę przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Trybunał Konstytucyjny 2 października 2012 r. podzielił wątpliwości „Solidarności” i uznał, że art. 130 par. 21 był niezgodny z ustawą zasadniczą i przepis w nim zawarty przestał obowiązywać (sygn. akt K 27/11). Zatem pracodawcy muszą udzielić wypoczynku za święto przypadające w wolną sobotę.

W przyszłym roku taka sytuacja będzie miała miejsce dwa razy: w święto Konstytucji 3 maja i Wszystkich Świętych. O tym, kiedy zatrudnieni odbiorą wolne, decyduje pracodawca. Musi się on jednak rozliczyć z niego z pracownikiem w okresie rozliczeniowym, który w większości firm wynosi maksymalnie 4 miesiące. Trzeba pamiętać, że firmy, które zawarły porozumienie na podstawie nowych przepisów pozwalających na elastyczne rozliczanie czasu pracy, będą miały na to nawet 12 miesięcy.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...czynkowego.html

Czytaj też: http://serwisy.gazetapraw..._2014_roku.html

NEVIL - Sro Gru 18, 2013 22:21

Komentarze:

~Przechera :

Praca szczęścia nie daje.

--------------------------------

~powolutku panie Lutku :


Młodzi ,to i głupi. Myślą ,że świat zawojują,a biologia mówi NIE!!!!

----------------------
~hmm :

Zabiły ją te wpisy na Twitterze. 13 tys wpisów?! Kto to przeżyje?
--------------------------

~Bąbel :

Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze.
Następnie poświęca pieniądze, aby odzyskać zdrowie.
Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością,
że nie cieszy się teraźniejszością,
w rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości,
żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć,
po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.
-Dalai Lama

======================================

Nie żyje kobieta, która pracowała przez 30 godzin z rzędu


Mita Diran, 24-let­nia pra­cow­nicz­ka firmy Young & Ru­bi­cam In­do­ne­sia, nie żyje. Zmar­ła krót­ko po tym, jak na Twit­te­rze na­pi­sa­ła, że pra­cu­je bez prze­rwy od 30 go­dzin - czy­ta­my w ser­wi­sie gawker.​com.



Diran była aktywną użytkowniczką Twittera - opublikowała tam ponad 13 tys. wpisów. Ostatni przypadł na 14 grudnia, kiedy pochwaliła się użytkownikom, że pracuje nieprzerwanie od 30 godzin. Kilka godzin później dostała ataku serca, zapadła w śpiączkę i zmarła.

Informacja odbiła się szerokim echem w azjatyckich mediach, gdzie podano, że kobieta zmarła z przepracowania. Pojawiły się też doniesienia, że Diran mogła pracować nawet przez trzy dni bez żadnej przerwy. Lokalne media informowały z kolei, że przyczyną śmierci mogło być regularne spożywanie napojów energetycznych.

Pracodawca kobiety, Young&Rubicam Indonesia, wydał już oświadczenie w całej sprawie. Napisano w nim m.in., że Diran była "utalentowanym copywriterem", a jej śmierć to wielka strata.

Śmierć Diran nie jest pierwszym takim przypadkiem. W maju 2013 roku w Chinach zmarł 24-latek, również pracownik agencji reklamowej. W tym przypadku również donoszono, że zdarzenie mogło mieć związek z przepracowaniem młodego organizmu.

W sierpniu w Londynie znaleziono ciało 21-letniego studenta i stażysty jednego z tamtejszych banków. Przed śmiercią miał pracować trzy dni i trzy noce z rzędu.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...n-z-rzedu/xzftn

NEVIL - Sob Gru 21, 2013 20:36

Przyszłym magistrom ku rozwadze... :-)
=======================

Fachowiec poszukiwany





Skończyły się czasy, kiedy dyplom uczelni wyższej gwarantował pracę. Mimo wszystko absolwenci szukają pracy w pośredniaku. Kłopot w tym, że pracodawcy ich tam nie wypatrują. Wolą absolwentów techników bądź zawodówek z doświadczeniem zawodowym, bo ci są specjalistami w konkretnym fachu.

Jak wynika z danych Powiatowego Urzędu Pracy w Lubinie, wciąż przybywa bezrobotnych z wyższym wykształceniem. – Zarejestrowani u nas absolwenci uczelni najczęściej mają dyplom kierunków humanistycznych, takich jak np. politologia, administracja, pedagogika – wyjaśnia Piotr Bodaj, kierownik referatu pośrednictwa pracy w PUP w Lubinie.

Większe szanse na zatrudnienie mają absolwenci uczelni technicznych. Zdaniem kierownika Bodaja, przyczyny tego zjawiska są dobrze rozpoznawane. W Lubinie nie ma zbyt wielu dużych korporacji, które zatrudniają ludzi z wyższym wykształceniem. Szansę na pracę adekwatną do poziomu wykształcenia młodzi ludzie upatrują w dużych aglomeracjach miejskich, będących siedzibą wielu koncernów, w tym zagranicznych.

Tytuł magistra nie zapewnia pracy, a co najwyżej może ułatwić jej znalezienie. Rynek jest przesycony magistrami. Pracodawcy poszukują osób po zawodówkach i technikach. Jakie oferty zgłaszają najczęściej pracodawcy do pośrednictwa pracy? Lista jest dość obszerna. Nie są to jednak zawody, do wykonywania których potrzebny jest dyplom uczelni wyższej. Na bezrobotnych czekają oferty m.in. sprzedawcy, ochroniarza, pracownika budowlanego, kierowcy, piekarza, fryzjera czy telemarketera.

W Polsce zaniedbano sektor szkolenia zawodowego. Młodzi rzemieślnicy narzekają na brak czeladników. Nie ma też piekarzy, cukierników czy rzeźników. Jest za to masa młodych ludzi z wykształceniem ogólnym.

Dziś statystycznie człowiek zmienia pracę średnio osiem razy w życiu, stąd potrzeba współpracy ze szkołami zawodowymi, urzędami pracy czy rzemieślnikami, którzy prowadzą praktyki przygotowujące do pracy w zawodzie.

źródło: http://www.lubin.pl/aktua...oszukiwany.html

NEVIL - Nie Gru 22, 2013 18:25

Komentarze:

kulawy666

Nie wracaja na swieta tylko przyjechali na swieta a wracaja po swietach

------------------

swojgosc07

Pracowałem w Anglii 3 lata jako specjalista w swoim zawodzie, pracownik umyslowy z wyższym wykształceniem, Place z górnej pólki. Znam swietnie jezyk, Znam Anglików, poznalem jeszcze lepiej. Beda wszystkich chwalic za dobra prace, klepac po ramieniu, usmiechac od ucha do ucha ale w glebi duszy i miedzy sobą nie cierpią żadnych cudzoziemców ( Czy Polakow czy Wlochow czy Hiszpanów dla nich wszystko co nieanglosaskie to barachlo. Nie ma tam innych filmow w telewizji niz anglosaskie. Sa po porostu arcypoprawni ale dwulicowi i falszywi. Klamia tak ze w sami w to prawie wierzą - nauczyli sie tego przez lata kolonializmu. W glebi duszy gardzą Polakami i to sie nie zmieni.
Nie zyczą sobie polaczków w pubach do których chodzą i w luksusowych dzielnicach za miastem. Wiem ze większość naszych jest tam dla socjalii. Poza tym wstydzili by sie przyznac w Polsce po powrocie ze im nie wyszło za granicą. Oczywiscie jest jakies kilkanascie procent fachowców dobrze prosperujacych, Zawsze jednak musza brac poprawkę na ten kraj bo nie sa u siebie. I taka jest prawda. Nasi sa tam tylko z konieczności albo z nieudacznictwa. Amen

=====================

Polacy wracają na święta. Jak im się żyje za granicą? [SONDA]


W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, rocznie liczba urodzeń spada o kilkadziesiąt tysięcy, nasze społeczeństwo coraz szybciej się starzeje. Dlaczego? To efekt emigracji Polaków po wstąpieniu kraju do Unii Europejskiej - wynika z najnowszego raportu Komitetu Badań nad Migracjami PAN.

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta....166988#opinions

NEVIL - Pią Gru 27, 2013 14:12


W 2014 r. zadziała wyrok TK ws. dni wolnych


W 2014 r. pracownicy po raz pierwszy skorzystają z korzystnego dla nich wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. oddawania dnia wolnego za święto przypadające w sobotę. W przyszłym roku w sobotę przypadają 3 maja oraz 1 listopada.



W październiku 2012 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczny z konstytucją przepis Kodeksu pracy, zgodnie z którym za święto przypadające w dniu wolnym od pracy pracodawcy nie musieli oddawać pracownikom dodatkowego dnia wolnego. Obowiązek ten uchylono od 2011 r., wprowadzając w zamian dodatkowy dzień wolny od pracy - święto Trzech Króli.

Od 8 października 2012 r., tzn. od dnia publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw, pracodawcy znów muszą oddawać pracownikom wolny dzień, jeśli święto przypadnie w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy - najczęściej chodzi o sobotę, która dla większości pracowników jest dniem wolnym.

Za dzień świąteczny, który wypadnie w sobotę, pracodawca musi więc zmniejszyć pracownikowi wymiar czasu pracy w innym terminie. W przeciwnym razie pracownicy mogą dochodzić wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.

W 2013 r., już po korzystnym dla pracowników wyroku Trybunału Konstytucyjnego, pracodawcy nie musieli oddawać zatrudnionym dnia wolnego z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy - żadne święto nie przypadało bowiem w sobotę.

W 2014 r. w sobotę przepadną: Święto Konstytucji 3 maja oraz 1 listopada - Dzień Wszystkich Świętych.

W sumie w 2014 r. przypadnie 13 dni świątecznych, wolnych od pracy, lub takich, za które można "odebrać" dzień wolny w innym terminie.

źródło: http://biznes.onet.pl/pra...63,1,news-detal

NEVIL - Sob Gru 28, 2013 12:57

Żerują na desperacji bezrobotnych


Pani Małgorzata wpłaciła 200 zł zaliczki, żeby wyjechać do upragnionej pracy za granicą. Z walizką czekała na dworcu na autobus do lepszego życia. Nie przyjechał. Ona płacze, oszuści śmieją jej się w twarz.

Z danych nadsyłanych do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że niemal 100 tys. osób rocznie, szukając pracy za granicą, korzysta z usług niepublicznych agencji zatrudnienia. To dla wielu jedyny sposób na otwarcie furtki do lepszego życia. Niestety, jak zauważa resort, wciąż pojawiają się informacje o działalności nielegalnych i nieuczciwych pośredników. Choć wydawać by się mogło, że po niemal dziesięciu latach od wejścia Polski do Unii Europejskiej i otwarciu się przed Polakami zagranicznych rynków pracy, zyskaliśmy pewne doświadczenie we współpracy z pośrednikami, wciąż wiele osób nabiera się na czcze obietnice lepszej przyszłości.

Autobus donikąd

Więcej: http://biznes.onet.pl/zer...56,1,news-detal

NEVIL - Sob Sty 04, 2014 09:22

Oferty pracy - czytaj między wierszami


Ogłoszenia o pracę są trochę jak CV - można porównać je do reklam, bo pracodawcy zawsze chcą pokazać się w korzystny sposób, by przyciągnąć najlepszych kandydatów. Jednocześnie, zarówno CV, jak i oferty pracy wymagają, by czytający je zastanowił się głębiej, co zostało ukryte między wierszami i nienapisane wprost. Eksperci monsterpolska.pl prezentują zwroty, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę.

Tak jak CV nie odzwierciedla w 100% tego, jakim jesteś człowiekiem, tak oferty pracy dają tylko pewien obraz całości i nie da się jedynie na ich podstawie stwierdzić, czy pracodawca jest uczciwy. Opis pracy i firmy jest zawarty tylko w kilku zdaniach. Kandydat musi samodzielnie dowiedzieć się, co nie zostało powiedziane lub co dane zwroty w ogłoszeniu naprawdę znaczą.

Przykładowe zdanie z typowej oferty: „Dołącz do naszej szybko rozwijającej się firmy” może oznaczać zarówno pracę pełną wyzwań i szybkie tempo, jak i niskie zarobki oraz brak czasu na szkolenie nowych pracowników.

Więcej: http://www.moja-praca.ego...ami,1,46,1.html

NEVIL - Wto Sty 07, 2014 20:25

Komentarz:

polska_baba

Sprawa jest prosta: jeżeli oferujesz bezpłatną praktykę, to zagwarantuj osobie, która ją podejmie, pracę po jej ukończeniu, czas gwarantowanego zatrudnienia powinien być 3-4 razy dłuższy, niż czas bezpłatnej praktyki. Jeżeli w trakcie praktyki dojdziesz do wniosku, że nie chcesz u siebie takiego pracownika, to zapłać za czas przepracowany na praktyce. Koncepcja: zasuwaj za darmo, a my cię nauczymy obsługiwać kserokopiarkę, jest zwykłym wyzyskiem i słusznie ludzie się oburzają.

========================

Praca w agencji social media? "Praktyki trwają 6 miesięcy i są bezpłatne". Burza w sieci


Półroczne praktyki za darmo, a później? Kandydaci być może będą mogli zostać na staż - już płatny. Taką ofertę przedstawiła na Facebooku agencja Social Lama. "Faktycznie, oferta dla lamy", "praktykant żywi się żwirem?", "skoro was nie stać na prowadzenie biznesu, to może go zwińcie?" - to tylko kilka komentarzy, które pojawiły się pod wpisem. Założyciel agencji Kamil Mazuruk odpowiadał ostro: "Miłego leżenia odłogiem". Czy to idealny przykład na to, jak nie powinno się prowadzić komunikacji w sieci?

Ogłoszenie pojawiło się na Facebooku pod koniec grudnia i brzmiało tak:

Kto: Social Lama
Gdzie: Wawa
Stanowisko: Praktykant z możliwością pozostania na staż
Opis: Preferowani studenci 3 roku, którzy chcą i mogą ciężko harować w obszarze mediów społecznościowych i komunikacji marketingowej. Szukamy ambitnych bestii biegle posługujących się power point, j.ang i oczywiście fejsem. Interesują nas osobniki pozytywne z otwartą głową i chęcią do nauki. Po praktykach istnieją całkiem spore szanse pozostania i rozwoju w obrębie grupy Good One do której należy agencja Social Lama. Praktyki trwają 6 miesięcy i są bezpłatne.


Pod postem w kilka chwil pojawiło się kilkadziesiąt drwiących komentarzy. "W waszej grafice pod ogłoszeniem powinien być raczej jeleń, a nie lama" - napisał Milosh. "A przez pół roku praktykant żywi się żwirem... Naprawdę potrzeba pół roku na ogarnianie tej pracy czy po prostu niewolnika Lama szuka" - pytał Paweł.

Więcej: http://pieniadze.gazeta.p...iesiecy.html#MT

NEVIL - Czw Sty 09, 2014 16:32

"Nie uważam, że staż powinien być płatny. Czy za chodzenie na uniwersytet ktoś nam płaci?" [WYWIAD]




- Nie uważam, że staż powinien być płatny. Jeżeli ktoś przyjmuje do siebie młodego człowieka tylko po to, żeby ten robił ksero i parzył kawę, to taka praca powinna być płatna i nie może być nazywana stażem - mówi szef znanej firmy rekrutacyjnej. Rozmowa z Arturem Skibą, prezesem zarządu Antal International, międzynarodowej firmy rekrutacyjnej.
Marta Piątkowska: Dziś nikt już nie pyta, czy firmy chcą brać udział w edukacji zawodowej młodych. Staże i praktyki traktowane są jako obowiązek przedsiębiorców wobec młodego pokolenia. Pracodawcom to się podoba?


Artur Skiba: A jaki mają wybór? Młodzi po studiach nie mają zielonego pojęcia, co chcieliby robić. Nie wiedzą, jakie mają predyspozycje, co potrafią, na czym dokładnie polega zawód, który pięć lat temu wybrali praktycznie w ciemno. Staż ma im pomóc w odnalezieniu odpowiedzi na te pytania, a pracodawcom zaoszczędzić czasu podczas rekrutacji.

To znaczy?

- Zwykle ci, którzy podczas stażu odkrywają, że to jednak nie jest zajęcie dla nich, nie wracają już do danej branży. Sam jestem tego przykładem. Po kilku tygodniach pracy na stanowisku analityka w banku obiecałem sobie, że nie spędzę życia wpatrzony w rubryki Excela. Nie wysyłałem CV na podobne stanowiska, nie chodziłem na rozmowy kwalifikacyjne, nie przyjmowałem pracy, do której nie miałbym serca.

Takie podejście działa też w drugą stronę. Ci, którym się spodobało i którzy się spodobali, zostają w firmie - tej od pierwszego stażu.

Bardzo wiele firm gotowych jest zatrudnić każdego, kto nadaje się do pracy. Zwykle w grupie stażystów już w rekrutacji są trzy, może cztery osoby, z którymi warto związać się na dłużej. I to jest oszczędność pracodawcy. Zamiast szukać pracowników na wolnym rynku, negocjować pensje, czekać, aż skończą im się okresy wypowiedzenia i wygasną umowy lojalnościowe, zdobywa się ludzi, którzy po pewnym czasie będą gotowi przejąć skomplikowane obowiązki. Z tego kontaktu z młodymi jest jeszcze jedna korzyść. Dziś firmy chcą być postrzegane jako pracodawcy odpowiedzialni społecznie, tacy, którzy interesują się czymś więcej niż bilans pod koniec roku. Gdy młodzi zostają u nich po stażu albo szybko znajdują pracę dzięki temu, czego nauczyli się na praktyce, to mówią o tym znajomym. To najlepszy PR i sposób na budowanie marki.

Więcej: http://gazetapraca.pl/gaz...im_fair.html#MT

czytaj też: http://www.hotmoney.pl/Pr...czeniowi-a32970

NEVIL - Sro Sty 15, 2014 12:51


11 rzeczy, które musisz wiedzieć o walce ze "śmieciówkami" i planach premiera Tuska




Od kilku dni narasta lawina spekulacji związanych z tzw. umowami śmieciowymi. Zatrudnieni na nich ludzie spekulują: "Zyskamy? Stracimy? O co chodzi premierowi". Wyborcza.biz postanowiła odpowiedzieć na najczęściej padające pytania. Jeśli okaże się, że ozusowanie składek będzie jedyna zmianą w sprawie "śmieciówek", to będzie to dowód, że premierowi zależało na finansach ZUS, a nie poprawie sytuacji młodych ludzi.
Wszystko zaczęło się od wypowiedzi premiera o tzw. "umowach śmieciowych". Wywołała ona lawinę pytań, na które teraz szukamy odpowiedzi.

1. Na jakich zasadach pracujemy w Polsce?


Nieco upraszczając, można założyć, że w Polsce legalnie można pracować na trzech typach umów: umowie o pracę, zleceniu, umowie o dzieło (są też np. umowy agencyjne itp., ale mają one mniejsze znaczenie).

Zlecenie i dzieło nazywane są umowami cywilnymi, gdyż reguluje je kodeks cywilny, a nie kodeks pracy.

2. Jakie przywileje daje umowa o pracę w porównaniu z umowami cywilnymi?

Umowa o pracę powoduje, że:
* odprowadzane są składki ubezpieczeniowe od zarobków,
* pracownicy mają prawo do urlopu,
* płatnego zwolnienia chorobowego.
* W przypadku wypowiedzenia umowy - korzysta się z okresu wypowiedzenia.
* Osoby na etacie mają ochronę na wypadek wypadku w pracy,
* mogą należeć do związków zawodowych,
* w dużych firmach korzystają z funduszu socjalnego.
* Łatwiej im sądzić się z pracodawcą, bo mogą korzystać z procedury w sądzie pracy, korzystnej dla pracownika.

Osoby na umowach-zleceniach i o dzieło nie mają żadnego z tych przywilejów.

Dodajmy, że pracownik na umowie "śmieciowej":
* nie ma prawa do płatnego urlopu,
* zwolnienia.
* Okresy przepracowane na zleceniu i dziele nie wliczają się do stażu pracy. *

3. O co chodzi? Przecież umowy-zlecenia są już oskładkowane!

Tak, od umowy-zlecenia odprowadza się wprawdzie składki ubezpieczeniowe, ale z reguły od jednej, najniższej. Często wykorzystują to firmy (i pracownicy, którzy chcą dostać więcej na rękę) i odprowadzają składkę od umowy na bardzo niską sumę, a kolejne umowy z tą samą osobą opiewają już na wyższe kwoty.

Osoby z umowami o dzieło nie mają odprowadzanych składek wcale.

4. Czy każdą taką umowę powinno się nazywać "śmieciową"?

Nie, nie zawsze. Bardzo często zlecenie (albo dzieło) jest odpowiednią umową np. w wydawnictwach, gdzie liczy się stworzenie dzieła (np. książki czy reportażu filmowego), a nie czas spędzany w pracy. Czasem pracownikowi zależy na elastyczności - np. nie ma ochoty spędzać czasu w biurze.

Jednak w Polsce zbyt często zastępuje się umowy o pracę tańszymi, właśnie cywilnymi. Dotyczy to szczególnie wielu młodych ludzi. Człowiek pracuje tak, jakby miał umowę o pracę - spędza w pracy określoną liczbę godzin, jest podporządkowany określonemu szefowi, ma swoje miejsce w strukturze, wykonuje takie same czynności jak pracownicy, ale... nie ma umowy o pracę, tylko np. umowę-zlecenie. Dlaczego? Bo tak jest taniej dla pracodawcy, łatwiej też pozbyć się pracownika, który nie jest etatowcem. Gdy człowiek zamiast umowy o pracę dostaje zlecenie, ale wykonuje pracę jak pracownik, np. nosi cegły na budowie, to jest to omijanie prawa przez firmę i nadużycie, które nie powinno mieć miejsca.

5. Skąd obecne zamieszanie wokół umów-zleceń i umów o dzieło?

Emocje zaczęły się w piątek, od wypowiedzi premiera Donalda Tuska. Zapowiedział on koniec "niechlubnej ery śmieciówek". Co dokładnie powiedział premier?

"Likwidację 'śmieciówek' rozpoczniemy od oskładkowania umów-zleceń, nie w ten sposób jak jest dzisiaj, (...) będziemy uśredniali dochód z umów-zleceń. To nie będzie najniższa umowa-zlecenie. Oskładkowanie będzie takie, jak teraz od pracy minimalnej".

6. Kto za to zapłaci?

Szczegółów na razie nie ma, ale coś wiemy.

Z jednej strony ozusowanie umów sprawi, że państwo będzie zapisywać te składki na indywidualnym koncie emerytalnym pracownika, co ma podnieść jego emeryturę. Część osób uzyska ubezpieczenie zdrowotne, którego do tej pory nie miało. Ale ktoś za te składki musi zapłacić.


Zapewne szef powie nam, że od dziś dostajemy netto mniej, bo część idzie na składkę. Trudno wierzyć w to, że pracodawcy wezmą na siebie w całości koszty tych składek, raczej potrącą je (przynajmniej częściowo) z wynagrodzenia pracownika.

Ale zapewne zdarzą się tacy przedsiębiorcy, którzy wezmą na siebie całą składkę od umowy, czyli po prostu podwyższą stawkę na umowie.

No i zapewne będą też tacy, którzy zwolnią pracownika zleceniobiorcę, bo nie będą chcieli dopłacać, a on sam nie zgodzi się pracować za mniej niż dotychczas. I tego argumentu używają przedsiębiorcy. Przekonują, że oskładkowanie umów uderzy w pracowników, bo albo dostaną mniej pieniędzy, albo zostaną zwolnieni.

7. Jak będzie wyglądało w praktyce?

Wciąż nie ma szczegółów, ale premier zapowiedział, że punktem odniesienia do naliczanych składek będzie pensja minimalna (obecnie to 1680 zł). Składka do ZUS przypadająca na pracownika od takiej pensji to około 350 zł. To oznaczałoby, że tyle będziemy płacić dodatkowo od każdej umowy-zlecenia bez względu na liczbę umów i sumy, jakie na nich widnieją.

Ale z drugiej strony wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, żeby ktoś od swojej jedynej umowy-zlecenia na np. 500 zł będzie płacił 350 zł. Więc trzeba poczekać na szczegóły.

Tak jak napisaliśmy wyżej, te pieniądze będzie musiał oddać pracownik, dołożyć pracodawca albo strony podzielą się tym kosztem.

8. Po co premier wprowadza tę zmianę?


Możliwe odpowiedzi są trzy i to równocześnie.

Po pierwsze, premier chce dorzucić pieniędzy do ZUS. Budżet musi co roku dopłacać na wypłatę emerytur dziesiątki miliardów i Tusk chce zapewnić dodatkowe pieniądze tej instytucji. Rocznie ZUS zbiera w formie składek ponad 140 mld zł. Ozusowanie umów cywilnych ma dać do 2 mld zł dodatkowych skład wpływów (choć inne szacunki mówią zaledwie o 1 mld zł). To sporo, ale taka kwota nie decyduje o sytuacji finansowej ZUS.

Drugi argument jest taki, że "śmieciówki" nie dają też stabilizacji zatrudnionym na nich ludziom. Nie mogą brać kredytów, mniej chętnie zakładają rodziny. Być może ozusowanie umów cywilnych (i wzrost kosztów ponoszonych chociaż w części przez pracodawców) sprawi, że chętniej będą oni zatrudniać na umowy o pracę. Być może.

Wreszcie, po trzecie, wiele uczciwych firm skarży się na nieuczciwa konkurencję firm zatrudniających na "śmieciówkach". Firma z pracownikami na etatach nie ma np. szans w przetargu, bo jest droższa. To patologia, którą premier chce ukrócić.

Ozusowanie umów cywilnych może, ale nie musi zmienić sytuacji na rynku pracy.

9. Niełatwo będzie ozusować umowy o dzieło.

Największym prawnym kłopotem będzie ozusowanie umów o dzieło. Są to umowy zupełnie inne niż umowa o pracę czy zlecenie. W umowie o dzieło liczy się bowiem efekt pracy, a nie to, ile czasu spędziło się w biurze czy na sali produkcyjnej. W dodatku "dzieło" musi być niepowtarzalne i charakterystyczne. Do tego - umowę o dzieło zawiera się nie na określony czas, ale do osiągnięcia określonego efektu (artykułu, filmu, książki). A ubezpieczenie społeczne i zdrowotne związane musi być z okresem czasu. Nie wiadomo, czy rządowi uda się stworzyć stosowne reguły dotyczące umów o dzieło.

10. Czy ozusowanie umów cywilnych ukróci patologie na rynku?

Nie, bo to tylko jeden z kroków do wykonania. Współpracownicy nadal nie będą chronieni przez prawo pracy, nie będą mogli wstępować do związków. Wynagrodzenie pracownika jest chronione przed komornikiem (można zająć tylko połowę wynagrodzenia), a wynagrodzenie współpracownika - nie jest. Współpracownicy nie będą też uprawnieni do płatnych urlopów, nie będą mieli świadczeń związanych np. z wypadkami przy pracy.

11. Więc czy rząd zamierza wprowadzić kolejne zmiany mające poprawić sytuację osób pracujących na umowach cywilnych?

Nie wiadomo. Z wypowiedzi premiera wynika, że ozusowanie umów cywilnych będzie początkiem zmian w tym zakresie. Ale jakie to miałyby być zmiany i kiedy wprowadzane, nie wiadomo. Jeśli jednak okaże się, że ozusowanie składek będzie jedyną zmianą, to będzie to raczej dowód na to, że premierowi zależało na finansach ZUS, a nie poprawie sytuacji młodych ludzi.

źródło: http://wyborcza.biz/bizne...l#BoxSlotII3img

NEVIL - Pią Sty 17, 2014 12:36

"O robieniu kariery nawet nie myślę. Zaczynam mieć dość, ale uciec też za bardzo nie ma gdzie". Cyfrowy tayloryzm - koniec ciekawych posad?




Wykonywanie dzień w dzień tych samych obowiązków. Poczucie braku perspektyw na rozwój i awans. Stanowisko specjalisty, ale płaca robotnika. Czy w tym kierunku zmierza rynek pracy?

- Moja praca polega na wprowadzaniu danych do komputera, dzwonieniu do klientów oraz wysyłaniu maili i odpowiadaniu na nie ściśle według procedur obowiązujących w firmie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio dostałam zadanie wymagające samodzielnego myślenia - skarży się 28-letnia Aneta, pracująca od dwóch lat w firmie windykacyjnej.

I mówi dalej: - O robieniu kariery nawet nie myślę. Awansować mogę jedynie na kierownika działu, ale szanse na to są nikłe, bo rotacji na tych stanowiskach praktycznie nie ma. Moja szefowa jest menedżerem od ośmiu lat, czyli momentu powstania firmy. Powoli zaczynam mieć dość, ale uciec też za bardzo nie ma gdzie. Większość firm w tej branży działa na podobnych zasadach, oferuje zbliżone warunki, zakres obowiązków i szanse na rozwój. Nie bardzo wiem, co zrobić, żeby wyrwać się z tego błędnego koła. W sumie nic innego nie potrafię, a nie chciałabym zaczynać w nowej branży od zera - dodaje Aneta.

więcej: http://gazetapraca.pl/gaz...am_miec.html#MT

NEVIL - Pią Sty 24, 2014 21:29


PUP Lubin czeka na Wasze wnioski


PUP Lubin czeka na wnioski na dotacje oraz doposażenie stanowiska pracy. Jeżeli interesuje Cie pomoc finansowa z PUP Lubin nie czekaj.

PUP Lubin czeka na wnioski osób zainteresowanych otrzymaniem dotacji lub wsparcia na doposażenie stanowiska pracy.

Na stronie internetowej PUP Lubin dostępne do ściągnięcia są wymagane kwestionariusze. Tam również można znaleźć informacje na temat warunków jakie należy spełnić by otrzymać jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej lub refundację kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy dla skierowanego bezrobotnego.

Zainteresowanie wsparcie z PUP Lubin mogą składać wnioski w terminie od 3 do 14 lutego w sekretariacie PUP Lubin (pok. nr 10).

Finansowanie dotacji i doposażeń nastąpi w ramach projektu „Chcę – Umiem – Działam” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, Poddziałanie 6.1.3 PO KL.

źródło: http://lubin.naszemiasto....ca45a08e,1,3,15

NEVIL - Czw Lut 06, 2014 17:36

Burza w sieci: 25 groszy za 1 kg obranej cebuli. Wyzysk czy standard?




Jedni wyśmiewają, inni się oburzają. Od 2 dni w internecie krąży oferta z wałbrzyskiego urzędu pracy na stanowisko obieracz cebuli. Zarobek? 25 groszy za 1 kg obranej cebuli.

Powiatowy Urząd Pracy w Wałbrzychu w środę umieścił na swej stronie internetowej ogłoszenie: Pracownik do obierania cebuli. Praca na dwie zmiany na umowie o pracę. Wymagane chęci do pracy, a mile widziane są osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. Wynagrodzenie: 25 groszy za kilo obranej cebuli.

Właśnie ten ostatni element zszokował internautów. Jedni się śmieją, inni narzekają na system, jeszcze inni twierdzą, że to nic nowego. Sprawdziliśmy - przedsiębiorca, który zamieścił tę ofertę, opublikował ją także na rządowej stronie Publicznych Służb Zatrudnienia. Tam podał więcej szczegółów: na stanowisko obieracza ma 200 wolnych miejsc. Wpis w KRS wskazuje z kolei na to, że jego firma zajmuje się "sprzedażą hurtową herbaty, kawy, kakao i przypraw". Podał też inną formę wynagrodzenia: 2,25 zł za godz. Brzmi jak głodowa stawka.

Niestety nie udało nam się skontaktować z autorem tego ogłoszenia, ale zapytaliśmy, co sądzi o tym jego konkurencja. A teraz zagadka - ile kilogramów cebuli można obrać w ciągu godziny?

200 kg dziennie

Więcej: http://wyborcza.biz/bizne..._Wyzysk.html#MT

NEVIL - Wto Lut 11, 2014 19:10


Tesco obcina pensje. "Dostaniemy 600 zł na rękę. Nikt się nie przejmuje, za co będziemy żyć




Część opolskich pracowników Tesco była zatrudniona na pół etatu, choć w pracy spędzali tyle czasu, co na pełnym. W przypadku choroby dostawali jednak znacznie mniejsze wypłaty. Kontrolę w sieci zapowiedziała już Państwowa Inspekcja Pracy.

Sprawa dotyczy marketu przy ul. Ozimskiej 72 w Opolu. - Byliśmy zatrudnieni na pół etatu plus cztery godziny tzw. dopełnienia. W praktyce wyglądało to tak, jakbyśmy pracowali na pełny etat, bo przecież cały czas wykonywaliśmy te same obowiązki - opowiada jeden z pracowników.

Za wszystko pracownicy dostawali pieniądze, jednak gdy byli na zwolnieniu lekarskim, ich wypłata była wyliczana według stawki na pół etatu. - Jeżeli ktoś wykonuje takie same obowiązki jak w ramach umowy o pracę, to właśnie taką umowę powinien mieć zawartą z pracodawcą, prawda? - pyta nasz rozmówca.

Szefowie marketu ogłosili jednak, że pracy w ramach tzw. dopełnienia już nie będzie. Dla pracowników oznacza to obniżenie pensji z dnia na dzień o połowę. - Z tego wynika, że na rękę dostaniemy ok. 600 zł. Nikt się nie przejmuje tym, za co będziemy żyć - kwituje jeden z pracowników. - Już teraz na każdej zmianie nocnej brakuje pracowników, a w sobotę, gdy jest największy ruch, są tylko dwie kasjerki i trzecia do pomocy przy kasach samoobsługowych. Klientów mnóstwo i nietrudno zgadnąć, na kim się wyżywają za to, że muszą czekać w kolejkach - mówi nasz rozmówca.

Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji zewnętrznej Tesco, wylicza, że zmiany w umowach dotyczą 37 proc. załogi. - Najniższa płaca na pełny etat w tym sklepie po roku pracy to ok. 2 tys. zł brutto, zatem osoba pracująca na pół etatu zarabia co najmniej ok. 1 tys. zł brutto - wylicza. Zauważa, że np. przed świętami w sklepach jest zdecydowanie więcej pracy, więc wielu pracowników zatrudnionych na niepełny etat korzystało z możliwości tzw. dopełnienia, czyli pracy w dodatkowych godzinach. - Początek roku z kolei to miesiące mniejszego zainteresowania klientów, co oznacza mniej godzin do dopełnienia - dodaje.

Państwowa Inspekcja Pracy sytuacji w opolskim Tesco zamierza się jednak przyjrzeć. - Nie mamy jednoznacznych podstaw do stwierdzenia, czy można tu mówić o naruszeniu przepisów prawa pracy. Z tego względu w najbliższym czasie przewidujemy kontrolę w tej placówce handlowej - informuje Łukasz Śmierciak, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Opolu.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....html#BoxWiadTxt

Pluto - Pią Lut 14, 2014 01:33

Z ciekawości chciałem na magazyniera złożyć CV w Tesco.
Doświadczenie 2,5 roku na magazynie mam. Oddzwonili z propozycją na dział warzywny i pół etatu. Śmiać się czy płakać?

NEVIL - Pią Lut 14, 2014 13:00

Jedno i drugie.
NEVIL - Pią Lut 14, 2014 13:02


Magister wciąż bez pracy, ale nie biegnie do pośredniaka


W końcu ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 259 tys. osób z wyższym wykształceniem – wynika z danych resortu gospodarki. To tylko o 8 tys. więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. W latach poprzednich liczba bezrobotnych magistrów rosła znacznie szybciej. Na przykład w 2012 r. zwiększyła się o 25 tys., a w 2011 r. – o 21 tys. To jednak tylko efekt statystyczny.

– Ze względów demograficznych zmniejsza się liczba absolwentów szkół wyższych, którzy wchodzą na rynek pracy – wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. – Poza tym najpewniej dużo osób po studiach zamiast pośredniaków wybrało emigrację, bo nie widziało dla siebie perspektyw na polskim rynku pracy – dodaje Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP.

Równocześnie nie wszyscy bezrobotni z wyższym wykształceniem, którzy pozostali w kraju, rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, żeby to zrobić. Inni nie robią tego, bo mają np. ubezpieczenie zdrowotne dzięki pracy rodziców. Wskazują na to badania aktywności ekonomicznej ludności. Według nich już w III kw. ub.r. bezrobotnych z wyższym wykształceniem było znacznie więcej, bo 293 tys.

Eksperci przekonują, że bezrobotny magister to przede wszystkim efekt boomu edukacyjnego z ostatnich kilkunastu lat, obniżenia jakości kształcenia i inflacji dyplomu. W III kw. ub.r. było blisko 5,2 mln magistrów. To oznacza, że w ciągu zaledwie 10 poprzednich lat ich liczba zwiększyła się aż o blisko 2,5 mln. Wobec tego, gdy bezrobocie rośnie, to wśród osób bez zajęcia przybywa również absolwentów szkół wyższych. Rynek pracy nasycony jest pedagogami, socjologami oraz absolwentami filologii, marketingu czy zarządzania.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...-2013-roku.html

NEVIL - Wto Lut 18, 2014 20:17


Koniec kar za niedostarczenie zwolnienia lekarskiego w ciągu siedmiu dni




Osoby, które nie przekażą dokumentu potwierdzającego niezdolność do pracy w ciągu siedmiu dni, nie będą karane obniżeniem zasiłku chorobowego o jedną czwartą


Od 2015 r. lekarze będą wystawiać nie tylko papierowe, ale takie elektroniczne zwolnienia lekarskie. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 159). Zakłada on uchylenie jej art. 62 ust. 2. To na podstawie tego przepisu ubezpieczony ma obowiązek dostarczenia pracodawcy zwolnienia lekarskiego w ciągu siedmiu dni. Jeśli nie dochowa tego terminu, należny mu zasiłek chorobowy jest zmniejszany o 25 proc. Obniżka następuje od ósmego dnia niezdolności do pracy określonej w zwolnieniu.

Jest poparcie

Zaproponowana zmiana, która ma obowiązywać już w przyszłym roku, jest pozytywnie oceniana zarówno przez pracodawców, jak i związki zawodowe.

– Osoby, które nigdy wcześniej nie chorowały, nie zawsze wiedzą o tym, że mają określony termin na dostarczenie dokumentu potwierdzającego czasową niezdolność do pracy. Inne zaś nie mają możliwości spełnienia takiego wymogu właśnie z powodu choroby – zauważa Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Obecnie ubezpieczony nie ma obowiązku osobistego dostarczenia zaświadczenia lekarskiego płatnikowi czy ZUS. Może je np. przesłać za pośrednictwem placówki pocztowej operatora publicznego. W tej sytuacji za termin dostarczenia przyjmuje się datę stempla pocztowego.

– Znam jednak przypadki, gdy osoba chora, która chce wysłać zwolnienie lekarskie do firmy, musi pokonać nawet 20 kilometrów do najbliższej placówki pocztowej. A to w przypadku chorych często jest niewykonalne – dodaje Dorota Wolicka.

Obecnie osoba ubezpieczona może uniknąć obniżenia zasiłku jedynie wtedy, gdy udowodni, że nie miała możliwości dostarczenia zwolnienia lekarskiego w ustawowym terminie z przyczyn od siebie niezależnych. A to nie zawsze jest proste.

Są problemy


Pracodawcy podkreślają, że wprowadzone zmiany budzą jednak pewne wątpliwości.

– To na ZUS będzie spoczywać obowiązek powiadomienia pracodawcy o powodach nieobecności zatrudnionego. Problemem może być sytuacja, gdy okaże się, że system informatyczny zakładu dostarczy takie e-zwolnienie z opóźnieniem. Nie wiadomo, kto w takiej sytuacji będzie ponosił koszty np. przywrócenia do pracy osoby zwolnionej dyscyplinarnie z powodu porzucenia etatu – zauważa Dorota Wolicka.

Również związkowcy wskazują na podobne problemy. – Likwidacja kary dla ubezpieczonych może wynikać z obawy, że ZUS będzie musiał płacić odszkodowania pracownikom, których zwolnienia lekarskie nie zostaną dostarczone w ciągu siedmiu dni. Gdyby się bowiem okazało, że z powodu awarii systemu komputerowego ubezpieczony otrzymał za mały zasiłek chorobowy, to ZUS miałby obowiązek zapłacić odsetki od zatrzymanej kwoty – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS.

A to może być kosztowne.

źródło: http://praca.gazetaprawna...iedmiu-dni.html

NEVIL - Czw Lut 20, 2014 10:43

Brytyjski rząd dalej walczy z imigracją. By mieć dostęp do systemu socjalnego imigrant musi zarabiać minimum 150 funtów tygodniowo




W ramach dążeń do uszczelnienia systemu socjalnego brytyjski rząd ogłosił w środę zamiar wprowadzenia zasady, że imigranci z państw Unii Europejskiej będą mieli dostęp do świadczeń społecznych dopiero po trzech miesiącach pracy z płacą co najmniej 150 funtów tygodniowo.

Zasada ta miałaby wejść w życie 1 marca. 150 funtów to równowartość 24 aktualnych ustawowych minimalnych stawek godzinowych i jednocześnie dolna granica zarobków, od których płaci się składkę na ubezpieczenie społeczne.

Imigranci będą musieli udowodnić w urzędach socjalnych, że przez trzy miesiące przed wystąpieniem o zapomogę lub zasiłek zarabiali taką kwotę, przedstawiając odcinki wypłat. O planach wprowadzenia dla nich takiego wymogu poinformował minister pracy i emerytur Iain Duncan Smith.

W razie osiągnięcia tego progu zarobkowego imigranci uzyskają status pracowników, co zapewni im dostęp do dodatku rodzinnego na dzieci, rodzinnych ulg podatkowych, dodatku mieszkaniowego i zasiłku dla bezrobotnych. Ten ostatni będą mogli pobierać przez 6 miesięcy po utracie zatrudnienia, a dłużej tylko wtedy, jeśli udowodnią, że mają realną szansę znalezienia pracy.

Osoby zarabiające poniżej 150 funtów tygodniowo będą oceniane pod kątem tego, czy ich praca kwalifikowana jest według norm unijnych jako "rzeczywista i efektywna" czy też jako "marginalna i pomocnicza". W pierwszym przypadku zostaną uznani za poszukujących pracy i po trzech miesiącach zarobkowania uzyskają dostęp do przysługujących tej kategorii osób świadczeń socjalnych, które od 1 kwietnia nie będą obejmować dodatku mieszkaniowego.

Pod koniec 2013 roku, tuż przed pełnym otwarciem rynku pracy dla imigrantów z Bułgarii i Rumunii rząd brytyjski postanowił, że imigranci nie będą mieli prawa do świadczeń socjalnych przez pierwsze trzy miesiące pobytu, ale nie uzależnił ich przyznawania od poziomu zarobków, lecz tylko od opłacania podatków. Obecnie samo opłacanie podatków nie wystarczy do otrzymania świadczeń, jeśli zarobki nie będą przekraczać ustalonego progu.

"Reformy zapewnią, że będziemy mieli uczciwy system - taki który udziela wsparcia rzeczywistym pracownikom i poszukującym pracy, ale nie pozwala ludziom przyjeżdżać do naszego kraju i korzystać z naszego systemu świadczeń" - zaznaczył Duncan Smith.

W ocenie publicysty Iaina Dunta nowe rozwiązania uderzą w ludzi nisko opłacanych i pracujących w nieregularnych godzinach. Zauważa, iż wymogów nie spełni pracownik, który przepracował trzy miesiące, ale w jednym tygodniu na przykład z powodu niekorzystnego dla niego rozłożenia godzin pracy, przestojów lub zdarzeń losowych zarobił mniej niż 150 funtów. Wahania zarobków z tygodnia na tydzień zdarzają się m.in. w cateringu, handlu detalicznym i dorywczych pracach agencyjnych.

W okresie 10 lat od 2001 roku brytyjskie wpływy podatkowe od imigrantów z UE były o 34 proc. większe niż wartość pobieranych przez nich świadczeń społecznych. W przypadku innych imigrantów nadwyżka ta wynosiła tylko 2 proc. Liczbę imigrantów z UE ocenia się w W. Brytanii oficjalnie na 1,48 mln, z czego 683 tys. to imigranci z dawnych krajów postkomunistycznych.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...ntow-tygodniowo

NEVIL - Czw Lut 20, 2014 11:22

Filozof ? Mógł studiować ten kierunek dla własnej satysfakcji, mając wcześniej zdobyty zawód murarza,spawacza lub hydraulika :-)
=========================

Bezrobotnych nie brakuje, ofert pracy też nie. Tylko nie w tych samych zawodach




Urzędy pracy czekają z wolnymi ofertami zatrudnienia. Powód? Bezrobotni są przygotowani do wykonywania obowiązków w profesjach, których firmy nie potrzebują

W I półroczu 2013 r. do pośredniaków nie wpłynęła żadna oferta pracy dla osób szukających zatrudnienia w aż 397 zawodach. Dotyczyło to m.in. matematyków, filozofów i techników włókiennictwa.

Z kolei w przypadku 55 profesji pracodawcy szukali chętnych do pracy, ale nie odnotowano bezrobotnych, którzy mogliby ją podjąć. Chodzi przede wszystkim o zawody medyczne, tj. pielęgniarki specjalistki opieki paliatywnej, lekarzy psychiatrów, lekarzy (anestezjologia i intensywna terapia), położne (specjalistki pielęgniarstwa rodzinnego czy ginekologicznego), lekarzy geriatrów oraz medycyny pracy.

Tak wynika z raportu „Zawody deficytowe i nadwyżkowe w I półroczu 2013 r.” Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS).

– Pogłębia się niedopasowanie między tym, jakich pracowników potrzebują firmy, a jacy bezrobotni szukają zatrudnienia. Obserwujemy je już od kilku lat – mówi prof. Mieczysław Kabaj, ekspert Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Pracodawcy też się skarżą, że w określonych profesjach trudno znaleźć odpowiedniego pracownika.

– Jest duża różnica między tym, kogo szukają przedsiębiorcy, a jakie wykształcenie mają osoby, które chcą podjąć pracę – potwierdza Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.

Specjaliści wskazują, że winny jest m.in. system edukacji.

– Nie jest oparty na strukturze popytu na pracę, czyli szkoły nie kształcą w tych zawodach, których potrzebuje rynek – tłumaczy prof. Mieczysław Kabaj.

Pracodawca nie nauczy


Dodaje, że mimo iż mamy ogromne bezrobocie, to kilka tysięcy miejsc w przedsiębiorstwach nadal czeka na pracowników. Pracodawcy wymagają umiejętności, których szkoła nie uczy.

– Firmy nie stać na to, aby dopłacać do pracowników, a często kilka miesięcy muszą poświęcić na przyuczenie w danym fachu, bo np. szkoła zawodowa nauczyła już niepotrzebnych dla firm umiejętności – wskazuje.

To również potwierdzają dane z raportu. Na przykład na liście zawodów, na które jest zapotrzebowanie, znalazł się spawacz metodą MAG. Praca w tym fachu wymaga znajomości nowoczesnej technologii. Z drugiej strony profesja spawacza ręcznego gazowego została zaliczona do grupy tych, których pracodawcy nie szukają.

– Skoro wiemy, że w danych zawodach jest zdecydowana nadwyżka, to na tych kierunkach powinno być ograniczane kształcenie – uważa Grzegorz Byszewski.

Jego zdaniem trudniej jest przewidzieć, jakich pracowników będą potrzebowały firmy za kilka lat.

– Może się okazać, że osoba, która dziś podejmie studia na informatyce, będzie mieć problem ze znalezieniem pracy za pięć lat, bo rynek już tych osób nie będzie potrzebował – wskazuje Grzegorz Byszewski.

Zbyt duże ambicje

Do zawodów nadwyżkowych należą m.in. ekonomiści, pedagodzy czy specjaliści administracji publicznej. W przypadku tych profesji rośnie liczba osób bezrobotnych, a maleje liczba oferowanych miejsc pracy. Najbardziej w zawodzie pedagoga.

Potrzebni są zaś ludzie do pracy w takich profesjach jak robotnik gospodarczy, technik prac biurowych czy telemarketer.

– Obecnie studia podejmuje ok. 80 proc. maturzystów. Osoba, która zdobędzie tytuł magistra, potem nie zawsze chce pracować za płacę minimalną jako telemarketer – mówi Grzegorz Byszewski.

Zdaniem ekspertów potrzebna jest współpraca rządu w sprawie wypracowania wspólnego modelu kształcenia przyszłych kadr. Zdaniem prof. Mieczysława Kabaja w przygotowaniu takiej strategii powinny wziąć udział MPiPS, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Gospodarki.

– Jeśli nie zwiększy się liczba miejsc pracy ani nie zostaną wprowadzone zmiany w systemie edukacji, liczba bezrobotnych będzie rosnąć. Te osoby z Polski wyjadą, a to byłaby ogromna strata ekonomiczna – kończy.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...trudnienia.html

NEVIL - Sro Mar 05, 2014 12:24

Komentarz:

Michał

W artykule jest błąd. I to poważny.

Pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia z winy pracownika w terminie 1 miesiąca od uzyskania wiadomości o okolicznościach uzasadniających rozwiązanie umowy w tym trybie. A nie 1 miesiąca od naruszenia obowiązków.

Radzę poprawić, bo ludzi w błąd wprowadziliście.


======================

Kiedy pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia


Rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia może być dokonane w ściśle określonych warunkach. Decyzja przełożonego w tym zakresie musi być podjęta w terminie miesiąca od rażącego naruszenia obowiązków. Istotne w tym zakresie jest także dopełnienie wszystkich obowiązków, jakie ciążą na pracodawcy, który rozstaje się z podwładnym. Potwierdza to orzecznictwo Sądu Najwyższego.

Dla przykładu pracodawca, którzy chce rozwiązać umowę bez wypowiedzenia osobie zaangażowanej w nielegalny strajk, nie może z tą decyzją czekać, aż prokuratura i sąd potwierdzą, że zgromadzenie było bezprawne. Tak orzekł Sąd Najwyższy (SN) w wyroku z 7 marca 2013 r. (sygn. akt I PK 216/12). Sprawa dotyczyła dyrektora szpitala, który wystąpił do związku zawodowego o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z trzema pielęgniarkami, które działały w związku zawodowym. Jako przyczynę wskazał ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych polegające na zorganizowaniu i kierowaniu akcją strajkową wbrew art. 20 ust. 1 i 3 ustawy z 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (Dz.U. nr 55, poz. 236 z późn. zm.). Chodziło o brak zgody co najmniej połowy pracowników na strajk oraz niepowiadomienie pracodawcy o nim na pięć dni przed jego rozpoczęciem. We wniosku dyrektor wskazał, że potwierdzenie tych okoliczności uzyskał w piśmie z prokuratury i sądu. Związek zawodowy nie wyraził zgody na zwolnienie, ale pracodawca swojej decyzji nie zmienił.

Pielęgniarki odwołały się do sądu, a ten przywrócił je do pracy (II instancja to potwierdziła). Pełnomocnik dyrektora wniósł skargę kasacyjną do SN, który orzekł, że pracodawca naruszył art. 52 par. 2 k.p., rozwiązując umowy o pracę po upływie siedmiu miesięcy od zakończenia strajku. Pracodawca wcześniej posiadał bowiem informacje o planowanych protestach. Ten wyrok wskazuje, jak ważną rolę przy zakończeniu zatrudnienia odgrywają terminy.

Pracownik zobowiązany

Również zatrudniony może zrezygnować z pracy w trybie natychmiastowym z winy pracodawcy. Także jego dotyczy jednak miesięczny okres na podjęcie decyzji w tej sprawie, liczony od momentu naruszenia obowiązków pracodawcy wobec podwładnego. W wyroku z 24 października 2013 r. (sygn. akt II PK 25/13) SN orzekł, że w sytuacji powtarzających się przypadków niewypłacania wynagrodzenia wspomniany miesiąc powinien być liczony od momentu dowiedzenia się o tym przez zatrudnionego. Sąd uznał, że termin ten jest zachowany, gdy pracownik składa oświadczenie o rozwiązaniu umowy w ciągu miesiąca od dnia ostatniego naruszenia obowiązku przez firmę.

Mocne argumenty

Poza zachowaniem miesięcznego terminu na podjęcie decyzji o zwolnieniu dyscyplinarnym należy też pamiętać o zasadności takiej decyzji.

W wyroku z 16 lipca 2013 r. (sygn. akt II PK 326/12) SN orzekł, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 k.p. jest nadzwyczajnym sposobem zakończenia zatrudnienia i powinno być stosowane przez firmę wyjątkowo i z ostrożnością. Zdaniem SN taka decyzja musi być uzasadniona szczególnymi okolicznościami, np. złą wolą podwładnego lub rażącym niedbalstwem.

Ponadto w wyroku z 25 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II 299/12.) SN orzekł, że do zwolnienia dyscyplinarnego może dojść, jeśli nastąpi zawinione działanie pracownika, które skutkuje zagrożeniem interesów pracodawcy. To ostatnie pojęcie nie jest równoznaczne ze szkodą majątkową. Obejmuje ono także elementy niematerialne, jak np. dyscyplina pracy czy poszanowanie przez zatrudnionych majątku pracodawcy.

Podstawa prawna

Art. 52 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).

źródło: http://serwisy.gazetapraw...owiedzenia.html

NEVIL - Czw Mar 06, 2014 10:03


Kompetencje cyfrowe sposobem na bezrobocie




Obywatele Unii Europejskiej muszą przygotować się na podniesienie swoich kwalifikacji cyfrowych. Wymusza to na nich rozwój internetu, który powoli przenika wszystkie dziedziny życia stwarzając nowe zawody i modyfikując stare. Według szacunków Komisji Europejskiej do 2020 r. aż 90% miejsc pracy będzie wymagało e-umiejętności.

Więcej: http://wgospodarce.pl/opi...m-na-bezrobocie

NEVIL - Czw Mar 13, 2014 20:19

Komentarze:

Gość

Niepotrzebne cv, niepotrzebne listy motywacyjne, niepotrzebne wreszcie UP i komercyjne pośredniaki ! Gdy jest zapotrzebowanie, gdy jest praca wystarczy anons w gazecie, internecie a odpowiedni ludzie się znajdą SAMI ! Ale jak pracy po prostu nie nie ma , to szuka się nie wiadomo czego...Najlepiej jakby " był|a po dwudziestce a po studiach, ze znajomościa czterech językow i po 5 latach doswiadczenia, ble, ble, ble
--------------------

Gość

824 zgłoszenia, po jednorazowej emisji. To jest dowód jak wysokie bezrobocie panuje w Polsce. Choć nie w każdej branży tak jest. Po politechnice sytuacja jest odwrotna. Gdy mnie zdenerwował szef, w internecie znalazłem 30 ofert pracy i przy swoim szefie wybierałem sobie która mnie ciekawi. Gdy on się zreflektował to już dzwoniłem mówiąc od kiedy mogę zacząć prace. Polecam politechnikę
======================

Wysłanie CV nie ma sensu? "Równie dobrze można losować"




Zgodzicie się z tym, że to nie ma sensu?

Każdy, kto szukał i szuka pracy, wie, że CV to podstawa wymogów. Pracodawcy domagają się wysyłania CV na każde ogłoszenie, a poza tym domagają się również listów motywacyjnych i innych dodatków. Pytanie tylko, czy to w ogóle ma sens. Ekspert od marketingu Eryk Mistewicz nie ma żadnych wątpliwości, że nie.

Nie znam nikogo, kto znalazłby pracę na podstawie CV. Jeśli coś się dziś liczy to historia, opowieść idąca za osobą, która zaciekawiła nas na tyle, że chcemy ją zatrudnić - pisze Mistewicz w swoim felietonie.

Jego zdaniem wysyłanie CV jest kompletnie pozbawione sensu. Nie dlatego, że kłamiemy w życiorysach czy ubarwiamy w nich rzeczywistość, ale dlatego, że ich wybór przez specjalistów do spraw rekrutacji to loteria.

Najprostsze ogłoszenie poszukiwania asystentki biura w agencji marketingowej w Warszawie przyniosło ostatnio - po jednorazowej emisji - 824 zgłoszeń. Jakakolwiek analiza tej masy dokumentów nie byłaby możliwa. Pozostaje "ślepy traf". Równie dobrze jednak w tym wypadku do bębna maszyny losującej mogłyby trafiać same karteczki z nazwiskami - twierdzi Mistewicz.

Rozwiązaniem jest szukanie pracy poprzez sieć kontaktów, oraz w mediach społecznościo­wych. Eryk Mistewicz przyznaje, że swoich współpracow­ni­ków dobrał właśnie poprzez media społecznościo­we i nie chodzi tu tylko o Facebooka czy Google Plus, ale o Twittera czy Instagrama.

Nie wydaje mi się jednak, by należało rezygnować z wysyłania CV. Oczywiście, podane przez Mistewicza sposoby szukania pracy są najskutecz­niej­sze - jak świat światem, to właśnie poprzez osobiste kontakty i referencje pracę znaleźć najłatwiej. Jednak też świat nie ogranicza się do marketingu i pokrewnych branż, w których faktycznie "liczy się historia".

Większość pracuje, albo zaczyna karierę zawodową w branżach, w których to właśnie CV się liczy. Szukając pracy w sklepie, fabryce czy na call center nie będziemy przecież tworzyć historii, budować opowieści. Tam potrzebne jest CV, w którym krótko i treściwie pokazujemy, co umiemy. Nie ukrywajmy też, że w większości firm nawet list motywacyjny to za dużo, bo właśnie CV powinno wystarczyć.

Nawet, jeżeli to tylko loteria.

źródło: http://www.hotmoney.pl/na...-losowac-a33470

NEVIL - Nie Mar 16, 2014 13:43


Jak negocjować wynagrodzenie?


Pracodawcy rzadko od razu składają najlepszą możliwą propozycję wynagrodzenia. Zatem Ci, którzy podejmują negocjacje, zarabiają najczęściej więcej od tych, którzy się poddają. Dobrze przemyślane i rozegrane pertraktacje nie tylko mogą spowodować, że będziesz więcej zarabiał, ale również czynią Cię silniejszym kandydatem, a co za tym idzie – pracownikiem.


Z reguły kandydaci, którzy przystępują do negocjacji pensji w konstruktywny i przemyślany sposób, są lepiej postrzegani niż Ci, którzy w ogóle się tego nie podjęli. Pokazują oni bowiem, że posiadają umiejętności, dzięki którym firma będzie chciała ich zatrudnić. Powinieneś zatem zacząć przygotowywać grunt pod rozmowy o wynagrodzeniu nawet przed pierwszą rozmową kwalifikacyjną. Oto przewodnik ekspertów monsterpolska.pl, jak - krok po kroku – to zrobić:

Podczas rekrutacji

Więcej: http://www.praca.egospoda...nie,1,46,1.html

NEVIL - Pon Mar 17, 2014 20:33

Ciąża a zwolnienie z pracy: kiedy to możliwe?




Powszechnie uważa się, iż kobieta w ciąży jest bezwarunkowo chroniona przed zwolnieniem z pracy. Pogląd wydaje się tym bardziej uzasadniony, gdyż wiele ciężarnych przebywa na zwolnieniach lekarskich, co jak wiadomo, również chroni przed wypowiedzeniem. Czy zatem istnieją okoliczności uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę z pracownicą w odmiennym stanie?

Wiele komentarzy i opinii ekspertów koncentruje się na prawach i przywilejach ciężarnych, które z racji swego stanu powinny korzystać z udogodnień przewidzianych w kodeksie pracy i móc radośnie oczekiwać na dziecko. A jednak, zdarzają się sytuacje, kiedy dopuszczalne, a nawet wskazane jest rozwiązanie umowy z pracownicą w ciąży, w szczególności:

1. Jeżeli zachodzą okoliczności będące podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego (art. 52 §1 k.p.), czyli:


jeśli pracownica dopuściła się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych;
popełniła przestępstwo, które uniemożliwia dalsze zatrudnienie na zajmowanym stanowisku;
utraciła z własnej winy uprawnienia niezbędne do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.

Pracodawca może rozwiązać umowę w trybie natychmiastowym, jeśli od powzięcia przez niego informacji o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie stosunku pracy nie upłynął 1 miesiąc. Jeżeli będzie zwlekał z decyzją o rozstaniu z niesubordynowaną pracownicą, musi liczyć się z tym, że rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia będzie niewłaściwe i osoba zwolniona ma podstawę, by odwołać się do sądu pracy.

Kolejny wymóg formalny, który musi zostać dopełniony przez pracodawcę, to powiadomienie zakładowej organizacji związkowej o zamiarze dyscyplinarnego rozwiązania umowy z pracownikiem reprezentowanym przez dany związek. Dotyczy to każdorazowo przypadku rozwiązania umowy w związku z art. 52, a nie tylko sytuacji, kiedy dyscyplinarnie zwalniana jest pracownica w ciąży. Związek zawodowy powinien wydać opinię w ciągu 3 dni (art. 52§3 k.p.). Pracownica może zostać zwolniona dyscyplinarnie, jeśli zakładowa organizacja związkowa wyrazi na to zgodę (por. art. 177§1 k.p.).

Obowiązek konsultacji z ZOZ jest zniesiony, jeśli w zakładzie pracy nie działa organizacja zawodowa lub jeśli pracownica nie jest jej członkiem.

2. Ogłoszenie upadłości lub likwidacji pracodawcy.


To kolejny dopuszczony prawnie powód rozwiązania umowy z ciężarną (art. 177§4 k.p.). Również w tym przypadku powinny odbyć się konsultacje z właściwym związkiem zawodowym, w celu ustalenia terminu rozwiązania umowy. Umowa zostanie rozwiązana, jednak byt ciężarnej będzie zapewniony przez wypłatę zasiłku w wys. zasiłku macierzyńskiego od daty rozwiązania umowy do dnia porodu. Płatnikiem zasiłku będzie ZUS; pracodawca zaś będzie obowiązany wypłacić odprawę (jeśli zatrudnia min. 20 pracowników), której wysokość będzie uzależniona od indywidualnego wynagrodzenia i zakładowego stażu pracy.

3. Rozwiązanie umowy terminowej

Ustawodawca nakłada obowiązek przedłużania umów na czas określony kobietom będącym przynajmniej w 12 tygodniu ciąży (art. 177 §3 k.p.). Co jednak z pracownicami, których umowy kończą się nim minie pierwszy trymestr? W takim przypadku pracodawca nie ma obowiązku przedłużania umowy (chociaż może to zrobić z własnej woli).

Ciężarna nie jest też bezwzględnie chroniona, jeśli pracuje na umowie na zastępstwo bądź na okres próbny poniżej 1-go miesiąca. Z chwilą powrotu do pracy osoby zastępowanej, pracownik zastępujący - również kobieta w ciąży - traci zatrudnienie. Z kolei ciężarna, będąca na okresie próbnym nieprzekraczającym 1 miesiąc, bez względu w którym jest tygodniu ciąży, traci posadę, jeśli pracodawca nie zechce podpisać z nią kolejnej umowy.

Pracodawca musi przestrzegać praw i przywilejów ciężarnych pracownic, w szczególności zaś dbać o ochronę stosunku pracy. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy można rozstać się z ciężarną pracownicą i nie naruszyć przez to prawa. Są to jednak przypadki relatywnie rzadkie i na szczęście, wymagają solidnego uzasadnienia.

źródło: http://www.prawo.egospoda...iwe,1,34,3.html

Martynka - Sro Mar 19, 2014 14:00

Ja mam inne podejście jeśli chodzi o pracę. Każdy narzeka tylko że pracy nie ma pieniędzy nie ma a zobaczcie co ludzi kupują. To jest szok normalnie Oo. Idą święta a nawet w normalne dni ludzie kupują co popadnie a potem płaczą że nie stać ich na nic. Szkoda słów wystarczy oszczędzać zainwestować w coś i mieć normalne życie.
NEVIL - Sro Mar 19, 2014 14:15

Martynka, dobrze że chociaż Ty zdołałaś zainwestować ,, w coś" :-)
NEVIL - Sro Mar 19, 2014 18:52


Koniec szybkich zwolnień z pracy. Nie będzie dwutygodniowego wypowiedzenia


Zatrudnieni na czas określony zyskają dłuższy okres wypowiedzenia. Taki będzie skutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE.

Nie można stosować dwutygodniowego wymówienia wobec pracujących na czas określony, którzy wykonują obowiązki podobne do tych świadczonych przez zatrudnionych na stałe. Takie rozwiązanie dyskryminuje tych pierwszych, bo okres wypowiedzenia dla pracujących na czas nieokreślony jest dłuższy – zależy od stażu pracy i wynosi do 3 miesięcy. Tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego w Białymstoku.

W praktyce wyrok ten przesądza konieczność zmian w kodeksie pracy w zakresie wypowiadania umów na czas określony. Będzie miał więc znaczenie dla ponad 3 mln Polaków, którzy są zatrudnieni na tej podstawie. Krajowe przepisy nie mogą wskazywać, że umowy terminowe (te trwające dłużej niż 6 miesięcy) rozwiązuje się za krótkim, 2-tygodniowym wypowiedzeniem, a na czas nieokreślony nawet za 3-miesięcznym.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...wymowienia.html

NEVIL - Pią Mar 21, 2014 22:56

Komentarze:

Gość

i racje ma np. ludzie mysla ze na elektronice i pokrewnych kierunkach naucza się czegos praktycznego na temat elektroniki a wrecz ze beda umieli sami budowac skomplikowane uklady elektroniczne,a tak naprawde g..... .sie naucza masa teori a co tu dopiero mowic o pracy w serwisie.
------------------------------

Gość

dawać mi namiar na to ogłoszenie takich szefów to ja lubię na pewno się dogadamy
--------------------------------

Antymediota

Mało kulturalnie,ale niestety bardzo prawdziwie:)))Duszenie w sobie frustracji z powodu braku odpowiednich kandydatów na pracowników też ma swoje granice,więc nie dziwię się :) ))Absolwent technikum z PRL więcej umie niż większość absolwentów politechnik,bo trudniej było skończyć technikum w PRL niż dzisiaj politechnikę.Podobnie łatwiej skończyc dzisiaj uniwerek niż w PRL-u maturę.Kiedyś nie było testów tylko dostawało się pustą kartkę i długopis i co wiedziałeś to pisałeś,a zaliczało minimum 2/3 poprawnych rozwiązań.Dzisiaj są wszechobecne testy i cała "trudność " polega na wybraniu poprawnej odpowiedzi z kilku przedstawiomych.Na dodatek zalicza 1/3 poprawnych odpowiedzi.I na koniec: zajęcia praktyczne są tak okrojone,że daje to efekt taki jakby w ogóle ich nie było....Trudno dziwić się potem,że pracodawcy puszczają nerwy :) )
==============================

Te oferty pracy miażdżą. "Nie pisz, że studiowałeś, żeby mnie nie wk..."


W internecie zalegają miliony podobnych ofert pracy. Ale niektóre są inne niż wszystkie.

Studiowałeś? Jesteś do niczego!



Jakie predyspozycje powinien mieć pracownik serwisu komputerowego? Według oferty warszawskiej firmy, która stała się najnowszym "pracowym" hitu internetu, powinien kochać elektronikę, szachy, Starcrafta i niekoniecznie być po politechnice. Oto kluczowy cytat:

-Prosimy o nieprzysyłanie CV przez studentów wszystkich uczelni typu politechniki, waty i inne gówna gdyż nie ma z was żadnego pożytku. Przestańcie spamować skrzynki gdyż szkoda życia na wasze wypociny. Jesteście wszyscy do niczego, nie potraficie nic, po czterech semestrach elektrotech­ni­ki nie wiecie co to jest kondesator elektrolitycz­ny i do czego służy. Nie wiecie dokładnie nic i nie potraficie nic. Nic. Wiem, że i tak będziecie spamować mi skrzynkę bo nie potraficie czytać ze zrozumieniem albo wcale nie czytacie ale wiedzcie, że każdy z was jest dla mnie debilem jeśli mimo tego akapitu przyśle mi swoje zgłoszenie.

Na szczęście dla magistrów inżynierów, pracodawca spuszcza potem trochę z tonu:

- Przyślij mi swoje zgłoszenie i napisz mi krótką charaktery­sty­kę swojej osoby – po prostu nie akcentując specjalnie, że studiujesz lub studiowałeś na politechnice żeby mnie nie wkur_w_i_ać – tzn. możesz zawrzeć taką informację ale nie stosuj jej jako istotnego elementu swojej oferty.

To nie koniec walenia prosto z mostu. Jak się bowiem okazuje, przyszły szef nie ukrywa jakie jest wynagrodzenie: początkowo 2200 zł na ręką plus 40 proc. wartości każdego zlecenia.

- Niech żyją pracowici ludzie! Na pohybel wszystkim tym pracodawcom, którzy nie szanują pracy ludzkiej i pracowników! - kończy.

źródło: http://www.hotmoney.pl/na...e-nie-wk-s33531

NEVIL - Sob Mar 22, 2014 11:35

Pokaż, że jesteś dobra


Po kilku latach przerwy szukasz pracy. Czym przekonać osobę, która ma cię zatrudnić? Oprócz zawodowego doświadczenia i znajomości języków liczą się też „miękkie” kompetencje. Doradcę Sabinę Dąbrowską-Olbryś z portalu pracuj.plpytamy, jak je w sobie odkryć. I jak udowodnić przyszłemu szefowi, że właśnie ciebie potrzebuje?


Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazy...ampaign=firefox

NEVIL - Sob Mar 22, 2014 12:25

Żerując na bezrobotnych


Ja wiem, że czasy są trudne i każdy sposób na zarabianie pieniędzy jest dobry. Każdy uczciwy oczywiście, bo za naciąganie bezrobotnych, a w zasadzie ich okradanie, powinno iść się do więzienia

Portal dodatkowapraca.com kusi bezrobotnych lekką, łatwą i przyjemną pracą, za którą bez większego wysiłku można zarobić całkiem przyzwoite pieniądze. Na stronie podane są konkretne kwoty za konkretne zajęcia. 2640 zł za opisywanie programów komputerowych, 2860 zł za streszczenia seriali i 3240 zł za recenzje gier komputerowych. Brzmi zachęcająco. Oferta jest jednak tak przygotowana, aby to pracownik zapłacił temu, kto oferuje zajęcie a nie na odwrót. Zgodnie z regulaminem, który jest przygotowany perfekcyjnie, aby zarobić trzeba napisać aż 3 tysiące streszczeń w ciągu 90 dni. Czyli 30 dziennie. Jeśli nie wywiążemy się z umowy musimy zapłacić karę – aż 25% tego, co teoretycznie mieliśmy zarobić. Prosty rachunek pokazuje, że na konto tego fantastycznego oferenta dodatkowej pracy trzeba przelać dokładnie 715 złotych. W regulaminie wszystko jest opisane. Problem w tym, że regulamin tak jest napisany, żeby go nie przeczytać. Kilkadziesiąt stron specjalistycznego języka.

Takich portali w polskim Internecie jest bez liku. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów poskarżyli się ci, którzy wysłali swoje zgłoszenia do karierowo.com i karierowo.net. Portale te każą sobie płacić po 99 zł nie za oferty pracy, ale za wstawienie wizytówki na stronę. Bo najłatwiej wyciągnąć ostatnie pieniądze od tych, którzy są zdesperowani i za wszelką cenę chcą znaleźć pracę. Co więcej firmy te, aby się uwiarygodnić podaję adresy swoich siedzib i numery telefonów. Problem w tym, że telefonów nikt nie odbiera a siedziby to tzw. wirtualne biura, w których nikt nie urzęduje a jedynie od czasu do czasu ktoś przyjdzie po pocztę. Właścicieli firm nie ma. I w tej sytuacji trudno się temu dziwić. Pytanie jednak, dlaczego w tej sprawie nie ma też policji, prokuratora, sądu? Dlaczego nie ma Państwa? Dlaczego znowu są tylko dziennikarze?

źródło: http://www.ekonomia.rp.pl...zrobotnych.html

NEVIL - Wto Mar 25, 2014 19:49

Komentarz:

Antoni

Jawność zarobków prowadzi do większego wyrównywania zarobków, jest w interesie obywateli bo wiedzą ile mogą oczekiwać od danego typu pracy i czy jest to uczciwa stawka którą oferuje pracodawca, oraz korzystne dla państwa bo nie dochodzi do świadczenia pracy poniżej jej faktycznej wartości, a więc również przy niższych składkach odprowadzanych do państwa. Co ktoś prywatnie uważa to mało ważne w sprawach gospodarczo-zawodowych. Kraje zachodnie od dawna wiedzą że przejrzystość jest korzystna.

==============================

Czy wynagrodzenia powinny być jawne?




Niegdyś sprawy dotyczące pensji otaczano tajemnicą. Uważano, że temat ten dotyczy ustaleń jedynie pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Jak dziś zapatrujemy się na tę kwestię?


Coraz więcej osób chce jawności pensji – wynika z sond przeprowadzonych przez portal wynagrodzenia.pl.

Wynagrodzenia w firmach na ogół są tajemnicą. Kiedyś większość z nas uważała, że jest to prywatna sprawa między pracownikiem a pracodawcą. Z kolei za jawnością płac przemawiają względy ekonomiczne. Płaca jest bowiem ceną za pracę, a trudno wyobrazić sobie gospodarkę z utajnionymi cenami.

Więcej: http://praca.gazetaprawna...-byc-jawne.html

NEVIL - Sro Kwi 02, 2014 13:33

Nowe propozycje zmian w umowach o pracę na czas określony


Wprowadzenie zasady, że umowa o pracę na czas określony może być wykonywana przez okres maksymalnie 24 miesięcy – zakłada złożony w Sejmie projekt nowelizacji Kodeksu pracy.

Według obecnie obowiązujących przepisów Kodeksu pracy, podpisanie kolejnej umowy na czas określony traktuje się jak podpisanie umowy na czas nieokreślony, jeżeli pracodawca i pracownik zawarli wcześniej dwukrotnie umowę o pracę na czas określony na następujące po sobie okresy, a przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła jednego miesiąca. W praktyce pracodawcy często ten przepis próbują obchodzić poprzez: zawieranie wieloletnich umów o pracę na czas określony, ponowne zatrudnienie na umowę na czas określony po odczekaniu okresu dłuższego niż jeden miesiąc, zatrudnianie pracowników w powiązanych kapitałowo lub podporządkowanych danemu pracodawcy podmiotach lub też zatrudnianie na podstawie umów cywilnoprawnych, mimo, że pracownik świadczy faktycznie pracę na podstawie stosunku pracy.

Maksymalny okres trwania umowy terminowej

Poselski projekt zmian w Kodeksie pracy przewiduje, że okres zatrudnienia pracownika na czas określony będzie mógł wynosić maksymalnie 24 miesiące. Podpisanie umowy o pracę po tym terminie będzie równoznaczne w skutkach prawnych z podpisaniem umowy na czas niekreślony. Wyjątkowo układ zbiorowy pracy albo regulamin pracy będzie mógł określać inny niż wskazany wyżej termin obowiązywania umowy na czas określony, nie będzie on jednak mógł być dłuższy niż 36 miesięcy.

Projekt wyłącza z wliczania do łącznego czasu trwania umów terminowych umów o pracę na czas określony podpisanych w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy.

Wypowiedzenie umowy na czas określony

W myśl aktualnie obowiązujących przepisów Kodeksu pracy, przy zawieraniu umowy o pracę na czas określony, dłuższy niż 6 miesięcy pracodawca i pracownik mogą przewidzieć dopuszczalność wcześniejszego rozwiązania tej umowy z dwutygodniowym wypowiedzeniem.

Projekt nowelizacji przewiduje, że okres wypowiedzenia umowy o pracę, zawartej na czas określony wyniesie:
• 2 tygodnie, jeżeli umowa o pracę na czas określony przekracza 12 miesięcy,
• 1 miesiąc, jeżeli umowa o pracę na czas określony przekracza 18 miesięcy.

Dopuszczalność wypowiedzenia umowy na czas określony ma obejmować zatem tylko umowy, podpisane na okres przekraczający 12 miesięcy.

Projekt przewiduje również zmianę w przepisach dotyczących odszkodowania dla pracowników, którym wypowiedziano lub rozwiązano umowę o pracę niezgodnie z prawem. Wysokość górnej granicy odszkodowania z tego tytułu ma być podniesiona z 3 do 12 miesięcy.

Projekt trafi teraz do pierwszego czytania w Sejmie.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...-czas-okreslony

NEVIL - Sro Kwi 02, 2014 20:40


Liczba chronicznie bezrobotnych ciągle wzrasta


W lutym powiało lekkim optymizmem. Po raz pierwszy od sześciu lat zmniejszyła się liczba zarejestrowanych osób bez zajęcia (o 4,8 tys.). Stopa bezrobocia spadła o 0,1 pkt proc. do 13,9 proc. Liczba ofert pracy w pośredniakach była o 17,6 proc. większa niż przed rokiem i wyniosła 97,4 tys.

Ale jest także niestety widoczny bardzo niepokojący trend: przybywa osób długotrwale bezrobotnych. Takich, których łączny czas pozostawania bez pracy w ostatnich dwóch latach przekracza 12 miesięcy.

W lutym było ich ponad 1,2 mln. Czyli o 74 tys. więcej niż przed rokiem. W efekcie już aż 53,8 proc. ogółu zarejestrowanych bezrobotnych to osoby pozostające bez pracy ponad rok – wynika z najnowszych danych GUS i resortu pracy. To znacznie gorzej niż przed rokiem, kiedy wskaźnik ten wyniósł 48,8 proc.

– Nawet gdy są miejsca pracy, to pracodawcy na ogół nie chcą takich osób zatrudniać, bo będąc długo bez pracy, tracą kwalifikacje zawodowe – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Trzeba ich by najpierw przeszkolić, a to kosztuje. Przedsiębiorcom nie opłaca się tego robić, bo na rynku wciąż jest dużo w pełni przygotowanych pracowników z krótkim stażem na bezrobociu.

Jest też pewna grupa, która nauczyła się żyć z opieki społecznej albo zarabia w szarej strefie gospodarki. Tkwią w rejestrach bezrobotnych tylko dlatego, że dzięki temu mają ubezpieczenie zdrowotne.

Jednocześnie powiększa się grupa osób, które tak długo bezskutecznie szukały zajęcia, że zniechęciły się, straciły nadzieję, że ich wysiłki przyniosą jakikolwiek efekt. Do wzrostu liczby osób chronicznie bezrobotnych przyczynił się też niedostosowany do potrzeb rynku pracy system edukacji. Wciąż kształci się zbyt wielu pedagogów, ekonomistów, specjalistów od zarządzania czy marketingu, którymi rynek jest już nasycony na wiele lat. Ponadto czteroletnia ochrona prawna pracowników przed przejściem na emeryturę powoduje, że często są oni zwalniani tuż przed wejściem w wiek ochronny.

Pomoc długotrwale bezrobotnym jest bardzo trudna i kosztowna. Wymaga indywidualnego podejścia do problemu przez urzędy pracy. – Każdy miesiąc bezrobocia zmniejsza prawdopodobieństwo powrotu do pracy – podkreśla prof. Wiśniewski. Im więcej Polaków chronicznie bezrobotnych, tym ciemniejszy obraz struktury bezrobocia.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...le-wzrasta.html

Pluto - Czw Kwi 03, 2014 12:28

Zmniejszyła się liczba bezrobocia, ponieważ wyjechali za granicę.
NEVIL - Czw Kwi 03, 2014 13:20

Komentarz:

: julek

A dlaczego nie oddać tych dokumentów pracownikowi???
Na przykład w formie opieczętowanego pakietu, wtedy sam pracownik przechowywałby swoje dokumenty. Jeżeli nie można przekazać oryginałów,to poświadczone za zgodność z oryginałem kopie w opieczętowanej paczce.Jak pracodawca "zagubi"zawsze można sięgnąć po papierową kopie.

=========================

Chuda teczka pracownika: Dokumenty znikną z archiwum już po kilku latach od zakończenia zatrudnienia


Tylko niektóre dokumenty z akt osobowych pracownika – w tym umowa o pracę – będą przechowywane przez pół wieku. Pozostałe znikną po kilku latach od zakończenia zatrudnienia.


Resort pracy wspólnie z Ministerstwem Gospodarki przygotowują zmiany w zasadach przechowywania dokumentacji pracowniczej. Na zmiany z niepokojem patrzą reprezentanci pracowników, a pracodawcy – z nadzieją na zmniejszenie kosztów przechowywania kilometrów teczek.
– Szacujemy, że łączne roczne koszty administracyjne dla przedsiębiorców z tytułu przechowywania dokumentacji wynoszą 117 mln zł. Dlatego pracujemy nad skróceniem tego czasu w odniesieniu do większości rodzajów dokumentów, w przypadkach, w których nie ucierpi na tym interes pracownika – mówi Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki.

To nie pierwsza próba zmian. – Dlatego powinniśmy skupić się teraz na regulacjach, które obejmą pracowników obecnie zatrudnionych i nowo zatrudnianych, a także na rozstrzygnięciu, które z dokumentów mogą być przechowywane w wersji elektronicznej. Pierwszy krok to istotne ograniczenie obowiązkowego czasu przechowywania dokumentów – wyjaśnia Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej.

– Zmiany będa korzystne np. w agencjach pracy tymczasowej, przez które przewijają się tysiące pracowników i każdemu trzeba przechowywać teczkę z dokumentami– uważa dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Związkowcy są jednak nieufni.

– Jesteśmy gotowi do rozmów na temat złagodzenia biurokratycznych obciążeń pracodawców, także w zakresie dotyczącym przechowywania dokumentacji pracowniczej z akt osobowych – mówi Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ.

Zastrzega jednocześnie, że nie może to mieć negatywnych skutków dla pracowników.

Obawy związkowców podzielają eksperci.

– Światowa tendencja jest taka, że okres przechowywania dokumentacji pracowniczej jest raczej wydłużany niż skracany – mówi Jolanta Louchin, zastępca dyrektora ds. dokumentacji osobowej i płacowej w Archiwum Państwowym w Warszawie. – Trzeba rozważnie tworzyć katalog dokumentów, które powinny być archiwizowane. Nasz system ubezpieczeń społecznych wciąż się zmienia i nie wiadomo, jakie dokumenty za kilka lat mogą się okazać przydatne do uzyskania prawa do jakiegoś świadczenia – dodaje.

źródło: http://serwisy.gazetapraw...trudnienia.html

NEVIL - Sob Kwi 12, 2014 16:27


Przetwarzanie danych osobowych w procesie rekrutacji i w zatrudnieniu


Pracodawcy mają obowiązek stosowania się do przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, w szczególności ustawy o ochronie danych osobowych. Dane osobowe w procesie rekrutacji, a dane osobowe pracownika już zatrudnionego podlegają nieco innym obostrzeniom w zakresie ochrony i możliwości przetwarzania danych osobowych. Warto mieć świadomość tych różnic.
Przetwarzanie danych za zgodą i z mocy przepisów


Przetwarzanie danych osobowych jest możliwe bez uzyskiwania zgody, gdy spełnione zostaną poniższe przesłanki:

jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa,
jest to konieczne do realizacji umowy, gdy osoba, której dane dotyczą jest jej stroną lub gdy jest to niezbędne do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą,
jest niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego,
jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.

W innych przypadkach wymagana jest zgoda osoby, której dane dotyczą. Akceptacja taka przyjmuje formę pisemnego oświadczenia woli i nie może być domniemana, dorozumiana, ani wymuszona. Nie może również wynikać z oświadczenia woli o innej treści.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...niu,1,34,3.html

NEVIL - Wto Kwi 15, 2014 18:44

Komentarz:
aewd

"pracodawcy chcą również informować o zamiarze zwolnienia pracow